 |
Nowe pomysły na bezpieczeństwo na drogach. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-01-2013 21:54 | Adrian Trybek (339 punktów) | Nowe pomysły na bezpieczeństwo na drogach.
6 na 6 | Dzisiaj minister transportu Pan S.Nowak przedstawił Narodowy Program Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Dumna, dostojna nazwa.
Projekt zakłada: * podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym (np. jedziemy sobie 80 km na godzine o 3 w nocy wokół zabudowy przemysłowej, gdzie ustawiono znak 40 km/h wiec ograniczenie nocne do 60 nie obowiązuje) - odebranie prawa jazdy, * 160 kolejnych fotoradarów, * kolejne radiowozy z wideorejestratorami.
Zastanawiam się czy czasem nie jest to dramatyczna próba łatania budżetu w którym kolejna ministeriala tuza Pan V. Rostowski, zgubił 16 mld złotych (rekord Pana J. Bauca wreszcie pobity!)
W ramach ratowania budżetu na drogach ja zaproponowałbym odpłatne kontrole drogowe. Zatrzymuje nas policjant i wręcza odpowiedni kwitek (7 dni do zapłaty). Ktoś ma inne pomysły jak utrzymać rząd i kler w czasach kryzysu?
Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >policjant i wręcza odpowiedni kwitek (7 dni do zapłaty). Ktoś ma inne pomysły jak utrzymać rząd i >kler w czasach kryzysu?
Ograniczenie prędkości do 1km/h i konfiskata całego mienia za naruszenie. Będzie bardziej bezpiecznie, niż planuje minister. Gdyby ktoś protestował, to tłumaczymy że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Mało kto się z tym nie zgodzi.
|
|
 | 4 na 4 | DEMONICON (4893 punktów) |
> Ograniczenie prędkości do 1km/h i konfiskata całego mienia za naruszenie. Będzie bardziej bezpiecznie, niż planuje minister. Gdyby ktoś protestował, to tłumaczymy że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Mało kto się z tym nie zgodzi.Czyli jako środek transportu pozostaje tylko gigantyczny GMO-ślimak. Pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 | Marcin Łoziński (385 punktów) | > >Ograniczenie prędkości do 1km/h i konfiskata całego mienia za naruszenie. Będzie bardziej bezpiecznie, niż planuje minister. Gdyby ktoś protestował, to tłumaczymy że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Mało kto się z tym nie zgodzi.To ja proponuję coś takiego: Podatek od przestrzegania prawa - Każdy, kto posiada prawo jazdy i ma zarejestrowany pojazd, ma obowiązek wyrobić roczną "normę" złapania mandatów o łącznej wartości, dajmy na to, 500zł. Obywatel, który decyduje się na nienaruszanie przepisów drogowych,zostaje zobowiązany do zapłacenia odpowiednio wysokiego podatku (przykładowo, zależnego od modelu samochodu). No bo przecież od wszystkiego podatek można wprowadzić, prawda?  Jak tak sobie myślę, to może lepiej jak ktoś mojego posta usunie, bo jeszcze jakiś (p)oseł to przeczyta i natchniony (duchem świętym, a jakże!) postanowi wprowadzić to w życie.
|
|
 | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Ograniczenie prędkości do 1km/h Wprowadzenie abonamentu za posiadanie auta. A jeśli kto ma wiele aut, to niech płaci wielokrotność.
[Przy okazji wychodzi ułomność abonamentu RTV, który można podrasować proporcjonalnie do ilości odbiorników lub przynajmniej ich wartości. Z jeszcze innej beczki - ostatnio pojawiają się pomysły opłat za śmieci, polegające na jakimś ryczałcie. Nie, wcale niezwiązanym z ilością śmieci ale np. z powierzchnią mieszkania lub ilością zameldowanych osób - nieważne czy segregują śmieci, śmiecą mało albo np. przebywają za granicą. Ech.. uroki "mądrości" rządzących..]
|
|
|  | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | >Z jeszcze innej beczki - ostatnio pojawiają się pomysły opłat za śmieci, polegające na jakimś ryczałcie. Nie, wcale niezwiązanym z ilością śmieci ale np. z powierzchnią mieszkania lub ilością zameldowanych osób - nieważne czy segregują śmieci, śmiecą mało albo np. przebywają za granicą. Całkiem niezły pomysł, bo teraz opłaca się wywozić śmieci do lasu.
|
|
| |  | | setarkos (10757 punktów) | >Całkiem niezły pomysł, bo teraz opłaca się wywozić śmieci do lasu. Może warto zlikwidować liczniki zużycia prądu, biorąc za argument opłacalność jego kradzieży?
|
|
| | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >>Całkiem niezły pomysł, bo teraz opłaca się wywozić śmieci do lasu. >Może warto zlikwidować liczniki zużycia prądu, biorąc za argument opłacalność jego kradzieży? Nie rozumiem Cię. Czy jesteś za rozliczaniem kosztów wywozu śmieci od osoby czy przeciw?
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Czy jesteś za rozliczaniem kosztów wywozu śmieci od osoby
Nie. Jestem za rozliczaniem faktycznie wyrzucanych śmieci.
[U siebie np. płacę za 2 pojemniki 110 l. miesięcznie, przy czym makulaturę, plastiki i puszki po piwie odbierają nieodpłatnie osobno.]
|
|
| | | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >[U siebie np. płacę za 2 pojemniki 110 l. miesięcznie, przy czym makulaturę, plastiki i puszki po piwie odbierają nieodpłatnie osobno.] Ale ktoś inny chce zaoszczędzić, płaci za jeden pojemnik a drugi wywala do lasu. Jak będzie się płaciło od osoby wywożenie do lasu straci sens. Pewnie, że najlepiej by było płacić za faktycznie wyrzucane śmieci, ale do tego wszyscy by musieli być uczciwi.
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | >Z jeszcze innej beczki - ostatnio pojawiają się pomysły opłat za śmieci, polegające na jakimś ryczałcie. Nie, wcale niezwiązanym z ilością śmieci ale np. z powierzchnią mieszkania lub ilością zameldowanych osób
Odkąd pamiętam, płacę za wywóz śmieci na tej podstawie.
|
|
 | | mayolina (2278 punktów) | mandat zostanie obniżony za przedłożeniem kartki ze spowiedzi oraz zaświadczenie o obyciu pokuty lub pielgrzymki
|
|
7 na 7 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Na pierwszy rzut oka wydaje się, że stoi za tym przede wszystkim głupota, ale być może faktycznie jest to cyniczny sposób na wyduszanie nowych opłat. W każdym razie polska polityka bezpieczeństwa na drogach jest równie idiotyczna jak i reszta polityki bezpieczeństwa dotycząca reagowania na przestępczość: więcej i ostrzej karać. Zamiast budować drogi, budujemy więzienia i systemy kontroli.
|
|
 | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | >Na pierwszy rzut oka wydaje się, że stoi za tym przede wszystkim głupota, ale być może faktycznie jest to cyniczny sposób na wyduszanie nowych opłat. W każdym razie polska polityka bezpieczeństwa na drogach jest równie idiotyczna jak i reszta polityki bezpieczeństwa dotycząca reagowania na przestępczość: więcej i ostrzej karać. Zamiast budować drogi, budujemy więzienia i systemy kontroli.
No tak, ale wybudowanie takiej sieci jak w Niemczech póki co przekracza możliwości Polski....a żyć trzeba. Innej możliwości jak zagnębienie bandy idiotów szalejących po drogach nie widzę. Wg mnie powinno być jeszcze ostrzej nawet jeśli miałbym jechać czterdzieści w nocy przez las.
|
|
|  | 5 na 5 | Adrian Trybek (339 punktów) | Panie Farmer wyraził Pan absurd, który coraz bardziej zaczyna definiować nasze życie w Polsce. W celu, jak Pan to określił "zagnębienia bandy idiotów szalejących po drogach", wszyscy obywatele muszą ucierpieć. Jest to kłamstwo w które coraz bardziej jesteśmy skłonni uwierzyć. Walka z ciulami na drogach jest prosta: jedziesz 140, gdzie powinieneś jechać 80, wysoki mandat, a zrobisz to drugi raz: recydywa i zabranie prawa jazdy. Jest to proste i logiczne, nie wymaga zaprzęgnięcia sprzętu technicznego w postaci kosztownych setek fotoradarów czy środków prawnych, które uderzą i tak w zwykłego kierowce, od którego rzeczywiście bedzie (w niektórych miejscach w Polsce) wymagać się jazdy 40 km/h w nocy, w lesie.
|
|
| |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >Panie Farmer wyraził Pan absurd, który coraz bardziej zaczyna definiować nasze życie w Polsce. W celu, jak Pan to określił "zagnębienia bandy idiotów szalejących po drogach", wszyscy obywatele muszą ucierpieć. Jest to kłamstwo w które coraz bardziej jesteśmy skłonni uwierzyć.
A ja nie. Kiedy jadę samochodem chcę mieć pewność że ten z przeciwka mnie nie zabije i ja jego też. Masz coś przeciw temu? Gdyby ofiarami wypadków byli sami sprawcy to nic by mi do tego. Ale ja jestem uczestnikiem ruchu i dlaczego mam się bać. Bo ktoś przy 140 straci panowanie nad pojazdem i uderzy we mnie. Napisałeś że wszyscy ucierpią. O tak wszyscy. Bo ludzi którzy jeżdżą przepisowo to chyba na egzaminie można spotkać.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Adrian Trybek (339 punktów) | Z tym, że Ty mówisz o patologicznym marginesie, dużym, ale marginesie. Zauważ, że jeśli jedziesz samochodem i spostrzegasz wyprzedzający Cię z prędkością 140+ pojazd, całą podróż widzisz przez pryzmat jednego, dwóch czy kilku wariatów podczas, gdy na tej samej trasie są setki kierowców prowadzących przepisowo w znaczeniu bezpiecznie. Właśnie ten patologiczny margines powinien być przez policję zwalczany najsurowiej, przez odbieranie prawa jazdy za ponowne, podobne wykroczenie. Jeśli uważasz, że sto kolejnych fotoradarów, czy odbieranie prawa jazdy za prędkość 80 km/h, bo jakiś urzędnik postawił znak 40 przy cmentarzu w polu, zapewni Ci bezpieczeństwo to bardzo się mylisz. To są tylko półśrodki, a najgorsze jest to, że pieniądze, które płacą kierowcy i tak nie znajdą się na drogach w postaci remontów, reorganizacji mylnie postawionych znaków drogowych, czy choćby kampanii promującej bezpieczną, kulturalną jazdę.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | >Z tym, że Ty mówisz o patologicznym marginesie, dużym, ale marginesie. Zauważ, że jeśli jedziesz samochodem i spostrzegasz wyprzedzający Cię z prędkością 140+ pojazd, całą podróż widzisz przez pryzmat jednego, dwóch czy kilku wariatów podczas, gdy na tej samej trasie są setki kierowców prowadzących przepisowo w znaczeniu bezpiecznie.
Widzę to przez pryzmat chyba 17 lat za kółkiem i przejechaniu w między czasie przez kilkanaście państw w europie za kierownicą tzw. TIRA. Znam realia kierowcy osobówki i kierowców ciężarówek. I widziałem mnóstwo wypadków.
Ludzie mają samochody o różnej sprawności technicznej, prowadzą je z różnymi umiejętnościami po drogach o różnej nawierzchni. Zdekoncentrowani, często zmęczeni lub po alkoholu. To że jakoś dojeżdżamy do celu to jest mniej więcej tak jak z łapaniem pijanych kierowców. Co święta ich łapią ale ilu się uda dojechać tego nie wie nikt.
Kiedyś ktoś powiedział: w dniu w którym uznasz że już jesteś mistrzem kierownicy to zacznij się bać. Tego się zawsze trzymałem i trzymam jadąc samochodem.
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | >No tak, ale wybudowanie takiej sieci jak w Niemczech póki co przekracza możliwości Polski....a żyć trzeba. Innej możliwości jak zagnębienie bandy idiotów szalejących po drogach nie widzę.
Ja widzę. Z jednej strony poluzować wszystkim czyli ustalić takie dopuszczalne prędkości, żeby gdziekolwiek dało się dojechać w zgodzie z przepisami bez konieczności golenia się po drodze a z drugiej strony, z pełną surowością karać tych, którzy do tych rozsądnych ograniczeń się nie dostosują. Póki co, sprawa wygląda tak, że praktycznie wszyscy kierowcy zwyczajowo łamią ograniczenia prędkości, bo każdemu już to weszło w krew, bo inaczej się nie da. W tej sytuacji mandat za nadmierną prędkość jawi mi się jako zwykły haracz a nie kara za łamanie prawa.
>Wg mnie powinno być jeszcze ostrzej nawet jeśli miałbym jechać czterdzieści w nocy przez las.
Jeśli się boisz, to możesz nawet iść dwa przez las. Zwierząt bać się nie musisz, bo chyba wszystkie w nocy na drodze stoją. Nikomu nie polecam nocą pędzić w lesie czy przy polach.
|
|
 | 4 na 4 | Scorp (5381 punktów) | >polska polityka bezpieczeństwa na drogach jest równie idiotyczna jak i reszta polityki bezpieczeństwa dotycząca reagowania na przestępczość: więcej i ostrzej karać.
Podobno za granicą, np w Szwecji (nie byłem) polityka wobec przestępstw drogowych jest jeszcze bardziej represyjna i mandaty wyższe. Czy to znaczy, że jest jeszcze bardziej idiotycznie?
W Niemczech (byłem) Polacy jeżdżą z reguły ostrożniej i bardziej szanują przepisy. Zgadnij dlaczego? Dlatego że drogi lepsze? Z szacunku dla mieszkańców? A może po prostu z obawy przed mandatem?
>Na pierwszy rzut oka wydaje się...
Pierwszy rzut oka na rząd, a drugi na agresywny i chamski styl jazdy Polaków po swoim kraju. Na moim osiedlu panuje zwyczaj niewłączania kierunkowskazów przy skręcie w prawo. W lewo czasami. Nieraz uskakiwałem przed skręcającym samochodem albo takim, co na odcinku stu metrów jechał sto zamiast czterdzieści. -
|
|
|  | 7 na 7 | Maciej Sajecki (8 punktów) | >>polska polityka bezpieczeństwa na drogach jest równie idiotyczna jak i reszta polityki bezpieczeństwa dotycząca reagowania na przestępczość: więcej i ostrzej karać. >Podobno za granicą, np w Szwecji (nie byłem) polityka wobec przestępstw drogowych jest jeszcze bardziej represyjna i mandaty wyższe. Czy to znaczy, że jest jeszcze bardziej idiotycznie?
Akurat mam okazję jeździć po Szwecji dość regularnie. Tak, mandaty są wysokie, chociaż trzeba pamiętać że poziom zarobków tam jest zdecydowanie wyższy. Za to człowiek nie ma wrażenia, że państwo i jego przedstawiciele chcą go wykorzystać seksualnie od tylca. Dlaczego ? Oto kilka powodów: - sieć dróg jest tak rozbudowana, że w ciągu 10 min jestem w stanie z centrum miasta wielkości Płocka dotrzeć do drogi szybkiego ruchu, a w ciągu 20 minut do dowolnego miejsca w mieście i w najbliższych okolicach (np. centrum handlowe). NIE OPŁACA SIĘ po prostu śpieszyć, bo zysk czasowy jest marginalny. Człowiek nie ma też okazji do wkurzenia z powodu marnowania czasu więc ludzie jeżdżą spokojniej, co nie znaczy że wolno. - ograniczenia prędkości są sensowne, gdzie tylko można są podniesione do 70, na drogach szybkiego ruchu minimum 100, poza miastem 120 i nikt się nie czepia jak jedziesz 140. - ograniczenia stoją tam gdzie powinny i obowiązują z reguły na krótkich odcinkach, np na drodze jednopasmowej gdzie normalna prędkość wynosi 90 ograniczenie do 70 stoi 150 m przed skrzyżowaniem i jest odwołane zaraz za nim. Przy szkołach jest 30 i też obowiązuje tylko na długości szkoły. - policja jest MAŁO WIDOCZNA. Nie wprowadza niepotrzebnej nerwowości, interweniuje wtedy gdy trzeba i zjawia się wtedy szybko. Żadnego chowania się po krzakach. Zdarza się że obserwator stoi na wiadukcie nad autostradą i przekazuje polecenie zatrzymania patrolowi czekającemu przy wjeździe. NIE WIDZIAŁEM ANI JEDNEGO polowania w stylu polskich nieoznakowanych radiowozów, chociaż takie się zdarzają, jadą wtedy po prostu zgodnie z przepisami i czekają na dżygita który leci co najmniej + 30. - policja (lub upoważniona firma prywatna!) reaguje na każde złamanie przepisów dotyczących parkowania. Nie do pomyślenia jest sytuacja jaką obserwuję dzień w dzień naprzeciwko pobliskiej komendy policji w Warszawie, gdzie samochody parkują NA SKRZYŻOWANIU i ograniczają widoczność. - nie do pomyślenia jest sytuacja, że samochody wjeżdżają na skrzyżowanie nie mając możliwości zjazdu z niego i nie zatrzymują się by przepuścić pieszych.
>W Niemczech (byłem) Polacy jeżdżą z reguły ostrożniej i bardziej szanują przepisy. Zgadnij dlaczego?
Prawdopodobnie jak wyżej. Trzeba też pamiętać o tym, że za granicą zazwyczaj nie mamy ciśnienia czasowego, nie musimy wyrobić się po dziecko do przedszkola czy na spotkanie za 15 minut.
>>Na pierwszy rzut oka wydaje się... >Pierwszy rzut oka na rząd, a drugi na agresywny i chamski styl jazdy Polaków po swoim kraju.
A to już jest kwestia kultury osobistej i tego, czego jesteśmy uczeni i na co zwracają uwagę policjanci. I gdzie stają z radarami.
|
|
|  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Podobno za granicą, np w Szwecji (nie byłem) polityka wobec przestępstw drogowych jest jeszcze bardziej represyjna i mandaty wyższe. Czy to znaczy, że jest jeszcze bardziej idiotycznie?
Przede wszystkim: proszę odnieść wysokość szwedzkich mandatów do szwedzkich zarobków, to raz. Dwa: Szwecja ma swoją specyfikę, wiele dróg na przykład w ogóle nie jest odśnieżanych, to wymaga właściwych ograniczeń prędkości i przepisów oraz kultury jazdy.
>W Niemczech (byłem) Polacy jeżdżą z reguły ostrożniej i bardziej szanują przepisy. Zgadnij dlaczego? Dlatego że drogi lepsze? Z szacunku dla mieszkańców? A może po prostu z obawy przed mandatem?
A G...UZIK PRAWDA! Mieszkam w Niemczech i szanuję przepisy ale z całkowicie innego powodu. W Polsce ograniczenia prędkości są wyskalowane totalnie bez sensu! W okolicy mojego poprzedniego miejsca zamieszkania - uczciwy las (a nie parczek), umiarkowanie kręta dwupasmówka, 8 kilometrów i nieco ponad 300 metrów między najbliższymi zabudowaniami. Ruch mikry. Ograniczenie do 50/60 [km/h], teren zabudowany. Zdarzyło mi się zarobić 2 stówki mandatu za 80 [km/h], kiedy "gnałem" z lekarstwami dla mojego półtorarocznego wtedy brata. Na moje oko 70 [km/h] całkowicie dopuszczalne i bezpieczne na tym odcinku. A takich absurdów jest w Polsce znacznie więcej, wiem - bo dorabiałem sobie przez dwa lata, zaraz po zrobieniu prawka, jako kierowca dostawczaka.
Inna impresja: Niemcy, teren niezabudowany. W terenie niezabudowanym - jeśli nie zaznaczono inaczej - 100 [km/h], jest ograniczenie do 80-ciu. Jechałem "z polskiego przyzwyczajenia" 90, machnąłem na znak ręką, "bo to tylko dycha więcej". Uważam się za świetnego kierowcę, jak na mój młody staż (zaledwie 6 lat "za kółkiem") mam sporo nabite na liczniku, bo ponad 300 tysięcy kilometrów i dwie kategorie prawa jazdy. I mało brakowało, a bym się przeliczył! Ledwo opanowałem samochód, mimo świetnych warunków drogowych.
Morał? Jak w Polsce jest ograniczenie do x [km/h], to stoi tam dla pieniędzy. Jak w Niemczech, to jadąc x + 15 [km/h] przy dobrej pogodzie się ZABIJESZ.
A mandaty wcale nie są wyższe, złapałem jedno wykroczenie, 35 Euro. Absolutnie porównywalne.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > W Polsce ograniczenia prędkości są wyskalowane totalnie bez sensu!W okolicy przykład inny, pierwszy z brzegu Wrocław: ograniczenie do !! 30 kph na 4 pasmowej drodze z pasem zieleni pośrodku, powód ? wydłużenie stanu sprawności mostu, bo zamiast na jego remont miasto wydaje np. na PR prezydenta www.gazeta(*)wskiego-zwalniamy-do,id,t.htmlchoćby np. inny przypadek w tym samym mieście (poza zabudowanym terenem) inna droga, ale nie przedstawię, gyż chyba sam musiałbym zrobić fotkę: "znikł" znak "50" na łuku z jednej strony (pozostało odwołanie 50-tki), co zrobiły służby ?? postawiły zamiast tego "40". i to nie są jakieś wyjątki, tylko norma
|
|
| |  | | -jad- (18783 punktów) | >Jak w Polsce jest ograniczenie do x [km/h], to stoi tam dla pieniędzy. Jak w Niemczech, to jadąc x + 15 [km/h] przy dobrej pogodzie się ZABIJESZ.
Bez przesady ale to prawda, że tam ograniczenia są najczęściej raczej sensowne a w Polsce tylko czasami. Jednak jeśli nauczysz się ignorować je wszystkie to też możesz się zdziwić.
|
|
4 na 4 | hubin (2274 punktów) | Kolejny PRowy trik, transgresja się to nazywa, czyli nie wszystek umarł jak w Lalce Prusa.
Do fury słabych pomysłów które nie bardzo by się podobały, dorzucamy jeden absurdalny, gdy nas chcą zeżreć to się z niego wycofamy. Potem jeszcze opowiemy jak ważne są konsultacje społeczne i zdanie wyborców.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
8 na 8 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Ja zaś zastanawiam się dlaczego taki Szwed jedzie z prędkością 60 km/h tam, gdzie ograniczenie jest do 70 km/h, a Polak jedzie 80 km/h tam, gdzie ograniczenie jest do 50 km/h. Zastanawiam się czemu Niemiec, Anglik czy Norweg zatrzyma samochód przed przejściem dla pieszych, do którego zbliża się pieszy (który być może nawet nie ma zamiaru skorzystać z przejścia), zaś 99% polskich kierowców nie zatrzyma się przed "zebrą", choćby przy niej stało kilka osób. Skąd w Polakach to przekonanie, że przepisy są po to, aby je omijać/ignorować? Jakoś nie chce mi się wierzyć w lansowaną przez niektórych teorią, że to dziedzictwo po zaborach i po "komunie", kiedy przeciwstawianie się władzy było równoznaczne z patriotyzmem.
Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
|
|
 | 2 na 2 | Adrian Trybek (339 punktów) | Ponieważ Szwed jeździ po kraju, gdzie mądrzy ludzie wiedzą jak dostosować ograniczenie prędkości do trasy czy warunków. Są w Polsce takie miejsca, gdzie poza obszarem zabudowanym na drodze dwujezdniowej, znak ogranicza prędkość do 90 km/h, ale trzeba zwolnić do 50 bo inaczej można sobie zrobić bardzo dużą krzywde. I znaczy to tylko tyle, że urzędnik, który w tym miejscu postawił znak pomylił zawód. Są też takie miejsca, gdzie jest ograniczenie 50, na dwukilometrowym odcinku prostej drogi, postawiony najwidoczniej po by kierowca mógł z uwagą oglądać malownicze pola i wzniesienia.
Co do zatrzymywania się przy zebrze, chamstwo niektórych kierowców poraża, ale dużo się zmienia, na prawdę może być lepiej, zwłaszcza, że w tej kwestii wszystko zależy od nas.
Pozdrawiam
|
|
|  | 5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Są w Polsce takie miejsca, gdzie poza obszarem zabudowanym na drodze dwujezdniowej, znak ogranicza prędkość do 90 km/h, ale trzeba zwolnić do 50 bo inaczej można sobie zrobić bardzo dużą krzywde. Nie odnoszę się do stanu polskich dróg. Interesuje mnie ta powszechna chęć do nieprzestrzegania przepisów, nawet wbrew rozsądkowi. Jedzie sobie taki kierowca od świateł do świateł "ile tylko fabryka dała"; zamiast 50 km/h rozpędza się na ile tylko może, co skutkuje tym, że do następnych świateł dojeżdża wcześniej niż by się poruszał z prędkością 50 km/h, a następnie czeka na zmianę świateł. Nic na czasie nie zaoszczędził, za to niepotrzebnie spalił paliwo.
Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
|
|
| |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Nie odnoszę się do stanu polskich dróg.
A należałoby, jest to ze sobą ściśle powiązane.
>Jedzie sobie taki kierowca od świateł do świateł "ile tylko fabryka dała"; zamiast 50 km/h rozpędza się na ile tylko może (...) a następnie czeka na zmianę świateł. Nic na czasie nie zaoszczędził, za to niepotrzebnie spalił paliwo.
Tak, to powszechne zjawisko. Z moich obserwacji - powszechne zwłaszcza w chlubnej stolicy, Warszawie. Faktycznie całkowicie nieracjonalne.
Jakkolwiek przeciwny stereotypom bym nie był, wyrobiłem już sobie pewne odruchy: na jakie rejestracje i modele samochodów należy zwracać szczególną uwagę z racji skrajnie agresywnego zachowania na drodze. W Polsce będą to rejestracje zaczynające się na W, ostatnio także DW wpadły mi negatywnie w oko. Z modeli: VW Passat B6 (nie wiedzieć czemu, przecież "ni w ząb" nie ma zacięcia sportowego) a także BMW wszystkich typów, kolorów, rozmiarów i roczników. W Niemczech: rejestracje M (Monachium), HH (Hamburg) oraz Audi A6 Avant, zwłaszcza w kolorze grafitowym - typowy samochód przewdstawicieli handlowych, częsty widok jak "grzeje" 250 po autostradzie i pogania wszystkich z lewego pasa "zajączkiem".
Szczerze też muszę przyznać, że w Niemczech definitywnie imponują mi kierowcy Porsche. Najczęściej widuję ich na skrajnym, prawym pasie autostrady, gdzie spokojniutko toczą się "stówką" między ciężarówkami. Najwyraźniej w myśl zasady: "to że potrafię nie znaczy, że muszę".
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Nie odnoszę się do stanu polskich dróg. >A należałoby, jest to ze sobą ściśle powiązane. Stan dróg nijak się nie ma do zachowania kierowców ignorujących przepisy, wykazujących się chamstwem i głupotą. Na nieprzepuszczanie pieszych, niedopuszczanie jazdy "na suwak", wjeżdżanie na skrzyżowanie na żółtym, gdy widać, że skrzyżowania nie da się opuścić, wyprzedzanie przekraczając podwójną linię itd. itp. nie wynika ze stanu drogi.
Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
|
|
| |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Cytat: Interesuje mnie ta powszechna chęć do nieprzestrzegania przepisów, nawet wbrew rozsądkowi. Jedzie sobie taki kierowca od świateł do świateł "ile tylko fabryka dała"; zamiast 50 km/h rozpędza się na ile tylko może, Jeśli debil, który uważa się przypadkiem za urzędnika od komunikacji w mieście tak ustawia sygnalizację ( a niestety jest to też norma_), że przy 80-90 kph jedziesz płynnie, a przy 45-50 kph stoisz na każdym, to odpowiedz sobie sam na pytanie co będzie racjonalną reakcja przeważającej większości kierowców, którzy jeżdżą daną trasą systematycznie. Cytat:co skutkuje tym, że do następnych świateł dojeżdża wcześniej niż by się poruszał z prędkością 50 km/h, a następnie czeka na zmianę świateł. Z doświadczenia niemiłego ci mowię, że zdarzają się takie odcinki, ale podkreślam - zdarzają. Jest to tak rzadkie, że szkoda gadać, częściej wygląda to jak piszę jedziesz płynnie albo 30 (jako zapora drogowa), albo 90. Wybór wydaje się oczywisty.
|
|
|  | 13 na 13 | Meretseger (61860 punktów) | Kilka lat temu, po pierwszym pobycie w Danii, moja córka zaczęła jeździć zgodnie z przepisami i zatrzymywać się przed przejściem dla pieszych. Początki nie były łatwe - piesi najwyraźniej bali się wejść jej przed maskę, a z tyłu zdarzało się słyszeć zniecierpliwione klaksony, bo to czego ta durna blondynka stoi na środku ulicy. Z czasem coraz więcej kierowców zaczęło tak jeździć - może też byli za granicą? Przyznam, że ja też teraz zatrzymuję się przed przejściem, choćby stał na nim jeden człowiek, a wcześniej nie zawsze mi się to zdarzało, zwykle przepuszczałam tylko większe gromadki albo dzieci. Ludzie się zmieniają, jest szansa, że następne pokolenie Polaków w całości będzie już jeździć po europejsku.
|
|
| |  | 6 na 6 | Artur@R (7115 punktów) | > Ludzie się zmieniają, jest szansa, że następne pokolenie Polaków w całości będzie już jeździć po europejsku.<...i żyć po europejsku (w jak najszerszym sensie, od rozumienia co znaczy "być obywatelem", stosunek to innego człowieka, zarobki, po sposób budowania dróg) - bo to jest ściśle ze sobą połączone, skorelowane. Rozsądne jest, by mieć to na uwadze, rozważając szczegółowe rozwiązania i regulacje. Niestety po wczorajszych "rewelacjach" ministra Nowaka tego nie widać, bo od dawna już wiadomo, że "bat" (w znaczeniu "zaostrzania kar") ani w prawie, ani w resocjalizacji - się nie sprawdza, a rodzić może patologie. Edycja: Jak widać nie tylko ja mam takie odczucie.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Odkąd tylko się wyprowadziłem do Rzeszy, za każdym razem, kiedy odwiedzam kraj Lecha, przeżywam ten sam szok. Ten wyjątkowy, niezapomniany, pierwszy moment, kiedy zjeżdżam z autostrady na polską drogę a wita mnie łomot własnych zębów na wyrwach, koleinach i wybojach.
A jeśli chodzi o przejścia dla pieszych: powoli robi się w Polsce lepiej, w Szczecinie przynajmniej. Najwyraźniej powoli przesiąka to z zachodu. Problem z Polską, według mnie, polega na tym, iż nigdy nie byliśmy "nacją samochodową". Nie wyrobiliśmy sobie jeszcze kultury samochodowej: odruchowej jazdy na suwak, przepuszcania (i nie zalewania potokami wody podczas deszczu!) pieszych - nawet "zrzucenie" świateł długich na mijania przychodzi nam czasem z trudem.
To mi tak cholernie imponuje w Niemczech: kultura samochodowa. Co - sobotnie mycie i sprzątanie auta, uprzejmość na drodze. Nawet - jeśli ktoś stoi na poboczu z usterką, czy stłuczką - zatrzymanie się i spytanie, czy wszystko jest w porządku, czy trzeba zadzwonić po pomoc a może pożyczyć podnośnik.
Miejmy nadzieję, że jeszcze to do nas przyjdzie, kiedy się ostatecznie "nasycimy" motoryzacyjną bonanzą.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Przyznam, że ja też teraz zatrzymuję się przed przejściem, choćby stał na nim jeden człowiek, a wcześniej nie zawsze mi się to zdarzało, zwykle przepuszczałam tylko większe gromadki albo dzieci.Sporo zależy od miejsowego zwyczaju. Na przykład w centrum Opola ludzie bez lęku wychodzą na ulicę przed nadjeżdżającymi samochodami ale im od centrum dalej tym rzadziej im się to zdarza (obserwacja własna). W Kędzierzynie ludzie coraz częściej wchodzą na pasy ale zawsze bacznie obserwują czy aby na pewno wszyscy nadjeżdżający zamierzają się zatrzymać  Doświadczony miejscowymi zwyczajami przeżyłem szok będąc dawno temu po raz pierwszy w Holandii gdzie rowerzyści są na tyle pewni siebie, że na samochody zupełnie nie zwracają uwagi i przecinają drogę z pełną prędkością nie rozglądając się w ogóle.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Skąd w Polakach to przekonanie, że przepisy są po to, aby je omijać...
Bo Polacy śpieszą się kochać ludzi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
5 na 5 | Irracja (4721 punktów) | > Ktoś ma inne pomysły jak utrzymać rząd i kler w czasach kryzysu?...... "dziesięcina"... dostajesz 10% wypłaty, reszta idzie na rząd i kler... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | >Projekt zakłada: >* podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym (np. jedziemy sobie 80 km na godzine o 3 w >nocy wokół zabudowy przemysłowej, gdzie ustawiono znak 40 km/h wiec ograniczenie nocne do 60 nie >obowiązuje) - odebranie prawa jazdy, >* 160 kolejnych fotoradarów, >* kolejne radiowozy z wideorejestratorami. Dla tych którzy nie łamią na drogach przepisów to bardzo dobra wiadomość, bo być może choć trochę powstrzyma to piratów drogowych.
>Ktoś ma inne pomysły jak utrzymać rząd i kler w czasach kryzysu? A co ma do tego kler. Czy naprawdę w prawie każdym wątku musi być o KRK.
|
|
 | 1 na 1 | Adrian Trybek (339 punktów) | >>Projekt zakłada: >>* podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym (np. jedziemy sobie 80 km na godzine o 3 w >>nocy wokół zabudowy przemysłowej, gdzie ustawiono znak 40 km/h wiec ograniczenie nocne do 60 nie >>obowiązuje) - odebranie prawa jazdy, >>* 160 kolejnych fotoradarów, >>* kolejne radiowozy z wideorejestratorami. >Dla tych którzy nie łamią na drogach przepisów to bardzo dobra wiadomość, bo być może choć trochę powstrzyma to piratów drogowych. >>Ktoś ma inne pomysły jak utrzymać rząd i kler w czasach kryzysu? >A co ma do tego kler. Czy naprawdę w prawie każdym wątku musi być o KRK.
Jest to bardzo powiązane. Rocznie z budżetu państwa, czyli naszej kieszeni kościół otrzymuje dotacje w wysokości ok. 2 mld złotych. Jeżli jest to ryczałt i wraz ze spadkiem dochodów państwa dotacja się nie zmienia to kler w temacie wątku jest "akuratny".
|
|
|  | | Lodowy (1486 punktów) | >>A co ma do tego kler. Czy naprawdę w prawie każdym wątku musi być o KRK. >Jest to bardzo powiązane. Rocznie z budżetu państwa, czyli naszej kieszeni kościół otrzymuje dotacje w wysokości ok. 2 mld złotych. Jeżli jest to ryczałt i wraz ze spadkiem dochodów państwa dotacja się nie zmienia to kler w temacie wątku jest "akuratny". Z budżetu państwa utrzymywanych jest bardzo wiele instytucji, a nie tylko rząd i kler. Ja rozumiem, że pisanie o klerze na tym forum jest bardzo trendy i dostaje się za to wiele plusów, ale wspominanie o klerze przy okazji rozmowy o rozwiązaniach drogowych jest mało rzeczowe.
|
|
3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Jak słyszę "narodowy program" w połączeniu z "ruch drogowy" po plecach latają mi zimne ciary.
Co gorsza: oprócz obostrzeń zachciało im się tym razem jeszcze dwóch helikopterów i dronów, acz - na szczęście - tym razem nie przeszło. Potoczyło się za to po internecie gromkie echo ciętych komentarzy, moi faworyci padli na o2.pl: "niech zaaprobują jeszcze użycie F-16 przeciwko kierowcom", "Niech sobie satelitę sprawią, to obejmą za jednym zamachem szerszy obszar!" oraz a propos dronów: "jak dorwę to-to w łapy, to nie oddam!".
Typowa już chyba komedia pomyłek w moim mniemaniu.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | 2 na 2 | RadRado (1047 punktów) | Te pomysły nie są aż tak nowe, aczkolwiek zintensyfikowane. Cytat:Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować - to jest filozofia PiS. Tylko facet, który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi. Donald T. Konwencja PO w Poznaniu, 6 października 2007, tuż przed wyborami parlamentarnymi.
|
|
|  | | Frank Holman (5897 punktów) | > Donald T. Konwencja PO w Poznaniu, 6 października 2007, tuż przed wyborami parlamentarnymi.
Oto cały Donald KŁAMCA Tusk, człowiek, który odkąd pracuje na koszt podatnika w życiu słowa prawdy nie powiedział....
|
|
1 na 1 otisto (166 punktów) (zablokowany) | Nie lamentować w norwegi mamy tak:
Za przekroczenie prędkości o 30 km/h Za jazdę na czerwonym Za nie ustąpienie pieszemu - utrata prawa jazdy Mandaty płacimy w stosunkowo do zarobków i są naprawdę dotkliwe (za przekroczenie o 14km/h dostałem 3 tys. zł) i co oni też budżet ratują?
Kurs prawo jazdy trwa cały rok(żeby poznać jazdę zimą latem i w nocy) i jest bardzo drogi
Efekt? Praktycznie nikt nikogo nie wyprzedza Na pasy wchodzę z zamkniętymi oczyma...
|
|
 | 1 na 1 | Dariusz Godyń (2403 punktów) | >Nie lamentować w norwegi mamy tak:
Najwyraźniej nie zrozumiałeś o co w tej dyskusji chodzi, na pewno nie było jej tematem licytowanie się gdzie funkcjonują surowsze przepisy. Sprawa dotyczy pazerności państwa oraz niekonsekwencji Tuska, który krytykował bezmyślne rozstawianie fotoradarów a teraz chce oskubać kierowców aby Rostowskiemu słupki zaczęły się zgadzać.
|
|
|  | 1 na 1 otisto (166 punktów) (zablokowany) | Jeszcze trochę rozumiem po polsku  Nie lubimy jeździć przepisowo: www.polski(*)derem-niechlubnego-rankingu-UEJesteśmy na pierwszym miejscu!!! W 2012 na polskich drogach zginęło 3520 ludzi Ja nie mam nic przeciwko temu że mandaty od imbecyli będą zasilały nadszarpnięty budżet państwa a przy okazji co niektórzy się opamiętają. Mam 18 lat prawo jazdy cały czas w ruchu i 3 mandaty (2 w Polsce) Nikt ci nie każe karmić Rostowskiego A to że znaki są źle postawione nie daje prawa do ich łamania
|
|
| |  | 1 na 1 | Dariusz Godyń (2403 punktów) | Z tego co piszesz wnioskuję, że po polskich drogach to mało jeździsz i pewnie nie masz pojęcia co to jest śmietnik straży miejskiej, jaki ma wpływ na bezpieczeństwo a jaki na budżet gminy. Miejsca lokalizacji radarów stacjonarnych są dla Ciebie też tajemnicą i nic o tym nie wiesz, że instaluje się je w miejscach zapewniających ekspresową amortyzację sprzętu. Oczywiście miejsca te nie mają z bezpieczeństwem ruchu nic wspólnego co rodzi określony stosunek do tych urządzeń kierowców.
|
|
| | |  | 2 na 2 otisto (166 punktów) (zablokowany) | Źle wnioskujesz Pracuję 2 tyg w norwegi a potem mam 3 tyg wolnego. Wtedy przeważnie podróżuję po naszym ciekawym kraju. Wiem, że ciężko to pojąć, ale jeśli wszyscy przestrzegają przepisów poważny wypadek jest praktycznie niemożliwy. Tak samo niemożliwe jest zapłacenie mandatu czy fotoradar stoi w polu czy przed przedszkolem. Gwarantuje Ci, że jeśli w miesiącu zapłacisz 3 x 500zł to szybciutko dostosujesz się do przepisów. W nowych przepisach ma też być zapis o zabieraniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 100% To bardzo szybko zredukuje popędy ułańskie w narodzie
|
|
 | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | >Nie lamentować w norwegi mamy tak: Nie mędrkować porównywaniem nieporównywalnego! Czy w Norwegii na przykład jadąc między milionowymi metropoliami musisz przejechać przez środek tysiąca wiosek? Czy w Norwegii opłata za przejazd autostradą wynosi tyle ile koszt paliwa za ten przejazd? Etc., etc.
A to Polska właśnie! I kiedy głupek za biurkiem tworzy warunki na drodze dla głupka za kółkiem musi wyjść z tego polska bylejakość.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 2 na 2 otisto (166 punktów) (zablokowany) | > >Nie lamentować w norwegi mamy tak:> Nie mędrkować porównywaniem nieporównywalnego!Musisz łamać przepisy, bo autostrady za drogie i dziurawe? Ciekawi mnie, kiedy się nauczymy, że prawo nawet to głupie trzeba przestrzegać Jest powszechnie znana zasada, że pobłażanie i przymykanie oka na małe wykroczenia powoduje ich nasilenie i z czasem łamanie prawa jest nagminne a do czego to prowadzi widać u nas. Jak inaczej zmusić kierowców do przestrzegania ograniczeń? Ja bym zamontował tachografy i mielibyśmy spokój
|
|
| |  | otisto (166 punktów) (zablokowany) | |
|
8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| Olek Mularski (3178 punktów) | >Dzisiaj minister transportu Pan S.Nowak przedstawił Narodowy Program Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Dumna, dostojna nazwa. >Projekt zakłada: >* podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym (np. jedziemy sobie 80 km na godzine o 3 w nocy wokół zabudowy przemysłowej, gdzie ustawiono znak 40 km/h wiec ograniczenie nocne do 60 nie obowiązuje) - odebranie prawa jazdy, >* 160 kolejnych fotoradarów, >* kolejne radiowozy z wideorejestratorami.
Jeśli ma to służyć realnej poprawie bezpieczeństwa to dobrze, jeśli nabijaniu kiesy to zdecydowanie źle. O ile podniesienie mandatów raczej spowoduje spadek liczby wykroczeń i tym samym nie spowodują zwiększenia ilości kasy w budżecie, bo będzie ich mniej; to fotoradary mogą być niestety używane dwojako- dobrze oznaczone nie nabijają kasy i służą bezpieczeństwu, ukryte to maszynki do zarabiania. Radiowozy z wideorejestratorami jeśli pracują cały czas na tym samym obszarze od razu zatrzymują typa do kontroli i wpisują mandat to jest wszystko w porządku, jeśli zaś robią tak jak ITD i tylko fotografują to ździerstwo- nawet nie wiesz, że dostałeś mandat i w skutek tego dalej łamiesz przepisy, nie jesteś poinformowany czy pouczony.
Polski kodeks drogowy jest najłagodniejszy w całej Europie. Na większości nie tylko zagranicznych, ale także i polskich kierowców najczęściej nakładane mandaty, czyli te z przedziału 100-200 zł nie robią żadnego wrażenia. Punkty trochę bolą, ale nie dostaje się ich po złapaniu przez fotoradar (co z resztą jest słuszne), nie ma też punktów dla obcokrajowców (w większości państw starej UE takowe istnieją, zatrzymani obcokrajowcy trafiają do specjalnego rejestru i jeśli przekroczą graniczną liczbę punktów mają zakaz wjazdu do kraju na okres kilku miesięcy, jeśli w tym czasie zostaną zatrzymani płacą bardzo słoną grzywnę).
Co się zaś tyczy fotoradarów to jestem jak najbardziej za, pod warunkiem, że będą one bardzo dobrze oznakowane (umieszczone na wysokich, żółtych lub pomarańczowych, widocznych także w nocy wysokich słupach, 500 m przed fotoradarem wyraźny znak ostrzegawczy) i nastawione na przekroczenie powyżej 20 km/godz przy ograniczeniu do 70km/godz lub 30 km/godz przy wyższych prędkościach dozwolonych. Straż miejska powinna zniknąć, bo to co ona uprawia to łowiectwo, a nie próba poprawy bezpieczeństwa.
Jeśli chodzi o przekroczenie prędkości w mieście o więcej niż 100% dla mnie to jest to przykład bezmózgowia i skończonej głupoty. Ryzyko wypadku jest wtedy ogromne, a zderzenie przy szybkości 100 km/godz i większej to prawie pewna śmierć. Statystyki niestety nie kłamią- jesteśmy jednym z najniebezpieczniejszych krajów jeśli chodzi o liczbę wypadków, a przekroczenie prędkości to główna ich przyczyna. Potwierdza się to niestety w praktyce- nie miałem jeszcze takiego dyżuru, żebym nie zaopatrywał choć jednej ofiary wypadku (w większości obrażenia są niegroźne, ale zgony niestety też się zdarzają). Poza tym po co tak gnać przez to miasto, skoro i tak dwieście czy pięćset metrów dalej musimy stanąć na światłach, w korku czy stanąć przed przejściem, żeby przepuścić pieszych (przynajmniej tak powinno być). No i czy wszystko musimy robić na ostatnią chwilę, czy do pracy szkoły albo na spotkanie z szefem nie możemy wyjechać na godzinę wcześniej. Zakupy to też nie zając i nie uciekną, można jechać powoli.
>Zastanawiam się czy czasem nie jest to dramatyczna próba łatania budżetu w którym kolejna ministeriala tuza Pan V. Rostowski, zgubił 16 mld złotych (rekord Pana J. Bauca wreszcie pobity!)
Kwoty wpływające corocznie z mandatów (z wyjątkiem tych od straży miejskiej, bo te wpływają do budżetu gmin) są stanowczo za małe, żeby mogły stanowić realny procent wpływów do budżetu i dochodu państwa. Na małą gminną skalę takie mandatowe łatanie dziury się sprawdza, na dużą na szczęście koszty są za duże i się nie zwracają. Poza tym jeśli minister Rostowski zakłada przychód z mandatów to jest pajacem jakich mało. Przecież policja ma na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach, a nie łapanie kierowców. Zmniejszenie liczby wypadków spowoduje samo przez się spadek strat w budżecie z tytułu niewypracowanego PKB przez zmarłych w wypadkach, leczenia ofiar, wypłacania odszkodowań, rent, naprawy szkód materialnych itp.
>W ramach ratowania budżetu na drogach ja zaproponowałbym odpłatne kontrole drogowe. Zatrzymuje nas policjant i wręcza odpowiedni kwitek (7 dni do zapłaty). Ktoś ma inne pomysły jak utrzymać rząd i kler w czasach kryzysu?
A po co karać człowieka za niewinność? Gdybyś wprowadził tak bezmyślny projekt to byś miał dopiero polowania- policja organizowałaby łapanki na blokadach typu "akcja trzeźwy poranek" i trzepała kilkaset tysięcy dziennie i dodatkowo tworzył korki na drogach.
Uważam, że najważniejsza jest poprawa infrastruktury- skrzyżowania bezkolizyjne, sieć autostrad, w miastach przejścia podziemne i kładki dla pieszych nad dużymi skrzyżowaniami. Ważne jest też ratownictwo medyczne- stacje pogotowia ratunkowego zlokalizowane zaraz przy autostradach, bramki otwierane automatycznie przed wjazdem samochodów uprzywilejowanych, sieć tzw. centrów urazowych- szpitali III stopnia referencji, które są przeznaczone celowo do zaopatrywania poszkodowanych w wypadkach. Jeśli chodzi o służby ścigania i sankcje karne to zlikwidowałbym ITD i straż miejską, zostawił jedynie policję (po co kopiować jej funkcje), ale za to dobrze wyposażoną i wyszkoloną. Fotoradary na autostradach, drogach szybkiego ruchu i innych drogach krajowych i wojewódzkich zastąpiłbym odcinkowymi pomiarami prędkości- są skuteczniejsze i nie można ich ukryć w krzakach. Fotoradary stałyby jedynie w niebezpiecznych miejscach małych dróg, na wsiach, w miejscach gdzie ginie dużo ludzi (miejsce byłoby oznakowanie 500 m wcześniej, a fotoradar na jaskrawym słupie. Wprowadziłbym też na skalę masową alkolasery (urządzenia z odległości mierzące stężenie alkoholu w kabinie pojazdu, podobne do "suszarki")- dodatni wynik powodowałby zatrzymanie i kontrolę trze
|
|
| Olek Mularski (3178 punktów) | CD
Alkolasery już są dostępne, szkoda tylko, że nie używane, uprościłyby pracę policji i uczyniły zbędnymi masowe akcje połączone z ciągłym zatrzymywaniem pojazdów typu "trzeźwy poranek", co często skutkuje korkami i irytuje kierowców czekających w kolejce na zbadanie alkomatem. Uważam też, że mandaty są za niskie. Za najgorsze wykroczenia (wyprzedzanie na przejściu dla pieszych, jazda pod prąd, przejazd na czerwonym, wysokie przekroczenia prędkości, wymuszenia pierwszeństwa, spowdowanie kolizji itp.) stanowczo podniósłbym stawki. Za wykroczenia niskie wagi (np. złe parkowanie, najechanie na pas wyłączony z ruchu, nieużywanie kierunkowskazów, niskie przekroczenia prędkości itp.) mandaty pozostałyby bez zmian. Poza tym mandaty za prędkość powinny być proporcjonalne do zagrożenia, czyli niższe na autostradach, a wyższe w miastach, wyższe powinny być dla ciężarówek i autobusów, a niższe dla samochodów osobowych.
|
|
| Adrian Trybek (339 punktów) | Jest nowy pomysł na zdobywanie pieniędzy do budżetu! | Poseł PO Stanisław Żmijan proponuje opłaty za przejazd drogami krajowymi. Prawdziwy Robin Hood, tyle, że demokrata, tzn. bedzie zabierał i bogatym, i biednym, w końcu bizancjum urzędnicze obecnej ekipy musi się jakoś wyżywić. lublin.gaz(*)i_krajowymi.html#BoxSlotII3img
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|