>Życie to śmiertelna choroba, niestety. >A ja wolę palić petka (choć rzucam), wódeczkę zagryźć korniszonkiem, popaplać przez komórkę i kawkę na kaca wypić. A jutro i tak może mnie tramwaj przejechać. Albo spadnie na mnie bomba, czy coś. No i coś w tym jest. Papieroska co prawda nie rozumiem, bo ani to smaczne, a już na pewno śmierdzące, ale reszta jak najbardziej. A taki śledzik w occie, to zły? Ogólnie nie wpadam w paranoje żywieniowe. Kiedyś zapytano mnie, jak sobie z tym radzę, bo w sumie jako biolog lepiej wiem, co może jak szkodzić. Odpowiedziałam, że w zasadzie kiedy dojdzie się do sytuacji, że wszystko może zaszkodzić, to pozostaje albo śmierć głodowa, albo odpuścić sobie całkiem. Wybrałam drugą opcję, więc zarówno golonka, jak i cukier, kawa, czekolada, banany (z końcówkami) i cała reszta są w moim menu.
|