Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fizyka ratuje?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
18-03-2011 11:47Drobner (19539 punktów)Fizyka ratuje?
W artykule Piotra Müldnera-Nieckowski
ego (lekarza) "Banalny banał" w Forum Akademickim 12/2010 (forumakademickie.pl/fa/2010/12/banalny-banal/) czytam: Cytat:
Jeśli ktoś spada z dużej wysokości i osoba stojąca na ziemi silnym uderzeniem tuż przed upadkiem popchnie go w bok, to szanse na przeżycie wielokrotnie wzrastają. Przy zadziałaniu siły bocznej bezwładność rozkłada się na różne wektory i słabnie siła najważniejsza, która działa przy zderzeniu z ziemią.

O tych, którzy nie śpieszą z taką pomocą Autor pisze: Cytat:
ci ludzie byli w szkole z fizyką na bakier i nawet szkolenie niewiele by im pomogło, nic nie zrozumieją


Pytam: czy to naprawdę zadziała?
Drobner, lekko opadający...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

worek kości (2937 punktów)


18-03-2011 15:43 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Moment.

Jeśli winda ze znajdującym się we wnętrzu człowiekiem spada swobodnie, t.j. układ człowiek- winda porusza się w dół z przyspieszeniem g.

To o ile mnie mechaniczna logika i intuicja nie mylą- człowiek powinien znajdować się w stanie pozornej nieważkości.

Jak tu do cholery skakać, skoro kończynami nie opiera się na podłodze?!


Fabricati Diem, Pvnc!
18-03-2011 17:42 
 Ocena 1 na 1
Marcuch (664 punktów)
>Jak tu do cholery skakać, skoro kończynami nie opiera się na podłodze?!
Pewnie chodzi o samo kopnięcie podłogi, żeby, kosztem wzrostu prędkości windy spowolnić własny spadek. Problem w tym, że trzeba to zrobić tuż przed uderzeniem, bo inaczej sufit windy odda nam energię z kopnięcia.
AMI1 (230 punktów)
>Moment.
>Jeśli winda ze znajdującym się we wnętrzu człowiekiem spada swobodnie,człowiek powinien znajdować się w stanie pozornej nieważkości.
>Jak tu do cholery skakać, skoro kończynami nie opiera się na podłodze?!

Winda nie spada z przyspieszeniem g , lecz trochę mniejszym z uwagi na opory powietrza (kompresja powietrza w szybie windowym). Człowiek waży w takim układzie dużo mniej, ale jednak waży i stoi na podłodze.
"Podskok" jednak niewiele tu pomoże, gdyż zdejmie tylko kilka- kilkanaście procent szybkości upadku.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Pytam: czy to naprawdę zadziała?

Możliwe, np. w dżudo stosują podobne sztuczki od wieków:
uderzenie przedramieniem w ziemię przed upadkiem (ewentualnie dwoma).

Ale nie chodzi o byle jakie uderzenie (może właśnie należy uderzać jakoś pod kątem) - potrzeba kilka lat treningu żeby to wyczaić. Podobnie jest z pływaniem.
rexus (2343 punktów)
>>Pytam: czy to naprawdę zadziała?
>Możliwe, np. w dżudo stosują podobne sztuczki od wieków:
>uderzenie przedramieniem w ziemię przed upadkiem (ewentualnie dwoma).
>Ale nie chodzi o byle jakie uderzenie (może właśnie należy uderzać jakoś pod kątem) - potrzeba kilka lat treningu żeby to wyczaić. Podobnie jest z pływaniem.

Jest wiele racji w tym co piszesz.
Kiedyś trenowałem dżudo, potem zapasy, potem skoki spadochronowe. Nigdy niczego nie złamałem ani nie zwichnąłem, bo znam te sztuczki.
spellbinder (8577 punktów)
Działać to pewnie działa - jak w przypadku tych całych parkourowców, którzy po skoku z dużej wysokości nie lądują na nogach, tylko się "przeturliwują"
Marcuch (664 punktów)
>czytam: [cytat] Jeśli ktoś spada z
>dużej wysokości i osoba stojąca na ziemi silnym uderzeniem tuż przed upadkiem popchnie go w bok, to
>szanse na przeżycie wielokrotnie wzrastają. Przy zadziałaniu siły bocznej bezwładność rozkłada się
>na różne wektory i słabnie siła najważniejsza, która działa przy zderzeniu z ziemią.

Na mój gust zachodzą dwa "korzystne" efekty. Pierwszy to przejęcie części pędu przez osobę spychającą, które w "idealnym przypadku" nie zachodzi, ale w praktyce zawsze.
Drugi efekt to wydłużenie drogi hamowania: najpierw ciało uderza w przedmiot odbijający w bok i traci część energii, potem uderzając ziemię pod skosem hamuje znowu i w dodatku dłużej niż przy uderzeniu prostopadłym. Skoro dłuższa droga hamowania, to mniejsze przyspieszenie, więc i mniejsze uszkodzenia.
Dodatkowo jeśli te dwa uderzenia będą skierowane na różne części ciała, to odniosą mniej groźny skutek, niż jedno mocne uderzenie na, powiedzmy, podstawę kręgosłupa.

Sformułowanie "bezwładność rozkłada się na różne wektory" jest nieścisłe i mylące.

Myślę, że efekt ten wykorzystują piłkarze do wyhamowania spadającej z wysoka piłki, tak, żeby się nie odbiła znów wysoko: skopują ją w bok, noga przejmuje część energii, a reszta wytraca się w skośnym odbiciu od ziemi, które jest dłuższe i mniej skuteczne.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że efekt ten wykorzystują piłkarze do wyhamowania spadającej z wysoka piłki, tak, żeby się nie odbiła znów wysoko: skopują ją w bok, noga przejmuje część energii, a reszta wytraca się w skośnym odbiciu od ziemi, które jest dłuższe i mniej skuteczne.
Piłkarze nic takiego nie robią.
Wyhamowują piłkę przemieszczając stopę w dół z malejącą prędkością. Jeśli nie wierzysz, to poproś kogoś, aby rzucił ku tobie (i do góry) jakiś przedmiot, który będziesz miał za zadanie złapać dłonią. Zauważysz, że cofasz dłoń wzdłuż trajektorii nadlatującego przedmiotu, aby wyhamować jego prędkość. Ewentualnie pooglądaj filmiki na youtube z popisami mistrzów panowania nad piłką.



Alkohol szkodzi zdrowiu, ale pomaga życiu.
Marcuch (664 punktów)
>[color=#330000]Piłkarze nic takiego nie robią.
Kocham takie odpowiedzi. Czysty racjonalizm.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jest dość duże ryzyko (wzrastające z wysokością, z której ofiara spada), że "ratownik" chcący popchnąć w locie tuż przed opadnięciem osobę w bok spowoduje własną śmierć. Nie gwarantuje to tego, że spadająca ofiara przeżyje.
Co do aspektów fizycznych całości, to zdaje się, że w dużej części sprawę udowadniał Adam Małysz. Niemniej udowadniał też, że jak się narty tuż po upadku odczepią, to mimo wylądowania konsekwencje są niemiłe.

Pozdrawiam

e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
Matix (5786 punktów)
Skoki narciarskie nijak się tutaj mają. Skoczek ląduje nie na płaskim lecz na pochylonej skoczni, gdyby lądowali na płaskim... ech... marny ich los...
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Skoki narciarskie nijak się tutaj mają. Skoczek ląduje nie na płaskim lecz na pochylonej skoczni, gdyby lądowali na płaskim... ech... marny ich los...
No to chyba nie widziałeś Małysza, jak lądował na prawie płaskim terenie.
www.youtube.com/watch?v=k03UquWPpWE

Pozdrawiam

e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
Matix (5786 punktów)
Sorka, filmiku teraz nie mogę obejrzeć, ale skoki narciarskie oglądałem często i wiem gdzie niektórzy lądowali, nie tylko Adaś. Ale tutaj dochodzi problem oporu powietrza, każdy skoczek powie, że im większy tym lepszy i oni robią wszystko żeby go zwiększyć (oczywiście podczas lotu, nie na rozbiegu), celem jest właśnie osiągnięcie jak najdłuższej odległości, efektem znacznie mniejsza składowa pionowa prędkości lotu niż w spadku swobodnym (i bardzo dobrze), ale nie jest to zasługa kąta spadania, tylko oporów powietrza. Ponadto (uwaga ważne) polecam obejrzeć np. film "That's it, that's all" każdy się przekona, że co innego zobaczyć nagranie kamery, a co innego real, oraz jak bardzo pomaga lądowanie na pochyłym i jak czasem kamera potrafi zmylić oglądającego.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Trik chyba polega na tym samym - by przerobić spadek w ruch do przodu. To że skoczkowie mają narty i spadają na pochyłość, że szybują, a nie lecą, jak kamień w wodę, im w tym pomaga.
Rozumiem, że osoba spadająca w dół nie ma takich możliwości, jak skoczkowie. Z drugiej strony skoczkowie spadają z ogromnych wysokości i właściwie nic im się nie dzieje, jeśli utrzymają się na nartach.

Pozdrawiam

e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
Matix (5786 punktów)
>by przerobić spadek w ruch do przodu

Nie rozumiem tego. Albo mam jakieś drastyczne braki w tej wiedzy, albo sam nie wiem.... możesz pokazać jak zniwelować prędkość pionową "w dół przez nadanie prędkości do przodu"?

>Z drugiej strony skoczkowie spadają z ogromnych wysokości i właściwie nic im się nie dzieje, jeśli utrzymają się na nartach.

Gdyby nie pochyły zeskok i opory powietrza nie daliby rady.
18-03-2011 20:19 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>by przerobić spadek w ruch do przodu
>Nie rozumiem tego. Albo mam jakieś drastyczne braki w tej wiedzy, albo sam nie wiem.... możesz pokazać jak zniwelować prędkość pionową "w dół przez nadanie prędkości do przodu"?
Wynalazek koła to robi. Wystarczy wprawić je w ruch obrotowy i zrzucić w dół.

Pozdrawiam


e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
19-03-2011 17:38 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. Wystarczy wprawić je w ruch obrotowy i zrzucić w dół.
Każdy może sprawdzić upuszczając na dywan jaja wirujące i .. inercjalne.

[A chyba najbardziej opłacałoby się skakać na membranę dużego mikrofonu podłączonego do iluminofonii ulicznych latarni - energia świetlna wydzielona 'tam' nie skutkowałaby mechaniczną na ciele 'tu'.]

__________________
lni/i=lna/a <=> ai=ia
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Sugerowałbym raczej jazdę na rowerze ze skakaniem na nim z niewielkiej wysokości.

Pozdrawiam

e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
Matix (5786 punktów)
Przypomina mi się klasyk z gimnazjum:

Zadanie:

a) masz ciało zawieszone na wysokości H nad ziemią, oblicz jaką prędkość będzie miało tuż przed zderzeniem z ziemią

b) masz to samo ciało, ale tym razem nie jest zawieszone nad ziemią lecz wystrzeliwane pod kątem alfa z ziemi tak, że osiągnie tą samą wysokość H co w poprzednim przykładzie, oblicz jaka będzie składowa pionowa prędkości ciała tuż przed zderzeniem z ziemią

*pomiń opory powietrza
*porównaj obie prędkości i wyciągnij wnioski
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Tu jest inaczej.
Gdy walniesz faceta w przelocie, wtedy uderzenie będzie silniejsze, ale kosztem tego spadającego, zatem on straci część energii.

Można sprawdzić tak: kopnij stojący autobus, a potem rozpędzony, i porównaj odczucia.
18-03-2011 20:19 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
Ok, dalej nie kumam, więc wróćmy do pierwotnej części:

Cytat:
Jeśli ktoś spada z dużej wysokości i osoba stojąca na ziemi silnym uderzeniem tuż przed upadkiem popchnie go w bok, to szanse na przeżycie wielokrotnie wzrastają. Przy zadziałaniu siły bocznej bezwładność rozkłada się na różne wektory i słabnie siła najważniejsza, która działa przy zderzeniu z ziemią.


Moje pytanie: po co u licha tu mówić o bezwładności? Zostańmy przy prędkości, energia kinetyczna zależy od prędkości i masy, masa stała, zostaje prędkość. Czy przyłożenie siły poziomej do pionowo spadającego ciała zmieni składową pionową jego prędkości (a tym samym energię od tej składowej, która jest równa energii potencjalnej w położeniu pierwotnym)?
18-03-2011 23:09 
 Ocena-2 na 2
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Moje pytanie: po co u licha tu mówić o bezwładności? Zostańmy przy prędkości, energia kinetyczna zależy od prędkości i masy, masa stała, zostaje prędkość. Czy przyłożenie siły poziomej do pionowo spadającego ciała zmieni składową pionową jego prędkości (a tym samym energię od tej składowej, która jest równa energii potencjalnej w położeniu pierwotnym)?

Można próbować to wyjaśnić, ale to znowu pójdzie w kierunku tych nieszczęsnych sił bezwładności, odnośnie których zaklepano sobie intuicyjne formułki z 300 lat temu.

Poza tym, ja już zaczynam szczerze wątpić w twierdzenie typu: 'energia kinetyczna zależy od masy i prędkości'.
Poczytaj sobie:
onbeyonddarwin.com/the-book/the-energy-crisis.html

dp/dt = -grad Ek; ale w przypadku przeciążeń, które są decydujące w takich przypadkach, musisz liczyć ten gradient lokalnie, a nie z dystansu - tu z przeszkody, znaczy podłoża/ziemi.
Matix (5786 punktów)
A teraz jeszcze prościej, nie wiem czy już prościej mogę przedstawić swój punkt widzenia.

Weźmy wektor spadania:



Uploaded with ImageShack.us
A teraz jebnijmy delikwenta w bok, żeby go uratować!



Uploaded with ImageShack.us
A teraz sprawdźmy czy żyje!



Uploaded with ImageShack.us
Upssss.... A*B=ABcos(alfa).... => A=A, B=B

Teraz będzie jak w bajce, robimy to czego tylko zapragniemy z tymi wektorami, doczepiamy co chcemy: siły, pędy, prędkości, enegrie (?), kopniak Chucka N.

Pocieszeniem dla delikwenta jest to, że w porównaniu do uderzenia pionowego w ziemię, silniejsze uderzenie w bok było mocniejsze i zniwelowało odczucie bólu (czy też bulu), inaczej delikwent zginął jeszcze szybciej, przez co faktycznie mu pomogliśmy w uśmierzeniu cierpień
19-03-2011 21:59 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Ze zwyczajnego zderzenia kul bilardowych można to wyliczyć.

Musisz poskładać te wektory ale po zderzeniu, nie przed.

Gdy masy są równe i jedna kula stoi, wówczas rozbiegną się prostopadle.

Tu jedna uderza poziomo, ale druga leci pionowo, czyli to nie będzie zderzenie prostopadłe - jak sobie tam narysowałeś.

m i -v_y = 10 m/s
|
|
|
|<---M uderza z prędkością -v_x

prędkość M z punktu widzenia m: v_M = (-v_x, v_y);
Widać że masa M leci skosem do góry, a nie poziomo.
Policz to sobie...
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli ktoś spada z dużej wysokości i osoba stojąca na ziemi silnym uderzeniem tuż >przed upadkiem popchnie go w bok, to szanse na przeżycie wielokrotnie wzrastają.

To pocieszenie dla tych, którym nie otworzył się spadochron.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
piotao (913 punktów)
Pogromcy Mitów sprawdzali ten numer z windą. Prędkość windy na dole wynosiła ok. 80 km/h natomiast prędkość podskoku w tych warunkach to ok. 2-4 km/h. Wnioski są oczywiste. Nie ma szans przeżycia upadku na dno windy z wysokości pół metra lądując z prędkością przekraczającą 70 km/h. W eksperymencie winda spadła z 4 piętra, a i tak buster, dyżurny metalowy manekin się połamał.


-pio-
-jad- (18783 punktów)
> osoba stojąca na ziemi silnym uderzeniem tuż przed upadkiem popchnie go w bok, to
>szanse na przeżycie wielokrotnie wzrastają.

Niegdyś (może i dziś) zatrudniano w cyrkach silnych i masywnych mężczyzn, których zadaniem było czuwanie pod liną podczas gdy akrobata wyczyniał na niej swoje cuda. Taki mężczyzna, w razie czego, miał właśnie silnie popchnąć w bok spadającego pechowca.
Pewnie zdażały się podobne wypadki. Może gdzieś istnieją opisy takich zdarzeń, z których można by się dowiedzieć na ile takie ratowanie było skuteczne.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
AMI1 (230 punktów)
>[cytat] Jeśli ktoś spada zdużej wysokości i osoba stojąca na ziemi silnym uderzeniem tuż przed upadkiem popchnie >go w bok, to szanse na przeżycie wielokrotnie wzrastają.
>Pytam: czy to naprawdę zadziała?

Sprawa jest w anatomii a nie fizyce.
Przy spadaniu "na nogi" uderzenie stopami w ziemię powoduje wystąpienie bardzo dużej siły hamującej i kompresja kręgosłupa (szczegónie kręgów szyjnych) powoduję przerwanie rdzenia kręgowego i natychmiastową smierć albo całkowity paraliż.
Przy popchnięciu w bok tuż przed dotknięciem stopami ziemi ciało jest pochylone i siła kompresji kręgosłupa jest mniejsza.
Gdyby upadek był "płaski", kręgosłup nie został by ściskany, lecz plama na ziemi pochodziła by z wylewów krwi.
I tak źle i tak niedobrze.
Może uderzenie "pół na pół" daje jakieś większe szanse.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>
>I tak źle i tak niedobrze.
>Może uderzenie "pół na pół" daje jakieś większe szanse.

Może podsumujmy - na ile to możliwe lepiej nie spadać w ogóle A jak już, to na coś miękkiego i sprężystego. I nie na stopy


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
-jad- (18783 punktów)
>Przy spadaniu "na nogi" uderzenie stopami w ziemię powoduje wystąpienie bardzo dużej siły hamującej i kompresja kręgosłupa (szczegónie kręgów szyjnych) powoduję przerwanie rdzenia kręgowego i natychmiastową smierć albo całkowity paraliż.

Tak ale przecież nie wiadomo na co będzie ten ktoś spadał. Zdaje mi się, że jeśli nie instynkt samozachowawczy, to siła uderzenia sprawi, że spadający nawet jeśli będzie leciał na nogi, nie będzie próbował się na nich utrzymać.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
satanisz (151 punktów)
>Jeśli ktoś spada z
>dużej wysokości i osoba stojąca na ziemi silnym uderzeniem tuż przed upadkiem popchnie go w bok, to
>szanse na przeżycie wielokrotnie wzrastają.

Zamieniam oś pionową na poziomą. Windę na samochód. Swobodnie spadającą windę na To że jadę w tym samochodzie. Mam układ z identyczną fizyką. Czyli że teraz, jak w ostatniej chwili zanim walnę w ścianę ktoś popchnie mnie w bok, że przydzwonię w drzwi, ewentualnie przez nie wylecę. To nie zamienię się w morką plamę?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jeśli samochód w momencie uderzenia zacznie koziołkować i strefa zgniotu rozłoży się na wiele miejsc (przy czym na żadne miejsce wyjątkowo silnie) to rzeczywiście nie zostanie z Ciebie mokra plama.

Pozdrawiam

e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365