Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nowe idealne zasady dokonywania apostazji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-10-2008 00:15Kelly (2051 punktów)Nowe idealne zasady dokonywania apostazji
Ocena 4 na 4
Nowe instrukcje episkopatu odnośnie apostazji oburzyły ateistyczne społeczeństwo. Wcale się temu nie dziwię i wcale nie dziwię się pełnym dezaprobaty komentarzom, które padały choćby na Racjonaliście. Bądźmy jednak optymistami. Nawet w tych nowych, skandalicznie skomplikowanych zasadach jest wiele dobrego.

Po pierwsze w końcu mam podane na tacy wszystkie informacje dotyczące procedury występowania z Kościoła. Wcześniej musiałam stopniowo zbierać artykuły, wskazówki i przykładowe akty apostazji, a do tego często informacje były niepełne albo niejasne. Zresztą sami apostaci skarżyli, że księża wymyślają reguły jak z księżyca, byle tylko utrudnić, a czasem uniemożliwić wypisanie się z Kościoła.

Po drugie wieść o ustaleniu tych instrukcji trafiła do mediów i dzięki temu wielu Polaków pierwszy raz usłyszało o apostazji. Szczególnie młodzi ludzie mniej zaangażowani w wiarę lub jej brak nie mieli wcześniej zielonego pojęcia o istnieniu takiej możliwości. "Moda na apostazję" może i zaczęła panować, ale tylko w największych miastach i raczej w kręgach młodych dorosłych.

Trzy - apostazja według nowych zasad pewnie i tak nie będzie dłuższa ani trudniejsza, a można ją ubrać w ładną formę. Ktoś z forumowiczów nakręcił swoją konforntację na plebanii, po czym wrzucił film do internetu. Pomysł bardzo mi się spodobał i chciałam go sobie pożyczyć, a teraz mogę nakręcić całe reality show. Pisanie uzasadnienia, wygrzebywanie aktu chrztu, ściąganie mamy chrzestnej z Warszawy (mieszkam w Lublinie), wycieczka do kościoła, rozmowy duszpasterskie - przecież tego wszystkiego uzbieta się na co najmniej na pół godziny. Co prawda miałam nadzieję, że apostazja będzie prezentem od samej siebie z okazji osiemnastki, ale przecież i tak nie może przedłużać się w nieskończoność.

I ostatni, choć niepewny pożytek z nowych instrukcji: paradoksalnie, więcej ludzi może decydować się na apostazję, z przekory episkopatowi. Zwłaszcza moi rówieśnicy być może zaczną się buntować i masowo wypisywać z Kościoła, szczególnie jeśli zachęcą ich do tego apostazje innych młodych ludzi. Wiem, że wielu ateistów traktuje apostazję bardzo noszlancko, obojętnie, ale moim zdaniem warto wypisać się z Kościoła choćby po to, żeby ludzie wiedzieli, że jest alternatywa i że naprawdę da się bez niego żyć.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sztejkat (4743 punktów)
>(...)Po pierwsze w końcu mam podane na tacy wszystkie(...)

To dobrze. Zdecydowanie lepiej jest gdy procedura jest zdefiniowana i znana, niż gdy jej w zasadzie nie ma.

Nie oczekiwałbym jednak zmian na prostsze.

Postaw się po stronie wierzących - przychodzisz, odrzucasz wszystko co dobre dla Ciebie, i idziesz w prost na potępienie. Sorki, ale mało kto może na to patrzeć spokojnie. Wiem, piszę jak Bozena, ale z punktu widzenia kogoś kto wierzy na serio apostazja jest czymś... no cóż, co najmniej skrajnie głupim.

Jakby nie patrzeć, Kościół jest dobrowolną wspólnotą wiernych. Ok, wiem, chrzest nieświadomych dzieci itp. Jednak to rodzice decydują o chrzcie i ci rodzice, którzy się na to zdecydowali powinni, ot choćby po to by nie robić sobie z gęby cholewy, dopilnować by dziecko rozwinęło się w świadomie wierzącego członka Kościoła.

Apostazja to wielki zawód - zawiódł pasterz, zawiódł Kościół, zawiodła rodzina i chrzestni. Wstyd, hańba i załamanie.

Jeśli tak patrzeć, to sam fakt publicznego zdefiniowania procedury apostazji jest dowodem wielkiej pokory - toż to publiczne przyznanie się do winy ze strony Kościoła: "zawiedliśmy w obietnicy złożonej na Chrzcie Świętym.". Gest trudny, godny i wart docenienia.

Nie dziwię się więc, że procedurę ustawiono tak, by ją maksymalnie przedłużyć i zmusić w jej trakcie do częstego kontaktu z hierarchią kościelną i z możliwie największą grupą wiernych pozostających w Kościele.

Owszem, z punktu widzenia ateusza pragnącego porzucić drogę hipokryzji konieczność zbierania dokumentów, świadków itp. miast wyrażenia woli jest nieprzyjemna, kłopotliwa, zbędna i co nieco upokarzająca. Szczególnie kłopotliwą sprawą jest kwestia rodziców chrzestnych i świadków którzy wprost, powodowani motywami religijnymi mogą odmówić uczestnictwa, tym samym blokując procedurę.

Pamiętać należy, że chodzi tu o proces czysto kościelny - nasze prawo nie przewiduje prawnej procedury wchodzenia i wychodzenia z kościoła. Więc, będąc po prawie, wystarczy, nawet niepubliczne, ustne oświadczenie woli. Jako że ewidencjonowanie informacji o wyznaniu obywateli jest zdaje mi się sprzeczne z prawem (jak zwykle - z wyjątkami).

Coś zawsze zgrzyta, gdy na jednym terytorium obowiązują dwa różne prawa - w tym wypadku prawo państwowe i prawo kościelne. Wedle prawa państwowego, przynależność religijna jest tylko i wyłącznie prywatną sprawą obywatela - wedle prawa kościelnego - niezbywalna, wiekuista i jak najbardziej związana ze wspólnotą kościelną.

I tak na koniec:

Podając tę procedurę do publicznej wiadomości Kościół mówi wprost:

"Masz prawo wyboru wiecznego potępienia. I my to prawo honorujemy."

Tak to moim zdaniem wygląda, jeśli spojrzeć na to ze strony kościelnej.

Patrząc ze strony ateisty: "Do diaska, niech wyrwą kartkę z ksiąg parafialnych i po sprawie. O co tyle szumu?!"

Tomasz Sztejka
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Prosze nie prowadzic tutaj agitacji. Ludzie młodzi choćby z obawy, że nie wezmą ślubu nie będą występowali z Kościoła. Niech pani zważy, że osoby które dokonują apostazji to z reguły osoby, które "odwaliły" juz wiekszosc sakramentów i teraz im to wisi, skoro przy sakramencie namaszczenia chorych już niekoniecznie będą żywi więc teraz niczym osiołki podskakują, wierzgając nogami. Fajnie sie doradza o odejściu z kościoła, gdy się już w nim na tyle długo tkwiło, że ma się stosowne papiery i ceremonie w kieszeni.
06-10-2008 10:43 
 Ocena 5 na 5
matragon (2557 punktów)
>Ludzie młodzi choćby z obawy, że nie wezmą ślubu nie będą występowali z Kościoła.>

Nonsens - nigdy nie należałem do Kościoła - a ślub brałem już dwa razy

>Fajnie sie doradza o odejściu z kościoła, gdy się już w nim na tyle długo tkwiło, że ma się stosowne papiery i ceremonie w kieszeni. >

Ja nie mam żadnych papierów, i żadnych ceremonii - znaczy ja mogę doradzać ?


Michał 'matragon' Worgacz

GŁUPOTA MA PEWiEN UROK, iGNORANCJA NiE (F. Zappa)
06-10-2008 10:52 
 Ocena 2 na 2
X-Yuri (159 punktów)
>Ludzie młodzi choćby z obawy, że nie wezmą ślubu nie będą występowali z Kościoła.

Po pierwsze, dodaj ze mówisz o 'ślubie kościelnym', po drugie, fajnie, ze ludzie zostają w kościele ze strachu, naprawdę, jeśli Ciebie (was) to cieszy..

>teraz niczym osiołki podskakują, wieżgając nogami.

Typowe^^

>Fajnie sie doradza o odejściu z kościoła, gdy się już w nim na tyle długo tkwiło, że ma się stosowne papiery i ceremonie w kieszeni.

Czyli ja mam prawo doradzać, po ślubu nie wziąłem jeszcze, a i brać w kościele go nie zamierzam ? (Tylko w urzędzie, i Mando : ) : ))

>Prosze nie prowadzic tutaj agitacji.

A to mnie rozbawiło konkretnie.. Bożeno, jesteś na forum portalu racjonalista.pl, wybacz jego userom (a tak z angielskiego sobie napisze, a co ! ; )) ze promuje tu sie 'sposób myślenia i działania' zgodny z założeniami tegoż portalu.. na wiara.pl tez prosisz żeby nie przekonywali ludzi ze bozia jest ok ? -.-
06-10-2008 13:28 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>osiołki podskakują, wieżgając nogami
Ach te osiołki, do oślej ławki z nimi.
.
06-10-2008 23:27 
 Ocena 1 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Prosze nie prowadzic tutaj agitacji.

To wreszcie zamilknij!!!

fides ex necessitate esse non debet
07-10-2008 11:01 
 Ocena 5 na 5
plodzien (7378 punktów)
>> Prosze nie prowadzic tutaj agitacji. >
> To wreszcie zamilknij!!! >

Ona posłannictwo ma
W wyplenianiu tego zła.
Woli by ktoś umarł raczej,
Niźli miałby żyć inaczej.

Ten bój nigdy nie osłabnie,
Zawsze jakiś ból się wkradnie,
Że jest jeszcze tyle draństwa,
Bezeceństwa i pogaństwa.

Poprzez lasy, poprzez wody
Tajgę, tundrę, wieczne lody,
Nieść Ci będzie swą nowinę.
Nie przestanie. Prędzej zginie.
kortyzol (422 punktów)
>Po drugie wieść o ustaleniu tych instrukcji trafiła do mediów i dzięki temu wielu Polaków pierwszy
>raz usłyszało o apostazji.

I z tego niezmiernie się cieszę.

>"Moda na apostazję" może i zaczęła
>panować, ale tylko w największych miastach i raczej w kręgach młodych dorosłych.

Wolę modę na apostazję niż na Oazy i Lednice

> Ktoś z forumowiczów nakręcił swoją konfrontację na plebanii, po czym wrzucił
>film do internetu.

A może wynająć kamerzystę, jak na ślub? Plebania, archiwum, plener, oblewanie

>ściąganie mamy chrzestnej z Warszawy

A to jest dziwne zalecenie. Ja nie znam swoich chrzestnych, nie mam z nimi kontaktu a na załatwianie takich spraw z rodzicami jestem chyba za stara Pewnie chodzi o upupienie niedowiarka zawczasu i sprowadzenie do roli dziecka wobec "majestatu" kościoła...

Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Apoztazja to prawie martwa procedura, gdyz tylko mogą z niej skorzystac osoby silne wewnętrznie a takich w Polsce jest mało. Nawet posród tych dokonujacych apostazji sa tchórze, którzy pomimo ze są ateistami oklamują kaplana że chcą zmienic tylko religie żeby nie musiec odpowiadac na trudne pytania. Takie osoby trudno nazwac odwaznymi, ale to ich sprawa - skoro sie boją to oni z tym bedą życ.
Jedno jest w tym dobre, że nie dopuszcza sie apostacji u dzieci, przez co rodzice ateisci są zobowiązani do przekazania im podstawowych prawd wiary.
Sebek (10 punktów)
>Jedno jest w tym dobre, że nie dopuszcza sie apostacji u dzieci, przez co rodzice ateisci są zobowiązani do przekazania im podstawowych prawd wiary.

Wątpię czy rodzice ateiści cokolwiek przekazują. Myślę ze bardziej prowadzają dzieci do komunii tylko dlatego ze inni to robią. A w kościele pojawiają się tylko po to żeby iść z dzieckiem poświecić jajka raz w roku.

Co do apostazji dorosłych to w ogóle nie powinni być do tego potrzebni rodzice chrzestni.
To jest decyzja dorosłego człowieka a rola rodziców chrzestnych w stosunku do pełnoletniego człowieka chyba już nie obowiązuje.

Myślę ze w przypadku osób niepełnoletnich sytuacja jest nieco skomplikowana bo skąd można wiedzieć czy taka osoba jest w pełni świadoma swojej decyzji.
I tu rola rodziców w procesie apostazji ma sens. Jeżeli rodzice są w stanie ocenić czy ich dziecko dokonuje wyboru świadome konsekwencji, to powinni zaakceptować jego decyzje i być świadkami w akcie apostazji, bądź powinni z dzieckiem dyskutować aby było w pełni uświadomione.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>I tu rola rodziców w procesie apostazji ma sens. Jeżeli rodzice są w stanie ocenić czy ich dziecko dokonuje wyboru świadome konsekwencji, to powinni zaakceptować jego decyzje i być świadkami w akcie apostazji, bądź powinni z dzieckiem dyskutować aby było w pełni uświadomione.
Z apostazją najlepiej poczekać na inicjatywę dziecka, inaczej ono (rozumiem, że nastolatek) poczuje się manipulowane. Przecież cała ta sytuacja to efekt nieodpowiedzialności rodziców - bo kto je w ten katolicyzm wmanewrował, a teraz wspiera światopoglądowy zwrot o 180 stopni?
.
06-10-2008 22:58 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jedno jest w tym dobre, że nie dopuszcza sie apostacji u dzieci, przez co rodzice ateisci są zobowiązani do przekazania im podstawowych prawd wiary.
A co niby tych rodziców zobowiązuje?
.
07-10-2008 04:29 
 Ocena 1 na 1
krzywy (26 punktów)
>>Jedno jest w tym dobre, że nie dopuszcza sie apostacji u dzieci, przez co rodzice ateisci są zobowiązani do przekazania im podstawowych prawd wiary.
>A co niby tych rodziców zobowiązuje?
>.
>
Chrzest. Chrzczac dziecko musisz sie podpisac na jakims papierku, ze dziecko zostanie wychowane w wierze katolickiej. Jezeli potem np. wyrazisz zgode na wypisanie dziecka z religii, albo nie wyslesz dziecka do komunii/bierzmowania, jest to zlamanie umowy miedzy Toba i Kosciolem (dlatego m.in. moi rodzice mieli opory przed wypisaniem mnie z religii, nie zeby byli wierzacy, ale "umowa to umowa".). Watpie, zeby byly tego jakiekolwiek konsekwencje, szczegolnie dla ateistycznych rodzicow, ktorym nie straszne czelusci piekielne. Poza tym rodzice ateisci zwykle nie chrzcza dziec.

PS. Przepraszam za brak polskich znakow, pisze z amerykanskiego komputera, na dodatek nie mojego, wiec nie moge ich zainstalowac.
07-10-2008 08:28 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Watpie, zeby byly tego jakiekolwiek konsekwencje
Bo to by była niekonstytucyjna wyznaniowa niewola.

>ateiści zwykle nie chrzczą
W życiu różnie z tym bywa.
.
Kelly (2051 punktów)
>Chrzczac dziecko musisz sie podpisac na jakims papierku, ze dziecko zostanie wychowane w wierze katolickiej. Jezeli potem np. wyrazisz zgode na wypisanie dziecka z religii, albo nie wyslesz dziecka do komunii/bierzmowania, jest to zlamanie umowy miedzy Toba i Kosciolem.
Haha, właściwie nie musiałeś dopisywać post scriptum. I tak widać, że nie piszesz z Polski .
lotrek (14275 punktów)

>Jedno jest w tym dobre, że nie dopuszcza sie apostacji u dzieci, przez co rodzice ateisci są zobowiązani do przekazania im podstawowych prawd wiary.

Rodzice ateiści nie chrzczą swoich dzieci. A jeśliby by im nawet coś takiego przyszło do głowy, to kto ich zmusi do przekazania prawd wiary? Powinnaś wiedzieć Bożenko, że to rodzice chrzestni są za to odpowiedzialni, bo w przeciwieństwie do rodziców ateistów, chrzestni muszą mieć wszystkie sakramenty. Wstyd, żeby ateista uczył Cię takich rzeczy. Myślę, że dobrze wiesz o tym, tylko jak zwykle, katolickim obyczajem mijasz się z prawdą.
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
macie prawie jak w banku, że z czasem odniesienie do Boga zostanie wrzucone do konstytucji i wtedy na próżno wasze bunty i sprzeciwy. Wy nie mając Boga staniecie sie jeszcze wiekszym marginesem, i chcąc nie chcąc będziecie musieli podporządkowac sie większości.
07-10-2008 12:14 
 0 na 2
lotrek (14275 punktów)
>macie prawie jak w banku, że z czasem odniesienie do Boga zostanie wrzucone do konstytucji i wtedy na próżno wasze bunty i sprzeciwy.

ale nie na pewno? Znasz takie powiedzenie: "tu się zgina dziób pingwina"?
Tobie się mylą i "czas i miejsce akcji".
Kelly (2051 punktów)
>macie prawie jak w banku, że z czasem odniesienie do Boga zostanie wrzucone do konstytucji i wtedy na próżno wasze bunty i sprzeciwy. Wy nie mając Boga staniecie sie jeszcze wiekszym marginesem, i chcąc nie chcąc będziecie musieli podporządkowac sie większości.
To już szczyt braku miłosierdzia i litości. Nie dość, że będziemy przypiekani w piekle po śmierci, to Konstytucja miałaby nam jeszcze robić piekło na ziemi? Nie za dużo tego, jak to się mówi, dobrego?

Tak na poważnie, jestem absolutnie pewna, że odniesienie do Boga nie zostanie z czasem wrzucane do konstytucji. A to dlatego, że już jest i prześlizga się niezauważanie w wielu konstytucjach lub jawnie w czymś, co konstytucję zastępuje. Mowa oczywiście o "In God we trust" na każdym dolarze (pierwszy przypadek) lub krajach arabskich, w których prawo muzułmańskie jest równoznaczne z prawem państwowym (przypadek drugi). Co po prostu zaskakujące, świat mimo to nie jest radosną krainą płynącą mlekiem i miodem ani krainą wypełnioną po brzegi bożą miłością i opieką.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365