 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-07-2009 15:37 | trickster (903 punktów) (zablokowany) | Jezus istniał
2 na 4 | Kilkakrotnie zauważyłem, że niektórzy forumowicze, bynajmniej nie wszyscy, ortodoksyjnie negują istnienie Jezusa Chrystusa, duchowego założyciela religii chrześcijańskich i przyznam się że takie zacietrzewienie jest dla mnie trochę irytująca.
Oczywiśćie nie ma zbyt wielu dowodów na to że faktycznie Jezus istniał (pomijająć ewangelie), jednak istnieją pewne bezstronne źródła historyczne. Oczywiscie można je podważyć ale gdybysmy w ten sposób podchodzili do każdej postacji historycznej to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do historii.
W związku z tym zastanwiam się też czemu nikt nie zaprzecza istnieniu Abrahama, Sokratesa czy Mahometa (o których też bardzo niewiele wiemy), a tylko Jezus budzi takie skrajne emocje. Przypuszczam że takie poglądy mogą byc wynikiem jakiejś nabytej nienawiśći czy uprzedzenia do chrześcijąństwa, a nie zdroworozsądkowego rozumowania. A o ile mi wiadomo ten portal ma walczyć z uprzedzeniami i zakłamywaniem rzeczywistości.
Pomijając źródła historyczne, logicznie rzecz biorąc, niemożliwym jest żeby w tamtych czasach pierwsi chrześcijanie wymyślili sobie taką postać i uknuli skomplikowany spisek żeby przekonać cały świat do jego istnienia. Po pierwsze nie mieli w tym żadnego interesu (Przynajmniej w początkowych fazach), a właściwie same problemy wynikajce z prześladowań. Po drugie musieliby być baaaaaardzo sprytni, mieć sporą wiedzę socjoloiczną i zoragnizowaną siatkę działaczy, a w tamtych czasach nawet Rzymianom ciężko byłoby sobie pozwolić na taką zorganizowaną akcję (mimo że trzymali władzę i ni emusieli dziąłać w podziemiu). a po trzecie, to przecież bez sensu, wystarczy spróbować wyobrazić sobie takie coś, żeby zauważyć wszystkie absurdy takiego rozumowania.
A poza tym, przecież zaprzeczenie istnieniu Chrystusa nie zmienia faktu że chrześcijaństwo przez ostatnie dwa tysiące lat było (a w zasdzie wciaż jest) jedną z dominujących religii na świecie.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | M.mal (19 punktów) |
> W związku z tym zastanwiam się też czemu nikt nie zaprzecza istnieniu Abrahama, Sokratesa czy >Mahometa (o których też bardzo niewiele wiemy), a tylko Jezus budzi takie skrajne emocje.
Zapewne wiele osób zaprzecza ich istnieniu. Istnieje przecież grupa ludzi, która twierdzi, że Sokrates jest jedynie wymysłem Platona. Pytanie powinno brzmieć - dlaczego nie jest o tym tak głośno? Nie jest głośno dlatego, że kwestia istnienia tych i wielu innych osób jest mało ważna w porównaniu do tematu istnienia Jezusa. To dość normalne, że w kulturze europejskiej, opartej bądź co bądź na chrześcijaństwie, najszerzej dyskutowana będzie kwestia istnienia Boga (kwestia prawdziwości Biblii - tekstu leżącego u podwalin kultury europejskiej).
|
|
 | | webmaster (moderator) | >Istnieje przecież grupa ludzi, która twierdzi, że Sokrates jest jedynie wymysłem Platona. Ale w Sokratesa nikt nie każe ludziom wierzyć..
|
|
|  | | pavvel (8272 punktów) | Mam pytanie natury technicznej: O co chodzi z tymi punktami:  Coś nie tak z systemem naliczania, czy prezentacji?
|
|
| |  | | webmaster (moderator) | Czemu? Ma jeszcze punkty za komentarze plus 4 punkty z forum.
|
|
| | |  | | pavvel (8272 punktów) | >Czemu? Ma jeszcze punkty za komentarze plus 4 punkty z forum.
OK, rozumiem. Jednak informacja oceniony 23 razy przy jednej wypowiedzi z wynikiem 3 na 3 wygląda nadal dziwnie. Może wprowadzić obok informacji o ilości wypowiedzi informację o ilości komentarzy? W sumie to podobna forma aktywności, tyle że w innym miejscu portalu.
|
|
-2 na 8 | Elpremiero (247 punktów) | Negowanie istnienia Jezusa Chrystusa jako człowieka, filozofa, który głosił swoje nauki około 2000 tysięcy lat temu jest zachowaniem irracjonalnym.
|
|
 | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
A dlaczego? 
"Nie został w mieście ani jeden poganin; wszyscy ubici albo ochrzczeni." Turold
|
|
 | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >który głosił swoje nauki około 2000 tysięcy lat temu jest zachowaniem irracjonalnym. Bądź racjonalny - świat został stworzony 6000 lat temu...
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
|  | 1 na 1 |
| |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | |
|
| | |  | 1 na 1 | marcus (876 punktów) | Ino skendyk siem ludziom we łbach takie poronione pomysły rodzą... ? Cytat:Można powiedzieć, że Bóg dał szatanowi 6000 lat na przedstawianie swoich argumentów i pokazanie, jak będzie wyglądała nasza rzeczywistość, gdy będzie miał wolne pole do działania. Ten etap zbliża się już jednak ku końcowi. Kiedy czas dany szatanowi ostatecznie się zakończy, wtedy - jak czytamy w Objawieniu Jana - zostanie on związany na 1000 lat (Obj. 20:2), dzięki czemu Bóg - poprzez doskonałe rządy swojego Syna - będzie mógł nam następnie pokazać, jak wyglądałby świat, gdybyśmy nie oddali panowania nad nim siłom ciemności. czarnanowina.xn.pl www.niflheim.fora.pl
|
|
| | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Bóg dał szatanowi 6000 lat na przedstawianie swoich argumentów> gdybyśmy nie oddali panowania nad nim siłom ciemności.Można się pogubić - czy to Bóg dał wolną rękę szatanowi na 6000 lat, czy to my, ludzie?
Przypuszczam, że aby nie dostrzegać tej sprzeczności trzeba być gorliwie wierzącym, czyli posiadać myślenie w pozycji "Wył." 
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > Bo nie wolno myśleć, trzeba czytać i rozumieć Pismo: priv.twoje-sudety.pl/~skibus/7dni.htmlFajna stronka. W którymś artykule (zdaje się na temat znalezienia Arki Przymierza przez Wyatta) znalazłam takie oto imię jednego z faraonów: Szyszak. Spadłam z krzesła zaraz po tym, jak skojarzyło mi na zmianę z husarią i drzewem iglastym. PS. Możliwe, że chodziło o Szeszonka, ale pewności nie mam. Było ich sześciu tego imienia, a szósty zmarł jakieś 100 lat przed zbudowaniem świątyni jerozolimskiej, więc chyba Arki wywieźć nie mógł... Ale czy ja wiem... Przecież to oni się na tym znają, a nie ja
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > znalazłam takie oto imię jednego z faraonów: Szyszak. Spadłam z krzesła zaraz po tym, jak skojarzyło mi na zmianę z husarią i drzewem iglastym.> PS. Możliwe, że chodziło o Szeszonka, ale pewności nie mam. Było ich sześciu tego imienia, a szósty zmarł jakieś 100 lat przed zbudowaniem świątyni jerozolimskiej, więc chyba Arki wywieźć nie mógł... Ale czy ja wiem... Przecież to oni się na tym znają, a nie ja W rzeczy samej, chodzi o Szeszonka I. Jego imię w Biblii hebrajskiej (1 Księga Królewska i 2 Księga Kronik) ma postać שִׁישָׁק [sziszak]. W LXX i Wulgacie - odpowiednio: Σουσακιμ i Sesac, natomiast w większości polskich przekładów stosuje się obecnie zapis "Szeszonk". Wyjątek stanowi tu Biblia Gdańska i Biblia Jakuba Wujka (Sesak), Biblia Warszawska (Szyszak) oraz "Przekład Nowego Świata" Świadków Jehowy (Sziszak).
Pozdrawiam, Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon "Przecz każdy sądzi, gdy usłyszy słowa, że muszą też zawierać jakiś sens". (Faust)
|
|
| | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
> W rzeczy samej, chodzi o Szeszonka I.Dziękuję  Czy Hebrajczycy nie znali litery N? Zapis (w transkrypcji) imienia "Szeszonk" to SSnq (jego pełne imię to Szeszonk Meriamon - to drugie przybrane, bo Sz. był Libijczykiem, zresztą większość królów XXII i XXIII dynastii nosiło takie imię).
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > >W rzeczy samej, chodzi o Szeszonka I.> Dziękuję  > Czy Hebrajczycy nie znali litery N?Znali, znali. Głoskę "n" zapisuje się literą nun: נ. Jednakże z rozmaitych, na ogół bliżej nieznanych powodów większość niehebrajskich (głównie perskich) imion w tekście masoreckim jest zniekształcona. Poszperałem trochę w bibliotece i znalazłem nieco danych na temat transkrypcji imienia Szeszonk. W Biblii hebrajskiej obok przeważającej formy שישק [sziszak] raz (1 Krl 14,25) pojawia się też postać שושק [szuszak], jednakże została ona potraktowana przez masoretów jako błąd i poprawiona na Sziszak. Najprawdopodobniej jednak wariant "Szuszak" nie był wcale błędny, lecz po prostu odzwierciedlał dawniejszy sposób wymawiania tego imienia w jego zhebraizowanej formie (tj. w czasach sporządzania Septuaginty). Nie da się ustalić, czy forma późniejsza (tj. Sziszak) jest wynikiem zmian fonetycznych zachodzących w jęz. egipskim (û › ê itp.), jednak wydaje się to mało prawdopodobne, jako że zmiany tego rodzaju miały miejsce na długo przed wkroczeniem Szeszonka na scenę historii. Co do brakującej spółgłoski "n" - według najpoważniejszej izraelskiej encyklopedii biblijnej, אנציקלופדיה מקראית (Enciklopedia mikra'it), przyjęta w Biblii pisownia ma odzwierciedlać nieobecność spółgłoski "n" w tym imieniu w inskrypcjach z okresu dynastii libijskiej (czy tak jest faktycznie, nie potrafię stwierdzić). Różne też bywają transkrypcje greckie. Jak już pisałem, w LXX faraon Szeszonk I występuje pod imieniem Σουσακιμ. W dziełach Flawiusza imię Szeszonka zwykle jest transkrybowane jako Σούσακος, ale także jako Ασωχαυος ( Wojna żydowska, 6,436), Ασωχαιος (tamże, 6,10), Ισυκος ( Dawne dzieje Izraela, VIII 10,2-3) i Ισακος (tamże, VIII 7,8). A zatem, podobnie jak w LXX i Biblii heb. - nie ma tu spółgłoski "n". W innych źródłach greckich przeważa forma Σεσώγχις, w Onomastikonie Euzebiusza figuruje wariant Σεσόγχωσις, inną wreszcie transkrypcję zawierają Aegyptiaca Manethona: Σεσωυκις (fragm. 60). To tyle. Więcej nie udało mi się znaleźć na temat "n", które wypadło z szyszaka. W razie potrzeby mogę podać bibliografię do dalszych poszukiwań 
Pozdrawiam, Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon "Przecz każdy sądzi, gdy usłyszy słowa, że muszą też zawierać jakiś sens". (Faust)
|
|
| | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | Jestem pod wrażeniem  O tym, jakoby w inskrypcjach z okresu XXII-XXIII dynastii nie było spółgłoski "n", nic mi nie wiadomo. Przeciwnie, w znanych mi napisach występuje. To ten poziomy zygzak. Moją specjalnością jest XII dynastia, wszystko, co powyżej XX już nie jest tak całkiem egipskie, z wyjątkiem XXI dynastii tebańskiej od Herhora do Psusennesa III i Boskich Czcicielek Amona - kapłanek, które sprawowały faktyczną władzę na południu od Maatkare do Netikeret (Nitokris) II. Wielkość Egiptu trwała tak na dobrą sprawę 2000 lat, trzecie tysiąclecie państwa to już był powolny zjazd w dół.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > Jestem pod wrażeniem  > O tym, jakoby w inskrypcjach z okresu XXII-XXIII dynastii nie było spółgłoski "n", nic mi nie wiadomo. Przeciwnie, w znanych mi napisach występuje.Encyklopedia nie jest niestety dość precyzyjna: nie mówi jasno, czy chodzi o inskrypcje egipskie, czy inne - zawierające transkrypcję imienia. > To ten poziomy zygzak.Bardzo gustowny  > Moją specjalnością jest XII dynastia, wszystko, co powyżej XX już nie jest tak całkiem egipskie,Sam Szeszonk też był chyba z pochodzenia Libijczykiem, a nie "rdzennym" Egipcjaninem?
Pozdrawiam, Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon "Przecz każdy sądzi, gdy usłyszy słowa, że muszą też zawierać jakiś sens". (Faust)
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Sam Szeszonk też był chyba z pochodzenia Libijczykiem, a nie "rdzennym" Egipcjaninem?Tak, był libijskim arystokratą, pod koniec pontyfikatu Pinodżema II w Tebach był już nomarchą Nennesut (Herakleopolis), 20 nomu górnoegipskiego. Sprytny był i charyzmatyczny, a że dość długo już jego rodzina mieszkała w Egipcie, już jego dziadek Szeszonk Starszy był wybitnym przywódcą osiadłych w Egipcie Libijczyków z plemienia Maszauasz, to znał różne ścieżki i wiedział, "co w trawie piszczy" i "gdzie stoją konfitury". Był nieprawdopodobnie ambitny. Piął się w górę błyskawicznie, chociaż bardzo roztropnie zawsze twierdził, że władza w Egipcie należy do faraona i wielkiego kapłana Amona  Za rządów Psusennesa II z Tanis Szeszonk był dowódcą armii, doradcą króla i nomarchą, a zatem władzę i wpływy miał spore. Objął tron zaraz po śmierci Psusennesa, jeszcze wcześniej swojego syna Osorkona (I) ożenił z jego córką Maatkare (ciekawe, czy tak zupełnie dobrowolnie Psusennes oddał córę...) i jakoś się w ten sposób ulegitymizował. Ujmując rzecz z punktu zasług dla Egiptu, postać wybitna. Ale jakoś go nie lubię...
|
|
| | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Ale jakoś go nie lubię... Dobrze się czyta fachowca (fachowczynię ?). Mam zgadywać czemu nie lubisz?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | > Mam zgadywać czemu nie lubisz?  Nieeee... Zupełnie irracjonalnie. Powinnam właściwie lubić, bo dużo dobrego zrobił dla Egiptu, przede wszystkim wprowadził element stabilności w to zamieszanie po Trzecim Okresie Przejściowym. Ale jakoś nie lubię i już.
|
|
3 na 3 | keymak (3379 punktów) | Gdyby sprawa była oczywista nie byłoby potrzeby kogokolwiek przekonywać.
Pozdrawiam
|
|
9 na 9 | dstr (1474 punktów) | > Kilkakrotnie zauważyłem, że niektórzy forumowicze, bynajmniej nie wszyscy, ortodoksyjnie negują> istnienie Jezusa Chrystusa, duchowego założyciela religii chrześcijańskich i przyznam się że takie> zacietrzewienie jest dla mnie trochę irytująca.Polecam "the god who wasn't there" (w całości na google video), wiki o innych źródłach i inne wiki. Zacietrzewienia też nie rozumiem, ale można i należy wątpić w rzetelność informacji o proroku przekazywanych przez jego wyznawców. > Oczywiśćie nie ma zbyt wielu dowodów na to że faktycznie Jezus istniał (pomijając ewangelie),> jednak istnieją pewne bezstronne źródła historyczne.Które, z tego co wiem, nic ciekawego o samym Jezusie nie mówią. Zakładam przy tym, że gdyby jakiekolwiek przyzwoite dowody istniały, to byłyby od dawna wystawione przez kościół na widok publiczny. Sądzę, że materiał dowodowy w sprawie istnienia J.C. byłby porównywalny z dowodami na rozbicie się UFO w Roswell> Oczywiscie można je podważyć ale gdybysmy w ten> sposób podchodzili do każdej postacji historycznej to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do> historii.Nikt nie twierdzi, że w I wieku n.e. nie było chrześcijan. To, czy ich prorok istniał i czy urodził się akurat na przełomie er, zdaje się obecnie nie odgrywać większego znaczenia. > W związku z tym zastanwiam się też czemu nikt nie zaprzecza istnieniu Abrahama, Sokratesa czy> Mahometa (o których też bardzo niewiele wiemy), a tylko Jezus budzi takie skrajne emocje.> Przypuszczam że takie poglądy mogą byc wynikiem jakiejś nabytej nienawiśći czy uprzedzenia do> chrześcijąństwa, a nie zdroworozsądkowego rozumowania. A o ile mi wiadomo ten portal ma walczyć z> uprzedzeniami i zakłamywaniem rzeczywistości....? A istniał historyczny Abraham? A może jeszcze wiadomo, gdzie leżą jego kości? Chętnie się o tym dowiem  . Co do Sokratesa - może nie znam się, ale nie widzę większych powodów, aby zakłamywać jego historię. Co do Mahometa - nie tylko zapoczątkował religię, ale też był wojownikiem i jako taki zostawił na historii i lokalnej polityce odcisk większy niż J.C. > logicznie rzecz biorąc, niemożliwym jest żeby w tamtych czasach> pierwsi chrześcijanie wymyślili sobie taką postać i uknuli skomplikowany spisek żeby przekonać cały> świat do jego istnienia.Podobnych bóstw, było sporo. Teofagia znana była od neolitu. Chrzest, zmartwychwstanie, misteria, narodziny z dziewicy, przypowieści, nauczanie... Cała historia o Jezusie już była, poza jednym elementem - bóstwo nie chodziło po ziemi "całkiem niedawno", tylko "w zamierzchłych czasach". > Po pierwsze nie mieli w tym żadnego interesu (Przynajmniej w początkowych fazach), a właściwie same problemy wynikajce z prześladowań.Jeżeli pierwsi kapłani chrześcijaństwa nie mieli żadnego interesu w wymyślaniu historyjek, to taki L. Ron Hubbard też chyba nie, prawda? > Po drugie musieliby być baaaaaardzo> sprytni, mieć sporą wiedzę socjoloiczną i zoragnizowaną siatkę działaczy, a w tamtych czasach nawet> rzymianom ciężko byłoby sobie pozwolić na taką zorganizowaną akcję (mimo że trzymali władzę i ni> emusieli dziąłać w podziemiu). a po trzecie, to przecież bez sensu, wystarczy spróbować wyobrazić> sobie takie coś, żeby zauważyć wszystkie absurdy takiego rozumowania.> A poza tym, przecież zaprzeczenie istnieniu Chrystusa nie zmienia faktu że chrześcijaństwo przez> ostatnie dwa tysiące lat było (a w zasdzie wciaż jest) jedną z dominujących religii na świecie.Pod wpływami hellenistycznymi różne bóstwa były do siebie przyrównywane. Z tego co wiem np. w Historia Augusta jest wspomniane, że wcześni chrześcijanie oddawali cześć Serapisowi, co mogłoby wskazywać, że nie trzeba było budować "siatki", tylko nagiąć dotychczasowe wierzenia istniejących religii. Co więcej, chrześcijaństwo było dla pospólstwa bardzo atrakcyjne. Nie trzeba było być bogatym, a i codzienne cierpienia pewnie nabierały większego sensu. Nie twierdzę, że historyczny Jezus nie istniał, ale wcale nietrudno sobie przedstawić wersję wydarzeń bez Jezusa. Jeżeli istniał, to poza religią zapewne nic po sobie nie pozostawił. Problemy do rozstrzygnięcia dla historyków: czy był, czy była to jedna osoba, kiedy żył i czy napisano o nim chociaz jedno słowo prawdy.
|
|
 | 4 na 4 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) |
> ...? A istniał historyczny Abraham? A może jeszcze wiadomo, gdzie leżą jego kości? Chętnie się o tym dowiem .Ależ naturalnie  Szczątki Abrahama i Sary, a także Izaaka i Rebeki oraz Jakuba i Lei spoczywają w jaskini Machpela w Hebronie. Zdaniem niektórych zostali tam również pochowani Adam i Ewa. Osobiście jednak odradzałbym próby empirycznej weryfikacji...
Pozdrawiam, Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon "Przecz każdy sądzi, gdy usłyszy słowa, że muszą też zawierać jakiś sens". (Faust)
|
|
2 na 4 | lontri (16088 punktów) |
Jezus istniał. Bolek, Lolek i Tola też istnieli, i Reksio. I co z tego wynika?
"Nie został w mieście ani jeden poganin; wszyscy ubici albo ochrzczeni." Turold
|
|
 | 1 na 1 trickster (903 punktów) (zablokowany) | > Jezus istniał. Bolek, Lolek i Tola też istnieli, i Reksio. I co z tego wynika?> "Nie został w mieście ani jeden poganin; wszyscy ubici albo ochrzczeni." TuroldTola z blogu 27 ?
|
|
11 na 13 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Nie chcę Cię krzywdzić minusem (choć powinienem). Wykaże tylko błędy Twojego rozumowania.
>Oczywiśćie nie ma zbyt wielu dowodów na to że faktycznie Jezus istniał (pomijająć ewangelie), [...].
Ewangelie nie są ŻADNYM dowodem. To tylko dzieło literackie pisane przez wielu autorów na przestrzeni długiego okresu już PO rzekomym isnieniu Chrustusa. Można zatem przyjąć, iż służą "podbudowaniu" wcześniej przyjętej tezy.
>[...] gdybysmy w ten sposób podchodzili do każdej postacji historycznej to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do historii.
Nie. Zostałby skrócony wyłącznie o tę jedną. Inne postacie mityczne w podręcznikach historii nie występują. Chyba, że w podręcznikach do historii literatury.
>W związku z tym zastanwiam się też czemu nikt nie zaprzecza istnieniu Abrahama, Sokratesa czy Mahometa (o których też bardzo niewiele wiemy), a tylko Jezus budzi takie skrajne emocje.
Błąd i manipulacja. Nie wiem czy jest ktoś, kto uważa, że Abraham jest postacią historyczną. Pewnie tak. Dla nauki jest postacią wyłącznie biblijną, zatem - literackim bohaterem. O Sokratesie wiemy wprzwdzie niewiele (nie zostawił po sobie żadnej spuścizny w formie materialnej), ale autentycznność jego istnienia potwierdz wielu świadków (wiem, Chrystusa niby też), są też DOKUMENTY z jego procesu skazującego go na śmierć. Dokumentów z analogicznego procesu Jezusa nie ma. Istnienie Mahometa też jest nieźle udokumentowane.
>Pomijając źródła historyczne, logicznie rzecz biorąc, niemożliwym jest żeby w tamtych czasach pierwsi chrześcijanie wymyślili sobie taką postać i uknuli skomplikowany spisek żeby przekonać cały świat do jego istnienia.
Ten wniosek wcale logicznym nie jest. Po pierwsze: to, że nazywali się chrześcijanami znaczy tylko tyle, że wierzyli w bóstwo "jakiegoś Chrystusa", a to wcale nie znaczy, że taka osoba istniała realnie; mogli go sobie wymyślić lub "adoptować" z innej mitologii; mógł im też KTOŚ zasugerować lub wręcz narzucić wiarę w autentyczność tej postaci w imię własnych jakichś celów (i mam tu na myśli przede wszystkim Pawła z Tarsu). Po drugie: to nie "wierni" knują spiski. Już raczej ci, którym ci wierni są potrzebni.
>Po pierwsze nie mieli w tym żadnego interesu [...].
Interes jest aż nazbyt oczywisty - władza nad światem i profity z tego płynące. Zgadzam się z tym, że nie był to interes "wiernych" (chyba lepiej jest mówić: wirzących) lecz ich przywódców (pasterzy???).
>[...] a po trzecie, to przecież bez sensu, wystarczy spróbować wyobrazić sobie takie coś, żeby zauważyć wszystkie absurdy takiego rozumowania.
Bez sensu jest cała reszta Twojej wypowiedzi. I tu niczego już sobie wyobrażać nie tzreba. Absurdalność Twojego rozumowania nie wymaga wyobraźni. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku zwanego myśleniem.
>A poza tym, przecież zaprzeczenie istnieniu Chrystusa nie zmienia faktu że chrześcijaństwo przez ostatnie dwa tysiące lat było (a w zasdzie wciaż jest) jedną z dominujących religii na świecie.
"Jedną z...". Nie jedyną. A to wcale nie potwierdza autentyczności tej postaci. Wręcz przeciwnie.
Mam dwa pytania: 1. Czy Jezus Chrystus to imię i nazwisko? 2. Czy religia chrześcijańska jestaż tak słaba, że potrzebuje "dowodów" na autentyczność swego duchowego przywódcy? (np. Grecy nie szukali dowodów na autentyczność swoich bóstw, a mitologia grecka wywarła nie mniejszy wpływ na naszą cywilizację).
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | 6 na 6 | barcicki (242 punktów) |
>>Oczywiśćie nie ma zbyt wielu dowodów na to że faktycznie Jezus istniał (pomijająć ewangelie), [...]. > Ewangelie nie są ŻADNYM dowodem. To tylko dzieło literackie pisane przez wielu autorów na przestrzeni długiego okresu już PO rzekomym isnieniu Chrustusa. Można zatem przyjąć, iż służą "podbudowaniu" wcześniej przyjętej tezy.
Gdyby chodziło tylko o to czy J.Ch. naprawdę istniał... Cała afera rozbija się o to czy potrafił zamieniać wodę w wino, wskrzeszać umarłych, umrzeć, a potem zmartwychwstać itd. Pomijając już szczegóły dotyczące jego poczęcia i przeniesienia się do nieba bez pomocy urządzeń latających.
|
|
 | 1 na 3 trickster (903 punktów) (zablokowany) | Ewangelie nie są ŻADNYM dowodem. To tylko dzieło literackie pisane przez wielu autorów na przestrzeni długiego okresu już PO rzekomym isnieniu Chrustusa. Można zatem przyjąć, iż służą "podbudowaniu" wcześniej przyjętej tezy. > >[...] gdybysmy w ten sposób podchodzili do każdej postacji historycznej to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do historii.> Nie. Zostałby skrócony wyłącznie o tę jedną. Inne postacie mityczne w podręcznikach historii nie występują. Chyba, że w podręcznikach do historii literatury.Jeżeli za kryterium wiarygodności posataci historycznej przyjmiemy to czy z jej życiem były związane jakieś zdarzneia magiczne to w pierwszej kolejnośći wywaliłbym większość faraonów, którzy powodowali pływy Nilu. W starożytnocci ludzie mysleli w inny sposób. Wszystkie zarazy czy klęski żywiołowe to były cuda. > Nie wiem czy jest ktoś, kto uważa, że Abraham jest postacią historyczną. Pewnie tak. Dla nauki jest postacią wyłącznie biblijną, zatem - literackim bohaterem.To tylko taki przykład ale skoro się upieracie, to po pierwsze musiał istnieć jakiś przywódca, który zgromadził pasterskie plemiona i stworzył z nich naród izraelski. Całkiem więc prawdopodobne że mógłbyć opisany przez Żydów Abraham. Poza tym nie wiem czy przeglądałeś kiedyś Stary Tesatamnet, ale spory kawałek jego zajmują księgi "historyczne" , gdzie żydzi opisywali swoich królów i zdarzenia (potwierdzone przez archeologie)np. Salomona, Dawida czy niewolę babilońską, nieco ich mitologizując. Być może Abraham też był troche podkolorowany, nie ma jedank powodów żeby podważąć wiarygodność Biblii. > O Sokratesie wiemy wprzwdzie niewiele (nie zostawił po sobie żadnej spuścizny w formie materialnej), ale autentycznność jego istnienia potwierdz wielu świadków (wiem, Chrystusa niby też), są też DOKUMENTY z jego procesu skazującego go na śmierć. Dokumentów z analogicznego procesu Jezusa nie ma.Taki pech, najwyraźniej Grecy lepeij zabezpieczali dokumenty, > Istnienie Mahometa też jest nieźle udokumentowane.Akurat, pewnie mahometanie sami go wymyślili, żeby zdoyć sobie wąłdze nad światem  > Ten wniosek wcale logicznym nie jest.> Po pierwsze: to, że nazywali się chrześcijanami znaczy tylko tyle, że wierzyli w bóstwo "jakiegoś Chrystusa", a to wcale nie znaczy, że taka osoba istniała realnie; mogli go sobie wymyślić lub "adoptować" z innej mitologii; mógł im też KTOŚ zasugerować lub wręcz narzucić wiarę w autentyczność tej postaci w imię własnych jakichś celów (i mam tu na myśli przede wszystkim Pawła z Tarsu).> Po drugie: to nie "wierni" knują spiski. Już raczej ci, którym ci wierni są potrzebni.> Interes jest aż nazbyt oczywisty - władza nad światem i profity z tego płynące.Tak tylko że ta władza nad światem została zdobyta bardzo późno, i nie sądże żęby któryś ze "spskowców" mógł w ogóle marzyć o takim sukcesie. > 1. Czy Jezus Chrystus to imię i nazwisko?To pytanie to chyba żart, ale jest to imię i przydomek. > 2. Czy religia chrześcijańska jestaż tak słaba, że potrzebuje "dowodów" na autentyczność swego duchowego przywódcy? (np. Grecy nie szukali dowodów na autentyczność swoich bóstw, a mitologia grecka wywarła nie mniejszy wpływ na naszą cywilizację).Grecy też próbowali uzasadniać racjonalność swojej religii, to właśnie w ich sceptytyzmie wobec mitologii, ma początek nowozytny racjonalizm.
|
|
 | 4 na 4 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > Ewangelie nie są ŻADNYM dowodem. To tylko dzieło literackie pisane przez wielu autorów na przestrzeni długiego okresu już PO rzekomym isnieniu Chrustusa.
Być może tak, być może nie. Ja bym był nieco ostrożniejszy przy wypowiadaniu tak radykalnych sądów. Z całą pewnością nie da się odtworzyć życiorysu ani treści nauczania tzw. "historycznego Jezusa". Nie można natomiast z całą pewnością wykluczyć, że w Galilei żył i działał żydowski nauczyciel imieniem Jezus (Jeszua albo Jeszu), który uchodził za cudotwórcę, zgromadził grupę uczniów i został stracony za czasów Poncjusza Piłata. Opinia całkowicie negująca jego historyczność jest obecnie mniejszościowa.
>>[...] gdybysmy w ten sposób podchodzili do każdej postacji historycznej to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do historii. > Nie. Zostałby skrócony wyłącznie o tę jedną. Inne postacie mityczne w podręcznikach historii nie występują.
Odnoszę wrażenie, że historyczność takich na poły legendarnych postaci jak Piast Kołodziej, Siemowit, Popiel, Lestko i Siemomysł - mimo nader skąpych informacji o ich życiu - nie jest dziś wykluczana. Sam fakt, że o danej postaci wiadomo bardzo niewiele (a to, co wiadomo, obrosło legendą), nie wystarcza do całkowitego odrzucenia jej historyczności.
> O Sokratesie wiemy wprzwdzie niewiele (nie zostawił po sobie żadnej spuścizny w formie materialnej), ale autentycznność jego istnienia potwierdz wielu świadków (wiem, Chrystusa niby też), są też DOKUMENTY z jego procesu skazującego go na śmierć.
Masz na myśli kilka dialogów Platona i "Obronę" Ksenofonta (który sam nie był przecież obecny na procesie)? Czy może dysponujesz jakimiś nieznanymi papiusami z ateńskiego archiwum sądowego?
> Mam dwa pytania: >1. Czy Jezus Chrystus to imię i nazwisko?
Nie. Chrystus, czyli "namaszczony, pomazaniec", to jego przydomek, nadany mu przez wyznawców. Jest to tłumaczenie hebr. Masziach lub aram. Meszicha (pomazaniec, mesjasz).
Pozdrawiam, Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon "Przecz każdy sądzi, gdy usłyszy słowa, że muszą też zawierać jakiś sens". (Faust)
|
|
|  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Trochę się dziwię, że to akurat Ty potraktowałeś tę wypowiedź w tak "poważny" sposób. To był tylko taki mały, swoisty "test" na autorze wątku. Tyle i tylko tyle. Serdecznie pozdrawiam. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 1 na 1 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > Trochę się dziwię, że to akurat Ty potraktowałeś tę wypowiedź w tak "poważny" sposób.Aaaaa, to przepraszam 
Pozdrawiam, Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon "Przecz każdy sądzi, gdy usłyszy słowa, że muszą też zawierać jakiś sens". (Faust)
|
|
| | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | :P 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >> Nie można natomiast z całą pewnością wykluczyć, że w Galilei żył i działał żydowski nauczyciel imieniem Jezus (Jeszua albo Jeszu), który uchodził za cudotwórcę, zgromadził grupę uczniów i został stracony za czasów Poncjusza Piłata. Opinia całkowicie negująca jego historyczność jest obecnie mniejszościowa.
Owszem - ale w ówczesnej Palestynie niemal na każdym rogu ulicy stało po pięciu nauczycieli-proroków-mesjaszy (niepotrzebne skreślić). Pewnie niejeden z nich miał na imię Jezus (Jeszua, Jehoszua etc.), bo było ono równie popularne, jak w dzisiejszej Polsce np. Wojciech czy Tomasz. Może być zatem i tak, że Jezus znany z ewangelii jest zlepkiem kilku różnych postaci. I bądź tu mądry, i rozmawiaj o "historycznym Jezusie". Którym?
>Odnoszę wrażenie, że historyczność takich na poły legendarnych postaci jak Piast Kołodziej, Siemowit, Popiel, Lestko i Siemomysł - mimo nader skąpych informacji o ich życiu - nie jest dziś wykluczana. Sam fakt, że o danej postaci wiadomo bardzo niewiele (a to, co wiadomo, obrosło legendą), nie wystarcza do całkowitego odrzucenia jej historyczności.
Pewnie, że nie wystarcza, bo żeby CAŁKOWICIE wykluczyć historyczność danej postaci potrzebny byłby wehikuł czasu. Ale ciężar udowodnienia, że dana postać w istocie jest historyczna spoczywa na tym, kto tak utrzymuje. Dopóki kto tego nie zrobi, można z całkowitym spokojem odsyłać postać między Ajaksy, Hektory i Czerwone Kapturki.
>Masz na myśli kilka dialogów Platona i "Obronę" Ksenofonta (który sam nie był przecież obecny na procesie)? Czy może dysponujesz jakimiś nieznanymi papiusami z ateńskiego archiwum sądowego?
Dobrym dowodem są choćby komedie Arystofanesa, który Sokratesa wyśmiewa. O ile na upartego można powątpiewać w świadectwo Platona, który miałby ewentualnie interes w tym, by Sokratesa wymyślić z niczego i potem idealizować ( to drugie zresztą robił ), to Arystofanes takiego interesu nie miał.
|
|
14 na 16 | placownik (17853 punktów) |
> Pomijając źródła historyczne, logicznie rzecz biorąc, niemożliwym jest żeby w tamtych czasach pierwsi chrześcijanie wymyślili sobie taką postać Czasy były wielce sprzyjające wymyślaniu. Żydzi wyglądali wówczas obiecanego Mesjasza jak kania dżdżu. > i uknuli skomplikowany spisek żeby przekonać cały świat do jego istnienia. Niczego nie trzeba było wtedy knuć. Chrześcijaństwo było początkowo judaistyczną sektą. Mogło się szerzyć i szerzyło wszędzie tam, gdzie istniały gminy żydowskie, a było ich w Cesarstwie sporo. Dzięki Pawłowi, który de facto je stworzył zrywając pępowinę łączącą je z judaizmem, zaczęło się rozszerzać również na środowiska od judaizmu odległe. Knucie zaczęło się później. Efekt tych knowań to na przykład tzw. Testimonium Flavianum Porównanie tego hasła w polskiej Wiki, zapaskudzonego przez apologetę amatora Jana Lewandowskiego, z podobnym hasłem z Wiki angielskojęzycznej, przekonuje, że knucie trwa do dzisiaj, a to z kolei wydaje się być dobrym powodem, aby w historyczność postaci Jezusa wątpić. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Niech zgadnę, kto dał Ci minusa - Oless?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
7 na 7 | DKnoto (982 punktów) | [ciach] > Pomijając źródła historyczne, logicznie rzecz biorąc, niemożliwym jest żeby w> tamtych czasach pierwsi chrześcijanie wymyślili sobie taką postać i uknuli skomplikowany spisek żeby przekonać cały> świat do jego istnienia.Poczytaj trochę o kultach cargo i postaci Johna Fruma  To jest najbliższa analogia do tego co mogło się stać dwa tysiące lat temu i co najważniejsze, w świetle znanych faktów jest to wersja bardzo prawdopodobna. Osobiście szczerze wątpię aby ta postać kiedykolwiek istniała w takiej formie jak przedstawiają to chrześcijanie.
|
|
5 na 5 | Smith (10069 punktów) | >Oczywiśćie nie ma zbyt wielu dowodów na to że faktycznie Jezus istniał (pomijająć ewangelie), jednak istnieją pewne bezstronne źródła historyczne. Co najmniej trzy groby to mało? >Oczywiscie można je podważyć ale gdybysmy w ten sposób podchodzili do każdej postacji historycznej to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do historii. Historię zawsze piszą zwycięzcy.
|
|
 | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
>Historię zawsze piszą zwycięzcy. >
Uważam, że ten cytat to kolejny dowód na antyislamski spisek, chociaż z drugiej strony to miłe, że przyznajesz nam zwycięstwo w przedbiegach. Masz u mnie za to plusa. No cóż, liberum conspiro to wrodzone prawo Polaków. Więc spiskujcie, póki możecie! Ale kiedyś tu wrócimy i zrobimy porządek! Nastanie nowy ład w Europie Wschodniej!
"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
|
|
|  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >>Historię zawsze piszą zwycięzcy. >Uważam, że ten cytat to kolejny dowód na antyislamski spisek, antysemicki, antygnostycki, antymitrański, antyhellenistyczny, antyastrologiczny, antyzaratustriański, antypitagorejski, antymatriarchalny i antypogański oraz antymasoński po części też. Więcej tak od czapy nie wymienię. >chociaż z drugiej strony to miłe, że przyznajesz nam zwycięstwo w przedbiegach. Masz u mnie za to plusa. To również bardzo miłe >No cóż, liberum conspiro to wrodzone prawo Polaków. Więc spiskujcie, póki możecie! Sprawdzałem moją genealogię i od kilku pokoleń w Polsce. Może to ta niepolska choć też słowiańska domieszka po przodkach? >Ale kiedyś tu wrócimy i zrobimy porządek! Nastanie nowy ład w Europie Wschodniej! We wschodniej też? > "Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy." Skałom trzeba stać i grozić, Obłokom deszcze przewozić, Błyskawicom grzmieć i ginąć, Mnie płynąć, płynąć i płynąć PS. zapomniałem o antyfeministycznym teraz wątek powinien się rozkręcić a jak dodam antyh.. to wolę nie dodawać
|
|
| |  | | lontri (16088 punktów) |
> We wschodniej też?W Rzymie, Paryżu, Londynie i Berlinie już mamy meczety. W Rzymie to taki wypasiony, że hej! Lepszy niż Licheń! Bo my w ogóle wszystko mamy [ostrzeżenie o zamierzonym błędzie dla J. W. P. Moderatora] LEPSIEJSZE!  Nie podskoczycie! 
"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
|
|
 | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Oczywiśćie nie ma zbyt wielu dowodów na to że faktycznie Jezus istniał (pomijająć ewangelie), jednak istnieją pewne bezstronne źródła historyczne.> Co najmniej trzy groby to mało?Że o kilkunastu napletkach panajezusowych, które Kościół zalecał czcić jeszcze sto lat temu, nie wspomnę?  > >Oczywiscie można je podważyć ale gdybysmy w ten sposób podchodzili do każdej postacji historycznej to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do historii.> Historię zawsze piszą zwycięzcy.Ot,co! Na szczęście, kiedy-niekiedy paru upierdliwcom udaje się przekaz zwycięzców podważyć.
|
|
|  | | Smith (10069 punktów) | >>Historię zawsze piszą zwycięzcy. >Ot,co! Na szczęście, kiedy-niekiedy paru upierdliwcom udaje się przekaz zwycięzców podważyć. Ale dlaczego to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do historii?
|
|
| |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >>Historię zawsze piszą zwycięzcy.> >Ot,co! Na szczęście, kiedy-niekiedy paru upierdliwcom udaje się przekaz zwycięzców podważyć.> Ale dlaczego to musielibyśmy skrócić o połowę podręczniki do historii?> A to już trickstera pytaj! Też nie rozumiem, co poeta miał miał na myśli
|
|
4 na 4 | Wojtek (3465 punktów) | Proszę pisać poprawnie po polsku. Będę kasował posty pisane z błędami bez ostrzeżenia.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
 | 3 na 3 | lontri (16088 punktów) |
A co to znaczy 'poprawnie po polsku'? Chodzi o program jakiejś konkretnej partii? Mogę się dostosować w indywidualnych granicach adaptacji, o ile nie będzie to stało w sprzeczności z moim islamskim światopoglądem. A jeśli post zostanie napisany z błędami, ale z ostrzeżeniem, to będzie kasowany czy nie? A propos, czy Wielce Szanowny Pan Moderator zezwala na błędny zapis Mahomet czy też jest purystą i bezwzględnie żąda jedynie poprawnej wersji Muhammad? A poza tym, to chodzi chyba o Smitha i to 'antychellenistyczne' przez [ch].  PS. Żadna z części z tej wypowiedzi nie może być traktowana jako wymierzona w W. Sz. P. Moderatora, pod groźbą oskarżenia o spisek antyislamski i rozmyślne działanie przeciw jedynemu Prorokowi Allaha.
"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
>A co to znaczy 'poprawnie po polsku'?
To znaczy tak jak Ty to robisz, a nie tak jak robi to trickster, do którego skierowana była uwaga Wojtka.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
4 na 4 | xarion (917 punktów) | > Kilkakrotnie zauważyłem, że niektórzy forumowicze, bynajmniej nie wszyscy, ortodoksyjnie negują istnienie Jezusa Chrystusa, duchowego założyciela religii chrześcijańskich Pomieszanie pojęć...albo mówimy o Jezusie z Nazaretu jako postaci realnej, istniejącej fizycznie...albo o Jezusie Chrystusie, synu bożym będącym wytworem Pawła z Tarsu...szlag mnie trafia na wrzucanie tego do jednego worka...  Co do autentyczności Jezusa (imię żydowskie, dość pospolite) z Nazaretu - postać wątpliwa, chociaż wykluczyć sie nie da...Jedyna praktycznie wzmianka źródłowa u J.Flawiusza /Wojna Żydowska/ mocno wątpliwa (fifty-fifty szans na implementację pod auspicjami "ojców kościoła", dostrzegających całkowity brak źródeł historycznych)...Cała reszta, to kalki z w.w... Jezus Chrystus zaś - jako odkupiciel, syn boży - pojawia się nagle w listach Pawła, będącego praktycznie twórca chrześcijaństwa....A związki tej mitycznej postaci z pierwowzorem są iluzoryczne...
"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
|
|
 | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
W świetle tego, co zostało powiedziane powyżej, to można w końcu obchodzić to Boże Narodzenie czy nie? A 'Lulajże Jezuniu' na indeks? Ja osobiście jestem do tego bardzo przywiązany. W końcu islam jest bardzo tolerancyjny. Ponadto biorąc pod uwagę pewne wersety z Koranu, to jednak Boże Narodzenie ma jakiś tam sens. Poza tym Prorok i Maria z Nazaretu znali podobno tego samego gościa Dżibrila (koleś znany również pod zupełnie i całkowicie błędnym, semicko-łacińskim imieniem Gabriela). W każdym razie dla mnie świat bez Bożego Narodzenia jest nie do przyjęcia! Jeśli Jezus nie istniał, to proszę jakoś udowodnić sens Bożego Narodzenia, mimo wszystko. Nie niszczcie mi życia, błagam! 
"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
|
|
|  | 2 na 2 | rudyment (3233 punktów) | > W każdym razie dla mnie świat bez Bożego Narodzenia jest nie do przyjęcia!> Jeśli Jezus nie istniał, to proszę jakoś udowodnić sens Bożego Narodzenia, mimo wszystko. Nie niszczcie mi życia, błagam!  > "Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."Nie załamowywuj się. Jak pewnie wiesz, długo nie umiano się zdecydować, kiedy obchodzić urodziny Jezusa. W końcu sprzęgnięto je z europejskim pogańskim świętem Godów i ulokowano w grudniu (stąd paradoks pastuszków wypasających trzody - też w grudniu  ) Nic tedy nie stoi na przeszkodzie świętowaniu czy to BN czy G. Zresztą w końcu i tak najważniejsze jest samo świętowanie - byle była chęć, to i okazja się znajdzie. Wszak w św. Mikołaja nikt już nie wierzy, ale prezenty pod choinką też się trafiają.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| |  | | lontri (16088 punktów) |
5:46 My posłaliśmy ich śladami Jezusa, syna Marii, potwierdzającego prawdziwość tego, co było przed Nim w Torze; i Jemu daliśmy Ewangelię, w której jest przewodnictwo i światło, będącej potwierdzeniem tego, co było przed nią, i jako przewodnictwo i napomnienie dla ludzi bogobojnych.
Koran nie kłamie!
"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
|
|
 | 1 na 1 | marcus (876 punktów) | > Co do autentyczności Jezusa (imię żydowskie, dość pospolite)Jezus i tego imienia wariacje, zarówno w czytaniu jak i zapisie (Hesus, Jesus, Joszus), są wciąż popularne w Ameryce południowej, a nawet jeden z ludzi o tym imieniu pozostaje w związku z popularną w ostatnich latach Madonną. czarnanowina.xn.pl www.niflheim.fora.pl
|
|
|  | | lontri (16088 punktów) |
W Quranie nosi miano 'Isa' i jest synem 'Marium'.
Skoro wymienia go Quran, to znaczy że Isa istniał. Quran jest słowem prawdy objawionej przez Boga, więc skoro w Quranie jest potwierdzone imię Isa, to musiał ktoś taki być i koniec!
"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
|
|
| |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
Co tak mało minusów za tę wypowiedź? Islamistów się boicie czy co? 
"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
|
|
| Kowalska (14008 punktów) | Cytat:Historyczność Jezusa z Nazaretu nie jest zazwyczaj kwestionowana przez współczesnych historyków i religioznawców, chociaż w ostatnich latach pojawiły się znowu takie głosy. Jednym ze zwolenników Jezusa jako postaci fikcyjnej jest profesor Alvar Ellegard, który w opublikowanej w roku 1999 książce pod tytułem Jesus - One Hundred Years Before Christ przedstawił ciekawą hipotezę, że Jezus był wzorowany na esseńskim przywódcy religijnym z początków I wieku p.n.e. A tu całość artykułu: www.sciaga(*)zy_nowy_testament_jest_dzielemCiekawe.
|
|
4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Kilkakrotnie zauważyłem, że niektórzy forumowicze, bynajmniej nie wszyscy, ortodoksyjnie negują> istnienie Jezusa Chrystusa, duchowego założyciela religii chrześcijańskich i przyznam się że takie> zacietrzewienie jest dla mnie trochę irytująca.Warto rozdzielić Jezusa ( ew. postać historyczną ) od Chrystusa ( samo to słowo jest tytułem religijnym ). Jakakolwiek jest prawda o Jezusie, należy ona do porządku weryfikowalnej ( teoretycznie przynajmniej ) historii. Chrystus należy w całości do mitu chrześcijańskiego. > Oczywiśćie nie ma zbyt wielu dowodów na to że faktycznie Jezus istniał (pomijająć ewangelie)Nie ma żadnych źródeł z epoki, nawet ewangelie są o kilkadziesiąt lat późniejsze od mniemanego Jezusa. Zresztą ewangelie trudno traktować jako dowód na cokolwiek. > jednak istnieją pewne bezstronne źródła historyczne.Na litość! Jakie? Tytuły poproszę. > W związku z tym zastanwiam się też czemu nikt nie zaprzecza istnieniu Abrahama, Sokratesa czy> Mahometa (o których też bardzo niewiele wiemy), a tylko Jezus budzi takie skrajne emocje.Sokrates i Mahomet są bez wątpienia postaciami historycznymi i wiemy o nich całkiem sporo. Abraham zaś jest równie mitologiczny jak, powiedzmy, Ikar czy Tezeusz. Nikt nie widzi powodu, by dowodzić istnienia Minotaura czy jego nieistnienia (pomijam już, że nieistnienia nie trzeba udowadniać ) - mityczność Abrahama to oczywistość, przeciw której mogliby występować jedynie najortodoksyjniejsi chasydzi, a takich jest mało. Zwłaszcza na tym forum  > Przypuszczam że takie poglądy mogą byc wynikiem jakiejś nabytej nienawiśći czy uprzedzenia do> chrześcijąństwa, a nie zdroworozsądkowego rozumowania. A o ile mi wiadomo ten portal ma walczyć z> uprzedzeniami i zakłamywaniem rzeczywistości.Nie mam tytułu, by wypowiadać się za innych forumowiczów i gdybać o ich uczuciach. Z codziennej obserwacji wiem, że wielu ludzi żywi do chrześcijaństwa nienawiść (zawsze nabytą, nikt się z nią nie rodzi, bo to nie śledziona ani kolor oczu). Ale stosunek emocjonalny jest obojętny dla ustalania faktów, czy kto proboszcza ( biskupa, papieża, Chrystusa ) kocha czy nienawidzi - źródeł historycznych od tego ani nie przybywa, ani nie ubywa. > logicznie rzecz borąc, niemożliwym jest żeby w tamtych czasach> pierwsi chrześcijanie wymyślili sobie taką postać i uknuli skomplikowany spisek żeby przekonać cały> świat do jego istnienia.Tu nie miejsce na pytanie o logikę, bo ta dotyczy zdań tylko, a raczej o psychologię. Psychologia dowodzi, że jest to możliwe. Ostatecznie ilość litetratury (filmu etc.) jaka w XX i XXI wieku powstała na temat kosmitów, tysiące razy przerasta ilość starożytnych tekstów o Chrystusie. Co powiedzą o tym przyszli historycy? Po pierwsze nie mieli w tym żadnego interesu (Przynajmniej w początkowych > fazach), a właściwie same problemy wynikajce z prześladowań.Oj, mieli, mieli! Rzuć okiem choćby do Dziejów Apostolskich. Mój ulubiony fragment to rozdział piąty, z pouczającym opisem kary bożej na Ananiasza i Safirę, za to, że nie wszystkie pieniądze oddali kościołowi.  Po drugie musieliby być baaaaaardzo > sprytni, mieć sporą wiedzę socjoloiczną i zoragnizowaną siatkę działaczy, a w tamtych czasach nawet> Rzymianom ciężko byłoby sobie pozwolić na taką zorganizowaną akcję (mimo że trzymali władzę i ni> emusieli dziąłać w podziemiu).Pierwsi chrześcijanie nie byli sprytni i przez prawie trzysta lat pętali się po marginesach jak dziś jacyś Świadkowie Jehowy czy scjentolodzy. Dopiero po nawróceniu Konstantyna i zaprzęgnięciu do ewangelizacji rzymskiego aparatu przemocy państwowej chrześcijaństwo ruszyło z kopyta. Szacuje się, że w momencie nawrócenia Konstantyna chrześcijanie stanowili zaledwie 5-10 % ludnośći imperium. a po trzecie, to przecież bez sensu, wystarczy spróbować wyobrazić > sobie takie coś, żeby zauważyć wszystkie absurdy  co ty nie powiesz?  > A poza tym, przecież zaprzeczenie istnieniu Chrystusa nie zmienia faktu że chrześcijaństwo przez> ostatnie dwa tysiące lat było (a w zasdzie wciaż jest) jedną z dominujących religii na świecie.Oczywiście, że nie. Z tezą,że chrześcijaństwo było i jest jedną z dominujących religii na świecie nikt się przecież nie spiera. Ale do problemu istnienia bądź nieistnienia historycznego Jezusa ma się to nijak. Pozdrowienia
|
|
| spray (5875 punktów) | A ja polecam to: www.thiering.com/pages/1/index.htmI to polecam bardzo mocno. "Jezus Mezczyzna" bylo wydane po polsku, ale teraz jest nieosiagalne. Barbara Thiering , takie haslo wrzucajcie w Google. Na Allegro, albo na e-Bay mozna spotkac nie tylko te jej ksiazke. edit: www.thiering.com/pages/1/index.htmsami poszukajcie wiecej, bo jest tego troche.
|
|
4 na 4 | Sledziu (1058 punktów) |
Postaram się wyrazić swój pogląd w sposób zwięzły, bo też temat wbrew pozorom nie wymaga bynajmniej słownego kwietyzmu.
Przede wszystkim, fundamentalna dla sporu o istnienie Chrystusa jest należąca do metodologii nauk historycznych definicja postaci mitycznej. Mianowicie, jest to taka postać, której bytność na tym padole potwierdzają jedynie podania ludowe oraz źródła późniejsze, niż domniemany czas jej życia. Na mocy tej definicji, za legendarnych uznajemy na przykład wszystkich książąt polańskich przed Mieszkiem I - Piasta Kołodzieja, Siemowita, Leszka i Ziemomysła. By zachować konsekwencję i naukową rzetelność, podobnie należałoby postąpić z Jezusem - jego istnienie nie zostało udokumentowane w źródłach jemu współczesnych, a jedynie w średniowiecznych kopiach części z nich.
Rzecz jasna, zacietrzewienie przeciwników hipotezy o historycznej realności Jezusa jest pewnym nadużyciem - nie ma wszak żadnych dobrych przesłanek, by ją z pełną mocą odrzucić, a najrozsądniejszą postawą jest chyba w tym wypadku agnostycyzm. Pamiętaj jednak, że przesada kryjąca się w ortodoksyjnej negacji legendy o Jezusie jest reakcją na inną przesadę - tę związaną z powszechnym przyjęciem za pewnik poglądu urągającego elementarnym zasadom metodologii historii. Proceder ów odbywa się w imię ideologicznej poprawności i nie dziw się, że niektórych krew zalewa, gdy widzą, jak wiele światłych umysłów go uprawia.
Pozdrawiam.
|
|
 | | spray (5875 punktów) | >(...). >Przede wszystkim, fundamentalna dla sporu o istnienie Chrystusa jest należąca do metodologii nauk historycznych definicja postaci mitycznej. (...) Wlasnie Barbara Thiering zajmuje sie m.in. tym problemem - czy Jezus byl postacia mityczna, a jesli rzeczywista, to jak nalezy czytac zwoje z Qmran i Biblie ( miedzy innymi).
|
|
 | 1 na 3 | TyDraniu (6569 punktów) |
>Rzecz jasna, zacietrzewienie przeciwników hipotezy o historycznej realności Jezusa jest pewnym nadużyciem - nie ma wszak żadnych dobrych przesłanek, by ją z pełną mocą odrzucić, a najrozsądniejszą postawą jest chyba w tym wypadku agnostycyzm.
Panie kolego, jeżeli ktoś mówi mi, że ktoś kiedyś urodził się z dziewicy (albo że wobec tego "faktu" należy być agnostykiem), to mam niejasne wrażenie, że robią mnie w konia.
Jeżeli ktoś mi mówi, że nie ma dobrych przesłanek, żeby odrzucić istnienie osoby, która została zabita i odżyła (jak Adonis lub Ozyrys), to wydaje mi się, że nabijają się ze mnie.
Jeżeli w listach Ignacego z Antiochii znajduję słowa, które później zostaną przypisane tej osobie...
Jeżeli Konstanty von Tischendorf pisze: "Księgami opisującymi życie Jezusa można wypełnić tysiące bibliotek gdyż wyobraźnia ludzka jest nieskończona, lecz te fałszywe bo nieoparte na jakimkolwiek fakcie historycznym opisy nie zaprzeczą faktowi że mitologiczny Jezus i jego legenda znajduje się wyłącznie w ewangelii pod tytułem Ewangelia Mateusza, i dodatkowo nie znajdziemy w nich żadnej postaci historycznej związanej z Jezusem w całej literaturze sfabrykowanej na jego temat."
Jeżeli w opracowaniu "Diegesis" Taylora z roku 1829 czytamy: "Nie znaleźliśmy nic, żadnej księgi, żadnego rękopisu, żadnej wzmianki na temat 'Jezusa z Nazaretu' i jego uczniów.
Wręcz przeciwnie znaleźliśmy niezliczone dowody że postać Jezusa Chrystusa jest zbudowana na życiu i historii Apolloniosa z Tyane którego istnienie nigdy nie zostało poddane w wątpliwości i któremu to Jezusowi dorzucono ustępy z życia wielu innych postaci a w szczególności bogów mitycznych, dla przykładu można podać Prometeusza który dał legendę ukrzyżowania, tak samo jak Krishna z tradycji Kristosite. Misterium Eleusis sugerowały scenę z 'Ostatniego posiłku', stare doktryny wierzycieli w boga 'Słońce' zostały zebrane i dołączone do legendy o Jezusie."
Jeżeli Ewangelie już na pierwszy rzut oka są pełne sprzeczności, błędów historycznych i geograficznych, to ja przepraszam, ale w temacie historyczności Jezusa nie mogę być agnostykiem - skłaniam się ku pewności, że taka osoba nigdy nie istniała.
|
|
|  | 2 na 2 | Sledziu (1058 punktów) |
>Panie kolego, jeżeli ktoś mówi mi, że ktoś kiedyś urodził się z dziewicy (albo że wobec tego "faktu" należy być agnostykiem), to mam niejasne wrażenie, że robią mnie w konia. >Jeżeli ktoś mi mówi, że nie ma dobrych przesłanek, żeby odrzucić istnienie osoby, która została zabita i odżyła (jak Adonis lub Ozyrys), to wydaje mi się, że nabijają się ze mnie.
No właśnie - trudno nie odrzucić tezy o istnieniu osoby,której wymienione przez Ciebie dokonania by się udały. Mówiąc o historyczności Jezusa-człowieka, za przedmiot dyskusji mamy jedynie istnienie myśliciela i kaznodziei o tym imieniu, żyjącego w sugerowanym przez tradycję okresie. Bynajmniej nie zajmujemy się jego ponad-naturalnymi wyczynami.
>Jeżeli w listach Ignacego z Antiochii znajduję słowa, które później zostaną przypisane tej osobie...
To, ani żaden z przytoczonych przez Ciebie w dalszej kolejności przykładów nie zaświadcza o nieistnieniu Jezusa, a jedynie o żywotności pewnych toposów, które ludzkość lubi przypisywać bohaterom uznanym za wzorce do naśladowania. Egzemplifikując: to że Sokrates podobnie jak Chrystus i Prometeusz poniósł śmierć za miłość i pracę dla ludzkości, nie oznacza w żadnym razie, iżby miał on być historycznym fabrykatem.
>Jeżeli Ewangelie już na pierwszy rzut oka są pełne sprzeczności, błędów historycznych i geograficznych, to ja przepraszam, ale w temacie historyczności Jezusa nie mogę być agnostykiem
Nie powoływałem się na świadectwo Ewangelii, więc ten argument nie powinien być skierowany do mnie.
>- skłaniam się ku pewności, że taka osoba nie istniała.
Problem w tym, że nie ma żadnych podstaw do takiej pewności.
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | barcicki: Cytat:Gdyby chodziło tylko o to czy J.Ch. naprawdę istniał... Cała afera rozbija się o to czy potrafił zamieniać wodę w wino, wskrzeszać umarłych, umrzeć, a potem zmartwychwstać itd. Pomijając już szczegóły dotyczące jego poczęcia i przeniesienia się do nieba bez pomocy urządzeń latających. Moim skromnym zdaniem jest to sama esencja tego tematu.
|
|
4 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | >Kilkakrotnie zauważyłem, że niektórzy forumowicze, bynajmniej nie wszyscy, ortodoksyjnie negują >istnienie Jezusa Chrystusa, duchowego założyciela religii chrześcijańskich i przyznam się że takie >zacietrzewienie jest dla mnie trochę irytująca.
Na pewno nie da się dowieść, że Jezus z Nazaretu istniał lub nie, no bo niby jak? Jednak racjonalne przesłanki przemawiają za jego istnieniem. Biorąc pod uwagę jak powstawały inne tzw. religie objawione czyli również np. islam, sikhizm czy zaratusztrianizm, czyli w wyniku działalności charyzmatycznego reformatora, najbardziej racjonalna jest hipoteza, że podobnie było w przypadku chrześcijaństwa. Raczej nikt nie kwestionuje istnienia Buddy czy Zaratusztry, chociaż konkretne dowody historyczne na istnienie tych postaci, wcale nie są oczywiste. Tezy o tworzeniu w I - II wieku naszej ery przez pierwszych chrześcijan opowieści o fikcyjnej postaci, wydają się irracjonalne. Opieranie doktryny religijnej na dość szokującej w tamtych czasach historii, wydaje się być bezsensowne. Co niby ktoś chciałby w ten sposób uzyskać. Gdyby chodziło o pozyskiwanie wyznawców, można było wymyślić postać o wiele bardziej atrakcyjną dla potencjalnych konwertytów.
|
|
1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >...niektórzy forumowicze, bynajmniej nie wszyscy, ortodoksyjnie negują istnienie Jezusa Chrystusa, duchowego założyciela religii chrześcijańskich i przyznam się że takie zacietrzewienie jest dla mnie trochę irytująca. Obawiam się, że zachodzi nieporozumienie: jeśli ktoś na podstawie rozumowania doszedł do wniosku , że - w naszym przypadku - Jezus ewangeliczny nie istniał i wprost to stwierdza, nie ma w tym żadnego zacietrzewienia, jest jedynie przekonanie o swojej racji. Zacietrzewienie wyraża dopiero ew. dodana uwaga np. w tym sensie, że jeśli ktoś nie zgadza się z tym sądem, jest głupi.
Stach M. G.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|