Wróciłem z kilkumiesięcznym dzieckiem z chirurgii. Miało spuchnięty palec u nogi. Opuchlizna była spowodowana okręconymi włosami, który wbiły się, przecięły skórę i doszły prawie do kości, a wszystko zaropiało. Dziecko jest kąpane co kilka dni, ale nie zauważyliśmy niczego przy ostatniej kąpieli, ani przy przewijaniu. Lekarz powiedział, że jest wykluczone przypadkowe zaplątanie i wielokrotnie już miał podobne przypadki. Zawsze było to wynikiem celowego owiązania palca przez osobę dorosłą. Taki stan może trwać kilka tygodni, jeżeli supeł jest luźny i kilka dni jeżeli ciasny i krążenie jest zatrzymane. W najbliższych dniach dowiemy się czy konieczna będzie amputacja palca. Na razie jest krążenie, ale wygląda to bardzo źle. Myśleliśmy że płacz jest spowodowany ząbkowaniem, a tu taka niespodzianka. Z dzieckiem sam na sam w ciągu ostatnich tygodni przebywały tylko trzy osoby. Rodzice i babcia. Jest wykluczone, aby to zrobili rodzice i pozostaje babcia. Jest ona osobą głęboko wierzącą, przesądną i prawie codziennie chodzi do kościoła. Przysięga się że ona nic nie zrobiła. I argumentowała to że jako katoliczka jest do tego niezdolna. Ale leczyła się kiedyś na schizofrenię i dalej bierze leki. Niewykluczone że ona nie do końca wie albo nie pamięta że to ona. Dopóki sprawa się nie wyjaśni, to ma zakaz przychodzenia do naszego domu. To tyle. Musiałem się wyżalić. Wkrótce się dowiemy czy będzie konieczna amputacja. |