 |
szanse na samoistne powstanie życie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-02-2011 13:17 | rajcelem (383 punktów) | szanse na samoistne powstanie życie
-1 na 1 | Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi? Samoistne rozumiem jako losowe połączenie cząsteczek w najprostszy żywy organizm.
Nie chodzi mi stwierdzenie "przecież 1, bo widzimy, że istnieje".
Niektórzy sugerują, że jeśli weźmiemy miliardy lat i miliardy cząsteczek mających szansę na stworzenie DNA, to prawdopodobieństwo okaże się całkiem wysokie. Jak to zamienić na matematycznie obliczone szanse?
Pomnożenie liczby cząsteczek przez czas może być ilością wszystkich możliwych przypadków, każde jednakowo prawdopodobne, możemy przyjąć takie założenie? Co możemy wziąć za ilość zdarzeń sprzyjających powstaniu życia? Nie wiem. Jakieś pomysły?
Może taka droga będzie lepsza: weźmy złożoność najprostszych żywych organizmów, policzmy ile możliwości mogą stworzyć cząsteczki przez wiele lat i ile możliwości jest w najprostszej żywej komórce. Czy taka liczba będzie nam coś mówiła o szansach na samoistne, losowe powstanie życia?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Madman (7811 punktów) | >Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi? >Samoistne rozumiem jako losowe połączenie cząsteczek w najprostszy żywy organizm. Wiem, wiem, "znowu ten Dawkins". Ale w "Ślepym zegarmistrzu" jest to ładnie wyjaśnione. Nadmienię tylko, że samoistne powstanie życia nie polega na losowym połączeniu cząsteczek w gotowy, żywy organizm.
|
|
 | 7 na 7 | Kowalska (14008 punktów) | >Wiem, wiem, "znowu ten Dawkins".
Ależ proszę się nie przejmować. Nawet zaczynam zauważać pożytki z tego całego Dawkinsa. Wczoraj przyniósł zakupy i odkurzył, a dzisiaj zrobił mi śniadanie. Jak mnie tak przyzwyczai do tych wygód, to zginę bez niego. Strach się bać co by było gdyby go nie było.
Dlatego przychylam się do zdania większości, że Dawkins pod strzechy!
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
|  | 5 na 5 | Madman (7811 punktów) | > Ależ proszę się nie przejmować. Nawet zaczynam zauważać pożytki z tego całego Dawkinsa. Wczoraj przyniósł zakupy i odkurzył, a dzisiaj zrobił mi śniadanie. Jak mnie tak przyzwyczai do tych wygód, to zginę bez niego. Strach się bać co by było gdyby go nie było. A widzisz! No bo jakie jest prawdopodobieństwo, że zakupy zrobią się same a dywan sam się odkurzy? Toż to prawdziwa wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa! Cholera, znowu ten Dawkins...
|
|
2 na 4 | rhotax7 (3947 punktów) | W 65 roku znano bakterię Mycoplazma Laidawii o średnicy 1000 atomów wodoru. Ważyła 5 razy 10 do -16 grama. Składała się z 12 mln. atomów (bez wody). Liczba aminokwasów to około 600 tys. (po 20 na aminokwas) Liczba zbudowanych z nich dużych cząstek to około 1200. Obecnie znajduje się organizmy mniejsze od wirusów a granicę określa się żywego organizmu na około 50 Atomów Wodoru Średnicy!!! Nie znam danych co do ilości cząstek w nanobakterii. www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=544Ale niech ktoś sobie policzy na podstawie Mycoplazma Laidawii. Która jest ogromna w porównaniu do nanobakterii.(tych potwierdzonych) Ilość cząstek budujących najprostsze życie jest tak mała a cząstek tych w pierwotnym bulionie było tak dużo (w 1 kg aminokwasu o masie molowej średniej 200 jest 3 razy 10 do 24 cząstek) a Ziemia taka wielka że prawie zaraz po ostygnięciu pierwsze organizmy powstały. Zycie powstaje samorzutnie o czym pisałem w wątku Kepler.
|
|
Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów) (zablokowany) | >Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi? >Samoistne rozumiem jako losowe połączenie cząsteczek w najprostszy żywy organizm.
Nie można. Nie wiemy czym jest życie, a co dopiero najprostszy możliwy organizm. Jeżeli miałoby powstać samoistnie najprostsze możliwe życie jakie znamy to prawdopodobieństwo tego w całym obserwowalnym Wszechświecie na przestrzeni googola lat wynosi 'praktycznie' 0. Oczywiście 'na pewno' istniały prostsze formy 'żywe' ... a dalej to ewolucja działa - trywialne.
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | >>Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi? >>Samoistne rozumiem jako losowe połączenie cząsteczek w najprostszy żywy organizm. >Nie można. Nie wiemy czym jest życie, a co dopiero najprostszy możliwy organizm. Jeżeli miałoby powstać samoistnie najprostsze możliwe życie jakie znamy to prawdopodobieństwo tego w całym obserwowalnym Wszechświecie na przestrzeni googola lat wynosi 'praktycznie' 0.
Też tak mi się zdaje, ale jak można to matematycznie pokazać?
|
|
|  | Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów) (zablokowany) | >Też tak mi się zdaje, ale jak można to matematycznie pokazać? Nie można - nie wszystko da się matematycznie pokazać, zwłaszcza jak teoria prawdopodobieństwa jest pełna paradoksów = niekompletna (na zawsze ?).
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
|
|
| |  | 2 na 2 | piotao (913 punktów) | > >Też tak mi się zdaje, ale jak można to matematycznie pokazać?> Nie można - nie wszystko da się matematycznie pokazaćA może tak: mamy circa 20 aminokwasów tworzących naturalnie występujące białka. No to ile jest możliwości stworzenia łańcucha o długości 100 reszt aminokwasowych? Liczba jaką otrzymasz, jest malutka. Ponieważ białka mają długość nieraz tysięcy reszt, i nadal są - chemicznie - prostymi, nierozgałęzionymi łańcuchami (pomijam struktury 3- i 4- rzędowe oraz wiązania wodorowe, oraz oddziaływania nielokalne i hydrofobowe), faktyczna wartość jest astronomicznie wielka. W przypadku pierwszych cząstek przychylnych życiu, zapewne powstawały błony fosfolipidowe, które miały strukturę dwuwymiarową, hydrofilowo-hydrofobową, a tam możliwości organizacji, kształtów i wersji jest już ilość nieprzeliczalna. Weź zatem to, oraz tę niewielką liczbę cząsteczek podobnych przynajmniej do RNA czy DNA, razem z błonami, i policz prawdopodobieństwo, że powstaną w szeregu prostych reakcji chemicznych (które polegać miałyby na przypadkowej syntezie z prostych substratów) - trasy i warunki takich reakcji są opisane niestety już w fachowej literaturze... Następnie trzeba by uwzględnić rozmiary środowisk, w których rzeczywiście aminokwasy były, warunki lokalne, czas ich trwania, i jeszcze masę innych czynników, których nigdy nie poznamy. Zatem być może niedokładnie, ale możesz oszacować prawdopobieństwo powstania życia w probówce, do której wiesz, ile czego wrzuciłeś. Ale nie działa to w przypadku planety, a niewiele ilościowego wiemy o ziemi sprzed paru miliardów lat  W ten sposób jawi się problem wynikający z niewiedzy: prawdopobieństwa nie oszacujesz, bo nie znasz całości układu, który miałbyś nim opisać. I kicha. Zatem sprawa przesuwa się w dziedzinę spekulacji, a tutaj, im kto więcej wie na tematy historii ziemi, tym ciekawiej spekuluje. A i tak nigdy nie poznamy czasu, po którym wyschła pierwsza kałuża, z której wypełzło życie...
-pio-
|
|
| | |  | 3 na 3 Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Kułwa, najlepiej to odkryjmy w końcu życie poza Ziemią. Najlepiej gdzieś blisko (np. na księżycu Europa) i stwierdźmy, że powstało NIEZALEŻNIE od Naszego Ziemskiego ! 
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | piotao (913 punktów) | > Kułwa, najlepiej to odkryjmy w końcu życie poza Ziemią. Najlepiej gdzieś blisko (np. na księżycu Europa) i stwierdźmy, że powstało NIEZALEŻNIE od Naszego Ziemskiego !  > "Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"Przydałoby się, oj, też czekam na to...  Na discovery w kółko o tym gadają, że szukają ale na razie nawet mikroskamieniałości (podobno) bakterii z marsa nie okazały się bakteriami.
-pio-
|
|
| | | |  | | paganus (731 punktów) | A co nam by to dało ?
|
|
| | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >Weź zatem to, oraz tę niewielką liczbę cząsteczek podobnych przynajmniej do RNA czy DNA, razem z błonami, i policz prawdopodobieństwo, że powstaną w szeregu prostych reakcji chemicznych
> Następnie trzeba by uwzględnić rozmiary środowisk, w których rzeczywiście aminokwasy były, warunki lokalne, czas ich trwania, i jeszcze masę innych czynników, których nigdy nie poznamy.
Jako rozmiar środowiska weźmy wszystkie cząsteczki Ziemi. Te inne czynniki wrzućmy do czasu - 5 mld lat? To znacznie zwiększy wynik, ale pomińmy ten błąd.
Co dalej, jakie działanie trzeba wykonać? Ilość cząsteczek razy czas w jakim mogły się ustawiać, podzielone przez ilość możliwych ustawień w najprostszym DNA bakterii: 160 000 zasad? DNA, nie RNA, bo świat RNA to na razie niepotwierdzona hipoteza.
Cząsteczki nie łączą się losowo, działają siły chemiczne, ale załóżmy, że kombinacje cząsteczek nadal muszą być losowo sprawdzane, czy przypadkiem nie tworzą DNA. Ewolucja działa dopiero gdy DNA już istnieje.
Sporo założeń, wynik jednak jest 'praktycznie' bliski zero jak to napisał Krzysztof.
Celem tych obliczeń jest raczej pokazanie, że stwierdzenia typu: "Ilość cząstek budujących najprostsze życie jest tak mała ... a Ziemia taka wielka że prawie zaraz po ostygnięciu pierwsze organizmy powstały." nie są bliskie prawdy.
Musimy przyjąć działanie sił innych niż chemiczne reakcje, które utworzyły DNA, które znacząco zwiększają tempo tworzenia i sprawdzania DNA z prostych par zasad. Znacząco mam na myśli liczby znacznie większe niż 10^100 razy, chyba że powyższe założenia są błędne.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | piotao (913 punktów) |
> Musimy przyjąć działanie sił innych niż chemiczne reakcje, które utworzyły DNA,> które znacząco zwiększają tempo tworzenia i sprawdzania DNA z prostych par zasad.> Znacząco mam na myśli liczby znacznie większe niż 10^100 razy,> chyba że powyższe założenia są błędne.Pomysł, że życie na ziemi zaszczepiono (panspermia jakaś, czy inne cuda), ładnie wyjaśnia niezwykły przypadek jego powstania, ale i tylko to. Potem, warunki, kataklizmy, zmiany środowiska raczej temu życiu nie sprzyjały. Rozsądne wydaje mi się założenie, że jeżeli życie powstało w ogóle, to ten proces mógł się powtarzać wiele razy, w wielu miejscach, na różne sposoby. Chyba zawsze jednak te tajemnice pozostaną tajemnicami, ponieważ bezpośrednich dowodów brak, np. na to, że życie zaczęło się w miejscu takim to, a takim. Albo że wywodzi się ze środowiska o pH 4.5, a nie np. z bardziej zasadowych roztworów. Poza tym, obecne życie jest bardzo skomplikowane i powstało na skutek ewolucji. Powstanie życia mogło być procesem przejściowym, na zasadach zwykłych komplikujących się reakcji fizykochemicznych, poczynając od błon i peptydów, na prekursorach RNA kończąc. Piszę RNA mając świadomość, że czegoś takiego mogło wtedy nie być. DNA to już dwie nici splecione razem, więc kolejna w stopniu skomplikowania struktura. Myślę też, że życie powstało wiele razy, na różne sposoby, w wielu środowiskach; nie mogę jednak tego 'myślenia' niczym udowodnić, poza elementarnymi zasadami chemii i fizyki. Na pewno nie były to całkiem losowe procesy, ale kierunkowa, spontaniczna samoorganizacja, podobna do reakcji oscylacyjnych lub ewolucyjnych układów nierównowagowych, które samoorganizują się fraktalnie, czy jakoś tam. Ważna jest obserwacja Levinthala dotycząca białek (znana jako jego paradoks): gdyby natura próbowała zwinąć łańcuch białkowy do konformacji natywnej, czyli tej najstabilniejszej i posiadającej najniższą energię swobodną, to przeszukanie wszystkich możliwości takiego zwinięcia z pozycji rozwiniętej dla nawet niewielkiego białka trwać by musiało setki miliardów lat. Na ile sposobów można ułożyć nierozgałęziony łańcuch o długości 20 elementów w przestrzeni? Wyobraź sobie to nawet zakładając, że przestrzeń jest dyskretna, a więc masz całkowite odległości, kąty proste, i tylko 6 możliwych kierunków w przestrzeni. Ponieważ taki łańcuch nie może się ze sobą przecinać, w takim prymitywnym, dyskretnym modelu siatkowym liczba kombinacji posiada górne oszacowanie równe długości łańcucha do potęgi 6. Jest to ogromna liczba kombinacji, i to w układzie Tymczasem w środowisku takie zwijanie zachodzi w czasie ułamków sekund i przypomina trochę krystalizację (a w każdym razie zaczyna się od 'zarodków'). Myślę, że podobnie mogło być z pierwszymi, prymitywnymi błonami formujących się pierwszych fosfolipidów. One z kolei stworzyły zdyspergowane, półprzepuszczalne środowiska w których mogły następować dalsze reakcje. Ich skomplikowanie rosło, i doprowadziło do pierwszych funkcjonalnych struktur protokomórkowych, które być może nawet nie musiały od razu współpracować. Jest to jednak tylko mój domysł, ponieważ nie znam się na biologii komórki. Jak się odpowiednio dobrze zastanowić, to na niczym się dobrze nie znam, ale niech mi wolno będzie wypowiadać się w celu podtrzymania konwersacji  W takim generycznym - chemicznym podejściu widać, że życie, jakkolwiek by go nie nazwać, zaczęło się od materii nieożywionej, i polega na reakcjach chemicznych, które w trakcie ewolucji czasowej układu stopniowo się komplikowały. Wiele by tutaj pomogło odtworzenie takiej 'sytezy' życia w laboratorium, ale chyba trochę na to poczekamy. Myślę jednak, że potrafilibyśmy już w mniej lub bardziej udany sposób zsyntetyzować jakiegoś niewielkiego wirusa. Gdyby dodać mu 'trochę' ciałka, może powstałaby jakaś miniaturowa 'nieożywiona' bakteria, która wykazywałaby pewne cechy istoty żywej. Na razie pewnie na to poczekamy. A tymczasem, takie nanoroboty, czy nie mogłyby zostać uznane za istoty żywe?
-pio-
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>Musimy przyjąć działanie sił innych niż chemiczne reakcje, które utworzyły DNA, >>które znacząco zwiększają tempo tworzenia i sprawdzania DNA z prostych par zasad. >>Znacząco mam na myśli liczby znacznie większe niż 10^100 razy, >>chyba że powyższe założenia są błędne. >Pomysł, że życie na ziemi zaszczepiono (panspermia jakaś, czy inne cuda), ładnie wyjaśnia niezwykły przypadek jego powstania, ale i tylko to.
Ogólnie, co do panspermii, to wyjaśnia tylko zaszczepienie życia na Ziemi, ale nie wyjaśnia w żaden sposób jego powstania. Jeśli ktoś jest zadowolony takim wyjaśnieniem i uznaje to za wystarczające, to jest to tak samo dobre jak akt stworzenia. Oczywiście elementy panspermii powinny być brane pod uwagę przy wyjaśnieniach biogenezy, np. rola meteorytów, ich skład chemiczny, zmiany w atmosferze itd. Ale tylko na tyle, na ile takie hipotezy stają się elementami większej teorii.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | piotao (913 punktów) | > Ogólnie, co do panspermii, to wyjaśnia tylko zaszczepienie życia na Ziemi, ale nie wyjaśnia w żaden sposób jego powstania. Jeśli ktoś jest zadowolony takim wyjaśnieniem i uznaje to za wystarczające, to jest to tak samo dobre jak akt stworzenia.Oczywiście!  Panspermia, o ile w ogóle zaszła, to tylko odwrócenie kota ogonem i wywalenie problemu poza własne podwórko. Mimo pewnej elegancji i 'ładności', niczego nie wyjaśnia. Trochę to przypomina hipotezy że istnieje nieskończenie wiele wszechświatów lub że nasz wszechświat oscyluje od jednego wielkiego wybuchu, do kolejnego. Brak natomiast odpowiedzi, skąd się (do stu tysięcy posłów samoobrony) wziął w ogóle. Dzięki, że o tym wspomniałaś 
-pio-
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Mógł powstać z fluktuacji zachodzących w próżni non stop. Proces ten jest samorzutny i nie wymaga interwencji boga ani UFO.
|
|
| | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
> Pomysł, że życie na ziemi zaszczepiono (panspermia jakaś, czy inne cuda), ładnie wyjaśnia niezwykły przypadek jego powstania, ale i tylko to.Przyczepię się do "niezwykły". Co masz na myśli? > Na pewno nie były to całkiem losowe procesy, ale kierunkowa, spontaniczna samoorganizacja, podobna do reakcji oscylacyjnych lub ewolucyjnych układów nierównowagowych, które samoorganizują się fraktalnie, czy jakoś tam.To musiały być bardzo silnie ukierunkowane procesy. Wątpię czy znamy takie. > A tymczasem, takie nanoroboty, czy nie mogłyby zostać uznane za istoty żywe?Jeśli by reprodukowały i podlegały ewolucji, to może i tak. Jeśli jednak uznamy pierwsze organizmy za nanoroboty, to już wiemy skąd się wzięło życie
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | piotao (913 punktów) | > >Pomysł, że życie na ziemi zaszczepiono (panspermia jakaś, czy inne cuda), ładnie wyjaśnia niezwykły przypadek jego powstania, ale i tylko to.> Przyczepię się do "niezwykły". Co masz na myśli?Chodzi mi o dość trywialne znaczenie, w sensie takim, że jedyne życie jakie znamy jest zlokalizowane na Ziemi. > > Na pewno nie były to całkiem losowe procesy, ale kierunkowa, spontaniczna samoorganizacja, podobna do reakcji oscylacyjnych lub ewolucyjnych układów nierównowagowych, które samoorganizują się fraktalnie, czy jakoś tam.> To musiały być bardzo silnie ukierunkowane procesy.> Wątpię czy znamy takie.No jasne, że znamy, ale nie prowadzą one od razu do powstania życia. Myślę, że są jednak pewnym etapem drogi do jego powstania. My w naszych probówkach mamy niewiele czasu, natomiast życie miało miliardy lat, żeby powstać w kałuży. Przy naturalnej samoorganizacji jest możliwe, że wręcz musiało powstać... Zerknij chociażby na to: pl.wikipedia.org/wiki/Samoorganizacjapozdrawiam
-pio-
|
|
| | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > My w naszych probówkach mamy niewiele czasu, natomiast życie miało miliardy lat, żeby powstać w kałuży. Przy naturalnej samoorganizacji jest możliwe, że wręcz musiało powstać...
Właśnie to jest celem tego wątku: pokazać, że szanse na powstanie życia w probówce są porównywalne do szans na powstanie życia przez miliardy lat nawet biorąc pod uwagę wszystkie cząsteczki Ziemi. Obie te szanse są nadal astronomicznie małe.
Dojdźmy do liczb, do wyniku matematycznego, wtedy to będzie widać.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Właśnie to jest celem tego wątku: >pokazać, że szanse na powstanie życia w probówce są porównywalne >do szans na powstanie życia przez miliardy lat nawet biorąc pod uwagę wszystkie cząsteczki Ziemi. >Obie te szanse są nadal astronomicznie małe.
Jakie było w chwili Wielkiego Wybuchy prawdopodobieństwo tego, że po miliardach lat napiszesz powyższe słowa? Prawdopodobieństwo, nie jest uniwersalnym sposobem na opis każdego zjawiska.
>Dojdźmy do liczb, do wyniku matematycznego, wtedy to będzie widać.
A jakie jest prawdopodobieństwo stworzenia życia przez Boga?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | >> My w naszych probówkach mamy niewiele czasu, natomiast życie miało miliardy lat, żeby powstać w kałuży. Przy naturalnej samoorganizacji jest możliwe, że wręcz musiało powstać... >Właśnie to jest celem tego wątku: >pokazać, że szanse na powstanie życia w probówce są porównywalne >do szans na powstanie życia przez miliardy lat nawet biorąc pod uwagę wszystkie cząsteczki Ziemi. >Obie te szanse są nadal astronomicznie małe. >Dojdźmy do liczb, do wyniku matematycznego, wtedy to będzie widać.
Jest zasadniczy problem : warunki, poza składnikami. Matematyka jest przydatna,ale jest syntetyczna i w obliczu mozliwości biologii i warunków wysiada, tego nie da sie obliczyć. Życie to nie tylko atomy i związki. Prosty przykład : dlaczego wyginęły dinozaury ? Przełóż to teraz na matematykę, w końcu to życie które przestało istnieć w obliczu innych które przetrwały. Inny przyklad : teroia ilości życia we wszechświecie, znany wzór. SYntetyczny i teoretyczny. I co z tego że prawdopodobny skoro pomijający warunki. Absurdalnym tropem zastosowania matematyki można dojśc do wniosku że naśmietnisku po milionach tornad i miliardach lat zostanie złożóny rozebrany smochód, sam zapali sobie silnik i zamruga światłami.
|
|
| | | | | | | | |  | | PanBuk (6257 punktów) | >Absurdalnym tropem zastosowania matematyki można dojśc do wniosku że naśmietnisku po milionach tornad i miliardach lat zostanie złożony rozebrany samochód, sam zapali sobie silnik i zamruga światłami.
Adamie!? Człowieku małej wiary! Stań na granicy Raju! Najświętszej Rzeczy Pospolitej! Np:Polsko-Niemieckiej i patrz! (choć może raczej w Gdyni? bo to będzie statkami przywożone? tornada w Stanach, tsunami w Japonii?) Jadą i jadą, laweta za lawetą... Zalewają nas - kłamstwa, bida i stare samochody! Dlaczego nie wierzysz w Polaka!?! (i dlaczego miliard lat? juz sie podobno "Japończyki" pojawiają... via Rossija!)
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | paganus (731 punktów) | Zacznę od fragmentu Twojej wypowiedzi, że "panspermia niczego nie wyjaśnia". No przecież wyjaśnia, jaki mógł być początek życia na Ziemi. ............... piotao : ">Myślę też, że życie powstało wiele razy, na różne sposoby, w wielu środowiskach; nie mogę jednak tego 'myślenia' niczym udowodnić, poza elementarnymi zasadami chemii i fizyki. Na pewno nie były to całkiem losowe procesy, ale kierunkowa, spontaniczna samoorganizacja, podobna do reakcji oscylacyjnych lub ewolucyjnych układów nierównowagowych, które samoorganizują się fraktalnie, czy jakoś tam."
Tu różnimy się poglądami, ponieważ uważam, że życie nie powstało wiele razy, na różne sposoby i w wielu środowiskach. "Efekt życia" jest przypadkowy, tak jak przypadkowym efektem rzutu np. miliona kostek do gry, jest sytuacja, że wszystkie ułożą się nam "trójkami" do góry. Istotna różnica polega jednak na tym, że rzucający ma intencje uzyskania takiego efektu, a chemia nie ma intencji. Dlatego poglądy, że procesy prowadzące do powstania życia "Na pewno nie były to całkiem losowe procesy, ale kierunkowa, spontaniczna samoorganizacja," sugerują istnienie mechanizmu, który zawsze "ukierunkowuje" procesy chemiczne tak, aby w efekcie końcowym powstawało życie. Moim zdaniem, Natura nie działa w kierunku powstawania życia, ani nie działa w kierunku, aby to życie nie powstawało. My ludzie mamy skłonności do personifikowania i egocentryzmu. Nie jesteśmy "cudem Wszechświata".
|
|
| | | | | |  | | piotao (913 punktów) | >Zacznę od fragmentu Twojej wypowiedzi, że "panspermia niczego nie wyjaśnia". No przecież wyjaśnia, jaki mógł być początek życia na Ziemi.
Zgoda. W układzie Ziemi. Ale nie wyjaśnia tajemnicy skąd życie się wzięło zanim trafiło na ziemię.
>............... >piotao : >">Myślę też, że życie powstało wiele razy, na różne sposoby, w wielu środowiskach; nie mogę jednak tego 'myślenia' niczym udowodnić, poza elementarnymi zasadami chemii i fizyki. Na pewno nie były to całkiem losowe procesy, ale kierunkowa, spontaniczna samoorganizacja, podobna do reakcji oscylacyjnych lub ewolucyjnych układów nierównowagowych, które samoorganizują się fraktalnie, czy jakoś tam." >Tu różnimy się poglądami, ponieważ uważam, że życie nie powstało wiele razy, na różne sposoby i w wielu środowiskach. "Efekt życia" jest przypadkowy
Efekt życia zapewne jest wypadkową wielkiej ilości przypadków. Ale chyba nie stwierdzisz, że życie na ziemi powstało tylko raz i przetrwało z jednej pra-komórki... i ogarnęło całą planetę, z gejzerami i głębokimi jaskiniami, itp....?
>Dlatego poglądy, że procesy prowadzące do powstania życia "Na pewno nie były to całkiem losowe procesy, ale kierunkowa, spontaniczna samoorganizacja," sugerują istnienie mechanizmu, który zawsze "ukierunkowuje" procesy chemiczne tak, aby w efekcie końcowym powstawało życie. Moim zdaniem, Natura nie działa w kierunku powstawania życia, ani nie działa w kierunku, aby to życie nie powstawało.
Tutaj chyba mamy podobne stanowisko, bo tak uważam jak napisałeś. Chodziło mi o to, że jeżeli stworzysz odpowiednie warunki, to one w przewidywalny sposób ukierunkują ewolucję układu. Ta przewidywalność jest zgrubna i pozwala tylko powiedzieć że odpowiednie warunki zwiększają prawdopodobieństwo że powstanie A, B i C. Samoorganizacja to proces spontaniczny przypominający błądzenie kierunkowe. Wynikające z przypadkowych warunków.
> My ludzie mamy skłonności do personifikowania i egocentryzmu. Nie jesteśmy "cudem Wszechświata".
Jako napuszona i zrozumiała 'ludzkość' jesteśmy raczej zakałą wszechświata. Zgadzam się, nie przepada za ludzkim egocentryzmem.
-pio-
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Natura nie działa w kierunku powstawania życia, ani nie działa w kierunku, aby to życie nie powstawało.
Problem tkwi już na poziomie dychotomicznego sposobu myślenia, który dzieli rzeczywistość na organiczną - nieorganiczną, materialną - niematerialną, naturalną - boską (to ten sam nawyk!), itp. Kiedy ktoś komuś wbije do głowy, że człowiek to twór boski, nieziemski, jak ktoś taki ma zrozumieć ewolucję?
>My ludzie mamy skłonności do personifikowania i egocentryzmu. Nie jesteśmy "cudem Wszechświata".
Oczywiście. Życie ludzkie nie jest czymś więcej ani czymś mniej niż szelest liścia. Człowiek to istota, która z byle gówna uczyni rytuał.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Natura nie działa w kierunku powstawania życia, ani nie działa w kierunku, aby to życie nie powstawało. >Problem tkwi już na poziomie dychotomicznego sposobu myślenia, który dzieli rzeczywistość na organiczną - nieorganiczną, materialną - niematerialną, naturalną - boską (to ten sam nawyk!), itp. Kiedy ktoś komuś wbije do głowy, że człowiek to twór boski, nieziemski, jak ktoś taki ma zrozumieć ewolucję? Oczywiście. Organizm nie składa się z jakichś diametralnie innych substancji. Nie zachodzi w nim nic, niezgodnego z prawami chemii jako takiej. To tylko pewne dalsze zorganizowanie materii. Co więcej - granica między życiem a resztą świata jest bardziej płynna niż sądzimy. Pomijam oczywistą oczywistość, czyli problem wirusów, gdzie nie do końca wiemy, czy to najstarsze replikony, które nigdy nie przekroczyły progu metabolizmu, czy też odwrotnie, to najbardziej skrajnie wyspecjalizowane pasożyty, które zredukowały wszystko, co było zbędne. A jak ma się sprawa prionów? Uznajemy je za pomysł sam w sobie, czy też tylko za zbuntowany element naszego organizmu? Tyle, że możemy się nimi "zarazić", co troszkę utrudnia przyjęcie tej drugiej hipotezy. Mogę tylko spodziewać się, że w przyszłości czeka nas jeszcze parę takich jaskółek do przemyślenia.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Michał (2046 punktów) | Przy losowym łączeniu się monomerów w polimer, wynikiem reakcji będzie mieszanina produktów - wszystkie warianty sekwencyjne, a nie jeden. Powstanie danego wariantu masz więc jak w banku (chyba, że mocno ogranicza Cię ilość substratów). Mówienie o astronomicznie małych prawdopodobieństwach w takiej sytuacji zakrawa na absurd.
>Ilość cząsteczek razy czas w jakim mogły się ustawiać, podzielone przez ilość możliwych ustawień w najprostszym DNA bakterii: >160 000 zasad?
Wystarczy rozważyć taką hipotezę: W praoceanie istnieją substancje organiczne, które umożliwiają powstawanie aktywowanych rybonukleotydów (aktywowanych, tzn. ulegających polimeryzacji w RNA; powstawanie takowych w warunkach praoceanu wykazano eksperymentalnie). Aktywowane rybonukleotydy ulegają syntezie w cząsteczki RNA - krótkie, 20-100 nt. Ponieważ synteza jest losowa, powstają różne warianty sekwencyjne (mogą powstać wszystkie) o różnych właściwościach, w tym katalityczne, prowadzące polimeryzację RNA RNA-zależną. W tym momencie dany zbiór cząsteczek RNA posiada własność samoreplikacji i podlega ewolucji. Tu nie ma miejsca na astronomicznie małe prawdopodobieństwa.
Należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, kluczową dla rozwijanej przez Ciebie w tym wątku argumentacji. Na postawie niskiego prawdopodobieństwa próbujesz wnioskować, ze dane zdarzenie nie zaszło, co jest błędem. Przy takim rozumowaniu możesz spojrzeć na ostatnie losowanie totolotka i wnioskować, że taki zestaw liczb nie mógł paść, ponieważ prawdopodobieństwo jest bardzo małe... No i możesz na tej podstawie wysnuć wniosek, że wynik losowania został sfingowany - ustawiony przez człowieka. Absurdalne?
A jednak próbujesz popchnąć równie absurdalna tezę: Prawdopodobieństwo powstania życia jest bardzo małe, a więc musiało zostać stworzone przez inteligentną istotę.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | piotao (913 punktów) | > [...] Prawdopodobieństwo powstania życia jest bardzo małe, a więc musiało zostać stworzone przez inteligentną istotę.... co wydaje się być już całkiem nieprawdopodobne! 
-pio-
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > > [...] Prawdopodobieństwo powstania życia jest bardzo małe, a więc musiało zostać stworzone przez inteligentną istotę.> ... co wydaje się być już całkiem nieprawdopodobne!  Taki wniosek byłby oczywiście idealny, jednak wystarczy taki: Prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia poprzez reakcje chemiczne jakie dziś znamy jest astronomicznie małe, co oznacza, że prawdopodobieństwo niesamoistnego życia jest prawie pewne, a więc hipotezy o pozaziemskim pochodzeniu życia są jak najbardziej właściwe. Nie upieram się też przy "samoistnym". Chodzi po pokazanie, że potrzebujemy naprawdę "silnych" procesów chemicznych, które "poradzą" sobie z wygenerowaniem życia z prostych cząstek. Takich procesów dziś nie znamy. Co oznacza "naprawdę silnych" będziemy widzieć gdy już wyliczymy prawdopodobieństwo powstania, z grubsza i chodzi raczej oszacowanie górnej granicy tego prawdopodobieństwa, dlatego bierzemy miliardy lat i wszystkie cząsteczki Ziemi. Jeśli wyjdzie to liczba np rzędu 1/10^10000, a taka wychodzi z moich obliczeń, czy wtedy zgodzicie się, że to jest rzeczywiście 'praktycznie' zero? Czy wtedy wniosek, że żaden proces chemiczny nie będzie mógł tego przeskoczyć będzie właściwy? Dla porównania od razu: 14 mld lat to zaledwie 10^15 sekund.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Złe obliczenia. Nie możesz mnożyć przez siebie atomów. Wyobraź sobie, że proste związki organiczne są jednymi z najpowszechniejszych substancji we wszechświecie. Poza tym ewolucja to proces generatywny. To co musiało powstać najpierw, aby później doszło do pierwszych żywych organizmów, to był tylko prosty replikator.
|
|
| |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
Niezupełnie. Jeśli na przykład wiemy, że mając x nukleotydów można zbudować samoreplikujacy się rybozym - to już całkiem rozsądne są domniemania na temat prawdopodobieństwa spontanicznego złożenia się takiego rybozymu w bulionie pierwotnym.
Oczywiście, mówimy tu o bardzo zgrubnych szacunkach, ale daleko bardziej precyzyjnych niż "nie wiemy i się nie dowiemy".
|
|
2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | >Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi?
"Skokowe" (jednoetapowe) liczenie takiego prawdopodobieństwa to bezsens. Taki sam jak przyjmowanie, że z mieszaniny atomów raptem powstał organizm żywy. Przed chwilą była tylko jakaś mieszanina i... pstryk i już jest organizm. Takie prawdopodobieństwo to prawdopodobieństwo samorzutnego zajścia wielu etapów procesu. Przy czym zajście każdego etapu wpływa na prawdopodobieństwo zajścia kolejnego. Zjawiska fizyczne i reakcje chemiczne nie zachodzą wpełni losowo, lecz są ograniczane (co do swojego charakteru) przez warunki początkowe. Mówiąc bardziej konkretnie, z danej mieszaniny atomów (jonów) znajdujących się w danej lokacji nie mogą powstać dowolne związki. Mogą powstać tylko wybrane ich rodzaje. Na kolejnym etapie z tych związków też nie może powstać "wszystko" tylko pewne konkretne rodzaje związków. I tak dalej...
Nie stosuję emoticonów
|
|
 | 1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >>Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi? >"Skokowe" (jednoetapowe) liczenie takiego prawdopodobieństwa to bezsens. Taki sam jak przyjmowanie, że z mieszaniny atomów raptem powstał organizm żywy. Przed chwilą była tylko jakaś mieszanina i... pstryk i już jest organizm. >Takie prawdopodobieństwo to prawdopodobieństwo samorzutnego zajścia wielu etapów procesu.
O takie właśnie prawdopodobieństwo mi chodzi, możliwość zajścia wielu etapów procesu w sumie. Nie o jednoetapowe powstanie organizmu z atomów, a prawdopodobieństwo całości procesu, w którym z atomów powstaje pierwsze DNA. Zliczenie tych małych prawdopodobieństw jest raczej nie możliwe, dlatego liczę prawdopodobieństwo procesu w czarnej skrzynce, na wejściu wrzucamy do niej atomy z ich wzajemnymi oddziaływaniami, a na wyjściu wychodzi żywa bakteria. Dajemy tej skrzynce dowolnie długi czas, wrzucamy do niej ile tylko chcemy atomów, i czekamy aż wewnętrzne procesy ustawią te atomy w DNA bakterii. Co tam w środku się dzieje nie jest istotne w tym momencie.
Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest astronomicznie niskie, niezależnie od tego czy czarna skrzynka jest wielkości probówki czy całej Ziemi.
Jedyną drogą na ustawienie tych atomów w bakterię w czasie powiedzmy 14 mld lat jest wrzucenie do tej skrzynki czegoś więcej niż same atomy z przyciąganiem i odpychaniem, albo oddziaływanie na skrzynkę z zewnątrz i "pomaganie" atomom się ustawić. Co możemy wrzucić do skrzynki?
|
|
|  | 6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mało wiesz o biologii. Ewolucja polega na generowaniu zdarzeń losowych, a nie na czystej losowości. Zanim powstało pierwsze DNA życie używało innych replikatorów, zbliżonych do RNA zapewne. Oczywiście, prawdopodobieństwo, że z kupy piasku uformuje ci się pan Eustachy Pigoń do tego w gotowym garniturze jest żadne. Ale nie ma żadnej potrzeby szukać prawdopodobieństwa powstania gotowego Eustachego, bakterii, czy wieloryba.
I raj nie istnieje. Jeśli potrzebujesz kompanii do swoich złudzeń, jeśli potrzebujesz wzajemnej autosugestii co do raju, rozmowy na temat biologii nie są najlepszym miejscem.
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | > Mało wiesz o biologii. Ewolucja polega na generowaniu zdarzeń losowych, a nie na czystej losowości. Zanim powstało pierwsze DNA życie używało innych replikatorów, zbliżonych do RNA zapewne.Nie sądzę, że zdarzenia losowe mogą wygenerować coś bardziej skomplikowanego z prostszej postaci. Prawa fizyki mówią o czymś odwrotnym, rzeczy złożone rozpadają się na prostsze z powodu losowości. Życie nie mogło powstać za pomocą zdarzeń losowych, musiały działać siły inne niż fizyczne oddziaływania między atomami. Nie znamy dziś takich sił, mówienie, że kiedyś nauka je odkryje jest tylko pobożnym życzeniem  Potem owszem, życie gdy już istnieje, może się replikować i tworzyć nowe organizmy. > I raj nie istnieje. Jeśli potrzebujesz kompanii do swoich złudzeń, jeśli potrzebujesz wzajemnej autosugestii co do raju, rozmowy na temat biologii nie są najlepszym miejscem.Mam nadzieję, że wątki o religii są lepsze? Może tam podyskutujemy o tym, a w tym wątku podasz argumenty z fizyki, które mogą podpowiedzieć jak atomy mogą się losowo połączyć w struktury chociaż przypominające życie?
|
|
| | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > jak atomy mogą się losowo połączyć w struktury chociaż przypominające życie?W naturze zasadniczo częściej spotyka się cząsteczki tudzież jony aniżeli atomy. A struktury przypominające życie? To trywialne, drogi Watsonie www.nature(*)110223/full/news.2011.118.html
|
|
| | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie sądzę, że zdarzenia losowe mogą wygenerować coś bardziej skomplikowanego z prostszej postaci.No, popatrz - a Boga jednak im się udało! 
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie sądzę, że zdarzenia losowe mogą wygenerować coś bardziej skomplikowanego z prostszej postaci. Prawa fizyki mówią o czymś odwrotnym, rzeczy złożone rozpadają się na prostsze z powodu losowości.Takoż Słońce stacza się w niebywałym tempie na dno entropicznego rozpadu, a generowane w ten sposób uporządkowane formy energii mogą lokalnie powodować spadek entropii a wzrost uporządkowania (vide: właśnie życie na Ziemi). Al prawda: entropia układu słonecznego cały czas rośnie. > Życie nie mogło powstać za pomocą zdarzeń losowych, musiały działać siły> inne niż fizyczne oddziaływania między atomami.Chybaty. > Nie znamy dziś takich sił, mówienie, że kiedyś nauka je odkryje jest tylko pobożnym życzeniem  Znamy te siły i są fizyczne właśnie. > Potem owszem, życie gdy już istnieje, może się replikować i tworzyć nowe organizmy.Replikowane są geny - przez organizmy, które co najwyżej się rozmnażają, zaś życie zaczęło się jako proste replikatory - to jest samopowielajace się struktury. > Może tam podyskutujemy o tym, a w tym wątku podasz argumenty z fizyki,> które mogą podpowiedzieć jak atomy mogą się losowo połączyć w struktury chociaż przypominające życie?Ale ż to proste: na przykład jeśli woda zawierająca nukleotydy RNA obmywa iły lub gliny (takie formy osadowe) to spontanicznie zachodzi asocjacja tychże nukleotydów i formowanie łańcuchów RNA o losowej sekwencji. Różna sekwencja daje różne struktury przestrzenna, niektóre zaś mogą mieć naturę rybozymów zdolnych się kopiować. I co, było to tak trudne? Srsly ppl, czytajcie coś na temat czego chcecie się wymądrzać nim zaczniecie to robić...
|
|
|  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | >Dajemy tej skrzynce dowolnie długi czas, wrzucamy do niej ile tylko chcemy atomów, >i czekamy aż wewnętrzne procesy ustawią te atomy w DNA bakterii. >Co tam w środku się dzieje nie jest istotne w tym momencie.
Dobrze, że próbujesz kombinować, choć nie za bardzo Ci to wychodzi. "Eksperyment", który byłeś łaskaw opisać przypomina jako żywo robienie wina w "czarnym gąsiorze" (np. w beczce) przez człowieka nie mającego wiedzy na temat zachodzącychprzy tym procesów chemicznych. Bierzesz mus truskawkowy lub jabłkowy i wlewasz go do beczki. Dodajesz syrop (woda z cukrem) i zostawiasz wszystko na parę tygodni. I okazuje się, że "nieistotne procesy" zawsze (robiłem to wielokrotnie) powodują powstanie wina.
>Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest astronomicznie niskie,
Ale winiarsko bardzo wysokie.
>Jedyną drogą na ustawienie tych atomów w bakterię w czasie powiedzmy 14 mld lat jest wrzucenie do tej skrzynki czegoś więcej niż same atomy z przyciąganiem i odpychaniem, albo oddziaływanie na skrzynkę z zewnątrz i "pomaganie" atomom się ustawić.
Nigdy nie dodaję drożdży winiarskich i nie stosuję żadnych "dopalaczy". W ogóle przez długi czas nie interesuję się moją czarnoskrzynkową beczułką, aż mnie ktoś z rodziny nie pogoni za lenistwo.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | >"Eksperyment", który byłeś łaskaw opisać przypomina jako żywo robienie wina w "czarnym gąsiorze" (np. w beczce) przez człowieka nie mającego wiedzy na temat zachodzącychprzy tym procesów chemicznych. Bierzesz mus truskawkowy lub jabłkowy i wlewasz go do beczki. Dodajesz syrop (woda z cukrem) i zostawiasz wszystko na parę tygodni. I okazuje się, że "nieistotne procesy" zawsze (robiłem to wielokrotnie) powodują powstanie wina.
Niestety przykład nie jest za dobry. Wrzucając do beczki mus dodajesz do czarnej skrzynki nie proste cząsteczki chemiczne, a złożone struktury, które potem rozkładają się na prostsze. Ten proces jest zgodny z prawami fizyki.
Analogiczny przykład z życiem na Ziemi, to byłby taki, że na Ziemi pojawiły złożone struktury, które potem wyewoluowały w różnorodne życie. Problemem jest skąd się wzięły te pierwsze złożone struktury, jeszcze przed ewolucją życia.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Niestety przykład nie jest za dobry. Wrzucając do beczki mus dodajesz do czarnej skrzynki >nie proste cząsteczki chemiczne, a złożone struktury, które potem rozkładają się na prostsze. Ten proces jest zgodny z prawami fizyki. To ja proszę o zapisanie przebiegu reakcji wzorami chemicznymi.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >To ja proszę o zapisanie przebiegu reakcji wzorami chemicznymi.
Oznaczyłbym twoją wypowiedź jako nie na temat, ale najpierw zapytam: jaki związek będą miały zapisy wzorów chemicznych z przedstawionym problemem?
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > >To ja proszę o zapisanie przebiegu reakcji wzorami chemicznymi.> Oznaczyłbym twoją wypowiedź jako nie na tematNie fatyguj się, jest jak najbardziej na temat. Zresztą... Możesz oznaczać, będzie tym lepiej widoczna  > jaki związek będą miały zapisy wzorów chemicznych z przedstawionym problemem?Zasadniczy. Piszesz o reakcji, jaka zachodzi podczas powstawania wina. Ponieważ nie jest to rzecz bardzo skomplikowana (a na pewno prostsza od powstania życia), to z pewnością wiesz, jak to przebiega i potrafisz przedstawić. Bo powiedzieć "złożone struktury rozkładają się do prostych związków" każdy potrafi. Historia życia na Ziemi dowodzi, że wprost przeciwnie - z prostych struktur powstawały bardziej złożone. Na przykład DNA z aminokwasów.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Historia życia na Ziemi dowodzi, że wprost przeciwnie - z prostych struktur powstawały bardziej złożone. Na przykład DNA z aminokwasów.
Owszem powstały, z tym że nie wiemy jak. Nie znamy takich praw fizyki, które by takie procesy podtrzymywały. Te które znamy, mówią, że wszystko co jest złożone rozpada się na prostsze. Każdy, kto twierdzi że życie powstało samoistnie powinien mieć tego świadomość. Muszą istnieć prawa, siły, oddziaływania, które by te procesy tłumaczyły, ale dopóki nie wiemy czym one są, to każda hipoteza w tym temacie jest warta rozważenia.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Nie znamy takich praw fizyki, które by takie procesy podtrzymywały. Ale czemu zaraz "prawa fizyki". W chemii znamy czynniki, których obecność powoduje reakcje, niezachodzące przy ich nieobecności. To katalizatory. Takim katalizatorem może być chociażby nieznaczny wzrost temperatury, spowodowany czymkolwiek - wiatr rozgonił chmury, wulkan wybuchł czy jeszcze coś innego. Albo światło - w ciemnościach nic się nie dzieje, a gdy tylko zaświeciło słońce, rozpoczęła się reakcja. To jest badane, sprawdzane w laboratoriach i prędzej czy później okaże się, co było katalizatorem powstania życia.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 |
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Vytautas (4394 punktów) | > > Nie znamy takich praw fizyki, które by takie procesy podtrzymywały.> Banialuki prawisz, dokształć się: www.racjon(*)q,Zlozonosc.wyjasniona.czesc.1 Warto przeczytać całą książkę Vinoda K. Wadhawana "Nauka złożoności" wydaną przez Racjonalista.pl Wrocław 2010.
|
|
| | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Dla tych, którzy uważają, że podanie odnośnika ułatwia dotarcie do informacji, bo po co tracić czas na szukanie.
Każdą kanapkę z masłem i żółtym serem można przeciąć nożem (czyli podzielić płaszczyzną) tak, by każda z dwóch części miała tyle samo chleba, masła i sera co druga.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >> Historia życia na Ziemi dowodzi, że wprost przeciwnie - z prostych struktur powstawały bardziej złożone. Na przykład DNA z aminokwasów. >Owszem powstały, z tym że nie wiemy jak. >Nie znamy takich praw fizyki, które by takie procesy podtrzymywały. >Te które znamy, mówią, że wszystko co jest złożone rozpada się na prostsze. Tak, o ile układ jest zamknięty. Nie zapominajmy, że życie powstało i toczy się w układzie otwartym, ze stale doprowadzaną energią. Doprowadzenie energii zmienia kierunek toczących się reakcji - dlatego z grubsza ekosystemy działają i istnieją. Jak inaczej wyjaśnić producentów?
>Każdy, kto twierdzi że życie powstało samoistnie powinien mieć tego świadomość. >Muszą istnieć prawa, siły, oddziaływania, które by te procesy tłumaczyły, >ale dopóki nie wiemy czym one są, to każda hipoteza w tym temacie jest warta rozważenia. Fizyka nie zmieniła się przez ten czas, ale zmieniły się okoliczności - warunki istniejące na Ziemi.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > Oznaczyłbym twoją wypowiedź jako nie na temat, ale najpierw zapytam:> jaki związek będą miały zapisy wzorów chemicznych z przedstawionym problemem? Mer Ci rajcelem odpowiedziała. Ty usunąłeś Jej posta. Powiem Ci tak. Usuwać to Ty sobie możesz swoje zęby. A poza tym istnieje jeszcze coś takiego jak regulamin Forum i ten paragraf : Cytat:§ 10. Autor wątku może w jego ramach usuwać te wypowiedzi, które wyraźnie odbiegają od tematu wątku, lub wobec których zachodzi uzasadnione podejrzenie, że łamią Regulamin. Nadużywanie tego uprawnienia może skutkować zablokowaniem Konta lub przywróceniem usuniętych wypowiedzi. EDIT: I widzisz rajcelem? Post Mer www.racjonalista.pl/forum.php/s,393770#w403409 został przywrócony. Bo był na temat. Bo był odpowiedzią na Twoje pytanie.
Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Mer Ci rajcelem odpowiedziała. Ty usunąłeś Jej posta. Powiem Ci tak. Nie, to ja sama usunęłam, niepotrzebnie go przywrócono, bo najpierw odpowiedziałam, a potem się zreflektowałam, że bez potrzeby dyskutuję. No, ale przywrócono, to przywrócono, niech już będzie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >Nie, to ja sama usunęłam, niepotrzebnie go przywrócono, bo najpierw odpowiedziałam, a potem się zreflektowałam, że bez potrzeby dyskutuję. No, ale przywrócono, to przywrócono, niech już będzie.
Aha. W takim razie użytkownika rajcelem przepraszam. Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać jedynie, że z wymiany postów wynikało iż usunięcie było to możliwe, a że na mail dostaję powiadomienia o postach Mer, a tego na forum nie znalazłam, to pomyślałam, że rajcelem posta usunął. Tak więc jeszcze raz przepraszam.
No... A z Tobą Mer to ja się inaczej policzę. Już się nie wywiniesz od wypicia ze mną wódki w ilościach przekraczających ludzkie możliwości. I nie ma negocjacji!
Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Już się nie wywiniesz od wypicia ze mną wódki w ilościach przekraczających ludzkie możliwości. Morderczyni... >I nie ma negocjacji! Terrorystka! PS. A można zamienić na białe wino?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >PS. A można zamienić na białe wino?
Można. Tylko nie wiem czy Jezusa gdzieś złapiemy.
Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | PanBuk (6257 punktów) | > >PS. A można zamienić na białe wino?> Można. Tylko nie wiem czy Jezusa gdzieś złapiemy.> tam gdzie zawsze? Pan Jeżuś
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Niestety przykład nie jest za dobry. Wrzucając do beczki mus dodajesz do czarnej skrzynki >nie proste cząsteczki chemiczne, a złożone struktury, które potem rozkładają się na prostsze. Ten proces jest zgodny z prawami fizyki.
Przykład jest bardzo dobry, ponieważ istotą czarnej skrzynki jest robienie niewiadomoczego z mojego punktu widzenia. Nie wiem, co ona robi i jakie są wzajemne relacje (złożoności) pomiędzy wrzucanym do niej "towarem", a także jaki ma on związek z produktem końcowym (co jest bardziej złożone).
A tak na marginesie, to czarnych skrzynek ukierunkowanych na tworzenie skomplikowanych struktur z prostszych jest sporo. Zwłaszcza w kosmosie, gdzie proste konstrukcje ewoluują w bardziej złożone. Dlaczego taka metoda miałaby nie mieć miejsca w przypadku życia biologicznego, skoro większość otaczającej nas rzeczywistości powstała w oparciu o nią?
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>Przykład jest bardzo dobry, ponieważ istotą czarnej skrzynki jest robienie niewiadomoczego z mojego punktu widzenia. Nie wiem, co ona robi i jakie są wzajemne relacje (złożoności) pomiędzy wrzucanym do niej "towarem", a także jaki ma on związek z produktem końcowym (co jest bardziej złożone).
Nie wiesz co robi skrzynka, ale wiesz co do niej wrzucasz, wiesz jak złożony jest towar przed wrzuceniem do skrzynki i możesz porównać jego złożoność z produktem wyjętym ze skrzynki. Wrzucasz złożony mus - wyjmujesz proste wino. Wrzucasz proste cząsteczki chemiczne - wyjmujesz skomplikowane życie. Ten drugi proces ma inny kierunek działania.
>A tak na marginesie, to czarnych skrzynek ukierunkowanych na tworzenie skomplikowanych struktur z prostszych jest sporo. Zwłaszcza w kosmosie, gdzie proste konstrukcje ewoluują w bardziej złożone. Dlaczego taka metoda miałaby nie mieć miejsca w przypadku życia biologicznego, skoro większość otaczającej nas rzeczywistości powstała w oparciu o nią?
Do wszystkich takich procesów nasza nauka wytłumaczenia. I tak jak z życiem, nie znamy przyczyn i sposobów działania wielu z nich.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Procesy powstawania ciężkich jąder (pierwiastków ciężkich) w gwiazdach z wodoru.
Przykład przejścia od prostoty do złożoności. Bardzo chętnie bym podyskutował o powyższym, gdyby wyciągnięto argument typu entropia do dyskusji.
Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Procesy powstawania ciężkich jąder (pierwiastków ciężkich) w gwiazdach z wodoru.
Nie tylko ciężkich.
>Bardzo chętnie bym podyskutował o powyższym, gdyby wyciągnięto argument typu entropia do dyskusji.
To sam "wyciągnij" i podaj krótki opis powstawania pierwiastków! Inaczej Rajcelem będzie powtarzać swoją formułę w nieskończoność.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Bez aktywnego udziału dyskutantów nie ma zabawy.
Jeśli się trafi dyskusja, to chętnie wezmę udział.
Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | maruda (5550 punktów) | >To sam "wyciągnij" i podaj krótki opis powstawania pierwiastków! Inaczej Rajcelem będzie powtarzać swoją formułę w nieskończoność. Problem jest taki że on nie ma żadnych argumentów, zaciął się na swojej ciasno zapętlonej ścieżce. Niech powtarza co chce i ile razy chce, ani on nas nie przekona, ani my jego, szkoda.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >Procesy powstawania ciężkich jąder (pierwiastków ciężkich) w gwiazdach z wodoru. >Przykład przejścia od prostoty do złożoności.
Może prostszy przykład też będzie dobry?
Formułowanie się planety z relatywnie małych kawałków.
Jakościowo planeta nie wiele się różni od tych kawałków, to nadal skupisko materii krążące w kosmosie zgodnie z zewnętrznymi siłami. Czy złożoność ciężkich jąder i wodoru jest podobnie porównywalna jak dla planety i pyłu kosmicznego, z którego powstała?
Wydaje mi się, że złożoność "towarów" wkładanych i wyjmowanych z czarnej skrzynki powinno się mierzyć czymś więcej niż odległością między częściami składowymi.
|
|
| | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Czy złożoność ciężkich jąder i wodoru jest podobnie porównywalna jak dla planety i pyłu kosmicznego, z którego powstała? Nie. Choćby już dlatego, że wielkość naturalnych jąder atomowych zawiera się w przedziale od 10^-14 do 10^-15 m. A przybliżony wzór na promień jądra wygląda tak: R = stała * A^(1/3), gdzie 'A' to liczba nukleonów w jądrze. Dużo ważniejsze jest jednak to, że jądro atomowe (prócz wodoru) jest układem dynamicznym, do którego opisu nie wystarczy suma opisów jąder wodoru i neutronów, z "których się składa".
Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | To w jaki sposób tworzą się te ciężkie atomy? Przyczyną tworzenia jest wysoka temperatura i ciśnienie w gwiazdach, czy jakieś inne przemiany masz na myśli? Te procesy są niezgodne z kierunkiem procesów spontanicznych, samoistnych?
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | pl.wikipedia.org/wiki/SłońceJeśli to za mało, to na dole masz odnośniki, by dowiedzieć się dokładniej o przemianach (cyklach). Przeraziło mnie troszkę pytanie o samoistność przemian na Słońcu. W jakim sensie mogą być one niesamoistne lub niespontaniczne? Może o coś Ci chodzi, ale tak to piszesz, jakbyś nie miał podstawowej wiedzy o świecie wynoszonej zwykle ze szkoły. Może prawdą jest to, co wiele osób na forum pisze, że ludzie religijni mają w mózgu blokadę wiedzy, gdy wiedza ta jest niezgodna z dogmatami religii - tak odebrałem wrażenie z Twojego powyższego posta. Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Nie wiesz co robi skrzynka, ale wiesz co do niej wrzucasz, wiesz jak złożony jest towar przed wrzuceniem do skrzynki i możesz porównać jego złożoność z produktem wyjętym ze skrzynki. >Wrzucasz złożony mus - wyjmujesz proste wino.
Robisz błędne założenie, że ja wiem jaki jest status złożoności surowców i rezultatu procesu. Nigdy mnie nie interesowało, co jest prostsze: mus czy wino. Nie wiem, czy konsystencja, smak i zapach wina, tak różne od owoców, są wynikiem uproszczenia, czy skomplikowania budowy. Tak na oko, to mus wcale nie wyglada na "złożony", a wino na "proste".
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Nigdy mnie nie interesowało, co jest prostsze: mus czy wino.
Otóż to, dlatego twój przykład nie jest za dobry.
>Tak na oko, to mus wcale nie wyglada na "złożony", a wino na "proste".
A tak racjonalnie myśląc?
|
|
5 na 5 | AMI1 (230 punktów) | >Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi?
Meteoryt powstały miliardy lat temu w wyniku zderzenia dwóch protoplanet gdzieś na orbicie dookołasłonecznej, przebił dach samochodu pana S. w Oklahomie. Jakie jest tego prawdopodobieństwo? Coż z tego, że odpowiedź będzie 10^-1000. Zdarzyło się i już. Nie ma co liczyć - za dużo możliwych kombinacji. Zyjemy, więc było to możliwe. Na pewno bardziej możliwe niż "stworzenie" przez Boga, którego nie wiadomo kto mógł "stworzyć".
|
|
1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Może taka droga będzie lepsza: >weźmy złożoność najprostszych żywych organizmów, policzmy ile możliwości mogą stworzyć cząsteczki >przez wiele lat i ile możliwości jest w najprostszej żywej komórce. >Czy taka liczba będzie nam coś mówiła o szansach na samoistne, losowe powstanie życia?
Szansa ta jest na tyle wystarczająca, że powstanie życia było możliwe. To widzimy przecież na własne oczy, bez żadnych obliczeń. Być może zawsze będzie dochodziło do powstania życia w takich warunkach jakie były na Ziemi, 3,8 mld lat temu. Tak samo, jak zawsze w pewnych warunkach z tlenu i wodoru powstaje woda. (Myślę zresztą, że najprawdopodobniej tak właśnie jest). Wniosek z tego taki, że powstanie życia wcale nie było losowe (choć było samoistne).
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | > Wniosek z tego taki, że powstanie życia wcale nie było losowe (choć było samoistne).
Masz rację. Jeśli zawsze dochodzi do powstania życia w takich warunkach jakie były na Ziemi, 3,8 mld lat temu, to życie powstaje samoistnie.
Zakładamy oczywiście też, że to nie Bóg jest przyczyną powstawania tego życia, tak?
Jak rozumiesz losowe i samoistne? Wylosowanie sześciu kulek w lotto jest losowe, samoistne, czy może oba te określenia można zastosować?
|
|
|  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >Jeśli zawsze dochodzi do powstania życia w takich warunkach jakie były na Ziemi, 3,8 mld lat temu, to życie powstaje samoistnie. >Zakładamy oczywiście też, że to nie Bóg jest przyczyną powstawania tego życia, tak? >Jak rozumiesz losowe i samoistne?
A jak w czasie reakcji kwasu solnego z ługiem sodowym powstaje cząsteczka chlorku sodu, to odbywa się to losowo? Przecież nie. Z powstaniem życia zapewne było podobnie, tylko ze względu na złożoność reakcji, musiało trwać to znacznie dłużej niż w przypadku prostego wytrącania się soli.
>Wylosowanie sześciu kulek w lotto jest losowe, samoistne, >czy może oba te określenia można zastosować?
Wylosowanie sześciu kulek w lotto, nie ma nic wspólnego z powstaniem życia, bo nie tworzy się żadna nowa jakość (jest to tylko "czysta" czynność losowania abstrakcyjnych cyfr, powstanie życia jest procesem). Zawsze będzie to tylko sześć numerków, niezależnie od tego jakie to bedą numerki i w jakiej kolejności. Ten przykład właśnie pokazuje, że prawdopodobieństwo nie znajduje zastosowania w przypadku określania przyczyn powstania życia.
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | > Z powstaniem życia zapewne było podobnie, tylko ze względu na złożoność reakcji, musiało trwać to znacznie dłużej niż w przypadku prostego wytrącania się soli.
Jest to też nieco inny proces: z prostego tworzy się coś bardziej złożonego. Bez zewnętrznych wpływów wspomagających takie procesy, "samoistnie", takie procesy nie zachodzą, prawa fizyki działają w drugą stronę.
>>Wylosowanie sześciu kulek w lotto jest losowe, samoistne, >>czy może oba te określenia można zastosować?
>Wylosowanie sześciu kulek w lotto, nie ma nic wspólnego z powstaniem życia, bo nie tworzy się żadna nowa jakość
Tak, ale chodzi mi o różnice między samoistnie a losowo. Czy te kulki wybierają się samoistnie? Jak rozumiesz "samoistnie"?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >> Z powstaniem życia zapewne było podobnie, tylko ze względu na złożoność reakcji, musiało trwać to znacznie dłużej niż w przypadku prostego wytrącania się soli. >Jest to też nieco inny proces: z prostego tworzy się coś bardziej złożonego. >Bez zewnętrznych wpływów wspomagających takie procesy, "samoistnie", takie procesy nie zachodzą, prawa fizyki działają w drugą stronę. Takim zewnętrznym wpływem może być docierająca do Ziemi energia słoneczna, albo termiczna - np. w kominach wulkanicznych.
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Takim zewnętrznym wpływem może być docierająca do Ziemi energia słoneczna, albo termiczna - np. w kominach wulkanicznych.Ooo, w końcu ciekawy argument. Dzięki. Muszę poczytać od tym
|
|
| | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Takim zewnętrznym wpływem może być docierająca do Ziemi energia słoneczna, albo termiczna - np. w kominach wulkanicznych.> Ooo, w końcu ciekawy argument. Dzięki.> Muszę poczytać od tym  Częstym błędem w argumentach o entalpii jest traktowanie miejsca powstania życia jako układ zamknięty, a w rzeczywistości jest to układ otwarty. Przecież życie nadal uzależnione jest od dostarczanej nam energii z zewnątrz. I nie mówię oczywiście o tchnieniu bożym, a o słoneczku właśnie.
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>Przecież życie nadal uzależnione jest od dostarczanej nam energii z zewnątrz. I nie mówię oczywiście o tchnieniu bożym, a o słoneczku właśnie.
Tak, nadal jesteśmy uzależnieni od energii. Zastanawiam się czy odpowiednia ilość energii w układzie może przejść samoistnie w stan wysokiej informacji. Jakieś linki na temat może znacie?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >> Z powstaniem życia zapewne było podobnie, tylko ze względu na złożoność reakcji, musiało trwać to znacznie dłużej niż w przypadku prostego wytrącania się soli. >Jest to też nieco inny proces: z prostego tworzy się coś bardziej złożonego.
Powstanie życia też na tym polega.
>Bez zewnętrznych wpływów wspomagających takie procesy, "samoistnie", takie procesy nie zachodzą, prawa fizyki działają w drugą stronę.
W morzach nie ma soli? Przecież najpierw musiała powstać w wyniku reakcji syntezy.
>>>Wylosowanie sześciu kulek w lotto jest losowe, samoistne, >>>czy może oba te określenia można zastosować? >>Wylosowanie sześciu kulek w lotto, nie ma nic wspólnego z powstaniem życia, bo nie tworzy się żadna nowa jakość >Tak, ale chodzi mi o różnice między samoistnie a losowo.
Samoistnie, czyli bez ingerencji działających celowo i świadomie "osób trzecich".
>Czy te kulki wybierają się samoistnie?
Tak. Ale to nie ma znaczenia w kontekście powstania życia.
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Samoistnie, czyli bez ingerencji działających celowo i świadomie "osób trzecich". >>Czy te kulki wybierają się samoistnie? >Tak. Ale to nie ma znaczenia w kontekście powstania życia.
Próbuję jednak zrozumieć czym różni się samoistnie od losowo w kontekście powstania życia. Kulki teoretycznie też nie wybierają się losowo, można by policzyć ich trajektorie. Czy taką losowość w powstaniu życia odrzucasz? Możliwość policzenia wszystkich sił i oddziaływań między cząsteczkami i powtórzenie tego procesu w komputerze w laboratorium?
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Samoistnie, czyli bez ingerencji działających celowo i świadomie "osób trzecich". >>>Czy te kulki wybierają się samoistnie? >>Tak. Ale to nie ma znaczenia w kontekście powstania życia. >Próbuję jednak zrozumieć czym różni się samoistnie od losowo w kontekście powstania życia. >Kulki teoretycznie też nie wybierają się losowo, można by policzyć ich trajektorie. >Czy taką losowość w powstaniu życia odrzucasz? >Możliwość policzenia wszystkich sił i oddziaływań między cząsteczkami i powtórzenie tego procesu w komputerze w laboratorium?
Życie najprawdopodobniej powstało w wyniku procesu (a właściwie wielu procesów) chemicznego, który doprowadził do powstania pewnej nowej jakości obiektów (organizmów ożywionych), które miały zdolność do wymiany energii i materii z otoczeniem i dalszego powielania. I w tym momencie mamy przeskok z chemii do biologii. Od tego momentu mamy życie, które następnie podlegało mechanizmom ewolucji (dzięki czemu powstał np. człowiek). Dlaczego uważam że proces ten był "samoistny"? Najprawdopodobniej środowisko, w którym powstało życie, zawierało zestaw warunków, które samoistnie doprowadziły do jego powstania (odpowiednie proporcje związków chemicznych, temperatura, promieniowanie UV, itd. itp. ). W związku z powyższym, nie było to nic losowego, tak jak nie było losowości w przypadku powstania np. minerałow w wyniku procesów geologicznych. A tak na marginesie, jeśli uważasz, że potwierdzenie samoistnego powstania życia na Ziemi wyklucza możliwość istnienia Boga, to muszę Cię pocieszyć (lub zmartwić). Nie jest to żaden dowód na nieistnienie Boga.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >A tak na marginesie, jeśli uważasz, że potwierdzenie samoistnego powstania życia na Ziemi wyklucza możliwość istnienia Boga, to muszę Cię pocieszyć (lub zmartwić). Nie jest to żaden dowód na nieistnienie Boga. A czy istnieje, nawet tylko teoretycznie, jakikolwiek dowód na nieistnienie "nieistniejącego"? Przecież "byt to wszystko o czym można pomyśleć", a "Bóg wymyka się wszelkim definicjom". "Nowy leksykon teologiczny" Vorgrimlera.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) |
>>A tak na marginesie, jeśli uważasz, że potwierdzenie samoistnego powstania życia na Ziemi wyklucza możliwość istnienia Boga, to muszę Cię pocieszyć (lub zmartwić). Nie jest to żaden dowód na nieistnienie Boga. >A czy istnieje, nawet tylko teoretycznie, jakikolwiek dowód na nieistnienie "nieistniejącego"?
Chciałem tylko zasugerować koledze Rajcelem, żeby męczył się z obalaniem naukowych teorii dotyczących powstania życia, bo wcale nie musi to kolidować z jego wiarą w Boga.
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Chciałem tylko zasugerować koledze Rajcelem, żeby męczył się z obalaniem naukowych teorii dotyczących powstania życia, bo wcale nie musi to kolidować z jego wiarą w Boga. OK. W porządku.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Chciałem tylko zasugerować koledze Rajcelem, żeby męczył się z obalaniem naukowych teorii dotyczących powstania życia, bo wcale nie musi to kolidować z jego wiarą w Boga.
Oczywiście miało być- nie męczył.
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>Życie najprawdopodobniej powstało w wyniku procesu (a właściwie wielu procesów) chemicznego, który doprowadził do powstania pewnej nowej jakości obiektów (organizmów ożywionych),
Ten przeskok jest właśnie niewiadomą. Jak samoistny proces może tego dokonać w obliczu astronomicznie niskiego prawdopodobieństwa jego zajścia.
> tak jak nie było losowości w przypadku powstania np. minerałow w wyniku procesów geologicznych.
No dobrze, ale skrzynka z kulkami w lotto też zawiera zestaw warunków, oddziaływanie jednych cząsteczek na drugie powoduje wylosowanie sześciu. Dlaczego minerały nie tworzą się losowo? Przy ich powstaniu przecież też nie działają siły inne niż elektromagnetyczne i grawitacyjne oddziaływania. Jak dla mnie, to minerały też tworzą się losowo. Czy możesz podać jakiś jeszcze prostszy "nie losowy" proces? Gdzie jest ta granica?
>A tak na marginesie, jeśli uważasz, że potwierdzenie samoistnego powstania życia na Ziemi wyklucza możliwość istnienia Boga, to muszę Cię pocieszyć (lub zmartwić). Nie jest to żaden dowód na nieistnienie Boga.
Tu masz rację. Pytanie jest jednak raczej takie: czy potwierdzenie, że życie nie może samoistnie powstać będzie dowodem na istnienie Boga?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ten przeskok jest właśnie niewiadomą. Jak samoistny proces może tego dokonać >w obliczu astronomicznie niskiego prawdopodobieństwa jego zajścia. Prawdopodobieństwo "astronomicznie niskie" nie oznacza, że jest zerowe. I właśnie raz (a może dwa razy?) zaistniały warunki, by życie powstało. >Pytanie jest jednak raczej takie: >czy potwierdzenie, że życie nie może samoistnie powstać będzie dowodem na istnienie Boga? W życiu (nomen omen) takiego potwierdzenia nie uzyskasz.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >W życiu (nomen omen) takiego potwierdzenia nie uzyskasz.
Ja nie, ale naukowcy w przyszłości być może. Zakładając, że tak się stanie, co powiesz wtedy? Przyznasz, że Bóg istnieje?
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Przyznasz, że Bóg istnieje?Kochany, ja tego nie dożyję  Ty też nie ani nawet nasze wnuki 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > No dobrze, ale skrzynka z kulkami w lotto też zawiera zestaw warunków, oddziaływanie jednych cząsteczek na drugie powoduje wylosowanie sześciu. A jak to jest losowanie MultiLotka? 
Marian Paździoch wymierzył i policzył wszystko, a następnie podzielił to i wyszła mu liczba pozwalająca skontaktować się z kosmosem. Liczbą tą była częstotliwość radiowa Radia Maryja.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Życie najprawdopodobniej powstało w wyniku procesu (a właściwie wielu procesów) chemicznego, który doprowadził do powstania pewnej nowej jakości obiektów (organizmów ożywionych), >Ten przeskok jest właśnie niewiadomą. Jak samoistny proces może tego dokonać >w obliczu astronomicznie niskiego prawdopodobieństwa jego zajścia.
Już pisałem, że prawdopodobieństwo nie ma tu nic do rzeczy. Prawdopodobieństwo jest narzędziem matematycznym i trudno je zastosować do takiego zdarzenia jak powstanie życia. Zresztą spróbuj policzyć np. prawdopodobieństwo, zaistnienia takiego zdarzenia jak np. tego, że piszę w tej chwili te słowa?
>> tak jak nie było losowości w przypadku powstania np. minerałow w wyniku procesów geologicznych. >No dobrze, ale skrzynka z kulkami w lotto też zawiera zestaw warunków, oddziaływanie jednych cząsteczek na drugie powoduje wylosowanie sześciu.
Ale nie można porównywać powstania życia (obiektów żywych) z powstaniem ciągu cyfr. Tak jak napisałeś istnieje zestaw warunków, pod których wpływem dokonuje się fizyczna czynność "losowania" kulek, ale zauważ, że patrząc pod tym kątem, prawdopodobieństwo wylosowania sześciu cyfr wynosi 100% (zawsze wylosujesz 6 cyfr).
>Dlaczego minerały nie tworzą się losowo? >Przy ich powstaniu przecież też nie działają siły inne niż elektromagnetyczne i grawitacyjne oddziaływania. >Jak dla mnie, to minerały też tworzą się losowo.
Nie tworzą się losowo. Bo w określonych warunkach, powstają zawsze takie same związki chemiczne - np. jeśli spalasz węgiel w atmosferze tlenowej, zawsze powstanie dwutlenek węgla, lub tlenek węgla (jeśli tlenu będzie za mało). Wynika to z własności pierwiastków chemicznych.
>Czy możesz podać jakiś jeszcze prostszy "nie losowy" proces? Gdzie jest ta granica? >>A tak na marginesie, jeśli uważasz, że potwierdzenie samoistnego powstania życia na Ziemi wyklucza możliwość istnienia Boga, to muszę Cię pocieszyć (lub zmartwić). Nie jest to żaden dowód na nieistnienie Boga. >Tu masz rację. >Pytanie jest jednak raczej takie: >czy potwierdzenie, że życie nie może samoistnie powstać będzie dowodem na istnienie Boga?
Ale jak to chcesz udowodnić? Moim zdaniem jedynym sensownym argumentem (który jednak też nie przesądzi sprawy) na to, że życie nie powstało samoistnie - jest odkrycie dużej ilości obiektów o podobnych parametrach jak Ziemia, gdzie nie wykształciło się życie. A już najbardziej dałoby do myślenia stwierdzenie faktu, że we wszechświecie nigdzie poza Ziemią nie powstało życie. Trochę to jednak trudne do realizacji...
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Zresztą spróbuj policzyć np. prawdopodobieństwo, zaistnienia takiego zdarzenia jak np. tego, że piszę w tej chwili te słowa?
Policzyć to jedno, a stwierdzić czy da się policzyć to drugie. Jeśli masz wolną wolę, to nie da się tego policzyć. Masz? Jeżeli jesteś tylko ruchem cząsteczek, to da się policzyć, da się obliczyć kiedy napiszesz te słowa, znając ruchy tych cząstek.
>Ale nie można porównywać powstania życia (obiektów żywych) z powstaniem ciągu cyfr. Tak jak napisałeś istnieje zestaw warunków, pod których wpływem dokonuje się fizyczna czynność "losowania" kulek, ale zauważ, że patrząc pod tym kątem, prawdopodobieństwo wylosowania sześciu cyfr wynosi 100% (zawsze wylosujesz 6 cyfr).
Weźmy w takim razie możliwość wylosowania cyfr: 1,2,3,4,5,6 To jak dla mnie będzie równoważne z zestawem warunków, pod których wpływem dokonuje się fizyczna czynność utworzenia minerału. Cyfry losowo - choć pod wpływem uderzeń o siebie cząstek powietrza i kulek, które to uderzenia są całkiem dobrze zdefiniowane i każde z nich zajdzie tak samo w tych samych warunkach. Minerał nie losowo, choć pod takim samym wpływem dobrze określonych uderzeń o siebie różnych cząsteczek.
To spore uproszczenie, jednak jak dla mnie to cały czas procesy tego samego rodzaju. Ciągle nie rozumiem na czym polega różnica wg ciebie.
>Ale jak to chcesz udowodnić?
Na przykład stwierdzając, że taki proces jest niezgodny z kierunkiem działania procesów spontanicznych (entropia, itp) Prawa fizyki nie zabraniają kierunku odwrotnego, ale jednak nie obserwujemy takich działających w drugą stronę procesów.
>Moim zdaniem jedynym sensownym argumentem (który jednak też nie przesądzi sprawy) na to, że życie nie powstało samoistnie - jest odkrycie dużej ilości obiektów o podobnych parametrach jak Ziemia, gdzie nie wykształciło się życie. > A już najbardziej dałoby do myślenia stwierdzenie faktu, że we wszechświecie nigdzie poza Ziemią nie powstało życie. Trochę to jednak trudne do realizacji...
Może takie obserwacje też byłyby dobre: życie podobne do siebie powstaje wszędzie we wszechświecie, nawet w miejscach wyjątkowo temu nie sprzyjających.
To też nie przesądzi sprawy. Jeśli Bóg istnieje jako Pierwsza Przyczyna wszystkiego, to żadne obserwacje skutków tej przyczyny nie będą dowodem na jej istnienie. Będą tylko poszlakami, które zebrane razem i nie mające wewnętrznych sprzeczności będą świadczyć o prawdziwości teorii z takim założeniem.
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 | Michał (2046 punktów) | Proponuję, żebyś policzył prawdopodobieństwo wylosowania następującej kombinacji cyfr w lotto: 23, 27, 29, 30, 33, 40 Jakie wyszło? Bardzo małe? Znikome? Twój argument to: prawdopodobieństwo powstania życia jest znikome, więc życie nie mogło powstać samoistnie. Analogicznie: prawdopodobieństwo wylosowania kombinacji cyfr 23, 27, 29, 30, 33, 40 w lotto jest znikome, więc taki wariant nie mógł zostać wylosowany. A jednak, taka kombinacja cyfr padła w losowaniu 12.03.2011. Każde losowanie lotto lub innej loterii jest zdarzeniem, które według Ciebie nie mogło zajść. Twój argument jest absurdalny. Cytat:Sofizmat statystyk ex-post-facto jest popełniany wtedy, gdy stosujemy zasady prawdopodobieństwa w odniesieniu do tego, co już było.
Wyciągnąłem asa pikowego. Była na to szansa jak jeden do pięćdziesięciu dwóch, ale się udało. (To samo można powiedzieć o wszystkich kartach, ale jakąś trzeba wyciągnąć). Cytat:Ten sofizmat wychodzi poza dowody, wykorzystując statystykę tam, gdzie nie ma na nią miejsca, by wykazać wpływ nieznanych sił tam, gdzie nie ma takiej potrzeby. (Cytaty za: Madsen Pirie "Logika zwyciężania sporów") > Na przykład stwierdzając, że taki proces jest niezgodny z kierunkiem działania procesów spontanicznych (entropia, itp)A który proces twoim zdaniem jest niezgodny? Synteza DNA, białek, lipidów innych złożonych substancji jest procesem zgodnym z "kierunkiem działania procesów spontanicznych".
|
|
| | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Każde losowanie lotto lub innej loterii jest zdarzeniem, które według Ciebie nie mogło zajść. Twój argument jest absurdalny.
Jeśli prawdopodobieństwo jakiegoś zdarzenia wynosi 1/10^10000 to możliwość zajścia tego zdarzenia jest astronomicznie mała w czasie 14 mld lat (10^15) sekund i śmiało mogę pisać, że nie mogło zajść. Czy zgodzisz się z tym?
>Synteza DNA, białek, lipidów innych złożonych substancji jest procesem zgodnym z "kierunkiem działania procesów spontanicznych".
Może i tak. Patrząc jednak na złożoność DNA uważam, że nie mogą być spontaniczne. Muszą być wysoko ukierunkowane, a nie znamy żadnych takich procesów chemicznych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał (2046 punktów) | >Czy zgodzisz się z tym?
Oczywiście, że nie.
Jeśli prawdopodobieństwo pojawienia się kombinacji cyfr: 23, 27, 29, 30, 33, 40 w lotto wynosi 7,15*10^-8, to śmiało mogę powiedzieć, że w czasie 5600 losowań (od początku tej loterii w Polsce) taka kombinacja nie padła?
Wniosek jest nieuprawniony.
>Patrząc jednak na złożoność DNA uważam, że nie mogą być spontaniczne.
Sądzisz, że synteza DNA, zachodząca każdego dnia w twoim organizmie, nie jest procesem spontanicznym? Że jest termodynamicznie niemożliwa?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Czy zgodzisz się z tym? >Oczywiście, że nie. >Jeśli prawdopodobieństwo pojawienia się kombinacji cyfr: 23, 27, 29, 30, 33, 40 w lotto wynosi 7,15*10^-8, to śmiało mogę powiedzieć, że w czasie 5600 losowań (od początku tej loterii w Polsce) taka kombinacja nie padła?
Jest trochę inaczej. Miliony ludzi wybiera sześć cyfr przy każdym losowaniu i niektóre z tych losowych wyborów są trafne. 10^8 jest blisko 10^6. Losowanie cyfr w maszynie to stwierdzanie: dokładnie taka kombinacja cyfr dziś jest ważna. Podobne stwierdzenie odnoszące się do życia: dokładnie taka kombinacja par zasad tworzy żywą bakterię. Idąc twoim tokiem myślenia należałoby stwierdzić: Bóg zadecydował, że dziś bakterię tworzy pewna kombinacja par zasad. Wtedy na milionach planet przez miliardy lat losowo się nie wytworzy taka kombinacja, prawdopodobieństwo tego jest zbyt nikłe, 10^10000 jest baaardzo odległe od 10^100 Zupełnie nie ta skala.
>Sądzisz, że synteza DNA, zachodząca każdego dnia w twoim organizmie, nie jest procesem spontanicznym? Że jest termodynamicznie niemożliwa?
Nie wiem, co masz na myśli właściwie synteza DNA, sądzę, że w naszych organizmach DNA raczej się nie tworzy, co najwyżej zmienia się przez całe życie w minimialnym stopniu lub łączy się z DNA innego organizmu, tworząc nieco inną kombinację.
Wszelkie procesy życiowe zachodzące w organizmach żywych są podtrzymywane przez "życie". Komórka żywa i martwa nie różni się niczym pod względem własności fizycznych. To "życie" jest tym katalizatorem, które podtrzymuje procesy chemiczne w naszych ciałach, a nie odwrotnie. Nie możemy zbadać, powiedzieć czym jest to "życie", choć biolodzy są od dawna próbują to zrobić. Jeśli życie jest niematerialne, to nigdy nie będzie można go zbadać materialnymi narzędziami. Procesy w żywych organizmach są mocno ukierunkowane w kierunku odwrotnym niż wynika to z praw termodynamiki. Procesy chemiczne w naszych ciałach pozostawione samym sobie, pozbawione tego czynnika "życia", natychmiast zaczynają się działać w kierunku znanym z termodynamiki, w stronę rozkładu.
Życie jest termodynamicznie niemożliwe, jeśli nie byłoby w nas sił, które zmieniają kierunek tych procesów. Naukowcy jeszcze nie odkryli tych sił w prawach fizyki czy chemii. Być może to kwestia czasu, a być może takich praw po prostu nie ma. Wtedy znowu trzeba rozważyć istnienie sił innych niż materialne, co prowadzi też do kwestii istnienia Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | >.. Komórka żywa i martwa nie różni się niczym pod względem własności fizycznych. Jak zatem je odróżniać? >To "życie" jest tym katalizatorem, które podtrzymuje procesy chemiczne w naszych ciałach, a nie odwrotnie. Jak to "nie odwrotnie"? Wolno chyba ustalić, że życie charakteryzuje się specyficznymi procesami wewnątrz komórki i wybiórczym sposobem relacji z otoczeniem (poprzez brzegi ciał). Cóż to za ""życie"" miałoby być "katalizatorem"? Jakieś zewnętrzne? Pozakomórkowe? >Procesy chemiczne w naszych ciałach pozostawione samym sobie, a są pozostawione samymi sobie 'od zawsze', >.. pozbawione tego czynnika "życia", Mowa o jakiejś swoistej sile życiowej vis vitalis spoza życia, czy o życiu? >.. natychmiast zaczynają się działać w kierunku znanym z termodynamiki, w stronę rozkładu. Prawa termodynamiki są statystyczne i dotyczą układów izolowanych. Nie zabraniają lokalnych odwróceń kierunku przy zewnętrznych różnicach energii (w rzekach są prądy wsteczne). >Życie jest termodynamicznie niemożliwe, jeśli nie byłoby w nas sił, które zmieniają kierunek tych procesów. Widocznie takie siły (czy też sposoby gromadzenia energii) w nas są, podobnie jak w zatankowanym śmigłowcu, który będąc cięższy od powietrza nie powinien mieć prawa latać.
[Pardon jeśli nie dość głęboko odnoszę się do Twojej wypowiedzi, zdaje się jednak, że sztucznie mnożysz problemy. Tak, jakby nauka nie polegała na znajdowaniu możliwości a wiara musiała się wspomagać dowodzeniem niemożności..]
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Cóż to za ""życie"" miałoby być "katalizatorem"? Jakieś zewnętrzne? Pozakomórkowe?
Nie wiemy tego. Naukowcy nie potrafią odkryć czym ono jest. Poznaliśmy budowę naszych ciał do poziomu molekularnego i nadal naukowcy nie wiedzą czym jest życie, skąd się wzięło. Nauka podaje wiele hipotez, próbuje np symulować działanie mózgu za pomocą różnych narzędzi typu sieci neuronowe, ale nic z tego nie wychodzi.
Z Anią dyskutujemy o śmierci komórek, zobaczymy co z tego będzie.
>Prawa termodynamiki są statystyczne i dotyczą układów izolowanych. Nie zabraniają lokalnych odwróceń kierunku przy zewnętrznych różnicach energii (w rzekach są prądy wsteczne).
Nie zabraniają. Samoistne powstanie życia jest tylko bardzo mało prawdopodobne
>>Życie jest termodynamicznie niemożliwe, jeśli nie byłoby w nas sił, które zmieniają kierunek tych procesów. >Widocznie takie siły (czy też sposoby gromadzenia energii) w nas są
Też to mówię. "Widocznie" znaczy,że nic o nich nie wiemy jeszcze, nauka nie wie jakie to siły?
>[Pardon jeśli nie dość głęboko odnoszę się do Twojej wypowiedzi, zdaje się jednak, że sztucznie mnożysz problemy. Tak, jakby nauka nie polegała na znajdowaniu możliwości
Trafiłeś w samo sedno. Nauka nie znalazła jeszcze możliwości, przyczyn, powstania życia. Budowę organizmów żywych znamy już całkiem nieźle, dlaczego ciągle tego nie wiemy? Dlaczego te siły nie dają się badać narzędziami, które mamy teraz? Dlaczego nie potrafimy stworzyć życia? Nauka nie może tego wykryć, mimo odkrycia już wielu możliwości.
> a wiara musiała się wspomagać dowodzeniem niemożności..] Nie musi. Jeśli jednak wytłumaczeniem powstania życia okażą się kiedyś siły niematerialne, to wtedy nauka przyjmie ich istnienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >> Cóż to za ""życie"" miałoby być "katalizatorem"? Jakieś zewnętrzne? Pozakomórkowe? >Nie wiemy tego. Naukowcy nie potrafią odkryć czym ono jest. Co więcej, nie mają żadnych danych na istnienie tego czegoś.
>Poznaliśmy budowę naszych ciał do poziomu molekularnego i nadal naukowcy nie wiedzą czym jest życie, skąd się wzięło. >Nauka podaje wiele hipotez, próbuje np symulować działanie mózgu za pomocą różnych narzędzi typu sieci neuronowe, ale nic z tego nie wychodzi. Wychodzi - symuluje się już proste sieci neuronowe. Teraz to kwestia komplikacji.
>>Prawa termodynamiki są statystyczne i dotyczą układów izolowanych. Nie zabraniają lokalnych odwróceń kierunku przy zewnętrznych różnicach energii (w rzekach są prądy wsteczne). >Nie zabraniają. Samoistne powstanie życia jest tylko bardzo mało prawdopodobne Ale możliwe. Co więcej - wiemy, że życie powstało. A co do tych para-tez nie mamy żadnych danych. >>>Życie jest termodynamicznie niemożliwe, jeśli nie byłoby w nas sił, które zmieniają kierunek tych procesów. >>Widocznie takie siły (czy też sposoby gromadzenia energii) w nas są >Też to mówię. Tyle że życie jak najbardziej jest zgodne z termodynamiką. Przestań powtarzać tą głupotkę. Poczytaj podręcznik do cytofizjologii.
>Trafiłeś w samo sedno. Nauka nie znalazła jeszcze możliwości, przyczyn, powstania życia. Możliwości dość dobrze określamy, przyczyn nie ma, bo nie ma przyczynowości w naszym świecie.
>Dlaczego te siły nie dają się badać narzędziami, które mamy teraz? Bo tak wyszło. >Dlaczego nie potrafimy stworzyć życia? Podobnie 300 lat temu nie potrafiliśmy latać. To nie argument. Poczekajmy, zobaczymy. >Nauka nie może tego wykryć, mimo odkrycia już wielu możliwości. >> a wiara musiała się wspomagać dowodzeniem niemożności..] >Nie musi. Jeśli jednak wytłumaczeniem powstania życia okażą się kiedyś siły niematerialne, to wtedy nauka przyjmie ich istnienie. Jeśli jakikolwiek dowód wskaże na takie siły, to nauka je rozważy. Ale póki co nie ma niczego. Dlatego bez sensu jest zastanawianie się nad tym. Równie dobrze rozważaj aktywność różowego jednorożca na księżycu Saturna. Nie ma na niego również dowodów, ale może jest bardzo ważny.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Michał (2046 punktów) | >Miliony ludzi wybiera sześć cyfr przy każdym losowaniu i niektóre z tych losowych wyborów są trafne. 10^8 jest blisko 10^6.
Nie chodzi mi o prawdopodobieństwo, że ktoś trafi szóstkę w danym losowaniu.
Sytuacja jest prosta. Jakie jest prawdopodobieństwo, że maszyna wylosuje kombinację cyfr: 23, 27, 29, 30, 33, 40? Wynosi ono 7,15*10^-8. Losowań było 5600. Zgodnie z twoja "logiką" taka kombinacja nie mogła paść.
Nie możesz wyciągnąć wniosku, że jakieś zdarzenie nie mogło zajść, na podstawie niskiego, niezerowego prawdopodobieństwa jego zajścia. Wniosek jest po prostu wyssany z palca.
Zdajesz się nie rozumieć błędu logicznego, dlatego podałem przykład z losowaniem. Analogicznych przykładów możesz podać mnóstwo. Samolot nie mógł się rozbić, bo prawdopodobieństwo tego zdarzenia jest niskie. Prawdopodobieństwo, że złapiesz dzisiaj gumę na mieście jest bardzo małe, dlatego nie mogło Ci się to przydarzyć itd, itd.
>Idąc twoim tokiem myślenia należałoby stwierdzić
Nie przypisuj mi błędnego toku rozumowania.
>Nie wiem, co masz na myśli właściwie synteza DNA, sądzę, że w naszych organizmach DNA raczej się nie tworzy, co najwyżej zmienia się przez całe życie w minimialnym stopniu lub łączy się z DNA innego organizmu, tworząc nieco inną kombinację.
Mam na myśli proces chemiczny - syntezę DNA z mniejszych związków.
Każdy podział komórki związany jest z syntezą nowego DNA. Praktycznie w każdej chwili syntezowane są w twoim organizmie również białka i inne skomplikowane substancje, a wszystko jak najbardziej zgodnie z termodynamiką.
>Wszelkie procesy życiowe zachodzące w organizmach żywych są podtrzymywane przez "życie".
Witalizm już dawno został obalony.
>To "życie" jest tym katalizatorem, które podtrzymuje procesy chemiczne w naszych ciałach, a nie odwrotnie.
A właśnie, że jest odwrotnie niż myślisz. Katalizatorami procesów chemicznych są substancje chemiczne. Tu nie ma żadnej magii. Wszystkie procesy, w tym najbardziej złożone syntezy, są zgodne z termodynamiką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Nie możesz wyciągnąć wniosku, że jakieś zdarzenie nie mogło zajść, na podstawie niskiego, niezerowego prawdopodobieństwa jego zajścia. Wniosek jest po prostu wyssany z palca.Wniosek jest dobry wg mnie, ale oczywiście masz rację. Przypadkowo, losowo zdarzenie może zajść, jeśli prawdopodobieństwo jest niezerowe. Gdy taki traf nam się przydarzy przy niskim prawdopodobieństwie to tylko powód do radości  > Witalizm już dawno został obalony.No nie wiem, wikipedia mówi coś innego, został określony jako niefalsyfikowalny, czyli nie nadaje się do badania przez naukowców. Ale my tutaj możemy podyskutować o takich filozoficznych problemach i wyrażać nasze opinie? > A właśnie, że jest odwrotnie niż myślisz. Katalizatorami procesów chemicznych są substancje chemiczne. Tu nie ma żadnej magii. Wszystkie procesy, w tym najbardziej złożone syntezy, są zgodne z termodynamiką.Jakże mogłoby być inaczej? Wszystkie procesy muszą być zgodne z termodynamiką. Życie działa zgodnie z tymi prawami. Problem jest w tym, że złożenie takich mechanizmów jest mało prawdopodobne, jeśli miałby się tworzyć losowo czy samoistnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >Jakże mogłoby być inaczej? Wszystkie procesy muszą być zgodne z termodynamiką. >Życie działa zgodnie z tymi prawami. Problem jest w tym, że złożenie takich mechanizmów jest mało prawdopodobne, jeśli miałby się tworzyć losowo czy samoistnie.
Dlaczego uczepiłeś się tego, że samoistne powstanie życia jest mało prawdopodobne? Jak w takim razie Twoim zdaniem faktycznie wyglądało powstanie życia? Bóg zmaterializował się nad oceanem przed miliardami lat i przez dotknięcie wody palcem wskazującym, stworzył życie? Przecież nawet zakładając teistyczny pogląd na powstanie życia, chyba bardziej oczywiste byłoby stworzenie życia, poprzez ustanowienie przez Boga pewnych "praw" fizycznych warunkujących samoistne powstanie życia, niż przez jakieś takie magiczne "hokus-pokus".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Jak w takim razie Twoim zdaniem faktycznie wyglądało powstanie życia?To temat na zupełnie inny wątek. Nie wiem czy tutaj będzie dobre otwierania takiego wątku, pewnie od razu trafi do bazgrołów.  > Przecież nawet zakładając teistyczny pogląd na powstanie życia, chyba bardziej oczywiste byłoby stworzenie życia, poprzez ustanowienie przez Boga pewnych "praw" fizycznych warunkujących samoistne powstanie życia, niż przez jakieś takie magiczne "hokus-pokus".Możliwe, że takie prawa mogłyby istnieć. Zastanawiam się jednak, czy ludzie stworzeni z takich praw, mogliby być czymś więcej niż zaawansowanymi komputerami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | > > Jak w takim razie Twoim zdaniem faktycznie wyglądało powstanie życia?> To temat na zupełnie inny wątek. Nie wiem czy tutaj będzie dobre otwierania takiego wątku, pewnie od razu trafi do bazgrołów.  Skoro poddajesz w wątpliwość najbardziej akceptowaną koncepcję powstania życia, wypadałoby choć zasygnalizować alternatywę. > > Przecież nawet zakładając teistyczny pogląd na powstanie życia, chyba bardziej oczywiste byłoby stworzenie życia, poprzez ustanowienie przez Boga pewnych "praw" fizycznych warunkujących samoistne powstanie życia, niż przez jakieś takie magiczne "hokus-pokus".> Możliwe, że takie prawa mogłyby istnieć.> Zastanawiam się jednak, czy ludzie stworzeni z takich praw, mogliby być czymś więcej niż zaawansowanymi komputerami.Nie widzę przeciwskazań. Od stworzenia życia do samoświadomości jest daleka droga. Chyba trochę za bardzo poszedleś w stronę panteizmu...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | maruda (5550 punktów) | Rigoletto nie rozumiesz chyba samego sedna dyskusji. Ślepa ewolucja mogła nas stworzyć na podobieństwo sześcio-rękich, czworo-ocznych bestii, albo sprawić że życie by wyginęło na tej planecie. Ty i ja przyjmujemy to do wiadomości jako jedno z możliwych rozwiązań. To kłóci się z samą istotą "dobrej księgi", w której jest zapisane, że jesteśmy tacy, a nie inni gdyż Ktoś nas takich zbudował. Twój adwersarz nie jest w stanie przyznać Ci racji bo tym samym przyznał, że jego cały światopogląd jest zbudowany na przesądach i bzdurnych powieściach, ale tylko starych opowieściach. Trochę więcej współczucia i nie męcz go więcej, proszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) |
>To kłóci się z samą istotą "dobrej księgi", w której jest zapisane, że jesteśmy tacy, a nie inni gdyż Ktoś nas takich zbudował. Twój adwersarz nie jest w stanie przyznać Ci racji bo tym samym przyznał, że jego cały światopogląd jest zbudowany na przesądach i bzdurnych powieściach, ale tylko starych opowieściach. Trochę więcej współczucia i nie męcz go więcej, proszę.
Ależ ja go właśnie przekonuje do tego, że to co mówi nauka o powstaniu życia, wcale nie musi kolidować z wiarą w Boga. Ingerencja Boga w proces powstania życia, z naukowego punktu widzenia, jest "niewidoczna", bo można ten proces wyjaśnić bez magicznego "hokus-pokus". Ale żaden to dowód na nieistenienie Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Ależ ja go właśnie przekonuje do tego, że to co mówi nauka o powstaniu życia, wcale nie musi kolidować z wiarą w Boga.
Problem jest w tym, że na razie nauka mówi: nie wiadomo. Może powstało samoistnie, a może przybyło z kosmosu, naukowcy nie wiedzą. Alternatywa to taka, że życie powstało bez niewidzialnego hokus - pokus, tylko po prostu zostało złożone na Ziemi, zgodnie z wszystkimi prawami fizyki i chemii. Coś spowodowało, że mimo niskiego prawdopodobieństwo życie powstało. Możemy i powinniśmy stawiać hipotezy, co to było, a jedną z nich jest taka, że życie zostało przyniesione przez inteligencję, przez inne życie. Ta inteligencja też powstała, mimo niskiego prawdopodobieństwa, takiego samego w całym wszechświecie. Można wtedy przyjąć, że na początku wszystkiego taka inteligencja, życie już istniało, co jest tylko innym sposobem stwierdzenia: Bóg istnieje.
Maruda nie ma racji, nie ma męczysz mnie. Dzięki za ciekawe uwagi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Tibor (1012 punktów) | >Problem jest w tym, że na razie nauka mówi: nie wiadomo. To akurat nie jest problem, to odpowiednie do wagi zagadnienia podejście pokorą zwane. Problemem jest, to że są tacy (w domyśle fideiści), którzy nie dopuszczają do siebie możliwości powiedzenia "nie wiadomo". ONI WIEDZĄ. >Może powstało samoistnie, a może przybyło z kosmosu, naukowcy nie wiedzą. >Alternatywa to taka, że życie powstało bez niewidzialnego hokus - pokus, >tylko po prostu zostało złożone na Ziemi, zgodnie z wszystkimi prawami fizyki i chemii. >Ta inteligencja też powstała, mimo niskiego prawdopodobieństwa, takiego samego w całym wszechświecie. Można wtedy przyjąć, że na początku wszystkiego taka inteligencja, życie już istniało, co jest tylko innym sposobem stwierdzenia: >Bóg istnieje. Jesteś mistrzem w przyjmowaniu, z uporem godnym maniaka, założeń które prowadzą do kolejnych coraz bardziej absurdalnych założeń. Bóg o ile wiem nie jest materialny, więc jak on to życie tutaj dostarczył ?? Kurierem puścił czy jest jakiś nie hokuso-pokusowy sposób by bóg wziął na swoje eteryczne plecy wiadro życie i podrzucił nam na ziemię przechodząc obok? >Coś spowodowało, że mimo niskiego prawdopodobieństwo życie powstało. >Możemy i powinniśmy stawiać hipotezy, co to było, a jedną z nich jest taka, że życie zostało przyniesione przez inteligencję, przez inne życie. Czy Ty czytasz co piszesz ? Życie na Ziemi - mało prawdopodobne, ale życie skądinąd (w domyśle taki wielki fiut latający w kosmosie i bryzgający dookoła swoją "boską" spermą) jest już ok ? Aha zapomniałem "odwieczny, wielki, arcybystry fiut" bo jak piszesz >Można wtedy przyjąć, że na początku wszystkiego taka inteligencja, życie już istniało
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Bóg o ile wiem nie jest materialny, więc jak on to życie tutaj dostarczył ??
Nie jest materialny, ale może wpływać na rzeczy materialne. Podobnie jak umysł każdego człowieka może wpływać na materię poprzez odpowiednie mechanizmy.
> Życie na Ziemi - mało prawdopodobne, ale życie skądinąd jest już ok?
Koncepcja Boga jest czymś innym niż życie takie jak znamy na Ziemi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >> Bóg o ile wiem nie jest materialny, więc jak on to życie tutaj dostarczył ?? >Nie jest materialny, ale może wpływać na rzeczy materialne. Jak? Bez wyjaśnienia tego mechanizmu wpływania, teza jest do kosza. Każda teza, aby była rozważana powinna wyjaśniać mechanizm działania. Również należałoby bezwzględnie określić naturę tworu - boga. Bez takiego wyjaśnienia teza jest do niczego.
>Podobnie jak umysł każdego człowieka może wpływać na materię poprzez odpowiednie mechanizmy. No właśnie. Wiemy, jakie są te mechanizmy.
>> Życie na Ziemi - mało prawdopodobne, ale życie skądinąd jest już ok? >Koncepcja Boga jest czymś innym niż życie takie jak znamy na Ziemi. Jest totalnie niczym, dopóki jej nie dopracujesz. Jeśli dasz wyjaśnienie wszystkich niewiadomych, to ją przemyślimy. Co więcej - wyjaśnienia musiałyby być podparte jakimiś obserwacjami. Np. dowód, że modlitwa wstawiennicza działa, w dodatku dowód powtarzalny, skłoniłby mnie do tezy o istnieniu siły, o nieznanej naturze, która wpływa na proces choroby. Ale wyniki pokazują, że modlitwa wstawiennicza nie działa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Bez wyjaśnienia tego mechanizmu wpływania, teza jest do kosza.
Założę wątek o tym.
>Co więcej - wyjaśnienia musiałyby być podparte jakimiś obserwacjami.
Czy w grę wchodzą tylko obserwacje materialne? Wtedy będzie trudno. Czy dopuszczasz filozofię analityczną?
>Np. dowód, że modlitwa wstawiennicza działa
A co sądzisz o modlitwie osobistej jako sposób na szybsze wyleczenie siebie? To działa, jest wystarczająco udowodnione by mówić, że jest coś na rzeczy czy nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >A co sądzisz o modlitwie osobistej jako sposób na szybsze wyleczenie siebie? >To działa, jest wystarczająco udowodnione by mówić, że jest coś na rzeczy czy nie?
Czy zanim założysz kolejny bezsensowny wątek, mógłbyś poczytać o efekcie placebo? Na forum był niedawno wątek, w którym linkowano liczne publikacje na ten temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >A co sądzisz o modlitwie osobistej jako sposób na szybsze wyleczenie siebie?> Czy zanim założysz kolejny bezsensowny wątek, mógłbyś poczytać o efekcie placebo? Na forum był niedawno wątek, w którym linkowano liczne publikacje na tentemat. Liliac, Ty masz dojścia - a nie było przypadkiem już jakichś badań dowodzących, że modlitwa działa w równym stopniu często jak placebo - oprócz tych (wcale nierzadkich) wypadków, kiedy pogarsza stan chorego? Amerykanie robili takie badania, tak mi się przynajmniej wydaje (że Amerykanie). Czytałam o tym, chyba w Przekroju - ale głowy nie dam sobie uciąć. Ja dużo różnych rzeczy czytam 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | Całkiem sporo już takich badań było  Pierwsze z brzegu: (i o to ci chyba chodziło) www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16569567 Cytat:Intercessory prayer itself had no effect on complication-free recovery from CABG, but certainty of receiving intercessory prayer was associated with a higher incidence of complications. www.mayocl(*)om/content/76/12/1192.full.pdf Cytat:As delivered in this study, intercessory prayer had no significant effect on medical outcomes after hospitalization in a coronary care unit. www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19370557 Cytat:These findings are equivocal and, although some of the results of individual studies suggest a positive effect of intercessory prayer,the majority do not and the evidence does not support a recommendation either in favour or against the use of intercessory prayer. We are not convinced that further trials of this intervention should be undertaken and would prefer to see any resources available for such a trial used to investigate other questions in health care. www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16023511 Cytat:Neither masked prayer nor MIT therapy significantly improved clinical outcome after elective catheterisation or percutaneous coronary intervention. Ale w tej działce jeszcze trudniej o rzetelne badania niż w zakresie homeopatii, a rozmowa z rajcelemem na temat biologii, medycyny czy - jak wnioskuję z dotychczasowych obserwacji - rzetelności i jakości badań naukowych to zadanie, przy którym przypadek Syzyfa może przypominać radosny piknik nad rzeką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Całkiem sporo już takich badań było  > Pierwsze z brzegu:> (i o to ci chyba chodziło) www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16569567> Cytat:Intercessory prayer itself had no effect on complication-free recovery from CABG, but certainty of receiving intercessory prayer was associated with a higher incidence of complications. O to, to. Ja to widziałam w opracowaniu, ale wszystko się zgadza. 6 szpitali, Harvard wśród organizatorów. Kiedy znów trafię na dłużej do szpitala, poproszę, żeby się za mnie nie modlili. Jak się nad tym głębiej zastanowię, ostatnio jak byłam, modliło się za mnie jakieś 5 osób - i patrz, jak to się skończyło!  > Ale w tej działce jeszcze trudniej o rzetelne badania niż w zakresie homeopatii, a rozmowa z rajcelemem na temat biologii, medycyny czy - jak wnioskuję z dotychczasowych obserwacji - rzetelności i jakości badań naukowych to zadanie, przy którym przypadek Syzyfa może przypominać radosny piknik nad rzeką.Co pani zrobisz? Nic pani nie zrobisz! Ale przynajmniej mamy zestaw ciekawych badań pod ręką, jakby co. Wszystko się zawsze kiedyś przyda  Michael Cain kiedyś mówił w wywiadzie, że ma pamięć do takich dupereli, co to się nikt nimi dłużej nie interesuje, a one jemu same zostają jak wykute w kamieniu i nie chcą zniknąć. Mam chyba podobny problem, ale okazuje się, że jednak się czasem przydaje 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >>A co sądzisz o modlitwie osobistej jako sposób na szybsze wyleczenie siebie?> >Czy zanim założysz kolejny bezsensowny wątek, mógłbyś poczytać o efekcie placebo? Na forum był niedawno wątek, w którym linkowano liczne publikacje na ten> temat.> Liliac, Ty masz dojścia - a nie było przypadkiem już jakichś badań dowodzących, że modlitwa działa w równym stopniu często jak placebo - oprócz tych (wcale nierzadkich) wypadków, kiedy pogarsza stan chorego? Amerykanie robili takie badania, tak mi się przynajmniej wydaje (że Amerykanie). Czytałam o tym, chyba w Przekroju - ale głowy nie dam sobie uciąć. Ja dużo różnych rzeczy czytam  Były badania, że świadomość, że jesteś w grupie badawczej za którą się modlą, wpływała ujemnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Były badania, że świadomość, że jesteś w grupie badawczej za którą się modlą, wpływała ujemnie.Liliac już znalazła odpowiednie artykuły 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Były badania, że świadomość, że jesteś w grupie badawczej za którą się modlą, wpływała ujemnie.> Liliac już znalazła odpowiednie artykuły  Zauważyłam i doceniłam plusikiem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Bez wyjaśnienia tego mechanizmu wpływania, teza jest do kosza. >Założę wątek o tym. >>Co więcej - wyjaśnienia musiałyby być podparte jakimiś obserwacjami. >Czy w grę wchodzą tylko obserwacje materialne? Wtedy będzie trudno. >Czy dopuszczasz filozofię analityczną? Tylko materialne. Filozoficznie mogę dowodzić liczby aniołów na czubku igły, ale jak się to ma do faktycznej rzeczywistości? Jeśli bóg to rzeczywistość, to dowiedz tego. >>Np. dowód, że modlitwa wstawiennicza działa >A co sądzisz o modlitwie osobistej jako sposób na szybsze wyleczenie siebie? >To działa, jest wystarczająco udowodnione by mówić, że jest coś na rzeczy czy nie? Lepiej działa bezbożna medytacja. Więc nie dowodzi to wysłuchania modlitwy, a jedynie prozdrowotnego działania chwili medytacji. Prawdziwy efekt wysłuchania modlitwy można zbadać jedynie, jeśli chory nie wie, że ktoś dodatkowy modli się za niego. Kłaniają się ponownie założenia eksperymentu. Widzę, że ogólnie z założeniami masz problem, warto doczytać może coś z filozofii nauki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>Założę wątek o tym. Proszę, nieeeee....
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Tibor (1012 punktów) | >> Bóg o ile wiem nie jest materialny, więc jak on to życie tutaj dostarczył ?? >Nie jest materialny, ale może wpływać na rzeczy materialne. >Podobnie jak umysł każdego człowieka może wpływać na materię poprzez odpowiednie mechanizmy. Umysł ludzki ma oparcie w materii nie istnieje w próżni jak Twój domniemany bóg. >> Życie na Ziemi - mało prawdopodobne, ale życie skądinąd jest już ok? >Koncepcja Boga jest czymś innym niż życie takie jak znamy na Ziemi. No wiem, że jest inna, jest zajebiście podobna do opowieści o supermanie łączy je to, że są wymysłem, fikcją literacką. W niemalże każdym z Twoich postów mamy do czynienia z bogiem odmienianym przez przypadki, w różnych osobach itd. Ale jedyne co masz rzetelnego do powiedzenia na jego temat są Twoje absurdalne założenia dotyczące jego automagicznych talentów. Przyniósł życie, jest obiektywnym dobrem i parę innych arcyśmiesznych twierdzeń na poparcie, których masz tylko Twoje chciejstwo i misjonarski zapał. I zdradź mi proszę jaki jest cel w produkowaniu wątków, w których z uporem godnym lepszej sprawy, próbujesz czytelników przekonać do swoich dziwacznych pomysłów. Forum dyskusyjne służy do wymiany poglądów i informacji. To, że czyjeś poglądy masz gdzieś - ok. Ale to, że podawane Tobie informacje poparte DOWODAMI nie są w stanie do Ciebie dotrzeć - to już trąci fanatyzmem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >W niemalże każdym z Twoich postów mamy do czynienia z bogiem odmienianym przez przypadki, w różnych osobach itd.
Nie wiem czyje posty czytasz, ja twierdzę, że Bóg jest tylko jeden.
>I zdradź mi proszę jaki jest cel w produkowaniu wątków, w których z uporem godnym lepszej sprawy, próbujesz czytelników przekonać do swoich dziwacznych pomysłów.
No nie wiem, jak na razie dziwaczni są ci, którzy nie wierzą w Boga.
> Forum dyskusyjne służy do wymiany poglądów i informacji.
Ja szanuję wszystkich, niezależnie od poglądów. Dlaczego jesteś tak wrogo nastawiony do mnie, czy do każdego wierzącego tak podchodzisz? Jaki pogląd przedstawiłeś w swoim poście? Nie wierzysz w Boga? To już wiem, nie musisz ciągle powtarzać, że szukanie poszlak na istnienie Boga uważasz za bezsensowne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) | > >W niemalże każdym z Twoich postów mamy do czynienia z bogiem odmienianym przez przypadki, w różnych osobach itd.> Nie wiem czyje posty czytasz, ja twierdzę, że Bóg jest tylko jeden.Chodziło mi o koniugację: "Bóg jako pierwotna (...)" - 3 osoba liczby pojedynczej, rodzaj żeński bóg - ojciec - 3. os. l. p. rodzaj męski > >I zdradź mi proszę jaki jest cel w produkowaniu wątków, w których z uporem godnym lepszej sprawy, próbujesz czytelników przekonać do swoich dziwacznych pomysłów.> No nie wiem, jak na razie dziwaczni są ci, którzy nie wierzą w Boga.Ja mówię o dziwacznych pomysłach a Ty o dziwacznych ludziach - to się nazywa argumentum ad personam i jest dość niskim chwytem erystycznym, ale trzymając ten sam poziom mogę stwierdzić co następuje: IMHO jesteś dziwaczny nie wierząc w niewidzialną różową jednorożec, Eris i FSM. > > Forum dyskusyjne służy do wymiany poglądów i informacji.> Ja szanuję wszystkich, niezależnie od poglądów."dziwaczni są ci, którzy nie wierzą w Boga." - no właśnie widzę > Dlaczego jesteś tak wrogo nastawiony do mnie, czy do każdego wierzącego tak podchodzisz?Z czego wnosisz moją rzekomą wrogość ?? > Jaki pogląd przedstawiłeś w swoim poście? Nie wierzysz w Boga? To już wiem, nie musisz ciągle powtarzać, że szukanie poszlak na istnienie Boga uważasz za bezsensowne.Poszlaka def.: "(...) niebezpośredni dowód winy, okoliczność przemawiająca na niekorzyść oskarżonego" za SJP. Kurcze, nawet semantyka jest przeciw  Ależ szukaj, napisane jest "szukajcie a znajdziecie, proście a będzie Wam dane" - tylko znów nie wiem czy rozumiesz znaczenie słowa "szukać". Ty nie szukasz, Ty ewangelizujesz. Mój pogląd jest taki: poszukiwanie to zadawanie pytań i umiejętność modyfikacji swoich przekonań w trakcie napływanie nowych informacji. To co robisz Ty to religijny fundamentalizm, który IMO jest w Twoim przypadku niereformowalny. Choć może się zdarzyć, że moje zdanie w tej kwestii ulegnie zmianie pod natłokiem nowych faktów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Z czego wnosisz moją rzekomą wrogość ??"absurdalne założenia" "arcyśmiesznych twierdzeń" "czyjeś poglądy masz gdzieś" To nie są przyjazne sformułowania. > Mój pogląd jest taki: poszukiwanie to zadawanie pytań i umiejętność modyfikacji swoich przekonań w trakcie napływanie nowych informacji.  W tym wątku problemem jest powstanie życia. Nie ma nowych informacji ze strony nauki, nadal nie mówi ona jak powstało życie. Większość wypowiedzi sugeruje, że powstanie życia to nie proces losowy o niskim prawdopodobieństwie, a naturalny, samoistny skutek chemicznych reakcji. Nauka takiego wniosku nie potwierdziła, mimo to większość tutaj uważa go za właściwy. Przypuszczam, że do takiego wniosku ludzie dochodzą przyjmując założenie naturalizmu według którego istnieje wyłącznie rzeczywistość materialna. Takie założenie można przyjmować, ale równie dobrze można przyjąć, że jest ono nieprawidłowe. Przyjmując ten wniosek, od razu mamy gotową odpowiedź: prawdopodobieństwo powstania życia jest na tyle duże, że na Ziemi się udało, należy szukać błędu w oszacowaniach, które mówią o "astronomicznie" niskich szansach na powstanie życia na Ziemi. Rozumiem taką postawę i mam nadzieję, że parę osób rozumie moją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) |
>Większość wypowiedzi sugeruje, że powstanie życia to nie proces losowy o niskim prawdopodobieństwie, a naturalny, samoistny skutek chemicznych reakcji. >Nauka takiego wniosku nie potwierdziła, mimo to większość tutaj uważa go za właściwy. Słucham?! A przytaczane badania i analizy? Grochem o ścianę? Czy zawsze omijasz starannie argumenty niezgodne z Twoją fantazją, czy tylko w tej kwestii? Dochodzę do wniosku, że skoro nie stać Cię na przemyślenie tego, co mówi druga strona rozmowy, nie zauważasz, że ta druga strona to nie pojedynczy szaleniec, a tysiące osób, w tym takie, które wiedzą na temat więcej niż Ty, a jednak starannie omijasz moment refleksji nad ich argumentami, to nie stać Cię na poważną rozmowę. Chyba szkoda czasu... >Przypuszczam, że do takiego wniosku ludzie dochodzą przyjmując założenie naturalizmu >według którego istnieje wyłącznie rzeczywistość materialna. Bo taką rzeczywistość obserwujemy. Innej nie. >Takie założenie można przyjmować, ale równie dobrze można przyjąć, że jest ono nieprawidłowe. Nie równie dobrze. Równie dobrze możesz założyć, że w moim portfelu jest 100 albo jej nie ma - wiemy, że istnieją miliony stów i są spore szanse, że siedzi akurat w moim portfelu. Jeśli dla Ciebie teza że w moim portfelu jest przedmiot niewykrywalny, niematerialny i ogólnie bez sensu, jest równie dobra, jak stwierdzenie, że tego przedmiotu ogólnie nie ma - to życzę powodzenia.
>Rozumiem taką postawę i mam nadzieję, że parę osób rozumie moją. Nie zrozumiem. Nie zrozumiem nigdy irracjonalizmu, myślenia życzeniowego i poświęcania się dla fantazji, zamiast próbowania zrozumienia świata. Nigdy nie zrozumiem też dyskusji, bez wcześniejszych studiów tematu na wiarygodnych materiałach. Jestem umysłem ścisłym i takiej papraniny nie zrozumiem nigdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>A przytaczane badania i analizy?
Tak, dzięki za nie. Czy biolodzy już wiedzą jak powstało życie? O to mi chodziło w tym poście. Jest luka w wiedzy w tym miejscu, to zdaje się ty napisałaś.
> zamiast próbowania zrozumienia świata. Nigdy nie zrozumiem też dyskusji, bez wcześniejszych studiów tematu na wiarygodnych materiałach. Jestem umysłem ścisłym i takiej papraniny nie zrozumiem nigdy.
Ja też mam umysł ścisły. Świat, życie jest bardzo złożone i warto go badać, istnienia Boga tego nie zmienia. Moja wiedza z biologii nie jest za duża, zaskoczyłaś mnie tym stwierdzeniem, że śmierć to proces ciągły dla biologów. Chyba można trochę się podopytywać zanim się zmieni zdanie? Wikipedia raczej mówi o próbach określenia momentu śmierci niż o tym, że to po prostu proces ciągły...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>A przytaczane badania i analizy? >Tak, dzięki za nie. >Czy biolodzy już wiedzą jak powstało życie? >O to mi chodziło w tym poście. Jest luka w wiedzy w tym miejscu, to zdaje się ty napisałaś. Podobnie lukę mamy np. w temacie przekazu sygnału od wakuoli po opadnięciu amyloplastu. Czy to oznacza, że reakcja grawitropiczna to sprawka boga? Czy nasza niewiedza jest jakimkolwiek argumentem? >> zamiast próbowania zrozumienia świata. Nigdy nie zrozumiem też dyskusji, bez wcześniejszych studiów tematu na wiarygodnych materiałach. Jestem umysłem ścisłym i takiej papraniny nie zrozumiem nigdy. >Ja też mam umysł ścisły. Świat, życie jest bardzo złożone i warto go badać, istnienia Boga tego nie zmienia. Więc po co te rozważania? >Moja wiedza z biologii nie jest za duża, zaskoczyłaś mnie tym stwierdzeniem, że śmierć to proces ciągły dla biologów. Chyba można trochę się podopytywać zanim się zmieni zdanie? Można. >Wikipedia raczej mówi o próbach określenia momentu śmierci niż o tym, że to po prostu proces ciągły... W przypadku osoby ludzkiej, a nie komórki. I właśnie dlatego to jest trudne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) | >>Z czego wnosisz moją rzekomą wrogość ?? >"absurdalne założenia" "arcyśmiesznych twierdzeń" "czyjeś poglądy masz gdzieś" >To nie są przyjazne sformułowania. Tak to już niestety jest z faktami, nie mają ładunku emocjonalnego. A tym samym opis faktu nie powinien być odebrany jako wrogość. Jeśli tak to odebrałeś to przykro mi, nie taka była moja intencja, czego potwierdzeniem jest moje szczere zdziwienie tym, że w moich wypowiedziach dostrzegłeś wrogość. >Przyjmując ten wniosek, od razu mamy gotową odpowiedź: prawdopodobieństwo powstania życia jest na tyle duże, że na Ziemi się udało, należy szukać błędu w oszacowaniach, które mówią o "astronomicznie" niskich szansach na powstanie życia na Ziemi. ależ to prawdopodobieństwo jest astronomicznie małe. I nie rozumiem w jaki sposób prowadzi to do koncepcji boga. Astronomicznie małe. Ważna w tym jest skala i nie ma znaczenia małość szans. W obserwowalnym wszechświecie liczba gwiazd to 3*10^22. Nasza gwiazda Sol ma 8 planet, załóżmy roboczo że wszystkie maja tyle (jedne mają dużo mniej lub wcale, inne mają więcej). W co setnej/tysięcznej/milionowej być może jest jedna, która leży w "strefie złotowłosej" to nadal są przeogromne liczby, tym samym szansa na powstanie życia jakkolwiek mała by nie była ma rację bytu i nie potrzeba tu boskiej ingerencji. Poza tym nie przyjmujesz do wiadomości powszechnie przyjętych metod wnioskowania i większość Twoich "hipotez" to zwykłe chcenie, wbrew dowodom, dobrym radom, przyjętej powszechnie metodologii itp. Ale errare humanum est.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > tym samym szansa na powstanie życia jakkolwiek mała by nie była ma rację bytu i nie potrzeba tu boskiej ingerencji.
Jeśli szansa na powstanie życia to 10^10000 to wtedy na tych 10^22 gwiazd losowo życie nie powstanie, z tym się zgodzisz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tibor (1012 punktów) | > > tym samym szansa na powstanie życia jakkolwiek mała by nie była ma rację bytu i nie potrzeba tu boskiej ingerencji.> Jeśli szansa na powstanie życia to 10^10000 to wtedy na tych 10^22 gwiazd losowo życie nie powstanie, z tym się zgodzisz?niestety, nie zgodzę się. Po pierwsze na gwiazdach brak odpowiednich warunków do powstania życia, przynajmniej według obecnego poziomu wiedzy. po drugie jeśli szansa na powstanie życia to 10^10 to życie powstanie, z tym się zgodzisz? Skąd u licha wytrzasnąłeś te 10^10000, dlaczego nie 10^1 000 000 000?? Ponadto wiek ziemi szacuje się na około 4,6mld lat (nie około 10 tysięcy  ) Najstarszy węgiel pochodzenia organicznego datuje się na jakieś 3,7 mld lat. Więc życie "powstało" po około 1 mld lat. Powstało i przetrwało. Nie bierzesz pod uwagę czasu, w którym to się dzieje. Wystarczy, że istnieje jedna planeta o warunkach sprzyjających powstaniu życia, i istnieje ona przez 5 mld lat i w każdej sekundzie może pojawić się życie to jakkolwiek mała by ta szansa nie była to należy już ją wziąć pod rozwagę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Alternatywa to taka, że życie powstało bez niewidzialnego hokus - pokus, >tylko po prostu zostało złożone na Ziemi, zgodnie z wszystkimi prawami fizyki i chemii. Coś spowodowało, że mimo niskiego prawdopodobieństwo życie powstało.
Już pisałem, że moim zdaniem, twierdzenie o niskim prawdopodobieństwie powstania życia, jest nieuprawnione. Jest to takie samo gdybanie, jak stwierdzenie, że prawdopodobieństwo powstania życia na Ziemi wynosi 100%.
>Możemy i powinniśmy stawiać hipotezy, co to było, a jedną z nich jest taka, że życie zostało przyniesione przez inteligencję, przez inne życie. >Ta inteligencja też powstała, mimo niskiego prawdopodobieństwa, takiego samego w całym wszechświecie. Można wtedy przyjąć, że na początku wszystkiego taka inteligencja, życie już istniało, co jest tylko innym sposobem stwierdzenia: >Bóg istnieje.
Takie życie (to poprzedzające życie na Ziemi) też jakoś powstało. Więc wracamy do punktu wyjścia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Już pisałem, że moim zdaniem, twierdzenie o niskim prawdopodobieństwie powstania życia, jest nieuprawnione. Jest to takie samo gdybanie, jak stwierdzenie, że prawdopodobieństwo powstania życia na Ziemi wynosi 100%.
Pewnie, że to jest tylko gdybanie. Szanse na powstanie życia nie są duże, na pewno mniejsze niż 100%, z tym raczej wszyscy się zgadzają. Nie należy mylić prawdopodobieństwa zajścia zdarzenia, ze stwierdzeniem faktu: zdarzenie zaszło. Prawdopodobieństwo nadal pozostaje takie samo.
Co jeśli rzeczywiście to prawdopodobieństwo powstania życia jest astronomicznie małe? Czy nie jest to trochę tak, że przyjąłeś wcześniej założenie, że Bóg nie istnieje, i teraz wychodzi ci, że życie musiało powstać samoistnie na 100% ? Jeśli Bóg nie istnieje, to za powstaniem życia rzeczywiście muszą stać fizyczne, chemiczne procesy.
Może lepiej odwrócić sytuację: jeśli prawdopodobieństwo powstania życia jest astronomicznie małe, to muszą istnieć siły inne niż znane dziś fizyczne i chemiczne oddziaływania, które pomogły temu życiu. Czy takie twierdzenie uznasz za prawidłowe?
>>Bóg istnieje. >Takie życie (to poprzedzające życie na Ziemi) też jakoś powstało. Więc wracamy do punktu wyjścia.
Jeśli chcemy mieć spójną koncepcję, to należy przyjąć, że Bóg nie ma początku, tak ja aksjomat prostej w matematyce. Możemy też przyjąć, że wszechświat nie ma początku, wolisz tą opcję? Wprawdzie też jest niezgodna z tym co mówią dziś naukowcy, ale może to lepsze niż przyjęcie idei Boga?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Już pisałem, że moim zdaniem, twierdzenie o niskim prawdopodobieństwie powstania życia, jest nieuprawnione. Jest to takie samo gdybanie, jak stwierdzenie, że prawdopodobieństwo powstania życia na Ziemi wynosi 100%. >Pewnie, że to jest tylko gdybanie. Szanse na powstanie życia nie są duże, na pewno mniejsze niż 100%, z tym raczej wszyscy się zgadzają.
Ja się nie zgadzam, więc nie wszyscy.
>Nie należy mylić prawdopodobieństwa zajścia zdarzenia, ze stwierdzeniem faktu: zdarzenie zaszło. Prawdopodobieństwo nadal pozostaje takie samo. >Co jeśli rzeczywiście to prawdopodobieństwo powstania życia jest astronomicznie małe? >Czy nie jest to trochę tak, że przyjąłeś wcześniej założenie, że Bóg nie istnieje, >i teraz wychodzi ci, że życie musiało powstać samoistnie na 100% ?
Moje podejście do naukowej koncepcji powstania życia jest obecnie dokładnie takie samo, jak wtedy kiedy byłem osobą wierzącą. Jeśli Bóg istnieje, to wydaje mi się, że zostawianie przez niego takich "podpisów" w dziele stworzenia, byłoby ograniczeniem, które w konsekwencji powodowałoby, że człowiek poprzez wiedzę musiałby uznać istnienie Boga (no więc co z Twoją "ulubioną" wolną wolą?).
>Jeśli Bóg nie istnieje, to za powstaniem życia rzeczywiście muszą stać fizyczne, chemiczne procesy. >Może lepiej odwrócić sytuację: >jeśli prawdopodobieństwo powstania życia jest astronomicznie małe, to muszą istnieć siły inne niż znane dziś fizyczne i chemiczne oddziaływania, które pomogły temu życiu. >Czy takie twierdzenie uznasz za prawidłowe?
Nie zgodzę się, bo żadnych takich sił nie obserwujemy (w sensie obserwacji zgodnej z metodą naukową).
>>Takie życie (to poprzedzające życie na Ziemi) też jakoś powstało. Więc wracamy do punktu wyjścia. >Jeśli chcemy mieć spójną koncepcję, to należy przyjąć, że Bóg nie ma początku, >tak ja aksjomat prostej w matematyce. Możemy też przyjąć, że wszechświat nie ma początku, wolisz tą opcję? Wprawdzie też jest niezgodna z tym co mówią dziś naukowcy, ale może to lepsze niż przyjęcie idei Boga?
Lepiej szukać dalej, niż coś przyjmować za aksjomat. A tak na marginesie, wszechświat bez początku nie musi wykluczać idei Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Jeśli Bóg istnieje, to wydaje mi się, że zostawianie przez niego takich "podpisów" w dziele stworzenia, byłoby ograniczeniem, które w konsekwencji powodowałoby, że człowiek poprzez wiedzę musiałby uznać istnienie Boga (no więc co z Twoją "ulubioną" wolną wolą?).
Hmm, nie za bardzo rozumiem. Sugerujesz, że jeśli nauka potwierdzi w końcu istnienie Boga, to stracimy wolną wolę? Dlaczego odkrycie prawdy ma nas ograniczać?
>Nie zgodzę się, bo żadnych takich sił nie obserwujemy (w sensie obserwacji zgodnej z metodą naukową).
Przecież większość rzeczy dziś wiadomych dla nauki, kiedyś nie były obserwowalne. W przyszłości na pewno odkryjemy wiele sił, o których dziś nawet nie przypuszczamy, że istnieją. To jest pierwszy krok, jeśli wiemy, że takie siły istnieją, bo tak mówi teoria, to zaczynamy ich szukać w drodze eksperymentu. Z czym się właściwie nie zgadzasz?
>Lepiej szukać dalej, niż coś przyjmować za aksjomat.
Cała dzisiejsza nauka jest oparta na aksjomatach, na przyjęciu istnienia pewnych podstawowych spraw. Jeśli na przykład jesteśmy w takim Matrixie, to i tak przyjęlibyśmy za prawdziwe podstawy naszej rzeczywistości, mimo, że istniałyby wtedy one tylko w naszym umyśle. Nie ma możliwości, by udowodnić, że nie jesteśmy w Matrixie inaczej niż umysłem. Wszystkie materialne narzędzia są kontrolowane przez Matrixa i nie zobaczymy za ich pomocą nic więcej. Sięgając odpowiednio głęboko tymi narzędziami dostrzeżemy tylko pustkę. Nie damy rady nimi zbadać komputera, w którym działa Matrix.
> A tak na marginesie, wszechświat bez początku nie musi wykluczać idei Boga.
Też tak sądzę. Początek w sensie czasowym, czy przestrzennym też jest tylko złudzeniem wynikającym z naszej perspektywy, z naszego położenia. Wracając do Matrixa, to ludzie w środku mogliby badać wszechświat nieskończony, wydawałoby im się, że nie ma początku, ale z zewnątrz bez trudu można by powiedzieć, kiedy Matrix miał swój początek.
Z punktu widzenia Boga, tak jak ja to widzę, wszechświat jest czymś w rodzaju Matrixa, jest stworzony po to by życie mogło w nim rozwijać się do poziomu, z którego będzie można zobaczyć czym jest wszechświat oglądany z zewnątrz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >> Jeśli Bóg istnieje, to wydaje mi się, że zostawianie przez niego takich "podpisów" w dziele stworzenia, byłoby ograniczeniem, które w konsekwencji powodowałoby, że człowiek poprzez wiedzę musiałby uznać istnienie Boga (no więc co z Twoją "ulubioną" wolną wolą?). >Hmm, nie za bardzo rozumiem. Sugerujesz, że jeśli nauka potwierdzi w końcu istnienie Boga, to stracimy wolną wolę? Dlaczego odkrycie prawdy ma nas ograniczać?
Jeśli naukowo potwierdzimy istnienie Boga (co wydaje mi się niemożliwe). To raczej niewiele osób będzie korzystać ze swojej "wolnej woli" w "niewłaściwy" sposób.
>>Nie zgodzę się, bo żadnych takich sił nie obserwujemy (w sensie obserwacji zgodnej z metodą naukową). >Przecież większość rzeczy dziś wiadomych dla nauki, kiedyś nie były obserwowalne. >W przyszłości na pewno odkryjemy wiele sił, o których dziś nawet nie przypuszczamy, że istnieją. To jest pierwszy krok, jeśli wiemy, że takie siły istnieją, bo tak mówi teoria, to zaczynamy ich szukać w drodze eksperymentu.
Jak sobie wyobrażasz eksperymentalne udowodnienie istnienie Boga?
>>Lepiej szukać dalej, niż coś przyjmować za aksjomat. >Cała dzisiejsza nauka jest oparta na aksjomatach, na przyjęciu istnienia pewnych podstawowych spraw.
W matematyce tak, w innych naukach nie.
>Jeśli na przykład jesteśmy w takim Matrixie, to i tak przyjęlibyśmy za prawdziwe podstawy naszej rzeczywistości, mimo, że istniałyby wtedy one tylko w naszym umyśle. >Nie ma możliwości, by udowodnić, że nie jesteśmy w Matrixie inaczej niż umysłem.
Umysłem też się nie da. Zakładając, że wszystko jest Matriksem, niczego nie da się udowodnić.
>Wszystkie materialne narzędzia są kontrolowane przez Matrixa i nie zobaczymy za ich pomocą nic więcej. Sięgając odpowiednio głęboko tymi narzędziami dostrzeżemy tylko pustkę. Nie damy rady nimi zbadać komputera, w którym działa Matrix.
I to byłby dowód na istnienie Matriksa (Boga)? Raczej na istnienie "pustki".
>> A tak na marginesie, wszechświat bez początku nie musi wykluczać idei Boga. >Też tak sądzę. Początek w sensie czasowym, czy przestrzennym też jest tylko złudzeniem wynikającym z naszej perspektywy, z naszego położenia. >Wracając do Matrixa, to ludzie w środku mogliby badać wszechświat nieskończony, wydawałoby im się, że nie ma początku, ale z zewnątrz bez trudu można by powiedzieć, kiedy Matrix miał swój początek. >Z punktu widzenia Boga, tak jak ja to widzę, wszechświat jest czymś w rodzaju Matrixa, >jest stworzony po to by życie mogło w nim rozwijać się do poziomu, z którego będzie można zobaczyć czym jest wszechświat oglądany z zewnątrz.
Tak do tego podchodząc, można iść w przeciwną stronę . Nawet widząc Boga "twarzą w twarz" nie da się udowodnić jego istnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Jeśli naukowo potwierdzimy istnienie Boga (co wydaje mi się niemożliwe). To raczej niewiele osób będzie korzystać ze swojej "wolnej woli" w "niewłaściwy" sposób.W każdej chwili każdy będzie mógł skorzystać w ten "niewłaściwy" sposób. Wolna wolna, możliwość wyboru "zła" nadal pozostanie. > Jak sobie wyobrażasz eksperymentalne udowodnienie istnienie Boga?Na przykład poprzez potwierdzenie 'astronomicznie' niskich szans na powstanie życia w sposób losowy, samoistny. > W matematyce tak, w innych naukach nie.Jestem laikiem też w tych sprawach, ale wydaje mi się, że taki naturalizm przyjmuje jako podstawę istnienie rzeczywistości materialnej, nie pyta skąd ona się wzięła, tylko mówi, że wszystko ma przyczynę w materialnych oddziaływaniach. > I to byłby dowód na istnienie Matriksa (Boga)? Raczej na istnienie "pustki".Istnienie takiej pustki byłoby poszlaką, że są rzeczywistości inne niż możliwe do zbadania dostępnymi narzędziami. > Tak do tego podchodząc, można iść w przeciwną stronę . Nawet widząc Boga "twarzą w twarz" nie da się udowodnić jego istnienia.Tego właśnie doświadczam ja  Widzę czy też raczej czuję Boga "twarzą w twarz" i nie mogę ci tego udowodnić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | PanBuk (6257 punktów) | > Tego właśnie doświadczam ja  > Widzę czy też raczej czuję Boga "twarzą w twarz" i nie mogę ci tego udowodnić.> to: widzę czy czuję? bo ja tu widzę dość spore kłopoty ze zmysłami, a to podważa wiarygodność poprzednich wypowiedzi. Skoro coś nawala - może warto do diagnostyka? Jest taki ksiądz, obecnie chyba w Oświęcimiu (jest proboszczem?). Polecam. Powiedział kiedyś, że "osoba która doświadcza Boga twarzą w twarz powinna się przebadać". Wykład dotyczył szerokiego spektrum ludzi nawiedzonych. Żeby było weselej: KrK boi się takich wiernych. Nie lubi być ośmieszany. Ma jak widać przebłyski ziemskiej rzeczywistości. Ks. Józef Święcicki. Robił doktorat, czy zrobił nie wiem. Ale wykłady/kazania polecam.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Jeśli naukowo potwierdzimy istnienie Boga (co wydaje mi się niemożliwe). To raczej niewiele osób będzie korzystać ze swojej "wolnej woli" w "niewłaściwy" sposób.> W każdej chwili każdy będzie mógł skorzystać w ten "niewłaściwy" sposób.Jak Szatan? Być może on nie wierzy w Boga... > Wolna wolna, możliwość wyboru "zła" nadal pozostanie.> >Jak sobie wyobrażasz eksperymentalne udowodnienie istnienie Boga?> Na przykład poprzez potwierdzenie 'astronomicznie' niskich szans na powstanie życia w sposób losowy, samoistny.W jakim przedziale wielkości prawdopodobieństwa, musiałaby się znaleźć owa "szansa", aby trzeba było uznać, że musiała nastąpić ingerencja Boga? > >W matematyce tak, w innych naukach nie.> Jestem laikiem też w tych sprawach, ale wydaje mi się, że taki naturalizm przyjmuje jako podstawę istnienie rzeczywistości materialnej, nie pyta skąd ona się wzięła, tylko mówi, że wszystko ma przyczynę w materialnych oddziaływaniach.Ale też znajduje i wyjaśnia te oddziaływania, bez odwoływania się do hokus-pokus. > >I to byłby dowód na istnienie Matriksa (Boga)? Raczej na istnienie "pustki".> Istnienie takiej pustki byłoby poszlaką, że są rzeczywistości inne niż możliwe do zbadania dostępnymi narzędziami.> >Tak do tego podchodząc, można iść w przeciwną stronę . Nawet widząc Boga "twarzą w twarz" nie da się udowodnić jego istnienia.> Tego właśnie doświadczam ja  > Widzę czy też raczej czuję Boga "twarzą w twarz" i nie mogę ci tego udowodnić.Ale mnie nie chodziło o to jak ktoś, kto "doświadcza" Boga, nie może tego udowodnić, tylko o to, że można pozostać ateistą nawet wtedy kiedy człowiek po śmierci znalazł by się w otoczeniu aniołów i świętych pańskich...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
> W jakim przedziale wielkości prawdopodobieństwa, musiałaby się znaleźć owa "szansa", aby trzeba było uznać, że musiała nastąpić ingerencja Boga?10^10000 wystarczy? > Ale też znajduje i wyjaśnia te oddziaływania, bez odwoływania się do hokus-pokus.No nie wiem czy wyjaśnia. Raczej potrafi wyliczyć ilościowe efekty, to nie to samo. > tylko o to, że można pozostać ateistą nawet wtedy kiedy człowiek po śmierci znalazł by się w otoczeniu aniołów i świętych pańskich...Aa, to tak. Takie zdarzenie jednak zbliża do wiary w Boga. Na Ziemi człowiek mówi, że jest ateistą na 99% (tylko rhotax7 zdaje się jest 100%) gdy się obudzi w otoczeniu aniołów, to pewnie coś koło 50%
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>W jakim przedziale wielkości prawdopodobieństwa, musiałaby się znaleźć owa "szansa", aby trzeba było uznać, że musiała nastąpić ingerencja Boga? >10^10000 wystarczy?
A czemu nie 10^1000 albo 10^1000000?
>>Ale też znajduje i wyjaśnia te oddziaływania, bez odwoływania się do hokus-pokus. >No nie wiem czy wyjaśnia. Raczej potrafi wyliczyć ilościowe efekty, to nie to samo.
Co to są "ilościowe efekty"?? Mało mamy praktycznych przypadków zastosowania wiedzy naukowej? Energia atomowa, lasery, in vitro, technologie informatyczne itd. itp. To nie są konkretne efekty zastosowania nauki?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > A czemu nie 10^1000 albo 10^1000000?
Ilość kombinacji DNA najprostszej bakterii złożonej z 160 tys par zasad, to 10^500000 Zmniejszyłem tą liczbę wielokrotnie do 10^10000 by "zmieściły" się w niej drobiazgi typu ilość rodzajów bakterii itp.
>>>Ale też znajduje i wyjaśnia te oddziaływania, bez odwoływania się do hokus-pokus. >To nie są konkretne efekty zastosowania nauki?
Dyskutowaliśmy zdaje się o wyjaśnianiu oddziaływań, a nie o ich zastosowaniach?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >> A czemu nie 10^1000 albo 10^1000000? >Ilość kombinacji DNA najprostszej bakterii złożonej z 160 tys par zasad, to 10^500000 >Zmniejszyłem tą liczbę wielokrotnie do 10^10000 by "zmieściły" się w niej drobiazgi typu ilość rodzajów bakterii itp.
Nawet zakładając, że życie powstało (spontanicznie) od razu w formie "najprostszej" współczesnej bakterii (co jest wątpliwe i czego sprawdzić nie sposób), to nie możemy robić obliczeń na zasadzie liczenia prawdopodobieństwa ułożenia się par zasad DNA, bo dokładnie nie znamy sytuacji która miała miejsce, przed zajściem procesu powstania życia(w przeciwieństwieństwie do losowania numerków w Lotto).
>>To nie są konkretne efekty zastosowania nauki? >Dyskutowaliśmy zdaje się o wyjaśnianiu oddziaływań, a nie o ich zastosowaniach?
Zastosowania potwierdzają teorię w praktyce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>] dokładnie nie znamy sytuacji która miała miejsce, przed zajściem procesu powstania życia(w przeciwieństwieństwie do losowania numerków w Lotto).
Dlatego wrzucam te pary zasady w czarną skrzynkę, czekam miliony lat i patrzę co wyszło - bakteria. Tak jak w lotto, wrzucamy kulki, czekamy jakiś czas i mamy wynik. Nie wszystko jest losowe w procesie powstania bakterii, ale warunki potrzebne do zaistnienia odpowiednich reakcji chemicznych powstają losowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >>] dokładnie nie znamy sytuacji która miała miejsce, przed zajściem procesu powstania życia(w przeciwieństwieństwie do losowania numerków w Lotto). >Dlatego wrzucam te pary zasady w czarną skrzynkę, czekam miliony lat i patrzę co wyszło - bakteria. Tak jak w lotto, wrzucamy kulki, czekamy jakiś czas i mamy wynik.
Piszesz jakby życie powstało od razu w formie zbliżonej do dzisiejszej bakterii. Ale nie musisz wrzucać par zasad do "czarnej skrzynki", bo współczesna bakteria jest zapewne o wiele bardziej zaawansowana niż pierwsze życie.
>Nie wszystko jest losowe w procesie powstania bakterii, ale warunki potrzebne do zaistnienia odpowiednich reakcji chemicznych powstają losowo.
Warunki niezbędne do zaistnienia reakcji powstają losowo? To znaczy, że temperatura powierzchni Ziemi w momencie powstania życia była taka a nie inna, z powodów losowych? Oczywiście, że nie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Ależ ja go właśnie przekonuje do tego, że to co mówi nauka o powstaniu życia, wcale nie musi kolidować z wiarą w Boga.> Problem jest w tym, że na razie nauka mówi: nie wiadomo.I ty jako laik nie skalany wiedzą w temacie wiesz o tym najlepiej
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Rigoletto nie rozumiesz chyba samego sedna dyskusji. Ślepa ewolucja mogła nas stworzyć na podobieństwo sześcio-rękich, czworo-ocznych bestii, albo sprawić że życie by wyginęło na tej planecie. Mogła. I co z tego? Zakładasz, że wszystko co się wydarzyło było po to, abyś Ty taki jakim jesteś zaistniał? Ja tak nie zakładam. Moje życie jest wynikiem giga przypadku, ale strasznie mi miło, że taki przypadek zaistniał i wykorzystam tę szansę. Nie potrzebuję się dowartościowywać bajeczką o projekcie i planie, umożliwiającym moje zaistnienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał (2046 punktów) | > Wniosek jest dobry wg mnie, ale oczywiście masz rację.> Przypadkowo, losowo zdarzenie może zajść, jeśli prawdopodobieństwo jest niezerowe.Jeśli zdarzenie może zajść, to wniosek (że zdarzenie nie mogło zajść) nie jest dobry. > No nie wiem, wikipedia mówi coś innego, został określony jako niefalsyfikowalny,czyli nie nadaje się do badania przez naukowców. Były weryfikowalne formy witalizmu. Mówiono, że produkowane w organizmie substancje organiczne nie mogą być syntezowane bez udziału tajemniczych sił życiowych. Twierdzenia te obalono przez syntezę tych związków organicznych w laboratorium. Wartość poznawcza niefalsyfikowanlej hipotezy jest bardzo niska. Właściwie jest to tylko koncepcja, co do której nie podstaw, żeby ją przyjąć. Tajemnicze niematerialne siły miały być wyjaśnieniem regulacji procesów życiowych. Dziś wiadomo, że jest to tylko zestaw procesów molekularnych - chemicznych. Nie ma miejsca na tajemnicze siły. > Ale my tutaj możemy podyskutować o takich filozoficznych problemach i wyrażać nasze opinie?Opinie możesz mieć jakie chcesz, co nie znaczy, że są one zgodne z prawdą. Przez cały ten wątek twoi rozmówcy próbują Ci uświadomić, że jesteś w błędzie. > Jakże mogłoby być inaczej? Wszystkie procesy muszą być zgodne z termodynamiką. Życie działa zgodnie z tymi prawami.W poprzednim poście pisałeś coś zgoła przeciwnego: Cytat:Życie jest termodynamicznie niemożliwe, jeśli nie byłoby w nas sił, które zmieniają kierunek tych procesów. Naukowcy jeszcze nie odkryli tych sił w prawach fizyki czy chemii. Miło słyszeć, ze zmieniłeś zdanie. > Problem jest w tym, że złożenie takich mechanizmów jest mało prawdopodobne, jeśli miałby się tworzyć losowo czy samoistnie.Pojawienie się od razu (w jednym przypadkowym zdarzeniu) całego zestawu procesów chemicznych, jakie mają współcześnie spotykane komórki, jest mało prawdopodobne. Najpierw jednak mogły pojawić się proste procesy (synteza RNA), a później bardziej się komplikować, w miarę upływu czasu ewolucji. I taki scenariusz ma spore wsparcie eksperymentalne. Rozważanie przypadkowego powstania skomplikowanej komórki to jak strzał do słomianej kukły. Fale rozbiły się o skały i bęc, powstała bakteria - hipoteza taka to łatwy łup. Strzeliłeś do stracha na wróble a nam sugerujesz, że zabiłeś słynnego rewolwerowca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Tajemnicze niematerialne siły miały być wyjaśnieniem regulacji procesów życiowych. Dziś wiadomo, że jest to tylko zestaw procesów molekularnych - chemicznych. Nie ma miejsca na tajemnicze siły.
Nie wiadomo. Nie wiemy czym jest życie. Nie potrafimy tworzyć życia, nie znamy praw, procesów chemicznych potrzebnych do tego, choć tak jak piszesz, znamy już całkiem dobrze zestaw procesów, które działają w organizmach żywych.
> Miło słyszeć, ze zmieniłeś zdanie.
No nie wiem, jest w tym moim zdaniu: jeśli nie byłoby w nas sił...
> I taki scenariusz ma spore wsparcie eksperymentalne.
Nikomu nie udało się tego powtórzyć.
>Rozważanie przypadkowego powstania skomplikowanej komórki to jak strzał do słomianej kukły.
Jeśli powstanie życia jest losowe, to można liczyć prawdopodobieństwo tego zdarzenia. Niektórzy twierdzą, że nie jest losowe i próbuję z nimi to ustalić. Nie wszystko jest losowe, ale niektóre czynniki, zmiany, dostosowania środowiska musiały zajść losowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał (2046 punktów) | >Nie wiemy czym jest życie.
Kwestia definicji, której konkretne określenie wydaje się sztuczne (np. czy wirusy są żywe?).
>Nie wiadomo.
Ależ wiadomo. Być może oczekujesz jakiejś magii, ale w świetle współczesnej wiedzy na temat biologii komórki nie ma tam magii, jest "mechaniczność" molekularna.
>No nie wiem, jest w tym moim zdaniu: jeśli nie byłoby w nas sił...
Sęk w tym, że te procesy są termodynamicznie możliwe bez tajemniczych sił.
>Nikomu nie udało się tego powtórzyć.
Niektóre elementy tak. Dla powtórzenia całości, nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów.
>Jeśli powstanie życia jest losowe, to można liczyć prawdopodobieństwo tego zdarzenia.
Jakiego zdarzenia? Powstania współczesnej komórki bakteryjnej? To słomiana kukła.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >>>Czy zgodzisz się z tym? >>Oczywiście, że nie. >>Jeśli prawdopodobieństwo pojawienia się kombinacji cyfr: 23, 27, 29, 30, 33, 40 w lotto wynosi 7,15*10^-8, to śmiało mogę powiedzieć, że w czasie 5600 losowań (od początku tej loterii w Polsce) taka kombinacja nie padła? >Jest trochę inaczej. Miliony ludzi wybiera sześć cyfr przy każdym losowaniu >i niektóre z tych losowych wyborów są trafne. 10^8 jest blisko 10^6. Chyba inaczej rozumiemy prawdopodobieństwo. Losujemy kilka numerków. To, jakie jest prawdopodobieństwo zależy tylko od liczby losowań, niezależnie od tego, czy kupony kupi milion czy 200 osób. Dlatego prawdopodobieństwo wypadnięcia danej kombinacji nawet w jednym losowaniu jest astronomicznie małe. A jednak za każdym razem JAKAŚ kombinacja pada.
>Idąc twoim tokiem myślenia należałoby stwierdzić: Bóg zadecydował, że dziś bakterię tworzy pewna kombinacja par zasad. A po co w tym wszystkim bóg? Naprawdę, nie masz jak sobie utrudniać życia. Bóg to nie odpowiedź, to tylko pozór odpowiedzi, przyznając, że musisz wsadzić boga do jakiegokolwiek punktu naszej rzeczywistości - przegrywasz i poddajesz się. Zwyczajnie - pass. Albo szach, mat, jak wolisz. Gdyby bóg miałbyć odpowiedzią, musiałby najpierw być wyjaśniony fenomen boga, prawa rządzące tym tworem, zasady jego działania, struktura boga, no i oczywiście mechanizmy, jakimi rządził się akt jego woli. Jeśli odpowiesz i udowodnisz każde z tych punktów, przyznam, że faktycznie hipoteza bożej kreacji jest interesująca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Bóg to nie odpowiedź, to tylko pozór odpowiedzi, przyznając, że musisz wsadzić boga do jakiegokolwiek punktu naszej rzeczywistości - przegrywasz i poddajesz się. Zwyczajnie - pass. Albo szach, mat, jak wolisz.Mówiąc, że życie stworzył Bóg przegrywam i poddaję się? Inni wierzący ludzie też przegrywają? > Jeśli odpowiesz i udowodnisz każde z tych punktów,> przyznam, że faktycznie hipoteza bożej kreacji jest interesująca.Nie udowodnię, hipoteza jest niefalsyfikowalna.  Jeśli mimo tego nadal cię to interesuje, to pewnie w którymś tam wątku będzie okazja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Bóg to nie odpowiedź, to tylko pozór odpowiedzi, przyznając, że musisz wsadzić boga do jakiegokolwiek punktu naszej rzeczywistości - przegrywasz i poddajesz się. Zwyczajnie - pass. Albo szach, mat, jak wolisz.> Mówiąc, że życie stworzył Bóg przegrywam i poddaję się?> Inni wierzący ludzie też przegrywają?Dokładnie tak. Zamiast iść dalej i szukać, siadają na płyciźnie. > >Jeśli odpowiesz i udowodnisz każde z tych punktów,> >przyznam, że faktycznie hipoteza bożej kreacji jest interesująca.> Nie udowodnię, hipoteza jest niefalsyfikowalna.  > Jeśli mimo tego nadal cię to interesuje, to pewnie w którymś tam wątku będzie okazja.Nie mówię o przemyśleniach filozoficznych, ale o takich dowodach, jakich oczekujesz od innych dziedzin przyrodoznawstwa. Nadal nie rozumiesz, dlaczego hipoteza udziału boga jest po prostu leniwym rozwiązaniem? Dobrym tylko dla osobników łatwowiernych, naiwnych i zwyczajnie - leniwych? Takich, którym wystarczy odpowiedź "bo tak".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>Zamiast iść dalej i szukać, siadają na płyciźnie.
Bzdurka. Uważasz, że wierzący ludzie nie mogą być ekspertami w dziedzinach, które wybrali?
>Nie mówię o przemyśleniach filozoficznych, ale o takich dowodach, jakich oczekujesz od innych dziedzin przyrodoznawstwa.
Szukam takich, jeden z nich jest przedstawiony w tym wątku.
>Nadal nie rozumiesz, dlaczego hipoteza udziału boga jest po prostu leniwym rozwiązaniem?
Dlaczego tak sądzisz? Uważasz, że ludzie wierzący nie mogą być dobrymi naukowcami i wyjaśniać praw wszechświata? Bóg jest na końcu czy też na początku tego wszystkiego, pośrodku jest wiele do odkrycia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Zamiast iść dalej i szukać, siadają na płyciźnie. >Bzdurka. Uważasz, że wierzący ludzie nie mogą być ekspertami w dziedzinach, które wybrali? Oczywiście. Wiara w akt kreacji nie przeszkadza w byciu doskonałym i perfekcyjnym inżynierem. Ale w dziedzinie biologii czy fizyki przeszkadza. Wpływa na interpretację obserwacji i zawęża pola badawcze. Dlaczego zresztą odsetek wierzących osób wśród najtęższych głów jest śmiesznie niski? De facto w gronie biologów, z jakimi spotykam się na konferencjach i tego typu imprezach nie ma praktycznie nikogo dogmatycznie wierzącego. Deizm się trafia, ale dość wątpliwy - w sensie agnostyczny. >>Nie mówię o przemyśleniach filozoficznych, ale o takich dowodach, jakich oczekujesz od innych dziedzin przyrodoznawstwa. >Szukam takich, jeden z nich jest przedstawiony w tym wątku. Aby szukać dowodów musiałbyś usiąść w laboratorium i popracować. I przede wszystkim kształcić się. Szukać danych, wyników eksperymentów, hipotez, wyjaśnień. Bez tego właśnie siadłeś na płyciźnie. Wymyśliłeś sobie tezę, i teraz wbrew faktom naginasz wszystko, aby ją utrzymać. Czyli co by się nie działo - to nie ważne, bo bóg to zrobił i już. Tak wygląda szukanie prawdy? Odkrywanie wyjaśnień? Rany... mam jakieś dziwne wymagania. Oczekuję dociekliwości i kompetencji... >>Nadal nie rozumiesz, dlaczego hipoteza udziału boga jest po prostu leniwym rozwiązaniem? >Dlaczego tak sądzisz? Uważasz, że ludzie wierzący nie mogą być dobrymi naukowcami i wyjaśniać praw wszechświata? >Bóg jest na końcu czy też na początku tego wszystkiego, pośrodku jest wiele do odkrycia. Nie jest. Moje zdanie jest tak samo dobre jak Twoje. Co więcej - nie da się popranie udowodnić nieistnienia, więc póki co dowodzi się tezy twierdzącej. Czyli istnienia. Skoro nie ma żadnych dowodów istnienia boga, to moje zdanie jest bardziej uprawnione od Twojego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał (2046 punktów) | >Uważasz, że ludzie wierzący nie mogą być dobrymi naukowcami i wyjaśniać praw wszechświata?
Żeby być dobrym naukowcem, trzeba działać w zgodzie z metodologią, a to wyklucza przyjmowanie hipotez ad hoc.
Znam wierzących, którzy są dobrymi naukowcami, ale nie uwzględniają oni hipotezy Boga w swoich badaniach. Po prostu robią swoją robotę, a wiara to co innego - ich prywatna sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) |
>Wszelkie procesy życiowe zachodzące w organizmach żywych są podtrzymywane przez "życie". Komórka żywa i martwa nie różni się niczym pod względem własności fizycznych. Bzdurka - oczywiście że się różni. Dość szybko można zauważyć różnicę mikroskopowo, molekularnie nawet szybciej. Skąd takie pomysły?!
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > >Wszelkie procesy życiowe zachodzące w organizmach żywych są podtrzymywane przez "życie". Komórka żywa i martwa nie różni się niczym pod względem własności fizycznych.> Bzdurka - oczywiście że się różni. Dość szybko można zauważyć różnicę mikroskopowo, molekularnie nawet szybciej. Skąd takie pomysły?!Przecież pisze, że się nie zna na biologii  Tylko nie do końca rozumiem dlaczego próbuje o niej rozmawiać, nie zdobywszy uprzednio choćby podstawowej wiedzy na ten temat
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Przecież pisze, że się nie zna na biologii  > Tylko nie do końca rozumiem dlaczego próbuje o niej rozmawiać, nie zdobywszy uprzednio choćby podstawowej wiedzy na ten temat  Dobre pytanie. Ale to chyba typowe dla wielu użytkowników forum - wypowiadać się i to tym uparciej, im mniej obycia w temacie, na który się rozmawia. W sumie to oczywiste, ktoś, kto raczył poczytać o tym, nie będzie się wykłócał, bo będzie WIEDZIAŁ o co chodzi. Przynajmniej, jakie są rozpatrywane możliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Bzdurka - oczywiście że się różni. Dość szybko można zauważyć różnicę mikroskopowo, molekularnie nawet szybciej. Skąd takie pomysły?!
Co masz na myśli "dość szybko"? Nie widać od razu, tylko po paru chwilach możemy to stwierdzić?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Bzdurka - oczywiście że się różni. Dość szybko można zauważyć różnicę mikroskopowo, molekularnie nawet szybciej. Skąd takie pomysły?! >Co masz na myśli "dość szybko"? Nie widać od razu, tylko po paru chwilach możemy to stwierdzić? W rzeczywistości oznaki śmierci komórki widać przed jej śmiercią. Więc mogę istnieje cała skala objawów, zależnie od typu komórki, które wskazują na proces zabijania komórki, oraz pełna gama objawów tuż po jej śmierci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >W rzeczywistości oznaki śmierci komórki widać przed jej śmiercią. >Więc mogę istnieje cała skala objawów, zależnie od typu komórki, które wskazują na proces zabijania komórki, oraz pełna gama objawów tuż po jej śmierci.
Hmm, proces zabijania komórki trwa, ale śmierć następuje w pewnym, dobrze określonym momencie czy też nie da się tego określić jako takiej wyraźnej granicy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>W rzeczywistości oznaki śmierci komórki widać przed jej śmiercią. >>Więc mogę istnieje cała skala objawów, zależnie od typu komórki, które wskazują na proces zabijania komórki, oraz pełna gama objawów tuż po jej śmierci. >Hmm, proces zabijania komórki trwa, >ale śmierć następuje w pewnym, dobrze określonym momencie czy też nie da się tego określić jako takiej wyraźnej granicy? Istnieje granica, po przekroczeniu której destrukcja następuje nieuchronnie. Ale proces trwa, tak samo jak zgon człowieka trwa. Może mózg nie pracować, a całe ciało przez pewien czas żyć. Albo odwrotnie - ciało może umierać po kawałku, a mózg może żyć. Dlaczego Cię dziwi ciągłość śmierci? Czy nie dlatego, że oczekujesz konkretnego momentu ucieczki duszy Takiego momentu nie ma, bowiem życie to procesy metaboliczne, które trwają po śmierci. Dowodem może być np., zdolność do rozciągnięcia mięśni, co jest procesem wymagającym dostawy energii, i które utrzymuje się pewien czas po zgonie, dopiero po dłuższym czasie pojawia się rigor mortis, wynikające z wyczerpania energii. Oczywiście ATP wyczerpuje się, bo pierwszymi organellami niszczonymi w procesie umierania są mitochondria. Może raczej jednymi z pierwszych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Dlaczego Cię dziwi ciągłość śmierci?Zawsze sądziłem, że śmierć to coś jednoznacznie określonego, takie tak-nie. Nie dziwi, raczej pytam ciebie o to, wydaje się, że wiesz więcej z biologii. Jeśli śmierć to proces ciągły, to jaka jest właściwie odpowiedź na pytanie: czy komórka przed śmiercią i po jest taka sama chemicznie? Co bierzemy jako "przed śmiercią", cały proces rozpoczynający się jeszcze gdy komórka ewidentnie żyje? "Pełna gama objawów tuż po jej śmierci" - tuż, czyli proces ten nie ma wprawdzie dobrze określonego początku, ale koniec jest potwierdzony. Z punktu widzenia biologii śmierć komórki to proces ciągły, nieco inaczej niż się powszechnie sądzi? Nie da się znaleźć lepszego początku tego procesu niż pierwsze objawy "śmiertelnej choroby" dla komórki? > Czy nie dlatego, że oczekujesz konkretnego momentu ucieczki duszyDlatego
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | > >Dlaczego Cię dziwi ciągłość śmierci?> Zawsze sądziłem, że śmierć to coś jednoznacznie określonego, takie tak-nie.Tak nie jest. > Nie dziwi, raczej pytam ciebie o to, wydaje się, że wiesz więcej z biologii.> Jeśli śmierć to proces ciągły, to jaka jest właściwie odpowiedź na pytanie:> czy komórka przed śmiercią i po jest taka sama chemicznie?Jeszcze raz. Stan obumierania komórki to progres. Jest taki czas progresu, w którym komórka jest w stanie cofnąć się do wejściowej formy albo pozostać w stanie "pogorszonej jakości", w stanie zwiększonego "nieuporządkowania". Istnieje również punkt krytyczny, po przekroczeniu którego procesu nie da się cofnąć ani zatrzymać. To nie jest jedna określona reakcja chemiczna, ale pewien proces zmian metabolicznych. > Co bierzemy jako "przed śmiercią", cały proces rozpoczynający się jeszcze gdy komórka ewidentnie żyje?Zwykle komórki traktuje się jako martwe dopiero po ustaniu procesu obumierania. Czyli po zakończeniu procesu. Jednak ich los jest przesądzony od pewnego momentu i zmiany obserwowane są dość specyficzne. De facto stan przekroczenia progu "zatrzymania" można traktować podobnie jak śmierć mózgową pacjenta. > "Pełna gama objawów tuż po jej śmierci" - tuż, czyli proces ten nie ma wprawdzie dobrze określonego początku, ale koniec jest potwierdzony.No wiesz - jak zaczyna się udar to również nie wiemy, jak się skończy. Jak ciało zaczyna śmierdzieć, to wszystko wiemy. Tu jest podobnie. > Z punktu widzenia biologii śmierć komórki to proces ciągły, nieco inaczej niż się powszechnie sądzi?> Nie da się znaleźć lepszego początku tego procesu niż pierwsze objawy "śmiertelnej choroby" dla komórki?Nie da się. > >Czy nie dlatego, że oczekujesz konkretnego momentu ucieczki duszy> Dlatego  A po co?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > >Nie da się znaleźć lepszego początku tego procesu niż pierwsze objawy "śmiertelnej choroby" dla komórki?> Nie da się.Skoro się nie da, to nie da. Chciałbym jednak zasugerować hipotetyczną sytuację, w której za ileś tam lat biolodzy stwierdzą: już wiemy co się dzieje w momencie śmierci, i tu następuje opis procesu, coś w stylu: ucieczka cząsteczki elementarnej bozona-higsa z atomów węgla, co powoduje rozpad wiązań energetycznych. Wcześniej fizycy przewidywali tylko teoretycznie istnienie tych cząsteczek, ale od pewnego czasu wiemy jak je wykrywać i okazały się one bezpośrednią przyczyną śmierci komórek. Czy taka sytuacja w przyszłości jest możliwa? Czy może istnieje w biologii jakieś prawo w stylu zasady nieoznaczoności, które mówi: nie da stwierdzić kiedy komórka umiera? > >Dlatego  > A po co?By mieć kolejną poszlakę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Michał (2046 punktów) | Tak jak pisała Ania, śmierć można opisać jako serię zmian chemicznych. Właściwie jest wiele mechanizmów, prowadzących do śmierci.
Opiszę więcej szczegółów, może lepiej zrozumiesz o co chodzi.
Przykładowo, śmierć w komórkach ssaczych możesz zaindukować czynnikiem chemicznym blokującym enzymy fosforylujące białka (przyłączające grupy fosforanowe do pewnych reszt aminokwasowych w białkach). W ten sposób zmniejsza się ilość białek fosforylowanych w komórce, w tym specjalnego białka, które gdy nie ma przyłączonej grupy fosforanowej, wiąże się do innego białka na powierzchni mitochondriów. Kompleks w błonie mitochondrialnej powoduje translokację cytochromu c (uczestnika łańcucha oddechowego) z mitochondrium do cytosolu, gdzie tworzy kompleks aktywujący kaskadę proteaz - enzymów przecinających łańcuchy białkowe. Proteazy dokonują serii cięć ważnych białek, które nie mogą pełnić już swojej funkcji. Jednym ze skutków jest przecięcie białek szkieletu podbłonowego, co powoduje kurczenie się komórki i jej "odpączkowanie".
Można w tym celu użyć innych czynników, np. nadtlenku wodoru lub promieniowania UV, które doprowadzają do pewnych uszkodzeń, co z kolei uruchamia proces prowadzący do śmierci.
W zależności od czasu ekspozycji na czynnik i w zależności od zmian spowodowanych czynnikiem, proces ten może zostać zahamowany czy nawet odwrócony. Komórka, która zaczęła się kurczyć i dla której zaobserwowaliśmy morfologiczne objawy obumierania, może przeżyć. Jak daleko zajdzie proces zmian chemicznych zależy, czy komórka odzyska potencjał podziałowy, czy może go utraci mimo przeżycia, a może proces zajdzie za daleko i śmierć będzie nieuchronna. To wszystko zależy od szeregu czynników działających często przeciwstawnie do siebie.
Następnym razem w czasie świąt przy okazji zabijania karpia, zaraz po zabiciu (o ile praktykujesz ten obyczaj) możesz mu rozciąć brzuch i spojrzeć na serce. Powinno nadal bić jeszcze przez w miarę długi czas, podczas gdy mózg już dawno przestał działać i nie ma szans na powrót ryby do życia. Okazuje się, że mięsień sercowy nadal żyje, podczas gdy o całej rybie raczej powiemy, że nie żyje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Tak jak pisała Ania, śmierć można opisać jako serię zmian chemicznych. Właściwie jest wiele mechanizmów, prowadzących do śmierci.
Nie to jest problemem. Wiem, że wiele mechanizmów prowadzi do śmierci. Pytanie jest takie: czy śmierć to proces ciągły czy też jakaś zmiana w komórce jest bezpośrednią przyczyną śmierci. Zmiany w komórce mogą być różne, wiemy że niektóre spowodują śmierć, ale czy można znaleźć taką zmianę, po której komórka już na pewno jest martwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | Rozumiem, że masz jakieś poważne problemy ze zrozumieniem tego, co Ania ci tak cierpliwie tłumaczy? Może - skoro jej wyjaśnienia ci nie wystarczą (ewidentnie nie wystarczą, po raz n-ty powtarzasz te same pytania, na które udzielono ci już odpowiedzi) - poguglaj sobie trochę na ten temat, zdobądź nieco wiedzy i wtedy ponów dyskusję. Albo - jeszcze lepiej - tutaj masz podstawową bazę publikacji z dziedzin biomedycznych; wpisz sobie "apoptosis", "necrosis", "cell death" czy czego tam do szczęścia potrzebujesz, zaznacz, że wolisz "review" od "research" i studiuj (przynajmniej niektóre prace powinny być dostępne bezpłatnie, jeśli któreś z nich cię wyjątkowo zainteresują, mogę ci ewentualnie podesłać na priva).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał (2046 punktów) | >Pytanie jest takie: czy śmierć to proces ciągły czy też jakaś zmiana w komórce jest bezpośrednią przyczyną śmierci.
Wielokrotnie pisaliśmy, że to proces ciągły, kaskada procesów chemicznych. Dawałem przykład, w jaki sposób to następuje. W czym problem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > >>Nie da się znaleźć lepszego początku tego procesu niż pierwsze objawy "śmiertelnej choroby" dla komórki?> >Nie da się.> Skoro się nie da, to nie da.> Chciałbym jednak zasugerować hipotetyczną sytuację, w której za ileś tam lat biolodzy stwierdzą: już wiemy co się dzieje w momencie śmierci, i tu następuje opis procesu, coś w stylu: ucieczka cząsteczki elementarnej bozona-higsa z atomów węgla, co powoduje rozpad wiązań energetycznych. Wcześniej fizycy przewidywali tylko teoretycznie istnienie tych> cząsteczek, ale od pewnego czasu wiemy jak je wykrywać i okazały się one bezpośrednią przyczyną śmierci komórek.Jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce, dostosuję swoją opinię. Ale nie wcześniej. Przewidywano wiele dziwacznych rzeczy, zaledwie nieliczne faktycznie się potwierdziły w rzeczywistości. Dlatego nie wierzymy w takie przewidywania, o ile nie są podparte jakimiś obserwacjami. Np. Darwin przewidział istnienie auksyn. Ale zrobił to na podstawie obserwacji zachowania pędów. Nie wydumał tego z niczego. Jeśli masz jakieś obserwacje, sugerujące istnienie takich cząstek - słucham. Jeśli nie - skończ temat. Twoje dywagacje nie są lepsze niż moje, na temat różowego jednorożca na księżycu Saturna. > Czy taka sytuacja w przyszłości jest możliwa?Teoretycznie tak. Ale nie zastanawiam się nad tym. Podobnie jak Ty nie zastanawiasz się i nie układasz życia w oparciu o teoretyczne istnienie różowego jednorożca na księżycu Saturna. Przecież teoretycznie jest to możliwe! > Czy może istnieje w biologii jakieś prawo w stylu zasady nieoznaczoności, które mówi: nie da stwierdzić kiedy komórka umiera?Nie. Póki co nie da się określić dokładnie tego momentu. Obserwujemy tylko, że niekiedy komórki wracają z tego szlaku reakcji, niekiedy zatrzymują się w nim, a niekiedy lecą dalej i protoplast obumiera. > >>Dlatego  > >A po co?> By mieć kolejną poszlakę.Nie - by mieć kolejne niepotrzebne i bezpodstawne założenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce, dostosuję swoją opinię. Ale nie wcześniej.
W takim razie po prostu źle się wyraziłem pisząc: komórka żywa i martwa są takie same pod względem fizycznym i chemicznym. Teraz tak bym to sformułował:
Nauka dziś mówi, że nie zna takiego chemicznego czy fizycznego procesu, który byłby bezpośrednią przyczyną śmierci komórki. Tak proces być może zostanie odkryty w przyszłości. Dziś możemy się tylko zastanawiać, czy śmierć komórki da się w ten sposób określić.
Jeśli w przyszłości okaże się, że taki moment rzeczywiście istnieje, to będziemy mogli stwierdzać: nauka nie wiedziała, czy istnieje i jaki jest to proces, dla nauki, komórka żywa i martwa były takie same pod względem fizycznym i chemicznym. Biologowie nie potrafili powiedzieć czy istnieje taki moment, więc pytanie o to też pozostawało bez odpowiedzi. Czy zgodzisz się z takim opisem problemu?
Ja nadal przyjmuję, że śmierć komórki to proces typu tak/nie, mimo nie potwierdzenia tego przez biologów, ale każdy może dowolnie wybrać swoje widzimisię w tym względzie, bo nie zostało to potwierdzone ani zaprzeczone przez naukę. Po przyjęciu takiego założenia, mogę też mówić: nauka dziś nie widzi różnicy, nie potrafi określić dokładnie tego momentu.
>Nie - by mieć kolejne niepotrzebne i bezpodstawne założenie.
Właśnie, że tak. Mam kolejną poszlakę, opartą na założeniach, które mogą się nie sprawdzić, ale jednak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > Nauka dziś mówi, że nie zna takiego chemicznego czy fizycznego procesu, który byłby bezpośrednią przyczyną śmierci komórki.Tradycyjnie już twoje zrozumienie słowa pisanego mieści się gdzieś w okolicach zera bezwzględnego. Nauka zna całą masę procesów prowadzących do śmierci komórki - są to procesy stosunkowo dobrze przebadane i opisane, a wiedza o nich ulega nieustannej rozbudowie. Zasadniczo nic nie wskazuje na możliwość pojawienia się jakiegokolwiek konkretnego bezpośredniego prztyczka - to twój prywatny problem (natury intelektualnej), że zrozumienie faktu, że śmierć komórki jest procesem, a nie jakimś metafizycznym punktem, przekracza twoje możliwości. > Ja nadal przyjmuję, że śmierć komórki to proces typu tak/nieBardzo głupio przyjmujesz - ale nie pierwszy to taki przypadek na tym forum, że ktoś, nie zważając na fakty, przyjmuje sobie "coś". > mimo nie potwierdzenia tego przez biologów Tego nie warto komentować. > każdy może dowolnie wybrać swoje widzimisię w tym względzieWłaściwie każdy na każdym polu może sobie dowolne widzimisię przyjąć, dobrze jednak, by jednocześnie taki "przyjmujący widzimisię" nie uzurpował sobie prawa do miana człowieka inteligentnego czy wykształconego. > bo nie zostało to potwierdzone ani zaprzeczone przez naukę.Nauka zasadniczo nieczemu nie zaprzecza w sposób jednoznaczny. Równie dobrze możesz sobie przyjąć w ramach widzimisię, że nad każdą apoptotyczną komórką śpiewają całe niewidzialne chóry anielskie, a każde ciałko apoptotyczne jest z osobna namaszczane przez "Ducha" przed pożarciem przez makrofagi. A że będzie to założenie idiotyczne, nie powinno ci przeszkadzać. Nauka nie deklaruje przecież, że niewidzialnych, mikroskopijnych chórów anielskich nie ma. > Po przyjęciu takiego założenia, mogę też mówić: nauka dziś nie widzi różnicy, nie potrafi określić dokładnie tego momentu.Tak. Zależnie od skali głupoty założenia, rozmaicie głupie wnioski mogą się pojawiać. > Właśnie, że tak. Mam kolejną poszlakę, opartą na założeniach, które mogą się nie sprawdzić, ale jednak.Nie powiem ci, co masz, bo musiałabym się sama wymoderować potem. Fuj.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | > Zasadniczo nic nie wskazuje na możliwość pojawienia się jakiegokolwiek konkretnego bezpośredniego prztyczka
Super. Poczekamy, zobaczymy. Zasadniczo nauka na razie nie potrafi powiedzieć czym jest życie ani czym jest śmierć. Każdy może zastanawiać się nad różnymi hipotezami i nie tak łatwo powiedzieć kto jest bliższy prawdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 12 na 12 | liliac (147340 punktów) | Błyskotliwa odpowiedź totalnego laika i ignoranta, fana własnych hipotez bazujących na widzimisię li i jedynie, ostentacyjnie olewającego dostępną powszechnie wiedzę naukową. Nie bądź żenujący, dobrze? Teorie można tworzyć, jeśli ma się niezbędną do tego wiedzę, inaczej wychodzi się na durnia. PS Zasadniczo nic nie wskazuje na istnienie krasnoludków sikających do mleka, co znacząco mogłoby wspomagać proces kwaśnięcia tegoż, jednak poczekamy, zobaczymy. Mamy przecież nawet silną poszlakę wzmacniającą ten koncept - postępująca degradacja środowiska naturalnego i potencjalnie idące za tym zmniejszenie populacji krasnoludków mogły walnie się przyczynić do zmniejszenia dostępności kwaśnego mleka na rynku. PS2 Zasadniczo nic nie wskazuje na to, by okłady z ciepłego mleka leczyły raka, jednak poczekamy, zobaczymy. Wszak to ciekawy pomysł i może jeszcze kiedyś nauka się na nim pozna, a do tego momentu przyjmijmy roboczo, że jednak leczy. Ech, gdyby głupota miała skrzydła...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >> Zasadniczo nic nie wskazuje na możliwość pojawienia się jakiegokolwiek konkretnego bezpośredniego prztyczka >Super. Poczekamy, zobaczymy. >Zasadniczo nauka na razie nie potrafi powiedzieć czym jest życie ani czym jest śmierć. >Każdy może zastanawiać się nad różnymi hipotezami i nie tak łatwo powiedzieć kto jest bliższy prawdy. Tym razem już minus. A dlaczego? Wyjaśniamy Ci tysiące razy, co nauka wie. A nasza wiedza to zaledwie wierzchołek góry lodowej - my też nie wiemy miliona rzeczy, które nauce są znane. Ale nadal, uparcie jak pięciolatek, brniesz w swoją fantazję. I powtarzasz z uporem maniaka "nauka nie wie czym jest życie". Najpierw spędź dekady na zgłebianiu tego, co nauka wie, a później może posłucham Twojego argumentu. Teraz, jako laik zwyczajnie nie masz prawa do takiego stwierdzenia. Podobnie jak ja nie mam prawa do stwierdzenia "nauka nie potrafi wyjaśnić dlaczego samolot się unosi". Żarcik, bo to akurat z grubsza rozumiem, ale w fizyce nie czuję się na tyle mocna, aby wdawać się w szczegółową dyskusję. A już na pewno nie miałabym czelności spierać się z fizyką, jako nauką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Wyjaśniamy Ci tysiące razy, co nauka wie.
Nauka wie, jak powstało życie? Wydaje mi się, że nie, ale może mam przedawnione informacje? Śmierć to dziś dla naukowców proces ciągły, ale sama napisałaś, że w przyszłości może się okazać, że to jednak proces typu tak-nie. Wiemy co doprowadza komórki do śmierci, znamy symptomy "chorób", ale to nie to samo co powiedzieć, kiedy następuje śmierć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Wyjaśniamy Ci tysiące razy, co nauka wie. >Nauka wie, jak powstało życie? Wydaje mi się, że nie, ale może mam przedawnione informacje? >Śmierć to dziś dla naukowców proces ciągły, ale sama napisałaś, że w przyszłości może się okazać, że to jednak proces typu tak-nie. Jeszcze raz - wiemy sporo, ale nie wszystko. To jednak nie jest argument. Nie można wkładać boga w każde niezbadane do tej pory pole! Nie wiemy jak przenosi się sygnał z tonoplastu na odpowiedź grawitropiczną. Czy to oznacza, że bóg osobiście to robi? To jest ta sama argumentacja! Gdybyś nie wiedział, dlaczego samolot się unosi, to uznałbyś, że to boski podmuch? Po za tym nawet teolodzy nie akceptują takiego stawiania sprawy - i słusznie z ich punktu widzenia, bo wystarczająco często podpierano się niewiedzą jako argumentem, a po zdobyciu wiedzy co dalej? Czy to oznacza, że bóg jest niepotrzebny? Teraz zapobiegają takim problemom twierdząc, że proces naturalny, ale i tak palec boży - niech im będzie. >Wiemy co doprowadza komórki do śmierci, znamy symptomy "chorób", ale to nie to samo co powiedzieć, kiedy następuje śmierć. Nie mówimy o chorobach, apoptoza to nie choroba.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Jeszcze raz - wiemy sporo, ale nie wszystko. To jednak nie jest argument.
Życie pochodzi od Boga - wierzę w to głęboko i brak wiedzy w temacie momentu śmierci może oznaczać, że jest to prawda. To nie jest argument, a tylko poszlaka.
>Nie mówimy o chorobach, apoptoza to nie choroba.
Na poziomie komórki mówimy o procesach chemicznych? Wszystko jedno czy komórka umiera, bo celowo dostała sygnał chemiczny, czy też proces chemiczny był niezaplanowany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | PanBuk (6257 punktów) | >Życie pochodzi od Boga - wierzę w to głęboko i brak wiedzy w temacie momentu śmierci może oznaczać, że jest to prawda. To nie jest argument, a tylko poszlaka.
Świadectwa wiary - czy to na pewno dobry adres?
Zastanawia mnie na ilu portalach religianckich masz bana za swoje teorie? Bo jak na razie, ciągnie Cie do boga racjonalizmu, chyba tylko tutaj jeszcze jakoś Cie traktują... Nie uważasz że smutne?
Czy można Ci jakoś pomóc abyś osiągnął wiosenny spokój emocji?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | >Zastanawia mnie na ilu portalach religianckich masz bana za swoje teorie?
Nie udzielam się na typowo katolickich portalach religijnych. Uważam się za racjonalistę, wielu rzeczy związanych z tradycją religijną nie akceptuję. Kwestia istnienia Boga jest czymś innym niż trzymanie się obrzędów i dogmatów z dawnych czasów. Nauka jest przydatnym narzędziem do likwidowania przesądów, a niektóre jej wnioski, też niewyjaśnione problemy, są poszlakami świadczącymi o istnieniu Boga. Może czegoś tam nauka jeszcze nie odkryła, a może nigdy będzie mogła tego dowieść, bo ich przyczyną są niematerialne źródła.
>Bo jak na razie, ciągnie Cie do boga racjonalizmu, chyba tylko tutaj jeszcze jakoś Cie traktują... >Nie uważasz że smutne?
Nie, bo Bóg musi też być racjonalny, raz ustalone prawa będą działać wiecznie, nawet jeśli chwilowo, w pewnych okolicznościach będą prowadzić do sytuacji niezrozumiałych z ograniczonego punktu widzenia takich istot jak my.
>Czy można Ci jakoś pomóc abyś osiągnął wiosenny spokój emocji?
Pewnie! Udzielam się na tym forum po to, by czegoś się dowiedzieć. Przedstawiam sprawy tak, jakby Bóg istniał, fajnie by było gdyby o tym pamiętano. Sądzę, że wiele wniosków tu wysnuwanych jest wynikiem założenia "Bóg nie istnieje" a mi raczej chodzi o to by sprawa istnienia Boga była wnioskiem z dyskusji.
Czy jeśli rzeczywiście szanse na powstanie życia wynoszą 1/10^10000 to uznałbyś istnienie inteligencji co najmniej takiej ja nasza za właściwy wniosek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Sądzę, że wiele wniosków tu wysnuwanych jest wynikiem założenia "Bóg nie istnieje" >a mi raczej chodzi o to by sprawa istnienia Boga była wnioskiem z dyskusji. >Czy jeśli rzeczywiście szanse na powstanie życia wynoszą 1/10^10000 >to uznałbyś istnienie inteligencji co najmniej takiej ja nasza za właściwy wniosek? A Don Kichota znasz ?  Wiesz, kiedy zaczynałem Tu pisać, wydawało mi się, że odkrywam coś nowego, że ludzie, zniechęceni do Kościoła Katolickiego i jego kłamstw po prostu odrzucają jego nauki i staja się ateistami w wyniku tego odrzucenia, że po prostu przestają szukać po zorientowaniu się, że KRK kłamie. Że wystarczy rzucić temat i gdzie jak gdzie ale tutaj łatwo uzyskasz odpowiedzi na odwieczne pytania! Przecież NAUKA wszystko wyjaśnia! Okazuje się jednak, że NIE WYJAŚNIA! Twierdzi, że wyjaśnia albo wyjaśni w przyszłości ale nic takiego się nie dzieje! Przez parę lat pisania tutaj, doszedłem do dość przerażających wniosków: NAUKA, która miała wszystko wyjaśnić, mówi że coś wybuchło - nie wiadomo co ale NA PEWNO nie sprawił tego Bóg. Coś wyewoluowało! Ale tak właściwie nie wiadomo co, ani skąd się wzięło. Wiadomo jedno: "TO NA PEWNO NIE BYŁ BÓG". Skąd wiadomo? NIE WIADOMO. ALE TO NIE BYŁ BÓG. Patrzę na samochody, samoloty, reaktory nuklearne, widzę, że jest jakiś CEL ich istnienia. Uważam, że racjonalnie jest twierdzić, że świadomy intelekt zadecydował o ich powstaniu, bo widać cel ich istnienia. Jeśli ten sam wniosek wyciągam w stosunku do jakże bardziej skomplikowanego i uporządkowanego wszechświata, czy DNA, to JESTEM GŁUPCEM... Chciałbym o tym podyskutować! Zapytać kogoś, DLACZEGO głupie jest takie myślenie. "Bo wróżki i elfy"??? Słucham??? Przecież kwaśne mleko to co innego, niż powstawanie wszechświatów??? Czy więc jesteś debilem, skłaniając się ku temu, że jednak KTOŚ w "tym wszystkim" maczał palce? Któż to wie  Może tylko sobie wymyślasz coś, co zaspokaja TWOJE "myślenie życzeniowe" a może... Może po prostu taka jest prawda? A może jest zupełnie odwrotnie? Może to właśnie ateizm daje Ci złudę bezpieczeństwa, bo jeśli okazałoby się jednak, że "ten Bóg to całkiem realny jest", to przecież Jego główną cechą jest sprawiedliwość! A przecież NIE MA JASNYCH DOWODÓW! Jeśli więc nie ma JASNYCH dowodów, to nikt NIE MOŻE Cię osądzać za to, że nie uwierzyłeś w Boga. Możesz więc robić co chcesz i jak chcesz... Boska sprawiedliwość Go przecież ogranicza... "Nie było dowodów!". I tu możesz się przekonać, czym jest "miecz obosieczny, ostry". Przecież samo poddanie pod dyskusję istnienia absolutu, Kogoś, kto był przed nami i wie znacznie więcej dopuszcza Jego istnienie! Jeśli coś JEST MOŻLIWE, to należy to brać pod uwagę? Czyż nie? Pan Dawkins odnosząc się do dowodu ontologicznego Anzelma (świętego, czy nie, nie mnie to oceniać), pisze, że "to urąga logice", chociaż nie pisze dlaczego... (Bóg urojony, str 48). Wynika z tego prosta korelacja: "Dowody są niewystarczające - ergo - Nie ma Boga, jestem usprawiedliwiony". Cóż odpowiedzieć; "Rzymian 1:1-32 Rzymian 2, 1-29, Koryntian 1,1-31, " Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Michał (2046 punktów) | >Przecież NAUKA wszystko wyjaśnia! Okazuje się jednak, że NIE WYJAŚNIA! Twierdzi, że wyjaśnia albo wyjaśni w przyszłości ale nic takiego się nie dzieje!
Rozumiem, że liczy się dla Ciebie szybka i prosta odpowiedź na "odwieczne pytania", a jeśli nauka takowej szybko nie udzieli, to znaczy, że nie udzieli jej w ogóle. Lepsza jest zatem koncepcja Boga - szybka odpowiedź na "odwieczne pytania", wyjaśnia wszystko.
Słynna zapchajdziura.
Jak powstał wszechświat? Ustalenie, że "coś wybuchło" to dla Ciebie za mało. Bóg to dla Ciebie wystarczająco.
A oto co dokładnie koncepcja Boga wyjaśnia w tym wypadku: - Jak powstał wszechświat? Bóg go stworzył. - Jak Bóg stworzył wszechświat? Nie wiadomo. - Na czym miałoby polegać stwarzanie? Nie wiadomo. - Czy Bóg jest w naszej rzeczywistości, czy może poza nią? Nie wiadomo. - Jak Bóg wpływa na naszą rzeczywistość? Nie wiadomo. - Czym jest właściwie Bóg? Nie wiadomo. - Jak powstał Bóg? Nie wiadomo.
Nie wiadomo co stworzyło nie wiadomo jak wszechświat.
Podsumowując, na pytanie "Jak powstał wszechświat?" koncepcja Boga ma odpowiedź "Nie wiadomo jak powstał". Ależ wyczerpujące!
Ta zapchajdziura jest pusta. Sugerujesz, że Bóg wszystko wyjaśnia, tymczasem on nie wyjaśnia niczego.
> Patrzę na samochody, samoloty, reaktory nuklearne, widzę, że jest jakiś CEL ich istnienia.
Po pierwsze, to zgadywanka. Patrząc na niemieckie działo 88 mm niszczące czołgi, na podstawie powyższego rozumowania doszedłbyś do wniosku, że zostało zaprojektowane jako działo przeciwpancerne. Pudło! Miało być działem przeciwlotniczym.
Po drugie i ważniejsze, cel można próbować odgadnąć widząc przedmioty, o których wiemy, że zostały wyprodukowane przez ludzi. Bo wiemy, że ludzie mają cele w swoich działaniach.
Patrząc na skrzydła orła lub analizując budowę atomu, aby móc przypisując im cel musimy założyć, że ktoś je zaprojektował. Ale jeśli pójdziemy dalej i wyciągniemy wniosek, że skoro ma cel, to musiał zostać zaprojektowany, popełnimy petitio proncipii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Wiesz, kiedy zaczynałem Tu pisać, wydawało mi się, że odkrywam coś nowego, że ludzie, zniechęceni do Kościoła Katolickiego i jego kłamstw po prostu odrzucają jego nauki i staja się ateistami w wyniku tego odrzucenia, że po prostu przestają szukać po zorientowaniu się, że KRK kłamie."Mylny błąd!"Racjonaliści najbardziej zniechęceni są do wszelkiej głupoty i nie jest ich wyborem, że łączy się ona najczęściej z religijnością. Im większa religijność, tym większa głupota. Kościół Rzymsko-Katolicki jest wielki stary i ma ogromne środki, dlatego wśród jego wiernych spotyka się elitę intelektualną pozwalającą sobie na krytycyzm i odwagę publikacji swoich poglądów (Oczywiście bez przesady. Magisterium obowiązuje). Podobnie jest wśród starych Kościołów Ewangelicznych. A dalej - im mniejsza sekta tym gorzej, choć najgorszy poziom intelektualny jest wśród tzw. "Badaczy Piśma Świętego". Dlatego "Tygodnik Powszechny" czy "Znak" czytuję od kilkudziesięciu lat, a kilkanaście numerów "Strażnicy" przejrzałem i więcej tych bredni nie chcę oglądać. __________________________________ Uważam się za humanistę i interesuje mnie człowieczeństwo we wszelkich jego przejawach. Na przykład, jak silną potrzebę ewangelizacji musi posiadać człowiek dogmatycznie religijny aby przez parę lat włożyć swój ogromny wysiłek intelektualny w tak wybitnie niewdzięczne środowisko jakim jest dla Pana Racjonalista.pl. Z drugiej strony jak trzeba bardzo mieć "zamknięty umysł" aby przez kilka lat pisywania i podobnież czytywania naszych postów zrozumieć tylko tyle ze światopoglądu naukowego: Cytat:Że wystarczy rzucić temat i gdzie jak gdzie ale tutaj łatwo uzyskasz odpowiedzi na odwieczne pytania! Przecież NAUKA wszystko wyjaśnia! Okazuje się jednak, że NIE WYJAŚNIA! Twierdzi, że wyjaśnia albo wyjaśni w przyszłości ale nic takiego się nie dzieje! Przez parę lat pisania tutaj, doszedłem do dość przerażających wniosków: NAUKA, która miała wszystko wyjaśnić, mówi że coś wybuchło - nie wiadomo co ale NA PEWNO nie sprawił tego Bóg. Coś wyewoluowało! Ale tak właściwie nie wiadomo co, ani skąd się wzięło. Wiadomo jedno: "TO NA PEWNO NIE BYŁ BÓG". Skąd wiadomo? NIE WIADOMO. ALE TO NIE BYŁ BÓG. --------------------------------------------- Cóż mogę powiedzieć: "SUWMIARKA". -Cooo? SUWMIARKA. Suwmiarka mierzy skutecznie różne rzeczy, więc od tej pory, będziemy używać SUWMIARKI do badania wszystkiego. Skoro zmierzyła kulkę, kapsel i scyzoryk, to może zmierzyć wszystko. -eee, a co z natężeniem pola elektromagnetycznego? -SUWMIARKA! Jeżeli suwmiarka nie może czegoś zmierzyć, to znaczy, że to coś nie istnieje. -ale... kolor, zapach, miłość? SUWMIARKA. To, co opisujesz nie mieści się w kategoriach mierzalnych SUWMIARKĄ, a ja nie muszę z Tobą dyskutować, bo Twoje poglądy są NIESUWMIARKOWE! Możemy więc dyskutować miesiącami i zastanawiać się, jak SUWMIARKA mogłaby mierzyć kolory ale jeśli okaże się, że SUWMIARKA się do tego nie nadaje, to jesteś głupi. -Eee więc czym jest miłość? -Na razie nie wiemy ale wiemy jedno: TO SIĘ NA PEWNO DA ZMIERZYĆ SUWMIARKĄ i kiedyś SUWMIARKA to zmierzy! > Patrzę na samochody, samoloty, reaktory nuklearne, widzę, że jest jakiś CEL ich istnienia.> Uważam, że racjonalnie jest twierdzić, że świadomy intelekt zadecydował o ich powstaniu, bo widać cel ich istnienia. Jeśli ten sam wniosek wyciągam w stosunku do jakże bardziej skomplikowanego i uporządkowanego wszechświata, czy DNA, to JESTEM GŁUPCEM... Chciałbym o tym podyskutować! Zapytać kogoś, DLACZEGO głupie jest takie myślenie. "Bo wróżki i elfy"??? Słucham??? Przecież kwaśne mleko to co innego, niż powstawanie wszechświatów???Czy warto pytać, gdy jest się całkowicie przekonanym, że nikt poza Panem nie ma racji, gdyż to Pan posiadł Prawdę? A gdzie Pan dyskutuje? Pan tylko nawraca mając za podstawowy argument Ewangelie. Możliwe, że Pan musi, gdyż zastępuje to Panu chodzenie po domach, ale czy muszą tego słuchać racjonaliści? Wielce Szanowny Panie, np. to co poniżej nie zawiera żadnych elementów dyskusyjnych. To SAMA PRAWDA, ale Pańska Prawda i nam nic do niej. My nie nawracamy ludzi ani na ateizm, ani na racjonalizm i nie chcemy aby nas ktokolwiek na cokolwiek nawracał. Sami doszliśmy do swojej prawdy o świecie i tu wymiejąc poglądy artykułujemy swoje myśli i precyzujemy poglądy. Każdy sam musi sobie odpowiedzieć czy jest mędrcem czy debilem. Mnie jak trzecia osoba mówi, żem pijany to kładę się spać. > Czy więc jesteś debilem, skłaniając się ku temu, że jednak KTOŚ w "tym wszystkim" maczał palce? Któż to wie Może tylko sobie wymyślasz coś, co zaspokaja TWOJE "myślenie życzeniowe" a może... Może po prostu taka jest prawda? A może jest zupełnie odwrotnie?> Może to właśnie ateizm daje Ci złudę bezpieczeństwa, bo jeśli okazałoby się jednak, że "ten Bóg to całkiem realny jest", to przecież Jego główną cechą jest sprawiedliwość! A przecież NIE MA JASNYCH DOWODÓW! Jeśli więc nie ma JASNYCH dowodów, to nikt NIE MOŻE Cię osądzać za to, że nie uwierzyłeś w Boga. Możesz więc robić co chcesz i jak chcesz... Boska sprawiedliwość Go przecież ogranicza... "Nie było dowodów!". I tu możesz się przekonać, czym jest "miecz obosieczny, ostry". Przecież samo poddanie pod dyskusję istnienia absolutu, Kogoś, kto był przed nami i wie znacznie więcej dopuszcza Jego istnienie! Jeśli coś JEST MOŻLIWE, to należy to brać pod uwagę? Czyż nie? Pan Dawkins odnosząc się do dowodu ontologicznego Anzelma (świętego, czy nie, nie mnie to oceniać), pisze, że "to urąga logice", chociaż nie pisze dlaczego... (Bóg urojony, str 48). Wynika z tego prosta korelacja: "Dowody są niewystarczające - ergo - Nie ma Boga, jestem usprawiedliwiony".> Cóż odpowiedzieć; Nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>"Mylny błąd!"Racjonaliści najbardziej zniechęceni są do wszelkiej głupoty i nie jest ich wyborem, że łączy się ona najczęściej z religijnością. Im większa religijność, tym większa głupota. Skoro więc ja jestem bardziej religijny niż Pan, to ja jestem głupszy a ja mądrzejszy. Już to wałkowaliśmy. Jestem głupszy, Pan mądrzejszy. Zgadzam się i nie ma co kruszyć kopii. Czy głupi nie może pytań zadawać albo dyskutować? Cytat:>Dlatego "Tygodnik Powszechny" czy "Znak" czytuję od kilkudziesięciu lat, a kilkanaście numerów "Strażnicy" przejrzałem i więcej tych bredni nie chcę oglądać. Mnie jakoś "Strażnica" też nigdy nie "wciągnęła". Co to ma do rzeczy? Cytat: Na przykład, jak silną potrzebę ewangelizacji musi posiadać człowiek dogmatycznie religijny.... Wystarczająco silną. Cytat:>Z drugiej strony jak trzeba bardzo mieć "zamknięty umysł" aby przez kilka lat pisywania i podobnież czytywania naszych postów zrozumieć tylko tyle ze światopoglądu naukowego:
>NAUKA, która miała wszystko wyjaśnić, mówi że coś wybuchło - nie wiadomo co ale NA PEWNO nie sprawił tego Bóg. Coś wyewoluowało! Ale tak właściwie nie wiadomo co, ani skąd się wzięło. Wiadomo jedno: "TO NA PEWNO NIE BYŁ BÓG". Skąd wiadomo? NIE WIADOMO. ALE TO NIE BYŁ BÓG. Przecież nawet Pana o to pytałem czyż nie? Nie daje Pan żadnego wytłumaczenia. Ale jeszcze raz: Co wybuchło, dlaczego i jak konkretnie to przebiegało. Skąd się wzięło życie z materii nieożywionej i dlaczego prawa fizyki są, jakie są, dlaczego są proste i powtarzalne? Może źle rozumuję... Bywa, jak ustaliliśmy wspólnie jestem głupcem, w sumie nawet lubię ten stan. Przecież gdyby Pan, lub ktokolwiek inny odpowiedział na te pytania, nie napisałbym tego co napisałem mimo swej głupoty... Cytat:>Czy warto pytać, gdy jest się całkowicie przekonanym, że nikt poza Panem nie ma racji, gdyż to Pan posiadł Prawdę? Może i nie warto, sęk w tym, że NIE jestem całkowicie przekonany czy mam rację ale przecież Pan to ignoruje. Cytat:i nie chcemy aby nas ktokolwiek na cokolwiek nawracał. Sami doszliśmy do swojej prawdy o świecie i tu wymiejąc poglądy artykułujemy swoje myśli i precyzujemy poglądy. Każdy sam musi sobie odpowiedzieć czy jest mędrcem czy debilem. Dobrze, że chociaż to Pan przyznaje. NIE CHCE Pan, żeby istniał Bóg, niezależnie od tego, jakie są fakty. Cytat: Mnie jak trzecia osoba mówi, żem pijany to kładę się spać. Znaczy: "miliony much nie mogą się mylić" ? Cytat:> Nikt nas nie skompromituje bardziej, niż uczynimy to sami. A tu akurat się zgodzę... Zaraz, czy to nie Pan twierdzi: Cytat: >> Bogusławski: To człowiek stworzył matematykę, a nie matematyka stworzyła człowieka. > >Człowiek stworzył... Jako naukę owszem. Obiekty matematyczne po prostu są. Nie prawda, bez człowieka nie ma żadnej matematyki, gdyż nikomu nie jest do niczego nie jest potrzebną.
Czyli jeszcze raz, orbita Neptuna NIE jest elipsą, bo elipsa bez człowieka "nikomu" nie jest do niczego potrzebna? To co Pan pisze nie świadczy przecież o tym, że to nie elipsa (co człowiek jeśli się pojawi obdarzony intelektem MOŻE odkryć i nazwać elipsą, żółtymi kapciami babci Zosi, czy czym tam chce) a o tym, że nie rozumie Pan podstaw matematyki... Lubi Pan zachęcać do czytania różnych rzeczy, aby zrozumieć podstawy, więc i ja zachęcę: pl.wikibooks.org/wiki/Matematyka_dla_liceumPisze Pan również: Cytat:Bogusławski: Więcej, w wyniku naturalnych badań naukowych przypuszczam, że wszechświat nigdy nie powstał, a istniał zawsze. Które to konkretnie "naturalne badania naukowe" ?? Zaproponuję jeszcze raz matematykę dla liceum, aby zapoznać się z problemem "nieskończonej ilości momentów w przeszłości", czyli z paradoksami nieskończoności w realnym świecie. Przyda się również: pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Feynman, "Feynmana wykłady z fizyki, PWN 1974 Tom 1 - Mechanika, szczególna teoria względności". Bardzo przystępne. Może jeszcze hasło "wielki wybuch" w wyszukiwarce... Poza tym, ja przecież nikogo do dyskusji nie zmuszam. Sam Pan się ze mną zgodził: Cytat:>Pozostańmy więc przy tym. Niech nasza rozmowa pozostanie na świadectwo dla mnie i dla Pana, a może i dla innych. I tym optymistycznym akcentem... Nareszcie mamy całkowitą zgodę! Jest "wygodny" klawisz "ignoruj" i może Pan dalej cieszyć się życiem. W ciągu miesiąca TRZY osoby jak sobie przypominam usiłowały Panu wytłumaczyć, że stosowanie "naturalnych metod naukowych" wiąże się z metafizyczną wiarą, że działają zawsze i w każdym wypadku, nawet w odniesieniu do obiektów niedostępnych empirii, np kwestii tego, czy nasz materialny wszechświat to "wszystko co istnieje", czy nie. Potrafi Pan więc ignorować argumenty a osób Pan nie potrafi? Jeśli chce Pan dyskutować - proszę o merytoryczne tezy poparte argumentami zamiast inwektyw i odsyłania do dziesiątek publikacji. Proszę najpierw postawić tezę, a później odsyłać do publikacji, która ją według Pana potwierdza. Jeśli chce mnie Pan w mniej lub bardziej zawoalowany sposób obrażać, to nie ma to najmniejszego sensu, bo ja się od razu z Panem zgadzam. Jestem głupi, dogmatyczny, mam "zamknięty umysł", zgoda! Więc czego usiłuje Pan jeszcze dowieść? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ale jeszcze raz: Co wybuchło, dlaczego i jak konkretnie to przebiegało. Skąd się wzięło życie z materii nieożywionej i dlaczego prawa fizyki są, jakie są, dlaczego są proste i powtarzalne? Rety, jakiś Ty niecierpliwy. Zobacz sobie post Michała. Nauka może dziś tego wszystkiego Ci nie wyjaśni, ale hipoteza Boga to też ślepy zaułek i też niczego nie wyjaśnia. Jednak w przeciwieństwie do Boga nauka ma przed sobą przyszłość i możliwości. Dziś nie wiem - jutro będę wiedziała, a jak nie jutro, to pojutrze, jak nie ja, to moje wnuki. Z Bogiem takiej szansy nie ma.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>Rety, jakiś Ty niecierpliwy. Zobacz sobie post Michała. Nauka może dziś tego wszystkiego Ci nie wyjaśni, ale hipoteza Boga to też ślepy zaułek i też niczego nie wyjaśnia. Jednak w przeciwieństwie do Boga nauka ma przed sobą przyszłość i możliwości. Dziś nie wiem - jutro będę wiedziała, a jak nie jutro, to pojutrze, jak nie ja, to moje wnuki. Z Bogiem takiej szansy nie ma. Widzisz, czyli po prostu w tej chwili nie wiemy. Co "ma przed sobą przyszłość" to przecież pokaże przyszłość. Być może nawet Twoi potomkowie w tysięcznym pokoleniu się nie dowiedzą a być może za 20 lat będzie Armagedon i Bóg przyjdzie i wyjaśni to, czego dzisiaj nie rozumiemy. Postawienie hipotezy, że to "jednak Bóg" i tak niczego nie zmienia, bo nauka bada raczej jak coś się dzieje a nie kto/co to spowodował/o. Mamy więc alternatywę między dwoma niekompletnymi wyjaśnieniami, z których żadnego nie można udowodnić. Moją główną tezą jest, że dopóki takich dowodów nie znajdziemy, nikt nie powinien mówić, że "wie" na pewno i na 100% jak jest i jak było i że to, co mówi ktoś o odmiennych poglądach to "bajki", "mity", czy "brednie". Zwłaszcza w tak ważnej sprawie, która może decydować o wiecznym życiu, czy potępieniu. Kiedy sobie tak "klepiemy" na forum, to prawie każdy jest "odważny" a niektórzy nawet twierdzą, że "nawet gdyby się okazało, że ten tyran JHWH ma moc mnie wsadzić w ogień na wieczność, to mu powiem, żeby się wypchał i ja wolę w ogień, niż Mu służyć". Oby się nie okazało, że ten, kto tak mówi, sam na siebie wydaje wyrok. Póki co, kwestia "Bóg/samo się zrobiło" jest nierozstrzygalna i pozostaje nam wiara w jedną albo drugą opcję. P. Bogusławski twierdzi, że jego wiara, to nie wiara, tylko przekonanie, bo to nie jest wiara "religijna". Pewnie, że nie religijna ale to nie ma najmniejszego znaczenia. Mówię o potocznym rozumieniu, ja wierzę/jestem przekonany, że "ktoś" to wszystko zorganizował, Ty i p. Bogusławski, że "jakoś" to się bez niczyjej interwencji "stało". Czego tu się wstydzić ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | > Póki co, kwestia "Bóg/samo się zrobiło" jest nierozstrzygalna i pozostaje nam wiara w jedną albo drugą opcję. P. Bogusławski twierdzi, że jego wiara, to nie wiara, tylko przekonanie, bo to nie jest wiara "religijna". Pewnie, że nie religijna ale to nie ma najmniejszego znaczenia. Mówię o potocznym rozumieniu, ja wierzę/jestem przekonany, że "ktoś" to wszystko zorganizował, Ty i p. Bogusławski, że "jakoś" to się bez niczyjej interwencji "stało". Czego tu się wstydzić ? Póki co jutrzejszy wschód słońca jest równie nierozstrzygnięty i nieudowadnialny, jak istnienie niewidzialnego różowego jednorożca. Czy jednak obie tezy są Twoim zdaniem równo wartościowe? Stawiając hipotezę warto zastanowić się, po co jest nam taka hipoteza. Hipoteza udziału boga jest bezpłodna, bowiem nie można wykorzysta jej w sensowny sposób. Hipoteza naturalnego rozwoju jest płodna, bowiem w oparciu o nią prowadzonych jest tysiące badań. Bezpłodna hipoteza jest warta tyle, co zeszłoroczny śnieg.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>Stawiając hipotezę warto zastanowić się, po co jest nam taka hipoteza. >Hipoteza udziału boga jest bezpłodna, bowiem nie można wykorzysta jej w sensowny sposób. Żeby daleko nie szukać... Fakt, że Newton sformułował prawo powszechnego ciążenia wynikało przecież z jego przekonania, że istnieje Bóg, który stworzył świat w uporządkowany sposób, co pozwala na odkrywanie i badanie tego uporządkowania. Co ciekawe, do dzisiaj uprawianie nauki polega na odkrywaniu prawidłowości i współzależności w przyrodzie chociaż dawcę tych praw się często odrzuca, jako nieistniejącego. Uważasz więc, że sposób w jaki Newton wykorzystał hipotezę udziału Boga jest bezsensowny i powinniśmy odrzucić jego (Newtona) przełomowe odkrycia? Cytat:>Hipoteza naturalnego rozwoju jest płodna, bowiem w oparciu o nią prowadzonych jest tysiące badań. Jak wykazałem, w oparciu o hipotezę "Boskiej ręki" również przeprowadzono tysiące badań i dalej się przeprowadza, więc "płodność" hipotezy nie zależy od jej prawdziwości. Jedna z tych hipotez MUSI być błędna, żeby druga mogła być prawdziwa ale w oparciu o obie przeprowadzono mnóstwo eksperymentów z których wiele przyniosło ludzkości konkretne korzyści. Tysiące badań jest prowadzonych w oparciu o założenie, że w naturze należy szukać uporządkowania i że jeśli w jednym laboratorium coś "działa", to MUSI zadziałać i w drugim inaczej to bzdura. "Hipoteza naturalnego rozwoju" tylko wtedy jest płodna, jeśli jest prawdziwa. W przeciwnym razie, szukanie metod "samoistnego" powstania życia z materii nieożywionej, czy wygłaszane co kilka miesięcy nowe teorie wieloświatów, czy "wszechświatów cyklicznych" są zwyczajnym marnowaniem czasu i pieniędzy. Cytat:>Bezpłodna hipoteza jest warta tyle, co zeszłoroczny śnieg. J.W. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Cytat:>Stawiając hipotezę warto zastanowić się, po co jest nam taka hipoteza. >>Hipoteza udziału boga jest bezpłodna, bowiem nie można wykorzysta jej w sensowny sposób. > Żeby daleko nie szukać... Fakt, że Newton sformułował prawo powszechnego ciążenia wynikało przecież z jego przekonania, że istnieje Bóg, który stworzył świat w uporządkowany sposób, co pozwala na odkrywanie i badanie tego uporządkowania.Hipoteza uporządkowania świata a hipoteza boga to dwie różne rzeczy. Szczerze mówiąc mocno naciągana teoria. Wniosek nie wynika moim zdaniem z danych źródłowych. Po prostu uporządkowanie świata nie wynika z hipotezy boga i tyle. Nie można nazwać tego eksploracją hipotezy boga. Eksploracją byłoby badanie natury aktu stworzenia, natury boga, mechanizmu oddziaływania itd. W jaki sposób możemy naukowo badać byt nieokreślony, nieweryfikowalny, nie ujawnialny, co więcej - prawdopodobnie nieistniejący? Z faktu wiary badającego nie można wnioskować, że jego badania są ekspolarowaniem hipotezy boga, jeżeli nie wynika to z założeń hipotezy i badań. Np. z faktu wiary nie wynika, że badanie opadania detrtusu na dno morza wiąże się w jakikolwiek sposób i wyjaśnia hipotezę boga. Rozumiesz? > Co ciekawe, do dzisiaj uprawianie nauki polega na odkrywaniu prawidłowości i współzależności w przyrodzie chociaż dawcę tych praw się często odrzuca, jako nieistniejącego. Uważasz więc, że sposób w jaki Newton wykorzystał hipotezę udziału Boga jest bezsensowny i powinniśmy odrzucić jego (Newtona) przełomowe odkrycia?Nie badał boga, a uporządkowanie świata. > Cytat:>Hipoteza naturalnego rozwoju jest płodna, bowiem w oparciu o nią prowadzonych jest tysiące badań. > Jak wykazałem, w oparciu o hipotezę "Boskiej ręki" również przeprowadzono tysiące badań i dalej się przeprowadza, więc "płodność" hipotezy nie zależy od jej prawdziwości.Nic nie wykazałeś. Zwyczajnie i po prostu. > Jedna z tych hipotez MUSI być błędna, żeby druga mogła być prawdziwa ale w oparciu o obie przeprowadzono mnóstwo eksperymentów z których wiele przyniosło ludzkości konkretne korzyści.Nieprawda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>Hipoteza uporządkowania świata a hipoteza boga to dwie różne rzeczy. >Szczerze mówiąc mocno naciągana teoria. Wniosek nie wynika moim zdaniem z danych źródłowych. >Po prostu uporządkowanie świata nie wynika z hipotezy boga i tyle. Czyli Twoim zdaniem, jeśli badam np. samochód i stawiam hipotezę, że jego pomysłodawcą i twórcą jest inteligentna osoba, to zakładanie zależności i uporządkowania poszczególnych elementów w celu odkrycia sposobu jego działania jest błędnym wnioskiem? Cytat:>Nie można nazwać tego eksploracją hipotezy boga. Eksploracją byłoby badanie natury aktu stworzenia, natury boga, mechanizmu oddziaływania itd. W jaki sposób możemy naukowo badać byt nieokreślony, nieweryfikowalny, nie ujawnialny, co więcej - prawdopodobnie nieistniejący? Oczywiście nie możemy, tak jak nie możemy badać np. hipotezy wszechświatów cyklicznych czy wieloświatów! Natomiast taka hipoteza rodzi określone implikacje: "Jeżeli ... To...". Jeżeli Ktoś świat stworzył, To powinien być przynajmniej w jakiejś części uporządkowany i dawać się poznawać rozumowo. Cytat:>>Co ciekawe, do dzisiaj uprawianie nauki polega na odkrywaniu prawidłowości i współzależności w przyrodzie chociaż dawcę tych praw się często odrzuca, jako nieistniejącego. Uważasz więc, że sposób w jaki Newton wykorzystał hipotezę udziału Boga jest bezsensowny i powinniśmy odrzucić jego (Newtona) przełomowe odkrycia? >Nie badał boga, a uporządkowanie świata. Pewnie, że tak, nawet przestrzegał aby rozdzielać te dwie sprawy. "Bóg to Bóg a badanie rzeczywistości to co innego". Natomiast SKUTKIEM przyjęcia przez Newtona hipotezy Boga było poszukiwanie porządku w przyrodzie, co zresztą najlepiej chyba wyjaśnia sam Newton: en.wikisou(*)46)/BookIII-General_Scholium(Newton's principia; The Mathematical Principles of Natural Philosophy; translated into english by Andrew Motte, carefully revised and corrected, with a life of the author, by N. W. Chittenden. New York: Adee. 1846. (1st American ed.)) Cytat: >Po prostu uporządkowanie świata nie wynika z hipotezy boga i tyle. >Nic nie wykazałeś. Zwyczajnie i po prostu. >Nieprawda.
No tak, trudno się odnieść do takich "argumentów". Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Po prostu uporządkowanie świata nie wynika z hipotezy boga i tyle.[/cytat]> Czyli Twoim zdaniem, jeśli badam np. samochód i stawiam hipotezę, że jego pomysłodawcą i twórcą jest inteligentna osoba, to zakładanie zależności i uporządkowania poszczególnych elementów w celu odkrycia sposobu jego działania jest błędnym wnioskiem?Nie. Zakładanie uporządkowania nie jest błędne. Ale nie wynika z założenia projektanta. > Cytat:>Nie można nazwać tego eksploracją hipotezy boga. Eksploracją byłoby badanie natury aktu stworzenia, natury boga, mechanizmu oddziaływania itd. W jaki sposób możemy naukowo badać byt nieokreślony, nieweryfikowalny, nie ujawnialny, co więcej - prawdopodobnie nieistniejący? > Oczywiście nie możemy, tak jak nie możemy badać np. hipotezy wszechświatów cyklicznych czy wieloświatów! Natomiast taka hipoteza rodzi określone implikacje:> "Jeżeli ... To...". Jeżeli Ktoś świat stworzył, To powinien być przynajmniej w jakiejś części uporządkowany i dawać się poznawać rozumowo.Jeżeli nie stworzył, to również świat, aby istniał musiał być uporządkowany. Dlatego ten wniosek to nie wniosek. Jestem kobietą, więc mam dwie nogi. Ale gdybym była mężczyzną, też bym miała dwie nogi. Ba - gdybym była ptakiem, też bym miała dwie nogi. Czyli wniosek jest szerszy, niż stawiana hipoteza i z faktu posiadania dwóch nóg nie można wnioskować o tym, czy jestem kobietą, czy ptakiem. Bardziej zrozumiale? > >Nie badał boga, a uporządkowanie świata.[/cytat]> Pewnie, że tak, nawet przestrzegał aby rozdzielać te dwie sprawy. "Bóg to Bóg a badanie rzeczywistości to co innego". Natomiast SKUTKIEM przyjęcia przez Newtona hipotezy Boga było poszukiwanie porządku w przyrodzie, co zresztą najlepiej chyba wyjaśnia sam Newton:No tak, filozofia typowa dla jego czasów. Nie miał alternatywy. Późniejsi naukowcy mieli troszkę więcej odwagi. > >Po prostu uporządkowanie świata nie wynika z hipotezy boga i tyle.> >Nic nie wykazałeś. Zwyczajnie i po prostu.> >Nieprawda.[/cytat]> No tak, trudno się odnieść do takich "argumentów".A jak się odnieść do absurdalnej tezy stawianej bez dowodów? Dla Ciebie uporządkowanie świata wynika z istnienia stwórcy. Nie, nie wynika! I tyle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
> Czyli jeszcze raz, orbita Neptuna NIE jest elipsą, bo elipsa bez człowieka "nikomu" nie jest do niczego potrzebna? Neptun i jego orbita to obiekty fizyczne, to rzeczywistość. Matematyka to język, opisujący rzeczywistość. Jeśli nie ma człowieka, to po co opis rzeczywistości? Kto go ma przeczytać? Orbita Neptuna istniała, istnieje i będzie istniała niezależnie od tego, czy istnieją ludzie. Człowiek przyszedł, popatrzył, nazwał tor ruchu Neptuna elipsą i opisał go matematycznie. Neptunowi jest wszystko jedno, jak ktoś nazwie jego orbitę. Matematyka jest ludzkim językiem i bez człowieka nie istnieje, Neptun sam sobie orbity nie obliczy.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>Neptun i jego orbita to obiekty fizyczne, to rzeczywistość. Matematyka to język, opisujący rzeczywistość. Jeśli nie ma człowieka, to po co opis rzeczywistości? Kto go ma przeczytać? >Orbita Neptuna istniała, istnieje i będzie istniała niezależnie od tego, czy istnieją ludzie. Człowiek przyszedł, popatrzył, nazwał tor ruchu Neptuna elipsą i opisał go matematycznie. Neptunowi jest wszystko jedno, jak ktoś nazwie jego orbitę. Matematyka jest ludzkim językiem i bez człowieka nie istnieje, Neptun sam sobie orbity nie obliczy. Widzisz, chociaż Ty mnie rozumiesz. Taka jest dokładnie moja teza! Dlatego nie piszę o "matematyce", jako o nauce oczywiście będącej narzędziem człowieka tylko o obiektach matematycznych. Elipsie rzeczywiście wszystko jedno, czy ktoś ją w ogóle jakoś nazwie, czy nie. Jest i ma określone właściwości. Jeśli "gdzieś tam", powiedzmy sto milionów lat świetlnych od ziemi istnieją inteligentne istoty i odkryły jej własności, to "ich" wzór na pole elipsy jest dokładnie tym samym wzorem, jakiego my używamy: S=¶ab, chociaż zapewne użyją innych symboli. Nawet gdyby cały nasz fizyczny wszechświat nigdy nie powstał, elipsa, okrąg, czy trójkąt jako abstrakcyjne obiekty z określonymi właściwościami trwają i "mają się dobrze", w związku z tym nie należą do świata materialnego. Cytat:Jeśli nie ma człowieka, to po co opis rzeczywistości? Kto go ma przeczytać? Nie mówię przecież o OPISIE rzeczywistości, tylko o właściwościach tejże a to dwie różne sprawy. Prawo powszechnego ciążenia, to właściwość rzeczywistości. Działało przed Newtonem i działa po jego śmierci, jak również działałoby i spełniało określone zależności nawet gdyby kosmos był pozbawiony jakiejkolwiek inteligencji. Tymczasem p. Bogusławski pisze: Cytat:> Czy "Pi" (stosunek długości obwodu koła do długości jego średnicy.) istnieje? Czy nie. Jeśli tak, to czy należy do świata materialnego i jak jest dostępna ludzkim zmysłom? Już Panu to tłumaczyłem. Istnieje jako narzędzie poznania świata, a ponieważ jest dostępna ludzkim zmysłom należy do świata materialnego. To znacznie prostsze do zrozumienia od transcendentalnej inteligencji tworzącej materię z niczego. (Podkr. moje) A przecież zarówno "Pi" (stosunek długości...) jak i elipsa opisująca ruch orbity Neptuna to NIE NARZĘDZIA i NIE NALEŻĄ do świata materialnego. Narzędziem jest język i słowo określające kolor trawy ale ona jest "zielona" niezależnie od tego, czy ani jak to nazwiesz. Natomiast jeśli ktoś twierdzi, że nie istnieje nic poza światem materialnym, to w zetknięciu się z przykładem, który udowadnia, że to nieprawda musi albo przyznać, że oryginalne twierdzenie jest błędne albo "udawać", że nie rozumie przykładu, co prowadzi do absurdu. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> A przecież zarówno "Pi" (stosunek długości...) jak i elipsa opisująca ruch orbity Neptuna to NIE NARZĘDZIA i NIE NALEŻĄ do świata materialnego.Zaraz, bo coś mi tu zgrzyta. Jeśli, jak mówisz, są to właściwości rzeczywistości fizycznej, to jakim cudem mogą nie należeć do świata materialnego? Podobnie jak zieleń jest właściwością trawy, liścia, kredki w pudełku itd. "Zieleń" bez trawy i pozostałych obiektów nie zaistnieje, bo będzie pojęciem pustym. Czym jest "Pi" w oderwaniu od obiektu, którego jest właściwością (koła, okręgu, kuli)? Na tej samej zasadzie możesz powiedzieć że "mokrość" wody nie należy do świata materialnego. Tfu, miałam się nie dawać wciągać w filozoficzne dysputy 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Zaraz, bo coś mi tu zgrzyta. Jeśli, jak mówisz, są to właściwości rzeczywistości fizycznej, to jakim cudem mogą nie należeć do świata materialnego? Podobnie jak zieleń jest właściwością trawy, liścia, kredki w pudełku itd. "Zieleń" bez trawy i pozostałych obiektów nie zaistnieje, bo będzie pojęciem pustym.
"Zielenią" zwiemy w istocie określoną długość fali świetlnej, w ciemności trawa czy liść "zielone" być przestają. Nie do świata materii zatem a energii ta "zieleń" należy. Ale skoro Erównasięemcekwadrat - to na jedno wychodzi w sumie.
Na zakończenie burzliwych obrad niektórych soborów - w szczególności pierwszego efeskiego - obserwatorzy potrzebowali specjalnych plansz, by nadążyć za tym, kto dokładnie kogo ekskomunikował lub usunął z urzędu. (Philip Jenkins)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >"Zielenią" zwiemy w istocie określoną długość fali świetlnej Dokładniej częstotliwość (pod wodą kamera zarejestruje nadal zieleń liścia pomimo większej o ok. 30% (czyli jakby "pomarańczowej") długości fali "zielonej").
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Zaraz, bo coś mi tu zgrzyta. Jeśli, jak mówisz, są to właściwości rzeczywistości fizycznej, to jakim cudem mogą nie należeć do świata materialnego? To przecież nie muszą być właściwości fizycznej rzeczywistości. Jeśli wyobrażę sobie okrąg, to on przecież nie istnieje fizycznie a jego właściwości są niezmienne. Wiele obiektów matematycznych w ogóle nie istnieje w rzeczywistym świecie a nawet nie ma szansy zaistnieć. Natomiast jeśli istniejemy my, ludzie i jeśli istnieją "gdzieś tam" inne inteligentne cywilizacje, to mogą odkryć te same abstrakty, które my odkrywamy. Przykład z "orbitą Neptuna" pokazuje, że właściwości obiektów matematycznych są niezależne od naszego pojmowania matematyki, nieskończona ilość przykładów, np. Sympleks n-wymiarowy dla odpowiednio dużego n ( pl.wikipedia.org/wiki/Sympleks_(matematyka)) pokazuje, że są obiekty o określonych właściwościach, które nigdy nie zaistniały w materialnym świecie, chociaż mogą zaistnieć i wtedy zawsze będą miały te same właściwości. Nie można przecież twierdzić, że my je "tworzymy", kiedy je odkrywamy. Natomiast dlaczego rzeczywistość opiera się na matematyce i dlaczego daje się opisywać językiem matematyki to zupełnie inna, skądinąd bardzo ciekawa kwestia. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Wiele obiektów matematycznych w ogóle nie istnieje w rzeczywistym świecie a nawet nie ma szansy zaistnieć. > właściwości obiektów matematycznych są niezależne od naszego pojmowania matematyki, Żadne obiekty matematyczne nie istnieją w przyrodzie, a matematyczne opisy obiektów fizycznych są całkowicie uzależnione od naszego pojmowania matematyki. Obiekty matematyczne, tak jak bogowie i krasnoludki istnieją w ludzkich głowach i niektórym tam się p.... (mieszają).
>Natomiast dlaczego rzeczywistość opiera się na matematyce i dlaczego daje się opisywać językiem matematyki to zupełnie inna, skądinąd bardzo ciekawa kwestia. Cała rzeczywistość jest od strony filozoficznej materią, a do strony fizyki jednorodną strukturą fizyczną, która daje się opisywać, a nawet i rozumieć dzięki ludzkiemu językowi matematycznemu, który np. w "nieludzkich" cywilizacjach mógłby być innym językiem.
Przedmiotem badań matematycznych nie są obiekty matematyczne, ale teorie dające się wyprowadzić z pewnych założonych zdań logicznych, zwanych aksjomatami. Aksjomaty są zapisywane w pewnym języku, którego niektóre elementy mogą się ludziom kojarzyć z obiektami matematycznymi, matematyka nie wymaga jednak ich istnienia w jakiejkolwiek postaci.
Matematyka jest sztuką wyciągania wniosków z założeń. Jeśli rozumowanie matematyczne jest poprawne, to przy poprawnych założeniach istnieje pewność otrzymania poprawnych wniosków. Jeśli w rozumowaniu jest jakakolwiek nieścisłość, takiej gwarancji nie ma. Stąd wynika olbrzymi nacisk, kładziony w matematyce na ścisłość rozumowania. W utrzymaniu tej ścisłości pomaga omawiany dalej formalizm logiczny oraz zapis matematyczny.
Formalna struktura matematyki wygląda następująco:
Wybierany jest tzw. alfabet złożony ze skończonej liczby rozróżnialnych znaków (np. liter, cyfr, znaków matematycznych, itp.). Tworzony jest język formalny, na który składają się słowa złożone ze znaków alfabetu. Słowa tworzą wyrażenia, w tym zdania. Praktyczne teorie powinny pozwalać na mechaniczne (algorytmiczne) sprawdzanie, które ciągi symboli tworzą poprawnie zbudowane zdania oraz mieć jednoznaczną, dającą się algorytmicznie rozpoznać składnię. Formalne języki służą za podstawę teoriom formalnym (wciąż ogólniejszym od matematycznych). Teoria formalna oprócz języka wprowadza pojęcie twierdzenia (specjalny rodzaj zdań poprawnie zbudowanych) i reguł dowodzenia. Jedną z teorii formalnych jest logika matematyczna. Te z formalnych teorii, które zawierają logikę matematyczną, nazywane są teoriami matematycznymi. Większość teorii matematycznych zawiera też teorię mnogości. Wraz z logiką matematyczną (klasyczną) przychodzi formalne pojęcie prawdy, które można zdefiniować na wiele sposobów. Teorią matematyczną nazywany jest formalnie dowolny niesprzeczny zbiór zdań. W praktyce z symboli języka formalnego wydziela się tzw. pojęcia pierwotne. Na tym etapie o pojęciach pierwotnych nic jeszcze nie wiadomo. Na przykład pojęciami pierwotnymi dwuwymiarowej geometrii euklidesowej są punkt, prosta i relacja incydencji ("punkt leży na prostej", bądź "prosta zawiera punkt" - bez wyróżniania prostej, czy punktu). Zwykle budowana jest tzw. aksjomatyka, czyli wyróżniany jest zestaw zdań zwanych aksjomatami, mówiących o relacjach między pojęciami pierwotnymi. Dla geometrii euklidesowej jednym z aksjomatów jest: "Przez każde dwa punkty można przeprowadzić prostą". Chociaż działalność matematyczna polega na tworzeniu nowych pojęć matematycznych i dowodzeniu twierdzeń na temat pojęć już znanych, to taka definicja nie oddałaby wszelakich niuansów uprawiania matematyki. Jak stwierdził Gian-Carlo Rota: "Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?"
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>Żadne obiekty matematyczne nie istnieją w przyrodzie, a matematyczne opisy obiektów fizycznych są całkowicie uzależnione od naszego pojmowania matematyki. Orbita neptuna. Elipsa. Wzrór na pole: Pi*a*b. W przyrodzie istnieje obiekt elipsa, wytyczana przez ruch Neptuna. Wzór na jej pole jest niezależny od naszego pojmowania matematyki. Możemy najwyżej nazwać inaczej symbole co jest bez znaczenia. Idąc Pańskim tokiem rozumowania należałoby stwierdzić, że słońce nie istnieje w przyrodzie a jego masa jest zależna od naszego pojmowania fizyki. Cytat:> Przedmiotem badań matematycznych nie są obiekty matematyczne, ale teorie dające się wyprowadzić z pewnych założonych zdań logicznych, zwanych aksjomatami. Aksjomaty są zapisywane w pewnym języku, którego niektóre elementy mogą się ludziom kojarzyć z obiektami matematycznymi, matematyka nie wymaga jednak ich istnienia w jakiejkolwiek postaci. Jeśli się coś cytuje, warto to zaznaczyć i podać źródło ( w tym przypadku - wikipedia: pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia_matematyki ) a także cytować PEŁEN akapit: "Według formalistów przedmiotem badań..." Formalizm, który uznaje, że matematyka jest systemem formalnym: pl.wikipedia.org/wiki/System_formalny opisuje sposób postępowania, "nie przejmując" się problemem istnienia obiektów matematycznych, chociaż odnosi się również do rzeczywistości: "System formalny - w logice i matematyce język formuł (logiki) wraz ze zbiorem reguł wyprowadzania (wywodu) i zwykle zbiorem aksjomatów. Systemy formalne są tworzone i badane zarówno jako samodzielne abstrakcyjne twory, jak i systemy opisu rzeczywistości." pl.wikipedia.org/wiki/System_formalnyMając to na uwadze pisałem nie o matematyce jako nauce a o obiektach matematycznych którymi jak Pan napisał, formalizm się nie zajmuje. Wady formalizmu wykazał zresztą Kurt Gödel ( pl.wikipedia.org/wiki/Kurt_GĂśdel) podając twierdzenie o niezupełności systemów formalnych. Cytat:> Matematyka jest sztuką wyciągania wniosków z założeń. Jeśli rozumowanie ... Jak stwierdził Gian-Carlo Rota: "Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?" J.W. Warto podkreślić, że się coś cytuje i podać źródło: ( pl.wikipedia.org/wiki/Matematyka) choćby po to, żeby ewentualnym czytelnikom dać możliwość zapoznania się z całym artykułem a nie skupiać się na "wycięciu" tylko tych zdań, które potwierdzają Pańskie tezy. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Idąc Pańskim tokiem rozumowania należałoby stwierdzić, że słońce nie istnieje w przyrodzie a jego masa jest zależna od naszego pojmowania fizyki.Idąc Pańskim tokiem rozumowania ludzki język opisu rzeczywistości istnieje odwiecznie i niezależnie od ludzi. Idąc moim - co podkreślałem już wielokrotnie - rzeczywistość istnieje niezależnie od ludzi, natomiast matematyka jest tylko ludzkim językiem (narzędziem) opisu tej rzeczywistości, a więc od ludzi zależnym. Cytat: "Przedmiotem badań matematycznych nie są obiekty matematyczne, ale teorie dające się wyprowadzić z pewnych założonych zdań logicznych, zwanych aksjomatami. Aksjomaty są zapisywane w pewnym języku, którego niektóre elementy mogą się ludziom kojarzyć z obiektami matematycznymi, matematyka nie wymaga jednak ich istnienia w jakiejkolwiek postaci". > Jeśli się coś cytuje, warto to zaznaczyć i podać źródło, a także cytować PEŁEN akapit:Powyższy akapit jest całkowicie zgodny z moim poglądem, już w różnych aspektach Panu kilkakrotnie powtarzanym. Tu fakt, że jest on cytatem zaznaczyłem kolorem. Wielokrotnie już też mówiłem, że podstawowym i łatwym źródłem odwołania dla nas jest Wikipedia. Jeżeli tu pominąłem podanie źródła to przepraszam, najbardziej autora hasła w Wikipedii, ale że nie było tak trudno całe hasło znaleźć, to Pan jest tu najlepszym przykładem. Zawsze cytuję to co jest mi potrzebne, ale nigdzie nie dokonuję kastracji czyiś myśli. Dalej to Pańska plątanina słów. Pan twierdzi - bez dowodów - że istnieją obiekty idealne, a ja twierdzę, że tylko materialne. (Można to też nazwać - zgodnie z naturalizmem metodologicznym - strukturą fizyczną, wraz z wewnętrznymi zależnościami). Niech Pan udowodni, że istnieją jakiekolwiek obiekty idealne. Wszystko jedno, czy "Pan Bóczek", czy "obiekty matematyczne". Ponieważ to samo twierdzi Pan już od początku i dosyć łatwo Pańskie twierdzenie zrozumieć: > Cytat:W przyrodzie istnieje obiekt elipsa, wytyczana przez ruch Neptuna. Wzór na jej pole jest niezależny od naszego pojmowania matematyki. Natomiast ja zdecydowanie twierdzę i przedstawiam na to argumenty różnego rodzaju, że w przyrodzie nie istnieją żadne obiekty idealne - w tym elipsy, koła, kwadraty, linie proste i równoległe itd. - Są to tylko ludzkie narzędzia opisu świata i te wszelkie opisy są zdecydowanie zależne od naszego pojmowania rzeczywistości i narzędzi, z których bardzo istotną jest matematyka. (Neptun ogromnie się zdziwi, gdy Pan mu powie, że on po jakiejś elipsie biega, nawet gdy wzór na tą elipsę mu Pan przedstawi, a zdziwi jeszcze bardziej, gdy wspomni, że on tą samą ścieżka biegał, nawet gdy ludzie po drzewach skakali). Powiem nawet więcej. Nawet dziś tworzy się nowe gałęzie matematyki, aby zrozumieć istotę zjawisk fizycznych, dotychczas niedostępnych ludzkiemu poznaniu. Na przykład pętlowa grawitacja kwantowa jako forma rzeczywistości istniała (o ile istnieje) od zawsze, ale gdy fizycy teoretyczni chcieli ją zbadać musieli stworzyć nowe narzędzia dostępne ludzkim zmysłom. Prof. Jerzy Lewandowski "W teorii, którą się zajmujemy, fizyk musi stworzyć narzędzia informatyczne, a potem matematyk stara się tę naszą matematykę dokładniej zbadać". W modelu warszawskich fizyków czas wyłania się jako relacja między polem grawitacyjnym (przestrzenią) a polem skalarnym - chwilą czasu jest wartość pola skalarnego. "My pytamy, jak wygląda przestrzeń gdy pole skalarne ma taką a nie inną wartość, a kwantowe równania Einsteina udzielają odpowiedzi" - tłumaczy prof. Lewandowski. Zjawisko upływu czasu wyłania się więc jako własność stanu pól grawitacyjnego i skalarnego, a pojawienie się takiego stanu odpowiada narodzinom znanej wszystkim czasoprzestrzeni. "Należy podkreślić, że na początku w modelu czasu nie ma. Nic się nie dzieje. Akcja i dynamika pojawiają się jako wzajemna zależność pól, gdy zaczynamy pytać, jak jeden obiekt odnosi się do drugiego" - wyjaśnia prof. Lewandowski.
Dzięki fizykom z FUW będzie można znacznie dokładniej opisać ewolucję Wszechświata. Modele bazujące na ogólnej teorii względności są bowiem uproszczone i zakładają, że pole grawitacyjne w każdym punkcie Wszechświata jest takie samo lub zmienia się w niewielkim stopniu. Tymczasem w zaproponowanym modelu pole grawitacyjne może być różne w różnych punktach przestrzeni.
Przedstawiona konstrukcja teoretyczna jest pierwszym tak zaawansowanym modelem cechującym się wewnętrzną matematyczną spójnością. Wpisuje się on w dotychczasową tradycję badań nad kwantowaniem grawitacji, gdzie każdą nową teorię próbuje się wyprowadzić z teorii klasycznych. W tym celu fizycy stosują pewne algorytmy, znane jako kwantyzacje. "Na nieszczęście fizyków, algorytmy te nie są precyzyjne. Mówią na przykład, że w pewnym momencie powinniśmy zbudować jakąś przestrzeń Hilberta, ale nie podają przepisu, jaką" - opisuje dr Domagała. "Nam udało się doprowadzić kwantyzację do końca i otrzymać jeden z możliwych modeli".
Prof. Lewandowski podkreśla, że to dopiero początek drogi: "Stworzyliśmy pewną teoretyczną maszynkę, której możemy zacząć zadawać pytania i patrzeć, jakie zwraca odpowiedzi". Teoretycy z FUW zamierzają m.in. sprawdzić, czy w ich modelu występuje Wielkie Odbicie. "W przyszłości będziemy próbowali dołączyć do modelu kolejne pola z Modelu Standardowego, który opisuje cząstki elementarne. Sami jesteśmy ciekawi, co się wtedy stanie" - mówi prof. Lewandowski.portalwied(*)42003,10675,info.html?drukuj=1@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>Idąc Pańskim tokiem rozumowania ludzki język opisu rzeczywistości istnieje odwiecznie i niezależnie od ludzi. Po raz kolejny, mówię o OBIEKTACH matematyki tak jak "słońce" jest obiektem do którego odnosi się słowo/język i który istnieje niezależnie od ludzi i od tego, czy UTWORZĄ odpowiadające temu obiektowi słowo "słońce", czy wspomniane przeze mnie "żółte kapcie babci Zosi". > Cytat: "Przedmiotem badań matematycznych nie są obiekty matematyczne, ale teorie dające się wyprowadzić z pewnych założonych zdań logicznych, zwanych aksjomatami. Aksjomaty są zapisywane w pewnym języku, którego niektóre elementy mogą się ludziom kojarzyć z obiektami matematycznymi, matematyka nie wymaga jednak ich istnienia w jakiejkolwiek postaci". >> Jeśli się coś cytuje, warto to zaznaczyć i podać źródło, a także cytować PEŁEN akapit: >Powyższy akapit jest całkowicie zgodny z moim poglądem, już w różnych aspektach Panu kilkakrotnie powtarzanym. Zapomniał Pan zacytować PEŁNE zdanie, które zaczyna się od("Wg formalistów"). Cytat:>Niech Pan udowodni, że istnieją jakiekolwiek obiekty idealne. Wszystko jedno, czy "Pan Bóczek", czy "obiekty matematyczne". Cytat:>Natomiast ja zdecydowanie twierdzę i przedstawiam na to argumenty różnego rodzaju, że w przyrodzie nie istnieją żadne obiekty idealne - w tym elipsy, koła, kwadraty, linie proste i równoległe itd. - Są to tylko ludzkie narzędzia opisu świata i te wszelkie opisy są zdecydowanie zależne od naszego pojmowania rzeczywistości i narzędzi, z których bardzo istotną jest matematyka. Przecież formalizm w takiej postaci jak Pan przedstawia, został obalony przez twierdzenia wspomnianego przeze mnie Gödla, więc ja nie muszę "udowadniać" Panu istnienia twierdzeń (a tym samym modeli) niezależnych od przyjętych założeń, bo zrobił to już ktoś inny. Jeśli dowód matematyczny Pana nie przekonuje, to cóż miałoby przekonać? Może ma Pan rację mówiąc, że "z wiarą się nie da dyskutować". Cytat:>(Neptun ogromnie się zdziwi, gdy Pan mu powie, że on po jakiejś elipsie biega, nawet gdy wzór na tą elipsę mu Pan przedstawi, a zdziwi jeszcze bardziej, gdy wspomni, że on tą samą ścieżka biegał, nawet gdy ludzie po drzewach skakali). Jakie znaczenie ma, czy Neptun "wie", czy "nie wie", że porusza się po elipsie? Czy jest to "elipsa" czy jak kto lubi to nazwać, i czy ma określone właściwości niezależne od Pańskiego/Neptuna istnienia, czy nie? Cytat:>Prof. Jerzy Lewandowski "W teorii, którą się zajmujemy, fizyk musi stworzyć narzędzia informatyczne, a potem matematyk stara się tę naszą matematykę dokładniej zbadać". ... "W przyszłości będziemy próbowali dołączyć do modelu kolejne pola z Modelu Standardowego, który opisuje cząstki elementarne. Sami jesteśmy ciekawi, co się wtedy stanie" - mówi prof. Lewandowski.
Wie Pan co to narzędzie informatyczne i model w matematyce? Przecież pisze Pan nie o TWORZENIU a o ODKRYWANIU właściwości określonego systemu formalnego... pl.wikipedia.org/wiki/Struktura_matematycznapl.wikipedia.org/wiki/Teoria_modeli Jeśli użyjemy tego samego niesprzecznego zbioru zdań formułując teorię, to jej model ZAWSZE będzie miał te same właściwości, niezależnie, czy bada go człowiek, kosmita, czy Neptun jeśli osiągnie świadomość. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Cytat: "Przedmiotem badań matematycznych nie są obiekty matematyczne, ale teorie dające się wyprowadzić z pewnych założonych zdań logicznych, zwanych aksjomatami. Aksjomaty są zapisywane w pewnym języku, którego niektóre elementy mogą się ludziom kojarzyć z obiektami matematycznymi, matematyka nie wymaga jednak ich istnienia w jakiejkolwiek postaci". > Zapomniał Pan zacytować PEŁNE zdanie, które zaczyna się od("Wg formalistów").Nie zapomniałem. Pan musi mnie według siebie epitetować, a ja napisałem jaki jest mój racjonalny pogląd i Pan jak na razie tego poglądu nie obalił. > Przecież formalizm w takiej postaci jak Pan przedstawia, został obalony przez twierdzenia wspomnianego przeze mnie Gödla, więc ja nie muszę "udowadniać" Panu istnienia twierdzeń (a tym samym modeli) niezależnych od przyjętych założeń, bo zrobił to już ktoś inny. Jeśli dowód matematyczny Pana nie przekonuje, to cóż miałoby przekonać? Może ma Pan rację mówiąc, że "z wiarą się nie da dyskutować".Po pierwsze, nie przedstawiam żadnego formalizmu, tylko własny pogląd na rzeczywistość i jej badanie narzędziami matematycznymi. Istnienia rzeczywistości Gödel nawet nie próbował zaprzeczyć, tylko poszukiwał bardziej precyzyjnych narzędzi zrozumienia jej złożoności. Wikipedia: Każdemu modelowi można przyporządkować zbiór tych wszystkich zdań logicznych wyrażonych w języku tego modelu, które są w nim prawdziwe (jest to teoria tego modelu). Można też rozważać modele, które spełniają dany niesprzeczny zbiór zdań. Twierdzenie o istnieniu modelu udowodnione w 1931 roku przez Kurta Gödla mówi, że dla każdego takiego zbioru zdań istnieje model, który spełnia je wszystkie (spełnia w sensie definicji spełniania Tarskiego).Dalej Wikipedia: Błędne interpretacje
Potoczne rozumienie twierdzeń Gödla prowadzi zwykle do nieprawidłowych wniosków, np.:
* nie wiadomo, co jest prawdą, * każdy system rozumowania jest sprzeczny albo niezupełny.
Warto także pamiętać, że dowód pierwszego twierdzenia Gödla polega na skonstruowaniu explicite zdania prawdziwego, którego nie da się dowieść w arytmetyce liczb naturalnych. Wyraźnie więc odróżnia się tu prawdziwość zdania od możliwości samego jego dowodzenia.
W codziennym życiu zwykle nie mamy do czynienia z systemami formalnymi, a co ważniejsze: kryteria prawdy nie są oparte wyłącznie na rachunku predykatów i innych formach logicznego rachunku zdań.Cytat:>(Neptun ogromnie się zdziwi, gdy Pan mu powie, że on po jakiejś elipsie biega, nawet gdy wzór na tą elipsę mu Pan przedstawi, a zdziwi jeszcze bardziej, gdy wspomni, że on tą samą ścieżka biegał, nawet gdy ludzie po drzewach skakali). > Jakie znaczenie ma, czy Neptun "wie", czy "nie wie", że porusza się po elipsie?Dokładnie i precyzyjnie żadne! Tak dla Neptuna jak i całej rzeczywistości. Natomiast duże znaczenie ma dla człowieka i jego prób zrozumienia wszechświata. Cytat:Prof. Jerzy Lewandowski "W teorii, którą się zajmujemy, fizyk musi stworzyć narzędzia informatyczne, a potem matematyk stara się tę naszą matematykę dokładniej zbadać". > Przecież pisze Pan nie o TWORZENIU a o ODKRYWANIU właściwości określonego systemu formalnego...Ja tu nie piszę ani o tworzeniu, ani o odkrywaniu - tylko cytuję jednego z najwybitniejszych współczesnych polskich fizyków. Natomiast rzeczywiście uważam, że nauka odkrywa i opisuje istniejące właściwości przyrody. > Jeśli użyjemy tego samego niesprzecznego zbioru zdań formułując teorię, to jej model ZAWSZE będzie miał te same właściwości, niezależnie, czy bada go człowiek, kosmita, czy Neptun jeśli osiągnie świadomość.Całkowita zgoda. Przecież napisałem: "teorie dające się wyprowadzić z pewnych założonych zdań logicznych, zwanych aksjomatami. Aksjomaty są zapisywane w pewnym języku".Jeżeli ludzie i kosmici na podstawie wspólnie przyjętych aksjomatów i tego samego niesprzecznego w tym systemie logicznym zbioru zdań formułując teorię, to jej model ZAWSZE będzie miał te same właściwości.Oczywiście: Jeśli użyjemy tego samego niesprzecznego zbioru zdań!Pozdrawiam. @@@ . PS.Ludzie są częścią rzeczywistości, ale istnieje ona niezależnie od ludzi. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Czy głupi nie może pytań zadawać albo dyskutować?Głupi to dosyć szerokie pojęcie. Osobiście uważam, żem głupim w nadmiarze, ale wynika to z niewiedzy i braku zdolności do nauczenia się nawet tylko tego co był chciał. Natomiast jestem otwartym na wiedzę i chcę jak najwięcej poznać i zrozumieć. Głupi pyszałek, który wie wszystko i przychodzi tu tylko aby innym narzucać swoje poglądy oczywiście ma prawo zadawać pytania, to ludzie na pewnym poziomie intelektualnym, np. reprezentowanym na racjonaliście powinni takie pytania i dyskusje nad nimi ignorować, gdyż w większości są bezproduktywne. > Mnie jakoś "Strażnica" też nigdy nie "wciągnęła". Co to ma do rzeczy?Napisał Pan: Wiesz, kiedy zaczynałem Tu pisać, wydawało mi się, że odkrywam coś nowego, że ludzie, zniechęceni do Kościoła Katolickiego i jego kłamstw po prostu odrzucają jego nauki i staja się ateistami w wyniku tego odrzucenia, że po prostu przestają szukać po zorientowaniu się, że KRK kłamie. A ja uważam, że w głupocie KRK wyprzedają przedstawiciele innych wyznań. Przecież napisałem to wyraźnie. > Przecież nawet Pana o to pytałem czyż nie?Pytania na tym forum kierowane są do wszystkich uczestników i wszyscy w miarę swojej wiedzy i czasu na nie odpowiadają. > Nie daje Pan żadnego wytłumaczenia.Sam dawałem wielokrotnie i w przeróżnych aspektach, ale są tu także uczestnicy mający przeróżne często bardzo wysokie kompetencje. Uczeni przeróżnych specjalności. Też udzielali odpowiedzi - abo Panu bezpośrednio, albo w bardzo pobliskim temacie. Trzeba tylko czytać i zastanawiać się nad tym co piszą inni, a nie tylko nad tym - co ja mam im do powiedzenia. > Ale jeszcze raz: Co wybuchło, dlaczego i jak konkretnie to przebiegało. Skąd się wzięło życie z materii nieożywionej i dlaczego prawa fizyki są, jakie są, dlaczego są proste i powtarzalne?> Przecież gdyby Pan, lub ktokolwiek inny odpowiedział na te pytania, nie napisałbym tego co napisałem mimo swej głupoty...Jeszcze raz Panu odpowiem: Nie wiem!!!Współczesna nauka też tego nie wie. Ciągle poznajemy nowe prawdy o rzeczywistości, ale one najczęściej stawiają przed nami nowe pytania i to w nauce jest najpiękniejsze. Ale to nas - w najmniejszym stopniu nie upoważnia - abyśmy, w każdą dziurę "nie wiem" jakiś kit wciskali. Tam już najmniejsze krasnoludki się nie mieszczą, nie mówiąc o wielkich bogach. > Bywa, jak ustaliliśmy wspólnie jestem głupcem,Niczego takiego z Panem nie ustalałem. Proszę poczytać nasze dyskusje, traktowałem Pana po koleżeńsku i życzliwie. Do dalszych rozmów zniechęciło mnie powtarzanie dokładnie tego samego. Żadnej refleksji! Wszystkie informacje sprzeczne z pańskimi poglądami spływają po Panu jak woda po kaczce. > w sumie nawet lubię ten stan.To oczywiste, gdyby Pan go nie lubił, to próbowałby Pan go zmienić, a nie uparcie przy nim trwać. Cytat:Bogusławski: Czy warto pytać, gdy jest się całkowicie przekonanym, że nikt poza Panem nie ma racji, gdyż to Pan posiadł Prawdę? > Może i nie warto, sęk w tym, że NIE jestem całkowicie przekonany czy mam rację ale przecież Pan to ignoruje.Ja szanuję Pańskie poglądy, staram się je zrozumieć i odpowiedzieć na przedstawiony tekst i jego uargumentowanie. Nie chcę nawet ich zmieniać, gdyż to Pańska sprawa Uważam, że przez zobaczenie dziur w argumentacji, które Panu ewidentnie wykazuję, przecież może Pan je wzmocnić. Tylko do poważnej dyskusji wymagam wzajemności. A to znaczy uważnego przeczytania mojej wypowiedzi, podjęcia próby zrozumienia o czym mówię i dopiero odpowiedzi na temat. > Dobrze, że chociaż to Pan przyznaje. NIE CHCE Pan, żeby istniał Bóg, niezależnie od tego, jakie są fakty.No właśnie jak czytam tak głupie zdania, to wszystko mi opada! Ależ chcę, Miły Vancalarze, nawet bardzo chcę! O ile świat z Bogiem i życiem pozagrobowym byłby łatwiejszy i piękniejszy. Tylko nijak w żadnej rozumowej dziurze te bajki mi się nie mieszczą. Zaraz, czy to nie Pan twierdzi: > Cytat: >>> Bogusławski: To człowiek stworzył matematykę, a nie matematyka stworzyła człowieka.
Dokładnie nadal tak twierdzę! > Człowiek stworzył... Jako naukę owszem. Obiekty matematyczne po prostu są.Bzdura, to rzeczywistość istnieje niezależnie od nas. Matematyka jest ludzkim narzędziem opisu świata i tak jak logika, czy ludzki język, bez człowieka nie mają żadnego znaczenia. Żadne obiekty matematyczne nie istnieją. Natomiast istnieją obiekty fizyczne (materialne), które matematyka opisuje w znakomity (dla ludzi) sposób. Matematyka pozwala nam rzeczywistość i opisywać i rozumieć.> Nie prawda, bez człowieka nie ma żadnej matematyki, gdyż nikomu nie jest do niczego nie jest potrzebną> Czyli jeszcze raz, orbita Neptuna NIE jest elipsą, bo elipsa bez człowieka "nikomu" nie jest do niczego potrzebna? To co Pan pisze nie świadczy przecież o tym, że to nie elipsa (co człowiek jeśli się pojawi obdarzony intelektem MOŻE odkryć i nazwać elipsą, żółtymi kapciami babci Zosi, czy czym tam chce) a o tym, że nie rozumie Pan podstaw matematyki...> Lubi Pan zachęcać do czytania różnych rzeczy, aby zrozumieć podstawy, więc i ja zachęcę:> pl.wikibooks.org/wiki/Matematyka_dla_liceumNo cóż, tu trzeba wyjść trochę ponad matematykę dla liceum. Może choć trochę Stanisława Lema poczytać, choć to bezbożnik. Wiem, że trudno Panu sobie wyobrazić świat bez człowieka i Boga, ale on istniał najprawdopodobniej od zawsze i najprawdopodobniej zawsze będzie istniał. Niezależnie czy będzie przez ludzi opisywany, czy nie będzie. Czy orbitę Neptuna będzie Pan nazywał "elipsą", czy "kapciami". Dla wszechświata, czy wszechświatów - nie ma to żadnego znaczenia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Tibor (1012 punktów) | > Ale jeszcze raz: Co wybuchło, dlaczego i jak konkretnie to przebiegało.a jak konkretnie przebiegał akt kreacji, w który tak zupełnie bez zastrzeżeń wydajesz się wierzyć. Dlaczego chcesz wiedzieć "co wybuchło" - skoro według religii świat powstał z niczego, dlaczego chcesz wiedzieć "dlaczego" - skoro Twoja prawda jest taka - bo bóg tak chciał. Jakim prawem żądasz konkretów, sam do nich nie przywiązując najmniejszej wagi. Zupełnie abstrahując od Waszej (Twojej i Bogusławskiego wymiany zdań). Napisz mi proszę jakieś konkrety na temat kreacji. Chciałbym wiedzieć czy bozia ubrana była w komżę czy w tunikę, i którą ręką skinęła tworząc życie. (ręka prawa i/lub lewa ma konkretne znaczenie dla mistyki i okultyzmu, wiadomo "ścieżka lewej ręki" itp) > Dobrze, że chociaż to Pan przyznaje. NIE CHCE Pan, żeby istniał Bóg, niezależnie od tego, jakie są fakty.a jakież to, te fakty, są? które umknęły dużo bardziej światłym ode mnie obserwatorom. Fakty są takie - świat stworzył FSM, tylko nie wszyscy wiedzą, że pomagała mu Eris (nie dr Irena). Musiała mu pomagać bo inaczej nie byłoby tyle sporów. O i to jest fakt. Nadal pracuję nad rolą Niewidzialnej, różowej jednorożec w akcie stworzenia. (żeby trynitaryzmowi zadość uczynić)
"  ...)zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Pisze Pan również:> Cytat:Bogusławski: Więcej, w wyniku naturalnych badań naukowych przypuszczam, że wszechświat nigdy nie powstał, a istniał zawsze. > Które to konkretnie "naturalne badania naukowe" ??Ja myślałem o ostatnich wypowiedziach Rogera Penrose: www.google(*)CNFWEpt9y8_p-_KtDNlMbuTdZl5C5gAle to Pan odwołał się do artykułu prof. Sikorskiego, gdzie opisana jest teoria Smolina, co jest przesłanką, że nawet nie czyta Pan artykułów, które poleca, albo wybiera z nich tylko poszczególne zdania popierające Pańskie poglądy. www.google(*)CNFWEpt9y8_p-_KtDNlMbuTdZl5C5g> Poza tym, ja przecież nikogo do dyskusji nie zmuszam. Sam Pan się ze mną zgodził:> Cytat:>Pozostańmy więc przy tym. Niech nasza rozmowa pozostanie na świadectwo dla mnie i dla Pana, a może i dla innych. >I tym optymistycznym akcentem... Nareszcie mamy całkowitą zgodę!
>Jest "wygodny" klawisz "ignoruj" i może Pan dalej cieszyć się życiem. Ja też nikogo nie zmuszam do dyskusji. Natomiast jest to forum i wszyscy swoje teksty oddajemy pod krytyczny osąd wszystkich czytelników. Jest też to forum racjonalistyczne i nie chcę aby nasze forum zdominowały irracjonalne wypowiedzi dogmatycznych fideistów jakiejkolwiek opcji. Na inne fora nie wchodzę, ale tu nie chcę ignorować wypowiedzi obrażających racjonalne myślenie. Tu bzdury w czyimkolwiek myśleniu należy wykazywać. Co staram się bardziej lub mniej udolnie czynić. Tu używamy autorytetu nauki i rozumu, a nie jakichkolwiek autorytetów zapisanych w starych pismach.
>W ciągu miesiąca TRZY osoby jak sobie przypominam usiłowały Panu wytłumaczyć, że stosowanie "naturalnych metod naukowych" wiąże się z metafizyczną wiarą, że działają zawsze i w każdym wypadku, nawet w odniesieniu do obiektów niedostępnych empirii, np kwestii tego, czy nasz materialny wszechświat to "wszystko co istnieje", czy nie. Tylko trzy? Mnie wydawało się, że więcej różnego rodzaju ewangelizatorów tu wchodzi. Wielce Szanowny Panie, warto zajrzeć do statystyki. W Polsce ponad 90% społeczeństwa to fideiści różnych wyznań. Ateistów jest 3 może 5% z tego ateistów zastanawiających się nad swoim światopoglądem jeszcze mniej. Tu są te "miliardy much". Nie mogę z trzema osobami rozmawiać na raz, ale tu Pan jest konkretnym i mogę powiedzieć, że w Pańskim przypadku - sądząc tylko po Pańskich wypowiedziach - dalej Pan nie rozumie terminu "naturalizm metodologiczny" nie mówiąc już o "ontologicznym", nawet będąc idealistą nie bardzo rozumie terminu metafizyka. Nie warto używać terminów, których znaczenia się nie rozumie. Dokładnie nic Pan nie zrozumiał z tego co tu wielokrotnie na różne sposoby powtarzam. Nie odrzucił mnie Pan po zrozumieniu - co jest naturalne, każdy ma prawo do swoich poglądów, tylko po prostu zupełnie nic nie zrozumiał.
>Potrafi Pan więc ignorować argumenty a osób Pan nie potrafi? Mamy tu osąd czytelników, którzy zauważają, kto jakich argumentów używa, a jakie ignoruje.
>Jeśli chce Pan dyskutować - proszę o merytoryczne tezy poparte argumentami zamiast inwektyw. Ja z Panem już nie bardzo miałbym o czym dyskutować, ale to wcale nie znaczy, że ze spokojem będę przyjmował to co raczy Pan tu wypisywać. Zawsze będę zaznaczał twierdzenia, z którymi nie mogę się zgodzić i protestował przeciwko ewangelizacji na naszym forum. Jako jego uczestnik mam nie tylko do tego prawo, ale wprost obowiązek tak czynić. Tu jest więcej czytelników niż tylko my obaj i moja reakcja na Pański tekst wcale nie musi być tylko do Pana kierowana.
>i odsyłania do dziesiątek publikacji. Proszę najpierw postawić tezę, a później odsyłać do publikacji, która ją według Pana potwierdza. Będę też odsyłał do ludzi mądrych i ich książek, z tą różnicą, że do tych dziesiątków publikacji, których ja odsyłam, to już je przeczytałem i zrozumiałem. Są potwierdzeniem tez, które stawiam i dotyczą dokładnie problemów, o których mówię. To w miarę poważne forum, tu bogactwo cytatów z Ewangelii nie wystarcza, nawet gdy zupełnie potwierdzają Pańskie tezy. Tu Święte Księgi nie są żadnym autorytetem, a nieświęte bywają sporym.
>Jeśli chce mnie Pan w mniej lub bardziej zawoalowany sposób obrażać,/.../ Zdecydowanie nie chcę! Jest mi bardzo przykro z tego powodu, że czuje się Pan obrażonym, ale przedstawia Pan nam tu swoje teksty, które w moim odbiorze "wołają o pomstę do nieba" i reaguję. Oceniam teksty, a nie Pana, ale te teksty to Pan pisał i trudno to tak zupełnie rozdzielić. (Choć nie ma tak głupiego człowieka aby czegoś mądrego nie powiedział i odwrotnie, tak mądrego aby nie powiedział głupoty.) Nie tylko ja na tym forum jakoś tam Pana obrażam, to takie już brzydkie forum, że rozum stawiamy ponad wszelakich bogów, ale Pan ma swojego Boga, który kiedyś nas za to pokarze.
I tym optymistycznym akcentem...
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | > Przecież NAUKA wszystko wyjaśnia! Okazuje się jednak, że NIE WYJAŚNIA! Twierdzi, że wyjaśnia albo wyjaśni w przyszłości ale nic takiego się nie dzieje!Wiesz, coś fajnego napisał Hodża: www.racjonalista.pl/forum.php/s,409039#w40978250 lat temu telefon komórkowy, łączność satelitarna, komputer, w którego klawiaturę klepię to było coś, o czym pisali autorzy sf. Sto dwadzieścia lat temu samochód budził sensację, a przez niektórych uważany był za urządzenie diabelskie. Zwykły mikroskop, który kupuje się w sklepie z artykułami szkolnymi lub w internecie od 150 zł i pod którym kilkulatki obserwują życie w kropli wody jeszcze 350 lat temu był nieznany. Jak widzisz, dzieje się dużo, ale Ty chcesz wszystko na raz, już, na pstryknięcie palcami. Nie ma tak dobrze.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Sto dwadzieścia lat temu samochód budził sensację, a przez niektórych uważany był za urządzenie diabelskie.Sto sześćdziesiąt lat temu chłopi pod Łowiczem na widok Ancykrysta warsiaskiego tj. pociągu Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w popłochu chowali się po karczmach  Słusznie Mniemając, iż to tylko ich ode Złego uchronić może  .
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>50 lat temu telefon komórkowy, łączność satelitarna, komputer, w którego klawiaturę klepię to było coś, o czym pisali autorzy sf. Sto dwadzieścia lat temu samochód budził sensację, a przez niektórych uważany był za urządzenie diabelskie. Zwykły mikroskop, który kupuje się w sklepie z artykułami szkolnymi lub w internecie od 150 zł i pod którym kilkulatki obserwują życie w kropli wody jeszcze 350 lat temu był nieznany. Jak widzisz, dzieje się dużo, ale Ty chcesz wszystko na raz, już, na pstryknięcie palcami. Nie ma tak dobrze. Ale też widzisz 200 lat temu, większość uczonych twierdziła, że "maszyna cięższa od powietrza nie może latać, 100 lat temu, że droga mleczna to "wszystko" a 50 lat temu, że wszechświat istnieje w stanie stacjonarnym. Łatwo się "pomylić" albo zwyczajnie bredzić więc według mnie, każde twierdzenie, że się coś wie "na pewno" zanim się to udowodni jest zwykłą arogancją. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Tibor (1012 punktów) | >więc według mnie, każde twierdzenie, że się coś wie "na pewno" zanim się to udowodni jest zwykłą arogancją. bardzo słusznie, więc "wiedza" o jakimś "stwarzaczu" - dawcy prawości, dobrości, moralności i czego to niemających innych "ści", nie poparta dowodami jest bredzeniem aroganta.
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>bardzo słusznie, więc "wiedza" o jakimś "stwarzaczu" - dawcy prawości, dobrości, moralności i czego to niemających innych "ści", nie poparta dowodami jest bredzeniem aroganta. Słusznie prawisz. Dlatego nigdzie i nigdy nie twierdziłem, że wiem, czy Bóg istnieje czy nie a jedynie, że wierzę, że tak, bo to dla mnie bardziej wiarygodne i przekonujące. Jeśli nauka przedstawi kiedyś prostsze niż działanie inteligentnego agenta rozwiązanie, którego przynajmniej mechanizm działania można prześledzić, to je uznam za bardziej wiarygodne. Wpływ idei na materię jest mi znany choćby z działalności człowieka. My możemy istnieć i tworzyć, to i ktoś znacznie inteligentniejszy może. Czy wszechświaty mogą powstawać "same" ? Nawet tej możliwości nauka do tej pory nie udowodniła... Na razie spekuluje i stawia hipotezy. Ty z kolei "wiesz": Cytat:"Umysł ludzki ma oparcie w materii nie istnieje w próżni jak Twój domniemany bóg." www.racjonalista.pl/forum.php/s,393770#w406619Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) | > Cytat:>bardzo słusznie, więc "wiedza" o jakimś "stwarzaczu" - dawcy prawości, dobrości, moralności i czego to niemających innych "ści", nie poparta dowodami jest bredzeniem aroganta. > Słusznie prawisz. Dlatego nigdzie i nigdy nie twierdziłem, że wiem, czy Bóg istnieje czy nie a jedynie, że wierzę, że tak, bo to dla mnie bardziej wiarygodne i przekonujące.Cieszę się niezmiernie, że panuje w tej kwestii pełna zgodność. Rozumiem Twój podział na to co w co wierzę a na to co wiem. Jednakowoż wprowadza to całkiem spore zamieszanie. Nawet teoretyzując sobie przy piwku na temat bytów, których istnienie jest kwestią wiary jednego z rozmówców, rozmówca ten musi wiedzieć jakie cechy temu wyimaginowanemu bytowi chce, może, powinien (niepotrzebne skreślić) przypisać. A więc tym samym wiara implikuje konieczność istnienia jakiejś wiedzy o przedmiocie wiary. Więc jak łatwo zauważyć słowo "wiedza" całkiem celowo umieszczone w cudzysłowie jest jak najbardziej na miejscu i jak najbardziej adekwatne do przedmiotu niniejszych dywagacji. > Ty z kolei "wiesz":> Cytat:"Umysł ludzki ma oparcie w materii nie istnieje w próżni jak Twój domniemany bóg." Nie bardzo rozumiem jak "wiesz" wynika z zacytowanej przez Ciebie wypowiedzi?
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:Nawet teoretyzując sobie przy piwku na temat bytów, których istnienie jest kwestią wiary jednego z rozmówców, rozmówca ten musi wiedzieć jakie cechy temu wyimaginowanemu bytowi chce, może, powinien (niepotrzebne skreślić) przypisać. Zgadza się, postulując istnienie jakiegoś bytu, abstrakcyjnego, czy realnego, należy go zdefiniować czyli założyć cechy, jakimi powinien się charakteryzować, konstruując system formalny na podstawie przyjętych aksjomatów. W przypadku stawiania hipotezy o Stwórcy wszechświata jedynymi aksjomatami jakie możemy przyjąć są: realne istnienie, świadomość, inteligencja i wiedza wystarczająca do stwarzania wszechświatów. Twierdzenie Goedla mówi, że w ramach takiego systemu nie jestem w stanie podać jego wszystkich właściwości. Dlatego nawet nie próbuję odpowiadać ci na posty z pytaniami typu: "z czego zrobiony jest Bóg" albo "jakimi narzędziami ten wszechświat stworzył". W tej chwili nie istnieją dane empiryczne, które mogłyby służyć do wysnuwania wniosków tego typu. Jeśli zapytasz o "wszechmoc" to oczywiście mogę na podstawie przyjętych aksjomatów postulować, że w ramach stworzonego wszechświata i oczywiście w ramach logiki - jak najbardziej, jakkolwiek nie jest to "powszechnie rozumiana" wszechmoc będąca przecież pojęciem wewnętrznie sprzecznym. Więc: -nie, nie może (zakładany Bóg) stworzyć kamienia, którego nie mógłby podnieść. Jeśli zapytasz o konkretne przymioty zakładanego bytu, to mogę oczywiście spróbować odpowiedzieć. Np. jeśli zapytasz, czy "Bóg" jest transcendentny a jeśli tak, to jak może wpływać na nasz wszechświat, to postawię tezę, że odpowiedzią jest mechanika kwantowa. Jak zapewne wiesz (widzisz, to kolejne założenie, nie wiem, czy wiesz ale po przeczytaniu kilku Twoich postów wydaje mi się to bardzo prawdopodobne) cząsteczki nie "bywają" w określonych miejscach i nie "robią" określonych rzeczy, dopóki tego nie zmierzymy i sprawdzimy. Zachowują się z prawdopodobieństwem określonym przez równanie Schrödingera. Byt transcendentny aby wpływać na świat materialny "potrzebuje" tylko wybierać np. miejsce pojawienia się elektronu jednocześnie nie będąc materialnego świata częścią. Możesz z łatwością skonstruować ze 100 eksperymentów myślowych, wyjaśniających dowolny "cud" tylko i wyłącznie poprzez decydowanie o tym, jak przebiega "losowanie" w przypadku konkretnych molekuł. Czy tak właśnie "działa Bóg" ? Nie mam pojęcia  Wiem tylko, że taki ciąg myślowy jest niesprzeczny z przyjętymi przeze mnie aksjomatami jak również z weryfikowalną wiedzą naukową. Cytat:A więc tym samym wiara implikuje konieczność istnienia jakiejś wiedzy o przedmiocie wiary. Implikuje konieczność przyjęcia jakichś założeń. Jeśli uznajesz to za "wiedzę", to zgadzam się, natomiast: Cytat: Więc jak łatwo zauważyć słowo "wiedza" całkiem celowo umieszczone w cudzysłowie jest jak najbardziej na miejscu i jak najbardziej adekwatne do przedmiotu niniejszych dywagacji. Twoje sformułowanie zagadnienia w poprzednim poście sugeruje istnienie dogmatycznego przekonania nie opierającego się na dowodach (np. "wiem, że Maryja została wzięta żywcem do nieba"). Cytat:>>Ty z kolei "wiesz": >>[cytat]"Umysł ludzki ma oparcie w materii nie istnieje w próżni jak Twój domniemany bóg." > Nie bardzo rozumiem jak "wiesz" wynika z zacytowanej przez Ciebie wypowiedzi?[/cytat] Świadomie lub nie, przypisujesz postulowanemu bytowi "istnienie w próżni". Czy "Bóg" (jeżeli zakładamy istnienie takiego bytu) istnieje w próżni, w jakimś ośrodku, w innym wymiarze, nie da się postulować na podstawie posiadanych przez nas (ludzkość) danych empirycznych. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Twierdzenie Goedla mówi, że w ramach takiego systemu nie jestem w stanie podać jego wszystkich właściwości. Dlatego nawet nie próbuję odpowiadać ci na posty z pytaniami typu: "z czego zrobiony jest Bóg" albo "jakimi narzędziami ten wszechświat stworzył". W tej chwili nie istnieją dane empiryczne, które mogłyby służyć do wysnuwania wniosków tego typu.
To nie ja, to Pan Krzysztof Wójtowicz:
[color=blue]O NADUŻYWANIU TWIERDZENIA GÖDLA W SPORACH FILOZOFICZNYCH
Spotykany jest pogląd, że twierdzenie Gödla dowodzi istnienia zasadniczych barier poznawczych; że nigdy nie będziemy mogli uchwycić całej prawdy o świecie, i to z przyczyn zasadniczych, a nie jedynie praktycznych. Według niektórych twierdzenie Gödla ma dowodzić niemożności udzielenia naukowej odpowiedzi na pytania o charakterze egzystencjalnym, czy metafizycznym. Tego typu sugestie znajdziemy np. w [Życiński 1985, 194-5]. Podobne poglądy reprezentują m.in. Jaki i Katsoff. Jaki twierdzi, że poszukiwanie przez fizyków "teorii wszystkiego" wynika po części stąd, że słabo znają oni problematykę związaną z twierdzeniem Gödla (por. [Życiński 1993, 68]). Według Katsoffa twierdzenie Gödla implikuje, że nigdy nie będzie mogła istnieć zupełna i ostateczna teoria rzeczywistości, tzn. metafizyka. Nie prowadzi to do mistycyzmu, lecz do ewolucyjnej wizji rzeczywistości (cytat za [Życiński 1993, 307]). Z pewnością warto zastanowić się nad zagadnieniem, do jakiego stopnia występowanie w matematyce zjawisk, o których mówią nam twierdzenia Gödla, ustanawia w naszej działalności poznawczej istotne ograniczenia, i czy rzeczywiście przytoczone poglądy są słuszne. Naturalne jest tutaj skoncentrowanie się na naukach w nierozerwalny sposób związanych z matematyką, a więc raczej na fizyce i astronomii niż np. psychologii (pomimo stosowania w tej nauce pewnych metod formalnych) czy historii. Zawęża to oczywiście dyskusję, nie obejmując "wszelkich możliwych teorii rzeczywistości". /.../
Twierdzenia Gödla odnoszą się do pewnych teorii sformułowanych w języku pierwszego rzędu. Przypomnijmy, nie wdając się w szczegóły, że pierwsze twierdzenie Gödla mówi, że rekurencyjnie aksjomatyzowalne systemy formalne wyrażone w dostatecznie bogatym języku są niezupełne. Oznacza to, że istnieją zdania w języku tych teorii, których nie da się na gruncie tych teorii ani udowodnić, ani obalić. Innymi słowy, jeśli T jest taką teorią, a zdaniem od niej niezależnym, to zarówno T+ jak i T+non- są niesprzeczne.
Oryginalny dowód Gödla polegał, mówiąc nieformalnie, na zręcznym zakodowaniu zdań metajęzyka w języku (z wykorzystaniem teorii funkcji rekurencyjnych) i zastosowaniu paradoksu kłamcy(3). Dowód ten był niekonstruktywny - dowodził on istnienia pewnego "abstrakcyjnego" zdania niezależnego. O zdaniu tym wiadomo było jedynie to, że mówi o sobie, że nie posiada dowodu, nie miało natomiast "konkretnej treści matematycznej". Oczywiście pojęcie "konkretnej treści matematycznej" jest nieco nieostre, ale można chyba zgodzić się z tezą, że np. hipoteza Fermata (albo twierdzenie, że 2+2=4) jest bardziej konkretna niż zdanie, które mówi jedynie, że nie posiada dowodu. Wydaje się, że w tej kwestii panuje wśród większości matematyków, a nawet wśród logików, zgoda (np. Drake określa zdanie Gödlowskie jako zdanie metamatematyczne, przeciwstawiając je konkretnym zdaniom matematycznym [Drake 1989, 23]). Jednak przez długi czas nie potrafiono wskazać przykładów zdań niezależnych o konkretnej treści matematycznej. Dopiero w latach 70-tych podany został (por. [Paris Harrington 1977]) przykład pierwszego niezależnego zdania o charakterze kombinatorycznym. Dotyczyło ono tzw. podziałowych własności zbiorów skończonych. W krótkim czasie takich zdań pojawiło się więcej; były to zarówno zdania o charakterze kombinatorycznym jak i teorioliczbowym, np. zdanie Goodsteina. (Czytelnik znajdzie przystępne omówienie tych zagadnień np. w: [Adamowicz Zbierski 1991], [Murawski 1987], [Murawski 1993], [Murawski 1994], [Wójtowicz 1996]).[/color]
Ja tylko nie rozumiem dlaczego uparcie z Gödla chce Pan zrobić idiotę, gdy był on mędrcem?
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>Twierdzenie Goedla mówi, że w ramach takiego systemu nie jestem w stanie podać jego wszystkich właściwości. Dlatego nawet nie próbuję odpowiadać ci na posty z pytaniami typu: "z czego zrobiony jest Bóg" albo "jakimi narzędziami ten wszechświat stworzył". W tej chwili nie istnieją dane empiryczne, które mogłyby służyć do wysnuwania wniosków tego typu. >To nie ja, to Pan Krzysztof Wójtowicz: Najlepiej podać link do całego artykułu: www.opoka.(*)a/F/FL/ograniczenia_godla.htmlMożna tam przeczytać, co sam Goedel sądził o ww problemie, zamiast wdawać się w zbędne dywagacje. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | W. Marciszewski: Jest to procedura zwana dowodem sformalizowanym. Ma ona cechy algorytmu, jest to bowiem ciąg instrukcji mówiących jak sprawdzać krok po kroku poprawność rozumowania, biorąc pod uwagę jedynie fizyczne cechy symboli (ich kształt i położenie), aby po skończonej liczbie kroków uzyskać potwierdzenie poprawności rozumowania, czyli stwierdzenie, że wniosek istotnie wynika z przyjętych przesłanek; tymi zaś zawsze, w ostatecznej instancji, są aksjomaty danego systemu. Jeśli algorytm taki przetłumaczymy z języka logiki predykatów na jakiś język programowania, otrzymamy program komputerowy do sprawdzania poprawności dowodu. Dla uniknięcia nieporozumień, rezygnujemy w obecnym tekście z używania słowa "dowód" itp. w innych znaczeniach, choć z tymi innymi spotykamy się często i w języku potocznym i w rozważaniach naukowych. Nie użyto więc w tytule obecnego tekstu słowa "dowód", choć niektórzy autorzy (np. Nagel & Newman [1952], stosujący termin "proof") posługują się nim dla określenia rozumowania Gödla. Zamiast niego przyjęto termin "uzasadnienie" oznaczający postępowanie, w którym może wystąpić rozumowanie nieformalne. Takie jest - jak zobaczymy - rozumowanie Gödla, gdyż odwołuje się ono do pojęcia prawdy, którego nie da się wyrazić wewnątrz systemu sformalizowanego. Tak więc, Gödel - podsumujmy - uzasadnia w sposób nieformalny, że o ile system arytmetyki jest niesprzeczny, nie każda prawda arytmetyczna jest w nim dowodliwa formalnie. Powyższy fakt nazwano niezupełnością arytmetyki; terminu "arytmetyka" używamy w całym obecnym tekście na prawach skrótu, mając zawsze na uwadze arytmetykę liczb naturalnych, tj. całkowitych dodatnich z włączeniem zera.
Jest ona niezupełna, skoro nie wszystkie prawdy arytmetyczne są jej twierdzeniami, to znaczy zdaniami dającymi się wyprowadzić z aksjomatów za pomocą czysto formalnych reguł dowodzenia. Nie jest to cecha, którą dałoby się usunać przez uzupełnienie systemu o jakieś nowe elementy, czy to aksjomaty, czy reguły dowodzenia. Wprawdzie można go w ten sposob wzmocnić i wtedy pewne prawdy dotąd w nim niedowodliwe staną się dowodliwe, ale wtedy pojawią się nowe zdania prawdziwe i zarazem niedowodliwe, a po kolejnym wzmocnieniu, kiedy już ich dowiedziemy, znowu znajdą się prawdy niedowodliwe, i tak bez końca. Z tego względu mowa jest w tytule o niezupełności nieusuwalnej.
Jak się dowodzi za pomocą reguł formalnych wie każdy, komu dane było mieć kurs logiki formalnej z jej regułami. Chyba Maciszewski obejmuje tu wszystko co Goedel twierdził w ramach ludzkiego narzędzia poznania świata jakim jest logika formalna.
>Można tam przeczytać, co sam Goedel sądził o ww problemie, zamiast wdawać się w zbędne dywagacje. Przeczytałem, zrozumiałem co mogłem zrozumieć i przedstawiłem też innym pod rozwagę. Jednak inną logikę Wójtowicza rozumienia twierdzenia Goedla od Pańskiej i to pomimo podobnej Panu postawy światopoglądowej jej autora. A tu proponuję aby zamiast wyczyniać intelektualne wygibasy próbujące połaczyć ludzkie narzędzia wyższej matematyki z religijnymi mitami, po prostu powiedzieć, iż Goedel stwierdził, że modele matematyczne są bardzo dobrym narzędziem, acz nie doskonałym. Choćby już dlatego, że ludzkie mózgi potrafią niealgorytmicznie rozwiązywać niektóre problemy znacznie trafniej. Choć już teraz zaczynamy budować narzędzia, które pozwolą ludziom na maszynowe rozwiązywanie problemów niedostępnych dotyczasowym algorytmom oraz opracowania innych metod (modeli) logicznej dowodliwości.
Algorytmy kwantowe. Jednym z problemów NP-zupełnych jest łamanie kodów. Istnieją pewne algorytmy szyfrowania (RSA, DES), dla których szybkie znalezienie kluczy wymaga bardzo dużej mocy obliczeniowej. Tutaj rozwiązaniem mogą okazać się algorytmy zaimplementowane w komputerach kwantowych. W odróżnieniu od komputerów elektronicznych opartych na bitach, te kwantowe mają posługiwać się qubitami oraz zjawiskiem splątania. Pewne własności tych maszyn powodują, że niektóre problemy N-P zupełne dają się rozwiązać w jednym takcie obliczeń. Gdyby komuś udało się zbudować komputer kwantowy, byłby w stanie złamać wszystkie dzisiaj używane algorytmy kryptograficzne./.../
Algorytmy równoległe. Jednym ze sposobów rozwiązywania złożonych problemów jest zastosowanie algorytmów równoległych. Oznacza to, że program nie jest wykonywany tylko jeden raz na jednym procesorze, ale równolegle na wielu różnych maszynach. Podejście to stosuje się od lat w superkomputerach. Jednak w takiej realizacji jest ono bardzo kosztowne. Nowym pomysłem jest tutaj zastosowanie sieci zwykłych komputerów tworzących klaster. Zadanie jest rozdzielane na wiele maszyn i obliczane równolegle w tysiącach komputerów. Czasami taką potężną sieć nazywa się z j. angielskiego grid. Przykłady to program SETI@home, gdzie dane z nasłuchu kosmosu, analizowały dziesiątki tysięcy komputerów należących do zwykłych użytkowników. Maszyny były podłączone do Internetu, przez który przesyłały wyniki pracy uruchomionych na nich aplikacji. Nowym pomysłem na implementację algorytmów równoległych jest wykorzystanie do tego DNA. W jednej kropli wody znajdują się miliony cząstek tego kwasu. Jeżeli zsyntetyzujemy je tak, aby wykonywały pewien algorytm, to w ułamku sekundy potrzebnym na reakcje chemiczne komputer oparty na DNA znajdzie rozwiązanie bardzo złożonego problemu. Przykładem są tutaj bakterie, które zaprogramowano, aby mrugały rytmicznie światłem. Dziedzina nauki zajmująca się algorytmami w połączeniu z biologią to bioinformatyka. To dopiero początek prac nad zrozumieniem świata, jeszcze przed ludźmi ogrom do poznania, ale żadne bajeczki religijne już się tam nie mieszczą.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tibor (1012 punktów) | > Zgadza się, postulując istnienie jakiegoś bytu, abstrakcyjnego, czy realnego, należy go zdefiniować czyli założyć cechy, jakimi powinien się charakteryzować, konstruując system formalny na podstawie przyjętych aksjomatów. W przypadku stawiania hipotezy o Stwórcy wszechświata jedynymi aksjomatami jakie możemy przyjąć są: realne istnienie, świadomość, inteligencja i wiedza wystarczająca do stwarzania wszechświatów.po pierwsze - realny pochodzi od słowa rei lub res oznaczającego rzecz, a tym samym "realne istnienie" - jako założenie jest sporym nadużyciem semantycznym. Po drugie - definiowanie nie polega na zakładaniu czegokolwiek, lecz podanie jako równoważne słów o takim samym znaczeniu. A tym samym, żeby definiować cokolwiek musisz wiedzieć czym jest to "cokolwiek" a tym samym nie ma uprawnień do nazywania: Realnego istnienia, inteligencji, świadomości - aksjomatami czyli pewnikami czy oczywistościami. Ergo Twoja wypowiedź opiera się tylko i wyłącznie na wierze w istnienie jakiegoś tam stwórcy i wierze w posiadanie przez niego jakichś tam cech, które nieodmiennie i niesłusznie nazywasz aksjomatami. > Cytat:>>Ty z kolei "wiesz": >>>[cytat]"Umysł ludzki ma oparcie w materii nie istnieje w próżni jak Twój domniemany bóg." wiem, że umysł ludzki ma oparcie w materii, jest "produktem" tej brei, którą wielu ludzi w przypływach bezzasadnego optymizmu nazywa swoim mózgiem. > >Nie bardzo rozumiem jak "wiesz" wynika z zacytowanej przez Ciebie wypowiedzi?[/cytat]> Świadomie lub nie, przypisujesz postulowanemu bytowi "istnienie w próżni". Czy "Bóg" (jeżeli zakładamy istnienie takiego bytu) istnieje w próżni, w jakimś ośrodku, w innym wymiarze, nie da się postulować na podstawie posiadanych przez nas (ludzkość) danych empirycznych.Skoro się nie da to równie uprawnione jest twierdzenie, że istnieje w próżni, jak że nie istnieje wcale. A tym samym czy te założenia poczyniłem świadomie czy też nie nie ma najmniejszego znaczenia.
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>po pierwsze - realny pochodzi od słowa rei lub res oznaczającego rzecz, a tym samym "realne istnienie" - jako założenie jest sporym nadużyciem semantycznym. Zgadza się, aczkolwiek w świetle mojej dyskusji z p. Bogusławskim, platonizm czy formalizm to "masło maślane" ma znaczenie. Cytat:>Po drugie - definiowanie nie polega na zakładaniu czegokolwiek, lecz podanie jako równoważne słów o takim samym znaczeniu. A tym samym, żeby definiować cokolwiek musisz wiedzieć czym jest to "cokolwiek" >a tym samym nie ma uprawnień do nazywania: >Realnego istnienia, inteligencji, świadomości - aksjomatami czyli pewnikami czy oczywistościami. Czy Ty lub ja: -istniejesz? -jesteś inteligentny? -jesteś świadomy? To pewne, czy wyznajesz solipsyzm??? Ja nie, więc uznaję to za pewniki... Cytat:>Ergo Twoja wypowiedź opiera się tylko i wyłącznie na wierze w istnienie jakiegoś tam stwórcy i wierze w posiadanie przez niego jakichś tam cech, które nieodmiennie i niesłusznie nazywasz aksjomatami. Czyli jeśli uznaję za pewne istnienie inteligencji, świadomości i istnienia samego w sobie, to znaczy, że wierzę w istnienie "jakiegoś tam stwórcy"... Cóż... Zdumiewający tok myślowy. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Zgadza się, aczkolwiek w świetle mojej dyskusji z p. Bogusławskim, platonizm czy formalizm to "masło maślane" ma znaczenie. ??????????????????????????? > Cóż... Zdumiewający tok myślowy.??????????????????????????? Iście zdumiewający tok myślowy!Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:> > Zgadza się, aczkolwiek w świetle mojej dyskusji z p. Bogusławskim, platonizm czy formalizm to "masło maślane" ma znaczenie.> ??????????????????????????? Święty mikołaj istnieje, czy nie? Jako pojęcie semantyczne, owszem. Jako część rzeczywistości, odrębny inteligentny byt rozdający prezenty - nie wiadomo ale raczej obaj się zgodzimy, że nie. Podobnie z liczbą Pi, której Pan nie odmawia istnienia w sensie pojęciowym ale nie uznaje jej za realny byt, część rzeczywistości. Nie rozumie Pan tego? Udaje, że nie rozumie? Czy po prostu zamiast odnieść się do treści, postanowił się Pan skupić na niedoskonałości formy? Cytat:> >Cóż... Zdumiewający tok myślowy.> ??????????????????????????? Jeśli więc ktoś uznaje za pewne istnienie inteligencji i świadomości, to znaczy, że jest teistą? Wniosek z tego, że wszyscy którzy nie są solipsystami są teistami? Mnie takie rozumowanie zdumiewa, pana nie? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Święty mikołaj istnieje, czy nie? Jako pojęcie semantyczne, owszem.> Jako część rzeczywistości, odrębny inteligentny byt rozdający prezenty - nie wiadomo ale raczej obaj się zgodzimy, że nie. Podobnie z liczbą Pi, której Pan nie odmawia istnienia w sensie pojęciowym ale nie uznaje jej za realny byt, część rzeczywistości.> Nie rozumie Pan tego?> Udaje, że nie rozumie?Dotąd całkowicie rozumiem i zgadzam się z tym wywodem! > Czy po prostu zamiast odnieść się do treści, postanowił się Pan skupić na niedoskonałości formy?Ale tego już nie rozumiem, gdzie tu treść, gdzie forma, a gdzie pleonazm? > Jeśli więc ktoś uznaje za pewne istnienie inteligencji i świadomości, to znaczy, że jest teistą?Jestem naturalistą i na podstawie doświadczeń naukowych wiem, że świadomość i inteligencja istnieją. Nie zauważyłem aby przeczył temu Pan Tibor. > Wniosek z tego, że wszyscy którzy nie są solipsystami są teistami?Zdecydowanie nie jestem ani solipsystą, ani teistą. > Mnie takie rozumowanie zdumiewa, pana nie?Napisał Pan: Cytat: W przypadku stawiania hipotezy o Stwórcy wszechświata jedynymi aksjomatami jakie możemy przyjąć są: realne istnienie, świadomość, inteligencja i wiedza wystarczająca do stwarzania wszechświatów. Dostał Pan odpowiedź: Cytat:A tym samym, żeby definiować cokolwiek musisz wiedzieć czym jest to "cokolwiek" a tym samym nie ma uprawnień do nazywania: Realnego istnienia, inteligencji, świadomości - aksjomatami czyli pewnikami czy oczywistościami. Ergo Twoja wypowiedź opiera się tylko i wyłącznie na wierze w istnienie jakiegoś tam stwórcy i wierze w posiadanie przez niego jakichś tam cech, które nieodmiennie i niesłusznie nazywasz aksjomatami. Wikipedia o aksjomatach: Aksjomat - jedno z podstawowych pojęć logiki matematycznej. Od czasów Euklidesa uznawano, że aksjomaty to zdania przyjmowane za prawdziwe, których nie dowodzi się w obrębie danej teorii matematycznej. We współczesnej matematyce definicja aksjomatu jest nieco inna:
Aksjomaty są zdaniami wyodrębnionymi spośród wszystkich twierdzeń danej teorii, wybranymi tak, aby wynikały z nich wszystkie pozostałe twierdzenia tej teorii. Taki układ aksjomatów nazywany jest aksjomatyką.Z czego wynika, że Pan chce przyjąć arbitralnie jakieś tam cechy hipotycznego Stwórcy i wówczas dalszy wywód może być logicznym, natomiast Pan Tibor żąda od początku weryfikacji prawdziwości założeń /aksjomatów/. (Stwórca - co to? Inteligencja - czego, kogo? Świadomość - czego, kogo? Wszak nie istnieją żadne byty realne typu: istnienie, inteligencja, świadomość, wiedza itp.) Czyli jego zdaniem /moim też/ nie możemy przypisywać sensownych cech, bezsensownemu podmiotowi. Dopóki nie wiemy co znaczy i jak zweryfikować termin "Bóg/Stwórca", wszelkie stwierdzenia o jego istnieniu/nieistnieniu, inteligencji lub jej braku są logicznie bezsensowne. Jak Pan dobrze wie żadna z koncepcji Boga nie jest weryfikowalna metodami naturalistycznymi, a żadna z definicji nie wytrzymuje spójności logicznej. Wychodząc tedy z założenia, iż aksjomat jest pewnikiem, trudno uznać coś tak wielce niepewnego pojęciowo i doświadczalnie za jakikolwiek pewnik. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tibor (1012 punktów) | > Czy Ty lub ja: >-istniejesz? >-jesteś inteligentny? >-jesteś świadomy? >To pewne, czy wyznajesz solipsyzm??? Ja nie, więc uznaję to za pewniki... Uznać za pewnik możesz wszystko, ważniejsze jest tylko jak Twoje założenia mają się do faktów. np. Możesz za pewnik uznać, że mam dwoje oczu i np. ogon. Ale do pewności daleka droga
> Czyli jeśli uznaję za pewne istnienie inteligencji, świadomości i istnienia samego w sobie, to znaczy, że wierzę w istnienie "jakiegoś tam stwórcy"... >Cóż... Zdumiewający tok myślowy. >NIE CHCE Pan, żeby istniał Bóg, niezależnie od tego, jakie są fakty czyli jakieś są (fakty się znaczy) hmmm sam napisałeś, że wierzysz, więc nie rozumiem zdumienia
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>> Czy Ty lub ja: >>-istniejesz? >>-jesteś inteligentny? >>-jesteś świadomy? >>To pewne, czy wyznajesz solipsyzm??? Ja nie, więc uznaję to za pewniki... >Uznać za pewnik możesz wszystko, ważniejsze jest tylko jak Twoje założenia mają się do faktów. >np. Możesz za pewnik uznać, że mam dwoje oczu i np. ogon. Ale do pewności daleka droga A czy Ty uznajesz swoje istnienie, inteligencję i świadomość za pewnik? Dlatego się stawia hipotezy, że nie wie na pewno, jakie są fakty. Jakby się wiedziało, przedstawiało by się dowodyCytat:>> Czyli jeśli uznaję za pewne istnienie inteligencji, świadomości i istnienia samego w sobie, to znaczy, że wierzę w istnienie "jakiegoś tam stwórcy"... >>Cóż... Zdumiewający tok myślowy. >>NIE CHCE Pan, żeby istniał Bóg, niezależnie od tego, jakie są fakty >czyli jakieś są (fakty się znaczy) hmmm Bóg istnieje albo nie. Może fakty są takie, że istnieje, a może takie, że nie. W tej chwili nie możemy tego stwierdzić. Cytat:>sam napisałeś, że wierzysz, więc nie rozumiem zdumienia Na podstawie obserwacji: -człowiek istnieje -człowiek jest inteligentny -człowiek ma świadomość (Czy to według ciebie błędne założenia? Jeśli tak, to dlaczego?) Uznaję za aksjomaty: -istnienie -świadomość -inteligencję Na ich podstawie tworzę hipotezę: MOŻE istnieć inteligentny, świadomy byt, który NIE JEST człowiekiem. To, że wierzę, że taka hipoteza jest zbieżna z faktami a taki byt stworzył wszechświat, to zupełnie inna sprawa. Z samego uznania istnienia, świadomości i inteligencji za aksjomaty nie wynika w żaden sposób postulowanie "jakiegoś stwórcy". Stąd moje zdumienie. Na podstawie obserwacji: (istnieje wszechświat) naukowcy stawiają hipotezę: -MOGĄ istnieć inne wszechświaty, nie będące naszym. To jest naukowa hipoteza. Na podstawie obserwacji: -człowiek... itd. stawiam hipotezę: -MOŻE istnieć inna świadoma i inteligentna istota nie będąca człowiekiem. I to już są "brednie", "mity", "bajeczki". Ta niekonsekwencja też mnie zdumiewa Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tibor (1012 punktów) | > A czy Ty uznajesz swoje istnienie, inteligencję i świadomość za pewnik?Swoją - tak, Twoją zakładam na zasadzie sylogizmu, coś po drugiej stronie ma jakieś przemyślenia, klepie w klawiaturę, zakładam, że to użytkownik niektórym znany jako Vancalar, ale pewności nie mam. > Na podstawie obserwacji:> -człowiek istnieje> -człowiek jest inteligentny> -człowiek ma świadomość> (Czy to według ciebie błędne założenia? Jeśli tak, to dlaczego?)na podstawie obserwacji: - istnieją piraci (coraz mniej) - istnieją katastrofy naturalne (coraz więcej) Uznaję za aksjomaty: Piratów i katastrofy na ich podstawie tworzę hipotezę: może istnieć związek między spadkiem liczby piratów począwszy od powiedzmy XIX wieku a wzrostem liczby katastrof naturalnych.  czy to błędne założenia do wniosku o stworzeniu świata przez FSM? > Uznaję za aksjomaty:> -istnienie> -świadomość> -inteligencję> Na ich podstawie tworzę hipotezę:> MOŻE istnieć inteligentny, świadomy byt, który NIE JEST człowiekiem.Oczywiście, że może (może nawet być piratem) tylko jak to się ma do postulowanego przez Ciebie istnienia boga? > To, że wierzę, że taka hipoteza jest zbieżna z faktami a taki byt stworzył wszechświat, to zupełnie inna sprawa. Z samego uznania istnienia, świadomości i inteligencji za aksjomaty nie wynika w żaden sposób postulowanie "jakiegoś stwórcy". Stąd moje zdumienie.Ależ oczywiście że wynika. Tworzysz hipotezę na podstawię przyjęcia jakichś aksjomatów(tutaj istnienia, inteligencji i świadomości), wierzysz że hipoteza jest zbieżna z faktami o bycie który stworzył wszechświat i to nie prowadzi do postulowania "jakiegoś stwórcy" ?? ja się poddaję, spróbuj mi to proszę wyłożyć jeszcze raz jak pięcioletniemu dziecku, i nie szafuj zanadto założeniami o mojej inteligencji.
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>na podstawie obserwacji: >- istnieją piraci (coraz mniej) >- istnieją katastrofy naturalne (coraz więcej) >Uznaję za aksjomaty: >Piratów i katastrofy >na ich podstawie tworzę hipotezę: >może istnieć związek między spadkiem liczby piratów począwszy od powiedzmy XIX wieku a wzrostem liczby katastrof naturalnych. Taka hipoteza jest jak najbardziej poprawna, o ile wprowadzisz do założeń wpływ piratów na katastrofy naturalne. W pewnym sensie, może być nawet prawdziwa jeśli uwzględnić teorię chaosu i tzw. "efekt motyla" Cytat:> czy to błędne założenia do wniosku o stworzeniu świata przez FSM? Jeśli cechy jakie przypiszesz Spaghetti monster'owi ograniczysz do : istnienie, inteligencja, świadomość, to niczym się nie różni od postulowanego przeze mnie bytu. Natomiast wprowadzanie "macek" jest tym samym, co określanie "z czego składa się Bóg" a na samym początku odżegnałem się od wniosków które nie wypływają bezpośrednio z danych empirycznych przy stawianiu hipotezy Boga. Oczywiście jeżeli ta hipoteza jest błędna, to wtedy wszystkie moje dalsze wnioski z niej płynące, w tym np. wiara w przeprowadzanie przez rzeczony byt (Bóg) sądu nad ludzkością są błędne. JEŻELI. Cytat:>> To, że wierzę, że taka hipoteza jest zbieżna z faktami a taki byt stworzył wszechświat, to zupełnie inna sprawa. Z samego uznania istnienia, świadomości i inteligencji za aksjomaty nie wynika w żaden sposób postulowanie "jakiegoś stwórcy". Stąd moje zdumienie. >Ależ oczywiście że wynika. Sam piszesz, że nie wynika: Cytat:>>MOŻE istnieć inteligentny, świadomy byt, który NIE JEST człowiekiem. >Oczywiście, że może (może nawet być piratem) tylko jak to się ma do postulowanego przez Ciebie istnienia boga? Cytat:>ja się poddaję, spróbuj mi to proszę wyłożyć jeszcze raz jak pięcioletniemu dziecku, i nie szafuj zanadto założeniami o mojej inteligencji. Nie istnieje bezpośredni związek przyczynowo skutkowy pomiędzy uznaniem istnienia świadomości za fakt a koniecznością stawiania hipotezy Boga. Ty sam zapewne uznajesz świadomość za istniejącą ale hipotezy Boga nie stawiasz, wręcz przeciwnie  TYLKO TYLE. Najprawdopodobniej to nieporozumienie. Twoją wypowiedź zrozumiałem pokrótce tak: "Jeśli ktoś postuluje istnienie inteligencji w ogóle, TO ZNACZY, że postuluje istnienie Boga". Cytat:A tym samym, żeby definiować cokolwiek musisz wiedzieć czym jest to "cokolwiek" a tym samym nie ma uprawnień do nazywania: Realnego istnienia, inteligencji, świadomości - aksjomatami czyli pewnikami czy oczywistościami. Ergo Twoja wypowiedź opiera się tylko i wyłącznie na wierze w istnienie jakiegoś tam stwórcy Zresztą cała ta przepychanka słowna jest odrobinę bez sensu, bo w niej "zgubił" się sens mojej całej dyskusji z p. Bogusławskim jak i z paroma innymi osobami: Jeśli ktoś twierdzi, że Bóg nie istnieje (lub najprawdopodobniej nie istnieje) bo nie ma na to dowodów, to powinien te same standardy stosować do własnych przekonań i uznać, że nie należy wierzyć w twierdzenie, że wszechświat powstał "sam", w wyniku nieznanych procesów (bo na to tak samo nie ma w tej chwili dowodów), inaczej obalasz swoje własne stanowisko, obalając moje... Mamy do czynienia z alternatywą: - albo "jakiś świadomy byt" doprowadził do zaistnienia wszechświata - albo jakiś nieznany jeszcze NIEŚWIADOMY proces Orzeł albo reszka. Jeśli twierdzisz, że NIE reszka, to musisz zakładać, że orzeł a nie możesz czynić takich założeń, póki nie wiesz na pewno bo wtedy jest to taka sama wiara jak moja, tyle, że "w tę drugą opcję". Według mnie jest to kwestia indywidualnego wyboru i przyjmowanie przekonań, które odpowiadają naszemu podejściu i oczekiwaniom od życia. Jeśli ktoś nie wiedząc na pewno jakie są fakty świadomie odrzuca to, co możliwe, to jest to akt woli. Ty "wolisz", żeby Bóg nie istniał, ja "wolę", żeby istniał. Ani Ty ani ja nie mamy jednoznacznych dowodów, które by nasze stanowiska potwierdzały. Wszystko. Ponadto albo po śmierci nasze umysły zapadną się w nicość i nigdy nie rozstrzygniemy tego sporu albo okaże się, że jednak się nie zapadną. W tym drugim przypadku nie możesz mieć przecież do nikogo pretensji, że uznałeś Boga za nieistniejącego... Jeśli masz rację, to "udało Ci się", przeżyłeś życie bez nakazów i ograniczeń, "po swojemu" i "wyciągnąłeś" z niego to, co według Ciebie najlepsze. Jeśli nie masz... Cóż. Sam wybrałeś. Pozdrawiam.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tibor (1012 punktów) | > >może istnieć związek między spadkiem liczby piratów począwszy od powiedzmy XIX wieku a wzrostem liczby katastrof naturalnych.[/cytat]> Taka hipoteza jest jak najbardziej poprawna, o ile wprowadzisz do założeń wpływ piratów na katastrofy naturalne. W pewnym sensie, może być nawet prawdziwa jeśli uwzględnić teorię chaosu i tzw. "efekt motyla"   > a na samym początku odżegnałem się od wniosków które nie wypływają bezpośrednio z danych empirycznych przy stawianiu hipotezy Boga.a jakież to dane empiryczne, z których bezpośrednio (bez zakładania czegokolwiek) wynika hipoteza boga? > Zresztą cała ta przepychanka słowna jest odrobinę bez sensu, bo w niej "zgubił" się sens mojej całej dyskusji z p. Bogusławskim jak i z paroma innymi osobami:najmocniej przepraszam, jednakże by móc z Waszej dyskusji wyciągnąć wnioski musiałem mieć odpowiednie dane, których niestety nie otrzymałem. > Jeśli ktoś twierdzi, że Bóg nie istnieje (lub najprawdopodobniej nie istnieje) bo nie ma na to dowodów, to powinien te same standardy stosować do własnych przekonań i uznać, że nie należy wierzyć w twierdzenie, że wszechświat powstał "sam", w wyniku nieznanych procesów (bo na to tak samo nie ma w tej chwili dowodów)dlatego, że nie ma dowodów procesy są jak je nazwałeś "nieznanymi" > inaczej obalasz swoje własne stanowisko, obalając moje... Mamy do czynienia z alternatywą:> - albo "jakiś świadomy byt" doprowadził do zaistnienia wszechświata> - albo jakiś nieznany jeszcze NIEŚWIADOMY procesJest jeszcze inna alternatywa: - albo jakiś nieznany jeszcze nieświadomy proces - albo jakiś inny nieznany jeszcze nieświadomy proces. > Orzeł albo reszka. Jeśli twierdzisz, że NIE reszka, to musisz zakładać, że orzeła jak moneta stanie kantem, to wykraczamy poza jakąkolwiek możliwość bo wg Ciebie "muszę". > Jeśli ktoś nie wiedząc na pewno jakie są fakty świadomie odrzuca to, co możliwe, to jest to akt woli. Ty "wolisz", żeby Bóg nie istniał, ja "wolę", żeby istniał. Ani Ty ani ja nie mamy jednoznacznych dowodów, które by nasze stanowiska potwierdzały.częściowo się zgadzam. > Ponadto albo po śmierci nasze umysły zapadną się w nicość i nigdy nie rozstrzygniemy tego sporu albo okaże się, że jednak się nie zapadną. W tym drugim przypadku nie możesz mieć przecież do nikogo pretensji, że uznałeś Boga za nieistniejącego...Zakład Pascala? a jeśli nie będę miał powodów do pretensji bo nagradzani będą wątpiący ?? > Jeśli masz rację, to "udało Ci się", przeżyłeś życie bez nakazów i ograniczeń, "po swojemu" i "wyciągnąłeś" z niego to, co według Ciebie najlepsze. Jeśli nie masz... >Cóż. Sam wybrałeś.A jeśli nie mam racji a nagrodzeni zostaną tylko dżihadyści ...to cóż sam wybrałeś  > Pozdrawiam.ja również pozdrawiam i miłego dnia życzę.
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>a jakież to dane empiryczne, z których bezpośrednio (bez zakładania czegokolwiek) wynika hipoteza boga? Siedem miliardów inteligentnych, świadomych istot. Z tego NIE WYNIKA BEZPOŚREDNIO hipoteza Boga, co usiłuję Ci wytłumaczyć od kilku postów ale to UPRAWNIA do postulowania siedem miliardów pierwszego inteligentnego i świadomego bytu. Cytat:>>- albo "jakiś świadomy byt" doprowadził do zaistnienia wszechświata >>- albo jakiś nieznany jeszcze NIEŚWIADOMY proces
>Jest jeszcze inna alternatywa: >- albo jakiś nieznany jeszcze nieświadomy proces >- albo jakiś inny nieznany jeszcze nieświadomy proces. Nie, to ta sama alternatywa. Ktoś albo coś. "> - albo jakiś inny nieznany jeszcze nieświadomy proces." to nieświadomy proces.Trochę jak byś twierdził: W rzucie monetą wypadła reszka, orzełek albo orzełek albo inny orzełek i przedstawiał to jako "inną" alternatywę. Cytat:>>Orzeł albo reszka. Jeśli twierdzisz, że NIE reszka, to musisz zakładać, że orzeł >a jak moneta stanie kantem, to wykraczamy poza jakąkolwiek możliwość bo wg Ciebie "muszę". Możesz oczywiście stwierdzić, że "logika jest gupia" ewentualnie przedstawić trzecią a może i czwartą możliwość i wtedy nic nie musisz... Cytat:> Zakład Pascala? a jeśli nie będę miał powodów do pretensji bo nagradzani będą wątpiący ??> >Jeśli masz rację, to "udało Ci się", przeżyłeś życie bez nakazów i ograniczeń, "po swojemu" i "wyciągnąłeś" z niego to, co według Ciebie najlepsze. Jeśli nie masz... >Cóż. Sam wybrałeś.> A jeśli nie mam racji a nagrodzeni zostaną tylko dżihadyści ...to cóż sam wybrałeś  Cóż, jeżeli zgodnie z własnym sumieniem przyjąłeś istnienie Boga za możliwe i wykorzystałeś wszelkie dostępne Ci możliwości aby to sprawdzić i zdecydować, czy jest prawdopodobne, znalazłeś dowody na to, że nie jest, oraz ustaliłeś, że taki byt nie może istnieć w żadnym ze znanych systemów fideistycznych a ponadto wiodłeś doskonałe życie i nie musisz ponosić za nic odpowiedzialności bo nie zrobiłeś (lub zaniechałeś) niczego, za co powinieneś odpowiadać, to rzeczywiście, Bóg nie ma podstaw, żeby Cię potępiać (Jeśli oczywiście istnieje). Jeżeli... Natomiast uważam, że większość ateistów wyznaje przekonanie, które nazywam "odwróconym" zakładem Pascala: "-Jeżeli jest tak wiele znanych bogów i mitologii, to nie trzeba się przejmować tym, czy któryś z nich nie jest przypadkiem prawdziwy, zwłaszcza biorąc pod uwagę cechę "sprawiedliwość" jaką najczęściej przypisuje się Bogu, bo "w razie czego" można się zasłonić niewiedzą i brakiem przekonujących dowodów". Niestety jeśli Bóg istnieje, to to "nie zadziała" z powodów jakie podałem akapit wyżej. Cóż, to sprawa indywidualna i każdy kto chce może żyć w takim przeświadczeniu i powinien mieć możliwość swobodnego wyboru swoich zapatrywań. Twoje życie, Twoja sprawa, Twoja śmierć. Natomiast moim zdaniem Boga wcale nie jest tak trudno znaleźć, jeśli ktoś podejmie choćby niewielki wysiłek, żeby Go poszukać. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Tibor (1012 punktów) | > Siedem miliardów inteligentnych, świadomych istot. Z tego NIE WYNIKA BEZPOŚREDNIO hipoteza Boga, co usiłuję Ci wytłumaczyć od kilku postów ale to UPRAWNIA do postulowania siedem miliardów pierwszego inteligentnego i świadomego bytu.To tak jakby napisać "kupa musi być smaczna i zdrowa bo miliardy much nie mogą się mylić". Te 7 mld ma nie tylko prawo postulować, istnienie pierwszego, inteligentnego i świadomego bytu. Te 7mld winno mieć nawet pewność co do w/w. Wyłonił się w drodze ewolucji z naczelnych. Tylko, że nie wydaje mi się żeby to on (lub ona) stworzył/a wszechświat. Ale mogę się mylić, interpretatorzy Biblii mówią, że Ziemia ma około 10 tys. lat więc jest dużo młodsza od hominidów, ergo ... > Cytat:>>Orzeł albo reszka. Jeśli twierdzisz, że NIE reszka, to musisz zakładać, że orzeł >>a jak moneta stanie kantem, to wykraczamy poza jakąkolwiek możliwość bo wg Ciebie "muszę". > Możesz oczywiście stwierdzić, że "logika jest gupia" ewentualnie przedstawić trzecią a może i czwartą możliwość i wtedy nic nie musisz...czwartą możliwość w rzucie monetą ??? nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić a co dopiero przedstawiać. Pozdrawiam
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> czwartą możliwość w rzucie monetą ??? nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić a co dopiero przedstawiać.O, to proste. Podrzucasz... i nie spada, bo utknęła w gałęziach drzewa. Orzeł, reszka czy rant? Nie wiadomo.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Słusznie prawisz. Dlatego nigdzie i nigdy nie twierdziłem, że wiem, czy Bóg istnieje czy nie a jedynie, że wierzę, że tak, bo to dla mnie bardziej wiarygodne i przekonujące. Całkowita zgoda, gdyż w wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
>Jeśli nauka przedstawi kiedyś prostsze niż działanie inteligentnego agenta rozwiązanie, którego przynajmniej mechanizm działania można prześledzić, to je uznam za bardziej wiarygodne. A gdzie nauka przedstawiła działanie inteligentnego agenta ? Nauka dalece nie dostaje religii w tłumaczeniu rzeczywistości. Do poznania naukowego konieczna jest spora inteligencja i dużo pracy intelektualnej, ale jest otwarta dla wszystkich i nie opiera się na żadnych tajemnicach.
>Wpływ idei na materię jest mi znany choćby z działalności człowieka. Hola, hola - to nie takie proste! Umysł jest funkcją mózgu, a więc idee wytwarzane są przez materię, a natępnie muszą uruchomić znowu materię (narzędzia) do oddziałania na materialne środowisko.
>My możemy istnieć i tworzyć, to i ktoś znacznie inteligentniejszy może. Jakich używa narzędzi, gdzie są najmniejsze ślady tych oddziaływań?
>Czy wszechświaty mogą powstawać "same"? A czy nie mogą? Jakie przesłanki miałyby im tego zabraniać?
>Nawet tej możliwości nauka do tej pory nie udowodniła... Czego nauka nie udowodniła, że na początku wszechczasów nie stał Pan z siwą brodą, a po co to nauce potrzebne?
>Na razie spekuluje i stawia hipotezy. Tak, fascynujące hipotezy oparte na dotychczasowym dorobku nauki i stopniowo weryfikowalne doświadczalnie. Nie, nauka nie daje żadnych ostatecznych odpowiedzi. Odpowiedzi rodzą nowe pytania, jest mnóstwo wątpliwości, ale jedno jest pewne, że żaden "Bóg - zapchajdziura" w te "wątpliwości" się nie zmieści.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | PanBuk (6257 punktów) | ok. powiedzmy, że dla mnie Twoje stanowisko jest "jasne". nie oceniam. Twój wybór. Jednakże... Skoro używasz w odniesieniu do siebie pojęcie racjonalista - zechciej być krytyczny, lekko podejrzliwy, a na (Swojego) Boga! - nie bądź naiwny... > Kwestia istnienia Boga jest czymś innym niż trzymanie się obrzędów i dogmatów z dawnych czasów. Nauka jest przydatnym narzędziem do likwidowania przesądów,fajnie. > a niektóre jej wnioski, też niewyjaśnione problemy, są poszlakami świadczącymi o istnieniu Boga.ale dalej mglisto... > Może czegoś tam nauka jeszcze nie odkryła, a może nigdy będzie mogła tego dowieść, bo ich przyczyną są niematerialne źródła.Możesz doprecyzować "niematerialne źródła"? > Nie, bo Bóg musi też być racjonalny, raz ustalone prawa będą działać wiecznie,> nawet jeśli chwilowo, w pewnych okolicznościach będą prowadzić do sytuacji niezrozumiałych z ograniczonego punktu widzenia takich istot jak my.Dlaczego uważasz że Bóg musi być racjonalny? (Bóg i "musi"? kto mu każe? człowiek? ludzka logika? ech fantazja ułańska!) Skoro człowiek, dzieło jego, na jego obraz i podobieństwo bywa nie racjonały - czyli kopia jest "nie teges" - to skąd pewność, iż matryca jest bez wad? Zadeklarowałeś racjonalizm - więc pomyśl. Poczytaj "o psychologii" kuknij na psychiatrie. Pomyśl nad opisanymi dziełami Boga. To dość ciekawy zbiór zachowań. Nie twierdze, ze to są jego zachowania - bo wiemy o nich z przekazów a wiec, może są obarczone błędem widzenia obserwatora, aczkolwiek... Obserwowanie człowieka to fascynująca tematyka, a jeżeli można obserwować większe ilości i różnorodne - naprawdę może dać dużo: i "do myślenia" i "do wnioskowania". Poobserwuj swojego Boga i pomyśl - czy jego zachowania, decyzje są racjonalne? Potem dołóż skłonność człowieka do przesady, wyolbrzymiania i mistycyzmu - i po raz kolejny, pomyśl nad tym troszkę. Nie umiem powiedzieć, czemu człowiek tak bardzo wstydzi się tego, ze jest częścią przyrody. Z jednej strony potępia jej okrutność, z drugiej zastępuje ją swoja. Bardziej wyszukana i mniej wprost. Ale wcale nie mnie "okrutną". Mechanicznie - zjawiska podobne - walka o przetrwanie za wszelką cenę. Moje ma przetrwać - nie moje jest tylko pożywieniem, gruntem... Polecam obserwacje, osob z upośledzeniami umysłowymi - nie skażonych cywilizacją, codziennością, całym naszym dniem powszednim. Żyjących bez potrzeby rywalizacji. > Przedstawiam sprawy tak, jakby Bóg istniał, fajnie by było gdyby o tym pamiętano.Dobrze, ale tez zrozum ze wśród matematyków 2+2=4 - nie być: może 4 ale może 5. > Sądzę, że wiele wniosków tu wysnuwanych jest wynikiem założenia "Bóg nie istnieje"Bo tu w większości piszą ateiści. Dla nich/nas 2 i 2 to...? Pomyśl  > a mi raczej chodzi o to by sprawa istnienia Boga była wnioskiem z dyskusji.ani ateista nie widzi sensu w dyskutowaniu o Bogu, ani zapewne Bóg przy Twoim założeniu, że istnieje. Pomyśl: chowasz 2 zł do kieszeni. Potem dyskutujesz z kolegą o tym czy owe 2 zł istnieje. Czy wnioski z waszej dyskusji, wpłyną na rzeczywiste istnienie 2 złotówki w Twojej kieszeni? Skoro dojdziecie - obaj - do wniosku (wspólnie - zgodzicie się!), że 2 zł nie istnieje, czy to będzie prawdą? Przy dyskusjach o Bogu, chyba ważny jest termin: nierozstrzygalność. > Czy jeśli rzeczywiście szanse na powstanie życia wynoszą 1/10^10000> to uznałbyś istnienie inteligencji co najmniej takiej ja nasza za właściwy wniosek?dla mnie ważny jest Murphy. I pochodne. Np Aksjomat Cole'a: "Suma inteligencji na globie jest wartością stała, rośnie jednak liczba populacji..." dużo dystansu do świata i uśmiechu w sobotę! życzę!
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | rajcelem (383 punktów) |
>Możesz doprecyzować "niematerialne źródła"?
Działanie inteligencji.
>Dlaczego uważasz że Bóg musi być racjonalny? (Bóg i "musi"? kto mu każe? człowiek? ludzka logika? ech fantazja ułańska!)
Racjonalność jest dla mnie zaletą, dobrem. Przyjmuję, że Bóg jest doskonały i wszystko co jest dobre przypisuję też Bogu.
>Skoro człowiek, dzieło jego, na jego obraz i podobieństwo bywa nie racjonały - czyli kopia jest "nie teges" - to skąd pewność, iż matryca jest bez wad?
Kopia ma też wolną wolę i może w każdej chwili wybrać zło. Z powodu niewiedzy, braku doświadczenia czy z powodu zewnętrznych nacisków. Bóg wie wszystko, nie popełnia błędów.
>Poobserwuj swojego Boga i pomyśl - czy jego zachowania, decyzje są racjonalne?
Wszystkie są racjonalne, mądre i doskonałe.
>Mechanicznie - zjawiska podobne - walka o przetrwanie za wszelką cenę. Moje ma przetrwać - nie moje jest tylko pożywieniem, gruntem...
To jest decyzja Boga? Nie, to decyzje ludzi.
>Przy dyskusjach o Bogu, chyba ważny jest termin: nierozstrzygalność.
Nierozstrzygalność jest wynikiem tego, że istnienie Boga jest czymś w rodzaju aksjomatu. W matematyce zakładamy między innymi, że nieskończona prosta istnieje. Nie dowodzimy tego, nie da się tego dowieść, ale możemy się zastanawiać czy to prawda czy nie. To samo z Bogiem. Możemy dyskutować czy istnieje, albo nie, ale nie zmienia to rzeczywistości, tak jak w twoim przykładzie z monetą. Można jednak dojść do wniosku, że przyjęcie istnienia Boga jest właściwe, tak jak przyjęcie aksjomatu prostej, na podstawie poszlak i zgodności teorii opartej na tym założeniu z rzeczywistością.
Jeśli ateista przyjął, że Bóg nie istnieje, to jego sprawa, ale może to być błędny wniosek. O to właśnie mi chodzi, o dyskusję czy jest to błędny wniosek czy nie, a nie o to, jakie wnioski wynikają z braku istnienia Boga - np samoistne powstania życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Możesz doprecyzować "niematerialne źródła"? >Działanie inteligencji. Skąd taki wniosek? Inteligencja działa w oparciu o materialne podstawy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Inteligencja działa w oparciu o materialne podstawy.
To temat na nowy wątek, o którym myślę od jakiegoś czasu. Czy umysł działa w oparciu o materialne podstawy, czy też materialny mózg zmienia się tak, jak dyktuje to umysł. Paradoks ten znalazłem w wikipedii opisany jako sprzeczność w naturalizmie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Inteligencja działa w oparciu o materialne podstawy.> To temat na nowy wątek, o którym myślę od jakiegoś czasu.> Czy umysł działa w oparciu o materialne podstawy, czy też materialny mózg zmienia się tak, jak dyktuje to umysł. Paradoks ten znalazłem w wikipedii opisany jako sprzeczność w naturalizmie.Kolejny wątek bez podstaw obserwacyjnych, a oparty wyłącznie na gdybaniu - powstrzymaj się proszę. To nie jest forum filozoficzne  Widzisz, rozmyślania typu ile aniołów mieści się na czubku szpilki nie są zbyt racjonalne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > To nie jest forum filozoficzne  Nie? Po co w takim razie jest dział filozofia i światopogląd? To nie ja wymyśliłem, znalazłem to w sieci, zastanawiam się co odpowiedzą naturaliści.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | PanBuk (6257 punktów) | >>Możesz doprecyzować "niematerialne źródła"? >Działanie inteligencji. Czyjej? I co dla Ciebie jest miernikiem inteligencji?
>Racjonalność jest dla mnie zaletą, dobrem. Przyjmuję, że Bóg jest doskonały i wszystko co jest dobre przypisuję też Bogu. A granica błędu? Bawisz się w badacza, ok - a co jeżeli się mylisz. Używając określenia "przyjmuje", strasz się wcisnąć coś czego nie ma. Ujmę to delikatnie: spekulacja nosi znamiona kłamstwa. Być może nim nie jest. Czy jesteś Bogiem? Bo zaczynasz wiedzieć więcej niż Bóg. To niebezpieczne myślenie. Skup się na faktach. Jeżeli umiesz. Umiesz?
>Kopia ma też wolną wolę i może w każdej chwili wybrać zło. Z powodu niewiedzy, braku doświadczenia czy z powodu zewnętrznych nacisków.
Pięknie. Skoro jestem na obraz i podobieństwo to może czasem wybieram zło, bo mogę? Mogę jak mój pierwowzór? Skąd umiejętność która u oryginału jest niemożliwa? Gdyby bóg nie znał zła, nie umiał czynić źle - ja jako jego obraz też bym nie umiał. Wybór, skup się - wybór, ale skąd możliwość wyboru? Skąd Bóg zna zło? No chyba, że jako sadysta wymyślił sobie je ot tak, żeby zobaczyć: wywali się czy nie? Coś ten doskonały obraz ma za wiele "ciekawych" zachowań. Pamiętaj: aby dostrzec, trzeba otworzyć oczy.
>Bóg wie wszystko, nie popełnia błędów. I czytając te posty głowa mu pęka... Dokładnie go rozumiem.... Zacznij pisać/myśleć samodzielnie.
>To jest decyzja Boga? Nie, to decyzje ludzi.
Oczywiście. Gdy jedziesz przez dziurawy most, a w czasie przejazdu możesz ulec wypadkowi, gdy go szczęśliwie przejedziesz - dzieło boga. Jak spadniesz do rzeki - decyzja ludzka (lub dzieło szatana!). A gdyby tak skończyć z mentalnością szamana? Każdy człowiek podejmuje również głupie decyzje. Ja też! I mój ojciec i dziadek. I jego dziadek. Ale ten co nas zaprogramował nie. Bo? To skąd w naszym "programie" wybór czegoś czego NIE MA?
Bóg wymyślił kwiatka i roztropność. A głupotę? Ja? Szatan?
>>Przy dyskusjach o Bogu, chyba ważny jest termin: nierozstrzygalność. >Nierozstrzygalność jest wynikiem tego, że istnienie Boga jest czymś w rodzaju aksjomatu.
dla kogo? wracamy do 2+2? litości! Zdefiniuj aksjomat i pomyśl - doprecyzuj - logika matematyczna? ludzka czy Boża? Bo strasznie Ci się to pomieszało! Jesteś w stanie uporządkować to jakoś?
>W matematyce zakładamy między innymi, że nieskończona prosta istnieje. >Nie dowodzimy tego, nie da się tego dowieść, ale możemy się zastanawiać czy to prawda czy nie. To samo z Bogiem. Możemy dyskutować czy istnieje, albo nie, >ale nie zmienia to rzeczywistości, tak jak w twoim przykładzie z monetą. >Można jednak dojść do wniosku, że przyjęcie istnienia Boga jest właściwe, >tak jak przyjęcie aksjomatu prostej, na podstawie poszlak i zgodności teorii opartej na tym założeniu z rzeczywistością. >Jeśli ateista przyjął, że Bóg nie istnieje, to jego sprawa, ale może to być błędny wniosek.
Zagadanie przeciwnika, to nie dowód na istnienie czegokolwiek. To co kilka linijek wyżej powinno mieć dwa zdania końcowe. TY jednak widzisz tylko swoje prawdy. Powinienem zapytać dlaczego? Nie. Mnie ciekawi, po co pytasz skoro znasz odpowiedzi? Dla Ciebie 2+2 to zawsze 7. Natchnione 7. Z racji zawodowych rozumiem to.
Ale...
>O to właśnie mi chodzi, o dyskusję czy jest to błędny wniosek czy nie, >a nie o to, jakie wnioski wynikają z braku istnienia Boga - np samoistne powstania życia.
Po co Ci dyskusja? Nie wyciągasz żadnych wniosków. Raczej szukasz męczeńskiej śmierci... A to zdrowe nie jest!
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>>Możesz doprecyzować "niematerialne źródła"? >>Działanie inteligencji. >Czyjej? I co dla Ciebie jest miernikiem inteligencji?
Działanie życia pozaziemskiego. Nie da się stwierdzić czy DNA powstało samo, czy zostało złożone przez inteligencję. Złożenie pierwszych bakterii z prostych cząsteczek chemicznych będzie wydawało się procesem samoistnym, nie będą widoczne żadne hokus-pokus oprócz wzrostu złożoności. Taki proces mógłby się losowo zdarzyć, jednak szanse na to są astronomicznie małe. Miernikiem inteligencji jest jakość tak stworzonych bakterii i czy będą one mogły w ciągu wielu milionów lat ewoluować w ludzi.
>A granica błędu? Bawisz się w badacza, ok - a co jeżeli się mylisz. Używając określenia "przyjmuje", strasz się wcisnąć coś czego nie ma. Ujmę to delikatnie: spekulacja nosi znamiona kłamstwa. Być może nim nie jest.
Przyjmuję, bo nie ma materialnych dowodów. Mogę się mylić, a być może mylą się ci, którzy mówią: Boga nie ma.
>Czy jesteś Bogiem? Bo zaczynasz wiedzieć więcej niż Bóg. To niebezpieczne myślenie.
Skąd taki wniosek? Wiem więcej niż Bóg, bo nadaję Bogu pewne cechy?
>Pięknie. Skoro jestem na obraz i podobieństwo to może czasem wybieram zło, bo mogę? Mogę jak mój pierwowzór? Skąd umiejętność która u oryginału jest niemożliwa?
Kto powiedział, że niemożliwa? Jest możliwe, tylko nigdy się nie zdarza. Ty też możesz robić złe rzeczy w każdej chwili, ale ich nigdy nie zrobisz. Dlaczego? Potencjalna możliwość zrobienia zła to co innego niż aktualne działania.
>Skąd Bóg zna zło?
Potrafi to przewiedzieć, tak jak i ty potrafisz przewidzieć jakie działania doprowadzą do zła. Jeśli Bóg wie wszystko, to potrafi wybrać najlepsze możliwe działanie. Ja nie wiem wszystkiego, nie wiem jakie działania prowadzą do zła, ale mogę zapytać Boga i nawet jeśli nie rozumiem dlaczego, to słucham się tych podpowiedzi, bo wiem że to najlepsza możliwa droga. Dokładnie tak samo, jak małe dziecko powinno się słuchać swojego ziemskiego ojca, mimo że wielu spraw nie rozumie i wydają mu się niepotrzebne czy wręcz złe.
>wracamy do 2+2? litości!
Tego nie rozumiem. Opiszesz jeszcze raz, jak działanie 2+2 ma się do istnienia Boga? Już dawno przyjęto, ile to jest 2+2, tak samo jak przyjęto, że Bóg nie istnieje?
>Zdefiniuj aksjomat i pomyśl - doprecyzuj - logika matematyczna? ludzka czy Boża? >Bo strasznie Ci się to pomieszało! >Jesteś w stanie uporządkować to jakoś?
Staram się. Aksjomat: Bóg istnieje. Logika jest jedna, taka sama dla mnie prostego i dla niekończenie mądrego Boga. Co jest nieuporządkowane?
>Po co Ci dyskusja? >Nie wyciągasz żadnych wniosków.
Staram się jak mogę, ale nie wiem jaki wniosek powinienem wyciągnąć z dyskusji z tobą. Bóg nie istnieje, bo nauka nie znalazła dowodów na to? Bóg jest odpowiedzialny też za stworzenie zła, więc nie może być doskonale dobry?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | PanBuk (6257 punktów) | Po pierwsze,, nie zamierzam odpowiadać czy Bóg istnieje czy nie. W tej dyskusji, dla mnie to nie jest istotne. Co nie znaczy, że jakoś mniej ważne. Jeżeli wiara coś Ci daje, Twoja sprawa aczkolwiek... Ja uważam, że jeżeli wierzyć, to świadomie i konsekwentnie. Problem, to taki mały fakt, iż wiara jest tak skonstruowana, żeby nie było w niej nic o co logika mogła by się zahaczyć - lub: pewnie stanąć. Wiara to wiara. Samo jej założenie jest przewrotne. Dlaczego? Bo ... kochamy magie. My, ludziki mieszkajace na ziemi. Tylko czy wszyscy?
> Taki proces mógłby się losowo zdarzyć, jednak szanse na to są astronomicznie małe. a co ma małość do tematu? skoro są, to są.
>Miernikiem inteligencji jest jakość tak stworzonych bakterii i czy będą one mogły w ciągu wielu milionów lat ewoluować w ludzi.
"jakość" dalej jest dla mnie nierozstrzygalna. Bo dlaczego człowiek ma byc miarą jakości? Jest jeszcze: "jaki człowiek"? A co znaczy "jaki"?
>>Czy jesteś Bogiem? Bo zaczynasz wiedzieć więcej niż Bóg. To niebezpieczne myślenie. >Skąd taki wniosek? Wiem więcej niż Bóg, bo nadaję Bogu pewne cechy?
Sugerowałbym zauważenie ze każdy widzi boga poprzez swoj pryzmat. Swoje "oczy". Tradycja/kultura - wciska pene obrazy, ale, mimo to! - każdy wyznawca wszczepia tam swoje "coś". Swój ideał, lub też : coś czego mi w życiu brak u innych. Dlatego, czasem wizja boga, jest diametralnie inna i niespójna, nawet w malej społeczności. Gdyby spojrzeć w ludzką wyobraźnię, skojarzenia, co niesie słowo Bóg? Boga? Czy wszyscy pomyślą o tym samym? Dlatego myślę, że i w tym przypadku Bóg dostaje pewna dawkę cech oczekiwanych, przez konkretnego wyznawce. Czy mylę się?
>>Pięknie. Skoro jestem na obraz i podobieństwo to może czasem wybieram zło, bo mogę? Mogę jak mój pierwowzór? Skąd umiejętność która u oryginału jest niemożliwa? >Kto powiedział, że niemożliwa? Jest możliwe, tylko nigdy się nie zdarza. >Ty też możesz robić złe rzeczy w każdej chwili, ale ich nigdy nie zrobisz. Dlaczego?
Bład. Robię złe rzeczy. Możemy nieco inaczej definiować zło, ale na pewno nie zaryzykuje twierdzenia, że nie robię złych rzeczy. Z czego to wynika, to już inna sprawa.
>Potencjalna możliwość zrobienia zła to co innego niż aktualne działania.
Poniekad, w naszej dyskusji - na pewno. W życiu codziennym nie jest już tak idealnie.
>>Skąd Bóg zna zło? >Potrafi to przewiedzieć, tak jak i ty potrafisz przewidzieć jakie działania >doprowadzą do zła. Jeśli Bóg wie wszystko, to potrafi wybrać najlepsze możliwe >działanie.
hola hola! Ja znam zło z autopsji i doświadczenia! To co tu sugerujesz, to wybieranie mniejszego zła - koszmarna sprawa! To robienie z Boga jednostki nieudolnej! W idealnym zarysie - raczej bym tego nie ryzykowal.... Przyklady moga polecieć w dosc znaczącej ilości, choć ja będę drążył i w tym przypadku: ocene kryterium. Co jest złem i z czyjego punktu widzenia. W pewnych sytuacjach to moze byc klucz. Choć dalej stawiam na nierostrzygalnosc.
>Ja nie wiem wszystkiego, nie wiem jakie działania prowadzą do zła, ale mogę zapytać Boga i nawet jeśli nie rozumiem dlaczego, to słucham się tych podpowiedzi, bo wiem że to najlepsza możliwa droga. Dokładnie tak samo, jak małe dziecko powinno się słuchać swojego ziemskiego ojca, mimo że wielu spraw nie rozumie i wydają mu się niepotrzebne czy wręcz złe.
Zapytany Bog odpowiada? hmm? Powiało troszkę....
>>wracamy do 2+2? litości! >Tego nie rozumiem. Opiszesz jeszcze raz, jak działanie 2+2 ma się do istnienia Boga? >Już dawno przyjęto, ile to jest 2+2, tak samo jak przyjęto, że Bóg nie istnieje?
Nie, 2+2 jest rozstrzygalne i chyba nikt tego nie podważa? Druga kwestia jest w tak sposób skonstruowana, aby jej nie rozwiązać nigdy. To jest jej siła. Doceniam konstruktora. Tyle, że dla mnie był on bytem materialnym. Sprytnym. Ale skończonym.
>>Zdefiniuj aksjomat i pomyśl - doprecyzuj - logika matematyczna? ludzka czy Boża? >>Bo strasznie Ci się to pomieszało! >>Jesteś w stanie uporządkować to jakoś? >Staram się. >Aksjomat: Bóg istnieje. Logika jest jedna, taka sama dla mnie prostego i dla niekończenie mądrego Boga.
ho ho! Czy to świadome wpychanie się pod toporek?
>Co jest nieuporządkowane? >>Po co Ci dyskusja? >>Nie wyciągasz żadnych wniosków. >Staram się jak mogę, ale nie wiem jaki wniosek powinienem wyciągnąć z dyskusji z tobą.
??? Każdy myśli samodzielnie za siebie. Chcesz pogodzić ogień i wodę - Twój problem. Chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko... I do tego upierasz się że tak się da. Czemu mam być katem?
>Bóg nie istnieje, bo nauka nie znalazła dowodów na to?
nauka na - szczęście! zajmuje się poważnymi sprawami.
>Bóg jest odpowiedzialny też za stworzenie zła, więc nie może być doskonale dobry?
Czy doskonałość z wadami jest doskonałością?
Dokąd ktoś lubi się okłamywać sam - to jego prywatna sprawa. Ale jak zaczyna w to wciągać innych... Bywasz konsekwentny?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Problem, to taki mały fakt, iż wiara jest tak skonstruowana, żeby nie było w niej nic o co logika mogła by się zahaczyć - lub: pewnie stanąć.
Do odkrycia Boga jest potrzebne osobiste doświadczenie Boga. Logika nic nie pomoże. Zawsze tak będzie, niezależnie od odkryć nauki. To jest inny poziom, duchowy a nie materialny.
>>Skąd taki wniosek? Wiem więcej niż Bóg, bo nadaję Bogu pewne cechy? >Sugerowałbym zauważenie ze każdy widzi boga poprzez swoj pryzmat... Czy mylę się?
Nie mylisz. Dokładnie tak jest. Jaki to ma związek z wywyższaniem się ponad Boga?
> To co tu sugerujesz, to wybieranie mniejszego zła - koszmarna sprawa! To robienie z Boga jednostki nieudolnej!
To jest wybieranie większego dobra. Wytłumacz proszę, dlaczego Bóg wtedy wydaje ci się nieudolny?
>Co jest złem i z czyjego punktu widzenia.
Z punktu widzenia Boga oczywiście. To co Bóg oceni jako złe, takim jest. Ten Bóg specjalnie jest tak opisany, by to było prawdą. Tylko wszechwiedzący Bóg umie ocenić ostateczną wartość każdego działania.
>Zapytany Bog odpowiada?
Tobie też podpowiada. Nasze wewnętrzne odczucia dobra i zła pochodzą od Boga, my je oceniamy po swojemu i działamy wg naszej oceny.
> Chcesz pogodzić ogień i wodę - Twój problem. Chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko...
Które elementy są takimi przeciwnościami? Wiara - Nauka?
>Czy doskonałość z wadami jest doskonałością?
Zło to nie wada. To tylko przeszkoda do pokonania, postawiona przez kochającego Ojca. Mamy się nauczyć pokonywać przeszkody, a nie tworzyć sobie jeszcze większe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | PanBuk (6257 punktów) | >>Problem, to taki mały fakt, iż wiara jest tak skonstruowana, żeby nie było w niej nic o co logika mogła by się zahaczyć - lub: pewnie stanąć. > > Do odkrycia Boga jest potrzebne osobiste doświadczenie Boga. Logika nic nie pomoże. > Zawsze tak będzie, niezależnie od odkryć nauki. To jest inny poziom, duchowy a nie materialny. > dzieci miewają czasem swojego "niewidzialnego przyjaciela", pewna logika tu pomaga. Niektóre dzieci dorastają i są samodzielne. Inne nie - cały czas potrzebują wsparcia duchowego - "kogoś". Powinien być to ktoś bliski, ale? Właśnie. "Bóg" ładnie wypelnia owo "ale".
Wiara czlowiekowi nie jest do niczego potrzebna, zwyklemy czlowiekowi. Inaczej jest z systemem, tu potrzeba kierata i ieii. Coś musi ludzi napędzać. "Bóg" pięknie, po raz kolejny, się w to wpisuje. Jest marginesem, na który lub dzięki któremu rozwiazuje się masa rzeczy. Ani się nie broni, ani nie atakuje. Cud. Prawdziwy stoik. Lgika jest wszędzie, tylko trzeba szukać - jej, nie boga... Wiem, że dla słabszych organizmów to zła wiadomoość....
> >>Co jest złem i z czyjego punktu widzenia. > > Z punktu widzenia Boga oczywiście. To co Bóg oceni jako złe, takim jest. Wniosek z dyskusji z Bogiem?
> Ten Bóg specjalnie jest tak opisany, by to było prawdą. Znaczy się: manipulacja?
> Tylko wszechwiedzący Bóg umie ocenić ostateczną wartość każdego działania. > Czyli cały czas nie wierzę w człowieka: MUSZE wspierać się "jakimś bogiem" - przekładając na narzecze dzisiejszego młodego czlowieka - dopalacz? emocjonalny?
>>Zapytany Bóg odpowiada? > > Tobie też podpowiada. Nasze wewnętrzne odczucia dobra i zła pochodzą od Boga, my je oceniamy po swojemu i działamy wg naszej oceny. > Mnie nie odpowiada - w żadnym znaczeniu tego słowa i wypraszam sobie takie isnynuacje, manipulowania nie lubię. Moje wewnętrzne odczucia nie są sprawa prostą, a wywodzą się z min z mojego doświadczenia od początku życia. Bóg z tym nie ma nic wspólnego. Choć gdyby tak pobajać, twoim torem - to zadziwiające, że bóg poświęcił tak wiele czasu mnie, a zapomniał sobie o moich rówieśnikach np w Ruandzie lub dawnej Jugosławii?. Ciekawe, czy ich odczucia - które wyzwoliły sport machania maczetą/kałaszem po "inno-myślących" kolegach - też pochodzą od "tego" Boga? Z "tej Ziemi"? I oczywiście od Twojego, bo przecież jest jeden.
>> Chcesz pogodzić ogień i wodę - Twój problem. Chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko... > > Które elementy są takimi przeciwnościami? Wiara - Nauka?
Albo coś masz albo nie masz. Klepanie tego w nieskonczonosc to kolejna manipulacja - rozumiem, że mam się znudzić i przyznać rację? Bzdura. Twój pracodawca, proboszcz niebawem objawi Ci, że masz wypłatę na koncie. Uwierz! Odpłać mu tym samym jak przyjdzie po czynsz za Twoje mieszkanie. Jego wiara będzie dużo słabsza - uwierz! bo to lubisz! - pomimo probostwa... dar wiary nie uległ zwiększeniu.
Uwierz!
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. ciągłość śmierci? Jak to jest właściwie ze śmiertelnością komórek (jeśli wolno tak na marginesie dopytać)? Weźmy organizmy jednokomórkowe u zarania życia mnożące się przez podział mitotyczny.. Czy one się starzały i z przyczyn wewnętrznych osobniki żyły krócej niż gatunek? Miały od razu jakieś (chyba zbędne) geny letalne? Skąd się wzięła śmiertelność? Trochę różna od dzisiejszej wydaje się tamtejsza sytuacja - z innym życiem nie musiały konkurować - czy ówczesne mechanizmy życia były jakby wieczne?
[Trudno mi dokładniej sformułować pytania.. zechcesz może Aniu... co nieco tu rozjaśnić?]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Ania... (14138 punktów) | > >.. ciągłość śmierci?> Jak to jest właściwie ze śmiertelnością komórek (jeśli wolno tak na marginesie dopytać)?> Weźmy organizmy jednokomórkowe u zarania życia mnożące się przez podział mitotyczny.. Czy one się starzały i z przyczyn wewnętrznych osobniki żyły krócej niż gatunek? Miały od razu jakieś (chyba zbędne) geny letalne? Skąd się wzięła śmiertelność?Z wielokomórkowości. Osobniki jednokomórkowe muszą przeżyć, aby zachować linię. Nie mają programu śmierci, więc żyją od podziału do podziału. Nie starzeją się. Jednak wielokomórkowość ograniczyła tą wieczną formę istnienia do linii komórek płciowych. W reszcie komórek mechanizm umożliwiający wieczność przestał być pożyteczny, a stał się niebezpieczny, został wyłączony, pojawił się za to program różnicowania komórek. Skoro komórki nie są wieczne, musiały powstać systemy detekcji problemu obumierania i poradzenia sobie z nim - i mamy apoptozę. Co więcej, niekiedy to właśnie obumarcie komórki umożliwia jej funkcjonowanie  W ramach konkursu mogę Wam pozwolić zgadnąć jakie komórki przykładowo tak mają. Ogólnie bez wielokomórkowości nie byłoby śmierci. Ale z drugiej strony musiała się pojawić jako konsekwencja wielokomórkowości i różnicowania komórek. > Trochę różna od dzisiejszej wydaje się tamtejsza sytuacja - z innym życiem nie musiały konkurować - czy ówczesne mechanizmy życia były jakby wieczne?W zasadzie to nie zależy od konkurencji, to inny sposób na przetrwanie. Dzisiejsze jednokomórkowce nadal są wieczne - pozostają w faktycznej ciągłości z tą pierwszą komórką, która miała cechy umożliwiające jej przetrwanie! Jednak wielokomórkowość umożliwiła pełnienie zróżnicowanych funkcji i opanowanie nowych środowisk, ale też i nowych nisz. Większe rozmiary pozwalały np. na zjadanie innych organizmów, a nie da się zwiększać rozmiarów komórki w nieskończoność. Itd. > [Trudno mi dokładniej sformułować pytania.. zechcesz może Aniu... co nieco tu rozjaśnić?]Proszę
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Dziękuję  > .. niekiedy to właśnie obumarcie komórki umożliwia jej funkcjonowanie  Komórki pancerza, szkieletu, skóry, białe krwinki? > .. bez wielokomórkowości nie byłoby śmierci.To trochę tak, jakby ułożenie komórek w organizm było 'umową' na czas określony - wcześniejsze wieczne formy czasu chyba nie 'znają' - a mi się błędnie zdawało, że śmiertelność wiąże się z mejozą. > .. Dzisiejsze jednokomórkowce nadal są wieczne - pozostają w faktycznej ciągłości z tą pierwszą komórkąRzeczywiście! Ciekawe dlaczego nie tworzą kolonii.. > Większe rozmiary pozwalały np. na zjadanie innych organizmówWięc jednak walka o nie bycie zjedzonym miała jakiś wpływ. Ciekawe czy bez niej doszłoby do wielokomórkowości.. Zdaje się, że wykładniczy rozrost po 'wynalezieniu' namnażania przez podział musiał szybko prowadzić do nadmiernego zagęszczenia, wymuszającego wzajemne interakcje. Można się tu dopatrywać jakiegoś momentu zwrotnego w historii życia? Dzięki ponownie za .. fascynujące wyjaśnienia (podziwiam Pani znajomość biologii).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > Dziękuję  > >.. niekiedy to właśnie obumarcie komórki umożliwia jej funkcjonowanie  > Komórki pancerza, szkieletu, skóry, białe krwinki?Pancerzyk to zwykle wytwór komórek, podobnie jak twardy szkielecik kości. Skóra to trafienie - nasze komórki naskórka rogowacieją, przez co nie mogą wymieniać substancji z otoczeniem i obumierają, ale za to wtedy nabierają własności o które chodziło. Ale ja botanik jestem i tam jest więcej przykładów: człony naczyń i cewki przewodzą wodę, ale tak naprawdę to tylko puste ściany komórkowe, protoplast jest usuwany w czasie tworzenia drewna. Podobnie włókna sklerenchymatyczne, i komórki korka. > >.. bez wielokomórkowości nie byłoby śmierci.> To trochę tak, jakby ułożenie komórek w organizm było 'umową' na czas określony - wcześniejsze wieczne formy czasu chyba nie 'znają' - a mi się błędnie zdawało, że śmiertelność wiąże się z mejozą.Jednokomórkowce też mają mejozę, ale nie umierają. Jak okrzemki np. - one dzielą się mitotycznie ale raz na jakiś czas wyłażą ze skorupek, dzielą się mejotycznie, robią gamię i już. Dlatego raczej nie o to chodziło. No i dodam, na wszelki wypadek, że mówiąc o śmierci mówię zawsze o śmierci "na śmierć", a nie na chorobę, ani wskutek wypadku. Zabić można wszystko, co żyje, ale nie wszystko co żyje umiera w wyniku naturalnej śmierci, w pewnym sensie jako konsekwencji życia. > >.. Dzisiejsze jednokomórkowce nadal są wieczne - pozostają w faktycznej ciągłości z tą pierwszą komórką> Rzeczywiście!A swoją drogą to jest fascynujące, prawda? > Ciekawe dlaczego nie tworzą kolonii..Te, które stworzyły przestały by jednokomórkowcami. Nie zapominaj, że my nie jesteśmy inni - również jesteśmy potomkami tych pierwotnych organizmów, nie gorzej od bacillusa  Realizujemy różne drogi. Różne są sposoby na przetrwanie. Gdyby wszystkie organizmy próbowały zrobić z siebie wielokomórkowe i duże stworzonka, to i tak coś musiałoby zapełnić niszę drobnoustrojów. > > Większe rozmiary pozwalały np. na zjadanie innych organizmów> Więc jednak walka o nie bycie zjedzonym miała jakiś wpływ. Ciekawe czy bez niej doszłoby do wielokomórkowości.Myślę, że walka o nie bycie zjedzonym i zjedzenie jest bardzo ważna. To jedna z ważnych presji selekcyjnych. > Zdaje się, że wykładniczy rozrost po 'wynalezieniu' namnażania przez podział musiał szybko prowadzić do nadmiernego zagęszczenia, wymuszającego wzajemne interakcje. Można się tu dopatrywać jakiegoś momentu zwrotnego w historii życia?> Dzięki ponownie za .. fascynujące wyjaśnienia.Oczywiście. Chociaż ja myślę, że było odwrotnie - najpierw był podział. A później dopiero powstałą żywa komórka. Mam na myśli, że najpierw były replikony, a później metabolizm. Ale faktycznie czasem nie doceniamy znaczenia drobnych innowacji. Wiesz, jaki był jeden z kluczowych wynalazków w zasiedlaniu lądów? Lignina. Z drugiej strony zapominamy czasem, że losy jednej grupy organizmów wiążą się z innymi organizmami. Powstanie fotosyntezy i tworzenie tlenu spowodowało globalne wymieranie komórek beztlenowych a w wyniku szybką eskalację tych, które miały zdolność oddychania tlenowego. Ogólnie to są niezmiernie ciekawe sprawy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > > Każde losowanie lotto lub innej loterii jest zdarzeniem, które według Ciebie nie mogło zajść. Twój argument jest absurdalny.> Jeśli prawdopodobieństwo jakiegoś zdarzenia wynosi 1/10^10000 to możliwość zajścia tego zdarzenia jest astronomicznie mała w czasie 14 mld lat (10^15) sekund i śmiało mogę pisać, że nie mogło zajść.Skąd takie wyliczenia? Znaczy o to 1/10^10.000 skąd się wzięło? No i widzisz - życie powstało przynajmniej raz. Tyle wiemy  Ponieważ każdy aspekt naszego życia dzieje się w oparciu o prawa świata (fizyczne, chemiczne, możemy dodać biologiczne, a co...) to skąd mamy brać założenie, że powstanie życia miało inny przebieg? Może w ten sposób to potraktuj. No i może jednak dokształć się z biologii - tam są tysiące interesujących publikacji i setki badań nad biogenezą.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Znaczy o to 1/10^10.000 skąd się wzięło?
Wg wikipedii najprostsza bakteria ma 160 000 par zasad, które tworzą DNA. Możliwości ułożenia tych par jest niewyobrażalna liczba w granicach 10^500000 Zmniejszyłem ją o wiele, do 10^10000, by zawrzeć w niej wszelkie drobne możliwości typu ilość rodzajów bakterii.
>No i może jednak dokształć się z biologii - tam są tysiące interesujących publikacji i setki badań nad biogenezą.
Niestety, biologię znam głównie z pobieżnego przeglądania artykułów z wikipedii, raczej nie będę wnikał w badania.
Jak dobrze znasz ostatnie badania nad biogenezą, jesteś biologiem czy coś w tym rodzaju?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Niestety, biologię znam głównie z pobieżnego przeglądania artykułów z wikipedii, >raczej nie będę wnikał w badania. A porywasz się na dyskusję z fachowcami. Nie sądzisz, że to trochę... nie tego? Zasada "jak się na czymś nie znam, to się nie wymądrzam" jest bardzo dobrą zasadą. Polecam.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>A porywasz się na dyskusję z fachowcami. Nie sądzisz, że to trochę... nie tego? >Zasada "jak się na czymś nie znam, to się nie wymądrzam" jest bardzo dobrą zasadą.
Sugerujesz, że nie powinienem wypowiadać się na tym forum, jeśli nie stałem się ekspertem w danej dziedzinie? Liliac sugerowała kiedyś, że wiedza z wikipedii to za mało, ty też tak sądzisz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Nie chodzi o to, by być ekspertem, ale by mieć wiedzę, wyniesioną choćby ze szkoły. >wiedza z wikipedii to za mało, ty też tak sądzisz? Zależy do czego się tej wiedzy używa. Jeśli się ktoś sprzecza z biologami, lekarzami, genetykami, zagłębiając się w szczegółowe zagadnienia z ich dziedzin, a ma tylko wiedzę z wikipedii, no to wybacz...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Jeśli się ktoś sprzecza z biologami, lekarzami, genetykami, zagłębiając się w szczegółowe zagadnienia z ich dziedzin, a ma tylko wiedzę z wikipedii, no to wybacz...
Nie sprzeczam się, tylko pytam. Ty wiedziałaś, że śmierć komórki to proces ciągły i nie można powiedzieć dokładnie kiedy ta śmierć następuje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ty wiedziałaś, że śmierć komórki to proces ciągły i nie można powiedzieć dokładnie kiedy ta śmierć następuje? Nie i dlatego nie biorę udziału w dyskusji merytorycznej, chyba że moja elementarna wiedza na to mi pozwala. Tak samo nie wtrącam się do wątków dotyczących np. fizyki i matematyki. Tylko czytam i czegoś się dowiaduję.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 6 | Ania... (14138 punktów) | >> Jeśli się ktoś sprzecza z biologami, lekarzami, genetykami, zagłębiając się w szczegółowe zagadnienia z ich dziedzin, a ma tylko wiedzę z wikipedii, no to wybacz... >Nie sprzeczam się, tylko pytam. Nie pytasz. Kwestionujesz wiele z naszych argumentów, opierając się na własnym widzimisię. Kiedy mówimy, że coś jest tak, ty i tak uważasz, że głupoty opowiadamy. Wszystko opiera się na założeniach. Ja zakładam, że da się zbadać proces biogenezy. Zakładam, że nie istniały w tym czasie inne prawa fizyki i chemii, a jedynie inne okoliczności (np. beztlenowa atmosfera). Zakładam, że nauka nie spocznie, aż nie określi dokładnie tych warunków i nie odtworzy ich laboratoryjnie. Ty zakładasz, że proces ten to wynik działania bożka. Co oznacza, że możemy sobie podarować, bo i tak roli bożka nie powtórzymy.
Rozumiesz, dlaczego Twoje założenia są zwyczajnie paskudne, leniwe i nawet niebezpieczne? Nie musimy się starać. Bóg załatwi sprawę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Nie sprzeczam się, tylko pytam.Mnóstwo ludzi, patrząc na wątek, odnosi inne wrażenie. > Ty wiedziałaś, że śmierć komórki to proces ciągły i nie można powiedzieć dokładnie kiedy ta śmierć następuje?Nie wiem jak Ty, ale ja w liceum miałam biologię. Uczyli nas tam o takim fajnym zjawisku, które nazywa się apoptoza. Oprócz tego, mam taki śmieszny zwyczaj, że interesuję się, jako hobby, czytaniem - wiesz, wyszukuję sobie różne artykuły, książki (również naukowe) i je czytam. Dzięki temu wiem np o Nagrodzie Nobla z dziedziny fizjologii lub medycyny z 2002 roku. Serdecznie polecam posprawdzać, za co trzech panów dostało tego Nobla i pamiętać o tym, że Komitet nie spieszy się z rozdawaniem tych nagród. Zwykle trzeba sobie nieźle poczekać, zanim kandydata sprawdzą i osądzą, czyli sprawa nie jest ani nowa, ani nieznana. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Nie wiem jak Ty, ale ja w liceum miałam biologię. Uczyli nas tam o takim fajnym zjawisku, które nazywa się apoptoza.
Tak, już rozumiem stanowisko biologów: śmierć to proces ciągły. Szkoda, że nie potrafią określić kiedy następuje śmierć, to bywa przydatne...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > >Nie wiem jak Ty, ale ja w liceum miałam biologię. Uczyli nas tam o takim fajnym zjawisku, które nazywa się apoptoza.Ale on nie słuchał wtedy akurat  > Tak, już rozumiem stanowisko biologów: śmierć to proces ciągły.Łżesz, ale co zrobić. Niektórzy - widać - nie potrafią inaczej. Każdą kolejną na temat śmierci wypowiedzią pokazujesz, jak potwornie nic nie rozumiesz. To aż smutne - taki bezmiar niezrozumienia. > Szkoda, że nie potrafią określić kiedy następuje śmierćWidzę, że pewne wewnętrzne ograniczenia nie pozwalają ci zrozumieć, że takiego konkretnego punktu może po prostu nie być  Można ewentualnie wyznaczać/szacować etapy umierania mniej lub bardziej odwracalne. Na przykład komórka, która się rozpadła na ciałka apoptotyczne jest już z całą pewnością martwa, a i z etapu rozpoczęcia degradacji DNA raczej komórce trudno byłoby "powrócić do życia"  Z wcześniejszych etapów komórka zasadniczo ma zależny od sytuacji potencjał, by odżyć. Tu masz krótką notkę opisującą jedno z badań tym się zajmujących. Z ładnym obrazkiem, może obrazek do ciebie przemówi  > to bywa przydatne...A do czego niby? Poza - oczywiście - zaspokojeniem twojej potrzeby posiadania jednoznacznego końca? PS A - tak przy okazji - co właściwie miałoby się z tej komórki umierającej ulatniać? Dusza?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) |
> >Szkoda, że nie potrafią określić kiedy następuje śmierć> Widzę, że pewne wewnętrzne ograniczenia nie pozwalają ci zrozumieć, że takiego konkretnego punktu może po prostu nie być Można ewentualnie wyznaczać/szacować etapy umierania mniej lub bardziej odwracalne. Na przykład komórka, która się rozpadła na ciałka apoptotyczne jest już z całą pewnością martwa, a i z etapu rozpoczęcia degradacji DNA raczej komórce trudno byłoby "powrócić do życia"  Dokładnie tak jest. Zmiany są do pewnego momentu odwracalne, a od pewnego momentu już nie. > >to bywa przydatne...> A do czego niby? Poza - oczywiście - zaspokojeniem twojej potrzeby posiadania jednoznacznego końca?> PS> A - tak przy okazji - co właściwie miałoby się z tej komórki umierającej ulatniać? Dusza?I tylko do tego argumentu upiera się przy tym określaniu momentu śmierci  Czyli nawet, jak nie pasuje, to i tak sam fakt, że nie pasuje dowodzi naszej niewiedzy, bo musi to pasować do mojej opinii. Taki moment być musi i już, bo dusza w końcu musi kiedyś wyleźć i wtedy się umiera! Czyli każda komórka ma własną malutką duszkę! Swoją drogą ciekawe, po co tak, czy w takim razie duszka, która idzie do nieba to inna dusza, czy też suma tych malutkich?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>to bywa przydatne... >A do czego niby? Poza - oczywiście - zaspokojeniem twojej potrzeby posiadania jednoznacznego końca?
Dla lekarza w szpitalu ma znaczenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > >A do czego niby? Poza - oczywiście - zaspokojeniem twojej potrzeby posiadania jednoznacznego końca?> Dla lekarza w szpitalu ma znaczenie.> Nie, konkretna chwila zgonu komórki nie ma żadnego znaczenia dla lekarza w szpitalu. O tym akurat mogę cię bardzo kompetentnie zapewnić  Ale to w sumie ciekawe - w jaki sposób dokładne wyznaczenie momentu śmierci komórki miałoby - według twoich wyobrażeń o pracy "lekarza w szpitalu" - się takiemu lekarzowi przydać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>Ale to w sumie ciekawe - w jaki sposób dokładne wyznaczenie momentu śmierci komórki miałoby - według twoich wyobrażeń o pracy "lekarza w szpitalu" - się takiemu lekarzowi przydać?
Lekarz może leczyć komórki do pewnego momentu, dopóki nie oceni, że komórka jest już nie do uleczenia - jest martwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Lekarz może leczyć komórki do pewnego momentu, dopóki nie oceni, że komórka jest już nie do uleczenia - jest martwa.> Fascynujące. Jakkolwiek nieco absurdalne. Primo - bądź łaskaw mnie uświadomić, który to - twoim zdaniem - lekarz zajmuje się leczeniem poszczególnych komórek i w jaki niby sposób to czyni. Secundo - czy ktoś ci już dzisiaj wypominał problemy ze zrozumieniem słowa pisanego? Dopiero co ci tłumaczyłam, że są dość proste do oceny sytuacje, gdy wiadomo już na pewno, że komórka jest martwa, prawda? Zatem twój lekarz komórek (niech zgadnę- "Było sobie życie"?  ) zaprzestawałby hipotetycznej "reanimacji" w momencie rozpoczęcia degradacji DNA. W czym widzisz problem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Primo - bądź łaskaw mnie uświadomić, który to - twoim zdaniem - lekarz zajmuje się leczeniem poszczególnych komórek i w jaki niby sposób to czyni.
Zajmuje się wszystkimi chorymi komórkami z których zbudowany jest organ do wyleczenia.
> W czym widzisz problem?
To nie jest problem, po prostu pytam cię o zdanie. Czy uważasz, że dla lekarza taka wiedza jest przydatne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > >Primo - bądź łaskaw mnie uświadomić, który to - twoim zdaniem - lekarz zajmuje się leczeniem poszczególnych komórek i w jaki niby sposób to czyni.> Zajmuje się wszystkimi chorymi komórkami z których zbudowany jest organ do wyleczenia.I - zapewniam cię - nie zajmuje się przy tym każdą z osobna, byłoby to bowiem i głupie, i niepraktyczne, i nieekonomiczne. Po prostu pozbawione jakiegokolwiek sensu. A i tym nielicznym lekarzom, którzy się w ogóle interesują pojedynczymi komórkami też potrzebna jest wiedza, kiedy komórka jest już na pewno "umarta" (do znudzenia, chłopie, do znudzenia  ) - czyli właśnie np. ciałka apoptotyczne oraz wiedza o tym, kiedy i jak apoptoza/nekroza zachodzi. Na cholerę im jakiś mistyczny "moment"? > To nie jest problem, po prostu pytam cię o zdanie.> Czy uważasz, że dla lekarza taka wiedza jest przydatne?> Nie. Nie jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Nie wiem jak Ty, ale ja w liceum miałam biologię. Uczyli nas tam o takim fajnym zjawisku, które nazywa się apoptoza. >Tak, już rozumiem stanowisko biologów: śmierć to proces ciągły. >Szkoda, że nie potrafią określić kiedy następuje śmierć, to bywa przydatne... Jak dziecko... Do czego? W przypadku osoby sprawnym kryterium jest śmierć pnia mózgu. I nie musimy znać dokładnej sekundy, wystarczy fakt jego obumarcia. W przypadku komórki wiemy, kiedy komórka jest w procesie obumierania. Wiemy, kiedy jest na pewno martwa. Do czegóż by miała nam być potrzebna dokładna sekunda, w której komórka miałaby być martwa? De facto wyjaśniałam Ci, że śmierć to proces, po uruchomieniu tego procesu i przekroczeniu poziomu progowego proces postępuje, pomimo występowania nadal reakcji enzymatycznych. I co z tego? W ciele zmarłej osoby reakcje biegną nadal. Nie oznacza to niczego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 11 na 11 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >>Nie wiem jak Ty, ale ja w liceum miałam biologię. Uczyli nas tam o takim fajnym zjawisku, które nazywa się apoptoza. >Tak, już rozumiem stanowisko biologów: śmierć to proces ciągły. >Szkoda, że nie potrafią określić kiedy następuje śmierć, to bywa przydatne...
Ale co tu jest bardziej do określenia?! Jest komórka, wchodzą kaspazy, DNA się rozwala, w drobiazgi idzie cytoszkielet, komórka odpada z oryginalnego miejsca, rozpada się na kawałki, przychodzą fagocyty i sprzątają. Nie ma komórki. Fagocyty chcesz odpytywać? "Przepraszam panowie - ja wiem, że jesteście zajęci - ale czy ta komórka już umarła na 100%? Miejsce wolne? Naprawdę? Dziękuję! Pan pozwoli, że uścisnę jego wypustkę, tak się cieszę!"
Jeśli masz problemy ze zrozumieniem trudnych pojęć, zrób sobie eksperyment: posiej w domu rzeżuchę, wyhoduj ją do zieloności i zostaw samej sobie. Jak zdechnie zupełnie, poczekaj jeszcze chwilę i pomedytuj - azaliż nie żyje rzeżucha, czy jeszcze jednak jest? W którym momencie przestała dychać - kiedy zwiędła, czy kiedy zeschła? W ramach długofalowości możesz ją potem wystawić na balkon i poczekać, aż się zdezintegruje pod wpływem warunków atmosferycznych.
Tylko zasadź dużo i część zjedz. Rzeżucha jest zdrowa - zawiera witaminy C, B1 i K. I pamiętaj, że ta roślinka naprawdę nazywa się pieprzyca siewna, Lepidium sativum. Prawdziwa rzeżucha to Cardamine i ma jakieś 150 gatunków. Ale obie są z kapustowatych.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. "Przepraszam panowie - ja wiem, że jesteście zajęci..Nie ma za co, co to w ogóle za uogólnianie! (a skąd cytat?) > ..> azaliż nie żyje rzeżucha> ..?Przepiękne
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >.. "Przepraszam panowie - ja wiem, że jesteście zajęci..> Nie ma za co, co to w ogóle za uogólnianie!> (a skąd cytat?)Tak sobie wyobraziłam zwracanie się do fagocytów. Zajęte chłopy, sprzątają i sprzątają, bronią - grzecznie do nich wypada się odzywać, prawdaż.  > >azaliż nie żyje rzeżucha>..?> Przepiękne  *kłania się pięknie, z wymachem, rumieńcem i do ziemi*
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > .. sprzątają, bronią - grzecznie do nich wypada się odzywać, prawdaż.  Skoro sprzątają, to w rzeczy samej prawda - nie widać szlachetniejszego zawodu niż sprzątacz. Tyle, że to ni pany ni chłopy - prędzej banda grabieżców bez zasad, zżerająca czego nie posiała. [Tak się tłumaczę (nie bez rumieńca) z niezałapania poetyckiego uosobienia fagów  ]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Skoro sprzątają, to w rzeczy samej prawda - nie widać szlachetniejszego zawodu niż sprzątacz. Tyle, że to ni pany ni chłopy - prędzej banda grabieżców bez zasad, zżerająca czego nie posiała.> [Tak się tłumaczę (nie bez rumieńca) z niezałapania poetyckiego uosobienia fagów ]Dzielni, wspaniali mikro-Wikingowie, broniący swojej mocno rozrośniętej wioski. Leif Ericson byłby z nich dumny. I nie ma się nic przejmować - z dobrych źródeł wiem, że od dzieciństwa miałam kreatywną, acz nieco surrealistyczną wyobraźnię. Widać mi nie przeszło 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | i.czaplicka (5782 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > "Przepraszam panowie - ja wiem, że jesteście zajęci - ale czy ta komórka już umarła na 100%? Miejsce wolne? Naprawdę? Dziękuję! Pan pozwoli, że uścisnę jego wypustkę, tak się cieszę!"Ja nie mogłam opanować śmiechu przy tym fragmencie - gratuluję talentu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Ja nie mogłam opanować śmiechu przy tym fragmencie - gratuluję talentu  No już, już, przestańcie, bo mi naczynka krwionośne na policzkach z tego wszystkiego popękają... A do tego, rajcelem się zwie, przyjdzie i będzie sprawdzał, czy aby na pewno popękane komórki naczynek padły - i co ja wtedy zrobię. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>A porywasz się na dyskusję z fachowcami. Nie sądzisz, że to trochę... nie tego? >>Zasada "jak się na czymś nie znam, to się nie wymądrzam" jest bardzo dobrą zasadą. >Sugerujesz, że nie powinienem wypowiadać się na tym forum, jeśli nie stałem się ekspertem w danej dziedzinie? Sądzę, że zamiast wymądrzać się i wysilać na tezy podparte brakiem wiedzy, pownieneś raczej wrócić do książek. >Liliac sugerowała kiedyś, że wiedza z wikipedii to za mało, ty też tak sądzisz? Oczywiście. Sama modyfikowałam kilka pozycji, więc wiem, że można wpisać tam wszystko. Nie można na tych danych polegać. Raczej warto zerknąć na opis, a później wyszukać realne źródła.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Znaczy o to 1/10^10.000 skąd się wzięło? >Wg wikipedii najprostsza bakteria ma 160 000 par zasad, które tworzą DNA. >Możliwości ułożenia tych par jest niewyobrażalna liczba w granicach 10^500000 >Zmniejszyłem ją o wiele, do 10^10000, by zawrzeć w niej wszelkie drobne możliwości >typu ilość rodzajów bakterii.
A kto Ci każe od razu tworzyć bakterię, przecież to absurd. Pierwsze replikony mogły mieć i raczej miały kilkadziesiąt par zasad. Przy czym na pewno nie było to DNA, a raczej RNA lub podobny związek, w późniejszym czasie zastąpiony lepszym rozwiązaniem. Przecież wyobrażanie sobie że nagle pach! i powstała bakteria cała i kompletna jest absurdalne! Przed powstaniem komórki prokariotycznej były setki etapów pośrednich - np. struktury obłonione. >>No i może jednak dokształć się z biologii - tam są tysiące interesujących publikacji i setki badań nad biogenezą. >Niestety, biologię znam głównie z pobieżnego przeglądania artykułów z wikipedii, >raczej nie będę wnikał w badania. >Jak dobrze znasz ostatnie badania nad biogenezą, jesteś biologiem czy coś w tym rodzaju? Więc nie podejmuj dyskusji rzeczowej, bo tylko udowadniasz własną niekompetencję i arogancję. Tak, jestem botanikiem, morfogenetykiem. Mam dość wąską i troszkę wymagającą specjalizację.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>Przecież wyobrażanie sobie że nagle pach! i powstała bakteria cała i kompletna jest absurdalne! Przed powstaniem komórki prokariotycznej były setki etapów pośrednich - np. struktury obłonione.
Dlatego też sugeruję czarną skrzynkę do której wrzucamy składniki i czekamy miliardy lat. Zapomniałem o słoneczku, które cały czas dostarcza energię, co rzeczywiście może spowodować zajście procesów, które samoistnie, bez tej energii nie mogłyby zajść. Nie znalazłem jednak w necie nic na ten temat, energia w postaci wpadających fotonów raczej spowoduje prędzej coś w rodzaju "zagotowania" się zupy, wymieszanie się zawartości do jednolitej masy niż powstanie życia. W trakcie tego gotowania, mogą zdarzyć się warunki do powstania życia, ale te warunki pojawią się losowo, co pozwala na licznie prawdopodobieństwa.
>>Jak dobrze znasz ostatnie badania nad biogenezą, jesteś biologiem czy coś w tym rodzaju? >Więc nie podejmuj dyskusji rzeczowej, bo tylko udowadniasz własną niekompetencję i arogancję.
Może trochę mnie źle zrozumiałaś. Przyznaję się do niekompetencji w wielu sprawach, przedstawiam tu pewne sprawy po to by się czegoś dowiedzieć. Na czym polega moja arogancja? Przedstawiam moją opinię, sądzę, że jest prawdziwa, ale jeśli nie jest, to cieszę się, nauczyłem się czegoś.
>Tak, jestem botanikiem, morfogenetykiem. Mam dość wąską i troszkę wymagającą specjalizację.
Super.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Przecież wyobrażanie sobie że nagle pach! i powstała bakteria cała i kompletna jest absurdalne! Przed powstaniem komórki prokariotycznej były setki etapów pośrednich - np. struktury obłonione. >Dlatego też sugeruję czarną skrzynkę do której wrzucamy składniki i czekamy miliardy lat. Zapomniałem o słoneczku, które cały czas dostarcza energię, co rzeczywiście może spowodować zajście procesów, które samoistnie, bez tej energii nie mogłyby zajść. I robi się podobne doświadczenia. Problem polega na niepełnych danych, ale coraz więcej wiemy o warunkach panujących wtedy na Ziemi. Np. wiemy już, że atmosfera była praktycznie beztlenowa. Wyniki doświadczeń udowodniły możliwość zajścia wielu etapów możliwych w trakcie powstawania życia. Faktycznie jednak czekamy na pierwszą syntetyczną komórkę.
>Nie znalazłem jednak w necie nic na ten temat, energia w postaci wpadających fotonów raczej spowoduje prędzej coś w rodzaju "zagotowania" się zupy, wymieszanie się zawartości do jednolitej masy niż powstanie życia. Jeśli szukasz na stronach kreacjonistycznych to na pewno tak jest. Jednak wyniki eksperymentów są inne. W odpowiednich warunkach powstają spontanicznie związki organiczne, typu aminokwasy i monosacharydy. Powstały również krótkie homopolimery niektórych związków. W innych badaniach powstały spontanicznie związki podobne do fosfolipidów, a te wykazują samoistną skłonność do tworzenia błon - wielokrotnie udowadniane. Szukaj w nauce, a nie w religijnym bełkocie na stronach kreacjonistycznych.
>>Więc nie podejmuj dyskusji rzeczowej, bo tylko udowadniasz własną niekompetencję i arogancję. >Może trochę mnie źle zrozumiałaś. Przyznaję się do niekompetencji w wielu sprawach, przedstawiam tu pewne sprawy po to by się czegoś dowiedzieć. >Na czym polega moja arogancja? Przedstawiam moją opinię, sądzę, że jest prawdziwa, ale jeśli nie jest, to cieszę się, nauczyłem się czegoś. Aby mieć opinię, potrzebne są dane wejściowe. Jeśli danych wejściowych brak, a przepychasz nadal uparcie własną opinię, to jest to właśnie arogancja. >>Tak, jestem botanikiem, morfogenetykiem. Mam dość wąską i troszkę wymagającą specjalizację. >Super. Też tak twierdzę. Bardzo lubię pracę w nauce. Najlepsze jest to, że nie nudzę się, bo zakończywszy jeden temat, zaczynasz gnębienie i badanie innego, więc nie nudzi mi się.
|
|
| | | | | | |  | 11 na 11 | Ania... (14138 punktów) | >>Życie najprawdopodobniej powstało w wyniku procesu (a właściwie wielu procesów) chemicznego, który doprowadził do powstania pewnej nowej jakości obiektów (organizmów ożywionych), >Ten przeskok jest właśnie niewiadomą. Jak samoistny proces może tego dokonać >w obliczu astronomicznie niskiego prawdopodobieństwa jego zajścia. To astronomicznie niskie prawdopodobieństwo to lekkie nadużycie. Jest ono takie niskie teraz i w tych warunkach. Ale wiemy, że w chwili powstawania życia warunki były diametralnie inne. Wiemy, że w tych warunkach spontanicznie powstają związki organiczne. Nie wiemy, jak mogły powstać polimery. Wiemy, że powstanie fosfolipidów oznacza spontaniczne tworzenie przestrzeni wydzielonych błoną. Wiemy, że powstanie replikonów powoduje dalszą lawinę rozwoju form pre-ożywionych. Brakuje nam de facto niewielkiego kroczku w tym procesie, resztę mamy już z grubsza obcykaną.
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Wiemy, że powstanie replikonów powoduje dalszą lawinę rozwoju form pre-ożywionych. Brakuje nam de facto niewielkiego kroczku w tym procesie, resztę mamy już z grubsza obcykaną.
Poczekamy, zobaczymy. Mały kroczek może się okazać skokiem przez wielką przepaść, tak jak to już bywało w nauce.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >czy potwierdzenie, że życie nie może samoistnie powstać będzie dowodem na istnienie Boga? Nie da się jednoznacznie udowodnić niemożliwości. Poza tym obecnie nie ma powodów do takiego pesymizmu, rosnący poziom wiedzy o tym procesie sugeruje, że kiedyś dowiemy się znacznie więcej o możliwościach. Zamiast analizować filozoficznie możliwości, doczytaj jak dużo obecnie wiemy o biogenezie. Od czasów Millera dowiedzieliśmy się mnóstwa rzeczy - w tym Nobelek się trafił dla jednego z zaangażowanych badaczy biogenezy.
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Od czasów Millera dowiedzieliśmy się mnóstwa rzeczy - w tym Nobelek się trafił dla jednego z zaangażowanych badaczy biogenezy.
Nie znam się na biologii i pewnie masz rację. Sądzę jednak, że opisywanie procesów w naszych komórkach to nie to samo, co poznanie przyczyn ich powstania.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Od czasów Millera dowiedzieliśmy się mnóstwa rzeczy - w tym Nobelek się trafił dla jednego z zaangażowanych badaczy biogenezy. >Nie znam się na biologii i pewnie masz rację. >Sądzę jednak, że opisywanie procesów w naszych komórkach to nie to samo, co poznanie przyczyn ich powstania. Nie mówię o opisywaniu procesów w komórkach, ale o faktycznych badaniach związków i struktur analogicznych do stanu przejściowego między chemią organiczną a biochemią życia. Jako przykład mogę polecić liczne badania dr Jacka Szostaka, ale to tylko jeden z przykładów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Nie mówię o opisywaniu procesów w komórkach, ale o faktycznych badaniach związków i struktur analogicznych do stanu przejściowego między chemią organiczną a biochemią życia.
Analogicznych? Nie wiemy tego, te badania dopiero mają za zadanie stwierdzić, czy te struktury są na tyle analogiczne, by mogły stanowić stan przejściowy do powstania życia, tak? Takim dowodem będzie faktyczne "wyhodowanie" żywej komórki w laboratorium, a tego jak na razie się nie udało osiągnąć.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Nie mówię o opisywaniu procesów w komórkach, ale o faktycznych badaniach związków i struktur analogicznych do stanu przejściowego między chemią organiczną a biochemią życia. >Analogicznych? Nie wiemy tego, Wiemy. Jeśli są podobne d istniejących w naturze, to z definicji są analogiczne. Chyba, że i tę definicję masz inną niż nauka. >te badania dopiero mają za zadanie stwierdzić, czy te struktury są na tyle analogiczne, by mogły stanowić stan przejściowy do powstania życia, tak? Jeśli powstają formy analogiczne, to jest to luźna przesłanka, że podobne formy mogły powstać w nieco innych warunkach. Nie jest to faktycznie dowód, ale poszlaka. >Takim dowodem będzie faktyczne "wyhodowanie" żywej komórki w laboratorium, >a tego jak na razie się nie udało osiągnąć. Poczekaj. Transplantacja też nie wychodziła.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>Samoistnie, czyli bez ingerencji działających celowo i świadomie "osób trzecich". >>>Czy te kulki wybierają się samoistnie? >>Tak. Ale to nie ma znaczenia w kontekście powstania życia. >Próbuję jednak zrozumieć czym różni się samoistnie od losowo w kontekście powstania życia. Samoistnie nie musi oznaczać losowo. Dla przykładu - związek X powstaje w wyniku reakcji enzymatycznej. Później samoistnie i niemal natychmiast przekształca się w związek Y - przecież to znamy choćby z cyklu Krebsa. Czy jednak to przekształcenie jest losowe? Nie jest, bowiem w zasadzie zawsze powstaje tylko ten określony produkt. >Kulki teoretycznie też nie wybierają się losowo, można by policzyć ich trajektorie. >Czy taką losowość w powstaniu życia odrzucasz? >Możliwość policzenia wszystkich sił i oddziaływań między cząsteczkami i powtórzenie tego procesu w komputerze w laboratorium? Losowa zmienność, ale utrwalenie tylko tych zmian, które nie są szkodliwe. Przykład z losowaniem kulek. Wyobraź sobie skrzynkę z mieszaniną kolorowych kulek. Nie wiemy jakie mają kolory. Zakładamy, że magiczny mechanizm prowadzi losowanie jednej kulki - sprawdzamy kolor i kulkę eliminujemy, jeśli jest czarna. Ten sam magiczny mechanizm wprowadza nowe kulki, mnożąc istniejące. Pomimo, że na początku kulki były losowo wybrane, to jednak eliminacja skrzynek z wylosowaną czarną kulką doprowadzimy do tego, że czarnych nie będzie wcale. Można sobie zmodyfikować ten przykład, wprowadzając zmienność mutacyjną, ale efekt będzie podobny - zmiany, które skutkują niekorzystnymi skutkami, są eliminowane, zostają te, które są korzystne.
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Dla przykładu - związek X powstaje w wyniku reakcji enzymatycznej.
Czyli wiemy, że są stabilne procesy chemiczne, które ciągle robią to samo. W jaki sposób tworzą się nowe procesy, nowe warunki do ich działania? Losowo czy nie?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Dla przykładu - związek X powstaje w wyniku reakcji enzymatycznej. >Czyli wiemy, że są stabilne procesy chemiczne, które ciągle robią to samo. >W jaki sposób tworzą się nowe procesy, nowe warunki do ich działania? Losowo czy nie? Jakby to wyrazić: kierunek zmiany jest losowy, ale jej efekt wynika z danych istniejących, a utrwalenie efektu i zmiany zależy i wynika z korzyści lub straty.
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >kierunek zmiany jest losowy, ale jej efekt wynika z danych istniejących, a utrwalenie efektu i zmiany zależy i wynika z korzyści lub straty.
W biologii, w żywych komórkach rozumiem, ale na czym polegają korzyści i straty w procesach chemicznych? Jedynie co mi przychodzi na myśl, to dążenie do stanów równowagi, w stronę najniższych energii, co raczej nie prowadzi do powstawania życia.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>kierunek zmiany jest losowy, ale jej efekt wynika z danych istniejących, a utrwalenie efektu i zmiany zależy i wynika z korzyści lub straty. >W biologii, w żywych komórkach rozumiem, >ale na czym polegają korzyści i straty w procesach chemicznych? >Jedynie co mi przychodzi na myśl, to dążenie do stanów równowagi, w stronę najniższych energii, co raczej nie prowadzi do powstawania życia. Związki chemiczne mogą być replikonami. Wtedy poddane są tym samym prawom, co organizmy żywe.
|
|
| | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Związki chemiczne mogą być replikonami. Wtedy poddane są tym samym prawom, co organizmy żywe.
Ale jakie korzyści i straty przy losowym wyborze działają u takich czysto chemicznych replikonów? Też chęć przetrwania?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Związki chemiczne mogą być replikonami. Wtedy poddane są tym samym prawom, co organizmy żywe. >Ale jakie korzyści i straty przy losowym wyborze działają u takich czysto chemicznych replikonów? >Też chęć przetrwania? Nie personifikuj. Samo trwanie. Jeśli coś może przetrwać, to chyba utrzyma się dłużej niż to, co przetrwać nie jest w stanie. W tym sensie mówimy o korzyściach - o tych cechach, które zwiększają szanse na przetrwanie, w postaci jednostki, albo linii rozwojowej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Jeśli coś może przetrwać, to chyba utrzyma się dłużej niż to, co przetrwać nie jest w stanie. W tym sensie mówimy o korzyściach - o tych cechach, które zwiększają szanse na przetrwanie, w postaci jednostki, albo linii rozwojowej.
Czyli nowe związki chemiczne powstają, bo gdzieś tam, kiedyś, zdarzyły się warunki do ich zaistnienia? Losowo się zdarzyły czy samoistnie? Samoistnie, tzn związki chemiczne same z siebie tworzą coraz to bardzie skomplikowane związki? Replikony łączą się i tworzą nową jakość? Znasz może przykład takiej reakcji?
Przypomnę może problem: czym różni się samoistnie od losowo w kontekście powstania życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Poczytaj o zjawisku powstawania lodu w przechłodzonej wodzie. W skrócie: Wodę (inne ciecze) można przechłodzić, czyli uzyskać wodę o temperaturze poniżej 0 Celsjusza nadal w stanie ciekłym. Powstanie w tej wodzie losowo (samoistnie) małego kryształka lodu powoduje zjawisko krystalizacji w całej wodzie wokół "jądra", którym jest ten kryształek. Jak widzisz kryształek lodu de facto zreplikował się. Nie potrzebował do tego być istotą żywą.
Opisane doświadczenie przeprowadza się w dobrze wyposażonych pracowniach (częściej na zachodzie niż u nas), przy czym zamiast kryształka lodu stosuje się inne substancje inicjujące.
Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >>Jeśli coś może przetrwać, to chyba utrzyma się dłużej niż to, co przetrwać nie jest w stanie. W tym sensie mówimy o korzyściach - o tych cechach, które zwiększają szanse na przetrwanie, w postaci jednostki, albo linii rozwojowej. >Czyli nowe związki chemiczne powstają, bo gdzieś tam, kiedyś, zdarzyły się warunki do ich zaistnienia? Losowo się zdarzyły czy samoistnie? Samoistnie. Korzystając ze źródeł energii nie masz chyba wątpliwości do istnienia reakcji chemicznych. Takimi ciekawymi strukturami są RNA, pełnią jednocześnie funkcje kodujące (istnieją do tej pory struktury / replikony, korzystające co prawda z żywiciela, ale jednak korzystające z RNA właśnie jako archiwum kodującego, i jednocześnie mają funkcje enzymatyczne. Chcesz więcej - doucz się. Spontanicznie obserwuje się powstawanie związków organicznych z nieorganicznych. Czego chcesz więcej? Czy to nie wystarczy do obalenia tezy, że samo z siebie nie powstaje nic bardziej złożonego? Każda reakcja wymagająca dostarcz3enia energii zachodzi, o ile dostanie energię. Już Ci wyjaśniłam, że energia dostarczana jest stale - choćby w postaci promieni słonecznych, ciepła, wyładowań atmosferycznych, promieniowania jonizującego i innych. Nadal nie rozumiesz? Organizm nie jest układem zamkniętym i dlatego jego entropia nie maleje - stale dopływa energia, co daje możliwość przeprowadzenia reakcji endoergicznych. >Samoistnie, tzn związki chemiczne same z siebie tworzą coraz to bardzie skomplikowane związki? Replikony łączą się i tworzą nową jakość? Znasz może przykład takiej reakcji? Tak. >Przypomnę może problem: czym różni się samoistnie od losowo w kontekście powstania życia. Losowo oznacza, że połączenie dwóch atomów może dać zupełnie nieprzewidywalny efekt. Takie rozwiązanie występuje niekiedy, ale tylko niekiedy. Zwykle istnieją pewne możliwości, czasem skomplikowane i zróżnicowane, np. kilka możliwych struktur chemicznych, które jednak można przewidzieć. Często można oszacować szanse na powstanie każdej możliwości. Losową jest mutacja zaistniała w czasie poślizgu polimerazy, ale to tylko mały przykładzik.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Czyli nowe związki chemiczne powstają, bo gdzieś tam, kiedyś, zdarzyły się warunki do ich zaistnienia? Losowo się zdarzyły czy samoistnie? >Samoistnie.
Niech będzie, że chemiczne procesy zachodzą samoistnie, ale pod warunkiem, że mają odpowiednie warunki, tak? Te warunki tworzyły się losowo czy po prostu Ziemia jest w tak dobrej pozycji wobec słońca, że wszelkie procesy prowadzące do powstania życia w którymś momencie po prostu musiały zaistnieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ania... (14138 punktów) | >>>Czyli nowe związki chemiczne powstają, bo gdzieś tam, kiedyś, zdarzyły się warunki do ich zaistnienia? Losowo się zdarzyły czy samoistnie? >>Samoistnie. >Niech będzie, że chemiczne procesy zachodzą samoistnie, ale pod warunkiem, że mają odpowiednie warunki, tak? >Te warunki tworzyły się losowo czy po prostu Ziemia jest w tak dobrej pozycji wobec słońca, że wszelkie procesy prowadzące do powstania życia w którymś momencie po prostu musiały zaistnieć? Raczej w pewnych warunkach zdarzają się. Pewnie powtarzalnie. Biorąc pod uwagę odległości kosmiczne i liczby galaktyk, układów słonecznych i planet, to jesteśmy jednymi z wielu przypadków. No, ale to oczywiście jest póki co tylko teza. Widzisz - widziałam kiedyś taką zabawkę przy jakimś festynie. Wyobraź sobie coś jak obraz, gdzie między spodem a szybką były wbite regularnie rzędy gwoździ. Od góry wrzucasz piłkę, a piłka spada w dół, odbijając się od dziesiątek gwoździ. Raz omija gwoździa z prawej, raz z lewej. Trudno przewidzieć gdzie w końcu spadnie. Na dnie masz kilkanaście "kieszonek", piłka wpada do jednej z nich. Taka forma losowania po prostu. Wyobraź sobie, że gwoździ są miliony, ale piłka i tak do którejś wpadnie. Jesteśmy taką kieszonką, do której piłka trafiła. I teraz fascynuje nas, że na nas akurat padło. Błędne założenia. Istnieją miliony kieszonek pustych. Istnieją być może inne kieszonki pełne. Ale nawet gdyby padło na życie w zupełnie innym miejscu, to nie zdawalibyśmy sobie z tego sprawy, bo nie istnielibyśmy! Nie jesteśmy dziełem tysięcy wyborów zmierzających ściśle w naszym kierunku, z zamiarem utworzenia nas. Ale jesteśmy. Zamiast wciskać do własnego umysłu niepotrzebne bajki, zacznij żyć i cieszyć się momentem - jest krótki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Nie jesteśmy dziełem tysięcy wyborów zmierzających ściśle w naszym kierunku, z zamiarem utworzenia nas. Ale jesteśmy.
Moja opinia jest inna. Jesteśmy dziełem w pełni zaplanowanym.
> zacznij żyć i cieszyć się momentem - jest krótki.
Cieszę się z życia. Nie jest ono jednak dla mnie krótkim momentem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Moja opinia jest inna. Jesteśmy dziełem w pełni zaplanowanym. Jak się Pana czyta, to zaprzeczyć trudno. Musi Pan być zaplanowanym.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > > Nie jesteśmy dziełem tysięcy wyborów zmierzających ściśle w naszym kierunku, z zamiarem utworzenia nas. Ale jesteśmy.> Moja opinia jest inna. Jesteśmy dziełem w pełni zaplanowanym.A skąd taki wniosek? Myślenie życzeniowe opanowane do perfekcji... > > zacznij żyć i cieszyć się momentem - jest krótki.> Cieszę się z życia. Nie jest ono jednak dla mnie krótkim momentem.Wieczność bezczynności byłaby dla mnie straszna. Wolę krótko, a intensywnie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Jesteśmy dziełem w pełni zaplanowanym.> A skąd taki wniosek?> Myślenie życzeniowe opanowane do perfekcji...Nie, wierzę w pełni w istnienie Boga. > Wieczność bezczynności byłaby dla mnie straszna. Wolę krótko, a intensywnie  Bezczynności? Dlaczego tak sądzisz? Czy jeśli tu i teraz dostałabyś swój dowód na istnienie Boga, to znaczy że powinnaś tkwić w bezczynności?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Jesteśmy dziełem w pełni zaplanowanym.> >A skąd taki wniosek?> >Myślenie życzeniowe opanowane do perfekcji...> Nie, wierzę w pełni w istnienie Boga.I to jest właśnie myślenie życzeniowe. > >Wieczność bezczynności byłaby dla mnie straszna. Wolę krótko, a intensywnie  > Bezczynności? Dlaczego tak sądzisz? Czy jeśli tu i teraz dostałabyś swój dowód na istnienie Boga, to znaczy że powinnaś tkwić w bezczynności?Mówię o istnieniu po śmierci. Nie widzę w nieistnieniu nic strasznego  wręcz przeciwnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > >Bezczynności? Dlaczego tak sądzisz? Czy jeśli tu i teraz dostałabyś swój dowód na istnienie Boga, to znaczy że powinnaś tkwić w bezczynności?> Mówię o istnieniu po śmierci. Nie widzę w nieistnieniu nic strasznego wręcz przeciwnie.Dlaczego sądzisz, że życie po śmierci to byłaby bezczynność? Co jest ciekawego w nieistnieniu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | > >>Bezczynności? Dlaczego tak sądzisz? Czy jeśli tu i teraz dostałabyś swój dowód na istnienie Boga, to znaczy że powinnaś tkwić w bezczynności?> >Mówię o istnieniu po śmierci. Nie widzę w nieistnieniu nic strasznego wręcz przeciwnie.> Dlaczego sądzisz, że życie po śmierci to byłaby bezczynność?A jaka czynność może wynikać z bezmaterii? Jakieś kolejne pomysły na akcję i reakcję? Może aktywność umysłowa, bez mózgu? > Co jest ciekawego w nieistnieniu?Nic. Podobnie jak w spaniu bez snu. A jednak nawet nie śniąc spanie jest niezwykle przyjemne. Myślę sobie, że po życiu tutaj, a jest dość aktywne, z przyjemnością wyciągnę kiedyś kopytko na stałe. Ale wcześniej wyduszę z życia co się da. A do czego ma mi być przekonanie o potrzebie istnienia później? Czy bez tego życie jest mniej smakowite? Nie sądzę. Deser nie musi istnieć wiecznie aby smakował. Ba, nie muszę nawet mieć przekonania, że go kiedykolwiek powtórzę, i tak smakuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >A jaka czynność może wynikać z bezmaterii? Jakieś kolejne pomysły na akcję i reakcję? >Może aktywność umysłowa, bez mózgu?
Dlaczego bez materii? Dlaczego bez mózgu? Nie pytam jaka aktywność wynika z nieistnienia, tylko z dalszego istnienia. Pamięć, wspomnienia mogłyby zostać przeniesione do innego układu materii-energii, w którym osobowość mogłaby działać jak dotychczas. Jak przeniesienie danych z jednego komputera do drugiego, niekoniecznie takiego samego.
>A do czego ma mi być przekonanie o potrzebie istnienia później?
Nie chodzi o przekonanie, tylko o prawdę. Jeśli tak jest na prawdę, to sens dzisiejszego życia zmienia się diametralnie. Na wyduszenie co się da pozostaje mnóstwo czasu. Życia nie będzie powtórzone, po prostu będzie ciąg dalszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Tibor (1012 punktów) | > Pamięć, wspomnienia mogłyby zostać przeniesione do innego układu materii-energii, w którym osobowość mogłaby działać jak dotychczas. Jak przeniesienie danych z jednego komputera do drugiego, niekoniecznie takiego samego.A to już jest proste. podaję receptę: Instrumentarium: wanna (duża) lub basen (mały), woda (w odpowiedniej do napełnienia naczynia ilości), deseczka wypchana końskim włosiem i pokryta skórą, żona lub mąż czy inny życzliwy. postępowanie: wlać jedno do drugiego czy raczej drugie do pierwszego tzn. wodę do wanny lub basenu. Wejść do wody i poprosić rzeczonego/ą życzliwego/ą o napierniczanie deseczką w wannę (długo). I zgodnie z tym co "nauka" zwana dalej homeopatią twierdzi woda powinna zapamiętać nas. I tadaammm mamy homeopatycznego mnie. Jeśli jest za mało mnie w mnie to trzeba esencję mnie rozcieńczyć. Rajcelem - błagam to dział forum o dumnie brzmiącej nazwie nauka. Przecież poziom absurdu i fantastyki wykracza nawet poza książki (znakomite zresztą)Douglasa Adamsa (świeć panie nad jego duszą  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >A do czego ma mi być przekonanie o potrzebie istnienia później?> Nie chodzi o przekonanie, tylko o prawdę. Jeśli tak jest na prawdę, to sens dzisiejszego życia zmienia się diametralnie. Na wyduszenie co się da pozostaje mnóstwo czasu. Życia nie będzie powtórzone, po prostu będzie ciąg dalszy.Nie wiemy jaka jest prawda. A de facto wiemy, że mamy kilka opcji. 1) nie ma niczego niematerialnego. 2) jest może i bóg, ale nie ma duszy nieśmiertelnej (bowiem z faktu istnienia boga nie wynika istnienie nieśmiertelnej duszy) 3) jest dusza, ale nie ma osądu, będzie tylko relaksik po wieki 4) jest osąd duszy, ale nie znamy kryteriów osądu: a) mogą być to przyjemne i sprawiedliwe kryteria, typu "żył godnie i sprawiedliwie, pomagał ludziom" b) albo dziwaczne, jak np. powstrzymanie się od jedzenia określonego produktu w określony dzień. 5) jest osąd, a kryteria trafiła jedna z istniejących religii - pytanie tylko która i które kryteria, bo nie ma osoby, spełniającej wszystkie kryteria każdej religii.  A więc moje rozumowanie: Wszystko wskazuje na nieistnienie boga. Żyję godnie, bo lubię zasypiać bez wyrzutów sumienia, nie lubię jak ktoś płacze przeze mnie. No i nie umiem kłamać, więc moje decyzje podejmuję tak, aby mówić o nich głośno bez wstydu. Jeśli nawet - co nie nieźle zaskoczy - będę po śmierci sądzona, to moje życie powinno się sędziemu spodobać. Jeśli nie - to i tak nie dogodziłabym mu. Więc nie zmienia to niczego, poza absurdem założeń.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>> Z powstaniem życia zapewne było podobnie, tylko ze względu na złożoność reakcji, musiało trwać to znacznie dłużej niż w przypadku prostego wytrącania się soli. >>Jest to też nieco inny proces: z prostego tworzy się coś bardziej złożonego. >Powstanie życia też na tym polega. Nie tylko - samo istniejące życie również. Jeśli ktoś twierdzi, że to niemożliwe, to jak wyjaśni rozwój życia już istniejącego? Przecież właśnie z prostego robi się złożone stale i na każdym kroku.
|
|
3 na 7 | maruda (5550 punktów) | O Boże, dopiero do mnie dotarło, przecież zupełnie niemożliwym jest by życie powstało tak sobie. Ktoś musiał tym sterować. Ktoś inteligentniejszy niż szympansy. Cały wszechświat powstał dzięki dotknięciu Jego Macki. Dlatego chwalmy Go, Smacznego.
|
|
 | 3 na 3 | spray (5875 punktów) | >O Boże, dopiero do mnie dotarło, przecież zupełnie niemożliwym jest by życie powstało tak sobie. Ktoś musiał tym sterować. Ktoś inteligentniejszy niż szympansy. >Cały wszechświat powstał dzięki dotknięciu Jego Macki. Dlatego chwalmy Go, Smacznego. > Czyżby? A Jej Wysokość Niewidzialny Różowy Jednorożec? (Niech będa błogosławione Jej niewidzialne różowe kopytka!) ? Czajniczek Russela, to jest oczywista oczywistość, ale w obliczu braku możliwości weryfikacji, pozwalam sobie o kant dupy potłuc. Z całym szacunkiem, oczywiscie!
A Jej Wysokość ma dowody lepsze, bo bardziej kwatnowe.
....p.s. No, ae zeby te dowody pod beretem moherowmym nosic... Jamais i koniec świata!! Słowem jednem: ruja, poróbtwo, nekrofilia, pederasust5a i w ogóle apocalypsuc cuon fugurid, hrehe..
|
|
|  | | maruda (5550 punktów) | Obiecuję się kiedyś ustatkować, jak tylko znajdę wyznanie najkorzystniejsze finansowo. Najkorzystniejsze dla mnie, nie dla wyznania.
|
|
| |  | | spray (5875 punktów) | >Obiecuję się kiedyś ustatkować, jak tylko znajdę wyznanie najkorzystniejsze finansowo. Najkorzystniejsze dla mnie, nie dla wyznania.
N-no! I żeby mi to było przedostatni raz!
|
|
 | | Vytautas (4394 punktów) | >Cały wszechświat powstał dzięki dotknięciu Jego Macki. Dlatego chwalmy Go, Smacznego. Jadłeś kiedy macki Jego Omnipotencji Nieogarniętej? Smaczne były? Co przypominały w smaku?
|
|
Hans Kloss (78 punktów) (zablokowany) | > Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi?Obliczyć chyba nie można, a gdyby było można, to po co?, ale: 1. NASA podało w jednym z ostatnich komunikatów, że znaleźli skamieliny bakterii w meteorytach starszych, niż Słońce 2. W chmurach fruwają bakterie - z grubsza kilkanaście tysięcy w metrze sześciennym 3. Bakterie są, a tu i ówdzie też działają w kraterach wulkanów, na dnie oceanów pod ciśnieniem i w temperaturach bardzo ekstremalnych, takoż ujemnych. Stąd przypuszczenie, że białkowe organizmy żywe mogą się masowo znajdować np. w ogonach komet, wędrujących międzygalaktycznie, choć nigdzie jeszcze o tym nie czytałem. Gdzie i kiedy powstały takie organizmy nie jest istotne, wiek wszechświata określony na 15 miliardów lat też jest hipotezą, podobnie ucieczka galaktyk i sama historia o wielkim wybuchu, gdzie z niczego miałoby było powstać Coś. Słyszałem w radiu o wypowiedzi chyba niemieckiego astronoma, który miał stwierdzić, że to wszystko zawsze fruwało, nigdy nie powstało i nigdy nie zginie, a ucieczka galaktyk bierze się z jakiegoś błędu w obliczeniach czy obserwacjach. Tak więc teoria o wiecznym fruwaniu jakichś komórek przez wszechświat nie jest nieprawdopodobna. Historia o siwobrodym wszechmogącym stwórcy, wesołym staruszku od Leonarda da Vinci, fruwającym gdzieś po niebie i próbującym złapać za rękę tego Adama, który powiedział jako pierwszy NIE jest ładna. Ale tylko ładna i pasuje do filozofii, do bajek i do malarstwa renesansu, ale nie do Darwinizmu i kosmologii.
|
|
 | 2 na 2 | AMI1 (230 punktów) | >> Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi?
Podobnie może zabrzmieć pytanie: " Jak można obliczyć prawdopodobieństwo uformowania się drugiego takiego samego płatka śniegu jaki spadł na nasza rękawiczkę?" (podobno nie można znaleźć dwóch identycznych). Wiadomo, że atomy różnych pierwiastków łączą się w molekuły, wiadomo, że mogą się tworzyć aminokwasy, wiadomo, że aminokwasy można łączyć w dłuższe łańcuchy itd. Patrząc z drugiej strony. Gotowe DNA można ciąć na geny, na jeszcze krótsze łańcuchy można te kawałki rozmnażać (do analizy DNA), wirusy mogą się spontanicznie włączać w łańcuchy DNA i rozmnażać itd. Myślę, że NA PEWNO "życie" powstaje na Ziemi w często wielu miejscach, lecz trudno te nowe zaczątki życia wydzielić z oceanu "starych, żywych" fragmentów namnażających się od setek milionów lat. Jeżeli znajdą się warunki podobne jak na Ziemi, od klimatu arktycznego do podzwrotnikowego, lub jak w głębi ziemskich oceanów, molekuły dające początek "życiu" powstaną. Jeżeli inni twierdzą, że życie musiało być "stworzone" przez wyższy byt (boga), gdyż prawnopodobieństwo spontanicznego powstawania jest zerowe, to powstanie takiego "wyższego bytu" jest "zerowe do kwadratu".
|
|
Piotrjot (-39 punktów) (zablokowany) | >Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi? >Samoistne rozumiem jako losowe połączenie cząsteczek w najprostszy żywy organizm. >Nie chodzi mi stwierdzenie "przecież 1, bo widzimy, że istnieje". >Niektórzy sugerują, że jeśli weźmiemy miliardy lat i miliardy cząsteczek mających szansę na >stworzenie DNA, to prawdopodobieństwo okaże się całkiem wysokie. >Jak to zamienić na matematycznie obliczone szanse? >Pomnożenie liczby cząsteczek przez czas może być ilością wszystkich możliwych przypadków, każde >jednakowo prawdopodobne, możemy przyjąć takie założenie? >Co możemy wziąć za ilość zdarzeń sprzyjających powstaniu życia? >Nie wiem. Jakieś pomysły? >Może taka droga będzie lepsza: >weźmy złożoność najprostszych żywych organizmów, policzmy ile możliwości mogą stworzyć cząsteczki >przez wiele lat i ile możliwości jest w najprostszej żywej komórce. >Czy taka liczba będzie nam coś mówiła o szansach na samoistne, losowe powstanie życia? > A do czego to potrzebne?
|
|
1 na 1 | Tibor (1012 punktów) |
Oczywiście. My tu sobie gadu gadu a odpowiedź jest prosta i oczywista. Brzmi ona: 42 dziękuję państwu za uwagę
|
|
 | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | 44
a dokładniej: 44.5466
|
|
|  | | Tibor (1012 punktów) | >44 >a dokładniej: 44.5466
a skąd taki wniosek ??
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
| |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | To jest stała z normalizacji rozkładu Gaussa w 3D.
Jeden mol = 6.022 * 10^23; No, a i akurat te 44 mole to jeden m3 (w warunkach normalnych, czyli naszych...).
Jest pełno takich zależności.
1000 * (1/37 + 1/57) ~ to samo... z dokładnością 1/1836, czyli stosunek mas e/p.
37 i 57 są bardzo popularne i zabawne. np. 57^(Pi/2) ~ 1800 / Pi;
|
|
| | |  | | Tibor (1012 punktów) | > To jest stała z normalizacji rozkładu Gaussa w 3D.> Jeden mol = 6.022 * 10^23;> No, a i akurat te 44 mole to jeden m3 (w warunkach normalnych, czyli naszych...).> Jest pełno takich zależności.> 1000 * (1/37 + 1/57) ~ to samo... z dokładnością 1/1836, czyli stosunek mas e/p.> 37 i 57 są bardzo popularne i zabawne.> np. 57^(Pi/2) ~ 1800 / Pi;CO ?? 
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
5 na 5 | Arkadiusz_O (317 punktów) | > Jak można z grubsza obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego powstania życia na Ziemi?W tym pytaniu tkwi błąd, zadam podobne. Jak obliczyć prawdopodobieństwo samoistnego stoczenia się kulki z górki na dół ?. Jedni szukają Popychacza, drudzy liczą prawdopodobieństwo jak to jest możliwe a prawda jest banalna - zasada wzrostu entropii. W samej materii zachodzą zjawiska typu z góry na dół i to jest siła napędowa Natury. Atom fluoru jak się zetknie z atomem wodoru to się z nim połączy. Zawsze i w każdych warunkach. Reasumując. W materię wpisana jest obietnica życia. Słońce też się świeci bo źródłem jego energii są procesy typu "z górki na dół". Czyli wypala się wodór, potem co raz cięższe pierwiastki. Na Słońcu nie ma palacza ładującego ciągle wungiel do pieca  . A.
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | >Reasumując. W materię wpisana jest obietnica życia.
Zgadzam się z takim wnioskiem. Dorzućmy do niego pytanie: jak to się dzieje? Jakie siły powodują powstanie życia z materii? Prawdopodobieństwo na losowe, samoistne ustawienie się materii jest 'astronomicznie' małe. O wiele za małe w porównaniu z wiekiem wszechświata. Nie znamy takich sił, ale kiedyś na pewno się tego dowiemy.
|
|
|  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >>Reasumując. W materię wpisana jest obietnica życia. >Zgadzam się z takim wnioskiem. Dorzućmy do niego pytanie: jak to się dzieje? >Jakie siły powodują powstanie życia z materii? Prawdopodobieństwo na losowe, samoistne ustawienie się materii jest 'astronomicznie' małe. O wiele za małe w porównaniu z wiekiem wszechświata.
Dlatego świat jest bardziej skomplikowany niż się niektórym wydaje. Wiek wszechświata, nie koniecznie musi być wiekiem jego istnienia, a jedynie czasem od Big Banag(Teoria Wszechświata pulsującego). Trzeba tu wspomnieć o stałych fizycznych, które gdyby się trochę różniły, nie powstało by życie. Wniosek jaki się nasuwa to istnienie innych wszechświatów, a nawet nieskończonej ilości tych wszechświatów. Bądź inne stałe fizyczne w innych cyklach pulsującego Wszechświata. Świat po prostu musi mieć dużo większą ilość form, niż nam się wydaje.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
|  | 1 na 1 | Arkadiusz_O (317 punktów) | > >Reasumując. W materię wpisana jest obietnica życia.> Zgadzam się z takim wnioskiem. Dorzućmy do niego pytanie: jak to się dzieje?> Jakie siły powodują powstanie życia z materii?Wg mnie tkwią one w PRZESTRZENI. Polecam to (czytanie z krytycyzmem o ile potrafi ktoś podać definicję tego słowa) marian-was(*)ia_prozni_fizycznej/szypow.pdftakże moje skromne przemyślenia wyburzenia.republika.pl/emc2.docw znacznej mierze zgodne z linkiem pierwszym ale pisane samodzielnie. Wg mnie materia to skondensowana przestrzeń (+energia). Coś jak para wodna, jest ale jej nie widać do tego potrafi się skraplać. Z linku pierwszego "w świecie nie zachodzi nic, prócz zmiany krzywizny przestrzeni" - Clifford Im większa krzywizna przestrzeni tym większa w niej energia. Materia to właśnie nic innego jak bardzo silnie zagięta PRZESTRZEŃ. Skoro świadomość "tkwi" w polach sił rozpostartych pomiędzy bardzo rzadkim rusztowaniem (materia)a i to rusztowanie jest w istocie także "zagęszczoną" przestrzenią to ............... czy nie dojdziemy w końcu do TAJEMNICY (Boga) bo wierzę w niego ale dla mnie to ożywczy duch wypełniający PRZESTRZEŃ czyli i materię bo to jedność. Nie ma znaczenia czy ta "SIŁA" (Tajemnica, Bóg) jest czy nie jest (czasami) materialna. Przestrzeń i materia to CUD i to bez cudzysłowu. Nie szukam więc prawdopodobieństwa przy analizie powstawania życia. Przy okazji nie dociekam znaczenia słowa "ożywczy duch" (TAJEMNICA, Bóg itp.) bo prędzej ziarna piasku policzę niż dojdę do prawdy  A.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|