 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-12-2012 14:06 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Prezenty świąteczne
5 na 5 | Nie cierpię tego zwyczaju obdarowywania się prezentami z okazji urodzin Jezuska. Męczy mnie wymyślanie co by tu komu kupić, wymyślanie co bym chciał dostać, męczy mnie konieczność udawania, że cieszę się z nietrafionych prezentów. Dawno już przestałem być dzieckiem, które cieszy się z każdego prezentu, i które samo nie musi dawać prezentów. Odtąd ta wymiana prezentowa stała się dla mnie uciążliwym obowiązkiem. Swego czasu próbowałem zasugerować prezentodawcom rezygnację z tego zwyczaju, ale skończyło się to tak, że ja komuś niczego nie podarowałem, za to dostałem prezent, który mnie kompletnie nie ucieszył, no więc skończyło się "kompromisem" polegającym na kupowaniu prezentów na zamówienie. Czasem bywa jeszcze bezsensowniej, gdy ktoś sam sobie kupuje prezent, przekazuje go mnie, ja go opakowuję i kładę pod choinką, uprzednio zrobiwszy przelew na konto obdarowywanej osoby. Czasem moja działalność prezentowa sprowadza się tylko do wykonania przelewu. Kompletna paranoja. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Ania. (14138 punktów) | Szkoda...
Wszystko zależy od relacji. Najlepszy był mój szef - napisał mi w mailu, żebym nie kupowała książki, jaką zamierzałam kupić, bo on zamówił dwie (bo taniej wyjdzie przesyłka) i jedną dostanę na Gwiazdkę. Na co ja szybko kupiłam mu wskaźnik, bo nie ma własnego.
Jak się kogoś zna, to można z grubsza wiedzieć, co mu sprawi przyjemność... Ja mam kłopot zawsze ze szwagrem. Kupiłam mu książkę o Mengele. I z babcią, bo jej nic nie potrzeba. Co za denerwująca cecha. Jak dostanie prezent, to od razu chce komuś przekazać, bo po co jej...
Nie wiem, czy można coś doradzić w Twojej sytuacji. To delikatna kwestia, bo w końcu dotyczy całej rodziny. Może listy prezentowe? Możecie zrobić takie wytyczne.
|
|
 | 14 na 14 | MarcinK (9189 punktów) |
> I z babcią, bo jej nic nie potrzeba. Co za denerwująca cecha. Jak dostanie prezent, to od razu chce komuś przekazać, bo po co jej...Może bumerang
|
|
3 na 3 | Marian (5438 punktów) | Heh, no nie wiem co Ci poradzić. Ja mieszkam sam i nie obchodzę tych świąt, więc nie mam tego problemu od lat. To może być rozwiązanie...
Pozdrawiam.
|
|
6 na 6 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Rób jak Sheldon z The Big Bang Theory i po prostu zwracaj prezentodawcy równowartość pieniężną albo różnicę w wartości między Twoim nietrafionym prezentem, a jego nietrafionym prezentem. W ten sposób wybrniesz elegancko z tego niezręcznego nieopcjonalnego społecznego konwenansu. Nikt nie będzie Ci mógł nic zarzucić.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
4 na 4 | miesnyjez (88 punktów) | >[color=#330000]Nie cierpię tego zwyczaju obdarowywania się prezentami z okazji urodzin Jezuska. >Męczy mnie wymyślanie co by tu komu kupić, wymyślanie co bym chciał dostać, męczy mnie konieczność >udawania, że cieszę się z nietrafionych prezentów.
A komu dajesz te prezenty? Jeśli rodzinie to chyba mniej więcej wiesz co oni lubią, więc co Cię tak męczy? Jeśli ludziom z pracy to po prostu się spytaj co chciałby/ chciałaby dostać. Lepsze spytanie się wprost niż danie prezentu kompletnie nietrafionego. Jeżeli meczy Cię zwykłe wymyślanie i dawanie prezentów to jak odnajdujesz się w świątecznym sprzątaniu, zmywaniu, pichceniu, kupowaniu itp itd? To jest dopiero męczące...
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >A komu dajesz te prezenty? Jeśli rodzinie to chyba mniej więcej wiesz co oni lubią, więc co Cię tak męczy? Skoro to takie proste, to co mi kupisz pod choinkę, jeśli poinformuję cię, że lubię: - muzykę z lat 70, 80 - tych, - książki Stephena Kinga, Jeffery Deavera, Alexy Kava, popularnonaukowe wydawane np. przez "Pruszyński i s-ka", - gry komputerowe typu FPP i mam ich tysiące, starając się być na bieżąco?
>Jeżeli meczy Cię zwykłe wymyślanie i dawanie prezentów to jak odnajdujesz się w świątecznym sprzątaniu, zmywaniu, pichceniu, kupowaniu itp itd? Sprzątanie, zmywanie, pichcenie, kupowanie - to codzienność, cóż w tym wyjątkowego odnośnie świąt i co to ma do rzeczy odnośnie prezentów pod choinkę?
Bieda może nauczyć rozumu, ale nigdy - mądrości. (Władysław Grzeszczyk)
|
|
 | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Męczy mnie wymyślanie co by tu komu kupić, wymyślanie co bym chciał dostać, męczy mnie konieczność >>udawania, że cieszę się z nietrafionych prezentów. >A komu dajesz te prezenty? Jeśli rodzinie to chyba mniej więcej wiesz co oni lubią, więc co Cię tak męczy?
"Mniej więcej" to jest właśnie gotowy przepis na nieudany prezent.
Z tego "mniej więcej" biorą się potem zalegające po kątach książki, płyty, spławiki (kuzyn pasjonuje się spinningiem, a to przecież wędkarstwo, mnie więcej pasuje) albo struny do skrzypiec, bo przecież altówka to mniej więcej to samo.
Warto wspomnieć też mniej więcej wymarzone sweterki (ten prawie taki sam, a tańszy!) i książki z mniej więcej tego gatunku, który obdarowany lubi (i Władca Pierścieni i saga Zmierz to przecież fantastyka... mniej więcej).
Kolega jest pasjonatem miniaturowych kolejek i ma chyba tuzina lokomotyw mniej więcej właściwego rozmiaru, większość dość tandetne. Jest mało asertywny.
Najgorszą, najbardziej męcząca i dołującą częścią świąt jest przymus robienia prezentów a także cieszenia się z badziewia, które się dostaje od innych nieszczęśników osaczonych tradycją, podczas gdy większą radość sprawiłoby mi pudełko czekoladek od Sowy.
Prezenty należy robić bez okazji, wtedy, kiedy akurat wpadnie nam w oko coś, co nam przypomni o danej osobie. Wtedy mamy dużą szansę na super prezent niekoniecznie wielkim kosztem. Byle drobiazg może stać się cenną pamiątką.
A pod choinkę mikołajek z czekolady w ramach symbolu. I wystarczy.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
5 na 5 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | Proponuje z tego zwyczaju zrezygnować i być do bólu w tym konsekwentny - tj. powiedzieć wszystkim potencjalnym dawcom, że się tego zwyczaju nie kultywuje i nie oczekuje od nich prezentów. Jak kupią coś to ich strata ale sami nic nie dostaną. Sam tak zrobiłem - przez dwa kolejne święta coś tam dostałem a potem dawcy się się nauczyli.
|
|
4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Męczy mnie wymyślanie co by tu komu kupić, wymyślanie co bym chciał dostać, męczy mnie koniecznośćHomer Simpson małżonce kupił kulę do kręgli. Nigdy nie grała i uważała prezent za nietrafiony, ale na szczęście przypadkowo okazało się, że Homer gra w kręgle i nowa kula bardzo mu się przyda.
|
|
1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Nie cierpię tego zwyczaju obdarowywania się prezentami z okazji urodzin Jezuska. Tylko z tej okazji?
Jeszcze gorzej jest kiedy masz dziecko. Spróbuj im wytłumaczyć że ma już tonę wyrobów rąk chińskiej dziatwy i nie potrzebuje więcej. Argument "no co ty, przestań" jest nie do zbicia.
|
|
| kamilos747 (119 punktów) | > >Swego czasu próbowałem zasugerować prezentodawcom rezygnację z tego zwyczaju
Weź im w prezencie chwilówkę albo jakiś większy kredyt.
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | > Nie cierpię tego zwyczaju ...A ja lubię. Prezenty generalnie daję rodzinie, wiem zatem, co im do małego szczęścia potrzeba. Czasami wymaga to pogłówkowania, ale celem jest uradowanie żony, dziecka, matki, brata itd., jest to zatem dość przyjemne. Oczywiście o ile ma się na to czas i trochę kasy. Prezentów nietrafionych, którymi mnie obdarowują nie ma. Robię listę i rozdaję rodzinie, z informacją, aby się ze sobą dogadali, co kto mi kupi. Zaskoczenie jest zawsze, bo ja mam pewne potrzeby, także nie wiem co mi akurat kupią, szczegółów też nie znam. W tym roku część mojej listy wygląda tak: 1. Lot balonem 2. Skórzana aktówka 3. Laserowy wskaźnik (laser proszę aby nie był czerwony) 4. Kilka książek 5. Dysk zewnętrzny (minimum 1 TB) ... mam jeszcze kilka, ale wstydzę się na forum napisać  ze względu na koszty rodzina robi często prezenty wspólne. Ludziom nie z rodziny zawsze proponuję aby mi podarowali: Whisky Ballantines, półwytrawne wina hiszpańskie, włoskie, chilijskie, miód pitny (co najmniej dwójniak, najlepiej półtorak). A sam, nie rodzinę obdarowuje: kobiety - kwiaty (zawsze działa), pluszaki (zawsze działa), życzenia w ładnym opakowaniu(zawsze działa), czekoladki (WAŻNE: upewnić się czy się nie odchudza), dobre wino (jak znasz gust), faceci - trunki (zawsze działa - nikt ze znajomych nie jest "chory"), a i się nigdy nie zmarnuje. Skoro zatem kulko drogi, tak bardzo męczy Cię dawanie bezsensownych prezentów, możesz coś mi kupić, na pewno mi się przyda i będą bardzo szczęśliwy. Z tego co wiem aktówkę już mi "Mikołaj" załatwił, także coś z pozostałych propozycji chętnie przyjmę.
|
|
 | | Lodowy (1486 punktów) | > ...> mam jeszcze kilka, ale wstydzę się na forum napisać  Nie wstydź się, dawaj, co tam potrzebujesz? Jak będzie cos fajnego, to może Ci zafundujemy.
|
|
 | | Ania. (14138 punktów) | > 3. Laserowy wskaźnik (laser proszę aby nie był czerwony)> 4. Kilka książekTeż to mam na liście! Mąż dostał aluzję cienką jak słoń (poprzednie, cieńsze, jakoś nie spełniły swojej roli), więc liczę na wskaźnik. A książkę już wiem, że dostanę, szef się wychlapał, bał się że kupię drugi egzemplarz. > mam jeszcze kilka, ale wstydzę się na forum napisać  No i teraz nie mogę się powstrzymać przed snuciem teorii  > ze względu na koszty rodzina robi często prezenty wspólne.Też to testowaliśmy, ale nie przeszło na dłużej - i tak chcemy kupić każdemu prezent i potem kupa wychodzi... > Skoro zatem kulko drogi, tak bardzo męczy Cię dawanie bezsensownych prezentów, możesz coś mi kupić, na pewno mi się przyda i będą bardzo szczęśliwy. Z tego co wiem aktówkę już mi "Mikołaj" załatwił, także coś z pozostałych propozycji chętnie przyjmę.A ja mam odwrotną propozycję - jeśli masz po świętach prezenty nietrafione, możesz je przekazać dalej, może ktoś się zachwyci?
|
|
1 na 1 | Ag-nes (2295 punktów) | >Męczy mnie wymyślanie co by tu komu kupić, wymyślanie co bym chciał dostać, męczy mnie konieczność udawania, że cieszę się z nietrafionych prezentów... Całe szczęście u mnie w rodzinie, zarówno bliższej jak i dalszej, prezenty kupuje się tylko dzieciom. A z dziećmi nie ma takich problemów jak z dorosłymi, zawsze się cieszą a każdy prezent od razu idzie w "obroty". Ale wydaje mi się, że jeśli już coś trzeba kupić, to dobrym rozwiązaniem są bony podarunkowe, dostępne w coraz większej liczbie sklepów. A i jeżeli już coś kupuję, nieważne z jakiej okazji, to lepiej kupić drobiazg ale dobrej jakości, niż duże ilości tandety.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|