>Co to znaczy naturalne planowanie rodziny? Czy to znaczy tylko, że nie używamy środków antykoncepcyjnych? Czy też, że jakoś planujemy kiedy chcemy mieć dzieci? No bo nie to, że idziemy na żywioł. Samo słowo "planowanie" zakłada jakąś naszą ingerencję w "naturę". Tak jak regulacja rzeki, czy planowa gospodarka rolna. Czy nie jest więc ta nazwa sprzeczna sama w sobie?
Cóż, chyba nikt od ludzi w szatach czarodziejów i cywilów też opisujących świat na podstawie urojeń nie może spodziewać się logiki ani konsekwencji.
Sam pomysł unikania zapłodnienia powinien być Obrazą Boga, ale , jeśli już robi się krok dalej i dopuszcza się taką bezbożność, to bariera powinna być stała i, zgodnie z nazwą - naturalna. Czyli np. wykluczenie użycia termometru, samo organoleptyczne badanie śluzu, albo "szklanka wody zamiast" wedle wyliczanki podanej przez księdza.
Zapakowanie termometru w pochwę czy penisa w kondom daję różnicę na polu kto tu rządzi.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|