Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religia w szkole

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-08-2008 08:17Duda (25557 punktów)Religia w szkole
Ocena 2 na 2
Nauczyciele od początku narzekali, że księża nie mając wykształcenia pedagogicznego nie nadają się do nauczania. Po lekcji religii trudno im było zapanować nad klasą. Przymus i sposób narzucania jedynie słusznej racji powoduje u młodych reakcję buntu.
Zastanawiam się jaka jest skala tego buntu.
Przeglądając dzisiejsze informacje przemknęła mi wiadomość , że rząd po wakacjach będzie się zajmował między innymi sprawą rozdziału kościoła od państwa.
Czyżby masa krytyczna została już przekroczona?

wiadomosci(*),10301261,wiadomosc_prasa.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Pabloss (4221 punktów)
Raczej nikt nie podniesie ręki na kościół tzn. na odsadzenie go od żłobu jakim jest szkoła. Mam nadzieję jednak, że młodzież sama zweryfikuje ten przedmiot i że faktycznie zostanie od wyrzucony ze szkoły i powróci tak jak dawniej na plebanię. Dzisiaj na onecie mozna przeczytać jak to niby księża boją się uczyć religii - z tego artykułu można odnieść wrażenie, że księża są zastraszani przez młodzież, która zieje wielką agresją do Pana Jezusa i nauki głoszonej przez kościół. Oczywiście jedynym balsamem jest przykrócenie śruby młodzieży, żeby nie odważyła się gardzić jedynie słuszą religią i jedynie prawdziwymi kapłanami - to dobre posunięcie - tak jak wspomniałem kiedyś - kościół (kler) robi z siebie ofiary. I znowu co poniektórych Polaków-katolików żal chwyci za serce i będą chcieli obronić swoich pasterzy przed napastliwością młodzieży - a wyrażą to zapewne w najbliższych wyborach głosując na PiS i inne klerykalne partie. Jak to powiada bowiem pleban z mojej miejscowości: Kościół to Polska a Polska to Kosciół i żeby mu ta Polska stanęła ością w gardle
J.Szulc (5723 punktów)

Temat nie dotyczy mnie bezpośrednio, ponieważ moje latorośle zakończyły edukację obowiązkowa. W swoim czasie w moim domu odbyła się debata na temat:"Ja i lekcje religii". Nadmieniam, że byliśmy przeciętną rodzina katolicką. Do pewnego czasu.
Idąc do szkoły średniej moje dzieci musiały się określić, czy chcą chodzić na w/w zajęcia, czy też nie. Uważałam, że skoro żądam od nich "dorosłego" zachowania (pracuję w systemie zmianowym, więc musiały szybko "dorosnąć"), jestem tym samym zobligowana do brania ich "racji" poważnie.
Same zdecydowały, ze będą chodzić na religię tak, jak cała klasa.
Cały czas jednak jestem zdania, ze miejsce tych zajęć jest w salce katechetycznej, czy innym miejscu do tego przygotowanym.
Mam tylko skromną nadzieję, ze to, co jest obiecywane, jest traktowane jak najzupełniej poważnie.

Pozdrawiam.
stilgar (7322 punktów)

>Przeglądając dzisiejsze informacje przemknęła mi wiadomość , że rząd po wakacjach będzie się
>zajmował między innymi sprawą rozdziału kościoła od państwa.

Pewnie oceni, że kościół jest od państwa za bardzo odzielony...
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Po lekcji religii trudno im było zapanować nad klasą. Przymus i sposób narzucania jedynie słusznej racji powoduje u młodych reakcję buntu.
Wydaje mi się, że przyczyny są bardziej prozaiczne.
U mojego syna(18 lat), na dwadzieścia kilka osób w klasie na lekcje religii uczęszcza dziewięć osób. Ciekawe, że na początku chodzili bez mała wszyscy.
Kiedy okazało się, że trzeba prowadzić zeszyty - liczebność spadła drastycznie. Z tych kilku osób, które pozostały wierne "wierze przodków" część chodzi, bo i tak trzeba czekać na następne lekcje lub na podmiejski autobus...
Wpływ rodziców był minimalny - młodzież sama zadecydowała. Wydawałoby się, że rodzice powinni nalegać na uczestnictwo w tych zajęciach (z różnych zresztą powodów).
Pewnie zresztą nalegali, ale niezbyt kategorycznie...

>Czyżby masa krytyczna została już przekroczona?
Przypomina mi się coś z Mickiewicza:
Cytat:
"...;Nasz Naród jak lawa
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi..."


Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
29-08-2008 12:19 
 Ocena 1 na 1
Kelly (2051 punktów)
>U mojego syna(18 lat), na dwadzieścia kilka osób w klasie na lekcje religii uczęszcza dziewięć osób. Ciekawe, że na początku chodzili bez mała wszyscy.

Skąd ja to znam... To tak szablonowe, że można wyróżnić cztery stałe etapy:
1. Przedszkole i podstawówka - wszyscy z wyjątkiem dzieci najbardziej zdeklarowanych ateistów,
2. Gimnazjum - młodzi zdeklarowani ateiści / buntownicy przepisują się na etykę (ale jako że w Polsce niewiele szkół ma ten przedmiot w grafiku, takich przypadków jest naprawdę mało),
3. Tuż po bierzmowaniu zostają tylko dzieci głęboko wierzących rodziców,
4. Po ukończeniu 18 lat wypisują się prawie wszyscy.

Mnie tylko zastanawia, po co ateistom bierzmowanie. Bycie rodzicem chrzestnym? Ale po co? Przecież rodzice chrzestni mają dbać o katolickie wychowanie chrześniaka. Ślub kościelny? Nudny sakrament i przysięganie miłości przed czymś, w co się nie wierzy?
29-08-2008 14:26 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Mnie tylko zastanawia, po co ateistom bierzmowanie. Bycie rodzicem chrzestnym? Ale po co? Przecież rodzice chrzestni mają dbać o katolickie wychowanie chrześniaka. Ślub kościelny? Nudny sakrament i przysięganie miłości przed czymś, w co się nie wierzy?

Jako ateista także tego nie rozumiem i wielokrotnie poruszałem ten temat. Żadnym wytłumaczeniem dla mnie nie jest powiedzenie typu "robię to dla dobra dziecka", "robię to z wygody", "robię to dla dobra rodziny, a zwłaszcza babci" lub co lepsze i idiotycznie głupie "robię to bo nie wolno mi dziecku niczego narzucać". Ateista, który jest ateistą tylko w gębie to jakieś totalne nieporozumienie. Albo jest nim człowiek i tak też wychowuje swoje dzieci, bo w końcu ateizm to nie choroba tylko wolny wybór każdego człowieka lub też jak powiada bożenka - taka osoba jest poprostu błądząca i sama nie wie czego chce od życia. Ateiści, którzy "zabezpieczają" swoje dzieciaki w chrzest to już totalna schiza, a jeszcze lepsza to taka sytuacja, gdy rodzice ateiści pozwalaja pozostałym członkom rodziny na wychowanie ich pociech w duchu katolickim. Jak słyszę o takich sytuacjach to aż włos jeży się na głowie, że ci co przyznają się do "niewiary" tak szargają i tak lekceważą własne dzieci. Rodzinka wychowująca w zastepstwie rodziców-ateistów ich dzieci na katolików- to pierwszy powód żeby takie dzieciaki znalazły inny, aniżeli ateistyczny dom. Nie ma bowiem nic gorszego i bardziej nagannego aniżeli olewanie i przerzucanie przez rodziców na inne osoby wychowania latorośli. W takim przypadku trzeba się zastanowić kogo tacy niewierzący rodzice kochają bardziej - własne dzieci czy też babcię-dewotkę dla której liczy sie opinia sąsiadów i rodziny oraz odbębnianie coniedzielnych wizyt kościółkowych oraz ceremoni typu: chrzest, komunia, bierzmowanie itd.... Nikt nie powiedział że bycie nie-katolikiem jest łatwe w tym kraju ale udawanie wiary pod publiczkę to jedna wielka strata czasu i uwłaczanie własnej godności. Ci którzy tak robią nie powinni więc wylewać swoich żalów na tym portalu odnośnie tego jak niedobry jest ksiądz na religii dla ich dzieci, jak to biedaki muszą jechać na pielgrzymkę klasową, jak to są zmuszane do chodzenia do kościoła przez rodzinę i księdza itp..... bo temu wszystkiemu można stanowczo powiedzieć "dziękuję nie uczestniczę w praktykach katolickich" a jeśli powie się to członkom rodziny to ich (przepraszam za słowo) zasranym obowiązkiem jest nie robienie żadnych problemów z tego powodu bowiem kochają przecież swoją córkę, syna, wnuki, prawnuki, wujka, ciocię, kuzyna itp..., no chyba że ich nie kochają ale to inna sprawa
29-08-2008 14:42 
 Ocena 2 na 2
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>Mnie tylko zastanawia, po co ateistom bierzmowanie. Bycie rodzicem chrzestnym? Ale po co? Przecież rodzice chrzestni mają dbać o katolickie wychowanie chrześniaka. Ślub kościelny? Nudny sakrament i przysięganie miłości przed czymś, w co się nie wierzy?
>Jako ateista także tego nie rozumiem i wielokrotnie poruszałem ten temat. Żadnym wytłumaczeniem dla mnie nie jest powiedzenie typu "robię to dla dobra dziecka", "robię to z wygody", "robię to dla dobra rodziny, a zwłaszcza babci" lub co lepsze i idiotycznie głupie "robię to bo nie wolno mi dziecku niczego narzucać". Ateista, który jest ateistą tylko w gębie to jakieś totalne nieporozumienie. Albo jest nim człowiek i tak też wychowuje swoje dzieci, bo w końcu ateizm to nie choroba tylko wolny wybór każdego człowieka lub też jak powiada bożenka - taka osoba jest poprostu błądząca i sama nie wie czego chce od życia. Ateiści, którzy "zabezpieczają" swoje dzieciaki w chrzest to już totalna schiza, a jeszcze lepsza to taka sytuacja, gdy rodzice ateiści pozwalaja pozostałym członkom rodziny na wychowanie ich pociech w duchu katolickim. Jak słyszę o takich sytuacjach to aż włos jeży się na głowie, że ci co przyznają się do "niewiary" tak szargają i tak lekceważą własne dzieci. Rodzinka wychowująca w zastepstwie rodziców-ateistów ich dzieci na katolików- to pierwszy powód żeby takie dzieciaki znalazły inny, aniżeli ateistyczny dom. Nie ma bowiem nic gorszego i bardziej nagannego aniżeli olewanie i przerzucanie przez rodziców na inne osoby wychowania latorośli. W takim przypadku trzeba się zastanowić kogo tacy niewierzący rodzice kochają bardziej - własne dzieci czy też babcię-dewotkę dla której liczy sie opinia sąsiadów i rodziny oraz odbębnianie coniedzielnych wizyt kościółkowych oraz ceremoni typu: chrzest, komunia, bierzmowanie itd.... Nikt nie powiedział że bycie nie-katolikiem jest łatwe w tym kraju ale udawanie wiary pod publiczkę to jedna wielka strata czasu i uwłaczanie własnej godności. Ci którzy tak robią nie powinni więc wylewać swoich żalów na tym portalu odnośnie tego jak niedobry jest ksiądz na religii dla ich dzieci, jak to biedaki muszą jechać na pielgrzymkę klasową, jak to są zmuszane do chodzenia do kościoła przez rodzinę i księdza itp..... bo temu wszystkiemu można stanowczo powiedzieć "dziękuję nie uczestniczę w praktykach katolickich" a jeśli powie się to członkom rodziny to ich (przepraszam za słowo) zasranym obowiązkiem jest nie robienie żadnych problemów z tego powodu bowiem kochają przecież swoją córkę, syna, wnuki, prawnuki, wujka, ciocię, kuzyna itp..., no chyba że ich nie kochają ale to inna sprawa

Chrzczenie dzieci, dlatego, by im niczego nie narzucać to największy absurd. Przecież chrzest jest już pierwszym stopniem indoktrynacji religijnej.

Moi rodzice są ateistami, nie posłali mnie do chrztu. Nigdy nie uciekali przed tym, by mówić mi, co myślą na temat istnienia Boga. Oczywiście mogli nie pozwolić na wpajanie mi żadnych bajeczek o Bozi itp. , ale byłoby to jednoznaczne z odcięciem mnie od całej rodziny. Czy byłoby w porządku, gdyby nie pozwalać rozmawiać babci z wnukiem, żeby "przez przypadek" mu czegoś nie szepnęła. Moim zdaniem nie mogli postąpić inaczej niż pozwolić na to. Chodziłem 2 klasy na religię i sam zdecydowałem, że więcej nie chcę, bo lepiej wszystko tłumaczy mi nauka. Może to się wydać niektórym dziwne, ale nadal obchodzimy Boże Narodzenie i Wielkanoc, traktując je jako polską tradycję i dni, kiedy można spotkać się z rodziną. A wszystko bez wiary w Boga i przynależności do kościoła.
29-08-2008 14:51 
 Ocena-3 na 3
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
to już nie jest katolicyzm - pana wychowanie to pseudokatolicyzm i nie zazna Pan możliwości wejścia do raju po śmierci. W ogóle nie przysługują żadne prawa komuś kto udaje tylko katolika.
29-08-2008 15:01 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>to już nie jest katolicyzm - pana wychowanie to pseudokatolicyzm i nie zazna Pan możliwości wejścia do raju po śmierci. Wogóle nie przysługują żadne prawa komuś kto udaje tylko katolika.
Tylko katolicy idą do nieba? A protestanci nie? A prawosławni?

Nie wiem czy wiesz, że "oryginalną" linią tej religii jest własnie prawosławie, katolicyzm się od niego oddzielił, nie na odwrót
30-08-2008 00:57 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Cytat: "Ekumenizm - powołanie Komisji Trójstronnej: Allah, Bóg i Jahwe".
.
29-08-2008 15:10 
 Ocena 2 na 2
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>to już nie jest katolicyzm - pana wychowanie to pseudokatolicyzm i nie zazna Pan możliwości wejścia do raju po śmierci. Wogóle nie przysługują żadne prawa komuś kto udaje tylko katolika.

Ja nie udaję katolika. Nie potrzebuję iść po śmierci do raju. Pseudokatolicyzm? Moje wychowanie ma w rzeczywistości bardzo mało wspólnego z katolicyzmem. W Bożym Narodzeniu uczestniczę biernie. Nie obchodzę urodzin kogoś sprzed 2000 lat, ale obchodzę święto miłości i rodzinnej atmosfery. Źle moją wypowiedź pani zinterpretowała, a ja może nie wystarczająco jasno się wyraziłem.
29-08-2008 15:25 
 Ocena-3 na 3
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
moj znajomy ksiądz nazywa takie osoby, które kreują się na wierzących choć niewierzą - hybrydami i mówi, że taka hybryda prędzej czy pózniej ulega samozniszczeniu. Niech pan pojedzie do Lednicy na spotkania młodzieży ma pan jeszcze szansę wyrwać się z tego jakże pustego i nie mającego nic do zaoferowania świata ateistycznego. Jak pozbna pan kilkoro wspaniałych katolickich kolegów to jestem pewna, ze odzyska pan swoją wiarę.
29-08-2008 15:38 
 Ocena 5 na 5
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>moj znajomy ksiądz nazywa takie osoby, które kreują się na wierzących choć niewierzą - hybrydami i mówi, że taka hybryda prędzej czy pózniej ulega samozniszczeniu. Niech pan pojedzie do Lednicy na spotkania młodzieży ma pan jeszcze szansę wyrwać się z tego jakże pustego i nie mającego nic do zaoferowania świata ateistycznego. Jak pozbna pan kilkoro wspaniałych katolickich kolegów to jestem pewna, ze odzyska pan swoją wiarę.

I znowu tylko pani potwierdza, że nie umie pani czytać ze zrozumieniem.

Nie ucieszę pani, bo nie jestem "hybrydą". Jeszcze raz podkreślę, a nawet pogrubię: Nie wierzę w Boga i nie kreuję się na wierzącego.

Za ofertę dziękuję, nie skorzystam. Nie wątpię, że znalazłbym tam dobrych kolegów, ale nie satysfakcjonuje mnie przebywanie w otoczeniu osób, którym od dzieciństwa robiono wodę z mózgu. Wolę przebywać w towarzystwie moich znajomych, a jest tam sporo wierzących, którzy jednak zachowują umiar i nie starają się za wszelką cenę przekonać mnie, że Bóg istnieje. Z nimi można porozmawiać na takie tematy spokojnie, bez nerwów.

A i jeszcze powiem pani więcej, oprócz tego, że Bóg istnieje, jestem w stanie zanegować istnienie pani, jak i całego otaczającego nas świata.
29-08-2008 15:59 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
Panie Tomku - widzę, że przypadł Pan do gustu "koleżance" bożenie, więc znając jej zapędy będzie Pana nawracała pełną parą. Czuję, że szykuje się niezły ubaw. Pozdrawiam serdecznie
29-08-2008 16:03 
 Ocena 3 na 3
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>Panie Tomku - widzę, że przypadł Pan do gustu "koleżance" bożenie, więc znając jej zapędy będzie Pana nawracała pełną parą. Czuję, że szykuje się niezły ubaw. Pozdrawiam serdecznie

Już od pewnego czasu obserwowałem zachowanie tej przemiłej pani na forum, ale pisać zacząłem dopiero wczoraj. Bardzo dobrze się bawię, rozmawiając z nią beztrosko. Ja także pozdrawiam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>hybryda prędzej czy pózniej ulega samozniszczeniu.
Czyli popełnia samobójstwo?
.
11-09-2008 20:23 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)
>>hybryda prędzej czy pózniej ulega samozniszczeniu.
>Czyli popełnia samobójstwo?
>.
Osnowa
Od razu samobójstwo? Normalnie, umiera jak każdy, kiedy przychodzi czas
07-09-2008 20:41 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>moj znajomy ksiądz nazywa takie osoby, które kreują się na wierzących choć niewierzą - hybrydami i mówi, że taka hybryda prędzej czy pózniej ulega samozniszczeniu.

   Wielu agnostyków, czy nawet ateistów, uczestnicząc w kościelnych częściach uroczystości rodzinnych typu ślub, pogrzeb czy chrzciny, bezczelnie podszywa się pod katolików, co budzi Twój gwałtowny sprzeciw. Dylematy z tym związane, takie jak np. klękać, czy nie klękać, stać czy siedzieć, przekazywać "znak pokoju", czy też go ignorować, rozwiązują w różny sposób. Interesuje mnie, co doradziłabyś w takiej sytuacji agnostykom lub ateistom, którzy z racji pełnionych funkcji są zmuszeni do uczestnictwa w mszach świętych, które jak 95% katolicka Polska długa i szeroka stają się, prawem kaduka, żelaznym punktem wszelkich oficjalnych uroczystości. Od szczebla centralnego, poprzez wojewódzki, powiatowy, na szczeblu szkoły kończąc. Czy mogę liczyć na jakieś konkretne wskazówki? Może Twój znajomy ksiądz zechciałby coś doradzić takim "hybrydom"?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
szperacz (2861 punktów)
>>moj znajomy ksiądz nazywa takie osoby, które kreują się na wierzących choć niewierzą - hybrydami i mówi, że taka hybryda prędzej czy pózniej ulega samozniszczeniu.

Spotkałem wobec tego w swoim życiu tysiące hybryd i mam wątpliwości czy liczba 95%, wskazująca na ilość katolików w naszym kraju jest prawdziwa. Jest też oczywistą oczywistością, że wszystkie hybrydy ulegają samozniszczeniu, ale chyba raczej później niż prędzej.

>    Interesuje mnie, co doradziłabyś w takiej sytuacji agnostykom lub ateistom, którzy z racji pełnionych funkcji są zmuszeni do uczestnictwa w mszach świętych, które jak 95% katolicka Polska długa i szeroka stają się, prawem kaduka, żelaznym punktem wszelkich oficjalnych uroczystości.

Ja, najpierw jako ateista, a potem przez jakiś czas ŚJ, radziłem sobie w ten sposób, że w czasie pogrzebów stałem po prostu z boku, za tłumem, przed kościołem, nie starając się narzucać innym. Co prawda byłem obecny, ale nie brałem udziału w obrzędzie.
11-09-2008 19:55 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Ja, najpierw jako ateista, a potem przez jakiś czas ŚJ, radziłem sobie w ten sposób, że w czasie pogrzebów stałem po prostu z boku, za tłumem, przed kościołem, nie starając się narzucać innym. Co prawda byłem obecny, ale nie brałem udziału w obrzędzie.

   Nie zrozumieliśmy się. Moja wypowiedź dotyczyła osób występujących oficjalnie. Marszałków, wojewodów, starostów itp. Czy wyobrażasz sobie dyrektora szkoły, który w trakcie mszy otwierającej rok szkolny stoi po prostu z boku, za tłumem, przed kościołem? Przestałby być dyrektorem w ciągu tygodnia.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
06-09-2008 19:48 
 Ocena 2 na 2
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
> nie zazna Pan możliwości wejścia do raju po śmierci.

Nie chciałbym Pani rozczarować ale to dotyczy... wszystkich !!!
Proponuję za życia odwiedzić... np. jaskinię "Raj" albo przenieść się do jakiegoś raju... podatkowego. To jedyna możliwość "zamieszkania" w... raju!

>Wogóle nie przysługują żadne prawa komuś kto udaje tylko katolika.

Pani "bożeno", a co z podstawowym prawem do... życia? Czyżby przeszła Pani do obozu "cywilizacji śmierci"? Co na to Pani proboszcz? Czy wie o tym, że głosi pani w ateistycznym portalu tezy niezgodne z nauczaniem Kościoła? Zgodnie z prawem kanonicznym automatycznie stawia się Pani poza wspólnotą Kościoła, wypełniając z nawiązką publiczny akt herezji skutkujący z mocy prawa kościelnego automatyczną ekskomuniką i tym samym zatrzasnęła Pani przed sobą... bramy "raju"!

PS.
Apeluję aby przestała Pani udawać katoliczkę !!!
Pani wypowiedzi są niezgodne z nauczaniem Kościoła!!!
29-08-2008 15:00 
 Ocena 1 na 3
Kelly (2051 punktów)
Takie podejście też nie jest najlepsze.
Zarzucamy katolikom, że nie myślą. Że nawet nie próbują dyskutować, argument "Dogmat" jest ostatecznym rozwiązaniem problemu. Że nie czytają, nie dowiadują się, są zamknięci, wręcz hermetyczni; że trzymają się czegoś, co wmówiła im babcia albo mamusia, a oni tego nie zweryfikowali.

Przedwczoraj rozmawiałam ze swoją koleżanką. Ateistka z "ateistycznej rodziny". Niechrzczona. Byłam niedługo po obejrzeniu na YouTube "Bóg, którego nie było", więc poleciłam jej ten film. Temat zszedł na Boga i śmierć. Dziewczyna inetresuje się parapsychologią, więc zaczęła mi wykładać dosyć oryginalne teorie.
Napisała mi "Nie wiem, czy bóg jest, nie wnikam w to". Odpowiadam: "Jak to? Zawsze mówiłaś, że jesteś ateistką, a tu nagle okazuje się, że jesteś agnostyczką? ". Nie zrozumiała...

Zanim wymagasz od innych, wymagaj od siebie. Czy gdyby moja koleżanka urodziła się w rodzinie katolickiej, byłaby katoliczką? Czy tak jak teraz śmieje się ciągle z "moherów", cmokałaby nad bezbożnymi grzesznikami, którzy nawet nie wstydzą się, że odeszli od boga i bluźnią w najlepsze na jakimś Rajo... Raco... eee, takie trudne słowo na "r"? Jestem tego bardziej niż pewna.
29-08-2008 15:01 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Absolutnie nie należy się izolować od wszystkiego co katolickie, więc rozmowa o bogu, kościele czy też uczestnictwo (bez bycia katolikiem) w jakis tam ceremoniach rodzinno-katolickich nie jest niczym złym. Sam sobie nie wyobrażam jak można ustrzec dziecko przed indoktrynacją kościelną, gdyż ta zalewa całe nasze życie ale nie pozwolę jej przejąć incjatywy nad moim i mojej rodziny życiem. Kwestią bardzo ważną jest jednak nie uleganie naciskom rodziny, sąsiadów, szkoły itd... Sprawa dotyczy bowiem bardzo intymnej sprawy jaką jest światopogląd i nikt nie ma prawa nas do nieczego zmuszać, a zwłaszcza do tego by być lub nie być np: katolikiem. Święta to zupełnie inna bajka - nie trzeba byc katolikiem żeby je obchodzić. Jak się przeanalizuje to obecne świąta katolickie są wplecione w święta pogańskie więc każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zresztą każdemu należy się chwila odpoczynku, spotkania z rodziną, wyżerki.... a święta to chyba najlepszy na to czas.
29-08-2008 15:21 
 Ocena-2 na 4
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
>Absolutnie nie należy się izolować od wszystkiego co katolickie, więc rozmowa o bogu, kościele czy też uczestnictwo (bez bycia katolikiem) w jakis tam ceremoniach rodzinno-katolickich nie jest niczym złym.

No i tu ma Pan rację, że nie pozbędziecie się katolików. Tematy wiary, boga, kościoła będą jeszcze radziej obecne w życiu publicznym jak tylko wygra pewna partia i najwyższa pora żeby tak było, gdyż źle się dzieje w Polsce. Trzeba ostrzej działać. Biskupi na Jasnej Górze wyrażnie o was mówili że stanowicie zagrożenie dla naszych dzieci, gdyż reklamujecie świat bez boga a taki świat po prostu nie istnieje. Tworzycie i zyjecie w iluzji. Skoro wam to ospowiada to tkwijcie dalej w tej próżni ale nie pozwolą wam katolicy na indoktynację swoich dzieci w duchu bezbożności.
29-08-2008 16:48 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Absolutnie nie należy się izolować od wszystkiego co katolickie, więc rozmowa o bogu, kościele czy też uczestnictwo (bez bycia katolikiem) w jakis tam ceremoniach rodzinno-katolickich nie jest niczym złym.
>No i tu ma Pan rację, że nie pozbędziecie się katolików. Tematy wiary, boga, kościoła będą jeszcze radziej obecne w życiu publicznym jak tylko wygra pewna partia i najwyższa pora żeby tak było, gdyż źle się dzieje w Polsce. Trzeba ostrzej działać. Biskupi na Jasnej Górze wyrażnie o was mówili że stanowicie zagrożenie dla naszych dzieci, gdyż reklamujecie świat bez boga a taki świat poprostu nie istnieje. Tworzycie i zyjecie w iluzji. Skoro wam to ospowiada to tkwijcie dalej w tej próżni ale nie pozwolą wam katolicy na indoktynację swoich dzieci w duchu bezbożności.

Już wiem, dlaczego nie "znikasz" z tego forum, "bozeno"... moja teza brzmi:
Twój bóg jest dla nas litościwy i nie chce pozbawiać nas, racjonalistów, odrobiny humoru dla zachowania zdrowia psychicznego, tak potrzebnego by znosić niektórych...niektóre rzeczy
Gdyby odejmować Ci po punkciku za każdą...no, choćby za błędy ortograficzne (alem łaskaw, nono!), to potrzebowałabyś "klakierów" ze swojej parafii by z zera nie schodzić.
Daję więc + by zapobiec- choć doraźnie- klęsce Twego niebytu

Pozdrówka dla wszystkich
06-09-2008 21:01 
 Ocena 1 na 1
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>nie pozbędziecie się katolików.

Bez obawy, nie mamy takich zamiarów.
Płonące stosy to nie nasz pomysł!

>reklamujecie świat bez boga a taki świat po prostu nie istnieje.

To Pani zdanie. Pozwoli Pani, że pozostaniemy przy swoim.

>Skoro wam to ospowiada

Odpowiada !!!

>to tkwijcie dalej w tej próżni

Dziękujemy za pozwolenie łaskawa Pani.

>ale nie pozwolą wam katolicy na indoktynację swoich dzieci w duchu bezbożności.

No i słusznie [mają do tego prawo!] ale gwoli prawdy, to naszym marzeniem, a zarazem prawem jest aby nasze dzieci nie były molestowane religijnie [ani w żaden inny sposób]np. przez katechetów.
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
będąc juz od jakiegos czasu na tym serwisie zauważylam ze wy wszyscy jestescie mocni tylko w gębie. Opowiadacie jak to wspaniale byc ateistą, agnostykiem itd... wychwalacie ten światopogląd pod niebiosa a w życiu codziennym chrzcicie dzieci częsciej niż płodzą się zające. Jeśli to jest to wasze negowanie boga to szczerze wspólczuję i obiecuję modlitwę za was. Boicie się bycia inowiercami bo wiecie, ze w tym kraju ludzie nie są zbyt tolerancyjni dla osób, które krytykują wiarę, kościół. A wiekszość z was to za przeproszeniem tchórze, ktore nie mają swojego zdania i znajdziecie milion rzeczy, ktore usprawiedliwią wasze katolickie postepowanie. Zauwazylam bowiem ze żaden ateista nie przyzna się do błędu - żaden z was tego jeszcze nie uczynił pomimo, że padają nieraz tak racjonalne pytania na tym forum odnosnie waszych zachowań, że robicie wszystko aby tylko się wybielić. To jest jakieś nieporozumienie i nigdy nie przekonanie ludzi do siebie, bo nie macie co zaoferowac nam konkretnego.
29-08-2008 15:27 
 Ocena 3 na 3
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>będąc juz od jakiegos czasu na tym serwisie zauważylam ze wy wszyscy jestescie mocni tylko w gębie. Opowiadacie jak to wspaniale byc ateistom, agnostykiem itd... wychwalacie ten światopogląd pod niebiosa a w życiu codziennym chrzcicie dzieci częsciej niż płodzą się zające. Jeśli to jest to wasze negowanie boga to szczerze wspólczuję i obiecuję modlitwę za was. Boicie się bycia inowiercami bo wiecie, ze w tym kraju ludzie nie są zbyt tolerancyjni dla osób, które krytykują wiarę, kościół. A wiekszość z was to za przeproszeniem tchórze, ktore nie mają swojego zdania i znajdziecie milion rzeczy, ktore usprawiedliwią wasze katolickie postepowanie. Zauwazylam bowiem ze żaden ateista nie przyzna się do błędu - żaden z was tego jeszcze nie uczynił pomimo, że padają nieraz tak racjonalne pytania na tym forum odnosnie waszych zachowań, że robicie wszystko aby tylko się wybielić. To jest jakieś nieporozumienie i nigdy nie przekonanie ludzi do siebie, bo nie macie co zaoferowac nam konkretnego.

Część "ateistów" chrzci swoje dzieci i dlatego zasługują na to miano tylko w cudzysłowie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> Część "ateistów" chrzci swoje dzieci i dlatego zasługują na to miano tylko w cudzysłowie.
Ateizm to światopogląd, chrzest to obrzęd, jedno drugiego nie wyklucza.
.
01-09-2008 16:12 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
Jeśli ktoś jest ateistą, to co jemu albo jego dziecku zaszkodzi kilka kropel wody?
05-09-2008 19:51 
 Ocena 1 na 1
Kasia (424 punktów)
>Jeśli ktoś jest ateistą, to co jemu albo jego dziecku zaszkodzi kilka kropel wody

Nie zgadzam się....
1. Jeśli ktoś jest ateistą to nie wierzy w działanie "tej wody", dziecku nic nie zaszkodzi, czyli twoja wypowiedź ma charakter prewencyjny...a nuż pomoże? Agnostykowi bym się nie dziwiła, bo " nie zaszkodzi a jakby co pomoże - oczywiście w zgodzie z doktryną katolicką).

2. A jeśli dziecko dorośnie i będzie mięć pretensje? Bo apostazja? I po co tato/mamo skoro byliście ateistami? Jak będzie chciało droga do kościoła otwarta, niestety widać,że łatwiej jest w tę stronę więc po co komplikować życie dziecku?

3. Kościół "wzrasta" w liczbę wyznawców. Nie świadomych, ale to nie jest ważne w KrK. Ważna jest masa.

4. Chrzest to sakrament. "Pokropienie" bo nic nie zaszkodzi czyni z sakramentu laicki zwyczaj. A po co ateistom taki zwyczaj? chyba że ktoś lubi? Niech zostanie religia religią, uszanujmy jej zwyczaje, a ateizm poglądem, laicyzując religię i wprowadzając ją jako "zwyczaje", tworzymy jakiś dziwny twór. Znowu nie umiem ubrać w słowa moich myśli...chodzi mi o to że jeśli ktoś dawniej obchodził noc świętojańską na cześć jakiegoś pogańskiego bożka, to mimo że uważam to za głupotę to z ciekawością posłucham opowieści lub przyjdę zobaczyć "obrzęd" jako atrakcje , jako kulturę, uszanują ludzi obchodzących to święto. A tak zatracimy katolicyzm nawet jeśli jest mylny....Jestem za różnorodnością jeśli nie czyni ona krzywdy innym.
29-08-2008 18:43 
 Ocena 6 na 6
lotrek (14275 punktów)
Zauwazylam bowiem ze żaden ateista nie przyzna się do błędu - żaden z was tego jeszcze nie uczynił

Bożenko, gdzie podziewa się Twoja MOCNA GRUPA ATEISTÓW, których poznałaś na pielgrzymce a którzy jeżdżą od parafii do parafii z serią prelekcji pt. " apostazja była największym błędem jaki popełniłem i teraz bardzo tego żałuję", posypując głowę popiołem i szepcząc z cicha drżącymi ustami...mea culpa? A może się już grupa się rozpadła i stąd Twoje twierdzenie " że żaden ateista nie przyzna się do błędu "
29-08-2008 21:14 
 Ocena 3 na 3
Wojtkiewicz (3958 punktów)
A w której parafii uczą pisać z takimi błędami ortograficznymi?
29-08-2008 22:36 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
Pani Bożeno,

Na wstępie byłbym rad się dowiedzieć w jaki sposób jest Pani "na serwisie"? To musi być straszliwie niewygodna pozycja, okrakiem, czy przerzucona przezeń?
Teraz do meritum, upominam Panią w dwóch kwestiach:
1. Na tym forum piszemy zgodnie z zasadami gramatyki, ortografii i interpunkcji języka polskiego. Zatem zdanie zaczynamy wielką literą, stawiamy przecinki tam, gdzie należy, unikamy błędów gramatycznych i ortograficznych. Jednym z lepszych narzędzi, sprawdzających poprawność tekstu, jest moduł sprawdzania pisowni w przeglądarce Firefox - jest ona darmowa, można ją łatwo zainstalować. Moduł podkreśla na czerwono słowa błędnie napisane.
Proszę się zatem dostosować do tych wymogów, w przeciwnym razie będę opatrywał Pani posty ostrzeżeniami.
2. Proszę zważać na słowa i traktować innych użytkowników w taki sposób, w jaki chciałaby być Pani traktowana. Nazywanie interlokutorów tchórzami przekracza granice kulturalnej dyskusji. Za przekroczenie tej granicy grozi ban. Niniejszym upominam, następne tego typu zachowanie spotka się z sankcją. Nadto proszę nie generalizować, pisząc "każdy" - nie ma Pani takiej wiedzy, która usprawiedliwiałaby użycie tego określenia w przypadku wypowiadania sądów na temat interlokutorów.

Ten post ma charakter informacyjny i upominawczy, proszę nań nie odpowiadać (par. 19.1 regulaminu forum).

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
30-08-2008 07:44 
 Ocena 4 na 4
Kasia (424 punktów)
>będąc juz od jakiegos czasu na tym serwisie zauważylam ze wy wszyscy jestescie mocni tylko w gębie.>

Pani Bożenko z całym szacunkiem ale "mocna w gębie" jest tylko Pani. Nie odpowiada Pani na pytania, pojawiając się potem w postach. Być może na te pytania nie ma odpowiedzi jaką chciałaby Pani udzielić.


>Boicie się bycia inowiercami bo wiecie, ze w tym kraju ludzie nie są zbyt tolerancyjni dla osób, które krytykują wiarę, kościół. A wiekszość z was to za przeproszeniem tchórze, ktore nie mają swojego zdania i znajdziecie milion rzeczy, ktore usprawiedliwią wasze katolickie postepowanie.>

Ateiści nie mogą być innowiercami ponieważ NIE WIERZĄ W BOGA. Jak to prościej wytłumaczyć? Wg Pani w Polsce jest 95 % katolików a pisze Pani, że ludzie nie są zbyt tolerancyjni wobec innowierców, no cóż prawidłowa interpretacja przykazania "kochaj bliźniego swego jak siebie samego".

>Zauwazylam bowiem ze żaden ateista nie przyzna się do błędu - żaden z was tego jeszcze nie uczynił pomimo, że padają nieraz tak racjonalne pytania na tym forum odnosnie waszych zachowań, że robicie wszystko aby tylko się wybielić.>

Nie wiem z czego wybielić może przybliżysz? Natomiast przyznanie się do błędu, nie możesz powiedzieć że ateiści się nie przyznają a katolicy nie...to zależy od konkretnej osoby jego charakteru i światopogląd nie ma nic do tego.
06-09-2008 20:20 
 Ocena 1 na 1
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
> w tym kraju ludzie nie są zbyt tolerancyjni dla osób, które krytykują wiarę, kościół.

Święta prawda !!!
Nic dodać, nic ująć. Po raz pierwszy się z Panią zgadzam.

>A wiekszość z was to za przeproszeniem tchórze, ktore nie mają swojego zdania i znajdziecie milion rzeczy, ktore usprawiedliwią wasze katolickie postepowanie.

Też racja !!!
Ponownie muszę się z Panią zgodzić.

PS.
Pani "bożeno" możemy być z Pani dumni.
Resocjalizuje się Pani w błyskawicznym tempie.
Kiedy składa Pani akt apostazji?
W razie potrzeby może Pani na mnie liczyć, mogę być świadkiem.
29-08-2008 15:53 
 Ocena 4 na 4
Pabloss (4221 punktów)
Aha powiem Wam jeszcze jak mój moi znajomi "pseudoateiści" rozwiązali problem wychowania swoich dzieci. Otóż całkowicie odrzucając wiarę w boga i będąc totalnymi antyklerykałami ochrzcili swoje dzieci mówiąc wszystkim, że nie chcą narzucać dzieciom żadnej wiary ale myśląc perspektywicznie muszą być ochrzczeni żeby potem mogły wziąć ślub kościelny. Twierdzą, że gdyby ich dzieci wyrosły jednak na katolików to lepiej jest jak zostaną ochrzczeni mając te 2-3 miesiące aniżeli gdy będą mieli powyżej 18-lat, bo wtedy to jest już dla nich wstyd. Co lepsze, rodzice zupełnie nie chodzą do kościoła ale swoje dzieci na siłę tam wyrzucają oraz każą im chodzić na religię. Na moje pytanie czemu tak robią skoro jest to zupełnie nieracjonalne postępowanie odpowiedzieli z wielkim oburzeniem cyt. -"a co ty sobie myślisz, kto ich nauczy modlitw?, jak mają pójść do komunii skoro nie będą chodziły na religię?..." itp... Akurat ten przypadek może i był specyficzny ale dało mi to do myślenia kim wobec tego jestem ja skoro ateistami są oni. Takich "ateistów" mimo swojej ogromnej tolerancji nie mogę strawić i bedę krytykował ich zachowanie czy sie to komus podoba czy też nie. Niby powiada się "nie sra się we własne gniazdo" ale nie uważam, że tacy ludzie razem ze mną w tym "gnieździe" siedzą. Przepraszam, za ten nadmiar "brzydkich" słów
29-08-2008 14:56 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>U mojego syna(18 lat), na dwadzieścia kilka osób w klasie na lekcje religii uczęszcza dziewięć osób. Ciekawe, że na początku chodzili bez mała wszyscy.
>Skąd ja to znam... To tak szablonowe, że można wyróżnić cztery stałe etapy:
>1. Przedszkole i podstawówka - wszyscy z wyjątkiem dzieci najbardziej zdeklarowanych ateistów,
>2. Gimnazjum - młodzi zdeklarowani ateiści / buntownicy przepisują się na etykę (ale jako że w Polsce niewiele szkół ma ten przedmiot w grafiku, takich przypadków jest naprawdę mało),
>3. Tuż po bierzmowaniu zostają tylko dzieci głęboko wierzących rodziców,
>4. Po ukończeniu 18 lat wypisują się prawie wszyscy.

U mnie w klasie przez całą podstawówkę chodzili wszyscy, w LO nie chodziły 2 osoby.

Ja też chodziłem, chociaż nie prowadziłem ani zeszytu ( chociaż był obowiązkowy ) ani się zbytnio tym przedmiotem nie przejmowałem. Traktowałem to jak wszyscy - jako 45 minut przerwy, kiedy można sobie pogadać z kolegami. Od czasu do czasu dyskutowałem z księdzem na różne tematy - kiedyś dorwałem się do książek Danikena i zapytałem go o to - okazało się, że czytanie tego to grzech

Ogólnie było to całkiem zabawne, nie miałbym nic przeciwko, żeby pochodzić jeszcze i po raz kolejny udowodnić księdzu, że nie ma racji. Swoją drogą, to całkiem zabawna sytuacja, kiedy ksiądz pod naporem argumentów stwierdza, że masz rację, ale nie wolno tak mówić, bo to grzech

Oczywiście wtedy religia nie wliczała się do średniej, a jedyną osobą która zwracała uwagę na tą ocenę była babcia.

A w podstawówce, ponieważ "wszyscy" tak robili, nie widziałem nic dziwnego w chodzeniu na religię i przyjmowaniu sakramentów - przyjmnowałem to jako standard, bez zbytniego zastanawiania się nad tym o co w tym chodzi i po co to komu potrzebne.
29-08-2008 15:08 
 Ocena 2 na 2
Kelly (2051 punktów)
>Ja też chodziłem, chociaż nie prowadziłem ani zeszytu ( chociaż był obowiązkowy ) ani się zbytnio tym przedmiotem nie przejmowałem.
A ja zawsze miałam z religii najlepsze oceny. Szóstka za szóstką przez cały rok szkolny. Rzeczywiście oceniano wtedy wiedzę (której nie trzeba było mieć dużo, a ja miałam aż zbyt dużo, co zresztą utwierdziło mnie w ateistycznym światopoglądzie) i artystyczne inicjatywy. Mimo to szóstka z religii na koniec roku "tak jakoś" nie pasowała do mojej areligijnej wizji siebie... więc specjalnie nie przynosiłam zeszytu do sprawdzenia. I rok w rok dostawałam jedynki, które ciągnęły ocenę końcową do piątki .

>(...) kiedyś dorwałem się do książek Danikena i zapytałem go o to - okazało się, że czytanie tego to grzech
Że co? Że jak? Śmiałeś otworzyć książkę bez sprawdzenia, czy przypadkiem nie ma jej na indeksie?
31-08-2008 22:09 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)
>Mnie tylko zastanawia, po co ateistom bierzmowanie.

   Zostałam zdeklarowaną ateistką tuż po swoim bierzmowaniu, więc postawię pytanie nieco inaczej: po co bierzmuje się dzieci, które jeszcze nie zdają sobie sprawy z powagi tej "decyzji"? Odkręcić to jest jak na razie nie najłatwiej, więc nawet tak naiwna odpowiedź jak: "na wszelki wypadek, bo a nuż nawet jak pozostanie wierzący, to zapomni się pobierzmować" byłaby ściemą. Jeśli Kościołowi zależy na ilości, a nie jakości, to tylko pogratulować.


Pozdrawiam
28-08-2008 12:35
 Ocena 8 na 10
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Przymus i sposób narzucania jedynie słusznej racji powoduje u młodych reakcję buntu.
>Zastanawiam się jaka jest skala tego buntu.

Widocznie bunt młodzieży jest już dostatecznie silny, skoro brak jest chętnych do nauczania religii w szkołach.
Oczywiście w takiej sytuacji najłatwiej jest zrzucić winę na młodzież. Tylko jak pogodzić to z rzekomym "faktem", uparcie powtarzanymi w środkach masowego przekazu, że w Polsce jest co najmniej 90% katolików?

W opiniach do artykułu, na który się powołujesz, niejaki E=MC2 napisał: "Pływania uczymy na basenie, tenisa na korcie, a religijności w kościele".
Nic dodać, nic ująć.
28-08-2008 12:50 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>Widocznie bunt młodzieży jest już dostatecznie silny, skoro brak jest chętnych do nauczania religii w szkołach.

Zrekompensują to sobie w przedszkolach.Tam nie będą narażeni na bunty podopiecznych, a czym skorupka za młodu...
Ciekawe, czy kościelne ochronki otrzymają dotacje z funduszy gmin, które na utrzymanie publicznych przedszkoli pieniędzy oczywiście nie mają?
28-08-2008 13:19 
 Ocena 2 na 2
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Zrekompensują to sobie w przedszkolach. Tam nie będą narażeni na bunty podopiecznych, [...]
A potem już tylko jeden krok... i następne w kolejce będą żłobki. To równie łatwy materiał do katolickiej indoktrynacji.

>[...] a czym skorupka za młodu...
... tym na starość trąci.

>Ciekawe, czy kościelne ochronki otrzymają dotacje z funduszy gmin, które na utrzymanie publicznych przedszkoli pieniędzy oczywiście nie mają?
Oczywiście, że otrzymają. A kto w gminie odważy się Kościołowi sprzeciwić i powiedzieć "nie".
28-08-2008 14:12 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>A potem już tylko jeden krok... i następne w kolejce będą żłobki. To równie łatwy materiał do katolickiej indoktrynacji.
No proszę , jak ładnie Krk sobie wszystko wymyślił. To takie charakterystyczne: im większy nacisk, tym większy opór i odwrotnie im większy opór, tym większy nacisk.
Taka zasada akcji i reakcji...
Oby się tylko nie przeliczyli w swoich rachubach. Nie wzięli pod uwagę zmęczenia materiału i to się może zemścić.
Ale z drugiej strony wcale się Krk i hierarchom nie dziwię - walczą o byt, a skoro państwo idzie na współpracę, to czemu z tego nie skorzystać.
Zachowują się nadzwyczaj racjonalnie - racjonaliści mogą im pozazdrościć...

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
28-08-2008 21:46 
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)
Witam Cię.

>Oby się tylko nie przeliczyli w swoich rachubach. Nie wzięli pod uwagę zmęczenia materiału i to się może zemścić.
Zmęczenie materiału jest już niewątpliwie zapoczątkowane. I stale postępuje.

>Ale z drugiej strony wcale się Krk i hierarchom nie dziwię - walczą o byt, a skoro państwo idzie na współpracę, to czemu z tego nie skorzystać.
Niestety, ich walka o byt oparta jest na zasadzie: "Daj kurze grzędę. A ona - wyżej siędę". To nie jest już tylko walka o byt. To niekończące się żądania, stopniowo coraz większe i większe.
Warto jednak pamiętać, że wszystko, co ma swój początek, musi mieć również swój koniec.

Pozdrawiam.
28-08-2008 13:38
 Ocena 12 na 12
Kasia (424 punktów)
>Nauczyciele od początku narzekali, że księża nie mając wykształcenia pedagogicznego nie nadają się
>do nauczania. Po lekcji religii trudno im było zapanować nad klasą. Przymus i sposób narzucania
>jedynie słusznej racji powoduje u młodych reakcję buntu.
>Zastanawiam się jaka jest skala tego buntu.
>Przeglądając dzisiejsze informacje przemknęła mi wiadomość , że rząd po wakacjach będzie się
>zajmował między innymi sprawą rozdziału kościoła od państwa.
>Czyżby masa krytyczna została już przekroczona?
>wiadomosci(*)-uczniow,wid,10301261,wiadomos
c_prasa.html

Wiecie jak to jest W MOJEJ SZKOLE? Szkoła ponadgimnazjalna, religia dwa razy w tygodniu w klasie pierwszej drugiej i trzeciej, biologia która jest przedmiotem maturalnym po jednej godzinie. To samo z fizyka i chemią.....jak dla mnie to już szczyt ale to nie koniec.
Religia w klasie pierwszej dzielona na grupy bo młodzieży jest dużo....i tak przychodzi księżulo ma z 16 osób 10 (bo nie wszyscy chodzą) i prowadzi lekcje. Przychodzi chemik ma 32 osoby, spróbujcie poprowadzić eksperymenty chemiczne. Tylko po co Polakom biologia, chemia, fizyka????
Paradoksów ciąg dalszy...taki katecheta X ma więc w klasie pierwszej 2 godziny x 2 ( bo grupa) płacone za 4 godziny z naszych podatków, taki biolog tylko 1 godzina.

Był przypadek że było pięcioro dzieci chętnych....dyrekcja naciskała katechetę ze musi "namówić "dzieci" bo inaczej nie będzie godzin, dzieci zostały "namówione" - fikcyjnie wciągnięte na listę i znów my za to płacimy.

chcecie dalej? Przygotowanie pedagogiczne, dzieci są teraz złe cóż trudno to ukryć, ale księża i katecheci przychodzą z każdym g....za przeproszeniem, nie radzą sobie czasem z czteroosobową grupą....Młodzież wychodzi z klasy, je nie słucha rzuca kredą czasem to czysta fikcja te lekcje .i dalej a ten chemik ma 30 osób....Ale jak katecheta ma sobie radzić? Czy słyszeliście o jedynkach z religii? o poprawkach? A tym bardziej jak trzeba "namówić" dzieci...to już nawet młodzież wie o co chodzi....po co ma się starać?

Dalej, miała być etyka, nauczycieli etyki w szkole było dwóch i na czym w tamtym roku stanęło? religia jest etyki nie prowadzimy. Dzieci które liczyły na wyższą średnia zapisały się na religię bo jak wiecie religia liczysz się do średniej a można dostać "łatwo" piątkę a nawet szóstkę.

Szkoła w jednym z największych miast Polski. No wiecie już za co płacimy
28-08-2008 20:19 
 Ocena 2 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>No wiecie już za co płacimy

Kasiu, z całym szacunkiem dla Ciebie, więc się nie obraź:

Po pierwsze, to nie Ty płacisz lecz Twoi rodzice, ja i kilka milionów płacących uczciwie podatki. Użycie więc przez Ciebie pierwszej osoby liczby mnogiej jest i niestosowne, i nieuprawnione.

Po drugie, zastanawiam się właśnie nad tym za co my płacimy? Może ci Twoi nauczyciele, ze szczególnym uwzględnieniem polonisty(tki), zwyczajnie nie zasługują na tak upragnione podwyżki skoro w szkole ponadgimnazjalnej - jak sama piszesz - nie potrafili Ci zaszczepić elementarnych zasad języka, bądź co bądź, ojczystego?
Składnia, gramatyka, interpunkcja z Twojego postu wołają o pomstę do nieba. I nie są najlepszym świadectwem dla Twoich pedagogów. Ale i dla Ciebie również nie!

Jako starszy kolega mam do Ciebie prośbę: popracuj nad formą póki jeszcze czas. Nad treścią panujesz znakomicie co oznacza, że umiesz myśleć samodzielnie. Pomyśl więc i o formie, aby zlikwidować ten dysonans w swoim wizerunku.

Jestem pewny, że Ci się uda, dlatego serdecznie pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
28-08-2008 20:27 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>No wiecie już za co płacimy
>Kasiu, z całym szacunkiem dla Ciebie, więc się nie obraź:
>Po pierwsze, to nie Ty płacisz lecz Twoi rodzice, ja i kilka milionów płacących uczciwie podatki. Użycie więc przez Ciebie pierwszej osoby liczby mnogiej jest i niestosowne, i nieuprawnione.

E tam. Przede wszystkim, VAT, jak literka T wskazuje, to też podatek. A płaci go każdy, kto kiedylkowiek cokolwiek kupił. A mogę się założyć, że Kasia na pewno coś kiedyś kupiła.

No, chyba, że twierdzisz, że tylko podatki dochodowe się liczą, inne nie.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>A mogę się założyć, że Kasia na pewno coś kiedyś kupiła.

Jeśli za swoje (osobiście zarobione), to przyznam Ci rację. Jednak (z racji wieku) mam wątpliwości; chyba słuszne.

>No, chyba, że twierdzisz, że tylko podatki dochodowe się liczą, inne nie.

Tego nie twierdzę.


fides ex necessitate esse non debet
stilgar (7322 punktów)
>>A mogę się założyć, że Kasia na pewno coś kiedyś kupiła.
>Jeśli za swoje (osobiście zarobione), to przyznam Ci rację. Jednak (z racji wieku) mam wątpliwości; chyba słuszne.

Heh, a co za różnica, czy ktoś pieniądze zarobił czy dostał. Podatek płaci tak samo, bez względu na pochodzenie gotówki.
28-08-2008 22:26 
 Ocena-1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Heh, a co za różnica, czy ktoś pieniądze zarobił czy dostał. Podatek płaci tak samo, bez względu na pochodzenie gotówki.

Płaci wyłącznie ten, kto zarabia; nie ten kto wydaje (często to ta sama osoba, choć nie zawsze).
Wybacz, ale nie chce mi się tutaj dawać Ci lekcji podstaw ekonomii, o której jak widzę nie masz bladego pojęcia.

fides ex necessitate esse non debet
28-08-2008 23:06 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>Heh, a co za różnica, czy ktoś pieniądze zarobił czy dostał. Podatek płaci tak samo, bez względu na pochodzenie gotówki.
>Płaci wyłącznie ten, kto zarabia;
Dochodowy.
> nie ten kto wydaje
VAT ?
>Wybacz, ale nie chce mi się tutaj dawać Ci lekcji podstaw ekonomii, o której jak widzę nie masz bladego pojęcia.

Przechodzimy do wycieczek osobistych? Już?
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Przechodzimy do wycieczek osobistych? Już?

Nie, broń Boże. Źle mnie zrozumiałeś. Ekonomia nie jest tematem tego wątku i tyle.

>VAT ?

Jeśli dam dziecku pieniądze na loda i ono go sobie kupi, to fizycznie ono płaci VAT, ale faktycznie płacę ja, gdyż w dalszym ciągu są to MOJE pieniądze. Czy to takie trudne?

Serdecznie pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
29-08-2008 12:52 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
Grr... napisałem długiego posta i jakiś błąd mi go wciął.

>>VAT ?
>Jeśli dam dziecku pieniądze na loda i ono go sobie kupi, to fizycznie ono płaci VAT, ale faktycznie płacę ja, gdyż w dalszym ciągu są to MOJE pieniądze. Czy to takie trudne?

Jeśli dasz dziecku pieniądze, to będą wtedy jego pieniądze. Darowizna. Trudne?

Jeśli ojciec da córce kilka zł za to że posprzątała cały dom, to czyje to pieniądze?

Jeśli ktoś dostanie pieniądze w drodze spadku lub darowizny, to czyje one są?


Jeśli komuś dajesz pieniądze i on potem idzie do sklepu, to nie wydaje twoich pieniędzy, tylko swoje. To co kupi, też nie jest twoje, tylko jego. Co w tym trudnego?
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Jeśli dasz dziecku pieniądze, to będą wtedy jego pieniądze. Darowizna. Trudne?

Zwyczajowo tak, prawnie nie. Jednak trudne.

>Jeśli ojciec da córce kilka zł za to że posprzątała cały dom, to czyje to pieniądze?

Jak wyżej. Tu wydźwięk moralny jest silniejszy, bo dziecko "zarobiło" własną pracą. Prawnie bez zmian (nawet gorzej, bo nielegalnie zatrudniasz małotniego!). Jeszcze trudniejsze.

>Jeśli ktoś dostanie pieniądze w drodze spadku lub darowizny, to czyje one są?

Jeśli posiada zdolność do czynności prawnych - są jego.

>Jeśli komuś dajesz pieniądze i on potem idzie do sklepu, to nie wydaje twoich pieniędzy, tylko swoje. To co kupi, też nie jest twoje, tylko jego. Co w tym trudnego?

To, że dalej niewiele rozumiesz i myślisz obiegowymi schematami.


fides ex necessitate esse non debet
31-08-2008 22:29 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)

   Jeśli kiedyś prawodawcy ustalą, że w zasadzie nawet jak zarobiłeś pieniądze, to one i tak wciąż należą do państwa, więc w istocie gdy płacisz podatek, to nie płacisz podatku - czy to rozwiąże problem: "kto płaci podatki i co za to dostaje"?

Pozdrawiam
29-08-2008 14:42 
 Ocena-4 na 8
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Po pierwsze, to nie Ty płacisz lecz Twoi rodzice, ja i kilka milionów płacących uczciwie podatki. Użycie więc przez Ciebie pierwszej osoby liczby mnogiej jest i niestosowne, i nieuprawnione.

No a ja pragnę pana poinformować że np: pana emerytura, nie daj boże renta i inne świadczenia to nasz dar (jako katolików) dla braci inowierców. Jak tak człowiek się zastanowi to katolicy jako, że są większością robią wielki gest miłości w stronę niewierzących. Jak podają statystyki ateistów jest w Polsce niecałe 4%, więc wasze podatki zżera sama inflacja a gdzie na renty i ewerytury? Nie ma ani grosza dlatego te 95% katolików w geście solidarności nie protestuje przeciwko temu że z naszej ciężkiej pracy odciągane są pieniążki na inowierców
29-08-2008 15:05 
 Ocena 7 na 7
Duda (25557 punktów)

>No a ja pragnę pana poinformować że np: pana emerytura, nie daj boże renta i inne świadczenia to nasz dar (jako katolików) dla braci inowierców. Jak tak człowiek się zastanowi to katolicy jako, że są większością robią wielki gest miłości w stronę niewierzących. Jak podają statystyki ateistów jest w Polsce niecałe 4%, więc wasze podatki zżera sama inflacja a gdzie na renty i ewerytury? Nie ma ani grosza dlatego te 95% katolików w geście solidarności nie protestuje przeciwko temu że z naszej ciężkiej pracy odciągane są pieniążki na inowierców

Dostajesz Bożenko ode mnie +. Takiego nagromadzenia głupoty w 4 zdaniach jeszcze nie spotkałam. Gratuluję!
30-08-2008 04:46 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... Takiego nagromadzenia głupoty (...) jeszcze nie spotkałam.

   To raczej nie głupota, lecz chęć dorównania swemu głównemu pryncypałowi. Bowiem każde słowo, jakie przyszło na myśl dobremu Panu Bogu, natychmiast "stawało się ciałem". Biedna bożenka ma tę zbożną nadzieję, a nawet silne przekonanie, że dobry Bóg obdarzył ją takąż samą właściwością. To dlatego bożenka wszystko, co jej do głowiny przyjdzie, traktuje w sposób podobny: jako prawdę, która "ciałem się stała" jedynie z tego powodu, że w głowinie tej zaświtać raczyła...
   Bądźcie dobrzy dla bożenki, będzie jeszcze śmielszą...
.
30-08-2008 05:43 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
>>... Takiego nagromadzenia głupoty (...) jeszcze nie spotkałam.
>   To raczej nie głupota, lecz chęć dorównania swemu głównemu pryncypałowi. ...

A ja po prosty nie potrafie zrozumieć fenomenu Bożenki.
Iluż ludzi podejmuje z nią dyskusje! I to tych najlepszych, wręcz ikony racjonalisty.pl. Coś w tej Bożence jest! Ale co?

A i to nie jest wszystko. Jakieś dwa czy trzy miesiące temu, kilku poważnych forumowiczów i szregowiec Czesiu pozwoliło sobie na drobne złośliwostki w stosunku do Bożenki i jej śmiesznych wypowiedzi. I okazało się, że natychmiast w jej obronie stanęli inni, niemniej poważni ludzie.

Fenomen Bożenki, czy ktoś potrafi mi wyjaśnić jak to funkcjonuje?
30-08-2008 20:08 
 Ocena 1 na 3
IQ955 (2355 punktów)
>Coś w tej Bożence jest! Ale co?
>Fenomen Bożenki, czy ktoś potrafi mi wyjaśnić jak to funkcjonuje?

Spróbuję...

Moim zdaniem po prostu Bożenka artykułuje w swoim (religijnym) języku wiele rzeczy, z którymi ateistyczni zacietrzewieńcy chętnie by się zgodzili, ale tutejsza poprawność (ban wisi nade mną, jak miecz Damoklesa) na to im nie pozwala. Ja zaś, jako człowiek religijnie indyferentny, mogę sobie na takie stwierdzenie pozwolić. Bożenka po prostu pisze o wielu rzeczach, o których każdy normalny człowiek marzy, choć nie zawsze chce się do tego przyznawać. Dodatkowo podpiera to wykładnią religijną - więc tutaj po prostu "nie lzia" Jej przyznawać racji. Z drugiej zaś strony - nie jest raczej agresywna i jakoś tam ujmująca (podobnie, jak kiedyś Teresa, którą obecnie jakoś mniej widać). I stąd ta ambiwalencja.

Wezmę prosty przykład:

Był tu kiedyś (kolejny niesmaczny) wątek "Czy Chrystus był gejem?". Bożenka zareagowała, że należałoby smarkaczom zadającym takie pytania przetrzepać skórę. Oczywiście włączyła się tutejsza poprawność. Tolerancja bla bla, plucie na wszytko, co ma jakikolwiek związek z religią bla bla etc.

Otóż oświadczam, że moim zdaniem - jest to typowe pytanie głupawego smarkacza obliczone wyłącznie na szok. Coś takiego jak to, kiedy uczeń, który J. Słowackiego zna tylko z (zasłyszanego) nazwiska wstaje i mówi "Pae psorze, a Słowacki to był pedał!" . Gdyby takie pytanie zadał jakiś poważny badacz tamtych czasów i wydarzeń - może miałoby to sens. Ale tak... Dla kogo z biorących udział w tym wątku odpowiedź ma jakiekolwiek ważne znaczenie? Kto wyciągnął z tego jakieś sensowne wnioski? Gotów jestem się założyć, że dla 99,9% ludzi dyskutujących na ten temat nie jest to niczym więcej poza tanią sensacją. Przecież to jest nic innego jak taki "antyklerykalny pudelek.pl."!!

Podobnie mój niesmak budzą te wszystkie żaby na krzyżu, papieże z meteorytem etc. I wcale nie ze względów religijnych - bo tych nie mam! Jest to dla mnie tandetny, prostacki sposób manifestowania swojej obecności. Pogardzam tym tak, jak Herostratesem.

Jeśli ktoś ma ochotę - dodatkowo więcej o tym tutaj, w artykułach: "Szok", "Ryk" oraz "Erzac".

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
29-08-2008 19:01 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
.
>No a ja pragnę pana poinformować że np: pana emerytura, nie daj boże renta i inne świadczenia to nasz dar


Duda jest miłosierna - ja nie, odemknie masz minusa!! Na swoją emeryturę pracowałem prawie czterdzieści lat ( i jeszcze pracuje) i religia ta czy inna nie ma nic wspólnego ze składkami emerytalnymi. Gdyby głupota umiała latać.........
Ten minus to za nierozróżnianie składki emerytalnej od podatków, które kasuje skarb państwa a nie ZUS.
31-08-2008 15:38 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
> ... No a ja pragnę pana poinformować że np: pana emerytura, nie daj boże renta i inne świadczenia to nasz dar (jako katolików) dla braci inowierców. ...

A ja Bożenko dałem Ci ... plus. Przez pomyłkę! Przysięgam!
31-08-2008 22:49 
 Ocena 2 na 2
Patty Matheson (2087 punktów)
>nie daj boże renta

   Poskąpi? A taki niby miłosierny...

>i inne świadczenia to nasz dar (jako katolików) dla braci inowierców.

   Za ewenement można by uznać katolika, który uradowałby się na sugestię, że jego podatki idą na rentę dla sąsiada ateisty, a nie na jego własne potrzeby. Gest miłości, a juści! To ja poproszę od Was bezpośrednio na moje konto - po co nam pośrednicy w formie US?

>Jak podają statystyki ateistów jest w Polsce niecałe 4%, więc wasze podatki zżera sama inflacja a gdzie na renty i ewerytury? Nie ma ani grosza dlatego te 95% katolików w geście solidarności nie protestuje przeciwko temu że z naszej ciężkiej pracy odciągane są pieniążki na inowierców

   A skąd wiesz, że to akurat nasze 4%? A może to 4 p.proc. z Waszych podatków, a nasze 4% idzie na Kościół? Segreguje ktoś te pieniądze? Taka podwórkowa statystyka...

   Państwo powinno się ograniczyć do minimum, więc finansowanie z pieniędzy obywateli (tak, tak - ja nie dzielę podług wyznania) czegoś, z czego skorzysta tylko pewna konkretna część tychże obywateli, i co w dodatku nie jest w ogóle konieczne do funkcjonowania państwa, uważam za nadużycie. Możemy powiedzieć, że z publicznych uczelni wyższych też skorzysta tylko część obywateli, jednak wykształcenie akurat działa na korzyść państwa - większe zarobki, większe podatki.


Pozdrawiam
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
>Przeglądając dzisiejsze informacje przemknęła mi wiadomość , że rząd po wakacjach będzie się
>zajmował między innymi sprawą rozdziału kościoła od państwa.

Czyli będą się zastanawiać jak pomimo konstytucyjnego rozdziału kościoła od państwa zmusić dzieci do nauki religii.
28-08-2008 17:20 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Przeglądając dzisiejsze informacje przemknęła mi wiadomość , że rząd po wakacjach będzie się
>>zajmował między innymi sprawą rozdziału kościoła od państwa.
>Czyli będą się zastanawiać jak pomimo konstytucyjnego rozdziału kościoła od państwa zmusić dzieci do nauki religii.>
>   A kto w gminie odważy się Kościołowi sprzeciwić i powiedzieć "nie".>
>   Pewnie oceni, że kościół jest od państwa za bardzo odzielony...>

Aż się boję pisać bo coś cholernie pod prąd tu pojadę <stres>

A może zaczną się zastanawiać nad tym, jak plebanków z powrotem ze szkół do zakrystii prze....wyeks....hm, przenieść?
I szkolno-sejmowe drewienka w poprzek zbite z nabożną, hm, czcią, zaniosą gdzie ich miejsce?
Trochę nadziei w Tuskowym rządzie pokładałem więc co mi szkodzi...
Chyba, że optymizm nie przystoi racjonaliście więc przepraszam, ale...jestem...pragmatycznym optymistą

Ufff, nie bolało

Pozdrawiam wszystkich słonecznie bo u mnie też pada
Gosia (9452 punktów)

>A może zaczną się zastanawiać nad tym, jak plebanków z powrotem ze szkół do zakrystii prze....wyeks....hm, przenieść?
>I szkolno-sejmowe drewienka w poprzek zbite z nabożną, hm, czcią, zaniosą gdzie ich miejsce?
>Trochę nadziei w Tuskowym rządzie pokładałem więc co mi szkodzi...

Wygląda na to, że nadzieja Cię zawiedzie .
Lewica będzie forsować swój projekt zmniejszający udział Kościoła katolickiego w życiu publicznym, np. chce usunąć krzyże z urzędów państwowych, a także doprowadzić do tego, żeby uroczystości państwowe miały charakter świecki. PO, PiS i PSL są przeciwne.
28-08-2008 21:43 
 Ocena 3 na 3
Tomek Bogusiak (170 punktów)
Moją naukę religii zakończyłem na drugiej klasy szkoły podstawowej. Wtedy jeszcze lekcje tego przedmiotu były umieszczone na początku lub końcu lekcji. Zmieniło się to już w piątej klasie, kiedy byłem już zmuszony przesiadywać z tyłu klasy na lekcjach religii lub w świetlicy. Poszedłem do gimnazjum i jest bardzo podobnie, tyle tylko, że zmuszony jestem siedzieć w bibliotece. Pamiętam, jakie metody miały siostry uczące religii w podstawówce. W trzeciej klasie jedna zaczęła szarpać moją koleżankę za włosy za jakieś drobne przewinienie. Oczywiście, ukarana nie została. W gimnazjum moją klasę uczy katecheta, równy facet, ale nie umie zapanować nad uczniami, którzy w większości go lekceważą i olewają jego polecenia. Robią, co im się podoba, wychodzą z klasy, kiedy chcą, by np. kupić coś w szkolnym sklepiku. Kartkówki są przekładane w nieskończoność, a jeśli już są, to wszyscy ściągają. Złe oceny są wpisywane ołówkiem i poprawiane w razie potrzeby. Na koniec tego roku nikt nie miał oceny poniżej 5. Chodzenie na religię jest dużym ułatwieniem. Podwyższa średnią. W mojej szkole jest tak, że osoby z najwyższymi średnimi w klasie dostają stypendia (motywacyjne tylko, ale jednak) i nagrody. W tym roku zdarzyło się tak, że ja i moja koleżanka mieliśmy takie same oceny oprócz stopnia z religii. Ja miałem wpisaną krechę, a ona 6, co dało jej parę setnych przewagi nade mną i pierwsze miejsce w klasie. Czuję się poszkodowany, ale wcale mnie to nie zniechęca. W tym roku postaram się o takie oceny, by jedna, nic nieznacząca ocena z religii nie decydowała o tym, kto zostaje wyróżniony.

Dziś wyczytałem gdzieś, że w Grecji wycofują religię ze szkół. Szkoda, że w Polsce to nie przejdzie.
Pabloss (4221 punktów)
Kiedy ksiądz nie może wtłuc młodzieży do głowy umiłowania do kościoła (bóg jest tylko dodatkiem) po dobroci sięgnie po przemoc. U mnie w podstawówce (lata 80 i 90-te) normą było dostawanie po "łapach" linijką, ciągnięcie za włosy i uszy za to, że przekręciło się fragment jakiejś modlitwy lub coś głupiego sie powiedziało itp. Dodatkowo nie było z nami uproś i zmuszani byliśmy do tego aby chodzic jak najczęściej do kościoła, a w dodatku, przez to, że mój rocznik nie był liczny musieliśmy siedzieć w pierwszej ławce, a w określonych ceremonich stać/klęczeć przed ołtarzem. Żałuję, że rozum i świadomość o własnej godności dojrzewa w człowieku stopniowo. Mając to doświadczenie, tę wiedzę chętnie stanąłbym w szranki z klechą, który zmuszałby mnie, moją rodzinę do nauki bądź też praktykowania tego katolickiego voodoo. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - teraz mogę z klechami walczyć jak równy z równym i w dodatku, całe prawo UE jest po mojej stronie w sytuacji, gdybym był w jakikolwiek sposób dyskryminowany za swoje poglądy. Jak kler tego nie zrozumie to zrozumie to polski podatnik, który ewentualnie będzie musiał łożyć na procesy sądowe jakie mogą w przyszłości mieć miejsce. Nie wiem jak Wy ale osobiście nie jestem wampirem stąd też czarnej sukienki z koloratką się nie boję
29-08-2008 12:17 
 Ocena-8 na 10
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy ksiądz nie może wtłuc młodzieży do głowy umiłowania do kościoła (bóg jest tylko dodatkiem) po dobroci sięgnie po przemoc.

A co pan sobie myśli, że ksiądz nie ma nerwów? Jak ma sobie poradzic z rozwydrzonymi bachorami? Modlitwa mu nie pomoże, a wezwanie policji nic nie da. Należy te dzieciaki wychowywać od pierwszych dni ich życia, żeby potem nie wyrosły na bandziorów.

U mnie w podstawówce (lata 80 i 90-te) normą było dostawanie po "łapach" linijką, ciągnięcie za włosy i uszy za to, że przekręciło się fragment jakiejś modlitwy lub coś głupiego sie powiedziało itp. Dodatkowo nie było z nami uproś i zmuszani byliśmy do tego aby chodzic jak najczęściej do kościoła, a w dodatku, przez to, że mój rocznik nie był liczny musieliśmy siedzieć w pierwszej ławce, a w określonych ceremonich stać/klęczeć przed ołtarzem.

no i widzi pan jest to jakaś metoda wychowawcza, zwlaszcza ze pamieta pan to do dzisiaj. Im wiecej mlodzież angazuje się w życie parafii tym mniej ma czasu na głupoty. Przecież jak ostatnio powiedział jeden specjalista z kul-u w TV przez nadmiar czasu i brak opieki ze strony rodziców rodzą sie takie dewocje jak bandytyzm, mordercyzm, homoseksualizm czy też pedofilizm. Należy wiec młodzieży wypełnić czas wolny aby nie myślała o głupotach.

Nie wiem jak Wy ale osobiście nie jestem wampirem stąd też czarnej sukienki z koloratką się nie boję

A po co ma się pan bać? Pana obowiązkiem jako ateisty jest szanowanie kapłanów. Skoro sam pan sie odciąl od koscioła to jedyną rzeczą jaka pana z nim wiąze jest nie szkodzenie sobie nawzajem.
29-08-2008 12:48 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
brak opieki ze strony rodziców rodzą sie takie dewocje jak bandytyzm, mordercyzm, homoseksualizm czy też pedofilizm.

To jak dobrze zrozumiałem, tak liczni w katolickim kościele księża pedofile (a także biskupi, arcybiskupi i przynajmniej jeden kardynał) pochodzą z rodzin, gdzie nikt się dziećmi nie zajmował.
Zaskoczyłaś mnie Bożenko, bo tego nie wiedziałem - dziękuje za informacje.
29-08-2008 13:00 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>U mnie w podstawówce (lata 80 i 90-te) normą było dostawanie po "łapach" linijką, ciągnięcie za włosy i uszy za to, że przekręciło się fragment jakiejś modlitwy lub coś głupiego sie powiedziało itp. Dodatkowo nie było z nami uproś i zmuszani byliśmy do tego aby chodzic jak najczęściej do kościoła, a w dodatku, przez to, że mój rocznik nie był liczny musieliśmy siedzieć w pierwszej ławce, a w określonych ceremonich stać/klęczeć przed ołtarzem.
>no i widzi pan jest to jakaś metoda wychowawcza, zwlaszcza ze pamieta pan to do dzisiaj. Im wiecej mlodzież angazuje się w życie parafii tym mniej ma czasu na głupoty.

I sama widzisz, Bożenko, na wlasnym przykładzie, jak zgubne są skutki stosowania przemocy wobec dzieci i młodzieży! Kompletne wypaczenie psychiki!!!
Pamięta się to później do końca życia i nijak z tej traumy uwolnić się nie sposób. Straszne. Bardzo Ci współczuję.

fides ex necessitate esse non debet
29-08-2008 20:51 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Kiedy ksiądz nie może wtłuc młodzieży do głowy umiłowania do kościoła (bóg jest tylko dodatkiem) po dobroci sięgnie po przemoc.
>A co pan sobie myśli, że ksiądz nie ma nerwów? Jak ma sobie poradzic z rozwydżonymi bachorami? Modlitwa mu nie pomoże, a wezwanie policji nic nie da. Należy te dzieciaki wychowywać od pierwszych dni ich życia, żeby potem nie wyrosły na bandziorów.

Czy dla Ciebie nie jest niczym złym stosowanie przez księży przemocy w czasie lekcji? Dla Ciebie te dzieci, które nie chcą z różnych powodów uczestniczyć w lekcjach religii, są rozwydrzone, a jeśli nie są na tych lekcjach surowo przez księży i katechetów karcone, to na pewno wyrosną na bandziorów. Cóż Ty za ohydztwa wypisujesz?
I jeszcze jedno: słowo "rozwydrzone" pisze się przez "rz", a nie przez "ż". Warto to wiedzieć.

>>U mnie w podstawówce (lata 80 i 90-te) normą było dostawanie po "łapach" linijką, ciągnięcie za włosy i uszy za to, że przekręciło się fragment jakiejś modlitwy lub coś głupiego sie powiedziało itp. Dodatkowo nie było z nami uproś i zmuszani byliśmy do tego aby chodzic jak najczęściej do kościoła, [...]
>no i widzi pan jest to jakaś metoda wychowawcza, zwlaszcza ze pamieta pan to do dzisiaj.

Ty naprawdę uważasz, że właściwą metodą wychowawczą jest bicie dzieci przez księdza po "łapach" linijką, szarpanie za włosy i uszy za to tylko, że dziecko przekręciło fragment jakiejś modlitwy?
Czy w ten sposób wychowujesz swoje dzieci. Czy tak surowo karcisz je tylko za to, że któreś z nich pomyli "paciorek"? Biedne te Twoje dzieciaki!

>Przecież jak ostatnio powiedział jeden specjalista z kul-u w TV przez nadmiar czasu i brak opieki ze strony rodziców rodzą sie takie dewocje jak bandytyzm, mordercyzm, homoseksualizm czy też pedofilizm.

Wyraźnie mylisz "dewocje" z "dewiacjami". Do tych "dewocji", czy też "dewiacji" zaliczasz homoseksualizm. To zapewne wynik intensywnego wychowywania Cię przez księży. Zapewne często byłaś bita przez nich linijką po łapach, szarpana za uszy i włosy, i czort jeden wie, jakie jeszcze "środki wychowawcze" wobec Ciebie na lekcjach religii stosowano?

Użyte przez Ciebie dziwolągi językowe - "morderczym" i "pedofilizm" - niezbyt mi się spodobały.
29-08-2008 22:28 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Wyraźnie mylisz "dewocje" z "dewiacjami".

Czy ja wiem? W końcu dewocja to też dewiacja.

Z pozdrowieniami.

fides ex necessitate esse non debet
29-08-2008 23:24 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Wyraźnie mylisz "dewocje" z "dewiacjami".
>Czy ja wiem? W końcu dewocja to też dewiacja.

Niewątpliwie dewocja jest dewiacją, czyli bardziej po polsku - zboczeniem. Bożenie chodzi o takie dewiacje, które są jednocześnie dewocjami, oraz takie dewocje, które są również dewiacjami, jak wymienione przez nią: "mordercyzm" i "pedofilizm" . Jakież to piękne nowe polskie słowa.

Również Cię pozdrawiam.
29-08-2008 23:36 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Wyraźnie mylisz "dewocje" z "dewiacjami".
>>Czy ja wiem? W końcu dewocja to też dewiacja.
>Niewątpliwie dewocja jest dewiacją, czyli bardziej po polsku - zboczeniem. Bożenie chodzi o takie dewiacje, które są jednocześnie dewocjami, oraz takie dewocje, które są również dewiacjami, jak wymienione przez nią: "mordercyzm" i "pedofilizm" . Jakież to piękne nowe polskie słowa.>

Taaa...zwłaszcza "pedofilizm" ma bardzo rodzimy, " cieplutki " i Jankowsko-Paetzowsko-katolicki wydźwięk...<mniam> ze wskazaniem na <bleee>

Miłego...ups...
29-08-2008 23:57 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Kolego Adamiak - ileż tu języka polskiego. No, no...
W związku z Bożenką nie jedźmy po wszystkich katolikach. Nie "uchodzi", panowie...
Nie płaćmy pięknym za nadobne.

Racjonalnie myślący ma przecież klasę... i to nie jedną, prawda?

Pozdrawiam.
30-08-2008 00:15 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Kolego Adamiak - ileż tu języka polskiego. No, no...
>W związku z Bożenką nie jedźmy po wszystkich katolikach. Nie "uchodzi", panowie...
>Nie płaćmy pięknym za nadobne.
>Racjonalnie myślący ma przecież klasę... i to nie jedną, prawda?

Sugerujesz, że Jankowski z Paetzem...Jezu, że już nie należą???- nie, to niemożliwe, przecie bym słyszał, że złożyli akty apostazji!

Moja wypowiedź nie dotyczyła wszystkich katolików, tylko "tych" katolików, całą resztę serdecznie przepraszam.

Miłego
30-08-2008 12:18 
 Ocena 3 na 3
Wojtek (3465 punktów)Upomnienie
UPOMNIENIE

Niniejszym pragnę zaproponować by wszyscy używający sobie na bożenie już sobie odpuścili. Kpiących postów w tym temacie jest już tyle, że swobodnie można to potraktować jako osobiste wycieczki i zbaczanie z tematu. Radzę powrót do tematu wątku i dyskusję merytoryczną. Przypominam, że temat wątku można znaleźć w nagłówku pierwszego postu. Dalsze harce spotkają się już z bardziej zdecydowaną reakcją moderacji, zgodnie z regulaminem.

Pozdrawiam

P.S. Koleżanko J.Szulc, to upomnienie nie jest adresowane do Pani, ale Pani post znajduje się w centrum dywagacji na temat bożenki. Zresztą Pani post pasuje o tyle, że ma charakter "wyciszający", postanowiłem go wzmocnić.


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
30-08-2008 12:43 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)Odp: Upomnienie
>UPOMNIENIE
>Niniejszym pragnę zaproponować by wszyscy używający sobie na bożenie już sobie odpuścili. Kpiących postów w tym temacie jest już tyle, że swobodnie można to potraktować jako osobiste wycieczki i zbaczanie z tematu. Radzę powrót do tematu wątku i dyskusję merytoryczną. Przypominam, że temat wątku można znaleźć w nagłówku pierwszego postu. Dalsze harce spotkają się już z bardziej zdecydowaną reakcją moderacji, zgodnie z regulaminem.
>Pozdrawiam
>P.S. Koleżanko J.Szulc, to upomnienie nie jest adresowane do Pani, ale Pani post znajduje się w centrum dywagacji na temat bożenki. Zresztą Pani post pasuje o tyle, że ma charakter "wyciszający", postanowiłem go wzmocnić.

"IQ955" napisał:
>   wszystkie bezmyślne pyskowania na religię mam za umysłowe prostactwo (co nie wyklucza rozsądnej krytyki wypaczeń>

na co odpisałem:

U mnie też czasem emocje biorą górę nad rozumem więc "wezmę sobie to do...rozumu"

Pozdrawiam
30-08-2008 00:01 
 Ocena 2 na 2
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Religia w szkole
>Niewątpliwie dewocja jest dewiacją, czyli bardziej po polsku - zboczeniem. Bożenie chodzi o takie dewiacje, które są jednocześnie dewocjami, oraz takie dewocje, które są również dewiacjami, jak wymienione przez nią: "mordercyzm" i "pedofilizm" . Jakież to piękne nowe polskie słowa.

>Taaa...zwłaszcza "pedofilizm" ma bardzo rodzimy, " cieplutki " i Jankowsko-Paetzowsko-katolicki wydźwięk...<mniam> ze wskazaniem na <bleee>

Ale słowo "mordercyzm" też pięknie brzmi i ładnym słowem jest.
29-08-2008 23:41 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Jakież to piękne nowe polskie słowa.

Wszak Bożenka inteligentną niewiastą jest...

fides ex necessitate esse non debet
J.Szulc (5723 punktów)

>Wszak Bożenka inteligentną niewiastą jest...

... i basta!

P.S. Proszę, proszę... ile tu kropeczek... a mnie biedronką co niektórzy tu nazywają

Ciepło, późno wieczorowo pozdrawiam.
30-08-2008 00:05 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>P.S. Proszę, proszę... ile tu kropeczek... a mnie biedronką co niektórzy tu nazywają

Wszak biedroneczka to chrząszczyk drapieżniczek.... A stoneczka ziemniaczana nie.... A też ma kropeczki...

Pozdrawiam
J.Szulc (5723 punktów)

>chrząszczyk drapieżniczek....

W takim układzie, mogę i tą biedronką być

Pozdrawiam, wcale nie drapieżnie
Adamiak (36436 punktów)
>>Jakież to piękne nowe polskie słowa.
>Wszak Bożenka inteligentną niewiastą jest...

" Wszak "bozenka"...niewiastą* jest... "

Eh, nawet papugowanie mnie... intelegencjom w gardle staje...eh!

Miłego

*- hmm, a gada jak rasowy, pełnej, chrześcijańskiej krwi plebanek...?
29-08-2008 22:47 
 Ocena 4 na 4
J.Szulc (5723 punktów)

Moja droga - na Twoim miejscu zaczęłabym bić się w piersi... poczytaj, co Ty tu wypisujesz...
Czasem przykro czytać o takim zaślepieniu.
Nie biłam moich dzieci. Starałam się z nimi rozmawiać i dużo tłumaczyć.
Wiesz, że są inne metody wychowawcze niż kary cielesne? Wiesz, że są one zakazane?
Wiesz, że trzeba mieć w sobie "to coś", a przede wszystkim wiedzieć, o czym się mówi... młodzież, dzieci... oni potrafią słuchać. Muszą jednak dostrzec choćby cień autorytetu w osobie uczącej...
Te "bachory", jak byłaś łaskawa nazwać dzieci, też mają swoją godność i też wymagają szacunku. Jeśli chcesz od nich zrozumienia, spróbuj sama je zrozumieć.

Słyszałaś hasło "Dobro powraca"?
Piszesz o biciu? Czy Jezus, chodząc po Ziemi, zmuszał kogokolwiek do słuchania?
Zastanów się...
29-08-2008 23:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
Z treści Twojej wypowiedzi wynika, że kierujesz ja do bozeny. Jednak, zapewne przez pomyłkę, umieściłaś ja pod moją wypowiedzią. Pozwolę sobie zatem odpowiedzieć.

>Piszesz o biciu? Czy Jezus, chodząc po Ziemi, zmuszał kogokolwiek do słuchania?
>Zastanów się...

Odnoszę wrażenie, że bozena tego nie zrozumie. Ona jest zwolenniczką zmuszania dzieci do katolicyzmu. Najlepiej - według niej oczywiście - czynić to za pomocą kar cielesnych, takich jak bicie linijką po łapach oraz szarpanie za włosy i uszy. Toż to takie niewinne metody wychowawcze. Te zaś dzieci, które katolikami nie zechcą zostać, według niej na pewno wyrosną na bandziorów. Ot i cała nasza bozena, wzorzec cnót i łagodności. Niby sympatyczna, ale jakoś tak inaczej.

Pozdrawiam Cię.
30-08-2008 00:04 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Przepraszam Cię, Andrzeju. Masz rację. Miało być do Bożeny.
Jednak dziękuję bardzo za odpowiedź. Niestety, muszę się zgodzić z Tobą ("niestety" nie dlatego, że mamy te same spostrzeżenia), że nasza rozmówczyni wywodzi się ze swoimi ideami bezpośrednio ze Średniowiecza. Nie dość, ze nie słyszała nawet o aferach "sutannowych", nie zna Starego i Nowego Testamentu, nie zna historii Kościoła, to jeszcze popiera kary cielesne, zakazane od bardzo dawna. Aż boję się pomyśleć, co się z nią stanie, gdy któreś z dzieci zadzwoni na "Błękitną Linię".

Czy skazani mają dostęp do Internetu?

Pozdrawiam bardzo.
30-08-2008 21:11 
 Ocena 2 na 2
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Przepraszam Cię, Andrzeju. Masz rację. Miało być do Bożeny.
Nie przepraszaj mnie. Myl się jak najczęściej! Dzięki temu mam przyjemność zamienić z Tobą kilka zdań.

Jak zapewne wiesz, zostaliśmy skarceni przez moderatora (w poście skierowanym do Ciebie), że ponoć "używamy sobie na bożenie". Nie poczuwam się do jakiejkolwiek winy. Upomnienie moderatora przyjąłem do wiadomości, mimo iż zastanawiam się, czy ja również tym upomnieniem zostałem objęty. Moderator jednak nie raczył wyjaśnić, komu pogroził palcem.
Czuję się skarcony, za chwilę zacznę posypywać sobie głowę popiołem.

>Pozdrawiam bardzo.
Ja jeszcze bardziej.
Adamiak (36436 punktów)
>Jak zapewne wiesz, zostaliśmy skarceni przez moderatora (w poście skierowanym do Ciebie), że ponoć "używamy sobie na bożenie". Nie poczuwam się do jakiejkolwiek winy. Upomnienie moderatora przyjąłem do wiadomości, mimo iż zastanawiam się, czy ja również tym upomnieniem zostałem objęty. Moderator jednak nie raczył wyjaśnić, komu pogroził palcem.
>Czuję się skarcony, za chwilę zacznę posypywać sobie głowę popiołem.

Też poczułem się skarcony, ale widzę sporo racji, patrząc w kontekście słów IQ955, które przytoczyłem powyżej.

Pozdrówka
30-08-2008 21:21 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Witam
To "grozenie palcem" odebrałam trochę inaczej, a dotyczyło chyba nas wszystkich, piszących do i o Bożenie.
W pewnym momencie sama zauważyłam, że poszliśmy za daleko. Może Bożena faktycznie jest tak zatwardziała w swoich poglądach, że szkoda czasu i energii. Z drugiej strony mam nadzieję, ze zwyczajnie uparcie trwa przy swoim, bo nie wypada jej inaczej.
W każdym razie bądźmy ludzcy... postąpmy racjonalnie i dajmy czas koleżance.
Tak jest chyba uczciwie, nie uważasz?

P.S. Jeśli tylko masz ochotę na wymianę zdań, nie ma najmniejszego problemu. Zapraszam...
Od jakiegoś czasu jestem na nowo na Forum.
Mnie też jest miło "rozmawiać" z kulturalnym interlokutorem

Pozdrawiam z sympatią... wieczorowa porą.

- z tym popiołem uważaj... a jak znajdzie się tam jakaś iskra?
Kto Cię uratuje?
30-08-2008 22:33 
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)
Witam

>W każdym razie bądźmy ludzcy...
Staram sie być ludzki. Ale może nie zawsze mi sie to udaje. Mea culpa.

>Tak jest chyba uczciwie, nie uważasz?
Jeśli tylko Ty tak uważasz, to ja z przyjemnością się z Tobą zgadzam.

>- z tym popiołem uważaj... a jak znajdzie się tam jakaś iskra?
>Kto Cię uratuje?
Jak będzie iskra, to spalą mi się resztki włosów na głowie. Strata będzie niepowetowana.

Serdecznie pozdrawiam. Również z sympatią i również wieczorową porą.
30-08-2008 21:51 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
Raczę zatem wyjaśnić. Upomnienie skierowałem do wszystkich kpiących sobie z bożeny w sposób mało czasem wybredny. Upomnienie dotyczy też wszystkich przeprowadzających publiczną psychoanalizę wspomnianej użytkowniczki. Na tym forum dyskutujemy o konkretach, w temacie wątku. Opinie na temat innych użytkowników są akceptowane do pewnego stopnia. Gdy zaczynają stanowić clue wątku - spełniają kryteria opisane w paragrafach 14 i 14.1 regulaminu forum (po prostu Państwo śmiecicie). Zaśmiecanie wątku zagrożone jest banem. W kwestii dyskusji na temat innego użytkownika - proszę spojrzeć na paragraf 15.
W kwestii braku wyjaśnień - na życzenie podałem stosowne paragrafy. W kwestii komentarzy do upomnienia - proszę się zapoznać z paragrafami 19.1 i 19.3.
Na marginesie - został Pan objęty upomnieniem .
Proponuję zakończyć już dyskurs na temat bożeny - moja tolerancja w tej kwestii bardzo szybko ulega wyczerpaniu.

Pozdrawiam

P.S. Dodam, że próby prostowania wieloletniej indoktrynacji są najczęściej walką z wiatrakami, a komentowanie decyzji moderatora może skutkować banem.


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
30-08-2008 00:36 
 Ocena 9 na 9
IQ955 (2355 punktów)
>Ot i cała nasza bozena, wzorzec cnót i łagodności. Niby sympatyczna, ale jakoś tak inaczej.

Może i Bożena nas nie zrozumie. Jej rzecz. Ale obawiam się, że nam tutejsza "polityczna poprawność" też zakłóca zrozumienie tego, o co Jej chodzi. A w tym co pisze - jest całkiem zdrowe ziarno prawdy. Międli się tu w kółko propagandowe, sensacyjne wiadomości o księżach pedofilach i sadystach. Nie wypowiadam się na ten temat, bo nie mam rzetelnych danych na temat rzeczywistej skali zjawiska i nie wiem, skąd mógłbym mieć (bo raczej nie z tego portalu).

Z drugiej zaś strony - młodzież jest obecnie rzeczywiście rozwydrzona i nieprawdopodobnie schamiała (w masie, oczywiście - bo są duże różnice). Moja Siostra - nauczycielka - zrezygnowała z pracy w pewnej prywatnej szkole, bo nie była w stanie znieść panującego tam dzikiego chamstwa. Sam znam takie przykłady wśród swoich byłych studentów i mnóstwo z opowiadań innych nauczycieli.

Krótko mówiąc - jestem za radykalnym zaostrzeniem dyscypliny. Nie przez bicie (choć wyznam, że czasem tylko lęk przed karą zatrzymał mi pięść) - ale przez selekcję. Chcesz zdobywać wykształcenie (a tym samym wyższą pozycję społeczną) - zachowuj się przyzwoicie! Nie? To won! To jakiś straszliwy pomysł, że wszyscy muszą być inteligentami i ludźmi wykształconymi. Są ekskluzywne licea, gdzie rodzice podpisują na początku zobowiązanie, że jeśli dziecko będzie się niewłaściwie zachowywać (pić, ćpać, palić, po chamsku się odzywać) - zostanie usunięte (jeśli nie od razu to, powiedzmy, po dwóch ostrzeżeniach - jakiś tam wyskok może się młodemu człowiekowi zdarzyć). I mnie się to podoba. Na pewne rzeczy nie wolno się godzić, bo obrócą się przeciw nam wszystkim. Musi istnieć pewien poziom restrykcyjności. Rozsądny.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
30-08-2008 04:16 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Na pewne rzeczy nie wolno się godzić, bo obrócą się przeciw nam wszystkim. Musi istnieć pewien poziom restrykcji. Rozsądny.

   Jeśli ktoś zaprotestuje, będzie to oznaką, że rozsądek ma zaćmiony przez nadmiar inteligencji oraz tak zwanej poprawności - wszystko jedno, przez głupotę.
   To wcale nie żart, że określenie "inteligent" coraz częściej traktuję jak obelgę.
.
30-08-2008 16:05 
 Ocena 3 na 3
Pan Tau (1237 punktów)
Cytat:
Z drugiej zaś strony - młodzież jest obecnie rzeczywiście rozwydrzona i nieprawdopodobnie schamiała [...]

Jakiś czas temu czytałem książkę, w której autor parę akapitów poświęcił rozważaniom, dającym się streścić cytowanym powyżej zdaniem (ze szczególnym naciskiem na słowo "obecnie").

Ta książka to "Dzieje Rzymskie" Ammianusa Marcellinusa (napisana w drugiej połowie IV w. n.e.).

We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
salek (4701 punktów)
Podobne teksty znajdowano i w Egipcie jako hieroglify, i na tabliczkach z pismem klinowym.
30-08-2008 19:37 
 Ocena 4 na 4
IQ955 (2355 punktów)
>Jakiś czas temu czytałem książkę, w której autor parę akapitów poświęcił rozważaniom, dającym się streścić cytowanym powyżej zdaniem (ze szczególnym naciskiem na słowo "obecnie").
Widzę, że wyraźnie chcesz mnie podprowadzić do stwierdzenia: "ta dzisiejsza młodzież" . Ułatwię Ci to. Powiedzmy, że w tym co powyżej napisałem jest jakiś (mniejsza teraz - jaki) procent działania takiego właśnie mechanizmu (to znaczy mojego zrzędzenia). Jestem jednak przeświadczony, że nie jest to 100%. Dlaczego?

Otóż sądzę, że są tu (co najmniej) dwa dodatkowe mechanizmy:

1. Wydaje mi się, że takie rzeczy, jak rozluźnienie i surowość obyczaju (nie tylko o erotykę idzie), jak wysubtelnienie i zwulgaryzowanie relacji między ludźmi, tendencje apollińskie i dionizyjskie etc. przejawiają się w historii w postaci jakichś fal (coś w rodzaju tego, o czym mówią równania Volterry). Obecnie jesteśmy wyraźnie na zstępującej części wysubtelnienia. Widać to wyraźnie, między innymi, po sztuce, która jest zawsze "języczkiem u wagi" nastrojów społecznych.

2. Uważam ponadto, że działa tu także prosty mechanizm ilości. Gwałtowny przyrost liczby szkół średnich i uczelni wyższych musiał się niekorzystnie odbić na ich poziomie. Dochodzi tu także przyjmowanie byle kogo (wręcz z łapanek) dla zwiększenia liczby studentów. Sprawę nakręca, oczywiście, pieniądz.

Doskonale rozumiem, że młodzi ludzie (zwłaszcza mężczyźni) mają nadmiar energii i głupie pomysły. Wiem z doświadczenia. Jednak nie wyobrażam sobie, aby w mojej (dość typowej w końcu) klasie w ogóle przyszły komuś do głowy rzeczy, o których obecnie słyszę. Poza tym poziom wymagań obniża się tak znacznie, że młodzież po prostu czuje się bezkarna. Wie o tym, że nie jest dostatecznie łatwo kogoś na zbity pysk wywalić. Efekty - jak widać.

Czy nie zastanowiło Cię ponadto, że szkoły tak zwane "ekskluzywne" (to nie to samo, co prywatne!) charakteryzują się raczej podwyższonym poziomem dyscypliny?


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
30-08-2008 22:00 
 Ocena 2 na 2
Duda (25557 punktów)
Wydaje mi się,że nastąpiło to co komunizm zakładał - likwidacja tak zwanej wyższej sfery.
Przed II wojną światowa klasa tą było to ziemiaństwo oraz fabrykanci a osobna klasę stanowili profesorowie , naukowcy . Jeżeli ktoś ze sfery niższej dostał się do wyższej usiłował zniwelować różnice zachowania i dostosować się do klasy do której się dostał. Pospólstwo tez naśladowało klasę panów w bardziej lub mniej udolny sposób. (Śmieszą nas do teraz filmy z Dymszą czy Kariera Nikodema Dyzmy)
Po wojnie ta klasa wyższa przestała istnieć, wzorce zachowania zmieniły się bardzo ale przedwojenny blichtr z jednej strony wyśmiewany, a równocześnie podziwiany stanowił jakieś odniesienie. Widać to najlepiej po zachowaniu braci Kaczyńskich.Byli dziećmi elity komunistycznej. Nauczono ich całować kobiety w rękę ale nikt nie potrafił im wytłumaczyć: kiedy to się robi, i jak to się robi. Dobrze, że nie wycierają sobie przed tym ust rękawem. Oni wychowywani byli w izolacji od "pospólstwa", nie bawili się na podwórku, ale kulturalnie się zachować nie potrafią.
Establishment komunistyczny (na pokaz) usiłował zachowywać się jak robotnicy, mówić gwarą, kląć itd. Solidarność to był bunt robotniczy. Intelektualiści jak Modzelewski, Michnik, Geremek, Krzyżanowska zostali odsunięci zwyciężył antykomunistyczny komunizm.
Wzorcem stał się Wałęsa, Kaczyńscy, Krzaklewski. Takie mamy wzorce , takie mamy elity.
Młodzież chłonie wszystko z otoczenia, bierze przykład z nauczycieli, księży,biskupów prezydenta i premiera oraz także z biznesmena i bizneswomen ze swojego otoczenia, a co oni wszyscy sobą reprezentują lepiej nie mówić. (Palikot jest intelektualnym wyjątkiem). Młodzież jest naszym zwierciadłem.
30-08-2008 22:35 
 Ocena 2 na 2
IQ955 (2355 punktów)
>Wydaje mi się,że nastąpiło to co komunizm zakładał - likwidacja tak zwanej wyższej sfery. [...] Takie mamy wzorce, takie mamy elity.
Myślę, iż rzeczywiście tak to, mniej więcej wygląda. Ciekawym przyczynkiem może tu być fakt, że wielu współczesnych "mędrców" mówi obecnie o zaniku tzw. "kultury wyższej". Zbieżność chyba nie jest przypadkowa. Trudno powiedzieć, czy jest to wszystko chwilowym wahnięciem w dół, po którym nastąpi jakaś odbudowa, czy też początkiem nieodwracalnej degrengolady. Jak by nie było - pocieszam się tym, że procesy tego rodzaju postępują jednak dość powoli i na moje życie wystarczy jeszcze tego, co lubię.

>Młodzież chłonie wszystko z otoczenia, bierze przykład z nauczycieli, księży,biskupów prezydenta i premiera oraz także z biznesmena i bizneswomen ze swojego otoczenia, a co oni wszyscy sobą reprezentują lepiej nie mówić.
Myślę, że w Polsce doszedł tu jeszcze czynnik - "zachłyśnięcia się zachodem". Podczas kiedy kraje zachodnie miały czas jakoś to wszystko opanować (z lichym, trzeba powiedzieć, skutkiem) - w Polsce "wolność wybuchła" nieomalże z dnia na dzień. I jak to zwykle bywa - zły pieniądz wyparł dobry. Z zachodu nie wzięliśmy tego, co jest jego najlepszą wartością, lecz przeciwnie - rynsztok tamtejszej pop - kultury, pop - filozofii, pop stylu życia etc. I co gorsza - większość ludzi nie wie, że jest coś innego do wyboru i uważa to za wszystko za "normalność", a nawet "cool". Nie pozostaje chyba nic innego jak (według znakomitego określenia mojej Siostry) "stosowanie prywatnej ekologii". Czego wszystkim moim tutejszym P.T. Rozmówcom życzę...

>Młodzież jest naszym zwierciadłem.
Jakżeby inaczej? Niedaleko przecież pada jabłko...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
30-08-2008 23:07 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Wydaje mi się,że nastąpiło to co komunizm zakładał - likwidacja tak zwanej wyższej sfery. [...] Takie mamy wzorce, takie mamy elity.
>Myślę, iż rzeczywiście tak to, mniej więcej wygląda. Ciekawym przyczynkiem może tu być fakt, że wielu współczesnych "mędrców" mówi obecnie o zaniku tzw. "kultury wyższej". Zbieżność chyba nie jest przypadkowa. Trudno powiedzieć, czy jest to wszystko chwilowym wahnięciem w dół, po którym nastąpi jakaś odbudowa, czy też początkiem nieodwracalnej degrengolady. Jak by nie było - pocieszam się tym, że procesy tego rodzaju postępują jednak dość powoli i na moje życie wystarczy jeszcze tego, co lubię.

Jakie wszystko względne. Witkacy na wieść, że nadciągają Mongołowie, tak jak przewidywał w "NIenasyceniu", doszedł do wniosku, że właśnie kończy się to co lubi. Degrengolada galopuje.

>>Młodzież chłonie wszystko z otoczenia, bierze przykład z nauczycieli, księży,biskupów prezydenta i premiera oraz także z biznesmena i bizneswomen ze swojego otoczenia, a co oni wszyscy sobą reprezentują lepiej nie mówić.

Znowu narzekasz na brak autorytetów? Mędrców już nie ma, są zbiurokratyzowane grupy intelektualne, lubujące się w wiedzy, a ta nie musi iść ze zmysłem etycznym.

Pozdrawiam.
30-08-2008 23:37 
 Ocena-1 na 3
Duda (25557 punktów)
>Znowu narzekasz na brak autorytetów? Mędrców już nie ma, są zbiurokratyzowane grupy intelektualne, lubujące się w wiedzy, a ta nie musi iść ze zmysłem etycznym.

Autorytetów rzeczywiście nie ma i może tak musi być. Zresztą skąd ich wziąć.
Tylko nie podobają mi się,
>zbiurokratyzowane grupy intelektualne,
I ich brak zmysły etycznego i estetycznego.
Więc wniosek pozostaje jeden młodzież nie ma wzorca musi więc te wzorce tworzyć sama.
Jednym to wychodzi dobrze innym nie.
Młodzież jest mądra , wspaniała i głupia, chamska i przerażająca wszystko zależy gdzie i na kogo się patrzy.
A jako całość społeczeństwa : chamiejemy
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Tylko nie podobają mi się,
>>zbiurokratyzowane grupy intelektualne,
>I ich brak zmysły etycznego i estetycznego.

To nie są moje słowa.

Pozdrawiam
30-08-2008 22:25 
 Ocena 2 na 2
Pan Tau (1237 punktów)
Cóż, nie będę ukrywał, że właściwie zgadzam się ze zdecydowaną większością tego, co powyżej napisałeś.

Swoją krótką wypowiedzią chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że w praktyce każde starsze pokolenie uważa swoich następców za gorszych od siebie i być może jedną z przyczyn powszechności negatywnego oceniania młodego pokolenia jest brak zrozumienia kultury, którą ono sobie tworzy (często zresztą przetwarzając "naszą" kulturę w sposób, który nam wydaje się być niemalże bluźnierstwem) - "dziwnego" języka, "hałaśliwej" muzyki, "niechlujnego" stroju, "niegrzecznego" zachowania, "braku" życiowych celów, "bezsensownych" zainteresowań itd. Nie rozumiejąc tego wszystkiego, instynktownie odbieramy to, jako coś złego. A stąd już tylko jeden krok do potępienia całego pokolenia.
Takie "instynktownie negatywne" ocenianie młodych pokoleń jest czymś całkowicie naturalnym, znanym od wieków i właściwie nie niesie ze sobą żadnej informacji.
W gruncie rzeczy nie jest to bowiem żadna ocena, a raczej próba samoobrony pokolenia, które schodzi ze sceny i, które stara się zachować dla siebie jak najwięcej swojego zanikającego świata.


We are both atheists. I just believe in one fewer god than you do. When you understand why you dismiss all the other possible gods, you will understand why I dismiss yours.
Stephen Roberts
30-08-2008 22:52 
 Ocena 3 na 3
IQ955 (2355 punktów)
>w praktyce każde starsze pokolenie uważa swoich następców za gorszych od siebie[...]

Ależ nie! Ja naprawdę widzę, że młodzi, bardzo wartościowi ludzie, którzy mają wszelkie dane, aby moje pokolenie pod każdym względem przewyższyć. I cieszę się z tego. Martwi mnie natomiast, że środowisko, w którym się znajdują jest dla nich skrajnie niekorzystne - tak, że muszą się ze swoimi zaletami wręcz ukrywać.

Ponadto ja naprawdę nie mam nic przeciw dziwactwom i wybrykom młodzieżowym. To ich prawo - prawo młodości. Są jednak granice, których przekraczać nie wolno. Nie lubię piercingu i tatuaży, ale jak się to komuś podoba - niech ma. Są, na szczęście, i dziś naprawdę eleganckie kobiety. Młodzieżowe ekstrawagancje (dopóki komuś nie szkodzą) - są mi obojętne. Więcej nawet - niektóre znajduję bardzo sympatycznymi. Nie znoszę tylko chamstwa i prostactwa. Przykro mi, ale tak już mam...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Adamiak (36436 punktów)
>>w praktyce każde starsze pokolenie uważa swoich następców za gorszych od siebie[...]
>Ależ nie!
>   Młodzieżowe ekstrawagancje (dopóki komuś nie szkodzą) - są mi obojętne. Więcej nawet - niektóre znajduję bardzo sympatycznymi. Nie znoszę tylko chamstwa i prostactwa. Przykro mi, ale tak już mam...>



IQ955 przybij piątala
30-08-2008 23:01 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Swoją krótką wypowiedzią chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że w praktyce każde starsze pokolenie uważa swoich następców za gorszych od siebie i być może jedną z przyczyn powszechności negatywnego oceniania młodego pokolenia jest brak zrozumienia kultury, którą ono sobie tworzy (często zresztą przetwarzając "naszą" kulturę w sposób, który nam wydaje się być niemalże bluźnierstwem) - " dziwnego " języka, " hałaśliwej " muzyki, " niechlujnego " stroju, " niegrzecznego" zachowania, "braku" życiowych celów, " bezsensownych " zainteresowań itd. Nie rozumiejąc tego wszystkiego, instynktownie odbieramy to, jako coś złego. A stąd już tylko jeden krok do potępienia całego pokolenia.
> Takie "instynktownie negatywne" ocenianie młodych pokoleń jest czymś całkowicie naturalnym...>

Tłuste wyrazy

Dla mnie nie.
Nie uważam hip-hopu za głupi czy hałaśliwy , po prostu mnie się nie podoba.
Stroje nosiłem może i dziwniejsze (w rozumieniu "młodych") niż oni
Zachowywałem się baaardzo niegrzecznie (czego nie żałuję...teraz bardziej doceniam " grzeczność ")
Czasami byłem tak niegrzeczny , że sporo z tych, " młodych niegrzecznych " narobiłaby w portki ze strachu, tylko za mną chodząc.
Większość wytłuszczonych- przeze mnie- określeń jest relatywna i każdy może sobie to rozumieć jak chce...
Więc ocena tych zjawisk jest- uważam- indywidualna, wśród " zgredów* " też...
...a może jestem inny?

Pozdrówka

*- serdeczne pozdro dla Śmigielskiego
30-08-2008 21:13 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Może i Bożena nas nie zrozumie. Jej rzecz. Ale obawiam się, że nam tutejsza "polityczna poprawność" też zakłóca zrozumienie tego, o co Jej chodzi. A w tym co pisze - jest całkiem zdrowe ziarno prawdy.

Wypowiedzi bożeny czytam sporadycznie. Nie wiem, czy ona nas rozumie, ale ja na pewno ją rozumiem. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Ziarna prawdy można się doszukiwać zawsze i wszędzie. Niekoniecznie jednak na to ziarno się natrafi. Na pewno popieram to jej stwierdzenie, że jakaś część współczesnej młodzieży jest mocno rozwydrzona i kontakt z nią (z tą młodzieżą oczywiście) jest niejednokrotnie utrudniony. Na pewno dostrzegam fakt, że nie tylko rodzice, ale przede wszystkim nauczyciele, mają z tego tytułu jakieś wychowawcze problemy. Ale tylko w takim zakresie mogę się z bożeną zgodzić. Odnośnie zaś uznawanych przez nią i na tym forum popieranych metod wychowawczych zgody z bożeną być już nie może. Nie podzielam jej stanowiska, by kary cielesne stosowane przez księży na lekcjach religii chroniły dzieci przed "wyrośnięciem na bandziorów". Nie zgadzam się z nią również dlatego, że jest ona zwolenniczką zmuszania dzieci i młodzieży do okazywania miłości kościołowi, że jest zwolenniczką "indoktrynacji na siłę". Nie zgadzam się z nią także w tym, że według niej zmuszony jestem do "szanowania kapłanów" niezależnie od tego, czy ci na ten szacunek zasługują, czy też nie.

>Międli się tu w kółko propagandowe, sensacyjne wiadomości o księżach pedofilach i sadystach. Nie wypowiadam się na ten temat, bo nie mam rzetelnych danych na temat rzeczywistej skali zjawiska i nie wiem, skąd mógłbym mieć (bo raczej nie z tego portalu).

Ja też na te tematy się nie wypowiadam, gdyż tak jak Ty nie zmam żadnych konkretnych danych, a problem pedofilii wśród księży (i nie tylko wśród nich) zbytnio mnie nie interesuje.

>Moja Siostra - nauczycielka - zrezygnowała z pracy w pewnej prywatnej szkole, bo nie była w stanie znieść panującego tam dzikiego chamstwa. Sam znam takie przykłady wśród swoich byłych studentów i mnóstwo z opowiadań innych nauczycieli.

Zgadzam się z Tobą. Od czasu do czasu środki masowego przekazu informują nas o zachowaniu młodzieży w szkole. Niektóre przykłady, choćby głośne i pokazane w TV założenie nauczycielowi na głowę kosza na śmieci jest tego bardzo wymownym przykładem.

>Krótko mówiąc - jestem za radykalnym zaostrzeniem dyscypliny. Nie przez bicie (choć wyznam, że czasem tylko lęk przed karą zatrzymał mi pięść) - ale przez selekcję. Chcesz zdobywać wykształcenie (a tym samym wyższą pozycję społeczną) - zachowuj się przyzwoicie! Nie? To won!

Podpisuję się pod tym obiema rękami. Jednak bożena uważa, ze najwłaściwsze jest tu bicie linijką po łapach itd.

>Na pewne rzeczy nie wolno się godzić, bo obrócą się przeciw nam wszystkim. Musi istnieć pewien poziom restrykcyjności. Rozsądny.

Tak. Ale takiej przykładowo restrykcyjności, o jakiej powyżej piszesz. Szarpanie za uszy i włosy dzieciaków na lekcjach religii nie może być w ogóle brane pod uwagę. Prawo silniejszego nie może obowiązywać w szkole.
Problem obecności religii w szkole - pomimo, iż jest to tematem wątku - oczywiście pomijamy. Mam nadzieję, że w tym zakresie stanowiska nasze są zbieżne.

Serdecznie Cię pozdrawiam.
30-08-2008 23:28 
 Ocena 2 na 2
IQ955 (2355 punktów)
>Wypowiedzi Bożeny[...]

Co do Bożeny, to mam wrażenie, że jest poirytowana i przerażona pewnymi rzeczami, które Ją otaczają i z tego powodu pisze trochę "na wyrost". W dużej mierze Ją zresztą rozumiem, bo z odpowiedzi, które właśnie otrzymuję widać, że wielu z nas to samo robactwo gryzie. I są chyba rzeczywiste powody do niepokoju. Sądzę, że gdyby Bożena została nauczycielką - wcale niekoniecznie stosowałaby to, co pisze, w praktyce.

Tu jest natomiast inne ciekawe zagadnienie (pisał o tym, między innymi, S. Lem), a mianowicie "nieperswazyjne wprowadzanie zasad moralnych" (ładny eufemizm, co?), czyli tej właśnie "indoktrynacji na siłę". Otóż przykłady (na życzenie) z historii wskazują, że nawet dość brutalne wprowadzenie pewnych zasad moralnych owocowało (ja chyba nie uniknę bana) dobrymi skutkami i w efekcie (uwaga!) - autentycznym uwewnętrznieniem dobrych zasad postępowania. Kłóci sie to z tutejszą ideologią, ale jest sporo przykładów, że tak właśnie było i, że takie postępowanie bywało mniejszym złem. Jest to chyba po prostu jeszcze stara, rzymska zasada dura lex, sed, lex.

Co do "szanowania kapłanów" - przykro mi, Bożenko...

>[...]założenie nauczycielowi na głowę kosza na śmieci jest tego bardzo wymownym przykładem.
Przez pewien czas chodziłem do szkoły mieszczącej się w starym budownictwie, gdzie w klasach stały duże kaflowe piece. Było to latem i w piecu nie palono. Pewnego razu, na dużej pauzie, wzięliśmy w paru, co roślejszych chłopa, jedną z naszych koleżanek (bardzo drobnej postury i powszechnie lubianą) i wsadziliśmy ją, mimo protestów, na ten piec, dostarczając jej jednak humanitarnie na górę drugie śniadanie. Doczekaliśmy do końca przerwy i wyjaśniliśmy nauczycielowi, że ona sama tam weszła. Głupi, szczeniacki żart i trochę się do dziś wstydzę, ale przyznasz, że jest chyba jakościowa różnica miedzy tym, a wydarzeniami z Gdańska, po których dziewczyna popełniła samobójstwo.

>Prawo silniejszego nie może obowiązywać w szkole.
Swięte słowa, tyle, że nadmierna tolerancja może doprowadzić do sytuacji, kiedy nic innego poza brutalnymi represjami nie będzie już skuteczne. Przecież to już jest (chyba sam przyznasz) jakaś zupełna paranoja, że w amerykańskich szkołach prześwietla się uczniów przed wejściem, aby sprawdzić, czy nie mają jakiegoś "gnata"!

>Mam nadzieję, że w tym zakresie stanowiska nasze są zbieżne.
Moje, dla jasności:
W budynku szkoły (dla wygody) - może być.
W programie szkolnym - nie.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
31-08-2008 01:13 
 Ocena 3 na 3
Wojtek (3465 punktów)
Marku, być może nie czytałeś, ale upomniałem całe towarzystwo ponownie (włącznie z Tobą) tutaj. Wiem, że rozumiesz bożenę - wzrusza mnie to strasznie. Niemniej, chciałbym by dyskusja na jej temat już wygasła - nikt i tak jej nie zmieni, a analizę przypadku proponuję przeprowadzać na bytach anonimowych bądź wyimaginowanych. To już ostatnie upomnienie w tej sprawie. Mam nadzieję, że nie będę zmuszony nikogo "urlopować". Przypominam ponadto, że temat tego wątku to "Religia w szkole", a nie "Egzystencjalne dylematy bożeny". Następny post z próbą analizy osobowości, wprawności lingwistycznej czy orientacji światopoglądowej wyżej wymienionej spowoduje urlopowanie autora na okres zależny od poziomu mojej irytacji. Za zaśmiecanie, osobiste wycieczki i brak kultury.

Pozdrawiam

P.S. Jeśli ktoś będzie chciał odpowiadać na ten post, niech pierwej zapozna się z paragrafami 19.1 i 19.3 regulaminu forum.


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
31-08-2008 01:53 
 Ocena 3 na 3
IQ955 (2355 punktów)
>P.S. Jeśli ktoś będzie chciał odpowiadać na ten post, niech pierwej zapozna się z paragrafami 19.1 i 19.3 regulaminu forum.
Zapoznałem się. Regulaminy czytuję w ogóle z rozkoszą. Muszę jednak powiedzieć, że punkt 19.3. wprawił mnie w lekkie osłupienie. Jeśli go dobrze rozumiem - zakłada on równocześnie nieomylność moderatora i stoi w sprzeczności z postulatem wolności słowa.

>Za zaśmiecanie, osobiste wycieczki i brak kultury.

Zaśmiecanie. Przez zaśmiecanie rozumiem celową szkodliwą działalność. Do takiej się nie przyznaję. Natomiast do odejścia od tematu (choć nie tak znowu całkiem) - tak. W samej rzeczy może lepiej założyć osobny wątek na temat osób takich jak Bożena.

Osobiste wycieczki - chyba sumienie mam czyste.

Brak kultury - jeśli Cię coś razi - napisz. (ten antyklerykalny pudelek? )

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
31-08-2008 02:18 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
>Zapoznałem się. Regulaminy czytuję w ogóle z rozkoszą. Muszę jednak powiedzieć, że punkt 19.3. wprawił mnie w lekkie osłupienie. Jeśli go dobrze rozumiem - zakłada on równocześnie nieomylność moderatora i stoi w sprzeczności z postulatem wolności słowa.
Stoi - pełna wolność słowa skutkuje również niemożnością kulturalnej dyskusji. Pewne ograniczenia są konieczne, ponieważ forum niniejsze służy niezakłóconej wymianie myśli. Nie wszyscy są w stanie zachowywać się poprawnie bez nadzoru. Stąd tak znaczne uprawnienia moderacji - miałeś okazję wielokrotnie obserwować skuteczność tej strategii.

>>Za zaśmiecanie, osobiste wycieczki i brak kultury.
>Zaśmiecanie. Przez zaśmiecanie rozumiem celową szkodliwą działalność. Do takiej się nie przyznaję. Natomiast do odejścia od tematu (choć nie tak znowu całkiem) - tak. W samej rzeczy może lepiej założyć osobny wątek na temat osób takich jak Bożena.
Odszedłeś od tematu - to też zaśmiecanie, jeśli z wątku zostaje niewiele w temacie. Co do osobnego wątku - zakładaj. Nie bardzo mi się to podoba, to jednak osobista wycieczka. Sekowanie nie jest ładnym zagraniem, nawet w białych rękawiczkach. Nawet wątek o koledze Dokowskim był na granicy dobrego smaku i światłej dyskusji, choć był poniekąd potrzebny.

>Osobiste wycieczki - chyba sumienie mam czyste.
Zależy - jeśli piszesz o kimś, analizując jego zachowanie, wywodząc wnioski na temat jego postępowania, wnioskując jednocześnie, że zachowanie tej osoby determinowane jest indoktrynacją lub niskimi pobudkami (strachem, przesądem), to niezależnie od prawdziwości Twoich wywodów dotykasz ją osobiście. Są dwa inne rozwiązania - argumentować merytorycznie w dyskusji (zwykle bezskutecznie), bądź ignorować. Obydwa są akceptowalne w cywilizowanej dyspucie.

>Brak kultury - jeśli Cię coś razi - napisz. (ten antyklerykalny pudelek? )
Mnie razi niewiele. Z rzeczy, które mnie rażą wymienię: brak umiaru, brak wyczucia, sekowanie miast edukowania. Idealizm, ale do czegoś trzeba dążyć.

Marku, nie dałeś mi wyboru. Jednodniowy ban.

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
01-09-2008 12:21 
 Ocena 2 na 2
IQ955 (2355 punktów)
>Marku, nie dałeś mi wyboru. Jednodniowy ban.

Ja także nie widzę innego wyboru, jak usunięcie swojego konta - o co właśnie przed chwilą poprosiłem.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
01-09-2008 13:01 
 Ocena 2 na 2
Wojtek (3465 punktów)
Cóż Marku, Twój wybór. Mimo sympatii, którą Cię darzę nie ma powodu bym traktował Cię inaczej niż innych użytkowników forum. Postąpiłem z żelazną konsekwencją. Oprócz Ciebie bana dostało jeszcze dwóch innych użytkowników - marta i MAM. Upominałem trzykrotnie, bezskutecznie. Nie mam sobie nic do zarzucenia.

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
01-09-2008 14:37 
 Ocena 7 na 7
J.Szulc (5723 punktów)

Panie Marku. Co pan robi?
Nie wiem, co się dzieje, ale ślepa nie jestem... nie widziałam nigdzie niegrzecznego zachowania... a tych przecież na forum jest bez liku.
Proszę z byle powodu (piszę to jak najzupełniej świadomie) nie rezygnować z pisania. Tutaj.
Tych, którzy cenią sobie pańskie zdanie jest dużo. Jestem tego pewna.
Proszę jeszcze raz przemyśleć swoją decyzję.

Pozdrawiam.
01-09-2008 15:15 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Panie Marku. Co pan robi?
>Nie wiem, co się dzieje, ale ślepa nie jestem... nie widziałam nigdzie niegrzecznego zachowania... a tych przecież na forum jest bez liku.
>Proszę z byle powodu (piszę to jak najzupełniej świadomie) nie rezygnować z pisania. Tutaj.
>Tych, którzy cenią sobie pańskie zdanie jest dużo. Jestem tego pewna.
>Proszę jeszcze raz przemyśleć swoją decyzję.
>Pozdrawiam.>

Przyłączam się ...z kim się będę tak ślicznie kłócił?

Pozdro
01-09-2008 16:41 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Pozdrowienia, Marek Czeszek.

   Gdybym skomentował, zarobiłbym dłuższego bana. Jeszcze się zastanowię.
   Na razie przeżuwam wstyd.
.
01-09-2008 18:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Ja także nie widzę innego wyboru, jak usunięcie swojego konta - o co właśnie przed chwilą poprosiłem.

Nie rób tego. Zostań z nami. Tu, na tym forum. Bez Ciebie to forum będzie już inne. Gorsze.
Pozdrawiam Cię.
Andrzej.
Zulka (2198 punktów)

>Ja także nie widzę innego wyboru, jak usunięcie swojego konta - o co właśnie przed chwilą poprosiłem.
>
Pozdrowienia,

>IQ955. [Marek Czeszek]

Marku. Nie usuwaj się proszę...
IQ955 (2355 punktów)
>Marku. Nie usuwaj się proszę...
Rzecz jest już wyjaśniona tutaj oraz tutaj.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
05-09-2008 00:15 
 Ocena 4 na 4
Wojtek (3465 punktów)
Marku,

Zgodnie z tym, co ustaliliśmy za pośrednictwem maila, modyfikuję przyczynę nałożenia bana. Dopuściłeś się zaśmiecania wątku - ban był zasadnym pod tym względem. Przyznaję, że zarzuty braku kultury i wycieczek osobistych były nieuzasadnione. Przede wszystkim dlatego, że nawet jeśli mogły zostać w taki sposób odebrane przez podmiot Twych wypowiedzi to, po pierwsze, jest to jedynie moja spekulacja, której uzasadnienie znasz; po drugie, nie było Twoim zamierzeniem ni osobiście kogoś urazić, ni zachować się niekulturalnie. Cofam więc te zarzuty .

Co do paragrafu 19.3 - dyskusja z moderatorem jest dopuszczalna. Niemniej, powinna się odbywać za pośrednictwem maila, nie zaś publicznie. Jest to podyktowane praktyką. Ograniczenie to dotyczy przede wszystkim przypadków, gdy ma się do czynienia z użytkownikami niesfornymi i kłótliwymi. Ponieważ jednak nie można dzielić użytkowników na grupy uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych - przepis ten stosuje się do wszystkich bez wyjątku. Ogranicza on wolność słowa - jednak pozwala również na niezakłócone działanie forum, czym tej wolności sprzyja.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
05-09-2008 18:33 
 Ocena 7 na 7
placownik (17853 punktów)

   We własnym imieniu, do wypowiedzi Wojtka dodam jeszcze jedno małe słówko, którego w niej zabrakło: przepraszam.

   Pozdrawiam serdecznie

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-09-2008 00:47 
 Ocena 3 na 3
Myflowers (2721 punktów)
>   We własnym imieniu, do wypowiedzi Wojtka dodam jeszcze jedno małe słówko, którego w niej zabrakło: przepraszam.
>   Pozdrawiam serdecznie
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Zastanawiałam sie właśnie, czy również nie usunąć swojego konta. Wchodzę tu bardzo rzadko, kiedys ceniłam sobie przebywanie na tym forum. Powoli jednak wykruszyły się osoby, które tworzyły ciekawy , swoisty klimat Racjonalisty. Chociażby Barycki. Nigdy nie był chamski, był złośliwy, owszem, ale jego kąśliwe uwagi miały uzasadnienie i wprowadzały cos fajnego w dyskusje, które, wybaczcie, ale stawały się niesamowicie dęte, zupełnie tak, jakby się odbywaly na plenum byłej bywszej PZPR i to na szczeblu przynajmniej wojewódzkim.
Bożenie nikt tu nie ubliżał, natomiast ona robiła to nieomal w każdym ze swoich postów. A ...zabanowane zostały te osoby, które starały sie przeciwstawić - jej obłąkanej dewocji, nieskładnym argumentom. Teraz możecie mnie zabanować, za to co tutaj napiszę. Wybaczcie, ale moderator Wojtek popełnia tu coś, co za "komuny" nazywano "arogancją władzy.' Tym samym blokuje każdą dyskusję, ktora się tak czy inaczej rozwija. Przypomina mi to postepowanie "konduktorów ' , zakompleksionych do imentu, upojonych tą minimalną "władzą", jaką im dało prawo do kontroli biletów. Lub też, zakamuflowanego katolika , na co wskazywałoby banowanie osób, które przeciwstawiają się Bożenie, a nie Bożeny, zawsze wsadzającej kij w mrowisko.
Racjonalista nie jest, jak mniemam, portalem naukowym, gdzie można się wypowiadac tylko i wyłącznie w sposób naukowy lub pseudonaukowy, poprawnie aż do bólu i z wdziękiem, oraz z zadęciem w waltornię. No i to ograniczanie wolności wypowiedzi. Jedna partia, jeden wódz, jedno myślenie? Byle z altem, byle z poprawnie wstawioną spacją?


Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
07-09-2008 16:26 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Chociażby Barycki.

   Chyba zbytnio go idealizujesz.

   Początkowo też byłem fanem Pana Adama. Z czasem fascynacja zaczęła słabnąć, aby następnie zmaleć do zera.

   Powiadasz, że nigdy nie był chamski? No nie wiem...

www.racjonalista.pl/forum.php/s,141751#w142368

www.racjonalista.pl/forum.php/s,140339

www.racjonalista.pl/forum.php/s,139787

www.racjonalista.pl/forum.php/s,147101

   Był złośliwy? Był. Dopóki jego złośliwość nie przekraczała ogólnie przyjętych granic, nie przeszkadzała. Kiedy jednak została ukierunkowana wyłącznie na moderatorów i do tego zaczęła przypominać szybko rozwijającą się
manię prześladowczą
, przestała służyć czemukolwiek poza zaspokojeniem niewyżytych ambicji Pana Adama i dlatego trzeba było położyć jej kres.

>Lub też, zakamuflowanego katolika , na co wskazywałoby banowanie osób, które przeciwstawiają się Bożenie, a nie Bożeny, zawsze wsadzającej kij w mrowisko.

   Powody banowania osób które przeciwstawiają się Bożence zostały jasno podane. Nie wynika z nich, że przeciwstawianie się Bożence będzie karane. Możesz się jej przeciwstawiać bez obaw, byle we właściwym miejscu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-09-2008 19:54 
 0 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

Nie zgadzam się z tym, co napisałaś.
Ciekawe, że zupełnie inaczej odebrałem te dwie osoby.

baryckiego lubiłem i dałem mu mnóstwo plusów.
Później okazało się, że jego działalność polega wyłącznie na czepianiu się słów wypowiedzianych przez innych a nie na merytorycznych wypowiedziach.
Nazwałbym go błyskotliwym trollem.
Co do chamstwa, to najbardziej mnie boli u ludzi inteligentnych i wykształconych.
I tak było w tym przypadku. Szydło wyszło z worka, a słoma z butów...

bożena natomiast rzeczywiście wniosła coś nowego, nikomu nie ubliżała i miała prawo przedstawiać swój punkt widzenia.
Nazwałem ją sumieniem racjonalistów, dbała i dba o naszą czystość ideową.
Jest pożyteczna i szczera. Uważam, że sympatyzuje z nami...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Zgadzam się ze słowem przepraszam.

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Byle z altem, byle z poprawnie wstawioną spacją?
>Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
   Pozwolę sobie, kwiatuszku, być złośliwym w guście Baryckiego. Otóż poprawnie napisane twoje hasełko winno wyglądać następująco:

Nie pij, gdy prowadzisz: za dużo się rozlewa!
.
Myflowers (2721 punktów)
>> Byle z altem, byle z poprawnie wstawioną spacją?
>>Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
>   Pozwolę sobie, kwiatuszku, być złośliwym w guście Baryckiego. Otóż poprawnie napisane twoje hasełko winno wyglądać następująco:
> Nie pij, gdy prowadzisz: za dużo się rozlewa!
>.
Uprzejmie proszę, aby Pan nie zmieniał sensu mojej "stopki". To tak, jak przez postawiony przecinek w kolejnych edycjach Biblii zmienia się sens wypowiedzi Jezusa . "Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju" , co sugeruje, że delikwent znajdzie się w raju tu i teraz. Inny tekst natomiast oddala to "tu i teraz"w nieskończoność, właśnie przez durny przecinek: "Zaprawdę, powiadam ci dziś, będziesz ze mną w raju"

I ja też Pana pozdrawiam serdecznie M.

Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
Myflowers (2721 punktów)
>>> Byle z altem, byle z poprawnie wstawioną spacją?
>>>Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
>>   Pozwolę sobie, kwiatuszku, być złośliwym w guście Baryckiego. Otóż poprawnie napisane twoje hasełko winno wyglądać następująco:
>> Nie pij, gdy prowadzisz: za dużo się rozlewa!
>>.
>Uprzejmie proszę, aby Pan nie zmieniał sensu mojej "stopki".wie Pan zapewne, jak to jest z tymi przecinkami i innymi znakami
Przez postawiony przecinek w kolejnych edycjach Biblii zmieniono nawet sens wypowiedzi Jezusa . "Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju" , sugeruje, że delikwent znajdzie się w raju tu i teraz. Inny tekst natomiast oddala to "tu i teraz"w nieskończoność, właśnie przez durny przecinek: "Zaprawdę, powiadam ci dziś, będziesz ze mną w raju"
I ja też Pana pozdrawiam serdecznie M.
>
Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/



Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
07-09-2008 23:30 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Klasyka: "Panowie bydło, zdycha burmistrz, prosił, żebyście jego mięsa nie jedli.
.
Myflowers (2721 punktów)
>   Klasyka: "Panowie bydło, zdycha burmistrz, prosił, żebyście jego mięsa nie jedli..

Piękne


Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
07-09-2008 02:08 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>przepraszam.
   Przynajmniej nie muszę już gryźć się w język.
.
webmaster (moderator)
Liczę na to, że ten konflikt przyczyni się do poprawienia regulaminu. Również w imieniu moderatorów przepraszam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nawet dość brutalne wprowadzenie pewnych zasad moralnych owocowało (...) dobrymi skutkami i w efekcie (uwaga!) - autentycznym uwewnętrznieniem dobrych zasad postępowania.
Autentyczność owego uwewnętrznienia pokazuje się zapewne w kontynuacji opisanej brutalności.
.
31-08-2008 20:22 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
Witam Cię!

>Otóż przykłady (na życzenie) z historii wskazują, że nawet dość brutalne wprowadzenie pewnych zasad moralnych owocowało (ja chyba nie uniknę bana) dobrymi skutkami i w efekcie (uwaga!) - autentycznym uwewnętrznieniem dobrych zasad postępowania. Kłóci się to z tutejszą ideologią, ale jest sporo przykładów, że tak właśnie było i, że takie postępowanie bywało mniejszym złem. Jest to chyba po prostu jeszcze stara, rzymska zasada dura lex, sed, lex.

Nie wiem, niestety, jakie przypadki brutalnego wprowadzania pewnych zasad moralnych skutkowały pozytywnymi efektami. To braki w mojej wiedzy z historii. Intuicja mi jednak podpowiada, że tym "wprowadzającym" nie był Kościół. Ale być może się mylę.
W tym kontekście zastanawiam się, czy jest możliwe dokonanie oceny skutków wprowadzenia nauki religii do szkół. Czy fakt ten miał pozytywny, czy też negatywny wpływ na młodzież szkolną. Czy dokonanie takiej analizy jest w ogóle możliwe? Nie chodzi mi tu bynajmniej o sam fakt nauczania religii w ogóle, lecz o fakt nauczania jej w szkole, co ponad wszelką wątpliwość wiąże się z pewnym protestem (mniej lub bardziej uzewnętrznionym) tych uczniów, którzy do uczęszczania na te lekcje zostali w jakiejś mierze zmuszeni.

>Pewnego razu, na dużej pauzie, wzięliśmy w paru, co roślejszych chłopa, jedną z naszych koleżanek (bardzo drobnej postury i powszechnie lubianą) i wsadziliśmy ją, mimo protestów, na ten piec, dostarczając jej jednak humanitarnie na górę drugie śniadanie. Doczekaliśmy do końca przerwy i wyjaśniliśmy nauczycielowi, że ona sama tam weszła. Głupi, szczeniacki żart i trochę się do dziś wstydzę, ale przyznasz, że jest chyba jakościowa różnica miedzy tym, a wydarzeniami z Gdańska, po których dziewczyna popełniła samobójstwo.

Ja też święty nie byłem. Każdy z nas ma coś na sumieniu, co powodów do dumy mu raczej nie daje. Faktem jest jednak, że w czasach mojej młodości (jakże to już dawno temu) koszy ze śmieciami nauczycielom się na głowy nie wkładało. Nie mówiąc już o przypomnianych przez Ciebie wydarzeniach, które zakończyły się samobójstwem gdańskiej uczennicy.
Faktem jest, że każde pokolenie narzeka na swoje dzieci i wnuków. To rzecz nieprzemijająca. Tak zawsze było i pewnie długo jeszcze będzie. Jeśli jednak mimo wszystko uznamy, że zachowanie współczesnej nam młodzieży przekroczyło jakieś dopuszczalne normy, to zapewne warto się zastanowić, jakie są tego przyczyny.

>Święte słowa, tyle, że nadmierna tolerancja może doprowadzić do sytuacji, kiedy nic innego poza brutalnymi represjami nie będzie już skuteczne.

Wszędzie potrzebny jest jakiś złoty środek pomiędzy tolerancją a rygorystycznym egzekwowanie właściwego postępowania. Jeśli nadmiar tolerancji przynosi niepożądane efekty wychowawcze, to zapewne wyjścia nie ma i najwyższy czas zaostrzyć rygory i wymagania.

>Przecież to już jest (chyba sam przyznasz) jakaś zupełna paranoja, że w amerykańskich szkołach prześwietla się uczniów przed wejściem, aby sprawdzić, czy nie mają jakiegoś "gnata"!

Tak, to już jest paranoja. Chyba jednak jest dużo prawdy w tym, że pewna część współczesnej młodzieży zatraciła jakiekolwiek granice niewłaściwego zachowania.

>Moje, dla jasności:
>W budynku szkoły (dla wygody) - może być.
>W programie szkolnym - nie.

Jeśli prowadzenie zajęć z religii w budynku szkolnym jest dla młodzieży korzystne, to niech sobie religia w szkołach pozostanie. Oczywiście poza programem szkolnym, poza oficjalnym programem nauczania, poza godzinami nauczania i bez wpisywania ocen z religii na szkolne świadectwa. Nie ukrywam jednak, iż osobiście wolałbym, by zajęcia z religii odbywały się poza budynkiem szkolnym w przykościelnych salach katechetycznych.
Jakże zdumiewający jest fakt, że ocena z religii, czyli przedmiotu ponadobowiązkowego, jest wpisywana na samej górze świadectwa, bezpośrednio pod oceną z zachowania, jakby to był najważniejszy przedmiot, ważniejszy od języka polskiego, historii itd. Natomiast oceny z pozostałych przedmiotów nadobowiązkowych wpisywane są na "przysługującym" im w hierarchii przedmiotów miejscu, czyli w dolnej części świadectwa.

Pozdrawiam.
Andrzej.
30-08-2008 01:01 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

>Odnoszę wrażenie, że bozena tego nie zrozumie. Ona jest zwolenniczką zmuszania dzieci do katolicyzmu. Najlepiej - według niej oczywiście - czynić to za pomocą kar cielesnych, takich jak bicie linijką po łapach oraz szarpanie za włosy i uszy. Toż to takie niewinne metody wychowawcze.

Zdaniem katechety w sutannie, to metody nie tyle niewinne, co zabawne
Ksiądz urządzał sobie w klasie "taniec jezioro łabędzie" - tak to nazywał - opowiada pani Maria. - Brał dzieci za włosy i tak ciągnął w górę, że musiały stawać na palcach i przebierać nogami.
...No przecież boki zrywać, a jak dodać do tego tłuczenie ośmiolatków dziennikiem po głowie i lanie pasem, to można ze śmiechu pęknąć! ( )
Być może Bożenka przeszła podobną tresurę, to by wiele wyjaśniało...
30-08-2008 22:50 
 Ocena 2 na 2
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Zdaniem katechety w sutannie, to metody nie tyle niewinne, co zabawne
>Ksiądz urządzał sobie w klasie "taniec jezioro łabędzie" - tak to nazywał - opowiada pani Maria. - Brał dzieci za włosy i tak ciągnął w górę, że musiały stawać na palcach i przebierać nogami....No przecież boki zrywać, a jak dodać do tego tłuczenie ośmiolatków dziennikiem po głowie i lanie pasem, to można ze śmiechu pęknąć! ( )

Artykuł przeczytałem. Podane w nim informacje są porażające. Powiem krótko: dziwię się, że żaden z rodziców nie odpłacił temu uroczemu księdzu pięknym za nadobne. Byłoby z czego boki zrywać.
29-08-2008 21:16 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Bożenko... tylko nie bachory !
Nie masz prawa...
30-08-2008 01:40 
 0 na 4
czes (4083 punktów)
>Bożenko... tylko nie bachory !

Trudno ją winić za niewłaściwy dobór słów.
Zapewne jest namiętną czytelniczką tygodnika NIE, a sznowny redaktor naczelny jej ulubionego pisma, pan Jerzy Urban z lubością używa właśnie tego słowa na określenie dzieciaków.

Myślę sobie, że Bożenka ma prawo wzorować się na swym idolu.

Pozdrawiam z uśmiechem.
Czesiek
30-08-2008 06:59 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Cóż. W procesie wychowania idol, to ważna postać. Kiedyś mnie o tym uczono.
Jednak, żeby tak bez zastanowienia, refleksji, dalej brnąć?
Hm... to ja dziękuję
czes (4083 punktów)
>>Bożenko... tylko nie bachory !
>Trudno ją winić za niewłaściwy dobór słów. ...

Za ten tekścik dostałem minus od czytelnika Vytautsa.
Czytelniku V., czy mógłbyś mi powiedzieć czym to sobie zasłużyłem na takie wyróżnienie?
Czyżby samo imię wspomnianego przeze mnie Jerzego Urbana tak cię poruszyło?

(Jakoś nieznane mi jest twe imię.)
31-08-2008 21:24 
 Ocena 2 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Kolejny minus jest od mła
Ponieważ dlatego że bo powyższa wypowiedź nie pasuje do Ciebie
Dałbym drugi bo lubię Urbana, ale się nie da
czes (4083 punktów)
Dorobiłem się szóstego minusa na tym forum. Trzy dostałem od marcela, dwa od "meteorytów" (w tym jeden nawiedzony) i jeden od ... J.S. Znalazłeś się w tak nieciekawym towarzystwie, że nie mogę przejść obok tego faktu w milczeniu. Chciałbym zrozumieć na czym polega - według Ciebie - mój błąd.

>Kolejny minus jest od mła
To nie jest istotne dla sprawy ale zainteresowało mnie co to jest "mła". Czy to coś oznacza czy jest to tylko literówka?

>Ponieważ dlatego że bo powyższa wypowiedź nie pasuje do Ciebie
Moja wypowiedź miała być żartobliwą zaczepką skierowaną do Bożenki. Miała sprowokować ją do do wypowiedzi na temat tygodnika NIE i Urbana. Spodziewałem się też, że zamiast odpowiedzi, Bożenka wlepi mi minus (przyjąłbym ze zrozumieniem!).
Zastanawia mnie dlaczego twierdzisz, iż moja wypowiedź nie pasuje do mnie. Czy ja zawsze muszę być śmiertelnie poważny/nudny i do bólu racjonalny? Czy mój żarcik (nazwij to nawet złośliwostką) tak odbija od mego wizerunku? Czy Ty, racjonalista wierzysz w anioły?

>Dałbym drugi bo lubię Urbana, ale się nie da
Ooooo! A to co?! Dałbyś mi minus bo lubisz Urbana? Toż to zupełnie irracjonalne stanowisko.
W mojej wypowiedzi nie było nic godzącego w imię czy to Urbana czy to Bożenki. Teksty obojga czytam nałogowo!
Jednak, ani tekstów ani autorów nie przyrównuję do siebie. Zresztą, niemożliwym jest chyba znalezienie czegokolwiek łączącego te osoby (i to było podstawą mej "prowokacji").

Czy nadal uważasz, że twój minus był uzasadniony?
01-09-2008 16:42 
 Ocena 1 na 1
Małgorzata (3242 punktów)
>Dorobiłem się szóstego minusa na tym forum (...) Czy nadal uważasz, że twój minus był uzasadniony?

   Ja Ci dorobię siódmego, jeśli będziesz się skarżył w wątku Religia w szkole na tę rażącą niesprawiedliwość, jaką jest "minusowanie". Załóżcie sobie, panowie, w dziale Bazgroły wątek na temat Za jakie grzechy te minusy?, ewentualnie wyjaśnijcie wszystkie wątpliwości z tym związane korzystając z prywatnej poczty. Tymczasem proszę trzymać się tematu wątku.

   Pozdrawiam

kol jom hu hizdamnut chadasza
01-09-2008 18:11 
 Ocena 4 na 4
czes (4083 punktów)
>   Ja Ci dorobię siódmego, ...
Zatkało mnie. Zamilkłem.

>   Pozdrawiam
Również pozdrawiam.
30-08-2008 00:14 
 Ocena 11 na 11
awitu (7627 punktów)
>A co pan sobie myśli, że ksiądz nie ma nerwów? Jak ma sobie poradzic z rozwydżonymi bachorami? Modlitwa mu nie pomoże, a wezwanie policji nic nie da. Należy te dzieciaki wychowywać od pierwszych dni ich życia, żeby potem nie wyrosły na bandziorów.

Bardzo to zastanawiające, przez cały czas, gdy pracowałam jako nauczyciel, żaden z moich uczniów nie był w stanie wyprowadzić mnie z równowagi, ani razu nie musiałam wysłać ucznia do dyrektora. Przez 5 lat pracy bardzo rzadko musiałam podnosić głos. W życiu nie przyszłaby mi do głowy myśl by uderzyć ucznia. Nauczyciela uczniowie powinni szanować, tak jak każdego innego człowieka, ale szacunek u uczniów nauczyciel szybko straci, gdy jest nieprzygotowany, nie potrafi odpowiedzieć na ich pytania, zainteresować omawianym materiałem i traktować ich jak ludzi.

Uczniowie to nie marionetki i nie bachory, a ludzie, zasługujący na taki sam szacunek jak każda istota ludzka. Rozwydrzone "bachory na lekcji"? to się zdarza tylko osobom które nie mają pojęcia jak się pracuje z dziećmi i młodzieżą, to wina osoby prowadzącej te zajęcia a nie młodzieży.

Wychowanie to nie przemoc to praca, zaszczytna i bardzo ciężka, dobrze wykonana owocuje, ale na pewno nie takimi owocami jak Pani, głoszącymi hasła wzywające to przemocy wobec dzieci.

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
31-08-2008 01:43 
 Ocena 3 na 3
marta (887 punktów)
>>Kiedy ksiądz nie może wtłuc młodzieży do głowy umiłowania do kościoła (bóg jest tylko dodatkiem) po dobroci sięgnie po przemoc.
>A co pan sobie myśli, że ksiądz nie ma nerwów? Jak ma sobie poradzic z rozwydrzonymi bachorami? Modlitwa mu nie pomoże, a wezwanie policji nic nie da. Należy te dzieciaki wychowywać od pierwszych dni ich życia, żeby potem nie wyrosły na bandziorów.
>U mnie w podstawówce (lata 80 i 90-te) normą było dostawanie po "łapach" linijką, ciągnięcie za włosy i uszy za to, że przekręciło się fragment jakiejś modlitwy lub coś głupiego sie powiedziało itp. Dodatkowo nie było z nami uproś i zmuszani byliśmy do tego aby chodzic jak najczęściej do kościoła, a w dodatku, przez to, że mój rocznik nie był liczny musieliśmy siedzieć w pierwszej ławce, a w określonych ceremonich stać/klęczeć przed ołtarzem.
>no i widzi pan jest to jakaś metoda wychowawcza, zwlaszcza ze pamieta pan to do dzisiaj. Im wiecej mlodzież angazuje się w życie parafii tym mniej ma czasu na głupoty. Przecież jak ostatnio powiedział jeden specjalista z kul-u w TV przez nadmiar czasu i brak opieki ze strony rodziców rodzą sie takie dewocje jak bandytyzm, mordercyzm, homoseksualizm czy też pedofilizm. Należy wiec młodzieży wypełnić czas wolny aby nie myślała o głupotach.
>Nie wiem jak Wy ale osobiście nie jestem wampirem stąd też czarnej sukienki z koloratką się nie boję
>A po co ma się pan bać? Pana obowiązkiem jako ateisty jest szanowanie kapłanów. Skoro sam pan sie odciąl od koscioła to jedyną rzeczą jaka pana z nim wiąze jest nie szkodzenie sobie nawzajem.
Bożenko, radzę kupić słownik wyrazów obcych lub słownik frazeologiczny/znajdziesz w każdej księgarni i naprawdę nie kosztuje majątku/ i przeczytać znaczenie słowa dewocja/dewocje/ być może przestaną ci się mylić z dewiacjami.Gratuluję "polotu" w tworzeniu neologizmów typu "mordercyzm" czy "pedofilizm".Może wkrotce wzbogacisz słownik polszczyzny...Wszystko przed tobą...
31-08-2008 01:54 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
Za ignorowanie upomnień moderatora, użytkownik marta otrzymuje jednodniowego bana.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
06-09-2008 22:18 
 Ocena 1 na 1
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)

>A co pan sobie myśli, że ksiądz nie ma nerwów?

Zapewne ma. Brakuje mu natomiast przymiotów niezbędnych nauczycielowi.

>Jak ma sobie poradzic z rozwydrzonymi bachorami?

Odpuścić, jako i my odpuszczamy. Słyszała Pani o takim rozwiązaniu?

>Modlitwa mu nie pomoże

Ani jemu, ani nikomu innemu.

>wezwanie policji nic nie da.

Może lepiej posłać po... egzorcystę?

>Należy te dzieciaki wychowywać od pierwszych dni ich życia

Ma Pani na myśli moment poczęcia czy urodzenia?

>U mnie w podstawówce (lata 80 i 90-te) normą było dostawanie po "łapach" linijką, ciągnięcie za włosy i uszy za to, że przekręciło się fragment jakiejś modlitwy

Szczerze Pani współczuję. Bywa, że niektórzy mają... wyjątkowo trudne dzieciństwo.

>zmuszani byliśmy do tego aby chodzic jak najczęściej do kościoła

Wierzę Pani, to widać.

>Przecież jak ostatnio powiedział jeden specjalista z kul-u w TV przez nadmiar czasu i brak opieki ze strony rodziców rodzą sie takie dewocje jak bandytyzm, mordercyzm, homoseksualizm czy też pedofilizm.

Muszę przyznać, że jestem bardziej wyrozumiały.
Żadnej dewotki/dewota nie posądzałbym z definicji o to co specjalista z KUL-u.
Pani "bożeno" proszę dokładnie przeczytać czym jest przypadłość pt. DEWOCJA
Aby poczuła się Pani komfortowo proponuję definicję autorstwa ks. Jana Niedzielskiego z katolickiego portalu ""Ultramontes".
Służę linkiem: www.ultramontes.pl/Dewocja.htm

>Nie wiem jak Wy ale osobiście nie jestem wampirem

Oczywiście, że nie. Biorąc pod uwagę Pani poglądy na temat wychowania dzieci ["bachorów" wg. Pani !] jest Pani idealną kandydatką na Rzecznika Praw Dziecka. Przy Pani Ewa Sowińska to... ciepłe kluchy! Faktycznie dziećmi powinna się zajmować... małpa z brzytwą!!!
29-08-2008 12:19 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Problem polega na tym, że nic nie uzasadnia optymizmu. Wiązanie nadzieji w kwestiach swiatopoglądowych z PO świadczy chyba o glębokiej nieznajomości tej partii.
Adamiak (36436 punktów)
>   Problem polega na tym, że nic nie uzasadnia optymizmu. Wiązanie nadzieji w kwestiach swiatopoglądowych z PO świadczy chyba o glębokiej nieznajomości tej partii.>

Nikomu nie obiecywałem uzasadnionego optymizmu, dysponuję zwykłym, bez problemu
Nie tylko nieznajomość, powiem gorzej: prawie bezinteresowna sympatia

Pozdrawiam
qxyzqxzy (15 punktów)
>do nauczania. Po lekcji religii trudno im było zapanować nad klasą. Przymus i sposób narzucania
>jedynie słusznej racji powoduje u młodych reakcję buntu.
>Zastanawiam się jaka jest skala tego buntu.

Chyba idealizujesz młodzież, bo to nie treść powoduje reakcję buntu a forma. Gdyby lekcji religii uczyli włefiści to pewnie na religii byłby spokój i dyscyplina. Jeśli księża-katecheci emanowaliby mądrością, dobrodusznością, mieli filozoficzne ciągoty, potrafili znaleźć wspólny język. Pamiętam jak moja katechetka śmiała się z Żydów, że są chowani na siedząco, żeby być pierwszymi do nieba. Ja to jestem, żeby wyrzucić religię ze szkoły, ale dlatego, żeby zastąpić ją matematyką.
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Nie ma żadnego buntu, młodzież bowiem bardzo chętnie uczestniczy w lekcjach religii. Może warto zrobić sondę wśród dzieci i młodzieży jaki przedmiot jest najlepszy i na jakim mogą szczerze porozmawiać - odpowiedzą, że jest to religia. To, że księża boją się prowadzić lekcji jest też fikcją - a raczej newsem medialnym. Kapłani dobrze wiedzą jak radzić sobie z niesforną młodzieżą. Nie należy także zwracać uwagi na bandę małolatów, która swymi wybrykami psuje atmosferę na lekcjach. Z mojego otoczenia wiem, że dzieciaki najbardziej rozrabiające to właśnie dzieci osób, które nie posyłają ich na religię - nudzą się w tym czasie, a poza tym nie mają solidnych podstaw wartościujących bo rodzice ich tego nie nauczyli. Dobrze by było jakby osoby rozrabiające i szydzące z wiary lądowały na dywaniku u dyrekcji, bądź też poprostu usuwano z zajęć tak aby nie przeszkadzali wierzącym kolegom i koeżankom. W dorosłym życiu te podstawówkowe i gimnazjalne bandziory będą na kolanach błagać aby kapłan dał im ślubu lub ochrzcił ich dzieci - niech się poniżą tak jak oni poniżają wierzących.
29-08-2008 11:06 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>Nie ma żadnego buntu, młodzież bowiem bardzo chętnie uczestniczy w lekcjach religii. Może warto zrobić sondę wśród dzieci i młodzieży jaki przedmiot jest najlepszy i na jakim mogą szczerze porozmawiać - odpowiedzą, że jest to religia.

Czy najlepszy, to nie mam pojęcia, ale że porozmawiać mogą ze sobą, to fakt - dzieci traktują lekcję religii jak 45 minut przerwy.
29-08-2008 11:20 
 Ocena 8 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>   Nie ma żadnego buntu, młodzież bowiem bardzo chętnie uczestniczy w lekcjach religii. Może warto zrobić sondę wśród dzieci i młodzieży jaki przedmiot jest najlepszy i na jakim mogą szczerze porozmawiać - odpowiedzą, że jest to religia. To, że księża boją się prowadzić lekcji jest też fikcją - a raczej newsem medialnym. Kapłani dobrze wiedzą jak radzić sobie z niesforną młodzieżą. Nie należy także zwracać uwagi na bandę małolatów, która swymi wybrykami psuje atmosferę na lekcjach. Z mojego otoczenia wiem, że dzieciaki najbardziej rozrabiające to właśnie dzieci osób, które nie posyłają ich na religię - nudzą się w tym czasie, a poza tym nie mają solidnych podstaw wartościujących bo rodzice ich tego nie nauczyli. Dobrze by było jakby osoby rozrabiające i szydzące z wiary lądowały na dywaniku u dyrekcji, bądź też poprostu usuwano z zajęć tak aby nie przeszkadzali wierzącym kolegom i koeżankom. W dorosłym życiu te podstawówkowe i gimnazjalne bandziory będą na kolanach błagać aby kapłan dał im ślubu lub ochrzcił ich dzieci - niech się poniżą tak jak oni poniżają wierzących.>

Hmmm, kiedyś, na własny użytek, sformułowałem dość śmiałą tezę, że wiara jest "chorobą* wirusową" przenoszoną drogą indoktrynacji, zaczynając od niemowlaków i wzwyż.
Podobny pogląd przeczytałem później u R. Dawkinsa w "Bogu urojonym"...
...lecz teraz, czytając od kilkunastu dni nawiedzone wynurzenia "bozenki"...jestem tego już pewien.
Przy całym szacunku dla wierzących oraz innych chorych (przecie choroba nie wybiera, choć niektórzy wybierają chorobę) będę się- na swój, ateistyczny sposób- modlił za ich rychłe wyzdrowienie.

Pozdrawiam.

*- czasem jest to zespół chorób, np. wiara + sadyzm
29-08-2008 12:00 
 Ocena 5 na 7
lotrek (14275 punktów)
>Nie ma żadnego buntu ,

może właściwsze słowo i bardziej zrozumiałe dla Ciebie "olewają religię", szczególnie te starsze...

młodzież bowiem bardzo chętnie uczestniczy w lekcjach religii


by robić sobie "jaja", albo pytać katabasa: "jak radzi sobie z seksem".

Kapłani dobrze wiedzą jak radzić sobie z niesforną młodzieżą.

Ten nieszczęśnik z Blachowni też wiedział? Ciekawi mnie szczególnie ten wątek "osobisty" o którym nic nie chciał powiedzieć prokurator...


Dobrze by było jakby osoby rozrabiające i szydzące z wiary lądowały na dywaniku u dyrekcji,


Bożenko robisz postępy, bo nie tak dawno proponowałaś "lać gówniarzy". Dla ciekawych mogę wkleić linka z Twoją wypowiedzią.
29-08-2008 12:09 
 Ocena-1 na 1
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Czy kiedyś nadejdzie ten czas, że jad przestanie panu z ust się wylewać? To, że przejechał pan się na kościele katolickim nie oznacza, że innym się to zdarzyło, najwyraźniej inni mają więcej samozaparcia i silnej woli anizeli pan. Najwyraźniej księza nie potrafili pana wychować należycie,a z tego co widze jest pan juz starszym czlowiekiem, wiec prosze zachowywac sie stosownie do wieku. Wiecej merytoryki a mniej uszcypliwości.
29-08-2008 12:27 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Czy kiedyś nadejdzie ten czas, że jad przestanie panu z ust się wylewać?

Spoko....jeszcze jednak będziesz musiała trochę poczekać, jak w starej piosence "przyjdzie na to czas, przyjdzie czas"....

Wiecej merytoryki a mniej uszcypliwości.

Myślałby kto, że katabasy na lekcjach religii, ucząc te biedne dzieci o istnieniu boga, o niepokalanym poczęciu, czy o nieomylności papieży kierują się merytoryczną stroną zagadnienia...Bożenko wyluzuj.
29-08-2008 12:37 
 Ocena 2 na 2
Duda (25557 punktów)

>Ten nieszczęśnik z Blachowni też wiedział? Ciekawi mnie szczególnie ten wątek "osobisty" o którym nic nie chciał powiedzieć prokurator...
> [color=blue]
To już wiadomo! Chłopak zabił z zazdrości. Ksiądz zmienił obiekt uczuć.
29-08-2008 14:49 
 Ocena-1 na 1
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Insynuuje pani pedofilię??? pragnę przypomnieć, że jak podaje policja kapłan ten zginął przez to że był sługą bożym i tech chłopak z nienawiści go zabił dodatkowo kradnąc pieniądze parafian. Proszę nie insynuuować czegoś co jest niepotwierdzone, zwłaszcza pedofili.
Duda (25557 punktów)
>Proszę nie insynuuować czegoś co jest niepotwierdzone, zwłaszcza pedofili.

Nie insynuuję pedofilii gdyż chłopak był już młodzieńcem dojrzałym. Co najwyżej można by mówić o molestowaniu nieletniego. Ale fakty wskazują , że od dłuższego czasu byli parą, a skłonności homoseksualne księdza były tajemnica poliszynela.
Pedofilia - to zboczenie polegające na współżyciu z dziećmi ( które nie mają wykształconych cech płciowych) do 10 - 13 lat. Przy starszych dzieciach nie jest to pedofilia ale przestępstwo molestowania nieletniego albo wykorzystywanie nieletniego kwalifikowane na równi z gwałtem.
Duda (25557 punktów)
>Dobrze by było jakby osoby rozrabiające i szydzące z wiary lądowały na dywaniku u dyrekcji, bądź też poprostu usuwano z zajęć tak aby nie przeszkadzali wierzącym kolegom i koeżankom.
Masz rację Bożenko! Powinno się dla nich zorganizować w tym czasie jakieś ciekawe zajęcia.
29-08-2008 12:47 
 Ocena 4 na 4
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>Dobrze by było jakby osoby rozrabiające i szydzące z wiary lądowały na dywaniku u dyrekcji, bądź też poprostu usuwano z zajęć tak aby nie przeszkadzali wierzącym kolegom i koeżankom.

Z wiary raczej nikt nie szydzi, jeśli już, to tylko wytyka absurdy religii.

Nie ma potrzeby ich usuwać, bo robią to sami, a jak nie, to kto im zabroni uczyć się religii. Zawsze mogą zrobić z siebie ofiarę i powiedzieć: "Jestem prześladowany. Nie pozwalają mi uczyć się religii." Wtedy mogą spokojnie wrócić do zadawania trudnych pytań katechecie na lekcjach, a inni może dzięki temu zrozumieją, że religia (nie wiara, bo ta jest niektórym potrzebna) jest bez sensu i nie pójdą drogą wskazywaną przez kościół, ale będą kierować się w życiu własnym sumieniem.
31-08-2008 01:50 
 Ocena 3 na 3
marta (887 punktów)
>Nie ma żadnego buntu, młodzież bowiem bardzo chętnie uczestniczy w lekcjach religii. Może warto zrobić sondę wśród dzieci i młodzieży jaki przedmiot jest najlepszy i na jakim mogą szczerze porozmawiać - odpowiedzą, że jest to religia. To, że księża boją się prowadzić lekcji jest też fikcją - a raczej newsem medialnym. Kapłani dobrze wiedzą jak radzić sobie z niesforną młodzieżą. Nie należy także zwracać uwagi na bandę małolatów, która swymi wybrykami psuje atmosferę na lekcjach. Z mojego otoczenia wiem, że dzieciaki najbardziej rozrabiające to właśnie dzieci osób, które nie posyłają ich na religię - nudzą się w tym czasie, a poza tym nie mają solidnych podstaw wartościujących bo rodzice ich tego nie nauczyli. Dobrze by było jakby osoby rozrabiające i szydzące z wiary lądowały na dywaniku u dyrekcji, bądź też poprostu usuwano z zajęć tak aby nie przeszkadzali wierzącym kolegom i koeżankom. W dorosłym życiu te podstawówkowe i gimnazjalne bandziory będą na kolanach błagać aby kapłan dał im ślubu lub ochrzcił ich dzieci - niech się poniżą tak jak oni poniżają wierzących.
Taak? To zapraszam do dowolnej szkoły lub do szczerej, uczciwej rozmowy z dowolną młodzieżą. A twoja "tolerancyjność" najlepiej wyziera ze słów"dobrze by było,jakby osoby rozrabiające i szydzące z wiary lądowały na dywaniku u dyrekcji". A może tak od razu jakiś stosik, co...?
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Może warto zrobić sondę wśród dzieci i młodzieży jaki przedmiot jest najlepszy i na jakim mogą szczerze porozmawiać - odpowiedzą, że jest to religia.

To po jaką cholerę robić sondaż, skoro Ty już z góry znasz jego wynik??? Objawienie jakieś miałaś czy co?

>Nie należy także zwracać uwagi na bandę małolatów, która swymi wybrykami psuje atmosferę na lekcjach.

A co proponujesz z nimi zrobić? Linijką po łapach, dziennikiem po łbach, a jak nie pomoże, to pięścią między oczy? Ale takie zachowania to już jest zwrócenie uwagi na "bandę". Więc jak z tego wybrnąć?

>Z mojego otoczenia wiem, że dzieciaki najbardziej rozrabiające to właśnie dzieci osób, które nie posyłają ich na religię [...].

Jakieś specyficzne jest to Twoje otoczenie... albo Ty jesteś szczególnie wyczulona na prywatne życie swoich sąsiadów...

>Dobrze by było jakby osoby rozrabiające i szydzące z wiary lądowały na dywaniku u dyrekcji, bądź też po prostu usuwano z zajęć tak aby nie przeszkadzali wierzącym kolegom i koleżankom.

Czemu tak delikatnie? Ja bym - w myśl przepisu o "obrazie uczuć religijnych" - od razu wsadzał takich do kryminału.

>W dorosłym życiu te podstawówkowe i gimnazjalne bandziory będą na kolanach błagać aby kapłan dał im ślubu lub ochrzcił ich dzieci - niech się poniżą tak jak oni poniżają wierzących.

Jak na bandziorów przystało, nie będą nikogo błagać, tylko od razu takiego kapłana ukatrupią (i dobrze mu tak).


fides ex necessitate esse non debet
31-08-2008 18:27 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Bożenko... jestem przerażona!!
Kobieto - czy Ty wiesz, co piszesz?
Ile Ty masz lat i jakie doświadczenie, żeby tak właśnie pisać?

Odpowiada Ci "oazowiczka"! Przepraszam, ale myśląca .
Pisałam maturę z religii... a teraz jestem zniesmaczona...
Pozostał mi mi jednak szacunek do wierzących... czego nie jesteś w stanie zniszczyć swoim pisaniem... żeby było jasne.

To jak i co piszesz, jest dla mnie przerażające!!
Jesteś słabo zorientowana w temacie... tyle tylko powiem.


Pozdrawiam....
31-08-2008 18:53 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ile Ty masz lat i jakie doświadczenie, żeby tak właśnie pisać?

Ponoć 36! (ja bym dodał drugie tyle), a doświadczenia wyłącznie z gromnicą...

>Pozdrawiam....

Ja też (bardziej).


fides ex necessitate esse non debet
Wojtek (3465 punktów)
Michale, za niesportowe i niekulturalne zachowanie, ignorowanie moich upomnień i zaśmiecanie wątku dostajesz jednodniowego bana.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
webmaster (moderator)
Pozwolę sobie nie zgodzić się z decyzją moderatora, o której dowiaduję się post factum. Zamykam wątek do czasu wyjaśnienia co zaszło.
31-08-2008 21:56 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Nooo w tym poście bozena to troszkę "odleciałaś" Jesteś bacą???

--------------
Do Zakopanego przyjechał turysta nowiutkim Mercedesem. Zatroskany nie chciał zostawiać auta na parkingu, szukał bezpiecznego miejsca.
-Baco mogę zostawić u was Mercedesa?
-A pewnie! Zostawcie!
-A macie dzieci?
-Ni mom!
Turysta zostawił auto i poszedł w góry...
Wraca a Mercedes zdemolowany... Trzy dzieciaki skaczą po nim, tłuką, rysują.
-Baco!!! Przecież mówiliście, że nie macie dzieci!!!
-A jakie to dzieci... To skurwisyny!
Kasia (424 punktów)
W moim odczuciu (być może się mylę), Pan Michał Mentrak jest złośliwy. To nic złego być osoba złośliwą wszak to przejaw inteligencji, ale...osobiście dotknęło mnie to, że zaszufladkował mnie do roli uczennicy szkoły średniej, nie płacącej podatku dochodowego. Przez to wynikło parę postów dotyczących czy robię zakupy, czy też nie i ekonomii.
Odpowiadam, nie będę pracować nad formą aby zlikwidować dysonans w moim wizerunku ponieważ ja tego dysonansu nie odczuwam. ( no dobra może jestem za leniwa?, a może nie widzę sensu? a może nie lubię strofowania?)
Po drugie słowa "umiesz myśleć samodzielnie" są skierowane tonem protekcjonalnym do nastoletniej uczennicy. Słowa "za co my płacimy " napisałam świadomie, płacąc podatek dochodowy od paru lat, faktycznie przyznaję ze skrucha,że moje emocjonalne, rozgorączkowane i nieskładne posty świadczą iż mój wiek emocjonalny jest niższy niż w rzeczywistości....Postaram się panować nad pośpiechem i emocjami. Chciałam wam przybliżyc też jak wygląda nauczanie religii w szkołach.
Pozdrowienia dla Pana Michała od trzydziestoparoletniej nauczycielki chemii.
29-08-2008 14:50 
 Ocena 5 na 5
Duda (25557 punktów)
>W moim odczuciu (być może się mylę), Pan Michał Mentrak jest złośliwy.
No to się panu Michałowi Aleksemu Mentrak dostało i słusznie. Jak pewnie zwróciłaś uwagę użytkownicy tego forum nagrodzili twoją wypowiedź dużą ilością punktów.
Forma jest ważna ale przede wszystkim ważna jest treść. Wydaje mi się, że dyskusja na forum to nie pisanie felietonów czy innych tworów literackich tylko zapisana rozmowa która czasami staje się trochę chaotyczna ale dzięki temu jest spontaniczna i ciekawa.
Witaj na forum! "Chrzest" już zaliczyłaś.
Serdecznie pozdrawiam.
czes (4083 punktów)
> ... Jak pewnie zwróciłaś uwagę użytkownicy tego forum nagrodzili twoją wypowiedź dużą ilością punktów. ...
>Witaj na forum! "Chrzest" już zaliczyłaś.
>Serdecznie pozdrawiam.

Ładnie powiedziane. Plus.
29-08-2008 15:05 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>W moim odczuciu (być może się mylę), Pan Michał Mentrak jest złośliwy. To nic złego być osoba złośliwą wszak to przejaw inteligencji, ale...osobiście dotknęło mnie to, że zaszufladkował mnie do roli uczennicy szkoły średniej, nie płacącej podatku dochodowego. Przez to wynikło parę postów dotyczących czy robię zakupy, czy też nie i ekonomii.

Złośliwość? A to nie chodziło o sarkazm?

A co do tych dalszych postów - sendem nie były zakupy, a podatek VAT
30-08-2008 05:16 
 Ocena 5 na 5
czes (4083 punktów)
>W moim odczuciu (być może się mylę), Pan Michał Mentrak jest złośliwy. ...

Czasami robi się nudnawo na forum i wtedy trafiają sie jakieś złośliwostki. Czasami dyskusja wyprowadzi na manowce i niektórzy z nas potrzebują powiewu chłodnego powietrza (aby ochłodzić rozpalone czoło). Nie bierz sobie tego do serca (a zawsze możesz się odgryźć jeżeli masz taką potrzebę).
Jestem przekonany, że Michał nie chciał Ci dopiec. I dobrze, że nie potraktowałaś jego wypowiedzi zbyt poważnie, tzn. nie obraziłaś się.

Serdecznie pozdrawiam. Czesiek

PS. Nie jestem mistrzem pióra ale staram się pisać najlepiej jak potrafię. Wiem, że na tym forum jest wielu ludzi dbających o poprawność gramatyczną i ortograficzną naszych wypowiedzi i łatwo dostać po uszach za kaleczenie języka polskiego.
marta (887 punktów)
>Nauczyciele od początku narzekali, że księża nie mając wykształcenia pedagogicznego nie nadają się
>do nauczania. Po lekcji religii trudno im było zapanować nad klasą. Przymus i sposób narzucania
>jedynie słusznej racji powoduje u młodych reakcję buntu.
>Zastanawiam się jaka jest skala tego buntu.
>Przeglądając dzisiejsze informacje przemknęła mi wiadomość , że rząd po wakacjach będzie się
>zajmował między innymi sprawą rozdziału kościoła od państwa.
>Czyżby masa krytyczna została już przekroczona?
>wiadomosci(*)-uczniow,wid,10301261,wiadomos
c_prasa.html
W większości szkół religii uczą nie księża/dla nich to jest praca przynosząca zbyt małe korzyści przy wielkim nakładzie czasu i pracy/,a świeccy, podobno przygotowani katecheci.Celowo używam słowa"podobno", bo z ich rzeczywistym przygotowaniem pedagogicznym i psychologicznym bywa bardzo róznie.Wiele z nich to zdziwaczałe i zgorzkniałe stare panny, potrafiące jedynie klepać modlitwy, oderwane od realnej rzeczywistości tak daleko, że dziw bierze, jak jeszcze są w stanie funkcjonować w otaczającym świecie, grzmiące, krzyczące i...bezkarne, traktowane przez wielu dyrektorów jak "święte krowy", którym uchodzi to, co zwykłemu nauczycielowi nigdy by nie uszło.Młodzież to widzi i ocenia.Bunt , dość powszechny zwłaszcza wśród gimnazjalistów jak i młodzieży szkół średnich skierowany jest nie tylko przeciwko przymusowej i wpływającej na średnią ocen indoktrynacji katolickiej, skierowany jest również przeciwko osobom które ją prowadzą i metodom przez nie stosowanym.Przymus religijny owocuje w sposób przeciwny do przewidywanego i jak każdy przymus - budzi sprzeciw.Jeszcze kilkanaście lat temu z grupy 40 osobowego obozu młodzieżowego/ przedział wiekowy 14-18 lat/ na mszę w niedzielę poszłaby większość, przed kilkoma dniami z takiej samej grupy zdecydowało się pójść 12, mimo że był to odpust w miejscowej, regionalnej oprawie, ciekawej do zobaczenia.Można przekornie powiedzieć, że najlepsze co można było zrobić dla laicyzacji społeczeństwa, to wprowadzenie religii do szkół...Masa krytyczna jeśi nie została jeszcze przekroczona, to do przekroczenia jej jest już bardzo, bardzo blisko.
31-08-2008 18:34 
 Ocena 2 na 2
Kasia (424 punktów)

>W większości szkół religii uczą nie księża/dla nich to jest praca przynosząca zbyt małe korzyści przy wielkim nakładzie czasu i pracy/,a świeccy, podobno przygotowani katecheci.Celowo używam słowa"podobno", bo z ich rzeczywistym przygotowaniem pedagogicznym i psychologicznym bywa bardzo róznie.Wiele z nich to zdziwaczałe i zgorzkniałe stare panny, potrafiące jedynie klepać modlitwy, oderwane od realnej rzeczywistości tak daleko, że dziw bierze>

No niekoniecznie, księża też uczą, natomiast uważam,że nie można generalizować,dlaczegóż stare panny? To tak jak napisać, ze miłośnicy kotów to w większości stare panny co uważam za mocno przesadzone. Prawdą jest,że księża i katecheci nie mają odpowiedniego przygotowania pedagogicznego. Czasem nie mają odpowiedniego charakteru, człowiek kierujący się "miłością Chrystusa do bliźniego" + łagodnością raczej do naszej młodzieży się nie nadaje. A kolejne "schody" to fakt "dobrowolności" przedmiotu, oraz jego (bez)zasadności w szkole.

>grzmiące, krzyczące i...bezkarne, traktowane przez wielu dyrektorów jak "święte krowy", którym uchodzi to, co zwykłemu nauczycielowi nigdy by nie uszło.Młodzież to widzi i ocenia.>

To prawda, chore to jest ale katechetę i księdza w szkole nie ma prawa kontrolować ( merytorycznie, tz hospitacje) dyrektor, tylko ktoś tam z kurii. I tak nauczyciele maja hospitacje dyrektorskie a katecheci nigdy......
I czy kiedyś słyszeliście o egzaminie poprawkowym z religii? Otóż "takie" rzeczy się nie zdarzają, katecheci tego nie robią. Młodzież o tym wie i dlatego w maju i czerwcu jak jest ciepło i przyjemnie n dworze, katecheci siedzą sami w pustych salach. I przez te dwa miesiące mają płacone, bezsens prawda?

>Bunt , dość powszechny zwłaszcza wśród gimnazjalistów jak i młodzieży szkół średnich skierowany jest nie tylko przeciwko przymusowej i wpływającej na średnią ocen indoktrynacji katolickiej, skierowany jest również przeciwko osobom które ją prowadzą i metodom przez nie stosowanym.Przymus religijny owocuje w sposób przeciwny do przewidywanego i jak każdy przymus - budzi sprzeciw.Jeszcze kilkanaście lat temu z grupy 40 osobowego obozu młodzieżowego/ przedział wiekowy 14-18 lat/ na mszę w niedzielę poszłaby większość, przed kilkoma dniami z takiej samej grupy zdecydowało się pójść 12, mimo że był to odpust w miejscowej, regionalnej oprawie, ciekawej do zobaczenia.Można przekornie powiedzieć, że najlepsze co można było zrobić dla laicyzacji społeczeństwa, to wprowadzenie religii do szkół...Masa krytyczna jeśi nie została jeszcze przekroczona, to do przekroczenia jej jest już bardzo, bardzo blisko.>

Sami sobie źle zrobili....Myślicie,że wróci religia w salkach katechetycznych?

ps. po co są te punkty? (może i głupie pytanie, ale w jednym zdaniu możecie streścić?)
31-08-2008 18:56 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Sami sobie źle zrobili....Myślicie,że wróci religia w salkach katechetycznych

Ja mam nadzieję, że wróci bo tam jej miejsce.
Ciesząc się jednocześnie, iż mnie nie obejmie w żadnej salce ani formie

Pozdrawiam
31-08-2008 19:18 
 Ocena 4 na 4
sztejkat (4743 punktów)
>ps. po co są te punkty? (może i głupie pytanie, ale w jednym zdaniu możecie streścić?)

Jak komuś podoba się co napisałaś, daje +
Jak ktoś uważa, że twoja wypowiedź jest głęboko pozbawiona taktu i sensu, daje -

Ot taka jedno klikowa metoda wypowiedzi. Zamiast odpisywać "dobrze gada, w górę dziada!" daję + i po sprawie. Z zamiast "co ty p...." -. I tyle. Dzięki temu nie zaśmieca się wątku głosami poparcia/sprzeciwu które nie wnoszą treści do dyskusji.

Pozdrawiam.


Tomasz Sztejka
Duda (25557 punktów)
Badanie OBOP na temat religii w szkole
wiadomosci(*)i_uczyly_sie_religii,item.html
jaax74 (48 punktów)
>Badanie OBOP na temat religii w szkole
>wiadomosci(*)i_uczyly_sie_religii,item.html

Patrząc przez pryzmat wypowiedzi bożenki w tym temacie

>No a ja pragnę pana poinformować że np: pana emerytura, nie daj boże renta i inne świadczenia to nasz dar (jako katolików) dla braci inowierców. Jak tak człowiek się zastanowi to katolicy jako, że są większością robią wielki gest miłości w stronę niewierzących. Jak podają statystyki ateistów jest w Polsce niecałe 4%, więc wasze podatki zżera sama inflacja a gdzie na renty i ewerytury? Nie ma ani grosza dlatego te 95% katolików w geście solidarności nie protestuje przeciwko temu że z naszej ciężkiej pracy odciągane są pieniążki na inowierców

to dane zawarte w badaniu OBOP są co najmniej szokujące !!!

Cytat: Większość Polaków (65 proc.) akceptuje obecność religii w szkołach publicznych.

Jak to 65% a nie 95 %? A gdzie się nagle podziało 30% ? No rozumiem 2, 3 no góra 7% ale nie 30%!

Skąd bożenka wie, że jest 95% katolików w Polsce?

Dalsza lektura artykułu jest równie porywająca.

Dalsze forsowanie KRK stawiania ocen, wliczania ocen do średniej na świadectwie, pisania egzaminu na maturze z religii nie przysporzy sympatyków.

Czy ludzie/wierni zaczną głosować nogami?

Chyba już zaczęli skoro jest taki rozstrzał aż na 30% pomiędzy jednymi źródłami danych a drugimi.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365