 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-09-2008 21:02 | Osiński (185 punktów) | Trójpodział władzy???
2 na 2 | Ostatnie protesty sędziów spowodowały, że ponownie zacząłem rozmyślać o podziale władzy. Podobno współcześnie obowiązuje trójpodział władzy: ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Brzmi pięknie i całkiem sensownie, ale... Aby nie rozwijać pobocznych wątków zakładam "idealne" warunki czyli: dobrą wolę ludzi, brak korupcji i wszelkich nacisków. Sędziowie - aby się nimi stać muszą kończyć trudne studia oraz szereg egzaminów, dopiero wtedy mogą dostąpić zaszczytu trójwładzy. I to rozumiem!! Trzeba wykazać się wiedzą i doświadczeniem, aby sądzić innych, aby dokładnie zająć swoją 1/3. Parlamentarzyści - wybierani przez lud, aby stanowić prawo i kontrolować władzę. Piękna demokratyczna idea pozwalająca wyłuskać interesujących ludzi spośród całego społeczeństwa, a nie tylko arystokracji czy innych elit. Mamy kolejną 1/3.
Takie są założenia, które wszyscy znamy, pozostaje władza wykonawcza... Nie wiem jak jest w innych krajach, ale w Polsce następuje coś czego nie rozumiem i nie akceptuję. Wydaje się, że Parlament jako 1/3 władzy jest stały i niepodzielny, a dopełniający całość Rząd musi być powołany z ludzi wykształconych do zarządzania (jak Sędziowie do sądzenia) w celu umiejętnej administracji krajem zgodnie z wytycznymi partii zwycięskiej w wyborach parlamentarnych. A tymczasem, w Polsce, Posłowie spośród siebie wybierają Premiera i ministrów... Hola, hola o co tu chodzi????
Skrajny przykład: rozumiem, że ludzie mogą chcieć wybrać Leppera do Sejmu i zrobili to, ale jakim prawem ten człowiek wchodzi do Rządu - został wybrany do władzy ustawodawczej i tam ma zostać. Jeśli ma większość w Sejmie to może co najwyżej wskazać Władzę Wykonawczą, która zrealizuje pomysły jego ugrupowania, ale nie życzę sobie (i nie ma takiego prawa), aby Lepper był premierem. Koniec przykładu.
Aby prowadzić autobus kończy się kursy i badania, czy można wozić ludzi, wychowawca w przedszkolu podobnie, tak jak większość publicznych zawodów. Tymczasem krajem może rządzić dosłownie każdy. Dlaczego nie ma szkół administracji publicznej (podobnie jak szkół prawniczych)? Dlaczego nie szkolimy administratorów, którzy wiedzą jak zarządzać krajem, finansami, gospodarką, zasobami, szkolnictwem, sportem?
Przecież to właśnie wśród nich parlament powinien szukać ludzi, którzy najskuteczniej wprowadzą w życie to co Sejm uchwali. Dopiero wtedy nastąpi rzeczywisty TRÓJPODZIAŁ władzy. Takie rozwiązanie powinno zapewnić sprawne rządzenie - zmiana ludzi w parlamencie lub ewentualne "tarcia" nie wpływają na zarządzanie krajem, nawet zmiana w Rządzie powinna przejść "łagodnie" wówczas kiedy jeden zarządzający zamieniany jest, z woli Sejmu, przez innego. Przecież to jest tak oczywiste, że aż boli. Czy my boimy się rzeczywistego podziału na trzy władze? Dlaczego ten temat jest pomijany przez 4 władzę - skoro wszyscy chcemy aby było dobrze? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| stilgar (7322 punktów) |
>A tymczasem, w Polsce, Posłowie spośród siebie wybierają Premiera i ministrów... Hola, hola o co tu >chodzi????
To nie jest tak. Premiera wybiera prezydent. Premier wybiera sobie ministrów. Premierem może być dowolny człowiek wskazany przez prezydenta, tak samo na ministrów premier może sobie wybrać kogokolwiek.
Jednak, premiera musi zaakceptować Parlament, którego rolą jak wspomniałeś, jest tworzenie prawa i kontrola władzy.
No i dlatego zwykle prezydent wybiera tego, kogo wskaże mu szef zwycięskiej partii - gdyby wybrał kogoś innego na 99% Parlament by go odrzucił po czym sam wybrał kogoś innego ( taka jest procedura: prezydent, parlament, prezydent, nowe wybory)
Tak więc jak widać, teoretycznie władza wykonawcza od ustawodawczej jest oddzielona, ale praktycznie wychodzi jak widać. Ba, praktycznie to władza sądownicza też nie jest niezależna od dwóch pozostałych - prokurator generalny jest obecnie ministrem sprawiedliwości ( ma się to zmienić ).
Trudno jest wprowadzić sprawny podział, tj. poszczególne "władze" powinny być jak najbardziej od siebie niezależne, ale jednocześnie powinna być możliwa jakaś kontrola...
|
|
 | | almanzor (341 punktów) | Osiński stawia problem: >>A tymczasem, w Polsce, Posłowie spośród siebie wybierają Premiera i ministrów... Hola, hola o co tu >>chodzi????
stilgar odpowiada >To nie jest tak. Premiera wybiera prezydent. Premier wybiera sobie ministrów. Premierem może być dowolny człowiek wskazany przez prezydenta, tak samo na ministrów premier może sobie wybrać kogokolwiek.
Stilgar pisze jakby nie zrozumiał Osińskiego. Autorowi wątku nie chodzi, żeby objaśniać "jak jest" ale raczej "dlaczego tak jest" i "czy tak być musi".
Kiedyś w dniu zaprzysiężenia rządu T. Mazowieckiego odwiedzał mnie Amerykanin. Nadziwić się nie mógł dlaczego premier (i ministrowie) po zaakceptowaniu ich nominacji pozostają dalej członkami parlamentu. O ile byłoby uczciwiej, gdyby obowiązywał u nas zakaz łączenia funkcji we władzy ustawodawczej i wykonawczej.
|
|
1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Dlaczego nie ma szkół administracji publicznej (podobnie jak szkół prawniczych)?Ależ są. I to sporo. Jest nawet stworzony Centralny Rejestr Rezerw Kadrowych dla administracji państwowej i publicznej. Jest też obowiązek prawny organizowania konkursów na kierownicze stanowiska w tejże administracji. Tylko co z tego? Panowie posłowie znajdują zgrabne obejścia prawa (np. dyrektor departamentu, to już nie dyrektor tylko "pełniący obowiązki dyrektora" lub "tymczasowo zarządzający"). Z prawnego punktu widzenia wszystko jest cacy, a "swoi" mają intratne synekury. A że facet nie zna się na niczym, a w pracy bywa tylko raz w miesiącu (w dzień wypłaty, jak łatwo się domyślić), to już nie ma znaczenia. Zgadzam się z Tobą, iż jest to patologia, ale - obawiam się, będę musiał to sprawdzić - zmiana tego stanu rzeczy wymagałaby zmiany Konstytucji. A kto się na to zgodzi? Wyobrażasz sobie partię zrzeszającą samych sfrustrowanych członków, którym nic nie kapnie z faktu przynależności? Takie rzeczy to tylko w... PSR!  Pozdrawiam zaciekawiony tematem. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | lotrek (14275 punktów) |
> Wyobrażasz sobie partię zrzeszającą samych sfrustrowanych członków, którym nic nie kapnie z faktu przynależności? Takie rzeczy to tylko w... PSR!  Partię zakładają ludzie sfrustrowani, niezadowoleni z dotychczasowych rządów, którzy (ich zdaniem) będą rządzić lepiej, ku ogólnej szczęśliwość. I jeśli znajdą odpowiednią liczbę ludzi, którym ten nowy pomysł na rządzenie się spodoba - obejmują władzę i rządy. A potem będzie "jak zawsze", ponoć każda władza demoralizuje. Zawsze mnie ciekawiło, na ile intencje chętnych na "władzę" są szczere, wynikające z ideologi a na ile z pragmatyzmu. Przecież zdają sobie sprawę co się może podobać wyborcom i starają się to obiecać. I muszą obiecywać nawet "gruszki na wierzbie", by wygrać wybory i realizować swój program. Obawiam się, że innej drogi w demokracji nie ma.
|
|
2 na 2 | awitu (7627 punktów) | Dlaczego nie szkolimy administratorów, którzy wiedzą jak zarządzać krajem, finansami, gospodarką, zasobami, > szkolnictwem, sportem?Ależ szkolimy i to sporo... a potem oni zarabiają na życie wprowadzając dane do systemów informatycznych, jako sekretarki, graficy, webmasterzy, nauczyciele itd  Bo wykształcić to jedno a zatrudnić to drugie  Spróbuj z takim wykształceniem bez dodatkowych bonusów, dostać pracę w administracji państwowej na stanowisku adekwatnym do wykształcenia.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
 | 1 na 1 | lotrek (14275 punktów) | > Spróbuj z takim wykształceniem bez dodatkowych bonusów, dostać pracę w administracji państwowej na stanowisku adekwatnym do wykształcenia.Bo najważniejsze są układy w takich sytuacjach. Nie tylko w Polsce...Lata temu mój kanadyjski przyjaciel (emigrant w pierwszym pokoleniu) posłał syna do elitarnego i drogiego collegu. Pytałem go dlaczego - i odpowiedział mi: pozna tam dzieci ludzi "ze świecznika", przez lata nauki znajdzie przyjaciół wśród nich i kiedyś po latach jak jego koledzy obejmą dobrze płatne stanowiska, to kogo zatrudnią jako swoich doradców, czy zastępców? Kogoś z ulicy, z zewnątrz, czy swojego kumpla ze szkoły, z którym nie jedno piwo wypili, razem imprezowali i o którym coś wiedzą? I to się sprawdziło.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|