 |
Życie - gdzie się zaczyna, a co jest jego końcem? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-06-2011 19:26 | bezecny (3 punktów) | Życie - gdzie się zaczyna, a co jest jego końcem?
1 na 1 | Niedawno zacząłem myśleć nad zerem bezwzględnym i fenomenem jednostronnego końca (tzw. półprostą). W moich rozważaniach zamierzałem dobrnąć do mechaniczności Wszechświata, która to mechaniczność nie powinna mieć swojego końca (tak jak półprosta) za to ma swój początek. Okazało się, że jestem w błędzie. Istnieje w fizyce często pomijana zasada (nieuwzględniana w tych nowoczesnych technologiach, nieomal nieskończonych we własnej użyteczności) mianowicie zasada zachowania energii. Sugeruje ona, że energia jest oddziaływaniem. Natomiast co jest ciekawe, tego oddziaływania nie można rozpocząć. Pojawia się pytanie: jak to. W bardzo prosty sposób, zasada zachowania energii nakazuje energii (temu oddziaływaniu) istnieć, a kosztem tego nakazu jest niemożność stworzenia energii, ona musi już być. Dalszy krok, który jest następstwem tego rozkazu istnienia, stanowi że energię można tylko i wyłącznie wymieniać. Nie byłoby w tym nic interesującego, gdyby nie fakt, że zasada zachowania energii nie pozwala energii przestać istnieć, energia po prostu musi być! Czyli jak to - jest w świecie coś co istnieje i nie umiera? Tak, tak właśnie jest. Właśnie tego typu myśli zakłócały mi pełne zrozumienie fenomenu jakim jest zero bezwzględne. Okazuje się, że zero bezwzględne jest nieosiągalnym, fantastycznym (albo raczej wymyślonym) zjawiskiem (a może... pojęciem?), ponieważ gdyby istniało, to zaburzyłoby odwiecznie panującą zasadę zachowania energii, dotychczas niezawodną. Otóż zero bezwzględne to stan temperatury jaką może ciało osiągnąć i przy której to temperaturze nie może już drżeć (bo warto wiedzieć, że częstotliwość drżenia jest wskaźnikiem temperatury, jeśli coś nie drży, to znaczy, że osiągnęło to temperaturę zera bezwzględnego). W takim razie, jeżeli ciało przestaje drżeć, to powinno przestać istnieć, ponieważ oddało całą swoją energię i niestety nie może już takowej przyjąć. No, ale czemu nie może przyjąć energii? To oczywiste, bo zasada zachowania energii pozwala wymieniać tę energię tylko materii, która ma energię (nawet w najmniejszej ilości), materia pozbawiona energii nie jest w stanie zrehabilitować się swojemu wypełnionemu energią towarzyszowi poprzez oddanie mu swojej energii w wymianie, przez co nie może istnieć, bo energia wypełnia cały świat. A to z kolei znaczy, że zero bezwzględne to nie jest pojęcie realne, to teoretyczna granica, która jest dla materii nieosiągalna.
A teraz jak to się ma do tematu, który chcę poruszyć? Zastanawia mnie czy życie się kiedyś kończy. Tj. czy istnieją takie atomy, które w ogóle nie drżą.
Czy znajdzie się ktoś, kto by mi to wypluł prosto w twarz (to oznacza odpowiedź czy jest taki atom albo taka cząsteczka elementarna, która nie drży)?
Byłbym za to bardzo wdzięczny, ewentualnie mogą Państwo wyperswadować mi wieszczenie, że każde ciało, każdy atom, każda cząsteczka elementarna drży, no chyba że to prawda. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Wszystko, nawet 'pusta przestrzeń', fluktuuje ze względu na zasadę nieoznaczoności (cząstki wirtualne). Niektóre hipotezy postulują istnienie ujemnej energii, mogącej być potencjalnie uzupełnieniem tej dodatniej do Nicości: en.wikipedia.org/wiki/Negative_energyTyle póki co wiemy i się domyślamy.
|
|
 | 1 na 1 |
2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Wiele z tego, co tu napisano, odpowiada obrazowi klinicznemu monomanii.
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
2 na 2 | AdamGr (3037 punktów) | A jesli drży dlatego że pozbywa sie nadmiaru energii? Tylko tyle. Czyli stan zera bewzględnego odpowiada stanowi stabilnemu energetycznie, wszak atom składa się ze składników i to wielu. Nie drży temperaturowo, a wewnętrznie? Wiązania ? A więc zachowuje energie,a pozbywa sie jej nadmiaru.
>A teraz jak to się ma do tematu, który chcę poruszyć? Zastanawia mnie czy życie się kiedyś kończy. Dlaczego włączyłes w to życie?
>Tj. czy istnieją takie atomy, które w ogóle nie drżą.
O ile mi wiadomo stan zera bezwzglednego jest sztuczny, i nie jestem pwien czy w ogóle osiągnięto stan bezruchu. Biorac pod uwagę promieniowanie reliktowe chyba nie istnieje we wszechświecie taki stan naturalny lub takie miejsce. Ale nawet gdyby istniało to wracam do mojego poczatku wypowiedzi.
|
|
7 na 7 | Marian (5438 punktów) | > Sugeruje ona, że energia jest oddziaływaniem. W dzisiejszych czasach sporo ludzi zapomniało już, co to jest energia. To nie jest oddziaływanie, nawet w metaforycznym, poetyckim sensie. To po prostu zdolność ciała do wykonania pracy. Zasada zachowania energii wiąże się z prostym faktem, że jeżeli jakieś ciało traci energię, to znaczy, że wykonuje pracę nad innym ciałem. To inne ciało zatem zyskuje energię, więc jeśli nasz system jest zamknięty, sumaryczna energia wszystkich ciał jest stała. > Czyli jak to - jest w świecie coś co istnieje i nie umiera? Użycie czasownika „umiera” w stosunku do energii jest co najmniej nadużyciem. > W takim razie, jeżeli ciało przestaje drżeć, to powinno przestać istnieć, ponieważ oddało całą swoją energię i niestety nie może już takowej przyjąć. Non sequitur. Klasycznie, ciało mogłoby oddać całą swoją energię kinetyczną ruchu drgającego i wciąż istnieć, w absolutnym bezruchu. Nic nie przeszkodziłoby mu w przyjęciu pracy wykonanej nad nim przez inne ciało, a tym samym zwiększeniu energii. Napisałem „klasycznie”, bo na tym poziomie trzeba uwzględnić zasadę nieoznaczoności, która według mnie jest esencją nieosiągalności zera bezwzględnego. Temperatura jest proporcjonalna do średniej energii kinetycznej wszystkich składników; energia kinetyczna jest nieodłącznie związana z pędem. Zerowa temperatura oznaczałaby zerowy pęd każdego atomu. Absolutna znajomość pędu (zero), w myśl zasady nieoznaczoności wiązałaby się z absolutną delokalizacją, co jest absurdalne, bo każdy układ musi mieć skończone gabaryty (nawet jeśli byłby wielkości całego obserwowalnego Wszechświata). > Zastanawia mnie czy życie się kiedyś kończy. Tj. czy istnieją takie atomy, które w ogóle nie drżą. Życie to trochę więcej niż drganie atomów. Wiemy z doświadczenia, że życie się kończy. Podsumowując: sporo nieuzasadnionych ekstrapolacji i fałszywych założeń. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | | bezecny (3 punktów) | > Życie to trochę więcej niż drganie atomów. Wiemy z doświadczenia, że życie się kończy. > Podsumowując: sporo nieuzasadnionych ekstrapolacji i fałszywych założeń.
Czyli, cząsteczki elementarne nie żyją, ale jak się połączą w skomplikowany organizm jakim jest człowiek to wtedy nagle ożywają?
Czy znaczy to, że cząsteczki elementarne mają swój połowiczny rozpad?
A w takim razie, czy znaczy to, że cząsteczki elementarne nie są elementarne?
I w końcu - w przypadku tego tematu życie to uogólnienie do materii posiadającej energię, a cały ten temat ma mi uświadomić jak stoimy (my ludzie) z wiedzą na temat tego czy istnieją materie nieżywe (czyli w moim uogólnieniu, takie materie które nie posiadają żadnej energii, nie chodzi mi przy tym o materię mającą ujemną energię, czyli rzekomo odbierającą oddziaływującemu na nią ciału jego energię nic w zamian nie oddając, chodzi mi o materię, która tej energii nie ma, a to znaczy że każda inna materia ma możliwość wykonania pracy albo wymiany cieplnej z tą materią o zerowej energii, niemniej dopóki to nie nastąpi owa zerowa materia nie ma ani ciepła, ani energii, ani drgań własnych, ani też możliwości wykonania pracy nad czymkolwiek).
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | > Czyli, cząsteczki elementarne nie żyją [...] Nie w taki sposób, jak za zwyczaj rozumie się pojęcie życia. Aby dany układ uznać za żywy, musi on spełniać określone kryteria, np. musi być zdolny do reprodukcji. Powinien też utrzymywać homeostazę, pobierając i przemieniając energię z otoczenia, więc – metabolizm. Ktoś znający się lepiej na biologii niż ja mógłby zapewne podać jeszcze parę innych kryteriów. > [...] ale jak się połączą w skomplikowany organizm jakim jest człowiek to wtedy nagle ożywają? Życie, w myśl definicji, to ewidentnie cecha układów złożonych. > Czy znaczy to, że cząsteczki elementarne mają swój połowiczny rozpad? Mówi się o „czasie życia”, ale każdy rozumie, że to taka ładna metafora. Reszta wypowiedzi jest trochę bez znaczenia, bo życie nie oznacza li tylko „posiadania energii”. Martwe drzewo też posiada energię; dowód – można nim napalić w piecu. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|