Racjonalista - Strona głównaDo treści
głosy ważone w sejmie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
21-11-2012 19:56emilpromil (184 punktów)głosy ważone w sejmie
Tak z okazji podpisywania petycji w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych w mojej okolicy, wpadłem na pomysł wielomandatowego pojedynczego okręgu wyborczego z ważonymi głosami sejmowymi.

W skrócie:
-podczas wyborów każdy wybierałby jednego swojego posła bez podziału na okręgi.
-Poseł ten po przekroczeniu pewnego progu dostawał by się do sejmu.
-Posłowie mieliby zróżnicowaną "siłę głosu" proporcjonalnie do ilości głosujących na nich wyborców + głosy które dostali od kandydatów którzy progu nie przekroczyli.
-Próg można dobierać tak żeby otrzymać stałą liczbę posłów.
-Kandydaci przed wyborami deklarowali by biorcę swoich głosów.

Dzięki temu każdy głos wyborcy miał by proporcjonalną wagę w sejmie i głosowało by się na konkretnego człowieka (żeby uniknąć sytuacji w której z głosu oddanego na posła "A" korzysta poseł "B").

Co o tym sądzicie ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

TyDraniu (6569 punktów)
>Co o tym sądzicie ?

Główne partie mogłyby wystawić tylko liderów. Przy korzystnym układzie, 51% głosów w sejmie zdobyłoby 1 lub 2 posłów. Byłoby to dużo wygodniejsze od obecnego rozwiązania .


emilpromil (184 punktów)
>>Co o tym sądzicie ?
>Główne partie mogłyby wystawić tylko liderów. Przy korzystnym układzie, 51% głosów w sejmie zdobyłoby 1 lub 2 posłów. Byłoby to dużo wygodniejsze od obecnego rozwiązania .
>

>
Można by było dyktatora wybrać.
Liderzy partii musieliby kalkulować czy wystartować samemu i stracić część głosów zwolenników partii czy wystawić kolegów ryzykując że któryś z nich ich prześcignie.
Borgïr (736 punktów)
A nie prościej: demokracja bezpośrednia, każdy obywatel z siłą głosu równą 1?

Sprawiedliwiej się chyba nie da.
21-11-2012 21:42 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Sprawiedliwiej się chyba nie da.
I ... się chyba nie da - jesteśmy zbyt licznym społeczeństwem.
Natomiast co by się dało, to poddawanie przynajmniej najistotniejszych społecznie kwestii pod powszechne głosowanie. Jednak, jak już dało się zauważyć, nie ma na to zgody politycznej.
romaro (25211 punktów)
>Co o tym sądzicie ?

Prawo wyborcze jakie obecnie obowiązuje jest zwykłym nadużyciem. Dano nam namiastkę wyboru. Wystarczyłoby, gdyby ustawodawca zakazał kombinowania partiom przy listach wyborczych - innymi słowy wchodzi ten/ta osoba, która rzeczywiście otrzymała najwięcej głosów. Oczywiście, należałoby też zakazać migracji przedwyborczych.
Kowalski4 (762 punktów)
> "A" korzysta poseł "B"
Twoja propozycja niewiele zmienia -- obecnie korzysta kandydat B, o ile kandydat A otrzymał za mało głosów, a B jest najbliższy wejścia (za wchodzącymi do sejmu, w senacie mamy JOWy) według liczby oddanych głosów w ramach listy wyborczej.
Praktycznie Twoja propozycja zwiększa tylko możliwości (i jawność) walki frakcyjnej w ramach partii politycznych (możesz głosować na przedstawiciela jednego skrzydła partii, który deklaruje ewentualne poparcie dla innych kandydatów swojego skrzydła).
setarkos (10757 punktów)
>-Posłowie mieliby zróżnicowaną "siłę głosu" proporcjonalnie do ilości głosujących na nich wyborców
Niezły pomysł. Waga głosu posłów odzwierciedlałaby poparcie obywateli. Należałoby chyba jednak 'spłaszczyć' proporcjonalność żeby np. jeden poseł nie przegłosował 10-ciu. Prawdopodobnie proporcjonalność wagi głosu do pierwiastka kwadratowego z poparcia byłaby sprawiedliwsza* (dowód matematyczny podał bodaj Poincare).

> + głosy które dostali od kandydatów, którzy progu nie przekroczyli.
Taka cesja głosów wydaje się zbędna, jeśli trzeba
> uniknąć sytuacji w której z głosu oddanego na posła "A" korzysta poseł "B".

(*)[Swoją drogą ciekawe jak podobna zasada funkcjonowałaby przy ocenianiu wypowiedzi na tutejszym forum..]
Marudek (208 punktów)
>Co o tym sądzicie ?
Sądzimy że byłyby to wybory pośrednie po których od razu podpisałbyś się pod petycją o bezpośrednie wybory.
sztejkat (4743 punktów)
Zakładam, że chcesz by "było lepiej".

Wydaje mi się jednak, że nie tędy droga - żadna nawet najbardziej perwersyjna forma wyborów NIE załatwi sprawy.

Przyjmę pewne minimalne, choć zapewne rozsądne założenia:
1.Osoby pragnące władzy będą doń dążyć na wszelkie sposoby;
2.Uchwyciwszy ją wreszcie będą robić dokładnie WSZYSTKO by ją utrzymać.

Dążenie do zmian procedur wyborczych ma, jak rozumiem, na celu silniejsze powiązanie tego "WSZYSTKO" z tym, co kandydat zawierając "kontrakt z wyborcą" obiecuje zrobić by w efekcie uzyskać faktyczny związek między sytuacją w kraju i działaniami władzy a decyzjami wyborcy.

Nie dalej jak tej wiosny przeczytałem sobie o tak, dla rozrywki książeczkę Dietera Nohlena "Prawo wyborcze i system partyjny. O teorii systemów wyborczych" ISBN 83-7383-130-4. Autor prezentuje tam przegląd przez systemy partyjne, systemy wyborcze, związki między nimi i dokonuje ich analizy także pod kątem tego, jak głos wyborcy przekłada się na reprezentację wyborcy we władzy. Przy czym autor zakłada, milcząco, że zarówno wyborca jest świadom tego, kogo wybiera, jak i wybierany wywiązuje się z "kontraktu" przyobiecanego wyborcy.

Niestety, czego zresztą należy się spodziewać, każdy z obecnie istniejących systemów wyborczych jest podatny na manipulacje. Czyli na takie działanie, które prowadzi do zaburzenia proporcji między głosami zebranymi a reprezentacją we władzy.

A to oznacza, że zmieniając system wyborczy decydujemy się jedynie na oddanie władzy krętaczom sprytnym nieco inaczej niż krętacze dzisiejsi.

Rzeki atramentu (a może i góry tonera ) wylano dowodząc wyższości jednego systemu nad drugim, zwyczajowo chyba pomijając milczeniem sedno problemu: czyli jak zdefiniować wybory "sprawiedliwe".

Czy sprawiedliwe, to reprezentujące wolę proporcjonalnie do liczby głosów? Czy proporcjonalnie do wielkości regionów? Prowadzące do dyktatu większości czy uwzględniające pełen koloryt poglądów?

Z Twojej propozycji przebija:
>(...)-podczas wyborów każdy wybierałby jednego swojego posła bez podziału na okręgi(...)
uznanie, że reprezentacja związana z regionem nie jest potrzebna, skłaniając się raczej do reprezentacji związanej z zadaniem/poglądami. Niestety, kraj JEST podzielony na obszary administracyjne i decyzje władzy są podejmowane z rozdziałem na regiony.

>(...)Poseł ten po przekroczeniu pewnego progu dostawał by się do sejmu(...)

"Pewnego progu" otwiera "pewną furtkę" ku manipulacjom. Jeżeli zakładamy stałą ilość posłów, wówczas próg nie ma sensu, gdyż tak czy inaczej sprowadzi się on do wybrania N-pierwszych z góry. I w zasadzie od razu można powiedzieć, że oznacza to pozostanie u władzy gadających głów z TV. Przy władzy będą więc ci, którym kasa i kontakty pozwolą na utrzymanie wizerunku w mediach o zasięgu krajowym.

Próg ma więc sens jedynie, gdy przyjmuje ZMIENNĄ liczbę posłów w parlamencie.

>(...)zróżnicowaną "siłę głosu" proporcjonalnie(...)

To jest pewien pomysł, podnosi on jednak do kwadratu to, co napisałem powyżej - twarze znane osiągną praktycznie rzecz biorąc pozycję dominującą. Co więcej, system można wypaczyć w sposób niemalże trywialny - skoro ci, którzy do parlamentu się nie załapali, przekazać mogą swoje głosy wybranym, wówczas do uzyskania maksymalnej dominacji w parlamencie trzeba:
- przekroczyć próg samemu
- mieć grono dziesiątek "pchaczy" którzy, rozproszywszy swoje poglądy proporcjonalnie do rozkładu poglądów wśród społeczeństwa, zbiorą głosy ze WSZYSTKICH nisz wyborczych i przegrawszy z kretesem przekażą je ku naszej potędze.

Dwa pozostałe punkty łączą się z powyższymi.

Jedyny znaczący plus Twojej propozycji to zwiększenie u wyborcy poczucia, że jego głos ma znaczenie. Wybrałem Kutwasińskiego i to Kutwasiński, a nie jakiś tam Esbecki z tej samej partii jest w sejmie - znaczy czuję, że mój głos miał sens. Wzrast ze wzrostem tego poczucia może wzrosnąć frekwencja wyborcza.

Wszystko to jednak nie ma NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA.

Dlaczego?

Bo nie wybieramy racjonalnie. Nie oceniamy programów, nie oceniamy stawianych zadań, i przede wszystkim nie oceniamy REALIZACJI przedstawionych programów (o ile w ogóle kandydat zechce pokazać nam jakiś konkretny program działań ).

Wybierając kierujemy się emocjami, sympatiami, względami natury estetycznej. I przede wszystkim NIE PAMIĘTAMY niczego.

Jeśli do tego wziąć pod uwagę zjawiska opisane w tym eksperymencie:

www.ploson(*)0.1371/journal.pone.0045457#

Pokrótce - uczestnikom eksperymentu przedstawiono ankietę, w której następnie, w przeciągu kilku sekund, podmieniono pytania tak, by odpowiedzi były zupełnie odwrotnego znaczenia i przedstawiono uczestnikowi prosząc o uzasadnienie wyrażonej opinii. W około 50% przypadków podmiana NIE ZOSTAŁA ZAUWAŻONA i uczestnik uzasadniał pogląd PRZECIWNY do tego, jaki wyraził oryginalnie.

...to w takim świetle demokracja oparta na głosowaniu i wyborach REPREZENTANTÓW a nie na podejmowaniu DECYZJI i ponoszeniu ich konsekwencji nie ma najmniejszego sensu.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365