Racjonalista - Strona głównaDo treści
Likwidacja usługi pre-paid telefonii komórkowej

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
14-02-2013 03:17kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Likwidacja usługi pre-paid telefonii komórkowej
Ocena 2 na 2
Swego czasu operatorzy komórkowi prześcigali się w walce o klienta oferując różne rozwiązania w zakresie usług pre-paid. A to darmowe połączenia w ramach sieci, a to pakiet X smsów za Y zł do wszystkich sieci, a to możliwość wykonywania połączeń wychodzących przez coraz dłuższy okres za doładowanie coraz mniejszą kwotą.
Obecnie tendencja się zmieniła. U większości operatorów możliwość wykonywania połączeń wychodzących przez miesiąc wymaga doładowania kwotą porównywalną do kwoty miesięcznego abonamentu w przypadku umowy, przy czym wielu operatorów w ogóle nie umożliwia doładowania za okres miesiąca: blue.pl/wartosci-doladowan

Tylko jeden operator daje możliwość wykonywania połączeń wychodzących przez rok bez względu na wysokość doładowania, a tym samym roczny dostęp do swych usług w dowolnej chwili i dowolną ilość razy.

Mam wrażenie, że idzie ku temu, aby usługi pre-paid zostały zupełnie nieopłacalne i aby każdy klient sieci komórkowych podpisał umowę abonamentową, która daje operatorowi korzyści i możliwości, jakie nie występują w przypadku świadczenia usług bez umowy.

Jednocześnie zauważam, że oferty abonamentowe są coraz mniej interesujące, zaś traktowanie "starego" klienta coraz gorsze niż klienta "świeżaka" (wiem coś o tym, bo pracowałem swego czasu dla jednego z operatorów, który o wiele gorzej traktował wieloletnich klientów niż klientów nowych). 12 lat temu płacąc abonament na podstawie nowo zawartej umowy korzystałem np. z oferty bezpłatnego połączenia z jednym numerem w tej samej sieci na czas umowy, dziś po kilku latach kolejnych umów z tym samym operatorem bezpłatne połączenia z wybranym numerem w sieci mam przez 6 miesięcy (po negocjacjach!), a potem muszę za "bezpłatne" połączenia z wybranym numerem w sieci wydawać 5 zł netto miesięcznie.

Tzw. konsultanci wydzwaniają do mnie prawie codziennie, gdy zbliża się termin wygaśnięcia umowy (Po co? Umowa zawarta na czas określony automatycznie zmienia się w umowę na czas nieokreślony) proponując albo przedłużenie umowy na warunkach dla mnie gorszych niż dotychczasowe, albo usiłują skusić mnie "wyjątkowymi ofertami dla stałego klienta", "przygotowanymi specjalnie dla mnie", polegającymi zawsze na zawarciu dodatkowej umowy na niepotrzebne mi usługi typu "wypasiony laptop wart 3 tysie za jedyne 1 zł" (po uporczywym dopytywaniu dowiaduję się, że będę musiał płacić 49,99 zł netto za dostęp do Internetu).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Telefony na kartę coraz mniej się opłacają. Obecnie w przyzwoitym abonamencie mam telefon z internetem lepszym niż miałem mój pierwszy na łączu tel tak że mogę chodzić i zamiast muzyki z karty pamięci słuchać playlisty z YT. Do tego mam miliard minut, których nie zdążę wykorzystać nigdy wykorzystać.

Za jedną wizytę w salonie raz na dwa lata. Plus dorzucili do tego telefon, którego cena promocyjna + różnica między ceną abonamentu z telefonem, a bez telefonu pomnożona przez okres trwania umowy wychodziła tyle co na Allegro.

Zwykły pragmatyzm.

Kiedyś miałem telefony na kartę (jak byłem młodziakiem żyjącym za kieszonkowe) to musiałem cały czas sprawdzać żeby mieć odpowiednie pakiety "pokupowane", żeby nie tracić kasy. Gdyby nie te pakiety aktywowane przez kody to posiadanie telefonu na kartę by się w ogóle nie opłacało. Nie wspominając o tym, że telefon na kartę przestawał się nadawać do czegokolwiek po tym jak się skończyły pieniądze.

Chociaż wiem też że wszystko wygląda zupełnie inaczej w każdej sieci. Ogólnie telefony na kartę zawsze miały skomplikowaną ofertę taryfową. Najlepiej kilkanaście taryf + czterdzieści opcjonalnych wzajemnie wykluczających się w różnych kombinacjach kodów promocyjnych.

Z konsultantami największy problem to, że kłamią. To jest bardzo popularne, że konsultant, który pracuje ostatni miesiąc skłamie, żeby sprzedać ofertę, bo nawet jak klient z niej zrezygnuje to nie zdąży zwrócić w takim czasie w jakim zwrócą mu pensję.

Ja zawsze staram się konsultantom umilić rozmowę ze mną. Albo staram się demaskować ich manipulatorskie sztuczki, albo uprzejmie informuję, że mnie już zapoznali z ofertą w przyszłości i cofnąłem się w czasie, żeby oszczędzić nam czas. Jedna konsultantka dostała takiego ataku śmiechu, że nie umiała się pożegnać.

Raz z banku umówiłem się specjalnie z konsultantem na godzinę, bo byłem zainteresowany ofertą, ale czas wypełnienia wniosku przez internet był zabójczo długi. Gdyby nie to, że bardzo mi zależało to bym podziękował w połowie składania wniosku. Dlatego podziwiam ludzi, którzy mają cierpliwość coś tą drugą załatwiać.

Zawsze jak do mnie dzwoni jakikolwiek konsultant to się dziwię, że ktokolwiek u nich kupuje. A chyba kupuje skoro ciągle dzwonią...

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
14-02-2013 09:09 
 Ocena 3 na 5
reason (20 punktów)
>Telefony na kartę coraz mniej się opłacają.

Mam za sobą lata z abonamentami i całe lata użerania się z konsultantami. Telefon na kartę to dla mnie wolność. Nie tylko finansowa, decyzyjna, ale przede wszystkim psychiczna. Osobiście wątpię, żeby zlikwidowali telefony na kartę z uwagi na całą rzeszę nastolatków, które zdaje się tez upodobały sobie tę formę.
14-02-2013 09:38 
 Ocena 3 na 3
Matix (5786 punktów)
>Telefony na kartę coraz mniej się opłacają.

Może Tobie.
14-02-2013 10:31 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Telefony na kartę coraz mniej się opłacają.
Ja sobie bardzo chwalę. Za 50 zł mam spokój na 3 miesiące. Mniej więcej tyle zazwyczaj wydzwaniam; czasem muszę kupić kartę wcześniej, czasem coś zostaje, bo rozmawiam mniej, a w następnym kwartale się wyrównuje, bo rozmawiam więcej.
I kategorycznie sobie wypraszam odebranie mi tego.
15-02-2013 19:29 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Ogólnie telefony na kartę zawsze miały skomplikowaną ofertę taryfową.

Bo ja wiem. Oferty z abonamentem zawsze wydawały mi się bardziej zagmatwane. Podstawowa zaleta posiadania tel. na kartę jest taka, że nie trzeba wiązać się żadną umową ani popisywać się potrzebnymi do tego dokumentami.
I po co komu minuty, których nigdy nie wykorzysta?
15-02-2013 20:34 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
W obu przypadkach (pre-paid, post-paid) czasem trudno zorientować się o co chodzi albo jak działają te wszystkie promocje, pakiety, zniżki itd. Widzisz np. "Darmowe połączenia z wybranym numerem", "2000 darmowych SMS-ów", "Internet 1GB za 1 zł" - wszystkie oferty ułożone obok siebie, co robi wrażenie, że z każdej z nich można skorzystać i to bez żadnych kruczków. Biada temu, kto nie wczyta się w szczegółowe regulaminy! Pół biedy, gdy darmowe połączenia z wybranym numerem oznaczają 5 zł+VAT miesięcznie albo 2000 darmowych SMS-ów, ale do wykorzystania w ciągu 30 dni przy doładowaniu za min. 50 zł. Gorzej, gdy jedna oferta automatycznie wyłącza inną, albo wyłącza taką, z której dotychczas korzystałeś.

Przy umowach abonamentowych operatorzy nagminnie stosują następujący myk: w czasie poprzedniej umowy aktywowałeś np. pakiet nielimitowanych/darmowych połączeń głosowych z 3 numerami w sieci operatora za 0 zł za te 3 numery. Zawierasz nową umowę i ów pakiet nadal działa, choć masz wrażenie, że nowa umowa, to wszystkie ustalenia z poprzedniej umowy nie działają. Pakiet działa tzn. nadal masz nielimitowane połączenia z 3 numerami, ale tym razem po 12 zł miesięcznie za każdy numer. Drobniejszym, ale powszechnym trickiem jest akceptowanie zmian, ale dopiero od początku nowego okresu rozliczeniowego, co czasem oznacza blisko miesiąc czekania.

Ja miałem kiedyś taki przypadek, że po rozmowie z konsultantką i negocjacjach ustalona została kwota abonamentu i dodatkowe zniżki na wybrane usługi oraz okres ich trwania - wszystko określone liczbami. Umowa, którą przywiózł mi kurier nie zawierała żadnej z tych liczb oprócz okresu trwania umowy. Tam gdzie miała być kwota abonamentu były słowa w rodzaju "Oferta MAX", dodatkowe zniżki na usługi, to były prawdopodobnie "wybrane pakiety" itd. itp. Kurier zabrał umowę z powrotem, a za 2 dni zadzwoniła konsultantka lekko zdenerwowana dlaczego nie podpisałem umowy. Powiedziałem, że podpiszę, jeśli tekst umowy będzie zawierał dokładnie to, co mi proponowała. Stanęło na tym, że otrzymałem mailowe potwierdzenie (z liczbami) od jej przełożonego, umowę podpisałem i jest OK.



Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
Matix (5786 punktów)
Dziwne, że w ogóle jeszcze jakiś operator na to dopuścił, żeby byli u niego ludzie oszczędni. Jak ktoś mało dzwoni i mało pisze to mu się nie opłaca abonament. Ale też nie opłaca mu się taki pseudo-abonament gdzie tracisz możliwość połączeń wychodzących po miesiącu i musisz doładować konto pomimo że masz jeszcze 10zł. Debilizm. Albo nie, nie debilizm tylko cwane krętactwo. Konsumować, zapier****, wydawać i znowu zapier**** No i wszamać kimać tyrać. Może trochę normalności i spokoju by się przydało temu światu.
14-02-2013 15:45 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
   Dokładnie. Ja po jakichś 3 latach w pewnej sieci uzbierałem ponad dwie stówy na koncie, jak za minimum 30 zł na miesiąc zawsze musiałem doładować bo mi odcinali połączenia wychodzące, a nie byłem w stanie tyle wydzwonić. To się na nich wypiąłem i teraz w innej sieci za 10 zł doładowania mam ważność konta cały tok. Tyle to nawet ja jestem w stanie wydzwonić (Może bardziej wyinternetować...)

   Pozdrawiam.
sapiens (395 punktów)
Roczną ważność konta za darmo ma Play w taryfie Play na Kartę Rok ważności konta.
Dwuletnią ma wRodzinie. Są to cechy cennika a nie promocje.

W T-Mobile rok ważności bez doładowania jest między dwoma numerami w taryfie promocyjnej Między Nami. W pozostałych T-Mobile i Heyah trzeba od niedawna zapłacić
www.telepo(*)a-bedzie-platna,2,3,27484.html Orange też ma specjalną promocję na rok ważności konta ale wyklucza się ona z innymi.

Osobiście polecam brać oferty abonamentowe bez telefonu (najkorzystniej obecnie wypadają w Play) a telefon kupić w sklepie internetowym. Taka opcja według mnie jest najbardziej opłacalna.

Poza tematem,
Chociaż mam numer w Play więc teoretycznie nie powinno mnie to interesować ale polityka Orange odnośnie cen połączeń do Play jest według mnie karygodna i zdumiewa mnie, że ludzie przeciwko niej nie protestują. Polecam artykuły na telepolis.pl
www.telepo(*)ybko-nie-spadna,2,3,27503.html
www.telepo(*)raz-pora-na-detal,3,3,578.html
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Zdziwienie? Chcieliśmy kapitalizmu, to go mamy! Przedsiębiorstwo prowadzi się dla zysku, zysk zależy od tego, ilu frajerów da się naciągnąć, a cena usługi i towaru jest taka, jaką klient jest gotów zapłacić, choćby wypruwając sobie żyły. Niby konkurencyjny, wolny rynek powinien się samoregulować, ale od czego zmowy cenowe i inne wynalazki, nad którymi pracują spece w działach marketingu?
Iggipop (24 punktów)
Nie zgadzam się z opinią o przewadze abonamentu nad pre-paidem. Wszystko zależy od tego, ile się dzwoni z własnego telefonu i jakich usług się potrzebuje.

W mojej sytuacji abonament nie ma najmniejszego ekonomicznego sensu bo:
- Mam nielimitowany w żaden sposób fon w pracy. Mogę dzwonić gdzie chcę i ile chcę (firma płaci i nie pyta).
- Kiedy przebywam w domu korzystam z abonamentu TV/net/tel. w którym mam kilka godzin dzwonienia gdzie chcę i ile chcę (poza oczywiście rozmowami w PLAY, dlaczego 'oczywiście', o tym za chwilę).
- Telefonu używam WYŁĄCZNIE do rozmów i smsów. Nie mam, nie potrzebuję i nie chcę mieć żadnego smartfona.

Także, jak wynika z powyższych uwarunkowań, telefonu prywatnego potrzebuję w sytuacji gdy nie jestem w pracy oraz nie jestem w domu. Czyli do kilkunastu krótkich i konkretnych rozmów (np w celu umówienia się w konkretnym miejscu i czasie) w tygodniu.
Jestem w stanie przegadać miesięcznie z tego numeru max.30zł, najczęściej ok.20zł. Żaden operator nie oferuje niczego przy takich kwotach. Zresztą, jak napisałem wyżej, nie jestem zainteresowany smartfonami 'w promocji' ani innymi gadżetami. Telefon kupuję raz na kilka lat za ok.100-150zł najczęściej w sytuacji, gdy odmówi posłuszeństwa poprzednik.
Co do taryf i kwot za minutę rozmowy. Korzystam z pre-paida Heyah. W sieci tej ważność rozmów wychodzących jest ZAWSZE ważna rok od wykonania ostatniego połączenia, czyli de facto nigdy się nie kończy. Nie jest to uwarunkowane żadną czasową promocją, płatnym smsem etc.
Co kilka miesięcy Heyah ogłasza promocję, która w skrócie powoduje podwojenie kwoty drugiego doładowania dokonanego w ciągu 5 dni po poprzednim. Czyli kiedy kończy mi się kasa przedpłacona mniej więcej rok wcześniej, kupuję dwa doładowania. Za 20zł i 150zł. Powoduje to naładowanie mojego pre-paida sumą 320zł co starcza mi na kolejny rok korzystania z numeru. Jako, że posiadam płaską stawkę do wszystkich operatorów (oprócz oczywiście PLAY'a) wynoszącą 29gr/min to po skorzystaniu z promocji minuta rozmowy kosztuje mnie tak naprawdę ok.15gr/min. Taniej naprawdę nie potrzebuję

I na koniec słówko o PLAY. Niem wiem, czym jest spowodowany fakt, że wszyscy operatorzy (komórkowi i stacjonarni) dawno już wyrównali stawki między sobą, a z PLAY jakoś się nie da. Mnie jako end usera nie interesuje to zupełnie. Nawet dzwoniąc z netowej stacjonarki UPC z domu, rozmowy z tą siecią nie są wliczone w kilkugodzinny abonament na całą Polskę, UE i Amerykę Płn. Faktem jest, że stawka w Heyah do PLAY obowiązująca mnie w tej chwili to 79gr/min. To sporo więcej niż minuta rozmowy np z abonentem w Islandii, USA, Kanadzie, UE itd. W momencie, kiedy NIE WIEM z abonentem jakiej sieci rozmawiam (patrząc po numerze i nie licząc osób mi znanych oczywiście) wykonując połączenie, nie jestem w stanie stwierdzić ile zapłacę za rozmowę (różnica niemal 300%!), co wg mnie jest sytuacją skandaliczną i niedopuszczalną na cywilizowanym rynku telekomunikacyjnym.
Na to też mam sposób. Wszyscy znajomi korzystający z PLAY, obecni na liście w moim telefonie są oznaczeni gwiazdką. Chcąc do nich zadzwonić puszczam tylko krótki sygnał, rozłączam się, i czekam aż oddzwonią. Nie robię tego ze skąpstwa, tylko dla zasady. Nie lubię być dymany (przepraszam, ale to najbardziej adekwatne do sytuacji określenie) przez nieumiejących się dogadać operatorów. Wszyscy moi znajomi znają i akceptują moje zasady, więc oddzwaniają do mnie w ramach swoich abonamentów.

Trochę przydługawo się rozpisałem, ale mam nadzieję, że rzetelnie wyjaśniłem, dlaczego prawdopodobnie jeszcze dłuugo nie będę panem Abonentem.

Aha i na koniec jeszcze jeden spory plus takiego rozwiązania. Dzięki temu jestem nienarażony na wydzwanianie wszelkiej maści konsultantów, doradzaczy i innych naciągaczy. Wystarczy skasować, natychmiast po ich nadejściu, kilka smsów od Heyah z ofertą/konkursem w tygodniu. To niewielki trud.
Pozdrawiam aabonentów
14-02-2013 16:05 
 Ocena 1 na 1
TyDraniu (6569 punktów)
>I na koniec słówko o PLAY. Nie wiem, czym jest spowodowany fakt, że wszyscy operatorzy (komórkowi i stacjonarni) dawno już wyrównali stawki między sobą, a z PLAY jakoś się nie da.

Najciekawsze jest w tym to, że koszt połączenia do Play jest w tym roku taki sam jak do Plusa, Orange i T-Mobile i wynosi 8 gr, a w drugiej połowie roku spadnie do 4 groszy. Stawek tych nie ustalają między sobą operatorzy, ustala je Urząd Komunikacji Elektronicznej, który wcześniej dawał małej sieci Play handicap.

>Nie lubię być dymany przez nieumiejących się dogadać operatorów.

Z powyższego wynika, że dyma klientów wyłącznie twój operator, który niejednakowo traktuje konkurencję.


Iggipop (24 punktów)
> Stawek tych nie ustalają między sobą operatorzy, ustala je Urząd Komunikacji Elektronicznej, który wcześniej dawał małej sieci Play handicap.

Rozumiem, ze już nie daje? To miło z ich strony, bo co ma wspólnego handicap z konkurencją? To rynek, a nie zawody sportowe.

>Najciekawsze jest w tym to, że koszt połączenia do Play jest w tym roku taki sam jak do Plusa, Orange i T-Mobile i wynosi 8 gr, a w drugiej połowie roku spadnie do 4 groszy.

Nie chodzi mi o stawki między operatorami, tylko o stawki, które płacimy my - end userzy.
Na stronie Heyah nadal podane są stawki takie jak napisałem powyżej (do wszystkich 30gr za wyjątkiem PLAY - 80gr). Mówimy cały czas o pre-paidach jak rozumiem.

>Z powyższego wynika, że dyma klientów wyłącznie twój operator, który niejednakowo traktuje konkurencję.

Heyah to T-Mobile z tego co mi wiadomo. Z mojej obecnej wiedzy wynika, że nadal wszyscy operatorzy mają dużo wyższe stawki dla swoich klientów dzwoniących do PLAY. Co nam z tego, że UKE wyrównało stawki rozliczeń między operatorami.
To nie mój problem, kto kogo nierówno traktuje. UKE nic nie osiągnęło z punktu widzenia końcowego klienta, nakazując to czy tamto operatorom.
A jeśli nie może nic z tym zrobić, to powinien przynajmniej nakazać puszczanie komunikatu przed połączeniem z niePLAY'a do PLAY'a. O takiej np treści - 'Łączysz się z siecią, do której stawka wynosi tyle i tyle'. Nie powinno być tak, że dzwonisz gdzieś i NIE MASZ POJĘCIA ile za to zapłacisz.

Aha i jeszcze jedno ciekawe pytanie. Jak się ma równanie stawek między operatorami komórkowymi do stawek zupełnie innych operatorów. Jak powiedziałem w moim pierwszym poście korzystam z telefonu stacjonarnego, ale podpiętego pod router UPC. Są to połączenia realizowane via internet. Mam abonament na 4 godziny rozmów z operatorami stacjonarnymi i komórkowymi w Polsce i Ameryce Płn, oraz stacjonarnymi i niektórymi komórkowymi w UE. Plus jakieś tam nawet z innych kontynentów. I wszędzie mogę sobie dzwonić bez żadnych opłat ekstra w ramach tych 240 minut w miesiącu. Wszędzie, tylko nie do jednego operatora w Polsce. Tego już chyba UKE nie reguluje. Więc coś tu jednak mi brzydko pachnie w tym całym PLAY.
kultywator (288 punktów)
> Więc coś tu jednak mi brzydko pachnie w tym całym PLAY.

A mi brzydko pachnie zagrywkami konkurencji. Wszystko zaczęło się od reklam Play, w których demaskowali po kolei Plusa, Heyah i chyba również Orange. Akcja promocyjna zwała się bodajże "prześwietlamy konkurencję". Reklamy Play w telewizji pokazywały "darmowe" smsy, bądź połączenia, w reklamach konkurencji i owe gwiazdki, o których wiodące sieci potencjalnych klientów nie informowały. Zgodnie z typowo polską tradycją, ob(r/n)ażona konkurencja (w pierwszej kolejności Heyah) nie dała sobie napluć w twarz i zaczęła reklamować się "a do Play drożej". Kibicowałem Play, bo chciała zachwiać status quo wśród nabijąjących klienta w butelkę innych sieci. Niestety nie udało się. Smutne, ale właśnie to jest doskonałym świadectwem polskiej rzeczywistości. Generalnie Polacy nie potrafią się przyznać do błędu. Sarmacka spychologia wiciąż zbiera żniwo.


He who makes a beast out of himself,gets rid of the pain of being a man.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Co do taryf i kwot za minutę rozmowy. Korzystam z pre-paida Heyah. W sieci tej ważność rozmów wychodzących jest ZAWSZE ważna rok od wykonania ostatniego połączenia
Nie zawsze lecz w promocji "Rok ważności konta po każdej rozmowie", która trwać będzie najdłużej do 9.10.2013.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
Iggipop (24 punktów)
>>Co do taryf i kwot za minutę rozmowy. Korzystam z pre-paida Heyah. W sieci tej ważność rozmów wychodzących jest ZAWSZE ważna rok od wykonania ostatniego połączenia
>Nie zawsze lecz w promocji "Rok ważności konta po każdej rozmowie", która trwać będzie najdłużej do 9.10.2013.

No ok. Trwa to dość długo, więc nawet nie wiedziałem, że to promocja. Mam w tej chwili ważność wychodzących rozmów do końca lutego 2014. Więc nawet jak ta promocja faktycznie się skończy w październiku to wtedy 'moja ważność' będzie oscylowała w okolicy 10.2014. Wtedy będę się ewentualnie martwił
Choć z promocjami różnie bywa i często są przedłużane. Np w moim banku, mogę robić przelewy z kredytówki bez żadnych ekstra opłat (oczywiście poza standardowymi odsetkami od przelanej kwoty) i jest to niby jednoroczna promocja od stycznia do grudnia. Z tym, że trwa ona od bodajże 3-4 lat. I tylko co roku w regulaminie jest zamieszczana informacja o przedłużeniu tejże na bieżący rok.
Paralaxa (150 punktów)

Ja od kilku lat korzystam z usługi pre-paid Nowe Orange Go i według mnie najkorzystniej "zasilam" swoje tam konto sumą 50 PLN raz na 3 miesiące.
Co mi to daje?
1. 3 miesiące ja mogę dzwonić itd.....itp...(SMS'y; MMS'y).
2. 3 moje miesiące + 3 następne miesiące (czyli 6 m-cy od mojego "zasilenia" konta),
można się do mnie dodzwonić.
3. Do 12 miesięcy od ostatniego "zasilenia" konta, Orange utrzymuje mój numer, który jest aktywny dla numerów alarmowych. Nie sprawdzałem czy teraz tylko dla numeru 112.

Mnie to zupełnie wystarcza. Mam także telefon stacjonarny UPC 24h/dobę; 7 dni w tygodniu na wszystkie stacjonarne w UE i wybranych krajach Świata.
Żona i dzieci mają do mnie "za darmo", z przyjaciółmi rozmów nie rozwlekam (wolę się spotkać) i mnie to zupełnie wystarcza. Mam smartphona, ale w domu jest wi-fi, a poza domem też się znajdą bezpłatne punkty dostępowe wi-fi. Do tego bezpłatna nawigacja z satelitów, a nie z internetu (potrzebna w swoim oraz innym mieście)ustawiona dla pieszych. Pytam o ulicę i słyszę odpowiedź: "ja panie nie z tej dzielnicy"
Jakoś nie słyszałem o likwidacji telefonii "na kartę". Też do mnie kiedyś dzwonili abym przeszedł na Zetafon. Podziękowałem i gość zapytał z oburzeniem w głosie "co pan nie chce nowego telefonu za darmo?" - Nie chcę. Chcę być wolny. Bez umowy. I tak na razie jest. Co nam dalej wymyślą - to na to już nie mam wpływu.
Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365