Witam.
Mamy oto kolejne święto Trzech Króli i jak co roku skłania ono do pewnych refleksji. Jak wiemy, wedle ikonograficznej, ludowej tradycji jeden z nich to aryjski blondas, drugi - krzywonosy Semita o chytrym spojrzeniu, a trzeci - tytułowy Baltazar - to czarny jak smoła ,,Etiop'', jak kiedyś zwano Afrykanów. Oczywiście, bardzo wielu lewicowatych (Krwawa Liliac surowo karze za znane powszechnie ,,L-word'') racjonalistów podważa prawdziwość tego wydarzenia, co - ostrzegam -
jest działaniem rasistowskim!!Bo przecież mamy tu antycypację współczesnego raju na ziemi - wielokulturowości, połączonej z filosemityzmem i afrolubstwem. Oto białas, śniady i czarny brat wędrują sobie pospołu (zapewne uprawiając po drodze ,,interracial''), prowadzi ich iście kremlowska gwiazda; dotarłszy na miejsce składają bogate dary... - ślicznie, słodko i urokliwie, jak z wytwórni ,,Dreamworks'' Jerry'ego Katzenberga.
Nazi-rasiści twardo obstają przy swoim - to wszystko jest, niestety, legendą. Bo czyż możliwe jest, by starozakonny przynosił dary i nie żądał odszkodowania za Holocaust? Czy możliwe jest, by black brotha dysponował walorami w postaci mirry, kadzidła i złota? I nie handlował drugami, nie należał do ,,street gangu'', nie pisał na ścianie ,,mothafucka''? I, co najważniejsze, nie rapował?
Tak więc, Drodzy Racjonaliści, aby sprzeciwić się faszyzmowi, szanujcie multikulturowe i wielorasowe święto Trzech Króli oraz coś, co nazwałbym współczesnym ,,kacpro-melchioro-baltazaryzmem''. Czyli np. jak ktoś pobije Murzyna, jest to złowrogi rasizm, ale jak czarne gangi mordują białych w USA, jest to duma z afrykańskiego pochodzenia. Mordowanie białych farmerów w Zimbabwe też jest sprawiedliwością dziejową, do momentu, gdy się okaże, że ,,autochtoni'' nie potrafią uprawiać ziemi i do ,,natywnej'' d..y zajrzał głód.
Przykładów jest, oczywiście, więcej. Jak ktoś krzywo spojrzy na Żyda, jest ludobójcą, a jeśli ktoś nie wie, jak się oni sami zachowują, to zapraszam na przechadzkę po nowojorskim Brooklynie. W Polsce też przecież rychło doczekamy się drugiej Ameryki - Harlem, Brooklyn i Queens w jednym! No, ale niekoniecznie na zawsze...

Na koniec pragnąłbym jeszcze raz podkreślić, że miałem na myśli chłopsko-ludowe postrzeganie święta Trzech Króli - kim oni naprawdę byli, nie ma znaczenia (jeśli w ogóle byli). Wiele osób na naszym kochanym forum to chyba nudni belfrzy, którzy serce i duszę potrafią wlać w przekonywanie, iż nie ,,golone'', a ,,strzyżone'', choć efekt jest ten sam - broda była i zniknęła.
Niech żyją socjalistyczno-proletariaccy-multikulturowi Towarzysze-Królowie!!
Yo, sistas and brothas!!