 |
Ateistyczna mniejszość: samobójczy indywidualizm? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-11-2012 19:11 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ateistyczna mniejszość: samobójczy indywidualizm?
21 na 21 | Przed chwilą Andrzej Bogusławski opublikował tekst ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,530491#w530517 ), z którego wynika, iż mamy ok. 2,5 miliona aktywnych katolików, związanych z różnymi stowarzyszeniami i organizacjami typu Opus Dei, Ruch Odnowy w Duchu Świętym etc. Czyli jakieś 6% - 7% wszystkich katolików to ludzie aktywni i zaangażowani, wychodzący ponad sam fakt prostej identyfikacji. We Wrocławiu ponownie, 25 listopada, odbędzie się nasza mała manifestacja istnienia pod bilbordem ateistycznym. Wrocław ma ok. 700 000 mieszkańców (z pewnością co najmniej tyle razem ze studentami w roku akademickim). Z tego, wedle jak twierdzi wielu, raczej zaniżonych danych, 5% to osoby niewierzące. Czyli 35 ooo mieszkańców Wrocławia (znacznie mniej jest aktywnych ateistów w całej Polsce...). Z tego 35000 osób załóżmy, że podobnie jak w przypadku katolików, 6-7% osób jest aktywnych... Powinno przyjść z jakieś 1500 do 2000 osób, a fakt, że jesteśmy prześladowaną mniejszością powinien sprzyjać mobilizacji. Ostatnio pod bilbord we Wrocławiu przyszło trochę ponad 20 osób... Nie dziwmy się, że media mają nas w głębokim poważaniu, skoro jesteśmy 100 razy (!!!) mniej aktywni od katolickiej większości... Czy można to wyjaśnić strachem, głupotą, czy samobójczym indywidualizmem? Jak to zmienić? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
13 na 13 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | Wydaje mi się, że główną rolę odgrywa: chcę mieć święty spokój. Parę tygodni temu miałem rozmowę z szefową jedynej w moim mieście księgarni polskojęzycznej. Zadałem pytanie: kiedy będzie półka z literatura ateistyczną? W odpowiedzi dostałem: jak będą klienci. Ok, rozumiem postawę biznes woman, ale potem dodała, że takich osób (ateistów) jest baardzo mało w naszym mieście, a poza tym ona nie uważa obnoszenia się ze swoim ateistycznym poglądem za słuszne. Sama uważa się za ateistkę. (sic!) Tym samym zamknęła mnie na dobre, bo i o czym miałbym dyskutować z kimś kto boi(?) się otwarcie mówić o swoim ateiźmie? Dodałem jedynie, że wiele osób ma taka postawę jak ona, niestety. Jak z tym walczyć? Akcja bilboardowa jest znakomitym przykadem.  Powiedziabym za Leo, krok po kroku. Zajmie to sporo czasu, ale nadzieja jest. Ps. przyleciabym do Wrocławia, ale obowiązki nie pozwalają.
|
|
 | 1 na 1 | Jerzy Gralak (2861 punktów) | > Zadałem pytanie: kiedy będzie półka z literatura ateistyczną? W odpowiedzi dostałem: jak będą klienci.
W Paryżu nie jest tak źle. Co prawda istnieje już tylko jedna księgarnia polska, ale udało mi się zamówić i otrzymać najnowszą książkę Dawkinsa. Czekam też na zamówioną książkę Harrisa. Staram się po prostu tę "placówkę" wspierać.
|
|
|  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >> Zadałem pytanie: kiedy będzie półka z literatura ateistyczną? W odpowiedzi dostałem: jak będą klienci. >W Paryżu nie jest tak źle. Co prawda istnieje już tylko jedna księgarnia polska, ale udało mi się zamówić i otrzymać najnowszą książkę Dawkinsa. Czekam też na zamówioną książkę Harrisa. Staram się po prostu tę "placówkę" wspierać.
Od jakiegoś czasu przestałem chodzić do bibliotek i coraz rzadziej odwiedzam nieinternetowe księgarnie. Łatwiej jest kupić coś w sieci, a wiele książek jest dostępnych legalnie, za darmo, w wersji elektronicznej.
|
|
8 na 8 | Damian Orzeszek (281 punktów) | Najprawdopodobniej tym osobom po prostu się nie chce lub boją się reakcji katolickiej części społeczeństwa. Reakcja ich wynika z tego, jak nas postrzegają, jeśli ktoś nie wie odsyłam do artykułu: www.niedzi(*)ul/99955/nd/Idz-precz-szatanie; najwyraźniej nie jesteśmy tutaj mile widziani. Organizacje katolickie mają większe pole manewru, pobór mogą zacząć już od szkół; w dodatku, jeśli jest się w takiej organizacji to można czuć się wyżej w hierarchii społeczeństwa(parafii), i zawsze dobrze wypaść lepiej w oczach proboszcza. Pójście na taką manifestację obecności(pod bilbordem), na krótszą metę wiąże się jedynie z satysfakcją i identyfikacją z innymi, na dłuższą metę z możliwymi zmianami w społeczeństwie.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak, tylko inne mniejszości, gdy są prześladowane (często znacznie słabiej niż my), konsolidują się...
|
|
|  | | Damian Orzeszek (281 punktów) | >Tak, tylko inne mniejszości, gdy są prześladowane (często znacznie słabiej niż my), konsolidują się...
Sądzę, że jest tak dlatego, ponieważ wiąże się to w innych wypadkach z większym zyskiem. Być może osobom, które nie przychodzą, wystarcza wolność od prześladowań we swoim wnętrzu,i nią się teraz cieszą(wcześniej jej może nie mieli -indoktrynacja itp.)
|
|
2 na 12 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | PSR w Pańskim (i nie tylko Pańskim) wydaniu przypomina raczej sektę lub kanapę wzajemnej adoracji, niż organizację mającą zrealizować konkretne postulaty społeczne lub polityczne.
|
|
 | 12 na 12 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | Oh, zna Pan lepsze organizacje i portale, które działają w imię laickiej Polski? Chętnie się zapoznam. Jestem zwolennikiem porozumienia ponad podziałami, myślę że Jacek również i taki krytyczny głos jak pański jest potrzebny. Właściwie to oprócz krytyki to Pan na portalu nic innego nie robi.
|
|
|  | 2 na 12 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Tak tak, jestem warchoł i krytykant.
Może po prostu należy wyciągnąć wnioski. Czy heroiczna obrona jakiejś piosenkarki to był na pewno dobry pomysł? Czy wymachiwanie transparentami w gronie tuzina znajomych pod billboardem z jakimś barbarzyńskim frazesem, który kosztował tyle, ile kosztowałoby kilka konferencji - to też strzał w dziesiątkę?
Skoro kończy się to tak, że spotyka się kilku ludzi, którzy przez pół dnia powtarzają sobie, jacy są świetni - to może warto zmodyfikować swój modus operandi? A jeśli nie można zmienić działania, to może zmienić coś pod względem personalnym?
Sądzę, że niewielu ludzi chce podporządkowywać się niezbyt miłej personie w kapeluszu, która autorytatywnie mówi im, czy mają prawo nazywać się ateistami, czy też nie. Nie jest to wina ich "głupoty", ani nawet "samobójczego indywidualizmu". Po prostu mają to w dupie.
|
|
| |  | 9 na 9 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Tak tak, jestem warchoł i krytykant.
Cóż, ja pana warchołem nie nazwałem, ale skoro sam pan tak się określa...
>A jeśli nie można zmienić działania, to może zmienić coś pod względem personalnym?
Aaaaa, to tu jest pies pogrzebany! Cóż, zacznę traktowac pańską krytykę jako mało konstruktywną, bo kierowaną niespełnioną(?) ambicją. Wiem, że wielu posiada patent na najlepszejszą i najmojszejszą prawdę i umiejętność najjedynszego prowadzenia działalności organizacji. Współczuję Jackowi, że musi sie użerać z takimi niespełnionymi hegemonami.
>Sądzę, że niewielu ludzi chce podporządkowywać się niezbyt miłej personie w kapeluszu, która autorytatywnie mówi im, czy mają prawo nazywać się ateistami, czy też nie. Nie jest to wina ich "głupoty", ani nawet "samobójczego indywidualizmu". Po prostu mają to w dupie.
Jak wyżej...
|
|
| | |  | 4 na 10 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | @T. Fiedorek | "Pan Jacek" nie musi się użerać, bowiem na nabożeństwa pod billboardami nie uczęszczam. Ponadto zgodnie z dość specyficzną logiką zaprezentowaną przez kolegę (krytykuję p. Tabisza, bowiem skrycie marzę o zajęciu jego, pożal się Boże, stanowiska), jeśli p. Tabisz krytykuje papieża, to niezawodnie sam pragnie zostać papieżem.
|
|
| | | |  | 11 na 11 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: @T. Fiedorek | A rozumiem. Ośmieliłem się powiedzieć, że Jan Paweł II nie był bogiem i już nie jestem Polakiem... No nie był Jan Paweł II bogiem, ani nawet dobrym człowiekiem. Polecam książkę pdt. "Ojciec nieświęty". Albo nawet rozmowy z innymi katolikami spoza kraju, gdzie kult JPII wypiera inne totemy, Jezusy, Marie etc.
|
|
| | | | |  | 2 na 6 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Ja polecam jednak "Ocenę możliwości zbudowania etyki chrześcijańskiej przy założeniach systemu Maxa Schelera", tudzież "Osobę i czyn" samego Wojtyły. Może po uważnej lekturze, zamiast rzucania prymitywnymi sloganami i polecania jakichś zbiorków wywiadów z półinteligentami, zaprezentuje nam Pan krytykę, która będzie na akceptowalnym poziomie. Chętnie poznam Pańską opinię, czy Wojtyła trafnie zneutralizował sformułowane przez Schelera, silnie antykatolickie zagadnienie faryzeizmu etycznego.
Wojtyła to co prawda trzeciorzędna filozofia, ale warto szukać u źródeł, a nie ryczeć na całe gardło jakieś podkradzione innym komunały.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Ja polecam jednak "Ocenę możliwości zbudowania etyki chrześcijańskiej przy założeniach systemu Maxa Schelera", tudzież "Osobę i czyn" samego Wojtyły. Może po uważnej lekturze, zamiast rzucania prymitywnymi sloganami i polecania jakichś zbiorków wywiadów z półinteligentami, zaprezentuje nam Pan krytykę, która będzie na akceptowalnym poziomie. Chętnie poznam Pańską opinię, czy Wojtyła trafnie zneutralizował sformułowane przez Schelera, silnie antykatolickie zagadnienie faryzeizmu etycznego.A dlaczego i po co pan Jacek, czy inni forumowicze mieliby przeprowadzić krytykę koncepcji etycznych "samego Wojtyły"? Czy to koniecznie powinno być przedmiotem naszego zainteresowania? Katolicy występujący na naszym forum są specjalistami od moralnego pouczania innych, ale dyskusji na temat etyki podejmować nie chcą - czego dowodem mogą być choćby te dwa wątki. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816www.racjonalista.pl/forum.php/s,457615> Wojtyła to co prawda trzeciorzędna filozofia, ale warto szukać u źródeł, a nie ryczeć na całe gardło jakieś podkradzione innym komunały.Może zamiast zadufania w swój poziom intelektualny i moralny warto zacząć mówić ludzkim głosem i stosować w dyskusjach racjonalne argumenty. Jakoś tam nie obawiam się dyskusji ani nad dorobkiem Schelera, ani Wojtyły. Proszę zainicjować wątek, to sądzę, iż chętni do poważnej rozmowy się znajdą. Wszystkiego razem omówić się nie da. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | -3 na 11 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | W moim przekonaniu jeśli chcemy krytykować Wojtyłę, wypadałoby go jednak trochę znać. Atakowanie tego świątobliwego trupa za pomocą doszczętnie zużytych, sztampowych "argumentów" zasłyszanych w wywiadzie z jakimś Palikotem, że obrońca pedofilów, że konserwatysta, że AIDS w Afryce - jest żenujące i, co nawet gorsze, zwyczajnie nudne.
Dowieść sprzeczności w jego ontologii lub aksjologii - o, to zupełnie co innego. Śmiem twierdzić, że jest to bardziej przekonujące (nawet dla katolika) niż recytowanie jak mantry wciąż tych samych sloganów.
A może się mylę, może racjonalista nie powinien zbyt wiele czytać, a już tym bardziej myśleć, tylko możliwie głośno wrzeszczeć?
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 9 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niech pan się nie wysila, bo to jest żenujące. Brałem udział w dwóch panelach, gdzie autorzy książki "Ojciec nieświęty", bynajmniej nie fanatycy, przedstawiali mnóstwo faktów o Janie Pawle II za które w naszym kraju będą mogli niedługo wsadzić do więzienia (wszakże JPII jest przedmiotem kultu...). Kwestie finansów, stosunku do kobiet, krycia pedofilów takich jak Degollado, usunięcia tzw. teologii wyzwolenia, propagowania kultu morderców z II Wojny Światowej... Te zarzuty stawiają nie tylko ateiści, ale też wielu katolików. Mojej wiedzy o JPII nie czerpię z wypowiedzi Palikota i choć nie jest to mój ulubiony temat, obawiam się, że mam ją dużą większą niż pan. Rozumiem, że pod nickiem, w kominiarce, każdy może siebie kreować na zblazowanego geniusza, ale w pańskim wydaniu jest to dość żałosne. Do JPII nawiązałem w związku z pańską wypowiedzią, nic więcej. Internet to wspaniały wynalazek, można go używać do wielu dobrych rzeczy, ale ma też swoje ciemne strony. Między innymi takich pseudogeniuszy w kominiarkach.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Przypadkowo mam przed sobą "Twarze i maski przy ołtarzu" z roku 1988. Bliźniaczo podobne "argumenty".
Co do większej wiedzy - mam uwierzyć na słowo? Póki co Pan jej nie wykazuje. Wszystko to słyszałem już wcześniej. Znam, podobnie jak większość czytelników, zarówno casus Hudala lub Stepinaca, jak i podejrzane interesy Banku Watykańskiego, o pedofilach słyszę już tysięczny raz, podobnie o teologii wyzwolenia (swoją drogą - co za groteskowy widok, prezes stowarzyszenia ateistów broni jednej z mutacji doktryny katolickiej tylko dlatego, że Watykan uznał ją za błędną).
Nie zarzucam Panu ani ignorancji, ani złych intencji. Zarzucam Panu, że jest Pan nudny i powtarza po raz setny te same argumenty.
Jak z tą polemiką Wojtyły z faryzeizmem Schelera? Jakieś konstruktywne wnioski, których nie słyszeliśmy już milion razy?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A co Pan takiego ożywczego wnosi swoimi komentarzami? Ja rozumiem, że uważa Pan to co pisze za fascynujące, ale czy ma Pan więcej fanów? Może stąd zniesławianie Dody? Odpowiadam Panu tylko dlatego, że jest Pan przykładem na to, co napisałem w tym wątku. Doskonałym, nieświadomym przykładem. Inaczej: "nie karmić trolla!".
To, że argumenty pokazujące niemoralne strony JPII są powtarzane w kraju, gdzie owa persona uważana jest za półboga, powinno dziwić tylko trolla. Ja sam nie jestem jakimś gorliwcem w krytykowaniu JPII - uważam, że wiele osób robi to lepiej, ja sam mam inne, bliższe mi sprawy dotyczące ateizmu. Ale krytyka fałszywego póboga Polaków jest ogromnie potrzebna dla dobra społecznego i cenię specjalistów obnażających ten totem z Wadowic.
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ann K. (385 punktów) | >Przypadkowo mam przed sobą "Twarze i maski przy ołtarzu" z roku 1988. Bliźniaczo podobne "argumenty". >Co do większej wiedzy - mam uwierzyć na słowo? Póki co Pan jej nie wykazuje. Wszystko to słyszałem już wcześniej. Znam, podobnie jak większość czytelników, zarówno casus Hudala lub Stepinaca, jak i podejrzane interesy Banku Watykańskiego, o pedofilach słyszę już tysięczny raz, podobnie o teologii wyzwolenia (swoją drogą - co za groteskowy widok, prezes stowarzyszenia ateistów broni jednej z mutacji doktryny katolickiej tylko dlatego, że Watykan uznał ją za błędną). >Nie zarzucam Panu ani ignorancji, ani złych intencji. Zarzucam Panu, że jest Pan nudny i powtarza po raz setny te same argumenty. >Jak z tą polemiką Wojtyły z faryzeizmem Schelera? Jakieś konstruktywne wnioski, których nie słyszeliśmy już milion razy?
Ach, czyli o "sile" argumentu nie decyduje jego logiczność czy prawdziwość, tylko jego nowość i świeżość. Jak się nie wymyśliło czegoś nowego to w dyskusji najlepiej się nie odzywać tak?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Widzi Pani jakiś sens, żeby przekonywać już przekonanych za pomocą argumentów, które ich przekonały? Nie zgadza się Pani, podobnie jak p. Tabisz, że żeby krytykować Wojtyłę, wypadałoby znać jego dorobek intelektualny?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ann K. (385 punktów) | >Widzi Pani jakiś sens, żeby przekonywać już przekonanych za pomocą argumentów, które ich przekonały? Przekonanych jest w Polsce bardzo nie wielu, co tylko dowodzi, że trzeba mówić na ten temat dalej, tylko że głośniej >Nie zgadza się Pani, podobnie jak p. Tabisz, że żeby krytykować Wojtyłę, wypadałoby znać jego dorobek intelektualny? Widzę różnicę między krytyką Wojtyły, a krytyką dzieł Wojtyły. Ktoś może być świetnym pisarzem czy kompozytorem, a po powrocie do domu pedofilem, gwałcicielem itd. Nie muszę słuchać/czytać jego utworów, żeby móc o nim mówić na głos, że jest złym człowiekiem. Spora część argumentów krytykujących Wojtyłę kompletnie nie odnosi się do jego dzieł, tylko do tego jakim był człowiekiem. Jasne, że nie wszystkie, jeśli chcemy krytykować to co Wojtyła napisał, musimy wiedzieć najpierw co napisał. Widzę, że Pana bardzo fascynuje krytyka jego dzieł, proponuję zatem żeby założył Pan stosowny temat na forum i tam o tym dyskutował.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Ja polecam jednak "Ocenę możliwości zbudowania etyki chrześcijańskiej przy założeniach systemu Maxa Schelera", tudzież "Osobę i czyn" samego Wojtyły.< Ale dlaczego mamy to czytać? Prof. H. Mynarek pisze że to słaba praca, nie wnosząca nic nowego. Starająca się sprowadzić wszystko do wspólnego mianownika scholastyki. Pisze wręcz że Wojtyła to żaden myśliciel ani naukowiec. Mizerne wykształcenie teologiczne zdobyte w przyspieszonym kursie na kompletach zorganizowanych przez Sapiehę. Drugorzędni nauczyciele. Najlepsi profesorowie siedzieli w KZ lub zostali wymordowani. "Osoba i czyn" jest o tyle interesująca gdybyś mógł wyjaśnić Związek Wojtyły z Anną-Teresą Tymieniecką? Sam Watykan się tym interesował i wykazywał zaniepokojenie. Prace Wojtyły zostały omówione tak jak na to zasługują. Polecam H. Hermann - Papst Wojtyla. Der heilige Narr.(Papież Wojtyła. Święty Błazen). oraz Hubertus Mynarek - Der polnische Papst. Ale List do Kobiet najlepiej zrecenzowała kobieta, prof. Uta Ranke-Heinemann. [Chętnie bym jej recenzję umieścił na Racjonaliście, tylko nie wiem w jakim dziale?]
|
|
| |  | 5 na 5 | Frank Holman (5897 punktów) | Już miałem się zacząć zastanawiać co masz tam w głębi do przekazania słusznego. Więc czytam i zaraz trafiam na to zdanie: Cytat:>Może po prostu należy wyciągnąć wnioski. Czy heroiczna obrona jakiejś piosenkarki to był na pewno dobry pomysł? na temat organizacji, której osobiście poczyniłem zarzut, iż tematem się w ogóle nie zajęła (w efekcie do zapłaty grzywny została zmuszona osoba, której jedynym czynem było zasadniczo to, iż zacytowała kilka zdań z witryny racjonalisty). I wtedy stało się dla mnie jasne, że paplasz o rzeczach, o których nie masz zielonego pojęcia....
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zajęliśmy się tym... Był panel poświęcony Dodzie, z wybitnymi profesorami i z Sanalem Edamaruku, innym bluźniercą i znanym z telewizji propagatorem walki z zabobonami.
|
|
| | | |  | Budionny (2 punktów) (zablokowany) | W rezultacie jesteśmy kojarzeni z tą kretynką. Dość radykalny sposób na samoośmieszenie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem Doda jest znacznie mądrzejsza od osób należących do mniejszości, prześladowanych i wspierających swoich prześladowców. Doda jest znacznie mądrzejsza od osób, które uważają, iż dziennikarze oraz politycy odczytają ich fale hipnotyczne płynące z miękkich foteli.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Tutaj pierwszy z brzegu filmik o Pana idolce. Druga Maria Curie-Skłodowska. Proszę koniecznie napisać do niej, jak bardzo Pan ją uwielbia - jeśli użyje Pan słów krótszych niż trzysylabowe, jest szansa, że Pańska ulubienica list ten rozszyfruje. www.youtube.com/watch?v=qXq4thR5Yo8
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Korespondowałem z nią a propos panelu w Warszawie i miałem wrażenie, że rozmawiam z inteligentną osobą, z pewnością nie panu oceniać. Sam słucham muzyki klasycznej od Machauta po Nono i Griseya. Przypuszczam, że pański gust muzyczny to dla mnie piaskownica, możliwe, że dla Dody również.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Tutaj pierwszy z brzegu filmik o Pana idolce. Druga Maria Curie-Skłodowska. Skłodowska pierwszego Nobla dostała mając 36 lat, a Doda ma dopiero 28. Ale można powiedzieć, że jako członkini Mensy ma porównywalny ze Skłodowską potencjał, choć wybrała karierę w innej dziedzinie. Za to obie są ateistkami.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | W łamigłówkach Mensy (które nie mają nic wspólnego z naukowym badaniem ilorazu inteligencji) pani Doda może mieć nawet 3000 punktów. Równie dobrze można mierzyć IQ za pomocą krzyżówek w "Fakcie".
To rzekomo wysokie IQ to zwykły chwyt marketingowy, na który Pan się nabrał. Ciekaw jestem, ile punktów by jej wyszło w teście Wechslera przeprowadzonym przez doświadczonego psychologa.
|
|
| | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >W rezultacie jesteśmy kojarzeni z tą kretynką.
O ile np. nie jest dla mnie zrozumiałe i akceptowalne nakazanie komuś zapłaty grzywny za obrażanie domniemanych autorów jakiejś książki (nadto bez użycia tzw. epitetów, jedynie przez kontrowersyjne spostrzeżenie), o tyle np. zrozumiałbym bez wahania, gdyby taką karą obarczono Ciebie za bezczelne publiczne obrażanie i poniżanie realnie żyjącego człowieka.
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Sprawia wrażenie zupełnej idiotki, lub, co bardziej prawdopodobne, po prostu nią jest, co potwierdził niedawno - w bardziej parlamentarnych słowach - jej były narzeczony Adam Darski.
Nadaje się na patronkę ateistów równie dobrze, co Anastazja P., albo matka Teresa z Kalkuty.
Mod: Uprzejmie proszę o zaprzestanie pyskówek i ograniczenie uwag natury personalnej.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | >W rezultacie jesteśmy kojarzeni z tą kretynką. Dość radykalny sposób na samoośmieszenie. > To że czasem udaje kretynkę nie znaczy że nią jest. Biorąc pod uwagę jej wypowiedź, jest mądrzejsza niż większość obywateli naszego ciemnogrodu. Po co ją zaraz obrażać? Poza tym warto stawać w obronie prześladowanych, bez względu na ich poziom inteligencji, kolor włosów etc... A ty gdybyś miał komuś pomóc zastanawiałbyś się najpierw nad czyjąś inteligencją, albo czy wypada być kojarzonym z tą osobą?
|
|
| | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >Zajęliśmy się tym... Był panel poświęcony Dodzie, z wybitnymi profesorami i z Sanalem Edamaruku, innym bluźniercą i znanym z telewizji propagatorem walki z zabobonami.
Nic mi nie wiadomo, aby nastąpiło to przed moim spostrzeżeniem o straconej okazji na publiczne zaistnienie. Czyli w trakcie procesu w I instancji. Byłbym wdzięczny za konkretne linki i daty, jeśli miałyby być dowodem na zajęcie się sprawą przed wydaniem 16.01.br. wyroku przez Sędzinę Rejonową Agnieszkę Jarosz . Ale to tak na marginesie, półserio tylko. Dajmy spokój z tematem i nie karmmy trola. PS. Moim zdaniem Dorota przegrała sprawę na własne życzenie: jeśli się poczyta jej wyjaśnienia złożone w sprawie, czuć niejako dobitnie, iż sama raczej wierzy w słowa prokuratorki Agaty Kucharskiej, i jedyne co ją zadziwia to to, że "taka drobnostka mogła kogoś obrazić".
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się, że Doda miała złą linię obrony. Ale wogóle nie powinno być tej sprawy - to parodia prawa.
|
|
| | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >taki krytyczny głos jak pański jest potrzebny. Właściwie to oprócz krytyki to Pan na portalu nic innego nie robi. Same pożytki, więc i ja obiecuję się tak starać.
|
|
13 na 17 | Pa1ryk (1539 punktów) | Moim zdaniem ciężko w ogóle porównywać ateistów z katolikami. Działacze religijni są przyzwyczajeni do życia na dnie hierarchii kościoła i co więcej, dobrze im z tym. Są to ludzie karmieni tanimi hasłami, które wystarczają im za światopogląd. Natomiast ateista to osoba niewierząca w boga. Nic poza tym ich nie łączy. Większość ateistów jak napisał ktoś wyżej chce mieć tylko święty spokój. Z resztą nawet wśród stałych bywalców tego forum istnieje ogromny rozrzut poglądów, na przykład w kwestii gospodarki. Praktycznie każdy wątek na ten temat może się skończyć wojną  I to jest jednocześnie nasza siła i słabość. Potrafimy myśleć i nie boimy się z tego korzystać, co za tym idzie, w zależności od doświadczeń możemy inaczej widzieć fakty i wyciągać różne wnioski. Dlatego stworzenie w Polsce jednego, silnego ruchu ateistycznego może się okazać niemożliwe. Lepsza może być walka na poziomie lokalnym i metoda małych kroczków. Ale spoko, w tym kraju partyzanci zawsze wygrywają
|
|
 | 2 na 2 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | Hmm, nie ma co porównywać.  Jednak ten ateistyczny indywidualizm i niemożność zorganizowania sie poczytałbym jako słabość. Nie ma w tym żadnej siły. Religie to doskonale zorganizowane kombinaty, które wykorzystują szeregowych członków do zwalczania intruzów. Bynajmniej nie chcę, aby ruch ateistyczny stał się religią, wystarczy że jesteśmy wciąż o to oskarżani, ale żeby stanąć do debaty i postarać sie coś zmienić musimy być zorganizowani jak oni.
|
|
|  | 1 na 1 | Pa1ryk (1539 punktów) | >Nie ma w tym żadnej siły
Jest siła, jednostki. A że nie pomaga to całości, cóż, większość z nas miała szanse, albo nawet była częścią katolickiej siły, a jednak z tego zrezygnowała na rzecz rozwoju własnych poglądów. Z czasem coraz więcej ludzi może zacząć chcieć być sobą, w mniejszości, ale jednak sobą. Wolność to wielka siła i wielki magnez.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W demokracji, aby walczyć o wolność, trzeba mieć głos.
|
|
 | 12 na 12 | Marek Okrągły (2283 punktów) | > Moim zdaniem ciężko w ogóle porównywać ateistów z katolikami.> Działacze religijni są przyzwyczajeni do życia na dnie hierarchii kościoła i co więcej, dobrze im z tym. Są to ludzie karmieni tanimi hasłami, które wystarczają im za światopogląd.> Natomiast ateista to osoba niewierząca w boga. Nic poza tym ich nie łączy. Większość ateistów jak napisał ktoś wyżej chce mieć tylko święty spokój.> Z resztą nawet wśród stałych bywalców tego forum istnieje ogromny rozrzut poglądów, na przykład w kwestii gospodarki. Praktycznie każdy wątek na ten temat może się skończyć wojną  > I to jest jednocześnie nasza siła i słabość. Potrafimy myśleć i nie boimy się z tego korzystać, co za tym idzie, w zależności od doświadczeń możemy inaczej widzieć fakty i wyciągać różne wnioski.> Dlatego stworzenie w Polsce jednego, silnego ruchu ateistycznego może się okazać niemożliwe. Lepsza może być walka na poziomie lokalnym i metoda małych kroczków.> Ale spoko,> w tym kraju partyzanci zawsze wygrywają  Bardzo zgadzam się z Twoją analizą. Dosyć mocno zarysowany indywidualizm, mocne analizowanie, może przeszkadzać ateistom w ogóle zaistnieć jako sile wielu  to jest zabawne, ale prawdziwe - my nie jesteśmy społecznością, ja powiem szczerze co myśli wielu - ja wpadam na ten portal po, poza rozwojem i wymianą myśli, wdech normalności i jakiś poziom tolerancji i akceptacji, w ogóle po jakiś poziom.Kiedyś po prostu sobie czytałem ten portal. Jednak im bardziej na nim istnieję tym bardziej widzę, że ateizm to nie jest żaden światopogląd, my się tak bardzo różnimy, a łączy nas, co ? Racjonalizm, sceptycyzm, humanizm, agnostycyzm, ateizm, dociekliwość, zdrowy rozsądek itd.? Hmmm niekoniecnieMam wielki szacunek do Jacka Tabisza za jego działania oraz wnikliwą analizę plus poziom wiedzy daleko wykraczający poza mój, jednak jego droga nie jest moją drogą. Staram się dawać mu plusy, propagować jego działania np. na youtube, jednak pewnych działań nie rozumiem przykład to spalenie kozła. Im dłużej analizuję tym bardziej mam syndrom WTF. Kompletnie nie widzę, jak taki przekaz ma spowodować zastanowienie się wierzących, to bardziej taka pigułka szczęścia dla nas ateistów. To jest taki odpowiednik mojego wejścia na racjonalistę. Ja coraz mniej odpuszczam wierzącym, wyjątek stanowi praca  Jednak system małych kroczków wg mnie działa, sam widzę po sobie jak moja postawa ewoluuje.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale jak sprawić, aby do sejmu trafił nasz głos dotyczący choćby tego, że nie chcemy religii w przedszkolach? Albo, że nie chcemy, aby za obrazę uczuć religijnych skazywano ludzi?
|
|
| |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Ale jak sprawić, aby do sejmu trafił nasz głos dotyczący choćby tego, że nie chcemy religii w przedszkolach? Albo, że nie chcemy, aby za obrazę uczuć religijnych skazywano ludzi?
Poprzez przedstawicieli w sejmie, którzy zostaną wybrani w wyborach.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A skąd się ma brać taka klasa polityczna? Skąd się mają wyłaniać kandydaci? Jak mamy im wskazywać nasze postulaty?
|
|
| | | |  | 7 na 7 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >A skąd się ma brać taka klasa polityczna? Skąd się mają wyłaniać kandydaci? Jak mamy im wskazywać nasze postulaty?
Ateizm to za mało żeby łączyć ludzi w grupy, bo łatwiej jest stowarzyszyć się mając wspólną cechę niż jej nie mając. W dodatku po lekturze forum okazuje się, że ta grupka ateistów i racjonalistów ma skrajnie odmienne poglądy gospodarcze, a przecież gospodarka jest najważniejsza. Dla mnie to jakiś absurd, bo przeciwieństwa nie istnieją i któraś ze stron musi się mylić, lub mylą się obie.
Wg mnie polityką najbliższą racjonalizmowi jest ta która daje człowiekowi jak najdalej idącą wolność i prawo decydowania o sobie, jednocześnie uniemożliwiając mu decydowanie za innych. Konsekwencją tego jest to że odpadają tutaj wszystkie partie widzące jakąkolwiek rolę państwa w służbie zdrowia, edukacji itp. To znaczy, że odpadają wszystkie obecnie istniejące w Polsce. Większość "racjonalistów" na forum reprezentuje jednak pogląd że wybrani przez nich rządzący wydadzą ich pieniądze efektywniej, niż sami by to zrobili. Przekonanie danej osoby o tym że ktoś wyda jej pieniądze lepiej niż ona sama jest nieracjonalne i sprzeczne z doświadczeniem, a jakże popularne na Racjonaliście.
Wydaje mi się że tutejsi forowicze zdobyli niezbędną ilość wiedzy do określenia swojego światopoglądu religijnego, ale w kwestii gospodarki i polityki są ciągle jeszcze ludźmi głęboko wierzącymi.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | >Wg mnie polityką najbliższą racjonalizmowi jest ta która daje człowiekowi jak najdalej idącą wolność i prawo decydowania o sobie, jednocześnie uniemożliwiając mu decydowanie za innych. Konsekwencją tego jest to że odpadają tutaj wszystkie partie widzące jakąkolwiek rolę państwa w służbie zdrowia, edukacji itp. (...) Większość "racjonalistów" na forum reprezentuje jednak pogląd że wybrani przez nich rządzący wydadzą ich pieniądze efektywniej, niż sami by to zrobili. Przekonanie danej osoby o tym że ktoś wyda jej pieniądze lepiej niż ona sama jest nieracjonalne i sprzeczne z doświadczeniem, a jakże popularne na Racjonaliście.
Trudno mi się zgodzić z takim stwierdzeniem, bo to mniej więcej tak jakbyś stwierdził: "przekonanie danej osoby o tym, że ktoś wyleczy ją lepiej niż ona sama jest nieracjonalne i sprzeczne z doświadczeniem", lub "przekonanie danej osoby o tym, że ktoś wybuduje jej dom lepiej niż zrobiłaby to sama... itd."
Zarządzanie pieniędzmi (a szczególnie baardzo dużymi pieniędzmi) to nie jest raczej zadanie dla dyletantów, tak samo jak zajęciem dla dyletantów nie jest budowa domów, leczenie ludzi, czy pilotowanie samolotów. Przeciętny obywatel naszego kraju nie potrafi poradzić sobie z własnym budżetem domowym i poczynić racjonalnej analizy własnych wydatków, już nie mówiąc o tym, że najczęściej bywa funkcjonalnym analfabetą. Prawo decydowania o sobie - owszem, to brzmi świetnie, podobnie jak pozornie świetnie brzmią różne skrajnie liberalne poglądy na gospodarkę i funkcje państwa. Jest tu jednak jeden haczyk - wszystkie te modele zakładają, że ludzie będą światli, rozsądni i odpowiedzialni. A jak to wygląda w praktyce - wystarczy się rozejrzeć.
|
|
| | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Trudno mi się zgodzić z takim stwierdzeniem, bo to mniej więcej tak jakbyś stwierdził: "przekonanie danej osoby o tym, że ktoś wyleczy ją lepiej niż ona sama jest nieracjonalne i sprzeczne z doświadczeniem", lub "przekonanie danej osoby o tym, że ktoś wybuduje jej dom lepiej niż zrobiłaby to sama... itd."
Nie. Tłumacząc Twój przykład mojego przykładu twierdzę tak: Racjonalne jest przekonanie danej osoby o tym, że lekarz któego ona dobrowolnie wybierze wyleczy ją lepiej od lekarza narzuconego odgórnie przez urzędnika. Racjonalne jest przekonanie danej osoby że inżynier i projekt, którego ona sama wybierze wybuduje jej dom lepiej, niż zrobi to inżynier zamówiony przez urzędnika, projekty wybrany przez polityka za pieniądze, które tej osobie wcześniej zabierze.
>Zarządzanie pieniędzmi (a szczególnie baardzo dużymi pieniędzmi) to nie jest raczej zadanie dla dyletantów, tak samo jak zajęciem dla dyletantów nie jest budowa domów, leczenie ludzi, czy pilotowanie samolotów. Przeciętny
Interesuję się tymi tematami. Zarządanie pieniędzmi przez profesjonalistów w funduszach przegrywa z indeksem. Większość funduszy ma stopę zwrotu mniejszą od WIG. Tak samo z ZUS, gdzie profesjonaliści znikają pieniądze. Budowa domów? Jak chcesz to sobie sam zbuduj i Ci się zawali na łeb. Tylko umieść tablicę informacyjną dla gości, żeby mogli sami zdecydować. Pilotowanie samolotów jest tym samym co prowadzenie samochodu. Jednego i drugiego trzba się nauczyć lub komuś zapłacić.
Dlaczego socjaliści tak upierdliwie chcą się troszczyć o finanse obywateli? Dla mnie nie różnią się niczym od księży troszczących się o życie seksualne i zbawienie wiernych. Jedni i drudzy liczą na zyski z pośrednictwa.
> obywatel naszego kraju nie potrafi poradzić sobie z własnym budżetem domowym i poczynić racjonalnej analizy własnych wydatków, już nie mówiąc o tym, że najczęściej bywa funkcjonalnym analfabetą. Prawo decydowania o
Zgadza sie, ale na razie nikt nie potrafi tym budżetem obywatelowi zarządzać lepiej niż on sam.
> sobie - owszem, to brzmi świetnie, podobnie jak pozornie świetnie brzmią różne skrajnie liberalne poglądy na gospodarkę i funkcje państwa. Jest tu jednak jeden haczyk - wszystkie te modele zakładają, że ludzie będą światli, rozsądni i odpowiedzialni. A jak to wygląda w praktyce - wystarczy się rozejrzeć.
W praktyce jest tak, że ci którzy mają być światlejsi, rozsądniejsi i odpowiedzialniejsi okazują się oszustami, sprzeniewierzają pieniądze, są nieudolni.
Zasadnicza różnica w gospodarce wolnej polega na tym, że niewykształcony chłopek roztropek zabiera swoje składki zdrowotne z kiepskiej firmy i idzie do innej, wywala z pracy jednego nauczyciela i zatrudnia innego. Kiedy urzędnik trzyma zabrane mu wcześniej pieniądze, to biedny obywatel już nic nie może...
|
|
| |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >Ale jak sprawić, aby do sejmu trafił nasz głos dotyczący choćby tego, że nie chcemy religii w przedszkolach? Albo, że nie chcemy, aby za obrazę uczuć religijnych skazywano ludzi?
... istnieje coś takiego jak "Projekt Obywatelski", choć podejrzewam, że trudno by było zorganizować komitet i zebrać 100 000 podpisów w trzy miesiące. Pozostaje petycja, a tę można złożyć grupowo, lub jednoosobowo. Z tym, że składana jednoosobowo, lecz przez dużą grupę osób, ma chyba większą szansę zaistnieć medialnie. W końcu, nagły i duży wzrost korespondencji do sejmu, czy ministerstwa powinien zwrócić uwagę mediów. Zwłaszcza gdy da się im "dyskretnie" znać o czymś takim...
... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
|
|
| |  | Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | >Ale jak sprawić, aby do sejmu trafił nasz głos dotyczący choćby tego, że nie chcemy religii w przedszkolach? Albo, że nie chcemy, aby za obrazę uczuć religijnych skazywano ludzi?
Jeśli nasz głos trafi do ludzi to posłowie pójdą za nim. Bilbordy są fajne ale daleko na nich nie pojedziemy. To jest forma promocji która przy naszych ograniczonych środkach nie może być jedyną. Powinniśmy działać na zasadzie guerrilla marketing. Do tego nie trzeba fortuny, wystarczą pomysły i trochę odwagi. Ale tu trzeba bardziej radykalnych i jasno sprecyzowanych celów. Nie wypromujemy w ten sposób tekstów w stylu: "nie wierzysz w boga? nie jesteś sam".
|
|
2 na 4 | Artaso (380 punktów) | Moze po prostu maja wazniejsze sprawy na glowie niz bywanie na sabatach. Fakt, ze teisci organizuja sobie spotkania kolek rozancowych nie oznacza, ze racjonalna reszta - ktorej jest pewnie z 80% - tez musi symetrycznie dzialac.
|
|
 | 6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A jak sprawić, żeby politycy nie uchwalali ustaw skrajnie schlebiających katolikom? Ateiści dumni ze swych foteli będą hipnotyzować ich na odległość?
|
|
|  | 1 na 1 | Marek Okrągły (2283 punktów) | >A jak sprawić, żeby politycy nie uchwalali ustaw skrajnie schlebiających katolikom? Ateiści dumni ze swych foteli będą hipnotyzować ich na odległość?
I tu ma Pan moje pełne poparcie natomiast szczerze nie rozumiem tej akcji z kozłem.
Zresztą zawdzięczam Panu moją większą aktywność i zastanawianie się nad ateizmem a ogólnie sytuacją w Polsce.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Są różne akcje, dla różnych ludzi. Wielu z ludzi, z którymi współpracuję, ma nadzieję, że akcja bilbordów ateistycznych trafia do wielu i może ożywić nasze środowisko, sprawić, że stanie się głosem słyszalnym w demokratycznym społeczeństwie, gdzie czasem trzeba być w przestrzeni publicznej, a nie tylko w prywatnej.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Marek Okrągły (2283 punktów) | > Są różne akcje, dla różnych ludzi. Wielu z ludzi, z którymi współpracuję, ma nadzieję, że akcja bilbordów ateistycznych trafia do wielu i może ożywić nasze środowisko, sprawić, że stanie się głosem słyszalnym w demokratycznym społeczeństwie, gdzie czasem trzeba być w przestrzeni publicznej, a nie tylko w prywatnej.Akcja bilboardowa jest bez pudła. Jest genialna w swej prostocie, a jednocześnie potężna i na dodatek, atak na nią powoduje tylko jej wzmocnienie, bo jeszcze wzmacnia przekaz absurdu otaczającego nas świata. Jeszcze lepsze są wg mnie systemy pracy organicznej. Pana "pogadanki" na Youtube nie mają milionów oglądających, ale te setki czy tysiące ludzi oglądających widzi ateistę "nie namalowanego" udowadniającego bilboardy, a co jeszcze lepsze nie ma świętego Jerzego próbującego zabić smoka  czyli nie zauważyłem odpowiedzi od kreacjonistów czy innych dziwnych środowisk. Wiem, że ten "nie namalowany" ateista to trochę zabawnie brzmi, ale ja mieszkając w Suwałkach znam może z 5 ateistów i to nie jest tak, że co tydzień się spotykamy i motywujemy do dalszego usuwania absurdu religii z naszych umysłów, a co ważniejsze z umysłów innych. Ludziom naprawdę jest łatwiej jak widzą kogoś nie dość, że z odwagą, to jeszcze mówiącego z sensem i wyznającego podobne wartości.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
|  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >A jak sprawić, żeby politycy nie uchwalali ustaw skrajnie schlebiających katolikom? Ateiści dumni ze swych foteli będą hipnotyzować ich na odległość?< Cierpliwości mój drogi, cierpliwości. Pierwszy kamyk już dawno poleciał a lawina też nadejdzie.
|
|
12 na 14 "obudzone demony" (1433 punktów) (zablokowany) | Oto pojawił się w religijnym grajdole Europy zindoktrynowany religijnie polski ateizm. Polski ateista bowiem charakteryzuje się tym, że: - nie mówi, że żaden "bóg" nie istnieje; twierdzi natomiast, że "nie wierzy w Boga" i się cieszy, że "nie jest sam" (patrz - bilboardy), - uważa, bezmyślnie powtarzając za wierzącymi, że niektóre religie niosą pozytywne wartości, - chętnie negocjuje z religiantami prawo do istnienia w Polsce ateizmu do tego stopnia, że wkrótce w polskich kościołach pojawią się specjalne sektory z ławkami dla ateistów  , - twierdzi, że ateista nie powinien głośno wyrażać swoich poglądów, bo wtedy obraża uczucia religijne wierzących i innych ateistów, - często solidarnie popiera i łączy się z klerem i ludźmi wiary w antysemityzmie, homofobii, hipokryzji i wielu podobnych, wspólnych cechach, nie widząc w tym niczego złego, - nie przeszkadza mu agresywne demonstrowanie wiary i publiczna natarczywość religii i ich kościołów (dzwonnice, megafony, procesje, pielgrzymki itp), podczas gdy propagowanie racjonalizmu i naukowego światopoglądu potrafi nazwać ateistycznym fanatyzmem, - nie przeszkadzają mu ani ściany państwowych urzędów i instytucji upstrzone symbolami wiary, ani religijna indoktrynacja dzieci i młodzieży w państwowych szkołach, - chętnie finansuje istnienie każdej religii i pasożytniczy dobrobyt kleru, - nie widzi różnicy między rozdziałem "państwa od kościoła", a "kościoła od państwa" i jest mu wszystko jedno, że jedno określenie jest stosowane w praktyce, a drugie nie, - tasiemcowe "wykłady, tyrady i homilie" katolickich emisariuszy i religijnych propagandziarzy zaśmiecających ateistyczne fora i grupy traktuje jako cyt: "konstruktywną i niezwykle cenną dyskusję potrzebną do wypracowania koniecznych, wspólnych kompromisów", oburzając się jednocześnie na racjonalne i dawno udowodnione oceny każdej religii, jako szkodliwego społecznie narzędzia władzy totalitarnej oraz - twierdzi, że każdy inny ateista szkodzi "polskiemu ateizmowi". PS. Powyższa opinia po części uzasadnia, naszym zdaniem, mikrą aktywność sporej części ateistów w Polsce, co niniejszym pragniemy uświadomić szanownym forumowiczom.
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się z większością tego co napisałeś, poza bilbordami. Można nie do końca lubić zawarte na nich hasła, ale są - to dużo więcej, niż zapadanie się w kanapie i anonimowa obecność w sieci, okraszona do tego jeszcze krytyką ludzi, którzy coś robią. Osoby zaangażowane w bilbordy zaproponowały takie hasła, jakie chciały. Gdyby ktoś inny się zaangażował, miałby szansę podrzucić inne hasła. Jeśli o mnie chodzi, byłem sceptyczny wobec "Nie wierzysz w boga, nie jesteś sam". Hasło "Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę" jest natomiast wbrew pozorom mocne. Sugeruje ono bowiem, że za wierzeniem idą w parze inne nieprzyjemne rzeczy  . Ale - mamy akcję - bilbordy są sporym osiągnięciem, nawet jeśli hasła nie są jeszcze tak fajne, jak po prostu "Bóg nie istnieje". To "nie wierzysz... etc." ma ten potencjał, że działa na ludzi, którzy są totalnie osaczeni przez swoje środowisko i opuszczeni przez kanapowych kolegów, o których nikt nic nie wie (choć niekiedy, jeśli używają internetu, możemy znać ich nicki). To są osoby zastraszone, które póki co czują, że nie pasują do reszty, że nie wierzą i czują się samotne. Dyskusje na temat haseł toczyły się i toczą, ale nie należy się odcinać od tak ważnej dla nas akcji tylko dlatego, że ma się lepszy pomysł na hasło.
|
|
|  | -1 na 3 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Te hasła są tak "mocne", że przy odrobinie szczęścia następnym razem zbierze się Was pod tym billboardem tylu, że będzie można sformować dwie drużyny i zagrać sobie w piłkę.
I jeszcze ta nieznośna porcja użalania się nad sobą i nad światem. Aj aj, ci niewdzięczni, bezmyślni ateiści, nie chcą spędzać czasu pod naszymi drogimi billboardami. Dodatkowo kolejne utyskiwania a'la Gomułka na krytykantów i warchołów.
Należy się Wam szacunek tylko za to, że coś robicie? Nawet jeżeli robicie to na tyle źle, że ośmieszacie i siebie, i - co gorsza - nas?
|
|
| |  | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nas, czyli kogo? Przecież utożsamiasz się z Frondą. A ty co proponujesz? Czego dokonałeś? Jak sprawiłeś, że dzieci mniej zmusza się do religii w przedszkolach, a politycy uważają, że może nie powinni zaczynać obrad sejmowych modlitwą. Podziel się, powiedz czego dokonałeś.
|
|
| | |  | 1 na 1 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Takie pytanie jest nie na miejscu. Nie pamiętam, żebym ubiegał się o stanowisko prezesa czegokolwiek. Gdybym takowe stanowisko kiedyś (wbrew swej woli) objął, to mógłby mnie Pan rozliczać. Miałbym o tyle ułatwione zadanie, że mam we Wrocławiu więcej znajomych z czasów studenckich, niż zbiera się pod Pańskim billboardem. Nie muszę chyba wspominać, że fakt, że nie utożsamiam się z PSR z Dodą na sztandarach, nie oznacza jeszcze, że jestem sympatykiem jakiejś katolickiej ekstremy.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nadal pytam, co Pan proponuje. Nie zna Pan moich działań, nie Panu oceniać.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Oceniam te, które znam. Natomiast jeśli ich nie znam, a jestem osobą żywotnie zainteresowaną tematem, to chyba nie są zbyt skuteczne...?
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jasne  Założę się, że nawet nie zna pan adresu naszej drugiej strony.
|
|
| | | | | | |  | Budionny (2 punktów) (zablokowany) | Jeśli nie znam - jest zbyt mało rozpropagowany.
|
|
 | 5 na 5 | slik (20011 punktów) | > Oto pojawił się w religijnym grajdole Europy> zindoktrynowany religijnie polski ateizm.> Polski ateista bowiem charakteryzuje się tym, że: [..]Taki model ateisty jest zalecany przez katolików  Dyskutując z nimi kilka lat dowiedziałem się, że tak zwanemu "dobremu", "prawdziwemu", albo "normalnemu ateiście" nie przeszkadza pacyfikowanie przez Kościół kolejnej sfery przestrzeni publicznej, finansowanie jego działalności z budżetu, przejmowanie kolejnych nieruchomości, robienie przez kler przekrętów na darowiznach, ograbianie biednych ludzi przez "Caritas", a nawet gwałcenie dzieci przez zboczonych kleryków. Najlepiej jak z małżonką, co niedzielę potunie przychodzą po kolejną porcję połajanek i napomnień o moralności, od księdza żyjącego na boku ze swoją "gosposią". Jak się tak nie robi, to jest się nawiedzonym oszołomem, komunistą i UB-ekiem!
|
|
2 na 2 | Wacław (1038 punktów) |
> Czy można to wyjaśnić strachem, głupotą, czy samobójczym indywidualizmem? Jak to zmienić?Ktoś wyżej dobrze to określił, bodajże chęcią posiadania świętego spokoju. Niestety, zwykłe przedstawienie swojego światopoglądu odmiennego od ogólnie przyjętego (polak = katolik) traktowane jest często jak manifest nacechowany negatywnie, czasem wręcz jako agresję wobec "dobrego systemu". Dobrego, bo w innym większość naszych rodaków nie miała nigdy okazji funkcjonować. Stąd większość ateistów raczej woli zachować swoje poglądy dla siebie, nawet kosztem wciągania w tryby sprawnie mielącej maszyny kk jak choćby lekcje religii w szkołach, wszechobecne pierwsze komunie, krzyże atakujące w niemalże każdym budynku administracji publicznej itp. Osobiście mam przyjemność funkcjonować w dość dużej grupie ateistów, jednak nasza "aktywność" jest niemalże bliska zeru i ogranicza się do narzekań przy lampce wina i wymianie spostrzeżeń. Na koniec ktoś rzuca "idzie ku lepszemu" i tak jakoś to się toczy. Sam nie jestem lepszy - ostatnio aktywnie brałem w czymkolwiek zorganizowanym udział jeszcze w czasach licealnych czyli (o zgrozo!) grubo ponad dekadę temu. Sam na własny rachunek radośnie wojuję z dyrekcją szkoły do której uczęszcza mój syn: o krzyże na ścianach, bajanie katechetów w formie przymusu (kazano mi "wypisać" syna z religii gdy nigdy nikt go tam nie zgłaszał...) i inne formy manifestowania "neutralnego" światopoglądu przedstawicieli naszej oświaty na sprawy wiary jak choćby wizytacjach księży na corocznych pasowaniach pierwszoklasistów i tym podobnych eventach. Nawet przez chwilkę miałem nadzieję, że ktoś będzie mnie aktywnie wspierał w tych partyzanckich działaniach, bo grono rodziców niechętnie spoglądających na zajęcia z katechetami było dość liczne (na 42 dzieciaczków w roczniku syna, aż 16 nie uczęszcza na pranie mózgów), jednak owo wsparcie szybko się skończyło gdy wywalczyliśmy etykę prowadzoną przez doktorantkę filozofii z zacięciem pedagogicznym. Ot, odnieśliśmy triumf, konfederację czas rozwiązać i powrócić na sofy w naszych domach. Jak to zmienić? Nie wiem i pewnie nie ma złotego środka, bo jak już ktoś wspomniał, w całej masie ateiści nie mają jakiegoś jednego spoiwa jak nasi religijni oponenci. Inicjatywa bilbordowa to działanie w dobrym kierunku, a spieranie się o hasła to wyłącznie przejaw indywidualizmu jednostek myślących swobodnie i w oparciu o własne doświadczenia. Sam zawsze kibicuję wszelkim przejawom aktywności mającym strącić z piedestału zabobony i ich propagatorów, ale na aktywny udział brakuje czasu i sił. Dodatkowo, uwagę na pewną rzecz zwróciła mi żona, a podsumować można to następująco: nie angażuję się w rzeczy, które mimo słusznej idei są mi odległe formą działania. Coś w tym pewnie jest...
|
|
1 na 1 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Jeśli ateści wypominają religiantom (słusznie!) ich arogancję, bezczelność, agresywność i nietolerancję, to trudno oczekiwać, aby tymi samymi metodami walczyli o terytorium dla siebie. Dopuszczalna (przez ateistów) metoda ateizacji - edukacja, rzetelna informacja, laicyzacja, działania prawne - są nieadekwatne do metod religianckich, można tylko mieć nadzieję, że skuteczniejsze na dłuższą metę. Nie od rzeczy będzie też wskazanie, że przyjęta w naszym kraju doktryna polityczna, której beneficjentem jest Wielki Brat (bardzo religijny!) zza oceanu, przy jednoczesnej nieufności (że nie powiem - wrogości) wobec laicyzującej się Europy, bynajmniej nie służy ideom racjonalizmu. Co do konkretnych działań ateistycznych, to uważam za znacznie ważniejsze i skuteczniejsze oddziaływania na własne, rodzinne otoczenie, niż wychodzenie na ulice z ateistycznymi szturmówkami.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
|  | ratus (4786 punktów) (zablokowany) | >Jakie ateistyczne szturmówki??Pozwoliłem sobie na licentia poetica - a zapomniałem o cudzysłowie!  Jesli obraziłem Twoje uczucia - bardzo, bardzo przepraszam!
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie ma "ateistycznych szturmówek". Fakt, że chcemy pokazać w kleryklanym kraju nasze istnienie, że nie chcemy aby nasze dzieci były uczone religii w przedszkolach, żeby nasi politycy modlili się w sejmie - to nie są żadne szturmówki.
|
|
| | |  | ratus (4786 punktów) (zablokowany) | > Nie ma "ateistycznych szturmówek".Wiem, że nie ma i jestem za tym, żeby się nigdy nie pojawiły, choć takie bojowe pochody - jak wynika z niektórych komentarzy (niekoniecznie w tym wątku) - niektórym bardzo by pasowały. Staram się pamiętać że tzw. "czytanie ze zrozumieniem", czyli wyczuwanie przenośni, ironii czy innych niuansów słowa pisanego, to zbyt wysoka poprzeczka dla wielu bywalców portali, ale nie przypuszczałem, że to może dotyczyć J.T. Obiecuję się poprawić i pisać łopatologicznie.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | >>Nie ma "ateistycznych szturmówek". >Wiem, że nie ma i jestem za tym, żeby się nigdy nie pojawiły, choć takie bojowe pochody - jak wynika z niektórych komentarzy (niekoniecznie w tym wątku) - niektórym bardzo by pasowały.
... i tutaj jest problem. Bo brak "ateistycznych bojówek" to bardzo poważny problem - dla Krk. Jakżeby chętnie Krk użył słów: "obłudnicy - oskarżają nas, zarzucają nam to co sami robią" - no ale nie ma takich "bojówek"; nie ma zinstytucjonalizowanego ateizmu; nie ma ideologii - nie ma tego co można oskarżyć o wypaczenia, nie ma tego co można oskarżyć o "walkę o władzę i zyski". Oj, jak bardzo by to wszystko pasowało Krk...
... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
|
|
-3 na 5 | oportunista (1711 punktów) | Po pierwsze; podane szacunki można rozbić o kant d..., bez szkody dla ich jakości. Po drugie ; ateiści nie są ludźmi niewierzącymi, w istnienie lub nieistnienie Boga należy uwierzyć, nic nie wiem aby w tej materii cokolwiek się zmieniło. Po trzecie; wbrew obiegowej opinii, ateiści w naszym kraju nie są grupą prześladowaną w jakimkolwiek względzie. Dochodzi czasami do jawnego lekceważenia ich opinii i postulatów, ale puki co to jeszcze o niczym nie świadczy. Co do aktywności i zaangażowania katolików w przedsięwzięcia kościoła, to proponuję dokładniej przyjrzeć się ludziom aktywnym, nie znajdziesz wśród nich wielu dewotów, ideologów czy nawiedzonych wizjonerów. Najczęściej są to ludzie prości, otwarci, realizujący wewnętrzną potrzebę dziełania dla drugiego człowieka. Nie stoją pod figurą i nie klepią zdrowasiek, tylko zaspakajają potrzebę pomagania innym, oferta kościoła jest spora. Tak wielu jałowych dyskusji ateistów, o tym jacy to katolicy są głupi, w jakie bajki wierzą i jakie to bzdety opowiadają, jaki kit wciskają jeden drugiemu, to nie słyszałam jeszcze od katolików, częściej o świadkach Jehowy zdarza im się pogadać i to z humorem, o ateistach jakoś jeszcze nie słyszałem. Jeśli formą aktywizacji środowiska ma być robienie sobie fotki pod bilbordem, lub ekscytacja skandalem z księdzem w roli głównej, lub wyśmiewaniem ludzi, którym objawiły się cuda i niewidy, to muszę się z Tobą zgodzić - środowisko ateistów wędruje po manowcach, puki co.
Mod: Ortografia. To nie jest pierwsze ostrzeżenie, zatem następnym razem trafisz po prostu do Oślej.
|
|
 | 1 na 1 | i.czaplicka (5782 punktów) | > ale puki co to jeszcze o niczym nie świadczy. > puki co. minus
|
|
 | | rysiek (4593 punktów) | >Po drugie ; ateiści nie są ludźmi niewierzącymi, w istnienie lub nieistnienie Boga należy uwierzyć, nic nie wiem aby w tej materii cokolwiek się zmieniło. (...)
Nie zmieniło się, wciąż istnieją "wiara" i "nie wiara".
|
|
 | 6 na 6 | Wacław (1038 punktów) | >Po pierwsze; podane szacunki można rozbić o kant d..., bez szkody dla ich jakości.
Jak i statystyki kościoła katolickiego. A no tak, kk też ma szacunki, a nie statystyki. Ale co dokładnie chciałeś udowodnić?
>Po drugie ; ateiści nie są ludźmi niewierzącymi, w istnienie lub nieistnienie Boga należy uwierzyć, nic nie wiem aby w tej materii cokolwiek się zmieniło.
Ja "nie wierzę w boga", a nie "wierzę w jego nieistnienie". To zasadnicza różnica.
>Po trzecie; wbrew obiegowej opinii, ateiści w naszym kraju nie są grupą prześladowaną w jakimkolwiek względzie. Dochodzi czasami do jawnego lekceważenia ich opinii i postulatów, ale puki co to jeszcze o niczym nie świadczy.
O tak, mój syn został wpisany na lekcje religii bez zgody opiekunów prawnych zupełnie tak sobie, ja nie mogę doprosić się aby łaskawie zaakceptowano moją apostazję (jakby oświadczenie woli nie wystarczało). Można pewnie wymienić kilka innych aspektów ale te dwa powyższe dotykały mnie bezpośrednio i są zwyczajnym łamaniem moich praw. Pewnie nie jest to prześladowanie w Twoim mniemaniu, ale na szczęście już nie palimy oponentów kościoła...
>Co do aktywności i zaangażowania katolików w przedsięwzięcia kościoła, to proponuję dokładniej przyjrzeć się ludziom aktywnym, nie znajdziesz wśród nich wielu dewotów, ideologów czy nawiedzonych wizjonerów. Najczęściej są to ludzie prości, otwarci, realizujący wewnętrzną potrzebę dziełania dla drugiego człowieka. Nie stoją pod figurą i nie klepią zdrowasiek, tylko zaspakajają potrzebę pomagania innym, oferta kościoła jest spora.
Nikt nie twierdzi, że wśród wierzących nie ma ludzi działających dla dobra innych. Problem w tym, że tak samo jest z ateistami, a osoby wierzące dziwnym trafem starają się zagrabić wyłączność na bycie kompasami moralności dla wszystkich dookoła - stąd slogan kampanii i jego swoista przewrotność. A stada wojujących tzw. "moherów" (którym daleko do "zaspakajania potrzeb działania dla drugiego człowieka) pominę. Chyba że przymuszanie mnie do czegokolwiek ma być "pomaganiem" mojej osobie, to w takim układzie dziękuję i postoję.
>Tak wielu jałowych dyskusji ateistów, o tym jacy to katolicy są głupi, w jakie bajki wierzą i jakie to bzdety opowiadają, jaki kit wciskają jeden drugiemu, to nie słyszałam jeszcze od katolików, częściej o świadkach Jehowy zdarza im się pogadać i to z humorem, o ateistach jakoś jeszcze nie słyszałem.
Pozostawię bez komentarza - odeślę tylko do wielkich oratorów jak Rydzyk czy Natanek.
>Jeśli formą aktywizacji środowiska ma być robienie sobie fotki pod bilbordem, lub ekscytacja skandalem z księdzem w roli głównej, lub wyśmiewaniem ludzi, którym objawiły się cuda i niewidy, to muszę się z Tobą zgodzić - środowisko ateistów wędruje po manowcach, puki co.
No tak, lepszą formą jest cotygodniowe zwoływanie ludzi, żeby wcinali bezsmakowe wypieki, modlenie się do zmarłych jak uwielbiany przez tłumy Karol Wojtyła, albo składanie kwiatów pod zaciekiem na elewacji budynku bo wygląda jak Jezus/Maria. Tylko widzisz, każdy robi co lubi i skoro nie kręci Cię strzelanie fotek pod bilbordami to nie rób tego. Ktokolwiek Cię zmusza? Temat jest o sposobach mobilizacji niewierzących do aktywniejszego walczenia o to co nam się należy - państwo neutralne wobec religii, bo jej (a raczej ich) miejsce jest w świątyniach i tylko tam. A chwilowo ja jako podatnik zmuszony jestem do sponsorowania wierzeń w byty nadprzyrodzone pewnej grupy osób, której nikt do końca nie policzył bo nie ma tego jak obiektywnie zrobić...
|
|
3 na 3 Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | Problem polega na tym że ateistów nie łączy nic. Wszyscy Polacy (poza marginalnymi wyjątkami), nie wierzą w świętego mikołaja. Czy to wystarczy by ich jednoczyć i mobilizować? Organizacja z którą walczymy to sekta. Metody indoktrynacji były przez tą sektę ( i jej starsze odpowiedniki) doskonalone od wielu tysięcy lat. To nie był świadomy proces ale raczej ewolucja. Dzisiejsza działalność kościoła to psychomanipulacja, hipnoza etc. Oni używają tych sztuczek już u malutkich dzieci. Właśnie dlatego wielu z nas świadomie myśli racjonalnie, ale nasza podświadomość wciąż jest "wytresowana" do religijności (jak psy Pawłowa). Moim zdaniem zwalczyć tą sektę można tylko przez edukację. Prawie każde dziecko w tym kraju zna katechizm na wyrywki ale nawet dorośli nie rozumieją ewolucji... "Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie"
Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No i walczymy o edukację. Nasz projekt "Etyka w szkole" rozwija się bardzo dobrze. Ale aby zmienić edukacji, trzeba ludzi, którzy w przestrzeni publicznej się tego domagają. Nie zrobi się samo. A demokracja to też ilość.
|
|
|  | 2 na 2 Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | >No i walczymy o edukację. Nasz projekt "Etyka w szkole" rozwija się bardzo dobrze. Ale aby zmienić edukacji, trzeba ludzi, którzy w przestrzeni publicznej się tego domagają. Nie zrobi się samo. A demokracja to też ilość.
Przepraszam ale ja odnoszę wrażenie że to jest walka o etykę, a nie zwalczanie religijnej indoktrynacji. Etyka to mało interesująca alternatywa więc efekty są ograniczone. Moim zdaniem celem powinno być wycofanie religii ze szkół. Czy to jest jakieś tabu że nikt o tym nie mówi? Postawmy sprawę jasno, jaki jest sens nauczania magii 2h w tygodniu i fizyki 1h w tygodniu? Państwo powinno się zdecydować bo to czego się uczy na religii jest sprzeczne z tym czego się uczy na innych lekcjach. Albo postęp albo zabobony, państwo musi się wreszcie zdecydować.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Aby usunąć religię ze szkół, trzeba zerwać umowę konkordatową, a to wymaga bezwględnej większości w parlamencie stworzonej przez polityków, którzy wiedzą, iż ich wyborcy są aktywni (nie anonimowo przed komputerami).
|
|
| | |  | Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | >Aby usunąć religię ze szkół, trzeba zerwać umowę konkordatową, a to wymaga bezwględnej większości w parlamencie stworzonej przez polityków, którzy wiedzą, iż ich wyborcy są aktywni (nie anonimowo przed komputerami).
Politycy nie patrzą na aktyw, ich interesują tylko sondaże. Aktyw służy do tego by na nie wpłynąć. Politycy zrobią to czego będą chcieli wyborcy. I właśnie to chciejstwo powinno być naszym celem.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W jaki sposób politycy dowiedzą się od fotelowych ateistów, czego oni chcą? W jaki sposób z fotela można wystawić swoich kandydatów na polityków?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | >W jaki sposób politycy dowiedzą się od fotelowych ateistów, czego oni chcą? W jaki sposób z fotela można wystawić swoich kandydatów na polityków?
Od fotelowych ateistów nikt się niczego nie dowie, bo po pierwsze jest ich mało, a po drugie są mało słyszalni. Tylko czy chcemy nawracać fotelowych ateistów? Ja myślę że nie o nich chodzi tylko o ogół. Chcemy by większość naszych rodaków to byli fotelowi ateiści, albo chociaż agnostycy czy antyklerykałowie. Do tego musimy wpływać na opinie publiczną, wypracować metody docierania, nie tylko do fotelowych ateistów ale do ogółu społeczeństwa. To jest kwestia jasnych celów i sprawności organizacyjnej. Nie da się zmusić nikogo (a ateisty w szczególności) do aktywnego działania. Ich można tylko zachęcić. Nie ma się co obrażać bo to w niczym nie pomaga.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A czy ja się obrażam? Zachęcam tylko fotelowych ateistów do nie popierania Terlikowskiego. Do zaprzestania działań w demokratycznym społeczeństwie samobójczych.
|
|
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >można to wyjaśnić strachem, głupotą, czy samobójczym indywidualizmem? Jak to zmienić? Może ateiści, jako ludzie w większości samodzielnie myślący i praktyczni, często są również indywidualistami i nie bardzo widzą potrzebę tworzenia antykościoła. Aby coś się zmieniło w stosunkach państwo-kościół niestety nie ma innego sposobu, jak zmienić polityków, co się może dokonać tylko przy wyborach. Ta akcja pod-bilbordowa (pomijając korzyści towarzyskie) edukacyjnie może przydać się jedynie katolikom, którzy mieliby ochotę przyjść i zobaczyć na własne oczy jak wygląda prawdziwy i żywy ateista. A od samej akcji reklamującej ateizm nikt z wierzących nie zwątpi, a niewierzący nie zacznie bardziej nie wierzyć - że istnieje coś takiego, każdy religiant z pewnością słyszał. Religijność w innych krajach podupadła głównie przez edukację i dobrobyt, a nie jakąś wojnę ideologiczną na hasełka. Oczywiście, jak ktoś chce na to płacić, to jego sprawa. Ani mnie ziębi, ani parzy, tylko jestem sceptyczny co do skuteczności takich działań.
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jak przekonać władze i media, oraz rodziców, że religia niekoniecznie robi dobrze bezbronnym dzieciom? Czy głos ateistów w tej sprawie jest wart więcej niż miękki fotel?
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | >Jak przekonać władze i media, oraz rodziców, że religia niekoniecznie robi dobrze bezbronnym dzieciom? Dopóki rodzice i ludzie w mediach będą wierzący, żadne hasła choćby umieszczone na wszystkich ulicach ich nie przekonają. Moim skromnym zdaniem, lepszym sposobem na wydanie pieniędzy byłoby kupienie paru książek np. o ewolucji i rozdanie ich dzieciom. Takie akcje to tylko wbicie szpilki religiantom, co samo w sobie może i jest dla niektórych fajne, ale na pewno nie racjonalne.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dzięki takim akcjom ludzie z mniejszych miast, którzy ukrywają się ze swoim ateizmem, bo są osaczeni, dowiedzą się, że nie są sami.
|
|
| | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Dzięki takim akcjom ludzie z mniejszych miast, którzy ukrywają się ze swoim ateizmem, bo są osaczeni, dowiedzą się, że nie są sami. Obawiam się, że już doskonale o tym wiedzą. Internet dociera wszędzie.
|
|
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|