Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy racjonalista ma intuicję?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-01-2009 16:11Marciniak (94 punktów)Czy racjonalista ma intuicję?
Ocena 1 na 1
Mój poprzedni wątek pod tytułem "czemu przeszkadza Wam wiara?" spotkał się z żywym oddźwiękiem, więc może i ten wywoła jakieś reakcje.

Na marginesie tamtych dyskusji zacząłem się zastanawiać, jak patrzycie na inne, niezwiązane z wiarą w Boga, "niemierzalne" szkiełkiem i okiem, rzeczy.

Weźmy intuicję. Wiele osób doznaje czegoś takiego (i nie są mistykami). Przykładów pewnie można przytoczyć mnóstwo. Sam miałem sporo takich dziwnych sytuacji w życiu. Jedna z najdziwniejszych przydarzyła mi się na studiach, przed ważnym egzaminem (byłem wtedy niewierzący, więc nie był to efekt boskiej interwencji ) - natłok imprez spowodował, że "nie miałem czasu" się do tego egzaminu przygotować. W dzień egzaminu, rano, udało mi się przewidzieć, jakie pytania egzaminacyjne dostanę. I z tych zagadnień się na szybko przygotowałem. No i zdałem ten egzamin.

Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
A wy potraficie?

A może racjonaliści nie mają intuicji? A jeśli mają, to jak sobie ją tłumaczą? A jeśli nie mają, to czy wierzą, że inni ludzie ją posiadają? A może jest jakieś wytłumaczenie naukowe tego zjawiska?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MociumPan (744 punktów)Odp: czy racjonalista ma intuicję?
Cytat:
Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
A wy potraficie?


Też miałem w życiu wiele podobnych sytuacji które w jakiś sposób przewidziałem...
Nie rozumiem tylko jednego: jaki to ma być dowód przemawiający za istnieniem jakiegoś wyższego bytu ? - ...dla mnie to jest żaden dowód

Człowiek przez całe swoje życie zbiera doświadczenie i dlatego niektóre sytuacje można po prostu przewidzieć...
Biorąc pod uwagę średnią naszego życia czyli te 70 lat to muszą się przez ten okres nam przytrafiać różne niezwykłe , niewytłumaczalne rzeczy związane z intuicją i nie tylko - większość z tych zjawisk jest to po prostu nadinterpretacja tego co czujemy czy widzimy... i zaś tę lukę w takich przypadkach wierzący wypełniają "Bogiem zapchajdziurom"
Marciniak (94 punktów)
> Cytat:
Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
>A wy potraficie?

>Też miałem w życiu wiele podobnych sytuacji które w jakiś sposób przewidziałem...
>Nie rozumiem tylko jednego: jaki to ma być dowód przemawiający za istnieniem jakiegoś wyższego bytu ? - ...dla mnie to jest żaden dowód

Hm... Nie pisałem o żadnym "wyższym bycie". Pytam, jak to tłumaczyć. That's all.
11-01-2009 17:43 
 Ocena 4 na 4
MociumPan (744 punktów)
>> Cytat:
Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
>>A wy potraficie?

>>Też miałem w życiu wiele podobnych sytuacji które w jakiś sposób przewidziałem...
>>Nie rozumiem tylko jednego: jaki to ma być dowód przemawiający za istnieniem jakiegoś wyższego bytu ? - ...dla mnie to jest żaden dowód
> Hm... Nie pisałem o żadnym "wyższym bycie". Pytam, jak to tłumaczyć. That's all.

Podtekst tego co napisałeś jest jeden: że jeżeli człowiek nie potrafi wytłumaczy czym jest intuicyjne przewidywanie czegoś co wydarzy się w jakiejś niedalekiej przyszłości - to musi oznaczać tylko jedno - odpowiedzialny za to jest Bóg.
(dlatego napisałem taką odpowiedz a nie inną)

To jest typowo teistyczne rozumowanie i postrzeganie świata.

Wszyscy wierzący którzy twierdzą iż doznali osobistych świadectw na istnienie Boga po prostu mają braki w edukacji na temat złożoności ludzkiego umysłu i jak już wcześniej wspominałem takie osoby często nadinterpretowywują swoje doznania tłumacząc to bogiem...
11-01-2009 17:56 
 Ocena 1 na 1
Marciniak (94 punktów)

>Podtekst tego co napisałeś jest jeden: że jeżeli człowiek nie potrafi wytłumaczy czym jest intuicyjne przewidywanie czegoś co wydarzy się w jakiejś niedalekiej przyszłości - to musi oznaczać tylko jedno - odpowiedzialny za to jest Bóg.
>(dlatego napisałem taką odpowiedz a nie inną)

No i właśnie nie masz racji - pisałem moje pytanie bez podtekstów. Po prostu zaciekawił mnie Wasz pogląd na takie zjawiska, przecież zupełnie nieracjonalne.

Pomyślałem tez, że może ktoś naukowo wyjaśniał coś takiego - a ja o tym nie wiem.

Nie chcę swoim pytaniem nic udowodnić, ani nikogo nawracać - piszę to po raz dwusetny. Chyba umieszczę to w podpisie, bo nikt mi nie wierzy...
11-01-2009 18:04 
 Ocena 3 na 3
MociumPan (744 punktów)
Cytat:
No i właśnie nie masz racji - pisałem moje pytanie bez podtekstów. Po prostu zaciekawił mnie Wasz pogląd na takie zjawiska, przecież zupełnie nieracjonalne.


Radzę Ci przeczytać jeszcze raz to co napisałeś... a powinieneś doszukać się ukrytego podtekstu...

Cytat:

Pomyślałem tez, że może ktoś naukowo wyjaśniał coś takiego - a ja o tym nie wiem.
Nie chcę swoim pytaniem nic udowodnić, ani nikogo nawracać - piszę to po raz dwusetny. Chyba umieszczę to w podpisie, bo nikt mi nie wierzy...


Skwituje to tak:

"Nic co ludzkie nie jest nam obce"
Nie wszystko człowiek musi rozumieć, nie musi znać odpowiedzi na każde pytanie...
natomiast religia ma to do siebie że na wszystko ma gotową odpowiedz...
11-01-2009 19:44 
 Ocena 2 na 2
Marciniak (94 punktów)

>Radzę Ci przeczytać jeszcze raz to co napisałeś... a powinieneś doszukać się ukrytego podtekstu...

Nie mogę doszukiwać się kontekstu, mając wiedzę o swoich intencjach.

No dobra, napiszę więcej. Wiara jest czymś niemierzalnym. Nie da się rozumowo udowodnić istnienia Boga. Nie da się też rozumowo na 100 procent Go zanegować - to co Wy nazywacie dowodami, to dla mnie wyłącznie tezy. I tak się możemy spierać w nieskończoność - dlatego zakończyłem tamten wątek.

Wiara lub niewiara to bardzo indywidualna sprawa.

Wystarczy, ze powiesz: "nie wierzę w Boga" i tyle, OK. I nikt nie powinien Ci mówić: "mylisz się". Bo to ścieżka, którą wybierasz świadomie, zgodnie ze swoimi przekonaniami i sumieniem.

Ale są poza wiarą w Boga też inne zjawiska, które racjonalnie trudno wyjaśnić.

Byłem ciekaw, jakie jest podejście racjonalistów do tego typu zagadnień, jak intuicja czy przeczucia. Myślisz, że jak mi napiszesz, że to niewyjaśnialne, to ja zaraz krzyknę: "a nie mówiłem?! Bóg istnieje!" Ale ja tego nie zrobię, bo - jak pisałem 10 razy wcześniej - szanuję Wasze poglądy.

Zresztą, nie wiem czemu akurat intuicja miałaby być dowodem na istnienie Boga...



>Nie wszystko człowiek musi rozumieć, nie musi znać odpowiedzi na każde pytanie...

Ofkors, zgadzam się z tym w pełni.
11-01-2009 20:22 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)

> Myślisz, że jak mi napiszesz, że to niewyjaśnialne , to ja zaraz krzyknę: "a nie mówiłem?! Bóg istnieje!" Ale ja tego nie zrobię, bo - jak pisałem 10 razy wcześniej - szanuję Wasze poglądy.

Gdybym był wierzący, to nie zrobiłbym tego z szacunku dla czyichś poglądów, ale z rozsądku...tak myślę.

Ale punkt za szczerość.
11-01-2009 22:53 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

Gdybym był wierzący, to nie zrobiłbym tego z szacunku dla czyichś poglądów, ale z rozsądku...tak myślę.

Gdybyś był wierzący czy aby na pewno byłbyś rozsądny?
11-01-2009 23:40 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
> Gdybym był wierzący, to nie zrobiłbym tego z szacunku dla czyichś poglądów, ale z rozsądku...tak myślę.
>Gdybyś był wierzący czy aby na pewno byłbyś rozsądny

Chory ząb to niekoniecznie cały człek chory.
12-01-2009 00:15 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)
>> Gdybym był wierzący, to nie zrobiłbym tego z szacunku dla czyichś poglądów, ale z rozsądku...tak myślę.
>>Gdybyś był wierzący czy aby na pewno byłbyś rozsądny
>Chory ząb to niekoniecznie cały człek chory.

Jednak cały czas boli i boli.
12-01-2009 19:44 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>> Gdybym był wierzący, to nie zrobiłbym tego z szacunku dla czyichś poglądów, ale z rozsądku...tak myślę.
>>>Gdybyś był wierzący czy aby na pewno byłbyś rozsądny
>>Chory ząb to niekoniecznie cały człek chory.
>Jednak cały czas boli i boli.>

[ bezradny na czyjś ból]
12-01-2009 20:07 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)
>>>> Gdybym był wierzący, to nie zrobiłbym tego z szacunku dla czyichś poglądów, ale z rozsądku...tak myślę.
>>>>Gdybyś był wierzący czy aby na pewno byłbyś rozsądny
>>>Chory ząb to niekoniecznie cały człek chory.
>>Jednak cały czas boli i boli.>[ bezradny na czyjś ból]

Czasem człowiek nie widzi nawiasów, a powinien; powinienem.
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
Nie chcę swoim pytaniem nic udowodnić, ani nikogo nawracać - piszę to po raz dwusetny. Chyba umieszczę to w podpisie, bo nikt mi nie wierzy...


Ja Ci wierzę. Można powiedzieć, że uwierzyłem Ci nie już za pierwszym razem ale nawet wcześniej, bo żadnych podtekstów nie zauważyłem.
Marciniak (94 punktów)

>Człowiek przez całe swoje życie zbiera doświadczenie i dlatego niektóre sytuacje można po prostu przewidzieć...

No cóż, to żadne wytłumaczenie, nie sądzisz? Wiele sytuacji spotyka Cię po raz pierwszy, mimo to masz intuicyjne przeświadczenie odnośnie ich skutków
11-01-2009 18:42 
 Ocena 5 na 5
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
No cóż, to żadne wytłumaczenie, nie sądzisz? Wiele sytuacji spotyka Cię po raz pierwszy, mimo to masz intuicyjne przeświadczenie odnośnie ich skutków

Niestety nie przypominam sobie takich sytuacji - możesz coś podpowiedzieć?

PS W stopce możesz wstawić np: UWIERZ! UWIERZ! Uwierz, że Cię nie nawracam

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
Marciniak (94 punktów)
> Cytat:
No cóż, to żadne wytłumaczenie, nie sądzisz? Wiele sytuacji spotyka Cię po raz pierwszy, mimo to masz intuicyjne przeświadczenie odnośnie ich skutków
>

>Niestety nie przypominam sobie takich sytuacji - możesz coś podpowiedzieć?

Tak, jasne, prosty przykład. Idziesz ulicą. Widzisz nadchodzącą z daleka dziewczynę. I nagle wiesz, że ją poderwiesz. I to się sprawdza.

Jak to wytłumaczysz? Feromonami? Chyba tak daleko nie latają.

11-01-2009 20:38 
 Ocena 7 na 7
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Tak, jasne, prosty przykład. Idziesz ulicą. Widzisz nadchodzącą z daleka dziewczynę. I nagle wiesz, że ją poderwiesz. I to się sprawdza.

Miałem kumpla, który też tak twierdził. Na moje pytanie, dlaczego ma całą gębę poobijaną nie chciał jednak odpowiedzieć.
11-01-2009 22:41 
 Ocena 2 na 2
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Tak, jasne, prosty przykład. Idziesz ulicą. Widzisz nadchodzącą z daleka dziewczynę. I nagle wiesz, że ją poderwiesz. I to się sprawdza.
Jak to wytłumaczysz? Feromonami
?

Wiem, że poderwę, czy że będę próbował poderwać? Że poderwę - takiego przeczucia nigdy nie miałem, więc nie będę wyjaśniał. Że będę próbował? Nawet takich intuicji na większą odległość nie miewam. Z nieznajomymi zazwyczaj nawet gadać mi się nie chce, a co dopiero podrywać...

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Mój poprzedni wątek pod tytułem "czemu przeszkadza Wam wiara?" spotkał się z żywym oddźwiękiem, więc może i ten wywoła jakieś reakcje.

Żeby były reakcje, to powinieneś najpierw odpowiedzieć na pytania w tamtym wątku, zwłaszcza te dotyczące pieniędzy. Unikałeś ich jak czort święconej wody.
Jaki sens ma ich zadawanie, jeżeli Ty odpowiadasz tylko na te, które Tobie odpowiadają.
Marciniak (94 punktów)
>>Mój poprzedni wątek pod tytułem "czemu przeszkadza Wam wiara?" spotkał się z żywym oddźwiękiem, więc może i ten wywoła jakieś reakcje.
>Żeby były reakcje, to powinieneś najpierw odpowiedzieć na pytania w tamtym wątku, zwłaszcza te dotyczące pieniędzy.

Jakich pieniędzy? Kościoła katolickiego? Pisałem, że uważam, że kościoły powinny się utrzymywać z podatków swoich członków. O co Ci chodzi?
11-01-2009 17:28 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Jakich pieniędzy? Kościoła katolickiego? Pisałem, że uważam, że kościoły powinny się utrzymywać z podatków swoich członków. O co Ci chodzi?

Co zrobiłeś, żeby tak było?
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Jedna z najdziwniejszych przydarzyła mi się na studiach, przed ważnym egzaminem (byłem wtedy niewierzący, więc nie był to efekt boskiej interwencji ) - natłok imprez spowodował, że "nie miałem czasu" się do tego egzaminu przygotować. W dzień egzaminu, rano, udało mi się przewidzieć, jakie pytania egzaminacyjne dostanę. I z tych zagadnień się na szybko przygotowałem. No i zdałem ten egzamin.

Zapytaj się psychologa, nie będzie miał problemów z odpowiedzią. Jest też coś takiego, co określa się jako pomięć wsteczna.
Widocznie wolałeś imprezować niż się uczyć i dlatego podajesz tu bajki, że byłeś kiedyś niewierzący.
Wtedy miałeś tyle wspólnego z ateizmem co teraz z katolicyzmem.
Marciniak (94 punktów)
>Widocznie wolałeś imprezować niż się uczyć i dlatego podajesz tu bajki, że byłeś kiedyś niewierzący.
>Wtedy miałeś tyle wspólnego z ateizmem co teraz z katolicyzmem.
>
No widzisz, okazałeś się jasnowidzem - wiesz więcej o mnie niż ja sam - jak to wytłumaczysz racjonalnie, skoro na oczy mnie nie widziałeś?
11-01-2009 17:27 
 Ocena 4 na 4
Władek Lichacz (2050 punktów)
>No widzisz, okazałeś się jasnowidzem - wiesz więcej o mnie niż ja sam - jak to wytłumaczysz racjonalnie, skoro na oczy mnie nie widziałeś?

Wystarczy, że me oczy widzą co piszesz.
11-01-2009 18:03 
 Ocena 1 na 1
Marciniak (94 punktów)
>>No widzisz, okazałeś się jasnowidzem - wiesz więcej o mnie niż ja sam - jak to wytłumaczysz racjonalnie, skoro na oczy mnie nie widziałeś?
>Wystarczy, że me oczy widzą co piszesz.
>
No i mamy cud, Proszę Państwa
Cud na forum racjonalista. pl. Rewelacja!

A poważnie.
Powiedz mi, czemu tak Cię irytuje moja obecność tutaj?

Mam kilka odpowiedzi:

1. Jesteś nietolerancyjny i drażnią Cię ludzie o innych poglądach (moja wersja).
2. Uważasz, że wiesz wszystko lepiej, więc nie warto z nikim rozmawiać - tylko po co wdajesz się w dysputy ze mną?
3. Nie przyjmujesz do wiadomości, że to forum jest publiczne - przy rejestracji nie ma pytania o wyznanie - i wolałbyś, żeby wszyscy tutaj się ze sobą zgadzali.
4. Wolisz nawiedzonych nawracaczy i nie dopuszczasz myśli, że wśród wierzących są w miarę normalni ludzie.
5. W którymś z poprzednich wcieleń byłeś biczownikiem.

A kończąc - i tak Cię lubię

Pozdrowienia

PS
Co do kasy kościelnej, to faktycznie, masz rację, nie zrobiłem nic. I powiem Ci dlaczego - zbyt niedawno wróciłem do wiary, żeby zdążyć się tym zainteresować.

Politycznie - głosowałem na PO, partię racjonalną.
11-01-2009 18:25 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Powiedz mi, czemu tak Cię irytuje moja obecność tutaj?

To Ty tak uważasz.
U siebie jakoś irytacji na Twoje wypowiedzi nie mogę zauważyć.
Czy rozważyłeś możliwość, że to moje pytania mogą Ciebie irytować?

>Mam kilka odpowiedzi:
>1. Jesteś nietolerancyjny i drażnią Cię ludzie o innych poglądach (moja wersja).
>2. Uważasz, że wiesz wszystko lepiej, więc nie warto z nikim rozmawiać - tylko po co wdajesz się w dysputy ze mną?
>3. Nie przyjmujesz do wiadomości, że to forum jest publiczne - przy rejestracji nie ma pytania o wyznanie - i wolałbyś, żeby wszyscy tutaj się ze sobą zgadzali.
>4. Wolisz nawiedzonych nawracaczy i nie dopuszczasz myśli, że wśród wierzących są w miarę normalni ludzie.
>5. W którymś z poprzednich wcieleń byłeś biczownikiem.

Pewnie Cię rozczaruję, ale żadna nie jest poprawna.
Gdybyś trochę poczytał wcześniej, zanim się tu zapisałeś to sam byś widział.
Dodam tylko, że ja:
Data zarejestrowania: 2006-02-26
Data pierwszego wpisu na forum: 2006-06-14
Trochę czasu mi to zajęło, pomimo tego, że już wcześniej miałem sporą wiedzę w tym zakresie.

>Co do kasy kościelnej, to faktycznie, masz rację, nie zrobiłem nic. I powiem Ci dlaczego - zbyt niedawno wróciłem do wiary, żeby zdążyć się tym zainteresować.

To w takim razie wszystko jeszcze przed Tobą. Mam nadzieję, że mnie o tym poinformujesz. Być może inni też będą chcieli wiedzieć. Taka wiedza może się przydać. Tu, w naszym kraju ta instytucja kosztuje miliardy złotych w skali roku i w zasadzie każda oszczędność by się przydała. Może to Ty właśnie wymyślisz coś ciekawego.
Mogę co prawda dziwić się, dlaczego bronisz krk, które jakie jest, to każdy widzi.
Tym bardziej, żeby wierzyć, to nie jest potrzebna przynależność do żadnego kościoła.
Marciniak (94 punktów)

>Czy rozważyłeś możliwość, że to moje pytania mogą Ciebie irytować?
Nie, bom niezirytowany jakoś.



Tu, w naszym kraju ta instytucja kosztuje miliardy złotych w skali roku i w zasadzie każda oszczędność by się przydała. Może to Ty właśnie wymyślisz coś ciekawego.
>Mogę co prawda dziwić się, dlaczego bronisz krk, które jakie jest, to każdy widzi.

Każdy widzi, ale jakoś niektórzy widzą to inaczej. Powiedz mi, skąd tylu ludzi w kościołach, i to nie tylko w niedzielę? Skąd tylu ludzi młodych i zadowolonych z tego, że przychodzą? Wszyscy są otumanieni? Jeśli tak myślisz, to znaczy że ich nie znasz. Może kościół jest im zwyczajnie potrzebny? Pomyśl o o tym.

Oczywiście, powiesz - skoro im potrzebny, niech go sobie finansują. Jestem za.

Ale z drugiej strony ja się nie interesuję piłką nożną. Więc czemu moje podatki idą na PZPN? I tak można bez końca - każdy znajdzie coś w budżecie, co jest niezgodne z jego zainteresowaniami i uzna to za niepotrzebne.

Rozczaruję Cię - finansami Kościoła (i innych organizacji, dotowanych przez budżet) nie będę się zajmował. Jestem, że tak powiem, z innej parafii życia - nie znam się na finansach.


>Tym bardziej, żeby wierzyć, to nie jest potrzebna przynależność do żadnego kościoła.

Święta racja.
11-01-2009 20:14 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>Ale z drugiej strony ja się nie interesuję piłką nożną. Więc czemu moje podatki idą na PZPN? I tak można bez końca

   Faktycznie. Tak można. Tyle tylko, że w Konstytucji nie ma ani słowa o stosunku Państwa do PZPN i tysięcy innych stowarzyszeń i instytucji dotowanych z budżetu, a o stosunku Państwa do Kościoła co nieco można przeczytać.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-01-2009 20:18 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Każdy widzi, ale jakoś niektórzy widzą to inaczej. Powiedz mi, skąd tylu ludzi w kościołach, i to nie tylko w niedzielę?

Mój szwagier tę instytucję przeklina ile wlezie. Mimo to jednak jest w kościele co niedziela. Na moje pytanie, że nie rozumiem takiego postępowania, przecież wystarczy nie chodzić, odpowiedział: bo muszę, bo jeszcze pracuję, bo córka studiuje medycynę, itp.

>Może kościół jest im zwyczajnie potrzebny? Pomyśl o o tym.

Po co mam myśleć. Jeśli tak uważają to niech chodzą, absolutnie nic mi do tego.

>Oczywiście, powiesz - skoro im potrzebny, niech go sobie finansują. Jestem za.

Ponieważ w przeciwieństwie do innych ta instytucja szkodzi temu krajowi i to bardzo. Totalna obłuda i hipokryzja. Facet który mieszka w pałacu ma odwagę mówić o bezdomnych, itd.
W poprzednim wątku wspomniałem też o spowiedzi, tylko za to powinno się go zdelegalizować.
Każdy kapłan tej firmy w naszym kraju choć Polak, służy jednak obcemu krajowi.
Zresztą sporo było w tamtym wątku, to możesz sobie ponownie poczytać, nie ma sensu tego powtarzać.

>Rozczaruję Cię - finansami Kościoła (i innych organizacji, dotowanych przez budżet) nie będę się zajmował.

Twoja wcześniejsza wypowiedź w tym wątku: Co do kasy kościelnej, to faktycznie, masz rację, nie zrobiłem nic. I powiem Ci dlaczego - zbyt niedawno wróciłem do wiary, żeby zdążyć się tym zainteresować.

Już widać wpływ tej religii na Ciebie.

Wobec tego odpowiedz mi na proste pytanie: jaka to przyjemność modlić się za cudze pieniądze?
12-01-2009 00:29 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)
4. Wolisz nawiedzonych nawracaczy i nie dopuszczasz myśli, że wśród wierzących są w miarę normalni ludzie.

To brzmi dość osobliwie w świetle Twoich wywodów.
Marciniak (94 punktów)

>Zapytaj się psychologa, nie będzie miał problemów z odpowiedzią. Jest też coś takiego, co określa się jako pomięć wsteczna.

No raczej tej konkretnej sytuacji nie da się w ten sposób wytłumaczyć. i zapewne setek innych.

>Widocznie wolałeś imprezować niż się uczyć

Fakt. Po raz pierwszy się zgadzamy. Tyle tylko, że co to ma do rzeczy? Chyba chciałbyś być psychoterapeutą. Ale ja Twoim pacjentem nie zostanę. Spóźniłeś się


>
11-01-2009 17:37 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>No raczej tej konkretnej sytuacji nie da się w ten sposób wytłumaczyć. i zapewne setek innych.

To była tylko jedna z wielu możliwości. Tę konkretną sytuację można też wyjaśnić, jak i setki innych.
Powtórzę - widocznie wolałeś imprezować niż się uczyć. Dlatego swój brak wiedzy próbujesz łatać zapchajdziurą znaną jako bóg.

>Fakt. Po raz pierwszy się zgadzamy. Tyle tylko, że co to ma do rzeczy? Chyba chciałbyś być psychoterapeutą. Ale ja Twoim pacjentem nie zostanę. Spóźniłeś się

A teraz Ty się bawisz w jasnowidza. Skąd wiesz kim chciałbym być?
Gdybyś się uczył, to już dawno temu byś tę zagadkę wyjaśnił.
Marciniak (94 punktów)

>Gdybyś się uczył, to już dawno temu byś tę zagadkę wyjaśnił.
>
No ale się nie uczyłem, więc może mądrzejsi ode mnie wiedzą więcej? Uczyć można się przez całe życie.
11-01-2009 18:30 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
> Uczyć można się przez całe życie.

Tu też można się dużo nauczyć.
Po zajrzeniu na Twoje konto zauważyłem, że zarejestrowałeś się 2009-01-07, a data pierwszego wpisu na forum 2009-01-07.
Moim skromnym zdaniem trzeba chcieć się uczyć. Te powyższe wpisy chyba świadczą jednak o czymś innym.
Marciniak (94 punktów)

>A teraz Ty się bawisz w jasnowidza. Skąd wiesz kim chciałbym być?

Napisałem "chyba". Jasnowidz wie na pewno.
11-01-2009 18:43 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Napisałem "chyba". Jasnowidz wie na pewno

Twoja wcześniejsza wypowiedź: Chyba chciałbyś być psychoterapeutą.
Dla mnie liczy się kontekst wypowiedzi - tutaj bez znaku zapytanie brzmi to bardziej jak stwierdzenie.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>A może racjonaliści nie mają intuicji?
Mają - tylko potrafią z niej racjonalnie korzystać
Marciniak (94 punktów)
>>A może racjonaliści nie mają intuicji?
>Mają - tylko potrafią z niej racjonalnie korzystać

No dobra, ale czym jest intuicja - jako zjawisko - wedle racjonalisty?
11-01-2009 18:22 
 Ocena 8 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>>>A może racjonaliści nie mają intuicji?
>>Mają - tylko potrafią z niej racjonalnie korzystać
> No dobra, ale czym jest intuicja - jako zjawisko - wedle racjonalisty?

Chyba niepotrzebnie przypisujecie uniwersalne cechy ludzkiego mózgu jakiejś opcji ideologicznej.
Uniwersalne w tym sensie, że niekoniecznie muszą wszystkich jednakowo dotyczyć, ale nie są zależne od "wyznania".

Wystarczy zerknąć do Wiki:

Intuicja (z łac. intuitio - wejrzenie) - proces myślowy polegający na szybkim dopasowaniu danej sytuacji, problemu, zagadnienia do znanych już szablonów i zależności. Objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie. Często mylona jest z przeczuciem o podłożu emocjonalnym .(wytłuszczenie moje) Natura intuicji wynika z tego, że jest ona procesem podświadomym, którego nie można kontrolować, można jedynie dopuszczać lub odrzucać podawane przez intuicję rozwiązania. Jest ona procesem bardziej kreatywnym i działającym na wyższym poziomie abstrakcji w porównaniu do myślenia logicznego.
Marciniak (94 punktów)
>>>>A może racjonaliści nie mają intuicji?
>>>Mają - tylko potrafią z niej racjonalnie korzystać
>> No dobra, ale czym jest intuicja - jako zjawisko - wedle racjonalisty?
>Chyba niepotrzebnie przypisujecie uniwersalne cechy ludzkiego mózgu jakiejś opcji ideologicznej.
>Uniwersalne w tym sensie, że niekoniecznie muszą wszystkich jednakowo dotyczyć, ale nie są zależne od "wyznania".

Nie pisałem, że są zależne od wyznania. W ogóle moje pytanie nie miało kontekstu religijnego.

A ta definicja z Wikipedii to jednak się nie sprawdza. Bo co z przeczuciami? No, są takie historie: człowiek nie wiedzieć czemu nie wsiada do pociągu, który się rozbija.

11-01-2009 20:01 
 Ocena 6 na 6
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>A ta definicja z Wikipedii to jednak się nie sprawdza. Bo co z przeczuciami? No, są takie historie: człowiek nie wiedzieć czemu nie wsiada do pociągu, który się rozbija.

A co, jeśli nie wsiada do pociągu, a ten się nie rozbija? Antyintuicja?

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
11-01-2009 20:31 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>A co, jeśli nie wsiada do pociągu, a ten się nie rozbija? Antyintuicja? >

Pech.
Dla Marciniaka.
13-01-2009 10:25 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)

>A co, jeśli nie wsiada do pociągu, a ten się nie rozbija? Antyintuicja?
Powiem więcej:
Powinno istnieć pojęcie "antycudu".
Kościół powinien skrupulatnie odnotowywać wszystkie te przypadki, gdy chory żarliwie modlił się w świętym miejscu i kompletnie nic się nie stało.
11-01-2009 20:29 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>Uniwersalne w tym sensie, że niekoniecznie muszą wszystkich jednakowo dotyczyć, ale nie są zależne od "wyznania".
> Nie pisałem, że są zależne od wyznania. W ogóle moje pytanie nie miało kontekstu religijnego.>

W całym wątku widzę podteksty religijne.

>A ta definicja z Wikipedii to jednak się nie sprawdza. Bo co z przeczuciami? No, są takie historie: człowiek nie wiedzieć czemu nie wsiada do pociągu, który się rozbija. >

Możesz podać nazwisko tego człowieka?
stilgar (7322 punktów)Odp: Czy racjonalista ma intuicję?

>egzaminu przygotować. W dzień egzaminu, rano, udało mi się przewidzieć, jakie pytania egzaminacyjne
>dostanę. I z tych zagadnień się na szybko przygotowałem. No i zdałem ten egzamin.
>Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
>A wy potraficie?

Czysty przypadek. Gdybyś próbował przejść całe studia zdając sie tylko na intuicję, w wielu przypadkach by sie okazało, że nie zgadłeś pytań.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>byłem wtedy niewierzący, więc nie był to efekt boskiej interwencji
To Ty teraz wierzysz, że kiedy w Boga nie wierzyłeś, to go nie było?

>udało mi się przewidzieć, jakie pytania egzaminacyjne dostanę. I z tych zagadnień się na szybko przygotowałem. No i zdałem ten egzamin. Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
A to zwykły przypadek.
.
11-01-2009 18:58 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>udało mi się przewidzieć, jakie pytania egzaminacyjne dostanę. I z tych zagadnień się na szybko przygotowałem. No i zdałem ten egzamin. Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
>A to zwykły przypadek.

Tzw. pamięć wsteczna. W wielkim skrócie to wygląda mniej więcej tak: już po fakcie, np. j.w. człowiek próbuje to sobie jakoś racjonalnie wytłumaczyć. I zaczyna sobie "przypominać", że te pytania znał już wcześniej.
Wierzący widzi w tym: boga, Jezusa lub jego matkę, itp.
Zwykle najczęściej tak to przebiega. Mogło być też coś innego.
Marciniak (94 punktów)
>>>udało mi się przewidzieć, jakie pytania egzaminacyjne dostanę. I z tych zagadnień się na szybko przygotowałem. No i zdałem ten egzamin. Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
>>A to zwykły przypadek.
>Tzw. pamięć wsteczna. W wielkim skrócie to wygląda mniej więcej tak: już po fakcie, np. j.w. człowiek próbuje to sobie jakoś racjonalnie wytłumaczyć. I zaczyna sobie "przypominać", że te pytania znał już wcześniej.
>Wierzący widzi w tym: boga, Jezusa lub jego matkę, itp.
>Zwykle najczęściej tak to przebiega. Mogło być też coś innego.

No to opiszę dokładniej. Egzaminator dał nam listę 90 pytań - wiadomo było, że z tego zestawu każdy dostanie trzy. No i ja te swoje przewidziałem. Nad ranem, przed egzaminem, wykułem dokładnie te 3 pytania - i nic więcej.
11-01-2009 19:48 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>Tzw. pamięć wsteczna. W wielkim skrócie to wygląda mniej więcej tak: już po fakcie, np. j.w. człowiek próbuje to sobie jakoś racjonalnie wytłumaczyć. I zaczyna sobie "przypominać", że te pytania znał już wcześniej.

>No to opiszę dokładniej. Egzaminator dał nam listę 90 pytań - wiadomo było, że z tego zestawu każdy dostanie trzy. No i ja te swoje przewidziałem. Nad ranem, przed egzaminem, wykułem dokładnie te 3 pytania - i nic więcej.

Nie rozumiem dlaczego zaśmiecasz forum i blokujesz miejsce na serwerach.
Przecież ja to już opisałem. Jest to oczywiście tylko jedno z możliwych wyjaśnień.
A może nie jesteś w stanie zrozumieć tego co powyżej napisałem - wtedy by to świadczyło o tym, że faktycznie ostro balowałeś zamiast się uczyć.
Marciniak (94 punktów)

>Nie rozumiem dlaczego zaśmiecasz forum i blokujesz miejsce na serwerach.

No widzisz? I kto tu się zirytował? Po prostu nie czytaj... Nikt Cię nie zmusza.
11-01-2009 20:25 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
> No widzisz? I kto tu się zirytował? Po prostu nie czytaj... Nikt Cię nie zmusza.

Jeśli nie czytasz nawet odpowiedzi innych, to po co w takim razie piszesz? Czy ktoś Cię do tego zmusza?

Jeden z moderatorów użył słowa "mieszadełko" na takich jak Ty.
Marciniak (94 punktów)
>>>Tzw. pamięć wsteczna. W wielkim skrócie to wygląda mniej więcej tak: już po fakcie, np. j.w. człowiek próbuje to sobie jakoś racjonalnie wytłumaczyć. I zaczyna sobie "przypominać", że te pytania znał już wcześniej.>

Pytania znałem wcześniej, ale nie odpowiedzi na nie.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Pytania znałem wcześniej, ale nie odpowiedzi na nie.

Ty chyba faktycznie nie zrozumiałeś co napisałem.
Wobec tego niech Twój bóg ma Cię w opiece.
Wojtek (3465 punktów)
Ten sam moderator, który użył słowa "mieszadełko" niniejszym upomina obu Panów, Władka Lichacza i Marciniaka, prosząc o zaprzestanie wymiany opinii na swój temat. Proszę się zapoznać z regulaminem - dowiecie się czemu. Tymczasem proponuję wybranie innego medium - maila, telefonu. Możecie się też spotkać osobiście i sobie nawrzucać. Na tym forum podobne dysputy na tematy osobistych odczuć względem interlokutora są tępione.

Pozdrawiam




ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
11-01-2009 21:05 
 Ocena 2 na 4
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Na tym forum podobne dysputy na tematy osobistych odczuć względem interlokutora są tępione.

Pewien moderator kiedyś napisał, że nikt nie czyta regulaminu, a ja czytałem już dwa razy. Chyba trzeba będzie po raz trzeci.

Mogę obiecać poprawę - przynajmniej będę się starał, a jak będzie to zobaczymy.
11-01-2009 21:16 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
Przypadkowo dałem minus - przepraszam. Proszę go potraktować jako część pokuty . Proszę się starać - może coś ze starań wyjdzie...

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
11-01-2009 21:26 
 Ocena 1 na 1
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Przypadkowo dałem minus - przepraszam. Proszę go potraktować jako część pokuty . Proszę się starać - może coś ze starań wyjdzie...
Pozdrawiam

Przynajmniej jeden odważny się znalazł, który się przyznał, że dał.
Chociaż nie narzekam, o ile pamiętam, to dopiero trzeci tutaj.

Gdybym nie miał żadnej wiedzy z psychologii to bym pewnie powiedział, że na pewno dotrzymam słowa. A tak niestety, pozostaną tylko starania o lepsze.

Też pozdrawiam
11-01-2009 21:32 
 Ocena 1 na 1
MociumPan (744 punktów)
>>Przypadkowo dałem minus - przepraszam. Proszę go potraktować jako część pokuty . Proszę się starać - może coś ze starań wyjdzie...
>Pozdrawiam
>Przynajmniej jeden odważny się znalazł, który się przyznał, że dał.
>Chociaż nie narzekam, o ile pamiętam, to dopiero trzeci tutaj.
>Gdybym nie miał żadnej wiedzy z psychologii to bym pewnie powiedział, że na pewno dotrzymam słowa. A tak niestety, pozostaną tylko starania o lepsze.
>Też pozdrawiam

A ja dałem + dla równowagi... - hehe
11-01-2009 20:05 
 Ocena 4 na 4
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
Czasem zdarza mi się coś podobnego. Już po fakcie jestem przekonany, że wiedziałem o nim, bądź o nim śniłem. Jednak zawsze obiecuję sobie, że następnym razem gdy będę miał przeczucie, zapiszę je - wtedy miałbym dowód, że naprawdę coś przewidziałem. Brak jakichkolwiek zapisków traktuję jak przesłankę za tym, że to mózg płata mi figle.

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
MarcinK (9189 punktów)
>Czasem zdarza mi się coś podobnego. Już po fakcie jestem przekonany, że wiedziałem o nim, bądź o nim śniłem. Jednak zawsze obiecuję sobie, że następnym razem gdy będę miał przeczucie, zapiszę je - wtedy miałbym dowód, że naprawdę coś przewidziałem. Brak jakichkolwiek zapisków traktuję jak przesłankę za tym, że to mózg płata mi figle.
>
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."


Będziesz chyba musiał dużo zapisywać

11-01-2009 21:57 
 Ocena 3 na 3
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>Będziesz chyba musiał dużo zapisywać
>

Właśnie czekam i czekam, i zawsze o przeczuciach 'pamiętam' już po tym, jak 'przeczuwane' zdarzenie nastąpiło. Nie przypominam sobie żadnych niespełnionych przeczuć, dziwne, prawda?

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
11-01-2009 22:22 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)
Nie przypominam sobie żadnych niespełnionych przeczuć, dziwne, prawda?

Nie jestem Twym zdziwieniem zdziwiony. Też wszystkie przeczucia prawidłowo po fakcie odczuwam.
Marciniak (94 punktów)
>>byłem wtedy niewierzący, więc nie był to efekt boskiej interwencji
>To Ty teraz wierzysz, że kiedy w Boga nie wierzyłeś, to go nie było?

Pewnie, że był - tyle że ja Go nie uznawałem. Więc nie oczekiwałem od Niego pomocy. A już na pewno sytuacji wynikającej z mojego olewactwa.


Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
>A to zwykły przypadek.

Coś mi się wydaje, że trudno uwierzyć w aż taki przypadek...
11-01-2009 21:11 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> był - tyle że ja Go nie uznawałem. Więc nie oczekiwałem od Niego pomocy.
Uważasz, że Bóg nie mógł Cię wspierać, bo weń nie wierzyłeś? Postrzegasz swojego Boga jako niesuwerennego?

>trudno uwierzyć w aż taki przypadek...
W trafienie w 3 pytania z 90? To może zawnioskuj by zamknięto lotto, bo trudno Ci uwierzyć w te ich numery...
.
MociumPan (744 punktów)
Cytat:
A może racjonaliści nie mają intuicji? A jeśli mają, to jak sobie ją tłumaczą? A jeśli nie mają, to czy wierzą, że inni ludzie ją posiadają? A może jest jakieś wytłumaczenie naukowe tego zjawiska?


A ja teraz odwrócę kota ogonem

A może katolicy nie mają intuicji? A jeśli mają, to jak sobie ją tłumaczą? A może jest jakieś wytłumaczenie duchowe tego zjawiska?

Szanowny Pan Marciniak zechcę odpowiedzieć na to ??
exeqtor (359 punktów)
Podchodząc do wyżej wymienionej sytuacji. Aby wyselekcjonować dane pytania, zapewne uzyłeś pewnych priorytetów, mianowicie podświadomie czy też nie założyłeś większą ważność pewnych pytań, bądź uczyłeś się odpowiedzi na pytania których jeszcze nie znałeś co pozwoliło skompletować większą ilość informacji. Chcę zwrócić uwagę iż mogły zostać zastosowane pewne mechanizmy świadomie czy też nie. Zwiększają one prawdopodobieństwo.

Na marginesie czytając kiedyś tekst na j. polskim dotyczącym intucji, natknąłem się iż kobiety przyznają się 2 razy częściej do podejmowania decyzji intuicyjnie niżeli mężczyźni, jednak męska intuicja jest 2 razy bardziej trafna.
keymak (3379 punktów)
Intuicja mi podpowiada, że ten wątek to tylko prowokacja.
Mylę się?

Zadziwia mnie dziwna cecha internetowych ewangelizatorów. Wydaje im się że swoimi pytaniami wprowadzą zamęt w światopoglądzie niewierzących i traktują taką "misję" za coś racjonalnego. Wydaje im się że pytania, które zadają są czymś nowym i wartym zainteresowania.
Już wiele razy mówiłem sobie że nic mnie już nie zdziwi, ale gdy stykam się z głupotą to zdziwienie i tak przychodzi.

>[..](byłem wtedy niewierzący, więc nie był to efekt boskiej interwencji )[..]
Ta ..
Gdyby wszyscy byli niewierzący to wtedy wszystkie bóstwa znikają.
Śmieszna sprawa, bo faktycznie żadne bóstwo nie przetrwało śmierci swoich wiernych.

Pozdrawiam.
Marciniak (94 punktów)
>Intuicja mi podpowiada, że ten wątek to tylko prowokacja.
>Mylę się?

Niestety, mylisz się...

>Zadziwia mnie dziwna cecha internetowych ewangelizatorów.

No cóż, widzę, że niezależnie od tego, co napiszę i tak mam opinię "nawracacza". Mimo że 120 razy podkreślałem, że nawracaczem nie jestem.

Chyba po prostu niepotrzebna Wam wymiana myśli z kimś, kto ma inne poglądy (światopogląd). Wszystko obracacie w żart lub w nieustannie sugerowane stwierdzenie: "jesteś głupszy, bo myślisz inaczej".

Fakt, nabijać się można ze wszystkiego. Tylko co dalej?

Tym samym przekonaliście mnie, że moja obecność na tym forum jest niepotrzebna.

Trzymajcie się.

Do niezobaczenia.
12-01-2009 00:30 
 Ocena 8 na 8
keymak (3379 punktów)
>Niestety, mylisz się...
No tutaj intuicja również mi podpowiadała, że zaprzeczysz. Dlatego nie rozwodziłem się nad tym tematem zbytnio i nie będę tego raczej robił.

> No cóż, widzę, że niezależnie od tego, co napiszę i tak mam opinię "nawracacza". Mimo że 120 razy podkreślałem, że nawracaczem nie jestem.
Ta sytuacja wygląda nieco jak w skeczu kabaretu Dno. Wchodzi ksiądz do wrót niebieskich. Tam stoi strażnik i pyta się każdego przybyłego aby podał co dobrego w życiu zrobił, a ksiądz rzuca szybko:
- przepraszam, ja służbowo.

>Chyba po prostu niepotrzebna Wam wymiana myśli z kimś, kto ma inne poglądy (światopogląd). Wszystko obracacie w żart lub w nieustannie sugerowane stwierdzenie: "jesteś głupszy, bo myślisz inaczej".
Jeżeli chodzi o sprawy związane z tematem religii to masz rację. Nie będę tutaj kręcił i twierdził że traktuje poważnie to co jest istotą wszelkich religii. Tego nie da się traktować poważnie. O tym wie każdy dorosły, gdy dyskusja schodzi na temat Świętego Mikołaja.
Każdy opowiada bajki, to fakt, ale nie każdy się tym chwali.

>Fakt, nabijać się można ze wszystkiego. Tylko co dalej?
Trudno się nie śmiać z czegoś co jest śmieszne. Można oczywiście udawać, lub oszukiwać traktując poważnie coś co na poważne w żaden sposób nie wygląda, ale w ten sposób dyskusja staje się fałszywa i nieszczera.
Hipokryzja i religia to chyba nierozerwalna para.
Jeżeli szukasz poparcia wśród niewierzących to pomyliłeś adres.

>Tym samym przekonaliście mnie, że moja obecność na tym forum jest niepotrzebna.
Twoja osoba jest jak najbardziej potrzebna, ale tutaj nie ma mowy o ocenie osoby a jedynie poglądów które właśnie z własnej woli przedstawiasz. Jeżeli zaś traktujesz krytykę poglądów za atak personalny to popełniasz błąd.
Oczywiście sprawa nie jest aż tak prosta. Jak w każdych kontaktach międzyludzkich trzeba brać pod uwagę ewentualne uprzedzenia.
No ale patrząc na ten problem nieco bardziej z innej perspektywy. Chciałbym zauważyć że gdybym właśnie zaczynał się udzielać na ten przykład na forum zapalonych rowerzystów to raczej nie zaczynałbym dyskusji od opisu jak to ostatnio pięknie zepchnąłem jakiegoś rowerzystę do rowu, lub poczęstowałem innego moim płynem ze spryskiwacza.
Może nieco podkolorowałem i nie jestem prorokiem, ale podejrzewam że taki początek byłby podobny w skutkach jak Twój tutaj.

Jeżeli chodzi o dyskusję na tematy związane z religią to wątpię aby doszło do jakiegokolwiek przełomu z powodu Twoich wypowiedzi, ale to nie znaczy jeszcze że nie możesz tutaj dyskutować na zupełnie inne tematy.
Te całe gadki na temat jakichś bóstw to naprawdę strata czasu.
Warto dyskutować zaś o tym co zrobić aby zwalczać nietolerancję spowodowaną religią.
To że istnieją ludzie religijni i ludzie którzy nie uważają siebie za religijnych jest faktem. Trzeba zastanowić się jak w tych warunkach żyć.

Są na Ziemi ludzie którzy jedzą na obiad koty. Nie mam zamiaru namawiać ich do tego aby przestali to robić, bo oni jutro przyjdą do mnie ze świeżo przyrządzonym kotem..

>Do niezobaczenia.
To wyznanie jest nieszczere.
Dyskusja trwa. Z Tobą czy bez Ciebie. Nie ma to większego znaczenia.
Wątpię też aby ktoś, kto z takim zapałem przystępuję do nawracania nagle zmienił plany. Było tutaj już tylu nawracających, że takie wyznania nie robią już na mnie wrażenia.

Przy okazji jednak chciałbym podziękować.
Przeczytałem kilka wątków na temat nieszczęsnych atomów, które pojawiają się i znikają nie tak jak by co niektórym pasowało. Dowiedziałem się przy okazji wiele ciekawych rzeczy.
Nie wiem czy uczestniczyłeś w tej dyskusji, bo szczerze powiedziawszy nie wnikałem w takie detale, ale pewnie przyczyniłeś się do całej sytuacji.

>Trzymajcie się.
Mimo wszystko pozdrawiam.
De-facto przecież tak bardzo się nie różnimy. Jesteśmy ateistami wobec prawie takiej samej ilości bóstw. Nie ma sensu robić problemu z powodu jakiegoś jednego bóstwa.
To przecież tylko takie pierdoły, którymi ludzie się zajmują bo mają zbyt dużo wolnego czasu.
Hej.
12-01-2009 05:55 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Chyba po prostu niepotrzebna Wam wymiana myśli z kimś, kto ma inne poglądy (światopogląd).>

Mnie jest potrzebna wymiana myśli z różnymi ludźmi, ale tylko wtedy, gdy mam na to chęć.

>Wszystko obracacie w żart lub w nieustannie sugerowane stwierdzenie: "jesteś głupszy, bo myślisz inaczej".>

Jeśli jesz obiad z aborygenami będąc u nich w gościnie to nie wyjmuj swoich sztućców - bo możesz spodziewać się różnych reakcji.

>Fakt, nabijać się można ze wszystkiego. Tylko co dalej

Polska to wolny kraj.

>Tym samym przekonaliście mnie, że moja obecność na tym forum jest niepotrzebna.>

A to nie jest Twoje przekonanie?

Pozdrawiam.
11-01-2009 22:05
 Ocena 10 na 10
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Wiesz ja miałam tez taki przypadek wprawdzie dopiero za trzecim razem.
Musiałam zdać wytrzymałość materiałów przedmiot dla mnie ze względu na ilość współczynników nie do nauczenia. Za pierwszym razem dostałam trzy pytania i - zero,przy następnym podejściu opanowałam pamięciowo poprzednie trzy pytania - dostałam jedno takie jak poprzednio i dwa nowe - oczywiście wyleciałam za drzwi . Za trzecim razem dostałam trzy pytania z tych pięciu i odpowiedziałam śpiewająco. Nie wiem dlaczego dostałam -3, ale zdałam. Możesz nazwać to intuicją ale profesor mówił coś o wytrzymałości.
Pozdrawiam
qF3r (0 punktów)

>Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
>A wy potraficie?

O wa! Ja to takie coś mam wcale często...niestety.

Na przykład jak się czasem natnę na jakiś słaby film, albo książkę, co i rusz przewiduje co będzie dalej

Można też sobie obejrzeć, w celach testowych, jeden lub dwa odcinki jakiegoś "popularnego" polskiego serialu.

W wywoływaniu takich przeczuć tego typu produkcje są niezrównane.

Istnieje chyba pewna prawidłowość:

Im gorszy gniot tym przeczucie dokładniejsze
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>A może racjonaliści nie mają intuicji? A jeśli mają, to jak sobie ją tłumaczą? A jeśli nie mają, to
>czy wierzą, że inni ludzie ją posiadają? A może jest jakieś wytłumaczenie naukowe tego zjawiska?
>

Ja sobie to tłumaczę tak, że mózg to jest taki komputer który często bez udziału świadomości opracowuje pewne dane. Czasami potrzebuje na to trochę czasu. Ja mam dobre wyniki w czasie snu. Zadaję sobie jakieś pytania albo mam jakiś problem do rozwiązania.
Myślę o nim i nic. I tutaj następuje kluczowy moment. Porzucam świadome rozmyślania nad tym i robię co innego. Potem kładę się spać. W nocy mój mózg cośtam liczy i rano czasami się budzę z uczuciem że wpadłem na pomyśl genialny. Problem się w nocy rozwiązał.

Myślę że musiałeś podświadomie jakoś obliczać jakie tematy na ten egzamin będą najbardziej prawdopodobne i one ci nagle wyskoczyły z głowy, albo po prostu trafiłeś przypadkowo a potem jak ci się udało przygotować do nich i one się pojawiły to się jeszcze bardziej utwierdziłeś że ten proces przewidywania istotnie zaszedł i jest twoim sukcesem.

Poczucie dejavu albo że coś się przewidziało może być też wynikiem zaburzenia percepcji czasu. Mózg ma czasami przeskoki czasowe i w krótkich odcinkach czasu miesza mu się przeszłość z przyszłością. (Tego sam nie wymyśliłem, są o tym opracowania z dziedziny neurofizjologii). W obrębie mniej niż sekundy może ci pomieszać następstwo wydarzeń. Tzn najpierw coś zobaczyłeś a potem o tym pomyślałeś i umysł twój kolejność tych dwa zdarzeń odwrócił w czasie. Następnie po chwili się orientujesz - o rany przecież to przed chwilą było albo przed chwilą to przewidziałem.
W pracy mózgu zdarzają się różne zaburzenia. Polecam książkę pod tytułem "Płonący dom".

Adam
12-01-2009 11:51
 Ocena 18 na 18
Katarzyna (2198 punktów)
> Jedna z najdziwniejszych
>przydarzyła mi się na studiach, przed ważnym egzaminem (byłem wtedy niewierzący, więc nie był to
>efekt boskiej interwencji ) - natłok imprez spowodował, że "nie miałem czasu" się do tego
>egzaminu przygotować. W dzień egzaminu, rano, udało mi się przewidzieć, jakie pytania egzaminacyjne
>dostanę. I z tych zagadnień się na szybko przygotowałem. No i zdałem ten egzamin.
>Do dzisiaj nie umiem wytłumaczyć tamtego zdarzenia.
>A wy potraficie?

To nie była intuicja, tylko przypadek, moim zdaniem. Nie jest dla mnie intuicją trafienie szóstki w totolotka a opisana sytuacja jest analogiczna, tylko prawdopodobieństwo sukcesu sądzę, większe (zgaduję, że możliwych pytań nie było więcej niż sto...).

Intuicja jest dla mnie procesem myślowym, dziejącym się poza świadomością, jednak korzystającym z informacji zbieranych z otoczenia, sytuacji obecnej i schematów w naszej głowie "pasujących" do niej. Bardziej kojarzy mi się z podpowiedziami typu: "można temu człowiekowi ufać", "oszukuje", "uważaj, coś jest nie tak, przyjrzyj się temu uważniej", "rozwiązanie problemu pasuje do czegoś co już było" itp.

Bardzo cenię ten mechanizm. Nie ma w nim dla mnie nic dziwnego. Zwykły instynkt Może trochę bardziej "rozbudowany", w końcu mamy bardziej "pofałdowaną" korę mózgową niż inne zwierzęta.

pozdrawiam



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
12-01-2009 13:02 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Intuicja jest dla mnie procesem myślowym, dziejącym się poza świadomością...

Tylko efekt tego procesu (swego rodzaju konkluzja) dociera do świadomości. Samą procedurę można przecież ex post uświadomić sobie, a nawet sformalizować. Rodzi to problem relacji miedzy myśleniem a świadomością (podobny do relacji czubka góry lodowej do jej reszty, a nawet do oceanu).
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A może racjonaliści nie mają intuicji?

Racjonaliści mają najlepszą intuicję.

> A może jest jakieś wytłumaczenie naukowe tego zjawiska?

Intuicją jest rozumowanie syntetyczne, które odbywa się w sposób nieuświadomiony. Naukowe wyjaśnienie tego zjawiska bierze się z opisów funkcjonowania mózgowych mechanizmów filtrowania i usuwania większości informacji. Prawidłowo działający mózg nie popuszcza do pamięci ani do świadomości informacji (myśli, postrzeżeń), które instynkty nasze oceniają jako nieistotne lub niewyraźne.

Istnieje wiele modeli naukowych, które różnią się w szczegółach, np. ile jest poziomów filtrowania. W pamięci wyróżnia się np. pamięć ultrakrótką, chwilową, krótkotrwałą, operacyjną, trwałą - niekoniecznie wszystkie są w każdym modelu. Podobnie jest ze świadomością - też wyróżnia się kilka poziomów ochrony świadomości przed śmieciami. Niezależnie jednak od tych różnic, jedno jest pewne. Zanim jakaś myśl przebije się do świadomości lub zostanie zapisana w pamięci dostępnej dla świadomości, wiele myśli i bodźców zostaje przetworzonych na "niższym" poziomie.

Mechanizm pojawiania się w świadomości produktów intuicji (a także przeczuć) polega na tym, że z przesłanek ocenianych instynktownie jako nieważne, proces nieświadomego rozumowania wysnuwa wniosek, który zostaje oceniony jako ważny przez wszystkie kolejne etapy filtrowania i pojawia się w świadomości np. jako wart zapamiętania, a nawet podjęcia decyzji - niestety, przesłanki dla tego pozostały za kilkoma warstwami murów tych filtrów. Możemy wysiłkiem woli i koncentracji uwagi (albo z pomocą doświadczonych śledczych) przebić się przez jedną najwyżej dwie zapory tych filtrów, ale nie przez wszystkie - wniosek pozostaje pozornie bez uzasadnienia.

doku
12-01-2009 16:34 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Racjonaliści mają najlepszą intuicję.

To, czy tak jest, zależy od pewnych ustaleń terminologicznych. Intuicja to z pewnością pewnego rodzaju bezpośrednie poznanie, zwłaszcza poznanie, nie odwołujące się do rozumowań, dyskursu. W tym sensie można też mówić o intuicji zmysłowej, bo widzenie stołu czy krzesła spełnia powyższe warunki. Ale w tymże sensie stwierdzenie, że racjonaliści mają najlepsza intuicję, nie jest właściwie kompletnym zdaniem: nie wiemy bowiem, o jaką intuicję chodzi jak również - o jakich racjonalistów. Malarz intuicyjnie położy plamę barwną we właściwym miejscu (po zbadaniu okaże się, że jest ona tam, gdzie zaleciłby ja złoty podział odcinka). Matematyk zaś nie bardzo będzie wiedział, którym końcem pędzla malować.
Innym rodzajem intuicji jest intuicja intelektualna, której opis często odwołuje się również do widzenia: wgląd (insight, Einsicht). Wskazywałoby to, że źródłowo sensem intuicji jest w ogóle widzenie, a to w pierwotnym sensie odnosi się do czynności zmysłowej. Tak więc w kwestiach rozumowych to, co jedni widzą tak, jak widzi się pejzaż (a wiec bezpośrednio), inni muszą wydedukować. Tym niemniej nie bardzo wiem, z jakiej racji używamy słowa widzieć w kontekstach np. matematyki czy logiki. Widzimy gołym okiem, że część jest mniejsza od całości, ale jak przyjrzymy się dokładniej, tzn. jak zbudujemy teorię mnogości, to może się okazać, że nie zawsze tak jest.
Powiedziałbym więc tak: racjonaliści dobrze widzą na swoim podwórku, ale na cudzym - bywa różnie.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Temat wątku ciekawy, ale pierwsze cztery strony wypowiedzi to jałowe przewalanie się słowami w celu zdyskredytowania czyjejś wypowiedzi. I słuszna reprymenda moderatora. Dopiero Adam, Katarzyna i Doku wrócili do meritum .
Uważam, że funkcjonowanie naszych mózgów zbadano dotychczas zaledwie w ułamku procenta. Ich (czyli mózgów) "wyczyny" bywają tak zaskakujące, że wymykają się wszelakim racjonalnym ocenom. Ja na przykład wierzę w potęgę własnej podświadomości i rozmyślnie zaprzęgam ją do roboty. Wieczorem zadaję jej robotę i często rano mam odpowiedź, podpowiedź albo wskazówkę.
Opowiem Wam prawdziwą historię. Wiele lat temu byłem szefem polskiego oddziału niemieckiej firmy informatycznej. Popadłem w duży konflikt z niemieckim bossem z Berlina. Jechałem kiedyś do pracy z mojej wsi do biura w Warszawie i a to w złości, a to w gniewie, a to w strachu, to znów w rozpaczy chaotycznie rozmyślałem, na wpół po polsku, na wpół po niemiecku, nad sytuacją. Przy drodze stał brodaty młodzieniec z wielkim plecakiem i bezskutecznie stopował samochody. Zatrzymałem się. Brodacz okazał się niemieckim hippisem. Prosił o podwózkę na Dworzec Centralny. Jechał w Bieszczady, gdzie, z gromadą takich jak on z całej Europy zamierzali spędzić całe lato w całkowitej izolacji od cywilizacji. Wdaliśmy się dysput egzystencjalny z którego wynikało, że ten hippis jest bardzo szczęśliwy, a ja wręcz odwrotnie. Po przyjeździe do biura zadzwoniłem do berlińskiego bossa i zapowiedziałem swoją rezygnację z prezesowania jego polskiej spółce.
Pytanie: co/kto mi zesłał tego niemieckiego hippisa, z którym rozmowa cudownie przywróciła mi równowagę psychiczną i zmotywowała do podjęcia trudnej jednak decyzji?
12-01-2009 20:15 
 Ocena 1 na 1
Canon (433 punktów)
"Pytanie: co/kto mi zesłał tego niemieckiego hippisa, z którym rozmowa cudownie przywróciła mi równowagę psychiczną i zmotywowała do podjęcia trudnej jednak decyzji?"

Wiem, że nie odpowiada się pytaniem na pytanie, ale cóż próbować trzeba.
Pytanie: co/kto zesłał mi film, którego fabuła zmotywowała mnie do cięższej pracy i wytrwałości w przekonaniach co pomogło mi przetrwać ciężki okres?
Pytanie: co/kto postawił na mojej drodze autorytet, z którego czerpię co daje mi poczucie wartościowania mej egzystencji?
Pytanie: co/kto...
I tak można w nieskończoność mnożyć przykłady, które dla jednych będą jakże wyraźną formą "Boskiej" egzystencji, a dla innych po prostu przypadkiem i życiem. Moim zdaniem takie przypadki losowe tylko i wyłącznie dzięki nam nabierają iście sakralnego znaczenia. To my doszukujemy się wszędzie cudów, Boskiej ingerencji i tego typu bzdetów tylko po to aby poczuć się choć przez chwilę kimś wyjątkowym, stać się na moment osobą, wokół której kręci się cały świat, bo jakoś podświadomie pragniemy postawić się w centrum.
Wracając do pytania tematowego, na intuicję wg mnie ma ogromne znaczenie doświadczenie jakie posiadamy, bo nawet bez analizy głębszej umiemy przewidzieć jakąś sytuację, która może ocalić nam skórę.
Co gdyby nam się nie udało? Gdybyśmy nie przewidzieli czegoś, bądź gdyby hipis do niczego nas nie zmotywował? Przeszlibyśmy obok tej sytuacji bez najmniejszego echa, więc czy to aby na pewno ingerencja kogoś z zewnątrz?
12-01-2009 20:53 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Co gdyby nam się nie udało? Gdybyśmy nie przewidzieli czegoś, bądź gdyby hipis do niczego nas nie zmotywował? Przeszlibyśmy obok tej sytuacji bez najmniejszego echa, więc czy to aby na pewno ingerencja kogoś z zewnątrz?
>
Oczywiście, że nie ingerencja z zewnątrz. I żaden Wielki Inspicjent nie ustawił tego hippisa przy warszawskiej szosie. Zbyt dosłownie odebrałeś moje pytanie. Jeśli już mam formułować morał do własnej wypowiedzi, to powiem, że człowiek myślący i wierzący we własne czyny a nie boski determinizm zawsze znajdzie inspirację. A to w księgach mędrców, a to w radosnym poranku, a to w zabranym z szosy hippisie, a to we własnym proroczym śnie. Racjonalista nie musi być wszak wyzuty z wrażliwości także na całkowicie irracjonalne bodźce.
exeqtor (359 punktów)
Cytat:
No cóż, widzę, że niezależnie od tego, co napiszę i tak mam opinię "nawracacza". Mimo że 120 razy podkreślałem, że nawracaczem nie jestem.


Teiści/ateiści ich światopoglądy kreują dane posty, chcąc niec chcąc wypadkową jest to iż wszelkie wypowiedzi wręcz oddaja dany światopogląd. Dlatego odnosimy wrażenie "nawracania" bo osoba wypowiadająca jest przekonana o swojej racji. Nie tylko Ty tak masz.
arbiter_elegantiarum (8 punktów)
Mnie tez wiele rzeczy podpowiada moja intuicja, czesto sie ona sprawdzaja, ale nie zawsze... Jednak intuicja jest to podswiadomy proces myslowy, czesto mylony wlasnie z przeczuciem. A poza tym wydaje mi sie, ze przeczucia moze miec kazdy ateisa czy wierzacy, bo przeciez wszyscy jestesmy ludzmi (tylko ci pierwsi nie wierza w bajki)
Żywica (20 punktów)
>A może racjonaliści nie mają intuicji? A jeśli mają, to jak sobie ją tłumaczą? A jeśli nie mają, to
>czy wierzą, że inni ludzie ją posiadają? A może jest jakieś wytłumaczenie naukowe tego zjawiska?

Myslę, że intuicja to nic więcej jak podświadome przetwarzanie informacji w danej sytuacji i wybór najbardziej prawdopodobnego scenariusza - tak jak z pytaniami - wiedziałeś czego będzie dotyczył egzamin i przygotowałeś sie z tego, o co najprawdopodobniej zostałbyś sprawdzony... I tak - idąc tym tokiem myślenia - im bardziej znasz usposobienie egzaminatora-wykładowcy, jego stosunek do wykładanego przedmiotu, stosunek do ciebie (innych studentów) - tym większe jest twoje prawdopodobieństwo "odgadnięcia" pytań egzaminacyjnych...

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365