 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-12-2008 21:42 | Karphynsky (76 punktów) | Najlepsza moralność
3 na 3 | Ostatnio nie daje mi spokoju pewien problem: Przypuśćmy istnienie czterech osób:
Przypadek numer 1: Pan X: Pan X troszczy się o siebie i o swoje najbliższe otoczenie. Jest obojętny w kwestii głodu w Afryce, ponieważ jak twierdzi: "nie znam tych ludzi osobiście, więc ich problemy mnie nie obchodzą".
Przypadek numer 2: Pan Y: Panu Y kwestia głodu w Afryce nie jest obojętna, więc wysyła co miesiąc 50 $ na konto fundacji dobroczynnych. Pan Y zdaje sobie sprawę z tego, że mógłby przekazywać wiele więcej pieniędzy, ale to obniżyłoby poziom jego życia. Argumentuje to twierdzeniem: "jestem takim samym człowiekiem jak ci umierający ludzie w Afryce, więc pomaganie im kosztem mojego poziomu życia byłoby czystą hipokryzją".
Przypadek numer 3: Pan Z: Pan Z jest lekarzem w Afryce. Zrezygnował z pracy w prestiżowym szpitalu aby wyjechać do Afryki i w nędzy i ubóstwie móc ocalić tysiące istnień ludzkich. Pan Z argumentuje swoją postawę tak: " śmierć w okropnych męczarniach z powodu błahej dla nas, Europejczyków, choroby, jest o wiele gorsza niż te kilka wyrzeczeń na które zgodziłem się przyjeżdżając tutaj".
Przypadek numer 4: Pan R: Pan R zaraz po odbyciu praktyki lekarskiej wyjechał do Afryki, by tam ratować ludzi. Pracuje po kilkanaście godzin dziennie i śpi nie więcej niż cztery godziny. Pozwala mu to uratować tysiące ludzi. Jednak heroiczny wysiłek pozostawia pewne skutki: Pan R cierpi na wiele chorób i odczuwa ciągłe zmęczenie. Ale mimo to jest naprawdę szczęśliwy.
Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego właśnie on? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Kiedy już dojdziecie do konkluzji, że racjonalizm nie ma wiele wspólnego z humanizmem, napiszę podsumowanie. .
|
|
 | 8 na 8 | Adamiak (36436 punktów) | > Kiedy już dojdziecie do konkluzji, że racjonalizm nie ma wiele wspólnego z humanizmem, napiszę podsumowanie.>
Posłużę się piątym przykładem. W którymś z poprzednich wątków, Śmigielski dał mi plusa argumentując to tak: daję ci plus ponieważ trochę cię jeszcze lubię, oraz dlatego, że masz ujemny bilans w wątku. Pytanie: komu Śmigielski poprawiał samopoczucie - lub, jak pisze Karphynsky- komu zapewniał szczęście?
Jasne, że sobie, podobnie, jak każdy z delikwentów w tytułowym wątku.
Przecie nie wysilił się na napisanie kilku słów, żeby Adamiakowi poprawić jakiś bilans, tylko poprawiał go sobie.
Bilans Adamiaka może mieć inne czynniki składowe, zupełnie abstrakcyjne i egzotyczne dla Śmigielskiego i dla przykładowych "dobroczyńców" Karphynsky'ego, ale też nie musi.
Postępowanie wszystkich czterech cechuje egoizm, rozumiany jako korzystny bilans w komforcie emocjonalnym. Tylko, że ten bilans wynika z zupełnie innych proporcji czynników składowych. Żaden z nich nie ma na myśli- jako efektu końcowego- dobra Murzynków, tylko własny komfort psychiczny, więc są przykładem racjonalnego działania.
A wszyscy czterej są moralnie ok i racjonalni jak diabli, bo utrzymują równowagę emocjonalną, choć wynikającą z dość różnych działań, lecz przy wspólnym celu: zapewnienie sobie komfortu. Jak Śmigielski.
Bo ani racjonalizm, ani moralność nie są pro publico bono, tylko bardzo dla swojego bono. Co nie wyklucza lubienia Adamiaka czy Murzynów przez kogokolwiek. Z Czeczenami i Śmigielskimi włącznie.
|
|
|  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Nie powiem, że nie masz racji, ale zapytam: z jakiego powodu jest ona tak cholernie skomplikowana? Jak się wydaje, naśladujesz nieznanego ci osobiście La Fontaine`a, który dla zaprezentowania krótkiego morału koniecznie musiał całą bajkę ułożyć, w dodatku z rymami. I choć rodem był z Francji, rymy stosował częstochowskie. Nadal jeszcze trochę cię lubię, Adamiak. .
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie powiem, że nie masz racji, ale zapytam: z jakiego powodu jest ona tak cholernie skomplikowana?> Jak się wydaje, naśladujesz nieznanego ci osobiście La Fontaine`a, który dla zaprezentowania krótkiego morału koniecznie musiał całą bajkę ułożyć, w dodatku z rymami. I choć rodem był z Francji, rymy stosował częstochowskie.>Naśladuję...?- widocznie La Fontaine też się nie przejmował krytyką...
|
|
 | 2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Kiedy już dojdziecie do konkluzji, że racjonalizm nie ma wiele wspólnego z humanizmem, napiszę podsumowanie. >. Panie Zbysławie - z wielkim szacunkiem proszę o rozwiniecie tematu. Ja rozumiem inni niekoniecznie. Serdeczne pozdrowienia. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
|  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Każda rzecz - jak powiada dobry wojak - ma swoją złą, dobrą i najlepszą porę. .
|
|
 | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | > Kiedy już dojdziecie do konkluzji, że racjonalizm nie ma wiele wspólnego z humanizmem, napiszę podsumowanie. >. tylko z punktu widzenia racjonalisty bo z punktu widzenia chrześcijanina humanizm jest jak najbardziej racjonalny
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
|  | 1 na 1 | matragon (2557 punktów) | >> Kiedy już dojdziecie do konkluzji, że racjonalizm nie ma wiele wspólnego z humanizmem, napiszę podsumowanie. >>. >tylko z punktu widzenia racjonalisty bo z punktu widzenia chrześcijanina humanizm jest jak najbardziej racjonalny > Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Konowal - masz 666 punktów ! Zauważyłeś ???
Michał 'matragon' Worgacz
NON SERViAM
|
|
| |  | 1 na 1 | matragon (2557 punktów) | >>> Kiedy już dojdziecie do konkluzji, że racjonalizm nie ma wiele wspólnego z humanizmem, napiszę podsumowanie. >>>. >>tylko z punktu widzenia racjonalisty bo z punktu widzenia chrześcijanina humanizm jest jak najbardziej racjonalny >> Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie >Konowal - masz 666 punktów ! >Zauważyłeś ??
ups ... już tylko 665 ...
Michał 'matragon' Worgacz
NON SERViAM
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
>tylko z punktu widzenia racjonalisty bo z punktu widzenia chrześcijanina humanizm jest jak najbardziej racjonalny Pomijając wątpliwą logikę tej wypowiedzi, czy postawę uznającą że coś jest dobre bo bóg tak chce można nazwać racjonalną i etyczną? Dla mnie to metafizyczno-aksjologiczne niewolnictwo. Ale co kto lubi, jeśli ktoś chce być zawsze (na wieki w istocie) dzieckiem to jego sprawa.
|
|
| |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>tylko z punktu widzenia racjonalisty bo z punktu widzenia chrześcijanina humanizm jest jak najbardziej racjonalny >Pomijając wątpliwą logikę tej wypowiedzi, czy postawę uznającą że coś jest dobre bo bóg tak chce można nazwać racjonalną i etyczną? >Dla mnie to metafizyczno-aksjologiczne niewolnictwo. >Ale co kto lubi, jeśli ktoś chce być zawsze (na wieki w istocie) dzieckiem to jego sprawa.
pomijając to że że nic nie pisałem o Bogu w tej wypowiedzi - co to za różnica być niewolnikiem metafizyczno-aksjologicznym, a nierolnikiem racjonalno-empirycznym ?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | 1 na 1 | erypis (92 punktów) | Odpowiedź dla Diogenesa Przeważnie panuje przekonanie, że istnieje tylko jeden stan świadomości. Niezależnie od tego, czy ktoś jest naukowcem, czy szewcem. Każde postrzeżenie jakie uzyskujemy przez zmysł wzroku jest pojmowane (chwytane, rozpoznane) przez myśl. W akcie pojmowania uczestniczymy całkowicie. Nie mogę stanąć obok i patrzeć rozpoznając jak moja myśl coś pojmuje. Musiał bym wtedy rozdzielić się na dwie osoby. Myślą w danej chwili mogę również chwytać inne myśli wcześniej pomyślane. Jest to tego samego rodzaju czynność jak np. rozpoznanie z panoramy barw i kształtów jaka dostarcza wzrok zielonego drzewa. Do takiego poznania potrzebny jest mózg i musimy być całkowicie zanurzeni w ciele. Pod wpływem szoku jakim jest tonięcie, więzy pomiędzy naszym ciałem, które uważamy za jedyne, i które postrzegamy, a innymi ciałami (człowiek ma więcej ciał) rozluźniają się. Posiada wtedy tonący inny stan świadomości. Przy śmierci klinicznej i powrocie kogoś ponownie do życia niektórzy opowiadają o szczególnych przeżyciach. Są ludzie którzy potrafią przez odpowiednie ćwiczenia wyjść niejako z ciała i mieć przeżycia w innym stanie świadomości.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | kawuszczyn (27 punktów) | >Odpowiedź dla Diogenesa Przy śmierci klinicznej i powrocie kogoś ponownie do życia niektórzy opowiadają o szczególnych przeżyciach.
No wiesz, "smierc kliniczna" (bez patologicznych zmian w mozgu czy innym niedotlenieniu) po ktorej nie zostaly, zadne nieodwracalne zmiany moze byc dopowiedziana kazda historia. Jako przyklad podam tu porwania przez UFO, opowiesci o deja vu czy swoich podbojach erotycznych. Sile slowa i czynu stawiam na rowni. Im wiecej roznorakich doswiadczen tym czlowiek bogatszy (nie mam portfela i zegarka ani komorki).
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >pomijając to że że nic nie pisałem o Bogu w tej wypowiedzi - co to za różnica być niewolnikiem >metafizyczno-aksjologicznym, a nierolnikiem racjonalno-empirycznym ? Albo nie rozumiem co masz na myśli, albo jeśli rozumiem właściwie to odsyłam do rozróżnienia etyk autonomicznych i heteronomicznych i do namysłu nad tym, która urąga godności bardziej.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>pomijając to że że nic nie pisałem o Bogu w tej wypowiedzi - co to za różnica być niewolnikiem >metafizyczno-aksjologicznym, a nierolnikiem racjonalno-empirycznym ? >Albo nie rozumiem co masz na myśli, albo jeśli rozumiem właściwie to odsyłam do rozróżnienia etyk autonomicznych i heteronomicznych i do namysłu nad tym, która urąga godności bardziej. >
Oczywiście miało być "niewolnikiem". Chodzi mi o to, że każdy światopogląd ma swoje podstawy, które nas ograniczają. Niewolnictwo to jest coś co się narzuca komuś, zaś jeżeli to sam przyjmujesz, to nie można nazwać tego niewolnictwem.
PS. Jestem prosty chłopak, więc na razie bardziej urąga mojej godności racjonalny rząd neutralny światopoglądowo, który nie kieruje się zasadą: Nie kradnij, tylko grabi swoich obywateli na potęgę.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| webmaster (moderator) | Każdy z nich robi to, co musi, aby czuć się szczęśliwym. Ocena jednej moralności z perspektywy innej nie ma sensu, ponieważ kierują się innymi wartościami. Racjonalny jest każdy z nich, jeżeli skutecznie realizuje swoje cele i urzeczywistnia ważne dla siebie wartości. Pozostaje raczej pytanie, czemu pomaganie ludziom w Afryce ma być lepsze niż pomaganie innym?
|
|
 | 2 na 2 | Karphynsky (76 punktów) | >Pozostaje raczej pytanie, czemu pomaganie ludziom w Afryce ma być lepsze niż pomaganie innym?
Potrzeba potrzebie nierówna. Uważam, że umierający ludzie w Afryce (w tym miejscu można wstawić dowolny region na świecie dotknięty podobną tragedią) bardziej potrzebują naszej pomocy niż nie mogący sobie poradzić bliscy.
|
|
|  | 1 na 1 | O RLY? (0 punktów) |
>Potrzeba potrzebie nierówna. Uważam, że umierający ludzie w Afryce (w tym miejscu można wstawić dowolny region na świecie dotknięty podobną tragedią) bardziej potrzebują naszej pomocy niż nie mogący sobie poradzić bliscy.
Dlaczego podobną? Potrzebujący w Afryce są lepsi od potrzebujących, dajmy na to, w Czeczenii ? Chodzi o ilość? A może o "jakość"?
|
|
| |  | 2 na 2 | Karphynsky (76 punktów) | >Dlaczego podobną? Potrzebujący w Afryce są lepsi od potrzebujących, dajmy na to, w Czeczenii ?
Nie, nie są.Chodzi o to co się stanie, jeśli pomoc nie zostanie udzielona. Ludzie w Czeczeni i w Afryce będą cierpieć bardziej niż ludzie którym pomoc nie jest aż tak potrzebna. Nie twierdzę tu że choroba Czeczena jest ważniejsza od identycznej choroby Brytyjczyka.
|
|
|  | | jad11 (18783 punktów) |
Cytat:Potrzeba potrzebie nierówna. Uważam, że umierający ludzie w Afryce (w tym miejscu można wstawić dowolny region na świecie dotknięty podobną tragedią) bardziej potrzebują naszej pomocy niż nie mogący sobie poradzić bliscy. Dlaczego? Chyba każdy, kto nie umie sobie poradzić, potrzebuje pomocy.
|
|
| |  | 2 na 2 | Karphynsky (76 punktów) | >Dlaczego? Chyba każdy, kto nie umie sobie poradzić, potrzebuje pomocy.
Tak, zgadzam się. Problem polega na tym, że nie możemy pomóc każdemu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>Dlaczego? Chyba każdy, kto nie umie sobie poradzić, potrzebuje pomocy. >Tak, zgadzam się. Problem polega na tym, że nie możemy pomóc każdemu.>
Uważam, że problemu nie ma. Pomagam wówczas, kiedy przynosi to mnie najwięcej korzyści więc wybór obdarowanego jest tylko wyborem korzystniejszej opcji dla własnego "ja".
|
|
| |  | 3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Cytat:Potrzeba potrzebie nierówna. Uważam, że umierający ludzie w Afryce (w tym miejscu można wstawić dowolny region na świecie dotknięty podobną tragedią) bardziej potrzebują naszej pomocy niż nie mogący sobie poradzić bliscy. > Dlaczego? Chyba każdy, kto nie umie sobie poradzić, potrzebuje pomocy.Ale chyba takiej, która polega na tym aby go nauczyć sobie radzić samemu. A nie prowadzenia za rączkę.
|
|
| | |  | 1 na 1 | jad11 (18783 punktów) |
Cytat:>>Dlaczego? Chyba każdy, kto nie umie sobie poradzić, potrzebuje pomocy. >Ale chyba takiej, która polega na tym aby go nauczyć sobie radzić samemu. A nie prowadzenia za rączkę. W każdym razie potrzebuje.
|
|
|  | | webmaster (moderator) | Właśnie o tym mówię, że oceniasz jedne wartości z pozycji innych. Jak widać, dla większości ludzi bliscy są ważniejsi niż obcy ludzie w Afryce i ma to swoje biologiczne uzasadnienie. Akurat przykład z Afryką jest moralnie kłopotliwy, bo kto potem wyżywi te tysiące uratowanych od chorób? On je uratuje od choroby a potem będzie patrzył, jak umierają z głodu? I jeszcze będzie z tym szczęśliwy?
|
|
| |  | 1 na 1 | Karphynsky (76 punktów) | >Właśnie o tym mówię, że oceniasz jedne wartości z pozycji innych. Jak widać, dla większości ludzi bliscy są ważniejsi niż obcy ludzie w Afryce i ma to swoje biologiczne uzasadnienie. Akurat przykład z Afryką jest moralnie kłopotliwy, bo kto potem wyżywi te tysiące uratowanych od chorób? On je uratuje od choroby a potem będzie patrzył, jak umierają z głodu? I jeszcze będzie z tym szczęśliwy?
Więc to wszystko jest kwestią gustu, podobnie jak to, że Amerykanie wybierają bezpieczeństwo kosztem wolności?
|
|
| | |  | 8 na 8 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Właśnie o tym mówię, że oceniasz jedne wartości z pozycji innych. Jak widać, dla większości ludzi bliscy są ważniejsi niż obcy ludzie w Afryce i ma to swoje biologiczne uzasadnienie. Akurat przykład z Afryką jest moralnie kłopotliwy, bo kto potem wyżywi te tysiące uratowanych od chorób? On je uratuje od choroby a potem będzie patrzył, jak umierają z głodu? I jeszcze będzie z tym szczęśliwy? >Więc to wszystko jest kwestią gustu, podobnie jak to, że Amerykanie wybierają bezpieczeństwo kosztem wolności?
Jeżeli pojedziesz pomagać do Afryki w tej chwili, zaniedbując potrzeby swoje i bliskich, będzie to pomoc na krótką metę. Przejaskrawiając, gdyby wszyscy ludzie w wieku produkcyjnym rzucili się do pomocy w Afryce, zapewne pałętaliby się bez celu na miejscu i być może w końcu sami umarli z głodu, bo nie byłoby komu produkować środków materialnych potrzebnych do tej pomocy. Kto wie czy więcej by nie pomogli zwiększając po prostu PKB swojego państwa które z kolei mogłoby wyznaczyć ogromną pomoc finansową i specjalizowane ekipy potrafiące z tej pomocy zrobić dobry użytek. A porywanie się samemu z motyką na słońce to wiemy jak się kończy. Każdy niech robi to w czym jest dobry, owszem, lekarz może z pomocą różnych instytucji działać na miejscu, ale informatyk czy kto inny, lepiej jednak żeby został na miejscu i ew. dokładał się finansowo.
Po drugie, pomoc jest często demoralizująca tego komu pomagamy. Czasami jest jak danie ryby a nie danie wędki. Jeżeli chcemy pomagać nie tylko dla zaspokojenia własnej potrzeby pomagania, to powinniśmy to robić w tak przemyślany sposób, aby nie załamać przedsiębiorczości ludzi którzy mogliby zamiast być prowadzeni za rękę, sami rozwinąć środki mogące zapewnić im dobrobyt długofalowo. Przecież każdy pomagający doraźnie kiedyś umrze i wtedy co, osieroci tych biednych Afrykanów i co oni dalej zrobią?
Adamiak napisał to doskonale, altruizm jest tylko wyrafinowaną formą egoizmu. Tak jest to ewolucyjnie skonstruowane w człowieku. Są na ten temat badania które dowodzą tego w sposób niezbity.
Na zakończenie podam jaskrawy przykład pseudopomocy. W Afryce panuje epidemia wirusa HIV. Leki podtrzymujące przy życiu chorych na AIDS są przekazywane państwom afrykańskim przez koncerny farmaceutyczne. Są to leki opatentowane i drogie. Okazało się parę razy, że leki te były przeterminowane. Fundacja Billa Gatesa i inne, przekazała koncernom farmaceutycznym amerykańskim mnóstwo pieniędzy, aby te leki sfinansować i aby zostały wysłane do Afryki. Z czym w istocie mamy do czynienia? Jednocześnie leki te są opatentowane i nikomu nie wolno ich produkować mimo że receptury są znane. Co byłoby lepsze dla afrykańczyków? Przekazać im nieodpłatnie prawo do produkcji tych leków i pomóc zbudować fabrykę. W tej chwili mamy miliardy dolarów lecące wprost do kieszeni koncernów które potem się chwalą, że przekazały pomoc wartą te miliardy.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | jad11 (18783 punktów) |
Cytat:>Na zakończenie podam jaskrawy przykład pseudopomocy. W Afryce panuje epidemia wirusa HIV. Leki podtrzymujące przy życiu chorych na AIDS są przekazywane państwom afrykańskim przez koncerny farmaceutyczne. Są to leki opatentowane i drogie. Okazało się parę razy, że leki te były przeterminowane. Fundacja Billa Gatesa i inne, przekazała koncernom farmaceutycznym amerykańskim mnóstwo pieniędzy, aby te leki sfinansować i aby zostały wysłane do Afryki. Z czym w istocie mamy do czynienia? Jednocześnie leki te są opatentowane i nikomu nie wolno ich produkować mimo że receptury są znane. Nie pamiętam gdzie i kiedy obiło mi się o oczy czy uszy coś podobnego. Chodziło o choroby spowodowane ukąszeniem much tse tse (każdego roku tysiące ofiar). Ponoć jest lek ale dość drogi, przez jakiś czas był produkowany ale okazało się, że Afrykanów na niego nie stać więc zaprzestano produkcji. Niedawno produkcja została wznowiona, bo okazało się, że lek ma również zastosowanie w kosmetyce. Wygładzanie zmarszczek albo coś równie ważnego jest powodem produkcji tego leku.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | lipschitz (1674 punktów) | >>>Adamiak napisał to doskonale, altruizm jest tylko wyrafinowaną formą egoizmu. Tak jest to ewolucyjnie skonstruowane w człowieku. Są na ten temat badania które dowodzą tego w sposób niezbicie
Nie nazywałbym współodczuwania egoizmem. Co prawda wchodzenie w czyjeś położenie i doświadczanie podobnych emocji jak osoba, w której położenie się weszło ma wymiar osobisty, to jednak właśnie w ten sposób w ogóle postrzegamy rzeczywistość, nie tylko w przypadku ludzi, z którymi przyszło nam obcować. Oddziałuje na nas tak okaleczony lub chory człowiek jak i brud lub bałagan. W każdym wypadku bodźce, które zostaną przetworzone w mózgu, staną się jego treścią, a więc nami samymi. Można też powiedzieć inaczej - nasz mózg jest rodzajem zwierciadła, w którym odbija się rzeczywistość, a to odbicie przyjmuje fizyczną formę, na przykład w postaci nowych neuronów czy ich sieci.
W ogóle nie istnieje temat zewnętrzności, oddzielenia między nami a tym, co nas otacza, na przykład chłód odbieramy w postaci, w jakiej przedstawi nam to nasze ciało, a nie postaci rzeczywistej - ta jest dla nas nieosiągalna. Jeśli nasze ciało ma z tym jakieś problemy, na przykład uszkodzony układ nerwowy lub wzrok, wtedy coś nie może do nas dotrzeć a my nie możemy zająć względem tego jakiegokolwiek stosunku.
Oznacza to, że traci sens nazywanie czegoś egoizmem, kiedy z natury rzeczy tylko w ten sposób funkcjonujemy - poprzez interpretację dokonującą się w naszym ciele. Dokonujemy więc opisu sposobu w jaki funkcjonują organizmy - bodziec, jego interpretacja, działanie i nie ma powodu, aby do określenia tego złożonego procesu posługiwać się językiem moralności. Egoistyczny, nieegoistyczny? Co to w ogóle znaczy? W tym wypadku zupełnie nic, tak samo jak twierdzenie, że erupcja wulkanu jest czymś złym lub dobrym - no i co z tego, o czym to niby ma nam mówić? Co innego dokonać opisu wulkanu, wymienić jego cechy, powody aktywności lub jej braku itp.
Do egoizmu lub nie egoizmu siłą rzeczy musimy zbliżyć się w innym miejscu - by dywagacje miały sens. Błędne według mnie jest utożsamianie z egoizmem faktu, że organizm zawsze rozgrywa wszystko sam w sobie i próbuje to jakoś porządkować. To nie egoizm, lecz zasada jego działania.
I teraz możemy już zapytać na przykład o to, dlaczego istnieje tak wiele sposobów zaprowadzania ładu w organizmie? Jeden człowiek widząc biedną istotę musi pomóc, brak reakcji prowadziłby do wewnętrznego chaosu. Inny zaś człowiek odwraca się i odchodzi, pomimo, że także czuje niepokój. On zaprowadza porządek właśnie w taki sposób - izolując się, eliminując ze swojego pola wszystkie możliwe niepokoje. Co istotne, gdyby pomógł, najczęściej nie byłoby to przyczyną wzrastającego w nim nieporządku, także by go usunął, ale nie pomaga, z jakiś powodów dokonuje innego wyboru, wybiera inną koncepcję. I to nazywałbym postawą nieegoistyczną lub egoistyczną, w pierwszym wypadku uporządkowaniu własnych, wewnętrznych spraw towarzyszą korzyści płynące tak dla innych ludzi jak i dla mnie (choć niekoniecznie tylko ludzi), w drugim wypadku jedyną korzystającą istotą jest ta izolująca się. Może coś wnieść w swoje społeczeństwo, porządkując przy tym własne wnętrze, usuwając niepokoje, ale wybiera inne rozwiązanie, egoistyczne - izoluje się.
To nie jest wcale kwestia, kiedy jedno działanie porządkujące, uciszające umysł, sprawiające, że może on czuć się w jakiś sposób szczęśliwy, odbywa się kosztem czegoś innego, co wywoła i tak nieporządek w innym miejscu, nie takie sytuacje należy rozstrzygać w przypadku określania czegoś mianem egoizmu. Egoizm pojawia się, kiedy mając, na przykład dwa skuteczne rozwiązania, które nas uspokoją, wybieramy to, które wyłącznie nam przynosi korzyść. W tym zaś pomagają nam różnego rodzaju myśli, które z egoizmu mogą uczynić fundament istnienia, czyli bez względu na wszystko, zrób tak, abyś był jedyną istotą, która na tym skorzysta. To może być i bywa formą religii, dogmatycznego podejścia do życia, uwarunkowania na przykład kulturą lub wychowaniem. Staje się wtedy tak samo moralne jak każde inne uprzedzenie, na przykład rasistowskie.
W związku z powyższym można na przykład powiedzieć, że altruizm, to takie działanie, które porządkując nasze własne życie, nasze własne odczucia, pomaga w uporządkowaniu innego albo że właśnie w tej współodczuwającej podstawie przed którą nie ucieka, realizuje cel jakim jest wewnętrzny porządek i uspokojenie. Z tego miejsca według mnie jest też dużo łatwiej zrozumieć altruistów poświęcających życie dla innych - lepiej nie żyć, niż żyć z tą przerażającą myślą zaniechania. Na pewno tego dylematu nie będzie miała istota, której umysł wypracował wiele sposobów uspokojenia poprzez izolowanie się.
|
|
1 na 1 | jad11 (18783 punktów) |
Cytat:Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Ten którego działanie jest najbardziej zgodne z jego moralnym przekonaniem. Cytat:Który najbardziej racjonalnie? Przypadek 4, pan R. Jedyny, który jest naprawdę szczęśliwy.
|
|
 | | webmaster (moderator) | Może to nie miała być podpowiedź, tylko haczyk?
|
|
|  | 1 na 1 | jad11 (18783 punktów) | Cytat:>Może to nie miała być podpowiedź, tylko haczyk? Haczyk może czaić się zawsze i wszędzie.
|
|
3 na 3 | darlove (2804 punktów) | Na Twoje pytanie nie ma odpowiedzi, a każda sensowna jest równie dobra jak inna sensowna. Wszystko jest RELATYWNE wbrew twierdzeniom niektórych... no nie, Kelly???
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
 | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > Wszystko jest RELATYWNE wbrew twierdzeniom niektórych... no nie, Kelly??? Relatywne do czego? Do przyjętej podstawy etyki? Zapewne. Ale czy naprawdę sądzisz że każda etyka jest równie dobra i nie da się racjonalnie argumentować za przedkładaniem jednej nad drugą?
|
|
|  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | > > Wszystko jest RELATYWNE wbrew twierdzeniom niektórych... no nie, Kelly???> Relatywne do czego?Relatywne do SYTUACJI. > Ale czy na prawdę sądzisz że każda etyka jest równie dobra i nie da się racjonalnie argumentować za przedkładaniem jednej nad drugą?Etyka to nauka o moralności. Gwoli ścisłości. Pytanie jest źle postawione. Mniemam, że wiesz, jak je poprawić, aby było sensowne. Wiki: Etyka (z gr. ἦθος ethos - "zwyczaj") - dział filozofii zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne.
Etyki nie należy mylić z moralnością. Moralność, to z formalnego punktu widzenia zbiór dyrektyw w formie zdań rozkazujących w rodzaju: "Nie zabijaj", których słuszności nie da się dowieść ani zaprzeczyć, gdyż zdania rozkazujące niczego nie oznajmiają...
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Etyki nie należy mylić z moralnością. Moralność, to z formalnego punktu widzenia zbiór dyrektyw w formie zdań rozkazujących w rodzaju: "Nie zabijaj", których słuszności nie da się dowieść ani zaprzeczyć, gdyż zdania rozkazujące niczego nie oznajmiają...
Żeby nie było niejasności - zakładam że w pytaniu założyciela wątku o moralną ocenę postępowania przedstawionych ludzi chodziło mu o ocenę którzy postępują właściwie a którzy nie. Jeśli przyjąć to pytanie dosłownie, to jest nie zupełne gdyż nie podano w kontekście jakiej moralności mamy oceniać czyny. Ale może spojrzeć na to głębiej i zastanowić się które zachowanie jest lepsze po prostu, w sensie etycznym, a to jest możliwe do przeprowadzenia na gruncie racjonalnej argumentacji poprzez wskazanie najlepszej naszym zdaniem formy etyki, która skutkuje oczywiście przyjęciem określonych zasad moralnych. To pozwoli ocenić moralność czynów bez przyjmowania z góry jakiejkolwiek moralności.
|
|
1 na 1 | Konowal (6291 punktów) |
> Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego> właśnie on?Adamiak nieźle to ujął ale dla zabawy - racjonalny jest 4-ty bo jest szczęśliwy  i moralny też jest 4-ty bo wydaje się że poniósł największą ofiarę
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
 | 3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego> >właśnie on?> Adamiak nieźle to ujął> ale dla zabawy - racjonalny jest 4-ty bo jest szczęśliwy i moralny też jest 4-ty bo wydaje się że poniósł największą ofiaręNaprawdę myślisz, że moralność można mierzyć wielkością poniesionych ofiar?
|
|
|  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) |
>Naprawdę myślisz, że moralność można mierzyć wielkością poniesionych ofiar? na pewno tak - chodzi jednak o wiekość ofiary dla danej osoby
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| |  | 3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Naprawdę myślisz, że moralność można mierzyć wielkością poniesionych ofiar? >na pewno tak - chodzi jednak o wiekość ofiary dla danej osoby
Czyli jak złożysz swoje dziecko w ofierze to będziesz najbardziej moralny?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>>Naprawdę myślisz, że moralność można mierzyć wielkością poniesionych ofiar? >>na pewno tak - chodzi jednak o wiekość ofiary dla danej osoby >Czyli jak złożysz swoje dziecko w ofierze to będziesz najbardziej moralny
A teściową można...? [zatroskany]
|
|
| | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>>Naprawdę myślisz, że moralność można mierzyć wielkością poniesionych ofiar? >>na pewno tak - chodzi jednak o wiekość ofiary dla danej osoby >Czyli jak złożysz swoje dziecko w ofierze to będziesz najbardziej moralny? > prawdopodobnie tak - ale w wielu przypadkach nie da się tego ocenić - bo znowu jak ktoś nienawidzi swojego dziecka ........... każda sytuacja jest inna
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
4 na 4 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego >właśnie on? W zasadzie żaden. Powiedzenie takie było. "Należy dawać nie rybę ale wędkę". Niech biedni "Murzynkowie" wykształca sobie własnych lekarzy, niech naucza się wreszcie uprawiać ziemię i czerpać z niej korzyści. Problem walk pomiędzy Tutsi a Hutu oraz głodu na Sahelu nie jest czymś z czym upora się moralność wyrosła z cywilizacji "Bwana Kubwa". Zaznaczam, nie jestem rasistą. Istnieją w Afryce kraje, których ludność, społeczeństwo, daje sobie doskonale radę i głodem (tudzież chorobami) nie przymiera. Nie tedy droga. Pozdrowienia JATO P.S. Nie tylko w Afryce na Sahelu są problemy natury ludzkiej. Bywa, że w "Bolanda" naszej najlepszej z Ojczyzn, dzieci nie maja co jeść, a rodzice zalewają się do nieprzytomności.
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >W zasadzie żaden. Powiedzenie takie było. "Należy dawać nie rybę ale wędkę". Niech biedni "Murzynkowie" wykształca sobie własnych lekarzy, niech naucza się wreszcie uprawiać ziemię i czerpać z niej korzyści. Problem walk pomiędzy Tutsi a Hutu oraz głodu na Sahelu nie jest czymś z czym upora się moralność wyrosła z cywilizacji "Bwana Kubwa". Zaznaczam, nie jestem rasistą. Istnieją w Afryce kraje, których ludność, społeczeństwo, daje sobie doskonale radę i głodem (tudzież chorobami) nie przymiera. Nie tedy droga.
Mimo wszystko mam wrażenie że wyjątkowo łatwo pisać takie rzeczy kiedy siedzi się w wygodnym mieszkaniu za biurkiem, przed komputerem zbudowanym przez słabo opłacanych pracowników w Chinach, zjadłszy obiad z być może z głupiej, nieporadnej krowy, która niezdolna była użyć swojej wędki nim w rzeźni ją zakatowano. Niektórzy wierzą że podstawą właściwej etyki jest współczucie, a jeśli przyjmie się taka podstawę (są ku temu racjonalne powody) dylemat przedstawiony na początku wątku nie będzie ani nierozwiązywalny ani bezsensowny.
|
|
 | 4 na 4 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego >>właśnie on? >W zasadzie żaden. Powiedzenie takie było. "Należy dawać nie rybę ale wędkę". Niech biedni "Murzynkowie" wykształca sobie własnych lekarzy, niech naucza się wreszcie uprawiać ziemię i czerpać z niej korzyści. Problem walk pomiędzy Tutsi a Hutu oraz głodu na Sahelu nie jest czymś z czym upora się moralność wyrosła z cywilizacji "Bwana Kubwa".
O tym się rzadko mówi w mediach, ale konflikt Tutsi-Hutu był podżegany przez misjonarzy. Po tej wojnie został nawet skazany jeden ksiądz. Jedno z tych plemion było chrześcijańskie a drugie mniej i księża pomagali pierwszemu zabijać te drugie. Nie pamiętam które było które. Ciekawe jak by się potoczyły losy tych plemion gdyby białe zarozumiałe dupki nie wścibiały tam nosa?
|
|
|  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>>Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego >>>właśnie on? >>W zasadzie żaden. Powiedzenie takie było. "Należy dawać nie rybę ale wędkę". Niech biedni "Murzynkowie" wykształca sobie własnych lekarzy, niech naucza się wreszcie uprawiać ziemię i czerpać z niej korzyści. Problem walk pomiędzy Tutsi a Hutu oraz głodu na Sahelu nie jest czymś z czym upora się moralność wyrosła z cywilizacji "Bwana Kubwa". >O tym się rzadko mówi w mediach, ale konflikt Tutsi-Hutu był podżegany przez misjonarzy. Po tej wojnie został nawet skazany jeden ksiądz. Jedno z tych plemion było chrześcijańskie a drugie mniej i księża pomagali pierwszemu zabijać te drugie. Nie pamiętam które było które. Ciekawe jak by się potoczyły losy tych plemion gdyby białe zarozumiałe dupki nie wścibiały tam nosa?
pewnie jak w Angoli, Kongu,Sudanie czy Czadzie
z tego co słychać jednym ze sprawniejszych państw w afryce to RPA - ciekawe dlaczego
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
4 na 4 | Scorp (5381 punktów) |
>Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego >właśnie on?
Najbardziej moralnie (zauważmy: autor nie pyta, kto najbardziej etycznie?) postępuje ten, kto jest najbardziej w zgodzie z moralnością swego środowiska. A tego nie wiemy, nie podano w zadaniu.
Najbardziej racjonalnie: pierwszy. Żaden z nich nie przyczynia się do usunięcia przyczyn zła, co byłoby postępowaniem racjonalnym. Trzej pozostali, szczególnie ci lekarze, starają się usunąć skutki zła, stwarzając fałszywą równowagę przyczyn i skutków. Tu się zgadzam z JATO.
W klasyfikacji racjonalnych wygrałby ten, kto pojechałby pracować w szkolnictwie, ale takiego w zadaniu niet. -
|
|
 | 1 na 1 | Agnies (398 punktów) | >Najbardziej racjonalnie: pierwszy. Żaden z nich nie przyczynia się do usunięcia przyczyn zła, co byłoby postępowaniem racjonalnym. Trzej pozostali, szczególnie ci lekarze, starają się usunąć skutki zła, stwarzając fałszywą równowagę przyczyn i skutków. Tu się zgadzam z JATO.
Pełna zgoda, pomyślałam, że ten pierwszy robi wszystko by w jego otoczeniu ludzie nie przymierali czekając, aż łaskawie przyjdzie pomoc w osobie misjonarza medycyny z takiej czy innej hameryki.
>W klasyfikacji racjonalnych wygrałby ten, kto pojechałby pracować w szkolnictwie, ale takiego w zadaniu niet.
Moim zdaniem byłby to akt najbardziej moralny i gdyby pan nr.2 świadomie finansował fundacje inwestujące w skuteczny rozwój oświaty i jeszcze śledził czy nie jest to lipa to byłby przyzwoitym darczyńcą. Kto wie czy gdyby nie zobaczył szkoły dla przyszłych miejscowych lekarzy, techników czy innych prostych z naszego punktu widzenia a rewolucyjnych dla potrzeb ciemnego afrykańskiego ludu, szkoły jaką zbudowano również za jego kilka groszy to może uwierzyłby, ze warto dać nie 50 a 100 dolarów i namówić do tego jeszcze znajomych czy sąsiadów.
Pozdrawiam
|
|
2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | Ponieważ w wątku dominują postawy relatywistyczne oraz niezrozumiałe i absurdalne dla mnie przekonanie że każde zachowanie jest po prostu egoistyczne, pewnie moja wypowiedź zostane silnie skrytykowana.
Najpierw odniosę się do określenia że każde zachowanie jest egoistyczne i że to jest udowodnione. Jak mniemam jest to nawiązanie do teorii z obszaru biologii i psychologii ewolucyjnej. Ale jeśli tak to doszło do pomieszania pojęć i wynikłych z tego przekłamań. Biologia rzeczywiście posługuje się pojęciem egoizmu ale dotyczy ono "zachowania się" samolubnych replikatorów - genów. Nie implikuje ono samolubnego zachowania się nośników genów, wręcz przeciwnie nader wiele jest przypadków skrajnego altruizmu tychże nośników z poświęcaniem własnego życia włącznie. To tyle co mam do powiedzenia na temat egoizmu.
Co do relatywności etyki - etyka to nie matematyka i niczego się nie da dowieść to niewątpliwe. Ale to nie znaczy że każda etyka jest równie dobra i nie ma racjonalnych powodów by przyjąć jedną a nie drugą. Posiadamy pewne wrodzone odruchy które można by nazwać preetycznymi - chodzi o naturalną empatię wobec bliskich, niekoniecznie spokrewnionych, która powoduje że w swoim zachowaniu bierzemy pod uwagę nie tylko własne interesy ale także interesy owych bliskich. Owa naturalna empatia występuje też u zwierząt. Ludzie jednak dodatkowo mogą rozumować. Podstawa do zbudowania etyki opartej na współczuciu może wyglądać następująco: -spontanicznie pragniemy dobra osób na których nam zależy. Może nam na nich zależeć nawet tak bardzo iż gotowi jesteśmy poświęcić dla nich życie (to nawiasem mówiąc obala stwierdzenie że zawsze chodzi o dobro osobiste ukryte co najwyżej w postaci egoistycznego komfortu psychicznego - ktoś kto poświęcił się dla innych nic już nie odczuwa. Oczywiście można argumentować że odczuwał wyjątkową lubość w momencie gdy się poświęcał ale wydaje mi się to wątpliwą linią obrony stanowiska o przyrodzonym egoizmie) -dobro owo rozumiemy jako możliwość realizacji interesów owych osób. -następnie dochodzimy do uniwersalizacji - uświadamiamy sobie że inni, nie związani z nami posiadają interesy tak samo jak my i nasi bliscy. Trudno wykazać racjonalny powód dla którego ich interesy miałyby się liczyć mniej niż nasze i naszych bliskich. Przy odrobinie dobrej woli możemy rozszerzyć ową naturalną empatie na osoby i inne istoty, nie spokrewnione z nami. Każdy kogo wstrząsnął widok bezdomnego na ulicy lub świni żywcem oblewanej wrzątkiem w rzeźni przyzna że jest to psychologicznie prawdopodobne -od tej pory kwestia oceny poprawności naszego zachowania sprowadza się do oceny jak wpływa ona na interesy różnych istot i czy niesprawiedliwie nie faworyzuje interesów jednych nad drugich.
Jeśli przedstawione argumenty za etyką opartą o współodczuwanie uznamy za przekonujące jasne staje się, że trzeci lub czwarty człowiek postępował najbardziej etycznie i racjonalnie, i niewątpliwie to czwarty był najbardziej empatyczny i altruistyczny.
Co do dystynkcji etyka/moralność - jeśli uznać etykę za teorię właściwego postępowania a moralność za zasady etyczne obowiązujące w danym społeczeństwie - to uznanie przedstawionych przeze mnie argumentów za etyką opartą o współczucie prowadzi do wniosku, iż zasadne i racjonalne jest podjąć starania o uformowanie moralności danej społeczności zgodnie z tymi zasadami.
|
|
 | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Co do dystynkcji etyka/moralność - jeśli uznać etykę za teorię właściwego postępowania a moralność za zasady etyczne obowiązujące w danym społeczeństwie - to uznanie przedstawionych przeze mnie argumentów za etyką opartą o współczucie prowadzi do wniosku, iż zasadne i racjonalne jest podjąć starania o uformowanie moralności danej społeczności zgodnie z tymi zasadami.
Dwa pytania: 1.Jakie kryteria pozwalają stwierdzić, które postępowanie jest właściwe, a które nie? 2.Jak sądzisz, skąd bierze się moralność i jaka jest jej rola w społeczności?
Vivere, ergo philosophari
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) | >1.Jakie kryteria pozwalają stwierdzić, które postępowanie jest właściwe, a które nie? Zakładam rzecz jasna że pytasz o kryteria w obrębie etyki której opis zarysowałem. Ponieważ jest to forma etyki pragmatycznej, więc niejako zgodnie z tradycją mógłbym odpowiedzieć że czyn jest dobry jeśłi powiększa sumę szczęścia lub jak kto woli przyjemności, ewentualnie zmniejsza sumę nieszczęścia, lub jak kto woli cierpienia. Oczywiście mówimy o szczęściu i cierpieniu dowolnych istot zdolnych do odczuwania takowych. Wszelako do takiej odpowiedzi można mieć dwa zastrzeżenia. Pierwsze jest takie, że ewentualna próba postępowania etycznego wymagałaby prowadzenia nieustannych kalkulacji jakie konsekwencje przyniesie czyn, co byłoby praktycznie niewykonalne. Dlatego niektórzy etycy utylitarystyczni (Hare na przykład) zaproponowali zastosowanie dwóch płaszczyzn działania etycznego: -krytycznej, na której na drodze rozważania różnych potencjalnych problemów etycznych dochodzi się do ustalenia pewnych ogólnych reguł postępowania o których sądzi się że zwykle będą prowadzić do właściwych wyborów (na przykład "nie należy zabijać dorosłych, sprawnych na umyśle ludzi). -praktycznej na której zwykle stosuje się te reguły w przypadku pojawienia się jakiegoś problemu praktycznego związanego z naszym postępowaniem, bez wnikania w jego szczegóły i rozważania wszystkich najdrobniejszych jego konsekwencji Jednakże zawsze musi brać pod uwagę że jakiś problem praktyczny uznamy za nierozwiązywalny na drodze owych z góry przyjętych na etapie krytycznym zasad (przykładowo zasada o niezabijaniu zdrowych na umyśle dorosłych ludzi może zawieść w przypadku ciężko chorych pragnących umrzeć, lecz niezdolnych do zabicia samych siebie i proszących o pomoc w tym czynie). Z drugim zastrzeżeniem nie spotkałem się dotychczas w czytanej przeze mnie literaturze, chodzi mi mianowicie o traktowanie przyjemności jako braku cierpienia, ewentualnie cierpienia jako braku przyjemności. Uważam że utylitaryści często traktują je wymiennie. Osobiście sądzę jednak (choć nie potrafię tego przynajmniej na razie uargumentować) że istnieje tu wyraźna asymetria i usunięcie cierpienia jest czymś ważniejszym od zapewnienia przyjemności.
>2.Jak sądzisz, skąd bierze się moralność i jaka jest jej rola w społeczności? Moralność każdego społeczeństwa ma na pewno kilka źródeł. Myślę że we wszystkich społeczeństwach od wielu tysięcy lat, może od kiedy istniejemy jako gatunek, oprócz źródła biologicznego (preetyczne odruchy budowane na bazie doboru genowego), istniej odprysk, z czasem coraz większy wpływu kulturowego. Część tego wpływu jest "nieludzka" tj produkowany jest przez interakcję jednostek i ewolucję pojęć spontanicznie i w sposób niezaplanowany zachodzącą w każdej kulturze, częściowo (vide: Budda, Sokrates, Konfucjusz, Kant, Schopenhauer i dowolni inni filozofowie i przywódcy duchowi) planowany jest i generowany przez świadomą działalność różnych jednostek.
|
|
| |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >>1.Jakie kryteria pozwalają stwierdzić, które postępowanie jest właściwe, a które nie? >Zakładam rzecz jasna że pytasz o kryteria w obrębie etyki której opis zarysowałem.
Interesuje mnie podejście bardziej uniwersalne.
>>2.Jak sądzisz, skąd bierze się moralność i jaka jest jej rola w społeczności?
O roli moralności nie wspomniałeś, niestety.
Vivere, ergo philosophari
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Interesuje mnie podejście bardziej uniwersalne. Nie ma czegoś takiego jak etyka uniwersalna. Bo etyka (rozumiana jako teoria) to coś co tworzymy. Uargumentowałem pewną postać etyki która mi się wydaje rozsądna to wszystko, mogę lepiej lub gorzej podać kryteria oceny zachowań w obrębie tejże etyki, ale nie znam żadnych kryteriów uniwersalnych.
>O roli moralności nie wspomniałeś, niestety. Przepraszam, zapomniałem. "Rolę" rozumiem jako funkcję jaką moralność pełni w społeczeństwie. Kiedyś, kiedy byliśmy małymi, "naturalnymi" społecznościami spokrewnionych osobników moralność służyła naszym genom. Dziś w większości społeczeństw jest wiele różnych moralności - część służy zbawieniu, część zachowaniu honoru, część wybawieniu z kręgu wcieleń, część minimalizacji cierpienia, a większość służy naszym genom jak kiedyś. Uważam jednak że mało nas powinny obchodzić nasze geny, jeszcze mniej pan Bóg i dlatego najlepiej byłoby dla nas (i innych istot) wprowadzić moralność mającą jako cel na uwadze minimalizację cierpienia - jej rola byłoby więc takie ukształtowanie stosunków między ludźmi i między ludźmi a innymi zwierzętami by zmniejszyć ilość wzajemnie zadawanego sobie cierpienia.
|
|
 | 2 na 2 | Karphynsky (76 punktów) | >Najpierw odniosę się do określenia że każde zachowanie jest egoistyczne i że to jest udowodnione. Jak mniemam jest to nawiązanie do teorii z obszaru biologii i psychologii ewolucyjnej. Ale jeśli tak to doszło do pomieszania pojęć i wynikłych z tego przekłamań. Biologia rzeczywiście posługuje się pojęciem egoizmu ale dotyczy ono "zachowania się" samolubnych replikatorów - genów. Nie implikuje ono samolubnego zachowania się nośników genów, wręcz przeciwnie nader wiele jest przypadków skrajnego altruizmu tychże nośników z poświęcaniem własnego życia włącznie.
Jedynym celem genu jest replikacja. Kieruje to prawami organizmów żywych- każdy z nich stara się przeżyć i rozmnożyć za wszelką cenę, można powiedzieć "po trupach do celu". Czasami zachowanie pewnych gatunków zwierząt może być pozornie sprzeczne z tą regułą. Ale to tylko pozory- zwierzęta te kierują się wyrafinowanym egoizmem- "dam mu kawałek mojej zdobyczy, on nie zdechnie i pomoże zająć teren konkurencyjnego stada". I tu kończy się cała ta sielanka, bo oto pojawia się człowiek. Dlaczego ktoś pomaga ofiarom tsunami, których nie widział i widzieć nie będzie? Wyjaśnieniem może być to, że człowiek w pewnym momencie swojej ewolucji wyłamał się z tego replikacyjnego cyklu( tu powstaje pytanie dlaczego geny tworzą mózgi obracające się przeciwko nim...). Od tamtej pory człowiek dąży do szczęścia. Swojego szczęścia. Nawet poświęcając swoje życie- człowiek ma do wyboru śmierć lub wieczne poczucie niespełnionego obowiązku. Widocznie śmierć jest lepsza dla NIEGO (czy też dla NIEJ żeby nie dyskryminować) .
|
|
|  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Wyjaśnieniem może być to, że człowiek w pewnym momencie swojej ewolucji wyłamał się z tego replikacyjnego cyklu( tu powstaje pytanie dlaczego geny tworzą mózgi obracające się przeciwko nim...). >
Takie geny tworzą się ciągle skutkiem mutacji, rekombinacji itp., ale zazwyczaj eliminuje je dobór naturalny. Niemniej w przypadku człowieka (jak innych gatunków społecznych) w populacji występują geny działające na niekorzyść indywidualnych nosicieli, lecz przynoszące korzyść społeczności (np. geny altruizmu). Tak więc żadne wyłamanie tu nie zachodzi.
Vivere, ergo philosophari
|
|
| |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Takie geny tworzą się ciągle skutkiem mutacji, rekombinacji itp., ale zazwyczaj eliminuje je dobór naturalny. Niemniej w przypadku człowieka (jak innych gatunków społecznych) w populacji występują geny działające na niekorzyść indywidualnych nosicieli, lecz przynoszące korzyść społeczności (np. geny altruizmu).
eee, no nie jest to pogląd przyjęty w biologii. Geny mogą działać na niekorzyść indywidualnych nosicieli, mogą być nieskuteczne w działaniu na własną korzyść, ale nie jest znany żaden mechanizm działający na korzyść społeczności nosicieli samolubnych genów. Chyba że mówimy o społecznościach owadów społecznych czy golców - tam jednak wysoki stopień pokrewieństwa sprawia, że mamy raczej do czynienia z jednym organizmem w wielu osobach (jak widać możliwości Jahwe są mocno przereklamowane) - mrowisko na przykład to w zasadzie jeden organizm, który rozprzestrzenia swe geny nie produkując pojedyncze gamety ale całe, wyspecjalizowane w rozmnażaniu, ruchliwe osobniki. Intuicje moralne, czy jak kto woli etyczne powszechnie występujące w większości społeczności są podobne, i nie miejmy złudzeń sprowadzają się do dbania o siebie, swoją rodzinę i przyjaciół - wszystko to całkowicie wpisuje się w schematy doboru krewniaczego i odwzajemnionego znane współczesnemu ewolucjonizmowi. Oczywiście wpływ kulturowy czy też wspomnianych myślicieli potrafi znacząco zmodyfikować schematy i prowadzić pojedyncze jednostki do znacznych poświęceń - ratowania chorych w slumsach Indii albo zabicia kilku tysięcy niewiernych przez wbicie samolotu w centrum biznesowe. Można by się zapytać w jaki sposób ludzie mogą zachowywać się tak bezsensownie z punktu widzenia genów które je zaprojektowały. Cóż wydaje mi się że odpowiedź jest dosyć prosta - mózg. Jest ta największa zdobycz adaptacyjna ludzi ale cena za jej zdolności jest nieprzewidywalność. A tak się składa że geny akurat przewidywać nie potrafią wcale. To że ludzie mogą robić takie rzeczy wynika z tego, że owe ogólne reguły "skłaniające" nas do postępowania w interesie naszych genów konstytuują się w rzeczywiste strategie dopiero pod wpływem doświadczeń osobniczych. Ale owe doświadczenia czasami zaburzają rozwój osobnika tak, że przestaje on służyć swoi genom. Dobór naturalny nie wyeliminował tej możliwości zakłóceń gdyż być może wymagałoby to utracenia elastyczności i operatywności naszych mózgów - a to jest zaleta więcej warta niż zachodzący od czasu do czasu "błąd" w programowaniu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Karphynsky (76 punktów) | >Intuicje moralne, czy jak kto woli etyczne powszechnie występujące w większości społeczności są podobne, i nie miejmy złudzeń sprowadzają się do dbania o siebie, swoją rodzinę i przyjaciół - wszystko to całkowicie wpisuje się w schematy doboru krewniaczego i odwzajemnionego znane współczesnemu ewolucjonizmowi. Oczywiście wpływ kulturowy czy też wspomnianych myślicieli potrafi znacząco zmodyfikować schematy i prowadzić pojedyncze jednostki do znacznych poświęceń - ratowania chorych w slumsach Indii albo zabicia kilku tysięcy niewiernych przez wbicie samolotu w centrum biznesowe.
W takim razie co każe człowiekowi współczuć wspomnianej wcześniej oblewanej wrzątkiem świni? Moim zdaniem to produkt uboczny ewolucji naszego mózgu. Kiedyś pojawił się w nim pewien ośrodek "mówiący": " Kurde, jak kopne tego świniaka w dupsko,to kwiczy zupełnie jak moja żona. Może jemu ból też nie sprawia przyjemności? Może ta świnia cierpi tak jak ludzie?"
A w kwestii doboru naturalnego- uważam, że nie działa on na nas tak silnie jak kiedyś. Nie mamy już wrogów naturalnych (poza sobą nawzajem, ale to ten sam gatunek) więc żadny zwierz nie odgryzie nam głowy gdy pozwolimy sobie na ukształtowanie czegoś, co nie jest nam niezbędne do przetrwania.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >W takim razie co każe człowiekowi współczuć wspomnianej wcześniej oblewanej wrzątkiem świni? Moim zdaniem to produkt uboczny ewolucji naszego mózgu. Kiedyś pojawił się w nim pewien ośrodek "mówiący": " Kurde, jak kopne tego świniaka w dupsko,to kwiczy zupełnie jak moja żona. Może jemu ból też nie sprawia przyjemności? Może ta świnia cierpi tak jak ludzie?" Po pierwsze nic nie każe - wegetarianie to znacząca (i często wydrwiwana) mniejszość. Po drugie może na przykład mnie porusza dlatego że: -chodzę najedzony, a więc ni postrzegam świni odruchowo jako pokarmu. -miałem od dziecka psy i naturalne dla mnie jest nawiązywanie emocjonalnego kontaktu ze zwierzętami. -nie postrzegam zwierząt jako zagrożenia Wszystko to mogło doprowadzić do zaniku wpływu czynników jakie normalnie hamowałyby u ludzi jakiekolwiek współodczuwanie bazujące na rozpoznawaniu cierpienia i czekające "w tle" by odpowiednio mnie motywować (odpowiednio z ewolucyjnego punktu widzenia) gdy zobaczyłbym cierpienie bliskich. Zamiast tego uaktywniło się na widok dręczonej świni. Ale to za mało do powstania etyki. Kluczem jest racjonalna uniwersalizacja tych odruchów i uniezależnienie wytworzonych na ich podstawie norm od zmiennych nastrojów i emocji.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | krutki (1550 punktów) |
> W takim razie co każe człowiekowi współczuć wspomnianej wcześniej oblewanej wrzątkiem świni? Moim zdaniem to produkt uboczny ewolucji naszego mózgu. Nie wiem, czy to taki produkt uboczny. Myślę, że wiele do powiedzenia w tej kwestii może mieć tekst V.S. Ramachandrana na temat tzw. neuronów lustrzanych (w tym "neuronów empatii") i ich ewentualnych implikacji. I choć traktuje on przede wszystkim o samoświadomości, to niewątpliwie może też sporo wnieść (choć z dozą ostrożności) do wyjaśnień w kwestii podstaw naszych zachowań i źródeł moralności. Pozdrawiam "Atheism is a non-prophet organisation" - George Carlin
|
|
| | |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >>Takie geny tworzą się ciągle skutkiem mutacji, rekombinacji itp., ale zazwyczaj eliminuje je dobór naturalny. Niemniej w przypadku człowieka (jak innych gatunków społecznych) w populacji występują geny działające na niekorzyść indywidualnych nosicieli, lecz przynoszące korzyść społeczności (np. geny altruizmu). >eee, no nie jest to pogląd przyjęty w biologii. Geny mogą działać na niekorzyść indywidualnych nosicieli, mogą być nieskuteczne w działaniu na własną korzyść, ale nie jest znany żaden mechanizm działający na korzyść społeczności nosicieli samolubnych genów. Chyba że mówimy o społecznościach owadów społecznych czy golców - tam jednak wysoki stopień pokrewieństwa sprawia, że mamy raczej do czynienia z jednym organizmem w wielu osobach (jak widać możliwości Jahwe są mocno przereklamowane) - mrowisko na przykład to w zasadzie jeden organizm, który rozprzestrzenia swe geny nie produkując pojedyncze gamety ale całe, wyspecjalizowane w rozmnażaniu, ruchliwe osobniki.
Powyżej opisujesz ów mechanizm, którego podobno nie znamy. Trzeba tylko pamiętać, że człowiek jest społecznie wyewoluowany dużo niżej niż mrówki czy nawet golce. Niemniej praktycznie cała nasza ewolucja (nawet jeszcze nim staliśmy się ludźmi) przebiegała w warunkach blisko spokrewnionych grup.
Vivere, ergo philosophari
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Powyżej opisujesz ów mechanizm, którego podobno nie znamy. Trzeba tylko pamiętać, że człowiek jest społecznie wyewoluowany dużo niżej niż mrówki czy nawet golce. Niemniej praktycznie cała nasza ewolucja (nawet jeszcze nim staliśmy się ludźmi) przebiegała w warunkach blisko spokrewnionych grup.
Najwyraźniej wypowiedź moja była nie dość jasna - przepraszam. Mrówki czy osy, czy golce, to nie przykład doboru pod kątem grupy, ale doboru pod kątem genu jak każdy inny dobór. Tyle że w jego wyniku powstał nie pojedynczy organizm starający się powielić swoje geny, lecz cała społeczność starająca się powielić swoje geny, wciąż jest to jednak nie dobór grupowy lecz genowy. polemizowałbym też z tezą że człowiek jest "niżej wyewoluowany społecznie niż mrówki" - społeczeństwa owadów są mimo wszystko bardzo proste szczególnie w porównaniu do ludzkich, tyle że liczniejsze. Także zachowania poszczególnych osobników stoją na znacznie niższym poziomie skomplikowania.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | > Mrówki czy osy, czy golce, to nie przykład doboru pod kątem grupy, ale doboru pod kątem genu jak każdy inny dobór. Tyle że w jego wyniku powstał nie pojedynczy organizm starający się powielić swoje geny, lecz cała społeczność starająca się powielić swoje geny, wciąż jest to jednak nie dobór grupowy lecz genowy.> polemizowałbym też z tezą że człowiek jest "niżej wyewoluowany społecznie niż mrówki" - społeczeństwa owadów są mimo wszystko bardzo proste szczególnie w porównaniu do ludzkich, tyle że liczniejsze.W polemiki nijakie wdawać się nie chcę, szukam tylko pewnych informacji. I chyba źle cię zrozumiałem, bo wychodzi mi ,że kwestionujesz genetyczne podłoże altruizmu. 
Vivere, ergo philosophari
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > W polemiki nijakie wdawać się nie chcę, szukam tylko pewnych informacji. I chyba źle cię zrozumiałem, bo wychodzi mi ,że kwestionujesz genetyczne podłoże altruizmu. Nie kwestionuję tego, że to darwinowska ewolucja wbudowała w nas altruizm, który służy ukrytemu egoizmowi naszych genów. Ale kwestionuję przypuszczenie, iż nie potrafimy wyjść poza ten przyrodzony altruizm i nauczyć się prawdziwego altruizmu, który działałby nawet wbrew egoizmowi naszych genów.
|
|
 | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | > Trudno wykazać racjonalny powód dla którego ich interesy miałyby się liczyć mniej niż nasze i naszych bliskich.
Tu już się rozpędziłeś i wypadłeś poza rozsądek. 'Bliższa koszula ciału', mówi powiedzonko ludowe. Dlaczego? Ponieważ zawsze ilość zasobów jest ograniczona, jeżeli 'oni' oberwą owoce z krzaka, to dla mnie nie zostanie nic. Co powie na to mój żołądek? Czy jego protest będzie nieracjonalny?
> Przy odrobinie dobrej woli możemy rozszerzyć ową naturalną empatie na osoby i inne istoty, nie spokrewnione z nami. Każdy kogo wstrząsnął widok bezdomnego na ulicy lub świni żywcem oblewanej wrzątkiem w rzeźni przyzna że jest to psychologicznie prawdopodobne
Co innego empatia, co innego interes. Osobniczy, genetyczny, plemienny. Stawianie etyki na empatii prowadzi do nerwicy. Czy to był święty Marcin, co oddał biedakowi w zimie pół płaszcza i sam zamarzł?
>-od tej pory kwestia oceny poprawności...
Od tego momentu Twoje rozumowanie uważam za nietrafne. Jednak plus za jakość.
>Co do dystynkcji etyka/moralność - jeśli uznać etykę za teorię właściwego postępowania a moralność za zasady etyczne obowiązujące w danym społeczeństwie...
Mores, obyczaje, moralność, zasady obyczajowe, chyba niekoniecznie etyczne, patrząc na różne kultury.
> - to uznanie przedstawionych przeze mnie argumentów za etyką opartą o współczucie prowadzi do wniosku, iż zasadne i racjonalne jest podjąć starania o uformowanie moralności danej społeczności zgodnie z tymi zasadami.
A może współczucie powinno moderować zasady moralne, ale jako jedyna podstawa moralności, to chyba za mało. -
|
|
 | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Najpierw odniosę się do określenia że każde zachowanie jest egoistyczne i że to jest udowodnione. Jak mniemam jest to nawiązanie do teorii z obszaru biologii i psychologii ewolucyjnej. Ale jeśli tak to doszło do pomieszania pojęć i wynikłych z tego przekłamań. Biologia rzeczywiście posługuje się pojęciem egoizmu ale dotyczy ono "zachowania się" samolubnych replikatorów - genów. Nie implikuje ono samolubnego zachowania się nośników genów, wręcz przeciwnie nader wiele jest przypadków skrajnego altruizmu tychże nośników z poświęcaniem własnego życia włącznie.
Za to plus. Głos prawdziwej mądrości wśród dość banalnych wypowiedzi.
doku
|
|
2 na 2 | exeqtor (359 punktów) | Jestem podobnego zdania jak Pan Adamiak. Nie robimy nic bezinteresownie. Rekompensatą za poniesione straty jest satysfakcja, dowartościowanie.
Tempo przyrostu naturalnego w Afryce jest dużo większe niżeli w Europie. Efekt jest taki że z czasem nię będzie nas "stać" na pomoc. Bo koszty utrzymania przypadające na jednego Afrykańczyka rosną, żywność drożeje. Nadejdzie czas w którym matka natura sytuację "ustabilizuje" będzie jeszcze większy głód, będzie więcej śmierci z głodu, potem niż demograficzny i poprawiające się wraz z nim warunki. Jedynym wyjściem jest usamodzielnienie się Afryki niżeli ciągła pomoc. Można ciągle rzucać koło ratunkowe ale najlepszym sposobem jest nauczyć się pływać. Rozwijająca się Afryka stałaby się konkurencją dla państw od niej bogatszych, na co owe państwa nie pozwolą sobie, może dlatego mamy taką sytuację, lepiej dołożyć pozorować dobrą wolę niżeli stracić. Tragizm.
Zastanawiające robi się czy pomoc to naprawde pomoc.
|
|
 | 2 na 2 | Karphynsky (76 punktów) | >Zastanawiające robi się czy pomoc to naprawde pomoc.
Pomagać trzeba w sposób racjonalny. Słyszałem kiedyś apel, aby nie wysyłać jedzenia do Afryki, gdyż darmowe racje żywnościowe rujnują powstający handel i rolnictwo- ci ludzie mieli jedzenie, ale nie mieli pieniędzy, aby to jedzenie kupić. Co do problemu przeludnienia- wystarczy powybijać wszystkich misjonarzy opowiadających jakie to kary ześle na ciebie wszechmocny dziadzio z nieba jeśli założysz gumkę(ewentualnie, ale tylko ewentualnie misjonarzy można wywieźć na bezludną wyspę z dala od wszelkiej cywilizacji...).
|
|
|  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>Zastanawiające robi się czy pomoc to naprawde pomoc. >Pomagać trzeba w sposób racjonalny. Słyszałem kiedyś apel, aby nie wysyłać jedzenia do Afryki, gdyż darmowe racje żywnościowe rujnują powstający handel i rolnictwo- ci ludzie mieli jedzenie, ale nie mieli pieniędzy, aby to jedzenie kupić. Co do problemu przeludnienia- wystarczy powybijać wszystkich misjonarzy opowiadających jakie to kary ześle na ciebie wszechmocny dziadzio z nieba jeśli założysz gumkę(ewentualnie, ale tylko ewentualnie misjonarzy można wywieźć na bezludną wyspę z dala od wszelkiej cywilizacji...). > trochę spłyciłeś problem bo nie chodzi o to żeby się trykali bez gumek tylko o to żeby myśleli i byli wierni jednemu partnerowi
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
 | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Nie robimy nic bezinteresownie. Rekompensatą za poniesione straty jest satysfakcja, dowartościowanie. No dobrze ale co z tego? Jedyną znana mi teorią w której czymś niewłaściwym w czynie etycznym jest zadowolenie z tego czyny jest kantyzm. Tyle że kantyzm nie daje żadnego powodu do etycznego postępowania, nie tylko w sensie zachęty, ale nawet wyjaśnienia dlaczego ludzie postępują czasami w sposób humanitarny i etyczny (w istocie w kantyzmie takie czyny, jako podjęte nie z obowiązku nie można nawet nazwać etycznymi). >Tempo przyrostu naturalnego w Afryce jest dużo większe niżeli w Europie. Efekt jest taki że z czasem nię będzie nas "stać" na pomoc. Bo koszty utrzymania przypadające na jednego Afrykańczyka rosną, żywność drożeje. >Nadejdzie czas w którym matka natura sytuację "ustabilizuje" będzie jeszcze większy głód, będzie więcej śmierci z głodu, potem niż demograficzny i poprawiające się wraz z nim warunki. > Jedynym wyjściem jest usamodzielnienie się Afryki niżeli ciągła pomoc. Można ciągle rzucać koło ratunkowe ale najlepszym sposobem jest nauczyć się pływać. Rozwijająca się Afryka stała by się konkurencją dla państw od niej bogatszych, na co owe państwa nie pozwolą sobie, może dlatego mamy taką sytuację, lepiej dołożyć pozorować dobrą wolę niżeli stracić. Tragizm.
Cóż, to że oprócz pomocy doraźnej ważna nawet bardziej jest pomoc zmierzająca do przekształcenia społeczeństw w Afryce w społeczeństwa o trwałym rozwoju to chyba oczywiste. Ale to jednak nie zwalani nas od obowiązku pomocy doraźnej. Pewnie będzie mi to poczytane za nadużycie, ale gdyby wyciągnąć konsekwencje z tez o :konieczności usamodzielnienia się" oraz "trwałych rozwiązaniach" można by uznać że sposób jaki zachodnie kraje znalazły by zakończyć cierpienia ludzi w obozach koncentracyjnych - poczekanie aż Niemcy wszystkich spalą - był racjonalny a nawet etyczny.
|
|
 | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >Jestem podobnego zdania jak Pan Adamiak. >Nie robimy nic bezinteresownie. Rekompensatą za poniesione straty jest satysfakcja, dowartościowanie.
nie zawsze - są sytuacje ekstremalne w których robimy tak a nie inaczej bo dyktuje nam tak np. obowiązek, instynkt itp.
> może dlatego mamy taką sytuację, lepiej dołożyć pozorować dobrą wolę niżeli stracić. Tragizm.
niestety to prawda
>Zastanawiające robi się czy pomoc to naprawde pomoc.
no właśnie jest to pomoc pozorna
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
1 na 1 | Agnies (398 punktów) | >Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie?
Aby odpowiedzieć na to pytanie potrzebuję dodatkowych informacji:
Czy wszystkie cztery osoby to lekarze ?
Czy lekarz z przypadku 3 i 4 ukończył prywatną uczelnię w tym sensie, że sam sfinansował swoje studia ?
Czy lekarz w przypadku 3 i 4 jest bezdzietnym kawalerem ?
Wiedząc to chętnie odpowiem.
|
|
2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Prolegomena do podsumowania:
1. Owe cztery typy kierowały się racjonalizmem, humanizmem - czy może niechęcią do zbyt wyrafinowanej cywilizacji?
2. Czy w środowisku nieracjonalnym racjonalizm ma się tak samo dobrze, jak w racjonalnym?
3. Identyczne pytanie, tyczące humanizmu.
4. Który z czterech typów, z punktu widzenia racjonalności i humanizmu, spełnia w tej Afryce rolę właściwą: konkwistadora lub misjonarza?
5. A który Afrykańczyków dowartościowuje, który zaś poniża? .
|
|
 | 1 na 1 | machejno (761 punktów) |
Pytania perfekcyjnie - pomogą w ustaleniu odpowiedzi, z wyjątkiem jednego.
> 1. Owe cztery typy kierowały się racjonalizmem, humanizmem - czy może niechęcią do zbyt wyrafinowanej cywilizacji?
Ja nie godzę się z rozdzieleniem racjonalizmu i humanizmu. Od założonych określeń, zależeć będzie jak jedno ma się do drugiego. Ja przyjmuję takie, które nieracjonalnemu humanizmowi istnieć nie pozwalają. Ilekroć ktoś wprowadza humanizm nieracjonalny zaczynam się czuć jak na bagienku. Jakikolwiek ruch wykonam, wpadnę. Najlepiej się nie ruszać.
Pozdrawiam humanistycznie (czyli racjonalnie)
|
|
|  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Ja nie godzę się z rozdzieleniem racjonalizmu i humanizmu. Od założonych określeń, zależeć będzie jak jedno ma się do drugiego. Ja przyjmuję takie, które nieracjonalnemu humanizmowi istnieć nie pozwalają. >Ilekroć ktoś wprowadza humanizm nieracjonalny zaczynam się czuć jak na bagienku. Jakikolwiek ruch wykonam, wpadnę. Najlepiej się nie ruszać. >Pozdrawiam humanistycznie (czyli racjonalnie) >
Jak wiadomo, nie wszyscy jednako rozumem (ratio) obdzieleni. Są więc i tacy, których na racjonalnie myślenie zwyczajnie nie stać. Nie mogąż oni z tej przyczyny być humanistami?
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Są więc i tacy, których na racjonalne myślenie zwyczajnie nie stać. Nie mogąż oni z tej przyczyny być humanistami? Oni są humanistami wyłącznie z tej przyczyny. .
|
|
| |  | 1 na 1 | machejno (761 punktów) | >Jak wiadomo, nie wszyscy jednako rozumem (ratio) obdzieleni. Są więc i tacy, których na racjonalnie myślenie zwyczajnie nie stać. Nie mogąż oni z tej przyczyny być humanistami?
A czy o humanizmie decyduje automatyzm zachowania, czy świadomy wybór? Czy pies pomagający niewidomemu jest "humanistyczny"?
|
|
|  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Ja nie godzę się z rozdzieleniem racjonalizmu i humanizmu. A cóż to jest za zwierz, "racjonalny humanizm"? Cytat:"To ewolucja z mutacją, ale bez selekcji, dlatego tyle bubli pośród nas". .
|
|
| |  | 1 na 1 | machejno (761 punktów) | >>Ja nie godzę się z rozdzieleniem racjonalizmu i humanizmu. > A cóż to jest za zwierz, "racjonalny humanizm"? Czy nierozłączność humanizmu i racjonalizmu musi prowadzić do "racjnalnego humanizmu", albo "humanistycznego racjonalizmu"?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Ja nie godzę się z rozdzieleniem racjonalizmu i humanizmu.> > A cóż to jest za zwierz, "racjonalny humanizm"?> Czy nierozłączność humanizmu i racjonalizmu musi prowadzić do "racjnalnego humanizmu", albo "humanistycznego racjonalizmu"Bywa, że czytam poezje, bywa, że miesięcznik "Dachy". Obie czynności robię by racjonalnie poprawić swoje samopoczucie.
|
|
1 na 1 | michiko (596 punktów) | Nie widzę potrzeby rozdzielać moralności od racjonalności. Po pierwsze: jedno i drugie może być kwestią umowy i przyjmowanych zasad, by za ich pomocą porządkować środowisko własnego bytu, w taki sposób, by stało się przewidywalne, pozbawione zagrożeń, itd. Różnica polega na wyszczególnieniu takiego obszaru. Dla jednych ogranicza się on do własnej rodziny, miasta, dla innych rozciąga, jak widać, na inne kontynenty i kultury. Po drugie: czy da się ustalić prawdę, czyli znaleźć odpowiedź na pytanie w tym wątku, wyróżniając aż dwie, czy też tylko dwie płaszczyzny ludzkiego zachowania, które ma być poprzez nie określone? Moim zdaniem odpowiedź jest negatywna, nie tylko ze względu na relatywizm ocen, ale także dlatego, że pomysł redukowania aspektów działalności człowieka, aby dociec uniwersalnej prawdy o jego zachowaniu jest błędny. Człowiek, jak wskazują wypowiedzi w wątku, funkcjonuje też w takich wymiarach jak: biologiczny, psychologiczny, emocjonalny czy społeczny, choć nie wszystkie motywy działania są uświadamiane. Na przykład: z punktu wiedzenia biologii sterują geny, podporządkowane biologicznym prawom, a więc ludzkie zachowanie kształtowane jest niejako z zewnątrz, a w takim razie 'wewnątrz' nie ma nikogo, kto z 'porywów serca', w poczuciu misji, poświęca się i cierpi dla innych, czy chociażby z zaangażowaniem realizuje tylko własne interesy. W takim ujęciu i moralność i racjonalność jest iluzją.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Nie widzę potrzeby rozdzielać moralności od racjonalności.
Ryzykowna teza. To tak, jakby nie odróżnić logiki od tych dziedzin, w których jest stosowana. Albo dłuta od kawałka drewna, w którym coś rzeźbimy.
|
|
|  | 1 na 1 | michiko (596 punktów) | Naprawdę nie wiem, skąd czerpiesz w takiej ilości porównania, którymi komentujesz wypowiedzi.  Moralność i jej zasady traktuję jako wiedzę z jasno formułowanymi procedurami postępowania. Wiedza jest racjonalna, bo jest adekwatna do obrazu rzeczywistości, kształtowanego z kolei przez czynniki kulturowe czy zdolności poznawcze człowieka, jest także przez nie zdeterminowana. Rzeczywistość jest jednak nieprzewidywalna. Nie daje się w pełni podporządkować rozumowi. Antidotum stanowi ludzka irracjonalność. Wielowymiarowość człowieka, która najpełniej ujawnia się w codziennej egzystencji, jest tym, co uczyniło z niego dominujący gatunek na Ziemi. Nie widzę powodu, żeby ograniczać jego istotę, wyróżniając szczególnie którykolwiek aspekt jego bytu.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Przypuśćmy istnienie czterech osób...
Czterech? A co z pozostałymi miliardami?
|
|
 | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>Przypuśćmy istnienie czterech osób... >Czterech? A co z pozostałymi miliardami?
eeeee dajmy na to że śpią
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego >właśnie on?
Pozwolę sobie nieco uzupełnić portret swojego wybranka. Pan nr 1. ma żonę i dwójkę dzieci, jest członkiem stowarzyszenia, które prowadzi działalność charytatywną, sam przynajmniej raz w tygodniu pracuje jako wolontariusz przez parę godzin i wspiera finansowo (w granicach rozsądku) jakiś cel szlachetny, np. pomocy ofiarom przemocy domowej.
Pan nr 1. postępuje najbardziej moralnie i najbardziej racjonalnie spośród tych czterech.
doku
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >>Który z nich, według Was, postępuje najbardziej moralnie? Który najbardziej racjonalnie? Dlaczego >>właśnie on? >Pozwolę sobie nieco uzupełnić portret swojego wybranka. Pan nr 1. ma żonę i dwójkę dzieci, jest członkiem stowarzyszenia, które prowadzi działalność charytatywną, sam przynajmniej raz w tygodniu pracuje jako wolontariusz przez parę godzin i wspiera finansowo (w granicach rozsądku) jakiś cel szlachetny, np. pomocy ofiarom przemocy domowej. >Pan nr 1. postępuje najbardziej moralnie i najbardziej racjonalnie spośród tych czterech. > doku Co masz na myśli przez granice rozsądku? Gdybyśmy odłożyli na bok emocje i spontaniczną chęć robienia tylko sobie ewentualnie bliskim dobrze, to o przekroczeniu rozsądku można by mówić dopiero, gdyby nasze działania zaczęły produkować więcej złego niż dobrego. Można być prawie pewnym e dajmy na to 100 dolarów odpowiednio wykorzystane w Afryce zmniejszy ludzkie cierpienie dużo bardziej niż 100 dolarów wydane na ofiary przemocy domowej w Europie, i to nie dlatego, że ofiary przemocy domowej w Europie mniej są ważne, ale dlatego że więcej zdziałać można za daną kwotę w Afryce niż w Europie. Tak więc powątpiewał bym zarówno w racjonalność jak i moralność tego pierwszego.
|
|
|  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Co masz na myśli przez granice rozsądku? >Gdybyśmy odłożyli na bok emocje i spontaniczną chęć robienia tylko sobie ewentualnie bliskim dobrze, to o przekroczeniu rozsądku można by mówić dopiero, gdyby nasze działania zaczęły produkować więcej złego niż dobrego.
Dokładnie
>Można być prawie pewnym e dajmy na to 100 dolarów odpowiednio wykorzystane w Afryce zmniejszy ludzkie cierpienie dużo bardziej niż 100 dolarów wydane na ofiary przemocy domowej w Europie
Z tym się absolutnie nie zgadzam. Ponieważ jednak argumenty są bardzo złożone i mają charakter rozumowania syntetycznego, forma postu wydaje się zbyt małą formą, żeby spróbować przedstawić tutaj tę argumentację. Zamiast tego posłużę się analogią, a potem wspólnie się zastanowimy, czy warto próbować naszkicować bezpośrednie uzasadnienie.
Wyobraźmy sobie, że finansujemy naukę i oświatę i zadajemy sobie to samo pytanie: czy 100 dolarów na pomoc dla szkół w Afryce da światu więcej oświecenia niż 100 dolarów danych Uniwersytetowi Warszawskiemu?
Wyobraźmy sobie teraz, że ludzie małej wyobraźni suwerennie decydują, żeby z ich podatków pieniądze popłynęły na pomoc dla Afryki, a uniwersytety w Europie i Ameryce jakoś sobie poradzą bez pomocy z budżetu. Jak wyglądałby rozwój nauki w świecie 50 lat później? Jaki byłby poziom nauczycieli, kto by uczył przyszłych nauczycieli i jak by wyglądał poziom oświaty w Afryce?
To samo jest z medycyną. Nie może się rozwijać bez najlepszych instytutów i najdroższych badań naukowych. Jak by wyglądała opieka medyczna w Afryce za 50 lat, gdybyśmy zahamowali rozwój medycyny zachodniej, a wszystkie pieniądze wrzucili do Afryki, żeby leczyć tam wszystkie chore dzieci?
Cywilizacja jest złożoną strukturą. Tak jak dla rozwoju oświaty muszą istnieć akceleratory budowane za miliardy dolarów i muszą istnieć profesorowie zarabiający miliony, tak samo dla rozwoju kultury i cywilizacji muszą istnieć ośrodki najwyżej rozwiniętej kultury, które kształtują kierunki rozwoju dla innych.
Likwidacja przemocy domowej w Europie jest ważniejszym celem niż likwidacja głodu w Afryce, bo kwitnąca Europa jest gwarancją rozwoju, daje światu nadzieję, że coraz większy strumień pomocy będzie płynął np. do Afryki. Gdyby teraz nagle do Europy powróciło barbarzyństwo, to zamiast z pomocą dla Afryki wkrótce powrócilibyśmy tam jako łowcy niewolników.
Podsumuję. 100 dolarów wydanych na walkę przeciwko damskim bokserom w Europie to pieniądze lepiej wydane niż 100 dolarów wrzucone między głodujących lub chorych Afrykanów.
doku
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | Nie powiem żebym był gotów zakwestionować "ducha" twojego rozumowania, ale zważ że oba przykłady na które się powołałeś - nauka i medycyna zachodnia radzą sobie całkiem dobrze bez dotacji prywatnych. W rzeczywistości medycyna to obecnie biznes o wyjątkowej chciwości i agresywnej konkurencji (i chodzi mi nie o wartościowanie a raczej opis faktycznego stanu). Zgodzę się że badania podstawowe wymagają dofinansowania z kasy państwa. Ale, jakkolwiek nieracjonalne byłoby przeznaczenie wszystkich dostępnych środków Zachodu na pomoc krajom 3 świata, to jednak obecnie mamy zaburzona równowagę - tracimy pieniądze na przykład na badania nad kosmetykami. Ja wiem że możliwe że tego nie da się łatwo, a może wcale, pogodzić z gospodarką rynkową, ale fakt że sporo pieniędzy konsumentów napędza firmy które za te pieniądze dręczą psy i króliki by uzyskać ten sam krem ale z domieszką polimeru z innej algi jest skandalem dla mnie. Z drugiej strony sam pisząc to czuję się jednak dosyć sporym hipokrytą, skoro najpewniej gdy wyjdę teraz na spacer to zapuszczę sobie na iPodzie muzykę, a trudno tego iPoda uznać za bardziej potrzebnego od nowego kremu.
Z ostatnimi twoimi uwagami że lepie wydać 100 dolarów na walkę z damskimi bokserami w Europie to jednak się nie zgodzę. Powiadasz w perspektywie zapewni to dobro dla świata. Chcesz powiedzieć, że kiedy oddziały ONZetu z biernością przyglądały się czystką etnicznym na Bałkanach to przez niedostateczny rozwój cywilizacyjny Europy? Wątpię. Jednak zbudowanie kilku studni w Afryce czy Indiach za 100 dolców polepszy byt ludzi o wiele bardziej niż kupienie kopiarki do biura pomocy społecznej w Europie.
|
|
| | |  | 3 na 3 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >dręczą psy i króliki by uzyskać ten sam krem ale z domieszką polimeru z innej algi jest skandalem dla mnie. Z drugiej strony sam pisząc to czuję się jednak dosyć sporym hipokrytą, skoro najpewniej gdy wyjdę teraz na spacer to zapuszczę sobie na iPodzie muzykę, a trudno tego iPoda uznać za bardziej potrzebnego od nowego kremu.
Też to potępiam w głębi serca, ale nie ufam tym uczuciom, gdyż rozumiem, że dobra luksusowe są częścią środowiska naturalnego centrów cywilizacyjnych
>Powiadasz w perspektywie zapewni to dobro dla świata. Chcesz powiedzieć, że kiedy oddziały ONZetu z biernością przyglądały się czystką etnicznym na Bałkanach to przez niedostateczny rozwój cywilizacyjny Europy?
Tak. Politycy wychowani przez religijnych damskich bokserów nie są zdolni do współczucia dla gwałconych kobiet wyznających inną religię.
doku
|
|
1 na 1 | arcus (13 punktów) | Odnosząc się do pytania zawartego w pierwszym poście chciał bym zwrócić uwagę, ze nie można rozpatrywać tych czterech wzorców osobowych w oderwaniu od punktu widzenia. Autor pytania zadaje je z uniwersalnego punktu widzenia. Rozumiem, że zakłada przy tym istnienie absolutnego racjonalizmu, absolutnej moralności a w konsekwencji absolutnej prawdy. Problem tylko w tym, że nie istnieje żadna uniwersalna miara i co za tym idzie żaden wspólny dla wszystkich punkt widzenia. Jeśli przytoczone cztery postawy ocenimy oczami ich samych każda z osób postępuje racjonalnie i moralnie bo zaspokaja swoje emocjonalne potrzeby i instynkty. Dla Pana R lub Z znacznie większą wartość ma realizowanie się w pomocy biednym niż kariera zawodowa czy finansowe. Jeśli jednak spojrzymy oczami np. miejscowego lekarza który za swoje i rodziny pieniądze wykształcił się w podrzędnym uniwersytecie medycznym i obecnie stara się rozwinąć miejscową praktykę. Działalność panów R i Z jest katastrofą bo niszczy bezpłatną konkurencjom to co miejscowy lekarz usiłuje zbudować przez wiele lat. Natomiast z punktu widzenia organizacji charytatywnych działających w Afryce, każda pomoc jest dobra, moralna i racjonalna. Nie chciał bym być źle zrozumiany ja nie oceniam ich działalności tylko chce powiedzieć, że nie można rozpatrywać takich przypadków w oderwaniu od kontekstu i uwarunkowań czy to w danym państwie czy społeczeństwie. Niestety każde zjawisko ma swoje co najmniej dwie strony. Ktoś już wspomniał w tym wątku o niszczycielskim działaniu wysyłania zboża do Afryki. Zgodnie z naszą logiką było to działanie nadzwyczaj racjonalne. Skoro w jakimś kraju afrykańskim był głód z powodu suszy a w europie nadwyżka ziarna. To należy je wysłać za darmo do tego kraju. Niestety z punktu widzenia tego kraju był to działanie o fatalnych skutkach bo spowodowało upadek miejscowego rolnictwa. Nie można konkurować z darmowymi produktami. Po dwóch czy trzech latach głód z powodu suszy ustał, program pomocowy zakończono. Niestety rolnictwo na stałe wpadło w problemy finansowe. Oczywiście takie przykłady nie mogą negować konieczności pomocy w ogóle. Ale ta pomoc powinna być racjonalna z punktu widzenia tubylców a nie wygodnie siedzących przed monitorem europejczyków. arcus
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|