Racjonalista - Strona głównaDo treści
fobia homo sapiens przed czaszkami własnego gatunku

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
28-11-2012 13:54Marek222 (511 punktów)fobia homo sapiens przed czaszkami własnego gatunku
0 na 2
Większość horrorów bazuje na tym. Czasami ludzki szkielet pojawia się na końcu filmu i ma wywołać prawdziwy wręcz "orgazm" strachu. Jest to jedna z nielicznych rzeczy na którą ludzie mają wrodzoną fobię, to się wszędzie przewija we wszystkich graficznych środkach artystycznego wyrazu mających wywoływać strach. Zadziwiające jest to że nigdzie nie ma opracowania na ten temat, tzn. ewolucyjna perspektywa takiej fobii. Jak się taka fobie w ogóle nazywa. Bo o lęku przed myszami, pająkami itp. to się jeszcze coś znajdzie, ale jak wpisze się w Google "scary", albo podobne to wychodzą grafiki gdzie głównym motywem jest sama czaszka albo ludzkie twarze tak zniekształcone aby pewne elementy podobne do czaszki ujawniać, np. wielkie oczy mające podobieństwo do oczodołów, odsłonięte zęby. Być może są jakieś złudzenia optyczne z tym związane? Np. ja miałem kiedyś taki żyrandol który leżał u mnie w pokoju i zauważyłem że czasami jak się na niego nie patrzę to odczuwam taki niepokój zwłaszcza jak jestem sam i jest ciemno, ale myślę sobie co do jasnej cholery, jak się na niego patrzyłem to było ok. Później mnie uderzyło że pewne elementy ozdobne w nim załamują się pod takim kątem jak jak szczęki w czaszce oglądanej raczej z profilu, a takie wyszlifowania na szkle trochę były podobne do zębów, ale to nijak nie wyglądało jak czaszka. Tylko pewne elementy, pewne kąty były podobne i naprawdę wiele czasu zajęło zanim zrozumiałem o co może biegać. I fakt że efekt był tylko wtedy kiedy obiekt znajdował się poza centralnym polem widzenia świadczył by o tym że wzór z siatkówki dopasował się do wzoru, jakiegoś pierwotnego i istniejącego już w głowie i bez przerwy dawał o sobie znać. Być może są inne podobne złudzenia, np. abstrakcyjna sztuka która z 'niewiadomego' powodu jest wywołuje strach ?

Oczywiście nie mówię że każdy się boi, można tą fobię atenuować będąc w grupie w jasnym oświetleniu, w otwartej przestrzeni, czy np. samo zajmowanie się zwłokami zawodowo (archeologia itp.) Ale chyba każdy idąc gdzieś samemu jeśli natknął by się nawet na taki żart w postaci leżącego na ziemi gipsowego modelu ludzkiej czaszki najpierw by się przestraszył, nawet jeśli tylko przez sekundę a potem i tak mimo wszystko nutka strachu pozostaje. Coś mówi w głowie uciekaj spadaj stąd pomimo że już wiadomo że to jest żart. Kiedyś dawno 'koledzy' mi (i nie tylko) takie coś zrobili. Zabrali ze szkoły z pracowni z modelu szkieletu czaszkę i kładli gdzieś pod krzakiem i jak np. ktoś szedł to reakcja była taka że prawie zawsze był szok, przestrach (czasami trwający ułamek sekundy ale jednak), pomimo że było wiadomo że to sztuczne, wszyscy znaliśmy ten model z lekcji bo stał w koncie sali i każdy z nudów godzinami na niego patrzył. Ale nawet na tych co się nie bali był sposób, ktoś siedział w krzakach i jak widać było że ten co miał się przestraszyć uśmiecha się i wcale nie reaguje to robił takie "buuuu!" i to zadziwiająco wystarczało.

No w każdym bądź razie zadziwiający jest ten dysonans pomiędzy powszechnością tego lęku zarówno u ludzi jak i w środkach artystycznego wyrazu z kompletnym brakiem naukowych opracowań.
Aha jeszcze... przecież tak naprawdę nie boimy się tygrysów węży, no nie wiem skorpionów, kiedy widzimy że one nam nie zagrażają, np. jak są zamknięte w klatce, w terrarium itp. już nie mówiąc o telewizji... owszem są ludzie którzy i w tv boją się lwa czy lamparta, ale to są rzadkie przypadki bo przecież filmy przyrodnicze o drapieżnikach oglądamy w dzień razem z dziećmi... A powinniśmy mieć właśnie głupią i bezwarunkową fobię na to, w naszej ewolucji wielkie koty, niedźwiedzie, hieny, węże, aligatory na nas polowały i było sensownie się ich bać i mieć to bardzo pierwotnie zakodowane zwłaszcza że są to obiekty zagrażające, które i dziś rzeczywiście mogą nam zrobić krzywdę jak nie będziemy ostrożni.
Natomiast lęk przed czaszką, może być i słaby i mieć formę zwykłej obawy która gdzieś tam w zakamarkach świadomości istnieje, ale istnieje pomimo tego że nawet jesteśmy świadomi że rzeczywistego przedmiotu nie ma. Horrorów nie zobaczymy o 12 w południe i pomimo że nie ma tam tematów seksualnych dzieciom nie są zalecane. Właśnie na dzieci to bardzo działa i często ludzie wspominają że w dzieciństwie bali się np. jakiejś osoby w TV czy czołówki programu czy filmu gdzie nikt dorosły by nie pomyślał że tam może być coś strasznego, ale jak się temu przyjrzeć pewne elementy wspólne z ludzką czaszką istnieją. Ja np. bałem się tak pomników, tzn. tych dziwnych kamiennych ludzkich oczu których po prostu nie da się naturalnie wyrzeźbić... no nie szalałem ale się bałem, inni jako dzieci mieli inne podobne dziwaczne historie. A... np. ten płód latający w kosmosie na zakończenie Odysei Kosmicznej i ten starzec w łóżku wcześniej... to się w komentarzach do tego kawałka przewija... No ale twarz tego starca jest bardzo podobna do czaszki a ten płód ma wielkie oczy... no co z tego że to są oczy.. po prostu wielkie koła w głowie i to wystarczy aby jakiś tam ośrodek w mózgu o inteligencji larwy muchy się zapalił.
Tak więc sam ten dysonans jest niesamowity. tzn. że przedmiot nie zagraża, bo człowiek nie żyje, a jednak siła tego jest tak wielka że nawet nie konsultuje się z przednią częścią mózgu czy mamy tu do czynienia z prawdziwym obiektem czy tylko pikselami na ekranie. Wręcz mamy tu do czynienia z czymś na równi z pornografią gdzie też nie ma rzeczywistej kobiety a i tak 90% mężczyzn czuje podniecenie. I tak jak na jednej podstawie robi się porno, tak na drugiej robi się horrory. Tylko te są subtelniejsze, po prostu w horrorze musi być gra wstępna zanim gdzieś w finałowej scenie będzie czaszka. Analogia jest niesamowita... tzn. horrory a pornografia zwłaszcza dla kobiet gdzie też trzeba subtelnie rzeczy rozgrywać i mieć intelekt aby coś interesującego dla docelowych widzów stworzyć.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
>Większość horrorów bazuje na tym. Czasami ludzki szkielet pojawia się na końcu filmu i ma wywołać prawdziwy wręcz "orgazm" strachu.

Większość horrorów bazuje na religiach. Dobrze się sprzedają, bo religie same w sobie są horrorami.

>Analogia jest niesamowita... tzn. horrory a pornografia.

Zwłaszcza z udziałem księdza.
28-11-2012 15:08 
 Ocena 1 na 1
Marek222 (511 punktów)
>Większość horrorów bazuje na religiach. Dobrze się sprzedają, bo religie same w sobie są horrorami.

No i znowu jak się o to pytam to w krzaki dyskusja, tak wiem, religia jest be, ale możemy na temat ?

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
28-11-2012 15:50 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>No i znowu jak się o to pytam to w krzaki dyskusja, tak wiem, religia jest be, ale możemy na temat ?

Raczej stwierdzeń a nie pytań.

>pornografia zwłaszcza dla kobiet gdzie też trzeba subtelnie rzeczy rozgrywać i mieć intelekt aby coś interesującego dla docelowych widzów stworzyć.

To co namalowałeś już pornografią nie jest. Czy dla ciebie erotyka i pornografia jest tożsama?


Marek222 (511 punktów)
>Raczej stwierdzeń a nie pytań.

Mam nadzieję że są tu na tyle inteligentni ludzie że widzą pytania w stwierdzeniach.

>To co namalowałeś już pornografią nie jest. Czy dla ciebie erotyka i pornografia jest tożsama?

Nie interesuje mnie to teraz. To był tylko przykład.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
28-11-2012 16:19 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Mam nadzieję że są tu na tyle inteligentni ludzie że widzą pytania w stwierdzeniach.
Mógłbym skomentować podobnie, ale daruj mi to.

>Nie interesuje mnie to teraz. To był tylko przykład.
Skoro on nie pasuje, znaczy, że logika zawodzi w całym tekście. W horrorze dźwięk jest równie ważny co obraz i choćby to powinieneś uwzględnić. Przy pornusie dźwięk można sobie darować.
Marek222 (511 punktów)
>Skoro on nie pasuje, znaczy, że logika zawodzi w całym tekście.

Jaki on nie pasuje ?

>W horrorze dźwięk jest równie ważny co obraz i choćby to powinieneś uwzględnić. Przy pornusie dźwięk można sobie darować.

Kwestia siły dotarcia bodźca tzn. jak bardzo on jest przekładalny na pobudzenie określonej części mózgu, jakbyś wszedł do ciemnego pokoju a tam nagle na ścianie pokazała się czaszka to może by ci serce 2 razy szybciej zabiło, a byli by i tacy to by spieprzali stamtąd gubiąc buty.

Owszem podstawowym zmysłem w obu przypadkach jest wzrok który widzi pewne kształty które muszą mieć pewne kanały dotarcia do głębokich części mózgu. Inne ośrodki mogą przeszkadzać dokładając swoje widzimisię do tego co przez nie przechodzi i dlatego nie będziemy się bali tak samo będąc narażeni na widok kościotrupa w grupie i w jasnym oświetleniu na otwartej znanej przestrzeni niż samemu w ciemnym i nieznanym pokoju. Tak samo jest z porno (erotyka to też porno tylko takie zakamuflowane, obudowane). I z pornoerotyką, ale też ze śmiechem są komedie proste gdzie ktoś dostaje nie wiem ciastkiem po twarzy i jest hahaha, albo jakieś niebywale zawiłe romantyczne itp. Wszystko się rozbija o to jaki ludzie mają hardware w głowach subtelność to przypomina jakby takie operowanie żmijką w powywijanych rurach kanałowych w subtelności i tak jest takim sam cel aby dotrzeć do pierwotnego pobudzenia a zarazem wycyckać te części mózgu które w tym przeszkadzają.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
28-11-2012 17:30 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Jaki on nie pasuje ?
Wróć(mówię do siebie) - ten przykład nie pasuję.

> ...jakbyś wszedł do ciemnego pokoju a tam nagle na ścianie pokazała się czaszka to może by ci serce 2 razy szybciej zabiło, a byli by i tacy to by spieprzali stamtąd gubiąc buty.

A ty uciekałeś?
W duchy nie wierzę, więc nie widzę powodu, bym wchodząc do ciemnego pokoju miał się zastanawiać co na ścianie zobaczę. Czaszki, kościotrupy, diabły, demony - to wszystko w wierzeniach religijnych się przewija. Zwykle boimy się tego, czym przez lata nas straszono.
Marek222 (511 punktów)
>A ty uciekałeś?

Raczej nie, ale przestraszył bym się przez 1-2s.

>W duchy nie wierzę, więc nie widzę powodu, bym wchodząc do ciemnego pokoju miał się zastanawiać co na ścianie zobaczę.

A co ma twoje zastanawianie się, miałem na myśli taki kawał jakby ci ktoś zrobił, np. wchodzisz sobie do sypialni a tu żona ci projektorem taką czachę na całą scianę.

>Czaszki, kościotrupy, diabły, demony - to wszystko w wierzeniach religijnych się przewija. Zwykle boimy się tego, czym przez lata nas straszono.

A może odwrotnie, może właśnie straszy się nas tym czego się boimy ? Diabły i demony to były kiedyś koncepcje... nie wiem ale koncepcja szatana to wywiodła się od tzw. bartków, wirów powietrza na pustyni które przewracały ludziom dobytek i czyniły szkodę - stąd powstała koncepcja szatana. A potem dopiero artyści zaczęli główkować jak to namalować aby ludzie się bali... Bo z początku to ludzie raczej nie wiedzieli kogo bać się mają, trzeba im było wskazać odpowiednio przedstawiając daną postać...

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
28-11-2012 18:03 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>A co ma twoje zastanawianie się, miałem na myśli taki kawał jakby ci ktoś zrobił, np. wchodzisz sobie do sypialni a tu żona ci projektorem taką czachę na całą scianę.

Dalej nie opowiadaj. Zanosi się na dobry horror pornograficzny.

>A może odwrotnie, może właśnie straszy się nas tym czego się boimy ?
Przestań pleść głupoty. Kiedy dziecko zaczyna się bać ognia?
Marek222 (511 punktów)
>Kiedy dziecko zaczyna się bać ognia?

A kiedy ja tu mówiłem o ogniu ? Nie wiem. Kiedy dziecko zaczyna bać się ognia ?

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Wcale nie jestem przekonany, że widok ludzkiej czaszki u wszystkich ludzi wywołuje strach, o jakim piszesz. Piszesz również, że w horrorach najstraszniejszym momentem jest widok czaszki - to już z całą pewnością nie jest prawda.

A jeśli widok czaszki czy szkieletu wywołuje strach, to przypuszczam, że jest to strach przed śmiercią, a nie przed kościotrupem.



Aby popłynąć ku nowym horyzontom trzeba się nie bać spuścić brzeg z oczu. (W. Faulkner)
Marek222 (511 punktów)
>Wcale nie jestem przekonany, że widok ludzkiej czaszki u wszystkich ludzi wywołuje strach, o jakim piszesz. Piszesz również, że w horrorach najstraszniejszym momentem jest widok czaszki - to już z całą pewnością nie jest prawda.

(co z tego że nie u wszystkich... myszy też nie u wszystkich... nie rozumiem tego czepiania się że nie u wszystkich... to jest oczywiste... zawsze jak się powie coś o ludziach to wyskoczy taki antystereotypiarz że nie u wszystkich... powtarzam *to jest oczywiste* nic nie jest u wszystkich)

Ale horrory ku temu kulminują. I większości historii to się pojawia... i to tak czasami bez sensu jak np. w Shining, gdzie na początku główny bohater szaleje, i jest to straszne szaleństwo ale możliwe fizycznie. Ale potem jak ta jego żona ucieka to dostaje się do sali pełnej trucheł tzn. takich kościotrupów z resztkami ubrań i ciała na sobie. I jedno z tych trucheł (bo one w sumie wyglądają jak nieżywe) nagle obraca głowę a raczej czaszkę w stronę widza wlepiając w niego swoje oczodoły. I to jest kulminacyjny moment filmu, gdzie akcja się najbardziej też od rzeczywistości odrywa. Tak samo w Ringu ta scena pod koniec jak gość wchodzi do studni i wyjmuje tą dziewczynkę tzn. jej szkielet i wtedy też czaszka wykonuje taki charakterystyczny gest tzn. takiego odchylenia do tyłu... i to ma wywołać strach i na tym bazują producenci a reszta filmu jest tylko aby nakręcić atmosferę aby kiedy pojawi się już ten bodziec zakodowany w mózgu był on obłożony takimi emocjami aby ciężko było stłumić ten strach.

Dobra jeśli ci się nie wydaje, to podaj mi przykład rysunku, filmu, no czegoś co ma straszyć ale nie bazuje na czaszce.

>A jeśli widok czaszki czy szkieletu wywołuje strach, to przypuszczam, że jest to strach przed śmiercią, a nie przed kościotrupem.[/color]

A ja sądzę że przed kościotrupem... to jest strach który mówi sp...dalaj stąd i nie zastanawiaj się gdzie. To jest strach który przeradza się wręcz w panikę, jeśli to jest dobrze obudowane atmosferą. A jeżeli nie no to tylko gdzieś tak delikatnie z tyłu głowy co myślę 'każdy' (wrr.. tak nie każdy... solidny %) czuje.
28-11-2012 17:32 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>zawsze jak się powie coś o ludziach to wyskoczy taki antystereotypiarz że nie u wszystkich...
Jeśli nie jesteś w stanie przyjąć spokojnie faktu, że ktoś może mieć inne zdanie niż ty, albo że możesz się mylić, to nie wypowiadaj się na forum, unikniesz stresu.

>powtarzam *to jest oczywiste* nic nie jest u wszystkich
"Jest to jedna z nielicznych rzeczy na którą ludzie mają wrodzoną fobię"
"Ale chyba każdy idąc gdzieś samemu jeśli natknął by się nawet na taki żart w postaci leżącego na ziemi gipsowego modelu ludzkiej czaszki najpierw by się przestraszył, nawet jeśli tylko przez sekundę a potem i tak mimo wszystko nutka strachu pozostaje."
A zatem sugerowałeś, że to dotyczy wszystkich, więc nie usiłuj odwracać kota ogonem.

>Dobra jeśli ci się nie wydaje, to podaj mi przykład rysunku, filmu, no czegoś co ma straszyć ale nie bazuje na czaszce.
Co z tego, że podam ci takie przykłady, przecież ty i tak wiesz lepiej. Podam ci przykłady, to powtórzysz swoje, że elementem kulminacyjnym większości horrorów jest czaszka.

>>A jeśli widok czaszki czy szkieletu wywołuje strach, to przypuszczam, że jest to strach przed śmiercią, a nie przed kościotrupem.[/color]
>A ja sądzę że przed kościotrupem... to jest strach który mówi sp...dalaj stąd i nie zastanawiaj się gdzie. To jest strach który przeradza się wręcz w panikę, jeśli to jest dobrze obudowane atmosferą.
A co leży u podłoża tego "sp...dalaj stąd"? Czy aby nie strach przed utratą życia? Czy horrory wywołują strach przed śmiercią, czy przed niestrawnością albo katarem?
Kościotrupy, duchy, potwory, ufoludki, szaleńcy - to wszystko stanowi w horrorach symbol zagrożenia życia.


>A jeżeli nie no to tylko gdzieś tak delikatnie z tyłu głowy co myślę 'każdy' (wrr.. tak nie każdy... solidny %) czuje.
Mógłbyś to przetłumaczyć na polski?


Aby popłynąć ku nowym horyzontom trzeba się nie bać spuścić brzeg z oczu. (W. Faulkner)
Marek222 (511 punktów)
>Jeśli nie jesteś w stanie przyjąć spokojnie faktu, że ktoś może mieć inne zdanie niż ty, albo że możesz się mylić, to nie wypowiadaj się na forum, unikniesz stresu.

Jestem w stanie, tylko że ja tu się wkurzam bo ja wcale nie mam innego zdania... tak nie wszyscy. Wkurzam się z powodu tego że myślałem że będą tu inteligentniejsze komentarze pisane przez ludzi takich że będę mógł się poczuć głupi ile ja to jeszcze nie wiem. Cóż naiwny trochę jestem.

>A zatem sugerowałeś, że to dotyczy wszystkich, więc nie usiłuj odwracać kota ogonem.

Skoro jestem taki głupi i uważam że to dotyczy wszystkich to trzeba było mnie zostawić w spokoju razem z moimi stereotypami. Bo skoro nie jestem w stanie pojąć tego to i niczego innego w tej dyskusji.

>Co z tego, że podam ci takie przykłady, przecież ty i tak wiesz lepiej.

Właśnie.

>Podam ci przykłady, to powtórzysz swoje, że elementem kulminacyjnym większości horrorów jest czaszka.

Tak.

>A co leży u podłoża tego "sp...dalaj stąd"? Czy aby nie strach przed utratą życia?

Właśnie cholera wie przed czym... to jest strach i już, jest to quale do którego możemy sobie później racjonalizację przykleić. Więc każdy spytany miałby inne wytłumaczenie czego się bał.

>Czy horrory wywołują strach przed śmiercią, czy przed niestrawnością albo katarem?

Horrory wywołują strach przed tymi bytami które są tam przedstawione, przed duchami kościotrupami... no jakimiś bytami które mogą przyjść i nas.... no... no mogą przyjść i nas !

>Kościotrupy, duchy, potwory, ufoludki, szaleńcy - to wszystko stanowi w horrorach symbol zagrożenia życia.

Ale te duchy potwory, ufoludki mają jedną cechę wspólną ich wygląd przypomina naszą czaszkę, przynajmniej w kilku elementach. I ja o to się pytam a nie o mit jaki się przyczepia do tego bodźca i jak się go nazywa.

>Mógłbyś to przetłumaczyć na polski?

Nie.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 08:19 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Dobra jeśli ci się nie wydaje, to podaj mi przykład rysunku, filmu, no czegoś co ma straszyć ale nie bazuje na czaszce.
Film - "The Haunting", 1963 r. reż. Robert Wise. Ani kawałka czaszki, ducha, nawet krwi - a ten jeden raz w życiu miałam skurcz gardła.
Książka - "Pamiętam cię" Yrsy Sigurdardottir. Wprawdzie pod koniec znajdowane są zwłoki (szkielet), ale nie o to chodzi. Fabuła opiera się na zasadzie "terribilis est locus iste" (czego dowodzi zakończenie książki), tak samo zresztą jak "The Haunting".
I to są naprawdę dobre horrory. Kłapiące szczęką czaszki są tylko śmieszne.
Marek222 (511 punktów)
>Film - "The Haunting", 1963 r. reż. Robert Wise. Ani kawałka czaszki, ducha, nawet krwi - a ten jeden raz w życiu miałam skurcz gardła.

Postaram się obejrzeć.
I być może... ale dobra... nawet jeśli 10.. no 20% horrorów nie używa czaszek... to jakby co... nie ma się nad czym zastanawiać ? Nie ma sprawy ?

>Książka - "Pamiętam cię" Yrsy Sigurdardottir. Wprawdzie pod koniec znajdowane są zwłoki (szkielet), ale nie o to chodzi.

A ja myślę że o to chodzi... właśnie szkielet pod koniec, wiele historii ma ten motyw. Tu jest istota sprawy, najpierw trzeba historię obudować, ponieważ bywa tak że silny bodziec u człowieka z rozwiniętym intelektem nie jest wstanie dotrzeć we właściwe miejsce, wyższe ośrodki mózgu przefiltrują i nie dopuszczą.

>Fabuła opiera się na zasadzie "terribilis est locus iste" (czego dowodzi zakończenie książki), tak samo zresztą jak "The Haunting".

Fabuła nie musi opierać się na tym aby czytelnika przestraszyć, tylko przede wszystkim zaciekawić. Poza tym ja nie akcentuję tu książek bo tam jest słowo, ciężko przenieść siłę tego bodźca słowami i dlatego nie musi być to inny tor fabuły. Ale czaszki mogą być (i często są) jako ilustracje na okładkach albo w tekście.

>I to są naprawdę dobre horrory. Kłapiące szczęką czaszki są tylko śmieszne.

Opisanie kłapiących czaszek w książce jest skazane na śmieszność (chyba że czyta to dziecko). Widok kłapiących czaszek na 50 calowym ekranie w 3D w ciemnym pokoju już niekoniecznie. Zwłaszcza jak np. za nami mebelek sobie zgrzytnie w odpowiednim momencie. The Shining jeden z najwyżej ocenianych klasyków właśnie ma scenę może nie z kłapiącymi czaszkami ale z np. obracającymi się do widza. To jest dla mnie jedna z najstraszniejszych scen, ale przyznam głupia w tym sensie że specjalnie wstawiona dla wywołania kulminacji strachu, ale jej siła jest ogromna.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 11:21 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>A ja myślę że o to chodzi...
Przeczytaj, potem pogadamy.
>The Shining (...) ma scenę (...) z np. obracającymi się do widza. To jest dla mnie jedna z najstraszniejszych scen (...) jej siła jest ogromna.
Jej siła jest żadna. Nuuuuuda.
Może na mnie to nie działa, bo jestem archeologiem?
Marek222 (511 punktów)
>Może na mnie to nie działa, bo jestem archeologiem?
Tak, właśnie dlatego.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 11:45 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>>Może na mnie to nie działa, bo jestem archeologiem?
>Tak, właśnie dlatego.
A dlaczego nie działa na znajomego informatyka?
Marek222 (511 punktów)
>A dlaczego nie działa na znajomego informatyka?

Tylko dlaczego reżyszer zastosował tą metodę i film jest jednym z najlepszych, tzn. tak oceniają ludzie, a nie ty czy ja. Co mnie obchodzi czego się ty boisz czy 10 twoich koleżanek a czego nie ? Na ocenę filmu składają się setki tysięcy ludzi a ty jesteś jedna... i co myślisz że twoje personalne strachy są ważniejsze, to one kreują rzeczywistość ? Straszne jest to czego *ja* się boję ? Co wy tak z tym indywidualizmem, jak będziecie (boziu wybacz racjonaliści) obserwować świat przez swoje partykularne szkiełka to wam same głupoty powychodzą.

www.youtube.com/watch?v=usgsJ-hy0h0 - o tej scenie gadamy.

A... i jeszcze tam w tej słynnej scenie gdzie wybija się zza drzwi i robi taką czaszkowatą minę przez chwilę.

Jak czytam teraz o tej scenie to coś w tym jest taka czysta czaszka jest śmieszna dla niektórych i była wersja filmu Shining bez tej sceny. Myślę że jest śmieszna bo zęby u nas są też i wykorzystywane do śmiechu... być może u części ludzi bodziec tak bezpośrednio i bezpretensionalnie zaprezentowany drażni ośrodek wywołujący śmiech, bo czaszka tez ma zęby... ja też czuję jakby nutę śmiechu jak się patrzę na czaszki. U mnie jakoś nie przeważa. Ale nie liczy się to co mi się podoba albo co ja czuję bo ja jestem jeden, moje prywane odczucia muszą byś potem zweryfikowane przez rzeczy na które wpływ ma wielu ludzi.

Poza tym najważniejsze... ludzie nie przyznają się do takich rzeczy aby nie być wyśmianymi, twój kolega informatyk może się bać czaszek ale nie chce stać się obiektem żartów. Wielu ludzi z dziwnymi fobiami albo takimi których akurat tak się złożyło nie ma u naszych znajomych zwyczajnie je ukrywa. Zresztą co to znaczy fobia... że trochę się boję to już jest fobia ? Mogę zamknąć mordę na kłódkę i nie robić z siebie jaj.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 14:49 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>>A dlaczego nie działa na znajomego informatyka?
>Tylko dlaczego reżyszer zastosował tą metodę

Bo uznał, że to przerazi widza. Nie oznacza to jednak, że tak musiało się stać, bo gdyby tak było to każdy horror, każda komedia wywoływałaby zamierzony efekt, a tak nie jest. Jeden film z jakiegoś powodu śmieszy masę, a drugi nie. Dlaczego tak się dzieje? Cho.... wie.

>i film jest jednym z najlepszych, tzn. tak oceniają ludzie, a nie ty czy ja. Co mnie obchodzi czego się ty boisz czy 10 twoich koleżanek a czego nie ? Na ocenę filmu składają się setki tysięcy ludzi a ty jesteś jedna... i co myślisz że twoje personalne strachy są ważniejsze, to one kreują rzeczywistość ?

To, że duża liczba osób uważa, że film jest dobry to nie oznacza, że tak jest.
Pamiętam jak niedawno u Wojewódzkiego był pewien reżyser i mówił o swoim debiucie. Twierdził, że pierwszy jego film był zjechany z błotem i podważano jego talent, a gdy film znalazł się w Cannes i zdobył kilka nagród to wszyscy zaczęli mówić jaki ten film dobry i jak wielki talent ma reżyser.
Trudno powiedzieć, czym kieruje się tłum i recenzenci.
Pamiętam jak w Kinomaniaku na tv4 recenzent zjechał film Salt bo stwierdził, że widok Angeliny jolie skaczącej z dachu na dach jest po prostu śmieszny, a dla mnie film był znakomitym filmem akcji. Jedna osoba np. lukami w fabule się przejmuję, a druga nie. Dark Knight Rises uważany jest w wielu rankingach za film wielki a ja uważam, że jest słaby.
Można do tego jeszcze dodać elementy "pozafilmowe" jak status reżysera. David Lynch np. jest znany z dobrych filmów psychologicznych. Sądzę, że gdyby dla jaj nakręcił ludzi sikających do kibla to pewnie znalazłoby się wielu, którzy znajdowaliby tam jakąś ukrytą głębie.
Tak więc ludzie oceniają różne rzeczy z wielu dziwnych powodów. Nie da się obiektywnie powiedzieć, że coś jest dobre a coś złe.

>Straszne jest to czego *ja* się boję ?

No pewnie, że tak jest. Jak oglądasz film, który cię nie straszy a innych straszy to dlaczego miałbyś mówić, że to straszny film.

>Jak czytam teraz o tej scenie to coś w tym jest taka czysta czaszka jest śmieszna dla niektórych i była wersja filmu Shining bez tej sceny. Myślę że jest śmieszna bo zęby u nas są też i wykorzystywane do śmiechu...

Tego nigdy nie wiadomo. Dlaczego Twoim zdaniem większość ludzi (jak zakładam) odrzucają pająki (uważają je za wstrętne) a małe szczeniaczki są uważane za przepiękne?

>Poza tym najważniejsze... ludzie nie przyznają się do takich rzeczy aby nie być wyśmianymi, twój kolega informatyk może się bać czaszek ale nie chce stać się obiektem żartów.

Zgadza się, dlatego jedyna możliwością jest komuś zaufać, bądź wyczuć, czy on może kłamać. Zapewne znasz swoich znajomych i możesz stwierdzić, którzy nich mają większą skłonność do odważnego artykułowania swoich lęków.
Marek222 (511 punktów)
>Bo uznał, że to przerazi widza.

Ale dlaczego uznał i dlaczego większość reżyserów uznaje że to jest przerażające ?

>Nie oznacza to jednak, że tak musiało się stać, bo gdyby tak było to każdy horror, każda komedia wywoływałaby zamierzony efekt, a tak nie jest.

No i znowu ten 'każdy' ludzie radzę przed słowem każy pójść się odlać, nie wiem kawę sobie zrobić. Nie musi każdy, wystarczy że istotny statystycznie procent. Większość komedii wywołuje śmiech u większości widzów i większość horrorów tak samo strach a w większości horrorów czaszka (lub coś bardzo podobnego, nawiązującego do niej) jest kulminacyjnym elementem straszącym.

>Jeden film z jakiegoś powodu śmieszy masę, a drugi nie. Dlaczego tak się dzieje? >Cho.... wie.

To co robisz na tym forum skoro ciebie świat nie interesuje. Mam wrażenie że was 'racjonalistów' to tylko jara śmietanka z księdza kolanka.

>To, że duża liczba osób uważa, że film jest dobry to nie oznacza, że tak jest.

To jakie przyjmiesz kryterium ? Co to znaczy dobry ? Ja używam słowa dobry w znaczeniu popularny, trafiający do ludzi i odbijający ich świadomość, ich kondycję biologiczną i psychologiczną. Więc dobry film to taki który też mówi coś o nas ludziach. Bo w ogóle słowo dobry jest właściwie nic nie znaczące samo przez się.

>Pamiętam jak niedawno u Wojewódzkiego był pewien reżyser i mówił o swoim debiucie. Twierdził, że pierwszy jego film był zjechany z błotem i podważano jego talent, a gdy film znalazł się w Cannes i zdobył kilka nagród to wszyscy zaczęli mówić jaki ten film dobry i jak wielki talent ma reżyser.

Ale jak to się przełożyło na oglądalność ? Ja wiem że nie ma takiej miary która by perfekcyjnie oddawała rzeczywistość i wiem że stawianie wniosków na podstawie pojedynczego filmu jest błędem tak samo jak na upodobaniach danego jednego człowieka.

>Pamiętam jak w Kinomaniaku na tv4 recenzent zjechał film Salt bo stwierdził, że widok Angeliny jolie skaczącej z dachu na dach jest po prostu śmieszny, a dla mnie film był znakomitym filmem akcji.

Ludzie... no i co z tego... takie myślenie jest bezprzedmiotowe.

>Jedna osoba np. lukami w fabule się przejmuję, a druga nie. Dark Knight Rises uważany jest w wielu rankingach za film wielki a ja uważam, że jest słaby.

A co mnie obchodzi jak ty uważasz.
Natomiast jak jest uważany w rankingach to inna bajka, trzeba tu owszem wykluczyć możliwość sztucznego 'poprawiania' rankignów w celach reklamowych, wtedy taki ranking traci na wartości bo z powrotem staje się widzimisiem wąskiej grupy ludzi.

>Tak więc ludzie oceniają różne rzeczy z wielu dziwnych powodów. Nie da się obiektywnie powiedzieć, że coś jest dobre a coś złe.

Nie interesuje mnie dobro i zło. Interesuje mnie rzetelna wiedza na temat kraniofobii u homo sapiens. Tak teraz myślę i szukam może innego podejścia... strach przed czaszką mozna podzielić na dwie sfery strach przed zębami i przed oczodołami. Wystarczy ucharakteryzować twarz aby przypominała jedną z tych cech i już będzie porządany efekt. Niestety szukając 'dentofobia' trafiam na artykuły o strachu przed wizytą u dentysty a nie przed widokiem zębów. Tak samo powinno być jakieś słowo na oczodoły... ja wiem 'orbitofobia', nic takiego nie ma. Bywa że charakteryzuje się twarz np. na jakieś zabawy zamalowując oczy na czarno aby było strasznie, a dzieci bywa że boją się dwóch czarnych otworów obok siebie.

>>Straszne jest to czego *ja* się boję ?
>No pewnie, że tak jest.

No nie jest tak bo staramy się tu uzyskać, rozpoznać pewną właściwość rzeczywistości, skoro ja się boję a ty nie i coś jest jednocześnie straszne i nie to taka cecha nie mówi nic o obiekcie, mówi coś o obserwatorach. Jedyny sposób jakiegoś racjonalnego podejścia to oddalenie perspektywy pojedynczego obserwatora i spojrzenie na cały gatunek.

>Jak oglądasz film, który cię nie straszy a innych straszy to dlaczego miałbyś mówić, że to straszny film.

Boziu...

>Tego nigdy nie wiadomo. Dlaczego Twoim zdaniem większość ludzi (jak zakładam) odrzucają pająki (uważają je za wstrętne) a małe szczeniaczki są uważane za przepiękne?

Mogę podejrzewać, tam gdzie powstał nasz gatunek było się czego bać, tzn. pająki nie były takie niewinne. Tak samo mają np. teraz ludzie w Australii, jak się zobaczy pająka to strach jest wskazany. A małe szczeniaczki nie wiem. Trochę jest w tym i tego że sami sobie takie małe szczeniaczki wyewoluowaliśmy przez tysiące lat ludzie mają psy i brzydkie agresywne szczeniaczki lądowały w rzekach albo rozmazane na kamieniach.

>Zgadza się, dlatego jedyna możliwością jest komuś zaufać,

Tak jak np Bogu ?

>bądź wyczuć, czy on może kłamać.

Można albo nie można, na tym kłamstwo polega.


Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 17:15 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>>Bo uznał, że to przerazi widza.
>Ale dlaczego uznał i dlaczego większość reżyserów uznaje że to jest przerażające ?

Bo zapewne tak wskazuje ich doświadczenie.

>>Nie oznacza to jednak, że tak musiało się stać, bo gdyby tak było to każdy horror, każda komedia wywoływałaby zamierzony efekt, a tak nie jest.
>No i znowu ten 'każdy' ludzie radzę przed słowem każy pójść się odlać, nie wiem kawę sobie zrobić. Nie musi każdy, wystarczy że istotny statystycznie procent. Większość komedii wywołuje śmiech u większości widzów i większość horrorów tak samo strach a w większości horrorów czaszka (lub coś bardzo podobnego, nawiązującego do niej) jest kulminacyjnym elementem straszącym.

Nie chodziło mi o to, że każdy pójdzie zobaczyć taki film. Miałem na myśli to, że nie ma jednego schematu robienia horroru/komedii bo gdyby tak było, to z góry znany procent widzów poszedłby zobaczyć dany film i gwarantowałoby to określone zyski. A tak nie jest. Gdyby twórcy Kac Wawa wiedzieli, że film będzie śmieszył tylko wąską grupę widzów, to zapewne by go nie nakręcili.

>>Jeden film z jakiegoś powodu śmieszy masę, a drugi nie. Dlaczego tak się dzieje? >Cho.... wie.
>To co robisz na tym forum skoro ciebie świat nie interesuje. Mam wrażenie że was 'racjonalistów' to tylko jara śmietanka z księdza kolanka.

A skąd przypuszczenie, że świat mnie nie interesuję?
Mnie religia w małym zakresie jara.

>>To, że duża liczba osób uważa, że film jest dobry to nie oznacza, że tak jest.
>To jakie przyjmiesz kryterium ? Co to znaczy dobry ? Ja używam słowa dobry w znaczeniu popularny, trafiający do ludzi i odbijający ich świadomość, ich kondycję biologiczną i psychologiczną. Więc dobry film to taki który też mówi coś o nas ludziach. Bo w ogóle słowo dobry jest właściwie nic nie znaczące samo przez się.

No właśnie to zależy od kryteriów. Dla jednych jest to ile kasy zarobił, dla innych ile pozytywnych recenzji zebrał. Dla mnie dobry to taki, który... mi się podobał. Nie widzę powodu nazywania dobrym filmu, który jest uważany za arcydzieło a mi się nie podobał.

>>Pamiętam jak niedawno u Wojewódzkiego był pewien reżyser i mówił o swoim debiucie. Twierdził, że pierwszy jego film był zjechany z błotem i podważano jego talent, a gdy film znalazł się w Cannes i zdobył kilka nagród to wszyscy zaczęli mówić jaki ten film dobry i jak wielki talent ma reżyser.
>Ale jak to się przełożyło na oglądalność ?

Nie wiem.

>Ja wiem że nie ma takiej miary która by perfekcyjnie oddawała rzeczywistość i wiem że stawianie wniosków na podstawie pojedynczego filmu jest błędem tak samo jak na upodobaniach danego jednego człowieka.

Czyli co, jak jeden człowiek uzna, ze film jest słaby to znaczy, że jest dobry?

>>Jedna osoba np. lukami w fabule się przejmuję, a druga nie. Dark Knight Rises uważany jest w wielu rankingach za film wielki a ja uważam, że jest słaby.
>A co mnie obchodzi jak ty uważasz.

A co mnie to obchodzi, że Ciebie nie obchodzi

>Natomiast jak jest uważany w rankingach to inna bajka, trzeba tu owszem wykluczyć możliwość sztucznego 'poprawiania' rankignów w celach reklamowych, wtedy taki ranking traci na wartości bo z powrotem staje się widzimisiem wąskiej grupy ludzi.

Nigdy nie miałeś tak, że film zajmujący wysoką pozycję w rankingach Ci się nie podobał?

>Interesuje mnie rzetelna wiedza na temat kraniofobii u homo sapiens. Tak teraz myślę i szukam może innego podejścia... strach przed czaszką mozna podzielić na dwie sfery strach przed zębami i przed oczodołami.

Jak już znajdziesz odpowiedź na to pytanie to daj mi znać

>>>Straszne jest to czego *ja* się boję ?
>>No pewnie, że tak jest.
>No nie jest tak bo staramy się tu uzyskać, rozpoznać pewną właściwość rzeczywistości, skoro ja się boję a ty nie i coś jest jednocześnie straszne i nie to taka cecha nie mówi nic o obiekcie, mówi coś o obserwatorach.

Jak to nie mówi. Obiekt jest straszny dla Pana K., ale dla Pana M nie jest.

>Jedyny sposób jakiegoś racjonalnego podejścia to oddalenie perspektywy pojedynczego obserwatora i spojrzenie na cały gatunek.

Tutaj to samo. Obiekt jest straszny dla 57% ludzkości a dla reszty nie.

>>Zgadza się, dlatego jedyna możliwością jest komuś zaufać,
>Tak jak np Bogu ?

Na przykład Bogu

>>bądź wyczuć, czy on może kłamać.
>Można albo nie można, na tym kłamstwo polega.

Zgadza się. Jeśli matka Ci mówi, że Cię kocha to nie oznacza, ze tak jest, ale wyczuć to możesz (oczywiście z pewną dozą prawdopodobieństwa). Na takiej zasadzie pracują też policjanci. Starają się wyczuć kto blefuje.
30-11-2012 07:25 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>A co mnie obchodzi jak ty uważasz.
Skoro Cię nie obchodzi, co na założony przez Ciebie temat uważa vifix, liliac albo ja, to po kiego zakładasz taki temat na forum? Esej napisz, zamiast dyskusję wywoływać.
29-11-2012 15:17 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Jej siła jest żadna. Nuuuuuda.
>Może na mnie to nie działa, bo jestem archeologiem?

Na patologów też ni cholery. Sądząc po moim rodzeństwie i znajomych, nie działa też na anglistów, biologów, muzyków, psychiatrów, onkologów, informatyków...
A co tam będę

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
Marek222 (511 punktów)
>Na patologów też ni cholery. Sądząc po moim rodzeństwie i znajomych, nie działa też na anglistów, biologów, muzyków, psychiatrów, onkologów, informatyków...

Mogę się głupio spytać, mogę, mogę, pliiiiz ?

Wszystkich ?

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 15:56 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Jak tam sobie chcesz - ale dopowiedz sobie sam, co mówi zadawanie głupich pytań o pytającym.

I dobra rada - pisz bardziej po polsku - niektóre twoje zdania to prawdziwe koszmarki językowe (chociażby interpunkcja!)
Prawdopodobnie zresztą przyczyną twoich problemów ze znalezieniem ludzi chcących poważnie na zaproponowany temat z tobą rozmawiać jest pewna hmmm... nieudolność jego sformułowania.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
29-11-2012 17:53 
 Ocena-1 na 3
Marek222 (511 punktów)
>I dobra rada - pisz bardziej po polsku - niektóre twoje zdania to prawdziwe koszmarki językowe (chociażby interpunkcja!)

Właśnie jak nie można się czegoś przyczepić to nagle taki formalista językowy wychodzi... "przecinek nie w tym miejscu i już nic nie rozumiem, pisz do mnie po polsku" ...

>Prawdopodobnie zresztą przyczyną twoich problemów ze znalezieniem ludzi chcących poważnie na zaproponowany temat z tobą rozmawiać jest pewna hmmm... nieudolność jego sformułowania.

Ja wyczuwam jednak nieudolność myślenia moich 'oponentów'.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 18:01 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Uprzejmie informuję cię, że poprawna pisownia jest wymogiem regulaminowym tego forum. Nie jest to kwestia podlegająca dyskusji.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
Kacperek (2127 punktów)
>No w każdym bądź razie zadziwiający jest ten dysonans pomiędzy powszechnością tego lęku zarówno u
>ludzi jak i w środkach artystycznego wyrazu z kompletnym brakiem naukowych opracowań.

Hm, nie bardzo widzę tu dysonans. raczej odwrotnie - niewielkie rozpowszechnienie i nasilenie tej fobii owocuje właśnie brakiem reakcji nauki. Bo skoro pacjenci psychologów i psychiatrów nieczęsto uskarżają się na dokuczliwość "czaszkofobii", owi psychozawodowcy nie widzą potrzeby nazywania i badania zjawiska - w przeciwieństwie do lęków przez wężami, pająkami, wysokością itp.
Również hipoteza wrodzonej fobii wydaje mi się ryzykowna - dla jej poparcia należałby najpierw zbadać rozpowszechnione owego lęku w innych kulturach. W naszej, śródziemnomorskiej, człowiek jest już od kolebki straszony czaszkami i szkieletami, a mimo to i tak tylko część ludzi daje się na to nabrać, gdy już dorośnie. Nadto jeśliby ów lęk miał być wrodzony, trzeba by przedstawić jakiś model ewolucyjnego uzasadnienia tego lęku (przed czym naszych przodków ratowało uciekanie od szkieletów i czaszek?)
Marek222 (511 punktów)
>Hm, nie bardzo widzę tu dysonans. raczej odwrotnie - niewielkie rozpowszechnienie i nasilenie tej fobii owocuje właśnie brakiem reakcji nauki.

Jeżeli nasilenie tej fobii jest niewielkie (a ja zakładam że prawie uniwersalne) to dlaczego jest ona tak popularna we wszelkiego typu straszydłach. Wpisz sobie w google słowo "scary pictures" i nie zobaczysz tam węża czy lamparta... no tak czaszki jako takiej też nie... ale 90% tych obrazków to są zniekształcone ludzkie twarze, zniekształcone w ten sposób aby ujawniać pewne cechy czaszki jak np. nieosłonięte zęby... No dobra, można powiedzieć że taka fobia zębowa ma coś wspólnego z drapieżnikami, że to ich się boimy... No ale na czym są te zęby... na *ludzkich* twarzach. Natomiast nie ma tam wściekłych psów aligatorów, you name it. Dobra dwa przykłady z wyników szukania:
scary.hostei.com/arcade-game/img/scary+mouths.jpg
images1.fa(*)rror-world-1571400-640-480.jpg
www.scaryforkids.com/pics/scary-mask.jpg
fotozup.co(*)ds/2010/01/scary-faces-059.jpg

No zęby nie są uniwersalne, czasami ludzie boją się oczu ucharkteryzowanych jak oczodoły. Ale wyniki googla pokazują to czego się ludzie boją. Co uznają za straszne.

>Bo skoro pacjenci psychologów i psychiatrów nieczęsto uskarżają się na dokuczliwość "czaszkofobii",

Nie uskarżają się bo to jest powszechne poza tym przed taką rzeczą można się łatwo uchronić nie oglądając horrorów. No co innego jak ktoś jest archeologiem i miałby czaszkofobię... ale to się bardzo łatwo atenuuje, większość fobii sama przechodzi przy kontakcie z obiektem, nieliczni ci którzy mają odwrotne sprzężenie trafiają do psychologa.

Poza tym wszystko zależy od stopnia strachu... przy pewnym poziomie jest on przyjemny, tak samo jak palący 'smak' pieprzu, ludzki mózg jest taki dziwny że zagrażające informacje traktuje w kategoriach pozytywnych... No w sumie dlatego ludzie oglądają horrory... po prostu boją się ale nie na tyle aby udawać się po leczenie tego.

Podobnie jest z lękiem wysokości... to też każdy ma i np. ludzie lubią oglądać filmiki gdzie inni np. jeżdżą rowerami na krawędzi przepaści... no sam widok wysokości w okienku youtuba wywołuje u większości niepokój który jest jednak odbierany przyjemnie. Jednak 90% ludzi postawionych na krawędzi 200m klifu zrobiła by w gacie albo przywarła w szoku do czegokolwiek w zasięgu rąk a i PTSD by się fajne wdać mogło.
Zresztą nie wiem z jakimi fobiami ludzie przychodzą do psychologów, jak ten rozkład wygląda i może z lęku przed czaszkami też. Masz takie dane ?
Poza tym najważniejsze jest to że fobią nazywa się patologię (cokolwiek by to nie znaczyło) więc nie będzie miał klinicznej diagnozy lęku wysokości ktoś kto sra w pory jak mu karzą przejść na linie pomiędzy górami albo po tregrze na najwyższym piętrze budowanego wieżowca, tak samo nie będzie miał klinicznej klaustrofobii ktoś kto się boi wejść do jakiejś małej dziury w ziemi wielkością dorównującej jego ciału. To są fizjologiczne lęki i lęk przed czaszką jest jednym z nich.

>owi psychozawodowcy nie widzą potrzeby nazywania i badania zjawiska - w przeciwieństwie do lęków przez wężami, pająkami, wysokością itp.

To źle że nie widzą potrzeby... ludzie zajmują się udowadnianiem znanych praw fizyki do niewiadomojakich miejsc po przecinku, że a może kołderka nie pasuje. A tutaj hamskie move along folks nothing to see here...

>Również hipoteza wrodzonej fobii wydaje mi się ryzykowna - dla jej poparcia należałby najpierw zbadać rozpowszechnione owego lęku w innych kulturach.

Ano, jakie obrazy z ich kultury są dla nich straszne... i założył bym się że tak samo, np. maski mające wielkie zęby i oczy.
Ciekawe było by porównanie horrorów z Bollywoodu albo z Japonii z naszymi czy te same obrazy straszą.
teraz znalazłem: www.thehot(*)ndy/horror/desihorror/049b.JPG

>W naszej, śródziemnomorskiej, człowiek jest już od kolebki straszony czaszkami i szkieletami,

Właśnie właśnie skąd akurat to przyszło do głowy, a nie węże czy skorpiony ?

>a mimo to i tak tylko część ludzi daje się na to nabrać, gdy już dorośnie.

Właśnie, gdy dorośnie... ale gdy dorośnie to człowiek i tak na wiele rzeczy przestaje się nabierać, nie tylko tych strasznych. Ludzie nie dają się nabierać ale i tak oglądają te filmy. Zresztą co to znaczy nabrać się, że to co w filmie to prawda ? Lęki są irracjonalne, proste, nie biorą pod uwagę całej rzeczywistości, nie trzeba wierzyć w to czego się człowiek boi aby się tego bać. Wyjdziesz np. na taki szklany chodnik gdzie masz 200m pod sobą i będziesz się bał pomimo tego że wiesz że on nie załamie się pod tobą. np. www.youtube.com/watch?v=IV0J3XXxMxE

>Nadto jeśliby ów lęk miał być wrodzony, trzeba by przedstawić jakiś model ewolucyjnego uzasadnienia tego lęku (przed czym naszych przodków ratowało uciekanie od szkieletów i czaszek?)

No właśnie... i dlatego interesuje mnie ta sprawa... widzisz dysonans ? Czaszki ludzi nie zjadają a boimy się ich a nie tygrysów które ludzi zjadają. Tzn. boimy się czaszek irracjonalnie a tygrysów racjonalnie tzn. tylko wtedy kiedy taki zwierzak może nas zjeść jakbyśmy go rzeczywiście spotkali na swojej drodze. Ale filmy oglądamy z goniącymi nas szkieletami a nie tygrysami.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
nm123 (423 punktów)
Czaszki raczej nie wywołują ogromnego strachu. No dobra w końcu czaszka to trup, a trup to nic dobrego. Nawet u zwierząt oglądających czaszki, kości odnotowano specyficzne zachowanie(w sumie logiczne). Co do strachu ludzie bardziej boją się ciemności oraz zjawisk paranormalnych(nawet jeżeli są sceptykami).
Marek222 (511 punktów)
>Czaszki raczej nie wywołują ogromnego strachu.

W zależności od okoliczności i wieku. Zobaczysz czaszkę w lesie w półmroku pod drzewem to nie będzie wesoło.
Czaszki wywołują wystarczający strach aby 90% horrorów na nich bazowało. Tak samo jak 100 rzeczy wywołuje podniecenie a 90% pornosów bazuje na widoku waginy. (mówię 90 bo odliczam gejowskie)

>No dobra w końcu czaszka to trup, a trup to nic dobrego. Nawet u zwierząt oglądających czaszki, kości odnotowano specyficzne zachowanie(w sumie logiczne).

O.. o o... no co dalej gdzie o tym piszą ?

>Co do strachu ludzie bardziej boją się ciemności oraz zjawisk paranormalnych(nawet jeżeli są sceptykami).

Ludzie bardziej się boją tego co może *być* w tej ciemności. I boją się też paranormalnych bytów które są przedstawiane w sztuce jako właśnie istoty mające podobieństwo do naszych zwłok - w tym właśnie czaszek. Nie boją się np. takich rzeczy jak telepatia itp....

Ale.. przypomniało mi się jest fobia gniazdek elektrycznych.... tam są dwie okrągłe dziury czarne, jak oczodoły... wiem to przypomina czaszkę jak pół d. zza krzaka ale wystarczy że będzie pasowało do wzorca, bardzo luźnego wzorca.. właśnie pareidolia en.wikipedia.org/wiki/File:Fakeface.svg I my mamy pareidolię na czaszkę też, jest wiele znanych obrazów to ilustrujących.
www.null-entropy.com/tag/skull/
google images: skull pareidolia - ciekawe wyniki

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
nm123 (423 punktów)
Większość horrorów nie bazuje na czaszkach, tylko na trupach(czym więcej, to mniej straszny). Gdybym zobaczył czaszkę(czystą czaszkę), nie przestraszyłbym się bardzo. Bardziej przestraszyłbym się trupem. Oczywiste jest, że gdybym natknął się w krzakach na coś takiego, to raczej bym nie przeszedł obojętnie.

"Ludzie bardziej się boją tego co może *być* w tej ciemności"

tja o to mi chodziło. W końcu nasza percepcja jest mniejsza, więc logiczne, że trzeba bardziej uważać.
Marek222 (511 punktów)
>Większość horrorów nie bazuje na czaszkach, tylko na trupach

tak, tylko te trupy są charakteryzowane aby były straszne, a straszność zyskują przez czaszkowatość,... no w równi filmy te bazują na trupach co i na potworach

>(czym więcej, to mniej straszny). Gdybym zobaczył czaszkę(czystą czaszkę), nie przestraszyłbym się bardzo. Bardziej przestraszyłbym się trupem. Oczywiste jest, że gdybym natknął się w krzakach na coś takiego, to raczej bym nie przeszedł obojętnie.

Dobra, ale to nieważne, jako pojedynczy człowiek nie jesteś tu reprezentatywny w niczym, jakbyś nie miał to nic to nie znaczy. Wyniki z googla natomiast się liczą bo tam są setki tysięcy upodobań ludzkich brane pod uwagę.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 00:04 
 Ocena 1 na 1
nm123 (423 punktów)
Ok to jest ciekawe skoro mówisz, że to fakt. Ludzki mózg jest tak zbudowany, że łatwo wykrywa głowowate kształty. Skoro ewolucyjnie łatwiej rozpoznajemy twarze i czaszkowatości, to mamy pewien trop. Łatwa rozpoznawalność + oznaka śmierci(w znaczeniu kość,kości) może powodować, że akurat bardziej boimy się czaszki, niż np żebra czy kości miednicy -_-
finerbijk (17282 punktów)
Czaszka symbolizuje śmierć, stąd może budzić lęk u osób obsesyjnie obawiających się zejścia, ale nie są najstraszniejsze dla każdego. W horrorach też występują raczej sporadycznie, bo są zbyt oczywiste i banalne. Jest kilka takich atawistycznych lęków równie silnych, a czasem nawet silniejszych, jak:
- strach przed ciemnością,
- strach przed utratą części ciała,
- strach przed obcym organizmem w sobie,
- strach przed nieznanym,
- strach przed pogrzebaniem żywcem, itd..
Wszystkie są jakoś ewolucyjnie umotywowane, ale sama czaszka to raczej nie jest niczym niezwykłym w tym towarzystwie. Są popielniczki i różne bibeloty w formie czaszki i niektórzy je trzymają w domu, jako takie memento mori. Są kryształowe czaszki Azteków (sfałszowane w XIX wieku), które budzą podziw.
Marek222 (511 punktów)
>Czaszka symbolizuje śmierć

Ale symbolizuje śmierć dlatego że się jej boimy czy dlatego się jej boimy że symbolizuje śmierć ?

>stąd może budzić lęk u osób obsesyjnie obawiających się zejścia, ale nie są najstraszniejsze dla każdego.

Nic nie jest najstraszniejsze dla każdego.... znowu kolejny antyszowinista z tym 'każdym'.

>W horrorach też występują raczej sporadycznie, bo są zbyt oczywiste i banalne.

Horrory mają pewne prawidła sztuki gdzie musi być opowiedziana jeszcze jakaś historia. Tak samo SF nie polega tylko na opisie niesamowitych wynalazków ale pomimo że o to chodzi są one tam dodatkiem do przedstawionej fabuły. Występują sporadycznie ale w kluczowych momentach największego strachu. Film ma budować napięcie i jak zastosujemy mocny bodziec na początku to jego siła działania się osłabi a film ma wciągać do samego końca tym bardziej wciągać im bardziej jesteśmy zmęczeni siedzeniem.

>Jest kilka takich atawistycznych lęków równie silnych, a czasem nawet silniejszych, jak:
>- strach przed ciemnością,

też, tak to jeden z takich ogólnoludzkich odruchów... u dzieci może występować w czystej postaci i dorosłych jako strach przed wrażeniami które wyłaniają się z ciemności jak np. skrzypiąca brama czy kontury jakiegoś obiektu.

>- strach przed utratą części ciała,
>- strach przed obcym organizmem w sobie,

Co ? Wręcz przeciwnie ludzie angażują się w ryzykowne czynności, nie zauważyłem czegoś takiego jak strach przed kalectwem. Tu jest wręcz odwrotnie, są wspomnienia ludzi z wojen gdzie spodziewali się że wrócą żywi lub martwi ale nie spodziewali się kalectwa, tego że nie będą mieć nogi, ręki, czczęki. Wydaje mi się że jesteśmy fabrycznie 'uodpornieni' na takie myśli.

>- strach przed nieznanym,

jakiś przykład ?

>- strach przed pogrzebaniem żywcem, itd..

Tak to jest silne. Też nie wiem czemu to występuje. Ale to jest może ekstremalna wersja klaustrofobii. Mamy strach przed brakiem przestrzeni wokół siebie, np. są ludzie którzy nie są wstanie bez uśpienia wejść do MRI.

>Wszystkie są jakoś ewolucyjnie umotywowane, ale sama czaszka to raczej nie jest niczym niezwykłym w tym towarzystwie.

Właśnie, na pewno skądś się to wzięło, ale ja chciałbym jakieś opracowanie... jak się to nazywa chociaż ? Kraniofobia ? Google nie zna tego słowa.

>Są popielniczki i różne bibeloty w formie czaszki i niektórzy je trzymają w domu, jako takie memento mori.

Ale to są takie małe symbolki... Ja proponuję eksperyment, dać 100 losowo wybranym ludziom realistyczny model czaszki jako przycisk do papieru takie coś na biurko zostawić samych w pokoju i patrzeć na ich reakcję i wyniki pracy. A grupie kontrolnej zamiast czaszki np. HelloKitty

>Są kryształowe czaszki Azteków (sfałszowane w XIX wieku), które budzą podziw.
A nie strach ?


Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 12:47 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Ale symbolizuje śmierć dlatego że się jej boimy czy dlatego się jej boimy że symbolizuje śmierć ?
Kojarzymy czaszkę ze śmiercią i umieraniem, nie lubimy tego, budzi w nas odrazę i lęk, czego jeszcze chcesz?

>Nic nie jest najstraszniejsze dla każdego.... znowu kolejny antyszowinista z tym 'każdym'.
Jasne, każdy jest inny. Nie każdy najbardziej boi się śmierci. Mogą być gorsze rzeczy.

>Co ? Wręcz przeciwnie ludzie angażują się w ryzykowne czynności, nie zauważyłem czegoś takiego jak strach przed kalectwem. Tu jest wręcz odwrotnie, są wspomnienia ludzi z wojen gdzie spodziewali się że wrócą żywi lub martwi ale nie spodziewali się kalectwa, tego że nie będą mieć nogi, ręki, czczęki. Wydaje mi się że jesteśmy fabrycznie 'uodpornieni' na takie myśli.
Może ty.

>jakiś przykład ?
Siłą nad którą nie mamy kontroli, i gdzieś tam się czai. Porwanie przez UFO albo podobne zdarzenia.

>np. są ludzie którzy nie są wstanie bez uśpienia wejść do MRI.
>>Wszystkie są jakoś ewolucyjnie umotywowane, ale sama czaszka to raczej nie jest niczym niezwykłym w tym towarzystwie.
>Właśnie, na pewno skądś się to wzięło, ale ja chciałbym jakieś opracowanie... jak się to nazywa chociaż ? Kraniofobia ? Google nie zna tego słowa.
Co to jest MRI?
Sorry nie znam takiego.
>>Są kryształowe czaszki Azteków (sfałszowane w XIX wieku), które budzą podziw.
>A nie strach ?
No nie sądzę, nie było doniesień. większość uważa że są piękne. Materiałów szlachetnych i świetlistych się nie boimy, niezależnie od formy, przedmiot do badań? Nie za bardzo demonizujesz tę czaszkę?
29-11-2012 13:07 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Co to jest MRI?
Magnetic resonance imaging.
Urządzenie do rezonansu magnetycznego to taka kapsuła, do której się wjeżdża na leżąco. Jak kto ma klaustrofobię, to faktycznie mogą być problemy.


29-11-2012 13:37 
 Ocena-1 na 1
Marek222 (511 punktów)
>Kojarzymy czaszkę ze śmiercią i umieraniem, nie lubimy tego, budzi w nas odrazę i lęk, czego jeszcze chcesz?

Ale na jakim poziomie ? Od jakiego wieku czaszka jest straszna, czy dopiero wtedy kiedy wrosną wzorce kulturowe czy już np. niemowlaki płaczą skonfrontowane z takim widokiem ? A może się śmieją, a może są zdziwione i dopiero trzeba im naznaczyć to jako coś złego ? Podobnie mają niektóre małpy które nie boją się węży dopóki nie zobaczą innych małp uciekających na widok węża wtedy staje się to silną fobią.
Szukam po prostu informacji na ten temat, a nic nie ma.

>Jasne, każdy jest inny. Nie każdy najbardziej boi się śmierci. Mogą być gorsze rzeczy.

To że każdy jest inny nie zmienia faktu że można wyciągnąć pokaźne prawidłowości badając masy danych obiektów. Każdy atom trytu rozpada się "kiedy chce", pomimo to i tak można wyznaczyć rozpad na 12,32 lat i w dpie mieć widzimisię pojedyńczych atomów i ich szowinistyczną indywidualność.

>Może ty.

No ja akurat nie, wojny i walki boję się jak cholera. Ale co to znaczy, kogo to obchodzi łącznie ze mną ?

>Siłą nad którą nie mamy kontroli, i gdzieś tam się czai. Porwanie przez UFO albo podobne zdarzenia.

Porwanie przez ufo trzeba sobie najpierw wykoncypować. Ale to nie jest reguła... ludzie właśnie paradoksalnie nie boją się własnej śmierci i robią bardzo ryzykowne zadania. Nie wiem czy tu jest reguła.

>Co to jest MRI?
>Sorry nie znam takiego.

Biedaku. Z kim ja gadam....

>No nie sądzę, nie było doniesień. większość uważa że są piękne.

Większość tak mówi, a nutę strachu przyjmuje się za oczywistość. Ciekawe czy ta większość chciała by mieć taką lampkę nocną z taką kryształową podświetlaną czaszką ? I budzić się w nocy do kibla z pierwszym widokiem jej wyszczerzonych ząbków co ? Co innego taka czaszka gdzieś w muzeum gdzie jest pełno ludzi i specjalnie dobrane jasne oświetlenie.

>Materiałów szlachetnych i świetlistych się nie boimy, niezależnie od formy,

Tzn. tak tu masz rację, ale nie niezależnie od formy materiał to jedno a forma to drugie i taka kryształowa czaszka jest przedmiotem silnie ambiwalentym. Wzbudzającym jednocześnie strach i pożądanie.

>przedmiot do badań? Nie za bardzo demonizujesz tę czaszkę?

Nie, jest to coś czemu się latami dziwię i nigdzie nie znalazłem jakiegokolwiek opracowania na ten temat z punku widzenia ewolucyjnego i neurologicznego.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 19:06 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Ciekawe czy ta większość chciała by mieć taką lampkę nocną z taką kryształową podświetlaną czaszką ?

Ciekawe ile takie coś kosztuje
30-11-2012 07:21 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Ale na jakim poziomie ? Od jakiego wieku czaszka jest straszna, czy dopiero wtedy kiedy wrosną wzorce kulturowe czy już np. niemowlaki płaczą skonfrontowane z takim widokiem ?
Mało kto chyba boi się jeszcze czaszki, skoro stała się jakiś czas temu modnym motywem na ciuchach, biżuterii, czy tatuażach.
natemat.pl(*)ania-nie-chce-ustapic-w-modzie

>ludzie właśnie paradoksalnie nie boją się własnej śmierci i robią bardzo ryzykowne zadania.
Wcale nie jest tak, że dlatego to robią, bo się nie boją. Właśnie to strach wyzwala adrenalinę, bez emocji różne ryzykowne wyczyny nie miałaby sensu.

>>Co to jest MRI?
>>Sorry nie znam takiego.
>Biedaku. Z kim ja gadam....
Przykro mi, nie korzystałem to nie znam i mam nadzieję, że nie będę musiał.

>Ciekawe czy ta większość chciała by mieć taką lampkę nocną z taką kryształową podświetlaną czaszką ? I budzić się w nocy do kibla z pierwszym widokiem jej wyszczerzonych ząbków co ?
Ci co lubią gotyckie klimaty na pewno by chcieli. Rzecz gustu, a nie strachu. Trzeba mieć nierówno pod sufitem, żeby bać się szklanej czaszki.

>Nie, jest to coś czemu się latami dziwię i nigdzie nie znalazłem jakiegokolwiek opracowania na ten temat z punku widzenia ewolucyjnego i neurologicznego.
To napisz. Masz okazję zabłysnąć czymś nowym.
30-11-2012 20:24 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Mało kto chyba boi się jeszcze czaszki, skoro stała się jakiś czas temu modnym motywem na ciuchach, biżuterii, czy tatuażach.

Flaki, nienaturalnie wykrzywiona twarz, palce albo całe ciało, przenikliwy pisk, wodniste oczy, blada cera, niezrozumiały (niby pradawny) język, zaskakująco szybkie przemieszczanie się, nawiedzone dziecko, zapomniany cmentarz, opustoszałe miasteczko. Każda z tych rzeczy straszy w filmie bardziej niż czaszka.
Marek222 (511 punktów)
>Flaki, nienaturalnie wykrzywiona twarz, palce albo całe ciało, przenikliwy pisk, wodniste oczy, blada cera, niezrozumiały (niby pradawny) język, zaskakująco szybkie przemieszczanie się, nawiedzone dziecko, zapomniany cmentarz, opustoszałe miasteczko. Każda z tych rzeczy straszy w filmie bardziej niż czaszka.

No i czaszki, a tych jest najwięcej, tu ciekawy wpis, wreszcie ktoś inny niż ja gada na temat, bo już myślałem że to tylko moje takie skrzywienie: www.catmachine.eu/2011/10/dumb-as-deaths-head.html

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
20-12-2012 19:03 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>> Każda z tych rzeczy straszy w filmie bardziej niż czaszka.
>No i czaszki, a tych jest najwięcej

Czaszka straszniejsza od czaszki musi być naprawdę straszna.

>wreszcie ktoś inny niż ja gada na temat, bo już myślałem że to tylko moje takie skrzywienie

Jakie skrzywienie? Gadanie na temat czy strach przed czaszkami. Jeśli to pierwsze, to nie tylko Ty mówisz na temat a jeśli to drugie, to myślę, że nie tylko Ty najbardziej boisz się czaszek ale aż tak wielu to was nie ma
Ania. (14138 punktów)
>>Ale na jakim poziomie ? Od jakiego wieku czaszka jest straszna, czy dopiero wtedy kiedy wrosną wzorce kulturowe czy już np. niemowlaki płaczą skonfrontowane z takim widokiem ?
>Mało kto chyba boi się jeszcze czaszki, skoro stała się jakiś czas temu modnym motywem na ciuchach, biżuterii, czy tatuażach.
Może właśnie dlatego?
Coś w myśl hodowania pająka ptasznika?
29-11-2012 13:03 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Nic nie jest najstraszniejsze dla każdego.... znowu kolejny antyszowinista z tym 'każdym'.
E tam. Daj już spokój z tą czaszką. Są ludzie, którzy się jej boją i są też tacy, którzy się nie boją. Jak wszystkiego. Niektórzy panicznie boją się małych, puszystych kotków. Na widok kociaka dostają spazmów. Znam taką osobę. Co Ci akurat czaszka winna?

29-11-2012 13:42 
 0 na 2
Marek222 (511 punktów)
>Są ludzie, którzy się jej boją i są też tacy, którzy się nie boją. Jak wszystkiego.

Kolejny antystereotypiarz... nie nudzi wam się ?

>Niektórzy panicznie boją się małych, puszystych kotków. Na widok kociaka dostają spazmów.

www.youtube.com/watch?v=Hn_BjXzLY1k - albo ogórków. Co z tego ? Ilu jest takich ?

>Co Ci akurat czaszka winna?

Winna mi to że jest straszna a ja jestem ciekawy dlaczego.


Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
21-12-2012 10:28 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Kolejny antystereotypiarz... nie nudzi wam się ?
Nie
>Winna mi to że jest straszna a ja jestem ciekawy dlaczego.
Jest straszna, bo się boisz. Ktoś Cię w dzieciństwie nastraszył i już Ci tak zostało.
21-12-2012 17:41 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Marek222 zasłużył na medal z pomidora.
Cokolwiek ktokolwiek by nie napisał, to on jedno: pomidor*, pomidor, pomidor, pomidor...
_________________________
*) czaszka



Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
21-12-2012 12:26 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Kolejny antystereotypiarz... nie nudzi wam się ?

Im więcej antystereotypiarzy tym mniej stereotypowy ten stereotyp, nieprawdaż? Ja np. w każdym filmie najbardziej boję się tego, że okaże się beznadziejny i nudny. Sądzę, że mój lęk jest bardziej stereotypowy niż czaszka w horrorze.
diogenes (42753 punktów)
>Jest to jedna z nielicznych rzeczy na którą ludzie mają wrodzoną fobię,...

Bez przesady.
Bardziej martwi mni początek łysiny niż czaszka.
Prawde mówiąc mam ją w dupie.




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Marek222 (511 punktów)
>Prawde mówiąc mam ją w dupie.
A ja lubię naleśniki.

en.wikipedia.org/wiki/For_the_Love_of_God
(Swoją drogą czaszka ładna ale i zajebiście przerażająca...)
Anna Salman (16360 punktów)
>... Czasami ludzki szkielet pojawia się na końcu filmu i ma wywołać prawdziwy wręcz "orgazm" strachu.
Raczej odrazę, niż strach oraz poczucie dysonansu poznawczego. Z jednej strony - kulturowo wpojony szacunek do ludzkich szczątków, z drugiej - obrzydzenie do martwego ciała. Też w sumie wynikające z kultury, skoro są społeczności jedzące zwłoki lub ich elementy (ponoć jeszcze są) oraz takie, które preparują ludzkie szczątki.
> Jest to jedna z nielicznych rzeczy na którą ludzie mają wrodzoną fobię, to się wszędzie przewija we wszystkich graficznych środkach artystycznego wyrazu mających wywoływać strach.
Nie sądzę, aby jakakolwiek fobia była wrodzona. To efekt doświadczeń (nie zawsze uświadomionych) oraz skojarzeń, a artyści poszukują najbardziej drastycznych form, aby zwrócić na siebie uwagę i dlatego wykorzystują rzeczy stanowiące tabu w kulturze - elementy zwłok, fekalia, przemoc itp.
> Zadziwiające jest to że nigdzie nie ma opracowania na ten temat, tzn. ewolucyjna perspektywa takiej fobii.
Jw. - trzeba szukać w opracowaniach antropologicznych. Jest niezła książka Louis-Vincent Thomas pt. "Trup", o podejściu do zwłok w różnych kulturach; jest również "Śmierć w cywilizacji Zachodu" M. Vovelle (cegła).
Z większości opracowań, również pojedynczych publikacji wynika, że obecne podejście do śmierci i ludzkich zwłok wynika w dużej mierze ze społecznego izolowania tego zjawiska. Wmawia się nam, że będziemy jeśli nie wieczni (już wkrótce), to przynajmniej wiecznie młodzi, a ludzie umierają w odosobnieniu (szpital, hospicjum), nie wśród bliskich.
Śmierć na ekranie jest albo bardzo szybka - nie wywołująca refleksji albo ckliwa, rzewna (Trędowata) i bardzo estetyczna.
Podobno w gettach dorośli bardziej rozpaczali z powodu czyjejś śmierci, niż dzieci, bo one wychowały się w jej otoczeniu. Tak samo było w łagrach radzieckich, gdzie najlepszą (jedyną?) rozrywką dla dzieci było ... bieganie za wozami wywożącymi zwłoki.
Znane mi osoby, które przeżyły wojnę, na wzmiankę o horrorach wzruszały ramionami. Sama bałam się jedynie horrorów japońskich, operujących innymi formami wyrazu, niż czaszka.

Stąd, jeśli rzeczywiście istnieje jakaś czaszkofobia, jest to raczej produkt współczesnej kultury, która eliminuje doświadczenie śmierci z realnego życia, zastępując je popkulturową kliszą na pograniczu śmieszności i strachu.
Marek222 (511 punktów)
>Raczej odrazę, niż strach oraz poczucie dysonansu poznawczego.

No ja czuję strach, taki pierwotny. Owszem mogę być niesamowitym wyjątkiem. Ale czuję też świadomość i też mogę być wyjątkiem tzn. być jedną jedyną świadomą istotą a reszta wokół mnie to tylko tańczące atomy.

>Z jednej strony - kulturowo wpojony szacunek do ludzkich szczątków, z drugiej - obrzydzenie do martwego ciała.

Czyli mówisz że jest to rzeczy wynikła a nie pierwotna ? Też jestem tego ciekawy.

>Też w sumie wynikające z kultury, skoro są społeczności jedzące zwłoki lub ich elementy (ponoć jeszcze są) oraz takie, które preparują ludzkie szczątki.

A co nie wynika z kultury ;> ... owszem nie wiem tu wiele ale coś mi 'pachnie' potrzebą kontroli nad własnym życiem i potrzebą kontroli innych... to takie pragnienie że jesteśmy czystą kartą i tylko kultura nami wywija... oznacza to też że możemy siebie do woli programować... ach chciało by się... ;->

>Nie sądzę, aby jakakolwiek fobia była wrodzona.

A ja sądzę. Tylko nie mam teraz jak tego obronić... no taki mój educated guess.

>artyści poszukują najbardziej drastycznych form, aby zwrócić na siebie uwagę i dlatego wykorzystują rzeczy stanowiące tabu w kulturze

Są kultury gdzie np. przedstawienie czaszki w ogóle nie straszyło by ludzi ? No często trudno się dopatrzeć że to o to chodzi, są to jakieś powywijane mordy z wielkimi oczami i zębami... ale to o jedno chodzi np. en.wikipedia.org/wiki/File:Máscara_de_Xiuhtecuhtli_Cultura_Azteza-Mixteca_Ars_Summum.JPG

>Jw. - trzeba szukać w opracowaniach antropologicznych. Jest niezła książka Louis-Vincent Thomas pt. "Trup", o podejściu do zwłok w różnych kulturach; jest również "Śmierć w cywilizacji Zachodu" M. Vovelle (cegła).
>Z większości opracowań, również pojedynczych publikacji wynika, że obecne podejście do śmierci i ludzkich zwłok wynika w dużej mierze ze społecznego izolowania tego zjawiska. Wmawia się nam, że będziemy jeśli nie wieczni (już wkrótce), to przynajmniej wiecznie młodzi, a ludzie umierają w odosobnieniu (szpital, hospicjum), nie wśród bliskich.

Dobra, już coś mam. Natomiast mnie interesowało by podejście ewolucyjno biologiczne. Wygląda na to że zjawisko jest w ogóle nierozpracowane. Jak patrzę na listę fobii na wiki czy inne podobne to są opisane naprawdę dziwaczne jednostki jak np. en.wikipedia.org/wiki/Xanthophobia którą ma pewnie kilkunastu ludzi na świecie. A fobia na zjawisko które jest aktywnie wykorzystywane w środkach artystycznego wyrazu nie ma swojego opracowania. Czy ja jestem jedynym człowiekiem na świecie który odczuwa paniczny pierwotny strach przed czaszkami ? Może się zgłosić do jakiejś akademii medycznej albo do stowarzyszenia psychologów, niech sobie ktoś doktoracik na mnie zrobi... no chciałbym się nauce ofiarować no!

>Śmierć na ekranie jest albo bardzo szybka - nie wywołująca refleksji albo ckliwa, rzewna (Trędowata) i bardzo estetyczna.

A to w czym przeszkadza... jak to, bardzo estetyczna ? Są filmy jak np. w szeregowcu ryanie gdzie śmierć jest bardzo realistycznie przedstawiona. Owszem prawdziwa śmierć może długo trwać, taki urywany, zanikający oddech może mieć człowiek godzinami, w filmie nie ma na to czasu.

>Podobno w gettach dorośli bardziej rozpaczali z powodu czyjejś śmierci, niż dzieci, bo one wychowały się w jej otoczeniu.

Ale ja tu mówię o strachu przed bardzo konkretnym obiektem a nie reakcją na śmierć.
Nie o tym gadamy.

>Znane mi osoby, które przeżyły wojnę, na wzmiankę o horrorach wzruszały ramionami. Sama bałam się jedynie horrorów japońskich, operujących innymi formami wyrazu, niż czaszka.

Np. jakimi ?

>Stąd, jeśli rzeczywiście istnieje jakaś czaszkofobia, jest to raczej produkt współczesnej kultury, która eliminuje doświadczenie śmierci z realnego życia, zastępując je popkulturową kliszą na pograniczu śmieszności i strachu.

Co samo w sobie zasługuje na hasło choćby w wikipedii.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
29-11-2012 19:56 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>A co nie wynika z kultury ;> ... coś mi 'pachnie' potrzebą kontroli nad własnym życiem i potrzebą kontroli innych... to takie pragnienie że jesteśmy czystą kartą i tylko kultura nami wywija... oznacza to też że możemy siebie do woli programować;-
Wiele rzeczy nie wynika z kultury - potrzeba jedzenia, popęd płciowy itd., ale już nawyki żywieniowe, czy "rytuały godowe" są różne dla różnych kultur. I wcale z tego nie wynika, że sami siebie programujemy. Człowiek jest wytworem kultury - pewnego środowiska i z reguły niezbyt się od niego oddala w trakcie życia. Samoprogramowanie to myślenie życzeniowe amerykańskich specjalistów od "pozytywnego myślenia".
Fobia to chorobliwy, często irracjonalny, bo nieadekwatny, strach przed określoną sytuacją, przedmiotem, zwierzęciem itd. Strach jest uczuciem wmontowanym ewolucyjnie, ale strach przed czymś, co nie stanowi zagrożenia jest chorobą. Nadmierne i zbyt długo utrzymujące się stany lękowe powinny być eliminowane w trakcie ewolucji, bo utrudniają funkcjonowanie społeczne.
>Są kultury gdzie np. przedstawienie czaszki w ogóle nie straszyło by ludzi ?
Do tej pory członkowie niektórych plemion w Ameryce Płd. przechowują szczątki przodków na widocznym miejscu. Zresztą widywałam czaszki ludzkie trzymane w polskich w domach (ciekawe, jak to się ma do przepisów sanitarnych). Dla mnie trochę niesmaczne (śmierdzą), ale nie moja sprawa.

>... Czy ja jestem jedynym człowiekiem na świecie który odczuwa paniczny pierwotny strach przed czaszkami ? Może się zgłosić do jakiejś akademii medycznej albo do stowarzyszenia psychologów, ...
Polecam - z korzyścią dla ciebie. Z tym, że strach nie jest pierwotny i zapewne wywołany został jakąś sytuacją, o której możesz już nie pamiętać.
>>... Sama bałam się jedynie horrorów japońskich, operujących innymi formami wyrazu, niż czaszka.
>Np. jakimi ?
Sugerującymi, że bohater nie jest sam (czego nie jest świadomy), że prawdopodobnie grozi mu niebezpieczeństwo, ponadto dobrze dobrana muzyka (i inne dźwięki), sceneria i oświetlenie. I tajemnica, która wyjaśnia się powoli, ale nie tak banalna, jak w filmach amerykańskich. Japończycy potrafią budować klimat grozy.
30-11-2012 07:41 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Dla mnie trochę niesmaczne (śmierdzą)
Skądże, są zupełnie bezwonne, o ile nie ma na nich pozostałości tkanek miękkich i są dobrze umyte. Kość, która przebywała w ziemi kilka tysięcy lat, jest absolutnie i nieskazitelnie czysta. Z powodzeniem można trzymać w domu (o ile ktoś lubi albo musi). Parę razy mi się zdarzyło, że musiałam w domu przechować przez kilka dni, a nawet tygodni materiały z badań wykopaliskowych, w tym także szkielety z neolitycznych grobów. Nie robiło to na mnie żadnego wrażenia - ani pozytywnego, ani negatywnego, ot, zwykłe materiały z badań.
>Sugerującymi, że bohater nie jest sam (czego nie jest świadomy), że prawdopodobnie grozi mu niebezpieczeństwo
O, to właśnie. O to też mi chodziło w przytoczonych przeze mnie przykładach dobrych horrorów.
Marek222 (511 punktów)
>Kość, która przebywała w ziemi kilka tysięcy lat, jest absolutnie i nieskazitelnie czysta.

Tysięcy hahaha... tu raczej chodzi o wypreparowane czaszki ze współczesnych zwłok.

>Z powodzeniem można trzymać w domu (o ile ktoś lubi albo musi).

Wcale nie można bo u nas jest jakieś dziwaczne prawo na ten temat np. nie można trzymać spopielonych zwłok no nie wiem ... swoje męża na kominku, co np. jest zwyczajem w USA.

>Parę razy mi się zdarzyło, że musiałam w domu przechować przez kilka dni, a nawet tygodni materiały z badań wykopaliskowych, w tym także szkielety z neolitycznych grobów.

Ale szkielety z neolitycznych grobów to są jakieś kosteczki porozrzucane, tam już nie da się znaleźć takich niezniszczonych czaszek, poza tym chyba nie stało to u ciebie na stole w kuchni przy obiedzie tylko było zabezpieczone i schowane przed przypadkowym uszkodzeniem. To tak ja bym mógł mieć całą kostnicę w chałupie jakby było to w osobnym pomieszczeniu gdzie się tylko czasami wchodzi, ale czaszka na stole obok mnie tak jak teraz piszę... dziękuję nie skorzystam.

o tutaj fajne znalazłem: www.wellco(*)&image=the-growing-human-skull - kluczem tu są zęby... te oboczne nie mają takiej mocy straszącej, a i w grafice jeszcze stosuje się taki zabieg że daje się ludzkiej czaszce zęby z kłami aby zwiększyć efekt

www.youtube.com/watch?v=VngcdI8KQC8 - tutaj też są wykorzystane elementy - zęby widoczne z całej szczęki... to jest chyba główny bodziec... widoczne całe uzębienie
30-11-2012 10:53 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Ale szkielety z neolitycznych grobów to są jakieś kosteczki porozrzucane, tam już nie da się znaleźć takich niezniszczonych czaszek
Co Ty nie powiesz, cha, cha. Widziałeś kiedyś neolityczny szkielet?
www.muzarp(*)le/wyst_wlkp/neolit/fot62.html
Tylko się nie przestrasz
>poza tym chyba nie stało to u ciebie na stole w kuchni przy obiedzie
W warunkach "polowych", w czasie wykopalisk, różne rzeczy trzyma się w różnych miejscach. Na przykład czaszki rzędem na parapecie okna, bo akurat się je bada, a w tzw. międzyczasie obiad wypada, to się je tymczasowo ze stołu na okno, żeby było gdzie talerz postawić...

Marek222 (511 punktów)
>Tylko się nie przestrasz

A gdybym się nawet przestraszył to co ? No są straszne te szkielety. Ale idzie się przyzwyczaić po pewnym czasie, jak do wszystkiego. Np. ludzie którzy zajmują się kręceniem i potem montażem porno też nie podniecają się i masturbują przy tym. Tak samo z archeologami czy tymi co robią sekcję. Poza tym wykopaliska robi się grupie, jest z tobą cała masa ludzi, cały gwar, wtedy nie ma efektu. Gorzej by było jakbyś sobie tak szedł przez las i nagle by się ziemia zarwała i wpadłbyś do jakiejś neolitycznej jamy/jaskini z czaszkami... zupełnie *sam*. I druga wersja do jamy ale bez czaszek... ciekawe czy strach byłby ten sam.

>żeby było gdzie talerz postawić...

No ale to w dzień i przy ludziach... tak samo czytanie najbardziej strasznego i wysublimowanego horroru w takich warunkach nic by nie dało.

A ta kiwająca czaszka właśnie ilustruje to o czym mówię, dwa silne bodźce szkielet ludzkiej ręki i głowy... tylko że tu się czuje też śmiech bo papieros odwraca kota ogonem. Co innego takie coś z odpowiednim efektem zaskoczenia, ścieżką dźwiękową i samemu w ciemnym pokoju.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
30-11-2012 11:50 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Co innego takie coś z odpowiednim efektem zaskoczenia, ścieżką dźwiękową i samemu w ciemnym pokoju.
Czyli strach na własne życzenie.
Jest na to rada - nie oglądać horrorów nocą, w pojedynkę i po ciemku. I po strachu
30-11-2012 19:33 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Skądże, są zupełnie bezwonne, o ile nie ma na nich pozostałości tkanek miękkich i są dobrze umyte.
Te widocznie nie były dobrze umyte albo były w miarę "świeże" (co do jednej podejrzewam, że z czasów ostatniej wojny - makabryczna pamiątka), ale nie wykluczam, że jestem przewrażliwiona i czułam jakiś zapaszek, bo wydawało mi się, że powinnam czuć.
> ... Parę razy mi się zdarzyło, że musiałam w domu przechować ... materiały z badań wykopaliskowych, w tym także szkielety z neolitycznych grobów.
O, takie to nawet ciekawe, ale tamte to chyba efekt chorych zainteresowań - żadna z tych osób nie zajmowała się zawodowo szczątkami ludzkimi, a ja nie pytałam, skąd pochodzą.
Marek222 (511 punktów)
>Samoprogramowanie to myślenie życzeniowe amerykańskich specjalistów od "pozytywnego myślenia".

I "mowy nienawiści" oraz "politycznej poprawności"... że niby nie będziemy używać pewnych sformułowań i automatycznie przestaniemy myśleć na tematy o których nie wolno mówić. I co najważniejsze przestaniemy czynić te rzeczy o których nie wolno mówić.

>Fobia to chorobliwy, często irracjonalny, bo nieadekwatny, strach przed określoną sytuacją, przedmiotem, zwierzęciem itd.

A czym się różni strach chorobliwy od 'normalnego' ?

>Strach jest uczuciem wmontowanym ewolucyjnie, ale strach przed czymś, co nie stanowi zagrożenia jest chorobą.

A czy chorobą jest coś co ma 90% populacji ? Czy nietolerancja laktozy jest chorobą ?

>Nadmierne i zbyt długo utrzymujące się stany lękowe powinny być eliminowane w trakcie ewolucji, bo utrudniają funkcjonowanie społeczne.

Co to znaczy powinny ? Kto wymusi ? Jak będzie gen który np. spowoduje większe szanse przyklejenia się zarodka do macicy a który w 20rż spowoduje fobię to taka cecha nie zostanie wyeliminowana z populacji. Tak samo cecha która jest złożeniem działania kilku (dziesięciu) genów, a takich jest większość.

>Do tej pory członkowie niektórych plemion w Ameryce Płd. przechowują szczątki przodków na widocznym miejscu.

No ale ciekawe czy się ich boją ? Oni tam nie chodzą spać sami. Kilka rodzin siedzi w chałupie. A takie rzeczy nie są straszne w grupie, tzn. jakiś cień strachu podczas spoglądania na czaszkę jest ale to takie tylko delikatnie widoczne i może im o to chodzi. Myślą że ten strach to jakaś moc ochraniająca wydzielana przez ich przodków.

>Zresztą widywałam czaszki ludzkie trzymane w polskich w domach (ciekawe, jak to się ma do przepisów sanitarnych). Dla mnie trochę niesmaczne (śmierdzą), ale nie moja sprawa.

Ja też mógłbym w domu mieć ale nie na widocznym miejscu, tzn. nie że wpadłbym w jakąś panikę strach albo coś ale czuć taki niepokój jak się zwraca wzrok w jej stronę, szczególnie jak jest się samemu w domu. Nie dało by się pracować i dopiero wszelkie dodatkowe elementy powodowały by strach jak np. to że by śmierdziała, o to wtedy było by straszniej. No i wszelkie czytanie czy oglądanie horroru było by straszniejsze, nawet takiego który tylko straszy niewyjaśnioną obecnością "czegoś" wokół mnie, a nie suchymi widokami czaszek.

A... zapomniałem straszny jest jeszcze szkielet ludzkiej dłoni, też często wykorzystywany w horrorach. Np. Freddy Kruger który ma przedłużone palce które właśnie wywołują podobny efekt. Ale jak popatrzeć na jego twarz to pokazuje zęby tak jak czaszka tzn. stara się pokazać więcej aniżeli normalnie da się to zrobić będąc żywym człowiekiem.

>Polecam - z korzyścią dla ciebie. Z tym, że strach nie jest pierwotny i zapewne wywołany został jakąś sytuacją, o której możesz już nie pamiętać.

Tak, z korzyścią jak ja za to zapłacę. O np. ten gość mógłby www.anxietyzone.com/index.php?topic=39931.0 - to jest fobia, prawdziwa. A to co ja mam to zdaje się być fizjologiczna sprawa o której ludzie po prostu wstydzą się mówić. Bo to jest takie proste i żenujące bać się czegoś takiego. A jednak filmy które oglądam bazują akurat na tym czego się boję... no specjalnie dla mnie są robione, no niesamowite.

Ja się w sumie nie boję to jest taki przyjemny 'straszek' i myślę że większość ludzi tak ma bo nie oglądała by horrorów gdyby to nie było przyjemne a rzeczywiście odrażające. Ale zawsze jest tak że jak coś czytam i nawet spodziewam się czaszki przy przewijaniu strony jak ona wyskoczy to jest takie... ja wiem brrrrr.... A i kiedyś miałem czasopismo gdzie na okładce była czaszka i musiałem postawić to tyłem tak aby nie była widoczna bo przeszkadzało to pracować, po prostu co jakiś czas tam coś mi kazało spoglądać, ale zawału ze strachu nie dostałem.

>Sugerującymi, że bohater nie jest sam (czego nie jest świadomy), że prawdopodobnie grozi mu niebezpieczeństwo

Tytuł np. ?

>ponadto dobrze dobrana muzyka (i inne dźwięki), sceneria i oświetlenie.

www.youtube.com/watch?v=usgsJ-hy0h0 - tu też jest to wszystko, i powiem że ta scena mnie rozwala, boję się jak niczego innego.

>I tajemnica, która wyjaśnia się powoli, ale nie tak banalna, jak w filmach amerykańskich.

Niektórzy lubią i pornosy z fabułą.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
30-11-2012 20:31 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>A czym się różni strach chorobliwy od 'normalnego' ?
Jak już pisałam jest nieadekwatny do sytuacji - nadmierny i uporczywy. Długotrwałe utrzymywanie się objawów stresu może prowadzić do poważnych chorób, poza tym uniemożliwia funkcjonowanie.
>A czy chorobą jest coś co ma 90% populacji ?
Chorobą jest to, co jako choroba znajduje się w zestawieniu WHO.
>Co to znaczy powinny ? Kto wymusi ?
Ewolucja - gdyby to było w genach, osobniki paraliżowane strachem w np. na widok cienia zostałyby zeżarte, zanim przekazałyby swoje geny. Nie słyszałeś o nagrodzie Darwina?
>No ale ciekawe czy się ich boją ?
Nie - umieszczają w widocznym miejscu i wierzą w moc ochronną duchów swoich przodków.
>Ja też mógłbym w domu mieć ale nie na widocznym miejscu, tzn. nie że wpadłbym w jakąś panikę strach albo coś ale czuć taki niepokój ...
Nie masz fobii, po prostu potrzebujesz mocnych wrażeń i dlatego oglądasz horrory. Człowiek z fobią unika sytuacji, w których ogarnia go lęk. Czyli - nie musisz płacić za konsultacje, po prostu wyłącz TV.
>... A to co ja mam to zdaje się być fizjologiczna sprawa o której ludzie po prostu wstydzą się mówić. ...
Temat śmierci, zwłok itd objęty jest pewnym tabu. Tzn. raczej mało kto powie, że są ... obrzydliwe. Wyszedł kiedyś film Nat. Geogr. na płytach nt. tabu - bardzo ciekawe (też dużo o stosunku do śmierci).
>Tytuł np. ?
Standardowe - Ring, Klątwa, Dark Water.
Scarabaeus (2198 punktów)
Czaszki nie wywołują fobii.

W horrorach ( które są straszne tylko dla nie wielkiej części społeczeństwa) czaszki są elementem przyjętej konwencji.

Czaszki w tych filmach są dekoracją, to nie one wywołują strach. Popytaj jakiegoś reżysera to wytłumaczy Ci to dokładniej, bądź samodzielnie poszukaj informacji jak buduje się napięcie w filmie.
Marek222 (511 punktów)
>Czaszki nie wywołują fobii.

Strach wywołują, nie fobię.

>W horrorach ( które są straszne tylko dla nie wielkiej części społeczeństwa) czaszki są elementem przyjętej konwencji.

Ciekawe dlaczego, tak samo znikąd się wzięło... tak losowo, tak ?

>Czaszki w tych filmach są dekoracją, to nie one wywołują strach.

A ja twierdzę odwrotnie.

>Popytaj jakiegoś reżysera to wytłumaczy Ci to dokładniej, bądź samodzielnie poszukaj informacji jak buduje się napięcie w filmie.

Tak, napięcie trzeba zbudować po to aby w kulminacyjnym momencie nakarmić widza pierwotnym bodźcem który bez napięcia miałby marny efekt. Czyli muzyka, światło, trzeba poczekać aż widz poczuje klimat filmu a wtedy łup... dostaje się czachą po oczach.


Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
eipi (774 punktów)
Ciekawy temat, a fakt, że dyskusja zboczyła w niewłaściwymm kierunku (głównie przepychanki o sformułowania i opinie o filmach), zamiast meritum, chyba tylko dowodzi, że również trudny.

Trochę światła rzucić może artykuł w Wikipedii:
en.wikipedia.org/wiki/Human_skull_symbolism
Ania. (14138 punktów)
Wydaje mi się, że za dużo mówiliście o fobii, a za mało o emocjach.

Nie sądzę, żeby czaszka była częstym obiektem prawdziwej fobii.
Ale nie oznacza to, że nie jest obiektem nacechowanym emocjonalnie.

Zastanówmy się, jaki fragment ludzkich zwłok, o ile są wystarczająco mocno rozłożone, jest dla nas najbardziej czytelny. Czy rozpoznamy paliczek jako ludzki? Albo kość udową? Albo żebro?
A czaszka - to coś innego. Wystarczy jeden rzut oka i wiemy, że to czaszka ludzka. Rozpoznajemy ją jako fragment trupa osobnika naszego gatunku - w odróżnieniu od udźca wieprzowego.

Nic dziwnego, że jest nacechowana emocjonalnie.

I nie chodzi o spazm histerii na widok czaszki, ale ile osób szczerze powie, że widok prawdziwej ludzkiej czaszki jest dla niego tak samo nacechowany, jak widok bosaczków albo jabłka.

Myślę, że właśnie dlatego jest częstym elementem dekoracyjnym, coś jak "memento mori", a niekiedy ma właśnie szokować, pokazać, jaki to odważny nie jestem, jak to nie łamię konwenansów.

Z drugiej strony jak najlepiej zszokować widza, jeśli już ma wdepnąć w trupa? Trup musi być oczywisty - nie powinien to być widok jak z grila. A więc albo trup względnie w całości, albo czaszka właśnie. Bo jaki widz rozpozna femur wieprzka od ludzkiego?

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365