Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy amerykański plebs dobrze rządzi światem?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
08-08-2014 17:54Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Czy amerykański plebs dobrze rządzi światem?
Ocena 4 na 4
Stany Zjednoczone AP należą wprawdzie do najbogatszych państw świata, ale jest to kraj pełen kontrastów, w którym są wielomilionowe masy słabo wykształconej biedoty, której głos - jak to w demokracji - liczy się jednak w wyborach.
Czy w związku z tym można więc powiedzieć, że o tym, kto rządzi światem, decyduje w dużej mierze niezbyt rozgarnięty amerykański plebs?
Jakie może mieć to konsekwencje?
Zapraszam do zapoznania się z materiałem filmowym - wywiadem z Rickiem Shenkmanem, autorek książki pt. "Just How Stupid Are We? Facing the Truth About the American Voter".
youtu.be/ob1f0OtEB9E
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

08-08-2014 18:54
 Ocena 15 na 15
Arminius (25555 punktów)nie plebs lecz plutokracja nowego sortu
"Czy w związku z tym można więc powiedzieć, że o tym, kto rządzi światem, decyduje w dużej mierze niezbyt rozgarnięty amerykański plebs"?
W żadnym wypadku. Właśnie dlatego, iż jest to - jak Pan to dosadnie ujmuje - "niezbyt rozgarnięty plebs", tak naprawdę USA jest rządzone przez wąską elitę - finansowo - medialno - polityczną, która przy pomocy macherów od socjotechniki i spinnndoctorów pierze na potęgę mózgi owych plebejuszy i bez problemu żadnego dowolnie nimi steruje. Fakt, iż w USA od wiek wieków rządzą dwie partie (dyktatura dwóch partii) jest w tym względzie wielce wymowny.
08-08-2014 19:20 
 Ocena-1 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: nie plebs lecz plutokracja nowego sortu

Emocjonalne, ale mało przekonujące pustosłowie. Jakieś konkrety?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
08-08-2014 20:28 
 Ocena 5 na 5
farmer (22440 punktów)
>Emocjonalne, ale mało przekonujące pustosłowie. Jakieś konkrety?

Pozwolę sobie....

Karmienie leszcza zwane też pompowaniem czy ubieraniem to popularna taktyka grubasów zmierzająca oczywiście do tego do czego zmierzaja wszyscy - żeby zarobić duzo w kótkim czasie. Żeby nakarmic leszcze muszą być spełnione pewne warunki: - nurt musi być ale nie za bystry (spółka płynna ale nie za bardzo). - należy posiadać rzeczony papier i gotówkę (najlepiej oba w większych ilościach). - przynajmniej 30 minutowy średnio-dzienny wolumen musimy mieć. - papier na ostrych wzrostach (trzeciea lub czwarta biała świeca). - na S nie stoi gruba kolejka bo większość spodziewa się wzrostów. - najlepszy moment to średnia sesjak w stanach i małociekawe otwarcie na WIG. Leszcze obserwują bacznie otwarcie (po dwóch-trzech sesjach wzrostowych gromadzi się ich zwykle większa ilość) i czekają. Wtedy stawiamy średnią beleczke na K. Leszcze obserwują co się będzie działo. Należy włożyć sobie wtedy trochę papiera w ryj samemu, żeby podejrzanie nie wyglądało a potem, po chwili skubnąć ze 2-3 razy tę kolejkę co czeka po prawej i walnąć PKC-em K ale obliczyć tak, żeby sięgnąć piątego w kolejce co do wielkości zleceń na S. Powstaje wtedy pełne mignięcie całych notowań na zielono. Ktoś kto obserwuje 20 spółek w arkuszu (w tym naszą spółkę) - nie ma bata, żeby tego nie zauważył. Spogląda. (BTW: drobnica i małe leszczyki zazwyczaj używaja podglądu tylko jednego lub trzech zleceń w kolejce bo są na tyle pazerni, że szkoda im wywalić stówkę miesięcznie na obserwację notowań. Tych pomijamy w naszych rozważaniach). Odczekujemy 30-40 sekund i powtarzamy operację sięgając wyżej. Mija 30 sek. Tyle potrzeba, żeby leszcz jeden z drugim zrozumiał, że coś się dzieje i, że "kto szybko kupuje -dwa razy kupuje" i wklepał zlecenie. Po wklepaniu wrzuca je szybko na parkiet. Najlepsi łyknęli a ci co nie zdążyli przepisują zlecenia i kupują wyżej. My podsycamy odpowiednio skubiąc po trochę tych z prawej (nazywa sie to skubaniem leszcza), żeby wyglądało, że jest ruch na spółce. Możemy skubać po 30 - 50 akcji. Ważne, żeby migało. Leszcze są juz posrani i dociągają do zamierzonyc przez nas 7-8% wzrostu. Ruch zamiera... czekają... teraz musimy wykazywać aktywność. od czasu do czasu skubniemy z prawej ale każde zlecenie pojawiające się na K napychamy (ale nie do pełna ).Zostawiamy końcówki. Leszcze są głodne wzrostów i pazerne. Będą chciały ustawiać zlecenia zawsze o grosz wyżej, żeby tylko mieć papier. W ten sposób pilnujemy przez zamierzony okres (niekoniecznie przez całą sesję). Po lewej tymczasem zaczyna grubieć bo już przestają się wyprzedzać po groszu i gromadzą się w ławicach na pewnych poziomach po lewej blisko wielkości transakcyjnych. O to nam chodziło. UWAGA: Na skubanie i podtrzymywanie kursu zużywamy to co łyknęliśmy, żeby doprowadzić papier na poziom +7-8%. Jak już to zużyjemy - dalej karmimy umiejętnie. Ważne, żeby kurs ani nie rósł ai nie spadał. Inni się dokładają, rośnie wolumen. Leszcze myślą: nie po to ktoś tyle kupił, żeby teraz stracić więc żrą coraz śmielej (zupełnie jak te szczury w filmie "Szczurołap" - polecam). Smart-Leszcze już zwęszyły - duże obroty nie oznaczaja kolejnego wzrostu tylko sesję odwrotu spod szczytu - ale nie są pewne... czekają... handel na papierze zamiera ale zlecenia grube na K jeszcze stoją. Wtedy sypiemy mocne dwie garście, obliczone tak, żeby wcisnąć całej widocznej kolejce do głębokości 5-tego poziomu a potem drugi raz, żeby jeszcze pogłębić i sprzedać tyle ile zamierzalliśmy. Leszcze są nakarmione i posrane... zamierają jak zając w snopie światła z latarki. Ale właśnie wtedy jest 16:07. Mija minuta i zaczynają sprzedawać delikatnie. Wtedy spokojnie stawiamy swoją beleczkę na K niżej i odbieramy trochę tego co spanikowani nam w dogrywce oddadzą. Resztę odbierzemy nazajutrz W ten sposób odkupimy swój papier tanio i skutecznie i mamy nakarmione leszcze oraz zapewnioną niską cenę na otwarciu nazajutrz oraz pożądaną świeczkę z długim górnym cieniem dającym układ harami lub spotkania lub nawet zasłonę czarnej chmury - co sygnalizuje spadki i wypłoszy nam leszczy na drugi dzień.



Ukradzione z internetu. Ale jeśli chodzi o taktykę......
08-08-2014 21:10 
 Ocena 5 na 5
Arminius (25555 punktów)konkrety
"Emocjonalne, ale mało przekonujące pustosłowie. Jakieś konkrety?"

Pan raczy żartować albo prowokować. Przecież "jaki jest koń, każdy widzi". Ale skoro Pan nie widzi, to na początek dwa wątki, konkretne skoro sobie Pan takowe życzy.
Pierwszy dot. "kompleksu industrialno - militarnego" (ostrzeżenie ustępującego prezydenta Eisenhowera przed formowaniem się takowego), drugi lobby syjonistycznego, mającego ogromny wpływ na politykę zagraniczną i wewnętrzną USA.

1. www.youtube.com/watch?v=7gahL5j4ack

2. en.wikiped(*)_Lobby_and_U.S._Foreign_Policy
Selanos (12869 punktów)Odp: Czy amerykański plebs dobrze rządzi światem?
A jednak mógłbym być amerykańską biedotą. Ich próg ubóstwa to całkiem niezłe zarobki w Polsce. Tej głupoty też nie mogę się przyczepić, jak patrzę na mentalne dresiarstwo i zaściankowość polskiego społeczeństwa, to przechodzi mi ochota na zbyt surowe ocenianie innych.
09-08-2014 07:56 
 Ocena 2 na 4
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Bieda wszędzie wygląda tak samo.

youtu.be/D4y347EkGMM

youtu.be/yt54wOBoeQM

A co do zbyt surowego oceniania innych, to ja tu nikogo nie oceniam, bo i nie ma kogo. Niewykształcony plebs to niewykształcony plebs, a bieda to bieda. Co tu niby można by oceniać?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
kogut59 (3090 punktów)
>Stany Zjednoczone AP należą wprawdzie do najbogatszych państw świata, ale jest to kraj pełen
>kontrastów, w którym są wielomilionowe masy słabo wykształconej biedoty, której głos - jak to w
>demokracji - liczy się jednak w wyborach.
>Czy w związku z tym można więc powiedzieć, że o tym, kto rządzi światem, decyduje w dużej mierze
>niezbyt rozgarnięty amerykański plebs?

"niezbyt rozgarnięty amerykański plebs"
ciekawe określenie ? Ile procent jest takiego plebsu w USA np. w porównaniu z Polska czy innymi krajami Europy. Kogo można i na jakiej podstawie zakwalifikować do tej kategorii ?
Zdecydowanie największa częścią i w dużej mierze decydującą jest w USA i Europie tzw. klasa średnia moim zdaniem Czy się mylę ?
09-08-2014 10:00 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>Zdecydowanie największa częścią i w dużej mierze decydującą jest w USA i Europie tzw. klasa średnia moim zdaniem Czy się mylę ?
Niestety coraz bardziej się mylisz. Klasę średnią w wielu krajach, jak np. w Polsce, to trzeba generować w innych krajach, jak np. USA - starać się zachować i rozszerzać. Ale tak się nie dzieje. Model neoliberalny w ekonomii i państwa minimum w polityce - to wykluczają. Egalitaryzm, który jako jedyny jest skutecznym generatorem klasy średniej, jest bardzo często odrzucany, w tym już nawet w szkołach jest dzieciom deprecjonowany. Klasa średnia zmniejsza się. Decyzje są coraz częściej skutkiem chwilowych sukcesów tej czy innej spośród skonfliktowanych ze sobą grup interesów. Dodatkowo na horyzoncie coraz mniej mgliście jawi się zmasowany szeroki atak zdesperowanej biedoty.

Cytat:
Logika "miasta­‑przedsiębiorstwa", według której przeprowadza się obecne rekonstrukcje przestrzenne w Rio de Janeiro, to przede wszystkim maksymalizacja zysków, wzrost gospodarczy i przyciąganie dużych inwestycji finansowych. Niewielką uwagę poświęca się kapitałowi społecznemu. W sferze świadczeń "publicznych" dominują partnerstwa prywatno­‑publiczne, wykorzystując fakt zlecania przez państwo usług o charakterze publicznym innym podmiotom prywatnym. Partnerstwa te w praktyce nastawione są jednak przede wszystkim na zysk wykonawców - zleceniobiorcy wybierani są drogą nieprzejrzystych przetargów publicznych, a prywatne firmy finansują i wykonują usługi dla obywateli (najczęściej drogie i złej jakości) po przyznaniu długoterminowych koncesji państwowych, czerpiąc przy tym ogromne zyski. Jednym z największych zarzutów wobec projektów budowlanych i transportowych realizowanych podczas ostatnich lat w mieście dotyczy właśnie sposobów przeprowadzania przetargów, w których wygrywają ciągle te same kartele. Zależność władzy publicznej od prywatnych przedsiębiorstw polega bowiem nie tylko na finansowaniu przez nie kampanii polityków, ale również na udzielaniu bezpośrednich dotacji na poszczególne cele publiczne przez bardziej znaczących przedsiębiorców. Sam Eike Batista, najsłynniejszy milioner brazylijski i do niedawna4 jeden z najbogatszych ludzi na świecie, przeznaczył piętnaście milionów reali na promocje kandydatury Rio jako miasta olimpijskiego w 2016 roku, jak również sto milionów na działalność pacyfikacyjną w favelach5.

Lista działań podejmowanych, by dopasować Rio de Janeiro do nowego paradygmatu, jest długa. Rewitalizacja terenów wokół centrum i południa miasta (tamtejszych faveli, rejonu portowego, terenów wzdłuż trasy na położone w północnej części miasta lotnisko Galeão) to proces włączenia ich w widoczną, opartą na rynkowej logice strukturę miasta. Procesy gentryfikacyjne, które odbywają się między innymi poprzez nadawanie praw własności mieszkańcom faveli położonym w regionach przeznaczonych do tak zwanego upgrade'u, by później przekonać ich do sprzedaży. Czy w końcu spekulacje cenami nieruchomości i wzrost cen usług, które są przyczyną "naturalnego" odpływu ludności na dalsze i tańsze peryferia. Masowe eksmisje pod pretekstem groźby zawalenia się domów bądź konieczności robót publicznych stają się już powszechne. Oblicza się, że około sto siedemdziesiąt tysięcy ludzi zostało lub zostanie eksmitowanych przy pracach związanych z nadchodzącymi mistrzostwami i olimpiadą. "Pacyfikacje" polegają na zbrojnym odbijaniu poszczególnych faveli przez siły policyjne (Unidades de Polícia Pacificadora), najczęściej z rąk kontrolujących je karteli narkotykowych bądź nielegalnych grup milicji. Na tysiąc siedemnaście istniejących w Rio faveli spacyfikowano na razie trzydzieści, z czego dwadzieścia osiem znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie terytorium "powiększonego cudownego miasta".

Kryminalizacja ruchów społecznych i zaostrzone represje państwa wobec obywateli stanowią poważne społeczne konsekwencje wprowadzania w życie koncepcji "miasta­‑przedsiębiorstwa". W budżecie zatwierdzonym przez stan Rio de Janeiro na przygotowanie sportowych megaeventów przeznaczono ogromne sumy między innymi na zakup broni i sprzętu do rozpraszania manifestacji (ponad siedem milionów reali w latach 2011 i 2013) i na wybudowanie czterech nowych więzień (przez prywatne przedsiębiorstwa). Powołując się na ten fakt, Rachel Rolnik, sprawozdawczyni ONZ w Brazylii do spraw mieszkaniowych, alarmuje od miesięcy o łamaniu prawa do miasta podczas przygotowań do igrzysk i mistrzostw. Ostrzega przed "terrorem FIFA" i przywołuje sytuację RPA, która zaakceptowała między innymi specyficzny stan wyjątkowy na czas mistrzostw, pozwalając tym samym osadzać w więzieniu bez wyroków sądowych, a wszystko w celu "usprawnienia zapewniania bezpieczeństwa" wydarzeń. Marcelo Friexo, polityk i jeden z najsłynniejszych antyestablishmentowych działaczy w Rio6, twierdzi, że:

nie można zapominać, iż w każdym miejscu, gdzie model państwa minimalnego został z sukcesem wprowadzony, działaniom tym towarzyszyły maksymalne represje, dyskurs porządku i kontroli populacji, która jest poza procesem obywatelskim. Koncepcji państwa minimalnego zawsze towarzyszy narracja przeciwko ubóstwu i kryminalizacja ruchów społecznych7.

[Niby są programy mające] przynieść rozwiązania podstawowych problemów infrastrukturalnych najbiedniejszych dzielnic Rio, polegające na braku dróg, wodociągów, linii elektrycznych, szkół, czy też "przyjaznych przestrzeni publicznych". ... wiele z podjętych działań zostało w praktyce nakierowane na zwiększenie atrakcyjności turystycznej lub na wzrost wartości na rynku nieruchomości terenów objętych programem reform. ... Działania te przyczyniły się do trzykrotnego wzrostu cen nieruchomości w Rio de Janeiro w ciągu zaledwie dwóch lat10 oraz do tak zwanego przenoszenie peryferii na dalsze peryferia - czyli w większości przypadków niezrównoważonego poszerzania miast o kolejne peryferyjne ciągi słabo skomunikowanych osiedli.
recyklingi(*)o-miasto-przypadek-rio-de-jane
09-08-2014 14:01 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Model neoliberalny w ekonomii i państwa minimum w polityce - to wykluczają.

A jednak klasa średnia albo przynajmniej dość dobrze zarabiająca klasa pracująca zaczęła się pojawiać w czasach bardzo liberalnych dla ekonomii.

>Egalitaryzm, który jako jedyny jest skutecznym generatorem klasy średniej, jest bardzo często odrzucany, w tym już nawet w szkołach jest dzieciom deprecjonowany.

Szkoda, że nie jest odrzucany w Polsce. Może doczekalibyśmy się własnej klasy średniej :>
09-08-2014 14:30 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Model neoliberalny w ekonomii i państwa minimum w polityce - to wykluczają.
>A jednak klasa średnia albo przynajmniej dość dobrze zarabiająca klasa pracująca zaczęła się pojawiać w czasach bardzo liberalnych dla ekonomii.
>>Egalitaryzm, który jako jedyny jest skutecznym generatorem klasy średniej, jest bardzo często odrzucany, w tym już nawet w szkołach jest dzieciom deprecjonowany.
>Szkoda, że nie jest odrzucany w Polsce. Może doczekalibyśmy się własnej klasy średniej :>
Jak widać kompletnie niezrozumienie różnicy liberalizmu od neoliberalizmu zaślepia umysł.
Selanos (12869 punktów)
>Jak widać kompletnie niezrozumienie różnicy liberalizmu od neoliberalizmu zaślepia umysł.

Neoliberalizm różni się od liberalizmu prefiksem neo-

A tak na poważnie: czy różnica między liberalizmem, a neoliberalizmem jest tak duża? Upraszczając, ten drugi mniej-więcej głosi powrót do tego pierwszego którego resztki zostały stłamszone przez doktryny Keynesowskie. Bez większego zagłębiania się w temat te rozróżniania wydają się zwyczajnie zbędne.

Poza tym, prawdziwe znaczenie terminu neoliberalizm już dawno gdzieś zginęło. Tego pojęcia zaczęto używać do opisu zbyt wielu wcale nie takich samych doktryn, ludzi, partii, systemów, reform...

Często dowiaduje się, że np. PO jest partią neoliberalną. Rzeczywiście, jakbym przeczytał ich program z przed kilkunastu lat, to znalazłbym tam sporo neoliberalizmu, ale takiego który nigdy przez PO nie został wdrożony. Kaczuś u władzy był pod wieloma względami bliższy neoliberalizmowi niż PO.
19-08-2014 10:09 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>>Jak widać kompletnie niezrozumienie różnicy liberalizmu od neoliberalizmu zaślepia umysł.
>Neoliberalizm różni się od liberalizmu prefiksem neo-
Różni się tym, że - pomijając fakty o tym, że w dawnym mitycznym liberalizmie wszystkie państwa stosowały wszelkiego rodzaju dane im do poznania protekcje rynków na potęgę - przede wszystkim miesza czasy, gdy działalność prowadziło się wyłącznie na własne osobiste ryzyko, a tworzenie spółek kapitałowych z ograniczoną odpowiedzialnością było albo powszechnie nie znane, albo bez zezwolenia zabronione, z czasami, kiedy biznes oderwany od ludzkich zasad, bez kontroli przeradza się w finansowe tornada, które ssając pieniądze z dołu do góry niszczą wszystko co napotkają na swojej drodze. W tym układzie okazało się, że wszyscy mieli interes w tym aby firmy działały jak najlepiej i jak najdłużej, za wyjątkiem tych... co podejmowali decyzje w firmie. Typowa stopa zysku w dobrze działającym biznesie na rzeczywiście konkurencyjnym sprawnym rynku, uwzględniając inwestycje niezbędne do dalszego funkcjonowania i konkurowania, badania pokazują, że nie przekracza kilku procent rocznie, tymczasem finansjera jest w stanie osiągać kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt procent; do tego dochodzą kosmiczne zarobki finansistów, o których menadżerowie w innych branżach też chcą mieć. To jaki to może mieć skutek - albo decydenci pchają się w piramidy finansowe, albo usiłują z realnego biznesu cisnąć podobne zyski i zarobki. Metoda na to jest tylko jedna: cięcie kosztów i inwestycji, i wynagradzanie się w zamian za te wirtualne oszczędności a de facto kredytowanie się przyszłością (czyt. prowadzenie firmy równią pochyłą do bankructwa). Regulacje zatem rynku i chodzi o rynki finansowe są absolutnie niezbędne. A właśnie rozregulowanie rynków finansowych to podstawowa oznaka neoliberalizmu. Podatek Tobina oraz oferowanie produktów finansowych na zasadach produktów medycznych (czyli tylko za zezwoelniem uzyskiwanym po badaniach skutków dla rynku) proponowane przez Ha-Joom Changa to powinnny byc dawno absolutne podstawy. Ale w Polsce to czarna magia, sprzeczna ze wszystkim co ostatnio wciskali narodowi ekonomiści skompromitowanego wszędzie w cywilizowanym świecie nurtu.
z
09-08-2014 16:26 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>A jednak klasa średnia albo przynajmniej dość dobrze zarabiająca klasa pracująca zaczęła się pojawiać w czasach bardzo liberalnych dla ekonomii.

No to już wiemy, kiedy klasa średnia zaczęła kiełkować. A kiedy rozkwitła?

>Szkoda, że nie jest odrzucany w Polsce. Może doczekalibyśmy się własnej klasy średniej.

W Polsce już jest klasa średnia. Taka jej średnia, jaka jej klasa.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365