 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-07-2008 20:31 | Mariusz Hyżorek (462 punktów) | W imię tradycji
1 na 1 | Przyglądając się współczesnemu światu, od najdalszych zakątków Arktyki, po miasta na pustyni nie sposób nie zauważyć jednego bardzo ważnego elementu - tradycji. Każdy kraj, każdy naród czy plemię kultywuje jakąś tradycję. Niektóre tradycje są swojskie i przyjemne, jak chociażby picie wódki z byle okazji, inne wzniosłe i uduchowione, jak chociażby tradycja umartwiania się nad swoim nędznym losem w Wielki Post. Do niedawna uważałem, że tradycja generalnie jest przyjemnym elementem wzbogacającym codzienne życie. Niestety zauważyłem, że są tradycje, które powodują, że przez kolejne stulecia nasze umysły pozostają zamknięte. Ludzie po prostu wolą wybrać tradycję, niż logiczne myślenie. Często jest to gorsze od ślepoty, czy głuchoty, to raczej przypomina odmowę widzenia, czy też odmowę myślenia. W imię tradycji nawet ludzie, którzy zobaczyli wierzchołek góry lodowej wolą udawać, że nie wiedzą, iż to co znajduje się pod wodą jest znacznie większe niż to, co już ujrzeli. Wielu moich przyjaciół i znajomych, z którymi w czasach szkoły średniej, a później w czasach studenckich, dyskutowałem na różne tematy, bez granic, tabu czy strachu, dziś poddało się wszechobecnej sile tradycji. W Polsce jest to tradycja głównie katolicka (czasem też pijacka  , w innych krajach jest to tradycja islamu, buddyzmu, judaizmu, konfucjonizmu itd. (nie sposób wymienić wszystkich). Większość elementów tradycji jest przyjemna i trudno się dziwić. Gdyby tak nie było, tradycja po prostu by nie przetrwała. Każdy cieszy się z prezentów na święta, czy chociażby z hucznych przyjęć weselnych. Mało kto jednak dostrzega, co niejednokrotnie kryje się pod płaszczykiem tego "ciepełka". Mnie ostatnio nasunęła się taka myśl - tradycja jest elementem służącym, między innymi ograniczeniu wolnej myśli, co więcej zmusza ludzi do postępowania według ściśle określonych reguł zachowań, niezależnie od tego, czy im się to podoba, czy nie. Co więcej, sądzę, że na dzień dzisiejszy tradycja jest jednym z najsilniejszych elementów niepozwalającym na rozpad irracjonalnych religii i wierzeń. Jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, bez kwestionowania jej zasad, bez zastanawiania się czy to jest słuszne i czemu tak naprawdę służy. Od urodzenia, do śmierci, jest elementem wszechobecnym i wzmacnia siłę dominującego wyznania. Zwróćcie uwagę na takie tradycje jak chrzty, komunie czy wesela z pompą. Każde z tych wydarzeń jest niemalże obowiązkowe. Często nawet ateiści dla swoich dzieci odgrywają tę całą szopkę dla "świętego" spokoju. Jest jeszcze jeden element tradycji, nie wiem czy nie gorszy. Powszechnie przyjmuje się, że tradycja jakiegoś narodu jest bardzo ważnym elementem i nie należy jej naruszać. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się do czego to prowadzi? Prowadzi to do tego, że w imię zachowania zróżnicowania kulturowego poświęca się ludzi. Prowadzi to do tego, że ludzie nie mogą się edukować, że nie wolno im o tym czy o tamtym dyskutować, że nie wolno im spróbować takiej, czy innej kuchni, że nie wolno im kochać osoby, którą kochają, że zbrodnią jest mieć własne zdanie, że zbrodnią jest wychowanie dzieci zgodnie z tym, w co wierzą, ale boją się przyznać to przed światem, że nie mogą postępować zgodnie z tym, co po cichu wiedzą, gdyż co by powiedzieli rodzice, przyjaciele, ksiądz proboszcz, albo ludzie we wsi. W końcu wszystko sprowadza się do jednego - ludzie, zamiast żyć dla siebie samych, zamiast rozwijać się, realizować swoje cele, przeżywać każdy dzień zgodnie ze swoją wolą, muszą realizować cele wyznaczone im przez setki lat tradycji, muszą żyć dla innych lub dla Boga. To jest ta ciemna strona tradycji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Niektóre tradycje są swojskie i przyjemne, jak chociażby picie wódki z >byle okazji, inne wzniosłe i uduchowione, jak chociażby tradycja umartwiania się nad swoim nędznym losem w Wielki Post.
To tradycja oczekiwania na koniec postu, by robić, jak wyżej...
>Ludzie po prostu wolą wybrać tradycję, niż logiczne myślenie.
Kiedy rano wstaję, wybieram tradycję chodzenia na dwóch nogach i ani mi się śni logicznie mysleć na ten temat. Pewna doza tradycji jest niezbędna. Świat jest zbyt skomplikowany, aby w każdej chwili rozważać niemalże nieskończoną ilość bodźców. To dlatego kiedys wymyślono "istotę rzeczy", aby w gruncie rzeczy - nie myśleć.
>Co więcej, sądzę, że na dzień dzisiejszy tradycja jest jednym z najsilniejszych elementów niepozwalającym na rozpad irracjonalnych religii i >wierzeń.
Myślę, że seria eksperymentów podważyłaby tę tezę: postaw się w swej parafii(potraktuj np. mszę jak koncert rockowy i wygwizdaj organistę...), a stracisz przyszłość.
>W końcu wszystko sprowadza się do jednego - ludzie, zamiast żyć dla siebie samych, >...muszą realizować cele wyznaczone im przez setki lat tradycji, muszą żyć dla innych lub dla Boga.
Jeśli dostrzeżesz siebie, żadna siła nie sprowadzi cię już na manowce tradycji i ... nadziei (to w gruncie rzeczy to samo). Pod jednym wszelako warunkiem: że nie pomylisz siebie z kimś lub czymś innym. Większość swoje pobekiwanie w stadzie bierze za syreni śpiew...
|
|
1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Super post stworzyłeś z ciekawym rozumowaniem. Tradycja jak tam tradycja jedne rzeczy są naprawdę warte kultywowania inne natomiast nie. Dla mnie akurat tradycje kościelne to wyjątkowo "ograniczające wolne myślenie" elementy codziennego życia wielu Polaków (i nie tylko), dlatego też nie ma się co dziwić, że tkwimy w średniowieczu jeśli chodzi o poglądy na sprawy społeczno-gospodarcze. Jakoś niewielu rodaków marzy o wyrwaniu się z tego nierealnego świata bajek biblijnych, stąd też nie dziwię się że człowiek-człowiekowi wilkiem skoro za wiele osób myślą ich przewodnicy duchowni (czytaj kler). Co gorsze, praktycznie w Polsce jedyną tradycją są katolickie obrzędy, które stale rozrastają się i wpychaja nawet w tradycje strikte państwowe. Jeśli nie uczestniczysz w tych spektaklach - toś czarna owca na tle wybielonych w Ace lub Domestosie baranów.
|
|
2 na 2 | Beata (Nowak) (459 punktów) | W Polsce tradycję utożsamia się z kościołem i z obrzędami tam wykonywanymi, przecież "tradycyjne" polskie święta i zwyczaje to te, które kler ma w swoim repertuarze. Osobiście nie jestem zwolenniczką kultywowania tradycji (szczególnie tej związanej z religią), bo w wielu przypadkach jest ona zachowywana "na siłę", być może dlatego też widzę przede wszystkim jej wady. Tak jak pisałeś wielokrotnie blokuje rozwój jednostki, a według mnie prowadzi do zunifikowania społeczności zachowującej określone obrzędy, do blokady myślowej i prób niedopuszczenia do wyboru przez wyłamującą się grupę innej niż "tradycyjna" ścieżki. Najpierw dziadkowie lub rodzice zmuszają dzieci do określonych zachowań, które "przystoją" chłopcom i dziewczynkom bądź są związane np. z katolickimi świętami. Później rodzina stara się niejednokrotnie wymusić ślub kościelny czy chrzest (pra-)wnuka, oczywiście w imię tradycji - "bo wszyscy tak robią". Im bardziej na pokaz, tym bardziej tradycyjnie. Tak na marginesie dziwię się, np. gdy ktoś opowiada o "tradycjach" weselnych/ślubnych, że ludzie zdolni są do wykonywania najróżniejszych idiotycznych zadań: "bo tak powinno być". Inna negatywna strona tradycji dotyczy sytuacji kobiet w różnych grupach społecznych i kulturach. To z pseudo-tradycji, niedouczenia przez nią spowodowanego wynika, że oczekuje się od nich robienia określonych rzeczy, zachowywania się czy też ubierania się w taki a nie inny sposób. Nie mam na myśli tylko krajów arabskich, gdzie islam znacząco ogranicza kobiety. Podobne myślenie o roli matek, żon, córek itd... ma wielu Polaków, bo przecież "tradycyjnie" kobieta zajmuje się dziećmi i wykonuje większość prac domowych, pracuje w określonych zawodach itp. ....  Akurat ten aspekt powoli się zmienia, mimo to jeśli tak ma wyglądać tradycja, to ja dziękuję, nie zachowuję.
|
|
bozena (120 punktów) (zablokowany) | Myślę, że wszyscy przesadzacie z tym demonizowaniem tradycji katolickiej. Przecież czy święta bożego narodzenia, czy wielkanocy, czy też wszystkich świętych porywają każdego człowieka. To piękny czas kiedy się jednoczymy i stajemy jedną rodziną. To piękne, że sa jeszcze takie tradycyjne, polskie święta, które umożliwiają nam zastanowienie się nad naszym życiem. Kościół odegrał tu ogromną rolę i nie możemy mu tego umniejszać.
|
|
 | 1 na 1 | glingor (640 punktów) | >Myślę, że wszyscy przesadzacie z tym demonizowaniem tradycji katolickiej. Przecież czy święta bożego narodzenia, czy wielkanocy, czy też wszystkich świętych porywają każdego człowieka.
A szczególnie tych którzy robią tłok u lekarza i w kostnicy w czasie tych świąt.
Dziwny masz tok myślenia skoro zakładasz że tu wszyscy ludzie demonizują święta i wszystkich ludzi te święta porywają
>To piękny czas kiedy się jednoczymy i stajemy jedną rodziną. To piękne, że sa jeszcze takie tradycyjne, polskie święta,
To bardzo osobliwie urocze, że są takie tradycyjne pogańskie święta, szkoda tylko że w ramach "tradycji" straciły swój tradycyjny wygląd.
>które umożliwiają nam zastanowienie się nad naszym życiem.
Cóż niektórzy żeby się zastanawiać nad własnym życiem potrzebują święta inni mogą to robić i bez tego.
>Kościół odegrał tu ogromną rolę i nie możemy mu tego umniejszać.
W paleniu książek i ludzi w europie odegrał kluczową rolę i tego na pewno nikt mu nie odbierze.
fear is the mind killer
|
|
 | 1 na 1 | Mariusz Hyżorek (462 punktów) | >Myślę, że wszyscy przesadzacie z tym demonizowaniem tradycji katolickiej. Przecież czy święta bożego narodzenia, czy wielkanocy, czy też wszystkich świętych porywają każdego człowieka. To piękny czas kiedy się jednoczymy i stajemy jedną rodziną. To piękne, że sa jeszcze takie tradycyjne, polskie święta, które umożliwiają nam zastanowienie się nad naszym życiem. Kościół odegrał tu ogromną rolę i nie możemy mu tego umniejszać.
No właśnie, w tym problem, tak jak pisałem, te wszystkie tradycje z reguły są miłe i przyjemne, ale kryje się za nimi to, że człowiek nie może wybrać własnej drogi. Święta są miłe i przyjemne, ale ta tradycja daje potężną siłę kościołowi. Nawet, jeśli ktoś nie lubi księży, podważa niektóre zasady, takie jak chociażby konieczność zachowywania postów, wstrzemięźliwość seksualną, regularne uczęszczanie na mszę, czy też wieczorną modlitwę, to nie wyobraża sobie życia bez kultywowania świąt. Nawet ktoś stojący na krawędzi ateizmu pójdzie w święta na pasterkę, bo to taka fajna tradycja (wiem bo sam chodziłem). Należy sobie zadać pytanie do czego to prowadzi i jaki jest tego cel. Moim zdaniem takie tradycje prowadzą do tego, że wszyscy ludzie wierzący i wahający się widzą w te dni, że stoją po właściwej stronie, że przynależność do kościoła jest jedną z najwspanialszych rzeczy, jaka mogła im się przytrafić, skoro w te dni nawet niewierzący są po ich stronie. Tak jak powiedziałem to daje kościołowi potężną siłę przebicia. No i jeszcze jedna ważna rzecz - może się zdarzyć, że ta wspaniała tradycja przyciągnie do kościoła nowych wyznawców.
Trudno, żeby do kościoła przyciągnąć mogły wojny krzyżowe czy inkwizycja, ale na pewno może zrobić to chrześcijańska tradycja.
|
|
| |  | 1 na 1 | lotrek (14275 punktów) | mało który katolik zastanawia się nad ich treścią.
No właśnie...mało który się zastanawia, bo ogarnięty szaleństwem zakupów, przygotowań do celebry nie ma na to już siły. Patrzy tylko zjeść, strzelić również tradycyjnego "kielicha" i zasiąść przed "telepatrzydłem". Pozdrawiam
|
|
 | | awitu (7627 punktów) | > Myślę, że wszyscy przesadzacie z tym demonizowaniem tradycji katolickiej. Przecież czy święta bożego narodzenia, czy wielkanocy, czy też wszystkich świętych porywają każdego człowieka. To piękny czas kiedy się jednoczymy i stajemy jedną rodziną. To piękne, że sa jeszcze takie tradycyjne, polskie święta, które umożliwiają nam zastanowienie się nad naszym życiem. Kościół odegrał tu ogromną rolę i nie możemy mu tego umniejszać.Mnie nie porywają, nie widzę sensu ścinania drzewa dla chęci postawienia sobie tego trupa w domu, spędu rodzinnego na który nie mam ochoty, przymuszania mnie by 3 dni wyrwać sobie z życia i spędzać je na sposób który ktoś wymyślił. Nie widzę sensu katowania tysięcy żywych ryb w beczkach i wannach by później mieć kłopot z ich zabiciem. Przedzierania się przez hordy ludzi którzy "muszą" kupić jajka, czy inny produkt bo bez nich nie przeżyliby tych trzech dni. Kobiety przez ileś dni siedzą gotują... na dwa dni przed takimi świętami zaczyna się jakieś masowe szaleństwo, o niczym innym się nie mówi tylko co ugotują, a potem jedzą to przez tydzień... Ja nie staję się rodziną z moimi bliskimi z okazji świąt, jestem nią niezależnie czy jestem obok czy tysiąc kilometrów od niej, a spotykam się z okazji dla mnie ważniejszych, chęci spotkania się, porozmawiania a nie w imię jakiejś obcej mi tradycji. A nad życiem człowiek zastanawia się na co dzień też nie potrzebuje do tego świąt. Co do roli kościoła nie chce mi się tu kolejny raz wykładać z rzeczy oczywistych... odsyłam Cię Bożenko do książek byś się dowiedziała skąd wzięła się tradycja stawiania choinki, święcenia jajek i dlaczego te święta wypadają w te dni jakie wypadają  i skąd te święta naprawdę się wzięły. Warto prócz zasad wiary znać historię - to znacznie poszerza horyzonty umysłowe i wbrew powszechnym opiniom nie szkodzi. Tradycja zawsze ma na celu spajanie i jednoczenie grupy, zarówno w odniesieniu do religii, państwa czy jakiejkolwiek grupy. Nikt się nie zastanawia dlaczego się to robi, tak robili dziadowie, rodzice tak robią dzieci. Z czasem coś co miało jakiś sens, jakąś przyczynę staje się tradycją... pustym zlepkiem czynności oprawy który dalej zachowuje swoją rolę jednoczy grupę, przypomina o tym że coś daną grupę łączy. Czy ma dobre strony ma - podtrzymuje uczucie przynależności do danej grupy społecznej i pomimo że mamy czasy kultu indywidualizmu dalej potrzebujemy tych tradycji by identyfikować się z grupami, np piątkowe zakupy w gronie rodziny, sobotni grill. itd. Tradycja podkreśla naszą przynależność do grupy i naszą odmienność od reszty ludzi. Zobaczcie że nawet ten "zachodni styl życia" naszpikowany jest już tradycjami które podkreślają jego odmienność od reszty świata, poddajemy się mu mniej lub bardziej świadomie identyfikując się z tą grupą, podkreślając to jest moje miejsce, odgradzając się od reszty ludzkości.
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
 | | keymak (3379 punktów) | >Przecież czy święta bożego narodzenia, czy wielkanocy, czy też wszystkich świętych porywają każdego człowieka. Ludzie lubią od czasu do czasu pobyć razem. Nie ma znaczenia zaś czy przy okazji obierają jajka, wieszają bombki, zapalają znicze, robią grilla, popijają wodę ognistą .. Każda okazja jest dobra. Święta religijne nie są w żadnym razie ważniejsze i bardziej wartościowe od jakichkolwiek innych świąt. To tylko efekt naturalnej potrzeby do obcowania z innym człowiekiem.
>To piękny czas kiedy się jednoczymy i stajemy jedną rodziną. Aby następnego dnia przeklinać kogoś z kim dnia poprzedniego tak pięknie się "jednoczyliśmy" .. Hipokryzja do kwadratu. Fajnie wyglądają ulice zaraz przed takimi pięknymi świętami. Ludzie tak bardzo chcą już się "jednoczyć", że potrafią rozjechać każdego kto nierozsądnie stanie im na szczytnej drodze do "jednoczenia się" ..
>To piękne, że sa jeszcze takie tradycyjne, polskie święta, które umożliwiają nam zastanowienie się nad naszym życiem. Kościół odegrał tu ogromną rolę i nie możemy mu tego umniejszać. Kościół jedynie wykorzystuje naturalne potrzeby ludzkie do zarobkowania. Nic więcej.
Pozdrawiam.
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >To jest ta ciemna strona tradycji.
A gdzie jest (są) jasna (jasne)?
Tekst jest bardzo dobry (plus), ale zbyt jednostronny by nad nim dyskutować. Zauważ, że osoby, które już zabrały głos idą wyznaczonym przez Ciebie torem (sugestia), a to już nie jest dyskusja.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | Beata (Nowak) (459 punktów) | >>To jest ta ciemna strona tradycji. >A gdzie jest (są) jasna (jasne)? >Tekst jest bardzo dobry (plus), ale zbyt jednostronny by nad nim dyskutować. >Zauważ, że osoby, które już zabrały głos idą wyznaczonym przez Ciebie torem (sugestia), a to już nie jest dyskusja. > fides ex necessitate esse non debet
A może wypowiadają się tylko te osoby, które nie widzą tych "jasnych" stron tradycji?
|
|
1 na 1 | michiko (596 punktów) | Tradycja pojawia się i funkcjonuje w danym kontekście społecznym. Jej przemijanie jest też uzależnione od tego kontekstu.
Jeśli Kościół odgrywa dużą rolę w społeczeństwie to i rola tradycji kościelnych będzie duża. I masz rację, że tradycji nadaje się określone znaczenia i wykorzystuje dla własnych potrzeb, np. organizowanie hucznej imprezy to okazja do pokazania własnej zamożności, aby zwiększyć prestiż w środowisku, niedzielne uczęszczanie na msze to znak dla gawiedzi, jakoby potwierdzający wysokie kwalifikacje moralne uczęszczającego, co ma wpływ na jego autorytet.
Można więc powiedzieć, że tradycja to 'pamiętnik' znaczeń, którymi człowiek koordynuje sposoby radzenia sobie z życiem. Jest wiele świeckich tradycji, które znajdują szeroką akceptację. Dla przykładu: sposoby zagospodarowania wolnego czasu latem i zimą, czyli wyjazdy na wakacje lub ferie, często bywa, że w to samo miejsce od lat, ze względu na sentyment dla miejsca i nawiązanych przyjaźni. Weekendowe wyjazdy na działki, związane z wykonywaniem określonych przez porę roku koniecznych prac lub jak dzieje się coraz częściej, po prostu 'dla relaksu'. W miastach, miasteczkach urządza się corocznie jarmarki, festyny, święta patrona miasta, święta ulicy, dzielnicy, które lokalną społeczność aktywizują i integrują właśnie poprzez tworzenie wspólnej tradycji. Nową świecką tradycją okrzyknięto rodzinne zakupy w marketach lub galeriach handlowych, gdzie można odpocząć przy kawie, zjeść pizzę, czy kto co tam woli itd., 'załapać się' na darmowe próbki, darmową degustację, darmowe występy często dobrze znanych artystów, rabaty, promocje, sezonowe obniżki cen, to plus sposób dokonywania zakupów ukazuje kształtującą się w naszym kraju kulturę konsumpcjonistyczną. A jej znaczenie dla gospodarki jest duże.
Więc to ludzie a właściwie ich potrzeby są motorem tradycji. Jeśli jakaś tradycja istnieje to dlatego, że istnieje potrzeba poprzez nią zaspokajana (potrzeba przynależności do grupy-systematyczny udział we mszach itd).
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Jeśli Kościół odgrywa dużą rolę w społeczeństwie to i rola tradycji kościelnych będzie duża.
Kościół to wyłącznie tradycja. Nawet nadzieja, o której tyle mówi, ma miejsce w ramach tradycji. Kontakt kościoła ze światem (mówiąc językiem Hegla) zawsze jest zapośredniczony przez tradycję, a tym samym - ze światem nie ma nic wspólnego. To dlatego jego niechęć do empirii, bezpośredniego doznania, w konsekwencji - wolności. Nawet mistycy są dla kościoła podejrzani: nie jest im potrzebne pośrednictwo tradycji kapłana (por. np. Mistrz Eckhart).
|
|
|  | | michiko (596 punktów) | Temat nie dotyczy Tradycji Kościoła, ale sposobów myślenia i zachowania w społeczeństwie, w którym istnieją obok świeckich także tradycje kościelne związane z obrzędami, liturgią, pozostające w sferze zwyczaju. Ich treści nie należą do dogmatu, ulegają zmianom tak, jak zmienia się społeczeństwo i nie zagrażają tożsamości Kościoła.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Temat nie dotyczy Tradycji Kościoła, ale V. Ich treści nie należą do dogmatu, ulegają zmianom tak, jak zmienia się społeczeństwo i nie zagrażają tożsamości Kościoła.
Gdyby tak było, autor wątku zatytułowałby go tak, jak tego sobie życzysz: Sposoby myślenia i zachowania w społeczeństwie, w którym istnieją obok świeckich także tradycje kościelne związane z obrzędami, liturgią, pozostające w sferze zwyczaju.
|
|
| | |  | | michiko (596 punktów) | A co z treścią? >Zwróćcie uwagę na takie tradycje jak chrzty, komunie czy wesela z pompą. >Przyglądając się współczesnemu światu, od najdalszych zakątków Arktyki, po miasta na >pustyni nie sposób nie zauważyć jednego bardzo ważnego elementu - tradycji. Każdy kraj, >każdy naród czy plemię kultywuje j a k ą ś tradycję. Nie ma tu odniesienia do 'żywego przekazu Ewangelii, wypełnianego w Duchu Świętym'. Wg Kościoła takie rozumienie Tradycji wynika z wiary w obecność Ducha Świętego działającego w Kościele. Z wypowiedzi autora wnioskuję, że jest niewierzący, odrzucając dogmat, nie będzie czynił z niego tematu dyskusji.
|
|
| lotrek (14275 punktów) | Czy ktoś zwrócił uwagę jaką rolę w kultywowaniu rożnego rodzaju tradycyjnych świąt odgrywają media z telewizją na czele? Zupełnie jakby byli opłacani przez handlowców, by nakręcać spirale zakupów (przedświąteczne szaleństwo w supermarketach) i producentów rożnego rodzaju "badziewia" związanego ze świętami (począwszy od choinek i ozdób choinkowych do wielkanocnych zajączków i kurczaczków łącznie). Jak media na "siłę" wręcz wprowadzają od kilku lat nowe święto Walentynki, zupełnie obce naszym obyczajom. Ktoś powie, że to takie sympatyczne, ale dla mnie to tylko biznes i to przez duże B. Pozdrawiam
|
|
 | | Mariusz Hyżorek (462 punktów) | > Czy ktoś zwrócił uwagę jaką rolę w kultywowaniu rożnego rodzaju tradycyjnych świąt odgrywają media z telewizją na czele? Zupełnie jakby byli opłacani przez handlowców, by nakręcać spirale zakupów (przedświąteczne szaleństwo w supermarketach) i producentów rożnego rodzaju "badziewia" związanego ze świętami (począwszy od choinek i ozdób choinkowych do wielkanocnych zajączków i kurczaczków łącznie). Jak media na "siłę" wręcz wprowadzają od kilku lat nowe święto Walentynki, zupełnie obce naszym obyczajom. Ktoś powie, że to takie sympatyczne, ale dla mnie to tylko biznes i to przez duże B.
Mnie się zdaje, że pieniądze nie są złe. Ci którzy tak uważają, zwykle nie mają ich zbyt dużo. Media wykorzystują sytuację świąt, bo mogą zarobić więcej pieniędzy na reklamach i według mnie jest to zupełnie normalne. Każdy szanujący się biznesmen skorzysta z możliwości zarobienia pieniędzy, stąd też trudno się dziwić marketom, że to wykorzystują. Szczerze mówiąc, to wydaje mi się, że akurat element związany z większą koniunkturą podczas świąt jest w porządku, a ściślej biorąc jest całkiem przyjemne obdarowywanie ludzi, którzy stanowią dla nas wartość i bycie obdarowywanym przez nich. Święta to dobry moment. Moim zdaniem lepiej jednak świętować dlatego, że chce się świętować, a nie dlatego, że musi się świętować, bo wszyscy świętują.
|
|
|  | | lotrek (14275 punktów) | . Media wykorzystują sytuację świąt, bo mogą zarobić więcej pieniędzy na reklamach i według mnie jest to zupełnie normalne.
Ależ ja nie mam nic przeciwko temu, że media na reklamach, czy też handlowcy "robią kasę" na różnego rodzaju świętach. To ich "zbójeckie prawo" - od tego jest w końcu kapitalizm. Pieniądze robi się na wszystkim, na czym się da - gdyby w dzisiejszych czasach wieszali na krzyżu Jezusa, to telewizją na pewno chciała by to transmitować a handlowcy sprzedawali by tym czasie np. pop corn, co by gawiedź miała czym zakąsić coca-cole. Biznes jest biznes, jak mawiają nasi starsi bracia w kapitalizmie Amerykanie! Moja odpowiedz tyczyła wypowiedzi Pablossa w kwestii duchowego wymiaru świąt, które w naszych czasach nastawionych na komercje, zatraca się. Pozdrawiam ps. Walentynki jednak są dla mnie, przez swoją infantylność "nie strawne".
|
|
2 na 2 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Głupi przykład, ale niech tam. Chyba mój umysł nie jest dzisiaj dostatecznie lotny, by wymyślić lepszy. Lata temu próbowałem zatrzymać na dysku swojego PC wszystko. Dawno niesłuchaną muzykę, programy nieuruchamiane od miesięcy, gry w które nie grałem całe wieki. Dlaczego? Bo myślałem sobie, że za miesiąc czy dwa będę miał ochotę je odpalić. W 95% przypadków oczywiście już do nich nie wracałem. Potem wiele problemów rozwiązał zakup nagrywarki, ale to inna sprawa.  Jaki był efekt? Mój system chodził wolno, z czasem tracił stabilność, rejestr puchł do coraz większych rozmiarów, a rezydentne programy zajmowały sporo RAMu.  Po co o tym piszę? Dlatego, aby zilustrować moją myśl. Musimy żyć teraźniejszością i przyszłością, dbać o to, aby nasz system działał sprawnie i miło nam się z niego korzystało. Pozostałości dawno nieużywanych programów (które wieki temu czemuś służyły, a dziś nie spełniają już swojej funkcji) powinny zostać usuwane. Rzecz jasna nie na dobre - od tego mamy historyków i etnologów, by uwiecznili to wszystko. Jednak jak możemy np. w "imię zachowanie tradycyjnych kultur" wymagać od kogoś, by zaprzepaścił swoje życie, jeśli może poprawić jego standard? Jak pisze Dawkins egoizmem jest wymaganie od dzieci Amiszów, by kultywowały styl życia swoich przodków - one mają niski standard życia, my mamy siedemnastowieczny żywy skansenik, na który miło popatrzeć. Chwilę popatrzymy i wracamy do naszego ciepłego mieszkanka. Albo jeszcze drastyczniejszy przykład: pierwotne społeczności w Afryce. Mają żyć z dżungli w imię "zachowania tradycji", gdyby pewnego dnia mogli korzystać z tych wygód, jakie my posiadamy. Czy taka postawa z naszej strony nie jest egoizmem? Świat się zmienia, ewoluuje i nikt nie ma prawa zatrzymywać postępu. Dlatego właśnie nie przepadam za konserwatystami. Próbują utrzymać (a raczej przywrócić) stan rzeczy sprzed kilku wieków bez względu na to, że obecnie "tło" jest zupełnie inne. Kilka przykładów: - Ograniczenie "seksualnego rygoru". Tyle tylko, że on nie jest już w zupełności potrzebny. W naszym świecie pozycji człowieka w społeczeństwie nie determinuje już absolutnie osoba jego ojca, ale w znacznie większej mierze jego osobista praca. Dlatego też nie ma sensu pilnowanie każdej młodej panny celem posiadania pewności co do osoby ojca - nie ma to już SPOŁECZNEGO znaczenia, a w sferze prywatnej zawsze można skorzystać z badań DNA. - Rzekomy upadek obyczajów wynikający z coraz wcześniejszej inicjacji seksualnej. To nie tak - przecież wystarczy posiadać minimalną wiedzę z historii obyczajowości, aby wiedzieć, iż to nie wiek inicjacji się obniżył, ale kulturowe pojęcie dzieciństwa uległo wydłużeniu poprzez upowszechnienie się dostępu do edukacji. Poszło za tym opóźnienie momentu w którym zawiera się małżeństwo. Pomimo tego popęd płciowy nadal budzi się w tym samym momencie, biologicznie jesteśmy tymi samymi ludźmi. Jeśli więc nie może być zaspokojony w "legalnym związku" dzieje się to poza nim. - Bardziej trywialny przykład: rzekomy wzrost agresji wśród młodzieży. Sam pamiętam drewniane karabiny i zabawę w "wojnę" we wczesnym dzieciństwie. W chwilę potem nastał kapitalizm, pojawiły się plastikowe zabawki, potem gry komputerowe i nagle wszyscy podnieśli alarm, że dzieci dzisiaj szkolą się na małych morderców. Wcześniej oczywiście dzieci nie były małymi, pacyfistycznymi aniołkami - konsolę zastępował drewniany karabin i wyobraźnia, to była jedyna różnica.  - Wzrost brutalności przestępców: Ile razy ja to słyszę - prawdziwy "upadek świata". Tyle tylko, że nasłuchałem się od babci opowieści o prawdziwych krwawych jatkach na noże, jakie przed wojną zdarzały się na wiejskich weselach. Mimo wszystko dziś będąc na takiej uroczystości nie mam takich obaw. Krótko mówiąc konserwatyzm tak naprawdę odwołuje się do jakiejś imaginacji, wydumanego mitu "złotego wieku", próbuje zatrzymać postęp w imię jakiejś ułudy... Cóż, ciut odszedłem od tematu.
|
|
1 na 1 | jimmy_88gno (1653 punktów) | Tradycja to wynik propagandy. W istocie nie istnieje.
|
|
1 na 1 | Thalamis (17 punktów) | "Inter causas malorum nostrorum est, quod vivimus ad exempla nec ratione componimur, sed consuetudine abducimur" - pisał Seneka i nie sposób się z nim nie zgodzić. Konserwatystów nie lubię za ich niezdecydowanie. Ogólnie wszyscy oni są zgodni co do tego, że tradycja jest dobra, jednak nie mogą się zgodzić co do samej tradycji. No bo czy wracać do czasów międzywojennych? A może wcześniej, może do sarmatyzmu? Wszyscy - polscy, trzeba dodać - konserwatyści przejawiają jedną znamienną cechę: są święcie przekonani, że przed rokiem 966 nie było w Polsce nic, a przed rokiem 1 nie było nic w ogóle na świecie.
Uważam się za konserwatystę, jednak mój konserwatyzm sięga Grecji i Rzymu, tak więc ogółu konserwatystów - sięgających po wzory ku Jerozolimie i marzeniu o Sarmacji - polubić nie mogę.
Recto tibi invictoque moriendum est.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|