Racjonalista - Strona głównaDo treści
Niemcy - odwieczny wróg Polski?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
04-08-2008 21:26gohan (25 punktów)Niemcy - odwieczny wróg Polski?
Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych mieszkańców? Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej, choć relacje z niej większość z nas zna tylko z podręczników szkolnych i czasopism. Jaka jest wasza opinia na ten temat?

edit: Autorski tytuł wątku: Polska, a Niemcy odwieczny wróg? został spolszczony przez moderatora.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

04-08-2008 22:11
 Ocena-12 na 16
avenger (463 punktów)Odp: Polska, a Niemcy odwieczny wróg?
>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>mieszkańców? Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej, choć relacje
>z niej większość z nas zna tylko z podręczników szkolnych i czasopism. Jaka jest wasza opinia na ten
>temat?

Uważam że szkopy to nie są ludzie,ale zwierzęta ,skoro dopuszczali się takich rzeczy.Kiedy Amerykanie wyzwalali obozy ,widzieli co szkopy robili ,byli tym poruszeni tak bardzo,że powstał plan Amerykanów,żeby po wojnie wszystkich szkopów ,płci męskiej pozbawić zdolności rozrodczych ,poprzez medyczny zabieg.Oczywiście przez Rusków kolejnych zwierzaków ,do tego nie doszło,a szkoda dziś nie byłoby, żadnych szkopów czystej krwi, tylko mieszance ,dzięki temu ich faszystowskie zapędy,które mają we krwi zostałyby na zawsze skończone.
04-08-2008 22:55 
 Ocena-3 na 9
gohan (25 punktów)
Ja osobiście nienawidzę Niemiec i ich mieszkańców. Niektórzy mówią, że to międzypokoleniowa nienawiść nigdy nie doprowadzi do pełnego pojednania ludzi(w tym przypadku Polski i Niemiec). Mamy rok 2008.. na pewno do dziś przeżyło niewielu niemieckich weteranów wojennych... Więc dlaczego dalej czuje do nich żal i smutek? A gdyby w Niemczech przejął władzę faszystowski stan i nakazał zniszczyć Polskę? Jestem pewien, że nie zawahaliby się tego zrobić tak jak zrobili to 69 lat temu... Takie jest moje myślenie i jestem przekonany, że jest ono racjonalne...
05-08-2008 14:36 
 Ocena 5 na 5
O RLY? (0 punktów)
>A gdyby w Niemczech przejął władzę faszystowski stan i nakazał zniszczyć Polskę?

Gdyby babcia miała wąsy...

>Jestem pewien, że nie zawahaliby się tego zrobić tak jak zrobili to 69 lat temu...

Gratuluje pewności. Tarot, fusy, a może...kurze flaki?

>Takie jest moje myślenie i jestem przekonany, że jest ono racjonalne...

Mój sąsiad kiedyś, po opijaniu nowego samochodu, był przekonany że da rade wdrapać się po drabinie na strych.
Niestety, grawitacji nie udało mu się przekonać.
06-08-2008 13:01 
 Ocena-5 na 5
selwa (12 punktów)
>>A gdyby w Niemczech przejął władzę faszystowski stan i nakazał zniszczyć Polskę?
>Gdyby babcia miała wąsy...
>>Jestem pewien, że nie zawahaliby się tego zrobić tak jak zrobili to 69 lat temu...
>Gratuluje pewności. Tarot, fusy, a może...kurze flaki?
>>Takie jest moje myślenie i jestem przekonany, że jest ono racjonalne...
>Mój sąsiad kiedyś, po opijaniu nowego samochodu, był przekonany że da rade wdrapać się po drabinie na strych.
>Niestety, grawitacji nie udało mu się przekonać.

a ja mysle ze rady by nie dali moze maja dobra technologie itp. Ale Polak to Polak zawsze sobie poradzi a po 2 mamy najlepszych komandosów na swiecie grom nie ma sie czym martwic oprócz palantami z sejmu co rujnuja ten kraj jestem za rewolucja wladza dla ludu!!!!!!!!!!!!!
05-08-2008 18:55 
 Ocena 3 na 3
stilb (1323 punktów)
>A gdyby w Niemczech przejął władzę faszystowski stan i nakazał zniszczyć Polskę? Jestem pewien, że nie zawahaliby się tego zrobić tak jak zrobili to 69 lat temu... Takie jest moje myślenie i jestem przekonany, że jest ono racjonalne...

Po co tak daleko szukać, wystarczy dopuscić do władzy polskich talibów i biedziesz miał faszystów we własnym ogródku.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Ja osobiście nienawidzę Niemiec i ich mieszkańców.

A nieosobiście?
A co z obywatelami niemieckimi niemieszkającymi w Niemczech?

>Mamy rok 2008.. na pewno do dziś przeżyło niewielu Niemieckich weteranów wojennych... Więc dlaczego dalej czuje do nich żal i smutek?

Do tych niewielu, którzy przeżyli, czy do wszystkich? Jeśli do wszystkich, to co mają do tego weterani wojenni, którzy przeżyli? Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że nienawidzisz wszystkich za tych niewielu weteranów wojennych?...
No i zdecyduj się: nienawiść czy żal i smutek?

>A gdyby w Niemczech przejął władzę faszystowski stan i nakazał zniszczyć Polskę? Jestem pewien, że nie zawahaliby się tego zrobić tak jak zrobili to 69 lat temu...

Jeśli 69 lat temu człowiek miał 18 lat, teraz ma 87. Uważasz, że niewielu żyjących jeszcze weteranów wojennych wyjdzie z hospicjów i zniszczy Polskę, jeśli nagle faszystowski stan przejmie władzę w Niemczech?

>Takie jest moje myślenie i jestem przekonany, że jest ono racjonalne...

Muszę Cię zasmucić, ale nie widzę w tym znamion racjonalizmu. Możesz się zrehabilitować, podając argumenty.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
04-08-2008 23:24 
 Ocena 2 na 4
Thalamis (17 punktów)
>>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>>mieszkańców? Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej, choć relacje
>>z niej większość z nas zna tylko z podręczników szkolnych i czasopism. Jaka jest wasza opinia na ten
>>temat?
>Uważam że szkopy to nie są ludzie,ale zwierzęta ,skoro dopuszczali się takich rzeczy.Kiedy Amerykanie wyzwalali obozy ,widzieli co szkopy robili ,byli tym poruszeni tak bardzo,że powstał plan Amerykanów,żeby po wojnie wszystkich szkopów ,płci męskiej pozbawić zdolności rozrodczych ,poprzez medyczny zabieg.Oczywiście przez Rusków kolejnych zwierzaków ,do tego nie doszło,a szkoda dziś nie byłoby, żadnych szkopów czystej krwi, tylko mieszance ,dzięki temu ich faszystowskie zapędy,które mają we krwi zostałyby na zawsze skończone.
>

Żadnego do Niemców żalu nie czuję, sprawiedliwości dziejowej się nie domagam. Natura już wystarczająco pokarała ten naród brzydkimi kobietami. A co domniemanego planu amerykańskiej sterylizacji - cóż, może jednak doszło to do skutku i nasi zdesperowani sąsiedzi zmuszeni byli kanclerzem obwołać panią Merkel?

Recto tibi invictoque moriendum est.
05-08-2008 15:30 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Żadnego do Niemców żalu nie czuję, sprawiedliwości dziejowej się nie domagam. Natura już wystarczająco pokarała ten naród brzydkimi kobietami.

To taki sam stereotyp jak to, że "Polak to pijak", albo co gorsze "Polak to katolik".
Miałem przyjemność znać kilka i oprócz urody miały jedną cenną zaletę: "znały swoje miejsce".


A co domniemanego planu amerykańskiej sterylizacji

to oczywiście bzdura, ale los i tak ich pokarał, nigdzie nie spotyka się tylu kolorowych obywateli i wszyscy są made in Germany. Oczywiście nie jestem rasistą, pokazuje tylko jak los płata czasem figle..

kanclerzem obwołać panią Merkel?

My też nie mamy się czym pochwalić.
06-08-2008 12:50 
 Ocena 1 na 1
selwa (12 punktów)
>>Żadnego do Niemców żalu nie czuję, sprawiedliwości dziejowej się nie domagam. Natura już wystarczająco pokarała ten naród brzydkimi kobietami.
>
To taki sam stereotyp jak to, że "Polak to pijak", albo co gorsze "Polak to katolik".
>Miałem przyjemność znać kilka i oprócz urody miały jedną cenną zaletę: "znały swoje miejsce".
> A co domniemanego planu amerykańskiej sterylizacji to oczywiście bzdura, ale los i tak ich pokarał, nigdzie nie spotyka się tylu kolorowych obywateli i wszyscy są made in Germany. Oczywiście nie jestem rasistą, pokazuje tylko jak los płata czasem figle..
> kanclerzem obwołać panią Merkel?
> My też nie mamy się czym pochwalić.

brzytkie kobiety w niemczech wiecej niemców w polsce. Bo polki sa nie tylko moim zdaniem ale wiekszaci sa najpiekniejsze tylko co mnie boli ze wiele mozna kupic i szkopy parszywe psy na tym grasuja nienawidze ich!!!!!!!!!!!
06-08-2008 17:41 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>brzytkie kobiety w niemczech wiecej niemców w polsce. Bo polki sa nie tylko moim zdaniem ale wiekszaci sa najpiekniejsze tylko co mnie boli ze wiele mozna kupic i szkopy parszywe psy na tym grasuja nienawidze ich!!!!!!!!!!!

Przepraszam, czy jest na sali tłumacz?
lord (12 punktów)
>>brzytkie kobiety w niemczech wiecej niemców w polsce. Bo polki sa nie tylko moim zdaniem ale wiekszaci sa najpiekniejsze tylko co mnie boli ze wiele mozna kupic i szkopy parszywe psy na tym grasuja nienawidze ich!!!!!!!!!!!
>Przepraszam, czy jest na sali tłumacz?
Nie ma ,ale jest zaciety dyslektyk który wyglasza swoje poglady na forum i widze ze wielu osobą to nie pasuje ale leje na to pozdrawiam
09-08-2008 23:13 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)
>Nie ma ,ale jest zaciety dyslektyk

Z zacinającym się wykrzyknikiem? To już nie jest dysleksja, tylko brak kultury wypowiedzi.
Podobnie nie używanie prawego Altu.
Uważasz, że jeśli jesteś dyslektykiem (a widać, że jesteś, lub dobrze to udajesz), to wolno Ci pisać jak leci i wszystko Ci ujdzie? Masz nas za frajerów?
Pracowałam z dyslektykami i stwierdzam, że nigdy nie jest tak źle, jak bywa w postach internetowych. Trochę wysiłku i widać rezultaty.

Pozdrawiam.

I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
09-08-2008 23:53 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>ale leje na to

   Lejesz na czytelników Twoich "przemyśleń". Radzę Ci schowaj i przestań, albo zmień forum.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
06-08-2008 22:54 
 Ocena 1 na 1
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>nigdzie nie spotyka się tylu kolorowych obywateli
>Oczywiście nie jestem rasistą

   Ja też nie jestem rasistą, ale ten Pański post taki kolorowy...

>kanclerzem obwołać panią Merkel?
>My też nie mamy się czym pochwalić.

   Ale chyba nie miał Pan na myśli Pani Fotygi? To ulubienica Pana Placownika. On ostatnio tak często o niej wspomina, że pozwolę sobie na wniosek, że poczuł do niej miętę. Ale mogę się mylić i to nie będzie pierwszy raz.
   
06-08-2008 15:40 
 Ocena 1 na 1
selwa (12 punktów)
>>>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>>>mieszkańców? Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej, choć relacje
>>>z niej większość z nas zna tylko z podręczników szkolnych i czasopism. Jaka jest wasza opinia na ten
>>>temat?
>>Uważam że szkopy to nie są ludzie,ale zwierzęta ,skoro dopuszczali się takich rzeczy.Kiedy Amerykanie wyzwalali obozy ,widzieli co szkopy robili ,byli tym poruszeni tak bardzo,że powstał plan Amerykanów,żeby po wojnie wszystkich szkopów ,płci męskiej pozbawić zdolności rozrodczych ,poprzez medyczny zabieg.Oczywiście przez Rusków kolejnych zwierzaków ,do tego nie doszło,a szkoda dziś nie byłoby, żadnych szkopów czystej krwi, tylko mieszance ,dzięki temu ich faszystowskie zapędy,które mają we krwi zostałyby na zawsze skończone.
>>
>Żadnego do Niemców żalu nie czuję, sprawiedliwości dziejowej się nie domagam. Natura już wystarczająco pokarała ten naród brzydkimi kobietami. A co domniemanego planu amerykańskiej sterylizacji - cóż, może jednak doszło to do skutku i nasi zdesperowani sąsiedzi zmuszeni byli kanclerzem obwołać panią Merkel?
>
Recto tibi invictoque moriendum est.


A ja sie domagam sprawiedliwosci jak nie ja , jak nie my to kto mam zapomniec co bylo na histori na filmach itp. A do roziawiania watpliwosci jest cos takiego jak PRAWO DO ZEMSTY chinskie prawo ale mi sie podoba tak samo jak KODEKS HAMURABIEGO OKO ZA OKO KRZYWDA ZA KRZYWDE
06-08-2008 22:04 
 Ocena 1 na 1
Thalamis (17 punktów)
>>>>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>>>>mieszkańców? Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej, choć relacje
>>>>z niej większość z nas zna tylko z podręczników szkolnych i czasopism. Jaka jest wasza opinia na ten
>>>>temat?
>>>Uważam że szkopy to nie są ludzie,ale zwierzęta ,skoro dopuszczali się takich rzeczy.Kiedy Amerykanie wyzwalali obozy ,widzieli co szkopy robili ,byli tym poruszeni tak bardzo,że powstał plan Amerykanów,żeby po wojnie wszystkich szkopów ,płci męskiej pozbawić zdolności rozrodczych ,poprzez medyczny zabieg.Oczywiście przez Rusków kolejnych zwierzaków ,do tego nie doszło,a szkoda dziś nie byłoby, żadnych szkopów czystej krwi, tylko mieszance ,dzięki temu ich faszystowskie zapędy,które mają we krwi zostałyby na zawsze skończone.
>>>
>>Żadnego do Niemców żalu nie czuję, sprawiedliwości dziejowej się nie domagam. Natura już wystarczająco pokarała ten naród brzydkimi kobietami. A co domniemanego planu amerykańskiej sterylizacji - cóż, może jednak doszło to do skutku i nasi zdesperowani sąsiedzi zmuszeni byli kanclerzem obwołać panią Merkel?
>>
Recto tibi invictoque moriendum est.

>A ja sie domagam sprawiedliwosci jak nie ja , jak nie my to kto mam zapomniec co bylo na histori na filmach itp. A do roziawiania watpliwosci jest cos takiego jak PRAWO DO ZEMSTY chinskie prawo ale mi sie podoba tak samo jak KODEKS HAMURABIEGO OKO ZA OKO KRZYWDA ZA KRZYWDE

Hajda na Szwedów! W imię dziejowej sprawiedliwości, chińskich praw i babilońskich kodeksów wybijemy im z głowy "potopy".

Recto tibi invictoque moriendum est.
Mączka (431 punktów)
> Natura już wystarczająco pokarała ten naród brzydkimi kobietami. A co domniemanego planu amerykańskiej sterylizacji - cóż, może jednak doszło to do skutku i nasi zdesperowani sąsiedzi zmuszeni byli kanclerzem obwołać panią Merkel?

Hm, najwyraźniej Pana pokarało mizoginizmem - smutna przypadłość, taka, ot, psychiczna sterylizacja... To właśnie Pana spotkało, co w sensie fizycznym miało spotkać Niemców. Odnosząc sytuację do Pana filozofii dziejów (jako napisano w Biblii - pokolenia zapłacą za winy przodków a cała ludzkość za grzech Adama i Ewy), wypada się zastanawiać, jakież to straszne zbrodnie musieli popełniać Pańscy przodkowie...
05-08-2008 10:33 
 Ocena 1 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   avenger, znowu zaczynasz? Przecież, do cholery, żeby pisać w tym stylu, też trzeba się wysilić! Dlaczego wysilasz się na złość?

   Poza tym, nie pleć bzdur o planowanej sterylizacji Niemców, chyba sam to wymyśliłeś. Istniał tylko tak zwany "Plan Morgenthau`a", aby pozbawić Niemców wszelkiego przemysłu, uczynić ich rolnikami, natomiast wyroby techniczne sprzedawać im za zboże. W latach 1944/45 wywołał ten plan spore poruszenie u aliantów, niestety wyśmiał go nawet Stalin.
.
avenger (463 punktów)
>   avenger, znowu zaczynasz? Przecież, do cholery, żeby pisać w tym stylu, też trzeba się wysilić! Dlaczego wysilasz się na złość?
>   Poza tym, nie pleć bzdur o planowanej sterylizacji Niemców, chyba sam to wymyśliłeś. Istniał tylko tak zwany "Plan Morgenthau`a", aby pozbawić Niemców wszelkiego przemysłu, uczynić ich rolnikami, natomiast wyroby techniczne sprzedawać im za zboże. W latach 1944/45 wywołał ten plan spore poruszenie u aliantów, niestety wyśmiał go nawet Stalin.
>
Co ty tam wiesz, był plan sterylizacji ,jeszcze przed 1945 rokiem w USA, zastanawiano się nad tym.Poszperaj w książkach historycznych, na pewno znajdziesz coś na ten temat.Oczywiście plan, wspomnianej kwestii osłabienia przemysłu też był ,jak i wiele Amerykańskich rozwiązań,niestety odrzucanych przez Sowietów,z wiadomych przyczyn.
06-08-2008 01:29 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... wiele Amerykańskich rozwiązań, niestety odrzucanych przez Sowietów, z wiadomych przyczyn.

   Z wiadomych przyczyn, avenger, jedni kuleją na nogi, drudzy na głowę. Zależy, gdzie kto ma środek ciężkości. A w książkach, szczególnie amerykańskich, można znaleźć wszystko, co tylko się chce.

   Wysil się przy tych spacjach, do cholery!
.
06-08-2008 21:28 
 Ocena-2 na 2
avenger (463 punktów)
>>... wiele Amerykańskich rozwiązań, niestety odrzucanych przez Sowietów, z wiadomych przyczyn.
>   Z wiadomych przyczyn, avenger, jedni kuleją na nogi, drudzy na głowę. Zależy, gdzie kto ma środek ciężkości. A w książkach, szczególnie amerykańskich, można znaleźć wszystko, co tylko się chce.
>   Wysil się przy tych spacjach, do cholery!
>.
Śmigaj na drzewo zamiast cholerami rzucać,ty żeś się wysilił intelektualnie.Umiesz tylko pyskować,i pouczać ,a gówno wiesz.Jakie argumenty przedstawisz? Wielki przyjacielu Niemców obrońco uciśnionych.
06-08-2008 21:53 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Śmigaj na drzewo, zamiast cholerami rzucać, ty żeś się wysilił intelektualnie. Umiesz tylko pyskować, i pouczać, a gówno wiesz. Jakie argumenty przedstawisz? Wielki przyjacielu Niemców, obrońco uciśnionych.
>
    Masz szczęście (ja zresztą również), że nie zostałem moderatorem. Byłbyś już dawno po kilku ostrzeżeniach, zapewne na etapie długoterminowego bana. Nie wierz w to, że za głupotę nikt nie karze. W życiu dość na to przykładów.

   A propos, o jakie argumenty ci chodzi? Mam dowieść, że kulejesz na głowę? Nie muszę: sam czynisz to znacznie dokładniej. Czy jestem przyjacielem Niemców? Odpowiedź na to łatwo znaleźć w moich artykułach tutaj, w Racjonaliście.
.
07-08-2008 00:06 
 Ocena-4 na 4
avenger (463 punktów)
>>Śmigaj na drzewo, zamiast cholerami rzucać, ty żeś się wysilił intelektualnie. Umiesz tylko pyskować, i pouczać, a gówno wiesz. Jakie argumenty przedstawisz? Wielki przyjacielu Niemców, obrońco uciśnionych.
>>
>    Masz szczęście (ja zresztą również), że nie zostałem moderatorem. Byłbyś już dawno po kilku ostrzeżeniach, zapewne na etapie długoterminowego bana. Nie wierz w to, że za głupotę nikt nie karze. W życiu dość na to przykładów.
>   A propos, o jakie argumenty ci chodzi? Mam dowieść, że kulejesz na głowę? Nie muszę: sam czynisz to znacznie dokładniej. Czy jestem przyjacielem Niemców? Odpowiedź na to łatwo znaleźć w moich artykułach tutaj, w Racjonaliście.
>.
Gdzie jest moderator? Ten gbur mi ubliża.Dlaczego nie dostaje On ostrzeń,to nie pojęte,podać mam go do sądu?Myśli ,ze jak jest w PSR to mu wszytko wolno ,że też takie buractwo tam wpuszczają,a ja myślałem ,ze to elita intelektualna,niestety trafiło się zgniłe jabłko pa.śmigielski,chyba powinien się pa.podać do dymisji,nie rób pa.wstydu PSRowi.
ps.Ćwierć prosiaka dałeś, pan panie śmigielski, że pan się dostał do PSR?

buhaha
06-08-2008 15:43 
 Ocena-1 na 1
selwa (12 punktów)
>   avenger, znowu zaczynasz? Przecież, do cholery, żeby pisać w tym stylu, też trzeba się wysilić! Dlaczego wysilasz się na złość?
>   Poza tym, nie pleć bzdur o planowanej sterylizacji Niemców, chyba sam to wymyśliłeś. Istniał tylko tak zwany "Plan Morgenthau`a", aby pozbawić Niemców wszelkiego przemysłu, uczynić ich rolnikami, natomiast wyroby techniczne sprzedawać im za zboże. W latach 1944/45 wywołał ten plan spore poruszenie u aliantów, niestety wyśmiał go nawet Stalin.
>.
>
A Stalin nie byl jednym z naszych oprawców? wiec kogo interesuje Stalin i co on na ten caly cholerny plan polecam ci KATYN do obejrzenia
06-08-2008 17:16 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Z twoją wiedzą historyczną, synku, wystrzegaj się wszelkich twierdzeń. Staraj się raczej zadawać pytania. To bowiem, co stanowi dla ciebie rewelację, znane jest innym ze szczegółami, których nie podejrzewasz.

   Ponownie wzywam do kontrolowania wystąpień pod względem językowym.
.
07-08-2008 10:09 
 Ocena-1 na 1
lord (12 punktów)
>   Z twoją wiedzą historyczną, synku, wystrzegaj się wszelkich twierdzeń. Staraj się raczej zadawać pytania. To bowiem, co stanowi dla ciebie rewelację, znane jest innym ze szczegółami, których nie podejrzewasz.
>   Ponownie wzywam do kontrolowania wystąpień pod względem językowym.
>.
>
Nie mów do mnie synku bo nie jestes moim ojcem.Moze nie wiem wszystkiego ,ale wiem jedno że o krzywdach wojennych trzeba pamietac i domagac sie rekompensaty.A co do rewolucji to mnie oświec mnie ,jesli jestes takim wyjadaczem w tej dziedzinie pozdrawiam
07-08-2008 11:11 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Nie mów do mnie synku, bo nie jesteś moim ojcem.

   Kiedyś jeździłem po Polsce jeszcze więcej, niż teraz, więc nie wiadomo. Ale dobrze, nie będę, bo mężczyzna nigdy nie wie na pewno.

>Może nie wiem wszystkiego, ale wiem jedno, że o krzywdach wojennych trzeba pamietać i domagać się rekompensaty. A co do rewolucji to mnie oświeć, jeśli jesteś takim wyjadaczem w tej dziedzinie.

   Pierwsze zdanie bardzo prawidłowe. Dalej, napisałem o rewelacji, nie rewolucji. Co zaś do oświecenia, patrz odpowiedź niżej, na inny twój post.

   PS. Zanadto się nie przejmuj, na trochę sympatii zarobiłeś.

   Acha, wyjaśnij mi, co z twoimi "nickami"? "Selwa", "lord"...
.
lord (12 punktów)
>>Nie mów do mnie synku, bo nie jesteś moim ojcem.
>   Kiedyś jeździłem po Polsce jeszcze więcej, niż teraz, więc nie wiadomo. Ale dobrze, nie będę, bo mężczyzna nigdy nie wie na pewno.
>>Może nie wiem wszystkiego, ale wiem jedno, że o krzywdach wojennych trzeba pamietać i domagać się rekompensaty. A co do rewolucji to mnie oświeć, jeśli jesteś takim wyjadaczem w tej dziedzinie.
>   Pierwsze zdanie bardzo prawidłowe. Dalej, napisałem o rewelacji, nie rewolucji. Co zaś do oświecenia, patrz odpowiedź niżej, na inny twój post.
>   PS. Zanadto się nie przejmuj, na trochę sympatii zarobiłeś.
>   Acha, wyjaśnij mi, co z twoimi "nickami"? "Selwa", "lord"...
>.
>
Podobny nik mam w grze a co z nim jest nie tak? A po drugi ja nie naleze to typu ludzi ze troche cukru i da sie mnie uglaskac Ale milo za troszke szczerosi
09-08-2008 23:25 
 Ocena 4 na 4
Patty Matheson (2087 punktów)
>Moze nie wiem wszystkiego ,ale wiem jedno że o krzywdach wojennych trzeba pamietac i domagac sie rekompensaty.

Masz rację, pamiętać trzeba, sprawiedliwości żądać też. Ale procesy się odbyły, winowajcy już nie żyją. Czego chcesz? Ekshumacji zwłok i poćwiartowania?

Pozdrawiam.

I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
05-08-2008 11:14 
 Ocena 3 na 3
Zulka (2198 punktów)
>faszystowskie zapędy,które mają we krwi
Avenger. Mam do Ciebie prośbę - zrób mi przyjemność i przeczytaj opis badania Milgrama (mojego ulubionego) i napisz jakie wnioski z niego wyciągnąłeś. Z góry dzięki

A teraz ogólnie
Jeśli chodzi o Niemców mam dwoiste odczucia. Z jednej strony ze względu na doświadczenia mojej Rodziny i mojego Narodu - nie ufam im. To coś jak trauma pourazowa. Myślę że narody reagują podobnie jak ludzie po doświadczeniu związanym z przemocą, potrzebują jednak dużo więcej czasu żeby wrócić do stanu równowagi.
Z drugiej strony - świadomość mechanizmów psychologicznych jakim podlegamy (my jako gatunek) i tu własnie pasuje doświadczenie Milgrama. Pokazuje ono że podlegamy pewnym mechanizmom, niezależnym od narodowości. Z tego punktu widzenia okreopieństwa jakie robili Niemcy w czasie wojny powinny być przestrogą dla wszystkich ludzi. W pewnych sytuacjach większość z nas "zwykłych ludzi" potrafiłaby dopuścić się podobnych zachowań.

To wszystko nie zmienia faktu że oburza mnie w najwyższym stopniu określenie "polskich obozów zagłady". Musimy dołożyć wszelkich starań żeby pamięć o wojnie przetrwała jak najbardziej rzetelna.
pozdrawiam
05-08-2008 23:18 
 0 na 4
avenger (463 punktów)
> >faszystowskie zapędy,które mają we krwi
>Avenger. Mam do Ciebie prośbę - zrób mi przyjemność i przeczytaj opis badania Milgrama (mojego ulubionego) i napisz jakie wnioski z niego wyciągnąłeś. Z góry dzięki
>A teraz ogólnie
>Jeśli chodzi o Niemców mam dwoiste odczucia. Z jednej strony ze względu na doświadczenia mojej Rodziny i mojego Narodu - nie ufam im. To coś jak trauma pourazowa. Myślę że narody reagują podobnie jak ludzie po doświadczeniu związanym z przemocą, potrzebują jednak dużo więcej czasu żeby wrócić do stanu równowagi.
>Z drugiej strony - świadomość mechanizmów psychologicznych jakim podlegamy (my jako gatunek) i tu własnie pasuje doświadczenie tanachMilgrama. Pokazuje ono że podlegamy pewnym mechanizmom, niezależnym od narodowości. Z tego punktu widzenia okreopieństwa jakie robili Niemcy w czasie wojny powinny być przestrogą dla wszystkich ludzi. W pewnych sytuacjach większość z nas "zwykłych ludzi" potrafiłaby dopuścić się podobnych zachowań.
>To wszystko nie zmienia faktu że oburza mnie w najwyższym stopniu określenie "polskich obozów zagłady". Musimy dołożyć wszelkich starań żeby pamięć o wojnie przetrwała jak najbardziej rzetelna.
>pozdrawiam

Ten test, niczego nie dowodzi.Wiesz czego nie lubię, w niemiaszkach ich buty narodowej poczucia,że są lepsi niż inne narody mądrzejsi.Nadludzie, tak się zachowują za granicą ,dlatego w Stanach najbardziej, się nie lubi niemiaszków,i na świecie , bo wyżej srają jak dupę mają.Tylko my w Polsce, zachowujemy się jak dupki,większość kupuje rzeczy niemieckie , nabija im portfele, lizanie dupy niemieckim firmom ,zamiast mieć odwagę , honor i powiedzieć im won.Niemcy są bardzo faszystowscy, lubią Hitlera wystarczy jakiś kryzys,dobry przywódca i natychmiast ruszą z faszystowską krucjatą.Dlatego my Polacy ,musimy być czujni, nieufni ,obserwować ich,a nie się z nimi bratać,bo każdy nowy kanclerz, obiecuje oddanie wschodnich landów ,jako obietnice przed wyborcze.Zawsze nam brakło dumy narodowej i poczucia odrębności, my Polacy duchem spartanie, w sytuacji zagrożenia, nie umiemy dobrze się ustawić, w sytuacji pokoju, dlatego zawsze nas świat wykorzystuje.Wyciągnijmy mądre lekcje z historii.
05-08-2008 23:59 
 Ocena 3 na 5
Biegański (845 punktów)
O - widzę że 40 do 1 Sabatonu kolega widział i słyszał... A czy słuchał inne utwory z tej płyty - z The Art of War? Nieważne.

Uważasz że w USA najbardziej nie lubią Niemców? Polemizowałbym. W USA tak samo lubią i nie lubią Francuzów, Anglików, Niemców, Rosjan, Hiszpanów czy tez Polaków. Zależy w jakim środowisku, społeczności amerykańskiej się znajdziesz. Społeczność żydowska na ten przykład, a w każdym razie spora jego część delikatnie mówiąc nie znosi Polaków. I co z tego!? Sporo podróżowałem i nie zauważyłem aby Niemcy zachowywali się w jakiś szczególny sposób gorzej od właśnie Polaków. Jeśli ty masz tak wielką "odwagę" (a raczej tak wielką dozę głupiutkiej naiwności, podsycanej psychopatycznymi rojeniami panów Kaczyńskich) - to powiedz dziesiątkom tysięcy Polaków zatrudnionych w firmach z niemieckim kapitałem żeby rzucili tych parszywych "niemiaszków" w diabły i poszli na bezrobocie.
Zastanów się jak mogą czuć się Białorusini, Ukraińcy słysząc o jakichś polskich Związkach Kresowiaków, wspominających "swoje" posiadłości za Bugiem. Zapewne podobnie jak Polacy słyszący coś o niemieckich Związkach Wypędzonych.
Trudno mi być dumnym z tego że jestem Polakiem gdy czytam taki ... bełkot: "(...)my Polacy ,musimy być czujni, nie ufni ,obserwować ich,a nie się z nimi bratać(...)".
Doprawdy, gdybyś chciał być dumnym Polakiem najpierw postaraj się pisać poprawnie po polsku. No i rzecz jasna postaraj się rozumieć co piszesz.
06-08-2008 05:35 
 Ocena 1 na 1
piątek (1035 punktów)
Niemcy myśleli tak samo o nas jak ty o nich teraz, czy tak bardzo się różnimy?

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
Patty Matheson (2087 punktów)
>Uważam że szkopy to nie są ludzie,ale zwierzęta ,skoro dopuszczali się takich rzeczy.

To nie "szkopy", jeno pewni niefajni ludzie, którzy jakimś zrządzeniem losu urodzili się jako Niemcy (właściwie sam Hitler był Austriakiem), pośród innych Niemców, którzy takich rzeczy się nie dopuszczali. Podobnie nie całe 200 mln Amerykanów wyzwalało obozy, tylko ludzie, ze zrozumiałych powodów zwykle Amerykanie, będący na usługach państwa USA. Ludzie rodzą się w danym kraju bez swej zgody na to i nie muszą odpowiadać za poczynania władz, ani rodaków.

Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Uważam że szkopy to nie są ludzie,ale zwierzęta ,skoro dopuszczali się takich rzeczy.
Człowiek jest gorszy od zwierząt(Polak również).
Tak naprawdę to każdy z nas jest do tego zdolny - wystarczą odpowiednie okoliczności...


Pozdrawiam - Zbyszek


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Człowiek jest gorszy od zwierząt(Polak również).
>Tak naprawdę to każdy z nas jest do tego zdolny - wystarczą odpowiednie okoliczności...

Pardon Zbyszku, ale ja nie. Nie wiem z czego to wynika, może ze światopoglądu. Może z tego, że nie jest ateistyczny?Brzydzi mnie każdy akt nieuzasadnionej przemocy, w tym akt ludobójstwa szczególnie.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>Tak naprawdę to każdy z nas jest do tego zdolny - wystarczą odpowiednie okoliczności...
>Pardon Zbyszku, ale ja nie.
Nie znalazłeś się jeszcze w ekstremalnej sytuacji.
Nie życzę Ci tego, oczywiście...
Obyś nigdy nie musiał poznać samego siebie do końca.

Nie wiem z czego to wynika, może ze światopoglądu. Może z tego, że nie jest ateistyczny?
Ten nie ma najmniejszego znaczenia.

>Brzydzi mnie każdy akt nieuzasadnionej przemocy, w tym akt ludobójstwa szczególnie.
Możesz mi wierzyć - mnie również.

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Tak naprawdę to każdy z nas jest do tego zdolny - wystarczą odpowiednie okoliczności...>Pardon Zbyszku, ale ja nie.
>Nie znalazłeś się jeszcze w ekstremalnej sytuacji.
>Nie życzę Ci tego, oczywiście...
>Obyś nigdy nie musiał poznać samego siebie do końca.

A skąd Ty możesz Zbyszku wiedzieć w jakich sytuacjach byłem i ile mnie kosztowało dotrzymanie zasadom, tym sprawom ważnym, w które wierzę?

Faktycznie, światopogląd nie ma tu nic do rzeczy. Chciałem Ci przywalić, bo gruntownie się z Tobą nie zgadzam.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>A skąd Ty możesz Zbyszku wiedzieć w jakich sytuacjach byłem i ile mnie kosztowało dotrzymanie zasadom, tym sprawom ważnym, w które wierzę?
To proste. Z tego, że dotrzymałeś wnioskuję, że masa krytyczna nie została przekroczona.
Podziwiam i gratuluję.

>Chciałem Ci przywalić, bo gruntownie się z Tobą nie zgadzam.
Oj, lubisz Ty przywalać...
Czy jest to zgodne z Twoimi zasadami?

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
10-08-2008 21:41 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Chciałem Ci przywalić, bo gruntownie się z Tobą nie zgadzam.
>Oj, lubisz Ty przywalać...
>Czy jest to zgodne z Twoimi zasadami?

Jak najbardziej, jeżeli w słusznej sprawie.

>To proste. Z tego, że dotrzymałeś wnioskuję, że masa krytyczna nie została przekroczona.

Należe do ludzi tworzonych z dziwnego materiału. Może ma to coś wspólnego z utwardzaniem przez zgniot. Czym dłużej tłuczony, to tym twardszy. Nie mogę więc osiągnąć "masy krytycznej". Zawsze jestem od niej, coraz to dalej.
10-08-2008 22:06 
 Ocena-1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Cytat: "Do wielkich zbrodni zdolny jest każdy naród - na szczęście, nie każdy człowiek."
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>   Cytat: "Do wielkich zbrodni zdolny jest każdy naród - na szczęście, nie każdy człowiek."

No to OK.
>.
Balkowski (5685 punktów)
>Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej (...)?

Przepraszam, a co takiego stało się w I WŚ? O ile pamiętam z lekcji historii to Niemcy nie wyróżniali jakoś szczególnym okrucieństwem na tle innych uczestników wojny. A tym razem to nawet nie oni ją zaczeli. Nie potrzebowali też powojennej "dogrywki" jak np. Rosjanie.

Co do "odwieczności" to też dosyć dyskusyjne. Niemcom można przypisać co najwyżej II wojnę światową. A co było przedtem? Tłumienie powstań śląskich? Rozbiory? Nieco zresztą naciągane, bo w końcu brały w nich udział Prusy. Jak popatrzeć to po Grunwaldzie nie było poważnego konfliktu który można by interpretować jako starcie z Niemcami (zresztą, Zakon Krzyżacki to też nie do końca Niemcy). Wystarczy prześledzić w atlasie historycznym naszą zachodnią granicę - praktycznie bez zmian przez około 400 lat. Ewenement na skalę co najmniej europejską.

Jak policzyć ile w tym samym czasie mieliśmy wojen z Rosją, ile razy zajmowaliśmy sobie nawzajem stolice... to jeszcze trudniej zrozumieć czemu akurat Niemcy awansowali na "odwiecznego wroga". Rozumiem że do 89' tak być musiało i kropka, ale teraz podobno można już myśleć swobodnie i nic za to nie grozi.

Pomijam już fakt że "czuć ból" można by ostatecznie do uczestników II wojny światowej, a tych niewielu po ponad 60 latach zostało. Natomiast przenoszenie jakichś uczuć na ich dzieci, wnuki czy w ogóle na tureckich imigrantów z niemieckim paszportem jest już całkiem nielogiczne.
04-08-2008 23:31 
 Ocena 2 na 2
gohan (25 punktów)
>>Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej (...)?
>Przepraszam, a co takiego stało się w I WŚ? O ile pamiętam z lekcji historii to Niemcy nie wyróżniali jakoś szczególnym okrucieństwem na tle innych uczestników wojny. A tym razem to nawet nie oni ją zaczeli. Nie potrzebowali też powojennej "dogrywki" jak np. Rosjanie.
W tym wątku głównie chodzi mi o II WŚ choć w I zginęło też wielu Polaków z niemieckiej ręki. W tym temacie mówimy o Niemcach, a nie o Rosjanach za którymi zresztą też nie przepadam.
>Co do "odwieczności" to też dosyć dyskusyjne. Niemcom można przypisać co najwyżej II wojnę światową. A co było przedtem? Tłumienie powstań śląskich? Rozbiory? Nieco zresztą naciągane, bo w końcu brały w nich udział Prusy. Jak popatrzeć to po Grunwaldzie nie było poważnego konfliktu który możnaby interpretować jako starcie z Niemcami (zresztą, Zakon Krzyżacki to też nie do końca Niemcy). Wystarczy prześledzić w atlasie historycznym naszą zachodnią granicę - praktycznie bez zmian przez około 400 lat. Ewenement na skalę co najmniej europejską.
Mówisz tutaj o Prusach, to były Niemcy tylko, że pod inną nazwą...
>Jak policzyć ile w tym samym czasie mieliśmy wojen z Rosją, ile razy zajmowaliśmy sobie nawzajem stolice... to jeszcze trudniej zrozumieć czemu akurat Niemcy awansowali na "odwiecznego wroga". Rozumiem że do 89' tak być musiało i kropka, ale teraz podobno można już myśleć swobodnie i nic za to nie grozi.
Jak już wcześniej wspomniałem za Rosjanami też nie przepadam tylko, że oni nie zabijali polskich dzieci waląc ich głową o mur tylko dlatego, że szkoda im było amunicji tak jak Niemcom...
>Pomijam już fakt że "czuć ból" możnaby ostatecznie do uczestników II wojny światowej, a tych niewielu po ponad 60 latach zostało. Natomiast przenoszenie jakichś uczuć na ich dzieci, wnuki czy w ogóle na tureckich imigrantów z niemieckim paszportem jest już całkiem nielogiczne.
Ja uważam, że gdyby władzę w Niemczech przejął faszystowski stan, bez chwili zastanowienia dążyliby do zniszczenia Polski i nie tylko jej...
05-08-2008 10:16 
 Ocena 7 na 7
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Czy naprawdę jesteś aż tak bardzo leniwy, by nie zajrzeć do żadnego podręcznika historii? By pisać o atlasach, których nie widziałeś na oczy?

   Nie dziwię się, że dla ciebie dyskusyjnym jest to, o czym posiadasz zaledwie blade pojęcie. Przezwycięż swoje lenistwo, zabierz się do czytania i nauki, dopiero potem zabierz głos.

   Nie ciesz się, że otrzymałeś plusy od podobnie "słabo wiedzących".

   PS. Jako przykład, poinformuję cię, że przez ponad 100 lat Polska w ogóle nie miała własnych granic, zmienionych wcześniej także od zachodu. Ucz się koniecznie!
.
05-08-2008 14:39 
 0 na 2
gohan (25 punktów)
>   Czy naprawdę jesteś aż tak bardzo leniwy, by nie zajrzeć do żadnego podręcznika historii? By pisać o atlasach, których nie widziałeś na oczy?
Niech pan obejrzy film "lista Schindlera", w sumie nie jest to film przedstawiający dzieję Polaków ale pokazuje on okrucieństwo Niemiec do Żydów...
>   Nie dziwię się, że dla ciebie dyskusyjnym jest to, o czym posiadasz zaledwie blade pojęcie. Przezwycięż swoje lenistwo, zabierz się do czytania i nauki, dopiero potem zabierz głos.
Wiedza, którą posiadam jest dla mnie wystarczająca żeby wypowiadać się w tym temacie, nie ma pan o niej pojęcia.
>   Nie ciesz się, że otrzymałeś plusy od podobnie "słabo wiedzących".
Nie założyłem tego tematu żeby otrzymać plusy jak to pan ujął od podobnie jak ja "słabo wiedzących" tylko po to aby poznać waszą opinię na nurtujące mnie zagadnienie.
>   PS. Jako przykład, poinformuję cię, że przez ponad 100 lat Polska w ogóle nie miała własnych granic, zmienionych wcześniej także od zachodu. Ucz się koniecznie!
Dobrze o tym wiem, może w szkole nie byłem prymusem ale zawsze zacięcie uczyłem się o losach naszego kraju...
05-08-2008 19:57 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Odpowiedź była adresowana do Balkowskiego, synku. W stosunku do ciebie zaś, miałbym sugestię, abyś zaczął od pisania po polsku, reszta nastąpi później.

>Niech pan obejrzy film "lista Schindlera", w sumie nie jest to film przedstawiający dzieję polaków ale pokazuje on okrucieństwo Niemiec do żydów...

   Trzy błędy ortograficzne, mój mały, jeden stylistyczny, ściśle gramatyczny. Dojdziesz do tego sam?

>Wiedza, którą posiadam jest dla mnie wystarczająca żeby wypowiadać się w tym temacie, nie ma pan o niej pojęcia.

   Jasne, że twoja wiedza wystarczającą jest dla ciebie - sęk w tym jednak, że tu na forum nie bawisz się sam z sobą.

>... w szkole nie byłem prymusem, ale zawsze zacięcie uczyłem się...

   Skutki nie są imponujące, niestety.
.
selwa (12 punktów)
>>   Czy naprawdę jesteś aż tak bardzo leniwy, by nie zajrzeć do żadnego podręcznika historii? By pisać o atlasach, których nie widziałeś na oczy?
>Niech pan obejrzy film "lista Schindlera", w sumie nie jest to film przedstawiający dzieję Polaków ale pokazuje on okrucieństwo Niemiec do Żydów...
>>   Nie dziwię się, że dla ciebie dyskusyjnym jest to, o czym posiadasz zaledwie blade pojęcie. Przezwycięż swoje lenistwo, zabierz się do czytania i nauki, dopiero potem zabierz głos.
>Wiedza, którą posiadam jest dla mnie wystarczająca żeby wypowiadać się w tym temacie, nie ma pan o niej pojęcia.
>>   Nie ciesz się, że otrzymałeś plusy od podobnie "słabo wiedzących".
>Nie założyłem tego tematu żeby otrzymać plusy jak to pan ujął od podobnie jak ja "słabo wiedzących" tylko po to aby poznać waszą opinię na nurtujące mnie zagadnienie.
>>   PS. Jako przykład, poinformuję cię, że przez ponad 100 lat Polska w ogóle nie miała własnych granic, zmienionych wcześniej także od zachodu. Ucz się koniecznie!
>Dobrze o tym wiem, może w szkole nie byłem prymusem ale zawsze zacięcie uczyłem się o losach naszego kraju...

Dobrze o tym wiem, może w szkole nie byłem prymusem ale zawsze zacięcie uczyłem się o losach naszego kraju. Za to masz u mnie plusa jak z ziemi na ksiezyc
05-08-2008 14:44 
 Ocena 6 na 6
Przemysław Biegański (52 punktów)
Przez moment zacząłem się zastanawiać na jakie to forum przez przypadek trafiłem, gdy przeczytałem powyższe - Gohana&Sp. wypowiedzi. Czyżby na Onet?!

Pozwolę sobie na zadanie im takiego pytania - czy potrafią odpowiedzieć jak nazywali się ich prapraprapradziadkowie? I do jakiej narodowości sie przyznawali? Podpowiadając -jak nazywali się ojciec ojca ojca ojca ich ojca. Skąd mają taka 100% pewność że są "Prawdziwymi Polakami" z dziada pradziada...? Oczywiście to prowokacja z mojej strony.
Dawno tu nie widziałem tak żenującego tematu i tak żałosnych, bezrozumnych wypowiedzi.
I ci ... ludzie piszą że nienawidza Niemców za faszyzm i rasizm...
05-08-2008 14:54 
 0 na 2
gohan (25 punktów)
>Przez moment zacząłem się zastanawiać na jakie to forum przez przypadek trafiłem, gdy przeczytałem powyższe - Gohana&Sp. wypowiedzi. Czyżby na Onet?!
>Pozwolę sobie na zadanie im takiego pytania - czy potrafią odpowiedzieć jak nazywali się ich prapraprapradziadkowie? I do jakiej narodowości sie przyznawali? Podpowiadając -jak nazywali się ojciec ojca ojca ojca ich ojca. Skąd mają taka 100% pewność że są "Prawdziwymi Polakami" z dziada pradziada...? Oczywiście to prowokacja z mojej strony.
>Dawno tu nie widziałem tak żenującego tematu i tak żałosnych, bezrozumnych wypowiedzi.
>I ci ... ludzie piszą że nienawidza Niemców za faszyzm i rasizm...
>
Jeżeli moje pra pra pra dziady byli Niemcami czy Rosjanami mnie to nie obchodzi, ja urodziłem się i wychowałem w Polsce i czuje się prawdziwym Polakiem.
05-08-2008 15:19 
 Ocena 8 na 8
Przemysław Biegański (52 punktów)
Nadinterpretując tę wypowiedź należałoby uznać że prawdziwym Polakiem może być tylko ten kto żywi irracjonalną nienawiść do Niemców. I nie tylko Niemców...

Przyjmując taki wniosek, a chcąc być "prawdziwym Polakiem" musiałbym znienawidzić swojego synka, który wraz z byłą żoną wyjechał do Niemiec, aktualnie jego ojczym jest Niemcem, a co za tym idzie, mój syn ma obywatelstwo niemieckie...

Panie Gohan, proszę powiedzieć, jakież to krzywdy uczynił panu osobiście jakiś 25 letni Klaus z Alzacji czy 15 letni Hans z Nadrenii?
Tacy jak pan - panie Gohan, są rewelacyjnym "mięsem armatnim" do aktywnego uczestnictwa w czystkach etnicznych, pogromach i innych tego typu zbrodniach wojennych i niewojennych. Wystarczy że jakiś demagog rzuci hasło "Bij Niemca! Niemiec od początku świata twój wróg! Bij Moskala! Bij Włocha! Bij Francuza!..." i takie hasło tacy jak pan wypełnią z wielką gorliwością. Tak jak wypełniali podobni panu ludzie - tyle że Niemcy, wedle haseł rzuconych przez niejakiego Hitlera.
Patty Matheson (2087 punktów)

   To najpiękniejszy post w tym wątku. Chylę czoła.

   Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
Balkowski (5685 punktów)
>   PS. Jako przykład, poinformuję cię, że przez ponad 100 lat Polska w ogóle nie miała własnych granic, zmienionych wcześniej także od zachodu. Ucz się koniecznie!
Proponuje doczytanie postu do końca przed komentowaniem. Napisałem coś o tym że "Prusy" to nie jest to samo co "Niemcy", zresztą właśnie podając przykład rozbiorów... ale jak widać nie dotarło.

Skoro bez podawania jakichkolwiek argumentów sugerujesz mi nieuctwo, to może sam zaproponuj jak nazwać taki sposób "czytania" posta jak Twój. Czy to tylko czytanie bez zrozumienia, czy już funkcjonalny analfabetyzm?
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Proponuję doczytanie postu do końca przed komentowaniem.

   "Doczytałem" i wcześniej - i raz jeszcze. Niczego nowego nie widzę.

> Napisałem coś o tym że "Prusy" to nie jest to samo co "Niemcy", zresztą właśnie podając przykład rozbiorów... ale jak widać nie dotarło.

   Rosja zmieniła nazwę na "Związek Radziecki" - też jakoś do nikogo to nie docierało.

>Skoro bez podawania jakichkolwiek argumentów sugerujesz mi nieuctwo...

   Jakie argumenty ci podać na to, że koło jest okrągłe? Zaproponowałem ci proste lekarstwo: ucz się! A ty od razu do prób...
.
04-08-2008 23:15
 Ocena 10 na 10
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię
I to jest dobry znak!!! Już mali chłopcy rozmyślają o opiniach bywalców racjonalista.pl!

Do Niemców mam żal od niedawna. Od czasu pamiętnej publikacji mam problemy z trawieniem kartofli.
05-08-2008 09:35
 Ocena-4 na 10
selwa (12 punktów)
>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>mieszkańców? Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej, choć relacje
>z niej większość z nas zna tylko z podręczników szkolnych i czasopism. Jaka jest wasza opinia na ten
>temat?
jesli chodzi o mnie to nienawidze Niemców po calosci jestem pierwszy za wypowiedzenie im wojny przyjezdzaja do Pooski by za pieniadze bawic sie z naszymi dziewczynami i jesli ktos chce wiedziec skad ta nienawisc niech poczyta chociażby wilczy szaniec nienawisc do Niemców u mnie jest niesmiertelna
05-08-2008 10:20 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Zaraz na wstępie powinieneś dostać pasem za ortografię i gramatykę. Czuj się złojonym!
.
06-08-2008 14:42 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)

Zbyszku i za lenistwo, bo o wtórny analfabetyzm nikogo nie chcę oskarżać. Ale jak widzę te cytowane szpalty, pod którymi znajduje się jednozdaniowa odpowiedź, to się zastanawiam, czy piszący mam mnie za idiotkę, która nie potrafi odnaleźć wypowiedzi, na którą odpowiada autor, czy nie chciało mu się czytać instrukcji forum czy ma wybrakowaną klawiaturę.

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>   Zaraz na wstępie powinieneś dostać pasem za ortografię i gramatykę. Czuj się złojonym!
Gratuluję cierpliwości i konsekwencji.

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
05-08-2008 11:01 
 Ocena 1 na 1
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)

    Dbałość o język polski jest wyrazem twojego patriotyzmu.

>nienawisc do niemców u mnie jest nie smiertelna

Za treść tego zdania - plus.
   
06-08-2008 14:01 
 0 na 2
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>nienawisc do Niemców u mnie jest niesmiertelna

   Niemcy to dobrzy ludzie i życzę im jak najlepiej. Najbardziej im życzę, żeby się rozmnażali. Niech zapełnią Europę, a potem całą Ziemię. Najlepiej niech cały Kosmos zapełnią. Bo to wspaniały naród. Przewspaniały. I bardzo się cieszę, że Niemcy są sąsiadami Polaków.

Historia z Niemcami okrutnie się obeszła. Przypisano im takie okropności, a to taki spolegliwy i uczuciowy naród.

Ale świat poznał się już na Niemcach i już ich lubi. Kościół katolicki to sobie Niemca nawet na szefa wybrał. I ten dobry Niemiec, o bardzo chwalebnej przeszłości, ma na imię Josef, tak jak ojczym Jezusa. Jakie to piękne. Jakby historia zatoczyła kółeczko. Bo to już chyba koniec świata.

I Niemcy mają dużo przyjaciół. Na tym forum ich przyjacielem jest Herr Platzownick, który niestrudzenie zawsze zamienia moich pisanych z małej litery Niemców na pisanych z wielkiej. A ja zawsze będę pisać ich z małej litery, bo ja ich przyjacielem nigdy nie zostanę.
   
selwa (12 punktów)
>>nienawisc do Niemców u mnie jest niesmiertelna
>   niemcy to dobrzy ludzie i życzę im jak najlepiej. Najbardziej im życzę, żeby się rozmnażali. Niech zapełnią Europę, a potem całą Ziemię. Najlepiej niech cały Kosmos zapełnią. Bo to wspaniały naród. Przewspaniały. I bardzo się cieszę, że niemcy są sąsiadami Polaków.
>Historia z niemcami okrutnie się obeszła. Przypisano im takie okropności, a to taki spolegliwy i uczuciowy naród.
>Ale świat poznał się już na niemcach i już ich lubi. Kościół katolicki to sobie niemca nawet na szefa wybrał. I ten dobry niemiec, o bardzo chwalebnej przeszłości, ma na imię Josef, tak jak ojczym Jezusa. Jakie to piękne. Jakby historia zatoczyła kółeczko. Bo to już chyba koniec świata.
>I niemcy mają dużo przyjaciół. Na tym forum ich przyjacielem jest Herr Platzownick, który niestrudzenie zawsze zamienia moich pisanych z małej litery niemców na pisanych z wielkiej. A ja zawsze będę pisać ich z małej litery, bo ja ich przyjacielem nigdy nie zostanę.
>   
Co do nie poszlakowanej przeszlosi mialbym male zastrzezenia bo z tego co mi wiadomo to ze byl w HITLER JUNGE i jesli tak bardzo podziwiasz ich naród i historie to sie tam przeprowadz masz zadadki na szkopa fanatycze myslenie oni takich potrzebuja i jesli fascynuje cie to co zrobili na wojnie zabijajac dzieci kobiety meszczyn to sie idz lecz
PS.szkoda ze nie zylas w tatych czasach moze zmienilas bys myslenie na nieco racjonalniejsze pozdrawiam
awitu (7627 punktów)
>PS.szkoda ze nie zylas w tatych czasach moze zmienilas bys myslenie na nieco racjonalniejsze pozdrawiam

to już zaczyna być arcy śmieszne, selwa błagam zacznij czytać ze zrozumieniem, bo ja tu ze śmiechu umrę ))


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
07-08-2008 10:55 
 Ocena-1 na 1
lord (12 punktów)
>>PS.szkoda ze nie zylas w tatych czasach moze zmienilas bys myslenie na nieco racjonalniejsze pozdrawiam
>to już zaczyna być arcy śmieszne, selwa błagam zacznij czytać ze zrozumieniem, bo ja tu ze śmiechu umrę ))
>
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."


Jesli o mnie chodzi to sie nie krepuj
06-08-2008 18:53 
 Ocena 5 na 5
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>mialbym male zastrzezenia

   A ja mam ogromne wątpliwości co do tego, czy Ty jesteś Polakiem. Twoja znajomość ortografii i interpunkcji stawia Cię na równi z emigrantem, którego język ojczysty ma zapis oparty na innym niż łacińskim alfabecie. Przybyłeś może z Chin?
Po skopiowaniu Twojego tekstu do Worda, wszystko było podkreślone na czerwono. Same błędy.

>masz zadadki na szkopa

Mogę się tylko nad Tobą współczująco pochylić.

>zmienilas bys myslenie na nieco racjonalniejsze

Jestem tak przepełniona nacjonalizmem, że na racjonalizm nie ma już miejsca. Teraz nie powinno być kłopotów ze zrozumieniem tekstu.

>pozdrawiam

Ortografia z Tobą, Ty "polaku".
   
07-08-2008 10:30 
 Ocena-1 na 1
lord (12 punktów)
>>mialbym male zastrzezenia
>   A ja mam ogromne wątpliwości co do tego, czy Ty jesteś Polakiem. Twoja znajomość ortografii i interpunkcji stawia Cię na równi z emigrantem, którego język ojczysty ma zapis oparty na innym niż łacińskim alfabecie. Przybyłeś może z Chin?
>Po skopiowaniu Twojego tekstu do Worda, wszystko było podkreślone na czerwono. Same błędy.
>>masz zadadki na szkopa
>Mogę się tylko nad Tobą współczująco pochylić.
>>zmienilas bys myslenie na nieco racjonalniejsze
>Jestem tak przepełniona nacjonalizmem, że na racjonalizm nie ma już miejsca. Teraz nie powinno być kłopotów ze zrozumieniem tekstu.
>>pozdrawiam
>Ortografia z Tobą, Ty "polaku".
>   

Jesli masz tupet wytykac bledy dyzlektykowi to gratuluje i jesli moje bledy nie daja ci spac to bardzo przepraszam niec na to nie poradze . A z twojej wypowiedzi moge tylko podejrzewac że żyjesz w krainie marzeń i basni jesli nie masz miejsca na troszke racjonalizmu pozdrawiam
07-08-2008 10:51 
 Ocena 1 na 1
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
>Jesli masz tupet wytykac bledy dyzlektykowi to gratuluje

   Tupet mógłbyś mi zarzucić, gdybyś na wstępie przedstawił się jako dyslektyk, a ja mimo tej informacji te błędy bym wciąż wytykała. Tak, wtedy mógłbyś mi zarzucić tupet.
   
lord (12 punktów)
>>Jesli masz tupet wytykac bledy dyzlektykowi to gratuluje
>   Tupet mógłbyś mi zarzucić, gdybyś na wstępie przedstawił się jako dyslektyk, a ja mimo tej informacji te błędy bym wciąż wytykała. Tak, wtedy mógłbyś mi zarzucić tupet.
>   
Nspisalem jesli masz a nie ze masz tupet ale nic sie stalo przywyklem .Pozdrawiam
07-08-2008 13:51 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>> Jesli masz tupet wytykac bledy dyzlektykowi to gratuluje i jesli moje bledy nie daja ci spac to bardzo przepraszam niec na to nie poradze . A z twojej wypowiedzi moge tylko podejrzewac że żyjesz w krainie marzeń i basni jesli nie masz miejsca na troszke racjonalizmu pozdrawiam

Jako osoba z rozpoznaną dysortografią i dysleksją, walcząca z tymi problemami od wielu lat u siebie dam Ci radę. Zainstaluj sobie przeglądarkę z modułem sprawdzania pisowni, lub jakikolwiek edytor tekstu. Wtedy wystarczy Ctrl C i Ctrl V. Dysortografia nie jest problemem w dobie komputerów, można ją dość mocno zamaskować. Chyba, że uważasz, że z własnymi ułomnościami nie warto walczyć a warto się z nimi obnosić. Ja bardzo się cieszę, że ktoś wymyślił taką funkcję dla mego komputera, jak jeszcze ktoś włoży taki moduł do komunikatorów to będę szczęśliwa. Korzystaj z tego, co masz wokół.

Warto też dużo czytać, to pomaga w pewnym stopniu. Pisz z polskimi znakami, gdy nie używasz polskich znaków popełniasz więcej błędów, nie dostrzegasz prawidłowego brzmienia i wyglądu wyrazu. Pamiętaj, że my dyslektycy w dużej mierze myślimy "obrazami" a nie słowami, przez co jakby ciut szybciej przewijamy taśmę myślenia niż ludzie wolni od naszej przypadłości. Dlatego warto się czasem zatrzymać, przeczytać kilkakrotnie tekst, jaki napisaliśmy by sprawdzić czy to, co napisaliśmy oddaje to, co myślimy i czy zgodne jest z zasadami gramatyki i stylistyki. Warto także kilkakrotnie przeczytać wypowiedź naszego rozmówcy, bo często nam dyslektykom znaczenie tekstu, po jednokrotnym przeczytaniu wydaje się inne niż jest w rzeczywistości, tak już nasz mózg ma, że przekręcamy wyrazy często nadając im inne znaczenie niż mają w rzeczywistości. Zauważyłam, że mi pomaga program do czytania tekstu, gdy słyszę jak ktoś inny czyta i jednocześnie czytam ten sam napisany tekst łatwiej wychwytuję błędy gramatyczne i błędy w znaczeniu odbieranych słów, przez co wychwytuję sens wypowiedzi bez zniekształceń.

Wycinaj niepotrzebne fragmenty wypowiedzi czytelników, te wszystkie znaczniki cytatów rozpraszają, gdy piszesz, a innym czytelnikom w tym innym dyslektykom w szczególności przeszkadzają w czytaniu i rozumieniu tego, co chcesz im przekazać. Pamiętaj, że to jak jesteś odbierany zależy też od formy, jaką nadajesz swoim wypowiedziom. Każdy przychylniej przymknie oko na drobny błąd, gdy zastosujesz się do jego próśb związanych np z wycinaniem niepotrzebnych cytatów.

Dysleksja prócz tego, że przysparza nam problemów i często wstydu, ma też pozytywne strony, choć nie tam gdzie Ty je pokazujesz. Większość z nas dyslektyków szybciej myśli, szybciej przetwarza informację, bo nasze myślenie i spostrzeganie ma charakter polisensoryczny i polimodalny, łatwiej do głowy przychodzą nam różne skojarzenia. A nasz specyficzny sposób myślenia wykształca u nas dobrą intuicję i wrażliwość na świat. Jesteśmy dobrymi obserwatorami. Wykorzystuj to! Zrób ze swojej wady zaletę , maskuj to co Cię zawstydza a wzmacniaj to co przynosi korzyści.

pozdrawiam

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
06-08-2008 20:08 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>>   Co do nie poszlakowanej przeszlosi mialbym male zastrzezenia bo z tego co mi wiadomo to ze byl w HITLER JUNGE i jesli tak bardzo podziwiasz ich naród i historie to sie tam przeprowadz masz zadadki na szkopa fanatycze myslenie oni takich potrzebuja i jesli fascynuje cie to co zrobili na wojnie zabijajac dzieci kobiety meszczyn to sie idz lecz
>PS.szkoda ze nie zylas w tatych czasach moze zmienilas bys myslenie na nieco racjonalniejsze pozdrawiam

   Zawsze przychodzi taki moment, gdy durnowaty i nieuczony typek przestaje mnie wkurzać - i zawsze to wkurzenie przechodzi na moderatorów.
.
lord (12 punktów)
>>>   Co do nie poszlakowanej przeszlosi mialbym male zastrzezenia bo z tego co mi wiadomo to ze byl w HITLER JUNGE i jesli tak bardzo podziwiasz ich naród i historie to sie tam przeprowadz masz zadadki na szkopa fanatycze myslenie oni takich potrzebuja i jesli fascynuje cie to co zrobili na wojnie zabijajac dzieci kobiety meszczyn to sie idz lecz
>>PS.szkoda ze nie zylas w tatych czasach moze zmienilas bys myslenie na nieco racjonalniejsze pozdrawiam
>   Zawsze przychodzi taki moment, gdy durnowaty i nieuczony typek przestaje mnie wkurzać - i zawsze to wkurzenie przechodzi na moderatorów..
>
Przepraszam czy ja cie obrażam? Kultura wychodzi ale po niektórych mozna sie spodziewać wszystkiego. Jesli jestes takim wielkim MENTOREM czy tez WYROCZNIĄ o nieskonczonej wiedzy to sie podziel ze mną.A typków to sobie poszukaj na przystankach ...................... Dostales mnie pozdrawiam
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Przepraszam czy ja cię obrażam?

   Sformułuję to tak: nie ty, obraża mnie niechlujstwo w użyciu języka polskiego, ponieważ jest obelżywe w odniesieniu do niego. Wszystko i każdy, jeśli na obelgi nie zasługuje, zasługuje na moją obronę.

   Wyrocznią nie jestem, mentorem bywam. Bywając, dzielę się wiedzą. Czynić tego jednak bardziej "kompleksowo" ja sam nie dałbym rady. Od tego była szkoła, jeśli zaś ją zaniedbałeś, pozostają lektury. Bardzo dużo bardzo dobrych lektur. Do roboty!

   Pozdrawiam także, doceniając otwartość.
.
lord (12 punktów)
>>Przepraszam czy ja cię obrażam?
>   Sformułuję to tak: nie ty, obraża mnie niechlujstwo w użyciu języka polskiego, ponieważ jest obelżywe w odniesieniu do niego. Wszystko i każdy, jeśli na obelgi nie zasługuje, zasługuje na moją obronę.
>   Wyrocznią nie jestem, mentorem bywam. Bywając, dzielę się wiedzą. Czynić tego jednak bardziej "kompleksowo" ja sam nie dałbym rady. Od tego była szkoła, jeśli zaś ją zaniedbałeś, pozostają lektury. Bardzo dużo bardzo dobrych lektur. Do roboty!
>   Pozdrawiam także, doceniając otwartość.
>.
>
Moim zdaniem kazdy wybiera taki przekaz zeby byl zauwazony i odzwierciedla czlowieka ale moge sie mylic bo Uniwersytetu Krakowskiego nie skonczylem a jesli urazaja cie bledy przykro mi jestem dyzlektykiem pozdrawiam
11-08-2008 13:28 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)
>Moim zdaniem kazdy wybiera taki przekaz zeby byl zauwazony i odzwierciedla czlowieka

   Przekaz odzwierciedla człowieka - słusznie. To jest właśnie najsmutniejsze, bo nie wiedzieć czemu wszyscy się dziwią, że traktuje się niezbyt poważnie ludzi piszących tak, że nie da się czytać.
   Można używać różnych metod podnoszących zauważalność przekazu poza zielonym kolorem, jak choćby: stosowanie interpunkcji, podziału na zdania, wielkich liter na początku zdań, znaków diakrytycznych, wyłuszczeń, podziału na akapity w wcięciami, wreszcie - poprawna stylistyka.

>ale moge sie mylic bo Uniwersytetu Krakowskiego nie skonczylem

   Nie wątpię. Od XIX wieku jest to Uniwersytet Jagielloński. Co innego "krakowski uniwersytet".

   Pozdrawiam.

I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
placownik (17853 punktów)

   Kolejne wypowiedzi pisane tak niechlujnym językiem będą usuwane.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lord (12 punktów)
>>>nienawisc do Niemców u mnie jest niesmiertelna
>>   niemcy to dobrzy ludzie i życzę im jak najlepiej. Najbardziej im życzę, żeby się rozmnażali. Niech zapełnią Europę, a potem całą Ziemię. Najlepiej niech cały Kosmos zapełnią. Bo to wspaniały naród. Przewspaniały. I bardzo się cieszę, że niemcy są sąsiadami Polaków.
>>Historia z niemcami okrutnie się obeszła. Przypisano im takie okropności, a to taki spolegliwy i uczuciowy naród.
>>Ale świat poznał się już na niemcach i już ich lubi. Kościół katolicki to sobie niemca nawet na szefa wybrał. I ten dobry niemiec, o bardzo chwalebnej przeszłości, ma na imię Josef, tak jak ojczym Jezusa. Jakie to piękne. Jakby historia zatoczyła kółeczko. Bo to już chyba koniec świata.
>>I niemcy mają dużo przyjaciół. Na tym forum ich przyjacielem jest Herr Platzownick, który niestrudzenie zawsze zamienia moich pisanych z małej litery niemców na pisanych z wielkiej. A ja zawsze będę pisać ich z małej litery, bo ja ich przyjacielem nigdy nie zostanę.
>>   Co do nie poszlakowanej przeszlosi mialbym male zastrzezenia bo z tego co mi wiadomo to ze byl w HITLER JUNGE i jesli tak bardzo podziwiasz ich naród i historie to sie tam przeprowadz masz zadadki na szkopa fanatycze myslenie oni takich potrzebuja i jesli fascynuje cie to co zrobili na wojnie zabijajac dzieci kobiety meszczyn to sie idz lecz
>PS.szkoda ze nie zylas w tatych czasach moze zmienilas bys myslenie na nieco racjonalniejsze pozdrawiam

Czemu za prawde mnie karcicie?
06-08-2008 21:05 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Na tym forum ich przyjacielem jest Herr Platzownick, który niestrudzenie zawsze zamienia moich pisanych z małej litery niemców na pisanych z wielkiej

   Myli się Pani po raz kolejny. Opisana przez Panią praktyka jest podyktowana wyłącznie miłością do polszczyzny. W polszczyźnie zaś, nazwy mieszkańców krajów piszemy wielką literą (zwrot "pisanych z wielkiej litery", którego Pani używa, to rusycyzm).

   Korzystając z okazji zacytuję Pani wypowiedź: "dbałość o język polski jest wyrazem twojego patriotyzmu". W tym się z Panią zgadzam w całej rozciągłości i życzę jednocześnie, aby w Pani wypadku ten sposób wyrażania patriotyzmu nie ograniczał się wyłącznie do czczej deklaracji.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
06-08-2008 21:25 
 Ocena 2 na 2
sagittarius (1132 punktów)
(zablokowany)
> zwrot "pisanych z wielkiej litery", którego Pani używa, to rusycyzm

Nie wiedziałam i dziękuję za informację. Będę pamiętać, żeby pisać: "nazwy mieszkańców krajów piszemy wielką literą". Rusycyzmy są mi bliskie, ponieważ kocham Rosję i Rosjan.

> W tym się z Panią zgadzam w całej rozciągłości i życzę jednocześnie, aby w Pani wypadku ten sposób wyrażania patriotyzmu nie ograniczał się wyłącznie do czczej deklaracji.

Nigdy nie było to czczą deklaracją. Po prostu sprawia mi ogromną trudność pisać "ich" wielką literą. Ale dobrze, z miłości do języka polskiego będę pisać nazwę mieszkańców pewnego kraju wielką literą.
Próba: Niemcy, Niemcy, Niemcy. Niedobrze mi.

>Opisana przez Panią praktyka jest podyktowana wyłącznie miłością do polszczyzny.

W takim razie przepraszam Pana za "Herr Platzownick".
   
06-08-2008 22:02 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>...zwrot "pisanych z wielkiej litery" ... to rusycyzm.

   Akurat nie rusycyzm.
.
placownik (17853 punktów)
>>...zwrot "pisanych z wielkiej litery" ... to rusycyzm.
>   Akurat nie rusycyzm.

   ???

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-08-2008 01:37 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>...zwrot "pisanych z wielkiej litery" ... to rusycyzm.

   W rosyjskim nie ma takiego zwrotu. Mówi się tam i pisze "balszuju bukwu", czyli "dużą literą", "at balszoj bukwy" ("od dużej litery"), ostatecznie "s balszoj bukwoj" ("z dużą literą"). Wyrażenie "s balszoj bukwy" nie istnieje.

   PS. "Wielka litera", czyli "wielikaja bukwa" nie jest używane. "Balszoj" i "wielikij" nie zawsze znaczy to samo, w każdym razie nie jest wymienne. Na Teatr mówimy "Balszoj", ale na Piotra "Wielikij".
.
07-08-2008 18:57 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>>...zwrot "pisanych z wielkiej litery" ... to rusycyzm.
>   W rosyjskim nie ma takiego zwrotu.

   Wydaje mi się, że się mylisz. Rzut oka w Правила русской орфографии и пунктуации upewnia mnie, że w części dotyczącej zasad użycia wielkich liter, zatytułowanej Прописные буквы używana jest wyłącznie forma c прописной буквы.

   Nie dowodzi to, oczywiście, że z wielkiej litery to rusycyzm, ale zwiększa prawdopodobieństwo prawdziwości takiego twierdzenia.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-08-2008 21:32 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
>
>   Wydaje mi się, że się mylisz.

   Wsio byt` możet. Znakiem tego, mój słownik Ożegowa (przez tyle lat elementarny!) niezbyt dokładnie określa tzw. "rząd" (od rządzenia) w tym wyrażeniu. No cóż, rosyjskim filologiem nie jestem, po prostu znam język. Jak widać, słabo.

>   Nie dowodzi to, oczywiście, że z wielkiej litery to rusycyzm, ale zwiększa prawdopodobieństwo prawdziwości takiego twierdzenia.

   Uwaga taka sobie: w ogóle "zapożyczenia" polsko-rosyjskie i odwrotnie stanowią temat okropnie trudny i wieloznaczny.
.
10-08-2008 00:01 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)
>jesli chodzi o mnie to nienawidze Niemców po calosci jestem pierwszy za wypowiedzenie im wojny przyjezdzaja do Pooski by za pieniadze bawic sie z naszymi dziewczynami

   Wszyscy przyjeżdżają? Milionami, rodzinami, dzieci, kobiety i starcy, bawić się z "naszymi dziewczynami"? Gdzie my ich mieścimy?

   Łechce dumę narodową fakt, że Ty nie masz tyle pieniędzy, co oni, by się "z naszymi dziewczynami" bawić? Ale do "naszych dziewczyn", niepatriotycznie bawiących się z nimi za niemieckie pieniądze, nie masz żadnych zastrzeżeń? Prawo rynku, tak? Klient winny, nie firma?

   Jesteś pewien, że trafiłeś na właściwe forum? Popatrz na napis w logo... Tam jest R, nie N.

>i jesli ktos chce wiedziec skad ta nienawisc niech poczyta chociażby wilczy szaniec

   Ooo, nie wiedziałam, że napisali książkę o genezie Twojej nienawiści do Niemców...

>nienawisc do Niemców u mnie jest niesmiertelna

   My tu nie wierzymy w życie wieczne.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
lord (12 punktów)
>>jesli chodzi o mnie to nienawidze Niemców po calosci jestem pierwszy za wypowiedzenie im wojny przyjezdzaja do Pooski by za pieniadze bawic sie z naszymi dziewczynami
>   Wszyscy przyjeżdżają? Milionami, rodzinami, dzieci, kobiety i starcy, bawić się z "naszymi dziewczynami"? Gdzie my ich mieścimy?
>   Łechce dumę narodową fakt, że Ty nie masz tyle pieniędzy, co oni, by się "z naszymi dziewczynami" bawić? Ale do "naszych dziewczyn", niepatriotycznie bawiących się z nimi za niemieckie pieniądze, nie masz żadnych zastrzeżeń? Prawo rynku, tak? Klient winny, nie firma?
>   Jesteś pewien, że trafiłeś na właściwe forum? Popatrz na napis w logo... Tam jest R, nie N.
>>i jesli ktos chce wiedziec skad ta nienawisc niech poczyta chociażby wilczy szaniec
>   Ooo, nie wiedziałam, że napisali książkę o genezie Twojej nienawiści do Niemców...
>>nienawisc do Niemców u mnie jest niesmiertelna
>   My tu nie wierzymy w życie wieczne.
>
I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"

Uwielbiam ludzi co nie rozumieja metafory , do niektórych nic nie przemawia wiec..............................
11-08-2008 13:59 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)

   Które z Twoich zdań było metaforą, której nie zrozumiałam?

>do niektórych nic nie przemawia wiec

   Wiec nie może przemawiać, można przemawiać "na wiecu".

   Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>mieszkańców?
Dodać należy jeszcze kilka tematów do przemyślenia:
1. Polska, a Rosja odwieczny wróg;
2. Polska, a Ukraina odwieczny wróg;
3. Polska, a Litwa odwieczny wróg;
4. Polska, a Szwecja odwieczny wróg;
5. Polska, a Turcja odwieczny wróg;
6. Polska, a Chanat Krymski odwieczny wróg;
...
N-1.Polska, a Żydzi odwieczny wróg;
N. Polska, a reszta świata odwieczny wróg.

Cytat:
"Biedny ten kraj, gdzie wszystko wszystkim wydaje się najprostsze(...)".


Dzisiejsza data 05 sierpnia 2008 roku (Dla przypomnienia. Mamy XXI wiek i jesteśmy w Unii Europejskiej). A Żydzi? Żydzi najlepiej na Madagaskar.

JATO

PS. Panie Gohan. Ile Pan ma lat? Ja 53. Moja Matka przeszła przez Powstanie Warszawskie, mój Ojciec był "wrogiem ludu", Stryj walczył z Andersem pod Monte Cassino, dwie Ciotki cudem uniknęły komór w Birkenau, sporo dalszej rodziny nie powróciło z wycieczek na Syberię (w 1939 roku). Ja sam pamiętam gruzy w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się Poczta Główna Warszawa 1. Czy to oznacza, że mam dzisiaj nienawidzić?
JT


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
05-08-2008 14:16 
 Ocena 6 na 6
O RLY? (0 punktów)

>Dodać należy jeszcze kilka tematów do przemyślenia:
>1. Polska, a Rosja odwieczny wróg;
>2. Polska, a Ukraina odwieczny wróg;
>3. Polska, a Litwa odwieczny wróg;
>4. Polska, a Szwecja odwieczny wróg;
>5. Polska, a Turcja odwieczny wróg;
>6. Polska, a Chanat Krymski odwieczny wróg;
>...
>N-1.Polska, a Żydzi odwieczny wróg;
>N. Polska, a reszta świata odwieczny wróg.

Dodałbym jeszcze: Polska, a Polska odwieczny wróg.
To zresztą nie ma znaczenia kogo i za co, ważne żeby nienawidzić.
Jak akurat nie ma pod ręką obcego to sąsiad też wystarczy.
05-08-2008 14:25 
 Ocena 3 na 3
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Dodałbym jeszcze: Polska, a Polska odwieczny wróg.
Właśnie. Zapomniałem o waśniach wewnętrznych, tudzież o masonach i cyklistach (Żydów wymieniłem). Za przeoczenie przepraszam.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Arek Żurowski (224 punktów)
(zablokowany)

>Właśnie. Zapomniałem o waśniach wewnętrznych, tudzież o masonach i cyklistach (Żydów wymieniłem). Za przeoczenie przepraszam.

Wytłumacz mi proszę kim są Ci cykliści? Zawsze mi się zdawało że Polacy lubią wycieczki rowerowe, sam minister Giertych pokazywał się w TV podczas wycieczki rowerowej ze swoją rodziną.
08-08-2008 01:19 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Wytłumacz mi proszę kim są ci cykliści?

   Cykliści są ci, co jeżdżą na cyklopedach. Cyklos to po grecku kółko, pes to po łacinie noga. Czyli są to ci, którzy siedząc na kółku i nadal pracując nogami, posuwają się do przodu. Cykloped na skutek ewolucji przekształcił się w rower przez to, że jedno kółko mu urosło, drugie zmniejszyło się znacznie, ale śmierć w oczach cyklistów pozostała. Oraz pamięć o tym, że po przejeździe cyklistów kur znosił jajka, a kokosz rozgłośnie piała.

> ... minister Giertych pokazywał się w TV podczas wycieczki rowerowej ze swoją rodziną.

   A każde jajo, jakie zniósł - śmierdziało.
.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Wytłumacz mi proszę kim są Ci cykliści?
Ponoć przed wojną (II oczywista) powstało takie sarkastyczne powiedzonko:
"Wszystkiemu w Polsce są winni Żydzi, Masoni i Cykliści!" Według kabareciku O. Lipińskiej jest to sformułowane " (...)gdyby nam skrzaty nie szczały do mleka(...) "
To tela.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Arek Żurowski (224 punktów)
(zablokowany)
>Ponoć przed wojną (II oczywista) powstało takie sarkastyczne powiedzonko:
>"Wszystkiemu w Polsce są winni Żydzi, Masoni i Cykliści!" Według kabareciku O. Lipińskiej jest to sformułowane " (...)gdyby nam skrzaty nie szczały do mleka(...) "
Było to stwierdzenie Słonimskiego. Tak, stwierdził on, że wszystkiemu winni są cykliści, co miało być odebrane jako żart. Masoni oraz Żydzi stanowili wtedy elity społeczne w kraju. Kluby cyklistów były również bardzo ekskluzywne (tak jak obecnie gra w golfa), dlatego wypadało mu obwinić tym cyklistów.
Nie zmienia to jednak faktu, że cykliści nie mają tutaj nic, to był zwykły żart, który się przyjął.
12-08-2008 19:57 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>co miało być odebrane jako żart

   Który udało Ci się zamordować.

   "Naturalną" reakcją na twierdzenie Słonimskiego, że wszystkiemu winni są Żydzi i cykliści było pytanie - dlaczego cykliści? Na co Słonimski odpowiadał pytaniem, to taki żydowski zwyczaj , - a dlaczego Żydzi?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Arek Żurowski (224 punktów)
(zablokowany)
W każdym razie powoływanie sie teraz na cyklistów nie ma sensu.
gohan (25 punktów)
>>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>>mieszkańców?
>Dodać należy jeszcze kilka tematów do przemyślenia:
>1. Polska, a Rosja odwieczny wróg;
>2. Polska, a Ukraina odwieczny wróg;
>3. Polska, a Litwa odwieczny wróg;
>4. Polska, a Szwecja odwieczny wróg;
>5. Polska, a Turcja odwieczny wróg;
>6. Polska, a Chanat Krymski odwieczny wróg;
>...
>N-1.Polska, a Żydzi odwieczny wróg;
>N. Polska, a reszta świata odwieczny wróg.
> Cytat:
"Biedny ten kraj, gdzie wszystko wszystkim wydaje się najprostsze(...)".

>Dzisiejsza data 05 sierpnia 2008 roku (Dla przypomnienia. Mamy XXI wiek i jesteśmy w Unii Europejskiej). A Żydzi? Żydzi najlepiej na Madagaskar.
>JATO
>PS. Panie Gohan. Ile Pan ma lat? Ja 53. Moja Matka przeszła przez Powstanie Warszawskie, mój Ojciec był "wrogiem ludu", Stryj walczył z Andersem pod Monte Cassino, dwie Ciotki cudem uniknęły komór w Birkenau, sporo dalszej rodziny nie powróciło z wycieczek na Syberię (w 1939 roku). Ja sam pamiętam gruzy w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się Poczta Główna Warszawa 1. Czy to oznacza, że mam dzisiaj nienawidzić?
>JT
>
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.

>
To jest pana zdanie i pana wybór. Ja po przeczytaniu pamiętnika mojego pradziadka, który przeżył obie Wojny Światowe już znam odpowiedź...
05-08-2008 16:42 
 Ocena 4 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Nie czuję uprzedzeń do żadnego człowieka niezależnie od narodowości, rasy, wyznania, preferencji politycznych czy seksualnych.
Dla mnie wszyscy ludzie są braćmi w rozumie.
Oczywiście później, kiedy kogoś poznam bliżej, mój stosunek do tej osoby zaczyna się krystalizować. Ze względu na jej cechy charakteru lub sposób bycia, mogę tę osobę polubić lub nie. To wszystko.
Najbliżej mi(oprócz mojej rodziny), do osób o tym samym światopoglądzie.
To kryterium jest dla mnie nadrzędne.

Pozdrawiam - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
05-08-2008 23:14 
 Ocena 2 na 2
Asado (486 punktów)
Pójdę na łatwiznę i powiem, że moje poglądy mogłabym ująć w dokładnie ten sam sposób, nie będę więc powtarzać słów przedmówcy (a dokładniej "przedpiscy")

Od siebie natomiast dodam, że osoby darzące niechęcią przedstawicieli innych narodowości powielają poglądy zaszczepione przez rodziców i dziadków, nie stać ich na samodzielne przemyślenie tematu. A szkoda, może zmieniliby zdanie. Jest jeszcze jeden szkopuł - do przeciwstawienia się podglądom rodziców potrzeba znacznie więcej śmiałości i odwagi niż do głoszenia haseł nacjonalistycznych na forach internetowych.

Pozdrawiam
05-08-2008 17:21 
 Ocena 9 na 9
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>To jest pana zdanie i pana wybór. Ja po przeczytaniu pamiętnika mojego pradziadka, który przeżył obie Wojny Światowe już znam odpowiedź...
Sugeruję kierować się własnymi spostrzeżeniami i przemyśleniami. W tym przypadku jest wysoce prawdopodobne, że ocenę Pańskiego Dziadka przyjął Pan za swoją własną.
Proszę zwrócić uwagę, że pamiętnik Pańskiego Dziadka ma zupełnie inne od Pańskich uwarunkowania emocjonalne. Słowem Pana Dziadek miał (ma) prawo do ocen negatywnych, Pan niekoniecznie.
Ponadto przychodzi mi na myśl pytanie. Czy z faktu, że nieżyjący już Dziadek mojej Żony, był w Auschwitz wiązany w słupek i szczuty psami wynikać ma moja nienawiść od Owczarków (nomen omen) Niemieckich?

Tak jak akcja powoduje reakcję, tak nienawiść powoduje nienawiść.
Na negatywnych, nacjonalistycznych emocjach Hitler zbudował swoje imperium. Efekt jest Panu znany. Choćby ze wspomnianego Pamiętnika.

Nie wiem na ile zna Pan historię współczesną (po prostu nie wiem ile Pan sobie liczy wiosen, sądząc po wiedzy z pamiętnika stosunkowo niewiele). Czy wie pan co to było UPA, OUN, KBW, akcja "Wisła" etc... Czy Pan wie, że Ukraińcy mordowali żony Polki a Polacy podobnie obchodzili się ze swoimi Ukrainkami? Dochodziło do tego, że mordowało się wzajem rodzeństwo, ponieważ jedno czuło się Ukraińcem/Ukrainką a drugie Polakiem/Polką.

Do tego właśnie prowadzi nienawiść.
Aby temu zapobiec należy wreszcie przerwać ten chocholi taniec, ten krąg wzajemnych "ansów". Oby Pan i Pana "apologeci" zrozumieli to jak najszybciej.

Pozdrawiam serdecznie. Bez urazy.
JATO

PS. Antoni Słonimski powiedział onegdaj coś bardzo znaczącego. "Kiedy nie wiem jak się zachować, na wszelki wypadek zachowuję się przyzwoicie".
JT



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
05-08-2008 20:51 
 Ocena 4 na 4
gohan (25 punktów)
>>To jest pana zdanie i pana wybór. Ja po przeczytaniu pamiętnika mojego pradziadka, który przeżył obie Wojny Światowe już znam odpowiedź...
> Sugeruję kierować się własnymi spostrzeżeniami i przemyśleniami. W tym przypadku jest wysoce prawdopodobne, że ocenę Pańskiego Dziadka przyjął Pan za swoją własną.
> Proszę zwrócić uwagę, że pamiętnik Pańskiego Dziadka ma zupełnie inne od Pańskich uwarunkowania emocjonalne. Słowem Pana Dziadek miał (ma) prawo do ocen negatywnych, Pan niekoniecznie.
> Ponadto przychodzi mi na myśl pytanie. Czy z faktu, że nieżyjący już Dziadek mojej Żony, był w Auschwitz wiązany w słupek i szczuty psami wynikać ma moja nienawiść od Owczarków (nomen omen) Niemieckich?
> Tak jak akcja powoduje reakcję, tak nienawiść powoduje nienawiść. Na negatywnych, nacjonalistycznych emocjach Hitler zbudował swoje imperium. Efekt jest Panu znany. Choćby ze wspomnianego Pamiętnika.
> Nie wiem na ile zna Pan historię współczesną (po prostu nie wiem ile Pan sobie liczy wiosen, sądząc po wiedzy z pamiętnika stosunkowo nie wiele). Czy wie pan co to było UPA, OUN, KBW, akcja "Wisła" etc... Czy Pan wie, że Ukraińcy mordowali żony Polki a Polacy podobnie obchodzili się ze swoimi Ukrainkami? Dochodziło do tego, że mordowało się wzajem rodzeństwo, ponieważ jedno czuło się Ukraińcem/Ukrainką a drugie Polakiem/Polką.
> Do tego właśnie prowadzi nienawiść.
> Aby temu zapobiec należy wreszcie przerwać ten chocholi taniec, ten krąg wzajemnych "ansów". Oby Pan i Pana "apologeci" zrozumieli to jak najszybciej.
>Pozdrawiam serdecznie. Bez urazy.
>JATO
>PS. Antoni Słonimski powiedział onegdaj coś bardzo znaczącego. "Kiedy nie wiem jak się zachować, na wszelki wypadek zachowuję się przyzwoicie".
>JT
>
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.

Na pewno jest pan mądrym i przekonwyjuącym człowiekiem, ja być może jeszcze nie dojrzałem do tolerancji dla Niemiec być moze dlatego, że tak mnie wychowano a być może przez to, że po prostu za dużo się nasłuchałem i naczytałem o przeszłości, ale ludzie się zmieniają kto wie co będzie kiedyś...
06-08-2008 00:06 
 Ocena-1 na 1
Biegański (845 punktów)
Plus za ostatnie zdanie - dojrzewa pan, panie Gohan
06-08-2008 11:41 
 Ocena 2 na 2
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Na pewno jest pan mądrym i przekonwyjuącym człowiekiem, ja być może jeszcze nie dojrzałem do tolerancji dla Niemiec być moze dlatego, że tak mnie wychowano a być może przez to, że po prostu za dużo się nasłuchałem i naczytałem o przeszłości, ale ludzie się zmieniają kto wie co będzie kiedyś...
Ode mnie "+". Za elastyczność. Przeczytałem w wielką przyjemności i nie ukrywaną satysfakcją. Nie mam tu na myśli sformułowania: "Na pewno jest pan mądrym i przekonywającym człowiekiem (...)". Jestem pełen pokory wobec świata i rzeczywistej mądrości (Hagia Sophia). Jednakowoż, w rzeczy samej, przemawia moje doświadczenie i wieloletnie przemyślenia. Mam za sobą etap nienawiści i szczeniackiego nacjonalizmu. Dzisiaj się tego wstydzę. Nawet przed samym sobą. Nienawiść, szczególnie ta zapożyczona, to droga donikąd.
Serdecznie pozdrawiam.
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Elżbieta (225 punktów)

>Ode mnie "+". Za elastyczność. Przeczytałem w wielką przyjemności i nie ukrywaną satysfakcją. Nie mam tu na myśli sformułowania: "Na pewno jest pan mądrym i przekonywającym człowiekiem (...)". Jestem pełen pokory wobec świata i rzeczywistej mądrości (Hagia Sophia). Jednakowoż, w rzeczy samej, przemawia moje doświadczenie i wieloletnie przemyślenia. Mam za sobą etap nienawiści i szczeniackiego nacjonalizmu. Dzisiaj się tego wstydzę. Nawet przed samym sobą. Nienawiść, szczególnie ta zapożyczona, to droga donikąd.
>Serdecznie pozdrawiam.
>JATO
>
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.

>

A co Ty jesteś wyrocznia jakaś! Problemów niemiecko-polskich łatwo się nie da określić.. Sprawa jest bardzo złożona i tak sobie myślę, że nie można wyrokować w tej sprawie. Przeczytajcie sobie "Niemiecki taniec", może oczy otworzą Wam się szerzej.
Elżbieta (225 punktów)

Może powinnam czuć jakąś urazę w stosunku do sowietów i Rosjan. W końcu to dziadek ( oficer II RP ) jechał już w transporcie do Charkowa,albo też innego Miednoje.
Udało mu sie uciec. Uciekł z "transportu". I tu chwila ciszy ......
Przeżył wojnę. A ja głupia nie umiałam wyciągnąć od niego tego co teraz mnie interesuje. Z tego co pamiętam był przegranym człowiekiem, tak się czuł. Inteligentny, kulturalny, nikomu niepotrzebny.
06-08-2008 16:45 
 Ocena-1 na 1
lord (12 punktów)
>>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>>mieszkańców?
>Dodać należy jeszcze kilka tematów do przemyślenia:
>1. Polska, a Rosja odwieczny wróg;
>2. Polska, a Ukraina odwieczny wróg;
>3. Polska, a Litwa odwieczny wróg;
>4. Polska, a Szwecja odwieczny wróg;
>5. Polska, a Turcja odwieczny wróg;
>6. Polska, a Chanat Krymski odwieczny wróg;
>...
>N-1.Polska, a Żydzi odwieczny wróg;
>N. Polska, a reszta świata odwieczny wróg.
> Cytat:
"Biedny ten kraj, gdzie wszystko wszystkim wydaje się najprostsze(...)".

>Dzisiejsza data 05 sierpnia 2008 roku (Dla przypomnienia. Mamy XXI wiek i jesteśmy w Unii Europejskiej). A Żydzi? Żydzi najlepiej na Madagaskar.
>JATO
>PS. Panie Gohan. Ile Pan ma lat? Ja 53. Moja Matka przeszła przez Powstanie Warszawskie, mój Ojciec był "wrogiem ludu", Stryj walczył z Andersem pod Monte Cassino, dwie Ciotki cudem uniknęły komór w Birkenau, sporo dalszej rodziny nie powróciło z wycieczek na Syberię (w 1939 roku). Ja sam pamiętam gruzy w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się Poczta Główna Warszawa 1. Czy to oznacza, że mam dzisiaj nienawidzić?
>JT
>
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.

>OCZYWISCIE ZE POLSKA I UKRAINA TO TEZ WROGOWIE PRZYNAJMNIEJ DLA MNIE BO JESLI KTOS SIE INTERESUJE HISTORIĄ TO WIE CO ZANCZY SKRÓT UPA UKRAINCZA POWSTANCZA ARMIA POCZYTAJCIE CO ROBILI CI POPAPRANCY PUZNIEJ PISZCIE CZY WRÓG CZY PRZYJACIEL POZNAJCIE PRAWDE I HISTORIE A NIE OSOBISTE FANTAZJE

10-08-2008 00:29 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Stryj walczył z Andersem pod Monte Cassino...

   Z Andersem walczył? Znaczy, poznał się na nim! Bo chyba nie był w 1 dywizji grenadierów.
.
13-08-2008 15:50 
 Ocena 1 na 1
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>   Z Andersem walczył? Znaczy, poznał się na nim! Bo chyba nie był w 1 dywizji grenadierów.
Panie Zbysławie. Za "korektę" dziękuję. Oczywisty błąd. Aliści niech Pan mnie nie łapie za słowa. W niczym Panu nie podpadłem, w niczym nie uwłaczam. Błędy popełniam rzadko. Zazwyczaj wtedy, gdy w grę wchodzą emocje.
Pozdrawiam.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Przepraszam. Czasem i mnie ponosi.
.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>   Przepraszam. Czasem i mnie ponosi.
Nie unoszę się. Nie nadymam. Serdecznie pozdrawiam.
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Elżbieta (225 punktów)
>   Przepraszam. Czasem i mnie ponosi.
>.

Chodzi o to: Ja będę lepszy! Czyż nie tak! A przecież nie chodzi o walkę na słowa, taką mam nadzieję. Chociaż cóż konstruktywnego powiedzieć w "rozmowie", w której nie znajdziemy puenty. Możemy najwyżej wymieniać się emocjami. Nie wiem kto rozpoczął ten temat? A jeżeli już, to na jakie wypowiedzi liczył?
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Sprawa jest zarazem prosta i - bardzo skomplikowana, z całym szeregiem osobistych uwarunkowań, wspartych wspólnymi narodowymi doświadczeniami. Gdy Polak rozpoznaje złego człowieka w Angliku, Francuzie, nawet w Rosjaninie, mówi sobie: "uwaga, zły człowiek" - ale gdy rozpoznaje złego człowieka w Niemcu, mówi sobie: "uwaga, Niemiec".

   Prawda, że rozum perswaduje mu to potem - ale, niestety, potem.
.
placownik (17853 punktów)

>   Prawda, że rozum perswaduje mu to potem - ale, niestety, potem.

   I nie każdemu. Niestety.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
piątek (1035 punktów)
>Gdy Polak rozpoznaje złego człowieka w Angliku, Francuzie, nawet w Rosjaninie, mówi sobie: "uwaga, zły człowiek" - ale gdy rozpoznaje złego człowieka w Niemcu, mówi sobie: "uwaga, Niemiec".
Dodajmy do tego fakt ,że każdy "zły Niemiec" na pewno jest Nazistą.


"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
Elżbieta (225 punktów)
>   Sprawa jest zarazem prosta i - bardzo skomplikowana, z całym szeregiem osobistych uwarunkowań, wspartych wspólnymi narodowymi doświadczeniami. Gdy Polak rozpoznaje złego człowieka w Angliku, Francuzie, nawet w Rosjaninie, mówi sobie: "uwaga, zły człowiek" - ale gdy rozpoznaje złego człowieka w Niemcu, mówi sobie: "uwaga, Niemiec".
>   Prawda, że rozum perswaduje mu to potem - ale, niestety, potem.
>.
>

Chłopie! Kłania się chyba następne pokolenie!
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Kłania się chyba następne pokolenie!
   A może byś to wyjaśniła? Pokoleń na forum całe mnóstwo, więc trudno pojąć, które dla ciebie jest "następne". Może to, którego jeszcze nie ma?
.
10-09-2008 08:10 
 Ocena 1 na 1
Elżbieta (225 punktów)
>> Kłania się chyba następne pokolenie!
>   A może byś to wyjaśniła? Pokoleń na forum całe mnóstwo, więc trudno pojąć, które dla ciebie jest "następne". Może to, którego jeszcze nie ma?
>.

Wydaje mi się, że chodziło mi o pokolenie, które zna wojnę tylko z opowieści.
Chociaż mnie nakarmili tymi dostatecznie. Teraz regularnie nie słucham, nie oglądam i nie czytam na ten temat. Mam dość. A jeżeli chodzi o "zwykłego" Niemca to bardzo sympatyczny człowiek i uczynny w przeciwieństwie do "zwykłego" Polaka.
Ale pewnie warunki życia grają tu niebagatelną rolę.
10-09-2008 17:52 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Wydaje mi się, że chodziło mi o pokolenie, które zna wojnę tylko z opowieści.
   Dobrze, niech będzie i tak. Ale co w kontekście wypowiedzi oznacza "kłania się"? Moim zdaniem, po prostu nic nie oznacza - albo jestem ciemniejszy od tabaki.

   Pozwolę sobie skomentować dalszą twoją wypowiedź.

>... mnie nakarmili dostatecznie. Teraz (...) ...mam dość.
   Powiedz mi, Elżbieto, dlaczego ci, którzy poznali sprawy z autopsji, jakoś nie mają "dość", wciąż by do tego wracali... Czy oni nie powinni tym bardziej "mieć dość"?

   Wyjaśnię ci to: oni wiedzą, że w pewnych sprawach należy być czujnym. Wiedzą, że - na przykład - w Chorwacji "zwykły, sympatyczny człowiek", sąsiad i przyjaciel od piwa, często nawet skoligacony - okazywał się śmiertelnym zagrożeniem. Ni stąd, ni zowąd wyjmował nóż albo pistolet.

   Nie, nie namawiam do paranoi. Namawiam do tego, by zdawać sobie sprawę, by nie być bezbronnym i zaskoczonym. Tym bardziej, że doświadczenie historii nie tylko pozwala, a nawet wzywa do tego, by zachować czujność.

   Historia ma jednak najczęściej tępych uczniów. Gdyż łatwiej "mieć dość", łatwiej nadzieję traktować jak pewność. Krótko mówiąc, od roku 1945 zużyto na świecie więcej broni i amunicji, niżeli w obu wojnach Wielkich.

   W nawiasie dodam, że gros niemieckich ludobójców z II wojny miało niezłą kindersztubę i bardzo sympatycznie traktowało swe ofiary. "Likwidacja podludzi - napisał Heinrich Himmler - to ciężka, pełna wyrzeczeń praca".

>Ale pewnie warunki życia grają tu niebagatelną rolę.
   Zawsze grają, w każdej sytuacji.
.
12-09-2008 07:48 
 Ocena 1 na 1
Elżbieta (225 punktów)
>>Wydaje mi się, że chodziło mi o pokolenie, które zna wojnę tylko z opowieści.
>   Dobrze, niech będzie i tak. Ale co w kontekście wypowiedzi oznacza "kłania się"? Moim zdaniem, po prostu nic nie oznacza - albo jestem ciemniejszy od tabaki.
>   Pozwolę sobie skomentować dalszą twoją wypowiedź.
>>... mnie nakarmili dostatecznie. Teraz (...) ...mam dość.
>   Powiedz mi, Elżbieto, dlaczego ci, którzy poznali sprawy z autopsji, jakoś nie mają "dość", wciąż by do tego wracali... Czy oni nie powinni tym bardziej "mieć dość"?
>   Wyjaśnię ci to: oni wiedzą, że w pewnych sprawach należy być czujnym. Wiedzą, że - na przykład - w Chorwacji "zwykły, sympatyczny człowiek", sąsiad i przyjaciel od piwa, często nawet skoligacony - okazywał się śmiertelnym zagrożeniem. Ni stąd, ni zowąd wyjmował nóż albo pistolet.
>   Nie, nie namawiam do paranoi. Namawiam do tego, by zdawać sobie sprawę, by nie być bezbronnym i zaskoczonym. Tym bardziej, że doświadczenie historii nie tylko pozwala, a nawet wzywa do tego, by zachować czujność.
>   Historia ma jednak najczęściej tępych uczniów. Gdyż łatwiej "mieć dość", łatwiej nadzieję traktować jak pewność. Krótko mówiąc, od roku 1945 zużyto na świecie więcej broni i amunicji, niżeli w obu wojnach Wielkich.
>   W nawiasie dodam, że gros niemieckich ludobójców z II wojny miało niezłą kindersztubę i bardzo sympatycznie traktowało swe ofiary. "Likwidacja podludzi - napisał Heinrich Himmler - to ciężka, pełna wyrzeczeń praca".
>>Ale pewnie warunki życia grają tu niebagatelną rolę.
>   Zawsze grają, w każdej sytuacji.
>.



Sorry, ale cytuję całą Twoją wypowiedź. Dlaczego się kłania, bo nie możemy ciągle rozpamiętywać. Wydaje mi się, że to do niczego dobrego nie prowadzi.
Czy na Rosjan mam stale patrzeć przez pryzmat Katynia. Mój dziadek, gdyby nie uciekł z transportu, stał by się najpewniej kolejną ofiarą. Na Ukraińców przez pryzmat tego co opowiadała mi o nich nieżyjąca już ciotka.
Kardynał Wyszyński zwracając się do Niemców powiedział słynne już: "wybaczamy i prosimy o wybaczenie".
Przeczytaj sobie "Niemiecki taniec", a może inaczej spojrzysz na wspólną historię
Polski i Niemiec. Hitlerowców nikt nie rozgrzesza. I wszystko co mogło być na ten temat powiedziane, zostało.
Mój tata ma innego "wroga". Na początku wydawało mi się to śmieszne, ale teraz zaczyna mnie mocno denerwować.
A jeżeli chodzi o czujność, to należy uważać nawet na własnego sąsiada.
Kilka lat temu w naszym zapyziałym miasteczku, paru sąsiadów zza dziesiątej miedzy zrobiło sobie balangę (przepraszam za kolokwializm). Upili się do nieprzytomności. Na koniec imprezy wrzucili jednego ze współtowarzyszy do studni i przyrzucili go kamolami. Wiem, że to tragikomiczne, ale tak było. I co najlepsze sprawcy czynu są na wolności.
Mimo wszystko postuluję o więcej zaufania do naszych współbraci.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... nie możemy ciągle rozpamiętywać. Wydaje mi się, że to do niczego dobrego nie prowadzi.
   Wskazane, byś odróżniła rozpamiętywanie od pamięci i wiedzy. Niechęć do pierwszego wiedzie u ciebie do lekceważenia tych drugich, na to zaś nie możemy sobie pozwolić. Przeczytaj uwagi Dudy poniżej oraz moją dla niej odpowiedź.
.
12-09-2008 08:50 
 Ocena 7 na 7
Duda (25557 punktów)
>   Wyjaśnię ci to: oni wiedzą, że w pewnych sprawach należy być czujnym. Wiedzą, że - na przykład - w Chorwacji "zwykły, sympatyczny człowiek", sąsiad i przyjaciel od piwa, często nawet skoligacony - okazywał się śmiertelnym zagrożeniem. Ni stąd, ni zowąd wyjmował nóż albo pistolet.
To może zdarzyć się wszędzie. Tak jak zdarzyło się na Śląsku, czy kresach wschodnich. Najpierw była sielanka, mieszane małżeństwa, wspólne życie a nagle wrogość i kamienie. Tyle że to nie sąsiedzi:Polacy, Niemcy, Ukraińcy byli tego przyczyną ale narastające podburzanie do nietolerancji. Na Ukrainie to był pop i ksiądz , na Śląsku gazety, i ludzie z zewnątrz. Tak jak obecnie Rydzyk sączy jad nienawiści do Żydów tak i wtedy księża, politycy sączyli ten jad. Nie Niemców, Rosjan czy Ukraińców powinniśmy się bać ale Rydzyków, Glępów, Nowaków, Bublów, Kaczyńskich oni sączą ten jad po kropelce aż zatrują coraz więcej osób. To nie brak pamięci a rozsądek powinien kazać nam pogrzebać trupy Powstania Warszawskiego, wojny, pogromów. Powinniśmy przestać nakręcać się do nienawiści.
Ci co poznali Rosjan wiedzą jacy to wspaniali serdeczni ludzie, to samo dotyczy poznanych lepiej Niemców czy Ukraińców a my wciąż zatruwamy nasze dzieci nienawiścią.
Zostawmy przeszłość historykom a zacznijmy szukać tego co nas łączy. Mickiewicz był Litwinem,Asnyk ,Słonimski byli Żydami czy z tego powodu nie byli Polakami?
Ci co przeżyli wojnę świadomie mają teraz około dziewięćdziesiąt lat ich najpiękniejsze lata przypadały na ten właśnie okres nie ma co się dziwić , że wracają wspomnieniami do czasów gdy byli piękni i młodzi.
12-09-2008 09:18 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Nie Niemców, Rosjan czy Ukraińców powinniśmy się bać, ale Rydzyków, Glempów, Nowaków, Bublów, Kaczyńskich...
   To bardzo ważne i bardzo słuszne stwierdzenie. Lecz istota mojej wypowiedzi polegała na wskazaniu, że wciąż jeszcze ci łajdacy są nazbyt skuteczni, byśmy mogli pozwolić sobie na brak pamięci, na to, by "mieć dość". Zbyt jeszcze często niewiedza i lekceważenie zagrożeń okazują się groźnymi same w sobie. Choćby dlatego, że owym Rydzykom, Nowakom, Bublom etc pozwalamy działać w najlepsze.
   W takiej sytuacji znudzenie Elżbiety łatwo może stać się zaskoczeniem.
.
12-09-2008 09:29 
 Ocena 2 na 2
Elżbieta (225 punktów)
>>
>   W takiej sytuacji znudzenie Elżbiety łatwo może stać się zaskoczeniem.
>.
>

Ja nie jestem znudzona. Jestem raczej trochę zatrwożona.
12-09-2008 10:07 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Ja nie jestem znudzona. Jestem raczej trochę zatrwożona.
   W odniesieniu do wypowiedzi Dudy: jest się czego bać! Niestety.

   Przy okazji polecam: www.racjon(*)two.w.bardzo.przyzwoitym.stylu
.
12-09-2008 10:12 
 Ocena 3 na 3
Duda (25557 punktów)
>Zbyt jeszcze często niewiedza i lekceważenie zagrożeń okazują się groźnymi same w sobie. Choćby dlatego, że owym Rydzykom, Nowakom, Bublom etc pozwalamy działać w najlepsze.
I dlatego trzeba odstawić wojnę do historii a nie odgrzewać w nieskończoność. Ja podobnie jak Elżbieta mam odruch wymiotny na Powstanie Warszawskie, Katyń i tym podobne "produkcje kulturalne" przy całym szacunku do pomordowanych.
Dla moich dzieci ten okres jest takim samym okresem historycznym jak bitwa pod Grunwaldem. Należałoby skończyć z rozpamiętywaniem krzywd. Życie jest przed nami i nie można iść do przodu z głową odwróconą do tyłu.
Zamiast gloryfikować powstanie warszawskie należało by zacząć gloryfikować powstanie wielkopolskie czy powstania śląskie o których młodzież nie wie prawie nic.
Z grzebania się w klęskach nikomu nic nie przyjdzie.
12-09-2008 11:46 
 Ocena 1 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Ja podobnie jak Elżbieta mam odruch wymiotny na Powstanie Warszawskie, Katyń i tym podobne "produkcje kulturalne" przy całym szacunku do pomordowanych.
To wina mediów - wzajemne przelicytowywanie się w pompatyczności prowadzi do efektów przeciwnych od zamierzonych.
Wskazany jest umiar, niestety nie wszyscy potrafią to zrozumieć...

>Zamiast gloryfikować powstanie warszawskie należało by zacząć gloryfikować powstanie wielkopolskie czy powstania śląskie o których młodzież nie wie prawie nic.
Trzeba ofiar, trzeba krwi, by coś zasłużyło na gloryfikację. Im więcej tym lepiej.

>Z grzebania się w klęskach nikomu nic nie przyjdzie.
Może oprócz nauki na przyszłość...

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Duda (25557 punktów)
>>Ja podobnie jak Elżbieta mam odruch wymiotny na Powstanie Warszawskie, Katyń i tym podobne "produkcje kulturalne" przy całym szacunku do pomordowanych.
>To wina mediów - wzajemne przelicytowywanie się w pompatyczności prowadzi do efektów przeciwnych od zamierzonych.
>Wskazany jest umiar, niestety nie wszyscy potrafią to zrozumieć...
To nie wina mediów one tylko bezmyślnie powielają to co było. Komuniści straszyli nas wojną, Niemcami by łatwiej było im rządzić, tą samą technikę stosują Kaczyńscy. To wina naszych polityków którzy nie potrafią się wyzwolić z komunistycznej przeszłości.
>Może oprócz nauki na przyszłość...
Od 60 lat uczą nas i uczą - czego? nienawiści?
Pozdrawiam
12-09-2008 17:36 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Widzę w twoich wypowiedziach dziwaczne nieco pomieszanie rozsądku z bardzo powierzchowną negacją, której istoty do rozsądku nie dopuszczasz - zapewne odruchowo, więc właśnie powierzchownie. Rzecz w tym, iż klasyfikujesz wszystko na zasadzie kontrastów: białe - czarne. Może to wina niezbyt wyważonych publikacji na owe tematy, rzeczywiście jest ich nadmierna ilość w stylu, który może budzić "odruchy wymiotne".
   Jednakże zważ sama w swym rozsądku, czy wydarzenia, okupione realnymi ofiarami oraz prawdziwą ceną krwi - zasłużyły na takie odruchy jedynie dlatego, że bałwan jeden i drugi przedstawia je w haniebny dla niego sposób?
   Zastanów się, jak przyjęliby rozstrzeliwani powstańcy twoje "odruchy wymiotne".

>To wina naszych polityków którzy nie potrafią się wyzwolić z komunistycznej przeszłości.
   Próba uzasadnienia powyższego zdania musiałaby prowadzić do nieprawdy, lub nawet wielkiego głupstwa. Nie daj się zwieść słowom, pomyśl nad nimi.

>Od 60 lat uczą nas i uczą - czego? nienawiści?
   Pomijając wymienione przez ciebie indywidua, nikt normalny nie uczy nienawiści. Sama znajomość historii uczy jedynie - jak pisałem wyżej - czujności. Ostrożności.

   Swoją drogą, uczy też, że ludzie nie uczą się niczego z historii - na ogół. I widać to po wypowiedziach twoich oraz Elżbiety. Szkoda.
.
12-09-2008 18:32 
 Ocena 4 na 4
Duda (25557 punktów)
>Może to wina niezbyt wyważonych publikacji na owe tematy, rzeczywiście jest ich nadmierna ilość w stylu, który może budzić "odruchy wymiotne".
>   Jednakże zważ sama w swym rozsądku, czy wydarzenia, okupione realnymi ofiarami oraz prawdziwą ceną krwi - zasłużyły na takie odruchy jedynie dlatego, że bałwan jeden i drugi przedstawia je w haniebny dla niego sposób?
Do powstańców mam wielki szacunek ale mam też synów, na samą myśl że jakiś kretyn wyśle ich na wojnę z powodu jakiś swoich fobii lub ambicji to skóra mi cierpnie.
Teraz rozpoczął się proces odpowiedzialnych za stan wojenny a czy ktoś postawił przed sądem dowódców powstania warszawskiego winnych posłania na śmierć 200 000 osób.
Jak słuchałam L.Kaczyńskiego, gdy to nagle się ożywił i z ogniem w oczach mówił o militarnej pomocy Gruzji... On nie ma synów do wysłania na wojnę. "odruchy wymiotne" mam w stosunku do gloryfikacji umierania, do gloryfikacji wojny nie ma nic pięknego w umieraniu.
>   Pomijając wymienione przez ciebie indywidua, nikt normalny nie uczy nienawiści.
Gloryfikacja powstania jest równocześnie pretekstem do wypominania zbrodni zarówno Niemcom jak i Rosjanom.

Niemcy jako naród mają teraz taki sam stosunek do wojny jak my. Tez mają grupy faszystów z ogolonymi głowami jak u nas. ( Tyle że tam sądy inaczej niż i nas postrzegają salut rzymski). To już jest pokolenie powojenne.
A czego uczy historia? Że każdy naród jest zdolny do zbrodni. Polacy nie są wyjątkiem ani lepsi ani gorsi.
I jakoś nie widzę tej czujności w odniesieniu do Młodzieży Wszechpolskiej czy Rydzyka.
>   Swoją drogą, uczy też, że ludzie nie uczą się niczego z historii - na ogół. I widać to po wypowiedziach twoich oraz Elżbiety. Szkoda.
Myślę, że inaczej niż Ty postrzegamy pewne rzeczy może dlatego, że jesteśmy kobietami, nigdy nie fascynowała nas wojna ,zbrojenia, wojsko to zawsze był świat mężczyzn. Dla nas wojna jest czymś innym budzi strach a nie fascynacje.
12-09-2008 20:28 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Myślę, że inaczej niż ty, postrzegamy pewne rzeczy, może dlatego, że jesteśmy kobietami, nigdy nie fascynowała nas wojna, zbrojenia, wojsko, to zawsze był świat mężczyzn. Dla nas wojna jest czymś innym, budzi strach, a nie fascynacje.
   Rzeczywiście, trochę się zagalopowałem wobec damskiej perspektywy. Przepraszam. Wasz punkt widzenia, mimo męskich "odchyleń", jest konieczny, stanowi bowiem warunek równowagi. Niemniej, zgodę zawsze trzeba wypracować.
   Przesłanką niechaj będzie fakt, że męska fascynacja wojną kończy się w chwili, gdy zaczynają strzelać. Wtedy rodzi się to, co u kobiet: strach. Tego nie znają jedynie politycy: do nich na ogół nie strzelają. Nie, by istniała taka zasada. Politycy po prostu nie narażają się na pociski.

>Do powstańców mam wielki szacunek, ale mam też synów, na samą myśl, że jakiś kretyn wyśle ich na wojnę z powodu swoich fobii lub ambicji, skóra mi cierpnie.
   Rzadko, co prawda, ale czasem powód wojny bywa inny, na przykład, gdy trzeba bronić się przed ambicją lub fobią jakiegoś kretyna.

>... czy ktoś postawił przed sądem dowódców powstania warszawskiego winnych posłania na śmierć 200 000 osób.
Polecam: www.racjon(*)5246/q,Powstanie.oczami.kibica

>Gloryfikacja powstania jest równocześnie pretekstem do wypominania zbrodni zarówno Niemcom jak i Rosjanom.
   Tu bym akurat nie całkiem zgodził się z tobą. Tak, jeśli to gloryfikacja, w miejsce rzeczowej pamięci i relacji. Podwójne "tak", jeśli zarazem stanowi poszukiwanie winnego.

>Niemcy jako naród mają teraz taki sam stosunek do wojny jak my.
   Na ogół zgoda. Nie zapominaj jednak, że ten naród do dziś nie zmienił swej konstytucji, która w preambule uznaje za nadal niemieckie wszystkie tereny, jakie zajmowała Rzesza przed II wojną. Czyli nasze ziemie zachodnie to, wg niemieckiego prawa, nadal "ich ziemie". To dlatego Niemcy jako państwo nie uznały dotąd granicy na Odrze i Nysie, odmówiwszy podpisania traktatu pokojowego. Według ich praw, ziemie zachodnie są jedynie pod "tymczasowym zarządem" polskim.
   Ponieważ zarazem faktem jest, że Hans i Johann raczej nie dadzą się namówić na wojnę w okopach, Niemcy jako państwo wysyłają na wschód zamiast dywizji w mundurach - pliki euro (wcześniej marek).

   Stąd moje (nie tylko moje) wezwanie do czujności.

>... jakoś nie widzę tej czujności w odniesieniu do Młodzieży Wszechpolskiej czy Rydzyka.
    Nie będziemy oceniać oszołomów, dobrze?

   Pozwolę sobie przesłać uśmiech oraz uwagę, że bez kobiet świat byłby całkowicie nieznośny.
.
12-09-2008 21:23 
 Ocena 1 na 1
Duda (25557 punktów)
>   Na ogół zgoda. Nie zapominaj jednak, że ten naród do dziś nie zmienił swej konstytucji, która w preambule uznaje za nadal niemieckie wszystkie tereny, jakie zajmowała Rzesza przed II wojną. Czyli nasze ziemie zachodnie to, wg niemieckiego prawa, nadal "ich ziemie". To dlatego Niemcy jako państwo nie uznały dotąd granicy na Odrze i Nysie, odmówiwszy podpisania traktatu pokojowego. Według ich praw, ziemie zachodnie są jedynie pod "tymczasowym zarządem" polskim.
Nie jestem specjalista od prawa międzynarodowego więc nie trudno mi argumentować ale coś mi się wydaje, że nie jest tak jak mówisz.Z RFN Polska miała podpisane jakieś porozumienia a wchłonięcie NRD spowodowało uznanie zawartych z NRD sojuszy. Fotyga zaraz jak nastała wygłupiła się strasznie domagając się od Niemców traktatu w sprawie ostatecznie z Niemcami załatwionej.I jestem pewna , że granica na Odrze i Nysie jest jak najbardziej traktatowo ubezpieczona.
Ale o to nie będziemy się spierać.
W sumie chodzi o to by nie wywlekać za każdym razem Niemcom Hitlera a Rosjanom Katynia. Było minęło. Pamiętać powinniśmy ale nie podtykać im co chwile tego pod nos i żądać skruchy. To samo dotyczy Ukrainy. I nie podniecać się bez końca swoimi krzywdami.
PS A co do oszołomów ja bym ich nie lekceważyła na razie nie są groźni ale w każdej chwili mogą się tacy stać.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Nie jestem specjalistą od prawa międzynarodowego więc nie trudno mi argumentować...
   Trudno, czy nie trudno?

>... ale coś mi się wydaje, że nie jest tak jak mówisz.
   Natomiast mi się nie wydaje, po prostu wiem. Z NRD traktat był, to się zgadza, lecz nie mógł on zostać uznanym przez RFN z powodów, o których pisałem wyżej: stanowiłby naruszenie konstytucji. Na tym argumencie rząd niemiecki odsuwa zgodę na zawarcie traktatu w nieskończoność, właśnie dlatego, że wymaga to zmiany w konstytucji. Podam ci jako ciekawostkę, iż akt ten uchwalono w 1949 roku jako tymczasowy, zastrzegając w nim obietnicę sformułowania nowej konstytucji "po zjednoczeniu", co dotąd nie nastąpiło. Póki co, prawo obywatelstwa niemieckiego przysługuje każdemu urodzonemu na terenach Rzeszy wg stanu na 31 grudnia 1937 roku. Spójrz na mapę, dokąd wówczas Rzesza sięgała... W pewnych zaś wypadkach prawo to rozciąga aż po rok 1933.

   Erika Steinbach opiera swoje roszczenia właśnie także na owych zapisach, wspartych prawem własności, spisanym po dokonanych przed tą datą usunięciach obywateli polskich.

   Układy, zawarte w listopadzie 1990 roku, wydawały się rozstrzygać pomyślnie dla nas te kwestie, nie zostały jednak przez Bundestag ratyfikowane, mają więc wartość deklaratywną, nie faktyczną i prawną.

Zajrzyj tu: www.warsch(*)hau/pl/03/D__PL/UB__D__PL.html
.
12-09-2008 21:45 
 Ocena 2 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Teraz rozpoczął się proces odpowiedzialnych za stan wojenny a czy ktoś postawił przed sądem dowódców powstania warszawskiego winnych posłania na śmierć 200 000 osób.
To pytanie należałoby zadać w telewizji publicznej. Podobno mamy wolne media...

>Jak słuchałam L.Kaczyńskiego, gdy to nagle się ożywił i z ogniem w oczach mówił o militarnej pomocy Gruzji...
Prezydent Kaczyński już liczył siły. Polska, Ukraina, Estonia, Litwa, Łotwa to ponad sto milionów ludzi. Można by spróbować wypowiedzieć wojnę Rosji..
To jakaś paranoja. Ten człowiek jest chory z nienawiści a Rosja jest jego obsesją. Widać to jak na dłoni.

>Gloryfikacja powstania jest równocześnie pretekstem do wypominania zbrodni zarówno Niemcom jak i Rosjanom.
Pięknie piszesz, szkoda, że Twoje słowa nie mogą dotrzeć do wszystkich domów w Polsce.

>A czego uczy historia? Że każdy naród jest zdolny do zbrodni. Polacy nie są wyjątkiem ani lepsi ani gorsi.
W mediach publicznych Polacy są zawsze ofiarami historii i spisków państw ościennych.
Winni są inni...

>I jakoś nie widzę tej czujności w odniesieniu do Młodzieży Wszechpolskiej czy Rydzyka.
Widać na co się zanosi - ludzie poddani takiej presji medialnej stają się łatwym materiałem do obróbki. Nawet instynkt samozachowawczy przestaje funkcjonować.

>Myślę, że inaczej niż Ty postrzegamy pewne rzeczy może dlatego, że jesteśmy kobietami, nigdy nie fascynowała nas wojna ,zbrojenia, wojsko to zawsze był świat mężczyzn.
Kobiety są wspaniałe, są dużo mądrzejsze od mężczyzn, jest w nich jakaś ponadczasowa mądrość pokoleń, jakaś siła wzięta z samego łona Ziemi i Matki Natury. Nie darmo pierwszymi bóstwami na Ziemi były bóstwa żeńskie (Wielka Macierz). To zupełnie naturalne, przecież to właśnie kobiety dawały życie, a nie kojarzono jeszcze tego wówczas z aktem płciowym. W mojej żonie widzę nie tylko żonę ale również matkę. Mimo, że jestem od niej starszy o dziewięć lat, to nadal czuję się jak dziecko przy piersi matki...
I wcale się tego nie wstydzę.

Pozdrawiam - Zbyszek


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Z.Szulc (3 punktów)
Jak pięknie piszesz o swojej rodzinie na pewno jesteście szczęśliwą rodziną
13-09-2008 08:10 
 Ocena 1 na 1
Elżbieta (225 punktów)

>   Swoją drogą, uczy też, że ludzie nie uczą się niczego z historii - na ogół. I widać to po wypowiedziach twoich oraz Elżbiety. Szkoda.
>.
>

Przepraszam bardzo! Do historii mam jak najbardziej pozytywny stosunek. Nigdy nie traktowałam jej pobieżnie. Wręcz przeciwnie. Wychowałam się w domu z tzw. tradycjami i wiele prawd znałam wcześniej niż moi rówieśnicy. Ale właśnie ta wiedza pozwala mi mieć taki a nie inny stosunek do świata. Gdybym chciała być "żądna zemsty" lista "złych uczynków" naszych "sąsiadów" byłaby długa. A ponieważ miarą człowieka jest jego tolerancja, stawiam na nią.
Tak z ciekawości! Czy wydaje Wam się, że wojna z Irakiem, to wojna słuszna?
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... Do historii mam jak najbardziej pozytywny stosunek (...). A ponieważ miarą człowieka jest jego tolerancja, stawiam na nią.
   Sądzę, że już pojmuję powód twoich wewnętrznych sprzeczności, Elżbieto. Zdumiewająco wielu temu ulega. Wychowani z nadmiernym zapałem przez humanitarystów rozmaitej maści, starają się pogodzić to, co jest nie do pogodzenia: naturalnie ludzką, agresywną postawę wobec zagrożenia - z zasadami humanitarystycznej tolerancji. Nawet, wbrew naturze, starają się czynić z tego "miarę człowieka".

   Aby nie przeciągać tutaj wypowiedzi, również i ciebie odsyłam ku zastanowieniu:
www.racjon(*)two.w.bardzo.przyzwoitym.stylu

>Tak z ciekawości! Czy wydaje Wam się, że wojna z Irakiem, to wojna słuszna?
   Poprawna odpowiedź brzmi, że żadna wojna nie może być słuszną. To bardzo ładnie brzmi - ale "poprawność" zwykle opiera się na demagogii. Choć, w tym wypadku, sprawa jest skomplikowana. Słuszne powody tej wojny zostały w iście amerykańskim stylu wprowadzone w życie, stając się niesłusznymi. Jest to niezły przykład samobójczego działania humanitaryzmu.
   Pozdrawiam.
.
13-09-2008 10:05 
 Ocena 1 na 1
Elżbieta (225 punktów)
>>... Do historii mam jak najbardziej pozytywny stosunek (...). A ponieważ miarą człowieka jest jego tolerancja, stawiam na nią.
>   Sądzę, że już pojmuję powód twoich wewnętrznych sprzeczności, Elżbieto.
>.
>
Ja to tolerancja. Tolerancja to ja. Nikt mi tego nie wpoił. Taka jestem. Im starsza tym bardziej tolerancyjna. Oczywiście bez przesady. Jest taki margines ludzkiego bytu, który rzecz jasna tolerancji nie podlega. Nie pojmujesz moich wewnętrznych sprzeczności, bo nie są takie jak myślisz. Mam inne problemy. Prawda i kłamstwo, nawet historyczne ( banalne ale problem istnieje ). Lojalność i nie..., zdrada i wierność.
Wszystko jakby nie było mieści się też w ramach rozległej historii.
13-09-2008 11:03 
 Ocena 2 na 2
Elżbieta (225 punktów)

Gdzieś tam Zbysław miał wątpliwości co do uznania przez Niemców granicy na Odrze i Nysie. Ratyfikacja "wcześniejszego" Układu Granicznego pomiędzy Polską a Niemcami nastąpiła podczas posiedzenia Bundestagu 16 grudnia 1991. Uprawomocniła się i weszła w życie 16 stycznia 1992.

Ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej.
13-09-2008 16:43 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Ratyfikacja "wcześniejszego" Układu Granicznego pomiędzy Polską a Niemcami nastąpiła podczas posiedzenia Bundestagu 16 grudnia 1991. Uprawomocniła się i weszła w życie 16 stycznia 1992.
   Sprawdziłem z zaskoczeniem: zgadza się. Tyle, że informację o tym naprawdę trudno wygrzebać, chociaż powinna być w spiżu wykuta...
   Niemniej, przepraszam za moją dezinformację. I dziękuję za poprawkę.

   Edycja: Ale konstytucji, skurczybyki, nie kwapią się zmienić!
.
awitu (7627 punktów)
Nigdy nie rozumiałam nienawiści rasowej, religijnej i powstającej na gruncie nacji, nawet po napisaniu pracy o jednej z nich, może to wynik tego że jestem mieszańcem, rodzina poskładana z najróżniejszych nacji, często sobie wrogich, rożnych religii także wrogich. Egzystuję między Polakami i Niemcami, nie zauważam by jedni byli lepsi od drugich na co dzień, i jedni i drudzy bywają zabawni, denerwujący, czasami śmieszni w swych poglądach. Mam przyjaciół i wśród Niemców i wśród Polaków. Równie dobrze mieszka mi się Szczecinie i w Berlinie.

Ach mam jedną małą słabość do Opery Berlińskiej.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
06-08-2008 01:41 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

    awitu, wybacz głupie pytanie, ale bardzo mnie ono niepokoi: to gęganie na końcu twoich wpisów, to na jaki temat?
.
awitu (7627 punktów)
>    awitu, wybacz głupie pytanie, ale bardzo mnie ono niepokoi: to gęganie na końcu twoich wpisów, to na jaki temat?

Oj widzę że stopka stała się formową zagadką, nie jesteś pierwszy

Nie ma głupich pytań
to cytat z "Nomów księga odlotu" Terry Pratchetta, nie martw się to żaden nowy kult czy wyznanie wiary. Bardzo lubię tę książeczkę a ten cytat jest dla mnie zabawny, bo obrazuje jak irracjonalne mogą być religie.

pozdrawiam

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
06-08-2008 04:17 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Nie ma głupich pytań

   Niebawem postaram się udowodnić coś przeciwnego - w kolejnym felietonie.

>...to cytat z "Nomów księga odlotu" Terry Pratchetta. Nie martw się, to żaden nowy kult, czy wyznanie wiary.

   Słyszałem o jegomościu, że to fantastyczny guru chorych na wybujałą wyobraźnię. Zawsze mi imponowali tacy, ponieważ jest wielką sztuką, bliską artyzmowi, pisać samą nieprawdę i jeszcze zarabiać na tym. Niestety, wyrobnicy prawdy zawsze mieli ciężkie życie, niezależnie od starań.

   Wyjaśnienie jednak pożyteczne, dziękuję.
.
06-08-2008 08:57 
 Ocena 1 na 1
Przemysław Biegański (52 punktów)
O - a ja tegoż jegomościa, Terrego Pratchetta bardzo polecam, zwłaszcza "Pomniejsze bóstwa" z cyklu opowieści o świecie Dysku. Po prawdzie, to wcale nie jest taka nieprawda jak Pan sądzi , raczej setki ton prawdy ulukrowane maską "nieprawdy" i z wisienka przedniego humoru i ironii. Do tego rewelacyjnie tłumaczone na język polski przez Piotrka Cholewę.

No dobrze, koniec offtopu.
07-08-2008 10:20 
 Ocena 2 na 2
elfir (1058 punktów)
>O - a ja tegoż jegomościa, Terrego Pratchetta bardzo polecam, zwłaszcza "Pomniejsze bóstwa" z cyklu opowieści o świecie Dysku.
Ja też. Żeby bawić się jego ksiązkami trzeba być czasem nieźle obeznanym w naukach ścisłych i literaturze (a nawet dziełach L.Webbera
06-08-2008 14:41 
 Ocena 4 na 4
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Nie ma głupich pytań
Azali? No to masz pytanie. "Czy bezpłodność może być dziedziczna?"
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
awitu (7627 punktów)

>Azali? No to masz pytanie. "Czy bezpłodność może być dziedziczna?"

hahaha dobre! ale w naszych czasach i nowych technikach pytanie już nie jest tak głupie


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Elżbieta (225 punktów)
>>Nie ma głupich pytań
>Azali? No to masz pytanie. "Czy bezpłodność może być dziedziczna?"
>JATO
>
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.


Jato! A cóż tak z doskoku. A może zajęlibyśmy się sensem Wypraw Krzyżowych. Pisze z dużej litery, ale nie wiem dlaczego!
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... Piszę dużą literą, ale nie wiem dlaczego!
Bo były także wyprawy nie-krzyżowe, choć i one pod znakiem krzyża, przykładowo na jabłka od plebana. To też było duże ryzyko.
.
13-09-2008 00:50 
 Ocena 2 na 2
Myflowers (2721 punktów)
>>    awitu, wybacz głupie pytanie, ale bardzo mnie ono niepokoi: to gęganie na końcu twoich wpisów, to na jaki temat?
>Oj widzę że stopka stała się formową zagadką, nie jesteś pierwszy
>Nie ma głupich pytań
>to cytat z "Nomów księga odlotu" Terry Pratchetta, nie martw się to żaden nowy kult czy wyznanie wiary. Bardzo lubię tę książeczkę a ten cytat jest dla mnie zabawny, bo obrazuje jak irracjonalne mogą być religie.
>pozdrawiam
>
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."

>
To ja zainteresowanemu dodaje drugi cytat:
Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./ Terry Pratchett/
Pozdrawiam serdecznie , awitu
M.


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
13-09-2008 01:54 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Co wy mnie tak, dziewczyny, z tym Pratchettem? Jeszcze trochę, a zacznę go czytać. Tylko kto wtedy będzie pisał? Dokowski?!

   Macie za to: zbyslaw-sm(*)et.pl/2,ID336905696,index.html
.
13-09-2008 13:16 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>   Co wy mnie tak, dziewczyny, z tym Pratchettem? Jeszcze trochę, a zacznę go czytać. Tylko kto wtedy będzie pisał? Dokowski?!
>   Macie za to: zbyslaw-sm(*)et.pl/2,ID336905696,index.html

Czyżbyś był zazdrosny Zbyszku? Nie masz o co, ja na Twojej ławeczce przysiadam już od dłuższego czasu, siadywałam na niej zanim jeszcze zaczęłam pisać na tym forum.

Ty lepiej pisz, a czytanie pozostaw pożeraczom słowa pisanego.

pozdrawiam

"Colorless green ideas sleep furiously"
13-09-2008 16:51 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Czyżbyś był zazdrosny Zbyszku?
   A cóż to za chłop bez zazdrości? To wycinek z gazety! A jeszcze, gdy przysiadasz tak dawno...

   Cytat: "Zazdrość - to ostatnie, co zostaje po prawdziwym mężczyźnie".
.
piątek (1035 punktów)
Jeżeli mam być szzczery w takim temacie to, po pierwsze nie mam żadnego sentymentu do obozów, wojny i ofiar poległych podczas wszelkiego rodzaju powstań, bo jak nie trudno się domyślić nikogo tam nie znałem, więc tak jakby więź emocjonalna nie mogła powstać, tak też nie mam nic do Niemców bo , i to też jest chyba wiadome ,większość odpowiedzialnych za to już nie żyje. A po drugie drażni mnie ,że Polacy mają tendencję do rozgrzebywania, już prawie zagojonych ran.


"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
lapathor (69 punktów)
>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec i ich rodowitych
>mieszkańców? Czy czujecie do nich ból za to co wydarzyło się w I i II Wojnie Światowej, choć relacje
>z niej większość z nas zna tylko z podręczników szkolnych i czasopism. Jaka jest wasza opinia na ten
>temat?

Jak byłem za granicą miałem do czynienia na uczelni z Niemcami , Francuzami, Rosjanami , Szwedami i pare inncyh. Głównie w kręgach naukowych - wykładowcy. I z pewnością mogę powiedzieć że Niemcy są bardzo solidni, zdyscyplinowaniem a porządek i perfekcjonizm mają wszczepiony w naturę. Jak coś robią to solidnie, włączając mordowanie. Oczywiście są wyjątki ale ogólnie rzecz biorąc inne narodowości nie mają tych cech w takim natężeniu.

Miałem również parę znajomych Niemców i szczerze powiedziawszy byli mi najbliżsi, no może jeszcze ludzie ze Słowacji i Litwy podobnie. Co prawda Hitler, II Wojna itp.. to tematy na które nie lubili rozmawiać.

Popatrzmy na fakty o Niemcach, niedawno przegrali wojnę i w 50 lat stali się potęgą gospodarczą świata ( 3 lub 4 PKB miejsce zależy od rankingu) a największym eksporterem. Są słabsi od Japonii co prawda, ale ona odniosła małe straty podczas wojny i do tego Japończyków jest znacznie więcej.

Wystarczy popatrzeć na te fakty obiektywnie i stwierdzenia nasuwa się samo - to jest genialny naród, takie jest moje zdanie.

Na dodatek powiem że młodzi Niemcy wyjeżdżający za granice czasem boja-wstydzą się powiedzieć kim naprawdę są i podają się za Szwedów ..itp.

Fakt, mają grzechów na sumieniu co niemiara ale weźmy Rosję.... wydaje mi się że wcale lepsi nie byli, wręcz przeciwnie. Moja babcia mówiła że zdecydowanie wolałaby być pod okupacja Niemców niż Rosjan.
06-08-2008 21:38 
 Ocena-1 na 1
avenger (463 punktów)

>Wystarczy popatrzeć na te fakty obiektywnie i stwierdzenia nasuwa się samo - to jest genialny naród, takie jest moje zdanie.

Rozumiem, naród panów nadludzie?Czy o to chodziło panu rozumiem ,że solidaryzuje się pan z poglądami Adolfa Hitlera.


lapathor (69 punktów)
>>Wystarczy popatrzeć na te fakty obiektywnie i stwierdzenia nasuwa się samo - to jest genialny naród, takie jest moje zdanie.
>Rozumiem, naród panów nadludzie?Czy o to chodziło panu rozumiem ,że solidaryzuje się pan z poglądami Adolfa Hitlera.
>
>

nie bawię się w szerzenie tego typu poglądów, od tego są hipokryci.
Po prostu stwierdzam fakty. A Adolf Hitler moim zdaniem trochę przeholował w tym temacie.
07-08-2008 01:50 
 Ocena 1 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Po prostu stwierdzam fakty. A Adolf Hitler moim zdaniem trochę przeholował w tym temacie.

   Jak wiemy, przeholował mniej więcej o 65 milionów ludzi. Ile z tego było uzasadnione, ile zaś "trochę" przeholowane?

   Każda ilość z tych milionów pozwala nazwać cię dowolnie obelżywie.
.
lapathor (69 punktów)
Ostatnio przypomniałem sobie o tym wątku ...i..

Śmigalski mądralo!!!, nie wiem ile masz lat, co studiowałeś itp. Widzę, że należysz do PSR, masz sporo wypowiedzi na forum. itp. a wobec takiej osoby ma się pewne wymagania.

Ale z tym "dowolnie obelżywie" to przesadziłeś. Wiem, że ludzie mają w zwyczaju używać nad wyraz silnych wyrażeń do okazywania uzyskania dominacji, ja w tym wypadku się powstrzymam(chyba), choć myślę że "dowolnie obelżywa" riposta byłaby na miejscu.

Uświadomię Cię, w życiu nikogo nie okradłem, nie oszukałem świadomie, nikogo nie zabiłem i nie mam zamiaru itp. Hitler, a dokładnie jego podopieczni zabijali ludzi jak my muchy ... bo bzyczy.

Jak ktoś se coś powie, czasem palnie, albo powie coś co może być różnie zinterpretowane może być dowolnie obrażana....jakim prawem? ....bo brzydko mówi( BZYCZY)...stukni się w głowę

Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Wystarczy popatrzeć na te fakty obiektywnie i stwierdzenia nasuwa się samo - to jest genialny naród, takie jest moje zdanie.

>Fakt, mają grzechów na sumieniu co niemiara ale weźmy Rosję.... wydaję mi się że wcale lepsi nie byli, wręcz przeciwnie. Moja babcia mówiła że zdecydowanie wolałaby być pod okupacja Niemców niż Rosjan.

Może więc nie "genialny" (wyróżnik) lecz taki sam jak każdy inny; ani lepszy (wady), ani gorszy (zalety)?

Ponadto: jeśli "popatrzeć na te fakty obiektywnie", to już nie "takie jest moje zdanie"!

fides ex necessitate esse non debet
elfir (1058 punktów)
>Jaka jest wasza opinia na ten temat?

Jestem pod tym względem całkiem nieracjonalna. Indoktrynacja od dzieciństwa wbiła mi w podświadmość pewnien strach czy też nieufność wobec tej nacji.

Najważniejsze, ze wiem o tym i staram się postępowac w kontaktach z Niemcami kierując się rozumem a nie podświadomymi reakcjami. Ale nie jestem pewna czy mogę byc w tej kwestii całkowicie obiektywna.
Kowalski (1042 punktów)
Warum?

Dlaczego odwieczny? Sam piszesz jedynie o dwóch wojnach, w tym jednej, w której Polska jako kraj nie występowała (mimo oddziałów u zaborców).
Owszem, Niemcy są sąsiadami, co oznacza, że o konflikty z nimi w historii było łatwiej niż o konflikty z Włochami, Francją, Anglią, czy USA. Ale nawet tak licząc, to nie było tych konfliktów dużo, a dzieliły je lata (czasem nawet setki) pokojowej współegzystencji. Zresztą głównym niebezpieczeństwem ze strony Niemców dla Polski nie była ich agresywność, ale przewaga demograficzno-kulturalna.

Piszesz gdzieś, że Niemców nienawidzisz za to co zrobili -- wiesz, ja pamiętam moich dziadków, sąsiadów-emerytów, którzy wojnę przeżyli. Potrafili oni nienawidzieć Niemców jako państwa, nienawidzić Hitlera, ale już jeśli chodzi o zwykłych Niemców, których w czasie wojny spotkali, to stosunek do nich był zupełnie inny. Dostrzegano ich własną tragedię w bombardowanych miastach, dostrzegano, gdy starali się być ludzcy wobec Polaków, dostrzegano ich dobre gesty. (Owszem, dostrzegano też złych Niemców. Ale tak jak dostrzega się złych Polaków obok.) Czasem wydaje mi się, że Niemców (i nie tylko) właśnie najbardziej nienawidzi się na odległość, za pośrednictwem prasy, gazet, telewizji. Osobiste relacje to zmieniają.

Piszesz gdzieś o drugim Hitlerze, który w Niemczech miałby szansę. Zapewne jest coś takiego, że inspiracjom totalitarnym poddają się miliony ludzi. Ale dlaczego Niemcy mieliby być szczególnie podatni? Owszem, w latach 30 isniały ku większej podatności przesłanki, ale obecnie wydaje mi się, że większe 'szanse' na totalitarnego wodza mamy w Polsce, gdzie po latach przemian było sporo rozczarowań, gdzie łatwo neguje się demokrację, gdzie całkiem wiele osób uważa iż przydałby się twardy człowiek, który zrobi porządek.

Sugerujesz jakąś podatność Niemców na przemoc -- słynną jest sprawą, jak w latach 60 Amerykanie starali się udowodnić, że w ich wolnym kraju, gdzie każdy może być nonkonformistą, gdzie od dziecka uczy się wolności i niezależności, to zupełnie niemożliwie. I dowiedli czegoś wręcz przeciwnego. Owszem, nie każdy -- ale Niemców też to dotyczy.

Wracając do tematu, co sądzę o Niemcach? Nic szczególnego, kraj jak kraj, z ciekawą i wyrafinowaną kulturą przeszłości (niemiecki barok, czy romantyzm), mający aspirację do oderwania się od przypisywanej sobie ciężkości -- czasem wręcz zbyt nachalną aspirację... (Kiedyś żartobliwie opisywano narody europejskie, o Niemcach powiedziano, iż bardzo chcieliby zostać Włochami -- coś w tym jest.)
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Od małego chłopca zastanawia mnie myśl jaką wy macie opinię na temat Niemiec

Mój stosunek do Niemców określił się po przeczytaniu 29 tomów "Historii Polski do roku 17??" (zapomniałem dokładnie tytułu) Kraszewskiego - to najlepszy wykład historii Polski dawnych czasów - całkowicie obiektywny, troszkę co prawda bezładny, ale nie ma żadnej koncepcji politycznej. Mam więc stosunek do Niemców całkowicie racjonalny, jak Kraszewski - Niemcy to po prostu wyższa cywilizacja (jak Śląsk i Czechy), ani nam wroga, ani przyjazna.


doku
Ławreszuk (2276 punktów)
>Niemcy to po prostu wyższa cywilizacja

A jednak rasa panów????????????????????


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A jednak rasa panów????????????????????

Rasowo może nawet stoją niżej, jednak zawsze było im bliżej do innych ośrodków cywilizacji - przecież to oni byli u nas misjonarzami chrześcijaństwa, a nie my u nich naszego słowiaństwa. To oni byli dla nas wzorcem, jak dobrze organizować miasta i wsie.

Natomiast kwestie rasowe są bardzo delikatne i skomplikowane, niemniej można przytoczyć pewne fakty, np. że zaskakująco łatwo Niemcy dali się ogłupić tak debilnej i prostackiej propagandzie jak nazistowska, że zaskakująco masowe było w NRD poparcie dla wartości sowieckich, szczególnie wśród młodzieży.

Zauważ, że ta niższa jak by nie było jakość mózgów niemieckich, nie miała istotnego wpływu na to, co najważniejsze - czyli na zdolność budowania i odbudowywania cywilizacji. Niemców cechuje np. zupełnie niespotykana otwartość na świat, która zaowocowała m.in. tym, że przez dziesiątki lat NRF a potem RFN był krajem, który prowadził handel zagraniczny (zarówno eksport jak import) w skali niewyobrażalnej dla innych narodów - wartość tej wymiany w przeliczeniu na jednego mieszkańca była o rząd wielkości wyższa niż innych krajów cywilizowanych (tak, tak, w sumie mieli większą wymianę niż całe USA) a 100 lub 1000 razy wyższa niż w krajach prymitywnych.

Niemcy zawsze mieli liczne kontakty z sąsiadami, od samego początku formowania się narodu, zawsze byli narodem o bardzo słabo określonych granicach, to musiało sprzyjać rozwojowi cywilizacyjnemu ich kraju, nawet jeśli idywidualnie (rasowo) Niemcy mieli mniej zalet umysłu niż ich sąsiedzi.

doku
08-08-2008 15:42 
 Ocena 1 na 1
Ławreszuk (2276 punktów)
>Rasowo może nawet stoją niżej, jednak zawsze było im bliżej do innych ośrodków cywilizacji - przecież to oni byli u nas misjonarzami chrześcijaństwa, a nie my u nich naszego słowiaństwa.

Św. Wojciech był zdaje się Czechem, ale nie ulega wątpliwości, że właściwa zaraza nadciągnęła z Niemiec. Spowodowane to było jednak nie jakąś ich "wyższością" cywilizacyjną, tylko bliskością geograficzną. Trend chrystianizacji był ogólnoeuropejski.

>To oni byli dla nas wzorcem, jak dobrze organizować miasta i wsie.

Hmm... Zadumałem się teraz. Nie bardzo wiem, skąd masz takie wiadomości. Ja ze swojej strony, jako mieszkaniec tzw. ziem odzyskanych nie widzę w "organizacji miast i wsi" lubuskiego niczego budującego. Główne drogi krajowe poprowadzone właśnie niemieckim zwyczajem meandrują przez środki wiosek!!! między stodołami i oborami. Droga tyczona jest od kościoła do kościoła (geodeci jako punkty odniesień obierali kościelne wieże). Dużo wyższą cywilizacją w tym względzie wykazali sie zaborcy rosyjscy, którzy drogi prowadzili prosto, a nie od gospodarstwa do gospodarstwa. Wiem, co mówię, bo to spostrzeżenia mojego ojca, cenionego drogowca z 35 letnim stażem. Jeśli zaś chcesz pragniesz zakosztować luksusów organizacji miasta Gorzowa Wlkp., to z radością zapraszam. To miasto było postrachem wszystkich zdających egzaminy na prawo jazdy! Paskudne krzyżówki, drogi o przebiegu jak z dziecięcych bajek. Istny koszmar. Dopiero teraz zaczyna się to zmieniać. I to nie pod wpływem Niemców.

>Natomiast kwestie rasowe są bardzo delikatne i skomplikowane, niemniej można przytoczyć pewne fakty, np. że zaskakująco łatwo Niemcy dali się ogłupić tak debilnej i prostackiej propagandzie jak nazistowska, że zaskakująco masowe było w NRD poparcie dla wartości sowieckich, szczególnie wśród młodzieży.

Jako mieszkaniec nadgranicznej miejscowości, który z przyczyn zawodowych ma sporo do czynienia z Niemcami, przyznam Ci tu rację. Może wydawać sie zaskakującą podatność Niemców na ideologie totalitarne, ale nie po przyjrzeniu się ich modelowi społeczeństwa. Niemcy zbudowali swoją potęgę na bezwzględnym posłuszeństwu dla władzy. Niemcy są krajem owszem - kapitalistycznym, ale bardzo opiekuńczym socjalnie - nadopiekuńczym. Ta nadopiekunczość przejawia sie również przeregulowaniem norm współżycia społecznego. By takie posłuszeństwo utrzymać, potrzebny jest odpowiedni "trening" człowieka od małego. Mały Niemiec podlega presji, która potem owocuje podatnością na najróżniejsze ideologie. Nawet jeśli zbuntuje sie on powszechnie obowiązującej, na rzecz socjalizmu, czy ekoterroryzmu, to robi to we właściwy sobie niemiecki sposób. Bezwzględnie sie jej podporządkowuje. Do tego dochodzi buta wywołana poczuciem wyższości biorącym się z niewątpliwej przewagi gospodarczej Niemiec nad innymi narodami.

>Zauważ, że ta niższa jak by nie było jakość mózgów niemieckich, nie miała istotnego wpływu na to, co najważniejsze - czyli na zdolność budowania i odbudowywania cywilizacji. Niemców cechuje np. zupełnie niespotykana otwartość na świat, która zaowocowała m.in. tym, że przez dziesiątki lat NRF a potem RFN był krajem, który prowadził handel zagraniczny (zarówno eksport jak import) w skali niewyobrażalnej dla innych narodów - wartość tej wymiany w przeliczeniu na jednego mieszkańca była o rząd wielkości wyższa niż innych krajów cywilizowanych (tak, tak, w sumie mieli większą wymianę niż całe USA) a 100 lub 1000 razy wyższa niż w krajach prymitywnych.

Masz rację i nie masz racji. Faktem jest, że Niemcy są bardzo otwarci na kontakty (chociaż robią to na swój niemiecki sposób). To na pewno ułatwia im wymianę handlową i ekspansję gospodarczą. Prawdą też jest, że ich wymiana handlowa jest ogromna. Jest jednak małe ale... Dajesz sie zwieść statystykom. One nie kłamią, ale nie mówią też całej prawdy. Czym jest w znacznej mierze obrót handlowy Niemiec? Niczym innym, jak cyferkami na papierze, które powstały po tzw. eksporcie półproduktów do swoich fabryk za granicą (np. w Polsce), ponownym "importem" przetworzonych towarów i właściwym juz eksportem do innych krajów. Owszem, nie musi to wyglądać tak prosto jak to tu przedstawiłem, ale taki jest mniej więcej mechanizm i tak sie przedstawia tajemnica ogromnych obrotów handlowych Niemiec. To tylko czary-mary i hokus-pokus na papierze.
Zgadzam się, że umożliwia im to oczywiście wysoko rozwinięta kultura techniczna, rozwój przemysłu i inwestycje w know-how, których my Polacy możemy im tylko pozazdrościć.

>Niemcy zawsze mieli liczne kontakty z sąsiadami, od samego początku formowania się narodu, zawsze byli narodem o bardzo słabo określonych granicach, to musiało sprzyjać rozwojowi cywilizacyjnemu ich kraju, nawet jeśli indywidualnie (rasowo) Niemcy mieli mniej zalet umysłu niż ich sąsiedzi.

Podobnie słabo ukształtowane granice miała i Polska i inne kraje i o ile mogło to sprzyjać rozwojowi, o tyle nie faworyzowało ich jakoś szczególnie względem innych narodów.

Reasumując - siła Niemców polega na ich zdyscyplinowaniu, organizacji, posłuszeństwu, metodyczności i zaufaniu dla władzy. Czy są z tego powodu lepsi lub gorsi? To zależy, co mamy na myśli. Na pewno te cechy predestynują ich do rzeczy wielkich: wielkich osiągnięć i wielkich zbrodni. Ja nazwałbym ich narodem specjalnej troski, choć bez skojarzeń z upośledzeniem umysłowym.
Pozdrawiam
Marek


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>To oni byli dla nas wzorcem, jak dobrze organizować miasta i wsie.
>Hmm... Zadumałem się teraz. Nie bardzo wiem, skąd masz takie wiadomości.

Tzw. prawo niemieckie.

> Główne drogi krajowe poprowadzone właśnie niemieckim zwyczajem meandrują przez środki wiosek!!! między stodołami i oborami. Droga tyczona jest od kościoła do kościoła (geodeci jako punkty odniesień obierali kościelne wieże). Dużo wyższą cywilizacją w tym względzie wykazali sie zaborcy rosyjscy, którzy drogi prowadzili prosto

Dla kogo?

Droga prosta, to zmarnowane pieniądze.

> Wiem, co mówię, bo to spostrzeżenia mojego ojca, cenionego drogowca z 35 letnim stażem.

Rozumiem punkt widzenia drogowca - łatwiej zbudować prostą drogę wysokiej jakości. Jednak droga ma funkcję wspierania rozwoju w regionie, przez który przebiega, dlatego niemieckie drogi tak dobrze pasują do ich dawniejszego szybkiego rozwoju cywilizacyjnego

>Jeśli zaś chcesz pragniesz zakosztować luksusów organizacji miasta Gorzowa Wlkp., to z radością zapraszam. To miasto było postrachem wszystkich zdających egzaminy na prawo jazdy! Paskudne krzyżówki, drogi o przebiegu jak z dziecięcych bajek.

A komu to przeszkadzało wtedy, gdy miasto rozkwitało? Zachowujmy dyscyplinę w myśleniu podczas dyskusji - szukajmy zależności między elementami sobie współczesnymi. Teraz Niemcy mają proste autostrady, bo teraz takie właśnie autostrady sprzyjają rozwojowi.

> Może wydawać sie zaskakującą podatność Niemców na ideologie totalitarne, ale nie po przyjrzeniu się ich modelowi społeczeństwa. Niemcy zbudowali swoją potęgę na bezwzględnym posłuszeństwu dla władzy.

Jest to znany stereotyp, ale nie wytrzymuje on racjonalnej krytyki. Historia Niemiec pokazuje, że był to naród najmniej zorganizowany, najbardziej rozbity wewnętrznie i najczęściej doświadczany przez różne armie obcych rabusów. Dopiero Prusacy zrozumieli, że tak dłużej nie można pozwalać się dymać wszystkim sąsiadom i zorganizowali się świadomie, siłą woli, wbrew niemieckiej naturze. Zrozumienie tej potrzeby dyscypliny Niemcy zawdzięczają wg mnie tej swojej wrodzonej otwartości - po prostu zaakceptowali świadomie, że dla nich to konieczność, żeby przestać być chłopcem do bicia. Wzięli się w garść właśnie dlatego, że natura poskąpiła im talentów, a oni byli w stanie przyjąć tę wiedzę. To jest właśnie otwartość - zaleta, która przez Polaków, ludzi bardzo zamkniętych, jest często w ogóle nie rozumiana - zwyczajny Polak nigdy nie przyjmie do wiadomości, że jest pod jakimś względem umysłowo lub psychicznie ułomny.

> podatnością na najróżniejsze ideologie.

Ta podatność bierze się z otwartości, która skutkuje ufnością dla władców i dla ich intencji. Niemcy wierzyli, że Hitler chce dla Niemiec dobrze, nie mogło przyjść im do głowy, że to tępy psychopata, który żyje tylko resentymentem, kompleksami, nienawiścią i żądzą władzy. Z tych samych powodów Niemców łatwiej jest ogłupić i przekonać do jakiejś ideologii.

>Dajesz sie zwieść statystykom. One nie kłamią, ale nie mówią też całej prawdy. Czym jest w znacznej mierze obrót handlowy Niemiec? Niczym innym, jak cyferkami na papierze, które powstały po tzw. eksporcie półproduktów do swoich fabryk za granicą (np. w Polsce), ponownym "importem" przetworzonych towarów i właściwym juz eksportem do innych krajów.

Specjalnie napisałem o RFN, żeby nie wdawać się w tego rodzaju dywagacje. Piszesz o czymś, co nie jest istotne dla meritum.

>tylko czary-mary i hokus-pokus na papierze.

Ja opisywałem prawdziwy handel zagraniczny RFN, a nie czary biznsesu XXI w.

>Podobnie słabo ukształtowane granice miała i Polska i inne kraje i o ile mogło to sprzyjać rozwojowi, o tyle nie faworyzowało ich jakoś szczególnie względem innych narodów.

Nie ma porównania. Pojedź do Alzacji i spytaj, czym się różni Niemiec od Francuza. Albo nie jedź nigdzie i napisz, czym się różni Niemiec od Austriaka.

>Reasumując - siła Niemców polega na ich zdyscyplinowaniu, organizacji, posłuszeństwu, metodyczności i zaufaniu dla władzy. Czy są z tego powodu lepsi lub gorsi? To zależy, co mamy na myśli. Na pewno te cechy predestynują ich do rzeczy wielkich: wielkich osiągnięć i wielkich zbrodni. Ja nazwałbym ich narodem specjalnej troski, choć bez skojarzeń z upośledzeniem umysłowym.

Ale z grubsza się zgadzamy.

Pozdrawiam

doku
avenger (463 punktów)
Dobrze panowie, musimy w końcu zdecydować, idziemy na szkopów czy rusków?
09-08-2008 13:10 
 Ocena 1 na 1
Ławreszuk (2276 punktów)
>Dobrze panowie, musimy w końcu zdecydować, idziemy na szkopów czy rusków?

Ja tam wolę iść na piwo, jego lanie jest przyjemniejsze i bezpieczniejsze
Pozdrawiam


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
Ławreszuk (2276 punktów)
>>Dużo wyższą cywilizacją w tym względzie wykazali sie zaborcy rosyjscy, którzy drogi prowadzili prosto.
>Dla kogo?
Dla ludzi.

>Droga prosta, to zmarnowane pieniądze.
Droga ma nie być ani prosta, ani krzywa. Użyłem skrótu myślowego, by nie wypisywać elaboratów, ale widzę, że inaczej sie nie da. Droga ma być funkcjonalna i ekonomiczna. Prowadzenie dróg krajowych i wojewódzkich od stodoły do stodoły nie spełnia żadnego z tych warunków.

>Rozumiem punkt widzenia drogowca - łatwiej zbudować prostą drogę wysokiej jakości. Jednak droga ma funkcję wspierania rozwoju w regionie, przez który przebiega, dlatego niemieckie drogi tak dobrze pasują do ich dawniejszego szybkiego rozwoju cywilizacyjnego.

Budowanie dróg o znaczeniu krajowym wprost miedzy zabudowaniami wiejskimi to nie wspieranie rozwoju, ale jego blokowanie. Zapraszam w lubuskie, to Ci to udowodnię doświadczalnie, bo z Warszawy może niektórych rzeczy nie być widać.

>A komu to przeszkadzało wtedy, gdy miasto rozkwitało? Zachowujmy dyscyplinę w myśleniu podczas dyskusji - szukajmy zależności między elementami sobie współczesnymi. Teraz Niemcy mają proste autostrady, bo teraz takie właśnie autostrady sprzyjają rozwojowi.

Stereotyp p.t. "niemiecka autostrada" jest tyleż oklepany, co nieprawdziwy. Wystarczy wycieczka ze wschodu Niemiec na zachód, od Świecka począwszy. Fatalny stan nawierzchni, niekończące się remonty i łatanina starych dziur, ograniczone do minimum legendarne autostrady bez ograniczeń prędkości. Większość autostrad jest dwupasmowa, co absolutnie nie wystarcza na obsługę istniejącego ruchu i powoduje, że komfort podróżowania staje się podobny do polskiego. Liczne rozjazdy powodują ograniczenia prędkości do 70 - 90 km/h przez całe dziesiątki kilometrów.

>Jest to znany stereotyp, ale nie wytrzymuje on racjonalnej krytyki. Historia Niemiec pokazuje, że był to naród najmniej zorganizowany, najbardziej rozbity wewnętrznie i najczęściej doświadczany przez różne armie obcych rabusów.

To bardzo ciekawe, co piszesz, bo nijak się ma do spostrzeżeń Machiavellego w jego "Księciu". Stawia on w opozycji do włoskiego bałaganu wysokie standardy (jak na tamten czas oczywiście) niemieckie. Na myśli miał on oczywiście dbanie o fortyfikacje i organizacje niemieckich miast i księstw stawiając je za wzór italskim możnowładcom.

>> podatnością na najróżniejsze ideologie.
>Ta podatność bierze się z otwartości, która skutkuje ufnością dla władców i dla ich intencji. Niemcy wierzyli, że Hitler chce dla Niemiec dobrze, nie mogło przyjść im do głowy, że to tępy psychopata, który żyje tylko resentymentem, kompleksami, nienawiścią i żądzą władzy. Z tych samych powodów Niemców łatwiej jest ogłupić i przekonać do jakiejś ideologii.

Ja stoję na stanowisku, że nie z otwartości lecz posłuszeństwa i prusackiego słynnego drylu wojskowego, któremu już od najmłodszych lat Niemcy byli poddawani. To pranie mózgów przyniosło efekty.

>>Dajesz sie zwieść statystykom. One nie kłamią, ale nie mówią też całej prawdy. Czym jest w znacznej mierze obrót handlowy Niemiec? Niczym innym, jak cyferkami na papierze, które powstały po tzw. eksporcie półproduktów do swoich fabryk za granicą (np. w Polsce), ponownym "importem" przetworzonych towarów i właściwym juz eksportem do innych krajów.
>Specjalnie napisałem o RFN, żeby nie wdawać się w tego rodzaju dywagacje. Piszesz o czymś, co nie jest istotne dla meritum.

Nie mogłem uwierzyć, że chcesz wnioskować na podstawie chwilowej ( w perspektywie historii) prosperity Niemiec.

>Nie ma porównania. Pojedź do Alzacji i spytaj, czym się różni Niemiec od Francuza. Albo nie jedź nigdzie i napisz, czym się różni Niemiec od Austriaka.

Nie bardzo rozumiem.

>Ale z grubsza się zgadzamy.

No i to cieszy
Marek



"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Pojedź do Alzacji i spytaj, czym się różni Niemiec od Francuza. Albo nie jedź nigdzie i napisz, czym się różni Niemiec od Austriaka.
>Nie bardzo rozumiem

Granice narodu niemieckiego są słabo określone


doku
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Granice narodu niemieckiego są słabo określone.

   Którego narodu granice są określone mocno? Polskiego? Francuskiego? Przepraszam: szwajcarskiego? I nie upieraj się przy angielskim!
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   Którego narodu granice są określone mocno? Polskiego?

Tak, stosunkowo mocno

doku
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

    dokowski!!!
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>    dokowski!!!
Przepraszam, że się wtrącam. Dokowski miał na myśli granicę w Chicago.
>
10-08-2008 15:13 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)

>Granice narodu niemieckiego są słabo określone

dokowski przepraszam mój umysł wysiadł przy tej konstrukcji. Możesz określić granice narodu? Czy mówisz o granicach tożsamości narodowej, granicach zamieszkiwania danego narodu czy o czym?

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>dokowski przepraszam mój umysł wysiadł przy tej konstrukcji. Możesz określić granice narodu? Czy mówisz o granicach tożsamości narodowej, granicach zamieszkiwania danego narodu czy o czym?

Widać jak na dłoni, że stosuję najprostszą definicję granicy: które elementy należą do podzbioru, a które nie. Zanim zaczniesz krytykować czyjś umysł, włącz najpierw swój.

doku
12-08-2008 15:02 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)

>Widać jak na dłoni, że stosuję najprostszą definicję granicy: które elementy należą do podzbioru, a które nie. Zanim zaczniesz krytykować czyjś umysł, włącz najpierw swój.

dokowski ja nie krytykuję Twego umysłu, a mówię o moim umyśle. To mój umysł wywraca się na tej konstrukcji słownej, Twój radzi sobie z nią bardzo dobrze. Znam znaczenie pojęcia granica , znam też znaczenie pojęcia naród. Nie rozumiem sformułowania granice narodu.

Mogę spróbować określić granice tożsamości narodowej lub granice zamieszkiwania danego narodu, choć to trudne zadanie i raczej nigdy nie uda się wyznaczyć ostrych granic. Nie odpowiedziałeś mi na pytanie, czym są granice narodu. Gdzie one leżą, mówiąc Twoim ścisłym językiem, gdzie kończy się ten podzbiór elementów zwany narodem ? I jeszcze jedno czy podzbiór "naród" nie jest czymś więcej niż tylko sumą elementów należących do tego podzbioru?

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>dokowski ja nie krytykuję Twego umysłu, a mówię o moim umyśle.

To klasyka

> Nie odpowiedziałeś mi na pytanie, czym są granice narodu.

Odpowiedziałem - są granicami pozdbioru narodu w zbiorze wszystkich ludzi. Nie ma ściślejszych definicji niż definicje teoriomnogościowe - nawet logika, nawet teoria modeli nie mają takiego poziomu ścisłości jak teoria mnogości - nie można myśleć racjonalnie bez rozumienia pojęć zbioru i podzbioru.

>Gdzie one leżą, mówiąc Twoim ścisłym językiem, gdzie kończy się ten podzbiór elementów zwany narodem ?

Tam gdzie kończy się występowanie ludzi, którzy uważają się za elementy tego podzbioru.

>I jeszcze jedno czy podzbiór "naród" nie jest czymś więcej niż tylko sumą elementów należących do tego podzbioru?

Niczym więcej. Naród nie jest podmniotem, podmiotem jest np. państwo. Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą.

doku
12-08-2008 18:18 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Odpowiedziałem - są granicami podzbioru narodu w zbiorze wszystkich ludzi. Nie ma ściślejszych definicji niż definicje teoriomnogościowe - nawet logika, nawet teoria modeli nie mają takiego poziomu ścisłości jak teoria mnogości - nie można myśleć racjonalnie bez rozumienia pojęć zbioru i podzbioru.

   Itd, itp. Jak tu nie pić?!
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Odpowiedziałem - są granicami podzbioru narodu w zbiorze wszystkich ludzi. Nie ma ściślejszych definicji niż definicje teoriomnogościowe - nawet logika, nawet teoria modeli nie mają takiego poziomu ścisłości jak teoria mnogości - nie można myśleć racjonalnie bez rozumienia pojęć zbioru i podzbioru.
>   Itd, itp. Jak tu nie pić?!.

Zdrowiej będzie jak sobie trochę grochem porzucasz. Potem zbierzesz i jak dokowski przyniesie kapustę (kapusta, głowa pusta), zrobicie znaną potrawę. Tak poważniej. Dokowski może w alkoholizm wpędzić.
placownik (17853 punktów)Odp: Niemcy - odwieczny wróg Polski?

>Naród nie jest podmiotem

   We the People.... Stare ale jare. Znasz to?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-08-2008 19:29 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)Odp: Polska, a Niemcy odwieczny wróg?

>To klasyka

Klasyka czego?

>Odpowiedziałem - są granicami pozdbioru narodu w zbiorze wszystkich ludzi. Nie ma ściślejszych definicji niż definicje teoriomnogościowe - nawet logika, nawet teoria modeli nie mają takiego poziomu ścisłości jak teoria mnogości - nie można myśleć racjonalnie bez rozumienia pojęć zbioru i podzbioru.

Nie da się określać zjawisk socjologicznych bez rozumienia pojęć typu naród, narodowość itd. A jako że termin naród nie ma ścisłej definicji, nie można też mówić o ustaleniu granic narodu.

>Tam gdzie kończy się występowanie ludzi, którzy uważają się za elementy tego podzbioru.

Czyli przynależność do danego narodu, Twoim zdaniem zależna jest tylko od woli danej jednostki?
Idąc Twoim tropem za granice narodu trzeba uznać granice zamieszkiwania jednostek należących do danego narodu, czyli za granice większości narodów trzeba uznać kosmos, ponieważ jednostki przynależące niemal do każdego narodu w chwili obecnej przebywają niemalże na całej kuli ziemskiej.

>Niczym więcej. Naród nie jest podmniotem, podmiotem jest np. państwo. Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą.

Narodu nie tworzą jednostki zamieszkujące jakieś terytorium, jednostki mogą tworzyć np. społeczeństwo. Naród to wartość społeczna, kulturowa i historyczna, to więzy pomiędzy jednostkami, ich tożsamość i wiele innych cech i wartości. Narody bywają podmiotem na arenie międzynarodowej np. Albańczycy z Kosowa, Kurdowie, Palestyńczycy czy Żydzi przed powstaniem państwa Izrael.

pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Klasyka czego?

Nie pamiętam

>Czyli przynależność do danego narodu, Twoim zdaniem zależna jest tylko od woli danej jednostki?

Zależy jak rozumieć pojęcie woli. Istnieje coś takiego jak "ważne oświadczenie woli", coś podobnego jak złożenie deklaracji w warunkach, gdy deklaracja formalnie poprawna musi być przyjęta przez adresata. Tego rodzaju formalnie poprawna deklaracja - poparta warunkami, jakie są konieczne, aby oświadczenie woli mogło być uznane za ważne z punktu widzenia prawa (np. poczytalność, dopjrzałość) - jest moim zdaniem wystarczającym warunkiem, aby zaliczyć kogoś do danego narodu.

>Idąc Twoim tropem za granice narodu trzeba uznać granice zamieszkiwania jednostek należących do danego narodu, czyli za granice większości narodów trzeba uznać kosmos, ponieważ jednostki przynależące niemal do każdego narodu w chwili obecnej przebywają niemalże na całej kuli ziemskiej.

Słowo "zamieszkiwać" ma inne znaczenie niż "przebywać". Po drugie, "granice narodu" już zdefiniowałem, po co więc próbujesz wmieszać do tego jakąś inną (błędną zresztą) definicję opartą na jakichś granicach zamieszkiwania?

>> Naród jest tylko sumą.
>Narodu nie tworzą jednostki zamieszkujące jakieś terytorium

Oczywiście, że nie, to właśnie (m.in.) usiłuję wyjaśnić - cieszę się, że to zaczyna być zrozumiałe.

>jednostki mogą tworzyć np. społeczeństwo. Naród to wartość społeczna, kulturowa i historyczna, to więzy pomiędzy jednostkami, ich tożsamość i wiele innych cech i wartości. Narody bywają podmiotem na arenie międzynarodowej np. Albańczycy z Kosowa, Kurdowie, Palestyńczycy czy Żydzi przed powstaniem państwa Izrael.

Fakty mówią co innego. To społeczeństwo ma więzy. Państwo tworzy więzy. Albańczycy nie są podmiotem, to obywatele państwa kosowskiego tworzą podmiot, nawet jeśli nie mają etnicznego pochodzenia albańskiego. Kurdowie nie są podmiotem - nie ma wspólnej reprezentacji Kurdów tureckich, syryjskich itd. Podmiotem jest konkretna partia reprezentująca niektórych Kurdów. Palestyńczycy, na których Jordańczycy dokonali ludobójstwa, nie są reprezentowani przez organizacje terrorystów, które dokonują teraz ludobójstwa na Żydach. A Żydzi dawniej w każdym kraju mieli inne przywileje lub przeciwnie, byli represjonowani i wypędzani - nie byli podmiotem - podmiotem w każdym kraju była Gmina czy społeczeństwo.

Tożsamość nie oznacza podmiotowości. Ja się utożsamiam z ateistami, ale ateizm nie jest podmiotem. Utożsamiam się z Racjonalistami, którzy są podmiotem. Utożsamianie się niczego nie dowodzi w tej kwestii.

doku
13-08-2008 13:53 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli przynależność do danego narodu, Twoim zdaniem zależna jest tylko od woli danej jednostki?
>Zależy jak rozumieć pojęcie woli. Istnieje coś takiego jak "ważne oświadczenie woli", coś podobnego jak złożenie deklaracji w warunkach, gdy deklaracja formalnie poprawna musi być przyjęta przez adresata. Tego rodzaju formalnie poprawna deklaracja - poparta warunkami, jakie są konieczne, aby oświadczenie woli mogło być uznane za ważne z punktu widzenia prawa (np. poczytalność, dopjrzałość) - jest moim zdaniem wystarczającym warunkiem, aby zaliczyć kogoś do danego narodu.

Jak się w tym kraju urodził człowiek, taki całkiem mały, noworodek. To czy bierzemy go pod uwagę jako element narodu, czt też nie? Świadomość jego, nie mówiąc o dojrzałości jest nijaka.
Gdybym spróbował podjąć się zdefiniowania pojęcia naród, to i tak nic nie zrozumiesz, bo w twojej ontologii, sformułowania do tego potrzebne, nie funkcjonują. Co ci powiedzą np. "uwarunkowania historyczne", "wspólnota", "tradycja"? Baw się zbiorami, podzbiorami i ich granicami. To jest przecież racjonalizm. Mam tylko nadzieję, że wyłącznie twój.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jak się w tym kraju urodził człowiek, taki całkiem mały, noworodek. To czy bierzemy go pod uwagę jako element narodu, czt też nie? Świadomość jego, nie mówiąc o dojrzałości jest nijaka.

Prawo nie uznaje zdolności noworodka do składania owiadczeń woli, więc nie ma sensu rozważać takiej możliwości. Noworodka reprezentują rodzice. Jeżeli więc koniecznie chcesz przypisać noworodkom wartość atrybutu "narodowość" wg mojej definicji, to musisz zaliczyć go to narodowości, które deklarują rodzice.

>i tak nic nie zrozumiesz

Zastanawiam się, jaka jest przyczyna tolerancji moderatorów dla Twoich niegrzecznych, napastliwych, niesprowokowanych postów - jedyne co mi przychodzi do głowy, to fakt, że jesteś fanatykiem religijnym, więc oni nie chcą, żeby ktoś ateistów oskarżył o nietolerancję.

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>i tak nic nie zrozumiesz
>Zastanawiam się, jaka jest przyczyna tolerancji moderatorów dla Twoich niegrzecznych, napastliwych, niesprowokowanych postów - jedyne co mi przychodzi do głowy, to fakt, że jesteś fanatykiem religijnym, więc oni nie chcą, żeby ktoś ateistów oskarżył o nietolerancję.

Oj dokowski dokowski. Po raz kolejny zarzucasz mi fanatyzm religijny. Obrażasz mnie dokowski. Tłumaczyłem ci przy innej okazji, że tak nie jest. To, że nic nie zrozumiesz, nie wynika z chęci obrażania twojej osoby, lecz z faktów. Powołałem się na twój światopogląd. W końcu wszędzie go głosisz, a ja mam odmienny. Czyż bym się pomylił? Czyżby np. tradycje narodowe były ci bliskie. Pamiętaj, że w tradycji tej jest także stól wigilijny. Zaniechaj więc powtórnego obrzucania mnie fanatyzmem, bo to jest obraźliwe i będę musiał poprosić moderację o interwencję.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> będę musiał poprosić moderację o interwencję.

Nie boję się, przeciwnie, popieram usuwanie gałązek, które zaczynają się od obraźliwych postów. Napisałeś niesprowokowany obraźliwy post - im ostrzejsza będzie moja reakcja, tym chętniej moderator wykona swoją powinność. Przynajmniej raz pamiętam, że to podziałało - co prawda i mnie się dostało za niegrzeczność, ale osiągnąłem swój cel wychowawczy - przyciągnąłem uwagę moderatora i nauczyłem kogoś, żeby nie atakować niesprowokowan

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> będę musiał poprosić moderację o interwencję.
>Nie boję się, przeciwnie, popieram usuwanie gałązek, które zaczynają się od obraźliwych postów. Napisałeś niesprowokowany obraźliwy post - im ostrzejsza będzie moja reakcja, tym chętniej moderator wykona swoją powinność. Przynajmniej raz pamiętam, że to podziałało - co prawda i mnie się dostało za niegrzeczność, ale osiągnąłem swój cel wychowawczy - przyciągnąłem uwagę moderatora i nauczyłem kogoś, żeby nie atakować niesprowokowan

A ty mi tu dokowski nie płacz. Odpowiedz, co sadzisz o tradycji wigilijnego stołu. Jeżeli to popierasz i wszystkie te tradycje, które siłą rzeczy, w większości, wywodzą się z tradycji katolickiej, to ja ciebie przeproszę. Jeżeli nie, to obetrzyj łzy i przyjmij postawę godną. Jeżeli piszę, że w twojej ontologi się to nie mieści, podejrzewam, że mam rację, ale mogę sie mylić. Więc do rzeczy dokowski. Jasna deklaracja na temat tradycji. nie będziemy tutaj płaczliwie dywagować. Bądź mężczyzną. Bądź godny miana "prawdziwego racjonalisty", a nie histeryczną babą.
13-08-2008 16:45 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A ty mi tu dokowski nie płacz.

Już nie płaczę.

>Odpowiedz, co sadzisz o tradycji wigilijnego stołu. Jeżeli to popierasz i wszystkie te tradycje, które siłą rzeczy, w większości, wywodzą się z tradycji katolickiej, to ja ciebie przeproszę. Jeżeli nie, to obetrzyj łzy

Kiedy ktoś pisze do mnie: "opowiedz, co sądzisz..." to od razu przestaję płakać. I nie zrażam się, że wcześniej ta sama osoba już wiele razy prosiła mnie o oświecenie, a potem zamiast stać się mądrzejsza (niż wcześniej) pisała mi, że jestem głupi. Mój optymizm jest silniejszy od takich złych doświadczeń, wiertzę, że w końcu coś wykorzystasz na swoją korzyść a nie tylko przeciwko mnie.

Wigilia jest świętem starożytnego astronoma amatora. W Wieczór Wigilijny wypatruje się pierwszej gwiazdy, a czas oczekiwania dłuży się bardzo, bo jest to pierwszy dłuższy dzień niż poprzednie. Ludzie pierwotni zawsze bardzo przeżywali początek zimy, kiedy każdy kolejny dzień jest coraz krótszy, a noc się coraz bardziej wydłuża... robi się coraz ciemniej, zimniej i straszniej na świecie... jakby świat umierał zamieniając się w ciemność, aż tu pewnego dnia co to? Chyba dzień nie jest krótszy niż wczoraj. Czy to złudzenie? Pojawia się nadzieja. Sprawdzamy następnego dnia, czekamy na pierwszą gwiazdę... nie ma! wciąż jej nie ma! dzień jest dłuższy!

Właśnie Wigilia jest najważniejszym Świętem w roku, a nie następny dzień. Wieczerza wigilijna jest tą najważniejszą uroczystością, jest radością ze zwycięstwa Światła nad Ciemnością. Mnie nie obchodzi, że ciemniaki zabrały nam (rozumnym) to święto i nazwały je Wigilią.

Wigilia jest największym świętem dla racjonalisty.

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Wigilia jest największym świętem dla racjonalisty.
No i widzisz. Wynika stąd, bez względu na motywację, ze lubisz rodzinną atmosferę i że lubisz dobrze zjejść. A to jest już bardzo dużo. To mi pozwala zmienić nieco optykę widzenia twojej osoby. Kiedyś napisałem ci przecież, ze twoje poglądy stanowią dla mnie zaprzeczenie tego co nazywam człowieczeństwem. Byle tak dalej. może zmieni mi się pogląd całkowicie. Ale ze mną nie tak łatwo. Dorób teraz teorię do stołu wielkanocnego. A mamy w tradycji katolickiej sporo tego. Sam nie pamiętam (taki ze mnie katolik, ale dopytam) To do roboty.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Dorób teraz teorię do stołu wielkanocnego.

Ja nie "dorabiam", ja rozumiem źródła tradycji. Nie mam pewności jednak, czy dość przejrzycie wyłożyłem Ci źródła tradycji bożonarodzeniowych, nie dałeś po sobie poznać, że zrozumiałeś.

Źródłem tradycji wielkanocnych jest świętowanie płodności. Jajko symolizuje zapłodnienie i poczęcie. Najważniejszym dniem w tej tradycji był Lany Poniedziałek, czyli dzień, w którym młodzi ludzie kopulują na łonie przyrody. Polewanie wodą dziewczyn, ganianie ich (zabawa) i uprawianie seksu (oczywiście za zgodą polewanych dziewczyn) było główną "ceremonią" świąt wielkanocnych. Później się to zmieniło, chcesz wiedzieć dlaczego?

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Dorób teraz teorię do stołu wielkanocnego.
>Ja nie "dorabiam", ja rozumiem źródła tradycji. Nie mam pewności jednak, czy dość przejrzycie wyłożyłem Ci źródła tradycji bożonarodzeniowych, nie dałeś po sobie poznać, że zrozumiałeś.
>Źródłem tradycji wielkanocnych jest świętowanie płodności. Jajko symolizuje zapłodnienie i poczęcie. Najważniejszym dniem w tej tradycji był Lany Poniedziałek, czyli dzień, w którym młodzi ludzie kopulują na łonie przyrody. Polewanie wodą dziewczyn, ganianie ich (zabawa) i uprawianie seksu (oczywiście za zgodą polewanych dziewczyn) było główną "ceremonią" świąt wielkanocnych. Później się to zmieniło, chcesz wiedzieć dlaczego?

Nie, nie chcę. Dokowski, ja nie pytałem o Lany Poniedziałek. Ten o ile się nie mylę wywodzi się z tradycji żydowskiej. Nie pytałem też o kopulację, chociaż temat cikawy. To się chyba miesza tobie z Nocą Świętojańska, zwaną Sobótką. Dokowski, podziwiam. Ty z każdej substancji coś ukręcisz. Fantazje twoja jest nieskończona.

Ale dobrze. Napisałes:
>Wigilia jest największym świętem dla racjonalisty.

Przedstaw pełna wykładnię Wigilii, oraz Bożego Narodzenia, z punktu widzenia ateisty. Przedstaw dowód niechrześcijanskiej genezy tych świat. Po tym przystąp do tego samego, obalając chrześcijanską genezę Świat Wielkanocnych. Proszę o dokumenty źródłowe.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> To się chyba miesza tobie z Nocą Świętojańska, zwaną Sobótką.

Nie. Święto płodności (Wielkanoc) nie jest świętem zabawy, radości i rozpusty. Zapłodnienie jest wbrew pozorom poważnym tematem, więc obchody lanoponiedziałkowe zawsze były poważną uroczystością, mimo pozorów zabawy. Podlanie wodą ma na celu obudzenie do życia (symbol roślinny). Noc Świętojańska to coś zupełnie innego.

Parzenie się (w pary monogamiczne) jest czymś innym niż zbieranie się do "kupy" w celu orgii. Intencją seksu wielkanocnego było założenie rodziny. Intencje nocy kupały były bardziej złożone.

>>Wigilia jest największym świętem dla racjonalisty.
>Przedstaw pełna wykładnię Wigilii, oraz Bożego Narodzenia, z punktu widzenia ateisty.

Świętość Wigilii już wyłożyłem bardzo precyzyjnie z astromii, nadal nie dajesz sygnału, że zrozumiałeś, raczej dajesz sygnał, że nie. Nie wiem, czy rozwijać temat, czy objaśnić to raz jeszcze tylko klarowniej.

>Przedstaw dowód niechrześcijanskiej genezy tych świat.

Dowód jest prosty - święto jest starsze niż chrześcijaństwo.

>Po tym przystąp do tego samego, obalając chrześcijanską genezę Świat Wielkanocnych.

Dowód ten sam - są starsze.

>Proszę o dokumenty źródłowe.

Sam sobie poszukaj

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Dowód jest prosty - święto jest starsze niż chrześcijaństwo.

Hura, doznałem za przyczyną dokowskiego, łaski objawienia.

>>Proszę o dokumenty źródłowe.
>Sam sobie poszukaj

Jak ja mogłom prosić o jakieś głupie dokumenty. Zapomniałem przeceż że z geniuszem i krynicą wszechwiedzy rozmawiam. Przecież pisałeś o sobie, ze jesteś genialny. Traz rozumiem swój błąd. Nie wierzyłem w dokowskiego. Powiedziałem nawet wsadź sobie swoje wywody w d... Zapomniałem dodać "głęboko" I nie na temat dokowski piszesz, jak zwykle.

Nudzisz mnie już niezmiernie dokowski.

P.S. Bardziej pasuje mierzisz
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
.
>>Odpowiedz, co sadzisz o tradycji wigilijnego stołu. Jeżeli to popierasz i wszystkie te tradycje, które siłą rzeczy, w większości, wywodzą się z tradycji katolickiej, to ja ciebie przeproszę. Jeżeli nie, to obetrzyj łzy
>Kiedy ktoś pisze do mnie: "opowiedz, co sądzisz..." to od razu przestaję płakać. I nie zrażam się, że wcześniej ta sama osoba już wiele razy prosiła mnie o oświecenie, a potem zamiast stać się mądrzejsza (niż wcześniej) pisała mi, że jestem głupi. Mój optymizm jest silniejszy od takich złych doświadczeń, wiertzę, że w końcu coś wykorzystasz na swoją korzyść a nie tylko przeciwko mnie.

Dokowski, jesteś jednak niepoprawny, Ja piszę odpowiedz (wzywam cie do zajęcia stanowiska), ty czytasz opwiedz. Twoje opowieści to ja mam tam, gdzie zawsze. Kiedy ja ciebie prosiłem o oświecenie? Ciebie? Mam przypomnieć tobie wywód z innego wątku, na temat twoich możliwości intelektualnych? Nie prowokuj dokowski. To, że jesteś przekonany o swoim geniuszu i nieomylności to ja już wiem. Nawet mnie to bawi. Dołóż jeszcze wszechmoc i będziesz już kompletny. Pewnie czekasz na swoich wyznawców. Dołóżmy do tego twój brak empatii. Dokowski, ja przecież już to mówiłem. Nawet psa bym ci nie dał do wyprowadzenia na spacer. Jest to pies mądry i świetnie ułożony. By się popsuł.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Nawet psa bym ci nie dał do wyprowadzenia na spacer. Jest to pies mądry i świetnie ułożony. By się popsuł.

Nauczyłeś go modlenia się?

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nawet psa bym ci nie dał do wyprowadzenia na spacer. Jest to pies mądry i świetnie ułożony. By się popsuł.
>Nauczyłeś go modlenia się?

Nie. On nie szczeka, bardzo rzadko. Boję sie że po spacerze z tobą, zacząłby wyć jakieś głupoty.
13-08-2008 19:02 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Po drugie, "granice narodu" już zdefiniowałem, po co więc próbujesz wmieszać do tego jakąś inną (błędną zresztą) definicję opartą na jakichś granicach zamieszkiwania?

Twoim zdaniem

granice narodu:
>są granicami pozdbioru narodu w zbiorze wszystkich ludzi.

(pogrubienie moje)

>Tam gdzie kończy się występowanie ludzi, którzy uważają się za elementy tego podzbioru.

czyli ludzie ci występują (nie przebywają, nie zamieszkują) gdzieś.... gdzie? skoro nie mówimy o jakimś terytorium, jednocześnie ludzie uważający że należą do narodu polskiego występują na całej kuli ziemskiej to gdzie umiejscowić te granice???

Nie próbuję wmieszać w to innej definicji, próbuję wyznaczyć owe granice. Jeżeli tymi granicami nie jest kryterium przebywania, zamieszkiwania owych jednostek to, co nimi jest?

O ile zdanie rozumiem, nie umiem za pomocą Twej definicji nanieść granic narodu. Rozumiem że na gruncie logiki matematycznej jest ona bardzo ścisła, jednakże jest ona bezużyteczna na gruncie nauk społecznych, bo nie określa ona kryteriów umiejscawiania owych granic. Ja twierdzę, że nie da się określić czegoś takiego jak "granice narodu", Ty twierdzisz, że można te granice wyznaczyć, dlatego szukam praktycznego sposobu wyznaczania tych granic.

Więc może zamiast silić się na zrozumienie Twojej definicji (przyznam się że nawet przeczytałam trochę o teorii mnogości by móc lepiej Cię zrozumieć ale nie przyczyniło się to niestety do większego zrozumienia Twojej definicji) , poproszę Cię o wyznaczenie za pomocą tej definicji "granic narodu" polskiego, chińskiego i np brytyjskiego (nie angielskiego byśmy mieli obraz jak sprawdza się ta definicja na gruncie narodów piętrowych).

Tylko proszę niech to nie będzie twierdzenie: granice narodu polskiego są granicami podzbioru naród polski w zbiorze wszystkich ludzi, bo takie twierdzenie jest bezużyteczne, brak mu wartości poznawczej i nic nie wnosi na grunt rozważań na temat narodu.

>>> Naród jest tylko sumą.
>>Narodu nie tworzą jednostki zamieszkujące jakieś terytorium
>Oczywiście, że nie, to właśnie (m.in.) usiłuję wyjaśnić - cieszę się, że to zaczyna być zrozumiałe.

Tu mam prośbę, dokoski, jeśli cytujesz mnie, to nie rozdzielaj zdań złożonych na kawałki, nadając im inny sens niż całość zdania. Jeśli mogę prosić odnoś się do całości zdania. I niestety dalej pomimo Twoich prób nic nie zaczyna być zrozumiałe.

Powstrzymam się od dalszej polemiki, bo oddalamy się od tematu. Podejrzewam, że różnica naszych zdań może wynikać z mojego niezrozumienia Twojej definicji. Jeśli zechcesz oczywiście ustosunkuję się do tego, co napisałeś w dalszej części swego postu i podyskutuję o kwestii tożsamości i podmiotowości narodu, ale to są obszerne zagadnienia, dlatego zakończmy pierw jedną kwestię a następnie przeniesiemy się na kolejne. Dlatego pierw poproszę o wyznaczenie za pomocą Tej definicji "granic tych trzech narodów". Bo to "granice narodu" stanowią temat naszej polemiki.

pozdrawiam

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli tymi granicami nie jest kryterium przebywania, zamieszkiwania owych jednostek to, co nimi jest?

Tym kryterium jest relacja przynależności elementu do zbioru.

Jeżeli zbiory narysować na kartce papieru w postaci np. kół, to brzegi tych kół są granicami między narodami a resztą ludzkości. Dokładniej, jeżeli jedno koło symbolizuje naród, to okrąg tego koła jest granicą między tym narodem a resztą ludzkości.

Teraz uwaga. Jeżeli narysujesz kilka takich kół dość przypadkowo, to zauważysz, że w ogołności trudno Ci będzie powiedzieć, gdzie przebiega "granica" między dwoma rónymi narodami - tam, gdzie okręgi się przecinają, tam granica nie istnieje.

>O ile zdanie rozumiem, nie umiem za pomocą Twej definicji nanieść granic narodu. Rozumiem że na gruncie logiki matematycznej jest ona bardzo ścisła, jednakże jest ona bezużyteczna na gruncie nauk społecznych

Jest nieskończenie użyteczna. Bez matematyki nie ma nauki, jest tylko ględzenie bez porozumienia. Definicje podstawowych pojęć są konieczne dla uprawiania nauki. Nazwanie nauki "społeczną" nie może być usprawiedliwieniem dla unikania stosowania matematyki.

Największą krzywdą, którą ciemnogród wyrządził Polakom po upadku ZSRR, to wbrew pozorom wcale nie było podstępne wprowadzenie religii do szkół - była nią rezygnacja z matematyki na maturze.

> poproszę Cię o wyznaczenie za pomocą tej definicji "granic narodu" polskiego

W praktyce można zrobić to na dwa sposoby: wykorzystać istniejące dokumenty lub przeprowadzić ankietę na całym świecie. O tym, jak zrobić taką ankietę napisałem w innym miejscu, tylko więc przypomnę, że chodzi o oświadczenie woli w postaci deklaracji.

Niezależnie od wyboru sposobu, dalej postępujemy jednakowo - zbieramy dokumenty wskazujące na przynależność do narodu polskiego w jednym miejscu, tak żeby były one wyodrębnione od innych dokumentów (czyli tych, w których nie ma wskazania na naród polski). Rysujemy teraz linię oddzielającą te dokumenty od reszty dokumentów i już mamy granicę narodu polskiego.

> podmiotowości narodu, ale to są obszerne zagadnienia

Ja to nazywam wykrętem. Naród nie jest podmiotem, więc jeśli widzisz w narodzie jakieś cechy podmiotu, to wskaż choć jedną z tych cech, bez obszernego omawiania pozostałych - wystarczy jedna, a już mnie oświecisz i będę Ci wdzięczny za otwarcie mi oczu na tę kwestię. Proszę, jeden malutki atrybut podmiotowości...

doku
14-08-2008 12:36 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
dokoski pojęcie zbiorów to materiał z zakresu matematyki pierwszych klas szkoły podstawowej. Nie musisz mnie go uczyć, Rozumiem pojęcie zbioru.

Matematyka jest świetnym narzędziem, jednakże by używać narzędzia trzeba znać materiał, na jakim się go używa. Jest świetnym narzędziem także w ramach nauk społecznych, jednakże na nic Ci się nie zda, jeśli nie rozumiesz podstawowych pojęć.

>W praktyce można zrobić to na dwa sposoby: wykorzystać istniejące dokumenty lub przeprowadzić ankietę na całym świecie.

Żadne oświadczenie woli osoby poczytalnej, dojrzałej itd nie da komuś uprawnień do zaliczania się do danego narodu. Potrzebna jest jeszcze ta owa więź, wspólnota losów i kultury, wspólne emocje i wyobrażenia oraz środki do ich zaspakajania. Dawniej mogliśmy mówić jeszcze o wspólnocie etnicznej, ale w chwili obecnej, gdy mamy państwa typu USA kryterium to staje się niewystarczające. W przypadku gdyby takie oświadczenie woli wystarczało Filipińczyk zamieszkujący na terenie Filipin ,nie mający pojęcia o kulturze, historii, języku polskim, nie mający żadnych korzeni łączących go z narodem polskim mógłby po takiej deklaracji stać się częścią narodu polskiego.

O mocy takiego oświadczenia woli możemy mówić jedynie w odniesieniu do anglosaskiego podejścia do tematu, gdzie za naród uznawana jest zbiorowość obywateli danego państwa. To podejście jednakże jest zbyt słabe, ponieważ nie przyznaje prawa istnienia narodom bez państwa, a także umniejsza wagę wspólnoty losów i kultury w budowaniu narodu a przyznaje prawo jego uprawomocniania tworowi, jakim jest państwo. Takie podejście do sprawy narodu zaowocowało w ZSRR sztuczną próbą budowania narodu radzieckiego, jak to się skończyło wszyscy wiemy.
Podobną sytuację mamy w wypadku USA , ale tam wyrażenie woli jest niewystarczające do stania się członkiem narodu amerykańskiego, trzeba np zdać egzamin z języka angielskiego i znajomości kultury i historii USA. Więc na tym gruncie podejścia anglosaskiego, także nie ma zastosowania twierdzenie że wystarcza wyrażenie woli by przynależeć do danego narodu.

>Niezależnie od wyboru sposobu, dalej postępujemy jednakowo - zbieramy dokumenty wskazujące na przynależność do narodu polskiego w jednym miejscu, tak żeby były one wyodrębnione od innych dokumentów (czyli tych, w których nie ma wskazania na naród polski). Rysujemy teraz linię oddzielającą te dokumenty od reszty dokumentów i już mamy granicę narodu polskiego.

W poprzednich wypowiedziach stwierdziłeś, że granice narodu niemieckiego są słabo określone a polskiego mocno. Rozumiem, że stwierdzenie to oparłeś właśnie na wynikach, jakie uzyskałeś po zastosowaniu swojej metody. Czy mogłabym zobaczyć te wyniki? Czy wypowiedź ta stanowiła jedynie Twoje przypuszczenie i nie była podparta nawet zastosowaniem Twojej metody wyznaczania granic narodu.

Ty naprawdę nie widzisz w tym absurdu?
Skoro mówisz że granicą narodu jest kółko wokół dokumentów, to naród należy do zbioru którego granicą jest to sztucznie nakreślone kółko. Naród jako zbiór dokumentów....

>Ja to nazywam wykrętem. Naród nie jest podmiotem, więc jeśli widzisz w narodzie jakieś cechy podmiotu, to wskaż choć jedną z tych cech, bez obszernego omawiania pozostałych - wystarczy jedna, a już mnie oświecisz i będę Ci wdzięczny za otwarcie mi oczu na tę kwestię. Proszę, jeden malutki atrybut podmiotowości...

dokowski to nie jest wykręt, oto malutki dowód na podmiotowość narodu.

Chcesz by Ci pokazać cechę narodu jako podmiotu czy atrybut tej podmiotowości?

Cechą i to podstawową jest prawo do samostanowienia.

wg art. 1 Karty Narodów Zjednoczonych narody mają prawo do samostanowienia, tym samym mogą być podmiotami prawa międzynarodowego niezależnie od tego czy dążą do utworzenia państwa - np. Polska i Czechy w 1917-1918.

W Karcie jest też mowa o rozwijaniu przyjaznych stosunków między narodami, opartych na poszanowaniu zasady równouprawnienia i samostanowienia narodów.
Zasada ta ma, charakter ogólny, jednak w praktyce ONZ stosuje się ją przede wszystkim do problemu likwidacji kolonializmu.

W deklaracji w sprawie przyznania niepodległości krajom i narodom kolonialnym z 1960 roku jest mowa o tym, iż "wszystkie narody mają prawo do samostanowienia; na mocy tego prawa określają według własnej woli swój status polityczny i swobodnie rozwijają swe życie gospodarcze, społeczne i kulturalne".

W podobny sposób o samostanowieniu narodów wyraża się deklaracja zasad prawa międzynarodowego z 1970 roku wymieniająca sposoby realizacji prawa do samostanowienia, za pomocą metod pokojowych (plebiscyt, referendum niepodległościowe, wolne wybory, secesja; a także metody niepokojowe ( wojna narodowowyzwoleńcza).

inny przykład, proszę bardzo:

Konstytucja RP wprowadziła: zasadę suwerenności narodu. Wiążą się z nią dwie kwestie: suwerenności władzy państwowej oraz narodu jako jej podmiotu.

Zgodnie z art.4 ust.1 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 roku "Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do narodu". Przepis ten określa, iż suwerenem, czyli podmiotem, do którego należy władza w państwie polskim jest Naród.
Formy wykonywania władzy przez suwerena, czyli naród określa art.4 ust.2 konstytucji stanowiąc; "Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio".

Potwierdzenie podmiotowości przejawia się także w funkcji kontrolnej parlamentu,

Cytat:
W sprawowaniu tej funkcji przez parlament doktryna prawa konstytucyjnego widzi działalność zastępującą działania samego Narodu jako podmiotu władzy politycznej. Celem kontroli parlamentarnej jest zapewnienie funkcjonowania aparatu państwa zgodnie z interesem Narodu

(P. Sarnecki, Funkcje i struktura parlamentu według nowej Konstytucji, Państwo i Prawo, 1997, nr 11-12, s. 47)

a atrybutem może być:
ius standi - zdolność występowania z roszczeniami, ale też odpowiedzialność wobec prawa międzynarodowego.

Mam nadzieję, że te malutkie przykładziki wystarczą by Ci otworzyć oczy.
13-08-2008 13:10 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
?
>Tam gdzie kończy się występowanie ludzi, którzy uważają się za elementy tego podzbioru.

Czyli nigdzie.

>>I jeszcze jedno czy podzbiór "naród" nie jest czymś więcej niż tylko sumą elementów należących do tego podzbioru?
>Niczym więcej. Naród nie jest podmniotem, podmiotem jest np. państwo.

Od kiedy dokowski. Czy słyszałes o podmiocie zbiorowym? A skąd w kampani wyborczej słowa kłamliwe " podmiotem mojej działalności jest naród i jego żywotne interesy"?

Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą.

A tu już nic nie rozumiem. Zdefiniuj więc prosze pojęcie "państwa". Pomiń np. Państwo Dokowscy. Pierwszy raz słyszę, ze państwo to suma obywateli i do tego coś więcej.

Radzę, nim zaczniesz formułowac zaskakujące teorie, zajrzyj gdzieś. Może byc Wiki. Masz przeciez pod ręką. Więc za Wikipedią:
Państwo jest przymusową organizacją, wyposażoną w atrybuty władzy zwierzchniej po to, by ochraniać przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi ład, zapewniający zasiedlającej jego terytorium społeczności, składającej się ze współzależnych grup o zróżnicowanych interesach, warunki egzystencji korzystne odpowiednio do siły ich ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów [wg Mariusz Gulczyński: Nauka o polityce, Wyd. Druktur, Warszawa 2007].
Państwo jest od zawsze organizacją. Powołaną przez naród lub mu narzuconą. Państwo to nie naród.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Państwo jest od zawsze organizacją. Powołaną przez naród lub mu narzuconą. Państwo to nie naród.

Przecież tłumaczę, że państwo to podmiot, że naród nie jest podmiotem. Pisząc o "organizacji" potwierdzasz tylko moje zdanie - to właśnie ta organizacja nadaje zbiorowi obywateli podmiotowość. Naród nie ma podmiotowoci - naród to nie państwo.

Nie mogę pojąć, jak można w tak kłótliwy, niesympatyczny i niegrzeczny sposób pisać komuś: "tak, masz rację".


doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Państwo jest od zawsze organizacją. Powołaną przez naród lub mu narzuconą. Państwo to nie naród.
>Przecież tłumaczę, że państwo to podmiot, że naród nie jest podmiotem. Pisząc o "organizacji" potwierdzasz tylko moje zdanie - to właśnie ta organizacja nadaje zbiorowi obywateli podmiotowość. Naród nie ma podmiotowoci - naród to nie państwo.
>Nie mogę pojąć, jak można w tak kłótliwy, niesympatyczny i niegrzeczny sposób pisać komuś: "tak, masz rację".
>
doku


Czy ty dokowski czytać nie potrafisz. W którym miejscu powiedziałem, ze naród nie ma podmiotowości, chyba odwrotnie. Racz odnosić sie do mojej wypowiedzi w kontekście całości, a nie wybranych fragmentów. Zrozumiesz wtedy, że nie z kłótliwosci to wynika, tylko z diametralnie różnego sposobu patrzenia na istotę rzeczy.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Czy ty dokowski czytać nie potrafisz. W którym miejscu powiedziałem, ze naród nie ma podmiotowości

W którym miejscu powiedziałem, że Ty powiedziałeś, że naród nie ma podmiotowości

> Racz odnosić sie do mojej wypowiedzi w kontekście całości, a nie wybranych fragmentów.

Chciałem być litościwy, litościwie pominąłem polemikę z tezą, że naród tworzy organizację państwową - istnieją państwa wielonarodowe, istnieją też państwa beznarodowe.

Pozytywnym sednem Twojej wypowiedzi było zdefiniowania państwa jako organizacji, czyli zgodnie z moją wskazówką, że państwo to coś więcej niż suma obywateli. Pochwaliłem Cię za to, co ci się udało napisać z sensem, nie skrytykowałem za to, co było bez sensu. Ale Ty z tą swoją kłótliwością nie możesz wytrzymać.

>Zrozumiesz wtedy, że nie z kłótliwosci to wynika, tylko z diametralnie różnego sposobu patrzenia na istotę rzeczy.

To "diametralnie różne" spojrzenie to skutek kłótliwości i uprzedzeń. Sposób patrzenia jest ten sam - to organizacja decyduje o podmiotowości podzbiorów ludzi.

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Czy ty dokowski czytać nie potrafisz. W którym miejscu powiedziałem, ze naród nie ma podmiotowości
>W którym miejscu powiedziałem, że Ty powiedziałeś, że naród nie ma podmiotowości

Ale ty to powiedziałeś , a ja pozwalam sobie się nie zgodzić

>> Racz odnosić sie do mojej wypowiedzi w kontekście całości, a nie wybranych fragmentów.
>Chciałem być litościwy, litościwie pominąłem polemikę z tezą, że naród tworzy organizację państwową - istnieją państwa wielonarodowe, istnieją też państwa beznarodowe.

Czyt to, że naród tworzy organizacje państwową, powiedziałem ja, czy ty? Bo ja chyba nie. Ty stwierdziłeś, że państwo to naród + jeszcze coś. A ja pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. Litościwość twoją szanuję i mam ją w serdecznym poważaniu. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że istnieją państwa wielonarodowościowe i Watykan (sprawa problematyczna)

>Ale Ty z tą swoją kłótliwością nie możesz wytrzymać.

Mogę. Dawno ciebie nie ruszałem.

>>Zrozumiesz wtedy, że nie z kłótliwosci to wynika, tylko z diametralnie różnego sposobu patrzenia na istotę rzeczy.
>To "diametralnie różne" spojrzenie to skutek kłótliwości i uprzedzeń. Sposób patrzenia jest ten sam - to organizacja decyduje o podmiotowości podzbiorów ludzi.

Sprawa patrzenia właśnie nie jest taka sama. I o to tu chodzi. Jak mi jeszcze raz zarzucisz kłótliwość, to sie z tobą pokłócę. Jeżeli mówisz o uprzedzeniach, to tak, tu masz rację. Dzielnie na to pracowałeś. Jeżeli powiesz coś, z czym powinienem się zgodzić, to tego juz i tak pewnie nie zauważę. Tak to już między nami jest.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Czyt to, że naród tworzy organizacje państwową, powiedziałem ja, czy ty?

Ty z pewnością, możesz sam sprawdzić. Ja powiedziałem, że państwo tworzy zbiór obywateli.

>Ty stwierdziłeś, że państwo to naród + jeszcze coś.

Nieprawda, sprawdź.

>A ja pozwolę sobie się z tym nie zgodzić.

Więc zgadzasz się ze mną, a nie zgadzasz się z sobą. To bardzo mi pochlebia.

doku
13-08-2008 16:07 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... państwo tworzy zbiór obywateli.

    Samochód Piotra rozbił samochód Jana. Aktualnie żaba kopuluje, czy bocian?
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>żaba kopuluje, czy bocian?

podchwytliwe, ale znam to - szpak, nie żaba

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Ty stwierdziłeś, że państwo to naród + jeszcze coś.
>Nieprawda, sprawdź.

Sprawdziłem. Napisałes: "Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą."
Naród = suma obywateli
Państwo = suma obywateli (naród) + coś więcej

>>A ja pozwolę sobie się z tym nie zgodzić.
Dalej sobie pozwolę się z tym nie zgodzić. Jeszcze raz. Państwo to organizacja np rząd + aparat kontroli + aparat ucisku + coś tam jeszcze. Naród to ludzie. Z tego aparatu i wszyscy pozostali. Czy zauważasz różnicę?

>Więc zgadzasz się ze mną, a nie zgadzasz się z sobą. To bardzo mi pochlebia.
Więc zgadzam się ze sobą, z tobą nie. Nie pochlebiej sobie.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Sprawdziłem. Napisałes: "Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą."
>Naród = suma obywateli
>Państwo = suma obywateli (naród) + coś więcej

Ubawiłem się setnie. Nawet cytować nie umiesz. A ja wcześniej napisałem, czego sumą jest naród. Ale żeby zrozumieć, musisz sam włożyć troszkę wysiłku. Naród nie jest sumą obywateli - spróbuj rozumieć, zanim podejmiesz polemikę

> Państwo to organizacja np rząd + aparat kontroli + aparat ucisku + coś tam jeszcze. Naród to ludzie. Z tego aparatu i wszyscy pozostali. Czy zauważasz różnicę?

Właśnie tę różnicę usiłowałem ci pokazać. Skoro zrozumiałeś, to podziękuj, zamiast pajacować. Teraz przytaczasz moje definicje i przedstawiasz bezczelnie jako swoje, mimo że sam zacytowałeś moje słowa. Jaki jest cel takiego mącenia?

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Sprawdziłem. Napisałes: "Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą."
>>Naród = suma obywateli
>>Państwo = suma obywateli (naród) + coś więcej
>Ubawiłem się setnie. Nawet cytować nie umiesz. A ja wcześniej napisałem, czego sumą jest naród. Ale żeby zrozumieć, musisz sam włożyć troszkę wysiłku. Naród nie jest sumą obywateli - spróbuj rozumieć, zanim podejmiesz polemikę
>> Państwo to organizacja np rząd + aparat kontroli + aparat ucisku + coś tam jeszcze. Naród to ludzie. Z tego aparatu i wszyscy pozostali. Czy zauważasz różnicę?
>Właśnie tę różnicę usiłowałem ci pokazać. Skoro zrozumiałeś, to podziękuj, zamiast pajacować. Teraz przytaczasz moje definicje i przedstawiasz bezczelnie jako swoje, mimo że sam zacytowałeś moje słowa. Jaki jest cel takiego mącenia?

Dokowski biedaku. Ja tutaj cytuje ciebie. Ty zaprzeczasz, mówisz ze to nie ty. Tak jak i powyżej, proszę o teksty źródłowe. W gąszczu głupot dokowskiego niczego nie będę szukał. Rozbierz więc sam swoje zdanie.
"Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Rozbierz więc sam swoje zdanie.
> "Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą."

Nic to nie jest do rozebrania.

Naród jest tylko sumą... ale czego sumą?

To już napisałem wcześniej, więc twoje pajacowanie nikogo nie oszuka.

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Rozbierz więc sam swoje zdanie.
>> "Państwo jest więc czymś więcej niż suma swoich obywateli. Naród jest tylko sumą."
>Nic to nie jest do rozebrania.

I tu masz rację. To nie podlega rozbiorowi, tak jak każde inne zdanie kabotyna.

>Naród jest tylko sumą... ale czego sumą?
>To już napisałem wcześniej, więc twoje pajacowanie nikogo nie oszuka.

Zaprawde powiadam ci dokowski, lecz się. Może jeszcze masz szansę. Ale to dzwonek już ostatni.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Zaprawde powiadam ci dokowski, lecz się.

Jaka jest właściwa odpowiedź na pajacowanie podczas dyskusji? Już wiem. Odpowiedzi należy udzielić publiczności (jeśli ona tu jeszcze istnieje). Bo w końcu jaki jest cel pajacowania? Celem nie jest interlokutor, ale publiczność - aby utrudnić jej zrozumienie, odwrócić uwagę od wiedzy i prawdy.

A więc do wiadomości publiczności witwosa powtórzę raz jeszcze:

- Państwo jest zbiorem obywateli.

- Naród jest podzbiorem w zbiorze ludzi (a nie: w zbiorze obywateli, jak Was witwos okłamuje).

- Państwo nie jest tylko prostą sumą elementów zbioru, jest czymś więcej, jest organizacją, jest podmiotem.

- Naród jest tylko prostą sumą elementów zbioru, nie jest podmiotem.

I nie dajcie się nabrać witwosowi, on to rozumie, nie jest aż tak tępy. Witwos jest fanatykiem, ściga mnie na tym forum za ateizm. Za to, że nie mam duszy, próbuje mnie obrazić twierdzeniem, że nie mam uczuć. Kiedy zorientował się, że słowa fanatyka nie mogą mnie obrazić, zmienił taktykę na pajacowanie.

Witwos moim zdaniem ma misję: bronić świata przed intelektem ateistów. Robi to nie oglądając się na żadne zasady uczciwej dyskusji - cel uświęca środki.

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Witwos moim zdaniem ma misję: bronić świata przed intelektem ateistów. Robi to nie oglądając się na żadne zasady uczciwej dyskusji - cel uświęca środki.

Cyt: "Nie ma tragiczniejszej śmierci, kiedy ciało jeszcze ochocze, a rozum umiera."

EOT
placownik (17853 punktów)

>A ja wcześniej napisałem, czego sumą jest naród.

   Nie napisałeś, ale zawsze możesz jeszcze to zrobić.

>Jaki jest cel takiego mącenia?

   Też chciałbym to wiedzieć.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>A ja wcześniej napisałem, czego sumą jest naród.
>   Nie napisałeś, ale zawsze możesz jeszcze to zrobić.

Napisałem wcześniej - jest sumą ludzi ze swojego podzbioru ludzi

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Napisałem wcześniej - jest sumą ludzi ze swojego podzbioru ludzi

Suma żółtków jest to naród żółtków, suma Murzynów. to naród asfaltów. suma ludzi o białej skórze to naród białasów, Suma ludzi chorych umysłowo, to naród wariatów, gdzie pan D chce być wodzem.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Napisałem wcześniej - jest sumą ludzi ze swojego podzbioru ludzi
>Suma żółtków jest to naród żółtków, suma Murzynów. to naród asfaltów. suma ludzi o białej skórze to naród białasów, Suma ludzi chorych umysłowo, to naród wariatów, gdzie pan D chce być wodzem.

czy ja tu płacowniku, nie zostałem poddany moderacji?
>
placownik (17853 punktów)

>czy ja tu płacowniku, nie zostałem poddany moderacji?

   Owszem. Ująłem się za, gwarantowanym zasadami polskiej ortografii, prawem Murzynów do pisowni wielką literą. Chyba nie chciałeś im tego prawa odebrać?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>czy ja tu płacowniku, nie zostałem poddany moderacji?
>   Owszem. Ująłem się nad, gwarantowanym zasadami polskiej ortografii, prawem Murzynów do pisowni wielką literą. Chyba nie chciałeś im tego prawa odebrać?

Ależ skąd. Kiedy zauważyłem, żeś mnie poprawił, postanowiłem się tylko upewnić, czy to Ty. Ja Tobie niezmiernie dziękuję. Uchroniłes mnie przed szalonym gniewem, okrutnego Zbysława. Chroń mnie dalej, proszę.
18-08-2008 21:58 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Uchroniłes mnie przed szalonym gniewem, okrutnego Zbysława.

   Na Twą wzmiankę o Zbysławie poczulem lekkie zaniepokojenie. I słusznie. Powinienem ująć się za prawem, nie nad.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Uchroniłes mnie przed szalonym gniewem, okrutnego Zbysława.
>   Na Twą wzmiankę o Zbysławie poczulem lekkie zaniepokojenie. I słusznie. Powinienem ująć się za prawem, nie nad.
Ile to korzyści z jednego Murzyna Ale co zrobić z tym paraliżującym strachem?
Pozdrawiam
placownik (17853 punktów)
>>>A ja wcześniej napisałem, czego sumą jest naród.
>>   Nie napisałeś, ale zawsze możesz jeszcze to zrobić.
>Napisałem wcześniej - jest sumą ludzi ze swojego podzbioru ludzi

   Byłem zbyt wielkim optymistą pisząc, że możesz jeszcze to zrobić. Przekonałeś mnie, że nie możesz.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Myflowers (2721 punktów)

>Chciałem być litościwy, litościwie pominąłem polemikę z tezą, że naród tworzy organizację państwową - istnieją państwa wielonarodowe, istnieją też państwa beznarodowe.
To kto te państwa zamieszkuje, że grzecznie zapytam? Chomiki, np. wielorasowe?????????

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>kto te państwa zamieszkuje, że grzecznie zapytam?

Obywatele

doku
Myflowers (2721 punktów)
>>kto te państwa zamieszkuje, że grzecznie zapytam?
>Obywatele
>
doku


Przepraszam, ale to co piszesz to wierutne bzdury tym razem. Podaje Ci tu definicje zarówno narodu jak i obywatelstwa.

1) naród jest to zbiorowość obywateli państwa , która osiągnęła wysoki stopień organizacji politycznej i kultury. Angielski termin nation oznacza przede wszystkim obywateli państwa bez względu na ich przynależność etniczną.
Takie rozumienie narodu przyczyniło się do utworzenia pojęcia naród amerykański w rozumieniu obywatele państwa amerykańskiego. Na podobnej zasadzie starano się rozwinąć i utrwalić w latach 70. i 80. XX w. pojęcie naród radziecki, wpisane w dokumenty XXV Zjazdu KPZR, a następnie w konstytucję ZSRR.

2) naród jest zbiorowością, która była zdolna do ukształtowania (i jest zdolna do kontynuowania i rozwoju) własnej kultury, w jej ramach literatury, sztuki, nauki, norm etycznych i estetycznych, zasad porozumiewania się i współżycia, co decyduje o tym, że narody mogą istnieć jako odrębne zbiorowości nawet wtedy, gdy są pozbawione przez dłuższy czas własnego państwa.


Jak widzisz naród moze istniec bez państwa i prowadzic polityke taka, że glowa boli/tak jak to robił np.Arafat/, natomiast państwo, jako organizacja polityczna, nie moze istniec bez narodu.
według Twojej, "definicji", podczas rozbiorów utracilismy tozsamość narodową? Byliśmy tylko obywatelami? Prus, Rosji i Austrii?
Wejdź chociażby w podstawy nauk politycznych i przestań herezje wypisywać.A nawet - nie musisz zaczynac od podstaw nauk politycznych - wystarczy podręcznik WOS do szkoly średniej.

Obywatel - osoba fizyczna przebywająca na terytorium konkretnego państwa związana z nim trwałym węzłem prawnym. Posiadanie określonego obywatelstwa przesądza o zakresie praw i obowiązków jednostki (osoby fizycznej) wobec państwa i odwrotnie. Według konstytucji do obowiązków obywatelskich można zaliczyć: wierność wobec państwa i troskę o dobro wspólne, przestrzeganie prawa, ponoszenie ciężarów i świadczeń publicznych, obrony Ojczyzny, w tym służby wojskowej. W większości przypadkach obywatelstwo nadaje sie w sposób pierwotny tzn przez urodzenie, rzadziej występuje nabycie pochodne (np. za uznanie za obywatela danego kraju). W zależnosci od kraju przyjmować można różne kryteria nabycia obywatelstwa. Najpopularniejszy sposób nabycia obywatelstwa czyli przez urodzenie wystepuje w dwóch wariantach. Pierwszy z nich to wariant prawa krwi polegający na tym, że dziecko niezaleznie od miejsca urodzenia nabywa obywatelstwo swoich rodziców. Przykładem stosowania tego prawa jest Polska co zapisane jest w konstytucji. Drugim wariantem nabycia obywatelstwa jest tzw. prawo ziemi polegające na tym iż dziecko urodzone bez względu na obywatelstwo rodziców nabywa obywatelstwo tego państwa, na terytorium, którego przyszło na świat. Takie prawo stosuje się w większości państw amerykańskich. W praktyce mogą wystapic rozwiązania mieszane. Przykładowo w Polsce dziecko nabywa obywatelskie polskie przez urodzenie, gdy conajmiej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Natomiast w sytuacji gdy oboje rodzice są nie znani lub ich obywatelstwo jest nie określone to wtedy obowiązuje prawo ziemi.
Można tez nabyć obywatelstwo w sposób pochodny poprzez:
uzyskanie obywatelstwa przez przysbosobienie
nadanie obywatelstwa
uznanie za obywatela
przywrócenie obywatelstwa
repatriacji
Podaje tu równiez definicje z Wikipedii, chociaz niekoniecznie lubię się nią posługiwać. Ta jest jednak zgodna z definicjami encyklopedycznymi i definicją śp. prof. Podoskiego, światowego autorytetu w dziedzinie nauk politycznych:

Obywatelstwo - więź prawna łącząca jednostkę (osobę fizyczną) z państwem, na mocy której jednostka ma określone prawa i obowiązki wobec państwa, i państwo - analogicznie - ma obowiązki i prawa wobec jednostki. Określenie spraw związanych z obywatelstwem, a w szczególności sposobów jego nabycia i ewentualnie także utraty, należy do samego państwa - jest to jego kompetencja wyłączna. Istnieją także regulacje prawa międzynarodowego dotyczące spraw związanych z obywatelstwem, a w szczególności unikania sytuacji bezpaństwowości i wielokrotnego obywatelstwa.

Obywatelstwo można nabyć poprzez zasadę krwi, albo poprzez zasadę ziemi.

Pierwotne (poprzez urodzenie się)
W poszczególnych krajach regulacje dotyczące nabywania obywatelstwa mogą być zróżnicowane. Do podstawowych sposobów nabywania obywatelstwa należy urodzenie - z samego faktu przyjścia na świat jednostka staje się obywatelem państwa. Sposób ten nazywany pierwotnym nabyciem obywatelstwa.

Praktyka państw doprowadziła w tym zakresie do wykształcenia się dwóch głównych trendów, zasad:

zasady prawa ziemi (łac. ius soli) - dziecko nabywa obywatelstwo państwa, na terytorium którego następują narodziny;
zasady prawa krwi (łac. ius sanguinis) - dziecko nabywa obywatelstwo, które posiadają jego rodzice, bądź jedno z nich
W Polsce obowiązuje zasada prawa krwi (Obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi - art. 34 ust. Konstytucji RP). Jednak posiłkowo stosowana jest także zasada ziemi (dziecko urodzone lub znalezione w Polsce nabywa obywatelstwo polskie, gdy oboje rodzice są nieznani bądź nieokreślone jest ich obywatelstwo lub nie posiadają żadnego obywatelstwa - art. 5 ustawy z dnia 15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim.


Jeżeli do tego dołączysz definicje państwa, to przestaniesz pisać o obywatelach jako o krasnoludkach, które nie wiadomo skąd się nagle wzięły. I do tego to pańswo zorganizowały



(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
15-09-2008 16:08 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
Troszkę się wtrącę, w historii istniały państwa beznarodowe. Np USA, Australia na początku swego istnienia. Taką sytuację mamy gdy państwo powstaje w jakby sztuczny sposób, a jego obywatele nie stanowią zbiorowości o wspólnej tożsamości, języku, historii itd. Państwo stanowi niejako twór wcześniejszy niż naród, a ludność jest napływowa. Naród amerykański powstał w wyniku istnienia państwa, i działalności jednoczącej obywateli tego państwa. Istniało USA ale bez narodu amerykańskiego, który dopiero z czasem się ukształtował z obywateli. Mamy tu do czynienia z narodotwórczą rola państwa - młode państwo za pomocą działań politycznych, ekonomicznych czy oświatowych doprowadza do zjednoczenia różnych grup etnicznych w jeden zintegrowany naród. Może się to także odbywać na drodze podbojów terytorialnych danego państwa.

Jest to odwrotny proces do szeroko obecnie obserwowanej państwotwórczej roli narodu - gdzie naród jako grupa społeczna dąży za pomocą określonych działań do stworzenia przez niego własnego i suwerennego państwa.

Druga definicja którą przytoczyłaś to anglosaska definicja i ma ona uzasadnienie tam gdzie narodowość utożsamiana jest z obywatelstwem. Ale stosuje się ją jedynie do państwa np Francji czy USA gdzie przynależność do narodu nabywa się wraz z nabyciem obywatelstwa danego kraju. Nie jest tak np w Polsce.

Poniekąd możemy mówić też o państwach beznarodowych np w stosunku do państw afrykańskich, gdzie granice państw zostały wytyczone sztucznie, linijką na mapie i nie miały one żadnego społecznego i narodowego uzasadnienia. Obywatele tych państw nie tworzyli wcześniej a i często do chwili obecnej jednorodnej i specyficznej wspólnoty ludzkiej wytworzonej na podstawie wspólnych losów historycznych, kultury, języka, terytorium i życia ekonomicznego, świadomej własnej odrębności spośród innych narodów. A na obywateli składają się tam rożne grupy etniczne, plemiona często podzielone na części pomiędzy różne państwa. jest to wynik kolonializmu, podział nie był wynikiem dążeń ludności zamieszkującej te terytoria a białych kolonialistów.

pozdrawiam


"Colorless green ideas sleep furiously"
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Troszkę się wtrącę, w historii istniały państwa beznarodowe.

Nadal istnieją, wystarczy popatrzeć jak pięknie pocięta jest Afryka na państwa. Albo weżmy taką np. Australię czy Nową Zelandię. Jedyne narody jakie tam występują to Maorysi i Aborygeni, z tym, że bardzo wątpię, czy Aborygeni uważają się za jeden naród.

doku
Myflowers (2721 punktów)
>>Troszkę się wtrącę, w historii istniały państwa beznarodowe.
>Nadal istnieją, wystarczy popatrzeć jak pięknie pocięta jest Afryka na państwa. Albo weżmy taką np. Australię czy Nową Zelandię. Jedyne narody jakie tam występują to Maorysi i Aborygeni, z tym, że bardzo wątpię, czy Aborygeni uważają się za jeden naród. >
doku


Czysty szowinizm


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
Myflowers (2721 punktów)
>Troszkę się wtrącę, w historii istniały państwa beznarodowe. Np USA, Australia na początku swego istnienia. Avitu, wybacz, ale pomyliłas wszystko. Ameryka i Australia miały swoje rdzenne narody, ale nie miały państwowości. Chyba Indian i Aborygenów nie traktujesz jak zwierzęta? Państwo to proces wtórny.Zajrzyj do definicji państwa, jeżeli jakikoleirk punkt zostaje pominiety - nie jest to juz państwo. Naród amerykański - pojęcie utworzone na zasadzie wtórnej. Nie ma obywatelstwa , gdzie nie ma narodu, a gdy nie ma narodu nie wytworza sie specyficzne warunki polityczne, aby utworzyc państwo.Naród , jak napisałam - może istniec bez panstwa, ale państwo bez narodu nie. Nie wiem, jak mam ci to udowodnic, jeżeli pomijasz takie autorytety jak chociazby nasz prof. Podoski.

PAŃSTWO jest najwyższa polityczna terytorialna przymusowa organizacja społeczeństwa, posiadająca swoisty aparat władzy i suwerenność, posługująca się prawem w celu realizacji swoich zadań

Termin "państwo" w naukach politycznych i prawnych oznacza:
-okolony granicami obszar,w obrębie którego ludzie są poddani jednej władzy politycznej,
-ogół ludzi żyjących w granicach danego państwa
-oragnizację ludzi ,rozpatrywaną ze względu na łączącą ich więź zależności politycznej.
-państwo jak aparat państwowy
-państwo jako fiskus, skarb państwa i podmiot prawa międzynarodowego.

Rozróżnia się 5 typów definicji państwa :

1-funkcjonalna.Państwo określane było według funkcji jakie spełniało.Podejście takie reprezentował w XVII w. Hugo Grotius .Uważał, że :"państwo jest to zrzeszenie doskonale wolnych ludzi w celu korzystania z prawa oraz dla dobra powszechnego.
Współcześnie podejście to kontynuują J.R.Pennock i D.G.Smith , którzy większą uwagę poświęcają władczym funkcjom pańśtwa. Ich zdaniem państwo to "społeczna organizacja mająca rozstrzygającą włądzę nad wszystkimi osobami zamieszkującymi określone terytorium i mającą za swój główny cel rozwiązywanie wspólnych problemów i zabezpieczenie wspólnych dóbr, a przede wszystkim utrzymanie porządku.

2-strukturalno-elemetnowa: .Chyba najpopularniejsza definicja państwa.Została oparta na definicji Geogra Jellinka(na zdjęciu),uwględniającej 3 elementy : ludność, terytorium i władze zwierzchnią. Niektórzy autorzy dodaja jeszcze 4 element- suwerenność. Jednak u Jellinka władza zwierzchnia rozumiana jest zarazem jako władza suwerenna,

3-psychologiczna.Jej przedstawicielem jest Leon Petrażycki. Państwo to : "zbiór wyobrażeń dotyczących władczych stosunkó międzyludzkich. Stosunki te zachodzą przeważnie między rządzącymi a rządzonymi. Prawem rządzących jest wydawanie decyzji jak róznież wymaganie ich realizacji. Natomiast obowiązkiem rządzonych jest wykonywanie poleceń pod groźbą przymusu państwowego.

4-socjologiczna.Tutaj państwo to społeczność polityczna. Wg W.Wesołowskiego państwo to:"zespół ludzi występujących jako członkowie lub funcjonariusze określonych instytucji i posiadające z tej racji określone proregatywy.
Już wieki wcześnie Arystoteles widziala państwo jako zdolną do samowystarczalności wspólnotę równych, o charakterze uniwersalnym,obejmująca całokształt stosunków społęcznych pewnej zbiorowości ludzi,a mająca na celu doskonałe życie.

5-klasowa. Jest odmiana definicji socjologicznej. Najpopularniejszym jej reprezentantem jest K. Marks .Twierdzi on, że państwo jest instrumentem panowania grup posiadających, który pozwala im na wykorzystanie swojej dominacji w stosunkach społecznych.

--------------------------------------------------------------------------------

Cechy państwa
Państwo to organizacja :
-polityczna. Bierze się tutaj pod uwagę działalność społeczną, związaną bezpośrednio ze sprawowaniem władzy.

-przymusowa. Przymus jest nieodłączną cechą każdego państwa. Bez niego niemożliwe byłoby zaprowadzenie porządku w państwie, władza państwowa nie bylaby w stanie wypełniać swoich zadań. Państwo stosuje przymus jawnie i systematycznie bazując na przepisach prawa. Rozróżnia się przymus : fizyczny, ekonomiczny i psychiczny.

-terytorialna. Podstawowym warunkiem zaistnienia państwa jest posiadanie terytorium, na którym rozciągałaby się zwierzchnia władza. Terytorium to część lądowa, morska i powietrzna. Granice lądowe przebiegają miedzy sąsiednimi państwami ,a granica morska sięga 12 mil morskich od linii podstawowej.
E. Zieliński wprowadza pojęcie integralności terytorialnej, na podstawie której zakazuje się uciekania do stosowania siły, groźby jej użycia i nielegalności jej nabywania siłą. Państwa europejskie zobowiązały sie przestrzegać integralności terytorialnej w Deklaracji Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w 1975.

-suwerenna. Państwo można uznać za suwerenne, jeśli : posiada zwierzchnią włądze nad terytorium i ludnością, może dobrowolnie nawiązywać stosunki z innymi państwami i uczestniczyć w wybranych organizacjach międzynarodowych ,moze swobodnie nadawać kształt swojemu ustrojowi i formie.

e-politologia.webpark.pl/panstwo/panstwo.htm

>Jest to odwrotny proces do szeroko obecnie obserwowanej państwotwórczej roli narodu - gdzie naród jako grupa społeczna dąży za pomocą określonych działań do stworzenia przez niego własnego i suwerennego państwa.

Tak właśnie - to naród ma za zadanie stworzenia własnej państwowości, a nie państwo tworzy naród - chyba, ze przyjmie definicje , jak w Stanach, gdzie wszystkie narody określa się nazwą narodu amerykańskiego.

>Druga definicja którą przytoczyłaś to anglosaska definicja i ma ona uzasadnienie tam gdzie narodowość utożsamiana jest z obywatelstwem. Ale stosuje się ją jedynie do państwa np Francji czy USA gdzie przynależność do narodu nabywa się wraz z nabyciem obywatelstwa danego kraju. Nie jest tak np w Polsce.
>Poniekąd możemy mówić też o państwach beznarodowych np w stosunku do państw afrykańskich, gdzie


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
awitu (7627 punktów)
Myflowers mam prośbę przed publikacją sprawdź znaczniki cytatów bo robi się bałagan w postach i trudno dojść co gdzie i jak.

>Avitu, wybacz, ale pomyliłas wszystko. Ameryka i Australia miały swoje rdzenne narody, ale nie miały państwowości. Chyba Indian i Aborygenów nie traktujesz jak zwierzęta? Państwo to proces wtórny.

Zgadzam się z Tobą że zarówno na terenie Ameryk jak i Australii mieszkała ludność przed czasami kolonialistów. I daleko mi od traktowania tych ludów jak psów. Zauważ jednak, że zarówno Indianie jak i Aborygeni do czasów kolonialnych nie tworzyli jednego narodu i jednego państwa, a mniejsze grupy etniczne i mniejsze organizacje państwowe. I temu nie da się zaprzeczyć. Lecz zarówno Indianie (jak i Aborygeni) do czasów kolonizacji nie uważali się za jeden naród, a wręcz za narody wrogie sobie. Toczyli wojny pomiędzy rożnymi plemionami itd. Oni także nie tworzyli USA i Australii. Proces tworzenia państwa o nazwie USA został zapoczątkowany przez ludność która napłynęła z Europy i podbiła te ziemie. Więc nie można mówić , że Indianie jako naród wytworzyli państwo USA. Państwo to utworzyła grupa ludności napływowej, która nie stanowiła jednego narodu a konglomerat rożnych narodowości. I w tym wypadku nie można mówić że państwo stanowi proces wtórny do procesu tworzenia się narodu. Ponieważ USA nie stworzyli Indianie. Pierw proklamowano USA, a następnie nastąpił proces jednoczenia ludności o różnej narodowości ( Anglicy, Włosi, Holendrzy, Irlandczycy itd) w jeden organizm. Zobacz jak tworzy się przynależność do narodu amerykańskiego. Wpaja się kult dla flagi, hymnu od najmniejszych lat. Aby stać się częścią tego narodu musisz poznać historię USA, język, tradycję, zdać egzamin i dopiero wtedy możesz zostać przyjęta do tego narodu. Chodzi tu właśnie o wytworzenie uczucia wspólnoty z tym narodem, utożsamienie się z nim, a nie o to byś umiała kupić chleb w sklepie. Dlatego ja napisałam że USA było takim państwem na początku swego istnienia, w tej chwili w wyniku celowych działań organów państwowych wytworzono tę wspólnotę wartości i tożsamości a więc naród już istnieje. I istnieje niezależnie jaką definicję przyjmiemy czy anglosaską czy środkowoeuropejską. Amerykanin ma uczucie przynależności do narodu amerykańskiego, nie tylko dlatego że posiada obywatelstwo tego kraju ale dlatego że czuje się związany z amerykańską historią, kulturą itd. Swoiście to wygląda wśród Polonii, gdy zapytasz się ich o to do jakiego narodu należą powiedzą że polskiego, mimo że otrzymali obywatelstwo USA a tym samym narodowość amerykańską.

>Zajrzyj do definicji państwa, jeżeli jakikoleirk punkt zostaje pominiety - nie jest to juz państwo.

Dziękuję za przypomnienie definicji państwa, lecz spieramy się nie o istotę państwa a o istotę państwa beznarodowego, a więc dalej jest to rozmowa o narodzie. Zauważ że we wszystkich tych definicjach jakie przytoczyłaś nie ma mowy, że elementem państwa jest naród. Mówi się jedynie o ludności . A ludność to obywatele. Większość definicji sprowadza państwo do trzech elementów: terytorium, ludności i suwerenności.

>Naród amerykański - pojęcie utworzone na zasadzie wtórnej. Nie ma obywatelstwa , gdzie nie ma narodu, a gdy nie ma narodu nie wytworza sie specyficzne warunki polityczne, aby utworzyc państwo.Naród , jak napisałam - może istniec bez panstwa, ale państwo bez narodu nie. Nie wiem, jak mam ci to udowodnic, jeżeli pomijasz takie autorytety jak chociazby nasz prof. Podoski.

I tu właśnie się mylisz. Ponieważ państwa afrykańskie nie zostały stworzone przez narody. Nie doszło tam do wytworzenia się narodów które, dążyły do utworzenia się współczesnych państw. Istniały tam plemiona, grupy etniczne, które możemy uznać za pranarody jednakże nie one utworzyły organizmy państwowe. W koloniach, które uzyskały później niepodległość, granice zależały w większym stopniu od struktury administracji kolonialnej, niż od różnic etnicznych, językowych i innych między grupami ludności, napływowej czy też autochtonicznej. Granice były prowadzone bez zwracania uwagi na związki etniczne i historię tych ziem.
Granice państw afrykańskich zostały ustalone między mocarstwami kolonialnymi. Część plemion została przecięta na pól i przyporządkowana dwóm rożnym państwom. Władza zwierzchnia należała do kolonizatorów i ludność etniczna nie miała wpływu ani na wytworzenie się państw ani na ustalenie ich granic. Narody tworzyły się dopiero w obrębie istniejących państw. Nawet teraz więzy narodowe są słabe. Ludność w dalszym stopniu identyfikuje się z plemieniem do jakiego należy a nie z narodem. Dopiero rozwój miast i gospodarki który przyczynił się do rozluźnienia więzów plemiennych dał możliwość tworzenia się więzów narodowych. Zobacz, że nie miał tu miejsca proces tworzenia się narodu według koncepcji politologicznej. Możemy o takowym mówić dopiero po zakończeniu ery kolonializmu, gdy państwa te już istniały.

Podejrzewam że studiujesz w Toruniu. Więc może nasze podejście to wynik studiów na dwóch różnych uczelniach ?
Żałuję, że nie mam tutaj swojej biblioteczki by móc moje wywody poprzeć autorytetami, a odsyłanie Cię do Wikipedii jest trochę dziecinne.

>Tak właśnie - to naród ma za zadanie stworzenia własnej państwowości, a nie państwo tworzy naród - chyba, ze przyjmie definicje , jak w Stanach, gdzie wszystkie narody określa się nazwą narodu amerykańskiego.

Tak ale to jest jedynie wynik stosowania słowa "nation". A nie odwoływania się do poczucia przynależności narodowej. Oba oddziaływania państwo - naród, narodotwórcza rola państwa jak i państwotwórcza rola narodu mają miejsce we współczesnej historii i zależą od specyficznych warunków w jakich państwa i narody się tworzą.

pozdrawiam serdecznie, miło wrócić do tak podstawowych dyskusji

"Colorless green ideas sleep furiously"
Myflowers (2721 punktów)
Zauważ jednak, że zarówno Indianie jak i Aborygeni do
czasów kolonialnych nie tworzyli jednego narodu i jednego państwa, a mniejsze
grupy etniczne i mniejsze organizacje państwowe.


Nie, nie studiuję w Toruniu Chociaz nadal "bywam" na uczelni
Widzę, że dalej mylicie pojęcie państwa i narodu. Narody nie muszą tworzyc państwa, żeby jednak być narodami. Inne wyznaczniki. A o USA możemy mówić jako o państwie wielonarodowosciowym / Zauważ, że o czarnej ludności mówi sie tam raczej jako o Afroamerykanach/.
Owszem są to obywatele USA jako państwa, więc o całości obywateli mozna mówic - /ale to juz nie jest język, ze tak powiem, naukowy/ - naród amerykański.
Chociażby, jak inaczej nie możesz zrozumieć,/przepraszam za to sformułowanie/ weź pierwszą lepszą ankietę - zajrzyj do rubryk:
- obywatelstwo;amerykańskie , francuskie czy jakie tam akurat posiadasz
- narodowość:polska, niemiecka i jaka tam akurat pasuje

Ażeby powstało państwo, to musi być jakiś naród, chociażby napływowy po wyrżnięciu tego, którego terytorium zostało zaanektowane i który zaczyna tworzyć organizację polityczną, zwaną państwem, organizacje do tego przymusową. Przymusowa narodowość?

I to by było na tyle.
P.S. Iran, Irak, Libia - narody arabskie, z jednego pnia kulturowego, rasowego, religijnego. Państwa w sensie państwowości - odrębne. Obywatelstwa - kolejno- irańskie, irakijskie, libijskie .

Michael Jackson - czy przez to, że się wybielił przesytał zmienił swoja narodowość?

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
awitu (7627 punktów)
>Nie, nie studiuję w Toruniu Chociaz nadal "bywam" na uczelni
Zazdroszczę

>Widzę, że dalej mylicie pojęcie państwa i narodu.

Jak już to mylę. Mimo wszystko to wypowiadam się tylko w swoim imieniu. I błagam Cię, mogę się mylić w analizie, w interpretacji, ale mylić takie pojęcia? Niezłe musisz mieć o mnie zdanie

>Narody nie muszą tworzyc państwa, żeby jednak być narodami. Inne wyznaczniki.

Ale gdzie ja coś takiego powiedziałam? Jak zajrzysz wyżej do dyskusji, to zauważysz, że gdzieś się wypowiadałam o istnieniu narodów bezpaństwowych. Teraz Ty mylisz rozmówców.

>Ażeby powstało państwo, to musi być jakiś naród, chociażby napływowy po wyrżnięciu tego, którego terytorium zostało zaanektowane i który zaczyna tworzyć organizację polityczną, zwaną państwem, do tego przymusową.

To teraz poproszę o analizę narodów afrykańskich, nie arabskich, od której tak uciekasz I znalezienie mi afrykańskich narodów, które stworzyły państwa afrykańskie. Tylko poproszę o analizę współczesnych państw a nie np Ghany czy Aksum. No chyba, że twierdzisz, że za narody tych państw trzeba uznać narody kolonizatorów, którzy tworzyli tam instytucje państwowe, a ludność etniczna stanowiąca większość ludności tych państw jest bez znaczenia. Lub do uznania za naród wystarczy narzucenie przez kolonizatorów obywatelstwa ludności etnicznej i więzy wspólnotowe nie mają znaczenia.

pozdrawiam


"Colorless green ideas sleep furiously"
Myflowers (2721 punktów)
>>Nie, nie studiuję w Toruniu Chociaz nadal "bywam" na uczelni
>Zazdroszczę
>>Widzę, że dalej mylicie pojęcie państwa i narodu.
>Jak już to mylę. Mimo wszystko to wypowiadam się tylko w swoim imieniu. I błagam Cię, mogę się mylić w analizie, w interpretacji, ale mylić takie pojęcia? Niezłe musisz mieć o mnie zdanie
>>Narody nie muszą tworzyc państwa, żeby jednak być narodami. Inne wyznaczniki.
>Ale gdzie ja coś takiego powiedziałam? Jak zajrzysz wyżej do dyskusji, to zauważysz, że gdzieś się wypowiadałam o istnieniu narodów bezpaństwowych. Teraz Ty mylisz rozmówców.
Jezus, Maria, Rydzyk!
Avitu, jeżeli kliknęłam odpowiedź nie w tym miejscu, to serdecznie Cię przepraszam. Ale dokowski tak namieszał, że ja już sanma nie wiem gdzie początek, a gdzie koniec. A tylko chciałam udowodnić, że naród nie musi miec państwowości, za to państwo, jako organizacja wynikająca z "zagospodarowania" narodu nie może byc beznarodowa, czy jak to zwał.
jeszcze raz przepraszam. Aby wejśc w państwa afrykańskie , to trzeba by sie zastanowić na jakiej zasadzie powstały, czyja reka wyznaczała granice i po co.I czy naprawdę są suwerenne i czy do końca są w pelni państwami według definicji . I znowu te nauki polityczne, brrrr....
Jeszcze raz przepraszam za pomyłkę i pozdrawiam cieplutko
M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
awitu (7627 punktów)
>Aby wejśc w państwa afrykańskie , to trzeba by sie zastanowić na jakiej zasadzie powstały, czyja reka wyznaczała granice i po co.I czy naprawdę są suwerenne i czy do końca są w pelni państwami według definicji . I znowu te nauki polityczne, brrrr....

hahah nie masz za co przepraszać, dla mnie to bardzo przyjemna dyskusja, szczerze mówiąc rzadko mam okazję do dyskusji na tematy politologiczne, poza obszarem dotyczącym Bałkanów

Dla mnie to czysto akademicka dyskusja. Nauki polityczne mają to do siebie że są pokręcone i odpowiedzi nie są jednoznaczne, a wszystko jest z sobą połączone. Zauważ że ja w odróżnieniu od dokowskiego traktuję państwa beznarodowe jako formę przejściową, która zanika wraz wykształceniem się więzi narodowych. I uważam, że występują w procesie kształtowania się państwowości, ale także gdy już możemy mówić o istnieniu suwerennego państwa choć, w jego młodej fazie. Nie jest to ich cecha stała.

pozdrawiam serdecznie

"Colorless green ideas sleep furiously"
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>ja w odróżnieniu od dokowskiego traktuję państwa beznarodowe jako formę przejściową, która zanika wraz wykształceniem się więzi narodowych.

A gdzie ja zasugerowałem coś takiego? Widzę, że dałaś sobie wmówić jakieś kłamstwa na mój temat. Zgodziłem się jawnie, że naród amerykański jest faktem, więc z moich słów można było wywnioskować, że to ja "traktuję państwa beznarodowe jako formę przejściową, która zanika wraz wykształceniem się więzi narodowych". Z czego więc wyciagnęłaś wniosek przeciwny?

Dodam, że jesli Belgia nie rozpadnie się w ciągu najbliższych 100 lat, sam zacznę Belgów nazywać narodem (jeśli dożyję) a nie tylko obywatelami Belgii.

doku
awitu (7627 punktów)
>A gdzie ja zasugerowałem coś takiego? Widzę, że dałaś sobie wmówić jakieś kłamstwa na mój temat. Zgodziłem się jawnie, że naród amerykański jest faktem, więc z moich słów można było wywnioskować, że to ja "traktuję państwa beznarodowe jako formę przejściową, która zanika wraz wykształceniem się więzi narodowych". Z czego więc wyciagnęłaś wniosek przeciwny?

Z tego postu.

Ale jeśli moja interpretacja jest błędna, to bardzo Cię przepraszam za moją pomyłkę.

"Colorless green ideas sleep furiously"
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Z czego więc wyciagnęłaś wniosek przeciwny?
>Z tego postu.

Nie rozumiem jaką drogą biegły Twoje myśli.

>Ale jeśli moja interpretacja jest błędna, to bardzo Cię przepraszam za moją pomyłkę.

Dopóki nie rozumiem, przyjmuję przeprosiny. Jeśli jednak zrozumiem, to może będę musiał uznać niezręczność swojego postu i samemu przeprosić za wprowadzanie w błąd.

doku
awitu (7627 punktów)

>Nie rozumiem jaką drogą biegły Twoje myśli.
>Dopóki nie rozumiem, przyjmuję przeprosiny. Jeśli jednak zrozumiem, to może będę musiał uznać niezręczność swojego postu i samemu przeprosić za wprowadzanie w błąd.

W błąd wprowadziła mnie Australia. Gdzie jak stwierdziłeś istnieje tylko naród Aborygenów, a reszta obywateli nie tworzy narodu pomimo już dość sporego czasu istnienia tego państwa. Oczywiście ten czas jest nieporównywalny z istnieniem starych państw europejskich. Jednakże moim zdaniem problem Australii trzeba traktować dwojako, z jednej strony w dalszym ciągu zachowuje w aktach prawnych nazwę dominium a więc stanowi część brytyjskiej Wspólnoty Narodów i zachowywane są tam tradycje angielskie, na wielu płaszczyznach tradycja Wielkiej Brytanii stanowi podstawę tożsamości ludności tam zamieszkującej. Dlatego ludność tam zamieszkującą zalicza się do tak zwanego narodu piętrowego Wielkiej Brytanii. Z drugiej jednak strony wytworzyły się tam już związki i tradycje odwołujące się do specyficznej kultury i tradycji australijskiej, a więc możemy już mówić o wytworzeniu się narodu australijskiego, z którym identyfikują się osoby tam zamieszkujące.

Odczytałam ten post, w taki sposób, że uznajesz , że Australijczycy nie posiadają w dalszym ciągu znamion narodu, a patrząc na czas jaki to państwo istnieje, jego historię, to związki te powinny się wytworzyć. A skoro się nie wytworzyły to znaczy, że nie ma do nich podstaw. Dlatego uznałam, że mówisz, że Australia w dalszym ciągu jest państwem beznarodowym i takim pozostanie, ponieważ ograniczyłeś się jedynie do wskazania Aborygenów.

Myślę, że to nie do końca kwestia niezręczności postu, raczej moja zła interpretacja, skoro źle odczytałam wiadomości zawarte w treści.

pozdrawiam

"Colorless green ideas sleep furiously"
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Odczytałam ten post, w taki sposób, że uznajesz , że Australijczycy nie posiadają w dalszym ciągu znamion narodu

Porównajmy ich do Amerykanów. W USA mamy czarnych, żóltych i białych obywateli, a każdy z nich może o sobie powiedzieć: "jestem Amerykaninem". Więcej, gdy czarny, Indianin i biały stoją obok siebie, mogą powiedzieć: on jest Amerykaninem, tak samo jak ja, jesteśmy członkami jednego narodu".

A postaw teraz białego Australijczyka i Aborygena z buszu razem obok siebie i spróbuj dowiedzieć się, czy uważają się oni za członków jednego narodu.

W mojej ocenie, w Australii tworzą się znamiona narodu z pominięciem Aborygenów - a to jest ślepa uliczka. Australijczycy muszą zrewidować swoje poczucie więzów i zbudować je w taki sposób, żeby wszyscy w Australii poczuli się jednakowo związani narodowo. Wiem, że już niektóre elity w Australii patrzą na to zagadnienie z tej właśnie perspektywy, ale nie jest to jeszcze spojrzenie tam popularne. Dlatego Australijczycy nie zasłużyli sobie jeszcze na to, żeby nazywać ich kształtującym się nowym narodem. Na razie są jeszcze tylko apartheidem, który najpierw wymaga wykasowania, a dopiero potem zacznie się kształtowanie narodu australijskiego niemal od nowa.

doku
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Angielski termin nation oznacza przede wszystkim obywateli państwa bez względu na ich przynależność etniczną.

To dla Anglików bardzo wygodne, ale dla Szkotów obraźliwe. Jednak nikt rozsądny i obiektywny nie zaprzeczy że Szkoci są narodem, a Brytyjczycy nie są narodem

>Takie rozumienie narodu przyczyniło się do utworzenia pojęcia naród amerykański

Naród amerykański jest faktem, nikt temu nie zaprzecza.

>naród radziecki, wpisane w dokumenty XXV Zjazdu KPZR, a następnie w konstytucję ZSRR.

A naród radziecki jest fikcją, nikt temu chyba nie zaprzeczy (?)

>według Twojej, "definicji", podczas rozbiorów utracilismy tozsamość narodową?

Uciekasz się do pisania jawnych bzdur - to jest wniosek z Twojej definicji, a nie z mojej. Dla mnie naród to co innego niż państwo. Polacy byli narodem, ale nie mieli państwa. A Ty w to najwyraźniej nie wierzysz.

>Wejdź chociażby w podstawy nauk politycznych i przestań herezje wypisywać.A nawet - nie musisz zaczynac od podstaw nauk politycznych - wystarczy podręcznik WOS do szkoly średniej.

Zamiast się miotać bez sensu, zacytuj herezję, którą napisałem.

> Obywatelstwo - więź prawna łącząca jednostkę (osobę fizyczną) z państwem

Więc czego tu nie rozumiesz? To właśnie staram Ci się wytłumaczyć, że państwo składa się z obywateli. Twoje cytaty potwierdzają moje tezy, a Twoim zaprzecxzają. Jeżeli zbiór nazywa się państwo, to jego elementy nazywają się "obywatele", jak można tego nie rozumieć?!

Naród nie jest tym samym zbiorem, co państwo. Zbiór obywateli nie tworzy narodu.


doku
Myflowers (2721 punktów)

>Więc czego tu nie rozumiesz? To właśnie staram Ci się wytłumaczyć, że państwo składa się z obywateli. Twoje cytaty potwierdzają moje tezy, a Twoim zaprzecxzają. Jeżeli zbiór nazywa się państwo, to jego elementy nazywają się "obywatele", jak można tego nie rozumieć?!

>Naród nie jest tym samym zbiorem, co państwo. Zbiór obywateli nie tworzy narodu.
doku

Wiesz co, dokowski, nie chce mi się z toba gadac. Na moim wydziale nie zdałbys ani kolokwium, ani zadnego egzaminu, nawet na poziomie średniej inteligencji ucnia gimnazjum. Piszesz bzdury, sam sobie zaprzeczasz. A gdzie jest podane ,że naród jest tym samym co państwo? Naród nie jest tak jak ono sztucznym tworem, a tym samym i obywatelstwo jest tworem sztucznym.Ech...


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Na moim wydziale nie zdałbys ani kolokwium, ani zadnego egzaminu

Co to za studia, gdzie ceni się tylko lanie wody i wkuwanie bez zrozumienia, gdzie można nie rozumieć różnicy między narodem a państwem? Musisz też się nauczyć, że takie "argumenty" nic nie znaczą w kulturalnej dyskusji, są nieuczciwą sztuczką erystyczną. W dodatku bardzo niezgrabnie się nią posłużyłać, bo wygląda na to, że poziom tych Twoich studiów jest bardzo niski.

>nawet na poziomie średniej inteligencji ucnia gimnazjum.

Gdzie nieumiejętność formułowania merytorycznych argumentów zastępuje się czymś takim. Czy słowo "inteligencja" też jest dla Ciebie niezrozumiałe?

>Piszesz bzdury, sam sobie zaprzeczasz.

I znów zarzut bez cytatu, bo przeczuwasz, że mam rację. Z takim poziomem kultury dyskusji jesteś tylko śmieszna. Najśmieszniejsze jest to, że wkleiłaś bez zrozumienia masę teksu, który tylko potwierdza moją tezę, z którą polemizujesz agresywnie i bez sensu.

>A gdzie jest podane ,że naród jest tym samym co państwo? Naród nie jest tak jak ono sztucznym tworem, a tym samym i obywatelstwo jest tworem sztucznym.Ech...

A moja teza jest prosta, szczególnie dla Ciebie uproszczę ją maksymalnie. Twierdzę, że państwo składa się z obywateli, i że państwo nie jest tym samym co naród.

Podejmując się takich dyskusji musisz najpierw ułożyć sobie w główce podstawowe pojęcia, aby używać ich ze zrozumieniem. Idea (państwa narodowego) nie jest tym samym co rzeczywistość. Musisz pogodzić się z faktem, że istnieją państwa, które są bardzo dalekie od ideału państwa narodowego - rozejrzyj się, świat jest większy niż Europa, zresztą nawet tutaj blisko nas mamy Belgię - państwo składające się z dwóch zupełnie różnych narodów, które coraz wyraźniej pokazują, że nie są jednym narodem, jak Ty byś chciała. "Belgowie" są nazwą obywateli, to nie jest nazwa narodu.

Jeszcze raz Cię zachęcę, bo taka jest m.in. rola tego portalu - wzbogacaj swoją wiedzę i rozszerzaj horyzonty. Zacznij od atlasu i dwóch map Afryki. Porównaj mapę polityczną Afryki z mapą etniczną - to będzie dla Ciebie naprawdę cenne oświecenie. Może nawet poczujesz do mnie wdzięczność i ruszy Cię sumienie za te niegrzeczne ataki na moje posty.

doku
16-09-2008 23:01 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
Wiesz co, dokowski, tak mieszasz, ze już sam nie wiesz co napisałes a czego nie. Rozgraniczyłam Ci dokładnie, co to jest państwo, a co naród.Więc bądź uprzejmy odczepic się ode mnie i nie przypisywac mi swoich bzdur, z których potem się rakiem wycofujesz. Udowadniaj sobie dalej, ze narody to proces wtórny do państwa, niech Ci będzie. Mnie to naprawdę obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg, tak samo jak Twoje, rzekomo na studiach zdobyte wiadomości.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
14-08-2008 20:33 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Widać jak na dłoni, że stosuję najprostszą definicję granicy: które elementy należą do podzbioru, a które nie.

   Boga się nie boisz to i duchy Zermelo, Fraenkela i Stolema Ci nie straszne. Nie musisz się obawiać, że przyjdą w nocy, aby Cię postraszyć. Ale przez szacunek dla dokonań tych wielkich matematyków, mógłbyś powstrzymać się od wypisywania takich rzeczy, bo jeszcze ktoś w to uwierzy.

   W ramach teorii mnogości pojęcie granicy zbioru nie istnieje. Nie ma go. Jest puste.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   W ramach teorii mnogości pojęcie granicy zbioru nie istnieje. Nie ma go. Jest puste.

Dlatego nie używam tego pojęcia. Czepiasz się niesłusznie, a nawet nie próbujesz zrozumieć

doku
18-08-2008 19:20 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)
>>   W ramach teorii mnogości pojęcie granicy zbioru nie istnieje. Nie ma go. Jest puste.
>Dlatego nie używam tego pojęcia.

   Czy to nie jest Twój tekst?

   Odpowiedziałem - są granicami podzbioru narodu w zbiorze wszystkich ludzi. Nie ma ściślejszych definicji niż definicje teoriomnogościowe - nawet logika, nawet teoria modeli nie mają takiego poziomu ścisłości jak teoria mnogości - nie można myśleć racjonalnie bez rozumienia pojęć zbioru i podzbioru.

>Czepiasz się niesłusznie, a nawet nie próbujesz zrozumieć

   Fakt. Czepiam się. Nie robiłbym tego gdyby nie kontrast pomiędzy tym co piszesz, a Twoim peanem na cześć ścisłości teorii mnogości.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   Fakt. Czepiam się. Nie robiłbym tego gdyby nie kontrast pomiędzy tym co piszesz, a Twoim peanem na cześć ścisłości teorii mnogości.

Ale robisz to, nie zadawszy sobie trudu prześledzenia toku polemiki.

Zacytuję post, w którym zdefiniowałem granice narodu (cytuję):

"Jeżeli zbiory narysować na kartce papieru w postaci np. kół, to brzegi tych kół są granicami między narodami a resztą ludzkości. Dokładniej, jeżeli jedno koło symbolizuje naród, to okrąg tego koła jest granicą między tym narodem a resztą ludzkości.

Teraz uwaga. Jeżeli narysujesz kilka takich kół dość przypadkowo, to zauważysz, że w ogólności trudno Ci będzie powiedzieć, gdzie przebiega "granica" między dwoma różnymi narodami - tam, gdzie okręgi się przecinają, tam granica nie istnieje" (koniec cytatu).

Trudno mi zrozumieć Twoje intencje - wtrącasz się w środku dyskusji z przytykami na poziomie czepiania się słów. Czy nie rozumiesz, że uczestnicy dyskusji, kontynuując swoje wywody, podczas wymiany zdań, odnoszą się nie do zdań czy nawet postów wyrwanych z kontekstu, ale do wielu postów jednocześnie, które tworzą spójną całość? Czy jako moderator czujesz misję doprowadzenia do tego, żeby w każdym poście dyskutanci powtarzali ściśle wszystkie istotne treści innych postów, zanim zaczną kontynuować swoją myśl?

Ten absurd sformułowałem nie po to, żeby Cię urazić, ale po to, żebyś otrzeźwiał i przeanalizował spokojnie swoje intencje - dlaczego wyrywasz z kontekstu moje wypowiedzi i przekręcasz ich znaczenie?

To samo zdarzyło Ci się już raz. W jednym z wątków obalałem czyjeś twierdzenie ogólne odwołując się do kontrprzykładów, a Ty wyrwałeś z kontekstu fragment jednego z moich postów i zarzuciłeś mi, że sam formułuję twierdzenie ogólne, mimo że z innych postów tej polemiki wynikało, że nie formułuję żadnego twierdzenia, a tylko próbuję zaprzeczyć twierdzeniu cudzemu.

Zauważam podobieństwo obydwu Twoich "interwencji" - tak jakbyś chciał, żeby każdy post, nawet podczas długiej polemiki, miał tak wysoką jakość treściową, że mógłby być wyrwany z kontekstu tej polemiki i mimo tego wyrwania mógł być w pełni dobrze zrozumiany, zgodnie z intencją autora. Spójrz na to trzeźwym okiem - to jest niemożliwe, choćby dlatego, że nie można w każdym poście cytować definicji sformułowanbych na użytek wątku.

Twoje moderowanie mnie, informatykowi, kojarzy się z niepamiętaniem o zmiennych globalnych - tak jakbyś uważał, że można używać tylko zmiennych lokalnych, czyli tych, które są zdefiniowane na początku danego postu.

doku
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Dlatego nie używam tego pojęcia. Czepiasz się niesłusznie, a nawet nie próbujesz zrozumieć.

   Po starej znajomości, dokowski, muszę ci przyłożyć. Po twojemu bowiem zrozumieć, znaczy wybaczyć, natomiast po mojemu zrozumieć, znaczy być współwinnym.
   Zgadnij, którą wersję wybierają sprzeciwiający się twoim prześwietnym wywodom?
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   Po starej znajomości, dokowski, muszę ci przyłożyć.

Byłem niegrzeczny?

>Po twojemu bowiem zrozumieć, znaczy wybaczyć, natomiast po mojemu zrozumieć, znaczy być współwinnym.   Zgadnij, którą wersję wybierają sprzeciwiający się twoim prześwietnym wywodom?

Taki klaps jest jak pieszczota.

doku
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Taki klaps jest jak pieszczota.
   Nawet kropkę dałeś na końcu! Cenisz mnie, no, no.
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Pojedź do Alzacji i spytaj, czym się różni Niemiec od Francuza. Albo nie jedź nigdzie i napisz, czym się różni Niemiec od Austriaka.
>>Nie bardzo rozumiem
Tym czym Niemiec od Bawarczyka.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> spostrzeżeń Machiavellego w jego "Księciu". Stawia on w opozycji do włoskiego bałaganu wysokie standardy (jak na tamten czas oczywiście) niemieckie. Na myśli miał on oczywiście dbanie o fortyfikacje i organizacje niemieckich miast i księstw stawiając je za wzór italskim możnowładcom.

Nie przeszkadzało to żadnej armii bić Niemców. Szwedzi, Hiszpanie, Francuzi, Rosjanie... wszyscy jeździli jak chcieli po tych malutkich księstwach


doku
20-08-2008 23:12 
 Ocena 2 na 2
elfir (1058 punktów)
>>To oni byli dla nas wzorcem, jak dobrze organizować miasta i wsie.
>Hmm... Zadumałem się teraz. Nie bardzo wiem, skąd masz takie wiadomości.

Usmiałam sie na twojej argumentacji. Przecież tu chodziło o prawo lokowania wsi - tzw. magdeburskie. Nie ma ono nic wspólnego z wytyczaniem obwodnic współczesnych miast
Dotyczy , dla wsi, sposobu rozmieszczania gospodarstw i podziału gruntów miedzy włodarzami, a także sposobie odrabiania pańszczyzny.
W przypadku miast, dzięki temu prawu mamy prostokątne rynki z ratuszem pośrodku i kramami (sukiennicami) w poblizu oraz układ ulic przecinający się pod kątem prostym.
Trudno, by w XII w, kiedy sie to prawo tworzyło, przewidziano masowy rozwój motoryzaacji.
Więcej na ten temat:
www.glogow(*)kacja_na_prawie_niemieckim.htm

W czasach zaborów - zabór rosyjski uważano za prymitywny i brutalny, ale nie tak zagrazający polskości jak niemiecki. W tym czasie ówczesne Niemcy-Prusy, w porównaniu z terenami polskimi były wyzej rozwiniete cywilizacyjnie (zwłaszcza wsie).
Rosjanie uważali za jedyny argument siłę - Niemcy działali podstępniej - prawem.

Cięzko mi to mówić, ale rozwój Poznania, jako dużego, liczacego się miasta, rozpoczął się po wielkich iwestycjach zaborców (zamek cesarski, połączenie kolejowe z Berlinem, opera). W czasach PRL Polacy wyjeżdżali na "saksy" do RFN, gdzie spotykali się z zachodnią cywilizacją, jakże różną od szarzyzny socrealizmu.
To takze wpłynęło na poczucie niższości.
Zwłaszcza, że Polacy maja dużą tendencję do chwalenia innych a nie dostrzegania własnych osiągnięć.

A co do argumentów o niższości "rasy" niemieckiej nad "słowiańską" (wcześniejszego rozmówcy)- przecież rdzenni słowianie - Rosjanie też uwierzyli w totalitaryzm. Polacy, którzy głosują na skrajną prawicę, też wierzą w silną rękę. A Włosi i Hiszpanie? Przecież nie są Germanami, a swoje ciemne karty historii mają.
Totalitaryzm tworzy się nie dlatego, że jakaś "rasa" jest mniej lub bardziej na niego podatna, tylko tam, gdzie zamiast demokracji rządzi oligarchia, która przestaje się liczyć z "ludem".
10-08-2008 20:34 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Niemcy to po prostu wyższa cywilizacja (jak Śląsk i Czechy), ani nam wroga, ani przyjazna.
Ale nasz F.N. nie miał o nich dobrej opinii, raczej czuł obrzydzenie...

Pozdrawiam - Zbyszek


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Ale nasz F.N. nie miał o nich dobrej opinii, raczej czuł obrzydzenie...

Wtedy akurat się staczali, co potwierdziła klęska w I Wojnie

doku
09-08-2008 09:57
 Ocena 12 na 12
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem Niemcy byli pierwszymi ofiarami nazizmu. O tym często się zapomina próbując obciążyć cały naród po wsze czasy swoistym rodzaje odpowiedzialności. Prawdziwi zbrodniarze albo zostali powieszeni sześćdziesiąt lat temu, albo zaszyli się gdzieś na końcu świata. Niemniej kogoś trzeba oskarżyć... Nie mamy nawet ich potomków, oskarżmy więc potomków ich rodaków. Taka logika mnie naprawdę przeraża.
Słyszy się też hasło "Niemcy sami wybrali Hitlera w demokratycznych wyborach" - to prawda. Często pomija się jednak drugą kwestię, Hitler potem już sam wprowadził system totalitarny. Wielu zapewne wtedy obudziło się z ręką w nocniku widząc, że ich "mesjasz" jest zwiastunem kłopotów i cierpienia. A co z tymi, którzy na niego NIE głosowali? Zaocznie uznamy ich również za winnych zbrodni nazizmu?
Po drugie: ja wiem, że ludzie lubią wszystko upraszczać. Wiemy wszyscy, że Wermacht był winny wielu zbrodni, co nie znaczy, że wszyscy żołnierze Wermachtu byli zbrodniarzami. Przecież niejednokrotnie (zwłaszcza pod koniec wojny, gdy wszystko się waliło) pod broń powoływano każdego, kto tylko mógł walczyć. To samo nawet w większym stopniu tyczy się Armii Czerwonej - możemy o niej jako o całości mówić jako winnej zbrodni na ludności cywilnej, ale jednocześnie winna jest zbrodni na ogromnych rzeszach młodych ludzi, których wyciągnięto z domu, dano karabin do ręki, a potem niejednokrotnie rozstrzeliwano za zbyt małą odwagę czy próbę dezercji.
Jak ja lubię uproszczenia, tak ochoczo stosowane przez filmowców - każdy żołnierz Armii Czerwonej to zdeklarowany komunista mordujący w imię rewolucji, a każdy w Wermachcie to nazista nienawidzący Żydów. Świat nie jest taki jednokolorowy, na drodze tych ohydnych machin śmierci i zniszczenia stanęli też nieraz porządni ludzie, którzy wbrew własnej woli zostali wciągnięci w wir śmierci i zniszczenia.

A teraz zajmijmy się naszymi ukochanymi aliantami. Amerykańscy chłopcy bez skazy wyzwalający Europę. Czy wiecie, że przypadku gwałtów na Europejkach w "wyzwalanych" krajach nie należały do rzadkości? A co z bombardowaniami Niemieckich miast? Niemieckie, to już wolno, tak? Bo Niemcy były nazistowskie? Dziecko płonące żywcem we własnym domu albo rozerwane przez bombę na ulicy w Wielkiej Brytanii to ofiara zbrodniczych nalotów, jednak taka sama sytuacja w Niemczech to przykład dziejowej sprawiedliwości?

Czy wy ludzie nie zdajecie sobie sprawy, że myślicie jak bohaterowie "1984" Orwella? Nam wolno obdzierać żołnierzy Eurazji czy Wschódazji ze skóry na miejskim Rynku, bo oni są źli, my możemy ostrzeliwać transporty z ich uchodźcami. Jednak gdy oni robią to samo, to zbrodnia przeciwko ludzkości i dowód zezwierzęcenia...

Nigdy was nie zrozumiem. Jakoś nigdy walki plemienne mnie nie pociągały...
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Piękna wypowiedź i cenna umiejętność obiektywnego spojrzenia na historię.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Polacy też mogą stać się ofiarami populizmu czy nacjonalizmu, choćby spod znaku RM.

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

    W tak zwanej kwestii formalnej: dlaczego nikt nie poprawił brzmienia tak horrendalnie sformułowanego tytułu wątku?

   "Odp: Polska, a Niemcy odwieczny wróg?" - to gramatyczne i ortograficzne kuriozum.
.
Ławreszuk (2276 punktów)
>    W tak zwanej kwestii formalnej: dlaczego nikt nie poprawił brzmienia tak horrendalnie sformułowanego tytułu wątku?
Czekałem, kiedy się Waść połapiesz .


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
placownik (17853 punktów)

   Kierowany sugestią Zbysława Śmigielskiego chciałbym spolszczyć tytuł Twego wątku. Myśl Twa jest jednak tak pokrętna, że nie mam pewności czy forma: Niemcy - odwieczny wróg Polski? odpowiadałaby Twoim intencjom.

   Czekam na potwierdzenie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Odp: Niemcy - odwieczny wróg Polski?

>edit: Autorski tytuł wątku: Polska, a Niemcy odwieczny wróg? został spolszczony przez moderatora.

   Czyżby naprawdę?!
.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365