www.sfora.(*)ze-kilkaset-tysiecy-lat-a28666Ale sensacja!
Walnęło tak, że woda zagotowała się w najdalszych zakątkach globu a jajka zamiast wykluć się zgodnie z ustalonym odwiecznym porządkiem – ugotowały się na twardo, bez sensu zresztą, bo pisanek nie miał kto robić. Rozżarzone zaś tektyty pierwszy raz w historii Ziemi dostarczyły pieczonego mięsa na tak masową skalę, że KFC mogłoby pozazdrościć.
I co? Ano niektóre dinozaury urągając boskiej mocy - przeżyły. Przyszło nowe a im dane było żyć w tej nowej bidzie, wyglądając coraz śmieszniej i po wsze czasy zyskując miano „dinozaurów”.
Dlaczego o tym piszę? Otóż wydaje mi się, że nic w tym dziwnego nie ma i wiadomość taka nie zasługuje na miano sensacyjnej.
Procesy takie zdarzały się bowiem również później, więcej nawet – trwają obecnie.
Do XVIII w. istniał świat urządzony na wzór dinozaurzy, w którym odwieczne prawa zdawały się obowiązywać po kres ludzkości i wydawało się, że nic nie jest w stanie ich naruszyć. W kategorii prawd objawionych uplasowały się poglądy rozmaitych Tomaszów i Augustynów. Chłop w ramach gimnastyki odginał kark po to tylko, by tłustą dłoń proboszcza ucałować, a jak nie miał chleba – mógł jeść ciastka.
Szaro było, strasznie i nędznie, ale przytłaczająca większość nie mając żadnego odniesienia – nawet o tym nie wiedziała.
Ale tykała już bomba oświecenia, która miała wkrótce gwarantom starego porządku upiec jaja.
Nowe trwa już 300 lat. W nienasyconym pędzie do zaspokajania ciekawości wciąż dokonuje odkryć, sięga do cząstek drobniejszych niż atom a ocalałe z pogromu „dinozaury” wciąż dziamdziają swoje.
Optymistycznym akcentem artykułu jest wiadomość, że w końcu wymarły nawet te resztki ocalałych dinozaurów.
Nie daj Boże jednak, by i w tym przypadku trwać to miało 700 tyś lat.