 |
Ateizm przejawem atawizmu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-12-2008 15:21 | Ocykan (3528 punktów) | Ateizm przejawem atawizmu
-5 na 7 | Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną. Nasi odlegli zwierzęcy przodkowie byli ateistami i to ateistami doskonałymi. Bo to nie było tak, że oni (tak jak obecni ateiści) nie wierzyli w istnienie Boga. Bóg nie był dla nich nawet pustym pojęciem, oni w ogóle tego pojęcia nie znali. Jednak ewolucja spowodowała doskonalenie naszych przodków, nie tylko pod względem fizycznym ale również i pod umysłowym. Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż oni. Początek człowieka jako istoty rozumnej jest nierozerwalnie związany z początkiem religii. I tak to szło dalej. Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury. Dla naszych przodków było oczywistym, że śmierć ludzkiego ciała nie jest kresem człowieka, że nasze życie nie jest tylko krótką chwilą pomiędzy nicością i nicością. Jednak, podobnie jak w rozwoju fizycznym populacji zaczynają występować błędy genetyczne powodujące niekiedy wystąpienie cech regresywnych, również w rozwoju psychicznym ludzkości wystąpiły z czasem pewne błędy, których skutkiem była regresja. I podobnie jak niekiedy u najnormalniejszej jednostki wystąpi np. ogon, tak u niektórych jednostek wystąpił ateizm. Jednakże, podobnie jak taki atawistyczny ogon nie umywa się do ogonów naszych dalekich przodków ani współczesnych nam zwierząt, takoż i atawistycznemu ateizmowi daleko do doskonałego ateizmu jednych i drugich. Współczesny ateista nie wierzy w istnienie Boga, jednakże nie jest w stanie wyprzeć tego pojęcia ze świadomości. Ewolucja jest procesem jednokierunkowym. Cechy atawistyczne mogą występować nawet bardzo często (opisywano pewne małe zamknięte populacje, których wszyscy członkowie mieli ogony), jednakże nigdy nie staną się na powrót normą. Ateizm może osiągać nawet stosunkowo znaczne nasilenie (choć w skali globalnej stanowi margines), jednak nigdy nie stanie się światopoglądem o podobnym choćby zasięgu do religii. Ewolucji nie da się zawrócić.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Wookie (427 punktów) | Po pierwsze Twój wywód kompletnie nie uwzględnia kulturowo-filozoficznej głębi tematu. Gdyby o wierze i niewierze decydowały tylko geny, nie możliwa byłaby jakakolwiek konwersja poglądów bo wszystko zaprogramowane byłoby od samego początku - jak kolor oczu. Tymczasem być może geny wspierają/wypierają ideę Boga, ale nie mają ostatecznego wpływu na formowanie się światopoglądu. Poza tym nawet jeśli byłoby tak jak mówisz, to jakie są tego konsekwencje filozoficzne? Co ciekawego odkrywasz i co z tego, jeśli byłoby tak jak mówisz?
|
|
| rudyment (3233 punktów) | >Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną.
A nonteistyczny?
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
1 na 1 | Wojciech Hawryluk (784 punktów) | Szczerze, to przeraża mnie twój wywód. Śmierdzi niemal nazizmem. Wierzący nadludźmi...
|
|
 | 1 na 1 | Ocykan (3528 punktów) | >Wierzący nadludźmi...
Czytaj w moim tekście, a nie swoich urojeniach czy fobiach. O to chodzi, że ludźmi.
|
|
3 na 3 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Nasi odlegli zwierzęcy przodkowie byli ateistami i to ateistami doskonałymi. Bo to nie było tak, że oni (tak jak obecni ateiści) nie wierzyli w istnienie Boga. Bóg nie był dla nich nawet pustym pojęciem, oni w ogóle tego pojęcia nie znali.
Wobec tego jak wyjaśnisz to, że pewien szympans na widok burzy i grzmotów zawsze odprawia ten sam rytuał, trwa ok. 15 minut, pisano o tym także w Polsce - Fakty i Mity. To nie jest jakiś odosobniony przypadek, zaobserwowano ich więcej także i wśród innych zwierząt. Zresztą również Aborygenów też tak kiedyś chrześcijanie sklasyfikowali - jako zwierzęta. Czyżby wobec tego szympansy należało zaliczyć do ludzi? Przecież mają już kapłana. Bóg jego pewnie jest od grzmotów, coś jak Zeus, albo jak tu gdzie mieszkam, był nim kiedyś Perun.
>Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż oni.
Skąd o tym wiesz? Można tylko snuć na ten temat domysły jak to było. Albo fantazjować.
>Początek człowieka jako istoty rozumnej jest nierozerwalnie związany z początkiem religii.
Przegięcie.
>I tak to szło dalej. Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury.
Bo akurat ta "kultura" zwyciężyła.
>Dla naszych przodków było oczywistym, że śmierć ludzkiego ciała nie jest kresem człowieka, że nasze życie nie jest tylko krótką chwilą pomiędzy nicością i nicością.
Kanibale o tym Ci powiedzieli?
>Współczesny ateista nie wierzy w istnienie Boga, jednakże nie jest w stanie wyprzeć tego pojęcia ze świadomości.
Zwłaszcza w Polsce.
>Cechy atawistyczne mogą występować nawet bardzo często opisywano pewne małe zamknięte populacje, których wszyscy członkowie mieli ogony), jednakże nigdy nie staną się na powrót normą. Ateizm może osiągać nawet stosunkowo znaczne nasilenie (choć w skali globalnej stanowi margines), jednak nigdy nie stanie się światopoglądem o podobnym choćby zasięgu do religii.
Porozmawiamy o tym za 50 lat. Większość religii będzie wówczas marginesem, zwłaszcza w Europie, chyba że się połączą. Na ten temat już były prowadzone rozmowy i niektórzy, nieliczni jeszcze kapłani mówią, że co za różnica czy mówi się Jezus czy Mahomet. I to bóg i to bóg.
>Ewolucji nie da się zawrócić.
Ale można przerwać. Z różnych powodów, także religijnych.
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >>Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury. >Bo akurat ta "kultura" zwyciężyła.
Co to znaczy "ta kultura"? Czy masz na myśli chrześcijaństwo? Ale przecież to nie dotyczy tylko elementów chrześcijańskich. W naszej kulturze również istotne są elementy religii starożytnych Greków i Rzymian. A także Egipcjan, Persów, Hindusów, Azteków, itd.
|
|
|  | | Władek Lichacz (2050 punktów) | >>>Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury.
Ze strachu przed nieznanym coś musiało powstać, a że trafiło akurat na religię to dzięki temu jeszcze wielu ma fajne życie. To niewiedza napędzała religie i dlatego w przeszłości tak dobrze im się powodziło.
>Co to znaczy "ta kultura"?
Napiszę w ten sposób. Kiedyś oglądałem film, na wideo. Były pokazywane różne etapy rozwoju człowieka. Była też odmiana, jak ja ją określam roślinożerna - nie pamiętam naukowej nazwy. Tylko tym się odżywiali - były nawet pokazane ich trawy, którymi się odżywiali. Gdyby oni przetrwali to mogła później powstać inna kultura. Mięsożerca jak musiał i sąsiadem się pożywił, a jak było trzeba to i dziecko zjadł - w tym także i własne, a potem zrobił następne. Pewnie ich zasługa i w tym, że ci "dobrzy" wyginęli. Nikt nie wie, jak by było gdyby to było. Ale mamy to co jest. Na tej planecie jest już niewiele miejsc, gdzie bogowie mogą się jeszcze ukryć. I dlatego "ta kultura" traci na wartości. I będzie to postępowało coraz szybciej.
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Ze strachu przed nieznanym coś musiało powstać,
Teza nie do udowodnienia. Czemu niby ze strachu a nie z ciekawości?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Teza nie do udowodnienia. Czemu niby ze strachu a nie z ciekawości?
Z ciekawości powstaje gdy człowiek czymś się zainteresuje i chce sprawdzić co to jest, jak to działa, czy to da się zjeść - chyba to najbardziej kiedyś ludzi interesowało, itp. Żadnego boga wówczas nikt nie widział - tzn. podobnego do Jahwe - więc jak można było być ciekawym czegoś w czasach, co nie istnieje, a zewsząd czyhały na człowieka niebezpieczeństwa, a do tego brzuch był ciągle pusty.
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >>>Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury. >>Bo akurat ta "kultura" zwyciężyła. >Co to znaczy "ta kultura"? Czy masz na myśli chrześcijaństwo? Ale przecież to nie dotyczy tylko elementów chrześcijańskich. W naszej kulturze również istotne są elementy religii starożytnych Greków i Rzymian. A także Egipcjan, Persów, Hindusów, Azteków, itd. > Negujesz wpływ ateisty Platona na kulturę europejską? Albo ateisty Siddharty Gautamy vel. Buddy Sakjamuniego na świat myśli i ducha Azji? Skończ waść, wstydu sobie oszczędź.
|
|
| |  | | sledziu (1058 punktów) |
> Negujesz wpływ ateisty Platona na kulturę europejską?Platon nie był ateistą - na wskroś spekulatywna koncepcja metafizyczna, która wyznaczyła azymut dociekań klasycznej filozofii narodziła się w bliskim i przyjaznym sąsiedztwie żarliwej religijności. Mimo to przyznaję, że szalenie miło jest wyobrazić sobie tego wielkiego człowieka bezbożnym.
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Czy aby? Zarówno u samego Platona, jak i w jego środowisku znaleźć można wśród koncepcji politycznych sugestie co do cynicznego wykorzystania religijnego przesądu (najwyraźniej nie branego zupełnie na poważnie) jako narzędzia manipulacji ludźmi. Oczywiście nie sposób zanegować w jakimś stopniu religijnej treści platońskiej filozofii, ale o teizmie też trudno tam mówić (Demiurg nie jest bogiem, idea Dobra też raczej nie).
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sledziu (1058 punktów) | >Czy aby?
Jak najbardziej.
>Zarówno u samego Platona, jak i w jego środowisku znaleźć można wśród koncepcji politycznych sugestie co do cynicznego wykorzystania religijnego przesądu (najwyraźniej nie branego zupełnie na poważnie) jako narzędzia manipulacji ludźmi.
Zgoda - ale Platońska etyka, stojąca u podstaw koncepcji wyrażonych w "Państwie", ma bardzo religijny charakter. W końcu to Platon jako pierwszy przedstawił pogląd, zgodnie z którym postać Demiurga jako szlachetnego rzemieślnika idei miała być dla człowieka paradygmatyczna w sensie aksjologicznym. W niektórym dialogach (w "Fedonie", "Timajosie", "Gorgiaszu") Platon rozwija też własne wizje eschatologiczne, odwołujące się do klasycznych wierzeń greckich, ale także do metempsychozy. Mają one charakter ściśle mitologiczny - nie opierają się na żadnej spekulacji bądź procedurze dowodowej.
Jeszcze jedno: zwrócenie uwagi na niektóre przypadki instrumentalizacji religii to jeszcze nie ateizm. Ksiądz Ściegienny tak samo postrzegał wódkę, co nie znaczy, że odmawiał jej istnienia.
>Oczywiście nie sposób zanegować w jakimś stopniu religijnej treści platońskiej filozofii, ale o teizmie też trudno tam mówić (Demiurg nie jest bogiem, idea Dobra też raczej nie).
Demiurg jak najbardziej jest Bogiem - tak go sam Platon nazywa. Nie jest tylko wyposażony w typowo teistyczne doskonałości - jest mądry, ale nie wszechwiedzący, jest najlepszym z bytów, lecz nie w pełni dobrym, dysponuje ogromną mocą, jednak i ona nie jest nieskończona - ogranicza ją, że tak powiem, inwentarz idei.
Wydaje mi się, że wszystkie te aspekty myśli Platona dość dobrze oddają jego stosunek do religii, mimo, że nawet nie wyczerpują tematu. Teistą nasz filozof nie był, tu się zgodzę. Był za to politeistą, a to również jest religia, czyż nie?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Podając przykład Platona i Buddy chciałem pokazać dwa najbardziej charakterystyczne przykłady myślicieli, którzy w istotny sposób byli ateistami jeśli chodzi o monoteizm bazujący na wizji Boga - Absolutu będącego niezależną od wszystkiego podstawą bytu. Nie neguje religijnych ani nawet pewnego rodzaju teistycznych (Demiurg Platona, devy mitologii indyjskiej) elementów ich teorii i wizji rzeczywistości. Za ich pomocą chciałem raczej zwrócić uwagę, że postawy o jakich mówi się zwykle "duchowe" nie są związane z teizmem jaki zwykle ma się na myśli, gdy o teizmie się mówi - a więc obrazem Boga jako absolutnej podstawy bytu. W tym sensie ateizm, wbrew twierdzeniom autora wątku nie jest wcale nową, regresywną "postawą" negującą jakieś fundamentalne, metafizyczne czy mistyczne impulsy właściwe ludziom od początku i rzekomo nieuchronnie związane z teizmem. Zwróciłeś uwagę, że Platon był politeistą. W zasadzie się zgodzę, ale dodam, że to bez znaczenia. Skłonny jestem widzieć fundamentalną różnicę między dowolnego rodzaju politeizmem, lub ewentualnie "ograniczonym monoteizmem" jaki jest obecny u Platona w mitycznym obrazie Demiurga, a klasycznym monoteizmem judeochrześcijańskim, który jedynemu bóstwu przypisuje fundamentalnie różny status ontologiczny niż wszystkim innym bytom. Inaczej mówiąc, wciąż bliżej mi od racjonalistycznego ateisty w nowoczesnym rozumieniu do Platona czy Buddy niźli do św. Tomasza. Tak czy siak, można [b]nie[b/] widzieć w świecie takiej fundamentalnie innej zasady, a mimo to być jednostką podatną na to co nazywa się mistycznym elementem istnienia. Jeśli teraz tą podatność uzna się za "wyznacznik człowieczeństwa" to jasne stanie się, że utożsamianie ateizmu z regresem do zwierzęcego etapu sprzed posiadania tej zdolności jest błędne. Pozdrawiam. PS Jednak masz chyba rację uznając mój przykład z Platonem za nietrafiony. Mimo wszystko podjąłem się desperackiej próby obrony, choć nie wiem czy dobrze robię broniąc myśli nazbyt pochopnie wysłowionej.
|
|
| | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | Pan wybaczy ale nie rozumiem pańskiego stanowiska. Sądy o istnieniu są sądami fundamentalnymi i pierwotnymi względem czynności przypisania jakichkolwiek cech czy liczebników. Tak więc, ateizm oznacza przepaść nawet względny agnostycyzmu z filozoficznie rzecz ujmując. minds.pl/content/view/222/70/
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Ujmę to inaczej. Bogowie olimpijscy na przykład, czy devowie, zamieszkują nasz świat i są istotami pod wieloma względami nam podobnymi. Bóg - Absolut, działający w świecie, ale zarazem od świata niezależny, podobno racjonalnie udowadnialny, ale zarazem ponad logiką - to coś co jest bardzo daleko nie tylko od nauki czy myśli racjonalnej ale nawet zwykłej mitologii, której problemowego charakteru nie sposób zanegować. Tymczasem Bóg unicestwia problemy, ale nie dając na nie rozwiązanie lecz mówiąc że ich nie ma. Oczywiście niezwykłość tego Boga raczej nie jest pierwotna - gdy na bliskim wschodzie powstawał obraz jedynego boga nie miał on jeszcze wiele wspólnego z późniejszym bogiem filozofów - dziwaczną hybrydą mitologicznego myślenia z racjonalną filozofią. Hybrydą będącą wynikiem połączenia na siłę elementów nieprzystawalnych. I hybrydą innej natury niż to co widzimy u Platona na przykład - gdzie pierwiastek religijny jest obecny ale jest służebny lub co najwyżej, momentami równorzędny pierwiastkowi religijnemu, a nie jak w późniejszej filozofii chrześcijańskiej z góry wskazuje finał rozumowań.
|
|
| | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Ujmę to inaczej.Inaczej nie zawsze znaczy lepiej. > Bogowie olimpijscy na przykład, czy devowie, zamieszkują nasz świat i są istotami pod >wieloma względami nam podobnymi.Oczywiście i za to ich "twórcy"" byli krytykowani przez filozofów. Uważasz ują za nie słuszną i irracjonalną? > Bóg - Absolut, działający w świecie, ale zarazem od świata niezależny,Proszę zauważyć, że owo pojęcie niezależności bynajmniej nie funkcjonuje w filozofii jednoznacznie. W różnych teologiach/filozofiach zbliża się ono raz do panteizmu, raz do radykalnej separacji, gdzie potrzeba pośredniczącego, złego demiurga. > podobno racjonalnie udowadnialny, ale zarazem ponad logikąObawiam się, że pod pojęcie logiki podstawiasz współczesne jej rozumienie, pomijając to, że przez większość czasu oznaczała ona sztukę myślenia a nie precyzyjny język sformalizowany oraz procedury służące do jego tworzenia. > - to coś co jest bardzo daleko nie tylko od nauki czy myśli racjonalnej ale nawet >zwykłej mitologii, której problemowego charakteru nie sposób zanegować.Nie rozumiem, tym bardziej, że chrześcijaństwo nie jest jedynie spekulatywna teologią. > Tymczasem Bóg unicestwia problemy, ale nie dając na nie rozwiązanie lecz mówiąc że >ich nie ma.Tyle, że ten dogmatyczny wniosek nie zgadza mi się z historią filozofii i co ja na to poradzę? Nie dał żadnej ostatecznej odpowiedzi skoro na przykład dla Kanta powodem do pisania wczesnych prac kosmogonicznych było to, że uważał za słuszniejsze z teologicznego punktu widzenia, aby Bóg inaczej niż u Newtona nie ingerował w świat fizyczny po stworzeniu. Na dodatek uzasadniał biblijny potop teorią mówiącą o wielkim deszczu powstałym wyniku spadnięcia na Ziemię jej wodnego pierścienia, podobnego do tego jaki ma Saturn. > I hybrydą innej natury niż to co widzimy u Platona na przykład - gdzie pierwiastek >religijny jest obecny ale jest służebny lub co najwyżej, momentami równorzędny >pierwiastkowi religijnemu, a nie jak w późniejszej filozofii chrześcijańskiej z >góry wskazuje finał rozumowań.Zdarzyła się Panu freudowska pomyłka, tak mocno uwierzył pan w separację jednego i drugiego, wbrew faktom mówiącym o wzajemnym przenikaniu się. I czy na serio uważa Pan, że racjonalny pierwiastek poznaje się po tym, że dominuje i względem wszelkiego innego musi wystąpić jako dominujący? minds.pl/content/view/222/70/
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sledziu (1058 punktów) | >Podając przykład Platona i Buddy chciałem pokazać dwa najbardziej charakterystyczne przykłady myślicieli, którzy w istotny sposób byli ateistami jeśli chodzi o monoteizm bazujący na wizji Boga - Absolutu będącego niezależną od wszystkiego podstawą bytu.
Nie jest ateistą ten, kto wierzy w istnienie bogów na Olimpie. Piszesz o "niezależnej od wszystkiego podstawie bytu". Co do istnienia takiej Platon był przekonany, pozostając w zgodzie z całą tradycją filozofii greckiej. Rozwijając nieco jego sławny aforyzm, można rzec, że "filozofia wzięła się ze zdziwienia faktem, iż cokolwiek istnieje i to na sposób, jak się zdaje, racjonalny". Grecy nie mogli uwierzyć, że świat zmysłowy może być pozbawiony jakiejś inteligibilnej prapodstawy i zaczęli filozofować po to właśnie, by ją zbadać. Rezultatem takich dociekań są kolejne inkarnacje "arche" u filozofów przyrody, Jedno Platona, Pierwszy Poruszyciel Arystotelesa czy "pneuma" stoików. Jak widzisz, filozofia u swego zarania miała o wiele więcej wspólnego ze scholastyczną kosmologią, niż mogłoby się wydawać.
>> Za ich pomocą chciałem raczej zwrócić uwagę, że postawy o jakich mówi się zwykle "duchowe" nie są związane z teizmem jaki zwykle ma się na myśli, gdy o teizmie się mówi - a więc obrazem Boga jako absolutnej podstawy bytu.
Wspomniałem o Platońskim naśladownictwie Demiurga. Masz rację pod tym względem, że paradygmatyczność tej istoty wynika z jej najgłębszej partycypacji w świecie idei, nie tylko z samoistnie posiadanych atrybutów.
>>W tym sensie ateizm, wbrew twierdzeniom autora wątku nie jest wcale nową, regresywną "postawą" negującą jakieś fundamentalne, metafizyczne czy mistyczne impulsy właściwe ludziom od początku i rzekomo nieuchronnie związane z teizmem.
Tu zgadzam się w pełni.
>Zwróciłeś uwagę, że Platon był politeistą. W zasadzie się zgodzę, ale dodam, że to bez znaczenia. Skłonny jestem widzieć fundamentalną różnicę między dowolnego rodzaju politeizmem, lub ewentualnie "ograniczonym monoteizmem" jaki jest obecny u Platona w mitycznym obrazie Demiurga,
Nie "mitycznym". Demiurg był koncepcją par excellence filozoficzną, językiem mitów pisał Platon o życiu po śmierci.
>a klasycznym monoteizmem judeochrześcijańskim, który jedynemu bóstwu przypisuje fundamentalnie różny status ontologiczny niż wszystkim innym bytom.
Wydaje mi się, że dopóki pozostajemy na gruncie ontologii (lub kosmologii), wszystko zostaje w rodzinie. Rodzinie scholastyków, pierwszych naukowców rodem z Jonii oraz Ateńskich metafizyków, gdzie mały Tomaszek z radością siada na kolanach dziadka Talesa, pozdrawiając przy tym tatusiów Platona i Arystotelesa.
Również pozdrawiam.
|
|
8 na 8 | poldek (75 punktów) | Powoli zaczynałem się wgłębiać w tekst, gdy nagle przeczytałem: > Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z> religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury.Później było już tylko gorzej  A tak powinno to wyglądać, według mnie: > Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z> religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii powstałyby niesamowite, wręcz genialne dzieła kulturalne i zarazem naukowe.
|
|
 | -2 na 4 | Ocykan (3528 punktów) | > tak powinno to wyglądać, według mnie:> >Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z> >religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii powstałyby niesamowite, wręcz genialne dzieła kulturalne i zarazem naukowe.Toś racjonalisto na nowość się wybił, przewidujesz bez wahania "co by było gdyby"... A ja obawiam się, że powstałyby raczej dzieła sztuki na miarę obrazu "Podaj cegłę" i osiągnięcia naukowe na miarę genetyki miczurinowskiej.
|
|
|  | 5 na 5 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Bo każdy ateista to komunista! Pani Bozia ci tak powiedziała?
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
| |  | 1 na 1 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Pani Bozia ci tak powiedziała?
Feministki się ucieszą..., może nie wszystkie.
|
|
| |  | 1 na 1 | m_m_r_e (160 punktów) | >Bo każdy ateista to komunista! >Pani Bozia ci tak powiedziała? Po prostu umysł katola wygląda mniej więcej jak dwa worki. Do jednego wrzuca to, co według niego dobre - znane (Bóg, Kościół), a do drugiego to co złe - obce (ateizm, komunizm, Żyd, homoseksualizm, pedofilia). Funkcjonuje on w ten sposób, że podczas spotkania z jednym z tych elementów przywołuje on automatycznie inne elementy zbioru i utożsamia je z nim. Ot i cała filozofia.
Komuniści: Lenin i Stalin źle zinterpretowali nauki Marksa. Katolicy: Średniowieczny Kościół źle zinterpretował nauki Jezusa.
|
|
|  | | poldek (75 punktów) | > Toś racjonalisto na nowość się wybił, przewidujesz bez wahania "co by było gdyby"...A no jakoś tak bez wahania. Wahałem się całe młode życie, teraz jakoś z łatwością przychodzą mi odpowiedzi co by było gdyby... > A ja obawiam się, że powstałyby raczej dzieła sztuki na miarę obrazu "Podaj cegłę" i osiągnięcia naukowe na miarę genetyki miczurinowskiej.W gruncie rzeczy one powstały przy dominującej filozofii religijnej, toż Lenin czy Stalin wiecznie żywy. Wiara ludzi w przywódcę jest nieraz silniejsza niż w niewidzialnego Boga. Ale obrazek ładny. Też lubię pracować w takim zespole, zgranym, solidnym i... olewającym władzę, czy jakiekolwiek autorytety moralne narzucane z góry
|
|
|  | 6 na 6 | anna r (849 punktów) | Tu widzimy reprezentacyjne kulturowe osiągnięcie, jakie zawdzięczamy religii. W lewym dolnym rogu widać odklejający się od drewna papier. Ja osobiście widzę człowieka, tak jak i widzę ludzi na obrazku powyżej, tyle że ten ma dodanych trochę złoceń. Fotografia własna, autor nieznany. Jako ciekawostkę dodam, że ta Maryja autentycznie kilka godzin unosiła się nad chmurami. Przeleciała tak cały Ocean Atlantycki, jest prezentem z Polski od teściowej. Co prawda nie unosiła się samodzielnie, ale na pokładzie samolotu Boeing, jednak wiemy, że wszelki rozwój cywilizacji zawdzięczamy religii, no więc sami wiecie, to wiara ją uniosła.
|
|
| |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
Ona jest po prostu śliczna! Kobzdej by tak nie potrafił.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | >Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej >niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż oni.
Spojrzał taki australopitek za siebie, stwierdził brak ogona i ... doznał metafizycznego orgazmu. Zrozumiał swoje miejsce w kosmosie, kosmos, wszystko. Jedno da się powiedzieć o takim poglądzie: nie wypadł spod ogona. I zdaje się nic więcej.
|
|
| webmaster (moderator) | Ilość bzdur, jaką udało Ci się tym razem zawrzeć w jednej wypowiedzi jest tak duża, że śmiało można już powiedzieć: to klasa sama dla siebie.
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | Ale mnie czytasz. Zgrzytasz ale czytasz... Schizofrenikiem chyba nie jesteś, zatem w tej mojej "twórczości" musi być coś wartościowego (a przynajmniej interesującego). I kimże Ty jesteś, że uważasz się za kompetentnego by wszystko, co niezgodne z Twoimi przekonaniami, określać mianem bzdury?
|
|
|  | | webmaster (moderator) | >Ale mnie czytasz. Zgrzytasz ale czytasz... Ech.. moderatorem być..
>Schizofrenikiem chyba nie jesteś, zatem w tej mojej "twórczości" musi być coś wartościowego (a przynajmniej interesującego). Tak, na swój sposób zawsze mnie fascynowały obszary ludzkiej irracjonalności. Jak to mówią, język wroga trzeba znać.
>I kimże Ty jesteś, że uważasz się za kompetentnego by wszystko, co niezgodne z Twoimi przekonaniami, określać mianem bzdury? To jest, jak wierzę, prawo człowieka wolnego i wolnomyślnego. Żadna tam polityczna poprawność nie zabroni mi nazywać rzeczy po imieniu.
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >>I kimże Ty jesteś, że uważasz się za kompetentnego by wszystko, co niezgodne z Twoimi przekonaniami, określać mianem bzdury? >To jest, jak wierzę, prawo człowieka wolnego i wolnomyślnego. Żadna tam polityczna poprawność nie zabroni mi nazywać rzeczy po imieniu.
Ale mnie zdajesz się tego prawa odmawiać. Czyżby dotyczyło ono tylko poglądów "słusznych"?
|
|
| keymak (3379 punktów) | > Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż oni. To coś nie otrzymaliśmy od jakiegoś niekreślonego bytu, ale pojawiło się na skutek procesu który nazywamy ewolucją. Nic w tym niezwykłego. Swoją drogą śmiesznie wygląda, gdy ktoś religijny doszukuje się jakiejś magii w czymś co z magią nie ma nic wspólnego.
Reszty nie komentuję..
Pozdrawiam.
|
|
 | -1 na 1 | Ocykan (3528 punktów) | >> Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż oni. >To coś nie otrzymaliśmy od jakiegoś niekreślonego bytu, ale pojawiło się na skutek procesu który nazywamy ewolucją.
Co wyjaśniasz? Chyba nie rozumowanie naszych przodków, bo oni rozumowali mniej więcej tak, jak to napisałem. Z pewnością nie przypisali otrzymania inteligencji "procesowi który nazywamy ewolucją".
I komu wyjaśniasz? W Twojej intencji, chyba mnie... Tyle, że ja przecież napisałem wyraźnie, że to sprawa ewolucji. Cytuję:
>ewolucja spowodowała doskonalenie naszych przodków, nie tylko pod względem fizycznym ale również i pod umysłowym
Jeszcze jeden, który nie przeczytał tekstu (albo go nie zrozumiał) i miast ze mną, dyskutuje ze swoimi urojeniami.
|
|
|  | 1 na 1 | keymak (3379 punktów) | >Co wyjaśniasz? Chyba nie rozumowanie naszych przodków, bo oni rozumowali mniej więcej tak, jak to napisałem. Z pewnością nie przypisali otrzymania inteligencji "procesowi który nazywamy ewolucją". To jeszcze nie znaczy że mieli racje.. Jeżeli faktycznie tak interpretowali to co obserwowali..
No, ale ty wiesz lepiej. Nawet mnie to nie dziwi.
|
|
3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Być może, jeśli kiedyś poświęcisz sekundę by porozmyślać nad odkryciem π, gdy rozważysz przez moment czym jest ewolucja ciągnąca się przez miliardy lat i kreująca nieskończone bogactwo wymykające się nazwaniu nie tylko przez pierwszego człowieka ale wszystkich jego potomków, gdy uświadomisz sobie egzystencjalną i etyczną nędzę jaką niesie poddanie bogu, być może wtedy będziesz wstanie ujrzeć przebłysk wspaniałości tego świata o jakiej nie śniło się autorowi żadnej świętej księgi. Jeśli wreszcie wyjdziesz kiedyś by podziwiać burzę, czuć krople zimnego deszczu na twarzy, widzieć rosę zbierającą się na źdźbłach trawy poczujesz być może, że żyjesz. Jeśli padniesz na kolana i z głową w trawie ujrzysz miriady istot uparcie żyjących własnym życiem, napędzanych tysiącem mniejszych lub większych Duchów powstających z nicości i obracających się w nicość poczujesz że nie jesteś sam na tym świecie. Gdy w końcu w zimową milczącą noc spojrzysz w górę i ujrzysz miliard gwiazd niemej przestrzeni, uciszą się może twe płytkie myśli dziecka straszonego ponurymi opowieściami o potworze w niebie któremu należy się cześć i podziw. Może uda ci się nawet stać na powrót żywą istotą i opuścić królestwo cieni i upiorów mamionych opowieściami które służą tylko sobie.
W jakże biblijne i pretensjonalne tony wpadłem, aż mi wstyd.
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | Poeta z Ciebie... Nijak jednak jednak nie rozumiem, jak ten poetycki wywód ma się do mojej tezy, że początki ludzkości są nierozerwalnie związane z początkami religii oraz, że nasza kultura jest przesiąknięta treściami z religią związanymi. Jaśniej proszę!
|
|
|  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Tak szanowny panie, że jakkolwiek numinosum może dla zwierząt nie jest dostępne, może jest dostępne dla wierzących, jest też na pewno dla ateistów, jeśli tylko chcą i potrafią. Co za tym idzie nazywanie ateizmu atawizmem jest bezpodstawne. Dość jasno się wyraziłem? Zresztą to bez znaczenia, jaśniej nie będzie.
|
|
|  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>nasza kultura jest przesiąknięta treściami z religią związanymi
Takoż kultura arabska, tylko w stopniu nieporównywalnie wyższym.
Jakie stąd wyciągniesz wnioski?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >>nasza kultura jest przesiąknięta treściami z religią związanymi > Takoż kultura arabska, tylko w stopniu nieporównywalnie wyższym. > Jakie stąd wyciągniesz wnioski?
Przykro mi, ale chyba mnie nie zrozumiałeś. Pisząc "nasza kultura", nie miałem na myśli kultury polskiej czy europejskiej, tylko kulturę ludzką. A wniosek chyba oczywisty: bez religii nie ma kultury. A że bez kultury nie ma człowieka, zatem nie ma człowieka bez religii. Bez religii ludzkość by nie powstała. A przynajmniej nie taka, jaką znamy...
|
|
| | |  | 4 na 4 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >A wniosek chyba oczywisty: bez religii nie ma kultury.
To w Korei nie ma kultury?
>Bez religii ludzkość by nie powstała.
Bez ludzkości religie by nie powstały.
|
|
| | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >>A wniosek chyba oczywisty: bez religii nie ma kultury. >To w Korei nie ma kultury?
To w Korei nie ma religii?
|
|
|  | 5 na 5 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Nijak jednak jednak nie rozumiem, jak ten poetycki wywód ma się do mojej tezy, że początki ludzkości są nierozerwalnie związane z początkami religii...
To tak jak z szympansem, którego opisałem. Wie, że coś jest, ale co? Kiedyś, np. machnął ręką i przestało padać albo grzmieć. To teraz próbuje dalej, inne małpki zobaczą, że czasami skutkuje i krk wyrośnie następna konkurencja. Mogło być tak - mogło. Mogło być też całkiem inaczej na miliony sposobów.
|
|
5 na 5 | O RLY? (0 punktów) | > Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną. Nasi odlegli zwierzęcy przodkowie byli ateistami i to ateistami doskonałymi. Bo to nie było tak, że oni (tak jak obecni ateiści) nie wierzyli w istnienie Boga. Bóg nie był dla nich nawet pustym pojęciem, oni w ogóle tego pojęcia nie znali.Przedrostek "a-" nie występuje w tym słowie bez powodu. Ateizm doskonalszy i mniej doskonały, no no... > Jednak ewolucja spowodowała doskonalenie naszych przodków, nie tylko pod względem fizycznym ale również i pod umysłowym.Czyli są sobie ludzie doskonalsi ewolucyjnie i ci mniej doskonali. Ci doskonalsi naturalnie wierzą w boga od narodzin po śmierć, a ci niedoskonali nie wierzą od narodzin po śmierć. A jak się jakiemuś doskonalszemu nagle coś stanie i przestanie wierzyć to pewnie jakiś błyskawiczny regres ewolucyjny? No, to zostaje to tylko udowodnić. Mnie samego ciekawią bardzo szczegóły tego procesu. > Początek człowieka jako istoty rozumnej jest nierozerwalnie związany z początkiem religii.To teza, tak? Zdaje się że tezę należy udowodnić... > Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury.Tak, a bez wody nie było by gąbki  ( trzeba uważać żeby za bardzo nie wysychały bo poznikają). Bez niebieskiego barwika pisma. A bez fioletowego malarstwa. > Dla naszych przodków było oczywistym, że śmierć ludzkiego ciała nie jest kresem człowieka, że nasze życie nie jest tylko krótką chwilą pomiędzy nicością i nicością.No ba, dla niektórych kawał czasu było oczywistym że jak za daleko wypłyną w morze to pospadają  Dla jeszcze innych oczywistość stanowiły gobliny sikające do mleka. Historia naszego gatunku pełna jest takich oczywistości. > I podobnie jak niekiedy u najnormalniejszej jednostki wystąpi np. ogon, tak u niektórych jednostek wystąpił ateizm.Była sobie najnormalniejsza jednostka i nagle jej ogon wystąpił?  > Ewolucja jest procesem jednokierunkowym. Cechy atawistyczne mogą występować nawet bardzo często (opisywano pewne małe zamknięte populacje, których wszyscy członkowie mieli ogony), jednakże nigdy nie staną się na powrót normą.Czyli "psychiczna" rządzi się tymi samymi prawami co fizyczna?  Tu z ogonem wyskoczysz, tam z ateizmem. Wychodzi na to że jednakowo należny rozpatrywać zmiany kształtu żuchwy i rozwój sztuki  > Ewolucji nie da się zawrócić.To ten błyskawiczny regres w końcu możliwy czy nie?
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >>Początek człowieka jako istoty rozumnej jest nierozerwalnie związany z początkiem religii. >To teza, tak? >Zdaje się że tezę należy udowodnić...
Żeby nie wierzyć w Boga, wystarczy być amebą lub innym pierwotniakiem. Natomiast by w Niego uwierzyć - trzeba koniecznie być człowiekiem. Wnioski nasuwają się same...
|
|
|  | 8 na 8 | O RLY? (0 punktów) |
> Żeby nie wierzyć w Boga, wystarczy być amebą lub innym pierwotniakiem. Natomiast by w Niego uwierzyć - trzeba koniecznie być człowiekiem. Wnioski nasuwają się same...No ba! I to jakie. Żeby nie mieć poglądów skrajnie prawicowych wystarczy być amebą lub innym pierwotniakiem. Żeby mieć - trzeba koniecznie być człowiekiem. Wniosek: Każdy kto nie ma poglądów skrajnie prawicowych(można sobie wstawić co kto chce  ) jest ewolucyjnie do tyłu  Żeby nie wierzyć w rozmaite rzeczy też wystarczy być pierwotniakiem. Żeby wierzyć w Yetti, UFO, leśne wróżki, topielca w studni, Gremliny psujące sprzęt elektryczny, itp też trzeba koniecznie być człowiekiem  Żeby nie latać na paralotni... Żeby nie chodzić na szczudłach... Żeby nie żaglować piłeczkami... Żeby nie dłubać w nosie... Można sobie nawyciągać wniosków że ho ho
|
|
|  | 3 na 3 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >>>Początek człowieka jako istoty rozumnej jest nierozerwalnie związany z początkiem religii. >>To teza, tak? >>Zdaje się że tezę należy udowodnić... >Żeby nie wierzyć w Boga, wystarczy być amebą lub innym pierwotniakiem. Natomiast by w Niego uwierzyć - trzeba koniecznie być człowiekiem. Wnioski nasuwają się same...
Albo człowiekiem, nawet pierwotnym. Ludzie do swej "radosnej twórczości" używali m.in.: papieru, pergaminu, papirusu, tabliczek glinianych, tablic kamiennych - sporo zamieszanie narobiły te, których nikt nie widział. Ale człowiek pierwotny nie był aż takim idiotą jak to przedstawiają religie - zlazł z drzewa i zaczął budować domy boże, a potem dla siebie. Jeszcze wcześniej, żeby dla kobiet nie padało na głowę, a dla mężczyzn nie kapało na łeb mieszkał w jaskiniach i tam też tworzył - na ścianach. Tak się składa, że te "wybitne arcydzieła sztuki pierwotnej" jak określają je niektórzy widziałem - zdecydowaną większość na obrazkach i fotografiach, ale nie sądzę aby były sfałszowane. I nie przypominam sobie, żebym gdziekolwiek tam widział jakiegokolwiek panboczka - jak mówił jeden z moich byłych sąsiadów.
|
|
8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną.
Nonsens. W miejscowości gdzie mieszkam jest kościół przerobiony na biuro pośrednika handlu nieruchomościami, a gdy odwiedziłem córkę i syna na studiach to w blasku słońca przeświecającego przez witraże piliśmy piwo w miejscu gdzie dawniej stał ołtarz.
|
|
4 na 4 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Mylisz się. Religia, jak sam zauważyłeś, wiąże się z początkiem kultury i cywilizacji, a więc z ich najbardziej prymitywnymi etapami. Ewolucja idzie dalej, dlatego mamy coraz więcej ateistów - są kolejnym, doskonalszym rodzajem człowieka  Religia jest cechą atawistyczną, która występuje coraz rzadziej. Cieszę się, że jesteś na tym forum, Ocykanie. Gdyby nie Twój bełkot byłoby tu baaardzo nudno. [Nie pisałeś tego wszystkiego poważnie, prawda? Sądzę, że to raczej dyskusja dla samej dyskusji.]
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >Mylisz się. Religia, jak sam zauważyłeś, wiąże się z początkiem kultury i cywilizacji, a więc z ich najbardziej prymitywnymi etapami.
Czyżby? Nie będę sięgał do przykładu takich "prymitywów" jak Michał Anioł, ograniczę się do całkiem współczesnych. Zwróć uwagę, ile odniesień do religii występuje w twórczości Jacka Kaczmarskiego, twórcy bynajmniej nie katolickiego.
>[Nie pisałeś tego wszystkiego poważnie, prawda?
Czy po to bym nie pisał poważnie, żeby się teraz do tego przyznać?
>Sądzę, że to raczej dyskusja dla samej dyskusji.]
Nie sądź, abyś nie był osądzony.
|
|
|  | 4 na 4 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | > >Mylisz się. Religia, jak sam zauważyłeś, wiąże się z początkiem kultury i cywilizacji, a więc z ich najbardziej prymitywnymi etapami.> Czyżby? Nie będę sięgał do przykładu takich "prymitywów" jak Michał Anioł, ograniczę się do całkiem współczesnych. Zwróć uwagę, ile odniesień do religii występuje w twórczości Jacka Kaczmarskiego, twórcy bynajmniej nie katolickiego.Twierdzisz, że kultura i cywilizacja w czasach Michała Anioła stały na wyższym poziomie niż obecnie? Ah, czyli ilość odniesień do religii w utworach Kaczmarskiego jest dowodem na wyższość religii nad ateizmem? Nawróciłeś mnie! Od dziś zawsze będę używał tego argumentu w dyskusjach z komunistami, o przepraszam, ateistami. Tylko co zrobić, jeśli zaczną się ze mnie śmiać?  > >[Nie pisałeś tego wszystkiego poważnie, prawda?> Czy po to bym nie pisał poważnie, żeby się teraz do tego przyznać?Wypadałoby kiedyś to zrobić. Jestem bardzo ciekaw, czy Twoje wypociny to zwykłe prowokacje, czy też naprawdę w to wszystko wierzysz. > >Sądzę, że to raczej dyskusja dla samej dyskusji.]> Nie sądź, abyś nie był osądzony.Czemu miałoby być coś złego w byciu osądzonym? Zawsze można zostać uniewinnionym. Czyżby judeochrześcijański bóg tego nie przewidywał?
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | > >>Mylisz się. Religia, jak sam zauważyłeś, wiąże się z początkiem kultury i cywilizacji, a więc z ich najbardziej prymitywnymi etapami.> >Czyżby? Nie będę sięgał do przykładu takich "prymitywów" jak Michał Anioł, ograniczę się do całkiem współczesnych. Zwróć uwagę, ile odniesień do religii występuje w twórczości Jacka Kaczmarskiego, twórcy bynajmniej nie katolickiego.> Twierdzisz, że kultura i cywilizacja w czasach Michała Anioła stały na wyższym poziomie niż obecnie?Cóż za brak logiki! Czy wszystko z przeszłości, aby nie zostać przez Ciebie uznanym za "prymitywne", musi stać na poziomie wyższym niż obecnie? Bo jak na trochę niższym, to już prymitywne? > Ah, czyli ilość odniesień do religii w utworach Kaczmarskiego jest dowodem na wyższość religii nad ateizmem?Widać, że dyskutant z Ciebie nie tylko nielogiczny, ale i nieuczciwy. Czyż ja coś pisałem o "wyższości religii nad ateizmem"? Nie, tak samo jak nie pisałem o wyższości osobników bez cech atawistycznych nad osobnikami u których takie cechy wystąpiły. Jeżeli natomiast Tobie nasunął się wniosek o wyższości religii - to już Twój problem i Twojego pokrętnego rozumowania. Natomiast twórczość Jacka Kaczmarskiego jest dowodem na to, że związek kultury z religią to nie sprawa zamierzchłych czasów, ale że te związki są wciąż żywe. > >Nie sądź, abyś nie był osądzony.> Czemu miałoby być coś złego w byciu osądzonym? Zawsze można zostać uniewinnionym.Nie rozumiesz znaczenia słów. Co innego "być sądzonym" a co innego "zostać osądzonym". W pierwszym przypadku rzeczywiście można zostać uniewinnionym. Natomiast wyrażenie "zostać osądzonym" to synonim "zostać skazanym". Tu już pozostaje tylko apelacja, a na nią nie zawsze można liczyć.
|
|
| | |  | 2 na 2 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | > >Twierdzisz, że kultura i cywilizacja w czasach Michała Anioła stały na wyższym poziomie niż obecnie?> Cóż za brak logiki! Czy wszystko z przeszłości, aby nie zostać przez Ciebie uznanym za "prymitywne", musi stać na poziomie wyższym niż obecnie? Bo jak na trochę niższym, to już prymitywne?Dlaczego nazwanie cywilizacji z czasów Michała Anioła prymitywną miałoby być nielogiczne? Stała na "trochę niższym" poziomie, czy też na poziomie o tyle niższym, że mieli problemy z epidemią syfilisu? > >Ah, czyli ilość odniesień do religii w utworach Kaczmarskiego jest dowodem na wyższość religii nad ateizmem?> Widać, że dyskutant z Ciebie nie tylko nielogiczny, ale i nieuczciwy. Czyż ja coś pisałem o "wyższości religii nad ateizmem"? Nie, tak samo jak nie pisałem o wyższości osobników bez cech atawistycznych nad osobnikami u których takie cechy wystąpiły. Jeżeli natomiast Tobie nasunął się wniosek o wyższości religii - to już Twój problem i Twojego pokrętnego rozumowania.Atawizm to występowanie cech pierwotnych, a więc niższych, wstecznych, prymitywnych. Nic dziwnego, że taki nasunął mi się wniosek (choć ciebie, jako prowokatora, rzeczywiście może to dziwić, a nawet powinno, żebyś dobrze wypadł w swojej roli). Jednak mylisz się nazywając ateizm cechą atawistyczną, gdyż jest odwrotnie - to religia jest cechą atawistyczną, a ateizm - idąc twoim tokiem rozumowania - następnym etapem ludzkiej ewolucji. > Natomiast twórczość Jacka Kaczmarskiego jest dowodem na to, że związek kultury z religią to nie sprawa zamierzchłych czasów, ale że te związki są wciąż żywe.Są żywe jako cechy atawistyczne  > wyrażenie "zostać osądzonym" to synonim "zostać skazanym".Tak, ale nie tylko. "Osądzić" znaczy także "wydać wyrok" - a przecież może to być wyrok uniewinniający. Uważam, że stwierdzenie "zostałem osądzony, uniewinnili mnie" jest jak najbardziej poprawne, aczkolwiek mogę się mylić.
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
8 na 8 | plodzien (7378 punktów) | > Jednak ewolucja spowodowała doskonalenie naszych przodków, nie tylko pod względem fizycznym ale > również i pod umysłowym. Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej > niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż > oni. > Załóżmy, że to ewolucja. Jeśli tak - to wykształciła cechę będącą na obecnym etapie rozwoju ślepym zaułkiem.
> Początek człowieka jako istoty rozumnej jest nierozerwalnie związany z początkiem religii. I > tak to szło dalej. >
Niestety. Jeśli tak było - ta niezwykle szkodliwa cecha utrwaliła się i zamiast zmuszać do myślenia - kazała bić pokłony piorunowi, chmurze, wulkanowi i praktykować inne tym podobne idiotyzmy. Co gorsza - kazała zapewne mordować sceptyków - co doprowadziło do tysiącletnich zastojów w logicznym myśleniu. Ale wbrew temu, co piszesz poniżej - ateizm nie jest już na szczęście zjawiskiem marginalnym. Ewolucja wycofuje się ze ślepego zaułka. Teiści wymierają. Powodem ich wymierania nie jest kolizja z meteorytem. Nie jest też wybuch pobliskiej supernowej. Nie powoduje też tego procesu aktywność wulkaniczna. Dzieje się tak dlatego, że w czasie swojej długiej ewolucji teiści wyczerpali dane im przez naturę zdolności przystosowywania do warunków środowiska. Jest to cena za wiele tysięcy lat panowania i sukcesu ewolucyjnego. Teiści byli znakomicie przystosowani do warunków, jakie panowały na Ziemi w tamtym czasie. Z tym ogonem było akurat odwrotnie niż piszesz. To u teistów wszechpanująca ciemnota sprzyjała wykształcaniu się i doskonaleniu ogona. Teraz warunki się zmieniają i teistyczna część populacji staje przed dylematem: zrzucić ogon lub wymrzeć. Kiedy "klimat" na Ziemi zaczął się w XVIII wieku zmieniać - teiści nie mogli się do tego przystosować. Byli przystosowani do odżywiania się papką przyrządzaną przez szamanów, tak jak dinozaury - do swoich, kredowych roślin. Ale w XVIII wieku rozpoczął się rozwój nauki - tak jak w kredzie zaczął się rozwój współczesnej szaty roślinnej. Pojawiły się drzewa, krzewy i rośliny zielne. Ich twarde tkanki nie były dostępne dla dinozaurów, które nie mogły ich strawić. Tak jak niestrawne dla teistów są obnażające ich ogon - zdobycze nauki. Niestrawne i śmieszne. Też
|
|
3 na 3 | exeqtor (359 punktów) | Cytat:Jednak, podobnie jak w rozwoju fizycznym populacji zaczynają występować błędy genetyczne powodujące niekiedy wystąpienie cech regresywnych, również w rozwoju psychicznym ludzkości wystąpiły z czasem pewne błędy, których skutkiem była regresja. I podobnie jak niekiedy u najnormalniejszej jednostki wystąpi np. ogon, tak u niektórych jednostek wystąpił ateizm. Ateizm to światopogląd, geny nie są jego nośnikiem. Jednak geny które odpowiadają za wydajniejszy umysł z pewnością przyczyniają się do lepszego poznania świata przez obserwację i w efekcie końcowym bycia ateistą bądź ateistą agnostycznym. Moja matka jest katoliczką a ja ateistą, nie jest to proporcjonalna zmiana między różnicą światopoglądów a genami. Być może moje przyszłe dzieci będą teistami. Ewolucja nie zachodzi tak szybko jak zmiany światopoglądowe z teizmu na ateizm. Pędem postępu jest nauka, wszystko nabiera przyśpieszenia praktycznie do kwadratu ze względu na jej zdobycze. Informacje są dostępne szybciej, informacje moga być magazynowane w większych ilościach. Owe czynniki sprawiają że dzisiejszy człowiek jest w stanie za swojego życia pojąć więcej ze względu na mniejszy czas dostępu i gotowe już rozwiązania. Natomiast budowa choćby naszego mózgu nie zmieniła się tak drastycznie jak postęp techniczny. Ewolucja umysłowa "nie nadąża". To tak na marginesie. Śmiem twierdzić iż człowiek z przed 1tys lat ma takie same potencjalne mozliwoście jak dzisiejszy, jednak środowisk które sobie zbudował przez lata rózni się znacznie. Potencjalnie mój przodek przed wieków może być takim samym ateistą jak ja. Różnica jest taka iż ja wykorzystuję wiecej gotowej już dostępnej wiedzy niżeli on, wiedzy którą też budowało jego pokolenie.
|
|
5 na 5 | jad11 (18783 punktów) | Cytat:>Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną. Ulega. Cytat: Nasi odlegli zwierzęcy >przodkowie byli ateistami i to ateistami doskonałymi. Bo to nie było tak, że oni (tak jak obecni >ateiści) nie wierzyli w istnienie Boga. Bóg nie był dla nich nawet pustym pojęciem, oni w ogóle tego >pojęcia nie znali. No właśnie. Nasi przodkowie nie wypracowali swojego światopoglądu, ich niewiara była naturalna. Gdyby ktoś im tłoczył do głowy religijne bzdury to nie ulega wątpliwości, że by wierzyli i byliby teistami. Cytat:> Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej >niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż >oni. Nie zrozumieli tylko tak to sobie wytłumaczyli. Cytat:>Dla naszych przodków było oczywistym, że śmierć ludzkiego ciała nie jest kresem człowieka, że nasze >życie nie jest tylko krótką chwilą pomiędzy nicością i nicością. Ale nie jest to już oczywistym dla nas. Podobnie jak to, że Ziemia jest płaska a morze nieprzebyte. Cytat:>Jednak, podobnie jak w rozwoju fizycznym populacji zaczynają występować błędy genetyczne powodujące >niekiedy wystąpienie cech regresywnych, również w rozwoju psychicznym ludzkości wystąpiły z czasem >pewne błędy, których skutkiem była regresja. I podobnie jak niekiedy u najnormalniejszej jednostki >wystąpi np. ogon, tak u niektórych jednostek wystąpił ateizm. Ewolucja polega właśnie na mutacjach. Pierwszy osobnik, który posunął się o kroczek w ewolucji, jest mutantem na tle swego gatunku. Jeśli mutacja jest korzystna to coraz więcej osobników będzie mutowało/ ewoluowało. Cytat:Ateizm może osiągać nawet stosunkowo znaczne nasilenie (choć w skali >globalnej stanowi margines) Zależy co nazwać globalną skalą.
|
|
 | 1 na 1 | Kozak (140 punktów) | > Cytat:>Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną. > Ulega.> Cytat: Nasi odlegli zwierzęcy >>przodkowie byli ateistami i to ateistami doskonałymi. Bo to nie było tak, że oni (tak jak obecni >>ateiści) nie wierzyli w istnienie Boga. Bóg nie był dla nich nawet pustym pojęciem, oni w ogóle tego >>pojęcia nie znali. > No właśnie. Nasi przodkowie nie wypracowali swojego światopoglądu, ich niewiara była naturalna. Gdyby ktoś im tłoczył do głowy religijne bzdury to nie ulega wątpliwości, że by wierzyli i byliby teistami.> Cytat:> Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej >>niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż >>oni. > Nie zrozumieli tylko tak to sobie wytłumaczyli.> Cytat:>Dla naszych przodków było oczywistym, że śmierć ludzkiego ciała nie jest kresem człowieka, że nasze >>życie nie jest tylko krótką chwilą pomiędzy nicością i nicością. > Ale nie jest to już oczywistym dla nas. Podobnie jak to, że Ziemia jest płaska a morze nieprzebyte.> Cytat:>Jednak, podobnie jak w rozwoju fizycznym populacji zaczynają występować błędy genetyczne powodujące >>niekiedy wystąpienie cech regresywnych, również w rozwoju psychicznym ludzkości wystąpiły z czasem >>pewne błędy, których skutkiem była regresja. I podobnie jak niekiedy u najnormalniejszej jednostki >>wystąpi np. ogon, tak u niektórych jednostek wystąpił ateizm. > Ewolucja polega właśnie na mutacjach. Pierwszy osobnik, który posunął się o kroczek w ewolucji, jest mutantem na tle swego gatunku. Jeśli mutacja jest korzystna to coraz więcej osobników będzie mutowało/ ewoluowało.> Cytat:Ateizm może osiągać nawet stosunkowo znaczne nasilenie (choć w skali >>globalnej stanowi margines) > Zależy co nazwać globalną skalą.> Atawizm jest powszechnie występującym zjawiskiem wśród hierarchów kościoła rzymskokatolickiego. Jest to cecha ich przodków w linij papieskiej. A watykan przejął schedę i kontynuuje tradycje otwartej puszki pandory! Grzech pierworodny otrzymują tylko i wyłącznie dzieci księdza i jego konkubiny. Wszystkie inne dzieci są czyste w momencie narodzin. Amen.
|
|
7 na 7 | Vytautas (4394 punktów) | >Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej >niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko zostało im dane przez kogoś większego niż >oni. Początek człowieka jako istoty rozumnej jest nierozerwalnie związany z początkiem religii.
Początkiem religii była magia. Zaklęcia magiczne i obrzędy, w które były wpisane, początkowo nie były związane z wiarą w żadną siłę, ani istotę wyższą. Cel magii był taki sam, jak dzisiaj cel nauki -- władanie przyrodą. Meguaweda z Triobriandów, jak zaświadcza B. Malinowski nie prosił o nic żadnego boga, on wymuszał swoimi zaklęciami i obrzędami magicznymi, aby ziemia, woda, drzewa i wszystko inne poddawało się jego rozkazom-zaklęciom. Meguawedą mógł być każdy, kto zadał sobie trud nauczenia się zaklęć. Dopiero po rewolucji neolitycznej, kiedy przyszła potrzeba organizowania życia społecznego na znacznych obszarach, także konieczność istnienia armii i kasty urzędniczej, powstała idea świętego króla, kasty kapłańskiej, a także idea istoty wyższej, w imieniu której panował król -- słowem religia. Tak uważał J. G. Frazer. Twój pogląd, wyrażany np. w "O pochodzeniu rodziny, własności prywatnej i państwa" F. Engelsa, jest poglądem przestarzałym.
|
|
5 na 5 | Salamon (124 punktów) | >Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną. Nasi odlegli zwierzęcy >przodkowie byli ateistami i to ateistami doskonałymi.
Dość to naciągane, skoro ateizm jest postawą światopoglądową i jako taki może być podzielany tylko przez obdarzonych racjonalnością i świadomością ludzi. Oznacza on ni mniej ni więcej tylko określone ustosunkowanie się w sporze o kwestię ewentualnego istnienie boga pojmowanego jako stwórca. Dziwi zatem odnoszenie tej kategorii do zwierząt, które jednak nie są obdarzone racjonalnością ani wystarczającą dozą świadomości, aby zająć stanowisko w wymienionym powyżej filozoficznym sporze.
>Jednak ewolucja spowodowała doskonalenie naszych przodków, nie tylko pod względem fizycznym ale >również i pod umysłowym.
Zgoda. O ile wiara religijna rzeczywiście towarzyszyła człowiekowi w jego rozwoju filogenetycznym od samego początku, niektórzy wiążą nawet początki naszego gatunku z wiarą w życie pozagrobowe, z procederem grzebania zmarłych, o tyle sama religia również podlegała ewolucji w kierunku ateizmu właśnie. Rozpisywano się na ten temat nie raz i nie dwa. Przejście od wierzeń animistycznych i magicznych do mitycznych, a następnie do światopoglądu racjonalnego, od politeizmu do monoteizmu, a następnie ateizmu, oznacza, iż to właśnie światopogląd racjonalny i ateizm stanowią klasyczny przykład mentalnej ewolucji naszego gatunku. Atawizmem jest więc nie naturalizm, lecz wiara w świat nadprzyrodzony, w szczególności zaś panoszące się w dzisiejszych czasach magiczne i politeistyczne formy religijności (neopogaństwo) a la New Age.
Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od zwierząt różni ich coś więcej >niż brak ogona.
O bogowie! Cóż za wzruszająca definicja człowieczeństwa! Człowiek = brak ogona + bóg. Doprawdy poglądy godne istoty myślącej.
Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z >religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury.
Ja inaczej pojmuje dorobek kulturowy. Dla mnie to przede wszystkim postęp moralny, prawa człowieka i wolności obywatelskie, które z religią i bogiem nie mają nic wspólnego, a nawet wywalczono je wbrew religiom i bogom.
>Dla naszych przodków było oczywistym, że śmierć ludzkiego ciała nie jest kresem człowieka, że nasze >życie nie jest tylko krótką chwilą pomiędzy nicością i nicością.
Stosuje się tu jakiś swoisty argument z przodka (dlaczego nie sięgać przy tym wstecz, do zwierzących przodków człowieka i nie zanegować w ogóle racjonalności czy świadomości) i wulgarnie idealizuje ciemne czasy w rozwoju naszego gatunku.
"Współczesny ateista nie wierzy w istnienie Boga, jednakże nie jest w stanie wyprzeć tego pojęcia ze świadomości."
Ateizm musi się odnosić do teizmu, do wiary w boga, podobnie, jak nie sposób pomyśleć dobra bez zła, prawdy bez fałszu, czy miłości bez nienawiści.
Podsumowując, zapiski autora wydają się dość naiwne, a już na pewno nie wnoszą nic nowego do dyskusji wokół wiary/ niewiary w boga.
|
|
3 na 3 Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | Trudno odrzucić myśl, że religia powstała w wyniku dostosowania się naszego umysły do rzeczywistości - wydaje się to prawdopodobne jeśli zauważymy, że nie występuje zjawisko ateizmu pierwotnego (nie spotkano kultury pierwotnej, w której ateizm występuje naturalnie, jako system światopoglądowy). Cóż z tego jednak wynika? Właściwie nic. Ateizm jako produkt rozwiniętych kulturowo cywilizacji (vide - starożytna Grecja). I to prowadzi nas do dwojakiego charakteru ewolucji człowieka. Z jednej strony istnieje ewolucja biologiczna (dostosowywanie się do środowiska itp.) z drugiej - ewolucja kulturowa. Człowiek jako istota samoświadoma kształtuje swoją rzeczywistość, świat zewnętrzny, możemy więc mówić o autoewolucji. Może więc teizm jest tylko zjawiskiem czasowym? Jeśli uda nam się wpływać świadomie na własną kondycję biologiczną ateizm może zatriumfować jako dominująca ideologia - tego nie wiemy. Pozdrawiam.
Ps. Twierdzenie, że zwierzęta są naturalnymi ateistami jest błędne w sensie epistemologicznym. Po pierwsza - zwierzęta nie są obdarzone samoświadomością, poczuciem tożsamości jednostkowej i gatunkowej, więc jakakolwiek koncepcja ze świata ludzi nie może być do nich przypasowana. Właściwie to jest tak, jak by pytać, czy rośliny, lub gwiazdy i planety mają własną koncepcje ontologiczną, gdyż ją posiadać mogą tylko istoty świadome swojej odrębności. Po drugie - jeśli przyjąć, że niektóre zwierzęta mają taką koncepcję (np. szympansy, delfiny czy wieloryby), że mają świadomość odrębności gatunkowej i jednostkowej, a także kulturę, nie mamy do niej dostępu, nie wiemy nic na jej temat. Więc o czym my tu gadamy?
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
 | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Ps. Twierdzenie, że zwierzęta są naturalnymi ateistami jest błędne w sensie epistemologicznym. Po pierwsza - zwierzęta nie są obdarzone samoświadomością, poczuciem tożsamości jednostkowej i gatunkowej, więc jakakolwiek koncepcja ze świata ludzi nie może być do nich przypasowana. Właściwie to jest tak, jak by pytać, czy rośliny, lub gwiazdy i planety mają własną koncepcje ontologiczną, gdyż ją posiadać mogą tylko istoty świadome swojej odrębności. Po drugie - jeśli przyjąć, że niektóre zwierzęta mają taką koncepcję (np. szympansy, delfiny czy wieloryby), że mają świadomość odrębności gatunkowej i jednostkowej, a także kulturę, nie mamy do niej dostępu, nie wiemy nic na jej temat. Więc o czym my tu gadamy? Sprawa nie przedstawia się aż tak prosto. Chociaż, rzeczywiście nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy czy inne zwierzęta doznają metafizycznych wstrząsów jak ludzie, wiemy już że potrafią reagować irracjonalnymi i bezcelowymi rytuałami na bodźce, które wynikają z błędnego zaobserwowania związku przyczynowego między jakiś zachowaniem zwierzęcia w przeszłości a zdarzeniem które nastąpiło potem. Pod tym względem nie różnią się od ludzi którzy widzą rękę boską w pozytywnym zdarzeniu jakie przypadkowo nastąpiło po ich modlitwie, albo boską karę w równie niezwiązanym z ich złym zachowaniem nieszczęściu.
|
|
|  | Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | Nie znam tych danych - mogę prosić o jakiś adres bibliograficzny, chciałbym zweryfikować swoją wiedzę. Pozdrawiam!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Nie znam tych danych - mogę prosić o jakiś adres bibliograficzny, chciałbym zweryfikować swoją wiedzę. Pozdrawiam! > "Anarchia matką porządku." P. Kropotkin > Hmm, teraz mi głupio bo niełatwo mi będzie wskazać książkę w której o tym przeczytałem, nie mówiąc o artykułach źródłowych - pamiętam tylko, że pisał o tym w jednej swojej książce Dawkins. Będę musiał je przejrzeć a może nawet udać się do biblioteki, jako że nie wiem czy mam rzeczoną książkę u siebie. Na chwilę obecną obstawiam "Ślepego zegarmistrza" ale musiałbym sprawdzić, a nie mam tej książki na własność.
|
|
|  | 4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | > Sprawa nie przedstawia się aż tak prosto. Chociaż, rzeczywiście nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy czy inne zwierzęta doznają metafizycznych wstrząsów jak ludzie, wiemy już że potrafią reagować irracjonalnymi i bezcelowymi rytuałami na bodźce, które wynikają z błędnego zaobserwowania związku przyczynowego między jakiś zachowaniem zwierzęcia w przeszłości a zdarzeniem które nastąpiło potem. Pod tym względem nie różnią się od ludzi którzy widzą rękę boską w pozytywnym zdarzeniu jakie przypadkowo nastąpiło po ich modlitwie, albo boską karę w równie niezwiązanym z ich złym zachowaniem nieszczęściu.
Można więc powiedzieć, że posługują się rytuałami magicznymi. Z nadinterpretacji związków między zachowaniem osobnika, a późniejszymi wydarzeniami wynika wprost zachowanie magiczne. Nie musi być ono podbudowane wiarą w bóstwo. Człowiek prymitywny, a jak twierdzisz także zwierzę, wierzy w moc sprawczą samego obrzędu magicznego. Właściwie każdy z nas uprawia magię. Kiedy mamy do wykonania coś ważnego, a trudnego, sprężamy się w sobie, coś tam przytem szepczemy, lub wrzeszczymy, jedni 'o Jezusicku najzaranski !', inni 'o KURRR...!'. Gdy chowamy się przed napastnikiem, lub usiłujemy uniknąć innego zagrożenia, też zaciskamy pięści, spluwamy, coś tam zupełnie bez sensu wygadujemy. I to pomaga! Pomaga skupić się. Stąd też się bierze magia, najprostsza forma religii. Zwierzęta, zwłaszcza te zmyślniejsze też robią coś podobnego. Ba, nawet głupie psy powarkują.
|
|
4 na 4 | lotrek (14275 punktów) |
>Jednak ewolucja spowodowała doskonalenie naszych przodków, nie tylko pod względem fizycznym ale również i pod umysłowym. Wiera może też być "ubocznym produktem ewolucji" (Dawkins)
>Początek człowieka jako istoty rozumnej jest nierozerwalnie związany z początkiem religii. I tak to szło dalej. Szczególnie, że szybko znaleźli się cwaniacy, którzy zrozumieli że utwierdzanie swoich współplemieńców w wierze w byty nadprzyrodzone pozwoli im zyskać nad nimi przewagę, co przekładało się na władzę i dobra doczesne. I trwa to dziś a ci cwaniacy to nikt inny, jak funkcjonariusze Kościoła Katolickiego - przynajmniej w Polsce. I dlatego współcześnie wiara w boga (bogów), jest dla mnie przejawem atawizmu.
>Współczesny ateista nie wierzy w istnienie Boga, jednakże nie jest w stanie wyprzeć tego pojęcia ze świadomości. Włącz telewizor (nie tylko w święta) i zobacz czy dadzą Ci zapomnieć o tym pojęciu.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
3 na 3 | Roman Czarnota-Bojarski (831 punktów) | > Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną.Jak dla kogo. > Nasi odlegli zwierzęcy przodkowie byli ateistami i to ateistami doskonałymi.> Bo to nie było tak, że oni (tak jak obecni ateiści) nie wierzyli w istnienie Boga. Bóg> nie był dla nich nawet pustym pojęciem, oni w ogóle tego pojęcia nie znali.Tu masz rację - o tyle o ile można nazwać doskonałym kogoś, kto nie jest chory bo nigdy nie zetknął się z chorobą. > Jednak ewolucja spowodowała doskonalenie naszych przodków, nie tylko pod względem> fizycznym ale również i pod umysłowym. Nasi ludzccy już przodkowie zrozumieli, że od> zwierząt różni ich coś więcej niż brak ogona. I że to "coś" nie spadło z nieba, tylko> zostało im dane przez kogoś większego niż oni. Początek człowieka jako istoty rozumnej> jest nierozerwalnie związany z początkiem religii.Tu brak zgody - mem religii to raczej patogen atakujący umysł i tworzący błędny obraz świata. > I tak to szło dalej. Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami> związanymi z religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury.Należało by raczej powiedzieć, że religia przeniknęła kulturę ludzkości jak pasożyt przenika do zdrowego organizmu. > Jednak, podobnie jak w rozwoju fizycznym populacji zaczynają występować błędy genetyczne> powodujące niekiedy wystąpienie cech regresywnych, również w rozwoju psychicznym> ludzkości wystąpiły z czasem pewne błędy, których skutkiem była regresja. I podobnie jak> niekiedy u najnormalniejszej jednostki wystąpi np. ogon, tak u niektórych jednostek> wystąpił ateizm. Jednakże, podobnie jak taki atawistyczny ogon nie umywa się do ogonów> naszych dalekich przodków ani współczesnych nam zwierząt, takoż i atawistycznemu> ateizmowi daleko do doskonałego ateizmu jednych i drugich. Współczesny ateista nie> wierzy w istnienie Boga, jednakże nie jest w stanie wyprzeć tego pojęcia ze świadomości.Bo współczesny ateizm nie jest tym samym co opisywany tu "ateizm pierwotny". To jak z odpornością na chorobę - do chwili gdy organizm nie zetknie się z chorobą to jest zdrowy, ale po przebyciu zakażenia też jest zdrowy tylko w inny sposób. Jego system odpornościowy nauczył się walczyć z patogenem. To właśnie współczesny ateizm - nauczony jak zwalczać mem religii. Oczywistym jest, że to co innego niż to co na początku, ale to nie atawizm tylko postęp! Nabycie przez organizm odporności na szkodliwy czynnik trudno nazwać regresem. > Ewolucja jest procesem jednokierunkowym. ... Ewolucji nie da się zawrócić.  Tu masz rację i właśnie dlatego nabyta odporność na religię - współczesny ateizm, będzie rozprzestrzeniał się w populacji. Prawdopodobnie pozostaną jakieś marginalne środowiska wierzących, ale to dobrze, nawet uodporniony organizm potrzebuje stałego kontaktu z zagrożeniem, żeby nie stracić odporności.
|
|
| arcus (13 punktów) | Przeczytałem tu kilka wypowiedzi negujących wszechwładny wpływ genów na nasz sposób myślenia, poglądy czy światopogląd. To trochę dziwne stwierdzenie w ustach osób twierdzących, że patrzą na świat racjonalnie. Bo jeśli geny nie mają wpływu na nasze myślenie to co? Pozostaje oczywiście teoria, że to środowisko głownie kształtuje nasz sposób myślenia. Okazuje się jednak, że nie jest to do końca prawda. Środowisko powoduje jedynie wyzwolenie niektórych cech zakodowanych w genach. Według mnie nie należy niedoceniać tego co mamy w chromosomach. Jeśli chodzi o poruszony problem czy religia lub ateizm są atawistyczne czy nie. Chciałem zaproponować trochę inny niż prezentowane powyżej Punt widzenia. Jeśli zadamy sobie pytanie dlaczego pojawiła się religia i dlaczego odniosła tak niesamowity sukces dziejowy. Według mnie potrzeba wiary jest w nas ( i zapewne w wielu zwierzętach) zakodowana jako pewien mechanizm obronny. W drodze doboru naturalnego osobniki mające "silniejsze nerwy" czyli bardziej odporna na stres były lepiej przystosowane niż te które były szarpane zmiennymi stanami emocjonalnymi. Oczywiście taka odporność mogła wynikać z innych czynników typu poczucie własnej wartości itp. Jednak u ludzi w procesie ewolucyjnym wygrywały nie tylko osobniki najsilniejsze ale też najsprytniejsze. A wiara w byty nadprzyrodzone była i po części jest pewnego rodzaju wentylem bezpieczeństwa pozwalającym z większym spokojem patrzeć na śmierć, chorobę itp. Razem z rozwojem zdolności poznawczych i logicznych człowieka potrzebny był mechanizm który tłumaczył i bronił rozum przed złymi skutkami poznawania i rozumienia świata. Tak więc człowiek ma w sobie zakodowany pewną potrzebę wiary. I jeśli każdy z was przeanalizuje swój sposób patrzenia na świat też znajdzie sferę zjawisk w swoim życiu w które wierzy. A poza tym czy aby ateizm nie jest też w pewien sposób wiarą w to, że Boga niema.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Przeczytałem tu kilka wypowiedzi negujących wszechwładny wpływ genów na nasz sposób myślenia, poglądy czy światopogląd. To trochę dziwne stwierdzenie w ustach osób twierdzących, że patrzą na świat racjonalnie. Bo jeśli geny nie mają wpływu na nasze myślenie to co? Pozostaje oczywiście teoria, że to środowisko głownie kształtuje nasz sposób myślenia. Okazuje się jednak, że nie jest to do końca prawda. Środowisko powoduje jedynie wyzwolenie niektórych cech zakodowanych w genach. Według mnie nie należy niedoceniać tego co mamy w chromosomach. Trudno nie kwestionować wszechwładnego wpływu genów skoro założenie prezerwatywy w trakcie stosunku seksualnego jest de facto zanegowaniem fundamentalnego celu naszego istnienia od strony ewolucyjnego przystosowania genów które nas stworzyły i "zaprojektowały'. A to tylko najoczywistszy przykład >Jeśli chodzi o poruszony problem czy religia lub ateizm są atawistyczne czy nie. Chciałem zaproponować trochę inny niż prezentowane powyżej Punt widzenia. Jeśli zadamy sobie pytanie dlaczego pojawiła się religia i dlaczego odniosła tak niesamowity sukces dziejowy. Według mnie potrzeba wiary jest w nas ( i zapewne w wielu zwierzętach) zakodowana jako pewien mechanizm obronny. W drodze doboru naturalnego osobniki mające "silniejsze nerwy" czyli bardziej odporna na stres były lepiej przystosowane niż te które były szarpane zmiennymi stanami emocjonalnymi.... Cóż, religia jako produkt uboczny jest już od jakiegoś czasu rozpatrywana, ale w inny sposób - jako na przykład efekt wbudowanego w psychikę dzieci przyjmowania tego co powiedzą rodzice jako prawdy. W połączeniu z doszukiwaniem się intencjonalnego działania we wszystkim co nasz spotyka ze strony środowiska (co z kolei chroni nas zwykle przed zbędnym dumaniem w obliczu wrogich aktów ze strony drapieżników lub współplemieńców) łatwo może dać wiarę w różne bogi. Tłumaczenie związane ze stresem egzystencjalnym jest o tyle wątpliwe, że same wierzenia nie są genetycznie zdeterminowane, a ponadto możemy być prawie pewni zdolności doboru doeliminowania prostszymi metodami jednostek dla których pytanie o życie, wszechświat i całą resztę było takim stresem, że aż sobie z tym poradzić nie mogły.
|
|
 | 1 na 1 | Roman Czarnota-Bojarski (831 punktów) | > Przeczytałem tu kilka wypowiedzi negujących wszechwładny wpływ genów na nasz sposób > myślenia, poglądy czy światopogląd. To trochę dziwne stwierdzenie w ustach osób > twierdzących, że patrzą na świat racjonalnie. Bo jeśli geny nie mają wpływu na nasze > myślenie to co? Mają, ale nie wyłączny. Człowiek jest także nośnikiem memów i sam jest w stanie tworzyć nowe memy.
> Pozostaje oczywiście teoria, że to środowisko głownie kształtuje nasz sposób myślenia. > Okazuje się jednak, że nie jest to do końca prawda. Środowisko powoduje jedynie > wyzwolenie niektórych cech zakodowanych w genach. Według mnie nie należy niedoceniać > tego co mamy w chromosomach. Nie należy też tego przeceniać.
>Jeśli chodzi o poruszony problem czy religia lub ateizm są atawistyczne czy nie. ... Religia - na pewnym etapie rozwoju społeczeństwa - być może miała jakiś korzystny wpływ na jego rozwój. Niestety nie ma możliwości przeprowadzenia badań porównawczych aby takie twierdzenie potwierdzić lub mu zaprzeczyć. Później religia wyrodziła się w wielkiego hamulcowego konsekwentnie zwalczającego wszelki postęp ludzkości każdą niezależną myśl. Współczesny ateizm jest reakcją obronną przed tym pasożytem. Ale zupełnie czym innym jest ateizm kogoś kto nigdy nie zetknął się z pojęciem boga, a ateizm kogoś kto boga poznał i go odrzucił.
>A poza tym czy aby ateizm nie jest też w pewien sposób wiarą w to, że Boga niema. Nie - współczesny ateizm nie jest wiarą. Jest twierdzeniem opartym na braku dowodów potwierdzających istnienie bytu zwanego bogiem - jakkolwiek go zdefiniujemy. Żadna religia nie jest w stanie przedstawić przekonywującego dowodu na istnienie boga. A jak nie ma dowodu to nie ma bytu - tak jak flogistonu czy eteru międzygwiezdnego, czterech słoni wspierających ziemię czy wróżki-zębuszki.
Wielu ludzi szybciej umrze, niż pomyśli. I wielu tak umiera. Bertrand Russell
|
|
|  | | arcus (13 punktów) |
>Nie - współczesny ateizm nie jest wiarą. Jest twierdzeniem opartym na braku dowodów potwierdzających istnienie bytu zwanego bogiem - jakkolwiek go zdefiniujemy. >Żadna religia nie jest w stanie przedstawić przekonywującego dowodu na istnienie boga. >A jak nie ma dowodu to nie ma bytu - tak jak flogistonu czy eteru międzygwiezdnego, czterech słoni wspierających ziemię czy wróżki-zębuszki.
Brak dowodu na istnienie czegoś nigdy nie jest dowodem na nieistnienie. To, że nie ma dowodu na istnienie Boga nie oznacza, że Boga (lub tych słoni od podpierania ziemi) nie ma. To oznacza tylko tyle, że Bóg pozostaje podobnie jak słonie w sferze wiary a nie faktu naukowego. Przecież nie mamy, żadnego dowodu na życie na Marsie ale nie wyklucza to prowadzenia niezwykle kosztownych poszukiwań tego życia. A szukamy go bo wierzymy, że może tam istnieć.
|
|
| |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >>Nie - współczesny ateizm nie jest wiarą. Jest twierdzeniem opartym na braku dowodów potwierdzających istnienie bytu zwanego bogiem - jakkolwiek go zdefiniujemy. >>Żadna religia nie jest w stanie przedstawić przekonywującego dowodu na istnienie boga. >>A jak nie ma dowodu to nie ma bytu - tak jak flogistonu czy eteru międzygwiezdnego, czterech słoni wspierających ziemię czy wróżki-zębuszki. >Brak dowodu na istnienie czegoś nigdy nie jest dowodem na nieistnienie. To, że nie ma dowodu na istnienie Boga nie oznacza, że Boga (lub tych słoni od podpierania ziemi) nie ma. To oznacza tylko tyle, że Bóg pozostaje podobnie jak słonie w sferze wiary a nie faktu naukowego. Przecież nie mamy, żadnego dowodu na życie na marsie ale nie wyklucza to prowadzenia niezwykle kosztownych poszukiwań tego życia. A szukamy go bo wierzymy, że może tam istnieć. > Nie bardzo rozumiem? Sugerujesz by zacząć poszukiwania fauny podtrzymującej ten Świat?
|
|
| | |  | | arcus (13 punktów) | >>>Nie - współczesny ateizm nie jest wiarą. Jest twierdzeniem opartym na braku dowodów potwierdzających istnienie bytu zwanego bogiem - jakkolwiek go zdefiniujemy. >>>Żadna religia nie jest w stanie przedstawić przekonywującego dowodu na istnienie boga. >>>A jak nie ma dowodu to nie ma bytu - tak jak flogistonu czy eteru międzygwiezdnego, czterech słoni wspierających ziemię czy wróżki-zębuszki. >>Brak dowodu na istnienie czegoś nigdy nie jest dowodem na nieistnienie. To, że nie ma dowodu na istnienie Boga nie oznacza, że Boga (lub tych słoni od podpierania ziemi) nie ma. To oznacza tylko tyle, że Bóg pozostaje podobnie jak słonie w sferze wiary a nie faktu naukowego. Przecież nie mamy, żadnego dowodu na życie na marsie ale nie wyklucza to prowadzenia niezwykle kosztownych poszukiwań tego życia. A szukamy go bo wierzymy, że może tam istnieć. >> >Nie bardzo rozumiem? Sugerujesz by zacząć poszukiwania fauny podtrzymującej ten Świat? > Nic nie sugeruje. Po prostu stwierdzam, że brak istnienia dowodu na słonie podtrzymujące ziemię nie jest dowodem na nieistnienie tych słoni. Natomiast jeśli chodzi o te miłe zwierzątka to istnieje wiele dowodów na to, że nie ma ich tam gdzie ewentualnie miałyby sobie stać i trzymać ziemię. Ale jeśli chodzi o Boga to nie ma dowodów na jego istnienie i nie ma dowodów na jego nieistnienie. podobnie jak z życiem na Marsie.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Mimo wszystko ateizm nie jest wiarą - istnieją na jego rzecz dobre argumenty, może nawet lepsze niż na rzecz teorii o istnieniu życia na Marsie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Roman Czarnota-Bojarski (831 punktów) | > Brak dowodu na istnienie czegoś nigdy nie jest dowodem na nieistnienie. Jest wystarczającą przesłanka aby twierdzić, że coś nie istnieje - to ci co postulują istnienie jakiegoś bytu powinni móc przedstawić dowód na istnienie tego bytu. Nie ma dowodu - nie ma istnienia.
> To, że nie ma dowodu na istnienie Boga nie oznacza, że Boga (lub tych słoni od podpierania > ziemi) nie ma. To oznacza tylko tyle, że Bóg pozostaje podobnie jak słonie w sferze wiary > a nie faktu naukowego. Czyli z punktu widzenia nauki nie istnieją - nie tylko nie ma dowodu na ich istnienie (boga i słoni), ale można wyjaśnić funkcjonowanie świata bez ich obecności.
> Przecież nie mamy, żadnego dowodu na życie na Marsie ale nie wyklucza to prowadzenia > niezwykle kosztownych poszukiwań tego życia. A szukamy go bo wierzymy, że może tam istnieć. Osobiście uważam, że nie ma życia na Marsie, ale szanse na znalezienie go tam są większe o rzędy wielkości niż szanse na udowodnienie istnienia boga.
Wielu ludzi szybciej umrze, niż pomyśli. I wielu tak umiera. Bertrand Russell
|
|
3 na 3 | natalka_88gno (817 punktów) | > Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z> religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii powstałyby niesamowite, wręcz genialne dzieła kulturalne i zarazem naukowe.Zgadzam się całkowicie  , nie rozumiem podejścia autora wątku... Religia była potrzebna po to by jedynie zawirusować swą głupotą kulturę, nie po to by być jej elementem składowym.
natalka_88
|
|
2 na 2 | sledziu (1058 punktów) | > >Nie ulega wątpliwości, że światopogląd ateistyczny jest cechą regresywną. Nasi odlegli zwierzęcy> przodkowie byli ateistami i to ateistami doskonałymi. Bo to nie było tak, że oni (tak jak obecni> ateiści) nie wierzyli w istnienie Boga. Bóg nie był dla nich nawet pustym pojęciem, oni w ogóle tego> pojęcia nie znali.Chyba każdy ateista pamięta, że ma kompanów w świecie zwierząt. Nie dostrzegam w tych passusach niczego odkrywczego. > >Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z> religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury.Gdybyś pokazał mi lud, który nie oddawał czci bogom i swoją aktywność ograniczył do zaspokajania potrzeb niższego rzędu, to przyznałbym Ci racje. Jako, że nie ma takich danych, Twoja teza jest niewiele warta. Po prostu nie poddaje się weryfikacji. > >Dla naszych przodków było oczywistym, że śmierć ludzkiego ciała nie jest kresem człowieka, że nasze> życie nie jest tylko krótką chwilą pomiędzy nicością i nicością.Z tej, jak również z innych partii Twojego wywodu wnioskuję, że religijność to dla Ciebie jedyna prawomocna matryca racjonalności i transgresji. Osobiście sądzę, że natura związku pomiędzy ludzką kreatywną aktywnością a narodzinami religii jest nieco inna. Wizja życia wiecznego ma odsuwać od człowieka perspektywę nicości. Nie po to jednak, by zwyczajnie utrwalić jego istnienie (gdyby tak było, zapewne i nietoperze pobudowałyby świątynie). To raczej próba wieczystej petryfikacji efektów naszych działań, którym nie potrafimy odmówić prawa do ocalenia. Nie możemy zgodzić się na to, by wszystko to,w czym upatrywaliśmy sensu naszego istnienia od tak obróciło się w niwecz. Niebo to miejsce, gdzie o tych wysiłkach nie tylko się pamięta, ale też ochoczo się je nobilituje. Ta specyfikacja ma oczywiście za przedmiot religie takie, jak judaizm czy chrześcijaństwo. Obrzędy pierwszych homo sapiens były nieśmiałą próbą racjonalizacji i zjednania sobie sił przyrody. Tak czy siak, jedno wydaje mi się jasne: religia nie jest pierwociną osoby w personalistycznym sensie tego słowa, stanowi co najwyżej próbę jej hibernacji. > >Ewolucja jest procesem jednokierunkowym. Cechy atawistyczne mogą występować nawet bardzo często> (opisywano pewne małe zamknięte populacje, których wszyscy członkowie mieli ogony), jednakże nigdy> nie staną się na powrót normą. Ateizm może osiągać nawet stosunkowo znaczne nasilenie (choć w skali> globalnej stanowi margines), jednak nigdy nie stanie się światopoglądem o podobnym choćby zasięgu do> religii. Ewolucji nie da się zawrócić.  To jakaś nowa postać "argumentu z większości"? Czy wykład konsensualnej definicji prawdy dla intelektualnych pauperów? Pośród całego tego quasi-naukowego kwietyzmu, który tu zaprezentowałeś, jedno szczególnie mnie zastanawia. Sprawiasz wrażenie przekonanego o prawdziwości teizmu. Na jakiej podstawie z rozważań antropologiczno-biologicznych wysnuwasz ontologiczne konkluzje?
|
|
7 na 7 | anna r (849 punktów) | Pański komentarz wygląda jak marna onetowska prowokacja. No chyba że jest Pan pracownikiem jakiegoś laboratorium (watykańskiego?), gdzie to właśnie wyodrębniono ten regresywny gen i o genotypie człowieka zaczęto mówić jak o muszce owocówce. Śmiem jednak twierdzić, że to jedynie zainteresowanie SF wymienione w Pańskim profilu daje o sobie znać. Proponuje jeszcze rozważyć rolę chrztu jako szczepionki przed uaktywnieniem się genu, to temat w sam raz dla Pana. Pisze Pan, że ludzie dzięki rozwojowi genów doszli do wniosku, że coś większego ich stworzyło. Załóżmy nawet, że się nie mylą. Dlaczego jednak geny nie pomogły im w dojściu do wniosku, że i tak nie są w stanie tego czegoś zadowolić? Nie zdołali nawet istnienia tego stwórcy udowodnić, bo jest jedynie wynikiem ich wymysłów i domysłów, ale i tak stosują bezsensowne rytuały, jedni chodzą na klęczkach, inni biją głową o posadzkę, bezrefleksyjnie słuchają zwierzchników. Geny popchnęły ich ku temu zdaniu sobie sprawy i co dalej? Mijają tysiące lat i nic. Dalej nie wiedzą nic więcej. Mnie najbardziej interesują dwa zdania z Pańskiej wypowiedzi, a mianowicie: "Cały dorobek kulturalny ludzkości jest tak przesiąknięty treściami związanymi z religią, że można śmiało powiedzieć, iż bez religii nie byłoby kultury." "Współczesny ateista nie wierzy w istnienie Boga, jednakże nie jest w stanie wyprzeć tego pojęcia ze świadomości." No właśnie nie jest w stanie wyprzeć ze świadomości z powodu przesiąknięcia kultur treściami religijnymi. Nierozsądnym byłoby negowanie wpływu religii na kulturę, jednakże pisanie, że bez religii nie byłoby kultury jest conajmniej nadużyciem. Kultura byłaby, tylko nieco inna. I wcale nie gorsza. Na jakiej podstawie tak sądzę? Większość ludzi charkateryzuje się chęcią tworzenia czegoś nowego, ciekawością świata, dostarczaniem urozmaicenia swoim zmysłom. Można to zaobserwować przyglądając się malowidłom naskalnym, odkryciom archeologicznym, ale nie tylko. Obecnie też otacza ludzi sztuka użytkowa, bez treści religijnych. Zdobione są sztućce, dywany, meble, odchodzą i przychodzą różne mody. Ludzie fascynują się barwami, wzorami, kształtami. Nawet na bielszym od śniegu papierze toaletowym tłoczy się motylki. Sztuka to też wystrugane fujarki, łowickie pająki, wyplatane koszyki. To religijni przywódcy i fanatycy wykorzystywali rozwój kultury w celu szerzenia religii. Wodzowie mieli swoje zamki i pałace, kapłani świątynie, zwykli ludzie mieszkali ubogo, więc co miało po nich pozostać? Jako dorobek kultury podaje się budowle sakralne, ale nie można zapominać kto je projektował i budował. Budowali zwykli ludzie, tacy jakich wizerunek wkleił Pan prześmiewczo jako ateistyczną sztukę. Projektowali architekci i zdobili artyści na zamówienie hierarchów kościelnych. Nie mogli sobie tworzyć według swego widzimisię, musieli stosować tematykę religijną. Ci co próbowaliby się wyłamać, nigdy nie staliby się sławni albo po prostu staliby się martwi, a ich miejsce zastąpiłby szybko ktoś inny. Były zakazy i nakazy jak i co malować. Zresztą są do teraz, tylko nazywają się obrazą uczuć religijnych, aby nawet obecnie hamować rozwój sztuki. Sztuka inspirowana religią miała pełnić różne funkcje. Na przykład miała przyciągnąć ludzi do koscioła, oderwać na chwilę od szarej rzeczywistości i umieścić w przepychu, aby ukazać majestat bozi. Obrazy i rzeźby w kościołach ułatwiały indoktrynację analfabetów. Inne malowidła straszyły ogniem piekielnym. I teraz jeszcze inna śmieszna sprawa - religijna sztuka bazowała na opisach biblijnych, czyli pochodziła z wyobraźni ludzi, którzy Biblię napisali. Innymi słowy artyści nie komunikowali się z bogiem w sprawie tego co stworzyć, tylko czerpali z pism i wymysłów pochodzących od innych ludzi. A cóż tak naprawdę boskiego widać w dziełach o treściach religijnych? Ja widzę w nich skupienie się na ludzkim ciele. Postacie wyrażają emocje i odczucia od bólu i smutku po orgazm i błogość. Różnią się od świeckich malowideł tym, iż często sceny są umieszane w chmurach, a bozie mają aureole. Anioł to człowiek ze skrzydłami, dodamy chmury i niebo i nam wyjdzie, że człowiek ptakom zazdrościł, a tu ewolucja mu nawet ogon zabrała. Jest oczywiście sztandarowy umęczony i ukrzyżowany młody mężczyzna; kultura bez religii zapewne nie wpadłaby na tyle sposobów przedstawienia ukrzyżowania. Jednak fascynacja ludzkim ciałem, jak i śmiercią bez religijnych pomysłów wystarczyłaby do rozwoju sztuki, ot wystarczy wspomnieć o "Lekcji anatomii doktora Tulpa." Religia ograniczyła człowieka, nakazując ascezę, ucząc obrzydzenia do ciała, które miało być siedliskiem grzechu. Ludzkie ciało takie jakim fascynowali się starożytni Grecy zostało okryte worami pokutnymi. Na temat Indeksu Ksiąg Zakazanych oraz palenia dzieł światłych ludzi na przestrzeni dziejów jako "wkładu" religii w kulturę wypowiedziano się na Racjonaliście tyle razy, że już powinno dotrzeć do każdego, kto porusza temat wartości religii dla rozwoju cywilizacji, więc ja go pominę. Dodam, że religia umocniła pewne zabobony i dała podstawy nowym. Do tej pory wzmacnia w różnych kulturach zjawiska nietolerancji, wrogości, nienawiści. Dzięki religii można manipulować ludźmi, wystawić ich jako mięso armatnie. Niektórzy ludzie dzięki religii tak umiłowali dzieło stworzenia, że bez skrupułów są wstanie wysadzić je w powietrze.
|
|
7 na 7 | anna r (849 punktów) | C.D. Wracając jednak do tematu jakoby bez religii nie było kultury, trzeba rozejrzeć się bardziej uważnie zanim zacznie się snuć dywagacje, że tylko z urojeń religijnych może coś powstać. Tak literatura jak i malarstwo znakomicie obyłyby się bez dzieł literackich zwanych przez niektórych świętymi księgami. Tematykę można czerpać wprost z natury ożywionej i nieożywionej, np. flory, fauny, ciała ludzkiego; wydarzeń historycznych, emocjii i odczuć ludzkich: miłości, nienawiści tęskonoty itd. Można z łatwością zauważyć, że to biblijnym "świętym" postaciom przypisano ludzkie cechy i opisano ich ziemskie przygody, ubarwiając je jedynie "cudami". Podobne, a nawet ciekawsze opowieści można odnaleźć w baśniach, podaniach, legendach. Bozie da się zastąpić z łatwością elfami, goblinami, trollami, czarownicami, nimfami, krasnoludami. Mało tego - bardzo wiele osób twierdziło, że je widziało na własne oczy. Można im nawet postawić pomniki. W Polsce są przecież Smok Wawelski i Syrenka, a iluż pisarzy i artystów zainspirowali. Nie ma ludzi ani bogów niezastąpionych.
Kultura to nie tylko podziwianie tego to co widzimy i słyszymy. To nie tylko kopuły kościołów, miejskie parki, balet, muzyka. Ludzie na całym świecie używają swych zmysłów w celu poszerzania doświadczeń. Dlatego docenia się nowe smaki w potrawach, poszukuje nowych zapachów perfum, zapewnia się przytulny dotyk miłych materiałów na skórze. To nie ma związku z religią lub jej brakiem. Tak samo bez religii człowiek dogadzałby zmysłowi wzroku i słuchu. Bez religii też rozwinąłby medycynę, aby usuwać ból oraz architekturę, aby zapewnić sobie dach nad głową, tylko i wyłącznie dla komfortu. Są oczywiście ludzie którzy dla własnego komfortu wierzą w boga, są i inni, którzy dla jeszcze większego komfortu i odsunięcia doczesnych problemów korzystają z narkotyków czy alkoholu.
Twierdzi Pan, że i obecnie artyści czerpią natchnienie z treści religijnych. I tu się zgodzę, jednak przyczny tworzenia też pozostały jak za dawnych czasów. Artysta religijny, na przykład w Polsce, może się podlizać komu chce, zaistnieć w mediach, a przy okazji zgarnąć pieniądze. Odpowiada na zapotrzebowanie dewotów. To tak jak produkowanie artykułów dziecięcych z obrazkami Disney'a, tyle że katolikom daje się dziewicę na chmurze albo składa do kupy rymy częstochowskie aby powstała pieśń. I nie oszukujmy się - masy nie pójdą oglądać na wystawie wybitnego dzieła, im kultura religijna daje coś mniej skomplikowanego, ot breloczek ze św. Krzysztofem lub inny odpustowy artykuł. To ten kolejny wkład w kulturę.
Proponuję Panu również badania nad tym jak ten wymyślony przez Pana ateistyczny gen regresywny idzie w parze z rozwojem inteligencji, może znowu będą jakieś zaskakujące wyniki.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|