Racjonalista - Strona głównaDo treści
Msza na rozpoczęcie roku szkolnego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-08-2008 20:18Małgorzata Osipczuk (180 punktów)Msza na rozpoczęcie roku szkolnego
Ocena 1 na 1
Witam,
1-szy raz na tym forum sie odzywam, choć portal czytam od dawna, obecnie silne zbulwersowanie dodało mi energii do "wzięcia się" i napisania - na razie tutaj
poza innymi swoimi życiowymi zadaniami i rolami jestem też matką tegorocznej czwartoklasistki. no i właśnie zajrzałam na ogłoszenia na bramie jej szkoły podstawowej nt. rozpoczęcia roku szkolnego. mniej wiecej wygląda to tak:
9.45 - zbiórka uczniów klasami na boisku szkolnym
10.00 - msza święta
10.45 - spotkanie uczniów z dyrekcją szkoły,
11.00 - spotkania w klasach
spiesze dodać, że córa uczy się w szkole państwowej, (gdyby zalezało mi na uczestnictwie w obrzedach religijnych wybrałabym jej szkołe wyznaniową np. katolicką)

córka nie uczęszcza na religię od pocżatku czyli niestety pierwszy raz musiałam podpisać oświadczenie już w przedszkolu. etyki w zamian nie organizują, zostaje wyprowadzana z klasy !!!! gdy sa lekcje religii lub przychodzi na pozniejsza godzine do szkoly. przezyla juz rózne sytucje w związku z tą widoczną swoją innością światopoglądową, dużo o tym rozmawiamy,
ale msza na rozpoczecie roku w szkole - w programie, przyznam że zagotowało się we mnie, zadzwoniłam do koleżanki również światopoglądowo skrzywionej, co to jej syn także na religię nie uczęszcza - jest starszy, i podobno to już funkcjonuje nie pierwszy rok i nie w jednej szkole tylko
co nie zmienia faktu, że uważam to za nadużycie, cisną mi się w głowie na razie chaotyczne hasła: niezgodność z konstytucją, wykluczenie, dyskrymniacja, indoktrynacja, wyznaniowość szkoły panstwowej czyli bezwyznaniowej,

sytuacja nie rózni sie dla mnie od takiej wyobrażonej - początek roku szkolnego dzieci spędzą na spotkkaniu z reprezentantami jednej z partii politycznych - wstawic zamiast mszy w godzinę 10.00

mam wiele przemyśleń, ale tez jestem ciekawa jak to, co opisałam postrzegają inni? mam kilka pomysłów co z tym zrobić - ale też intrygują mnie wasze

pozdrawiam
M.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)Odp: msza na rozpoczęcie roku szkolnego
Kiedy sam chodziłem do szkoły ( nie tak w sumie dawno, 4 lata temu...) to program rozpoczęcia, zakończenia roku był taki: 9.00 msza w kościele, po mszy uroczystość w szkole. Zaczynała się zwykle ok. 10.30 - kto nie chciał iść na mszę, po prostu na nią nie szedł, mógł przyjść po 10 do szkoły na samą uroczystość.

IMHO to jest dobre rozwiązanie - jeśli są ludzie, którzy chcą mieć tę mszę, niech mają możliwość.

A to co jest złe w tym przypadku, który opisujesz, to to, że zbiórka jest PRZED mszą, a nie PO niej!

Może zadzwoń do jakiegoś kuratorium czy innej instytucji, która nadzoruje szkoły. Tego nie można tak zostawić.

Możesz też namówić dziecko, do zdjęcia krzyża w sali Oficjalnie, przecież ich tam nie ma
23-08-2008 20:45 
 Ocena 5 na 5
Małgorzata Osipczuk (180 punktów)
witaj stilgar

kiedy ja chodziłam do szkoły podst. religia była w salkach i nikomu nie przyszło do głwoy by w szkole robić mszę, za to mieliśmy pochody 1-majowe i apele o rewolucji paździerrnikowej, w gruncie rzeczy nie widzę różnicy - zmienił się tylko temat indoktrynacji i dominacji jednego wybranego nurtu świattopoglądowego, metody podobne,

w szkoel średniej już była religia w szkołach i nie było pochodów i indoktrynacji politycznej ani religijnej, nie było mszy i krzyży i rekolekcji (w tym roku szkolnym córa prawie nie bywała w szkole przez bity tydzień - bo klasa brała udział w rekolekcjach), jakoś było zdrowiej - ale już wtedy przewidywałam że to chwilowe i kościół jak zdobył przyczółek to i całym ladem zaraz zawładnie...

>IMHO to jest dobre rozwiązanie - jeśli są ludzie, którzy chcą mieć tą mszę, niech mają możliwość.

moim zdaniem bardzo niedobre - kto chce uczestniczyc we mszy - niech spotka sie popołudniu w kościele w tej intencji z innymi chętnymi, rodzicami,

szkoła powinna być wolna od religii, i nie powinny byc stwarzane kolejne sytuacje, gdy dzieci nie-katolickich rodziców będą naznaczane innością i wykluczane z ogólnego życia szkoły

>A to co jest złe w tym przypadku, który opisujesz, to to, że zbiórka jest PRZED mszą, a nie PO niej!

tak, kroczek po kroczku religia zagarnia teren...

>Może zadzwoń do jakiegoś kuratorium czy innej instytucji, która nadzoruje szkoły. Tego nie można tak zostawić.

zastanawiam się nad tym, chcę porozmawiac z dyrekcją najpierw, kurczę też nie chcę w tym wszystkim zaszkodzić dziecku
>Możesz też namówić dziecko, do zdjęcia krzyża w sali Oficjalnie, przecież ich tam nie ma

hihi, mnie by na to było stać przy dzisiejszej mojej odwadze, ale ona ma 10 lat i wiem, że wcale niełatwo jej być w społeczeństwie tak religijnym (całe szczęście jakoś przetrwaliśmy dwuletnie komunijne szaleństwo kolegów i koelżanek, ale też i szkoły)
23-08-2008 21:04 
 0 na 2
stilgar (7322 punktów)
>witaj stilgar
>kiedy ja chodziłam do szkoły podst. religia była w salkach i nikomu nie przyszło do głwoy by w szkole robić mszę, za to mieliśmy pochody 1-majowe i apele o rewolucji paździerrnikowej, w gruncie rzeczy nie widzę różnicy - zmienił się tylko temat indoktrynacji i dominacji jednego wybranego nurtu świattopoglądowego, metody podobne,

Moja mama, która jest osobą wierzącą, uważa, że religia w szkołach to bardzo głupi pomysł - dzieci sie wygłupiają i w ogóle nie traktują tego poważnie. Kiedy była w salkach, chodził ten kto chciał (teraz część chodzi, żeby nie odstawać od reszty, bo co powie babcia, i co mam robić przez ten czas, itp.) i była jakaś atmosfera.

Czyli przeciwnicy religii w szkołach są po obu stronach barykady...

>>IMHO to jest dobre rozwiązanie - jeśli są ludzie, którzy chcą mieć tą mszę, niech mają możliwość.
>moim zdaniem bardzo niedobre - kto chce uczestniczyc we mszy - niech spotka sie popołudniu w kościele w tej intencji z innymi chętnymi, rodzicami,
>szkoła powinna być wolna od religii, i nie powinny byc stwarzane kolejne sytuacje, gdy dzieci nie-katolickich rodziców będą naznaczane innością i wykluczane z ogólnego życia szkoły

Przed, po, co za różnica, ważne, żeby nie było w trakcie - wtedy to jest włączenie religii w szkołę.

>>A to co jest złe w tym przypadku, który opisujesz, to to, że zbiórka jest PRZED mszą, a nie PO niej!
>tak, kroczek po kroczku religia zagarnia teren...

Kroczek po kroczku? Przecież po '89 się wtarabanili z butami na całego, bez żadnych kroczków i zagarneli wszystko. Już chyba im nic do zagarniania nie zostało...

>>Może zadzwoń do jakiegoś kuratorium czy innej instytucji, która nadzoruje szkoły. Tego nie można tak zostawić.
>zastanawiam się nad tym, chcę porozmawiac z dyrekcją najpierw, kurczę też nie chcę w tym wszystkim zaszkodzić dziecku

Heh, jeśli bedzie jedynym dzieckiem nie chodzącym na religię i tak inne dzieci będą ją uważały za "inną". Są za małe, żeby to zrozumieć.
A jeśli obawiasz sie zemsty nauczycieli? Hmm... nie da sie tego wykluczyć, a co gorsze nie da sie z tym nic zrobić - nauczyciel ma pełną autonomię jeśli chodzi o wystawianie ocen i zawsze może twierdzić, że twoje dziecko po prostu nie umie.

Miałem sam taką jedną nauczycielkę, nie mam pojęcia, dlaczego mnie nie lubiła, ale zawsze mi zaniżała oceny, zawsze o wszystko się czepiała... A i ja nie z tych, co dają sie ustawiać, więc po pewnym czasie zacząłem jej robić specjalnie na złość a na koniec roku nawet nie próbowałem się poprawiać, ostentacyjnie miałem złą ocenę z jej przedmiotu. Pod koniec 8 klasy była nawet zabawna sytuacja, kiedy inni nauczyciele (miałem bardzo dobre oceny) sami z własnej inicjatywy ją przekonywali żeby mi nie psuła średniej Ale ona była nieugięta.

I coś mi się z tego powodu stało? Nic. Żyję i mam się dobrze Oceny nie są ważne, ważne co sie ma w głowie - a jeśli nauczyciele robili by twojemu dziecku jakieś problemy, czy zaniżali oceny - będzie to dla niej najlepsza lekcja światopoglądowa dotycząca fanatyków religijnych.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>ostentacyjnie miałem złą ocenę
>I coś mi się z tego powodu stało? Nic.
No, ale nie każde dziecko jest prymusem.
.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)Odp: Msza na rozpoczęcie roku szkolnego
>cisną mi się w głowie na razie chaotyczne hasła:
>niezgodność z konstytucją, wykluczenie, dyskrymniacja, indoktrynacja, wyznaniowość szkoły panstwowej
>czyli bezwyznaniowej

Małgorzato, to również moim zdaniem są trafne rozwiązania. Uważam, że wiele można zmienić dzięki odważnym rodzicom i uczniom, które dobrze sobie radzą w szkole. Jeśli dziecko ma problemy,to faktycznie lepiej nie pogarszać mu sytuacji, lecz jeśli jest dobre, to warto pozwolić sobie na więcej odwagi.

Można rozmawiać wiele, ale grunt to podjąć konkretne działania, interwencje, przekonanie innych niewierzących, aby nie przymykali oczu.

Bez względu na praktykę i jej uporczywość nic nie zmieni faktu, że jest to rażące naruszenie standardów demokratycznego państwa. Tolerowanie powoduje, że sytuacja się jakby legalizuje.

Trzeba nam odważnych rodziców takich jak rodzina Grzelaków. I do tego zachęcam oferując swoją pomoc w takich inicjatywach.
stilgar (7322 punktów)

>Trzeba nam odważnych rodziców takich jak rodzina Grzelaków. I do tego zachęcam oferując swoją pomoc w takich inicjatywach.
Chyba nie znam tej sprawy. Mógłbyś przybliżyć?
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>Trzeba nam odważnych rodziców takich jak rodzina Grzelaków. I do tego zachęcam oferując swoją pomoc w takich inicjatywach.
>Chyba nie znam tej sprawy. Mógłbyś przybliżyć?

Racjonalista Roku 2007. Wszystkie ważniejsze media o tym pisały. "grzelak etyka" + google i wszystko jasne
Małgorzata Osipczuk (180 punktów)
Witam Mariuszu

>Uważam, że wiele można zmienić dzięki odważnym rodzicom i uczniom, które dobrze sobie radzą w szkole. Jeśli dziecko ma problemy,to faktycznie lepiej nie pogarszać mu sytuacji, lecz jeśli jest dobre, to warto pozwolić sobie na więcej odwagi.

zgadzam sie z tobą, jednak nie jest to takie proste, sytuacja nie dotyczy osobiście mnie, ale mojej małoletniej córki, to w jej zycie zaingeruję i być może powinna ona mieć coś do powiedzenia w tej sprawie? ale czy wymaganie do 10-latki by podejmowała tak trudne decyzje - walczyć czy odpuścić - jest właściwe? - czy to z drugiej strony nie jest zbyt duży ciężar (decyzyjny) na jej barki? dzielę się dość osobistymi rozmyślaniami, dylematami, które jako rodzicowi chodzą mi po głowie, ale to już raczej zasługuje na osobny wątek, który mógłby zacząć sie od pytania: jaka jest rola rodzica małego dziecka w podejmowaniu decyzji o jego wyznaniu, światopogladzie i jego ewentualnej obronie...

>Bez względu na praktykę i jej uporczywość nic nie zmieni faktu, że jest to rażące naruszenie standardów demokratycznego państwa. Tolerowanie powoduje, że sytuacja się jakby legalizuje.

i tu całkowicie się zgadzam, burzy sie we mnie na myśl o pobłażaniu tegoż

>Trzeba nam odważnych rodziców takich jak rodzina Grzelaków. I do tego zachęcam oferując swoją pomoc w takich inicjatywach.
cenna to dla mnie oferta, będę o niej pamiętać, dziękuję, państwu Grzelakom mocno dopinguję
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>zgadzam sie z tobą, jednak nie jest to takie proste, sytuacja nie dotyczy osobiście mnie, ale mojej małoletniej córki, to w jej zycie zaingeruję

No to porozmawiaj otwarcie i uszanuj zdanie dziecka. Lecz nie wiem czy cena świętego spokoju kosztem szkoły konformizmu i hipokryzji nie jest za wysoka.

>jaka jest rola rodzica małego dziecka w podejmowaniu decyzji o jego wyznaniu, światopogladzie i jego ewentualnej obronie...

Najlepiej wspierająca a nie kierownicza.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>jaka jest rola rodzica małego dziecka w podejmowaniu decyzji o jego wyznaniu, światopoglądzie i jego ewentualnej obronie...
>Najlepiej wspierająca a nie kierownicza.
Ależ to 10-letnia dziewczynka! Przerzucenie na takie dziecko ciężaru decyzji w sprawie trudnej nawet dla dorosłego byłoby ze strony opiekunów zaniedbaniem!
.
Pabloss (4221 punktów)
Panie Mariuszu - czy w przypadku, gdyby np: dziecko miało problemy w szkole ze strony indoktrynujących go katolicko nauczycieli, a zwłaszcza z powodu nieuczęszczania na lekcje religii PSR ma możliwość jakiegoś odgórnego zadziałania np: na dyrektora bądź kuratora oświaty? Z mojego podwórka powiem tak ....znajomi boją się niepuszczać dziecko na religię, gdyż wtedy większość nauczycieli z różnych przedmiotów zaczęłaby mścić się na nim że jest wywrotowcem. Czy można jakoś żądać od szkoły, żeby np: lekcje religii (tak jak WF) były na początku lub na końcu zajęć aby wtedy takie nieuczęszczające dziecko mogło przyjść później bądź wyjść wcześniej ze szkoły? I kolejne pytanie czy dopuszczalne jest aby na pierwszej i ostatniej lekcji z obojętnie jakiego przedmiotu dzieci musiały odmawiać modlitwę i czy krzyż do którego się modlą powinien wisieć w każdej z sal? I ostatnie pytanie korzystając z okazji że Pan się wypowiedział - czy można żądać aby obok krzyża na równorzędnym miejscu w szkole, urzędzie itp... powiesić np: wizerunek Buddy, krzyż prawosławny itp... gdyż obok katolików są i w tym państwie różnowyznaniowcy, którzy de facto mają jakieś swoje prawa i nie chcą być indoktrynowani w urzędach świeckich?
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Panie Mariuszu - czy w przypadku, gdyby np: dziecko miało problemy w szkole ze strony indoktrynujących go katolicko nauczycieli, a zwłaszcza z powodu nieuczęszczania na lekcje religii PSR ma możliwość jakiegoś odgórnego zadziałania np: na dyrektora bądź kuratora oświaty?

To jest naruszenie prawa i można interweniować. PSR jest po to, aby takich interwencji podejmować.

>Czy można jakoś żądać od szkoły, żeby np: lekcje religii (tak jak WF) były na początku lub na końcu zajęć aby wtedy takie nieuczęszczające dziecko mogło przyjść później bądź wyjść wcześniej ze szkoły?

Oczywiście. Często mogą to być sytuacje, które można zmienić pod naciskiem rodziców zainteresowanych. Jeśli każdy milczy to siłą rzeczy nic się nie zmieni, jeśli paru napisze w tej sprawie, to dyrekcja może coś ruszyć.

>I kolejne pytanie czy dopuszczalne jest aby na pierwszej i ostatniej lekcji z obojętnie jakiego przedmiotu dzieci musiały odmawiać modlitwę

Nie, bo to jest zmuszanie do praktyk religijnych, co jest zakazane

>i czy krzyż do którego się modlą powinien wisieć w każdej z sal?

Nie powinien, nie wiem czy to będzie skuteczne, lecz podstawa to mobilizacja uczniów i rodziców przeciwko temu.Co innego jeśli PSR dla dobra potencjalnych niewierzących podejmie interwencje w szkole, co innego jeśli podejmie ją w imieniu konkretnych osób.

>czy można żądać aby obok krzyża na równorzędnym miejscu w szkole, urzędzie itp... powiesić np: wizerunek Buddy, krzyż prawosławny itp... gdyż obok katolików są i w tym państwie różnowyznaniowcy, którzy de facto mają jakieś swoje prawa i nie chcą być indoktrynowani w urzędach świeckich?

Najlepszym początkiem zmiany są indywidualne i grupowe interwencje konkretnych osób. Jeśli ludzie milczą, klerykalizm rozwija się poniekąd siłą inercji.
25-08-2008 07:32 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
Dziękuję za wypowiedź. Czyli jednym słowem można podsumować, że każdy z nas ma wielką siłę w swoich rękach trzeba tylko ruszyć głową i w obronie swojej i swojej rodziny godności przestać obawiać się pytać i żądać respektowania podstawowych praw. Powysyłałem linki Racjonalisty znajomym aby troszkę się "oświecili" i przestali czuć się jak owce w stadzie wilków. Pozdrawiam
Bylińska Olga (42 punktów)
Zgadzam się, że takie okazywanie swoich poglądów religijnych, takie jak uczestnictwo we Mszy Świętej powinno być aktem wyboru. Może w czwartej klasie szkoły podstawowej to nie wyboru dzieci..tylko rodziców. Zbiórka przed wyjściem uczniów to pewnie ze względów bezpieczeństwa... Trzeba po prostu przejść do punktu trzeciego rozkładu, czyli spotkania z dyrekcją z ominięciem poprzednich.. Nie jestem za bardzo na bieżąco, wydaje mi się jednak, że nie ma problemów w dzisiejszych czasach z jakimś specjalnym naciskiem...

Pozdrawiam


I wtedy poznacie Prawdę a Prawda Was wyzwoli...
24-08-2008 00:54 
 Ocena 2 na 2
Małgorzata Osipczuk (180 punktów)
Witam Olgo,

>Zbiórka przed wyjściem uczniów to pewnie ze względów bezpieczeństwa...

chciałabym mieć twoje ufne nastawienie, moje jest bardziej nacechowane nieufnością, hmmm sądząc z napietego harmonogramu i pewnej odleglości do kościoła zaczynam podejrzewać, że msza odbędzie się na boisku lub sali szkolnej, ale upewnię się telefonicznie

>Trzeba po prostu przejść do punktu trzeciego rozkładu, czyli spotkania z dyrekcją z ominięciem poprzednich..

uwierz, że mamy juz wielką wprawę w dostosowywaniu się do edukacyjno-religijnych akcji i omijaniu różnych atrakcji jak się da , tylko, że nie w tym rzecz... ja sobie tak marzę, żeby moje dziecko nie było pomijane, wypraszane, nie musiało opuszczać klasy, szkoły, nie zależy mi na takim podkreślaniu "inności",
ech to długi temat, na ten moment przytoczę jeden epizod z życia mojego niedostosowanego religijnie dziecka - miała 6 lat, gdy dzieci zaczęły sie jej pytać dlaczego nie chodzi na religię, punkt dla nas rodziców, że potrafiła odpowiedzieć i jeszcze skontrować: "a dlaczego wy chodzicie?",
otrzymała odpowiedzi typu: "bo to normalne" "bo każdy chodzi" i na koniec "pan bóg cię pokarze i pośle do piekła"
przeraża mnie czym nasiąkają teraźniejsze dzieciaki i to zawdzięczmy juz nie tylko rodzinom, ale w duzej mierze działaniu publicznych instytucji

>Nie jestem za bardzo na bieżąco, wydaje mi się jednak, że nie ma problemów w dzisiejszych czasach z jakimś specjalnym naciskiem...

zawoalowanym naciskiem - jak najbardziej, jesli osoby niereligijne są pomijane, wykluczane to jest to nacisk
jeśli 1-szym punktem roku szkolnego jest msza - to jest to wyraźny sygnał, co jest najważniejsze albo istotne w nauczaniu i kto jest preferowany w tej szkole - to i wiele innych sytuacji pokazuje coś co nazwałabym "ukrytym naciskiem" a raczej "zawoalowanym naciskiem"
to forma nacisku, która nie jest wprost wyrażona groźbą czy szantażem albo natrętną prośbą,
ona odwołuje się do naszych typowych ludzkich potrzeb - bycia szanowanym, docenianym, zauważanym, istnienia w grupie, akceptacji, itp.

pozdrawiam
Pabloss (4221 punktów)
U mnie w szkole podstawowej rok szkolny rozpoczynał się zbiórką przed kościołem o 9.00, gdzie wychowawczyni sprawdziła obecność. Po tej czynności udawaliśmy się na uroczystą mszę św, a następnie całą szkołą ruszaliśmy w uroczystej procesji do szkoły. W szkole oczywiście apel i rozejście się do klas. Nie było możliwości opuszczenia mszy, no chyba że ktoś przedstawił zwolnienie. Taki rygor mieliśmy do końca 8-klasy i nikt nie mógł się sprzeciwić bo szkołą rządził praktycznie proboszcz i rada rodziców złożona z kościółkowych dewot i dewotów.
Kelly (2051 punktów)
>niezgodność z konstytucją, wykluczenie, dyskrymniacja, indoktrynacja, wyznaniowość szkoły panstwowej czyli bezwyznaniowej
Witamy w Polsce.
O konstytucji nie warto nawet wspominać. "Za cenę książki dostaje się przyzwoitą ilość kartek. To prawda, że zadrukowanych, ale o ideał obecnie trudno" - chodzi o książkę "Maksymy Skowrona" "recenzowaną" przez T. Olbratowskiego, ale równie dobrze w miejsce "książki" można wstawić "konstytucji". Jej zawartość tak wpływa na życie w tym kraju, jak na życie nastolatków wpływa zakaz spożywania alkoholu przed ukończeniem 18 lat. Czyli wcale.

Mi nasuwa się tylko jeden pomysł: media. Niestety, temat jest mało medialny i słabo by się sprzedał, tym bardziej, że większość Polaków chce / akceptuje / toleruje tak, hm, uduchowione uroczystości jako początek roku szkolnego. Podnieśmy głos, a władza odwróci się do "swoich" i przewróci oczami. Poprośmy o pomoc lewicę, sprawującą władzę co prawda niewielką... i (w najlepszym przypadku) wywołajmy kolejną publiczną awanturę, która jeszcze bardziej pogrąży niekatolicką część społeczeństwa.

Kiedyś Pani córka będzie uznana męczenniczką za racjonalizm. Zapewne obietnica życia wiecznego i zbawienia jest bardziej pokrzepiająca, ale cóż. "O ideał obecnie trudno".
placownik (17853 punktów)

   Wpychanie obrzędów religii panującej do oficjalnego programu rozpoczęcia roku szkolnego może skutkować nie tylko podziałem na uczniów wierzących i niewierzących. Nie zapominajmy, że są także wierzący inaczej.

   Tak wyglądał program rozpoczęcia roku szkolnego w Publicznym Gimnazjum nr 1 w Białymstoku:

Przebieg uroczystego rozpoczęcia roku szkolnego 2007/2008 w dniu 03.09.2007

8:00 Liturgia Święta w cerkwi Hagia Sophia przy ulicy Trawiastej 5,
9:30 Zbiórka uczniów na boisku szkolnym,
9:45 Przemarsz uczniów i pocztu sztandarowego do kościoła pw Najświętszego Serca
Jezusa przy ulicy Traugutta 25,
10:00 Msza Święta w kościele pw Najświętszego Serca Jezusa,
11:00 Część oficjalna w budynku szkoły


   Progi świątyni prawosławnej okazały się zbyt niskie, aby dostąpić zaszczytu goszczenia pocztu sztandarowego publicznego gimnazjum. Czy w tym roku będzie inaczej?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-08-2008 19:04 
 Ocena 3 na 3
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)

>Przebieg uroczystego rozpoczęcia roku szkolnego 2007/2008 w dniu 03.09.2007
>8:00 Liturgia Święta w cerkwi Hagia Sophia przy ulicy Trawiastej 5,
>9:30 Zbiórka uczniów na boisku szkolnym,
>9:45 Przemarsz uczniów i pocztu sztandarowego do kościoła pw Najświętszego Serca
> Jezusa przy ulicy Traugutta 25,
>10:00 Msza Święta w kościele pw Najświętszego Serca Jezusa,
>11:00 Część oficjalna w budynku szkoły
   

Sprytne! Część oficjalna zaczyna się o... 11:00 w oficjalnie... neutralnej światopoglądowo publicznej szkole.
Należy domniemywać, że zbiórka uczniów o 9:30 na boisku szkolnym była... nieoficjalna , tak jak i nieoficjalny był przemarsz uczniów i pocztu sztandarowego do kościoła o 9:45.
Sztandar szkoły zapewne też nieoficjalnie łopotał w kościele, a tak w ogóle to pewnie niesforne uczniaki podpieprzyły go z gabinetu dyrektora bez jego wiedzy i zgody. Nieoficjalne były też msze w cerkwi i kościele.
Przypuszczam, iż zarówno dyrekcja, jak i nauczyciele uczestniczyli w zbiórce, przemarszu i mszy... nieoficjalnie , jako osoby prywatne i nie reprezentowały szkoły.
Wychodzi na to, że oficjalnie w mszy uczestniczył wyłącznie celebrujący ją ksiądz.
Pabloss (4221 punktów)
Tak sobie siedząc nasunęły mi się takie pytania. Czy kiedykolwiek rodzice ateiści lub innowiercy, bądź też katolicy ale nie uznający zwierzchnictwa kościoła jako instytucji będą mogli przestać obawiać się o przyszłość swoich pociech w polskiej szkole? Jak długo jeszcze, zwłaszcza w małych miejscowościach panować będzie dyktatura księży w niby świeckich szkołach? Dlaczego kadra nauczycielska, która posiada wyższe wykształcenie, a więc potrafi odróżniac dobro od zła na zasadach ogólnie etycznych a nie na podstawie mitów biblijnych oraz która powinna mysleć racjonalnie przestanie obawiac się księdza katechety i tego, że można żyć "nie po katolicku"? Czy zawsze ma być tak, że np: ateista, agnostyk, innowierca itp. będzie podporządkowywał się katolikowi bo ten ma przewagę liczebną? Czy zawsze będzie jego wasalem? Czy ta dyktatura kleru oparta w większości przypadków na tradycji i manipulowaniu polską historią przestanie miec wpływ na wszystko i wszystkich? Jak pomóc, jak zmotywować "nie katolików" aby twardo walczyli o wolność światopoglądową w polskiej szkole, urzędzie, a nawet w szpitalu w sytuacji, kiedy tak naprawdę całe prawo stoi po ich stronie a ich przeciwnikiem jest zaściankowość? Czy są sposoby aby tych najbardziej zastraszanych przez rodzinę, środowisko objąć jakąś opieką aby mogli dokonać swoistego coming out-u?. Przecież każdy wie, że ciągłe ukrywanie swoich poglądów, ciągłe podporządkowywanie się dla dobra sprawy, strach o przyszłośc rodziny niekatolickiej w środowisku katolickim, poniżanie się wielokrotnie przed nimi np: dla dobra dzieci itd. odciska się piętnem na psychice, więc jak przełamać ten impas?

A może by tak osoby, które miały odwagę pokazać katolikom, że żyją obok nich (i to nieraz znacznie lepiej) pomogą tym, którzy czują się jeszcze niepewnie? Jeśli będą wiedziały, że mają oparcie to zaczną aktywnie działać w kierunku zmieniania tej chorej, katolickiej rzeczywistości - zaczynając od własnych rodzin a na urzędach państwowych skończywszy.
26-08-2008 11:41 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
Czy ta dyktatura kleru oparta w większości przypadków na tradycji i manipulowaniu polską historią przestanie miec wpływ na wszystko i wszystkich?

Tradycja tradycją, ale największe nieszczęście jakie mogło spotkać nasz kraj, to watykańska fucha JP2. Był balsamem na narodowe kompleksy, Polacy poczuli się nagle dowartościowani (nie bardzo wiem czym?) i poprzewracało się im w głowach. Przez ten nieszczęśliwy przypadek zmarnowane mamy jedno pokolenie.

Jak pomóc, jak zmotywować "nie katolików" aby twardo walczyli o wolność światopoglądową

Obawiam się, że nie ma innego wyjścia, jak "wziąć" na przeczekanie, ale w tym czasie dbać, by młodsze pokolenie Polaków było coraz lepiej wykształcone, jeździło po Europie i Świecie, poznawało inaczej myślących ludzi, inne tradycję i inną obyczajowość. To się cały czas dzieje, widzę to po moich córkach i ich przyjaciołach - nie jest źle.
27-08-2008 16:41 
 Ocena 1 na 1
Kasia (424 punktów)
>Tak sobie siedząc nasunęły mi się takie pytania. Czy kiedykolwiek rodzice ateiści lub innowiercy, bądź też katolicy ale nie uznający zwierzchnictwa kościoła jako instytucji będą mogli przestać obawiać się o przyszłość swoich pociech w polskiej szkole? Jak długo jeszcze, zwłaszcza w małych miejscowościach panować będzie dyktatura księży w niby świeckich szkołach

Dopóki kościół będzie miał pieniądze i władzę.
Małe miasto. stołówka dla biednych -kościół, super przedszkole -siostry zakonne. Wszyscy w małym mieście wiedzą kto jest kto. I już zakonnice nie przyjmą mojego przyszłego (ewentualnego) dziecka. Co zrobic opiekunki szukać? Ale kto przyjdzie pobawić dziecko skoro juz sąsiedzi miaucza pod drzwiami (wydają dźwięk jak kot , ponieważ uważają że jestem Świadkiem Jehowy, jestem protestantką ale nie jestem na forum jak Bożena żeby was nawracać)
Chciałam pomagać w miejscowym domu dziecka jako wolontariat. Niestety, dyrektor powiedziała że ma za duża pomoc od kościoła aby "ryzykować". (Trędowata?) pracuje w innym mieście w moim się "nie dało". Msze w zakładzie pracy....oburzenie dyrekcji. i tak dalej i dalej. Człowiek w naszym kraju w małym mieście mysleć nie może, musi podążać za masą, masa ma rację ( społeczny dowód słuszności jakoś tak, bo brzydkiego przysłowia nie chcę pisać)
i tyle, pozdrawiam
Spytałabym się Bożeny co ona na to ale nie odpowiedziała mi parę postów więc pewnie nie ma sensu....
27-08-2008 21:53 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Spytałabym się Bożeny co ona na to ale nie odpowiedziała mi parę postów więc pewnie nie ma sensu....

Bożena jest jak socjalizm - nikomu nie odpowiada... (za Gałczyńskim)

fides ex necessitate esse non debet
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
To bardzo dobrze, że nowy rok szkolny uczniowie rozpoczynają mszą swiętą. Nawet pomimo tego, że część uczniów idzie tam z przymusu to jednak chwila wyciszenia w miejscu uświęconym pozwoli im zastanowić się nad nowymi wyzwaniami jakie będą ich czekać. Oczywiście uczniowie, których rodzice nie pozwalają na uczetnictwo we mszy świętej nie muszą uczestniczyć aktywnie we mszy, mogą przyjść później do szkoły ale tym samym narażają się na docinki kolegów. Zresztą tak czy siak ateiści nie są w stanie odciąć swoich pociech od kontaktu z duchownymi, bo ci nie tylko uczą religii, lecz także etyki, a nawet co poniektórzy po dodatkowych studiach wosu i innych przedmiotów. Wielkim wyzwaniem dla ateistów jest nauczenie się współżycia z innymi, głównie katolikami i nie stawianie im za każdym razem zarzutów i pretensji o jakąś nie istniejącą indoktynację. Ktoś jeden coś takiego wymysilił i reszta ciągle to powtarza.
26-08-2008 12:01 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>To bardzo dobrze, że nowy rok szkolny uczniowie rozpoczynają mszą swiętą. Nawet pomimo tego, że część uczniów idzie tam z przymusu to jednak chwila wyciszenia w miejscu uświęconym pozwoli im zastanowić się nad nowymi wyzwaniami jakie będą ich czekać.

Nie wiem czy chodziła pani do szkoły kiedy już była religia i msze na rozpoczęcie roku. Otóż młodzież się w kościele nie wycisza, tylko nudzi. Znudzona młodzież rozmawia, totalnie ignorując to co mówi ksiądz, a uświęcone miejsce to już w ogóle. Często jest tak, że ksiądz musi wyciszoną młodzież uspokajać, gdyż nie da się prowadzić mszy.

Takie są efekty przymuszania młodzieży do chodzenia na msze - nawet ci, którzy chcieliby się wyciszyć, pomodlić, skupić na słowach księdza, nie mogą, bo nic nie słyszą pośród rozmów kolegów. W dodatku, koledzy wyśmiewają tych, co zamiast pogadać o tym, co było ciekawego na ostatnich wakacjach, się modlą...

A gdyby poszli tylko ci chętni, na mszy panowałaby atmosfera modlitwy i wyciszenia.

Jaki z tego wniosek?
26-08-2008 12:49 
 Ocena 5 na 5
Małgorzata Osipczuk (180 punktów)
>To bardzo dobrze, że nowy rok szkolny uczniowie rozpoczynają mszą swiętą. Nawet pomimo tego, że część uczniów idzie tam z przymusu to jednak chwila wyciszenia w miejscu uświęconym pozwoli im zastanowić się nad nowymi wyzwaniami jakie będą ich czekać.

przymus pozostaje przymusem - i jako pokaz siły jednych nad drugimi nigdy nie przyniesie efektu wyciszenia i autorefleksji, każdy kto sie czuje przymuszany jest pobuntowany, przezywa złośc i niezgodę i jest to naturalna reakcja,

>Oczywiście uczniowie, których rodzice nie pozwalają na uczetnictwo we mszy świętej nie muszą uczestniczyć aktywnie we mszy, mogą przyjść później do szkoły ale tym samym narażają się na docinki kolegów.

no właśnie bozeno - a w tym fragmencie nie dostrzegasz jaką krzywdę wyrządzą instytucja - szkoła - dzieląca dzieci ze względu na wyznanie wiary? sama piszesz, że naraża ich to na docinki kolegów, niekiedy na prześladowania,
a niekiedy na zazdrość ("ty to masz fajnie, mi starzy każą chodzić na religię i muszę"), PUBLICZNA szkoła nie powinna dzielic uczniów ale łączyć, uczyc ich wspólnego dizałania, szacunku do innych,

>Wielkim wyzwaniem dla ateistów jest nauczenie się współżycia z innymi, głównie katolikami i nie stawianie im za każdym razem zarzutów i pretensji o jakąś nie istniejącą indoktynację. Ktoś jeden coś takiego wymysilił i reszta ciągle to powtarza.

tu poczułam się dotknięta, przyznam, bo bardzo dbam o nienaruszanie granic szacunku i tolernacji, a burzę sie gdy ktoś narusza moje granice, zwłaszcza gdy jest to nie prywatna osoba a instytucja
co właściwie dla ciebie oznacza nauczenie się współżycia z katolikami? czy oznacza to GODZENIE się na gorsze traktowanie, wykluczanie, przymus? czy to jest partnerskie współbycie? czy gdybym jako ateistyczny dyrektor szkoły w program rozpoczęcia roku szkolnego wrzuciła zamiast mszy - spotkanie dzieci z przedstawicielami PSR i innymi racjonalistami po to by podyskutować o ateizmie i jego miejscu w szkole, i o wyzwaniach nowego roku szkolnego? - to byłoby ok? co by powiedział katolicki rodzic na to?
26-08-2008 13:10 
 Ocena 1 na 1
Kasia (424 punktów)
>To bardzo dobrze, że nowy rok szkolny uczniowie rozpoczynają mszą swiętą. Nawet pomimo tego, że część uczniów idzie tam z przymusu to jednak chwila wyciszenia w miejscu uświęconym pozwoli im zastanowić się nad nowymi wyzwaniami jakie będą ich czekać.>

Dobrze a co z innowiercami? Oni już spędzają czas w miejscu uświęconym?

>Oczywiście uczniowie, których rodzice nie pozwalają na uczetnictwo we mszy świętej nie muszą uczestniczyć aktywnie we mszy, mogą przyjść później do szkoły ale tym samym narażają się na docinki kolegów.>

I to jest normalne? Wprowadzić religię aby dzieci dokuczały dzieciom?
Nie muszą aktywnie uczestniczyć we mszy- no tak o to chodzi kościołowi, ateiści apostazja nie zostańcie w kościele , nie musicie być aktywni ważne ze liczy się masa.....

>Wielkim wyzwaniem dla ateistów jest nauczenie się współżycia z innymi, głównie katolikami i nie stawianie im za każdym razem zarzutów i pretensji o jakąś nie istniejącą indokrynację. Ktoś jeden coś takiego wymyślił i reszta ciągle to powtarza.>

Jakim wyzwaniem? Ateiści muszą się uczyć? To jakaś paranoja wyznanie powinno być prywatna sprawa, a jeśli nie jest to jest indokrynacja , indokrynacja jest w Pani poprzednim zdaniu- ze nie muszą aktywnie uczestniczyć we mszy ale powinni być bo inaczej są narażeni na docinki? i to jest indokrynacja

więcej nie pisze bo krew mnie zalewa....
26-08-2008 17:31 
 Ocena 4 na 4
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
> Zresztą tak czy siak ateiści nie są w stanie odciąć swoich pociech od kontaktu z duchownymi, bo ci nie tylko uczą religii, lecz także etyki, a nawet co poniektórzy po dodatkowych studiach wosu i innych przedmiotów.

Otóż jest Pani w błędzie. Mogą zakładać przedszkola i szkoły bezwyznaniowe [nawet w warunkach domowych!]. Sądzę, iż to tylko kwestia czasu wobec bezprecedensowej klerykalizacji polskich szkół i niemożności wyegzekwowania konstytucyjnej neutralności światopoglądowej w edukacji dzieci. Rodzice mogą się zorganizować i korzystając zarówno ze środków unijnych jak i samorządowych powołać do życia i prowadzić społeczne placówki oświatowe.
Zintegrowane nauczanie początkowe [kl. 1-3] nie wymaga specjalnej infrastruktury tzn. pracowni przedmiotowych, obiektów sportowych itp. Wystarczy dzieciom zapewnić mądrego nauczyciela [przyzwoicie opłacanego!] i kameralne warunki nauczania. Tym prostym sposobem można: zwiększyć bezpieczeństwo dzieci , podnieść poziom nauczania i skutecznie wyrugować molestowanie religijne dzieci.
26-08-2008 17:42 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>> Zresztą tak czy siak ateiści nie są w stanie odciąć swoich pociech od kontaktu z duchownymi, bo ci nie tylko uczą religii, lecz także etyki, a nawet co poniektórzy po dodatkowych studiach wosu i innych przedmiotów.
>Otóż jest Pani w błędzie. Mogą zakładać przedszkola i szkoły bezwyznaniowe [nawet w warunkach domowych!]. Sądzę, iż to tylko kwestia czasu wobec bezprecedensowej klerykalizacji polskich szkół i niemożności wyegzekwowania konstytucyjnej neutralności światopoglądowej w edukacji dzieci. Rodzice mogą się zorganizować i korzystając zarówno ze środków unijnych jak i samorządowych powołać do życia i prowadzić społeczne placówki oświatowe.

Ze środków unijnych... Już widzę tych księży wykrzykujących o Unii, która razem z samym Szatanem ateizuje biedne dzieci... Ciekawe czy będą religijne pikiety pod takim przedszkolem, jak ostatnio widzieliśmy w przypadku sprawy pewnej 14 latki...

Swoją drogą, pamiętam z lekcji religii, opowieść o jakimś chłopcu, który był zły, niedobry, w Boga nie wierzył, bił innych i przeklinał... A inne dzieci sie za niego modliły... i podstępem i po kryjomu razem z katechetką wszyły mu pod kołnierzyk "święty" medalik ( akcja polegała na "przypadkowym" oblaniu chłopca wodą, rozebraniu go z mokrego ubrania i wysłania go gdzieś, żeby sie powycierał). No i potem w magiczny sposób chłopiec stał się lepszy, przestał przeklinać i zaczął chodzić do kościoła...

Może ateiści powinni sobie sprawdzać, czy przypadkiem nie mają powszywanego różnego żelastwa w koszule, bo jeśli ktoś ma nadgorliwych znajomych, to może już chodzi w zbroi łuskowej

>Zintegrowane nauczanie początkowe [kl. 1-3] nie wymaga specjalnej infrastruktury tzn. pracowni przedmiotowych, obiektów sportowych itp. Wystarczy dzieciom zapewnić mądrego nauczyciela [przyzwoicie opłacanego!] i kameralne warunki nauczania. Tym prostym sposobem można: zwiększyć bezpieczeństwo dzieci , podnieść poziom nauczania i skutecznie wyrugować molestowanie religijne dzieci.

Pomysł jest niezły, ale w małych miastach te biedne dzieci mogą być prześladowane przez tłum oszalałych fanatyków...
27-08-2008 15:43 
 Ocena 2 na 2
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)

>Ze środków unijnych... Już widzę tych księży wykrzykujących o Unii, która razem z samym Szatanem ateizuje biedne dzieci...

Odnoszę wrażenie, że najwięcej krzyku podnoszą niestety... ateiści. Łatwo jest prężyć muskuły w internecie, najchętniej pod pseudonimem. Dużo trudniej poświęcić się pracy u podstaw z benedyktyńską cierpliwością.
Tak się składa, że księża pilnie studiują instrukcję Episkopatu [otrzymały ją wszystkie parafie] jak skutecznie pozyskiwać środki unijne [w tym na cele oświatowe]. Zamiast krzyczeć po cichu robią swoje. Same zakony żeńskie prowadzą 350 przedszkoli w Polsce. W tym roku przyjmą do nich 9 tys. 3-latków [o 3 tys. więcej niż rok temu]. Dopóki cała aktywność 2 mln. społeczności ateistów [ok. 5% Polaków] ograniczać się będzie do podnoszenia larum i krzywdowania sobie na niszowych portalach na żadne zmiany nie ma co liczyć. Z braku miejsc w publicznych przedszkolach [i tak sklerykalizowanych] i wobec braku alternatywy ateiści będą posyłać swoje dzieci do przedszkoli... katolickich. Chyba, że w końcu zaczną zakładać swoje przedszkola np. pod patronatem PSR, co jako pieśń przyszłości postulował swojego czasu Pan Agnosiewicz.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Nawet pomimo tego, że część uczniów idzie tam z przymusu to jednak chwila wyciszenia w miejscu uświęconym pozwoli im zastanowić się nad nowymi wyzwaniami jakie będą ich czekać.

Najwyraźniej nie masz pojęcia, o czym myślą i co robią w kościele dzieci chodzące tam z przymusu.

Pozdrawiam
27-08-2008 12:54 
 Ocena 1 na 1
elfir (1058 punktów)
>Najwyraźniej nie masz pojęcia, o czym myślą i co robią w kościele dzieci chodzące tam z przymusu.

Grają w gry, czytają książki, SMSuja do znajomych, szczypią koleżanki, plotkują i na zewnątrz pala papierosy - przynajmniej tak było jak mnie zmuszano do uczestnictwa w rekolekcjach.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365