Racjonalista - Strona głównaDo treści
Osobliwy absurd

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
30-03-2011 09:57Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Osobliwy absurd
0 na 6

Posługując się metodami naukowymi można udowodnić, iż są rzeczy niemożliwe, czego
przykładem może być np. nierealność przekroczenia prędkości światła, czy też uzyskanie temperatury niższej od zera bezwzględnego. Każda próba udowodnienia powyższych, powszechnie uznawanych praw, spotkać się może tylko z podejrzeniem o irracjonalności postulatora. Branie za punkt wyjścia powstania wszechświata założenie o osobliości, z której wziął początek Wielki Wybuch, stanowi z punktu widzenia OTW niewytłumaczalny paradoks. Dla mnie jest to równie prawdopodobne jak suma nierealności przedstawionych w pierwszym zdaniu. Racjonalizm zakłada możliwość dotarcia do prawdy z użyciem samego tylko rozumu, empiryzm zaś źródłem ludzkiego poznania czyni bodźce zmysłowe. Jak więc w takim razie i jaką definicją uzasadnić twierdzenie, że wszechświat powstał z osobliwości.
Zgodnie z dewizą tego serwisu, racjonalność myślenia powinna stanowić kontrapunkt dla doktryny głoszącej, że źródłem ludzkiego poznania są wyłącznie lub przede wszystkim bodźce zmysłowe docierające do naszego umysłu ze świata zewnętrznego. Moim zdaniem problemu tego nie można zdefininiować żadną z tych doktryn z osobna, a tym co stanowi klucz do wyjścia z tego labiryntu niewiedzy czy też ignorancji, jest wspłóistotność obu tych doktryn. Posługiwanie się tylko rozumem, czy też tylko wiarą, prowadzi do zrealityzowania obrazu rzeczywistości. Reasumując ci, którzy uważają iż wszechświat powstał z osobliwości, w niczym nie różnią się od kreacjonistów, ponieważ swoją wiedzę w jednakowym stopniu opierają tylko na wierze.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Reasumując ci, którzy
>uważają iż wszechświat powstał z osobliwości, w niczym nie różnią się od kreacjonistów, ponieważ
>swoją wiedzę w jednakowym stopniu opierają tylko na wierze.

Jednakże istnieje zasadnicza różnica między postulowaniem teorii o tym co działo się przed erą Plancka w oparciu o dorobek współczesnej fizyki, a utrzymywaniem, że jest tak jak napisano w Koranie, czy Biblii.

Poza tym myli pan Panie Grzegorzu racjonalizm filozoficzny z racjonalizmem w ogóle. Racjonalizm nie implikuje aprioryzmu nad aposterioryzmem, wręcz przeciwnie - bardzo bliski (jeśli nie tożsamy) jest scjentyzmowi.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
30-03-2011 14:11 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)

Arystypie.

Jak to z mojej informacji o czytelniku wynika jest to mój pierwszy wpis na tym forum i to że dokonałem go w tym a nie innym portalu nie miało pejoratywnego znaczenia (nie chciałbym być podejrzany o chęć antagonizowania kogokolwiek na tym forum), wręcz przeciwnie moje przemyślenia mają zdecydowanie racjonalistyczny charakter. Z tego też względu pomijam wszelkie inwektywy (skądinąd w pewnym sensie zrozumiałe), jednakże problem który swoim wpisem zainicjowałem z pozoru tylko wydaje się być błahy, lecz moim zdaniem ma on swoje fundamentalne znaczenie. Otóż, jeśli za fundament wszelkich rozważań weźmiemy racjonalny sposób rozważań, to jak to się ma do przyjęcia za jedynie możliwą ewentualność (myślę tu w dalszym ciągu o osobliwości) teorii, której "kamieniem węgielnym" jest założenie o bycie sprzed ery Plancka.
Więc właśnie, założenie a priori. Pomijając ujęcie tematu na sposób kartezjański, w jednej z kategorii sądów Kanta głównym aksjomatem jakiegoś założenia, z powodu niemożności wywiedzenia przesłanek, jest przyjęcie go bez dowodu. I w tym właśnie miejscu poziom naszej współczesnej nauki stanął przed granicą niemożności udowodnienia założeń. Tak więc to w tym, a nie innym, sensie mój sceptycyzm. Według mnie cały problem wynika z przyjętych założeń: a mianowicie, że przed wielkim wybuchem wszechświat istniał, znajdował się w temp. Plancka, o gęstości Plancka, masie Plancka. Ignorując kreacjonistyczne twierdzenie o pierwszym "poruszycielu", jakimż to sposobem i co było impulsem do zainicjowania całego procesu powstania wszechświata? I w tym miejscu ta moja konstatacja, że a priori scjentologów jest tożsamy z kartezjańskim. a priori.
30-03-2011 16:05 
 Ocena 1 na 1
Artur@R (7115 punktów)
... a pomyśl jeszcze o "strunach drgających", o "branach się poruszajacych"(M-teoria)- to dopiero "jaja"!

Ale nie martw się Edward Witten, Thomas Banks, Stephen H. Shenker, Willy Fischler pracują wciąż "nad tym" tworzą spójny model matematyczno-fizyczny żeby sprawić Ci radość...cierpliwości
Chyba, że dołączysz do nich i pomożesz swoimi refleksjami (to nie złosliwość).

a tak BTW...kiedys dźwięk rozchodził sie w Eterze

vivere est cogitare
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
Hodża (11172 punktów)
>Otóż, jeśli za fundament wszelkich rozważań weźmiemy racjonalny sposób rozważań, to jak to się ma do przyjęcia za jedynie możliwą ewentualność (myślę tu w dalszym ciągu o osobliwości) teorii, której "kamieniem węgielnym" jest założenie o bycie sprzed ery Plancka.

Wydaje mi się, że gdzie indziej znajduje się "kamień węgielny" fizyki. Są nim obserwacje astronomiczne i eksperymenty w akceleratorach i próba powiązania obrazu w skali "makro" i "mikro" w spójny logicznie obraz. "Założenie o bycie przed erą Plancka" jest hipotezą a nie jakimś paradygmatem.

>Według mnie cały problem wynika z przyjętych założeń: a mianowicie, że przed wielkim wybuchem wszechświat istniał, znajdował się w temp. Plancka, o gęstości Plancka, masie Plancka. Ignorując kreacjonistyczne twierdzenie o pierwszym "poruszycielu", jakimż to sposobem i co było impulsem do zainicjowania całego procesu powstania wszechświata? I w tym miejscu ta moja konstatacja, że a priori scjentologów jest tożsamy z kartezjańskim. a priori.

To nie jest problem, gdyż - w przeciwieństwie do tego, co twierdzisz, teza o takim stanie Wszechświata nie powstała a priori tylko a posteriori właśnie - jako logiczny wniosek ze zinterpretowania przesunięcia dopplerowskiego ku czerwieni jako przejawu ekspansji przestrzeni Wszechświata.
maruda (5550 punktów)
>Posługując się metodami naukowymi można udowodnić, iż są rzeczy niemożliwe ...
Poproszę o te dowody. Skoro są tak powszechne to nie będzie problemem podanie ich tutaj, wystarczą źródła.
30-03-2011 11:10
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Zastanawiam się czy więcej w Twoim poście niechlujstwa myślowego czy językowego? Chyba jednak myślowego.


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
spellbinder (8577 punktów)
>Reasumując ci, którzy
>uważają iż wszechświat powstał z osobliwości, w niczym nie różnią się od kreacjonistów, ponieważ
>swoją wiedzę w jednakowym stopniu opierają tylko na wierze.

Myli Pan dwie rzeczy - a mianowicie zadawanie pytań z przekonaniem/wiarą.

Tym te dwie rzeczy się różnią, że osoba wierząca za cholery nie jest zainteresowana odpowiedzią, ani nawet samym pytaniem.

Osoba zadająca pytanie nie wie jak jest, ale aby dotrzeć do prawdy wybiera sobie warianty, które jej wydają się być najbardziej prawdopodobne, a później je bada, aby do tej prawdy dotrzeć.

Ci, "którzy uważają, że wszechświat powstał z osobliwości" przyjęli pewne założenie, a następnie je testują. Ci, którzy uważają, że to bóg stworzył wszechświat niczego nie badają, nie weryfikują, nie starają się zrozumieć.
PanBuk (6257 punktów)
... i mamy kolejnego Mesjasza...

żeby tak z tego prąd robić?
jak ich zracjonalizować?
lub zaracjonalizować?

Ileż tu się energii marnuje!!!!!!

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Artur@R (7115 punktów)
> Reasumując ci, którzyuważają iż wszechświat powstał z osobliwości, w niczym nie różnią się od kreacjonistów, ponieważ swoją wiedzę w jednakowym stopniu opierają tylko na wierze.<

Zacny Grzegorzu, stwierdzić naleŻy , że nie masz problemu z absurdem ani z jego osobliwością.
Problem masz, jak wielu którzy, tu "wskakiwali i pisali" :
- z wieloznacznością słowa "wiara" i z brakiem jej rozróżnienia -"wiara" (przekonanie) naukowca a wiara religijna to ogromna róznica.

- z odróżnieniem metodologi badań od dogmatów religijnych
- z odróżnieniem spójnych teorii (termin również wieloznaczny - pięknie wyjaśniony w ksiażce R.Dawkinsa "Najwspanialsze widowisko świata") naukowych od religijnych bajek i fantazji.
Gdy już z tym dasz sobie radę...absurd ZNIKNIE

vivere est cogitare
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
30-03-2011 12:34 
 Ocena 2 na 4
PanBuk (6257 punktów)
chyba, ze walnie następnego kielonka... po wschodnich alkoholach świat nabiera nowych wymiarów! a skoro świat to i jego brat - absurd!


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
30-03-2011 15:02 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Ad vocem
Panie Buk.
Chciałbym jakoś merytorycznie odnieść się do Pana Buka wpisów, ale mimo najszczerszych chęci, przychodzi mi to z największym trudem. W powyżej zamieszczonych wpisach nie ma nic oryginalnego, są to bluzgi i inwektywy, jak sądzę znamienne dla znakomitej większości, mających odmienne zdanie od interlokutora. Nie o taki sposób dyskusji mi chodziło. Jednakowoż, pochylając się nad Pana Buka oryginalnym sposobem myślenia i prezentacji, przychodzi mi tylko jedna myśl, że powyższe wpisy bardziej dotyczą Pana Buka, niż mnie. Przepraszam, czy ten osobnik przedstawiony w informacji o czytelniku to Pan Buk, czy Pani Bukowa, mam pewien kłopot, z rozpoznaniem, być może to wspomniane przez Pana UFO. Pana gotowość spotkania się z UFO nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, wręcz przeciwnie, z Pana adresem zamieszkania.
30-03-2011 15:36 
 0 na 4
PanBuk (6257 punktów)
genialne - ale dalej puste i bez treści więc niepotrzebne.

Mniej słów, więcej świeżego powietrza!


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Jacholek (5699 punktów)
>Branie za punkt wyjścia
>powstania wszechświata założenie o osobliości, z której wziął początek Wielki Wybuch, stanowi
>z punktu widzenia OTW niewytłumaczalny paradoks.
A kto powiedzial ze OTW to teoria ostateczna, wszystko wyjasniajaca ? Istnieja juz podejscia (Quantum Loop Gravity) eliminujace te osobliwosc i reinterpretujace scenariusz Wielkiego Wybuchu jako tylko punkt przejsciowy bez zadnych osobliwosci.
Ten Post to przyklad "czepiania" sie nauki iz nie jest prawda ostateczna, definitywna, do czego pretenduja "prawdy" religijne.
diogenes (42753 punktów)
>...jaką definicją uzasadnić twierdzenie, że wszechświat powstał z osobliwości.

Odpowiadasz sobie na pytanie: jeśli tezę ma uzasadnić definicja (a nie ciąg spostrzeżeń), to jest to poznanie rozumowe. A jako że osobliwość (podobnie jak wielki wybuch) nigdy nie będzie dana zmysłowo, teza o osobliwości ma charakter rozumowy, racjonalny. Ludzie na ogół mylą racjonalne wyjaśnienie świata z samym widzialnym światem, eksplanans z eksplanandum.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-03-2011 16:00 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
O.K Diogenesie
Wyjąłeś z całej mojej wypowiedzi zaledwie fragment zdania i używając logicznej argumentacji, starasz się udowodnić, że nie mam racji. To co piszesz jest prawdą, ale w takim zakresie, w jakim użyłeś cytatu. Nie odbiega to daleko od sofistyki. Idąc twoim tropem myślenia, to na jakiej podstawie twierdzisz że "osobliwość (podobnie jak wielki wybuch) nigdy nie będzie dana zmysłowo". Zgoda, jest to nad wyraz nieracjonalne, ale zawsze znajdzie się taki co zaprzeczy i a priori będzie twierdzić, że to jednak jest możliwe (a to, że w obecnym stanie wiedzy nie, jeśli nie to tak, ale w przyszłości to tego wykluczyć nie można i. t. p.) Nie chodzi mi o filozoficzne dywagowanie w stylu: co było pierwsze jajko czy kura, a tylko racjonalne wyjaśnienie świata. Osobliwość, moim zdaniem, nie wyczerpuje znamion racjonalizmu.
30-03-2011 18:49 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Wyjąłeś z całej mojej wypowiedzi...

Nie zamierzałem odnieść się do całej wypowiedzi...

>...zaledwie fragment zdania...

a jedynie do myśli zawartej właśnie w tym fragmencie.

>i używając logicznej argumentacji, starasz się udowodnić, że nie mam racji.

Gdzie tak napisałem?

>To co piszesz jest prawdą, ale w takim zakresie, w jakim użyłeś cytatu.

I o nic więcej nie chodziło.

>na jakiej podstawie twierdzisz że "osobliwość (podobnie jak wielki wybuch) nigdy nie będzie dana zmysłowo".

Porównaj warunki wielkiego wybuchu z warunkami, w jakich aktualnie funkcjonują nasze zmysły i w jakich myślimy.

>zawsze znajdzie się taki co zaprzeczy i a priori będzie twierdzić,...

Wschodnie porzekadło głosi, że umysł nie ma kości.

>...chodzi mi ...tylko racjonalne wyjaśnienie świata.

Wyjaśnianie ma dość zabawną strukturę. Sama próba wyjaśniania świadczy o użyciu rozumu, jest więc w tym sensie zawsze racjonalna, chociaż obiekt, który staramy się wyjaśnić (jak np. świat), może okazać się w świetle konkretnych procedur wyjaśniających - nieracjonalny. Mówiąc obrazowo: bywa że rozum podcina gałąź, na której siedzi.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
lipschitz (1674 punktów)
Zanim pojawi się pierwszy fakt liczba możliwych koncepcji jest nieograniczona. Nie ma żadnej różnicy pomiędzy stwierdzeniami, że życie zaczęło się od boga, od wielkiego wybuchu, od mrówek albo kufla piwa. W jednakowym stopniu wszystkie domysły są oparte na wierze. Istnieć może milion koncepcji i żadna nie będzie lepsza od innej.

Fakt ogranicza tę liczbę koncepcji, utrzymują się tylko te, które są w stanie ten fakt uwzględniać. Kolejne fakty dokonują dalszej selekcji a przy tym uniemożliwiają pojawianie się koncepcji sprzecznych z nimi. Domysły są nadal snute, ale silnie zostaje ograniczona liczba możliwości.

Niestety aż tak dobrze nie jest, gdyż pewna część ludzi ignoruje fakty, nie chce lub nie jest zdolna przyjąć pewnych rzeczy do wiadomości, nie zamierza ich uwzględnić w swoich domysłach. Inni jednak nadal trzymają się faktów i starają się mocno, aby ich koncepcje i teorie nie były z nimi sprzeczne.

Naukowy domysł nie opiera się na wierze, lecz na faktach, nie ignoruje ich w żadnym momencie. Nikt nie wyskoczy nagle z koncepcją, która przeczy któremuś ze znanych już faktów.
Czy kreacjoniści w równym stopniu wsparli się na faktach, czy to fakty determinują ich koncepcje? Według mnie czynnikiem determinującym jest wiara. Z ich zdolnościami mijania się z prawdą, ignorowania faktów czy manipulowania nimi mogliby spokojnie dowodzić, że początek życiu dał kufel piwa.
30-03-2011 17:05 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Kufel piwa może być z pianką lub bez, rzecz to oczywista. Racjonaliści widzą tylko piwo - liczy się tylko to co widać, co zmierzalne, co można wywieść z przesłanek. Ich antagoniści tylko piankę - czyli rzeczy ulotne, metafizyczne. Jedni i drudzy mają rację, a nawet więcej, nie mają racji. Zachodzi tu pewna sprzeczność, ale na zasadzie aporii, można wywieść iż dopiero łącząc w całość obie te wartości, możliwy będzie sensowny ogląd rzeczywistości. Jedni piją piwo, drudzy samą piankę. Ja zaś preferuję piwo z pianką. Alians jednej opcji z drugą wcale nie jest nie możliwy.
30-03-2011 18:31 
 Ocena 1 na 1
lipschitz (1674 punktów)
Nie jest trudno uzasadnić i wykazać, że opieranie się na faktach ma sens jak i wykazać, że kierowanie się wiarą może prowadzić do absurdów. Tak czy siak musisz w jakiś sposób zracjonalizować wiarę, aby kierować się tym jej właściwym odłamem, który nie prowadzi do absurdów. Jakieś wskazówki w tym względzie? Jak odróżnić wiarę, która czyni ziemię płaską od wiary, która czyni ją okrągłą, albo wiarę, która czyni z kogoś przestępcę od tej, która czyni prawym? Nie uciekniesz przed faktami próbując dojść słuszności pewnych rzeczy, nawet jeśli jest to wiara. Dobrze także wziąć pod rozwagę opcję, że to nie napój z jego pianką, ale napój z czymś, co czyni go niezdatnym do picia.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Tak, tak, tak.
3 x tak.
Zgadzam się na wszystko, tylko postaw sensowne pytanie.

Na razie podałeś odpowiedź, ale pytania nie było. Jakie jest pytanie?

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
30-03-2011 16:39 
 0 na 2
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Jeśli 3xtak odnosi się do moich wypowiedzi, to biorąc powyżej zamieszczone wpisy, jestem nieco zaskoczony. Chętnie na odniósłbym się do tej aprobaty, lecz nie wiem jak i w jakim sensie. Proszę o więcej szczegółów.
30-03-2011 17:28 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Napisz, co Cię dręczyło, "jadło duszę", że napisałeś ten wątek.
Jaka była wątpliwość, pytanie, którego rozważanie doprowadziło Cię do napisania powyższego?
Innymi słowy, po coś chciał żeś nas oświecać w powyższej opisanej kwestii?
Jaki jest cel wątku?
Skąd zainteresowanie tematem?

To, do czego doszedłeś już znam - opisałeś to w poście tytułowym. Powiedz mi jeszcze, na jakie pytanie odpowiadałeś pisząc powyższe.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
30-03-2011 18:48 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Twoja intuicja nie zawiodła Cię. Jak już wspomniałem, zdecydowałem się na zaistnienie ma tym forum nie dla popsucia komuś "krwi", a jedynie by zaproponować swoje przemyślenia. To czy są one zgodne z "głównym nurtem" tego forum, czy też nie, nie powinno to decydować o słuszności moich wywodów. Wręcz przeciwnie, kwestionując założenia pewnej teorii, wytykając jej irracjonalność, być może osiągniemy jakąś nową jakość. Każda próba zaprzeczenia bez zaproponowania alternatywy, powinna spotkać się z dezaprobatą, z tym się zgadzam. To moje zdystansowanie się od osobliwości, której nie jestem skłonny zaakceptować, wynika z tego, iż proponuję rozważenie opcji cykliczności wszechświata (podzielam sceptycyzm Artur@ R). Cykliczność wszechświata pozwala zrównoważyć obie przeciwstawne sobie "wiary", a nawet więcej wyciągnąć z niej wspólny pierwiastek.
Jest to dopiero początkowy etap długiego procesu - zaprezentowanie pewnej idei, dlatego też najważniejszym jej wyznacznikiem powinien być walor falsyfikacji, a jednym z możliwych miejsc jest właśnie to forum.
30-03-2011 19:16 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie zadałeś pytania.

...

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
30-03-2011 20:06 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)

Zadanie pytanie jest o wiele prostsze od odpowiedzi. Na pewne pytania odpowiedzi nie ma, nie będzie, nie powinno być. Niekiedy pytanie ukrywa się w samej odpowiedzi. Dopominając się o pytanie, (zakładam pozytywne intencje), myślę, że w moim przypadku było to: czy jest możliwe, jakieś pewnego rodzaju, modus vivendi nauki i wiary w roztrzygnięciu najbardziej nurtującego od wieków problemu odkąd tylko "miłośnicy mądrości"zaczęli zadawać pytania. Jak wspomniałem osobliwość tego nie implikuje, zaś czykliczność wszechświata nie stoi w sprzeczności z żadną opcją. Jakby dobrze się zastanowić, to jeszcze kilka pytań z pewnością poszukam.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Chciałeś połączyć wiarę z nauką?
Łącz, łącz.
Tylko powiedz, ile % czego powinno być.
Albo lepiej, ile co najmniej czego? I jaki miałby być ideał wyrażony w %?

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
30-03-2011 20:55 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
A jednak zbanalizowałeś (to czego się obawiałem)problem węzłowy tego wątku. Drwiąc z pytania banalizujesz jednocześnie wszystkich tych, którzy starali się jakoś sensownie wypowiedzieć. Czy tylko na to Cię stać?
30-03-2011 21:17 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dam Ci przykład wiary:

Nothing Exists

Yamaoka Tesshu, as a young student of Zen, visited one master after another.
He called upon Dokuon of Shokoku.

Desiring to show his attainment, he said: "The mind, Buddha, and sentient
beings, after all, do not exist. The true nature of phenomena is emptiness.
There is no realization, no delusion, no sage, no mediocrity. There is no
giving and nothing to be received."

Dokuon, who was smoking quietly, said nothing. Suddenly he whacked
Yamaoka with his bamboo pipe. This made the youth quite angry.

"If nothing exists," inquired Dokuon, "where did this anger come from?"

Zobacz, w jakie rzeczy można wierzyć. Można wierzyć nawet w to, że nic nie istnieje.

Co z czym chcesz łączyć?
Nauka jest prostacka - ktoś kopnie Cię w zadek, to Cię zaboli. Właśnie nauczyłeś się, że ból istnieje - sprawdziłeś to.
A wiara? W Twoim ujęciu to przyjęcie dowolnych przekonań bez sprawdzalnych podstaw lub nawet wbrew sprawdzalnym podstawom.
Potrafisz rozróżniać wiary na lepsze i gorsze? W oparciu o jakie kryteria?

Pozdrawiam
PS. Jakbyś nie znał englisza, to napisz, to przetłumaczę tekst. Tekst, który podałem jest odpowiednikiem z Zen (w pewnym ograniczonym, spłyconym sensie) przypowieści z Biblii.

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
30-03-2011 21:35 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Sorry, nie znam englisza w takim stopniu by ten tekst swobodnie przetłumaczyć. Za ewentualne przetłumaczenie dziękuję. Postaram się do tego odnieść, lecz nie dzisiaj.
30-03-2011 22:06 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nothing Exists
Nic nie istnieje

Yamaoka Tesshu, as a young student of Zen, visited one master after another.
He called upon Dokuon of Shokoku.
Yamaoka Tesshu, będąc młodym studentem Zen, odwiedzał jednego mistrza po drugim. Wstąpił do Dokuona z Shokoku.

Desiring to show his attainment, he said: "The mind, Buddha, and sentient
beings, after all, do not exist. The true nature of phenomena is emptiness.
There is no realization, no delusion, no sage, no mediocrity. There is no
giving and nothing to be received."
Pragnąc pokazać swoje osiągnięcia, powiedział: "Umysł, Budda (świat), i czujące stworzenia, tak naprawdę nie istnieją. Prawdziwą naturą zjawisk jest pustka (pustość, nicość). W tym (niej) jest brak zrozumienia, brak złudzeń, brak mądrości, brak mierności. W tym (niej) jest nic do dawania i nic do otrzymania."

Dokuon, who was smoking quietly, said nothing. Suddenly he whacked
Yamaoka with his bamboo pipe. This made the youth quite angry.
Dokuon, który palił w milczeniu, nic nie powiedział. Nagle świsnął (uderzył) Yamaokę bambusową fajką. To rozeźliło (wkurzyło) młodzieńca.

"If nothing exists," inquired Dokuon, "where did this anger come from?"
"Jeśli nic nie istnieje," zapytał Dokuon, "to skąd się wzięła ta złość?"


Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)

G. S. Kirk "The cosmic fragments". Ed. with an introduction and commentary [Cambridge 1962], R. Palacz, Klasycy filozofii.
1. Logosu tego wiecznego ludzie zawsze nie pojmują, ani przed [poznaniem go],ani po [zapoznaniu się z nim], gdy mówię o początku świata. Chociaż wszystko przychodzi do życia zgodnie z wolą tego logosu, podobni są ignorantom, kiedy dotykają faktów i poglądów, które szczegółowo przedstawiam, odróżniając każde z nich podłóg jego pochodzenia i pokazując, jakie ono jest teraz. Reszta natomiast nie pamięta tego, co robiła przed przebudzeniem, tak jak zapominają to [co robili], gdy zapadają w sen.
2. Obowiązkiem jest postępować za tym co wspólne. Chociaż Logos jest powszechny, większość ludzi żyje tak jakby miała własny pogląd.
8. Przeciwstawne łączy się, z niezgodności - najpiękniejsza zgodność i wszystko następuje poprzez walkę.
10. Harmonijne połączenia: całość i niecałość, zgodne i niezgodne, melodyjne i dysonanse, z całości jedność i z jedności wszystko.
18. Jeśli nie oczekuje się nieoczekiwanego, to nie znajduje się również ukrytego, gdyż ukryte jest trudne [do odnalezienia].

Myślę, że ten "pakiet" przemyśleń Heraklita wystarczy za odpowiedź. Dając mi "lekcję pokory" również posłużyłeś się cytatem. Na bardziej pogłębioną wypowiedź brak mi czasu. Zbyt cenię sobie wartość nauk dalekiego wschodu, by czynić to nie dość równie doskonale jak ich doniosłość. Na zaknończenie mam również i dla ciebie temat do przemyślenia.
Czyż nie jest zastanawiające, iż Budda osiągnął przebudzenie w ciągu jednej nocy - [chwili], podobnie jak to stało się z Abrahamem, Mojżeszem czy z Eliaszem?
Budda nie osiągnął, ale dostąpił "oświecenia"- a jest to już zasadniczą różnicą. Jeżeli oświecenie Buddy nie jest tylko i wyłącznie jego zasługą - to czyją?
30-03-2011 22:10 
 Ocena 3 na 3
Rafaela (2059 punktów)
>Chciałeś połączyć wiarę z nauką?
Nie jest to trudne - wystarczy wierzyć w naukę
Pozdrawiam.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
deili (1140 punktów)
>Posługując się metodami naukowymi można udowodnić, iż są rzeczy niemożliwe, czego
>przykładem może być np. nierealność przekroczenia prędkości światła
Co przepraszam ?
Kto powiedział że nie można uzyskać prędkości większej niż prędkość światła ?
Ja wiem że prędkości światła nie może przekroczyć nic co posiada masę, a to już zdecydowanie co innego !
To obrazuje pewien problem, o tuż człowiek zazwyczaj posiada wiedzę na temat danego zagadnienia nieco uproszczoną, bo szczegółowa nie jest mu potrzebna.
Jednak jeśli już coś przytacza się jako przykład należy znać szczegóły danego zagadnienia.
Co do reszty treści się nie odniosę bo zrobili już to inni.
Scorp (5381 punktów)
>Ja wiem że prędkości światła nie może przekroczyć nic co posiada masę, a to już zdecydowanie co innego !

Czy z tego wynika, że 'coś' może przekroczyć prędkość światła, jeżeli nie posiada masy? Jeżeli tak, to co?
-
30-03-2011 16:50 
 Ocena 1 na 1
deili (1140 punktów)
>>Ja wiem że prędkości światła nie może przekroczyć nic co posiada masę, a to już zdecydowanie co innego !
>Czy z tego wynika, że 'coś' może przekroczyć prędkość światła, jeżeli nie posiada masy? Jeżeli tak, to co?
>-
>
Być może na to pytanie odpowiedzi udzielą eksperymenty prowadzone w CERN.
Na dzień dzisiejszy nie znamy takich cząstek, jednak nauka ich istnienia nie jest w stanie ich wykluczyć, to obola tezę że szukanie takich możliwości jest bezsensowne.
Oczywiście cząstki takie na chwilę obecną są marginalnymi teoriami, nie mniej nie są pozbawione sensu i ich istnienie nie zostało wykluczone, co więcej jeśli istnieją to jesteśmy bliżej ich poznania niż kiedykolwiek.

pl.wikiped(*)ość_nadświetlna
30-03-2011 23:21 
 Ocena 2 na 2
piotao (913 punktów)
>>Ja wiem że prędkości światła nie może przekroczyć nic co posiada masę, a to już zdecydowanie co innego !
>Czy z tego wynika, że 'coś' może przekroczyć prędkość światła, jeżeli nie posiada masy? Jeżeli tak, to co?

Przestrzeń może rozszerzać się szybciej niż światło. Mamy to jako element Modelu Standardowego. Nie jestem w tym temacie niestety ekspertem ale to logiczne wyjaśnienie dlaczego w kosmosie jest tyle miejsca...

Drugi przykład to dekoherencja stanu splątanego rozdzielonych cząstek. Zachodzi jeżeli nie natychmiast, to o wiele szybciej niż byłoby to możliwe gdyby jakaś informacja była rzeczywiście wysyłana, nawet z prędkością c, aby splątanego partnera poinformować.



-pio-
Scorp (5381 punktów)
>Przestrzeń może rozszerzać się szybciej niż światło.

A czym jest przestrzeń, czy jest 'czymś', jakimkolwiek obiektem materialnym albo formą energii? Jest tylko pojęciem naukowym, określającym pewną właściwość rzeczywistości (jak też np. czas). Cokolwiek o niej wiemy, dowiadujemy się tylko poprzez obiekty materialne i ich oddziaływania. A te, już ustaliliśmy, nie biegną szybciej niż c.

>Drugi przykład to dekoherencja stanu splątanego rozdzielonych cząstek. Zachodzi...

'Zachodzi' nie oznacza 'przemieszcza się'.

Te przykłady to argumenty typu: mamo, ja mogę myśleć szybciej niż światło! Pomyślę w jednej chwili o powierzchni Słońca, a światło stamtąd dopiero leci!

Obiekty niefizyczne w ogóle się nie przemieszczają... Nie dotyczy ich rozszerzanie ani szybkość.
-
piotao (913 punktów)
>>Przestrzeń może rozszerzać się szybciej niż światło.
>A czym jest przestrzeń, czy jest 'czymś', jakimkolwiek obiektem materialnym albo formą energii? Jest tylko pojęciem naukowym, określającym pewną właściwość

Mogę się z tym zgodzić Faktycznie mówimy 'przestrzeń' mając na myśli 'coś', co można opisać matematycznie, i doświadczalnie 'zmierzyć'. Natomiast raczej nie możemy powiedzieć, że przestrzeń ma masę. Możemy powiedzieć że ma pewną geometrię. Możemy opisać ją funkcjami stanu. Itp. Ale faktem jest, że puchnięcie przestrzeni odbyło się szybciej od prędkości światła. Nie było materialne, ale zwiększyło odległości pomiędzy materią, a to już coś.

>Te przykłady to argumenty typu: mamo, ja mogę myśleć szybciej niż światło! Pomyślę w jednej chwili o powierzchni Słońca, a światło stamtąd dopiero leci!

Z tym się nie zgodzę. Teleportacja kwantowa pozwala przesłać informację z prędkością oo, czyli nieskończoną, według wiedzy na dzień dzisiejszy. To, że wcześniej musi się odbyć fizyczny transport nośnika, nie ma znaczenia: sama informacja podróżuje w czasie 0. Jeżeli powiesz, że informacja jest niematerialna, też się nie zgodzę. Wszystko, co jest na świecie możesz utożsamić z informacją, nawet pojedyncze atomy, o układach makro nie wspominając. Zatem dotyczy to także materii, ponieważ ona zawiera informację. Myślę, że wiesz o co chodzi, więc dokładniej nie tłumaczę jaki jest związek materii z informacją.

>Obiekty niefizyczne w ogóle się nie przemieszczają... Nie dotyczy ich rozszerzanie ani szybkość.

Tego nie postulowałbym, być może po namyśle dałoby się znaleźć kontrprzykłady
Jeżeli chcesz, przypomnę o domniemanych tachionach, cząstkach, które miały poruszać się szybciej od światła. Czytałem gdzieś, że ich istnienie może wynikać jako rozwiązanie jakichś tam równań Ale pewnie ich nie wykryto.


-pio-
Scorp (5381 punktów)
>Wszystko, co jest na świecie możesz utożsamić z informacją, nawet pojedyncze atomy, o układach makro nie wspominając.

Wszystko jest informacją??? Atom jest informacją?

>o układach makro nie wspominając.

Woda jest informacją??? Czego to ludzie nie wymyślą...

Jakiś pan-totalizm informacyjny? Materia jest informacją... Daj spokój, nie odróżniasz informacji od materii?

>Zatem dotyczy to także materii, ponieważ ona zawiera informację. Myślę, że wiesz o co chodzi...

Chodzi o to, że pleciesz.

>Jeżeli chcesz, przypomnę o domniemanych tachionach, cząstkach, które miały poruszać się szybciej od światła.

A domniemane smoki porywają domniemane niegrzeczne dzieci. O domniemanych bytach można powiedzieć co się chce. Logika, mister Tao.
-
piotao (913 punktów)
>>Wszystko, co jest na świecie możesz utożsamić z informacją, nawet pojedyncze atomy, o układach makro nie wspominając.
>Wszystko jest informacją??? Atom jest informacją?
>>o układach makro nie wspominając.
>Woda jest informacją??? Czego to ludzie nie wymyślą...
>Jakiś pan-totalizm informacyjny? Materia jest informacją... Daj spokój, nie odróżniasz informacji od materii?

Owszem. Ale zastanów się trochę ile informacji mieści w sobie cały wszechświat. To co nagrywasz na twardym dysku, jako mniej więcej uporządkowany rozkład domen magnetycznych to zaledwie pikuś przy wspomnianej wodzie. Informacja może być zapisana w postaci bitów, ale nie tylko. Położenie, prędkość, wszystkie funkcje stanu i dowolne formy opisu zawierają informację. Atom także: ponieważ ma swoje cechy unikalne oraz nieunikalne. Gdybyś chciał zapisać całą informację o naszym wszechświecie odtwarzającą go w całości w jakiejś dowolnie wybranej chwili, miałbyś zapewne parę (teoretycznie) możliwości: stworzyć przepis na wszechświat który pozwalałby go 'odtworzyć' na drodze odpowiednich przekształceń lub stworzyć cały wszechświat dokładnie taki, jaki ma być w danej chwili od razu, za jednym zamachem. Cała informacja do tego potrzebna jest takim właśnie wszechświatem, o ile stosujesz drugie podejście. Nie wiem co Cię w tym dziwi, i dlaczego tak ostro, moim zdaniem reagujesz. Atom JEST informacją. Woda też i zawiera jej mnóstwo. Spróbuj opisać ściśle układ 100 atomów wody, to zobaczysz, ile zawiera informacji.

A co do reszty, pozwól, że ją zignoruję.



-pio-
Scorp (5381 punktów)
>Cała informacja do tego potrzebna jest takim właśnie wszechświatem, o ile stosujesz drugie podejście.
>Atom JEST informacją. Woda też i zawiera jej mnóstwo.

Wszechświat jest informacją, atom jest informacją... Bardzo oryginalne. I woda też jest informacją i w dodatku zawiera jej mnóstwo...

No to weźmy odwrotnie, czym jest informacja? Atomem? Wszechświatem (jeżeli zastosuję drugie podejście...)? Wodą?

> Nie wiem co Cię w tym dziwi, i dlaczego tak ostro, moim zdaniem reagujesz.

Dziwi mnie, że dla Ciebie A=B i A=C i B nie=C jednocześnie.
Dziwi mnie, że W może być A i jednocześnie zawierać mnóstwo A.

Jeżeli nie wyjaśnisz, w jaki sposób atom (każdego pierwiastka?) jest informacją i jak to się ma do teorii Shannona i Mazura, a także w jaki sposób woda zawiera informację, to takie stwierdzenia będę uważał za bełkot.

>Spróbuj opisać ściśle układ 100 atomów wody, to zobaczysz, ile zawiera informacji.

Opis będzie zawierał informację, woda nie. Nawet przegotowana.

Na marginesie. Dyskutowałem kiedyś z pewnym docentem w dziedzinie elektroniki na temat znanego powiedzonka "Bóg jest miłością" (widziałem je na pięknym plakacie z Papieżem, który wisiał w naszym Urzędzie Miasta). Udowadniał mi ten docent, że taka równość działa w jedną stronę i odrzucał moje sugestie, że skoro tak, to miłość jest Bogiem. A mi z relacji mereologicznych wynikało właśnie, że miłość może być bogiem, ale odwrotnie nie.

No to jak to jest u Ciebie z tym atomem i informacją?
-
02-04-2011 12:37 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Przyglądając się waszemu "nierozstrzygalnemu" sporowi powiem, iż (każdy z osobna) obaj macie rację, a zarazem obaj nie macie racji. Rozpatrując ten problem należy wziąć pod uwagę:
1. dualizm korpuskularno-falowy
2. promieniowanie elektromagnetyczne
3. foton
4. widmo fal elektromagnetycznych
5. fale radiowe
6. fale mózgowe
7. grawitację (OTW, MK)
8. ciemną energię
9. kwintesencję
10. cykliczność wszechświata
to może dojdziecie do konsensusu. Mógłbym to wszystko wyjaśnić w bardziej zrozumiały (opisowy) sposób, ale myślę, że powinno to stanowić zaczyn do samodzielnego przemyślenia. Być może powinienem do tego dodać kilka pośrednich wartości, ale te które podałem są podstawowe.
30-03-2011 16:24 
 Ocena-3 na 3
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Piszesz, że "wiesz, że prędkości światło nie może przekroczyć nic co posiada masę".
Być może posiadasz jakąś wiedzę na temat czegoś co nie posiada masy, która przekracza prędkość światła. Myślę, że wiedza ta jest daleko kompatybilna z metafizyką.
30-03-2011 16:53 
 Ocena 2 na 2
deili (1140 punktów)
>Piszesz, że "wiesz, że prędkości światło nie może przekroczyć nic co posiada masę".
>Być może posiadasz jakąś wiedzę na temat czegoś co nie posiada masy, która przekracza prędkość światła. Myślę, że wiedza ta jest daleko kompatybilna z metafizyką.
Odpowiedziałem post wyżej, wybacz że nie będę się powtarzał.
30-03-2011 17:33 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Zgadzam się z tym, że szukanie takich cząstek nie jest pozbawione sensu. Idąc tym torem rozumowania to również nie można wykluczyć istot pozaziemskich. Nauka nie jest w stanie wykluczyć wielu rzeczy, za to jedną wyklucza. Patrz Lipschitz.
deili (1140 punktów)
>Zgadzam się z tym, że szukanie takich cząstek nie jest pozbawione sensu. Idąc tym torem rozumowania to również nie można wykluczyć istot pozaziemskich. Nauka nie jest w stanie wykluczyć wielu rzeczy, za to jedną wyklucza. Patrz Lipschitz.

No jeśli chodzi o poszukiwanie istot pozaziemskich to według mojej opinii jest ono wysoce niewskazane, a za samą ich obecnością przemawia statystyka
Ale to już inny temat dyskusji.

Co do Lipschitz'a to prosił bym jaśniej bo nie bardzo rozumiem, być może nie douczony jestem w tej dziedzinie.
Nauka wyklucza wiele możliwości i nie ma w tym nic dziwnego, na przykład transformacje człowieka w wilkołaka i odwrotnie, chodź jeśli się mylę to może jakiś Biolog mnie oświeci
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Lipschitz 15.41
"Czy kreacjoniści w równym stopniu wsparli się na faktach, czy to fakty determinują ich koncepcje? Według mnie czynnikiem determinującym jest wiara. Z ich zdolnościami mijania się z prawdą, ignorowania faktów czy manipulowania nimi mogliby spokojnie dowodzić, że początek życiu dał kufel piwa".
Szanuję Cię za podjęcie tematu, ale nie podejmuję się go kontynuować.
30-03-2011 21:47 
 Ocena 1 na 1
deili (1140 punktów)
>Lipschitz 15.41
>"Czy kreacjoniści w równym stopniu wsparli się na faktach, czy to fakty determinują ich koncepcje? Według mnie czynnikiem determinującym jest wiara. Z ich zdolnościami mijania się z prawdą, ignorowania faktów czy manipulowania nimi mogliby spokojnie dowodzić, że początek życiu dał kufel piwa".
>Szanuję Cię za podjęcie tematu, ale nie podejmuję się go kontynuować.
Kufel piwa jest bardzo prawdopodobny, przynajmniej w moim przypadku, bardzo możliwe że pewnego dnia to od niego zaczął się miły wieczór moich rodziców którego zostałem owocem.
Na pewno więcej faktów przemawia za tym kuflem niż za bogiem
Marcuch (664 punktów)
>Jak więc w takim razie i jaką definicją uzasadnić twierdzenie, że wszechświat powstał
>z osobliwości.

To nigdy nie będzie uzasadnione w dzisiejszym znaczeniu "uzasadniania". Prędzej zmieni się znaczenie tego słowa. Zwyczajowo w takiej sytuacji przyjmuje się teorię najbardziej prawdopodobną, a z najbardziej prawdopodobnych generującą konkretne przewidywania, które można by ewentualnie sprawdzić, z pozostałych najbardziej elegancką matematycznie, najprostszą, a także dającą pewne "poczucie wyjaśniania" dostępnych obserwabli i sformułowaną w powszechnie zrozumiałej symbolice. Te ostatnie kryteria są już mocno psychologiczne, estetyczne, pragmatyczne, ale tylko tyle pozostaje w śledztwie dotyczącym zdarzeń niedostępnych poznawczo, które jako takie rzeczywiście graniczą z metafizyką. Osobliwość jest więc "rozsądnym przypuszczeniem", przyjmowanym na zasadzie odrzucenia przypuszczeń słabszych, w granicach "rozsądnego prawdopodobieństwa", przy czym "rozsądność" rozumie się dość arbitralnie jako pewien sposób rozumowania, typowy dla naukowców.

>Reasumując ci, którzy uważają iż wszechświat powstał z osobliwości, w niczym nie różnią się od kreacjonistów, ponieważ swoją wiedzę w jednakowym stopniu opierają tylko na wierze.

Różnica między kreacjonistami a, powiedzmy, fizykalistami, nie polega na tym, że jedni mają wiarę, a drudzy są nadludźmi i dysponują lepszym wglądem, który nazywa się "wiedzą", lecz na tym, że ci drudzy inaczej wątpią i starają się inaczej, bardziej rzeczowo i obiektywistycznie konfrontować swoje przekonania i przewidywania z faktami. (Nie mówię tu o wymiarze praktycznym, tylko o samej metodzie). Kiedy fizyk rewiduje swoje poglądy, skreśla pewne zdania i zastępuje je nowymi. Kiedy czyni tak kreacjonista, próbuje znaleźć nowy sens zdań, których się trzyma w niezmienionej formie. Z punktu widzenia czystej logiki to działania symetryczne, ale przedstawiciel jednego obozu nigdy nie zastosuje praktyk obozu przeciwnego, mówiąc zgrubsza.

Klepany na tym scjentyzującym forum bayesianizm (że niby fakty uprawdopodobniają hipotezy i tak wykluwają się porządne teorie) trąci starym zabobonem, ale istnieje coś takiego jak specyfika postępu naukowego, w odróżnieniu od braku postępu "kreacjonistycznego" i charakterystyczny "rys" opisu naukowego - w języku w jakim jest wypowiadany, w jego dostępności i zrozumiałości intersubiektywnej, w krytycznym jego traktowaniu, kształtowaniu i w końcu w jego znikomym znaczeniu "życiowym". Po tym "rysie" można odróżnić teorię samoistnego rozwinięcia się z osobliwości od teorii stworzenia świata aktem woli, pomijając oczywiście kwestie językowe, definicyjne itp.
Ratatoskr (4439 punktów)
> Racjonalizm zakłada możliwość dotarcia do prawdy z użyciem samego tylko rozumu,
> empiryzm zaś źródłem ludzkiego poznania czyni bodźce zmysłowe. Jak więc
> w takim razie i jaką definicją uzasadnić twierdzenie, że wszechświat
> powstał z osobliwości.

Osobliwość oznacza tutaj punkt, w którym załamuje się stosowalność sprawdzonych i uznawanych obecnie teorii. Dziś jest to wnętrze czarnej dziury i pierwsze chwile istnienia Wszechświata. Trochę ponad 100 lat temu osobliwością taką było (na gruncie fizyki newtonowskiej) to, że prędkość światła nie sumuje się z ruchami obserwatora. Za 100 lat, albo za dekadę narodziny Wszechświata i wnętrza czarnych dziur będą opisane kolejnymi teoriami fizycznymi i będziemy w stanie modelować to, co dzieje się w ich wnętrzach.

Możliwe, że poznamy wtedy jakieś inne punkty osobliwe, w które nie sięgną jeszcze owe przyszłe teorie. Możliwe też, że twoi ideologiczni potomkowie, będą starali się doszukiwać w tych punktach dowodów istnienia Kreatora lub też "udowadniać", że istnienie wspomnianych osobliwości w racjonalnych teoriach niczym nie różni się od istnienia bytów absolutnych w dogmatach religijnych.

seksualnosc-kobiet.pl
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
We wnętrzu naszej galaktyki, jak i co najistotniejsze, w jej centrum, zlokalizowano wiele czarnych dziur. Liczba galaktyk z potencjalnie podobną ilością obiektów jest wprost proporcjonalna do ilości tych galaktyk. Jak dotąd nie stwierdzono by któraś z tych czarnych dziur ekspandowała. Mając zatem taką ilość czarnych dziur, które z nieznanych mi powodów, nie zrobiły BigBang, wywodzić, że to pierwsze BigBang, stanowiło początek naszego wszechświata? Co stanowiło impuls do zainicjowania procesu wybuchu naszego wszechświata? Osobliwość, moim zdaniem, niewiele ma wspólnego z logiką.
Zarzucanie mi tylko ideologicznych pobudek, nie ma potwierdzenia w prawdzie, więc tego rodzaju argumentację spokojnie odrzucam.
deili (1140 punktów)
>Liczba galaktyk z potencjalnie podobną ilością obiektów jest wprost proporcjonalna do ilości tych galaktyk. Jak dotąd nie stwierdzono by któraś z tych czarnych dziur ekspandowała.
A ile czasu obserwujemy owe czarne dziury ?
Czy jest to czas wystarczający na wyciągnięcie jakichkolwiek wniosków ?
A skąd wiesz czym jest wnętrze owej czarnej dziury ?
A może to wewnątrz nich są kolejne wszechświaty (jedna z teorii, nie pamiętam czyja ale bardzo ciekawa) ?
> Co stanowiło impuls do zainicjowania procesu wybuchu naszego wszechświata?
Jest wiele teorii naukowych odnoszących się do tych zagadnień.
Polecam zacząć od Google.
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Wymiana zdań z deili zainspirowała mnie do pogłębienia tego wątku.
Na moje wątpliwości, "iż we wnętrzu naszej galaktyki, jak i co najistotniejsze, w jej centrum, zlokalizowano wiele czarnych dziur. Liczba galaktyk z potencjalnie podobną ilością obiektów jest wprost proporcjonalna do ilości tych galaktyk. Jak dotąd nie stwierdzono by któraś z tych czarnych dziur ekspandowała. Mając zatem taką ilość czarnych dziur, które z nieznanych mi powodów, nie zrobiły BigBang, wywodzić, że to pierwsze BigBang, stanowiło początek naszego wszechświata? Co stanowiło impuls do zainicjowania procesu wybuchu naszego wszechświata? Osobliwość, moim zdaniem, niewiele ma wspólnego z logiką".
Deili ripostuje, że jednym z powodów niezaobserwowania śladów po eksplozji tych czarnych dziur, jest niedostateczna ilości czasu by takowe zaobserwować. No dobrze, w takim razie co począć z faktem, iż śladem po wielkim wybuchu naszego wszechświata jest MPT, które jak wiadomo zostało naukowo udowodnione, zaś jak do tej pory nie stwierdzono jakiegokolwiek innych mini MPT, powstałych po eksplozji czarnych dziur. Jak myślę liczba potencjalnych czarnych dziur jest tak wielka, że ślady po ich detonacjach powinny mieć częstotliwość serii z karabinu maszynowego. Idąc dalej, to czarne dziury eksplodują, czy też nie? Czy może eksplodują, ale ich "odgłos" jest przytłumiony przez MPT wielkiego wybuchu? A może nie eksplodują, ponieważ, z samej ich "definicji" (horyzont zdarzeń), samoczynnie nie eksplodują i nigdy nie będą eksplodować? Rozważając tego typu dywagacje można się solidnie zapętlić. Trzymanie się, niczym nie uzasadnionych twierdzeń, o tym, iż nasz wszechświat powstał w wyniku ekspansji bytu sprzed ery Plancka, opiera się na nad wyraz niepewnych przesłankach, więcej nawet, zaledwie na aksjomacie, a stąd już blisko do kreacji rzeczywistości.
Główny nurt kosmologii skierowuje swoją uwagę na potwierdzenie, udowodnienie teorii osobliwości, jednakowoż ma on w sobie właśnie tą aksjomatyczną skazę. Można oczywiście trzymać się, niczym dziecko, matczynej spudnicy, by nie upaść. Przed upadkiem trzyma je strach przed wpadnięciem w objęcia wyznawców pierwszego poruszyciela. (Proszę nie łączyć moich poglądów z tą opcją myślenia, jest ona dla mnie bardzo odległa). Cóż więc pozostaje? Można oczywiście dalej brnąć w pracach nad mechaniką kwantową, cząstkami elementarnymi itp. Wbrew pozorom nie jest to czas stracony. Można także zastanowić się tym co jest przedmiotem nie tylko mojej propozycji, zastanowić się nad cyklicznościa powstawania wszechświata.
Ludzie przed Kolumbem myśleli, że tracąc z oczu ląd, spadną niechybnie w otchłań.
Podobną paralelę nożna zastosować do obecnych "miłośników nauki".
deili (1140 punktów)
Wybacz ale nie stwierdziłem nigdzie że do takich eksplozji dochodzi a jedyną przyczyną że ich nie widzimy jest niedostateczny okres obserwacji.
Stwierdziłem jedynie że z powodu zbyt krótkiego czasu obserwacji nie jesteśmy w stanie na tej podstawie tego stwierdzić lub wykluczyć.

Czy brak widocznych śladów jest dowodem ?

Część wszechświata jaką jesteśmy wstanie obserwować jest malutkim jego skrawkiem. Jeśli takie reakcje zachodzą to logicznym wydaje się że nie obserwujemy tego, nasza część wszechświata (ta którą możemy obserwować) ma zbliżony czas istnienia, być może jest zbyt młoda by tutaj zaobserwować takie zjawiska ?
Nie twierdzę że tak jest, stwierdzam że jest to jedna z możliwości.

Myślę że podstawą do poszukiwania odpowiedzi jest świadomość kruchości naszego istnienia, naszych niewielkich możliwości. W przypadku wszechświata powiedzenie że coś się nie dzieje bo tego nie widzimy zakrawa na kiepski żart.
Jeszcze 20 lat temu moglibyśmy powiedzieć że planety wokół innych gwiazd to bzdura bo przecież ich nie widzimy.

>Ludzie przed Kolumbem myśleli, że tracąc z oczu ląd, spadną niechybnie w otchłań.
>Podobną paralelę nożna zastosować do obecnych "miłośników nauki".

Ciekawe podejście, ja jestem pewien że jest zupełnie odwrotnie.
deili (1140 punktów)
Pomyłka, do kosza
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Myślę, że w tym miejscu wszystkim uczestnikom tego wątku, którym dziękuję za odniesienie się do mojego wpisu, należy się małe resume. Po pierwsze i najważniejsze chciałbym poinformować, iż ten inicjujący wpis miał być celowo zastosowanym sposobem przeprowadzenia dowodu, a mianowicie dowodu nie wprost, ponieważ jest to, zgodnie z definicją, łatwiejszy sposób do przeprowadzenia, ale tylko z pozoru. Wychodząc z założenia o nieprawdziwości tezy (osobliwość, której fundamentem jest tylko a priori), staram się wyprowadzić sprzeczność ze zdaniem prawdziwym, w tym miejscu przyjmuję założenie o cykliczności, (po raz kolejny powtarzam, iż nie chodzi mi o ascjentystyczny punkt widzenia). Dlaczego tylko z pozoru? A dlatego, że jak to z historycznego przykładu perypetii najbardziej znanego propagatora tej metody wynika, spotyka to się prawie zawsze z najróżniejszego rodzaju objawami nerwowości, wrogości. Wynika to zapewne z tego, że ten któremu próbuje się twierdzić absurdalność jego przekonania, w jego mniemaniu sprowadza jego tok rozumowania do śmieszności. Nie to jest celem dowodu nie wprost, a jedynie przeprowadzenie samego dowodu. W tym właśnie problem, iż odbywa się to na "ciele" delikwenta. Psyche człowieka też ma swoją wytrzymałość i z tego też wnioskuję, iż potrafi zagłuszyć racjonalność umysłu. Ale do rzeczy. Logika jak wiadomo podlega pewnym prawom (jest częścią matematyki) i z tego też względu predestynuje do miana rozstrzygania o wiedzy o rzeczywistości.
Fizyk (17637 punktów)
> Posługując się metodami naukowymi [...]

Niestety, nie jest to odpowiedź na Twój wpis. Pomimo szczerych chęci, jedynie big_zyd dostał plusa. Czy mógłbyś wyłuszczyć swoją myśl jeszcze raz?
Rigoletto (3891 punktów)
>Posługując się metodami naukowymi można udowodnić, iż są rzeczy niemożliwe, czego
>przykładem może być np. nierealność przekroczenia prędkości światła, czy też uzyskanie temperatury
>niższej od zera bezwzględnego. Każda próba udowodnienia powyższych, powszechnie uznawanych praw,
>spotkać się może tylko z podejrzeniem o irracjonalności postulatora.

Tylko u osób, które podchodzą do nauki jak do "prawdy objawionej". Osoba o racjonalistycznym podejściu, nie odrzuca ideologicznie, że jest to niemożliwe, bo Pan Einstein tak powiedział, tylko stara się zweryfikować czy osoba chcąca "przekroczyć" prędkość światła, podaje dobre argumenty na poparcie tej tezy.
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Myślę, że w tym miejscu wszystkim uczestnikom tego wątku, którym dziękuję za odniesienie się do mojego wpisu, należy się małe resume. Po pierwsze i najważniejsze chciałbym poinformować, iż ten inicjujący wpis miał być celowo zastosowanym sposobem przeprowadzenia dowodu, a mianowicie dowodu nie wprost, ponieważ jest to, zgodnie z definicją, łatwiejszy sposób do przeprowadzenia, ale tylko z pozoru. Wychodząc z założenia o nieprawdziwości tezy (osobliwość, której fundamentem jest tylko a priori), staram się wyprowadzić sprzeczność ze zdaniem prawdziwym, w tym miejscu przyjmuję założenie o cykliczności, (po raz kolejny powtarzam, iż nie chodzi mi o ascjentystyczny punkt widzenia). Dlaczego tylko z pozoru? A dlatego, że jak to z historycznego przykładu perypetii najbardziej znanego propagatora tej metody wynika, spotyka to się prawie zawsze z najróżniejszego rodzaju objawami nerwowości, wrogości. Wynika to zapewne z tego, że ten któremu próbuje się twierdzić absurdalność jego przekonania, w jego mniemaniu sprowadza jego tok rozumowania do śmieszności. Nie to jest celem dowodu nie wprost, a jedynie przeprowadzenie samego dowodu. W tym właśnie problem, iż odbywa się to na "ciele" delikwenta. Psyche człowieka też ma swoją wytrzymałość i z tego też wnioskuję, iż potrafi zagłuszyć racjonalność umysłu. Ale do rzeczy. Logika jak wiadomo podlega pewnym prawom (jest częścią matematyki) i z tego też względu predestynuje do miana rozstrzygania o wiedzy o rzeczywistości. cdn poniżej
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
spellbinder pisze:
>Osoba zadająca pytanie nie wie jak jest, ale aby dotrzeć do prawdy wybiera sobie warianty, które jej wydają się być najbardziej prawdopodobne, a później je bada, aby do tej prawdy dotrzeć.
>Ci, "którzy uważają, że wszechświat powstał z osobliwości" przyjęli pewne założenie, a następnie je testują. Ci, którzy uważają, że to bóg stworzył wszechświat niczego nie badają, nie weryfikują, nie starają się zrozumieć.
Więc właśnie, cały czas obracamy się w próżni. Dla większości forumowiczów głównym kontrapunktem dla naukowego wyjaśnienia "genesis" naszego wszechświata, jest kreacjonistyczny punkt widzenia. Niestety uwadze większości umknął inny wariant sposobu wyjaśnienia, czy jest to tylko niedopatrzenie się samej wartości propozycji, czy też, zapatrzenie się (ograniczenie - czego nauka z samej zasady sine qua non powinna odrzucić) w własną doskonałość.
Artur@R pisze iż mam kłopoty z
>- z wieloznacznością słowa "wiara" i z brakiem jej rozróżnienia -"wiara" (przekonanie) naukowca a wiara religijna to ogromna różnica.
>- z odróżnieniem metodologi badań od dogmatów religijnych
>- z odróżnieniem spójnych teorii
Znowu pudło. Jeśli chodzi o spójne teorie to teoria osobliwości ma tyle spójności co sieć rybacka, która składa się ona prawie wyłącznie z samych dziur, lecz jest ona na tyle mocna by utrzymać "w niewoli" tych, którzy w nią wpadli. Czy teoria cykliczności jest spójna czy nie, jest to właśnie ten problem, (dogmaty zostawmy samym sobie), który jest dla mnie równie istotny, jak założenie o osobliwości.
sceptymucha pisze:
>Chciałeś połączyć wiarę z nauką?
>Łącz, łącz.
>Tylko powiedz, ile % czego powinno być.
>Albo lepiej, ile co najmniej czego? I jaki miałby być ideał wyrażony w %?
Liczyłem na większą lotność twojego umysłu, więc trochę doprecyzuję. Mając w zamiarze łączyć wiarę z nauką, chodziło mi w głównej mierze o to, iż według mnie wiara i nauka nie stoją w sobie w sprzeczności. Nie myślę tu o nasączonej dogmatami "moherowej" wierze, ale, nie wiem czy to pojmiesz, o wierze, o której niewiele wiemy, wierze (wiedzy): Dogonów, Aborygenów, dalekiego wschodu (Konfucjusz, Zen, etc.), Cywilizacji: Cahokia, Anasazi, Olmeków etc., wiedzy tajemnej: masonów, alchemików etc., wiary (wiedzy) hebrajskich pierwszych patriarchów, wiary (wiedzy) najogólniej rzecz ujmując NDE, itp., itd. Używając informatycznej przenośni, do całkowitego obrazu rzeczywistości, według mnie, potrzebny jest zarówno: hardware - w przenośni nazwijmy to nauką, jak i software - wiarę. Potrzebna jest jeszcze cała masa innych elementów (sam komputer, zasilanie, klawiaturę etc., ale jest to już w tym momencie mniej istotne). Mając do dyspozycji tylko komputerowy sprzęt, niewiele osiągniemy - jest tylko rzeczą, którą na różne sposoby możesz obliczać, stwierdzać itp., samo oprogramowanie jak wiadomo również jest pozbawione sensu - dogmaty, wiara itp. W tym więc i tylko w tym zasadza się moja propozycja "łączenia". I jeszcze jedno porównanie. Jeśliby naszych "największych" współczesnych geniuszy np. Dawkinsa, Hawkinga etc., porównać z "geniuszem" jaki, w wąskim zakresie to prawda, prezentują sawanci, to porównanie będzie nad wyraz niekorzystne dla tych pierwszych. Jaką miarą zatem mierzyć to z czym próbuje mierzyć się współczesna nauka? Jak się ma wiedza współczesnych geniuszy do geniuszu, daleko bardziej genialnego niż wiedza sawantów? Najogólniej rzecz ujmując przyrównałbym to do próby zmierzenia się z jaźnią, matrixem.
Według mnie można to zilustrować (matematycznym) wzorem na matrix: SAWANT DO POTĘGI SAWANT RÓWNA SIĘ MATRIX. Zobaczmy teraz w jakim miejscu jest nasza genialna nauka, i my chcemy mierzyć się z jaźnią, opisywać ją, zaprzeczać jej istnienia? Jak sądzę, jest to z góry (a priori) skazane na porażkę. Drogi Sceptymucho, proponuję Ci codziennie przed snem powtórzyć tak z dziesięć razy: nauka i wiara nie są sobie sprzeczne. (odpowiedzi w stylu: i vice versa będą świadczyły o poziomie ewentualnego odpowiadającego). Dalej: jeśli poziom naszej wiedzy przyrównać do litery np. A, jaką właśnie wpisałem, to zgodnie z powyższym wzorem wiedzę matrixa nie jest w stanie stwierdzić żaden obserwator, chociażby nie wiem ja by się starał, z tego mianowicie powodu iż wielkość takiej przysłowiowej litery przewyższa nie tylko poziom aparatu naukowego, ale, co ważniejsze, nawet intuicyjne przypuszczenie, że może być to możliwe. A propos, powyżej wpisałem już swoją, odpowiedź. Można oczywiście poszukiwać cząstki elementarnej - CERN, być może kiedyś zostanie ona odnaleziona, ale będzie to zaledwie, (znowu informatyczne porównanie), przysłowiowy bit informacji, ale ale jak to się będzie miało do pamięci matrixa, będzie karykaturalnie nieistotne. Na razie tyle, chciałbym tylko jeszcze pozdrowić "wisienkę na torcie", nieposkromionego PanaBuka.
Matix (5786 punktów)
>Jeśliby naszych "największych" współczesnych geniuszy np. Dawkinsa, Hawkinga etc.

www.youtub(*)=zn7-fVtT16k&feature=topvideos


Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Myślę, że w tym miejscu wszystkim uczestnikom tego wątku, którym dziękuję za odniesienie się do mojego wpisu, należy się małe resume. Po pierwsze i najważniejsze chciałbym poinformować, iż ten inicjujący wpis miał być celowo zastosowanym sposobem przeprowadzenia dowodu, a mianowicie dowodu nie wprost, ponieważ jest to, zgodnie z definicją, łatwiejszy sposób do przeprowadzenia, ale tylko z pozoru. Wychodząc z założenia o nieprawdziwości tezy (osobliwość, której fundamentem jest tylko a priori), staram się wyprowadzić sprzeczność ze zdaniem prawdziwym, w tym miejscu przyjmuję założenie o cykliczności, (po raz kolejny powtarzam, iż nie chodzi mi o ascjentystyczny punkt widzenia). Dlaczego tylko z pozoru? A dlatego, że jak to z historycznego przykładu perypetii najbardziej znanego propagatora tej metody wynika, spotyka to się prawie zawsze z najróżniejszego rodzaju objawami nerwowości, wrogości. Wynika to zapewne z tego, że ten któremu próbuje się twierdzić absurdalność jego przekonania, w jego mniemaniu sprowadza jego tok rozumowania do śmieszności. Nie to jest celem dowodu nie wprost, a jedynie przeprowadzenie samego dowodu. W tym właśnie problem, iż odbywa się to na "ciele" delikwenta. Psyche człowieka też ma swoją wytrzymałość i z tego też wnioskuję, iż potrafi zagłuszyć racjonalność umysłu. Ale do rzeczy. Logika jak wiadomo podlega pewnym prawom (jest częścią matematyki) i z tego też względu predestynuje do miana rozstrzygania o wiedzy o rzeczywistości. cd poniżej
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Przepraszam za powtarzające się wpisy, ale dotarłem właśnie do granicy pokaż kolejne wypowiedzi i myślałem, że mój wpis po drodze zaginął.
ZdzichuGP (7 punktów)
Dlaczego Autor wątku neguje "osobliwość",a proponuje "cykliczność wszechświata"? Przecież ta teoria wcale nie wyklucza "wielkiego wybuchu (osobliwości?)",lecz wręcz przeciwnie-może sugerować,że było ich nieskończenie wiele i tyleż samo nastąpi?

Pytam z czystej ciekawości,bo jestem prostym człekiem i w zasadzie nie powinienem tu nic pisać. Czytam Was jednak bardzo często i czasem mnie korci,żeby o coś zapytać...:/
Piotrjot (-39 punktów)
(zablokowany)
. Branie za punkt wyjścia
>powstania wszechświata założenie o osobliości, z której wziął początek Wielki Wybuch, stanowi
>z punktu widzenia OTW niewytłumaczalny paradoks. Dla mnie jest to równie prawdopodobne jak suma
>nierealności przedstawionych w pierwszym zdaniu. Racjonalizm zakłada możliwość dotarcia do
>prawdy z użyciem samego tylko rozumu, empiryzm zaś źródłem ludzkiego poznania czyni bodźce zmysłowe.

Chociaż poznawanie prawdy o powstaniu wszechświata jest pozbawione raczej sensu, jako nadrzędna sprawa dla żucia i rozwoju człowieka, to też próba twierdzenia, że powstał z wybuchu jest mało logiczna i racjonalna. Skoro twierdzą nauki, iż powstanie Wszechświata dało początek, życiu na Ziemi, które rozwinęło się do postaci człowieka rozumnego, to jak człowiek rzekomo potrafiący obserwowane zjawiska przetwarzać w logiczny sposób może twierdzić, że powstał z wybuchu? Czy ktoś widział, żeby życie inicjowane było wybuchem, czy np. poczęcie dziecka jest wybuchowe, jak i wiele innych form, życia. A może z takiego myślenia bierze się tworzenie wszelkich form wybuchowych, prowokacje, faszyzm, brak humanitaryzmu, brak szacunku do mądrości? Może wszelkie wybuchy a zwłaszcza prowokowanie ich jest nienaturalne, a śmierć i selekcja jest domeną świata zwierząt i człowiek nie musi się na nim wzorować?
Słowo człowiek zobowiązuje, a umysł,zmysły,umiejętności są nie do cwaniactwa, prowokowania i niszczenia, lecz do doskonalenia,rozwoju człowieka jako jednostki, rodziny i zbiorowości.
A może łatwiej wierzyć, że Wszechświat powstał w ciszy, skupieniu,refleksji, zachwycie, uniesieniu, radości z dzieła stworzenia?
06-04-2011 10:32 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Chociaż poznawanie prawdy o powstaniu wszechświata jest pozbawione raczej sensu
Dlaczego?
>próba twierdzenia, że powstał z wybuchu jest mało logiczna i racjonalna.
Dlaczego?
>Skoro twierdzą nauki, iż powstanie Wszechświata dało początek, życiu na Ziemi
Żadna nauka tak nie twierdzi. Powstanie Wszechświata nie spowodowało powstania życia na Ziemi i nie dało mu początku. Miliardy lat musiały upłynąć od powstania znanego nam Wszechświata do zaistnienia na Ziemi warunków, umożliwiających powstanie życia.
>jak człowiek rzekomo potrafiący obserwowane zjawiska przetwarzać w logiczny sposób może twierdzić, że powstał z wybuchu? Czy ktoś widział, żeby życie inicjowane było wybuchem, czy np. poczęcie dziecka jest wybuchowe, jak i wiele innych form, życia.
Ręce mi opadły... Naprawdę aż tak strasznie nic nie rozumiesz, czy tylko dobrze udajesz? Wbijże sobie do główki: życie nie powstało w wyniku wybuchu, ani Wielkiego, ani żadnego innego.
>A może łatwiej wierzyć, że Wszechświat powstał w ciszy, skupieniu,refleksji, zachwycie, uniesieniu, radości z dzieła stworzenia?
Może tobie łatwiej. Bo kto miał się skupiać, kto miał snuć refleksje, kto miał się radować? Chmury gazu? Promieniowanie? Boszszsz...
I wyobraź sobie, ale tak zupełnie przy okazji, że Wielki Wybuch to nie było wielkie BUM na wzór wybuchu granatu, od którego bębenki w uszach pękają. Dlaczego wagarowałeś w szkole? Uciekałeś z lekcji fizyki i oto takie są tego efekty.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Watek ten uważam za zakończony, wszelkie dywagacje będą miały jedynie jałowy walor.
Piotrjot (-39 punktów)
(zablokowany)
Chciałem sprostować literówkę, iż powinno być zamiast słowa "żucia", słowo "życia".
Korzystając z okazji podsumuję, co miałem na myśli. Uważam,iż propagowanie teorii powstania Wszechświata, kształtowania się Ziemi w sposób gwałtowny, wybuchowy co sugeruje nazwa (niedopuszczalne jest przemycanie wrednych treści w niewinnej formie bo jest XXI w. i standardem musi być humanitaryzm, bez "stęchlizny" faszystowskiej), a esencja teorii musi być do przedstawienia co najwyżej w dwóch zdaniach zrozumiałych dla osoby na poziomie szkoły podstawowej i znacząca to samo we wszystkich językach świata. Czyżby Mikołaj Kopernik, Ignacy Łukasiewicz i Konstantin Ciałkowski byli prekursorami tej teorii?Tylko nie taka inflacja, nie takie surowce energetyczne, nie takie rakiety, nie takie sterowanie i nie taka aerodynamika. Bo Stwórcy Wszechświata na pewno to się nie podoba. I kto by pomyślał, że Polacy mają taki wielki wkład do w/w teorii. A co do fizyki, to zadam wielmożnym panom (nie zauważyłem, żeby regulamin nakazywał stosowanie formy per "ty") z portalu Racjonalista pytanie: czy perpetuum mobile jest możliwe i ile Polacy gotowi są na to wyłożyć? Zaznaczam, że sam znam odpowiedź na to pytanie.
07-04-2011 12:26 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Uważam,iż propagowanie teorii powstania Wszechświata, kształtowania się Ziemi w sposób gwałtowny, wybuchowy co sugeruje nazwa
Odróżniasz powstanie Wszechświata od kształtowania się Ziemi? Chyba nie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365