Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bez szans na powrót?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
07-09-2008 19:11Celecrin (11895 punktów)Bez szans na powrót?
Ocena 2 na 2
Witam
Rzecz będzie głównie o ubezpieczeniach, ale nie tylko.
Wiadomości z kraju przygnębiają mnie, PO chce zabrać nam kasę (!) (na pewno PO przegra następne wybory dzięki ZABRANIU pieniędzy emerytom z II filaru, mają to, jak w banku). Sam byłem agentem, podpisałem umowę z ponad setką ludzi. Co im głównie mówiłem? Oczywiście o dziedziczeniu pieniędzy.
Dziedziczenie pieniędzy zebranych w II filarze było dla mnie kawałkiem (30%) realizmu i uczciwości. Symbolem, że naprawdę pieniądze zbierane były prywatnie , tyle ile zebrałem jest moje i koniec.
Pamiętam jak mamiono nas tym dziedziczeniem, jak roztaczano wizję emerytur, że powstaną firmy, mówiono nawet jakie będą typy emerytur i co?
ZUS robi skok na naszą kasę!

To jest chyba Największa Kradzież po 1989 roku w Polsce. Wszystkie zbierane pieniądze w II filarze mają trafić do ZUS, jeśli emeryt umrze w ciągu 3 lat, rodzina dostanie 30% jego pieniędzy, jeśli umrze później rodzina nic nie dostanie.

Najgorsze jest to, że za "zabranie pieniędzy" funduszom OFE, dostały one "prezent" w postaci bardzo wysokich stawek pobieranych od nas. Miały iść stopniowo w dół, zamiast tego praktycznie są na maksymalnym poziomie.

Rząd ma nóż na gardle. Tu tak samo jak w przypadku stoczni, nie ma czasu. W przyszłym roku wiek emerytalny osiągną 55-latkowie w czasie reformy. Znaczy to tyle, że będą pobierać emeryturę zreformowaną. Jest wrzesień, a ciągle nie wiadomo jak im ją wypłacać Nie ma ustaw, regulacji. Czas minął. Rządy są zajęte, szukaniem haków, wystąpieniami radiowymi i audiowizualnymi, wyjazdami, cudzymi wojnami, z których Polska nie ma żadnego pożytku.
Minął trzeci rok mojej emigracji. Z przerażeniem obserwuję, że im dłużej tutaj jestem, tym Polska mniej mi się podoba. Polska jako całość, widzę te ręce które biorą, miliony rąk (stocznie, kopalnie, rolnicy), widzę te idiotyczne , nie kończące się kłótnie polityczne (zastanawiam się dlaczego media wyłącznie tym się zajmują) i zastanawiam się czy ja będę miał kiedyś szanse na powrót?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

homopitek (1536 punktów)
Tak wygląda zderzenie neoliberalnej utopii wyznawanej przez naszych aktualnych władców z szarą rzeczywistością, która nie bardzo chce słuchać ideologicznych zaklęć.


Nie stosuję emoticonów
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Idea dziedziczenia pieniędzy z OFE była dość absurdalna i wiadomo było, że nie ma szans na realizację.
Pytanie tylko dlaczego obiecywano ludziom coś, co było zupełnie nierealne ekonomicznie?
(Zresztą wiadomo dlaczego. Społeczeństwo nigdy nie "przełknęłoby" reformy emerytalnej znając jej prawdziwy charakter.)
08-09-2008 17:42 
 Ocena-1 na 1
Celecrin (11895 punktów)
>Idea dziedziczenia pieniędzy z OFE była dość absurdalna i wiadomo było, że nie ma >szans na realizację.
Przepraszam bardzo. Dlaczego MOJE pieniądze, które JA odkładam w PRYWATNEJ firmie, których wiadomo ile jest, co do złotówki, i które pracowały przez ostatnie ok. 25-45 lat w gospodarce (były inwestowane), ma zabierać państwo? Idea dziedziczenia może być absurdalna w przypadku wrzucania kasy do jednego wora, ale nie w przypadku indywidualnego konta!

Przy ubezpieczeniach emerytalnych występują dwa okresy. Pierwszy to ciułanie pieniędzy, drugi zawarcie umowy (ubezpieczenia) na płacenie emerytury.

Tak naprawdę dopiero po ustaniu okresu składkowego, zawieralibyśmy umowę z firmą ubezpieczeniową na temat emerytury. Przedmiotem umowy/ ubezpieczenia byłoby wypłacanie kwoty zebranej przez klienta i od formy zależałoby czy pieniądze są dziedziczone czy nie (wola klienta). W przypadku podzielenia zebranej kwoty na 20 lat fundusz emerytalny jest bezpieczny, w przypadku podzielenia pieniędzy na 5 lat, mniej.

Wiadomo, że mechanizm jest bardzo prosty, a wszystko jest solidnie statystycznie opracowane. Fundusz emerytalny będzie wypłacał tylko pieniądze zgromadzone na koncie przez klienta, (ciągle nimi obracając) ponosząc ryzyko, że klient będzie żył długo (ale to w sumie zależy od rodzaju umowy), w Polsce średnio klient żyje: mężczyźni - 70,5 lat, kobiety - 78,9 lat. Jak widać, w przypadku mężczyzn, można podzielić kwotę zebraną na 10 lat, po śmierci klienta, resztę oddać żonie. Ewentualnie można podpisać z firmą ubezpieczeniową umowę, że żona przejmie emeryturę po śmierci męża, emerytura będzie wtedy liczona "jak dla kobiety".

Natomiast w przypadku ustawy to czysta grabież. Przeżycie 3 lat po 65 roku życia gwarantuje rodzinie 30% ! Po trzech latach przepada wszystko. Pamiętajmy, że to wszystko jest w granicach konta klienta, dotyczy sumy przez niego zebranej, a statystyka tu nie kłamie. Facet żyje obecnie średnio 71 lat i koniec. Na co ZUS przeznaczy zatem pieniądze?
placownik (17853 punktów)

>Fundusz emerytalny będzie wypłacał tylko pieniądze zgromadzone na koncie przez klienta, (ciągle nimi obracając) ponosząc ryzyko, że klient będzie żył długo

   Fundusz emerytalny zawsze będzie starał się zrównoważyć ryzyko straty spowodowane długim życiem emeryta, nadzieją na zysk wynikającą z jego przedwczesnego (statystycznie) zgonu. Jeśli dopuścić dziedziczenie, to będzie to ze stratą dla funduszu. Oczywiście fundusz będzie szukał rekompensat w innym miejscu - na przykład w podniesieniu opłat manipulacyjnych, albo opłat za zarządzanie zgromadzonymi środkami finansowymi. Nie kijem go to pałką. Cudów nie ma.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
salek (4701 punktów)
> Idea dziedziczenia może być absurdalna w przypadku wrzucania kasy do jednego wora, ale nie w przypadku indywidualnego konta!
Idea dziedziczenia po wykupieniu ubezpieczenia jest absurdalna. I masz rację, że jest to dokładnie opracowane statystycznie. Nie da się wyjąć 'niewykorzystanej' części sumy ubezpieczenia, nie zawalając przy okazji całego systemu.

Spróbuj przeformułować problem korzystając z ubezpieczenia samochodowego. Jeżeli po roku jeżdżenia samochodem nie rozbiję go powinienem żądać zwrotu stawki ubezpieczenia AC z powrotem, czy nie?

>Natomiast w przypadku ustawy to czysta grabież.
Oczywiście. Sprawiedliwie byłoby, gdyby w ustawie jedynym sposobem wypłacania pieniędzy z OFE było wypłacenie całości zgromadzonych pieniędzy, a emeryt mógł pójść z nimi do zakładu emerytalnego i przeprowadzić na przykład taką rozmowę:
- Dzień dobry, chciałem wykupić emeryturę.
- A ile Pan sobie życzy?
- 800 złotych miesięcznie
- Świetnie, poproszę dokumenty.. acha, grupa ryzyka taka.. tu proszę podpisać.. a w okienku zapłacić 140000 pln.
.. a co emeryt zrobi z resztą to już jego problem. Dziedziczenie w takim systemie ma tyle samo sensu, co zwrot składki AC.

Oczywiście to, czy w ogóle gdziekolwiek pójdzie i cokolwiek wykupi to też powinien być problem emeryta. I cała operacja mogłaby spokojnie zostać załatwiona bezgotówkowo.

> Na co ZUS przeznaczy zatem pieniądze?
Jak to na co? Na pałace
08-09-2008 21:02 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Nie mamy się o co spierać. Rozumiem co piszesz i się z tym zgadzam.

Cytat:
Idea dziedziczenia po wykupieniu ubezpieczenia jest absurdalna.

Jako taka oczywiście nie. Istnieje masa różnorakich ubezpieczeń i 90% polega na ochronie rodziny po śmierci klienta.
Jeśli chodzi o emerytury też idea nie jest absurdalna. Kupujesz po prostu ubezpieczenie, są ich różne warianty. Masa wariantów. Przychodzisz ze swoją kasą do firmy i kupujesz produkt jaki chcesz, ewentualnie na jaki Cię stać.
Jeśli myślisz z troską o rodzinie, wybierasz określony produkt, jeśli chcesz żyć na emeryturze dostatnio wybierasz inny.
Kontynuacja wypłat emerytur jest bardzo ważna w przypadku, w którym tylko jeden ze współmałżonków pracował lub zarabiał dobrze. Za 10-letni okres gwarantowanej wypłaty emerytury, spadnie ona gdzieś o 20% w stosunku do emerytury na jedna osobę. Przy gwarantowanej wypłacie emerytury dla współmałżonka przez 20 lat po śmierci ubezpieczonego kwota spada już o około 40%.
Jednak to jest mój wybór, mój i wara od moich pieniędzy.

Nie chodzi o powtarzanie słowa "dziedziczność" jak mantrę. Mi głównie chodzi o "ubezwłasnowolnienie" naszych pieniędzy i położenie na nich lepkich łapek ZUSu.
salek (4701 punktów)
To prawda. Jeżeli pod hasłem 'dziedziczenie' rozumieć nie mający nic wspólnego z przekazywaniem środków mechanizm. Z tym, że szacunki które przedstawiłeś są bardzo optymistyczne. Sądzę (na podstawie bardzo uproszczonych obliczeń) że kwoty te musiałyby być o co najmniej 20-40% niższe. A 20-30% emerytury, nawet w zamian za gwarancję wypłacania jej przez 20 lat tu już bardzo niewiele.
stilgar (7322 punktów)
Moim zdaniem cała idea emerytur jest idiotyczna. Gdyby każdy po prostu oszczędzal i te pieniądze, które teraz stanowią jego składkę na ZUS wpłacał sobie na konto w banku, na starość miałby znacznie więcej pieniędzy i byłyby to jego pieniądze. Nie fundowałby przy tym pałacy ZUSu, pensji tysięcy pracowników. Nie byłoby problemów z komputeryzacją ZUSu ani reform.

Tylko oczywiście, państwo musi dbać o obywateli, bo ci są zbyt głupi aby sobie oszczędzić pieniądze na starość...

Likwidacja emerytur niestety jest niemożliwa do przeprowadzenia - wystarczy zobaczyć, na jaki opór napotyka idea prywatyzacji szpitali. Ludzie lubią dostawać coś za darmo, nawet, jeśli muszą za to o wiele więcej zapłacić.
08-09-2008 14:04 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Cały dowcip z systemem emerytalnym polega na tym, że najbardziej bronią go ci, którzy na tym korzystają. Ostatnio broni się "jak niepodległości" wcześniejszych emerytur. Rzesza ludzi walczy o to, żeby wyjąć z systemu więcej niż kiedykolwiek włożyła.

Co nie oznacza, że system państwowych ubezpieczeń emerytalnych jest złym pomysłem. Jak dotąd chyba nie wymyślono nic lepszego. Pod warunkiem jednak, że jest w miarę szczelny i przede wszystkim sprawiedliwy (bez wcześniejszych emerytur, służb mundurowych, KRUSów, lewych rencistów i innych tego typu patologii)
salek (4701 punktów)
Kłopot zacząłby się, gdyby emeryt dożył chwili gdy oszczędzone pieniądze się skończą.
stilgar (7322 punktów)
>Kłopot zacząłby się, gdyby emeryt dożył chwili gdy oszczędzone pieniądze się skończą.
Ekhm. Przecież są jeszcze odsetki. Przy akumulowaniu pieniędzy przez całe życie uzbiera sie dostateczna kwota, aby z samych odsetek nieźle żyć.
08-09-2008 17:55 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Zagwarantujesz każdemu emerytowi, że przeżyje z odsetek od zgromadzonego kapitału?

Spróbuj policzyć, ile emerytury dostanie delikwent po 40 latach odkładania na lokatę przysłowiowych paru groszy, zakładając, że inflacja jest o jeden procent wyższa, niż oprocentowanie lokaty. I jak długo taka emerytura będzie wystarczająca. Pouczające doświadczenie
stilgar (7322 punktów)
Jeśli ktoś nie uzbiera sobie wystarczająco dużo to jest jego problem. Zwróć uwagę, że teraz też każdy "zbiera" na swoją emeryturę odkładając pieniądze do ZUSu. I jakoś musi dla wszystkich wystarczyć, utrzymując jeszcze molocha.
salek (4701 punktów)
Tylko zauważ, że średnia czasu odkładania w ZUS to powiedzmy 30 lat, a statystycznie okres pobierania tej emerytury to 10-15.. zatem przynajmniej z grubsza na emeryturę składa się 2-3 pracujących. I wtedy ma to sens. Jeżeli jednak przyjmiesz wyłącznie odsetki, to miesięczna emerytura wyniesie na przykład 200 złotych.

Oczywiście to nie musi być mój problem. Moim problemem będą za parę lat emeryci blokujący centra miast i kamienie w oknach rządowych agencji. Później moim problemem będą władze uchwalające emerytury każdemu kto zażąda, bo przecie jemu się należy. Tak że lepsze pod tym względem rozwiązanie to ZUS, który o ile pamiętasz nie zbiera, a dystrybuuje. Równie dobrym mogłyby być zakłady emerytalne. Ale nie będą, przynajmniej dopóty, dopóki o obracaniu moimi pieniędzmi będą decydowali politycy, a nie ja. I to jest sedno problemu.
Celecrin (11895 punktów)
>Kłopot zacząłby się, gdyby emeryt dożył chwili gdy oszczędzone pieniądze się skończą.
Jest to kwestia umowy z firmą ubezpieczeniową. Grają rolę tutaj dwie liczby, kwota przez Ciebie uzbierana i średnia długość życia klienta. Wiadomo, że wysokość emerytury zależałaby od rodzaju ubezpieczenia. Klient mógłby przyjąć wersję bez dziedziczenia (większa emerytura) i z dziedziczeniem (mniejsza).
08-09-2008 18:11 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Jest to kwestia umowy z firmą ubezpieczeniową.
W przypadku wskazanym przez stilgara nie ma firmy ubezpieczeniowej. Każdy odkłada sobie.

>Grają rolę tutaj dwie liczby, kwota przez Ciebie uzbierana i średnia długość życia klienta. Wiadomo, że wysokość emerytury zależałaby od rodzaju ubezpieczenia. Klient mógłby przyjąć wersję bez dziedziczenia (większa emerytura) i z dziedziczeniem (mniejsza).
Problem dla przypadku z dziedziczeniem polega na konieczności odpowiedzi na pytanie: skąd wziąć dla tych, co żyją dłużej niż średnia. Za wiek do obliczeń należałoby przyjmować jakąś astronomiczną wartość (np. wiek najdłużej żyjącego człowieka plus parę lat). Tylko wtedy emerytura to byłyby jakieś - dosłownie - grosze...
08-09-2008 19:14 
 Ocena-1 na 1
Celecrin (11895 punktów)
>>Jest to kwestia umowy z firmą ubezpieczeniową.
>W przypadku wskazanym przez stilgara nie ma firmy ubezpieczeniowej. Każdy odkłada sobie.
Masz rację. Mój post był bezprzedmiotowy.
>>Grają rolę tutaj dwie liczby, kwota przez Ciebie uzbierana i średnia długość życia klienta. Wiadomo, że wysokość emerytury zależałaby od rodzaju ubezpieczenia. Klient mógłby przyjąć wersję bez dziedziczenia (większa emerytura) i z dziedziczeniem (mniejsza).
>Problem dla przypadku z dziedziczeniem polega na konieczności odpowiedzi na pytanie: skąd wziąć dla tych, co żyją dłużej niż średnia. Za wiek do obliczeń należałoby przyjmować jakąś astronomiczną wartość (np. wiek najdłużej żyjącego człowieka plus parę lat). Tylko wtedy emerytura to byłyby jakieś - dosłownie - grosze...
Dlatego emerytura to jest formą ubezpieczenia. Ubezpieczenie jest umową podpisywaną indywidualnie, natomiast firma ubezpieczająca zarabia (bardzo dobrze) na średniej. Tabele GUS-u nie kłamią, jeśli GUS podaje, ze średni okres życia dla facetów to 71 lat w Polsce to tak jest.
Więc powiedzmy dla Ciebie umowa jest sprawą indywidualną, a dla firmy jesteś statystycznym klientem, żyjącym 71 lat czyli tylko o 6 lat przeżywającym rozpoczęcie emerytury.
Jasne, że emerytura, dziedziczona w jakiś sposób, byłaby niższa, ale o ile? Także suma wypłacana rodzinie nie byłaby cała, lub byłoby ograniczenie czasowe (do 5 lat po przejściu na emeryturę?).
Byłem pracownikiem znanej firmy ubezpieczeniowej, która podawała nam różne warianty, oferty emerytur dla klientów i z tego co pamiętam propozycje były bardzo interesujące.
salek (4701 punktów)
>Jasne, że emerytura, dziedziczona w jakiś sposób, byłaby niższa, ale o ile?
Wydaje mi się, że to proste. Dla przypadku bez dziedziczenia czas pobierania emerytury to 6 lat. Dla przypadku 'coś musi zostać' to musiałby być wiek najstarszego Polaka + jakiś bonus na wydłużanie wieku dożycia (110 lat?). A więc z 6 lat robi się 55. Emerytura musiałaby być zatem dziesięciokrotnie niższa, jeżeli wystarczające jest tylko dzielenie.

> Także suma wypłacana rodzinie nie byłaby cała, lub byłoby ograniczenie czasowe (do 5 lat po przejściu na emeryturę?).

Ale czemu nie wypłacać by całości pieniędzy, jakie pozostały? Ciekawym niby jakim prawem część państwo mogłoby zagarnąć..
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Co im głównie mówiłem? Oczywiście o dziedziczeniu pieniędzy.
>Dziedziczenie pieniędzy zebranych w II filarze było dla mnie kawałkiem (30%) realizmu i uczciwości.
>Symbolem, że naprawdę pieniądze zbierane były prywatnie , tyle ile zebrałem jest moje i koniec.(...)

Cóż, na to mogę zacytować mojego dawnego nauczyciela fizyki:

Naiwni myślą, że....

Dałeś sobie wcisnąć kit i wciskałeś go innym. Ot, i cała prawda. Przecież II-gi filar był tylko i wyłącznie sposobem na rozdzielenie obowiązkowej składki, przygotowaniem, podobnie jak system kas chorych (przypominam, zlikwidowany w spazmie nawrotu socjalizmu), pod pełną komercjalizację rynku ubezpieczeń. Zasadniczo co do możliwości wpływu klientów na wysokość składki itp. drugi filar stał się tylko kolejną pozycją na kwitku wypłaty. Wcześniej był ZUS, teraz, ZUS+II-filar.

Fakt, że masz wybór gdzie wpłacać składkę, w zestawieniu z tym, że musisz ją wpłacać w ściśle określonej wysokości i terminie (pod groźbą sankcji karnych) zdecydowanie nie czyni tych pieniędzy "moją kasą".

Będziesz mi oddawał 5% co zarobiłeś każdego pierwszego dnia miesiąca. Bo jak nie to w ryj. A ja, w zamian za to, starannie włożę to do szufladki z twoim nazwiskiem, a jak będziesz już stary, ślepy, przygłuchy i zaczniesz kiepsko kontaktować to ci to będę wypłacał, tak, byś miał tyle, ile ci będzie potrzeba.

Uwierzyłeś w to? Chyba tak.

I tak, jak kasy chorych, pomysł, by ZUS wymierał w sposób naturalny, trafia na wysypisko historii. Żaden polityk przy zdrowych zmysłach nie odda w ręce obywateli (które głupie są jak wiadomo niepomiernie) kontroli na pieniędzmi kierowanymi do służby zdrowia i do systemu emerytalnego.

Bo pieniądz to władza, a władza to ... pieniądz.

>(...) zastanawiam się czy ja będę miał kiedyś szanse na powrót?

Kamikadze - boski wiatr - wracaj kiedy chcesz.


Tomasz Sztejka
sukulent (2309 punktów)
>... zastanawiam się czy ja będę miał kiedyś szanse na powrót?

Chyba pora więc spytać jaki jest system emerytalny w kraju, w którym przebywasz ?
Czy policzyłeś, co Cię czeka, w razie, gdybyś został ?
Serdecznie pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365