Racjonalista - Strona głównaDo treści
Książka autorstwa Einsteina, której nie napisał

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
11-01-2013 14:33Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Książka autorstwa Einsteina, której nie napisał
Ocena 10 na 10
Na Facebooku znajomy wrzucił link do książki Einsteina, której on nigdy nie napisał. Niemal wszyscy bezkrytycznie uwierzyli, że to słowa wielkiego uczonego, który w ten sposób uzasadnia istnienie boga.

Cytat:
"... Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło...

Jeśli udało Ci się dotrwać do końca tego tekstu i wywołał on na Twojej twarzy uśmiech podczas czytania końcówki, daj go do przeczytania również swoim Przyjaciołom i Rodzinie.
PS.
Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921."


www.facebo(*)228¬if_t=feed_comment_reply

Cytaty z linków do rzekomej książki wpisane w Google prowadzą do stron o tematyce duchowo religijnej.
Ręce opadają.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

farmer (22440 punktów)

> Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy
>człowiek nie ma Boga w sercu.

I nie wódź nas na pokuszenie. Biorąc po uwagę niektóre z prawd w jakie katolik wierzy to musi mieć naprawdę giętki umysł. Zrozumienie lub raczej wyobrażenie sobie pięciu wymiarów np. to powinna być bułka z masłem. W końcu nie takie konstrukcje przerabiają.
Co to za problem wymyślić jakąkolwiek historyjkę. Tak w ogóle to im się dziwię że podpierają się autorytetami typu Einstein. Przypomina mi to czasy gdy chodziłem do kościoła i obserwowałem ludzi którzy uczestniczyli w mszy. Nie mogłem się nadziwić jak
ludzie którzy przyszli do Boga zachowują się tak jak by go nie było. Nie mogłem pojąć całej tej niby wszechmocy którą posiada niby ten Bóg a ludzie stali jak kołki. Zero wzruszenia. Myślałem sobie wtedy że ludzie mają większe stresy w pracy a jak idą do kogoś kogo mocno kochają w odwiedziny to się cieszą . Nie widziałem emocji. Emocji jakie powinny towarzyszyć było nie było obecność "istoty" która stworzyła cały świat. A tu nic.
Zupełny brak zainteresowania. Zupełnie jak by było im wszystko jedno. W końcu nikogo nie zabili.
11-01-2013 20:36 
 Ocena 8 na 8
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie mogłem się nadziwić jak ludzie którzy przyszli do Boga zachowują się tak jak by go nie było. Nie mogłem pojąć całej tej niby wszechmocy którą posiada niby ten Bóg a ludzie stali jak kołki. Zero wzruszenia.
Jak to kiedyś napisał Bohdan Chwedeńczuk - "wierzący wierzą, że wierzą".
Ktoś powiedział, że chodzenie do kościoła nie czyni nikogo chrześcijaninem, podobnie jak chodzenie do garażu nikogo nie uczyni samochodem.
Polski katolicyzm, to nie żadna wiara i religijność, ale uleganie tradycji - wizyta w kościele przy okazji chrztu lub ślubu, choinka na Boże Narodzenie, koszyczek z jajkami na Wielkanoc. Większości tzw. katolików nie da się odróżnić od większości ateistów.



Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
Przemek J. (3008 punktów)
> Polski katolicyzm, to nie żadna wiara i religijność, ale uleganie tradycji - wizyta w
>kościele przy okazji chrztu lub ślubu, choinka na Boże Narodzenie, koszyczek z
> jajkami na Wielkanoc. Większości tzw. katolików nie da się odróżnić od większości
> ateistów.

Niestety, to nie jest hipoteza wyczerpująca temat. Gdy przyglądam się temu jak wygląda nasz kraj i jak są podejmowane decyzje decydujące o naszej przyszłości, śmiem raczej zaryzykować twierdzenie, że polski katolicyzm to przyjmowanie na pewnik wszystkiego co powie kler. Im wyżej postawiony tym bardziej niepodważalne są jego decyzje. To oblicze tego katolicyzmu jest najgorsze i najgroźniejsze.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
Jacholek (5699 punktów)
.
>Ręce opadają.
>
Kompilacje wypowiedzi Einstein'a na temat Boga i religii mozna znalezc np na
www.spacea(*)tein-god-religion-theology.htm
Przyjemnej lektury !
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Ja by to ujął trochę inaczej. Zło, zimno, ciemność to pojęcia strasznie "rozmyte" - każdy je trochę inaczej rozumie np. dla mnie zimno oznacza temperaturę poniżej 10stopni, dla mojego sąsiada zimno jest gdy jest 14.8 stopnia a dla członków klubu morsów zimno zaczyna się w temperaturze -25st.

Skoro tak to pozwolę sobie ta taką interpretację:
Zło pojawia się wszędzie tam gdzie występuje nadmiar Boga, a skutkiem nadmiaru Boga jest ciemność (ciemnota), której skutkiem jest zimno- ciemnota powoduje brak wiedzy a brak wiedzy prowadzi do zimna np. w wyniku inwestycji w kościoły kosztem inwestycji w infrastrukturę grzewczą.
Irracja (4721 punktów)
... w samej cytowanej "anegdocie" (bo tak powinna być traktowana ta historia) nie ma nic nadzwyczajnego, i (prawdopodobnie) jest prawdziwa. Znam ją od końca lat 70-tych ubiegłego wieku, lecz w trochę innej formie. Ciekawe w tym tekście jest to, jak KRK manipuluje słowem, "słabą pamięcią" ludzi, i faktem, że nie ma już naocznych świadków tego zdarzenia - wszyscy już zmarli, a sama anegdota była publikowana w periodykach (a więc trzeba by było szukać w archiwach), lub w książkach raczej rozrywkowych typu "Anegdoty z życia sławnych ludzi", Sławni ludzie w anegdocie", lub coś zbliżonego. Ja sam poznałem tę anegdotę z takiej książki (chyba wydanej na przełomie lat 60-70-tych ubiegłego wieku). Większość z nich już dawno poszła na przemiał, więc pozostają tylko zbiory zagorzałych i wszystko zbierających bibliofilów, jakieś strychy i lamusy, ewentualnie antykwariaty. Może ktoś znajdzie w swoich zbiorach, lub zbiorach po rodzicach, dziadkach. Przydałoby się, by wykazać szachrajstwo KRK...

... co do samej anegdoty. Zaczynała się wstępem, jak to pewien profesor uczelni gnębił jednego ze studentów. I to nie katolika, jak pamiętam, lecz studenta wyznania judaistycznego. Einstein po prostu stanął w obronie kolegi, robiąc jednocześnie psikusa profesorowi - psikusy to podobno specjalność studentów, zwłaszcza wobec profesorów. Po drugie, nie prowadził rozmowy z pozycji kogoś wierzącego, lecz z pozycji pseudonaukowej (część o dobrze i źle), i poparł to już wywodem naukowym dotyczącym ciepła i zimna. A więc sposób zapisu słów Einsteina jako osobie wierzącej (... tak jestem wierzący... mam tylko swoją wiarę... itp.) są już manipulacją...

... nie pamiętam czy w samej anegdocie był watek "brata chrześcijanina", czy tylko przykład jakiegoś chrześcijanina chorego na raka. Tak się zastanawiam czy wątek zmarłego brata nie jest aby próbą przemycenia teorii, że profesorem (tak na prawdę) kierował zawód wobec Jezusa i żal po śmierci brata - a nie ateizm jako taki...

... również wątek o "Szatanie" i dowodzie na ważność wiary, wydaje się wątpliwy. Einstein nie wdawał się (o ile dobrze pamiętam) w dysputę "teologiczną" - wykazał tylko, że zło jest brakiem dobra (a nie brakiem "Boga"), tak jak zimno jest brakiem ciepła. Twierdzenie, że brak dobra jest efektem braku "Boga", jest takim samym twierdzeniem jak to że "ciepło nie istnieje bez ogniska". Źródeł ciepła jest więcej, chyba każdy to wie?. Einstein, tak zakładam, również...

... zajście miało (podobno) miejsce na wykładzie z fizyki, więc wątpliwe może się wydawać, by Einstein użył też argumentacji związanej z teorią Darwina. A i taką, rozszerzoną wersję, spotkałem w necie (link podany poniżej). A nawet jeśli byłby to profesor od "biologi", to ciekawe dlaczego Einstein użył wpierw argumentacji fizycznej - no i po co "biologia" na wydziale fizycznym. Choć tutaj... no nie wiem, fizyki nie studiowałem...

... oto kilka linków, można porównać kilka (dość różnych) wersji tej anegdoty. Ciekawa lektura porównawcza...

- www.tajemn(*)z-zycia-alberta-einsteina.html
- www.maliry(*)zo-jest-po-prostu-brakiem-boga
- www.chrzes(*)6/naukowy-dowod-istnienia-boga
- www.kryzys(*)79676a1c6bb46b68c49b0e4b19f1ae

... przy okazji znalazłem też dwa fajne cytaty...

- www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=1072142
- www.joemon(*)ami&submit=Poszukajmy dżouka

... nie tylko mówią o mentalności większości ludzi. Pokazują też na czym polega manipulacja "cytatami i cudzymi argumentami". Jakoś nikogo nie zainteresowało, że Skłodowska-Curie zmarła na pół wieku przed "objawieniem" się internetu. Lincoln zmarł jeszcze wcześniej...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
11-01-2013 20:18
 Ocena 12 na 12
doppelganger (3218 punktów)
Niedawno miałem pewną konwersację z kolegą który jest inżynierem i zajmuje się zawodowo jakimiś pomiarami i projektowaniem (nie wiem co to jest dokładnie). Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy światopoglądowe i naukowe, aż usłyszałem, że "nikt go nie przekona do tego że człowiek pochodzi od małpy". Próbowałem tłumaczyć pewne sprawy, aż w końcu zapytałem jaką on ma teorię skoro nie przyjmuje ewolucji. Oczywiście nie było zaskoczenia, jednak dogmatyzm tego co usłyszałem zmroził: "Jeśli chcesz wiedzieć skąd się wziął człowiek i świat to poczytaj Księgę Rodzaju. Tam masz wszystko dokładnie wyjaśnione". Później były argumenty w stylu "no przecież trzeba w coś wierzyć", "a co powiesz na Całun Turyński?" albo "jak skomentuję objawienia fatimskie" itp.

Koniec, kropka, nie ma dalszej dyskusji. I to jest człowiek podobno wykształcony. Takich ludzi kształtuje polskie szkolnictwo od początków lat 90, w którym religia jest ważniejsza od biologii, fizyki, chemii czy matematyki.

Także, wiem o czym mówisz Janku Werbiński - "katolickiej fizyki" w tym kraju jak widać dostatek. Niemniej jednak liczę, że namówisz go na zarejestrowanie się tutaj, mimo że próbował Cię spacyfikować chrześcijańską miłością bliźniego.


"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." - A. Einstein
11-01-2013 20:52 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>I to jest człowiek podobno wykształcony.
Wykształcenie nikogo nie czyni mądrym, tak jak pieniądze nikogo nie czynią hojnym. Pośród kreacjonistów są też wykształceni biolodzy (jak np. słynny Michael Behe), a co dopiero inżynierowie, których wiedza biologiczna kończy się na tym, czego dowiedzieli się w szkole średniej, w której nauczanie teorii ewolucji programowo nie istnieje.


Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
11-01-2013 21:15 
 Ocena 7 na 7
-jad- (18783 punktów)
>Pośród kreacjonistów są też wykształceni biolodzy (jak np. słynny Michael Behe), a co dopiero inżynierowie, których wiedza biologiczna kończy się na tym, czego dowiedzieli się w szkole średniej, w której nauczanie teorii ewolucji programowo nie istnieje.

Moim zdaniem, brak specjalistycznej wiedzy nikogo w tej sprawie nie usprawiedliwia. W dzisiejszych czasach, gdy każda informacja jest praktycznie na wyciągnięcie ręki, jeśli chcesz coś zrozumieć, to musisz tylko mieć odrobinkę wyobraźni. Musisz też chcieć przede wszystkim i właśnie tu najpewniej jest pies pogrzebany.
Xitami (133 punktów)
I co jest lepsze, google, youtube, czy może elementarna szkoła.
Gdyby jeszcze bez proboszcza.
12-01-2013 00:43 
 Ocena 4 na 4
hubin (2274 punktów)
Inżynierowie to w ogóle ciekawe stworzenia, dość wąsko specjalizowani trzymają się mocno schematów, ale w swojej masie zawdzięczamy im większość działających i tych mniej urządzeń oraz innych wytworów.

Poznałem całe tabuny doskonałych inżynierów, którzy poza swoją działką zainteresowań okazywali się kompletnymi mułami, niezdolnymi do wyjścia poza schemat, co zabawniejsze wykazują się straszliwą "autorytarnością" w głoszeniu wszystkich tych poglądów.

Generalizowanie jest krzywdzące, ale wielokrotnie miałem wrażenie, że rozmawiam raczej z wariatem niźli specjalistą.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
12-01-2013 10:48 
 Ocena 2 na 2
Xitami (133 punktów)
Ale wariatem który coś wie, w odróżnieniu o innych.
12-01-2013 20:57 
 Ocena 1 na 1
hubin (2274 punktów)
>Ale wariatem który coś wie, w odróżnieniu o innych.
Myślę, że w odniesieniu do inżyniera lepiej by brzmiało: wariatem który coś potrafi w przeciwieństwie do innych.

Faktem jest, że czasami ciężko dostrzegać zalety osób z którymi się nie zgadzamy, to chyba taki wewnętrzny test na racjonalność naszego spojrzenia, pozwala mi zazwyczaj otrzeźwić swój osąd.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
katalina (4 punktów)
(zablokowany)
>Ale wariatem który coś wie, w odróżnieniu o innych.
**************************************
Re:
Nie ma w języku lekarskim słowa"wariat",
To słowo funkcjonuje tylko wśród
ignorantow i niedouczonych dziennikarzy.
******************************
KarolG (2892 punktów)
Ta historyjka wraca, co jakiś czas. Jest przekonująca dla kogoś kto nie wie nic o filozofii, a bardzo mało prawdopodobna dla kogoś kto wie choć trochę. I to nie ze względu na to, że Einstein był niewierzący (kto wie, może wierzył za młodu), ale dlatego, że dla profesora filozofii te argumenty, to powinna być "bułka z masłem".

Kiedyś już była na forum dyskusja na ten temat: www.racjonalista.pl/forum.php/s,475722#w475771

Thank God, I'm an atheist
12-01-2013 10:56 
 Ocena 1 na 3
Xitami (133 punktów)
>[...]przekonująca dla kogoś kto nie wie nic o filozofii[...]

A co trzeba wiedzieć, by wiedzieć, że to tylko zabawka dobra w kawiarni, przy wódce i można na tę naukę wyrwać laskę?

Wystarczy być filozofem.
Qrwa, nie zauważyliście, że jakoś sto czy dwieście lat temu staliście się błaznami?
13-01-2013 17:55 
 Ocena 2 na 2
KarolG (2892 punktów)
I tak oto z prostego inżyniera awansowałem na filozofa

Reszty komentować nie mam zamiaru.
katalina (4 punktów)
(zablokowany)
>I tak oto z prostego inżyniera awansowałem na filozofa
>Reszty komentować nie mam zamiaru.
*****************************
pogromcasmerfow (60 punktów)
Maksimum słów, minimum treści. Ten tekścik operuje wieloma wzniosłymi pojęciami, ale używanymi w różnych kontekstach, raz z metafizyki, potem znowu z fizyki albo z wiedzy zdroworozsądkowej, co z punktu widzenia nawet nie filozofa, ale osoby rozumnej tworzy pojęciowy miszmasz, który tak w gruncie rzeczy tylko ładnie brzmi, a nie znaczy totalnie nic. Osobę posiłkującą się tym stekiem bzdur wystarczy poprosić o zdefiniowanie pojęć, jak to uczyni to sama zda sobie sprawę z braku sensu w dalszej dyskusji.
mrSpock (2845 punktów)
Ale muszą jakimś naukowcem się posiłkować przecież nie mogą cały czas wycierać sobie gąb Kopernikiem i Newtonem czy Pascalem. Einsteinowi doczepili łatkę wierzącego a owce uwierzyły w bajeczkę. Czego chcieć więcej?
katalina (4 punktów)
(zablokowany)
>Cytaty prowadzą do stron o tematyce duchowo
>religijnej.
>Ręce opadają.
>******************************
Przypadkowo usłyszałem w Radiu Maryja
kazanie księdza (z t.zw. wyższej pułki)
na temat pojęcia katolickiego,czym jest
zło a czym dobro.
Okazuje się,że dobro liczy się wowczas
gdy jesteś katolikiem,musisz mieć "certyfikat
wiary katolickiej"we własnym sercu.
Jeżeli nie jesteś wierzący,
to twoje dobre uczynki nie są ważne,,,,,,,bo
nie mają kościelnej kwalifikacji.
Cytuję Twoje słowa: "ręce opadają".
To jakiś obłęd..jeżeli pomożesz ślepcowi
przejść przez ulicę,to musisz być katolikiem,
by to zrobione "dobro" można nazwać,,,,,dobrem.
Wtrącanie się do wszystkiego,zawłaszczanie
wszystkim(na temat zła nic już nie mowił)
To jest sposob na "robienie" wody z mozgu

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365