 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-12-2008 23:52 | Kelly (2051 punktów) | Przezwyciężyć fobię | Od ponad czterech lat mieszkam w domu złożonym z dwóch domów. W jednym mieszkam ja, moi rodzice i siostra, w drugim - babcia. Z jednego domu do drugiego można przejść na poziomie, który znajduje się pod ziemią. Teoretycznie jest to piwnica, ale praktycznie jest urządzona tak jak reszta domu (grafiki na ścianach w garażu, pokój przeznaczony na imprezy itp). Kiedy wracam ze szkoły, zawsze idę najpierw do babci na obiad. Później biegam do niej po produkty spożywcze (których brak w naszej lodówce wychodzi na jaw akurat wtedy, kiedy są potrzebne) albo w celach towarzyskich. Oprócz tego co parę dni rozwieszam pranie w kotłowni.
Od ponad czterech lat mieszkam w tym domu i chodzę tymi cholernymi garażami kilka razy dziennie, więc jak to możliwe, że nadal... boję się nimi chodzić?! Z powodu arachnofobii we własnym domu, na własnej klatce schodowej za każdym razem biegnę, żeby jak najszybciej znaleźć się poza "najniebezpieczniejszą" strefą. Latem zawsze chodzę do babci dworem. Kiedy rozwieszam w kotłowni pranie, zamykam drzwi pomimo gorąca. To po prostu jakaś paranoja i szczyt irracjonalizmu, który... boję się eliminować.
Kilka lat temu po koszmarze, jakiego treści możecie się domyśleć, byłam tak "zeschizowana", że zrzuciłam z łóżka wszystko oprócz materaca, wysunęłam je na środek pokoju i przez parę godzin, do szóstej nad ranem, drzemałam, siedząc skulona na środku łóżka. Na szczęście raczej nie mam już takich koszmarów, a w każdym razie ich nie pamiętam, ale do dziś nie mam w zwyczaju używania słowa... "pająk" Jak również przebywania z własnej, nieprzymuszonej woli na 1/4 powierzchni własnego domu. Swoją drogą, właśnie się zorientowałam, że podkuliłam nogi i siedzę na krzesełku zwinięta w kłębuszek.
Szczerze mówiąc, jest to mniejszy problem, niż mogło by się wydawać, nawet dzięki temu, że wielu ludzi nie lubi tego samego. Ale to dziwne. Intrygujące. Przecież to tylko małe żyjątka, które w "niebezpieczej strefie" widywałam raczej rzadko. A teraz, kiedy mam kota, który uwielbia polować na ćmy i... inne żyjątka (a ja go potem przytulam...!!!), praktycznie w ogóle na nie nie trafiam (Wiktoria!). Ani trochę tego nie rozumiem i oczywiście nie mam zamiaru "rozkminiać". To zdecydowanie zbyt wiele jak na moją delikatną psychikę...
Ale statutowym celem portalu jest między innymi tępienie fobii... Kiedyś i tak poruszyłabym ten temat. Najwyżej będę omijać szerokim łukiem własny wątek. Skoro mogę omijać własny garaż... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Kilka lat temu po koszmarze, jakiego treści możecie się domyśleć ...
|
|
| krutki (1550 punktów) | > Z powodu arachnofobii we własnym domu, na własnej klatce schodowej za każdym razem biegnę, żeby jak najszybciej znaleźć się poza "najniebezpieczniejszą" strefą.(...) > "niebezpieczej strefie" widywałam raczej rzadko. Nie wiem z jakiego powodu uważasz pewne miejsca za "niebezpieczne". Może dlatego, bo utrwalałaś takie o nich przekonanie od pewnego czasu w swojej pamięci. Wydaje mi się, że cały myk ze strachem wobec pająków, bierze się stąd, że kojarzą nam się one z czymś co wywołuje strach, niepokój, bądź ich pozory: zaciemnione miejsca (gdzie mimowolnie zwiększamy czujność); "opuszczone" zakamarki (nadmiar ciszy, spokoju paradoksalnie może wywoływać niepokój); szare, lepkie sieci (traktowane jako pułapki), sposób poruszania się pająków (szybkie, zwrotne, skuteczne) itd. Co ciekawe, chyba największą rolę odgrywa tu nasza wybujała wyobraźnia (co gdyby były naszych rozmiarów albo większe?!  ). Wolimy chyba ulegać takim skojarzeniom niż tym bliższym rzeczywistości. Przecież znakomita większość pajęczaków żyje zupełnie nam nie wadząc. A co z wszelkiego rodzaju robactwem, które zamieszkuje nasze mieszkania, domy, które wije się w ziemi, w wodzie itd.? Chyba tylko to, że je dostrzegamy może wzbudzić nasze skrzywienie, niechęć, strach. > A teraz, kiedy mam kota, który uwielbia polować na ćmy i... inne żyjątka (a ja go potem przytulam...!!!), praktycznie w ogóle na nie nie trafiamNie trafiasz, czy po prostu o nich nie myślisz (nie zwracasz uwagi), bo raz widziałaś, jak kotek męczy pająka/ćmę/owada? Pozdrawiam "Atheism is a non-prophet organisation" - George Carlin
|
|
 | | Kelly (2051 punktów) | >Nie wiem z jakiego powodu uważasz pewne miejsca za "niebezpieczne". To zupełnie tak jak ja. Nie mam pojęcia, jak to możliwe, i to po 4 latach chodzenia tamtędy przynajmniej raz dziennie.
>>A teraz, kiedy mam kota, który uwielbia polować na ćmy i... inne żyjątka (a ja go potem przytulam...!!!), praktycznie w ogóle na nie nie trafiam >Nie trafiasz, czy po prostu o nich nie myślisz (nie zwracasz uwagi), bo raz widziałaś, jak kotek męczy pająka/ćmę/owada? Nie trafiam, gdybym trafiała, na pewno zwracałabym uwagę. Kotek kilka razy pochwalił się zdobyczą i przyniósł martwe żyjątka do salonu, ale na szczęście mamy duży i jasny salon, dlatego ktoś po prostu je wyrzucił. Jestem pewna, że wyeliminował więcej niż kilka. Albo że się kotka boją i nie wychodzą.
|
|
| obserwator (451 punktów) | Myślę, że najlepiej udać się z tym problem do wykwalifikowanego znachora.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|