>Jak widać, nie ma znaczenia, czy w Oświacie szefem jest Giertych czy ktoś normalny. W tym >środowisku, które powinno być oczkiem w głowie każdgo racjonalisty, nic się nie zmieniło. Ostatnia >próba zgnojenia najzdolniejszych maturzystów, żeby nie mogli zdawać matury w innym języku, jest >kroplą, która przelała moją czarę. Giertych namieszał, ale to nie znaczy, że przed nim było dobrze. Zarówno polska służba zdrowia, jak i oświata dźwigają wiele lat różnorodnych problemów. Człowiek, który naprawdę mógłby naprawić jedno z dwojga, musiałby mieć ogromne poparcie, zaufanie społeczne, większy budżet i pewność, że będzie mógł spokojnie pracować nad tym przynajmniej 4 lata. Byłby zresztą geniuszem, a tacy rzadko wdeptują politykę, która oprócz showbiznesu jest najprostszym sposobem zdegenerowania się i upadku na dno. Różnica jest taka, że gwiazdy pop są idolami, a politycy chłopcami do bicia, na których media zrzucają winę za każde najmniejsze problemy.
>W szkole, młody umysł powinien się rozwijać. Ten oczywisty postulat pociąga za sobą równie >oczywisty wniosek, że dla racjonalisty polityka oświatowa jest najważniejszą z polityk, a >ministerstwo edukacji - najważniejszsym z ministerstw. Zgadzam się! Zawsze tak myślałam i nadal myślę!
|