 |
Prawa ojca do wyrzeczenia się dziecka Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-09-2008 22:53 | stokrotka (877 punktów) | Prawa ojca do wyrzeczenia się dziecka
1 na 1 | Witajcie. Od jakiegoś czasu nurtuje mnie problem z tematu wątku. Uważam wręcz, iż brak takiego prawa jest naruszeniem praw człowieka i nierównym traktowaniem ze względu na płeć. Brak prawa ojca do wyrzeczenia się praw i obowiązków wobec dziecka przed i po jego urodzeniu, co najmniej takiego i w takim zakresie, jaki przysługuje matce dziecka jest złamaniem Konstytucji, mówiącej o równości płci. Czy matka oddająca dziecko po urodzeniu dalej obciążona jest obowiązkiem alimentacyjnym, skoro może to zrobić anonimowo? Takie samo prawo, musi na podstawie Konstytucji RP przysługiwać ojcu dziecka. Ponieważ kobieta może zataić istnienie dziecka, zatajenie to nie powinno uniemożliwić ojcu praw do zrzeczenia się dziecka w momencie, kiedy się o nim dowie. Ja rozumiem ponoszenie odpowiedzialności za swoje czyny. Ale rozsądek mówi, że nie tylko kobieta powinna mieć prawo decydować, ale także mężczyzna. Jeśli kobieta ma mieć prawo decydowania czy chce urodzić i wychować dziecko (lub się jego wyrzec w szpitalu), to takie samo prawo powinien mieć ojciec. Oczywiście powinien się dołożyć do kosztu np. aborcji (nie tylko samego zabiegu, ale i ewentualnych sesji terapeutycznych). Pozdrawiam i proszę o odpowiedzi na temat  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | W przypadku pozostawienia dziecka w szpitalu praw zrzekają się oboje rodzice. Faktem jest, że decyzję podejmuje kobieta, ale nie może tego zrobić przy sprzeciwie ojca dziecka. (poza sytuacją, gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego).
|
|
 | | Michał Lewicki (201 punktów) | >W przypadku pozostawienia dziecka w szpitalu praw zrzekają się oboje rodzice. Faktem jest, że decyzję podejmuje kobieta, ale nie może tego zrobić przy sprzeciwie ojca dziecka. (poza sytuacją, gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego). > A co w sytuacji, gdy matka stwierdzi że nie zna ojca dziecka? (mam na myśli stosunek z przypadkowo poznanym mężczyzną zakończony ciążą) Nikt go przecież wtedy nie powiadomi.
Pozdrawiam
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Pukam sobie laskę w dyskotekowym/remizowym kiblu. W efekcie owa laską zachodzi w ciążę i rodzi dziecko, a następnie zostawia je w szpitalu lub nie informuje mnie o możliwości, że to jestem ojcem. Jakimś cudem dowiaduję się, że laska urodziła. Już się rozpędziłem, żeby robić sobie test na ojcostwo i spróbować odzyskać dziecko.
Co ty chłopie bredzisz?!
|
|
| |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > Pukam sobie laskę w dyskotekowym/remizowym kiblu. W efekcie owa laską zachodzi w ciążę i rodzi dziecko, a następnie zostawia je w szpitalu lub nie informuje mnie o możliwości, że to jestem ojcem.> Jakimś cudem dowiaduję się, że laska urodziła. Już się rozpędziłem, żeby robić sobie test na ojcostwo i spróbować odzyskać dziecko.> Co ty chłopie bredzisz?!> Brednie... Sytuacja: Małżeństwo. On wyjeżdża na rok do pracy do Anglii. Wyjeżdżając nie wie jeszcze, że jego partnerka jest w pierwszym miesiącu ciąży. Ona ma wątpliwości czy on wróci. Nie chce dziecka, ale jej przekonania nie pozwalają jej na dokonanie aborcji. Decyduje się urodzić. Jeszcze w szpitalu zrzeka się praw do dziecka. Jest panną i kłamie że nie wie kto jest ojcem. A ojciec tak jak mówił wraca po roku, i ktoś ze wspólnych znajomych mówi mu, że ona była w ciąży i oddała dziecko do adopcji. I co w takiej sytuacji??? Tak na marginesie, to w tym przykładzie matka jest panną. A co w sytuacji gdy jest mężatką? Czy jeśli nie chce dziecka bo w związku jej się nie układa, to może je oddać do adopcji nie mając zgody męża? Czy ktoś ma obowiązek sprawdzić czy ma taką zgodę? W Krakowie (to chyba Kraków) jest tzw. "okno życia". Jakieś siostry prowadzą tam swój dom czy coś takiego. Matka może tam zanieść dziecko i je zostawić. Podobno nie musi nic więcej robić. Żadnych dokumentów. Tak naprawdę to mógłbym chyba nawet porwać dziecko sąsiadki, zawieźć je tam i już  Czy ktoś wie w jaki sposób są tego typu rzeczy (odnośnie adopcji, nie porwania) rozwiązane prawnie? Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Chłopie, wróć na ziemię. Wymyślasz nieprawdopodobne historyjki.
Obśmiałem pierwszą z nich - o facecie, który puka przygodnie laskę, co skutkuje jej zajściem w ciążę, laska pozbywa się noworodka, metodą "deux ex machina" pojawia się tatuś i wyraża pretensje do dziecka.
Obśmieję kolejną z twoich wydumanych fantazji - mąż za granicą przez circa 9 miesięcy bez przerwy, żona w ciąży, on kompletnie odcięty od info z kraju, nagle wraca, dowiaduje się, że ona poczęła z nim dziecko... bla, bla, bla.
Może powinieneś zacząć pisać scenariusze do brazylijskich seriali "romantycznych"?
Ciekawe jest natomiast to co napisałeś o tych zakonnicach kolekcjonujących noworodki. Co się z tymi dzieciakami dzieje? Ktoś dał zgodę na ten proceder? Dzieci trafiają do adopcji, siostrzyczki sprzedają dzieci na organy, a może pedofilom? A może to kolejna z twoich fantazji?
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>scenariusze do brazylijskich seriali Prawo, również niebrazylijskie, powinno przewidywać i brazylijskie scenariusze. .
|
|
| Michał Lewicki (201 punktów) | Próbowałem już raz poruszyć podobny temat. Jak potoczyła się dyskusja...
www.racjonalista.pl/forum.php/s,122357
Chętnie poznam Twoje refleksje na ten temat
Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | stokrotka (877 punktów) | Witaj. Pierwsza refleksja: Jak zwykle spora część wypowiedzi nie na temat  Ale to już znany problem. Jeśli jest tak, że kobieta zrzekając się praw robi to również w imieniu ojca - to to jest kolejny przejaw nierówności płci. Dla mnie prawo do aborcji powinno być totalnie liberalne. To jest ciało kobiety i jakiś premier, ksiądz czy policjant nie powinien się wtrącać. To nie oni będą chodzić w ciąży, rodzić, wychowywać, walczyć z chorobami, problemami wieku dojrzewania, niedoborem środków do życia. Podobała mi się wypowiedź dzieląca związki na partnerskie i małżeńskie. Można przyjąć w małżeństwie domniemanie zgody na posiadanie potomstwa - wtedy ojciec z zasady jest zobowiązany do łożenia na dziecko (w razie wątpliwości co do ojcostwa - zrobić test). W przypadku umów partnerskich - powinien mieć prawo zrzec się ojcostwa, gdy kobieta postanowi urodzić (w przypadku aborcji pokrywa połowę kosztów). Generalnie decyzja ostateczna należy tylko i wyłącznie od kobiety - bo to ona ma najwięcej do stracenia, ona ponosi największy ciężar. Jednakże, jeśli ojciec mówi "nie", urodzi bez praw domagania się wsparcia od strony ojca dziecka.
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
|  | | Michał Lewicki (201 punktów) |
>Generalnie decyzja ostateczna należy tylko i wyłącznie od kobiety - bo to ona ma najwięcej do stracenia, ona ponosi największy ciężar. Jednakże, jeśli ojciec mówi "nie", urodzi bez praw domagania się wsparcia od strony ojca dziecka.
A co w sytuacji, gdy kobieta nie chce dziecka, ale chce go jego ojciec? Ja uważam że powinien on mieć prawo do oczekiwania iż urodzi ona dziecko i nie będzie musiał w żaden sposób na nie łożyć.
Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) |
>A co w sytuacji, gdy kobieta nie chce dziecka, ale chce go jego ojciec? Ja uważam że powinien on mieć prawo do oczekiwania iż urodzi ona dziecko i nie będzie musiał w żaden sposób na nie łożyć. >Pozdrawiam
Czyli kobieta przez 9 miesięcy ma ponosić wszystkie koszty związane z ciążą finansowe, społeczne zdrowotne itd, a mężczyzna nie? Skoro to on chce dziecka, a kobieta nie to dlaczego ona ma ponosić skutki jego wyboru?
Uważam że mężczyzna ma równe prawo decydować, bo to także jego dziecko, ale pod warunkiem, że gdy kobieta nie chce tego dziecka, mężczyzna bierze na swoje konto wszelkie koszty zaistniałej sytuacji. Co prawda nie mam pomysłu jak ma zrekompensować kobiecie utratę zdrowia w wyniku ciąży, utratę pracy, i inne koszty jakie kobieta ponosi w związku z byciem w ciąży przez te 9 miesięcy.
Michał nie wiem jakim mężem trzeba być by nie zauważyć u swojej partnerki przebytej ciąży i porodu, nawet gdy nie widziałeś jej przez kilka miesięcy i nie miałeś pojęcia o tym że była w ciąży.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| Scorp (5381 punktów) |
> Uważam wręcz, iż brak takiego prawa jest >naruszeniem praw człowieka i nierównym traktowaniem ze względu na płeć.
W sprawach nierównego traktowania ze względu na płeć, a dotyczących prokreacji, zażalenia należy wnosić do decydenta, czyli natury, która bardzo nierówno wyznaczyła role.
Jeżeli chodzi o naruszenie praw człowieka, to co z prawem dziecka do posiadania obojga rodziców? -
|
|
 | | stokrotka (877 punktów) | Ja nie dyskutuję o biologii. Zgadzam się, że z zasady nie będzie równości między płciami. Ale ja tu podkreślam art. 32, ust. 1 Konstytucji: "Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne."
Czy ma ten ustęp sens - to temat na inną dyskusję o równości płci.
Jeszcze raz, skoro prawo gwarantuje równość wobec prawa to niech będzie konsekwentne!
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
|  | | Scorp (5381 punktów) |
>Ale ja tu podkreślam art. 32, ust. 1 Konstytucji: >"Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne."
Według mnie oznacza to, że w przypadku przekroczenia prawa, w kwalifikacji czynu zasadniczo nie liczy się ani płeć ani wiek, chociaż mogą one wpływać na okoliczności łagodzące.
Nie oznacza to natomiast, że prawo jest jednakowe dla wszystkich ludzi bez względu na wiek i płeć. I bardzo dobrze. Prawo karne - młodociani, prawo pracy - emeryci, prawo rodzinne - prokreacja. Różnice są chyba uzasadnione?
>Jeszcze raz, skoro prawo gwarantuje równość wobec prawa to niech będzie konsekwentne!
Konsekwencja dla konsekwencji? Dziękuję, nie! Niech prawo będzie raczej optymalne, dostosowane do ludzi i społeczeństwa.
> www.niewygodnemysli.blogspot.com
Mało mądry blog, jak dla mnie. Przynajmniej w pierwszym temacie (dalej nie czytałem). -
|
|
| |  | 1 na 1 | stokrotka (877 punktów) | Miałbyś rację, gdyby zmienić zapis w Konstytucji.
Art. 32 "Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym."
Można robić kategorie prawne na różne grupy, ale nie według płci. Jest to wyróżnione przez Konstytucję i podkreślone jako coś, co nie może tworzyć różnice prawne.
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
| | |  | | stokrotka (877 punktów) | Przepraszam za błąd. Cytowany artykuł to oczywiście artykuł 33, a nie 32.
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | >"Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym."
Pieknie brzmi, ale..
Kobiety są mniejsze, mają mniejszy procent mięśni niż mężczyźni, ich łączna masa mięśniowa jest mniejsza, w wyniku tego siła również. Prawo pracy uwzględnia ten biologiczny fakt i ogranicza ciężary dopuszczane do podnoszenia (skrzynki, worki) dla kobiet, do wielkości o wiele mniejszej, niż dla mężczyzn.
Czy to źle? Czy to dyskryminacja? Kobiet? A może mężczyzn?
Według Ciebie, Prawo pracy jest w tym punkcie niezgodne z Konstytucją?
Czy byłoby dobrze, gdyby w imię równości praw i w zgodzie z Konstytucją, szef mógł wymagać od swoich pracownic dźwigania takich ciężarów jak mężczyźni, żeby im się w głowach nie przewracało a kręgosłupy pozgniatały (mają mniejsze kręgi, więc nacisk na cm. kw. odpowiednio byłby większy)?
Czy musiałabyś osobiście przejść takie doświadczenie, żeby zrozumieć, że kobiet, ze względów biologicznych nie można traktować tak jak mężczyzn i odwrotnie? Możliwe, bo rozum do głowy wchodzi najlepiej przez... kręgosłup. Po krótkim czasie miałabyś problemy z korzonkami a prawo do równości w... tym miejscu, co nie napiszę, żeby nie aktywizować moderatora.
Przywiązanie matki do dziecka, inne niż u ojca, to też jest sprawa biologiczna.
>Można robić kategorie prawne na różne grupy, ale nie według płci. Jest to wyróżnione przez Konstytucję i podkreślone jako coś, co nie może tworzyć różnice prawne.
Jeszcze jedno pytanie: czy nie odróżniasz pięknych haseł od dobrego prawa?
Zakończmy dyskusję. -
|
|
| | | |  | 1 na 1 | stokrotka (877 punktów) | Powtarzam. Dla mnie różnice biologiczne między kobietą i mężczyzną są niepodważalne. Skupiam się tak na literze prawa, by podyskutować o jej granicach i sensowności. Ja jestem zwolenniczką minimalistycznego prawa. Konstytucja Polski niestety nie jest minimalistyczna i na przykładzie "równości płci" pokazuje, że wiele rzeczy powinno się zostawić zdrowemu rozsądkowi, bądź szczegółowym wytycznym.
Ja nie twierdzę, powtarzam również, że art. 33 Konstytucji jest sensowny. Ale skoro jest to należy go przestrzegać, a jeśli jest zły - zmienić go. Jednakże by go zmienić potrzebna jest aprobata społeczna, która pociągnie za sobą decyzję władz. By owa aprobata społeczeństwa była trzeba o tym rozmawiać.
I właśnie to chciałam tutaj zrobić - porozmawiać, ale nie o tym kto ma rację. Tylko o tym co i czemu należy zmienić.
Wychodzę bowiem z myśli Margaret Mead: "Nie wątp nigdy, że niewielka grupa myślących, zaangażowanych obywateli może zmienić świat, albowiem do tej pory jedynie im się to udawało."
Pozdrawiam
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >Skupiam się tak na literze prawa, by podyskutować o jej granicach i sensowności.
Dobrze, zmieniamy temat, mówimy nie o sensowności prawa, ale o jego dokładności lub precyzji (o 'granicach' litery prawa i sensowności tej litery nie umiałbym nic powiedzieć). Oczywiście, jest to temat dla teoretyków prawa, ale cywil, szczególnie gdy zapytany, też może się odezwać.
Otóż zapisy prawne są przeznaczone do użytku powszechnego, a każdy, jak wiadomo, interpretuje jak chce i jak potrafi. Nie tylko zgodnie ze swoim interesem (przestępcy, ofiary) czy posiadanym zasobem języka, ale z przyczyn całkowicie podstawowych, ponieważ z tych zapisów dopiero we własnej głowie, we własnej sieci pojęciowej, wytwarza sobie ich interpretację, którą będzie się, jako prawem, kierował. Prawo pisane jest w tym sensie informacją ogólną przeznaczoną do interpretacji, czyli do zrozumienia we własnym rozumie.
Wynika z tego, że po pierwsze, prawo musi byc pisane słowami powszechnie zrozumiałymi, co ciągnie tekst w stronę ogólników (szczególnie prawo nadrzędne) i haseł, a po drugie, że częścią systemu prawnego, obok zapisów prawa pisanego, jest jego interpretacja. System interpretacji (trybunały, orzeczenia sądowe) porządkuje indywidualne aparaty interpretacji w głowach ludzi, i jest równie podstawowy dla funkcjonowania prawa jak jego 'litera', czyli zapisy. Zapis bez interpretacji nie działa, interpretacja bez zapisu nie istnieje.
Ponadto Konstytucja jest w takiej sytuacji, że jako prawo definiujące ustrój i inne rzeczy, musi zawierać sporo zapisów typu postulatywnego, życzeniowego, hasłowego. Pobożne życzenia, jednym słowem, zapisane w ogólnikach, jak ta równość. Bez ogólników konstytucja nie może się raczej obyć. Od tego zresztą jest, bo jest prawem najbardziej ogólnym i z założenia rzadko zmienianym. Szczegóły by jej nie służyły.
Teraz wracając do równości płci.
>Ja nie twierdzę, powtarzam również, że art. 33 Konstytucji jest sensowny. Ale skoro jest to należy go przestrzegać, a jeśli jest zły - zmienić go.
Zanim będzie się go przestrzegać, trzeba go zinterpretować. To niezbędne. Żaden zapis - patrz wyżej - nie działa bez interpretacji. Ustalić jego znaczenie w oparciu o: - stan rzeczy, czyli faktyczną, biologiczną nierówność kobiet i mężczyzn. - prawa niższego rzędu, prawo pracy, Kodeks Karny i co tam jeszcze. - rozpoznanie intencji ustawodawcy - analizę okoliczności semantycznych (czy dało się to napisać inaczej?) - i pewnie kilka innych rzeczy
Reasumując, odnoszę wrażenie, że Twoje zarzuty dot niespójności artykułów Konstytucji, czy błędów zapisu 'litery', niezgodności z życiem albo niezgodności z nimi prawa podrzędnego, wynikają z całkowitego pominięcia koniecznej interpretacji. Dodaj temu Art.33 niezbędny margines na interpretację, to przestanie Cię drażnić.
>Wychodzę bowiem z myśli Margaret Mead: "Nie wątp nigdy, że niewielka grupa myślących, zaangażowanych obywateli może zmienić świat, albowiem do tej pory jedynie im się to udawało."Pozdrawiam
A jeżeli widzisz się w tej 'niewielkiej grupie myślących' to pięknie, ale zmienianie świata niekoniecznie zaczynaj od Konstytucji...
Powodzenia! -
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | stokrotka (877 punktów) | Mądrze brzmi to co piszesz, ale nie prowadzi to do czegokolwiek. Uważasz, że prawo nie może być jednoznaczne. Interpretacja, która może zmieniać prawo doprowadza do dyskredytacji tego prawa.
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Kobiety są mniejsze, mają mniejszy procent mięśni niż mężczyźni, ich łączna masa mięśniowa jest mniejsza, w wyniku tego siła również. Prawo pracy uwzględnia ten biologiczny fakt i ogranicza ciężary dopuszczane do podnoszenia (skrzynki, worki) dla kobiet, do wielkości o wiele mniejszej, niż dla mężczyzn. Z uwagi na konstytucyjną zasadę równości płci powinno się wymagania określać wg cech bezpośrednio przydatnych, a biologia sama się wybroni. .
|
|
| piątek (1035 punktów) | To taki wątek z okazji dnia chłopaka  ? Zgadzam się z twoją opinią ale problem jest trochę bardziej skomplikowany.
"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
|
|
1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Już sam fakt, że jako mężczyzna nie mogę zajść w ciążę i urodzić dziecka jest niezgodny z Konstytucją. Wszak mam takie same prawa jak kobieta, czyli mam prawo zajść w ciążę i urodzić! Na tej samej zasadzie każda kobieta ma prawo zapłodnić każdą kobietę (w tym siebie) oraz każdego mężczyznę. Dotyczy to także mężczyzn.
Żeby nie było za łatwo trzeba dodać, że Konstytucja RP nie definiuje ani pojęcia "kobieta", ani "mężczyzna". Co więcej - nie uwzględnia w ogóle istnienia hermafrodytów!
|
|
 | | stokrotka (877 punktów) | Piszesz o prawach biologicznych, a ja o równości wobec prawa. To, że są biologiczne różnice to jedno. To że art. 32 Konstytucji gwarantuje równe traktowanie wobec prawa to drugie. Są różnice biologiczne, kulturowe, narodowościowe, wyznaniowe itd. Którakolwiek z tych różnic nie może (zgodnie z Konstytucją) powodować nierówność wobec prawa.
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Konstytucja mówi o równości kobiet i mężczyzn i nic nie wspomina o wyjątkach ze względu na biologię. Usiłując zunifikować kobiety i mężczyzn powołując się na Konstytucję sama zapędzasz się w ślepy zaułek, a ja ci to tylko łopatologicznie pokazałem.
|
|
| |  | | stokrotka (877 punktów) |
Ależ ja nie próbuję zunifikować kobiety i mężczyzny! Ja tylko powołuję się na art. 33 Konstytucji:
"Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym."
I zauważam, że możliwości zrzekania się dziecka są przykładam łamiącym ten artykuł.
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
| | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Czy ollikm nie rozwiał twoich wątpliwości?
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Już sam fakt, że jako mężczyzna nie mogę zajść w ciążę i urodzić dziecka jest niezgodny z Konstytucją. Wszak mam takie same prawa jak kobieta, czyli mam prawo zajść w ciążę i urodzić! Ależ nikt Ci tego prawa nie odbiera, zachodź sobie ile dusza zapragnie. A jak Ci ktoś stanie na przeszkodzie, to go poddaj do sądu. .
|
|
2 na 2 | awitu (7627 punktów) |
> Brak prawa ojca do wyrzeczenia się praw i obowiązków wobec dziecka przed i po jego urodzeniu, co> najmniej takiego i w takim zakresie, jaki przysługuje matce dziecka jest złamaniem Konstytucji,> mówiącej o równości płci. Czy matka oddająca dziecko po urodzeniu dalej obciążona jest obowiązkiem> alimentacyjnym, skoro może to zrobić anonimowo? Takie samo prawo, musi na podstawie Konstytucji RP> przysługiwać ojcu dziecka. Ponieważ kobieta może zataić istnienie dziecka, zatajenie to nie powinno> uniemożliwić ojcu praw do zrzeczenia się dziecka w momencie, kiedy się o nim dowie.Nie wiem gdzie dopatrujesz się niesprawiedliwości prawa. Jeżeli jedno z rodziców porzuca dziecko, opiekę przejmuje drugie. Trzeba też pamiętać że alimentami nie obciąża się kogoś z urzędu, o ustanowienie alimentów występuje się do sądu. Gdy oboje rodzice zrzekają się praw, to nikt inny nie występuje o alimenty w imieniu dziecka. Jeśli kobieta zrzeka się praw rodzicielskich i wyraża zgodę na przysposobienie dziecka, a mężczyzna nie wnosi sprzeciwu to jest to zgoda obojga rodziców. Mężczyzna ma zawsze prawo do sprzeciwu. A skoro nie wnosi sprzeciwu to się zgadza. Kobieta nie ma prawa pozbawić go praw rodzicielskich, można tego dokonać tylko sądownie. Trzeba rozróżnić zrzeczenie się praw rodzicielskich, które jest dobrowolne, od pozbawienia kogoś władzy rodzicielskiej. Żadne z rodziców nie może samotnie zrzec się prawa do opieki i uznać że dziecko nie jest jego. Gdy kobieta urodzi dziecko, zrzeknie się praw, odda do adopcji a ojciec dziecka zgłosi się i nie zgodzi się na oddanie dziecka on przejmuje opiekę nad dzieckiem. Jeśli któreś z rodziców porzuca dziecko, a drugie z rodziców przejmuje opiekę nad dzieckiem, to to drugie może wystąpić o alimenty. Niezależnie od płci. Pamiętajmy że zgoda na przysposobienie dziecka może być wyrażona nie wcześniej niż po sześciu tygodniach od jego urodzenia się. Więc ojciec raczej ma czas na to by wyrazić swój sprzeciw, to chyba wystarczający czas by się zreflektować, że ma się dziecko. A skoro mężczyzna przez 6 tygodni nie jest zainteresowany faktem że ma dziecko, to raczej nie jest też zainteresowany opieką nad tym dzieckiem. W wypadku gdy opiekę nad dzieckiem przejmuje ojciec, a matka nie chce się opiekować dzieckiem, ojcu przysługuje prawo wystąpienia do sądu o zasądzenie alimentów na rzecz dziecka od kobiety. Może też wystąpić o pozbawienie matki praw rodzicielskich. Różnice w tych kwestiach prawnie nie wynikają z płci, a z faktu kto się dzieckiem opiekuje. Samotnemu ojcu (w tym porzuconemu przez matkę dziecka) przysługują te same prawa co samotnej matce. Na nieszczęście kult "matki Polki" wpływa niekorzystnie na sytuację mężczyzn. W sporach o opiekę mężczyźni częściej przegrywają. Ale to jest konsekwencja społecznego nastawienia do tych spraw, druga strona medalu braku równości praw obu płci w naszym kraju. a jak komuś się chce czytać jeszcze dość ciekawy artykuł odnośnie tej tematyki. Adopcja bez zgody ojca, ale z jego udziałem
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
 | | stokrotka (877 punktów) | Czyli, jeśli kobieta lub mężczyzna nie chce wychowywać dziecka, może się skutecznie zrzec praw i obowiązków w pierwszych tygodniach po urodzeniu? Skutecznie, czyli w sposób uwalniający ją/go od ewentualnych roszczeń alimentacyjnych od strony wychowującej dobrowolnie dziecko?
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
|  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | >Czyli, jeśli kobieta lub mężczyzna nie chce wychowywać dziecka, może się skutecznie zrzec praw i obowiązków w pierwszych tygodniach po urodzeniu? Skutecznie, czyli w sposób uwalniający ją/go od ewentualnych roszczeń alimentacyjnych od strony wychowującej dobrowolnie dziecko?
Ani ojciec ani matka tego zrobić nie mogą. Nie można zrzec się praw do dziecka. Urodziło Ci się dziecko to je masz. Możesz je porzucić w szpitalu, czym skazujesz je na tułaczkę przez całe dzieciństwo po domach dziecka.
Dziecko pozostawione w szpitalu przez rodziców ( gdy zostawia je matka, a ojciec się nie zgłasza) nie są sierotami wolnymi w świetle prawa, a więc nie mogą zostać przysposobione a na rodzicach dalej ciążą obowiązki wynikające z faktu bycia rodzicem. Zasądzone mogą zostać alimenty. Alimenty nie są związane z zrzeczeniem się praw rodzicielskich. Gdy rodzi Ci się dziecko masz prawny obowiązek łożyć na jego utrzymanie. A jeśli biologiczny rodzic nie poczuwa się do tego obowiązku osoba wychowująca dziecko (drugi rodzic ale też np babcia, ciocia wujek) może wystąpić o sądowne wyznaczenie alimentów. A zasądzone alimenty podążają za dzieckiem w razie zmiany prawnego opiekuna dziecka.
Rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej normalnie płaci zasądzone alimenty, bo to niezależne sprawy.
Po urodzeniu dziecka, a najlepiej jeszcze przed porodem można złocić chęć oddania dziecka do przysposobienia. Muszą tego dokonać oboje rodzice. Ale jeśli ojciec nie jest znany, nie wniesie sprzeciwu, nie wystąpi o ustalenie ojcostwa itd, zgodę w imieniu obojga rodziców wyraża matka.
Dopiero przysposobienie dziecka przez inną osobę, ma takie skutki o jakich mówisz.
Tylko sieroty wolne (w świetle prawa) mogą być przysposobione. To znaczy, oboje rodzice biologiczni muszą zrzec się praw rodzicielskich i wyrazić tzw. blankietową zgodę na przysposobienie - bez wskazania osoby przysposabiającej lub też sąd rodzinny winien pozbawić ich władzy rodzicielskiej, kierując dzieci do adopcji. Możliwe jest też wskazanie przez rodziców osoby przysposabiającej dziecko. W większości przypadków władza rodzicielska rodziców, których dzieci przebywają w domach dziecka jest jedynie ograniczona, co nie stanowi podstawy do przysposobienia tych sierot. Dlatego są takie problemy z adopcją.
Gotujesz w jednym garnku kilka rzeczy. Prawa rodzicielskie a opieka nad dzieckiem, to dwie różne sprawy. Czym innym są jeszcze alimenty.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| |  | | stokrotka (877 punktów) | Dziękuję za wyjaśnienie prawa w tych kwestiach. Pozdrawiam
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nie można zrzec się praw do dziecka. Urodziło Ci się dziecko to je masz. >oboje rodzice biologiczni muszą zrzec się praw rodzicielskich... Coś tu nie gra. .
|
|
| | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | >Coś tu nie gra.
Już Ci mówię co nie gra. W prawie polskim nie ma instytucji zrzeczenia się praw do dziecka. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może nastąpić tylko na mocy wyroku sądowego w przypadku, gdy władza rodzicielska nie może być wykonywana lub jeśli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki (art. 111 ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy).
Nie można się zrzec praw do dziecka, natomiast można wyrazić zgodę na przysposobienie dziecka przez inną osobę. Ta zgoda na przysposobienie jest powiązana z świadomym wyrażeniem woli o zrzeczeniu się praw do dziecka. Samo zrzeczenie się nie ma mocy prawnej. I takie oświadczenie muszą złożyć osoby posiadające prawa rodzicielskie (gdy ojciec pozostaje nieznany dokonuje tego matka w imieniu obojga). Istotą jest tutaj zgoda na przysposobienie, a akt woli stanowi jej dopełnienie.
Mam nadzieję, że teraz już uściśliłam wystarczająco.
Dziękuję że złapałeś mnie za słowo i że oduczasz mnie stosowania skrótów myślowych. Jeszcze trochę i nauka na pewno przyniesie rezultat.
pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|