Dokument opisujący projekt (z linku na wiki):
www.extrem(*)s/ELI-scientific-case-id17.pdfnic nie wspomina, by istniał takowy limit.
Powiedzmy, że fragment artykułu:
Cytat:
(...)Jest jednak i ciemna strona przedsięwzięcia. Moc spożywaną przez urządzenie w szczycie swej funkcjonalności, według planów opublikowanych przez Komisję Europejską, liczyć będziemy w exawatach, czyli w trylionach megawatów. Można więc popuścić nieco wodze fantazji i pokusić się o porównanie ile, mniej więcej, prądu będzie zużywał najmocniejszy na świecie laser. Według serwisu Engadget, jego moc można ponoć porównać do całej amerykańskiej infrastruktury elektrycznej pomnożonej wielokroć.(...)
dyskwalifikuje autora jako sensowne źródło informacji.
Dla jasności, zgodnie z powyżej podlinkowanym dokumentem w grę wchodzą moce 10^15...10^18[W] w impulsach 10^-18...10^-15[s], przy częstości powtarzania do 1kHz (w najlepszym razie) efekcie energia wydatkowana w ciągu sekundy (a więc moc) to: 10^3 x 10^18 x 10^-15 = 10^6 [W] = 1[MW].
Za:
www.pga.org.pl/prawo/polityka2030.pdf zapotrzebowanie energetyczne Polski w 2010 wynosi 163[Twh] = 163 * 10^12 * 3600 [Ws]. Dzieląc to równo na cały rok uzyskujemy moc ~18.5[GW]. Ten sam dokument prognozuje, że w roku 2030 będziemy potrzebowali około 45[GW] mocy elektrycznej.
Nie sądzę więc, by
cokolwiek podane we wskazanym przez Ciebie artykule należało traktować poważnie.
Z tego co mi wiadomo, w wypadku laserów pracujących w gazach istnieje pewien limit gęstości energii związany z wytwarzaniem plazmy w gazie czy takich zmianach jego właściwości optycznych, że następuje poszarpanie wiązki ( pogrzany gaz ma inny współczynnik załamania światła niż otoczenie i powstaje coś w rodzaju światłowodu ). Nie są to jednak limity samego zjawiska, a limity niejako technologiczne ograniczające niektóre zastosowania.
Pewnym teoretycznym limitem gęstości mocy może też być ( choć pewnie bezgranicznie upraszczam ) ilość kwantów możliwa do wyemitowania z określonej ilości atomów ośrodka laserującego. Działanie lasera polega bowiem na wzbudzeniu atomów ośrodka w taki sposób, że możliwa jest emisja fotonów niejako "popchnięta" innymi fotonami. Siłą rzeczy więc ilość emitowanych fotonów nie może być większa niż ilość atomów znajdujących się w stanie wzbudzenia. W wypadku laserów pracujących w sposób ciągły emisja jest równoważona ciągłym wzbudzaniem atomów, więc teoretycznie (nie licząc się ze stratami mocy a więc odprowadzeniem ciepła) można by utrzymywać w stanie wzbudzenia prawie wszystkie atomy ośrodka w sposób ciągły.
W wypadku laserów impulsowych mamy cykl: wzbudzanie - emisja - wzbudzanie, tak więc gęstość mocy pojedynczego impulsu ogranicza napompowanie ośrodka do 100% wzbudzenia.
Zdaję sobie sprawę, że jest to dość skrajne uproszczenie. Chętnie przeczytam bardziej merytoryczne wyjaśnienia.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka