Racjonalista - Strona głównaDo treści
Związki kazirodcze i kazirodcze-like a... tzw. Wola Boża...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
24-10-2010 17:50darlove (2804 punktów)Związki kazirodcze i kazirodcze-like a... tzw. Wola Boża...
Ocena 3 na 3
Witam. Wczoraj sobie tak słuchałem Radia z twarzą pewnego pożytecznego zwierzęcia, a wypowiadał się pewien czarnoksiężnik, który nosił tytuł profesora (zapewne bajkologii katoholickiej). Wypowiedź była na temat "szklanego życia". Oczywiście, wylał był gość morze bzdur, ale... zastanowiła mnie pewna konstatacja, w myśl tej podstawowej prawdy, że czasami nawet głupi powie coś mądrego (być może chodzi tutaj o prawo wielkich liczb - w natłoku wypowiadanych głupot znajdzie się i odrobina mądrości). Do rzeczy.

Jedną z obiekcji, którą ów "profesor" podnosił, była ta oto, że jeśli będziemy produkować ludzi poczynanych na szkle, to będzie to prowadzić do takich niebezpiecznych sytuacji jak kazirodztwo nieświadome. No bo można sobie wyobrazić, że pani bierze sobie kawałek plemnika z banku i sobie nim zapładnia swoją komórkę... no i druga pani bierze ten sam materiał genetyczny i robi podobnie. Oczywiście dziecko nie ma pojęcia, kto jest biologicznym tatusiem. Można sobie wyobrazić, że pewnego dnia jedno dziecko spotyka drugie i okazuje się, że chcieliby sobie pofolgować, a może nawet poślubić jeden drugiego. Jak się Wam wydaje, czy to jest jakaś realna groźba degeneracji biologicznej? (Mi się to wydaje trochę zbyt mało prawdopodobne, aby miało naprawdę poważne konsekwencje, ale...)

Sprawa druga. Nieświadomie ów księżulo powiedział tyle, że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. W tym sensie, że Bóg przeznaczył każdego z nas dla kogoś innego (lub postanowił o celibacie). No bo jak wytłumaczyć to, że zdarza się, iż kuzyn i kuzynka się w sobie zakochują i potem biedny biskup (może nawet Rzymu) musi dawać specjalne pozwolenie na ślub? Czyż Bóg w swej nieskończonej mądrości nie wie, że łączenie się ludzi o bliskich związkach rodzinnych NIE JEST ZDROWE? Skoro tak, to znaczy - ni mniej, ni więcej - że Bóg nie ma nic do małżeństwa, które jest rzeczą prawie całkowicie losową (po odjęciu pewnych czynników, takich jak np. miejsce urodzenia - co też można uznać za losowe zresztą).

Ciekaw jestem Waszego zdania.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kognitywista (3391 punktów)
>Jedną z obiekcji, którą ów "profesor" podnosił, była ta oto, że jeśli będziemy produkować ludzi
>poczynanych na szkle, to będzie to prowadzić do takich niebezpiecznych sytuacji jak kazirodztwo
>nieświadome. No bo można sobie wyobrazić, że pani bierze sobie kawałek plemnika z banku i sobie nim
>zapładnia swoją komórkę... no i druga pani bierze ten sam materiał genetyczny i robi podobnie.
>Oczywiście dziecko nie ma pojęcia, kto jest biologicznym tatusiem. Można sobie wyobrazić, że pewnego
>dnia jedno dziecko spotyka drugie i okazuje się, że chcieliby sobie pofolgować, a może nawet
>poślubić jeden drugiego. Jak się Wam wydaje, czy to jest jakaś realna groźba degeneracji
>biologicznej? (Mi się to wydaje trochę zbyt mało prawdopodobne, aby miało naprawdę poważne
>konsekwencje, ale...)
>Sprawa druga.

Odniosę się tylko do sprawy pierwszej, bo w drugiej jakoś nie mogę zlokalizować rzeczywistego problemu.
Jak słusznie zauważasz, zagrożenie jest raczej teoretyczne i argument sprawia wrażenie, jakby tonący chwytał się brzytwy, by coś na siłę wymyślić. Prawdopodobieństwo takiej sytuacji istnieje i najpewniej będą zdarzały się takie przypadki. Ale co z tego ? Przecież obecnie też zdarzają się związki kazirodcze. Zawsze bywały i świat się nie zawalił. Żeby poważnie potraktować problem, trzeba by udowodnić, że przy metodzie in vitro krewniacze zapłodnienia będą się zdarzały znacząco częściej.
Vytautas (4394 punktów)
>Żeby poważnie potraktować problem, trzeba by udowodnić, że przy metodzie in vitro krewniacze zapłodnienia będą się zdarzały znacząco częściej.
   Co ma gwóźdź do sałaty, a dobór par rodzicielskich do metody zapłodnienia? Przecież procedurze zapłodnienia pozaustrojowego poddają się małżeństwa (kościelne, cywilne, lub tylko pościelne), a rzadko bywa to zapłodnienie kobiety plemnikiem nieznanego dawcy banku spermy.
kognitywista (3391 punktów)
Problem przedstawiony przez autora wątku dotyczy wyłącznie zapłodnienia nasieniem nieznanego dawcy. Dobrze, że przytoczyłeś realia, bo w tym świetle cały dylemat dodatkowo traci na znaczeniu i praktycznie znika.
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>Jedną z obiekcji, którą ów "profesor" podnosił, była ta oto, że jeśli będziemy produkować ludzi poczynanych na szkle, to będzie to prowadzić do takich niebezpiecznych sytuacji jak kazirodztwo nieświadome(...)

Do kazirodztwa nieświadomego może dojść nawet w sytuacji normalnej kopulacji damsko-męskiej bez ingerencji bezbożnych naukowców. Wystarczy, że tatuś synka jest puszczalski i płodzi dzieci niezgodnie z wolą Bożą. Do tego ten tatuś ukrywa fakt posiadania nadprogramowych dzieci (można w takiej sytuacji podejrzewać, że tatuś jest bogobojnym katolikiem). Teoretycznie jest możliwe, że synuś tatusia poślubi jedną z jego córek (lub synów - jeżeli jest homoseksualistą). W takiej sytuacji też dopuszcza się kazirodztwa. Teoretycznie jest to możliwe tylko zachodzi pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo, że faktycznie dojdzie do takiego zdarzenia.
A KK jak nie ma "sensownych" argumentów to wymyśla głupoty. Jak nie mogą już nic głupszego wymyślić to podam im argument: szklane dzieci są be, bo do ich płodzenia zużywa się dużo szkła, którego produkcja niszczy dzieło Boga (tj. Ziemię) poprzez emisję (uwaga!!!) dwutlenku węgla! ZGROZA!!!

>Sprawa druga. Nieświadomie ów księżulo powiedział tyle, że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie.

To niech się zdecydują, bo jeszcze niedawno słyszałem co innego...
Madman (7811 punktów)
>Czyż Bóg w swej nieskończonej mądrości nie wie, że łączenie się ludzi o bliskich związkach rodzinnych NIE JEST ZDROWE?
E tam. Rodzina Noego po wyjściu z arki rozmnażała się wsobnie. Od nich wg Biblii pochodzi cała ludzkość, więc gdyby faktycznie było to takie niezdrowe, to byłoby nieciekawie.
ewolucjoni(*)oroby-genetycz,2,ID309749293,n
www.wprost.pl/ar/126695/Kazirodztwo-na-zdrowie/
kognitywista (3391 punktów)
>ewolucjoni(*)oroby-genetycz,2,ID309749293,n
Świetny artykuł. Jednak nie wyjaśnia problemu zwiększonego ryzyka rozpowszechniania poprzez związki kazirodcze niepożądanych genów recesywnych, które nie są letalne.
Maximus Decimus Meridius (316 punktów)
>E tam. Rodzina Noego po wyjściu z arki rozmnażała się wsobnie. Od nich wg Biblii pochodzi cała ludzkość

Hmmm... więc pewnie dlatego człowiek mimo, że niby jest tak inteligentny, jednocześnie potrafi być często tak durny ... cos z tego zostało...

pozdrawiam

"Kto sieje memy, ten trafia do encyklopedii ..."
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>dnia jedno dziecko spotyka drugie i okazuje się, że chcieliby sobie pofolgować, a może nawet poślubić jeden drugiego. Jak się Wam wydaje, czy to jest jakaś realna groźba degeneracjibiologicznej?

Zauważ, że takie "zagrożenia" możemy sobie wyobrazić i bez in vitro. Wystarczy, że "tatuś" dosyć mocno szalał w młodości i mając nikłą wiedzę o antykoncepcji spowodował liczne ciąże na dyskotekach (i nie tylko) a potem sprytnie się ulotnił, zostawiając w akcie urodzenia wpis "ojciec nieznany".
Oczywiście można sobie wyobrazić taką sytuację, iż dwójka ludzi poczętych w ten sposób po latach wchodzi ze sobą w związek. Jednak nie trzeba wcale liczyć by przekonać się, iż prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest znikome. Już bardzo mało prawdopodobne jest zejście się dwójki ludzi, którzy urodzili się dzięki in vitro przy użyciu materiału genetycznego z banku nasienia. A co dopiero mówić o jednym dawcy.
Dzisiaj ludność cechuje się dużą mobilnością. Na życiowego partnera niejednokrotnie wybiera się osobę pochodzącą z innej części kraju. Odnieśmy to teraz do realiów historycznych (gdy w grę wchodziła rodzinna wioska i jej okolice) a łatwo dojdziemy do wniosku, że tego typu incydenty nie grożą nam degradacją genetyczną.
Kolejny przykład straszenia wiernych.

>Ciekaw jestem Waszego zdania.

Oczywiście masz rację. Jednak wierzącemu i tak tego nie wyjaśnisz - on zawsze będzie miał argument "niepojęte są wyroki boskie" ale "on zawsze ma plan".
Andro (1185 punktów)
Coś mi się wydaje, że dotychczasowy argument o "mordowaniu" embrionów, po protestach środowisk medycznych zajmujących się in vitro, został ośmieszony. W związku z tym kler poszukuje innego wytłumaczenia. Kazirodztwo jest nośne medialnie i łatwo może taki "argument" przeciw utknąć owcom w pamięci.

Ciekawe, że w ogóle argument o "mordowaniu" embrionów był przez kler podnoszony, bo przecież według nauki Kościoła człowiek jest istotą psycho - pneuma - somatyczną, a zgodnie z nauką Św. Augustyna, dusza - pneuma wstępuje do poczętego po 40 dniach (w przypadku płodu rodzaju męskiego) i po 80 dniach (w przypadku płodu rodzaju żeńskiego). Zatem argumenty aborcyjno in vitrowe o morderstwach dokonywanych przez medyków wydają się całkowicie chybione nawet w świetle nauki kk.


Bądź zimny albo gorący
letniego wypluję z ust moich
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Tobie się wydaje, że oni ciągle wierzą w to samo co XV wieków temu?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jeśli mężczyzna A będzie uczestniczył przy zdradzie kobiet B i C, które posiadają stałych partnerów to ich dzieci najprawdopodobniej również nie poznają własnego ojca i również nieświadomie wstąpią w związek kazirodczy. Ot, życie. Z in vitro oczywiście nie jest do końca tak i nie można tego podnosić jako argumentu przeciw, bo często ta metoda ma po prostu zastąpić klasyczną metodę, czyli całkowicie bez ryzyka, że ktokolwiek inny wejdzie w posiadanie naszego nasienia. Takie generalizowanie jest po prostu merytorycznie niepoprawne.

Co do tego jak to jest w przypadku kiedy kobieta po prostu życzy sobie nasienie od nieznanego ojca, to nie wiem jak to wygląda. Ale raczej po to powstają takie duże banki spermy, żeby w jakiś sposób temu zapobiegać, czyż nie? Pomocna byłaby tu na pewno wypowiedź jakiejś osoby, która miała z tym styczność lub zna się dużo bardziej, gdyż również mnie to ciekawi.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
DyktaFon (9281 punktów)
>Co do tego jak to jest w przypadku kiedy kobieta po prostu życzy sobie nasienie od nieznanego ojca, to nie wiem jak to wygląda. Ale raczej po to powstają takie duże banki spermy, żeby w jakiś sposób temu zapobiegać, czyż nie? Pomocna byłaby tu na pewno wypowiedź jakiejś osoby, która miała z tym styczność lub zna się dużo bardziej, gdyż również mnie to ciekawi.

Prosimy tu o wypowiedź jakiegoś księdza... oni się znają
mirawayne (97 punktów)
>Witam. Wczoraj sobie tak słuchałem Radia z twarzą pewnego pożytecznego zwierzęcia, a wypowiadał się
>pewien czarnoksiężnik, który nosił tytuł profesora (zapewne bajkologii katoholickiej). Wypowiedź
>była na temat "szklanego życia". Oczywiście, wylał był gość morze bzdur, ale... zastanowiła mnie
>pewna konstatacja, w myśl tej podstawowej prawdy, że czasami nawet głupi powie coś mądrego (być może
>chodzi tutaj o prawo wielkich liczb - w natłoku wypowiadanych głupot znajdzie się i odrobina
>mądrości). Do rzeczy.
>Jedną z obiekcji, którą ów "profesor" podnosił, była ta oto, że jeśli będziemy produkować ludzi
>poczynanych na szkle, to będzie to prowadzić do takich niebezpiecznych sytuacji jak kazirodztwo
>nieświadome. No bo można sobie wyobrazić, że pani bierze sobie kawałek plemnika z banku i sobie nim
>zapładnia swoją komórkę... no i druga pani bierze ten sam materiał genetyczny i robi podobnie.
>Oczywiście dziecko nie ma pojęcia, kto jest biologicznym tatusiem. Można sobie wyobrazić, że pewnego
>dnia jedno dziecko spotyka drugie i okazuje się, że chcieliby sobie pofolgować, a może nawet
>poślubić jeden drugiego. Jak się Wam wydaje, czy to jest jakaś realna groźba degeneracji
>biologicznej? (Mi się to wydaje trochę zbyt mało prawdopodobne, aby miało naprawdę poważne
>konsekwencje, ale...)
>Sprawa druga. Nieświadomie ów księżulo powiedział tyle, że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie.
>W tym sensie, że Bóg przeznaczył każdego z nas dla kogoś innego (lub postanowił o celibacie). No bo
>jak wytłumaczyć to, że zdarza się, iż kuzyn i kuzynka się w sobie zakochują i potem biedny biskup
>(może nawet Rzymu) musi dawać specjalne pozwolenie na ślub? Czyż Bóg w swej nieskończonej mądrości
>nie wie, że łączenie się ludzi o bliskich związkach rodzinnych NIE JEST ZDROWE? Skoro tak, to znaczy
>- ni mniej, ni więcej - że Bóg nie ma nic do małżeństwa, które jest rzeczą prawie całkowicie losową
>(po odjęciu pewnych czynników, takich jak np. miejsce urodzenia - co też można uznać za losowe
>zresztą).
>Ciekaw jestem Waszego zdania.
========================================================================
jeśli chodzi o kazirodztwo to w Islamie to jest bardzo podpierane od czasów Mahometa, nawet wielki honor, rozmawiałam z pewna osoba z Iranu i ona to potwierdziła, a wyniki tego przez 700 lat to widać już w arabskich rodzinach jest najwięcej dzieci umysłowo chorych.
Meretseger (61860 punktów)
Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365