> Tak abstrahując słyszał ktoś może coś więcej> o panu Lechu "Emfazym" Stefańskim??Abstrahując od czego? Chyba od racjonalizmu  Z Lechem Stefańskim spotkałem się na warsztatach psychotronicznych w 1991r. Interesowałem się wtedy parapsychologią. Chodziliśmy sobie po rozżarzonych węglach, uczyliśmy się widzieć aurę (jak zwykle musiałem załapać się na statystyczne - podobno - 5% populacji niezdolne do widzenia tejże), mieliśmy zajęcia z prekognicji, wyginania sztućców (co "udało się" wyłącznie mistrzowi Emfazemu) czy akupresury. Lech oceniał również na zajęciach indywidualnych nasze zdolności medialne, gdzie dowiedziałem się, że jestem zupełnie niezdolny do zapadnięcia w stan hipnotyczny (co za pech, a tak chciałem poznać swoje przeszłe wcielenia). Moja przygoda z parapsychologią skończyła się, gdy zacząłem korzystać z innych źródeł (na temat parapsychologii) niż "Nie z tej Ziemi" czy książki typu "Eksterioryzacja". A sam Lech? Bardzo sympatyczny ludź, ale czy to wystarczy by budować na jego słowach swój światopogląd? Od wielu lat $1mln czeka na człowieka potrafiącego dowieść swych zdolności parapsychicznych. Nawet Uri Geller nie dał rady 
Elemele dutki...
|