Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateizm jest wiarą

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
09-02-2011 13:49Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
Ateizm jest wiarą
Ocena -2 na 6
Uwaga: Zanim dostanę 10 minusów, zostanę wyzwany od pseudo-ateisty, itd., zaznaczam, że jesteśmy w dziale 'Filozofia i światopogląd' i proszę o merytoryczną dyskusję

Czym jest Ateizm ? Niewiarą w Boga. Jakiego Boga ? I tu się pojawia problem - trzeba zdefiniować to pojęcie.

Bóg = Natura = Wszechświat = ... = to, że w ogóle coś istnieje.
A więc Ateizm nie jest niewiarą w takiego Boga.

A więc w jakiego ? I tu się pojawia kolejny problem bo inne definicje są absurdalne lub sprzeczne wewnętrznie. Bóg osobowy, interwencjonista, Jahwe, Allah, Latający Potwór Spaghetti, ... ? Czy Ateizm jest niewiarą w te wszystkie odmiany których można wymyślać w nieskończoność i bez żadnego sensu ? Powszechnie tak się uważa ale ja proponuję inną definicję, moim zdaniem, bardziej odpowiednią:

Ateizm jest wiarą, że Wszechświat powstał z Niczego, bez Przyczyny, Celu i Sensu. *

* może przesadzam z tymi DUŻYMI LITERAMI ale tak jest mi wygodnie odróżniać kiedy piszę o czymś w znaczeniu transcendentnym, a kiedy powszechnym.

Dlaczego akurat wiarą w to o czym napisałem ? Dlatego, że wyklucza to interwencjonizm, osobowość i wszelkie podobne cechy. Dlaczego w ogóle posługiwać się pojęciem wiara ?

Moim zdaniem wszystko opiera się na wierze, nic pewnego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, a reszta to szacowanie prawdopodobieństw.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rhotax7 (3947 punktów)
Wszechświat nie powstał z Niczego, to Nic miało masę i temperaturę (nawet policzono ją 1 i 100 zer).
Przyczyna też jest znana -to przedawkowanie energii i ten kwant ponad możliwości ściskającej siły. Jeden kwancik i jakie bum!
Albo z innej beczki mamy skutek (wszechświat) to i przyczyna się znajdzie dla symetrii.

Co do sensu i celu. To nie są one wogle konieczne do istnienia wszechświata.

Co do Twoich nigdy się nie dowiemy to przypominam że co parę lat podwaja się ilość wiedzy ludzkości także z fizyki. Więc poczekaj spokojnie a przeczytasz o tym na portalu jak powstał wszechświat i jak go zbudować w garażu.

Także nie zgadzam się z Twą tezą zawartą w wątku.

Pozdrawiam.
Mieczysław Cenin (957 punktów)
Znakomita wypowiedź. Warto ją rozwinąć, gdyż obecnie, w świetle systemowego ujęcia, świat jawi się nam w taki właśnie sposób. Ma to ogromne znaczenie dla całej kultury, jej planu, który dotąd nie powstał, dla funkcjonowania całego systemu społecznego jako komunikacji , no i który może i musi jeszcze uwzględniać jednostkę ludzką jako rzeczywistą, kreatywną indywidualność.
spellbinder (8577 punktów)
To tak jakbyś stwierdził, że ortopedia jest dziedziną medycyny, która neguje istnienie samochodów.

Ateizm dotyczy tylko jednego aspektu - niewiary w bogów. Nie "niewiary w to, że coś się stało samo z siebie i coś tam następnie robiło". Ateizm nie dotyczy nieskończoności i setek innych tematów, związanych z szukaniem odpowiedzi na pytanie "dlaczego biedroneczki są w kropeczki?".

Ateizm odrzuca bogów - koniec i kropka. Nic więcej w temacie. Czy ludzie sobie dalej rozmyślają o energiach, masach, materiach i wspomnianych już biedroneczkach - to są zadania różnych dziedzin nauki.

Co więcej - ateista może sobie nawet w duchy wierzyć, byle nie święte
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Twoje własne rozumienie ateizmu nie jest podstawą do podciągania wszelkiego ateizmu pod nie: definicja ateizmu -
pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm

Brak wiary != Wiara (!= znaczy NIE równa się)

Przerzucam do Bazgrołów

Pozdrawiam

Ginosaji - nowa ikona popkultury.
Z łyżeczką!
Marian (5438 punktów)
>Czym jest Ateizm ? Niewiarą w Boga. Jakiego Boga ? I tu się pojawia problem - trzeba zdefiniować to pojęcie.
   To nie ateiści definiują boga, następnie stwierdzając jego istnienie. To nie ma sensu. Ateizm jest po prostu odpowiedzią na twierdzenia teistów. To oni definiują to pojęcie.

>Ateizm jest wiarą, że Wszechświat powstał z Niczego, bez Przyczyny, Celu i Sensu.
   Ateizm nie ma z tym nic wspólnego. Można powiedzieć, że jest agnostyczny w tej kwestii. Dotyczy tylko bogów. Zupełnie akceptowalną odpowiedzią na gruncie ateizmu jest „nie wiem jak powstał Wszechświat”.

>Moim zdaniem wszystko opiera się na wierze, nic pewnego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, a reszta to szacowanie prawdopodobieństw.
   Niektórzy dają sobie radę z życiem w niepewności, wątpliwości i niewiedzy; nie muszą wypełniać dziur w swojej wiedzy zmyślonymi historyjkami.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
> Zupełnie akceptowalną odpowiedzią na gruncie ateizmu jest „nie wiem jak powstał Wszechświat”.
Dokładnie! Bardzo duży plus.

Pozdrawiam

Ginosaji - nowa ikona popkultury.
Z łyżeczką!
09-02-2011 15:39 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>> Zupełnie akceptowalną odpowiedzią na gruncie ateizmu jest „nie wiem jak powstał Wszechświat”.
>Dokładnie! Bardzo duży plus.
Pan "Fizyk" zapytał mnie nie tak dawno - dlaczego nie uważam się za ateistę?
Ma Pan tu odpowiedź.
Mój ateizm jest wynikiem zastanowienia się nad istotą świata i doskonale wiem, że np przy powstaniu świata nie brały udziału żadne siły nadnaturalne.

Bardzo Was proszę Panowie, przyjmijcie do wiadomości, że są różne ateizmy.
Na przykład mój ateizm jest wynikiem naturalizmu ontologicznego i jeżeli ktoś przedstawi mi dowody na istnienie materialnego Boga, to będę o nim tak samo przekonanym, jak o wszystkich innych istnieniach, na które dowody przedstawia nauka i zaraz zostanę, bez intelektualnych przeszkód, teistą.

Pozdrawiam.

@@@
.
hulajduszka (20 punktów)

>i jeżeli ktoś przedstawi mi dowody na istnienie materialnego Boga, to będę o nim tak samo przekonanym

Ponoć Jahwe był kiedyś materialny, ale razu pewnego, się jakoś tak cudownie zdematerializował.

Na istnienie Boga (tego z dużej litery) dowodu na pewno mieć nikt nigdy nie będzie, przecież jest transcendenty, a to z samej definicji zakłada, ze jest poza poznaniem. Głupio nawet takiego boga szukać.
10-02-2011 10:28 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Ponoć Jahwe był kiedyś materialny, ale razu pewnego, się jakoś tak cudownie zdematerializował.
>Na istnienie Boga (tego z dużej litery) dowodu na pewno mieć nikt nigdy nie będzie, przecież jest transcendenty, a to z samej definicji zakłada, ze jest poza poznaniem. Głupio nawet takiego boga szukać.
Tak, mniej więcej, o to mi chodziło.
Nie należy, bez uzasadnienia i zaznaczenia, przenosić krasnoludków z jednej bajki do drugiej.
**********************************************************
W starożytności, z której pochodzi Jahwe, ludzie jeszcze nad materialnością bogów się nie zastanawiali. Starali się zrozumieć mechanizmy rządzące dostępnym im światem i "siła sprawcza zdarzeń" była dla nich najważniejszym pytaniem. Próby odpowiedzi obudowywano przeróżnymi mitami.
Budowę takiego mitu dotyczącego Jahwę opisuje np Andrzej B. Izdebski:
Mojżesz, wraz z późniejszymi prorokami, jest znanym nam z imienia współautorem wielkiej eklektyczno-kompilatorskiej syntezy wielu plemiennych bogów (na którą, wśród wielu innych, mogli się złożyć np.: El [Elohim] Jao, Jaw, Jaw-Elath, Baal, "bóg wiatru i burzy rzucający gromy" wraz z egipskim Atonem - "jedynym bogiem nie mającym początku ni końca, stwórcą i opiekunem wszechświata") w kult, jedyny w swoim rodzaju, zazdrośnie monoteistyczny i skrajnie etnocentryczny kult samotnego Boga nie znoszącego żadnych rywali - przewodnika i opiekuna wybranego wśród mnóstwa innych narodów. Z Pięcioksięgu wyłania się nam obraz "Jestem, który jestem" - plemiennego Boga Izraelitów. Oceniając jego wizerunek według dzisiejszych etycznych kryteriów stwierdzamy, że rysuje się dosyć odpychający. Jahwe jest tam Bogiem apodyktycznym, zapalczywym, porywczym, okrutnym, krwawym, mściwym, niesprawiedliwym, małostkowym, obłudnym i stosującym relatywizm moralny. (Kto ma wątpliwości czy przypadkiem nie przesadzam, niech sięgnie ponownie do lektury Starego Testamentu, a znajdzie tam wymienione wyżej cechy oraz jeszcze sporo innych, też niezbyt pięknych). Zainteresowani historyczną zmiennością koncepcji bogów (aggiornamento, czyli aktualizacją koncepcji do czasów) zwrócą też uwagę, że choć jest to Bóg lokalnie potężny, to jednak wcale nie wszechmocny i choć tak twierdzi, nie jest też wszechwiedzącym, gdyż niezbyt dobrze potrafi przewidywać skutki swych czynów.

Ten "Stwórca Wszystkiego", aż do czasów Abrahamowych chodził po ziemi jako samotny starzec drażliwy i gniewny, budząc respekt i trwogę. Rozmawiał, pouczał, dawał rozkazy i mścił się za nieposłuszeństwo. Doradzał, a nawet osobiście interweniował. Nawet jeszcze później, po przyrzeczeniu Noemu, że "Już nigdy nie będę przeklinał ziemi z powodu człowieka, gdyż myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego", gdy nie znalazł w Sodomie i Gomorze dziesięciu sprawiedliwych - nie zdzierżył... Był to jego ostatni bezpośredni kontakt z ziemianami. Od tamtego czasu zmienił metodę i dalszy nadzór nad naszymi uczynkami prowadzi tylko z nieba.

www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa
Cały artykuł wart jest przeczytania. Polecam.

Pozdrowienia.

@@@
.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czym jest Ateizm ? Niewiarą w Boga.

W tytule wątku czytam, że jest "wiarą". Zdecydowałbyś się na coś.

>Bóg = Natura = Wszechświat = ... = to, że w ogóle coś istnieje.

= Mumbo = Jumbo = Tere = Fere = Srutututu-Majtki-Z-Drutu.

>A więc Ateizm nie jest niewiarą w takiego Boga.

Entia non sunt multiplicanda... no i tak dalej. Chyba, że sunt?

>A więc w jakiego ? I tu się pojawia kolejny problem bo inne definicje są absurdalne lub sprzeczne
>wewnętrznie.

W czym niby ten problem? Wiadomo, co robić z definicjami absurdalnymi lub sprzecznymi wewnętrznie.

>Ateizm jest wiarą, że Wszechświat powstał z Niczego, bez Przyczyny, Celu i Sensu. *

Nie bardzo rozumiem, dlaczego ateizm miałby zakładać powstanie Wszechświata z Niczego. Fizycy, kosmolodzy etc. najzupełniej poważnie rozpatrują teorie mówiące, że nasz "Wszechświat" jest po prostu jednym z wielu (być może nieskończenie wielu) Wszechświatów składających się "wieczny" (zatem niewymagający "powstania") Meta-Wszechświat.
Co do Przyczyny - w tej sprawie rozpatruje się m. in. scenariusze takie jak: fluktuacja kwantowa, zderzenie bran czy "Wielkie Odbicie" dające początek naszemu konkretnemu Wszechświatowi. Przyczyny jak się patrzy z ateizmem nijak się niekłócące.
Gdy chodzi o Cel - jeśli nawet nasz Wszechświat celowo wyprodukowali jacyś meta-kosmici (np. tacy), żaden to powód, by owym przypisywać Boskie Atrybuty.
O Sensie już się nie wypowiadam - wątek jakby nie pasuje .

>* może przesadzam z tymi DUŻYMI LITERAMI ale tak jest mi wygodnie odróżniać kiedy piszę o czymś w
>znaczeniu transcendentnym, a kiedy powszechnym.

Ty to masz problemy...

>Dlaczego akurat wiarą w to o czym napisałem ? Dlatego, że wyklucza to interwencjonizm,

Deizm wyklucza interwencjonizm, Boga mimo to zachowując. Można też zachować interwencjonizm (np. meta-, albo nawet i zwykłych, kosmitów) wykluczając z kolei Boga. Wszystko można .

>osobowość

W sumie - jak wyżej.

>Dlaczego w ogóle posługiwać się pojęciem wiara ?

Zgaduję - dlatego, że bardzo, ale to bardzo, się nudzisz i myślisz, że jak znudzisz też innych, to jakoś lżej Ci będzie?

>Moim zdaniem wszystko opiera się na wierze, nic pewnego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, a reszta
>to szacowanie prawdopodobieństw.

Takie rozumowania dobrze się testuje skacząc z wysokich budynków czy rzucając się pod pociągi.


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Uwaga: Zanim dostanę 10 minusów, zostanę wyzwany od pseudo-ateisty, itd., zaznaczam, że jesteśmy w
>dziale 'Filozofia i światopogląd' i proszę o merytoryczną dyskusję
>Czym jest Ateizm ? Niewiarą w Boga. Jakiego Boga ?

Jest brakiem wiary w jakiekolwiek istoty nadprzyrodzone, określane potocznie słowem "bóg, bogowie, boginie" i milionem imion własnych.
Jakich byś sobie bogów nie wymyślił i jak ich nie nazwał, ja w nich nie wierzę.
Wypełniam tym jednocześnie konieczny i dostateczny warunek bycia ateistką.

Rozwodzenie się nad tym, czy nie wierzę a Jahwe, a może w Allaha, może w Wotana a może jednak w "wielkiego zegarmistrza" deistów epoki oświecenie, jest tyleż dziecinne co jałowe.

Jak chcę kupić samochód, to muszę wybrać markę, model, kolor, wyposażenie itp itd - coś jakby zdefiniować samochód który chcę kupić (to że ma być szybki i czerwony, to już jest definicja).
A jak nie chcę kupować samochodu, to nie muszę podejmować decyzji o powstrzymaniu się do zakupu każdego potencjalnie dostępnego w sprzedaży egzemplarza, rozważając najpierw wszystkie jego parametry techniczne i elementy wyposażenia, żeby efektywnie nie kupić samochodu.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
> Ateizm jest wiarą, że Wszechświat powstał z Niczego, bez Przyczyny, Celu i Sensu.

>Uwaga: Zanim dostanę 10 minusów, zostanę wyzwany od pseudo-ateisty, itd., zaznaczam, że jesteśmy w
>dziale 'Filozofia i światopogląd' i proszę o merytoryczną dyskusję
To w jakim jesteśmy dziale ma drugorzędne znaczenie wobec tego, że jesteśmy na portalu racjonalistów, a więc ludzi myślących i jako tako oczytanych.
Może warto by zacząć do przeczytania kilku definicji ateizmu.
Według mnie ateizm jest przekonaniem i jako przekonanie może mieć różne podłoże emocjonalne i intelektualne.
Może wynikać z wiary, że Boga nie ma, ale może i współczesny najczęściej wynika, ze sceptycyzmu naukowego, a więc całkowitej niewiary.
Ateizm na podbudowie intelektualnej chroni nas przed wygadywaniem bzdur z Niczego, gdyż szukamy jakiś naukowych danych i posiadać wiedzą mózgi umeblowane, bez Przyczyny, gdyż stawiając jakieś zagadnienia zastanawiamy się dlaczego chcemy je postawić, bez Celu, to już nam się zdarza w dydaktycznym zapale (jak mnie teraz), ale bardzo rzadko zdarza się nam pie.rzyć bez Sensu

>Moim zdaniem wszystko opiera się na wierze, nic pewnego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, a reszta to szacowanie prawdopodobieństw.
Na moim podwórku mawiano świat na d.pie leży, a wackiem się podpiera.
Moim zdaniem w tym podwórkowym stwierdzeniu jest wprost intelektualna głębia, gdy zestawimy je z Pańskimi tu wywodami.
Wiem straszliwie mało, ale wystarczająco, aż nadto, abym rozumienia rzeczywistości nie musiał opierać na wierze.

Pozdrawiam.

PS. Minusa Panu nie postawię, gdyż nikt nie jest nas w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami.

Miłego dnia.

@@@
.
>
Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
>zaznaczam, że jesteśmy w dziale 'Filozofia i światopogląd'

No, przynajmniej byliśmy
Eh, nie da się z Wami podyskutować: zdefiniowanie Ateizmu jako 'specyficznej' wiary jest tu zakazanym bluźnierstwem ;p

Powtarzam: Nie chodzi mi o to aby przyrównywać Ateizm do religii tylko aby uzmysłowić sobie, że nie znamy i nie poznamy WSZYSTKICH prawd absolutnych o Wszechświecie i pojęcie wiary zawsze będzie obecne, także w Nauce - ba, nawet w Matematyce !

"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
09-02-2011 16:19 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Rzecz w tym, że czasem przydałby się w Twoich wywodach cudzysłów typu: "moim zdaniem".
Inaczej dochodzi do tego, że definiujesz "po swojemu" pojęcia, które mają już swoje ogólnie uznane definicje. Doprawdy są różne ateizmy, a Ty (pewnie nieświadomie) jedziesz wszystkim, którzy widzą ateizm inaczej niż Ty, że nie są godni nazywać się ateistami.
Ja nawet rozumiem, że to nie jest Twoja intencja, ale mniej więcej coś takiego wychodzi. (Po odpowiedziach na Twój temat możesz sobie potwierdzić moje słowa.)

Inna sprawa, że dyskusja, jeśli temat jest ciekawy, toczy się też w Bazgrołach, co żadnej ujmy nie przynosi. Masz wielu rozmówców, którzy Ci odpowiedzieli i to tych "lepszego sortu" - nie zabiłem Ci zatem tematu. Masz pole do popisu.

Pozdrawiam

Ginosaji - nowa ikona popkultury.
Z łyżeczką!
Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
>Rzecz w tym, że czasem przydałby się w Twoich wywodach cudzysłów typu: "moim zdaniem".
>Inaczej dochodzi do tego, że definiujesz "po swojemu" pojęcia, które mają już swoje ogólnie uznane definicje. Doprawdy są różne ateizmy, a Ty (pewnie nieświadomie) jedziesz wszystkim, którzy widzą ateizm inaczej niż Ty, że nie są godni nazywać się ateistami

Obrażam ich 'uczucia ateistyczne' ? Ateistą może się nazywać każdy, zgodnie z 'powszechnie' uznaną def., a ten wątek właśnie dotyczy def. odmiennej - moim zdaniem

PS> Uważam się za Ateistę zgodnie z 'powszechną' jak i własną 'roboczą' definicją

>Masz pole do popisu.
PS2> Od POPiSu mi szczegónie daleko ;p


Największy błąd popełnia ten, kto sądzi, że nieskończoność to jakaś bardzo duża liczba
09-02-2011 17:36 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jakiej odpowiedzi ode mnie oczekujesz? Masz posty każdej z osób i możesz przeczytać, co im się podoba, co nie.

Pozdrawiam

Ginosaji - nowa ikona popkultury.
Z łyżeczką!
10-02-2011 14:57 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Obrażam ich 'uczucia ateistyczne' ? Ateistą może się nazywać każdy, zgodnie z 'powszechnie' uznaną def., a ten wątek właśnie dotyczy def. odmiennej - moim zdaniem

Nie obrażasz żadnych uczuć - przynajmniej w moim wypadku - jednak dorabiasz ideologię tam gdzie jest to absolutnie zbędne.
Kowalska (14008 punktów)
>Ateizm jest wiarą, że Wszechświat powstał z Niczego, bez Przyczyny, Celu i Sensu. *

   Amen.

>* może przesadzam z tymi DUŻYMI LITERAMI ale tak jest mi wygodnie odróżniać kiedy piszę o czymś w znaczeniu transcendentnym, a kiedy powszechnym.

   Rozumiem. Ja też czasem odróżniam o czym piszę. To bardzo ułatwia.


"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
>>* może przesadzam z tymi DUŻYMI LITERAMI ale tak jest mi wygodnie odróżniać kiedy piszę o czymś w znaczeniu transcendentnym, a kiedy powszechnym.
>    Rozumiem. Ja też czasem odróżniam o czym piszę. To bardzo ułatwia.

Ty to jesteś złośliwa


"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
09-02-2011 16:31 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Ty to jesteś złośliwa

   E tam. Ja tylko bywam złośliwa. Ale tylko dla osób, które lubię. A Ciebie ani znam, ani lubię.


"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
darlove (2804 punktów)

>Czym jest Ateizm ? Niewiarą w Boga. Jakiego Boga ? I tu się pojawia problem - trzeba zdefiniować to
>pojęcie.

Obawiam sie, ze nie pojawia sie zaden problem, bo ateizm odrzuca kazdego osobowego boga, wiec nie trzeba tutaj nic definiowac.

>Bóg = Natura = Wszechświat = ... = to, że w ogóle coś istnieje.

Nie wiem, jak uzasadnialbys to, ze "to, ze w ogole cos istnieje" jest Bogiem (i to jeszcze przez B, a nie b). To by chyba nie bylo racjonalne...

>wewnętrznie. Bóg osobowy, interwencjonista, Jahwe, Allah, Latający Potwór Spaghetti, ... ?

Wszystko, co wymieniles, to sa osoby, w ten, czy inny, sposob. Nie zauwazyles?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Meretseger (61860 punktów)

>Czym jest Ateizm ? Niewiarą w Boga. Jakiego Boga ?
Każdego boga, jakiego zechcą sobie zdefiniować teiści. Ateizm nie zajmuje się definiowaniem bóstw.
>Ateizm jest wiarą, że Wszechświat powstał z Niczego, bez Przyczyny, Celu i Sensu.
Ateizm jest niewiarą w bogów. Cel i sens powstania Wszechświata to zabawka filozofów, z czego powstał i jak - fizyków - a nie ateistów.
>Moim zdaniem wszystko opiera się na wierze, nic pewnego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy
W kwestii bogów z pewnością. Ale to wiadomo z dawien dawna, niczego nowego nie odkryłeś.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
finerbijk (17282 punktów)
>jesteśmy w dziale 'Filozofia i światopogląd'
Not any more

> i proszę o merytoryczną dyskusję
Jak tak sobie obserwuje dyskurs między tymi, co się zwą ateistami i tymi spod znaku krzyża (bo tych ci u nas najwięcej w grupie teistów) to jedno co się rzuca w oczy i zdaje się łączyć obie grupy to teza o własnej nieomylności i o tym, że jedni i drudzy znajdują się w osobliwym stanie "łaski" wynikającym dla jednych z wiary, a dla drugich z rozumu. Coś jak w tej reklamie, czy kierujesz się sercem, czy rozumem.
Przekonanie to pozwala traktować drugich z bardziej lub mniej pobłażliwym przekonaniem o wyższości własnych poglądów.

W tym sensie ateizm pomimo uporczywych deklaracji czym to nie jest, pozwala go definiować jako rodzaj wiary. Gdyby ateizmowi udało się wypracować wspólne, akceptowane przez większość ramy etyczne, moralne, jakieś ateistyczne dogmaty bezdyskusyjnie przyjmowane przez większość to miałby szansę stać się światopoglądem będącym alternatywą dla teistycznego pojmowania świata. Jednak takich definicji nie ma i być nie może, bo to przekracza jego idee i prerogatywy, które leżą u samych podstaw - czyli negację.

Marzy się ideologia oparta na czysto humanistycznych przesłankach, pozytywna, otwarta, uniwersalistyczna, tolerancyjna i na tyle elastyczna, żeby się nie zamykać w raz na zawsze określonych ramach, ale umożliwiać rozwój i rację bytu dla ludzi o całkiem przeciwnym pojmowaniu rzeczywistowiści.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Moim zdaniem wszystko opiera się na wierze, nic pewnego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, a reszta
>to szacowanie prawdopodobieństw.

Ja tu już gdzieś pisałam: pojęcie wiary nie oznacza jednej rzeczy, jak bardzo by jej różne religie i filozofie nie zagarniały. Moja wiara w to, że w przyszły weekend bardzo przyjemnie się ubzdryngolę i ponabijam z lokalnej hipsterskiej braci nie ma nic wspólnego z religią, przekonaniami nawet, ani nie jest szacowaniem prawdopodobieństwa.

Prawda - jeśli to tak rozważyć, to się tym ostatnim może stać. Jakie jest prawdopodobieństwo, że będąc rowerzystką nie zginę do tego czasu pod kołami rozpędzonego, osiemnastokołowego bolidu MPO? Ogromne. Jakie jest prawdopodobieństwo, że nie przejedzie mnie nic innego? Duże. Jakie są szanse, jako takie, że dotrę na wspomnianą imprezę? Całkiem spore, nawet biorąc pod uwagę moje ogromne lenistwo względem społecznych spędów...

Moje określenie, że wierzę, iż tam będę, samo w sobie nie jest niczym innym, jak - umówmy się - literacko czy formalnie inną formą stwierdzenia, że zamierzam tam być, bo taki mam plan. Bez podtekstów czy głębokich znaczeń, które można - powtarzam, można, ale nie trzeba - do niego dołożyć. Nie wszystko w życiu jest obudowane filozofią (mój profesor od filozofii pewnie właśnie dostał wysypki...).

Na tej samej zasadzie stwierdzenie, że nie wierzę w boga/bogów nie jest niczym innym, jak sumiennym olaniem wgłębiania się w motywy, dla których człowiek odciął od pewnych przekonań i sprowadzeniem tego faktu do krótkiego określenia pewnych cech własnych. To można rozwijać. Ale nadal nie jest to wiarą związaną z jakimkolwiek bogiem.

A co do myśli głównej:
Calling Atheism a religion is like calling bald a hair color. Don Hirschberg (z listu do Ann Landers)

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Czym jest Ateizm ? Niewiarą w Boga.
Moim zdaniem ateizm jest niezajmowaniem się kwestią istnienia/nieistnienia Boga, bogów, bogiń. Czy nie wierzysz w istnienie ibq4S^E%4%7#-a? Czy jesteś a-ibq4S^E%4%7#-stą? Nie sądzę. Przypuszczam, że nie zajmuje cię istnienie/nieistnienie ibq4S^E%4%7#-a.

>Ateizm jest wiarą, że Wszechświat powstał z Niczego, bez Przyczyny, Celu i Sensu.
Poniosło cię (znowu pisałeś po spożyciu?), ale zastanów się czy teizm wyklucza wiarę, "że Wszechświat powstał z Niczego, bez Przyczyny, Celu i Sensu"?
Czy Bóg, bogowie, boginie muszą tworzyć Wszechświat, w dodatku z Czegoś, powodowani jakąś Przyczyną, w jakimkolwiek Celu, aby nadać czemukolwiek jakikolwiek Sens?
Najwyraźniej utożsamiasz teizm (rozumiany jako istnienie Boga, bogów, bogiń) z ideą boga stwórcy-wszystkiego-w-znanym-mu-celu-z-dostępnych-mu-zasobów-przed-stworzeniem-przez-niego-czegokolwiek.
Spróbuj sięgnąć myślą poza katolicyzm, który, spośród wielu teizmów, najwyraźniej najbardziej namącił ci w głowie.



Doświadczenie to nazwa, którą każdy nadaje swoim błędom. (O.Wilde)
Mariusz Pracki (436 punktów)
Czy jak nie wierzę w istnienie latających krokodyli ungabungatubalunga żyjących na księżycu to oznacza, że jestem wyznawcą pseudoreligii która każe mi wierzyć w ich nie istnienie? No czemu religijni próbują swój sposób ograniczonego myślenia na wolnych od takich głupot? Po to, żeby poczuć się mądrzejszymi?
PS Mądrzejszymi będziecie, jak wyrośniecie z wymyślonych przyjaciół

www.moherowo.pl
Kowalska (14008 punktów)
>Bóg = Natura = Wszechświat = ... = to, że w ogóle coś istnieje.

   Już wiem jak Ci pomóc. Szukałam i szukałam, i znalazłam. 17 minut całowania non sto powoduje spalenie 6000 kalorii. Czyli jak będziesz się całował ciągle, to stracisz tyle kalorii, że i reszta mózgu Ci zniknie.

Kuźwa... Jestem genialna.

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
Sylwek (15472 punktów)
Ateizm to pojęcie na określenie ideologii (lub pewnego jej wycinku) wyznawanej przez ludzi odpowiadających na pytanie "Wierzysz w Boga?" za pomocą "nie". Oczywiście jest wiarą-niewiarą w takim samym sensie jak każde przekonanie o empirycznym świecie, o którym to nie można mieć wiedzy pewnej w sensie korespondencyjnej teorii prawdy. Tylko co z tego?

PS: oczywiście nie mnie mniej śmieszyła większość odpowiedzi dla ciebie - pełnych oburzenia dla podważania prawdziwości ateizmu.

Ktoś tam nawet wyskoczył (ho ho) z naturalizmem ontologicznym. Dzisiaj.

Tak, "nowy ateizm" ulega pauperyzacji równie łatwo jak każda inna ideologia - w tym sensie dzieli rysy wspólne z religiami czy spotkaniami klubów filmowych, czy dowolnych innych zgromadzeń gdzie ludziska jednoczą się w akcie samozgody i zbiorowego samozachwytu. Nie żebym sam tak nie robił, w końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i mamy podłe, zepsute i upadłe duszyczki.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365