Co nie wyklucza faktu, że nie ma dowodu bez pierwotnie założonych hipotez. Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma sensu zastanawiać się nad prawie wszystkimi hipotezami w nauce (nie nad "każdą"), to jest najzwyczajniej leniwy. Co innego, kiedy dedukcja dla takiej hipotezy nie niesie za sobą jakiejkolwiek cechy racjonalnego myślenia... i tak na przykład moglibyśmy udowodnić, że ludzie z grupy skrytych parównkożerców mają wrodzony talent do komunikowania się z ludźmi eksplorującymi Uran na Plutonie, albo Pluton na Uranie, albo sadzącymi wiśnie na Jowiszu. Nie wiem, czy tu chodzi o bzdurę kreacjonizmu, czy o zaprzeczenie potrzeby kreatywności... która to potrzeba wynika z ludzkiej ambicji i po to człowiek wymyślił weryfikację dowodową, aby odsiać wszystko to, co jest błędne. Jeśli nie byłoby kreatywności i weryfikacji dowodowej, to zapewne nie istniałoby pojęcie samej nauki, bo każdy obiekt, który w niej istnieje wziął się nie tylko z ludzkiej zdolności do obserwacji, czy umiejętności zdobywania doświadczenia, ale i kreatywności.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
|