Racjonalista - Strona głównaDo treści
Strzelanie do ludzi a ateizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
31-01-2009 15:19Białostocki (2 punktów)Strzelanie do ludzi a ateizm
Ocena -6 na 10
Witam

Tak sobie ostatnio filozofowałem na temat strzelania do ludzi. Doszedłem do wniosku iż nie miałbym żadnych oporów jeśli chodzi o zabicie człowieka. Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać do dzieci jeśli tego wymagałby rozkaz. Aczkolwiek jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.

Mam więc do was takie pytanie jako że większość to zapewne Ateiści. Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a. I jednocześnie jak wg. Was zmieniałaby się sytuacja gdyby powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?

Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

R. Grochala (970 punktów)
Ja z kolei miałbym opory przed strzałem w człowieka. Świadomość, że każdy człowiek posiada tylko życie (i nic po nim będzie) oddziałuje na mnie jeszcze bardziej niż dawna (obecnie przeze mnie nie uznawana) chrześcijańska perspektywa pośmiertnej kary za zabicie. Nie mówiąc już o robieniu krzywdy dzieciom - tego w życiu bym nie zrobił (ot dziwactwo, im człowiek młodszy tym robienie krzywdy dla niegoż wydaje mi się paskudniejsze).


"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem, czy byłbym w stanie strzelać do ludzi.
Wierzącym strzelanie przychodzi łatwiej - statystycznie rzecz biorąc wierzący popełniają przestępstwa o wiele częściej niż ateiści.
Cytat:

jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.

Ah, czyli żołnierze-chrześcijanie nie grzeszą, gdy mordują innych? Pięknie to sobie wymyślili.

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
MichaQ (1056 punktów)
Odpowiem krótko: jestem pacifystą. Pamiętając o tym, resztę sobie dopowiedz.
Adam Gilniewski (399 punktów)
>Witam
>Tak sobie ostatnio filozofowałem na temat strzelania do ludzi. Doszedłem do wniosku iż nie miał bym
>żadnych oporów jeśli chodzi o zabicie człowieka. Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać
>do dzieci jeśli tego wymagał by rozkaz.

Gratuluję przemyśleń. Pytanie tylko, czy jest się czym chwalić?

>Aczkolwiek jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę
>odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.

Dlatego ludzie tacy jak Ty są dla mnie obrzydliwi.

>Mam więc do was takie pytanie jako że większość to zapewne Ateiści. Czy bylibyście skłonni do
>wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i
>chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a. I jednocześnie jak wg. Was zmieniała by się sytuacja
>gdyby powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?

Nie wydaje Ci się, że myślący człowiek przede wszystkim nie pcha się pod kule dla jakichś bzdur? Rozważania kwestii moralnych w tym przypadku powinieneś zacząć od tego, czy chciałbyś żeby ktoś okupował twój kraj i zabijał twoich sąsiadów? Widzę jednak, że jesteś już daleko poza takimi dylematami. Nie wątpię też, że pierwszy chwyciłbyś dziecko, żeby się zasłonić. Nie odpowiadaj, proszę.

>Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?
Czy byłbyś skłonny rozważyć przedstawienie swoich wizji specjaliście?


Be the change you want to see in the world.
Maszot (48 punktów)
>czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę
>odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.
>Mam więc do was takie pytanie jako że większość to zapewne Ateiści. Czy bylibyście skłonni do
>wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i

Panie Białostocki,
jest pan idiotą.
31-01-2009 17:33 
 Ocena 7 na 7
Michał Żelazny (1528 punktów)
>Panie Białostocki,
>jest pan idiotą.

Ja bym raczej powiedział, że zwyczajnym cwaniakiem, który uważa że jest silny. Idę o zakład, że gdybyś mu dał do ręki broń i kazał strzelić do człowieka, to prędzej by uciekł niż to zrobił. Zabić bez mrugnięcia okiem może tylko osoba, która zabija setny raz, albo osoba chora psychicznie. I jeszcze jedno: co innego strzelać do wroga w okopach, a co innego do nieuzbrojonego człowieka patrzącego Ci w oczy. Jeśli twierdzisz że mógłbyś strzelać do dzieci to coś Ci powiem: znam jednego człowieka do którego mógłbyś strzelić. Niejaki Białostocki. Świat stanie się bezpieczniejszy.
rudyment (3233 punktów)
Takie numery to nie mną, B... iałostocki!

nauka nie ulega hybris
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:

Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a. I jednocześnie jak wg. Was zmieniała by się sytuacja gdyby powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?
Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?

Tylko wtedy gdyby kazał mi to zrobić bogobojny chrześcijanin albo bóg. Bo wtedy to nie byłaby moja wina.

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
Piątkowski (5131 punktów)
Na wojnie nie ma dzieci, kobiet, starców...na wojnie są żołnierze... jeżeli dziecko jest w stanie przenieść granat, karabin i go obsłużyć nie widzę powodu dla którego nie miałby taki ktoś być zwalczany ... wina spada na tych którzy używają dzieci jako tarczę albo jako żołnierzy, a nie na tych którzy chcąc ocalić swoje życie muszą eliminować wroga nawet małoletniego...
Czy kula wystrzelona przez 12-latka rani mniej niż kula wystrzelona przez 30-latka?
Resztę sobie dopowiedzcie sami...
31-01-2009 20:56 
 Ocena 2 na 2
Maszot (48 punktów)
> wina spada na tych którzy używają dzieci jako tarczę albo jako żołnierzy, a nie na tych którzy chcąc ocalić swoje życie muszą eliminować wroga nawet małoletniego...

W obozach koncentracyjnych też tylko wykonywali rozkazy.
W pełni świadomie.
Świadomie, że hej!
31-01-2009 21:38 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
Tyle że ludzie w obozach nie byli zagrożeniem, nie mieli broni a ich stan zdrowia i kondycja fizyczna nie pozwalała na żadną walkę....
jak się nie mylę w Kambodży najokrutniejsi żołnierze to byli nastolatkowie...bezwzględni i oddani sprawie... to samo w III Rzeszy... myślę że dla ruskiej załogi T34 było bez różnicy kto do nich walił z pancerfausta..
keymak (3379 punktów)
Ostatnio coś tych trolli przybyło..
01-02-2009 16:19 
 Ocena 3 na 3
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Ostatnio coś tych trolli przybyło..
A z trollami się nie dyskutuje, tylko ignoruje, bo efekt jest taki, że troll rzuca jakiś bzdurny temat na zachętę, a ludzie się męczą próbując sensownie odpowiedzieć... Ech.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
02-02-2009 17:24 
 Ocena 5 na 5
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
> troll rzuca jakiś bzdurny temat na zachętę, a ludzie się męczą próbując sensownie odpowiedzieć... Ech.

Temat nie jest bzdurny, tylko może ma na celu pokazać mentalność 2 światopoglądów: z bogiem i bez niego.
Jeśli damy chrześcijaninowi broń jedną z opcji może być to, że gostek pomyśli sobie coś w stylu "muszę zabić tego człowieka, więc wyrzadze mu krzywdę, za co popełnię grzech. No, ale jak zabiję tą osobę pójdzie ona do nieba, gdzie i ja po śmierci mogę wytłumaczyć jej mój postępek. Walczę także w obronie ojczyzny, więc to wystarczający powód, by Bóg Ojciec mi wybaczył". Sytuacja czysto teoretyczna, ile ludzi tyle myśli :>

Autor tematu zapytał co na to ateista. Jako, że ateistę rozumiemy tutaj jako osobę nie wierzącą w boga i mającą głęboko tam, gdzie światło nie dochodzi te wszystkie magiczne rytuały sposób myślenia może być inny, "mam zabić człowieka, który ma tylko jedno życie i ma mu je marnuję. I mogę nie posłuchać rozkazu, najwyżej mnie wywalą, albo postawią przed sądem. Ale ja będę odpowiadać za śmierć tej osoby".

Mowię oczywiście o "rozstrzeliwaniu" bezbronnego człowieka, rozumiem, ze jak ktoś dostanie kulką w stopę w akcie samoobrony strzeli do kogoś innego. Wojna dla samej walki jest durna, ale jeśli nas zaatakują bronić się ma prawo każdy z nas
Nowak (136 punktów)
Ja nie byłabym w stanie zabić jakiegokolwiek człowieka, nawet jeśli ktoś by mi kazał i miałabym wybór odmówić takiego rozkazu. Myślę, że gdybym była jakimś ważnym dowódcą, zrobiłabym wszystko, byle uratować jak najwięcej osób od śmierci.
A tak poza tym, nie wiem, skąd wynika u Ciebie taka pewność, że byłbyś w stanie zabić człowieka i nie wiem, dlaczego mieszasz do tego kwestię ateizmu, moim zdaniem, nie ma to znaczenia, czy wierzymy w Boga, czy nie.
Pozdrawiam.

Głupstwo jest wielkie jak morze, wszystko w sobie pomieści.
01-02-2009 12:06 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Ja nie byłabym w stanie zabić jakiegokolwiek człowieka

   Każdy jest w stanie zabić człowieka, bo każdy może za pomocą narzędzia lub bez niego życia pozbawić. Może zrobić to pośrednio np. zlecając zabicie kogoś. Nie każdy jednak może chcieć zabić. To już kwestia szeroko rozumianych hamulców.

>gdybym była jakimś ważnym dowódcą, zrobiłabym wszystko, byle uratować jak najwięcej osób od śmierci.

   Po stronie wroga też? Jeśli tak, chroń nas Panie Boże od takich ważnych dowódców.
   
Nowak (136 punktów)
>   Każdy jest w stanie zabić człowieka, bo każdy może za pomocą narzędzia lub bez niego życia pozbawić. Może zrobić to pośrednio np. zlecając zabicie kogoś. Nie każdy jednak może chcieć zabić. To już kwestia szeroko rozumianych hamulców.
Miałam na myśli właśnie te hamulce, które powstrzymują nas przed popełnieniem tego typu zbrodni.
>   Po stronie wroga też? Jeśli tak, chroń nas Panie Boże od takich ważnych dowódców.
Nie napisałam, że byłabym dobrym dowódcą, ani też, że chcę nim zostać.
Pozdrawiam


Głupstwo jest wielkie jak morze, wszystko w sobie pomieści.
01-02-2009 15:39 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>...gdybym była jakimś ważnym dowódcą, zrobiłabym wszystko, byle uratować jak najwięcej osób od śmierci.

Historia zna już takich dowódców, którzy po odniesieniu zwycięstwa byli wychwalani przez swoich podwładnych, jednakże oni twierdzili, że są złymi generałami, ponieważ nie byli w stanie zapobiec wojnie.
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
Aczkolwiek jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym
czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę
odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.


To jeszcze zależy od tego dlaczego jesteś żołnierzem. Z własnej woli czy przemocą zostałeś wcielony i wysłany na front?

Cytat:

Mam więc do was takie pytanie jako że większość to zapewne Ateiści. Czy bylibyście skłonni do
wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i
chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a. I jednocześnie jak wg. Was zmieniałaby się sytuacja gdyby
powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?
Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?


Raczej nie ale "tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono".
Białostocki (2 punktów)
Uważałem a po części nadal uważam że słowo "racjonalista" ma Tutaj jakiś sens.
Ponieważ na innych forach ateiści okazywali się stricte analityczni - logiczni - racjonalni.

Poza paroma odpowiedziami w zasadzie większość odpowiedziała nie gorzej niż o. Rydzyk.
Spieszę oczywiście z RACJONALIZACJĄ moich założeń ale po tym co przeczytałem nie wiem czy słowo logika ma dla was jakiś sens.

Otóż któż jest winny pistolet czy ten co pociąga za spust? Albo kto jest winny ten co wydaje rozkaz na piśmie czy ten co naciska guzik do wystrzelenia rakiety? A któż jest winny bankructwa firmy pracownik co wykonywał polecenia szefa czy szef ktory wydawał polecenia ? Wyobrażacie sobie że szef obwinia pracownika za to że wykonał jego polecenia co doprowadziło do bankructwa ?
W momencie gdy ktoś podpisał zobowiązanie do służby staje się maszyną, NIE człowiekiem. Jednak w logicznej hierarchi Chrześcijanin zawsze powinien postawić prawo Boga ponad prawo człowieka.

W zasadzie moje pytania okazały się bez sensu , ponieważ spodziewałem się logicznego rozłożenia pytania i logicznej odpowiedzi. Natomiast Wy okazaliście się nie racjonalistami ale ludźmi emocjonalnymi! Zabicie człowieka wywołuje BARDZO NEGATYWNE emocje więc nie jesteście w stanie strzelić do człowieka - logiczne.

Ja jako RACJONALISTA w niewielkim stopniu podlegam emocjom. Zapewne więc nie bałbym się strzelić do dziecka z bronią. Jednak nie zrobiłbym tego przez prawo Chrystusowe.
31-01-2009 22:11 
 Ocena 2 na 2
Maszot (48 punktów)
>Otóż któż jest winny pistolet czy ten co pociąga za spust?

Tu Pan już sobie odpowiedział.

>Wyobrażacie sobie że szef obwinia pracownika za to że wykonał jego polecenia co doprowadziło do bankructwa ?

Pracodawca - arogant i despota

> W momencie gdy ktoś podpisał zobowiązanie do służby staje się maszyną, NIE człowiekiem. Jednak w logicznej hierarchi(i) Chrześcijanin zawsze powinien postawić prawo Boga ponad prawo człowieka.
>W zasadzie moje pytania okazały się bez sensu , ponieważ spodziewałem się logicznego rozłożenia pytania i logicznej odpowiedzi. Natomiast Wy okazaliście się nie racjonalistami ale ludźmi emocjonalnymi! Zabicie człowieka wywołuje BARDZO NEGATYWNE emocje więc nie jesteście w stanie strzelić do człowieka - logiczne.

Racjonalista też jest człowiekiem. (Okazały się bez sensu, okazały)
Nie chciałbym, żebyś zabił moją mamę lub mojego tatę.
Masz kogoś, za kogo oddałbyś życie?

>Ja jako RACJONALISTA w niewielkim stopniu podlegam emocjom. Zapewne więc nie bałbym się strzelić do dziecka z bronią. Jednak nie zrobiłbym tego przez prawo Chrystusowe.

Utrzymuję moje zdanie wobec pańskiej osoby.

Ludzie posiadają rozum i mogą decydować o własnym losie.
Sartre głosił: "Człowiek jest skazany na wolność" <3.
Michał Żelazny (1528 punktów)
Winny wszystkiemu jest brak przecinków. Zaprawdę powiadam Wam - brak przecinków przyczyną całego zła na świecie! W szczególności wojen.
31-01-2009 22:40 
 Ocena 2 na 2
rudyment (3233 punktów)
>Ja jako RACJONALISTA w niewielkim stopniu podlegam emocjom. Zapewne więc nie bałbym się strzelić do dziecka z bronią. Jednak nie zrobiłbym tego przez prawo Chrystusowe.
>

Emocjom podlegasz w takim samym stopniu, jak każdy inny człowiek. Możesz mieć co najwyżej ubogą sferę emocjonalna, ale to nie jest żaden racjonalizm. Hannibal Lecter to postać fikcyjna.

nauka nie ulega hybris
31-01-2009 22:40 
 Ocena 7 na 7
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>W momencie gdy ktoś podpisał zobowiązanie do służby staje się maszyną, NIE człowiekiem.

Więc podpis zwalnia cię z człowieczeństwa?
Sugeruję niczego nie podpisywać, tak dla dobra ogółu.

Odpowiadając na twoje pytanie - jako "dowódca w Iraku" strzelałbym bez skrupułów do wszystkiego co się rusza i zagraża interesom strony, dla której pracuję. Dlatego też nie jestem i nie zamierzam zostać "dowódcą w Iraku" - moja skuteczność byłaby w konflikcie z przyjętym przeze mnie systemem etycznym.

>(...) Doszedłem do wniosku iż nie miałbym żadnych oporów jeśli chodzi o zabicie człowieka. Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać do dzieci jeśli tego wymagałby rozkaz.

Jeżeli pisałeś serio, to mam nadzieję że nie urażę cię deklarując, iż do ciebie strzeliłbym jedynie z małymi oporami, wynikającymi z mojej głębokiej awersji do cel więziennych.
01-02-2009 00:52 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Poza paroma odpowiedziami w zasadzie większość odpowiedziała nie gorzej niż o. Rydzyk.

Hola hola:D

>Spieszę oczywiście z RACJONALIZACJĄ moich założeń ale po tym co przeczytałem nie wiem czy słowo logika ma dla was jakiś sens.

Dla mnie wręcz fundamentalny.

>Otóż któż jest winny pistolet czy ten co pociąga za spust?

Tylko na tyle Cię stać? Ok. Człowiek.

>Albo kto jest winny ten co wydaje rozkaz na piśmie czy ten co naciska guzik do wystrzelenia rakiety?

I jeden i drugi, ponieważ obaj mają możliwość zatrzymania działania, mającego na celu unicestwienie wielu niewinnych istnień.

> A któż jest winny bankructwa firmy pracownik co wykonywał polecenia szefa czy szef ktory wydawał polecenia ?

Szef. Kiedy będą mądrzejsze pytania?

>Wyobrażacie sobie że szef obwinia pracownika za to że wykonał jego polecenia co doprowadziło do bankructwa ?

Tak, mam dość rozwiniętą wyobraźnię.

> W momencie gdy ktoś podpisał zobowiązanie do służby staje się maszyną, NIE człowiekiem. Jednak w logicznej hierarchi Chrześcijanin zawsze powinien postawić prawo Boga ponad prawo człowieka.

"Prawo Boga"... Chcesz porozmawiać ile w tym prawie jest boga, a ile człowieka? Podpowiem Ci: TO WYMYŚLIŁ CZŁOWIEK, więc raczej powinniście zmienić nazwę na coś w stylu "Prawo Proboszcza", albo "Kodeks Parafialny".

>W zasadzie moje pytania okazały się bez sensu , ponieważ spodziewałem się logicznego rozłożenia pytania i logicznej odpowiedzi.

No to dostałeś. Mam nadzieję, że były logiczne aż do bólu

>Natomiast Wy okazaliście się nie racjonalistami ale ludźmi emocjonalnymi!

Hmm... Bycie Racjonalistą wyklucza emocjonalność? Hmm....

>Zabicie człowieka wywołuje BARDZO NEGATYWNE emocje więc nie jesteście w stanie strzelić do człowieka - logiczne.

Owszem. Powiem więcej: TY TEŻ NIE JESTEŚ W STANIE STRZELIĆ CZŁOWIEKOWI MIĘDZY OCZY. No, chyba że w plecy, ale nie sprecyzowałeś tego twierdzenia - logiczne.

>Ja jako RACJONALISTA w niewielkim stopniu podlegam emocjom. Zapewne więc nie bałbym się strzelić do dziecka z bronią. Jednak nie zrobiłbym tego przez prawo Chrystusowe.

A czy "Prawo Chrystusowe" mówi coś o całopaleniach, torturach i innych rozrywkach inkwizycyjnych??

Lecz się.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
01-02-2009 00:55 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)

> Zapewne więc nie bałbym się strzelić do dziecka z bronią. Jednak nie zrobiłbym tego przez prawo Chrystusowe.

Pamiętasz masakrę w Faludży?
Mógłbyś sobie do woli poużywać, tam nie było ludzi, nazwano ich szatanem.Prawo chrystusowe nie zabrania walki z szatanem.

Oto wróg ujawnił swoją twarz. To Szatan. Szatan przebywa właśnie w Faludży, i dlatego idziemy tam, by go zniszczyć.
płk Gary Brandl z US Marine Corps
01-02-2009 15:46 
 Ocena 5 na 5
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Jednak w logicznej hierarchi Chrześcijanin zawsze powinien postawić prawo Boga ponad prawo człowieka.

Tu, gdzie mieszkam, byli kiedyś w okolicy tacy chrześcijanie. Do armii pruskiej wcielano ich na siłę, jednakże oni uważali, że nie mają prawa strzelać nawet do wroga. Zostali wystrzelani jak kaczki - przez innych chrześcijan. Przecież też jesteś chrześcijaninem, czy Ty też byś postąpił tak jak oni?
01-02-2009 17:39 
 Ocena 4 na 4
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
Ja jako RACJONALISTA w niewielkim stopniu podlegam emocjom. Zapewne więc nie bałbym się strzelić do dziecka z bronią. Jednak nie zrobiłbym tego przez prawo Chrystusowe.


No tak, bo to przecież prawo Chrystusowe właśnie powinno być drogowskazem wszystkich racjonalistów.
01-02-2009 18:23 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Ponieważ na innych forach ateiści okazywali się stricte analityczni - logiczni - racjonalni.
Chwała im za to.

>Poza paroma odpowiedziami w zasadzie większość odpowiedziała nie gorzej niż o. Rydzyk.
Ojciec Dyrektor musi tak mówić. Racjonaliści - mogą.

>Spieszę oczywiście z RACJONALIZACJĄ moich założeń ale po tym co przeczytałem nie wiem czy słowo logika ma dla was jakiś sens.
A cóż to - następny nauczyciel?

>Otóż któż jest winny pistolet czy ten co pociąga za spust? Albo kto jest winny ten co wydaje rozkaz na piśmie czy ten co naciska guzik do wystrzelenia rakiety? A któż jest winny bankructwa firmy pracownik co wykonywał polecenia szefa czy szef ktory wydawał polecenia ?
Sądzę, że odpowiedzi są oczywiste dla każdego. Pytania banalne.

> W momencie gdy ktoś podpisał zobowiązanie do służby staje się maszyną, NIE człowiekiem. Jednak w logicznej hierarchi Chrześcijanin zawsze powinien postawić prawo Boga ponad prawo człowieka.
Zgadzam się.

>W zasadzie moje pytania okazały się bez sensu , ponieważ spodziewałem się logicznego rozłożenia pytania i logicznej odpowiedzi.
Sądzę, że wzięto Cię za kolejnego trolla. Niektórzy robią tu tzw. wrzutki i na tym kończy się ich aktywność na forum. A racjonaliści produkują się i produkują...

>Natomiast Wy okazaliście się nie racjonalistami ale ludźmi emocjonalnymi!
Według mnie jedno nie wyklucza drugiego.

>Zabicie człowieka wywołuje BARDZO NEGATYWNE emocje więc nie jesteście w stanie strzelić do człowieka - logiczne.
Uogólniasz.

>Ja jako RACJONALISTA w niewielkim stopniu podlegam emocjom.
Ja, jako racjonalista podlegam emocjom, jak każdy inny człowiek.

>Zapewne więc nie bałbym się strzelić do dziecka z bronią. Jednak nie zrobiłbym tego przez prawo Chrystusowe.
Czy to oznacza, że dałbyś się zastrzelić temu dziecku?
Przepraszam, czy jesteś Świadkiem Jehowy?

Pozdrawiam - Zbyszek

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
31-01-2009 23:54
 Ocena 12 na 12
plodzien (7378 punktów)
> Tak sobie ostatnio filozofowałem na temat strzelania do ludzi. Doszedłem do wniosku iż nie miałbym >
> żadnych oporów jeśli chodzi o zabicie człowieka. Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać >
> do dzieci jeśli tego wymagałby rozkaz. >

Tak sobie myślę, drogi kolego
Byś dla ludzkości coś zrobił dobrego.
Więc na początek strzel se w łeb z łuku!
Dlaczego z łuku? Nie będzie huku.
Pabloss (4221 punktów)
Człowieku chyba za dużo oglądasz TV, gdyż takie idiotyzmy wymyslasz, że aż głowa boli. Co do strzelania do ludzi to właśnie katolicy-chrześcijanie zabijają niewinne istoty, gdyż amerykanie i większość europejczyków to właśnie katolicy lub przedstawiciele innych nurtów chrześcijańskich. Odpowiadając więc na twoje pytanie nikt tak nie wsadza ołów w brzuchy i głowy cywili jak własnie ludzie mieniący się sługami boga tak katolickiego jak i np; islamskiego. Wszyscy są siebie warci i za nic mają dar postaci - życia.
Nie myśl więc tak dużo na ten temat, bo gdy zrozumiesz na podstawie śledzenia historii i teraźniejszości, że należysz do wyznania wybitnie krwiożerczego i nie znającego litości to sam będziesz chciał dać sobie kulkę w łeb.
justaride (42 punktów)
Kwestia zabicia kogoś, moim zdaniem, nie powinna tu podlegać dyskusji. Zawitałem na racjonalista.pl dopiero dwa dni temu, ale już zauważyłem, że są tu zgromadzone osoby, które jednak CHCĄ coś zmienić w tym kraju, czy nawet świecie, a użycie broni, wojny i przemoc taką zmianą nie jest. Realistyczną zmianą jest pozbycie się broni, wydanie pieniędzy wkładanych na jej produkcję w naukę, żywienie ludzi itp a co za tym idzie tworzenie lepszego jutra. czy nie o to tu chodzi?
02-02-2009 17:58 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Kwestia zabicia kogoś, moim zdaniem, nie powinna tu podlegać dyskusji. Zawitałem na racjonalista.pl dopiero dwa dni temu, ale już zauważyłem, że są tu zgromadzone osoby, które jednak CHCĄ coś zmienić w tym kraju, czy nawet świecie, a użycie broni, wojny i przemoc taką zmianą nie jest. Realistyczną zmianą jest pozbycie się broni, wydanie pieniędzy wkładanych na jej produkcję w naukę, żywienie ludzi itp a co za tym idzie tworzenie lepszego jutra. czy nie o to tu chodzi?
>
Ale jest też fakt bardzo istotny, choć niezauważalny: wojny napędzają postęp technologiczny. Czasem dzięki pieniądzom wyłożonym przez armie budowane są nowe urządzenia, a potem, już po wojnie, wciągane są "do cywila". Internet. Kto zakładał przy jego tworzeniu, że będzie służył rozrywce i wymianie poglądów? Był on potrzebny armii do komunikacji, tak, by zniszczenie jednego miejsca "bazy" nie zakłócało komunakacji w sieci...
03-02-2009 10:54 
 Ocena 3 na 3
justaride (42 punktów)
Ale jest też fakt bardzo istotny, choć niezauważalny: wojny napędzają postęp technologiczny.

Masz rację, tylko za jaką cenę? Poza tym możliwe, że takie same technologie (lub lepsze) mogłyby być tworzone przez odpowiednio zaopatrzone i mocno dotowane laboratoria (w zamian za fabryki broni). Biorąc na ten przykład przez Ciebie wspomniany Internet, potrzeba ludzi do komunikowania się na duże dystanse jest ogromna, (a jak sam wspomniałeś w armii został początkowo użyty właśnie w tym celu) więc prędzej czy później coś na kształt internetu najprawdopodobniej byłoby stworzone, przy zachowaniu ładu, bez awanturowania się i zabijania.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Masz rację, tylko za jaką cenę?
No właśnie. Prędzej, czy później ktoś wymyśliłby coś takiego jak internet, ale moim zdaniem najlepiej by było, gdyby ktoś wyłożył kasę na wprowadzenie sposobów zapobiegających wojnie... Tylko ,czy to możliwe? Zawsze są jakieś konflikty, no ale co innego kłótnia, a co innego bombardowanie przeciwnika w środku nocy...
04-02-2009 23:10 
 Ocena 1 na 1
justaride (42 punktów)
Niestety, rzeczywistość jest taka, że ludzie, którzy mogą wyłożyć jakąś kasę, wykładają ją na wojnę, ponieważ jest to 'świetna' inwestycja. Raczej nie jest prawdopodobne, że znajcie się jakiś 'bogacz' który zainteresowałby się tą kwestią. Nawet jeśli wyszedłby z taką inicjatywą byłby stłamszony przez resztę 'magnatów', którym wojna od lat się opłaca. Weźmy na ten przykład USA, które bogaciło się (i bogaci) na wojnach, a głównie na zbrojeniu obydwu stron, a myślę, że nie jest to jedyne państwo, które tak postępuje.
Ważne jest to, że zdajemy sobie sprawę z tego problemu, ale nic w tej gestii zrobić się nie da. Zawsze znajdzie się ktoś kto ruszy z wojną i ktoś kto będzie ją finansował (jak zwykle dla własnego profitu, po trupach ... )
bezniku (1690 punktów)
>Witam
>Tak sobie ostatnio filozofowałem na temat strzelania do ludzi.<

Za dużo wolnego czasu ?

,,Doszedłem do wniosku iż nie miałbym żadnych oporów jeśli chodzi o zabicie człowieka''

Tzn idziesz sobie ulicą, wyciągasz broń i ot tak bez powodu zabijasz kogoś tylko dlatego że doszedłeś do wniosku że nie miałbyś żadnych oporów ?

,,Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać do dzieci jeśli tego wymagałby rozkaz.''

Żołnierze walczący w Iraku czy Afganistanie niejednokrotnie muszą sie spotykać z takim dylematem ,,my albo oni''. Nigdy nie wiadomo czy dzieciak siedzący w koncie pokoju ma w torbie jakieś śmieci czy 2 kilo materiałów wybuchowych i do tej pory przeżyło tylko dlatego by wysadzić sie w powietrze zabijając jak najwięcej heretyków...

,,Aczkolwiek jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz...''

Bogobojny pokorny Chrześcijanin jedzie na wojnę z ludzmi którzy nie mają najmniejszych oporów przed wysadzeniem siebie w powietrze.
Poza tym z ta odpowiedzialnością to trochę naginasz: chyba do tej pory toczy sie proces żołnierzy którzy ostrzelali Nangar Khel (nie wiem czy dobrze napisałem) a nie ich osoby która wydała ten rozkaz. Z resztą ten kto wydaje rozkaz zawsze znajdzie usprawiedliwienie dla swojego czynu (tak jak duchowni zawsze znajdą pretekst do wyłudzenia kasy) ale to żołnierz który patrzy na innego człowieka celując do niego z broni i po chwili go zabijając do końca życia będzie musiał walczyć sam ze sobą żeby nie zwariować bo to on pociągnoł za spust.

,,Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a.''

Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyda rozkazu strzelania do ludźi tylko dlatego że są ludźmi.

,, I jednocześnie jak wg. Was zmieniałaby się sytuacja gdyby powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?''

Nie strzelamy do dzieci pozwalamy sie pozabijać. Niestety ale w tej nierównej walce nie ma kompromisów tylko prosty rachunek - Ty albo oni. Dzieciak jeśli nie zginie teraz zginie jutro albo za dwa dni bo ludzie którzy go wykorzystali za pierwzym razem nie bedą mieli żadnych zachamowań przed

,,Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?''

Zrzucenie bomb na Hiroszime i Nagasaki zakończyło wojnę z Japonią. Gdyby jej nie użyto woja nprzeciagała by sie w długie miesiace (jesli nie lata)i kosztowała o wiele wiecej istnień ludzkich niż zbombardowanie ich.
01-02-2009 13:38
 Ocena 10 na 10
jimmy_88gno (1653 punktów)
To jest właśnie ta wasza pseudomoralność nazywana moralnością i zalecana ogółowi: strzelałbyś, gdyby ktoś ci wydał rozkaz, bo wtedy za zabójstwo "winny" byłby dowódca, natomiast ty miałbyś spokojne sumienie. Twój miłosierny bóg pozwala ci na zabijanie, ależ czyni cię to moralnym.

Epikur:

"Bóg chce zapobiec złu, lecz nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, lecz nie chce? Zatem nie jest miłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego więc nazywać go Bogiem?"
lotrek (14275 punktów)

>Tak sobie ostatnio filozofowałem na temat strzelania do ludzi.

Czy Ty na pewno masz "równo pod sufitem"? Z takim filozofowaniem powinieneś udać się do psychiatry a wizytę załatwić sobie po za kolejką.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Maszot (48 punktów)
A teraz zastanówmy się "co autor miał na myśli".

Skieruję rozmowę na inny tor.

Jest się pod ostrzałem, no i są te dzieci.

Żołnierze są wyszkoleni do uczestniczenia w takich sytuacjach.

I mimo wszystko, powinno się powstrzymywać od zabijania knapów.

I nie piszemy o dzieciach, które zabijały, lecz o tych, które zostały wystawiane na środek strzelaniny.

Wolność polega na tym, aby śmiało rozpatrywać każdą sytuację w jaką wpakuje nas życie i brać na siebie wszelką wynikłą stąd odpowiedzialność.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Aczkolwiek jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.

Gdy powstawało chrześcijaństwo, to do nich też mógł się przyłączyć żołnierz - pod jednym warunkiem, najpierw musiał opuścić armię. Ta religia jak widać bardzo daleko odeszła od swojego pierwowzoru.
stilgar (7322 punktów)

>chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a. I jednocześnie jak wg. Was zmieniałaby się sytuacja gdyby
>powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?
>Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?

To jest jak negocjacje z terrorystami.

Jeśli ktoś użyje dzieci jako tarcz, a druga strona przestanie strzelac, zaczną to robić coraz częściej, bo bedzie to skuteczne.

Tak samo jest we wszystkich sytuacjach, gdzie terrorysci biorą zakładników - jesli się im pójdzie na rękę, zaczną to robić częściej. Patrz: piraci w Somalii.

Co do broni atomowej - jeśli nie byłoby innego wyjścia...
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Tak sobie ostatnio filozofowałem na temat strzelania do ludzi. Doszedłem do wniosku iż nie miałbym żadnych oporów jeśli chodzi o zabicie człowieka.
W samoobronie, np. gdyby ktoś włamał się do mojego domu - jak najbardziej. Gdyby ktoś pastwił się nad moją żoną lub dzieckiem, zadawał im cierpienie - jak najbardziej. I starałbym się być jak najbardziej skuteczny. Pistolet, nóż, pałka a nie gołe pięści. Nie wiem, czy miałbym czas na myślenie. Nie wiem, czy miałbym skrupuły i wyrzuty sumienia.

>Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać do dzieci jeśli tego wymagałby rozkaz.
Gdyby muzułmanie zaatakowali Polskę i chcieli zaprowadzić tu siłą islam - kto wie, czy nie strzeliłbym do dziecka obładowanego materiałem wybuchowym, zbliżającego się do mnie. Bez rozkazu.

>Aczkolwiek jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.
Ty ponosisz odpowiedzialność. Bóg Ciebie rozliczy z Twojej postawy.

>Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a.
Skoro zdecydowałem się przyjąć takie obowiązki...
Oczywiście, tak.

>I jednocześnie jak wg. Was zmieniałaby się sytuacja gdyby powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?
Nadrzędną zasadą jest tu chronienie własnego życia.

>Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?
To zależy od okoliczności - podaj konkretną sytuację.

Generalnie uważam, że każdy człowiek jest zdolny do takich czynów. Cała historia gatunku ludzkiego o tym świadczy, nawet czasy nam współczesne. I nie ma co udawać - fakty o tym świadczą.
Jesteśmy przecież myślącymi zwierzętami. Przychodzi krytyczny moment, kiedy rozum oddaje pierwszeństwo instynktowi. To jest naturalne i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Daję plusa za interesujący wątek.


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Białostocki (2 punktów)
Myślę że to mniej więcej wyczerpuje moje pytania na ten temat. Dzięki za odpowiedzi.

"Generalnie uważam, że każdy człowiek jest zdolny do takich czynów. Cała historia gatunku ludzkiego o tym świadczy, nawet czasy nam współczesne. I nie ma co udawać - fakty o tym świadczą.
Jesteśmy przecież myślącymi zwierzętami. Przychodzi krytyczny moment, kiedy rozum oddaje pierwszeństwo instynktowi. To jest naturalne i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni."

Zdecydowanie jest to dobre podsumowanie moich pytań.

Dalej co najwyżej można by dyskutować na temat odpowiedzialności.

">Albo kto jest winny ten co wydaje rozkaz na piśmie czy ten co naciska guzik do wystrzelenia rakiety?

I jeden i drugi, ponieważ obaj mają możliwość zatrzymania działania, mającego na celu unicestwienie wielu niewinnych istnień."

W takim razie przypuśćmy że gdzieś daleko w bardzo biednym kraju x, pan nazwijmy go Zdzisław posiada firmę która zatrudnia dwóch pracowników. Pan Zdzisław rozkazuje na piśmie zwolnić jednemu pracownikowi drugiego i powiedzmy uprzątnąć jego miejsce pracy tj. zlikwidować. I jakieś banalne zakończenie : zwolniony pracownik ginie z braku dostępu do leków i chleba naszego powszedniego.

Kto jest winny śmierci ? Czy ten pracownik powinien przeciwstawić się szefowi firmy ? Ale wtedy zostanie złamana zasada własności ? W takim razie kto jest zdolny do tego by decydować kiedy pracownik powinien się buntować a kiedy nie ? Czy ten pracownik ma prawo do Zbuntowania się przeciwko decyzji szefa ? Jakim prawem powinnien sie kierować i kto ustala że to właśnie to prawo jest poprawne ? Teolog a może losowo wybrany racjonalista racjonalista ? A co jeśli firma zbankrutuje i z braku leków i pieczywa zginą przez ten fakt wszystkie 3 osoby ?(może ich być i 100)
01-02-2009 18:49 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>W takim razie przypuśćmy że gdzieś daleko w bardzo biednym kraju x, pan nazwijmy go Zdzisław posiada firmę która zatrudnia dwóch pracowników. Pan Zdzisław rozkazuje na piśmie zwolnić jednemu pracownikowi drugiego i powiedzmy uprzątnąć jego miejsce pracy tj. zlikwidować. I jakieś banalne zakończenie : zwolniony pracownik ginie z braku dostępu do leków i chleba naszego powszedniego.
>Kto jest winny śmierci ? Czy ten pracownik powinien przeciwstawić się szefowi firmy ? Ale wtedy zostanie złamana zasada własności ? W takim razie kto jest zdolny do tego by decydować kiedy pracownik powinien się buntować a kiedy nie ? Czy ten pracownik ma prawo do Zbuntowania się przeciwko decyzji szefa ? Jakim prawem powinnien sie kierować i kto ustala że to właśnie to prawo jest poprawne ? Teolog a może losowo wybrany racjonalista racjonalista ? A co jeśli firma zbankrutuje i z braku leków i pieczywa zginą przez ten fakt wszystkie 3 osoby ?(może ich być i 100)

A czemu pan Zdzisław miałby utrzymywać pracownika na swój koszt? Skoro go zwalnia, oznacza, że ten pracownik przynosi mu straty.

Równie dobrze, możnaby zapytać, czemu pan Zdzisław nie zatrudni wszystkich chorych i głodnych, ratując im w ten sposób życie...

Jeśli pracownik, który ma zwolnić innego by się zbuntował, to powinen odejść albo wylecieć z roboty.

Każdy odpowiada za własne życie. Niestety, nie ma tak dobrze i nie każdy może mieć wszystko. A takie analizowanie jest totalnie bezcelowe. Jeśli terrorysta zasłania się dzieckiem, to on je zabija, a nie żołnierz który do niego strzela. Jeśli oficer, który ma odpalić rakietę atomową zwleka z wykonaniem rozkazu, prawdopodobnie wydaje wyrok śmierci na miasta w swoim kraju, które zostaną trafione rakietami wroga.

A jeśli ktoś bardziej ceni życie ludzi po drugiej stronie globu niż życie własne i swojej rodziny/znajomych to albo jest idiotą albo hipokrytą ( bo bezczelnie kłamie )...
Tekla (44 punktów)
>Witam
>Tak sobie ostatnio filozofowałem na temat strzelania do ludzi. Doszedłem do wniosku iż nie miałbym
>żadnych oporów jeśli chodzi o zabicie człowieka. Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać
>do dzieci jeśli tego wymagałby rozkaz. Aczkolwiek jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym
>czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę
>odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.
>Mam więc do was takie pytanie jako że większość to zapewne Ateiści. Czy bylibyście skłonni do
>wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i
>chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a. I jednocześnie jak wg. Was zmieniałaby się sytuacja gdyby
>powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?
>Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?
>
Mam tylko pytanie: a zjadłbyś upolowane dziecko czy tez miałbyś kłopoty?
01-02-2009 21:49 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Mam tylko pytanie: a zjadłbyś upolowane dziecko czy tez miałbyś kłopoty?
I ja mam pytanie.
Zjadłabyś własne dziecko, gdyby zmarło i dzięki czemu miałabyś szansę na przeżycie?
Nawet, jeżeli odpowiesz, że nie - nie uwierzę. Opisane fakty przeczą temu.
Będziesz usiłowała utrzymać się przy życiu za wszelką cenę - nawet uprawiając kanibalizm.
Dziecko uratuje Twoje życie - czyż to nie jest piękne?

Pozdrawiam - Zbyszek

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
04-02-2009 11:31 
 Ocena 2 na 2
Tekla (44 punktów)
>>Mam tylko pytanie: a zjadłbyś upolowane dziecko czy tez miałbyś kłopoty?
>I ja mam pytanie.
>Zjadłabyś własne dziecko, gdyby zmarło i dzięki czemu miałabyś szansę na przeżycie?
>Nawet, jeżeli odpowiesz, że nie - nie uwierzę. Opisane fakty przeczą temu.
>Będziesz usiłowała utrzymać się przy życiu za wszelką cenę - nawet uprawiając kanibalizm.
>Dziecko uratuje Twoje życie - czyż to nie jest piękne?
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
Przewartościowanie wszelkich wartości

> - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
> aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
JA bym zjadła....byłe tam tylko w nim włosa ie było , bo jestem obrzydliwa!
04-02-2009 15:24 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>JA bym zjadła....byłe tam tylko w nim włosa ie było , bo jestem obrzydliwa!
Chyba raczej brzydząca się, bo "obrzydliwa" w tym kontekście brzmi lekko dziwnie ;P
01-02-2009 21:58 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)
>>Witam
>>Tak sobie ostatnio filozofowałem na temat strzelania do ludzi. Doszedłem do wniosku...

Na twoim miejscu trzymałbym się z dala od "filozofowania". Poszukaj sobie bezpieczniejszego zajęcia.Twoje filozofowanie to brzytwa w ręku małpy.
Ja osobiście prędzej własną pięścią ze wstydu bym się zabił, niż publicznie miałbym przyznać się do podobnego "filozofowania".
stilgar (7322 punktów)

>Mam tylko pytanie: a zjadłbyś upolowane dziecko czy tez miałbyś kłopoty?
>

A słyszałaś o Wielkim Głodzie na Ukrainie, kiedy ludzie zjadali własne dzieci?
04-02-2009 01:10 
 Ocena 2 na 2
Sadek (57 punktów)
Nie za bardzo rozumiem co ma ateizm/teizm do zabijania ludzi. Co człowiek to pogląd przecież, pacyfistą może być zarówno katolik jak i ateista. Skłonności psychopatyczne, okrucieństwo mogą wykazywać obie grupy (zakładając, że ateiści to jakaś grupa). Reasumując myślę, że strzelanie do ludzi ma niewiele wspólnego z wiarą lub jej brakiem, mogę jedynie wyrazić tu swoją opinię, ale czy o to autorowi tematu chodziło?
Jako ateista nie zastrzeliłbym człowieka (zakładając, że umiałbym strzelać), ponieważ generalnie gówno obchodzą mnie rozkazy i nie jestem patriotą. Jeśli już miałbym coś rozpatrywać w tym temacie to to, jakie sankcje groziłyby za niewykonanie rozkazu. Z tym, że, tak na prawdę nie da się stwierdzić jednoznacznie czy jest się w stanie pozbawić kogoś życia nie będąc w takiej sytuacji, myślę, że przeżycia z nią związane dopiero pokazałyby jak człowiek by się zachował.
Dziwny temat, pozdrawiam autora
stilgar (7322 punktów)
A czemu twój post jest odpowiedzią na mój? Nie zauważyłem związku...
Sadek (57 punktów)
>A czemu twój post jest odpowiedzią na mój? Nie zauważyłem związku...

Nie jest, jest już późno, pomyliłem się, mój błąd, przepraszam.
DawidKarolkievitz (984 punktów)

>Mam więc do was takie pytanie jako że większość to zapewne Ateiści. Czy bylibyście skłonni do
>wydania rozkazu strzelania do ludzi np. gdybyście byli dowódcami jednostki ochrony w Iraku i
>chronilibyście jakiegoś powiedzmy v.i.p'a. I jednocześnie jak wg. Was zmieniałaby się sytuacja gdyby
>powiedzmy Irakijczycy użyli żywych tarcz z dzieci?
>Czy bylibyście skłonni do wydania rozkazu użycia bomby nuklearnej ?

Nie możesz doszukiwać się racjonalnych przykładów postępowania w czasie trwania wojny ponieważ samo wywołanie wojny jest nieracjonalne. Jako racjonalista powinieneś rozważyć sensowność wojny, jej racjonalność (zapytać o jej powody- co już powinno wskazać jej nieracjonalność). Natomiast Ty brniesz w nielogicznych rozważaniach nie pytając kompletnie o powyższe. I nikt z racjonalistów nie strzeli sobie w stopę mówiąc, że zabijanie jest złe, ponieważ wnioski takie wynikają z racjonalnych przesłanek.
Jeśli założenia są błędne, wnioski także będą błędne.

A już kompletnie pozbawione sensu jest wywołać wojnę
( rzekomo wbrew swojej wierze ), a następnie dać się zabić wbiegając pod lufę jakiegoś ustrojstwa (rzekomo zgodnie z wiarą)...

"...wiesz co robię, puszczam Cię przodem
byś śladów stóp mych nie widział..."
Moja Adrenalina "Radio Żywych"
Stoger (146 punktów)
" Doszedłem do wniosku iż nie miałbym
>żadnych oporów jeśli chodzi o zabicie człowieka. Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać
>do dzieci jeśli tego wymagałby rozkaz."

Bogobojny obywatelu!

Wyobraźcie sobie żołnierzu że w czasie wojny USA z Wietnamcami podczas pierwszego starcia , duża część młodych żołnierzy amerykańskich (God Bless America !!) którym wydano rozkaz atakowania wrogów, delikatnie mówiąc nie wykonała go. Podczas składania broni, już po walce okazało się, że niektórzy nie wystrzelili ani jednego naboju! Inni natomiast jeśli już to zrobili, to starali się nie nie trafiać w ludzi! Dlaczego? Strach. A czy Ty znasz też swoją reakcję w sytuacji maksymalnego stresu?

Więc jeśli będziesz miał okazję być na wojnie (bóg mi świadkiem że Ci tego nie życzę) to popatrz na ludzi i dojdź do wniosku czy mógłbyś bez zmrużenia oka ich zabić.

Gdzieś pisali, że wśród psychologów panuje zgoda co do tego, że wielkie rządy despotów reżimowców i innych gnid biorą się stąd, że "normalni" ludzie ślepo wykonują rozkazy i bez żadnych refleksji nad swoimi działaniami podporządkowują się niczym psy po szkoleniu swojemu Panu.

A na zakończenie mojego wywodu, tekst p. Maleńczuka z "Niech żyje wojna"

"Gdy spod ciężkich tanków robocza tryska krew, w salonach hut i banków radosny słychać śpiew: Niech żyje wojna [...] pieniążki sypią się. [...] Za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe."

- Maciej Maleńczuk
Niech żyje wojna (Koledzy)
Wieczny (200 punktów)
>Ba, mógłbym nawet bez najmniejszych oporów strzelać
>do dzieci jeśli tego wymagałby rozkaz. Aczkolwiek jako Bogobojny pokorny Chrześcijanin nie mógłbym
>czegoś takiego zrobić no chyba że w wypadku gdybym był żołnierzem , wtedy nie ja ponoszę
>odpowiedzialność a ten kto wydał rozkaz.

Przyjacielu odstaw te prochy albo zmień lekarza, bo Cię robi w konia.
Najlepiej jednak zrobisz jak wrócisz do tego szpitala, z którego udało Ci się uciec.
Białostocki (2 punktów)
Co do strzelania do ludzi myślę że rozwiązanie już jest i zawsze w jakimś stopniu będzie uzależnione od emocji i sytuacji. Ja pytałem raczej dlatego że sam emocjom nie bardzo podlegam , i tu przy czymś podobnym do emocji trzyma mnie wiara. Zastanawiało raczej mnie czy ateista postąpił by racjonalnie czy np. kierował by się jakimiś dogmatami etycznymi. Z Waszych odpowiedzi wynika jednak że oddzielenie emocji od postępowania jest prawie nie możliwe. Jednak w skrajnych wypadkach postąpilibyście racjonalnie (dla większego dobra).

Co do odpowiedzialności.
W sumie jeśli chodzi o odpowiedzialność to są dwie możliwości. Jeśli nikt nie weźmie do ręki dajmy na to broni nie będzie wojny. Z drugiej strony czy to w ogóle jest możliwe. A druga opcja taka jak napisałem w poprzedniej notce.
Maszot (48 punktów)
>Co do strzelania do ludzi myślę że rozwiązanie już jest i zawsze w jakimś stopniu będzie uzależnione od emocji i sytuacji. Ja pytałem raczej dlatego że sam emocjom nie bardzo podlegam , i tu przy czymś podobnym do emocji trzyma mnie wiara.

"Ja jako RACJONALISTA w niewielkim stopniu podlegam emocjom. Zapewne więc nie bałbym się strzelić do dziecka z bronią. Jednak nie zrobiłbym tego przez prawo Chrystusowe." - twoja wypowiedź.
<omp>

>Zastanawiało raczej mnie czy ateista postąpił by racjonalnie czy np. kierował by się jakimiś dogmatami etycznymi. Z Waszych odpowiedzi wynika jednak że oddzielenie emocji od postępowania jest prawie nie możliwe. Jednak w skrajnych wypadkach postąpilibyście racjonalnie (dla większego dobra).

Żołnierze są szkoleni, żeby nie poddawać się emocjom, ale zarówno żeby zmniejszyć liczbę strat w cywilach.

Mocno mi się wydaje, meister, że niedobór myśli zastępujesz nadmiarem słów.
www.youtub(*)?v=rOoLmNkNw60&feature=related
Przypominasz mi kolesia z tego filmiku.

Wolność polega na tym, aby śmiało rozpatrywać każdą sytuację w jaką wpakuje nas życie i brać na siebie wszelką wynikłą stąd odpowiedzialność.
04-02-2009 16:59 
 Ocena 3 na 3
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Zastanawiało raczej mnie czy ateista postąpił by racjonalnie czy np. kierował by się jakimiś dogmatami etycznymi.

Wszystko zależy od człowieka, światopogląd czy wiara "wyskakują przez okno" w ekstremalnych sytuacjach. Racjonalista powinien natomiast starać się zmieniać świat - zaczynając od siebie w taki sposób, aby nie dopuścić do ekstremalnych sytuacji na świecie.

>Jeśli nikt nie weźmie do ręki dajmy na to broni nie będzie wojny. Z drugiej strony czy to w ogóle jest możliwe.

Odpowiedzi trzeba poszukać w naturze ludzkiej - to wiara w nieuniknioność kary za zbrodnie, a nie religia tak naprawdę powstrzymują ludzi od drogi na skróty w dbaniu o własne interesy. Wiara zamiast powstrzymywać od zbrodni lubi ją rozgrzeszać.
Ergo wiara jest słabiutkim hamulcem dla zła . Ale chyba nie to chciałeś udowodnić?

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
jimmy_88gno (1653 punktów)
>>Ergo wiara jest słabiutkim hamulcem dla zła

Wiara to bezpośrednia, najprzedniejsza przyczyna czynów niegodziwych.
05-02-2009 15:07 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Wiara to bezpośrednia, najprzedniejsza przyczyna czynów niegodziwych.

Najkrwawsze wojny zdarzają się na pograniczu kultur wyznaczonych przez religie. Bóg zawsze w założeniach jest miłością, ale jego wysoko postawieni słudzy mają 5 przykazanie za nic jeśli przyjdzie do bezpardonowej walki o "rząd dusz". Ma to swój głęboki sens ewolucyjny - skoro chrześcijaństwu do spółki z islamem udało się opanować większą część świata.

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365