 |
Posłać czy nie posłać... ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-09-2008 21:36 | marcind (103 punktów) | Posłać czy nie posłać... ?
1 na 1 | Witam, pozwoliłem sonie założyć nowy wątek, gdyż ten o nauce religii w szkołach zszedł trochę na boczne tory. Chciałem poznać Wasze zdanie na temat, który bezpośredni dotyczy mnie i moją rodzinę. Myślę, że taka dyskusja może pomóc wielu młodym osobom które się wahają...
Od początku. Mój starszy syn za rok, bądź dwa pójdzie do pierwszej klasy. Piszę dlatego, gdyż w tym momencie ma 5 lat i chodzi do zerówki. Jako, że chcemy aby jego szkoła podstawowa była na tyle dobra, żeby ułatwiła mu dostanie się do dobrego gimnazjum a pózniej liceum, podanie o przyjęcie zaczęliśmy składać już teraz. Mieszkamy za Warszawą około 30 km, stąd wybór szkoły jest mocno ograniczony. Wszystkie lokalne SP, w rankinagu (wyniki testów 6 klasistów) wypadają delikatnie mówiąc słabo, stąd pomysł na szkołę prywatną w najbliższych oklicach Warszawy. Po wstępnej selekcji do wyboru mamy 3 szkoły.
Pierwsza, najbliżej, ładny budynek w 100% dostosowany do potrzeb szkoły, niezła opinia, dobre wyniki z egazminów, ale ... na pytanie czy jeste religia czy etyka usłyszałem: - RELIGIA Delikanie zniesmaczony, pociągnałem temat dalej pytając: - obowiązakowa? Zapdała niezręczna cisza... - ... no wie Pan, w zeszłym roku był takie jeden... hm, wie Pan
Szkoła druga, budynek wygłąda jak barak, dobre wyniki uczniów, obowiązkowa etyka, religia do wyboru.
Szkoła trzecia. Pełna profeska, najlepsze wyniki, świetne zaplecze, bez dwóch zdań robi najlepsze wrażenie. Tylko małe ale, jej patronem jest jakiś święty, a budynek znajduje się na teranie kościoła... Resztę dopowiedzcie sobie sami!
Rozterki:
Co jest ważniejsze? Moje przekonania, moja niechęć do KK czy dobrze przygowowany do startu w dorosłe życie człowiek - mój syn?
Rozterki mojej żony - Czy Ty sobie wybrażasz jaka to będzie dla niego trauma, jak jako jedyny nie będzie chodził na religie, jak go będą palcami wytykać, oszczędź mu tego...
Co jest wg. Was ważniejsze?
Ja zdeklarowany ateista. Żona konformistka - nie wierzy w Jezusa i s-ke, myśli, że jest jakaś siła wyższa.
Zapraszam do dyskusji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Adamiak (36436 punktów) | > Co jest ważniejsze? Moje przekonania, moja niechęć do KK czy dobrze przygowowany do startu w> dorosłe życie człowiek - mój synChyba sam sobie odpowiedziałeś  Lepsza edukacja (w domyśle: w lepszej szkole) gruntowniej przygotuje (powinna  ) syna do dokonywania później słuszniejszych wyborów...a co wybierze?- to będzie jego sprawa. Uważam, że takie wyjście jest optymalne. Pozdrawiam miło
|
|
3 na 3 | Zulka (2198 punktów) |
> Co jest ważniejsze? Moje przekonania, moja niechęć do KK czy dobrze przygowowany do startu w> dorosłe życie człowiek - mój syn?> Rozterki mojej żony - Czy Ty sobie wybrażasz jaka to będzie dla niego trauma, jak jako jedyny nie> będzie chodził na religie, jak go będą palcami wytykać, oszczędź mu tego...> Ja zdeklarowany ateista. Żona konformistka - nie wierzy w Jezusa i s-ke, myśli, że jest jakaś siła> wyższa.Z jednej strony, nawet jeśli poślesz Syna do szkoły prokatolickiej - jest bardzo prawdopodobne, że mając w domu przykład innego światopoglądu, nie "ugrzęźnie" w kościołowości. Niestety obawiam się, że nie uniknie "wytykania palcami" (ale to może Mu wzmocnić charakter) albo będzie musiał się ukrywać ze swoimi wątpliwościami. Z drugiej strony uważam, że "dobre przygotowanie do startu w dorosłe życie" nie wiąże się z wyborem szkoły "najlepszej w rankingach". Często ważne jest też podejście do Małego Człowieka, do Jego ciekawości świata, tolerancja dla różnorodności, szacunek. No i jeszcze jedno - posłanie Dziecka do szkoły, której "misji" się nie akceptuje może być dla Niego nauką, że Rodzice w wybierają konformizm. Że w domu myślą inaczej, a w "świecie publicznym" podporządkowują się większości. Może to i nie jest zła nauka - konformiści mają w życiu łatwiej... Niezależnie od Waszej decyzji pozdrawiam. Również Przyszłego Pierwszoklasistę
|
|
 | -1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > "dobre przygotowanie do startu w dorosłe życie" nie wiąże się z wyborem szkoły "najlepszej w rankingach". Często ważne jest też podejście do Małego Człowieka, do Jego ciekawości świata, tolerancja dla różnorodności, szacunek.Widze Zulko, ze nie tylko jestes leniuszkiem ale rowniez idealistka  Odpowiem Ci: po pierwsze - czesto wlasnie szkoly "najlepsze w rankingach" zapewniaja dobre "podejście do Małego Człowieka, do Jego ciekawości świata, tolerancja dla różnorodności, szacunek"... Wlasnie dlatego sa to "dobre szkoly". Po drugie, nie tylko co czlowiek wyniesie i jak jest traktowany w szkole jest wazne... Rownie wazna jest ranga szkoly. Jesli ktos chodzil do London Oratory School albo V LO w Krakowie, zawsze bedzie to lepiej wygladalo w czasie przyjmowania na studia a nawet i pozniej. Podobnie jest roznica, czy ktos konczyl Oxford czy tylko Uniwersytet Londynski. Czy ktos konczyl UJ czy AP w Krakowie (ze wskazaniem na UJ  )... Wszystko to widac w CV  Wyobrazasz sobie miec w CV Eton College jako szkole srednia??? Wszystkie drzwi przed Toba stalyby otworem  Czy zdziwiloby Cie to, ze gdybys chodzila do super-drogiej elitarnej szkoly mialabys lepszy start dzieki CV niz dzieki zdobytej wiedzy? Idealizm pograza nas w mrzonkach bardziej niz religie............
|
|
|  | | Zulka (2198 punktów) | Witaj Magnusie (chyba za Tobą tęskniłam? inaczej nie umiem sobie wytłumaczyć radości z Twojego postu hi hi) > Widze Zulko, ze nie tylko jestes leniuszkiem ale rowniez idealistka  bywam  > Odpowiem Ci: po pierwsze - czesto wlasnie szkoly "najlepsze w rankingach" zapewniaja dobre "podejście do Małego Człowieka, do Jego ciekawości świata, tolerancja dla różnorodności, szacunek"... Wlasnie dlatego sa to "dobre szkoly".zgadzam się - "często" ale nie zawsze  , jeżeli jednocześnie spełnione są te dwa warunki - Twój wybór jest łatwiejszy. Jednak ja mówię o sytuacji, kiedy są "rozdzielne". W takim przypadku ja wybieram "podejście". > Po drugie, nie tylko co czlowiek wyniesie i jak jest traktowany w szkole jest wazne... Rownie wazna jest ranga szkoly. Jesli ktos chodzil do London Oratory School albo V LO w Krakowie, zawsze bedzie to lepiej wygladalo w czasie przyjmowania na studia a nawet i pozniej. Podobnie jest roznica, czy ktos konczyl Oxford czy tylko Uniwersytet Londynski. Czy ktos konczyl UJ czy AP w Krakowie (ze wskazaniem na UJ )...Oczywiście klasa szkoły może mieć znaczenie. Tylko w tym przypadku nie mówimy Eton College (o ile wiem nie mieści się 30 km od Warszawy). To dwie porównywalne w klasie szkoły. Jeżeli natomiast mówimy o wyborze "szkoły elitarnej" to taki wybór jest już chyba mniej "wrażliwy" na położenie geograficzne. Mogę więc wybrać szkołę jednocześnie "elitarną" i o wartościach zgodnych z moimi. Chyba, że twierdzisz że wszystkie "elitarne"szkoły są jednocześnie "katolickie". > Idealizm pograza nas w mrzonkach bardziej niz religie............Rozumiem, że jesteś Zwolennikiem nie postępowania zgodnie z deklarowanymi wartościami  Konformiści łączcie się?
|
|
| |  | | dark magus (320 punktów) | > Witaj Magnusie (chyba za Tobą tęskniłam? inaczej nie umiem sobie wytłumaczyć radości z Twojego postu hi hi)Ja rowniez ciesze sie, ze po wakacjach spotykam tu te same, mile twarze  > >Odpowiem Ci: po pierwsze - czesto wlasnie szkoly "najlepsze w rankingach" zapewniaja dobre "podejście do Małego Człowieka, do Jego ciekawości świata, tolerancja dla różnorodności, szacunek"... Wlasnie dlatego sa to "dobre szkoly".> zgadzam się - "często" ale nie zawsze , jeżeli jednocześnie spełnione są te dwa warunki - Twój wybór jest łatwiejszy. Jednak ja mówię o sytuacji, kiedy są "rozdzielne". W takim przypadku ja wybieram "podejście".Jak bedziesz w stanie dowiedziec sie o "podejsciu" szkoly inaczej niz z rankingow??? > Mogę więc wybrać szkołę jednocześnie "elitarną" i o wartościach zgodnych z moimi. Chyba, że twierdzisz że wszystkie "elitarne"szkoły są jednocześnie "katolickie".Oczywiscie, ze nie  Moja zona miala przez chwile watpliwosci, czy poslac dzieci do szkoly muzulmanskiej, czy katolickiej, bo to byly najlepsze szkoly w okolicy  Jakos tak dziwnie sie sklada, ze szkoly "mniejszosciowe", religijne zachowuja wyzszy poziom niz inne szkoly panstwowe... Pisze to najzupelniej racjonalnie - na podstawie obserwacji  Szkoly "prywatne", "elitarne" (czytaj - dla bogaczy  ) to oczywiscie zupelnie inna bajka  Stad rzeczywiscie wynika, ze najlepiej dla racjonalisty, to poslac dziecko do wybranej szkoly "elitarnej"! > Rozumiem, że jesteś Zwolennikiem nie postępowania zgodnie z deklarowanymi wartościami Konformiści łączcie się?Ja jestem zwolennikiem postepowania zgodnie z dobrze przemyslanym i zrozumianym systemem wartosci  I z tym czego nauczylem sie w poznosocjalistycznych szkolach - z "ciekawościa świata, tolerancja dla różnorodności, szacunkiem"...
|
|
| | |  | | Zulka (2198 punktów) |
> Jak bedziesz w stanie dowiedziec sie o "podejsciu" szkoly inaczej niz z rankingow???Z rankingów mogę się dowiedzieć jak wiele wymaganego programem nauczania materiału przyswoili uczniowie. Tylko tyle. O "podejściu" moim zdaniem z rankingu się nie dowiem. Jeśli interesuje Cię "podejście" sugerowałabym raczej przeprowadzenie rozmów z Rodzicami uczących się tam Dzieci, poszperanie w Neciku itp. > Moja zona miala przez chwile watpliwosci, czy poslac dzieci do szkoly muzulmanskiej, czy katolickiej, bo to byly najlepsze szkoly w okolicy Jakos tak dziwnie sie sklada, ze szkoly "mniejszosciowe", religijne zachowuja wyzszy poziom niz inne szkoly panstwowe... Pisze to najzupelniej racjonalnie - na podstawie obserwacji  Ta "racjonalność" dotyczy konkretnej sytuacji Twoich Dzieci i decyzji Twojej Żony. Podstawowym błędem interpretacyjnym jest uogólnianie swoich (siłą rzeczy niewielu doświadczeń) na ogół życia społecznego. Rozumiem jednak na podstawie Twojej wypowiedzi dlaczego tak bronisz szkół katolickich - racjonalizacja już podjętej decyzji  > Szkoly "prywatne", "elitarne" (czytaj - dla bogaczy ) to oczywiscie zupelnie inna bajka  > Stad rzeczywiscie wynika, ze najlepiej dla racjonalisty, to poslac dziecko do wybranej szkoly "elitarnej"!Niekoniecznie. Może posłać do najbliższej  . Ja tylko mówię, że każdy wybór pociąga za sobą określone konsekwencje. Na szczęście, szkołę można zmienić jeśli Rodzina uzna, że konsekwencje są jednak nie do zaakceptowania. > Ja jestem zwolennikiem postepowania zgodnie z dobrze przemyslanym i zrozumianym systemem wartosci  > I z tym czego nauczylem sie w poznosocjalistycznych szkolach - z "ciekawościa świata, tolerancja dla różnorodności, szacunkiem"...To tak jak ja
|
|
4 na 4 | LEGION. (3161 punktów) | Cóż - moim zdaniem najgorszym wyborem byłaby szkoła nr1, z powodu "- ... no wie Pan, w zeszłym roku był takie jeden... hm, wie Pan". Co to za "nowiepan" i "takijeden"? od "nowiepanów" trzymać się należy z daleka a już na pewno nie należy oddawać takim swoich młodych na wychowanie. Wybrałbym szkołę nr2 - wygląd jak barak? Z tego co pamiętam takie rzeczy tworzą klimat, nowe, świeżo wyremontowane budynki nie nadają się dla młodzieży - za bardzo przypominają szpital... Jeżeli budynek jest docieplony i grzybem nie zarósł, to jest świetnie. Jeśli do tego są tam porządni nauczyciele - nic lepszego od nauczyciela który z powodu ograniczonych środków kombinuje coś z niczego - młode będzie miało gratis naukę kreatywności. Szkoła nr3 nie jest najgorsza, ale tu dużo zależy od tego kto w niej rządzi, bo nawet wśród klechów zdarzają się porządni ludzie i dobrzy nauczyciele, nie odrzucałbym tej opcji bez dokładniejszego sprawdzenia stosunku władz szkoły do osób o niechrześcijańskim światopoglądzie. Choć z drugiej strony - sam wybrałem UWr między innymi z powodu braku teologii i stanowczemu odrzucaniu wniosków Papieskiego Wydziału Teologicznego o podpięcie do uniwerku.
Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
|
|
1 na 1 | lipschitz (1674 punktów) | Według mnie na tym poziomie niedociągnięcia edukacyjne spokojnie można nadrobić w domu, zresztą nie wyobrażam sobie nawet takiej szkoły podstawowej, która realnie byłaby zdolna w 100% zapewnić optymalną edukację. Są przecież rodzice, niewielu, ale jednak są, którzy sami edukują własne dzieci nie wysyłając ich w ogóle do szkoły. Czytając ich opinie, obawy dotyczyły głównie wyższego poziomu nauczania, czyli potem raczej należy się martwić o zapewnienie dobrych nauczycieli a nie teraz. Teraz możemy sami sobie z tym radzić bez większych kłopotów. Wybrałbym zdecydowanie szkołę najbliższą przekonaniom rodziców i przyjazną optymalnie dziecku, a geniusza zaczął kształcić w domu.
|
|
 | 1 na 3 | marcind (103 punktów) | Dziekuej za odpowiedzi.
Małe ale...
nie jest geniuszem, jestem przeciętnym "kowalskim" nie jestem w stanie przekazać mu taaaaakiej wiedzy, bo jej zwyczajnie nie mam. To, że jestem madrzejszy od 90% społeczeństwa polskiego, nie uprawomacnia mnie do kształcenia, choćby własnego dziecka - zamiast posyłać go do szkoły! Nie jestem też "wojownikiem" - nie obnoszę się ze swoją niewiarą, nie staram się na siłe uzmysłwić innym, że się mylą... to taka sama syzyfowac praca, jak przekonywać pisowy beton, że leniwie PO jest mimo wszytstko lepsze!
|
|
witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Posłać czy nie posłać... ? Oto jest pytanie...
Mam wrażenie, że nauczanie religii i aborcja, całkowicie zdominowały Forum.
|
|
 | | J.Szulc (5723 punktów) |
Co chcesz? Początek roku szkolnego... a także koniec wakacji... (miłości wakacyjne?).
|
|
 | | awitu (7627 punktów) | > Posłać czy nie posłać... ?> Oto jest pytanie...> Mam wrażenie, że nauczanie religii i aborcja, całkowicie zdominowały Forum.Bo wierszyków nie piszesz... i wino sam wypiłeś 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| O RLY? (0 punktów) |
>Rozterki mojej żony - Czy Ty sobie wybrażasz jaka to będzie dla niego trauma, jak jako jedyny nie >będzie chodził na religie, jak go będą palcami wytykać, oszczędź mu tego...
Aż tak tam w okolicach tej Warszawy z tym źle?
W małej miejscowości pod Lublinem gdzie się wychowałem i uczyłem(podstawówka-LO) mało kogo zajmowało czy ktoś chodzi na religie czy nie. W podstawówce, chociaż byli uczniowie niechodzący na religię( np. dwaj bracia, których rodzice byli Świadkami Jehowy) nie zauważyłem żeby kogoś z tego powodu dyskryminowano. Od gimnazjum ten przedmiot zaczyna służyć głównie do spisywania lekcji. A w LO może ze cztery osoby z mojej dwudziesto-paro osobowej klasy traktowało go poważnie. Zwyczajnie nie był to dla nikogo temat.
Jak tak patrzę wstecz to nie wyobrażam sobie żeby komuś wpadło do głowy dyskryminować kogoś, dlatego że nie chodzi na religię. Nie znam zresztą takiej sytuacji z autopsji.
|
|
 | | marcind (103 punktów) |
>Aż tak tam w okolicach tej Warszawy z tym źle?
Może w okolicach Konstancina jest lepiej, ale po stronie wschodniej, totalna posucha... Nie, ma się co rozwodzić, gdzie jest lepiej i czy jest? Zaufaj, że sprawdziłem zanim zacząłem pisać!
PS. wszystkie 3 opisywane szkoły są prawantne... to a propos, słabej jakości budynku!
|
|
|  | | sukulent (2309 punktów) | > Może w okolicach Konstancina jest lepiej, ale po stronie wschodniej, totalna posucha... Gdzie na wschodzie ? Północnym, czy południowym ? Też jestem z warszawskiej "ściany wschodniej" i znalazłam dla swojej progenitury szkołę, z której jestem jak dotąd totalnie zadowolona. Prywatną. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| |  | | marcind (103 punktów) | > >Może w okolicach Konstancina jest lepiej, ale po stronie wschodniej, totalna posucha...> Gdzie na wschodzie ? Północnym, czy południowym ?> Też jestem z warszawskiej "ściany wschodniej" i znalazłam dla swojej progenitury szkołę, z której jestem jak dotąd totalnie zadowolona. Prywatną.> Pozdrawiam> "Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )Praga płd. to strefa graniczna
|
|
| | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Praga płd. to strefa graniczna  W którą stronę ? Jestem dalej za Prg.płd i "sobie nie szkoduję" , Ty za Płn ? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | |  | | marcind (103 punktów) | > >Praga płd. to strefa graniczna  > W którą stronę ?> Jestem dalej za Prg.płd i "sobie nie szkoduję" , Ty za Płn ?> Pozdrawiam> "Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )Saska Kępa jest strafą graniczą, przejazd przez Wisłę nie wchodzi w grę! Mieszkam na wschód od Warszawy. Ząbki-Zileonka....
|
|
| | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Mieszkam na wschód od Warszawy. Ząbki-Zileonka.... To się nie przejmuj. Najpierw szukaj w najbliższej odległości, żeby daleko nie jeździć w strategicznych godzinach, a potem, jeżeli to konieczne - rozszerzaj krąg. W tej okolicy (a mam na myśli szeroki krąg) jest sporo dobrych szkól, a do tego dużo fajnych dzieciaków. Podstawa oceny szkoły - rozmowa z dyrektorem i pozwolić się mu wygadać. Nie jest ważne, co w fasadzie, bo realizacja może być zaskakująca. Boję się, ze ta zasada nie dotyczy jednak szkoły na terenie kościelnym. Giordano Bruno raczej tam nie uczęszcza. Jeżeli mogę poradzić - bardziej niż religii unikaj brutalnego wyścigu szczurów. Dasz radę  Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | |  | | marcind (103 punktów) | > >Mieszkam na wschód od Warszawy. Ząbki-Zileonka....> To się nie przejmuj. Najpierw szukaj w najbliższej odległości, żeby daleko nie jeździć w strategicznych godzinach, a potem, jeżeli to konieczne - rozszerzaj krąg. W tej okolicy (a mam na myśli szeroki krąg) jest sporo dobrych szkól[ciach]Jak jest sporo, to podaj chciaz 3 godne polecenia
|
|
1 na 1 | aenigma (455 punktów) | >Szkoła druga, budynek wygląda jak barak, dobre wyniki uczniów, obowiązkowa etyka, religia do wyboru. Wydaje mi się, że wygląd budynku to nie wszystko. Nie oceniajmy szkoły po wyglądzie. Podał Pan strasznie mało szczegółów odnośnie tej szkoły. Czyżby to Pana zniechęciło? Barak barakowi nierówny, chyba nie muszę tłumaczyć. Jest zapewne wiele szkół, które wyglądają absolutnie niereprezentacyjnie, a są znacznie lepsze od innych, odremontowanych i wymuskanych. Poza tym jest to też kwestia szczęścia, na jaką klasę dziecko trafi. Poza nauczycielami, wynikami itp. warto zainteresować się, jakie dzieci do tej szkoły chodzą, może porozmawiać z jakimiś znajomymi rodzicami. Oczywiście, wyniki, nauczyciele i zaplecze też są bardzo ważne i tego nie kwestionuję. Poza tym szkoła "prywatna" nie znaczy "lepsza". Jeżeli nie jest to poparte innymi argumentami niż sama "prywatność" szkoły oczywiście.
Do pierwszej szkoły na pewno nie posyłać. Chyba że szkoła ma od pierwszego dnia kojarzyć się dziecku z wytykaniem palcami. O trzeciej też w sumie niewiele wiadomo. Czy jest to placówka stricte katolicka, czy tylko mieści się koło kościoła? Jakoś szkoła na terenie Akademii Wychowania Fizycznego nie jest szkołą sportową...
|
|
4 na 4 | stilgar (7322 punktów) | Wybieraj taką szkołę, gdzie najlepiej uczą i która ma najlepszy sprzęt - zajęcia religii i tak są przez dzieci totalnie olewane, więc są zupełnie nieistotne - nawet jak mały będzie na nie chodził, wystarczy, że mu powiesz, że ksiądz/katecheta opowiada bajki i juz
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | > Wybieraj taką szkołę, gdzie najlepiej uczą i która ma najlepszy sprzęt - zajęcia religii i tak są przez dzieci totalnie olewane, więc są zupełnie nieistotne - nawet jak mały będzie na nie chodził, wystarczy, że mu powiesz, że ksiądz/katecheta opowiada bajki i juz  Jasne, że tak!!! Pozdro.
|
|
 | | dark magus (320 punktów) | > BTW:> wiadomosci.onet.pl/1820836,11,item.htmlSzkoda,ze nie skomentowales... I dlaczego BTW? No coz, na "calym swiecie" tak jest... My Polacy musimy sie do tego po prostu przyzwyczajac, bo i u nas zaczna sie takie cuda dziac, jezeli bedziemy chcieli upodobnic sie do swiata i nie pozostac sami sobie zasciankiem... Byla mowa o groznym idealizmie wychylajacym glowe z niejednego postu na tym forum... Teraz dochodzi jeszcze jeden, rownie grozny - polski idealizm... Czy to nie - nacjonalizm? Racjonalny nacjonalizm czy racjonalizm narodowy
|
|
|  | | marcind (103 punktów) | > >BTW:> >wiadomosci.onet.pl/1820836,11,item.html> Szkoda,ze nie skomentowales... I dlaczego BTW?Przy okazji, ponieważ temat jest o nauczaniu i woborze szkoły, a to co jest w linku bezpośredniu nawiązuje do mojej sytaucji. Autor imo, stawia złą teze. To nie pieniądze decydują o przyjęciu do szkoły, lecze poziom dziecka i rodziców. Szkoły prywatne nie są przechowalnią dla bogatych, ale mało bystrych. Egazminy końcowe wymusiły na dyrekcji przyjmowanie dzieci najbardziej zdolnych, które będą windować poziom danej szkoły!!! Co za różnica czy 1000 pln czesnego zostanie zapłacone z konta kogoś, o miesięcznym ekwiwalencie 10kpln czy 100kpln?
|
|
| |  | | anulex (263 punktów) | >Egazminy końcowe wymusiły na dyrekcji przyjmowanie dzieci najbardziej zdolnych, które będą windować poziom danej szkoły!!!
O jakim typie szkół piszesz? O prywatnych, czy państwowych? O podstawówkach, gimnazjach, czy liceach?
>Co za różnica czy 1000 pln czesnego zostanie zapłacone z konta kogoś, o miesięcznym ekwiwalencie 10kpln czy 100kpln?
Artykuł dotyczy złej sytuacji dzieci pochodzących z biednych rodzin. Biedna rodzina to nie taka, której dochody wynosza 10k.
|
|
| | |  | | marcind (103 punktów) |
>O jakim typie szkół piszesz? O prywatnych, czy państwowych? O podstawówkach, gimnazjach, czy liceach?
O prywatnych SP, poniewaz moj problem tego typu szkol mnie teraz dotyczy!
>Artykuł dotyczy złej sytuacji dzieci pochodzących z biednych rodzin. Biedna rodzina to nie taka, której dochody wynosza 10k.
Wiem. Ale ja nie o tym. Analizujac moja sytucje, stwierdzam, ze, dostanie sie do dobrej szkoly prywatnej, to nie jest kwestia pieniedzy. Nie mowi o ludzich majacych trudna sytuacje finansowa, bo przeciez wiadomo, ze pani pracujaca w bidronce na kasie nie posle swojego dziecka do szkoly za 1000 pln.
|
|
| | | |  | | anulex (263 punktów) | Autor artykułu, który komentowałeś, nie stawiał tezy, jakoby prywatne szkoły chętniej przyjmowały uczniów, których rodzice zarabiają 100k niż tych z 10k - przynajmniej mam taką nadzieję, bo byłoby to zupełnie absurdalne. Odnoszę wrażenie, że większa część artykułu dotyczyła zwykłych, państwowych podstawówek i gimnazjów.
Można się pogubić, bo artykuł jest opracowaniem opracowania i w dodatku został napisany trochę od czapy. Myślę, że mieszają się w nim dwa wątki - oddzielanie biednych od bogatych w ramach szkół państwowych (w szkołach prywatnych nie ma biednych, więc nie byłoby specjalnie kogo oddzielać) i niechęć szkół niepublicznych do przyjmowania dzieci, których rodzice nie są bynajmniej biedni (ich zwyczajnie nie byłoby stać na taką szkołę), dzieci, które mają problemy innego rodzaju (ADHD, obniżone IQ i inne.)
|
|
| | | | |  | | marcind (103 punktów) | >Można się pogubić, bo artykuł jest opracowaniem opracowania i w dodatku został napisany trochę od czapy.
I tu się z Tobą zgadzam.
Powiem jedno, dzieci z mniej zamożnych rodzin mają utrudniony strat i to jest fakt!
|
|
|  | | anulex (263 punktów) | >Szkoda,ze nie skomentowales... I dlaczego BTW? >No coz, na "calym swiecie" tak jest... My Polacy musimy sie do tego po prostu przyzwyczajac, bo i u nas zaczna sie takie cuda dziac, jezeli bedziemy chcieli upodobnic sie do swiata i nie pozostac sami sobie zasciankiem...
Niebardzo rozumiem. Na całym świecie, w tym i w Polsce, dzieci z biednych rodzin mają utrudniony start. Nie jest to nic nowego i nie wydaje mi się, żebyśmy mieli w tej materii cokolwiek do nadrabiania. Jeśli chcemy aspirować wyżej i uniknąć zaściankowości, zamiast się przyzwyczajać, powinniśmy stworzyć porządny program zwiększający możliwości dzieci z biednych rodzin.
|
|
| |  | | dark magus (320 punktów) | > Niebardzo rozumiem. Na całym świecie, w tym i w Polsce, dzieci z biednych rodzin mają utrudniony start. Nie jest to nic nowego i nie wydaje mi się, żebyśmy mieli w tej materii cokolwiek do nadrabiania.Nie jest to nic nowego? No to znaczy, ze jestes jeszcze mlodziutka/-i  Za mojego zycia wszystkie szkoly byly za darmo i w szkole podstawowej mielismy wymieszane dzieci kompletnie. I te z najubozszych rodzin i te z calkiem-calkiem sytuowanych  Jak ktos sie dobrze uczyl to mial wyniki. Nie wykluczam, ze bogatszych stac bylo na lapowki, nie wiem, nie widzialem. Konczyli studia takze "najbiedniejsi", jezeli moge sie tak wyrazic, nie ublizajac pamieci moich kolegow  > Jeśli chcemy aspirować wyżej i uniknąć zaściankowości, zamiast się przyzwyczajać, powinniśmy stworzyć porządny program zwiększający możliwości dzieci z biednych rodzin.Taaaak.... To juz wlasnie przerabialismy jakies 40 lat temu  Powrot do komuny? Ciekawa propozycja, chetnie wroce  To przeciez najpiekniejsze lata mojego dziecinstwa  Tak tylko zartuje  "Powinnismy stworzyc"... Podejrzewam, ze niczego nie stworzymy, tylko skopiujemy z zachodu... A tutaj - mam kolegow ze stopniami naukowymi z najslynniejszych uniwersytetow na swiecie a wiem, ze pochodzili z biednych rodzin... Poza tym, dlaczego mamy juz teraz "stworzyć porządny program zwiększający możliwości dzieci z biednych rodzin.", jesli dopiero w kilku szkolach ktos doszedl do wniosku, ze dzieci nalezy segregowac, takze wedlug zdolnosci, zeby te slabsze nie zatrzymywaly rozwoju zdolniejszych??? Jest to jeszcze na tyle niepowszechne, ze stanowi nawet swojego rodzaju sensacje dziennikarska...
|
|
| | |  | | anulex (263 punktów) | > Nie jest to nic nowego? No to znaczy, ze jestes jeszcze mlodziutka/-i Za mojego zycia wszystkie szkoly byly za darmo i w szkole podstawowej mielismy wymieszane dzieci kompletnie. I te z najubozszych rodzin i te z calkiem-calkiem sytuowanych Jak ktos sie dobrze uczyl to mial wyniki. Nie wykluczam, ze bogatszych stac bylo na lapowki, nie wiem, nie widzialem. Konczyli studia takze "najbiedniejsi", jezeli moge sie tak wyrazic, nie ublizajac pamieci moich kolegow  Po pierwsze Polska nie zaczęła się wraz z PRLem. Mamy całkiem bogatą historię utrudniania dostępu do edukacji dzieciom z rodzin o niskim statusem społecznoekonomicznym. Właściwie nie było okresu, w którym nie miałoby to miejsca. Poza tym PRL, o ile może rzeczywiście był pod tym względem trochę lepszy niż inne okresy, na pewno nie był idealny. Nawet jeśli dzieci nie były segregowane w ramach klas (nie mam danych, nie wiem, czy były wtedy prowadzone badania na ten temat), to nie jest to jeszcze rozwiązanie całego kompleksu problemów. Żeby zwiększyć szanse dzieci z biednych rodzin trzebaby wykształcić odpowiednich nauczycieli przygotowanych do pomocy takim dzieciom, rozwinąć sieć przedszkoli, ukrócić łapówkarstwo i przyjmowanie po znajomości na uczelniach wyższych, pracować nad postawą rodziców. Najbiedniejsi kończyli i kończą studia. Problem w tym, że żeby to zrobić muszą być znacznie zdolniejsi i bardziej pracowici niż osoby, którym rodziny zapewniły lepsze zaplecze i które mogą osiągnąć to wszystko ze znacznie mniejszym trudem. A chodzi o to, żeby w grupie najbiedniejszych dobre wykształcenie zdobywały nie tylko jednostki wybitne, ale i inne, które mogłyby to osiągnąć przy odpowiedniej stymulacji. > > Jeśli chcemy aspirować wyżej i uniknąć zaściankowości, zamiast się przyzwyczajać, powinniśmy stworzyć porządny program zwiększający możliwości dzieci z biednych rodzin.> Taaaak.... To juz wlasnie przerabialismy jakies 40 lat temu Powrot do komuny? Ciekawa propozycja, chetnie wroce To przeciez najpiekniejsze lata mojego dziecinstwa Tak tylko zartuje  Chodziło mi bardziej o program na miare angielskiego Sure Start. > Poza tym, dlaczego mamy juz teraz "stworzyć porządny program zwiększający możliwości dzieci z biednych rodzin.", jesli dopiero w kilku szkolach ktos doszedl do wniosku, ze dzieci nalezy segregowac, takze wedlug zdolnosci, zeby te slabsze nie zatrzymywaly rozwoju zdolniejszych??? Jest to jeszcze na tyle niepowszechne, ze stanowi nawet swojego rodzaju sensacje dziennikarska..."Już cztery lata temu doktor Barbara Murawska z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego alarmowała, że aż w co piątej publicznej podstawówce uczniowie są selekcjonowani tak, by biedni uczyli się z biednymi, a bogaci z bogatymi." www.dzienn(*)uczniow_w_polskiej_szkole.htmlNie mówimy o segregacji w kilku szkołach tylko o segregacji w 20% państwowych postawówek. Ponadto problem jest znacznie szerszy niż sama sprawa segregacji. Istotne są również wspomniane po części już wcześniej: utrudniony dostęp do przedszkoli, odległości i godziny odjazdu busów uniemożliwiające uczestniczenie w zajęciach dodatkowych, brak programów doszkalających i pomocowych skierowanych do rodziców oraz brak umiejętności nauczycieli do odpowiedniej pracy z takimi dziećmi. Polecam zapoznanie się z wynikami badań, między innymi tych prowadzonych przez dr Murawską, dotyczących wyników dzieci z rodzin z niskim statusem społecznoekonomicznym. Problem jest poważny i powszechny.
|
|
| | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Najbiedniejsi kończyli i kończą studia. Problem w tym, że żeby to zrobić muszą być znacznie zdolniejsi i bardziej pracowici niż osoby, którym rodziny zapewniły lepsze zaplecze i które mogą osiągnąć to wszystko ze znacznie mniejszym trudem. A chodzi o to, żeby w grupie najbiedniejszych dobre wykształcenie zdobywały nie tylko jednostki wybitne, ale i inne, które mogłyby to osiągnąć przy odpowiedniej stymulacji.Problem jest duzo bardziej zlozony  > "Już cztery lata temu doktor Barbara Murawska z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego alarmowała, że aż w co piątej publicznej podstawówce uczniowie są selekcjonowani tak, by biedni uczyli się z biednymi, a bogaci z bogatymi."> www.dzienn(*)uczniow_w_polskiej_szkole.htmlMiesza sie w tym artykule dwie sprawy - segregacje ze wzgledu na wyniki w nauce i segregacje ze wzgledu na zasoby finansowe rodzicow. To dwie rozne rzeczy. Obie zreszta wystepujace najzupelniej "legalnie" w kraju gdzie mieszkam obecnie.  U nas tez do tego dojdzie  Ludzie sie pooburzaja i... - przyzwyczaja z czasem. Skoncza sie artykuly w prasie, bo prase posiadaja bogatsi... Nikt nie bedzie podcinal galezi na ktorej siedzi. Mozliwe jest to tylko w obecnym polskim okresie przejsciowym.  > Nie mówimy o segregacji w kilku szkołach tylko o segregacji w 20% państwowych postawówek. Ponadto problem jest znacznie szerszy niż sama sprawa segregacji. Istotne są również wspomniane po części już wcześniej: utrudniony dostęp do przedszkoli, odległości i godziny odjazdu busów uniemożliwiające uczestniczenie w zajęciach dodatkowych, brak programów doszkalających i pomocowych skierowanych do rodziców oraz brak umiejętności nauczycieli do odpowiedniej pracy z takimi dziećmi.Taaaaak... Dlatego wlasnie problem jest zlozony. Na razie wszyscy maja prawo do wyksztalcenia, tylko nie wszyscy maja takie same mozliwosci  > Polecam zapoznanie się z wynikami badań, między innymi tych prowadzonych przez dr Murawską, dotyczących wyników dzieci z rodzin z niskim statusem społecznoekonomicznym. Problem jest poważny i powszechny.Trudno mi sie z tym nie zgodzic. Nie mam mozliwosci zapoznania sie z raportem dr Murawskiej. Ale - i teraz kilka punktow do ew. dyskusji. Co takiego cudownego w wyksztalceniu, ze wrecz na sile chce sie to ulatwic doslownie - kazdemu? Co zlego w zawodach takich jak murarz, kierowca, do ktorych wyzsze wyksztalcenie nie jest potrzebne? Czy nie przesadzamy z uszczesliwieniem na sile??? Segregacja istnieje na zachodzie. Z doswiadczenia wlasnej klasy z podstawowki (i studiow), wynioslem doswiadczenia... Doswiadczenia, ktore popieraja segregacje... Zeby nie urazic biedniejszych podam tylko przyklad ze studiow, gdzie wymieszano wszystkich z najrozmaitszych szkol od technikow zawodowych po profilowane klasy liceow ogolnoksztalcacych z najrozmaitszych miejsc regionu. W wyniku tego na pierwszym roku uzupelnieno luki fizyczne i matematyczne tych "slabszych", podczas gdy ci po szkolach w ktorych material juz przerabiano, nudzili sie i w efekcie - nie uczyli niczego nowego. No coz, ja jestem za segregacja
|
|
| | | | |  | | anulex (263 punktów) | > >www.dzienn(*)uczniow_w_polskiej_szkole.html> Miesza sie w tym artykule dwie sprawy - segregacje ze wzgledu na wyniki w nauce i segregacje ze wzgledu na zasoby finansowe rodzicow. To dwie rozne rzeczy. Obie zreszta wystepujace najzupelniej "legalnie" w kraju gdzie mieszkam obecnie. U nas tez do tego dojdzie  Jak konkretniej wygląda ta segregacja? Owszem, artykuł jest kiepski, miesza się w nim wątki i przez to trudno o nim dyskutować. > Ludzie sie pooburzaja i... - przyzwyczaja z czasem. Skoncza sie artykuly w prasie, bo prase posiadaja bogatsi... Nikt nie bedzie podcinal galezi na ktorej siedzi. Mozliwe jest to tylko w obecnym polskim okresie przejsciowym.  Piszesz w tym momencie o segregacji czy w ogóle o utrudnionym dostępie do edukacji? Jeśli chodzi ogólnie o segregację, to nie jest jednoznaczne, czy musi być szkodliwa. Być może gdyby przeprowadzić ją w odpowiedni sposób zyskaliby na tym zarówno słabsi jak i lepsi uczniowie (aczkolwiek taki pogląd jest teraz bardzo niemodny). Temat budzi wątpliwości i myślę, że jest o czym rozmawiać. Na razie badania wykazywały, że segregacja była szkodliwa, ale niewykluczone, że wynikało to z tego, że przeprowadzano ją w nieodpowiedni sposób. Niedobrze byłoby, gdyby ludzie przestali się tym interesować... Jeśli chodzi o segregację mającą teraz miejsce w Polsce, to nie ma takiej możliwości, żeby przysłużyła się słabszym uczniom. Trafienie do klasy dla słabszych uczniów wiąże się z otrzymaniem gorszego nauczyciela i niższych wymagań - to prosta droga do dziedziczenia niskiego statusu społecznoekonomicznego. Uważam, że to niesprawiedliwe, że dzieciom, które i tak mają utrudniony start, rzuca się jeszcze dodatkowo kłody pod nogi. Dodatkowo życie w społeczeństwie, w którym duża część obywateli jest kiepsko wykształcona i uboga nie wyjdzie na zdrowie i bogatszym - wiąże się to ze zwiększoną przestępczością, złym funkcjonowaniem demokracji itp. Jeśli chodzi w ogóle o utrudniony dostęp do edukacji dla najuboższych, to to jest niesprawiedliwie i nie będzie korzystne również dla bogatszych (uzasadnienie powyżej.) Nie wiem, co zachodnie gazety piszą na ten temat, ale bez wątpienia problem dyskryminacji ubogich dzieci istnieje na zachodzie i nie jest tak, że wszyscy pogodzili się z tym stanem rzeczy. Organizuje się programy pomocowe (np. Sure Start), naukowcy prowadzą badania (jakiś czas temu nawet na UW dotarła uczona z Irlandii z wykładem na temat problemu ubóstwa w jej kraju). > Taaaaak... Dlatego wlasnie problem jest zlozony. Na razie wszyscy maja prawo do wyksztalcenia, tylko nie wszyscy maja takie same mozliwosci  Piszesz "na razie". Co miałoby to zmienić, jeśli nie właśnie program zwiększający szanse ubogich? > Co takiego cudownego w wyksztalceniu, ze wrecz na sile chce sie to ulatwic doslownie - kazdemu? Co zlego w zawodach takich jak murarz, kierowca, do ktorych wyzsze wyksztalcenie nie jest potrzebne? Czy nie przesadzamy z uszczesliwieniem na sile???Kiedy pisałam poprzedniego posta po chwili zastanowienia w którymś fragmencie zmieniłam "wyższe wykształcenie" na "dobre wykształcenie". Masz rację, niekażdy może i powinien mieć wyższe wykształcenie. Powiem więcej, wcale nie cieszy mnie to, że w Polsce mamy coraz więcej ludzi z wyższym wykształceniem. Sprowadza się to do tego, że studiują ludzie, którzy zupełenie się do tego nie nadają - zaniżają ogólny poziom, psują rynek pracy. Nie muszę chyba wspominać, że na ogół nie są to bynajmniej osoby z biednych rodzin... Nie chcę, żeby każdy miał dostęp do wyższego wykształcenia. Chcę, żeby możliwość studiowania mieli ludzie, którzy mają odpowiedni potencjał i pragną się kształcić - niezależnie od tego, z jakiej rodziny pochodzą. Wśród ludzi biednych z pewnością jest wielu takich, dla których lepiej będzie, jeśli zostaną murarzami, czy też kierowcami. I oni nie potrzebują wyższego wykształcenia. Natomiast przydałoby im się dobre wykształcenie dające umiejętność czytania ze zrozumieniem i krytycznego myślenia, komunikatywność, zaradność, przekazujące podstawowe zasady kultury i współżycia międzyludzkiego i wiele innych rzeczy. A nasz system nie daje im nie tylko wyższego wykształcenia, ale i tych właśnie podstaw. > Segregacja istnieje na zachodzie. Z doswiadczenia wlasnej klasy z podstawowki (i studiow), wynioslem doswiadczenia... Doswiadczenia, ktore popieraja segregacje... Zeby nie urazic biedniejszych podam tylko przyklad ze studiow, gdzie wymieszano wszystkich z najrozmaitszych szkol od technikow zawodowych po profilowane klasy liceow ogolnoksztalcacych z najrozmaitszych miejsc regionu. W wyniku tego na pierwszym roku uzupelnieno luki fizyczne i matematyczne tych "slabszych", podczas gdy ci po szkolach w ktorych material juz przerabiano, nudzili sie i w efekcie - nie uczyli niczego nowego.> No coz, ja jestem za segregacja  A gdyby ci biedniejsi trafili do dobrego przedszkola, które dałoby im podstawy a potem do niezłych szkół i na studiach byli juz na Twoim poziomie - czy to nie lepsze rozwiązanie niż odebranie im szans? Poza tym to, że lepsi uczniowie przez rok się nudzili to wina nietylko segregacji, ale i nauczyciela oraz podejścia studentów do samodoskonalenia. Studiuję pedagogikę i jedną z podstawowych umiejętności, które starają się nam wpoić jest indywidualizacja. To bardzo trudne, ale do pewnego stopnia da się prowadzić zajęcia tak, żeby uczniowie znajdujący się na różnych poziomach (na początku klasy podstawowej wiek rozwojowy dzieci waha się o kilka lat!) mogli dużo z nich wynieść.
|
|
3 na 3 | dark magus (320 punktów) | > Rozterki:> Co jest ważniejsze? Moje przekonania, moja niechęć do KK czy dobrze przygowowany do startu w> dorosłe życie człowiek - mój syn?Co wazniejsze - Twoje przekonania, czy Twoj syn... Hmmmm... Nie wiem po co nas o to pytasz... Dla nas, obcych Ci osob, i Twoje przekonania i Twoj syn sa tak samo "wazne". Czy rzeczywiscie spodziewasz sie jakiejs istotnej odpowiedzi-podpowiedzi od przypadkowych osob z internetowego forum??? Ale, tak jak napisales, przypuszczam, ze chodzi Ci tylko o dyskusje - a nie o decyzje  A jak dyskusja, to dyskusja  Wytlumacz mi wiec dlaczego Twoje przekonania sa przeszkoda w "dobrym przygotowaniu do startu w dorosle zycie"???Jakos tak dziwnie wynika z cytowanego zdania... Co w Twoich przekonaniach jest "nie tak"? Gdzie jest blad powodujacy ich niezgodnosc z "dobrym startem w doroslosc"? Pytam o to dlatego, ze istniejaca w danym systemie sprzecznosc, takze z rzeczywistoscia, swiadczy czesto, jesli nie zawsze, o jego niedoskonalosci; badz o bledach pozostawionych w systemie, ktore nalezaloby usunac. Dobrze uformowany system nie powiniem powodowac "rozterek"... > Pełna profeska, najlepsze wyniki, świetne zaplecze, bez dwóch zdań robi najlepsze wrażenie.> Tylko małe ale, jej patronem jest jakiś święty, a budynek znajduje się na teranie kościoła...> Resztę dopowiedzcie sobie sami!Nie bardzo wiem co mialbym sobie dopowiedziec...? Ze "pełna profeska, najlepsze wyniki, świetne zaplecze, bez dwóch zdań (...) najlepsze wrażenie" wywoluje szkola, ktorej patronem jest "jakiś święty"? I co z tego ma wynikac? Chyba tylko to, ze jak najszybciej "my, racjonalisci" powinnismy zabrac sie za zakladanie szkol, ktore swoim poziomem przewyzsza te ze "swietymi" patronami. Sam mialem szczescie uczyc sie w znakomitej szkole podstawowej, ktorej patronem byl mlodociany morderca z czasow II wojny. Znakomite LO bylo imienia "jakiegos" nieznanego mi owczesnie blizej mezczyzny... - chyba filozofa/fizyka... Rownie znakomita Akademia (choc w moim przekonamiu nie az tak znakomita) byla imienia "jakiegos" naukowca "o ziemi", choc rownoczesnie - katolickiego ksiedza. Zreszta patronuje on tej Akademii po dzien dzisiejszy - jako racjonalisci powinnismy sie zajac tym karygodnym zaniedbaniem.  Czemu o tym pisze? Zeby pomoc Ci w odpowiedzi na pytanie z czesci pierwszej  Czy wyobrazasz sobie ze jest mozliwe wykorzenienie wszystkich pozostalosci po Kosciele Katolickim??? Jestesmy racjonalistami czy idealistami?
|
|
 | | marcind (103 punktów) |
> Co wazniejsze - Twoje przekonania, czy Twoj syn... Hmmmm... Nie wiem po co nas o to pytasz... Dla nas, obcych Ci osob, i Twoje przekonania i Twoj syn sa tak samo "wazne". Czy rzeczywiscie spodziewasz sie jakiejs istotnej odpowiedzi-podpowiedzi od przypadkowych osob z internetowego forum???Spodziewam się wskazówki od osób inteligentych i światłych. Źle postawiłem pytanie, powinienem bardziej uszczegółowić, wtedy skupił być się na meritum (jak inni)  > A jak dyskusja, to dyskusja Wytlumacz mi wiec dlaczego Twoje przekonania sa przeszkoda w "dobrym przygotowaniu do startu w dorosle zycie"???Jakos tak dziwnie wynika z cytowanego zdania... Co w Twoich przekonaniach jest "nie tak"? Gdzie jest blad powodujacy ich niezgodnosc z "dobrym startem w doroslosc"?Mogą być przeszkodą, ponieważ posłanie dziecka do szkoły, gdzie religia odgrywa istotną rolę równa się, nie głoszeniu wszem i wobec swojego przekonania, gdyż miało by to zły wpływa na postrzeganie dziecka przez innch. Sytuacja goeograficzno logistyczna jest na tyle skomplikowana, że muszę wybierać spośród 3 anie 30 szkół!
|
|
|  | | dark magus (320 punktów) | > Źle postawiłem pytanie, powinienem bardziej uszczegółowić, wtedy skupił być się na meritum (jak inni)  Jeszcze bardziej uszczegolowic??? Trzeba bylo raczej uogolnic, bo nie Ty jeden masz dziecko, nie Ty jeden nie lubisz KK, nie Ty jeden jestes wyjatkowy  Odpowiedz na pytanie szczegolowe najlepiej znalezc szukajac uogolnionej odpowiedzi. Ktora bedzie dobra i dla Ciebie i dla takiego samego jak Ty "szczegolu" za tydzien, czy za rok  Przypuszczam, ze koledzy tacy jak doku, albo kolezanki (Zulka  ) rowniez beda chcialy poslac dziecko do szkoly, unikajac jak ognia wszelkich katolickich odniesien... Co moze okazac sie trudne, bo latwo wykazac, ze wykorzenienie pozostalosci po katolicyzmie nie bedzie ani latwe ani krotkotrwale... Mam jednak nadzieje, ze wybierzecie dziecku taka szkole, ktora nauczy go, jak chce Zulka, ciekawosci swiata, tolerancji, szacunku i doceniania - roznorodnosci... Nie bedzie sie wtedy meczyl ani mial rozterek moralnych idac ulica sw. Tomasza... Albo "jakiegos innego swietego"  > Mogą być przeszkodą, ponieważ posłanie dziecka do szkoły, gdzie religia odgrywa istotną rolę równa się, nie głoszeniu wszem i wobec swojego przekonania, gdyż miało by to zły wpływa na postrzeganie dziecka przez innych.Czyli przeszkoda nie jest akurat katolicyzm czy racjonalizm, tylko stosunek innych ludzi do Twoich pogladow! Podejrzewasz ich, slusznie zapewne, o nietolerancyjnosc... Twoj problem wynika z braku tolerancji w Twoim srodowisku. Czy srodowisko to mozna rozciagnac na cala Polske? Czy tez moze oceniasz innych wedlug siebie? Moze to Ty nie jestes tolerancyjny i (pospekulujmy) - gdyby w Twojej racjonalnej szkole pojawil sie jakis katolicki lebek, to bys go wdeptal w bloto..? Na koniec - zauwaz co sam piszesz: " nie głoszeniu wszem i wobec swojego przekonania"... Jestes widze nastepnym, ktory bardzo chce wszystkim glosic swoje przekonania... Wszystkim, ktorzy generalnie sa zainteresowani tymi pogladami w... bardzo malym stopniu (  pisze tak, zeby Cie, razem z Twoimi waznymi pogladami, nie urazic)... Tego tez trzeba sie nauczyc w ramach nauki tolerancji, multikulturowego spoleczenstwa i wolnosci... Twoje poglady sa - Twoje. Nikt nie powiniem Ci w nie ingerowac ale i Ty nie powinienes narzucac sie z nimi innym... Bo i oni maja swoje wlasne poglady, jakkolwiek ciemne i glupie by nie byly wedlug Twojego swiatlego swiatopogladu
|
|
| |  | | marcind (103 punktów) |
>Czyli przeszkoda nie jest akurat katolicyzm czy racjonalizm, tylko stosunek innych ludzi do Twoich pogladow! Podejrzewasz ich, slusznie zapewne, o nietolerancyjnosc...
I znowu mnie masz, znowu źle postawiłem teze, a Ty do sprytnie wykorzystałeś!
>Twoj problem wynika z braku tolerancji w Twoim srodowisku.
Myślę, że to jest problem ogolnopolski, nie tylko światłej Warszawy....
>Na koniec - zauwaz co sam piszesz: " nie głoszeniu wszem i wobec swojego przekonania"...
czyt. - ukrywaniu przed innym swoich poglądów, po to by nie narażać niewinnego dziecka na wytykanie palcami prze innych
Pisząc do Ciebie naprawdę muszę się 3 razy zastanowić, bo znowu skupisz się na tym, na czym nie powinieneś.
|
|
| | |  | | dark magus (320 punktów) | > >Na koniec - zauwaz co sam piszesz: " nie głoszeniu wszem i wobec swojego przekonania"...> czyt. - ukrywaniu przed innym swoich poglądów, po to by nie narażać niewinnego dziecka na wytykanie palcami prze innychGloszenie wszem i wobec to nie musi koniecznie od razu oznaczac ukrywania... Moze byc rowniez kulturalnym zachowywaniem wlasnych pogladow dla siebie i nienarzucaniem ich innym. To jest podstawa tolerancji i wolnosci. Jesli szanujesz wolnosc innych, w tym wlasnego dziecka, nie powinienes miec zadnych problemow z podjeciem decyzji o wyborze szkoly. Bo to co dotychczas piszesz to czysty idealizm... Jako racjonaliscie przeszkadza Ci, ze szkola, ktora wyglada na najlepsza ma w nazwie "jakiegos swietego"... Obysmy wszyscy mieli takie problemy  Jako doswiadczony rodzic powiem Ci, ze nie ma idealnych szkol dla naszych dzieci  Ja chcialbym, zeby bylo wiecej muzyki, zeby byla nauka myslenia spekulatywnego, zeby byly okrojone programy z przedmiotow "narodowych" typu polski i historia, etc,etc... Ale takich idealnych dla mnie szkol po prostu nie ma. Co robic w takim wypadku? Czy posylac dziecko do szkoly bez muzyki i filozofii??? Zreszta slabo rozumiem o co Ci chodzi... Sam bedac uczniem nie lubilem paru przedmiotow... Powiedzmy, ze nie lubilem chemii. No i co? Nie zostalem ani chemikiem, ani nie domagam sie usuniecia chemii  Samo dziecko mniej lub bardziej swiadomie wybierze - do czego ma zdolnosci i co chce robic... > Pisząc do Ciebie naprawdę muszę się 3 razy zastanowić, bo znowu skupisz się na tym, na czym nie powinieneś.Niestety znowu Ci sie nie udalo  Piszesz - nie narazac NIEWINNEGO dziecka... Czyli czujesz sie winny (nieszczesne poglady?  ) i nie chcesz przerzucac winy na dziecko. Zgadzam sie, to ladnie napisane, chociaz takie pojecie winy jest mi jako racjonaliscie raczej obce... Ja rowniez szanuje wolnosc wlasnych dzieci i nie chce obarczac ich niepotrzebnym bagazem wlasnych "win". Niech sobie sami narobia wlasnych win i za nie odpowiadaja... Sa przeciez wolni... Ja moge im co najwyzej udzielic kilku wskazowek, bo wolalbym, zeby synowie nie zostali gangsterami ani niedojdami... Ani homoseksualistami  choc to ostatnio dosc popularne i zgodne z prawem... Nie chcialbym, zeby zbytnio ulegali prawicowym politykom... I tym lewicowym... I zeby corka znalazla fajnego meza  Ale szanuje ich wolnosc. Jesli ktorys bedzie chcial zostac aktorem - ok. Ksiedzem, ateista, buddysta? Wolna droga! Corka bedzie chciala ozenic sie z Murzynem - a co ja tu bede mial do gadania? Dac dzieciom wolnosc i nie zamykac drog do "rozmaitosci" z ktorych sami beda sobie mogli wybierac...
|
|
| | | |  | | marcind (103 punktów) | Kim jestes z zawodu/z zamilowania/ z wyksztalcenie - wybierze sobie pytanie
|
|
1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | Jeszcze dodam jedną rzecz: bez względu na to, którą szkołę wybierzesz, niech dziecko chodzi na religię. Na tym portalu jest troche artykułów autorstwa Agnosiewicza, jak dziecko może zagnać księdza w kozi róg  Ja chodziłem na religię i jakoś całkiem przyjemnie wspominam te zajęcia. Przede wszystkim można było pogadać z kolegami, odrobić lekcje, coś sobie porysować albo podyskutować z księdzem. Dzięki temu nauczy się asertywności
|
|
 | 1 na 1 | marcind (103 punktów) | > Jeszcze dodam jedną rzecz: bez względu na to, którą szkołę wybierzesz, niech dziecko chodzi na religię.> Na tym portalu jest troche artykułów autorstwa Agnosiewicza, jak dziecko może zagnać księdza w kozi róg Ja chodziłem na religię i jakoś całkiem przyjemnie wspominam te zajęcia. Przede wszystkim można było pogadać z kolegami, odrobić lekcje, coś sobie porysować albo podyskutować z księdzem.> Dzięki temu nauczy się asertywności  On ma 5 lat  poza tym nie chce czynić z niego zbrojengo oręża w walce z KK! Chciałem ze wszech miar uchonić go przed indoktrynacją księży i zaśmiecaniem głowy historiami, których prawdziwość jest wątpliwa. Doskonale pamiętam jak straszono mnie ogniem piekielnym, jaką traumą była dla mnie pierwsza spowiedź... itp.
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) |
> On ma 5 lat  Teraz ma 5 lat  > poza tym nie chce czynić z niego zbrojengo oręża w walce z KK!Ależ ja mu nie nakazuje walczyć z KK, źle mnie zrozumiałeś. Dla mnie po prostu dyskusja z księdzem była zabawna  Ale to było w LO, w podstawówce zajęcia religii po prostu olewałem, jak wszyscy. > Chciałem ze wszech miar uchonić go przed indoktrynacją księży i zaśmiecaniem głowy historiami, których prawdziwość jest wątpliwa.Dla takiego małego dziecka, które wierzy w Mikołaja i krasnoludki, jedna historia więcej czy mniej, co za różnica. Zresztą, w takim wieku rodzice są największym autorytetem. Jeśli mu powiesz, że to co ksiądz mówi nie jest prawdą, uwierzy ci. Oczywiście, będziesz musiał odpowiedzieć na masę pytań - czemu ludzie mówią coś, co nie jest prawdą  > Doskonale pamiętam jak straszono mnie ogniem piekielnym, jaką traumą była dla mnie pierwsza spowiedź... itp.Oj, dla mnie też  A próby przed pierwszą komunią - dwie godziny siedzenia w kościele, w dodatku w porze dobranocki - coś strasznego. Praktycznie od razu, jak siostra ogłaszała kiedy będzie następna próba, ja specjalnie nie mówiłem o tym rodzicom i oczywiście nie wybierałem sie do kościoła. Jakby wyszło na jaw, wymówka łatwa "ojej, zapomniałem!"  Dzięki czemu omineło mnie wiele z tych prób... Z drugiej strony - dzieci dostają masę prezentów od rodziny i znajomych z okazji I komunii - na żadne urodziny tyle nie dostałem  Twoje dziecko może sie poczuć pokrzywdzone, kiedy koledzy będą się chwalić, co dostali... Areligijne wychowanie dziecka w religijnym społeczeństwie jest dość trudne.
|
|
1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | > Jako, że chcemy aby jego szkoła podstawowa była na tyle dobra, żeby ułatwiła mu dostanie się do dobrego gimnazjum a pózniej liceum, podanie o przyjęcie zaczęliśmy składać już teraz.UWAGA, złe podejście! Nie ma nic gorszego, niż założenie "dobra podstawówka dla dobrego gimnazjum, dobre gimnazjum dla dobrego liceum, dobre liceum dla studiów, a potem..." - bo co jest potem? Studia, dzięki którym możemy mieć dobrze płatną pracę i, założywszy rodzinę, zapewnić swoim dzieciom tak doskonałą edukację, jaką sami otrzymaliśmy? > Wszystkie lokalne SP, w rankinagu (wyniki testów 6 klasistów) wypadają delikatnie mówiąc słabo (...).Sugeruję znaleźć w Internecie przykładowy test szóstoklasistów i samemu go wypełnić. Zobaczy pan, że jest on po prostu idiotyczny i albo w ogóle, albo w bardzo małym stopniu oddaje poziom wiedzy i umiejętności! Zaznaczam, że moim zdaniem szkoła prywatna to świetny pomysł. Takie szkoły mają zupełnie inną atmosferę, inaczej podchodzą do uczniów (i właśnie to się liczy, nie test szóstoklasistów!). Trochę jak z państwową i publiczną służbą zdrowia. Mój komentarz do właściwego problemu: > A) Budynek wygłąda jak barak, dobre wyniki uczniów, obowiązkowa etyka, religia do> wyboru.> B) Najbliżej, ładny budynek w 100% dostosowany do potrzeb szkoły, niezła opinia, dobre wyniki z egazminów, ale... na pytanie czy jeste religia czy etyka usłyszałem: (...)> C) Pełna profeska, najlepsze wyniki, świetne zaplecze, bez dwóch zdań robi najlepsze wrażenie. Tylko małe ale, jej patronem jest jakiś święty, a budynek znajduje się na teranie kościoła.Ułożyłam "szkoły - kandydatów" w innej kolejności. Od najbardziej świeckiej, ale posiadającej najmniej zalet, do najbardziej religijnej, ale z wieloma zaletami. W ten sposób wyraźnie widać, że z trzech propozycji dwie są bardzo różne, a jedna sytuuje się pomiędzy nimi. Jak wiadomo, piękno to przeciętność... Co umiarkowane, to najlepsze. Bardzo szczerze i bezpośrednio: moim zdaniem chodzenie na religię w podstawówce to w dzisiejszej Polsce wybór całkiem niegłupi. Na pana miejscu nie zrezygnowałabym jedynie z wysyłaniem syna do I Komuni Świetej, pod pretekstem "chcemy, aby nasz syn dojrzał i bardzo dokładnie zrozumiał głębię i skomplikowane duchowe aspekty tego niezwykłego sakramentu". Dodatkowo nie zaszkodzi podrzucić czasem linka albo książki pisanej w duchu racjonalizmu, oczywiście za kilka lat (trudno, żeby ośmiolatek czytał Dawkinsa albo oglądał "The God, Who Wasn't There"). Dzięki temu brak wiary pana syna nie będzie analogiczny do wiary wielu Polaków, to znaczy "mamusia mi powiedziała, więc tak jest". Niech nauczy się myśleć, wtedy i tak dojdzie do stanu bezbożnictwa. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Niestety nie jest tak, jak chciałabyś, aby było. Dzieci mają to do siebie, że potrafią wierzyć we wszystko, co tylko usłyszą - krytyczny umysł trzeba sobie wyrobić, to zajmuje trochę czasu, a do tego momentu dziecko będzie bezbronne. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że zwyczajnie pewnego dnia zacznie wracać do domu uświadamiając rodziców, że żyją w grzechu nie chodząc do Kościoła, że Bóg ich wszystkich kocha, a ponieważ będzie się bał wiecznego potępienia własnych najbliższych podejmie próby ich nawrócenia. To oczywiście najbardziej skrajny scenariusz, ale całkiem prawdopodobny - tego nie wolno ryzykować. Co przyjdzie potem? O ile syn się nie "uwolni" będzie przeżywał prawdziwą traumę wierząc, że "nieskromne myśli" pojawiające się po wejściu w wiek dojrzewania podsyła mu sam szatan. Będzie się wstydził i bał swojego zainteresowania płcią przeciwną. Co więcej - brednie wciskane niektórym nastolatkom (np. "pocałunek przed ślubem jest grzechem ciężkim") o ile tylko ci w nie uwierzą potrafią naprawdę mocno popsuć życie uczuciowe młodego człowieka i odbić się na jego późniejszym relacjach z płcią przeciwną. Jedynym problemem jest komunia. Nie tyle same uroczystości w kościele, co nagły zastrzyk gotówki i prezenty. Przydałaby się tutaj jakaś racjonalistyczna proteza.
|
|
|  | 2 na 2 | Kelly (2051 punktów) | > Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że zwyczajnie pewnego dnia zacznie wracać do domu uświadamiając rodziców, że żyją w grzechu nie chodząc do Kościoła, że Bóg ich wszystkich kocha, a ponieważ będzie się bał wiecznego potępienia własnych najbliższych podejmie próby ich nawrócenia. To oczywiście najbardziej skrajny scenariusz, ale całkiem prawdopodobny - tego nie wolno ryzykować.Wśród moich równieśników większość to ateiści, ale wszyscy z wyjątkiem jednej dziewczyny chodzili na religię w podstawówce. Kiedy dziecko przestanie wierzyć w Świętego Mikołaja, przestanie też wierzyć w "Pana Boga" - szczególnie, jeśli jego rodzice są niewierzący. > Co przyjdzie potem? O ile syn się nie "uwolni" będzie przeżywał prawdziwą traumę wierząc, że "nieskromne myśli" pojawiające się po wejściu w wiek dojrzewania podsyła mu sam szatan. Będzie się wstydził i bał swojego zainteresowania płcią przeciwną. Co więcej - brednie wciskane niektórym nastolatkom (np. "pocałunek przed ślubem jest grzechem ciężkim") o ile tylko ci w nie uwierzą potrafią naprawdę mocno popsuć życie uczuciowe młodego człowieka i odbić się na jego późniejszym relacjach z płcią przeciwną.Oj, nie, na to nie ma szans. Moje koleżanki, przykładne katoliczki, latają po imprezkach i nie unikają randek, miziania się, lizania się, słodkich SMSów, a te starsze także seksu. A ja, zacięta ateistka, żyję w cnocie i skromności. To pewnie kara boska, że w wieku 15 lat o chłopakach nadal myślę obiektywnie, racjonalnie i jako o znajomych, nie materiale na sympatie  . Wiara to jedno, religia drugie, a wychowanie seksualne młodych katolików w epoce kultury masowej opartej na seksie to zupełnie co innego. Zresztą, pocałunek przed ślubem nie jest grzechem i naprawdę trzeba się naszukać fundamentalisty, który na serio będzie próbował to wcisnąć młodzieży. A już na pewno nie znajdzie się takiego, któremu się uda - mam sporo znajomych w katolickiej szkole prywatnej. Tłumaczenie im przez księży, że muszą panować nad swoimi popędami, komentują słowami "żal" (żenująca sytuacja, kompromitacja) i "brechta" (ubaw, naśmiewanie się). > Jedynym problemem jest komunia. Nie tyle same uroczystości w kościele, co nagły zastrzyk gotówki i prezenty. Przydałaby się tutaj jakaś racjonalistyczna proteza.  Tutaj rzeczywiście pojawia się problem, a wymyślenie humanistycznego odpowiednika tylko pogrążyłoby PSR. Jakimś rozwiązaniem jest uczczenie pójścia do pierwszej klasy.
|
|
| |  | 2 na 2 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Wśród moich równieśników większość to ateiści, ale wszyscy z wyjątkiem jednej dziewczyny chodzili na religię w podstawówce. Kiedy dziecko przestanie wierzyć w Świętego Mikołaja, przestanie też wierzyć w "Pana Boga" - szczególnie, jeśli jego rodzice są niewierzący.Przestanie lub nie przestanie, nigdy do końca nie wiadomo. Pamiętaj, że odnośnie św. Mikołaja siła sugestii jest o wiele słabsza. W tym, że Pan Jezus jest prawdziwy i istnieje naprawdę dziecko jest utwierdzane o wiele silniej i o wiele dłużej... Nawet jeśli przestanie... Pozostaje kwestia tego kiedy i jakie frustracje do tego czasu mogą w nim wywołać bzdury wciskane do głowy przez katechetów. > Oj, nie, na to nie ma szans. Moje koleżanki, przykładne katoliczki, latają po imprezkach i nie unikają randek, miziania się, lizania się, słodkich SMSów, a te starsze także seksu.Powinnaś raczej napisać "katoliczki". Sam to przerabiałem wiele razy. Ostatnio gdy pracowałem za granicą musiałem powstrzymywać się przed zwijaniem się ze śmiechu, gdy pewna rodaczka zaczęła przekonywać naszego pracodawcę, że wiele traci unikając chodzenia do Kościoła. "W Polsce wszyscy co niedzielę chodzą do Kościoła, Jan Paweł II był Polakiem, a przecież to najlepszy z papieży". Sporo osób przytakiwało. Sęk w tym, że te same osoby od alkoholu nie stroniły, a poza tym jakże zgodnie z katolicką nauką ekhm... Pod prysznic udawały się w parach damsko-męskich.  Tutaj mówimy raczej o bardzo powierzchownej wierze - ludzie tacy boją się przyznać przed sobą samym, że tak naprawdę są dalecy od bycia Katolikiem. To takie Orwellowskie dwójmyślenie - z jednej strony wiedzą, że te historie o Bogu są mocno naiwne, z drugiej pozostaje kwestia tożsamości (kim jestem, jeśli nie katolikiem?). > A ja, zacięta ateistka, żyję w cnocie i skromności.Heh... U mnie podobnie, ale w trochę innym sensie. Dochodzę do wniosku, że prowadzę najbardziej katolicki żywot wśród ludzi z mojego otoczenia, choć paradoksalnie za katolika się nie uważam - alkoholu unikam (nie licząc piwa wypitego od święta ze znajomymi lub lampki lepszego wina), papierosów nie palę i nigdy nie paliłem (zapach tego dymu mnie odrzuca) z mocniejszymi używkami nie eksperymentuję, "rozwiązłego" trybu życia też nie prowadzę.  > To pewnie kara boska, że w wieku 15 lat o chłopakach nadal myślę obiektywnie, racjonalnie i jako o znajomych, nie materiale na sympatie . Wiara to jedno, religia drugie, a wychowanie seksualne młodych katolików w epoce kultury masowej opartej na seksie to zupełnie co innego.Żeby to tylko było takie proste. Niestety piszesz o innych katolikach niż Ci, których ja mam na myśli. Ci o których Ty piszesz przejawiają bardzo powierzchowną religijność i chociaż deklarują przynależność do Kościoła tak naprawdę ich tryb życia wskazuje na coś zupełnie innego. Czasem jednak katechetom uda się naprawdę sfanatyzować młodego człowieka do tego stopnia, że zaczyna wierzyć w to wszystko. I wierz mi - wtedy nie ma imprez, nie ma słodkich SMSów, nie ma nawet pocałunków (bo to przecież grzech ciężki...). A o wychowaniu seksualnym czy antykoncepcji tacy nawet słyszeć nie chcą, bo samo słuchanie przecież jest grzechem... Skąd wiem? Bo sam mając jakieś 12-14 lat otarłem się o ten stan. :/ Co do antykoncepcji to problemem jest również to, że katecheci rozgłaszają rozmaite bzdurne mity, które mogą bezpośrednio przełożyć się na niechcianą ciążę... > Zresztą, pocałunek przed ślubem nie jest grzechem i naprawdę trzeba się naszukać fundamentalisty, który na serio będzie próbował to wcisnąć młodzieży.Ja dosyć często słyszałem o takich przypadkach... > Tutaj rzeczywiście pojawia się problem, a wymyślenie humanistycznego odpowiednika tylko pogrążyłoby PSR.Jest mnóstwo obrzędów, do których można by nawiązać, nie trzeba by koniecznie robić z tego świecką wersję komunii.
|
|
| | |  | | Kelly (2051 punktów) | >Czasem jednak katechetom uda się naprawdę sfanatyzować młodego człowieka do tego stopnia, że zaczyna wierzyć w to wszystko. I wierz mi - wtedy nie ma imprez, nie ma słodkich SMSów, nie ma nawet pocałunków (bo to przecież grzech ciężki...). A o wychowaniu seksualnym czy antykoncepcji tacy nawet słyszeć nie chcą, bo samo słuchanie przecież jest grzechem... Skąd wiem? Bo sam mając jakieś 12-14 lat otarłem się o ten stan. :/ >Co do antykoncepcji to problemem jest również to, że katecheci rozgłaszają rozmaite bzdurne mity, które mogą bezpośrednio przełożyć się na niechcianą ciążę... >>Zresztą, pocałunek przed ślubem nie jest grzechem i naprawdę trzeba się naszukać fundamentalisty, który na serio będzie próbował to wcisnąć młodzieży. >Ja dosyć często słyszałem o takich przypadkach... Ale jak to, gdzie tak, kiedy tak? Przecież księża nie chcą prowadzić lekcji, bo boją się agresji... Religia to impreza... Bierzmowanie polega na wybieraniu dziwnych imion... I w ogóle... Na jakim świecie ja żyję. Boże, widzisz, a nie grzmisz.
|
|
| |  | | dark magus (320 punktów) | > Oj, nie, na to nie ma szans. Moje koleżanki, przykładne katoliczki, latają po imprezkach i nie unikają randek, miziania się, lizania się, słodkich SMSów, a te starsze także seksu. A ja, zacięta ateistka, żyję w cnocie i skromności. To pewnie kara boska, że w wieku 15 lat o chłopakach nadal myślę obiektywnie, racjonalnie i jako o znajomych, nie materiale na sympatie .Przyjdzie i na Ciebie czas  Tylko dlaczego uzywasz slowa "racjonalnie" na okreslenie niezbyt naturalnego, bo "obiektywnego" stosunku do plci przeciwnej? Co ma racjonalizm do stosunkow miedzy plciami? I czy rzeczywiscie mozna sie zgodzic na to co Ty usilujesz mu przypisac? Czyli - bezplciowosc? Uwazam, ze nie. > Zresztą, pocałunek przed ślubem nie jest grzechemNie jest... - czym? Grzechem? A co to takiego?  Co to jest, wedlug Ciebie, racjonalistki jak slysze, grzech? > Jakimś rozwiązaniem jest uczczenie pójścia do pierwszej klasy.Nie moge powstrzymac usmiechu, gdy probuje sie wymyslac swieta "zamiast" swiat koscielnych, jakby w miejsce swiat koscielnych. Byla juz taka dyskusja, wtedy ktos probowal uczcic narodziny dziecka - nie przez ochrzczenie, ale na wzor tego. Zapewne tez chodzilo o prezenty - pewnie w tym wypadku glownie dla rodzicow  Jest mi to obce. Oczywiscie to tylko moj poglad  Szanuje wszystkich swietujacych w "post-koscielny" sposob, ale nie moge zrozumiec dlaczego, jezeli nie chodze juz w niedziele do kosciola mialbym isc w zamian na spotkanie PSR  Dlaczego zamiast komunii, robic komunie zastepcza, bo "oni" dostaja wtedy prezenty - wiec moje dziecko tez musi. Decyzja o wychowaniu dziecka musi byc zdecydowana - powiedzialbym, zeby nie urazic Pan - meska, chociaz urazam tych zapewne bardziej Panow, ktorzy, decyzji takiej podjac nie umiejac, plataja sie w niepotrzebnych skrupulach. Bo dziecku bedzie przykro, ze inni dostaja; bo sie rozplacze, bo dostanie nerwicy... Podjecie decyzji rownoczesnie z poniesieniem konsekwencji. Pozostale opcje mnie brzydza. Tak samo, albo i bardziej niz religianctwo. Albo jestem wierzacy albo niewierzacy. Nie ma opcji posrednich (watpiacy?  )... Kiedy decyduje sie zdradzic zone to z pelna swiadomoscia, ze jak sie dowie to bedzie rozwod, podzial i biedne dzieci... Nie probuje naginac prawa, ani wymyslac specjalnych swiat, zebym mogl sie usprawiedliwic  Obce mi sa rozterki, czy poslac dziecko do komunii, bo mu bedzie przykro, jak nie pojdzie. Zyje co prawda w innej, duzo (i to naprawde duuuzo) mniej polskiej sytuacji, wiec moze dlatego nie moge pewnych rzeczy zrozumiec. Ale jakkolwiek by nie bylo, zastepowanie starych swiat nowymi, albo zamartwianie sie, ze dziecku bedzie smutno, bo nie dostanie prezentow na komunie - to jest dla mnie niezrozumiale. Najgorsze, ze moje zapewne moze mi zarzucic (i tez moze mu byc bardzo smutno), ze nie dostaje prezentow i ze nie swietujemy zakonczenia Ramadanu. Moze plakac, ze nie dostaje prezentow, bo nie wyznajemy judaizmu a tam tez na pewno istnieje obrzedy, ktore sa okazja do dawania prezentow. Nie jestem religioznawca (choc sa na tym forum takie osoby, badz o podobnych inklinacjach) wiec tego wszystkiego nie wiem... Ale nie martwie sie, ze kiedy moje dziecko uslyszy, ze jakis jego kolega hindus dostal prezenty, bo mieli akurat jakies swoje swieto, to bedzie mu bardzo przykro, ze i on nie dostal. Kopiowanie swiat, zeby dzieciom dac prezenty to bzdura. Daj prezent bez okazji. I juz. Po sprawie.
|
|
| | |  | | marcind (103 punktów) | >>Oj, nie, na to nie ma szans. Moje koleżanki, przykładne katoliczki, latają po imprezkach i nie unikają randek, >Obce mi sa rozterki, czy poslac dziecko do komunii, bo mu bedzie przykro, jak nie pojdzie. Zyje co prawda w innej, duzo (i to naprawde duuuzo) mniej polskiej sytuacji, wiec moze dlatego nie moge pewnych rzeczy zrozumiec. Ale jakkolwiek by nie bylo, zastepowanie starych swiat nowymi, albo zamartwianie sie, ze dziecku bedzie smutno, bo nie dostanie prezentow na komunie - to jest dla mnie niezrozumiale. Najgorsze, ze moje zapewne moze mi zarzucic (i tez moze mu byc bardzo smutno), ze nie dostaje prezentow i ze nie swietujemy zakonczenia Ramadanu. Moze plakac, ze nie dostaje prezentow, bo nie wyznajemy judaizmu a tam tez na pewno istnieje obrzedy, ktore sa okazja do dawania prezentow. Nie jestem religioznawca (choc sa na tym forum takie osoby, badz o podobnych inklinacjach) wiec tego wszystkiego nie wiem... Ale nie martwie sie, ze kiedy moje dziecko uslyszy, ze jakis jego kolega hindus dostal prezenty, bo mieli akurat jakies swoje swieto, to bedzie mu bardzo przykro, ze i on nie dostal. Kopiowanie swiat, zeby dzieciom dac prezenty to bzdura. Daj prezent bez okazji. I juz. Po sprawie.
I to jest sedno sprawy! Patrzac po IP, nie zyjesz w PL. Zeby odniesc sie bezposrednio do sytucji trzeba sie niej znelsc. NIe 10 czy 20 lat temu, tylko tu i teraz!
Co innego miec kolegow hindusow, islamistow, etc, a co innego miec 99,9% katolikow i byc tym jedynym "zlym"
|
|
| | | |  | | dark magus (320 punktów) | > I to jest sedno sprawy! Patrzac po IP, nie zyjesz w PL. Zeby odniesc sie bezposrednio do sytucji trzeba sie niej znelsc. NIe 10 czy 20 lat temu, tylko tu i teraz!Czy rzeczywiscie? Czesto przeciez oceniamy co dzielo sie dawno temu... Albo co dzieje sie teraz w innych miejscach... Czy prawdziwe jest zdanie: "Zeby odniesc sie bezposrednio do sytucji trzeba sie niej znelsc."? Zapewne, zeby odniesc sie "bezposrednio". Ale ja nie odnosze sie bezposrednio, tylko ogolnie okreslam moje generalne stanowisko w konkretnej sprawie, ktora moze pojawic sie prawie zawsze i prawie wszedzie? Po co mam wchodzic w szczegoliki? Ateista polski bedzie musial zaspokoic potrzeby prezentowe swoich dzieci, a zreszta i swoje obrzedowe. I bedzie wymyslal swieta i okazje do prezentow na koscielny wzor. Podobnie bedzie robil ateista hinduski. Podobnie arabski, podobnie zydowski... W kazdym przypadku bede uwazal to za bzdure, mieszkajac, czy nie mieszkajac w danym kraju. > Co innego miec kolegow hindusow, islamistow, etc, a co innego miec 99,9% katolikow i byc tym jedynym "zlym"Po pierwsze: W obu przypadkach jestes otoczony ludzmi wierzacymi, moze i w podanych przez Ciebie 99.9% A po drugie podam Ci przyklad sprzed 30-40 lat (zeby uniknac wykletych przez Ciebie liczb 10 i 20  ) - jeden z moich kolegow w podstawowce nie chodzil na religie. I oczywiscie nie poszedl do komunii. I przezyl! Nie dostal wscieklizny ani nie zostal wariatem! Wyobrazasz to sobie? W czasach, kiedy ponad 100% (  ) ludzi bylo wierzacych i wszyscy przekornie (bo nie bylo to dobrze "odgornie" widziane) chodzili do kosciola! Po jakiego grzyba wymyslac co tez dziecko moze przezywac? I tak tego nigdy nie wymyslisz  Moze np przez cala podstawowke umierac ze wstydu, ze jego mama chodzi w mini i wszyscy jego koledzy sie smieja z jej uczesania
|
|
| | | | |  | | marcind (103 punktów) |
> Czy rzeczywiscie? Czesto przeciez oceniamy co dzielo sie dawno temu... Albo co dzieje sie teraz w innych miejscach... Czy prawdziwe jest zdanie: "Zeby odniesc sie bezposrednio do sytucji trzeba sie niej znelsc."? Zapewne, zeby odniesc sie "bezposrednio". Ale ja nie odnosze sie bezposrednio, tylko ogolnie okreslam moje generalne stanowisko w konkretnej sprawie, ktora moze pojawic sie prawie zawsze i prawie wszedzie? Po co mam wchodzic w szczegoliki?Twoja wypowiedzi sa niewatpliwie madre, ale zbyt ogolnikowe i nie do konca traktuja o problemie. Moze na poczatku zle zalozyles, ze to ma byc luzna dyskusja. NIE. Prosze Cie o odniesienie sie bezposrednio do mojego problemu, bez zbednych dywagacji. > Ateista polski bedzie musial zaspokoic potrzeby prezentowe swoich dzieci, a zreszta i swoje obrzedowe. I bedzie wymyslal swieta i okazje do prezentow na koscielny wzor. Podobnie bedzie robil ateista hinduski. Podobnie arabski, podobnie zydowski... W kazdym przypadku bede uwazal to za bzdure, mieszkajac, czy nie mieszkajac w danym kraju.Ja nie mam problemow z prezentami i substytutem narodzenia panskiego... nie mowmy o tym, bo nie ma to zwiazku. > Po pierwsze: W obu przypadkach jestes otoczony ludzmi wierzacymi, moze i w podanych przez Ciebie 99.9%Ale ja zyje w Polsce nie w UK i mam 99,9% katolikow w kolo mnie i prosze odnies sie do tego, a nie do hipotetycznych sytacju nie majac ze mna nic wspolnego. > A po drugie podam Ci przyklad sprzed 30-40 lat (zeby uniknac wykletych przez Ciebie liczb 10 i 20 ) - jeden z moich kolegow w podstawowce nie chodzil na religie. I oczywiscie nie poszedl do komunii. I przezyl! Nie dostal wscieklizny ani nie zostal wariatem! Wyobrazasz to sobie? W czasach, kiedy ponad 100% ( ) ludzi bylo wierzacych i wszyscy przekornie (bo nie bylo to dobrze "odgornie" widziane) chodzili do kosciola! Po jakiego grzyba wymyslac co tez dziecko moze przezywac? I tak tego nigdy nie wymyslisz Moze np przez cala podstawowke umierac ze wstydu, ze jego mama chodzi w mini i wszyscy jego koledzy sie smieja z jej uczesania  W mojej tez jeden nie chodzil, ale wtedy religia nie byla przymusowa i nikt mu nic nie mowil. Wiem, ze dziecko przezyje, ze nie dostnie wscieklizny itp, nie rozprawiamy tu o tym. Mowa jest o tym co jest dla dziecka lepsze, co mniej bolesne! Zadalem konkretne pytanie na dole watku, odnies sie prosze bezprosreddnio do niego i potsraj sie spojzec przez pryzmat moje sytuacji, nie swojej z UK, badz z Polski 3-40 lat temu.
|
|
| | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Twoja wypowiedzi sa niewatpliwie madre, ale zbyt ogolnikowe i nie do konca traktuja o problemie. Moze na poczatku zle zalozyles, ze to ma byc luzna dyskusja. NIE. Prosze Cie o odniesienie sie bezposrednio do mojego problemu, bez zbednych dywagacji.To wyedytuj ostatnie zdanie zapraszajace do dyskusji. Jesli mowa ma byc tylko Twoim dziecku to nic Ci nie odpowiem, bo ani Ciebie nie znam ani jego, ani jakie masz do wyboru szkoly i jaka jest Twoja sytacja w ogole i tysiaca innych rzeczy. Zapytaj lepiej znajomych. Ja moge Ci tylko poradzic - ogolnie, tak, ze bedzie sie to obnosilo i do mnie i do Zulki i do dokowskiego. Bo to czy mieszkasz w Pruszkowie, czy w Nowym Targu nie ma najmniejszego znaczenia. Moge Ci dac ogolna rade (tak jak zreszta robia to inni - typu - "poslij dziecko do najlepszej szkoly", bez wskazywania na konkretna) - i tyle. > Ja nie mam problemow z prezentami i substytutem narodzenia panskiego... nie mowmy o tym, bo nie ma to zwiazku.Jesli nie ma to po co piszesz o swoich (czy Twojej Zony) strachach i rozterkach z puszczaniem dziecka do komunii? Ma to zwiazek, czy nie ma? > Ale ja zyje w Polsce nie w UK i mam 99,9% katolikow w kolo mnie i prosze odnies sie do tego, a nie do hipotetycznych sytacju nie majac ze mna nic wspolnego.Alez Ty jestes wyjatkowy  Wszystko co Cie otacza jest wyjatkowe; nie podlegasz zadnym ogolnym prawom  To oczywiscie zart.  Nie jestes wyjatkowy, niestety. Podobnie jak kazdy inny tez chce poslac dziecko do "najlepszej" szkoly... Czy to bedzie katolicka, czy taka, ktora jest blisko, czy taka, gdzie dobrze ucza matematyki. > W mojej tez jeden nie chodzil, ale wtedy religia nie byla przymusowa i nikt mu nic nie mowil. Wiem, ze dziecko przezyje, ze nie dostnie wscieklizny itp, nie rozprawiamy tu o tym. Mowa jest o tym co jest dla dziecka lepsze, co mniej bolesne!Co mniej bolesne dla Twojego dziecka? Czy uczyc sie w dobrej szkole z "jakims swietym" patronem, czy w kiepskiej bez koscielnych odniesien??? Nie! Tu chodzi o Twoje poglady! Nie wiesz jak sobie z tym problemem poradzic. I tyle. Co bedzie mniej bolesne dla ojca-ateisty? Czy dziecko idace do komunii, czy dziecko uczace sie w kiepskiej szkole? To sa Twoje konkretne watpliwosci na ktore odpowiadam Ci ogolnie: dobro dziecka jest najwazniejsze. A jak Ty to sobie szczegolowo przelozysz na swoja sytuacje, to juz Twoja sprawa. Jesli jestes fanatykiem, to uznasz, ze najlepiej dla dziecka gdy nie ma stycznosci z religia. Jesli nie, to uznasz, ze najlepiej dla dziecka uczyc sie w dobrej szkole. > Zadalem konkretne pytanie na dole watku, odnies sie prosze bezprosreddnio do niego i potsraj sie spojzec przez pryzmat moje sytuacji, nie swojej z UK, badz z Polski 3-40 lat temu.Zadales konkretne pytanie i zaprosiles rownoczesnie do dyskusji. Uwazasz, ze moj pryzmat jest zbyt daleki od Twojego... A kto moze spojrzec na sprawe z Twojego punktu widzenia, jezeli nie Ty sam??? Nikt inny nie jest w Twojej sytuacji i nikt nie bedzie mogl Ci udzielic szczegolowej, wartosciowej rady. Popytaj sasiadow, pogadaj z zona... Z forum internetowego mozesz sie jedynie dowiedziec co inni mysla, co mysla, ze by zrobili w Twojej sytuacji. Ale oni nie sa w Twojej sytuacji. Ja Ci moge powiedziec - daj dziecko do szkoly nr 3, ktos inny - daj do szkoly nr 2. Ale my nie ponosimy zadnej odpowiedzialnosci za to co wypisujemy "w Twojej konkretnej sytuacji"! Nie bedziesz mogl za 5 lat wrocic na forum i zwrocic sie do kogos z nas z pretensjami. Ktos moze po prostu dla zartu wpisac odpowiedz - "daj do pierwszej", bo akurat go sprawa nie interesuje... Jeszcze raz - jesli masz watpliwosci, to pogadaj z sasiadami, z zona, bratem, siostra, z rodzina (racjonalizm jeszcze nie wyklucza istnienia i wartosci rodziny  ), rodzicami innych dzieci - to najlepsze wyjscie. Tutaj mozemy sobie jedynie podyskutowac, tak jak nas do tego zaprosiles  Podyskutowac nie ponoszac odpowiedzialnosci...
|
|
| | | | | | |  | | marcind (103 punktów) |
> Jeszcze raz - jesli masz watpliwosci, to pogadaj z sasiadami, z zona, bratem, siostra, z rodzina (racjonalizm jeszcze nie wyklucza istnienia i wartosci rodziny ), rodzicami innych dzieci - to najlepsze wyjscie. Tutaj mozemy sobie jedynie podyskutowac, tak jak nas do tego zaprosiles Podyskutowac nie ponoszac odpowiedzialnosci...Albo ja nie umiem artykulowac swoich mysli albo Ty jestes grafomanem i polej woda  Nie mniej jednak dziekuje za Twoje odpowiedzi (uwazam, ze mozna sie bardziej wczuc w moja role)
|
|
| | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Albo ja nie umiem artykulowac swoich mysli albo Ty jestes grafomanem i polej woda  > Nie mniej jednak dziekuje za Twoje odpowiedzi (uwazam, ze mozna sie bardziej wczuc w moja role) To zapewne ja leje wode  Niestety jestem z zamilowania i wyksztalcenia fizykiem... Moim jezykiem jest matematyka... Nie potrafie dac jednoznacznej odpowiedzi majac zbyt wiele niewiadomych  Gdybym byl humanista, albo czlowiekiem o mniej matematycznym umysle wczulbym sie w Ciebie i poradzil z serca. Ale mam za to inna rade na koniec - wyglada na to, ze zbyt boisz sie religii. Nad tym trzeba popracowac, wtedy odpowiedzi na strachy znajda sie same... A moze nie beda potrzebne, bo strachy same znikna...? Pozdrawiam!
|
|
| | | | | | | | |  | | marcind (103 punktów) | To powinines byc teraz 100 m pod Geneva  Mowsz jak filozof nie fizyk, ale to chyba normlne, Marcinkiewicz tez jest fizykiem i leje wode, zaraz, zaraz Kaziu to Ty? To IP z UK nie daje mi spokoju  Nie boje sie o siebie, chce za to wybrac za dziecko mniej bolesna droge... pzdr
|
|
| | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > To powinines byc teraz 100 m pod Geneva  Oj powinienem  Ale mimo to sledze na biezaco co tam sie dzieje... Wrecz z zapartym tchem  > Mowsz jak filozof nie fizyk, ale to chyba normlne, Marcinkiewicz tez jest fizykiem i leje wode, zaraz, zaraz Kaziu to Ty? Kto wie  > Nie boje sie o siebie, chce za to wybrac za dziecko mniej bolesna droge...Rozumiem i zycze powodzenia
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | > Tylko dlaczego uzywasz slowa "racjonalnie" na okreslenie niezbyt naturalnego, bo "obiektywnego" stosunku do plci przeciwnej?Chodziło mi o to, że wiele moich rówieśniczek (rówieśników zresztą też) widzi wyidealizowany obraz płci przeciwnej, nie zwraca uwagi na wady, zabiega o względy pomimo odrzucenia, itp. Słodkie, ale raczej irracjonalne. Co nie znaczy, że za kilka lat sama nie będę się tak zachowywać i dobrze, bo, jak pan napisał, jest to naturalne (mnie tylko czasem zaskakuje, że już w tak młodym wieku). > Nie jest... - czym? Grzechem? A co to takiego?  > Co to jest, wedlug Ciebie, racjonalistki jak slysze, grzech?Mówię o dogmatach KRK. Nie pamiętam, żeby według tej religii pocałunek przed ślubem był grzechem. > Nie moge powstrzymac usmiechu, gdy probuje sie wymyslac swieta "zamiast" swiat koscielnych, jakby w miejsce swiat koscielnych.Mnie też to bardzo denerwuje, ale postawmy się na miejscu bardzo młodego człowieka. "Skoro kolega dostaje prezent, a ja nie, to to jakaś niesprawiedliwość jest." Dziecko się tylko zrazi do areligijności i natychmiast nawróci, dla Świętego Mikołaja. > Obce mi sa rozterki, czy poslac dziecko do komunii, bo mu bedzie przykro, jak nie pojdzie. Zyje co prawda w innej, duzo (i to naprawde duuuzo) mniej polskiej sytuacji, wiec moze dlatego nie moge pewnych rzeczy zrozumiec.I wszystko jasne. Trzeba było tak od razu, my tu rozpatrujemy wszystko pod kątem ojcowizny.
|
|
| | | |  | | Zulka (2198 punktów) |
>Mnie też to bardzo denerwuje, ale postawmy się na miejscu bardzo młodego człowieka. "Skoro kolega dostaje prezent, a ja nie, to to jakaś niesprawiedliwość jest." Dziecko się tylko zrazi do areligijności i natychmiast nawróci, dla Świętego Mikołaja.
Znajome mi Dziecko nie zostało ochrzczone ponieważ jego ojciec się na to nie zgodził (jest z pochodzenia Żydem). Dziecko chodziło do szkoły, gdzie większość jego kolegów to katolicy. Kiedy przyszedł czas komunii - zażądało od rodziców stanowczo chrztu, oświadczyło że się nawróciło i jest katolikiem. Najbardziej ucieszyła się babcia ze strony mamy... Nie śmiem przesądzać czy decyzja Małego Człowieka była spowodowana objawieniem czy korzyściami...
pozdrawiam
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Duda (25557 punktów) | >>Nie moge powstrzymac usmiechu, gdy probuje sie wymyslac swieta "zamiast" swiat koscielnych, jakby w miejsce swiat koscielnych. >Mnie też to bardzo denerwuje, ale postawmy się na miejscu bardzo młodego człowieka. "Skoro kolega dostaje prezent, a ja nie, to to jakaś niesprawiedliwość jest." Dlaczego świętowanie świąt kościelnych miałoby być problemem dla ateistów? U mnie są to święta rodzinne. Z dobrym jedzeniem którego nie robi się na co dzień, z prezentami, dekoracjami. Kościół zawłaszczył sobie większość pogańskich świąt. Ja robię to samo za katolickimi świętami. W zimie jest to święto rodziny tak jak by wszyscy naraz mieli urodziny. A Wielkanoc to święto końca zimy święto wiosny. >>Obce mi sa rozterki, czy poslac dziecko do komunii, bo mu bedzie przykro, jak nie pojdzie. Zyje co prawda w innej, duzo (i to naprawde duuuzo) mniej polskiej sytuacji, wiec moze dlatego nie moge pewnych rzeczy zrozumiec. >I wszystko jasne. Trzeba było tak od razu, my tu rozpatrujemy wszystko pod kątem ojcowizny. W okresie komunii rodzice innowierców i niewierców kupują dziecku to co akurat jest hitem komunijnym. Kiedyś to był zegarek, rower, czy komputer i tak trzeba było dziecku to kupić więc nie ma problemu. Jak wyliczyła moja znajoma , zamiast wydawać na przyjęcie komunijne wydała te pieniądze na to co dziecku było potrzebne by nie czuło się pokrzywdzone i jeszcze mogła mówić o oszczędnościach. Normalne uczciwe podejście do dziecka załatwia sprawę. Gdy porozmawia się z nim, o tym co spodziewają się jego koledzy dostać i uzgodni z nim zakup nie powinno być problemu
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | Ale jednak te "rodzinne spotkania" pokrywają się z Bożym Narodzeniem. A prezenty dawane "bez okazji" z prezentami z okazji I Komunii. Nie rezygnujemy więc zupełnie z "ateistycznych odpowiedników, i wcale nie są takie subtelne. Dlatego powiedzmy sobie szczerze: nie ma sensu trzymać pokerowej twarzy, kiedy 90% społeczeństwa (nawet jeśli nie wszyscy są prawdziwymi katolikami) świętuje święta religijne. Skoro wszyscy znajomi spotykają się w danym momencie z rodzinami, to my też. I nie oszukujmy się: robimy to z powodu głęboko zakorzenionej tradycji chrześcijańskiej.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | Oczywiście że tak. Żyjemy przecież w społeczeństwie. Problem byłby gdyby katolicy "przeżywali" święta religijnie. Ale tak naprawdę to traktują je tak samo jak ja, jedynie czasem oderwą się od stołu i pójdą do kościoła pośpiewać kolędy. Malujemy jajka w Wielkanoc co to ma wspólnego z religią? Raczej jest to zwyczaj pogański. Udekorowana choinka tez nie ma nic wspólnego z narodzinami Jezusa. Wszystko zależy jakie to ma dla nas znaczenie.
|
|
 | | dark magus (320 punktów) | > UWAGA, złe podejście! Nie ma nic gorszego, niż założenie "dobra podstawówka dla dobrego gimnazjum, dobre gimnazjum dla dobrego liceum, dobre liceum dla studiów, a potem..." - bo co jest potem? Studia, dzięki którym możemy mieć dobrze płatną pracę i, założywszy rodzinę, zapewnić swoim dzieciom tak doskonałą edukację, jaką sami otrzymaliśmy?Dlaczego piszesz tylko negatywnie, zapominajac na koncu podac przyklad pozytywny... Jakie jest "dobre podejscie", skoro powyzsze jest zle? > trudno, żeby ośmiolatek czytał Dawkinsa albo oglądał "The God, Who Wasn't There"Przypomnialas mi w tym momencie Dawkinsa... Nasz prorok Dawkins w jednej ze swoich ksiazek ("Unweaving the Rainbow") pisal, ze kocha swoich rodzicow za to, ze opowiedzieli mu o sw. Mikolaju, o dzieciatku Jezus i trzech medrcach, o wrozkach (np. nieznanej jeszcze w Polsce Tooth Fairy), etc, bo dzieki temu ubogacili jego dziecinstwo... Nie przeszkodzilo mu to jak widac zostac pozniej misjonarzem darwinizmu  Polecam ta ksiazke kazdemu. W jednym z rozdzialow bardzo obszernie analizuje wlasnie sprawe uczenia sie i nabierania doswiadczenia u dzieci w slynnym porownaniu do etapow zycia motyla. Dziecko - to gasienica, ktora je ile tylko moze (dziecko - pochlania informacje). To sie konczy, choc nie tak gwaltownie jak u motyla. PS. To chyba moja ulubiona ksiazka Dawkinsa, mniej w niej nudnych szczegolikow biologicznych i innych fobii... Skupienie czysto na nauce i jej miejscu w swiecie wspolczesnym... Ktore to miejsce nie jest wesole i to tym razem nie tylko ze wzgledu na istnienie KK czy innych religii ale tysiecy innych rzeczy, ktore sa promowane przez srodki masowego przekazu (astrologia, irracjonalnosc, wymyslone sensacje). Nie wiem czy ksiazka zostala przetlumaczona na polski ale juz jej echa slychac nawet w niektorych artykulach tego forum... Powinienem polecic ja chyba w temacie do tego przeznaczonym
|
|
2 na 2 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Powiem w ten sposób: wszelkie rankingi szkół można wrzucić do kosza, bo ostatecznie wszystko i tak zależy od... dziecka! Chodziłem do zwykłej, wiejskiej podstawówki, potem do liceum w mniejszym miasteczku, a obecnie studiuję na (moim zdaniem, choć nie tylko) dobrej, znanej uczelni w dużym mieście. Po prostu z tego co pamiętam już od najmłodszego wieku pasjonowała mnie nauka, oglądałem dużo TV edukacyjnej, gdy tylko nauczyłem się płynnie czytać - czytałem, potem przyszedł komputer CD-ROMy, Internet. Oczywiście - szkoła dająca dziecku więcej możliwości odnośnie zajęć pozalekcyjnych da mu lepsze możliwości, ale na nic się to nie zda, jeśli ono samo nauki nie pokocha.
Jeśli wolno mi wyrazić swoją opinię powinniście się raczej kierować opinią odnośnie atmosfery panującej w szkole - to jest chyba ważniejsze, aby pociecha uniknęła tego, co było moim udziałem (wyzwiska i prześladowania, nawet przemoc fizycza ze względu na bycie niezbyt atrakcyjnym i niewysportowanym "kujonem").
Jeśli zaś chodzi o religię, to moje zdanie jest tylko jedno: nie posyłaj na nią swojego syna. Wyrządzisz mu w ten sposób krzywdę. Ja chodziłem i nigdy nie zapomnę bzdur jakie próbowano nam powkładać do głów. Najgorsze jest to, że wtedy się w to wszystko wierzyło, co powodowało prawdziwą traumę gdy pojawiły się np. pierwsze oznaki dojrzewania i "grzesznego" zainteresowania płcią przeciwną. Wyprostowanie tego wszystkiego za pomocą własnego rozumu także nie było rzeczą prostą, łatwą i przyjemną. Sporo zależy od tego, na jakiego księdza lub katechetę trafi twoje dziecko - muszę być uczciwy i powiedzieć, że np. w liceum poznałem naprawdę liberalnego kapłana, który co prawda nie zawsze się z nami zgadzał, ale dało się z nim porozmawiać i nie próbował nikomu narzucać swoich poglądów. Cały czas mam do niego ogromny szacunek, istnieje jednak spore ryzyko, że nie trafisz na kogoś takiego w podstawówce. Musisz szukać do skutku, bo niestety sytuacja kiedy jako jedyny nie będzie chodził na religię też nie jest zbyt dobra. Małe dzieci uczęszczające na tego typu zajęcia często są bardzo mocno rozfanatyzowane, dla nich te wszystkie opowieści są 100% prawdą i z całym przekonaniem wierzą w to wszystko. Ten jeden "niewierzący" będzie dla nich zwykłym heretykiem, który się myli i na pewno w pewnym stopniu przełoży się to na podejście grupy rówieśniczej do twojego dziecka. Wiem, bo w mojej szkole też był taki chłopak...
|
|
 | | dark magus (320 punktów) | > Powiem w ten sposób: wszelkie rankingi szkół można wrzucić do kosza, bo ostatecznie wszystko i tak zależy od... dziecka! Chodziłem do zwykłej, wiejskiej podstawówki, potem do liceum w mniejszym miasteczku, a obecnie studiuję na (moim zdaniem, choć nie tylko) dobrej, znanej uczelni w dużym mieście. Po prostu z tego co pamiętam już od najmłodszego wieku pasjonowała mnie nauka, oglądałem dużo TV edukacyjnej, gdy tylko nauczyłem się płynnie czytać - czytałem, potem przyszedł komputer CD-ROMy, Internet. Oczywiście - szkoła dająca dziecku więcej możliwości odnośnie zajęć pozalekcyjnych da mu lepsze możliwości, ale na nic się to nie zda, jeśli ono samo nauki nie pokocha.Patrzysz niestety jeszcze z punktu widzenia dziecka, ktore sie uczy... My patrzymy juz jako rodzice odpowiedzialni za rozwoj i przyszlosc tego dziecka. Kochamy nasze dzieci, wiemy ze sa na swoj sposob wyjatkowe ale nie zakladamy ich genialnosci... Przynajmniej ja  Nie jestem pewien czy moje dzieci sa genialne i czy gdyby zapisac je do szkoly gminnej, to dostalyby sie na studia na dobrym uniwersytecie. Stad nasze zainteresowanie szkolami raczej niz genialnoscia wlasnych dzieci  Albo przypadkami genialnosci innych uzytkownikow forum i ich biografiami  > Jeśli wolno mi wyrazić swoją opinię powinniście się raczej kierować opinią odnośnie atmosfery panującej w szkole - to jest chyba ważniejsze, aby pociecha uniknęła tego, co było moim udziałem (wyzwiska i prześladowania, nawet przemoc fizycza ze względu na bycie niezbyt atrakcyjnym i niewysportowanym "kujonem").Jak dowiesz sie o atmosferze panujacej w potencjlnej szkole dla swojego dziecka bedac rodzicem? Kazda wskazowka bedzie mile widziana  Jak dowiedziec sie zawczasu, ze w szkole nie ma, uzyje angielskojezycznego slowa - bullingu? A druga sprawa to jak uchronic dzieci przed trudnym zetknieciem i wejsciem w mini-spoleczne zaleznosci klasy i szkoly? Religia w tym wypadku to pikus. Mozesz oberwac za kujonstwo... Mozesz przezywac stresy zwiazane z tym, ze twoi rodzice sie rozwiedli, ze masz tylko matke i... - wujkow  Mozesz przezywac stresy i byc szykanowanym za bycie za grubym, za chudym, za duzym, za malym. Przed bardzo mala czescia tego rodzice sa w stanie uchronic dziecko - z reszta musi nauczyc sie radzic sobie - samo... > Jeśli zaś chodzi o religię, to moje zdanie jest tylko jedno: nie posyłaj na nią swojego syna. Wyrządzisz mu w ten sposób krzywdę. Ja chodziłem i nigdy nie zapomnę bzdur jakie próbowano nam powkładać do głów. Najgorsze jest to, że wtedy się w to wszystko wierzyło, co powodowało prawdziwą traumę gdy pojawiły się np. pierwsze oznaki dojrzewania i "grzesznego" zainteresowania płcią przeciwną.Ja na przyklad nie przezywalem zadnej traumy, tylko duza radosc z rozmaitych odkryc. Zapewne w tym akurat nie tylko rola szkoly ( za moich czasow nie wywalczono jeszcze religii w szkole... Byla przedmiotem zakazanym... Na religie chodzilo sie po lekcjach.. .) ani religii - tylko rodzicow. Uswiadomili mnie wystarczajaco wczesnie, ladnie i bez religijnych odniesien. Szukamy dobrej szkoly nie zapominajac byc przy tym dobrymi rodzicami
|
|
|  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Patrzysz niestety jeszcze z punktu widzenia dziecka, ktore sie uczy... My patrzymy juz jako rodzice odpowiedzialni za rozwoj i przyszlosc tego dziecka.Faktycznie, ale to tylko dlatego, że tego drugiego jak na razie nie było mi dane doświadczyć. Chociaż czasy szkolne to dla mnie odległa przeszłość, tym bardziej jeśli spojrzeć na znajomych z mojego rocznika zakładających rodziny.  > Kochamy nasze dzieci, wiemy ze sa na swoj sposob wyjatkowe ale nie zakladamy ich genialnosci... Przynajmniej ja Nie jestem pewien czy moje dzieci sa genialne i czy gdyby zapisac je do szkoly gminnej, to dostalyby sie na studia na dobrym uniwersytecie. Stad nasze zainteresowanie szkolami raczej niz genialnoscia wlasnych dzieci Albo przypadkami genialnosci innych uzytkownikow forum i ich biografiami  Kto tutaj mówi o genialności? Nie jestem genialny i nie czuje się genialny. Mówię tylko, że już we wczesnym dzieciństwie pokochałem naukę i dzięki temu, podczas gdy na moich rówieśnikach starano się wymusić uczenie się ja chętnie pochłaniałem wiedzę (rzecz jasna nie zawsze pokrywającą się z programem nauczania  ). Tak zwane "dobre szkoły" jako recepta na sukces to moim zdaniem drobna przesada. To prawda - mogą ułatwić dziecku start, mogą zapewnić mu większy komfort nauki dzięki mniejszym grupom w których nauczyciel ma lepszy kontakt z każdym uczniem. Dają lepsze warunki dzięki dostępności do pomocy dydaktycznych. Inne podejście do ucznia pomaga w zachęceniu go do nauki, ale nie pomoże przy braku zainteresowania nią. A już podejście w stylu "wysłać dziecko do znanej szkoły, bo samo uczęszczanie do niej da mu dodatkowe punkty przy rekrutacji na studia" uważam za wielce szkodliwe społecznie. Bynajmniej nie mówię, że jestem przeciwnikiem szkół prywatnych o wyższym poziomie, bo nie jestem. Chciałem tylko powiedzieć, że nie należy przeceniać ich wpływu - uczęszczanie do takiej placówki wcale nie jest gwarancją sukcesu, przynajmniej moje obserwacje pozwalają mi tak sądzić. > Jak dowiesz sie o atmosferze panujacej w potencjlnej szkole dla swojego dziecka bedac rodzicem? Kazda wskazowka bedzie mile widziana Jak dowiedziec sie zawczasu, ze w szkole nie ma, uzyje angielskojezycznego slowa - bullingu?Hmm... Na pewno nie powinno się wierzyć zapewnieniom dyrekcji, że wszystko mają pod kontrolą (kamery, ochrona etc.) - można się zdziwić pomysłowości młodzieży jeśli idzie o oszukiwanie tego typu zabezpieczeń. Najlepiej posłuchać opinii krążących o danej szkole, zrobić mały research w Internecie, może porozmawiać z rodzicami? Ogólnie należy pamiętać o tym, że ofiarą bullingu najczęściej pada dziecko wyróżniające się na tle grupy. Może faktycznie w szkołach prywatnych problem jest mniejszy (mniejsze grupy, lepszy kontakt nauczyciela z uczniem) ale zapewne także występuje. Trudno mi coś poradzić z perspektywy rodzica, z perspektywy uczącego się dziecka mogę tylko zaapelować o nielekceważenie jakichkolwiek objawów - sam byłem ofiarą bullingu przez ładnych kilka lat. W moim przypadku raczej przemoc psychiczna, choć fizycznie też oberwało mi się kilka razy, dlatego osobiście zrobiłbym wszystko co w mojej mocy aby kiedyś oszczędzić tych przeżyć swojemu dziecku... > A druga sprawa to jak uchronic dzieci przed trudnym zetknieciem i wejsciem w mini-spoleczne zaleznosci klasy i szkoly? Religia w tym wypadku to pikus. Mozesz oberwac za kujonstwo... Mozesz przezywac stresy zwiazane z tym, ze twoi rodzice sie rozwiedli, ze masz tylko matke i... - wujkow Mozesz przezywac stresy i byc szykanowanym za bycie za grubym, za chudym, za duzym, za malym. Przed bardzo mala czescia tego rodzice sa w stanie uchronic dziecko - z reszta musi nauczyc sie radzic sobie - samo...Oczywiście. Tyle tylko, że nie wolno podchodzić do tego wedle stwierdzenia "ciśnienie zamienia węgiel w diament" bo można się przeliczyć zapominając o tym, że nieodpowiedni nacisk ten sam węgiel może roznieść w drobny pył. Dziecko i tak przeżyje zapewne szok wchodząc w grupę rówieśniczą stykając się z przejawami chamstwa wśród rówieśników, dyskryminacji, stosowaniem niecenzuralnego języka itp. Wtedy okaże się, że świat nie zawsze jest taki piękny jak się wydawało. Najważniejsze, aby taka "rzeczywistość dżungli" w której to ono jest ofiarą nie stała się jego codzienną rzeczywistością, bo wtedy znajdujemy się na prostej drodze ekspresowej do wieloletniej walki z mawracającą depresją... > Ja na przyklad nie przezywalem zadnej traumy, tylko duza radosc z rozmaitych odkryc. Zapewne w tym akurat nie tylko rola szkoly ( za moich czasow nie wywalczono jeszcze religii w szkole... Byla przedmiotem zakazanym... Na religie chodzilo sie po lekcjach.. .) ani religii - tylko rodzicow. Uswiadomili mnie wystarczajaco wczesnie, ladnie i bez religijnych odniesien.> Szukamy dobrej szkoly nie zapominajac byc przy tym dobrymi rodzicami  No właśnie - wtedy religia nie była powiązana ze szkołą i przekazywane tam informacje jednak choćby podświadomie były odbierane inaczej, nie miały tego "posmaku" wiedzy. Dzisiaj dziecko może czuć się jak w Orwellowskim świecie na jednej lekcji słysząc o Adamie i Ewie (wielu katechetów wciąż traktuje te opowieści dosłownie) a potem na biologii o ewolucji.  Rodzice - no właśnie. Moim zdaniem to właśnie oni powinni być tymi, którzy uświadamiają swoje dzieci, z pewną pomocą nauczycieli (biologia, kwestie dojrzewania itp.). Osobiście nie chciałbym, żeby odpowiedzialny za to był kapłan czy katecheta ze względu na to, że całkowicie nie zgadzam się z katolickim podejściem do seksualności i ludzkiej cielesności.
|
|
| marcind (103 punktów) | Chciałbym porozmawiać z psychologiem (może jest wśród forumowiczów ktoś taki?) który jednoznacznie rozsądził by, co jest dla dziecka gorsze i w perspektywnie lat będzie miało większe znaczenie:
- kompletny brak religii, ale za to wytykanie przez rówieśników katolików palcami (przypadek kiedy nie posyłamy na religię i jest się jedynym niewierzącym)
- posłanie na religię w szkole, ale za to mieszanie w głowie indoktrynacja itp
Co jest gorsze co lepsze, jaki to ma wpływ na psychikę, czy większe zniszczenia spowoduje opowiadanie głupot, czy niechęć ze strony okrytnych rówieśników?
|
|
 | | jaax74 (48 punktów) | >- kompletny brak religii, ale za to wytykanie przez rówieśników katolików palcami (przypadek, kiedy nie posyłamy na religię i jest się jedynym niewierzącym) >Rozterki mojej żony - Czy Ty sobie wybrażasz jaka to będzie dla niego trauma, jak jako jedyny nie będzie chodził na religie, jak go będą palcami wytykać, oszczędź mu tego.. . >Religia w tym wypadku to pikus. Mozesz oberwac za kujonstwo... Mozesz przeżywac stresy zwiazane z tym, ze twoi rodzice sie rozwiedli, ze masz tylko matke i... - wujków Możesz przezywac stresy i być szykanowanym za bycie za grubym, za chudym, za duzym, za malym. Przed bardzo mala czescia tego rodzice sa w stanie uchronic dziecko - z reszta musi nauczyc sie radzic sobie - samo...
No właśnie, tego raczej nie da się uniknąć - takie są dzieci. Dlatego też w tym przypadku lepszy byłby wybór szkoły gdzie jest i religia i etyka. Gdy w szkole jest jedno dziecko nie chodzące na religie, to taka sytuacja może dać sygnał/impuls innym rodzicom, którzy się wahają, aby się zastanowili i zrobili ten mały krok w kierunku upomnienia się o lekcje etyki np. Wrócimy do punktu wyjścia. Wszyscy w szkole chodzą na religię = w Polsce mieszka 100% katolików. Tak nie jest i dobrze o tym wiemy wszyscy ale nie powinniśmy bać się robić coś w kierunku żeby coś zmienić? To może być trudne na początku dla rodziców chyba nawet bardziej niż dla samego dziecka ale może przynieść efekt snowball zacznie się małą śnieżką a potem to poleci cała lawina!!! To może być Twój wkład w budowanie państwa świeckiego. Czy kosztem dziecka? Chyba nie.
>budynek wygląda jak barak, dobre wyniki uczniów, obowiązkowa etyka, religia do wyboru. >Pełna profeska, najlepsze wyniki, świetne zaplecze, bez dwóch zdań robi najlepsze wrażenie . A jaka jest ta różnica w pozimie uczenia na punkty? To był jakiś ranking? Może różnica nie jest wcale taka duża, pomiędzy jedną szkołą a drugą? I własciwie to różnica w tych punktach jest właściwie subtelna i nie ma o co kruszyć kopię. Dziecko dopiero będzie zaczynało szkołę. Wcale nie jest powiedziane, że np za 2-3 lata właśnie ta słabsza szkoła ambicjonalnie będzie się starała osiągać lepsze wyniki a tej "superanckiej szkole" obniżą się wyniki.
>- posłanie na religię w szkole, ale za to mieszanie w głowie indoktrynacja itp >Wybieraj taką szkołę, gdzie najlepiej uczą i która ma najlepszy sprzęt - zajęcia religii i tak są przez dzieci totalnie olewane, więc są zupełnie nieistotne - nawet jak mały będzie na nie chodził, wystarczy, że mu powiesz, że ksiądz/katecheta opowiada bajki i juz >Jeszcze dodam jedną rzecz: bez względu na to, którą szkołę wybierzesz, niech dziecko chodzi na religię. >Na tym portalu jest troche artykułów autorstwa Agnosiewicza, jak dziecko może zagnać księdza w kozi róg Ja chodziłem na religię i jakoś całkiem przyjemnie wspominam te zajęcia. Przede wszystkim można było pogadać z kolegami, odrobić lekcje, coś sobie porysować albo podyskutować z księdzem. >Dzięki temu nauczy się asertywności Hmmm, niestety ale nie nauczy się asertywności. Kilka faktów: lekcji religii jest 2 godziny lekcyjne w tygodniu, są wystawiane oceny, a ocena jest na świadectwie. Nie ma takich dyrdymałków jak odrabianie lekcji , pogaduszka z księdzem itd. On cię odpyta i wystawi ocenę, oceni również to czy chodziłeś na rekolekcje itd . Zapomnij o asertywności - jak sobie wyobrażasz, że dziecko w 1 czy w 2 klasie będzie dyskutowało z księdzem? Ma się wykuć na pamięć paciorka i to szybko, bo zaraz będzie Isza komunia - a jak się nie wykuje to dostanie 1. No przecież nie będzie zaniżało poziomu w TAKIEJ szkole. Zgadza się? Przez ile godzin w roku będzie siedział na lekcji religii??? 2x4 tygodnie = 8 w miesiącu x 10 miesięcy = 80 godzin (niecałe 80 bo są ferie, święta itd ) no rzymskim targiem 70 godzin - czy to mało ??? Niech lepiej idzie na świtlice (jak zajęcia są w środku lekcji) i się odstresuje lub niech wraca do domu.
|
|
|  | | marcind (103 punktów) | >No właśnie, tego raczej nie da się uniknąć - takie są dzieci. Dlatego też w tym przypadku lepszy byłby wybór szkoły gdzie jest i religia i etyka. Gdy w szkole jest jedno dziecko nie chodzące na religie, to taka sytuacja może dać sygnał/impuls innym rodzicom, którzy się wahają, aby się zastanowili i zrobili ten mały krok w kierunku upomnienia się o lekcje etyki np. >Wrócimy do punktu wyjścia. Wszyscy w szkole chodzą na religię = w Polsce mieszka 100% katolików. Tak nie jest i dobrze o tym wiemy wszyscy ale nie powinniśmy bać się robić coś w kierunku żeby coś zmienić? >To może być trudne na początku dla rodziców chyba nawet bardziej niż dla samego dziecka ale może przynieść efekt snowball zacznie się małą śnieżką a potem to poleci cała lawina!!! >To może być Twój wkład w budowanie państwa świeckiego. Czy kosztem dziecka? Chyba nie.
Oj chyba tak i stad moje dylematy... Liczy sie dla mnie jego dobro - najabrdziej!
> >budynek wygląda jak barak, dobre wyniki uczniów, obowiązkowa etyka, religia do wyboru. >>Pełna profeska, najlepsze wyniki, świetne zaplecze, bez dwóch zdań robi najlepsze wrażenie . >A jaka jest ta różnica w pozimie uczenia na punkty? To był jakiś ranking? Może różnica nie jest wcale taka duża, pomiędzy jedną szkołą a drugą? I własciwie to różnica w tych punktach jest właściwie subtelna i nie ma o co kruszyć kopię.
Obydwie szkoly w rankingach od lat zajmuja pierwsze miejsca, poziom nauczania jest na pewno podobny. Jest jednak wiele malysz szczgolow, o ktortych trzeba by sie rozwodzic. Postaralem sie bardzo uogolnic, ale chyba za bardzo...
>Dziecko dopiero będzie zaczynało szkołę. Wcale nie jest powiedziane, że np za 2-3 lata właśnie ta słabsza szkoła ambicjonalnie będzie się starała osiągać lepsze wyniki a tej "superanckiej szkole" obniżą się wyniki.
Nie, nie, poziom jest podobny!
Dzwonilem jeszcze raz do tej szkoly. Pani odpwowiedziala mi, ze religia nie jest obowiazakowa. Na 16 dzieci nie chodzilo, jedno, dwa. Pytalem z jakich powodow: - nie interesuje nas to, to sprawa indywidulana rodzicow.
Etyki (obowiazakowej) uczy filozof, religii siostra.
|
|
|  | | dark magus (320 punktów) | > Wrócimy do punktu wyjścia. Wszyscy w szkole chodzą na religię = w Polsce mieszka 100% katolików. Tak nie jest i dobrze o tym wiemy wszyscy ale nie powinniśmy bać się robić coś w kierunku żeby coś zmienić?A co to za statystyka??? Wszyscy w szkole chodza na matematyke = w Polsce mieszka 100% matematykow??????  > Kilka faktów: lekcji religii jest 2 godziny lekcyjne w tygodniu, są wystawiane oceny, a ocena jest na świadectwie. Nie ma takich dyrdymałków jak odrabianie lekcji , pogaduszka z księdzem itd. On cię odpyta i wystawi ocenę, oceni również to czy chodziłeś na rekolekcje itd . Zapomnij o asertywności - jak sobie wyobrażasz, że dziecko w 1 czy w 2 klasie będzie dyskutowało z księdzem? Ma się wykuć na pamięć paciorka i to szybko, bo zaraz będzie Isza komunia - a jak się nie wykuje to dostanie 1. No przecież nie będzie zaniżało poziomu w TAKIEJ szkole. Zgadza się?> Przez ile godzin w roku będzie siedział na lekcji religii??? 2x4 tygodnie = 8 w miesiącu x 10 miesięcy = 80 godzin (niecałe 80 bo są ferie, święta itd ) no rzymskim targiem 70 godzin - czy to mało ???> Niech lepiej idzie na świtlice (jak zajęcia są w środku lekcji) i się odstresuje lub niech wraca do domu.Przesada z tym strachem przed religia. To juz jakas fobia  Ksiadz pracujacy w szkole zblizonej do katolickiej nie da dziecku 1 z religii za niechodzenie na rekolekcje, bo mu dyrektor nie pozwoli na zanizanie poziomu i psucie opinii szkole  Badzmy nie tylko racjonalistami ale troszke tez pragmatykami
|
|
| |  | | jaax74 (48 punktów) | >Wrócimy do punktu wyjścia. Wszyscy w szkole chodzą na religię = w Polsce mieszka 100% katolików. Tak nie jest i dobrze o tym wiemy wszyscy ale nie powinniśmy bać się robić coś w kierunku żeby coś zmienić? >A co to za statystyka??? Wszyscy w szkole chodza na matematyke = w Polsce mieszka 100% matematykow?????? Nie to chciałem powiedzieć. Wszyscy chodzą na religię ponieważ księża w/g swoich danych uważają, że w Polsce jest prawie 100% katolików a psim obowiązkiem katolika jest chodzenie na religie i posyłanie również swoich dzieci. Nie ma innej opcji. Gdyby było inaczej mielibyśmy etykę prawie w każdej szkole, bo byłoby np kilka % dzieci nie chodzących na religie. Co do matematyki to wcale bym się nie zdziwił gdyby był to kolejny "obcięty" przedmiot na rzecz oczywiście religii. Obcięto WF i są tylko 2 godziny (mówię w tym momencie o gimnazjum) i wszyscy się dziwią, że mamy "krzywe" dzieci z wadami postawy i społeczeństwo się dziwi dlaczego? Nie trzeba odkrywać Ameryki, żeby się dowiedzieć - religia nie została wprowadzona do szkół dodatkowymi godzinami lekcyjnymi ale obcięciem właśnie WF i innych przedmiotów. Na pewno nie wyszłoby na szkodę dzieciom gdyby dodano im 1 godzinę WF i ewentualnie 1 godzinę właśnie matematyki lub j.polskiego. Matematyka - przyda się później na studiach a i polski też nie zawadzi bo komunikowanie się naszej młodzieży pozostawia wiele do życzenia. Dobra - matematyka i j.polski - nie wszyscy idą na studia, uważam, że powinny być takie przedmioty jak ekonomika, Przygotowanie Do Życia w Rodzinie ewentualnie wychowanie seksualne(czy jakkolwiek to nazwać wiemy o co chodzi) , ekologia (?) , żywienie człowieka (aby młody człowiek wiedział, że batonik czekoladowy nie zastąpi obiadu). >Kilka faktów: lekcji religii jest 2 godziny lekcyjne w tygodniu, są wystawiane oceny, a ocena jest na świadectwie. Nie ma takich dyrdymałków jak odrabianie lekcji , pogaduszka z księdzem itd. On cię odpyta i wystawi ocenę, oceni również to czy chodziłeś na rekolekcje itd . Zapomnij o asertywności - jak sobie wyobrażasz, że dziecko w 1 czy w 2 klasie będzie dyskutowało z księdzem? Ma się wykuć na pamięć paciorka i to szybko, bo zaraz będzie Isza komunia - a jak się nie wykuje to dostanie 1. No przecież nie będzie zaniżało poziomu w TAKIEJ szkole. Zgadza się? >Przez ile godzin w roku będzie siedział na lekcji religii??? 2x4 tygodnie = 8 w miesiącu x 10 miesięcy = 80 godzin (niecałe 80 bo są ferie, święta itd ) no rzymskim targiem 70 godzin - czy to mało ??? >Niech lepiej idzie na świtlice (jak zajęcia są w środku lekcji) i się odstresuje lub niech wraca do domu. >Przesada z tym strachem przed religia. To juz jakas fobia  >Ksiadz pracujacy w szkole zblizonej do katolickiej nie da dziecku 1 z religii za niechodzenie na rekolekcje, bo mu dyrektor nie pozwoli na zanizanie poziomu i psucie opinii szkole Badzmy nie tylko racjonalistami ale troszke tez pragmatykami  >Dark magusie - pomijając domenę ale patrząc na twoje argumenty/wypowiedź to chyba na pewno nie mieszkasz w Polsce. Dyrektor słowem nie piśnie księdzu (bo się boi lokalnego proboszcza), wyśle wychowawczynię razem z dziećmi do kościółka na rekolekcje a Pani tam sprawdzi listę obecności. Nauczyciele przecież cały czas narzekają , że te rekolekcje "rozwalają" im grafik w szkole, bo prawie przez tydzień dzieci chodzą do kościoła. Najpierw idą a potem z niego wracają i dzień przecieka przez palce. Dlaczego KRK chce żeby ocena z religii wchodziła na świadectwie do średniej - bo tym najłatwiej zmusić owieczki do nauki religii. Uczeń chce wyśrubować średnią i z każdego przedmiotu przyda się wyższa ocena. A żeby dostać wyższą ocenę to co robimy? Idziemy między innymi na rekolekcje, roraty, majowe itd. piszemy "mądre" prace i klepiemy paciorki, a na pewno żadna dyskusja czy polemika nie wchodzi w grę bo, ... podpadniesz i żegnaj lepsza oceno. To nie jest fobia. To jest rzeczywistość . Witaj w rzeczywistym świecie. Witaj w szarej codzienności. Tylko się magusie nie obraź za tę ostatnią linijkę
|
|
3 na 3 | sztejkat (4743 punktów) | Widzę, kolega szmalowny  A mówią, że pieniądze rozwiązują problemy. A tu klops  Dawnom nie był w szkole, jednak zdaje mi się, tak jak i niektórym przedmówcom, że lepsza szkoła wszystkiego nie załatwi. Dziś w Polsce nie ma jeszcze szkół "z marką". No, może licea salezjańskie. Więc argument przywołujący Eton jest pusty w naszej sytuacji. Z tego co słyszałem od znajomych, szkoły prywatne bywają lepsze. A na pewno ładniejsze, nieco bardziej przyjazne itp. Aż do momentu, gdy dzieciaki odkryją zdanie: "kto płaci, ten wymaga". Bo i takie szkoły się zdarzają - tata płaci, ja chcę piątkę. Ciekawość świata, chęć zdobywania wiedzy, analityczne myślenie musisz obudzić w młodym sam. Nie ufaj szkole, bo się ostro przejedziesz. Chociaż, z drugiej strony, i tak się przejedziesz - nic w życiu nie idzie zgodnie z planem  Z religią twoje młode zetknie się prędzej czy później. I myślę, że lepiej prędzej, w sposób możliwie kontrolowany. Bo, gdy pierwszy kontakt wypadnie w wieku lat nastu (czyli okresu buntu, rewolucji i szeroko rozumianych niepokojów społecznych), wówczas może okazać się, że dzieciak przejdzie na drugą stronę barykady. Słyszałem historie o tym, jak dzieci odwróciły się od rodziców ateistów, zarzucając im, z punktu religii jakże słusznie, że chcieli im zabrać szansę na życie wieczne i szczęście w niebie. I nie kończyło się to dobrze dla rodziny. Jednak lekcje religii - to skok na głęboką wodę. Zbyt głęboką. Dzieci, które nań uczęszczają mają już część edukacji religijnej za sobą. A to paciorek, a to bozinka jest w niebie, a to aniołki się tobą opiekują i siusiają gdy deszczyk pada. A niedzielę rodzinka do kościółka. Takie duperele, ale dla małego, który pewnie nigdy nie był w kościele, to będzie szok i trauma. Wyobrażasz sobie, co będzie jak zapyta: - A czemu ten pan jest przybity do krzyża? - Kto to bóg? - A czy jest też w piwnicy u mojego taty? - Mój tata mówi, że boga nie ma i pani jest głupia a mój tato mądry. No, chyba, że mały wie, że jest bozinka i odwiedza kościółek. Tylko po co byś wówczas pisał? Intuicja podpowiada mi : "wybierz dwójkę". Twój opis zdaje się sugerować wyrównoważenie kosztów między nauką a otoczeniem, poszanowanie prawa (w końcu etyka powinna być w każdej szkole, a to kosztuje). Zapytaj jeno, jakie religie są do wyboru? Pytanie pozornie bez sensu, ale odpowiedź nań pozwoli Ci sprawdzić, jak szkoła ustawia się względem realizacji przepisów ustawy. Jeżeli w zasadzie jedyną istotną różnicą między szkołami są lekcje religii (wyniki podobne, w granicach błędu), wówczas należy wprowadzić do gry dodatkowe kryteria oceny. Poproś, czy możesz zobaczyć "na żywo" jak przebiegają lekcje. Może któraś ze szkół ma taki program "wizytacji" dla przyszłych klientów? Poproś, by pokazano ci pracownie przedmiotowe. Słowa nie zastąpią tego, co sam zobaczysz. Popatrz na to, co dzieciaki robią na przerwach. Ile jest bójek? Czy na boisku widać nauczycieli? Jak reagują? W jaki sposób zachowują porządek? Jeśliś dość śmiały, porozmawiaj z rodzicami - przychodzą po swoje pociechy to i może znajdą chwilę by zamienić z Tobą parę zdań. Wybór i tak będzie trudny, 100% rozstrzygnięcie słuszności nie jest możliwe. No, jeszcze trochę takich porad z mojej strony, i zwiną cię sprzed szkoły jako "pedofila wybierającego ofiarę"  Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | | marcind (103 punktów) | > Widzę, kolega szmalowny  > A mówią, że pieniądze rozwiązują problemy. A tu klops  Prosiłbym bez takich - nawet z tymi uśmiechami na końcu
|
|
|  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | > >Widzę, kolega szmalowny  > >A mówią, że pieniądze rozwiązują problemy. A tu klops  > Prosił bym bez takich - nawet z tymi uśmiechami na końcu  Nie rozumiem. Doprecyzuj: "takich". Nie sądziłem, że pieniądze to powód do wstydu. A bądź co bądź czesne (250...1650zł, po krótkich poszukiwaniach tak mniej więcej układa się krajowa rozpiętość) jest istotnym elementem szkolnictwa prywatnego, który powoduje że nierzadko znajduje się ono poza zasięgiem tzw. "przeciętnego obywatela". Jeśli więc Cię stać, toś szmalowny. Jeśli nie (kredyt, zaciskanie pasa) - nie posyłaj tam dziecka. Szkoła to nie tylko nauka ale i środowisko uczniowskie. Jeśli wyślesz dzieciaka do szkoły, której gros uczniów stanowią dzieci, no cóż, bardziej szmalownych od Ciebie, wówczas niechybnie pojawi się kwestia ciuchów, mp-trójek, komputerów, rowerów itp. Małemu będzie trudno znaleźć się w środowisku, gdzie jest gorszy, bo biedniejszy. Innymi słowy, nieco zapasu możliwości finansowych ponad czesne jest mile widziane. Jeśli wychodzi Ci, że stać Cię na podstawówkę, ale może nie dasz rady finansować dalszej prywatnej edukacji dziecka, też się zastanów. Przejście ze szkolnictwa publicznego do prywatnego to zdaje się przyjemna zmiana. Przejście w drugą stronę - to może być szkodliwy szok. Oczywiście, może być odwrotnie - masz pieniądze, mały ma wszystko the-best. Wtedy posyłanie go do biednej państwowej podstawówki też nie ma sensu. Nawet jak nie będzie się puszyć to znajdzie się grono "płatnych przyjaciół". A to nie jest dobre. Oczywiście nie znam Twojej sytuacji finansowej (poza tym, że uważasz, że stać cię na czesne w wysokości przynajmniej 250zł miesięcznie) więc powyższe wypociny mogą być guzik warte. Jeśli zaś poruszanie kwestii finansowych cię obraża, no cóż, współczuję - szczególnie w sklepie  Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | | marcind (103 punktów) | > >>Widzę, kolega szmalowny  > >>A mówią, że pieniądze rozwiązują problemy. A tu klops  > >Prosił bym bez takich - nawet z tymi uśmiechami na końcu  > Nie rozumiem. Doprecyzuj: "takich".Chodziło mi o to, że takie określenie, ma od razu zabrwienie pejoratywne. Takie "podśmiechujki". Tylko o to mi chodzi. Nie ma sensu sie rozwodzić na temat zasobności portfela mojego, czy kogokolwiek innego. Przyjmijmy, że stać mnie żeby płacić tego 1000 za jedno dziecko i nie będzie to powód do odmawiania sobie wszystkiego. Myślę, że do szkół o czesnym na poziomie 1000pln, posyłane są dziecie ludzi średnio sytuowanych (mowa o średniej warszawskiej, nie krajowej) i nie będzie tam przechwałek kto ile ma. Tak mi się zdaje... Dzieci ludzi naprawdę bogatych, to chodzą do szkoły gdzie czesne to 2500pln, np. córki T.Lisa. Dla mnie nie ma problemu żeby dziecko chodziło do super SP państwowej, ale takowej nie ma w okolicy  . Syn mojego kolegi chodzi do SP nr 205, gdzie poziom jest naprawdę super i jest to szkoła pańśtwowa.
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | > >>>Widzę, kolega szmalowny  (...) > Chodziło mi o to, że takie określenie, ma od razu zabarwienie pejoratywne.Och, przepraszam. Sądziłem, że to znaczy "zasobny" - w sensie - posiadacz "szmalu" czyli, po mojemu pieniędzy. Pozdrawiam i życzę Ci byś był usatysfakcjonowany ze swojego wyboru.
Tomasz Sztejka
|
|
1 na 1 | Wcisło (555 punktów) | Miszkam na Śląsku a dokładniej w Pszczynie. Wszyscy moi 4 synowie chodzili do gimnazjum, które za patrona ma J.P. II. Na początku roku pierwszej klasy zawsze składałem wraz z żoną oświadczenie, że nie wyrażamy zgody na udział naszego syna w lekcjach religii. Zawsze było w pełni honorowane, nigdy z tego tytułu nie miał problemów żaden z synów ani tym bardziej my rodzice. To co Ty napisałeś brzmi dla mnie nieco egzotycznie (najdelikatniej rzecz ujmując). Pozwolę sobie zasugerować więcej zdecydowania i stanowczości. Powodzenia. Pozdrawiam Janusz Wcisło
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|