Racjonalista - Strona głównaDo treści
DNA umie myśleć?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
20-07-2011 23:17sceptymucha (moderator, 11470 punktów)DNA umie myśleć?
Ocena 6 na 6
Witam!
Jeśli opisać mózg jako maszynę zdolną do przetwarzania informacji i uczenia się, to to samo można powiedzieć o jednokomórkowcach. Oczywiście w mniejszej skali. Oczywiście dużo wolniej.
Powiedzieć można, ale udowodnić?
Wydaje się, że przeprowadzono pośredni dowód, że chemiczne związki w kontrolowanym środowisku są w stanie pełnić te same funkcje "informatyczne", co neuron w mózgu. Nawet więcej, da się z nich stworzyć mini sieć neuronów poprawnie działającą. Link po angielsku:
www.physor(*)ficial-neural-network-dna.html
Szczególnie zachęcam do obejrzenia filmików na stronie. Można zacząć od nich, są lepsze niż suchy tekst.
Na podstawie powyższego chciałbym zachęcić do dyskusji nad naturą inteligencji. Pojęcie te stosujemy do ludzi, od biedy rozciągając na kilka gatunków naczelnych oraz zwierzęta, które lepiej poznaliśmy (między innymi psy, koty, szczury, świnie, kruki, papugi, [na sggw odkryto, że rośliny mają coś, co spełnia role prostego, pierwotnego układu nerwowego]). Pisarze science-fiction zgadują, że stworzymy inteligentne komputery. W artykule poprzeczka objęcia stworzeń pojęciem inteligencji została rozciągnięta dużo dalej - na jednokomórkowce.
Niech tylko nikt mnie źle nie zrozumie, nie znaczy to, że pojedynczy jednokomórkowiec jest równie inteligenty co pojedynczy człowiek (chyba że śpi , to można próbować porównywać - ok, żartowałem). Raczej chodzi o to, że, pod względem matematycznym, ten sam sposób "przetwarzania świata" jest już w każdej komórce. Realizowany za pomocą innego nośnika - substancji chemicznych, a nie neuronów - i dużo mniej efektywny, ale co do samej swej istoty, taki sam.
Zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sinapis (1725 punktów)
Jeśli inteligencję zdefiniujemy jako umiejętność zmiany stanu świata z zastanego na pożądany, to zrozumiałe jest, że wszystkie organizmy żywe muszą coś takiego przejawiać, i to w stopniu dostatecznie duzym, by nie być organizmami wymarłymi.
20-07-2011 23:54 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Tak.

W szczególności chodzi mi o to, że jakościowo jest to ta sama zdolność, która pozwala naszym mózgom działać. Że nie da się powiedzieć: my, ludzie jesteśmy inteligentni, a bakterie tylko sprytne, opierając się na naszej wiedzy, jak procesy przetwarzania bodźców przebiegają. Chodzi mi o to, że mózg jest, w sensie informatycznym, plątaniną bramek logicznych, ale nie ma żadnych innych bramek podstawowych, niż te, które można przypisać "inteligentnym" procesom chemicznym w jednokomórkowcu.

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
22-07-2011 09:35 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>W szczególności chodzi mi o to, że jakościowo jest to ta sama zdolność, która pozwala naszym mózgom działać.
Jestem przekonanym, że budowa jednokomórkowca - może być nie mniej skomplikowaną od budowy lotniskowca, ale proszę o zestawienie rzeczy - moim zdaniem - bardzo trudno porównywalnych. Najbardziej skomplikowanego jednokomórkowca z jednym neuronem w mózgu człowieka. Myślę, że stopień zestawienia jest podobnym, jak porównanie w elektronice tranzystora z komputerem. Proszę tu zwrócić szczególną uwagę na budowę i funkcje synapsy.
Wydaje mi się ilość i różnorodność (przekazywanych tu informacji) zdecydowanie przechodzi w jakość.
Czyli, że jest to zdolność jakościowo różna.

Pozdrawiam.

@@@
.
22-07-2011 11:19 
 Ocena 3 na 3
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Czyli, że jest to zdolność jakościowo różna.
Weszliśmy w ciekawy obszar. Z jednej strony muszę przyznać ewidentną rację. Z drugiej temat oceny jakościowej inteligencji/złożoności inteligencji wydaje się fascynujący.

Wiemy dziś, że możliwości obliczeniowe najsilniejszych komputerów przypominają (są bliskie) możliwościom ludzkiego mózgu. Jeśli dodatkowo "odjąć" z puli mocy obliczeniowej ludzkiego mózgu to wszystko, co przeznacza on na sterowanie ciałem i procesami w nim występującymi, to być może komputery już dziś nas wyprzedziły pod względem potencjału.
Mimo wszystko nie dorastają nam do pięt. Oczywiście w konkretnych zadaniach już dawno nas przerosły, ale są to zadania, gdzie mamy dość dobrze poznane algorytmy rozwiązania i komputer nie musi się uczyć, a tylko odtwarza ścieżkę, którą mu podaliśmy.
Są sieci neuronowe, ale i one działają w dość wąskich zakresach.
Próbuje się rozwijać uniwersalne testy inteligencji, ale są one silnie skorelowane z ego istoty testowanej www.physor(*)03-universal-intelligence.html

Jeśli pójść tą ścieżką, to inteligencja jest zdolnością uzyskania zysku w różnych możliwych warunkach. Wyniki z testu dla danych warunków należałoby jeszcze posumować z wagami w zależności od występowania/możliwości natknięcia się na nie. Gdyby się dobrze przyjrzeć pojeciu zysku i rozciągnąć je na zysk gatunku, dostaniemy określenie zdolności/dopasowania ewolucyjnego.
Jeśli zyskiem nazwiemy zachowanie osobnika wraz z całą dynamiką procesów w nim zachodzących w możliwie niezmienionej formie, otrzymamy określenie życia.

Percepcyjnie przypomina mi to fraktal, gdzie z każdym rekurencyjnym powtórzeniem prostej formuły dostajemy coraz bardziej skomplikowany rysunek.

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Wiemy dziś, że możliwości obliczeniowe najsilniejszych komputerów przypominają (są bliskie) możliwościom ludzkiego mózgu. Jeśli dodatkowo "odjąć" z puli mocy obliczeniowej ludzkiego mózgu to wszystko, co przeznacza on na sterowanie ciałem i procesami w nim występującymi, to być może komputery już dziś nas wyprzedziły pod względem potencjału.
Nie, gdyż są nieporównywalne. Algorytmy zadane komputerowi, które on oblicza w krótkim czasie, zdolnemu matematykowi zajęłyby całe życie. Ale mózg ludzki wcale nie jest urządzeniem algorytmicznym i kwanty informacji "biegną" w sieciach neuronowych różnymi, często wielokrotnie dublującymi się, drogami. Zepsuta jedna ścieżka informacji w komputerze najczęściej unieruchamia cały system. Mózgi zwierzęce stosują cały system obejść i pomimo uszkodzeń otrzymują optymalne rezultaty zadanych im działań.
Oczywiście podejmowane są próby - nawet skuteczne - włączania chipów w system neuronowy i odwrotnie budowania komputerowych sieci neuronowych, ale jak na razie są to tylko próby.

>Jeśli pójść tą ścieżką, to inteligencja jest zdolnością uzyskania zysku w różnych możliwych warunkach. Wyniki z testu dla danych warunków należałoby jeszcze posumować z wagami w zależności od występowania/możliwości natknięcia się na nie. Gdyby się dobrze przyjrzeć pojeciu zysku i rozciągnąć je na zysk gatunku, dostaniemy określenie zdolności/dopasowania ewolucyjnego.
>Jeśli zyskiem nazwiemy zachowanie osobnika wraz z całą dynamiką procesów w nim zachodzących w możliwie niezmienionej formie, otrzymamy określenie życia.
Nie bardzo sobie cenię testy na inteligencję. Nie umiem też zrozumieć inteligencji jako zdolności uzyskania zysku i dalej zysku gatunku. Przeniesienie pojęcia ekonomicznego do biologii nie bardzo wydaje mi się trafione, ale może dlatego, że nie rozumiem o co chodzi?
Organizmy żywe w procesie ewolucyjnym dostosowywały się do środowiska, przez potencjał rozrodczy najlepiej przystosowanych. Inteligencji - rozumianej jako coś wiecej niż proste reakcje na bodźce - nie "otrzymaliśmy" w celu umiejętności zbudowania komputera, tylko np. aby trafić pawiana kamieniem i dogadać się z samicą, którą część ma najsmaczniejszą.

>Percepcyjnie przypomina mi to fraktal, gdzie z każdym rekurencyjnym powtórzeniem prostej formuły dostajemy coraz bardziej skomplikowany rysunek.
Na podstawie dotychczasowych lektur, sądzę że naturalne struktury budowy przyrody są fraktalami lub, że fraktal jest jego najbardziej naturalną strukturą.

Pozdrawiam

@@@
.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>>Jeśli pójść tą ścieżką, to inteligencja jest zdolnością uzyskania zysku w różnych możliwych warunkach. Wyniki z testu dla danych warunków należałoby jeszcze posumować z wagami w zależności od występowania/możliwości natknięcia się na nie. Gdyby się dobrze przyjrzeć pojeciu zysku i rozciągnąć je na zysk gatunku, dostaniemy określenie zdolności/dopasowania ewolucyjnego.
>>Jeśli zyskiem nazwiemy zachowanie osobnika wraz z całą dynamiką procesów w nim zachodzących w możliwie niezmienionej formie, otrzymamy określenie życia.
>Nie bardzo sobie cenię testy na inteligencję. Nie umiem też zrozumieć inteligencji jako zdolności uzyskania zysku i dalej zysku gatunku. Przeniesienie pojęcia ekonomicznego do biologii nie bardzo wydaje mi się trafione, ale może dlatego, że nie rozumiem o co chodzi?
Zysk gatunku to darwinowskie poprawienie cechy "the fittest" - najlepszego przystosowania/dostosowania. Zamiast zysku mógłbym powiedzieć maksymalizacji szans na przeżycie. O takie znaczenie zysku mi chodzi.

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
23-07-2011 13:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>>Jeśli pójść tą ścieżką, to inteligencja jest zdolnością uzyskania zysku w różnych możliwych warunkach. Wyniki z testu dla danych warunków należałoby jeszcze posumować z wagami w zależności od występowania/możliwości natknięcia się na nie. Gdyby się dobrze przyjrzeć pojęciu zysku i rozciągnąć je na zysk gatunku, dostaniemy określenie zdolności/dopasowania ewolucyjnego.
>Zysk gatunku to darwinowskie poprawienie cechy "the fittest" - najlepszego przystosowania/dostosowania. Zamiast zysku mógłbym powiedzieć maksymalizacji szans na przeżycie. O takie znaczenie zysku mi chodzi.
Jednak wolę starsze tłumaczenie: [Darwin. "O Powstawaniu gatunków" w tłumaczeniu Dicksteina i Nusbauma] - "Dobór naturalny czyli przeżycie najstosowniejszego".

Jeżeli chciał Pan tu powiedzieć, że inteligencja zwiększa szansę na przeżycie w różnorodnych i zmieniających się warunkach, to całkowicie się z Panem zgadzam.

Pozdrawiam.

@@@
.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Jeżeli chciał Pan tu powiedzieć, że inteligencja zwiększa szansę na przeżycie w różnorodnych i zmieniających się warunkach, to całkowicie się z Panem zgadzam.

Dlatego pewno większość Hominidów wymarła, a takie drożdże mają się dobrze.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>>>>Jeżeli chciał Pan tu powiedzieć, że inteligencja zwiększa szansę na przeżycie w różnorodnych i zmieniających się warunkach, to całkowicie się z Panem zgadzam.
>Dlatego pewno większość Hominidów wymarła, a takie drożdże mają się dobrze.

Inteligencja (od łac. intelligentia, zdolność pojmowania, bystrość) - umysłowa zdolność do postrzegania, analizy i optymalnej (lub zbliżonej do optymalnej) adaptacji do zmian otoczenia.

@@@

Drożdże - rodzaj grzybów jednokomórkowych. Są organizmami saprofitycznymi - żyją na podłożach zawierających cukry proste, przeprowadzają fermentację alkoholową, przeważnie w warunkach beztlenowych.

**********************************

inteligencja zwiększa szansę na przeżycie w różnorodnych i zmieniających się warunkach

@@@
.
21-07-2011 15:30 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli inteligencję zdefiniujemy jako umiejętność zmiany stanu świata z zastanego na pożądany, to zrozumiałe jest, że wszystkie organizmy żywe muszą coś takiego przejawiać...

Na wejściu organizm nie ma stanu świata, ale swój stan. Zmiana świata jest pochodną zmiany stanów organizmu na pożądane, np. zaspokojenie głodu, czego rezultatem jest nie tylko poczucie sytości, ale i zmiany środowiska. Inaczej ta sprawa wygląda w przypadku artysty land artu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
lukaszewicz (5674 punktów)

O inteligencji jednokomórkowców pisano w Nature w 2000 roku:

www.nature(*)/v407/n6803/full/407470a0.html

A to fotka jednego z nich którą zrobiłem 12-07-2011 r. w Lasku Bielańskim.



Ceratiomyxa fruticulosa var.fruticulosa.

A tu link do innych fotek tych inteligentnych stworków:

picasaweb.google.com/marekinina/Sluzowce
22-07-2011 09:30 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Nie mam zdania na temat ich inteligencji (być może posiadają), ale urody odmówić im nie sposób. Piękne te Twoje zdjęcia.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
22-07-2011 14:12 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)
> Piękne te Twoje zdjęcia.

Dzięki.To miłe.Niby robię je dla siebie ale trochę próżny też jestem.

Fotografia to moje nowe hobby.Pozwala mi zobaczyć, a nie tylko widzieć.
A makrofotografia to fantastyczna podróż w zupełnie inne rajony świata.Do krainy Maworków,Paździutków, Rulików.
Czyli najczęściej dookoła jakiegoś zwalonego pniaka.
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli opisać mózg jako maszynę zdolną do przetwarzania informacji i uczenia się, to to samo można powiedzieć o jednokomórkowcach....

Mózg niezmiernie skomplikował zachowanie, ale człowiek pozostaje cząstką natury: cokolwiek robi, zachowuje się zgodnie ze skomplikowanymi algorytmami wewnętrznymi i środowiska.

>Powiedzieć można, ale udowodnić?

Nasze kategorie poznawcze są rezultatem ewolucji (a nie boskiej kreacji). Na długo, zanim filozofowie użyli kategorii (np.) rzeczy, powstało z rozproszonych neuronów (pomijam fototaksję jednokomórkowców) oko, wzbogacone następnie o soczewkę, która umożliwiła precyzyjne odwzorowanie na siatkówce obiektów. W połączeniu z ewolucją mózgu (pamięć) i rozwojem języka - powstała kategoria rzeczy. Filogenetyka poznania w żadnym etapie nie może odwołać się do ingerencji sił supranaturalnych.

>Niech tylko nikt mnie źle nie zrozumie, nie znaczy to, że pojedynczy jednokomórkowiec jest równie inteligenty co pojedynczy człowiek.

Nie ma inteligencji w ogóle (tak jak nie ma absolutnego czasu czy przestrzeni). Jednokomórkowiec jest ewolucyjnie równie inteligentny w swoim środowisku jak człowiek. Operowanie logicznym pojęciem równości w tego rodzaju dyskursach byłoby nieporozumieniem. Problem inteligencji organizmów żywych pojawia się jedynie w kontekście fałszywego dualizmu ducha i materii (typowego dla dyskursów religijnych). Poza tym dualizmem mamy ewoluującą naturę: droga od pierwszych organizmów do człowieka jest w skali czasu niewyobrażalnie długa, ale w sensie poznawczej rekonstrukcji - możliwa i jedyna.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
21-07-2011 16:19 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
To mam pytanie poboczne:
Czy życie, ewolucja i inteligencja są tym samym? Może różni je tylko perspektywa patrzącego? Albo jednostek, według których dokonujemy pomiaru?

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
maceox (6766 punktów)
>Na podstawie powyższego chciałbym zachęcić do dyskusji nad naturą inteligencji. Pojęcie te
>stosujemy do ludzi, od biedy rozciągając na kilka gatunków naczelnych oraz zwierzęta, które lepiej
>poznaliśmy
czy DNA umie myśleć?
Jak sam wskazałeś pojęcie inteligencji stosujemy do ludzi. Poza ewentualnie paroma zwierzętami nie robimy dalszych wyjątków.
W związku z tym sądzę, że dla jasności warto sformułować dość banalną prawdę: substancja, z jakiej składa się mózg nie myśli. Ani neuron nie myśli, ani dany obszar mózgu nie myśli, ani cały nawet mózg nie myśli. Czy ktoś spotkał myślącego neurona, albo myślącą substancję mózgową?
To człowiek myśli, a nie poszczególne elementy materii, z której się składa.
Z tego samego względu DNA nie umie myśleć.
Co wcale nie znaczy, że mózg przy myśleniu człowiekowi nie jest przydatny, i że nie należy badać jak w człowieku myślenie powstaje. Na razie tego jeszcze nie wiemy.
Nie wiemy jeszcze w jaki sposób świadomość wyłania się z aktywności neuronów, ani nawet czy faktycznie tylko z neuronów się ona wyłania. W ogóle nie wiemy skąd się wyłania.
Skoro tego nie wiemy, a myślenie jest zarezerwowane dla człowieka jako takiego, to trudno ten atrybut przypisywać jakimkolwiek osobno rozpatrywanym częściom ciała.
a nasze komórki do komórek jednokomórkowców zawsze można porównywać. Wcale mnie nie dziwi, że działają podobnie.
Ale jak to kiedyś powiedział jeden z moich nauczycieli: przy porównywaniu dwóch rzeczy ostetczny wniosek jest zawsze taki, że rzeczy te się od siebie różnią.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
21-07-2011 18:58 
 Ocena 6 na 6
Ania... (14138 punktów)
>Jak sam wskazałeś pojęcie inteligencji stosujemy do ludzi. Poza ewentualnie paroma zwierzętami nie robimy dalszych wyjątków.
Poza sporą grupą zwierząt. Co więcej, inteligencja to zjawisko, które pojawiło się i rozwijało stopniowo, nie jest "dyskretne" czyli wszystko albo nic. To cecha, która wyróżnia nasz gatunek raczej pod względem ilościowym.
Wszystkie ssaki wykazują inteligencję, sporo ptaków, opisywano również ciekawe zachowania niektórych gadów, chociaż u tych ostatnich słabiutko, bo wśród kręgowców to u nich się sprawa rozpoczyna. Na pewno głowonogi, co dowodzi polifiletycznej natury tej zdolności. Głowonogi miewają zachowania dowodzące wyższej inteligencji niż wiele ptaków.
>W związku z tym sądzę, że dla jasności warto sformułować dość banalną prawdę: substancja, z jakiej składa się mózg nie myśli. Ani neuron nie myśli, ani dany obszar mózgu nie myśli, ani cały nawet mózg nie myśli. Czy ktoś spotkał myślącego neurona, albo myślącą substancję mózgową?
A co myśli?
Czy nie jest raczej tak, że umiejętność ta wynika z pracy mózgu a jej rozwój był stopniowy? Jak zdolność do obróbki materii?
I o czym piszesz w końcu, bo raz o inteligencji, a raz o myśleniu, a to nie jest tożsame.

>To człowiek myśli, a nie poszczególne elementy materii, z której się składa.
Jasne, bo człowiek to taki obcy który siedzi "za oczami", ale z mózgiem nie ma nic wspólnego.

>Z tego samego względu DNA nie umie myśleć.
I tu się zgadzam, przynajmniej na razie, ale wyjaśniam to poniżej.

>Co wcale nie znaczy, że mózg przy myśleniu człowiekowi nie jest przydatny, i że nie należy badać jak w człowieku myślenie powstaje. Na razie tego jeszcze nie wiemy.
W zasadzie wiemy. Nie ma żadnych powodów na wiarę w obcego siedzącego za oczami. Myślenie, osobowość to mózg.

>Nie wiemy jeszcze w jaki sposób świadomość wyłania się z aktywności neuronów, ani nawet czy faktycznie tylko z neuronów się ona wyłania. W ogóle nie wiemy skąd się wyłania.
A skąd tu świadomość?
Inteligencja nie wymaga świadomości, myślenie - sama nie wiem. Teoretycznie też nie.

>Skoro tego nie wiemy, a myślenie jest zarezerwowane dla człowieka jako takiego, to trudno ten atrybut przypisywać jakimkolwiek osobno rozpatrywanym częściom ciała.
>a nasze komórki do komórek jednokomórkowców zawsze można porównywać. Wcale mnie nie dziwi, że działają podobnie.
Nie jest zarezerwowane. Przeciwnie, inteligencja jest powszechna, myślenie również obserwowano przynajmniej u naczelnych.

Troszkę za mało danych, za dużo fantazji jak dla mnie. Pewnie to myślenie to dusza, co?
21-07-2011 21:22 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)
>A co myśli?
nie co, tylko kto - pytanie jak?
>Czy nie jest raczej tak, że umiejętność ta wynika z pracy mózgu a jej rozwój był stopniowy? Jak zdolność do obróbki materii?
tak się zakłada, ale na razie nie wiemy jeszcze W JAKI SPOSÓB dokładnie myślenie wyłania się z mózgu
>I o czym piszesz w końcu, bo raz o inteligencji, a raz o myśleniu, a to nie jest tożsame.
tak jak autor wątku
>>To człowiek myśli, a nie poszczególne elementy materii, z której się składa.
>Jasne, bo człowiek to taki obcy który siedzi "za oczami", ale z mózgiem nie ma nic wspólnego.
ja tak nie powiedziałem
>>Z tego samego względu DNA nie umie myśleć.
>I tu się zgadzam, przynajmniej na razie, ale wyjaśniam to poniżej.
>>Co wcale nie znaczy, że mózg przy myśleniu człowiekowi nie jest przydatny, i że nie należy badać jak w człowieku myślenie powstaje. Na razie tego jeszcze nie wiemy.
>W zasadzie wiemy. Nie ma żadnych powodów na wiarę w obcego siedzącego za oczami. Myślenie, osobowość to mózg.
nie wiemy. Jak pojawia się w Twojej świadomości konkretna myśl? W jaki sposób ona powstaje krok po kroku? Tego nie wiemy
>>Nie wiemy jeszcze w jaki sposób świadomość wyłania się z aktywności neuronów, ani nawet czy faktycznie tylko z neuronów się ona wyłania. W ogóle nie wiemy skąd się wyłania.
>A skąd tu świadomość?
no właśnie - tego nie wiemy
>Inteligencja nie wymaga świadomości, myślenie - sama nie wiem. Teoretycznie też nie.
ja też tego nie wiem. A inteligencja obserwowana w naturze pachnie mi koncepcją nadprzyrodzonej harmonii. Mówi się o ludziach, że są inteligentni, niektórzy - i na podobnej zasadzie zwierzęta, o których piszesz, ale to jest poezja, a nie fakty. Natura pod względem naukowym nie jest ani inteligentna, ani nieinteligentna - jest taka jaka jest - zachodzą w niej związki przyczynowe.
>>Skoro tego nie wiemy, a myślenie jest zarezerwowane dla człowieka jako takiego, to trudno ten atrybut przypisywać jakimkolwiek osobno rozpatrywanym częściom ciała.
>>a nasze komórki do komórek jednokomórkowców zawsze można porównywać. Wcale mnie nie dziwi, że działają podobnie.
>Nie jest zarezerwowane. Przeciwnie, inteligencja jest powszechna, myślenie również obserwowano przynajmniej u naczelnych.
Ok, ja tylko mówię, że rzeczy (raczej) nie myślą - takie jak krawężnik, albo neuron. Człowiek jako zwierzę natomiast myśli - nawet wiemy o czym - o czym myślą zwierzęta - mało na temat wiemy
>Troszkę za mało danych, za dużo fantazji jak dla mnie. Pewnie to myślenie to dusza, co?
fantazji? wręcz przeciwnie - staram się odróżnić to co wiadomo, od tego, co stanowi tylko hipotezy.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
Ania... (14138 punktów)
>>A co myśli?
>nie co, tylko kto - pytanie jak?
Póki co jedyne wiarygodne dane to:
sieć neuronów, przez tworzenie wzorca połączeń nerwowych.
Inne tezy są albo nieweryfikowalne, albo na etapie weryfikacji. Zaznaczam, że tezy nie są wykluczające się, co oznacza, że do tego mechanizmu może dołączyć coś jeszcze, oraz że wiedza na temat samego wzorca nie jest pełna.

>>Czy nie jest raczej tak, że umiejętność ta wynika z pracy mózgu a jej rozwój był stopniowy? Jak zdolność do obróbki materii?
>tak się zakłada, ale na razie nie wiemy jeszcze W JAKI SPOSÓB dokładnie myślenie wyłania się z mózgu
Aby na pewno?
Mi się wydaje, że wiemy. Pytanie raczej o udział określonych struktur w realizacji określonych zadań i generowanie myśli / reakcji.

>>I o czym piszesz w końcu, bo raz o inteligencji, a raz o myśleniu, a to nie jest tożsame.
>tak jak autor wątku
Ano tak, jemu też zwracałam uwagę.

>>W zasadzie wiemy. Nie ma żadnych powodów na wiarę w obcego siedzącego za oczami. Myślenie, osobowość to mózg.
>nie wiemy. Jak pojawia się w Twojej świadomości konkretna myśl? W jaki sposób ona powstaje krok po kroku? Tego nie wiemy
Nawet jeśli nie wiemy aż tak dużo, jak byśmy chcieli, to nadal nie ma powodu, aby wierzyć w obecność innej struktury. Weźmiemy to pod uwagę, jeśli coś wykaże, że taka struktura może istnieć.
Nie sposób brać pod uwagę każdą niezweryfikowaną tezę.

>>>Nie wiemy jeszcze w jaki sposób świadomość wyłania się z aktywności neuronów, ani nawet czy faktycznie tylko z neuronów się ona wyłania. W ogóle nie wiemy skąd się wyłania.
>>A skąd tu świadomość?
>no właśnie - tego nie wiemy
Temat nie tyczył świadomości a myślenia.
To również nie to samo.

>>Inteligencja nie wymaga świadomości, myślenie - sama nie wiem. Teoretycznie też nie.
>ja też tego nie wiem. A inteligencja obserwowana w naturze pachnie mi koncepcją nadprzyrodzonej harmonii. Mówi się o ludziach, że są inteligentni, niektórzy - i na podobnej zasadzie zwierzęta, o których piszesz, ale to jest poezja, a nie fakty.
Istnieje obserwowalna i mierzalna inteligencja, ale faktycznie definicje inteligencji są najbardziej mgliste.

>Natura pod względem naukowym nie jest ani inteligentna, ani nieinteligentna - jest taka jaka jest - zachodzą w niej związki przyczynowe.
Tak.
Natura nie jest i nie może być inteligentna.

>>Nie jest zarezerwowane. Przeciwnie, inteligencja jest powszechna, myślenie również obserwowano przynajmniej u naczelnych.
>Ok, ja tylko mówię, że rzeczy (raczej) nie myślą - takie jak krawężnik, albo neuron. Człowiek jako zwierzę natomiast myśli - nawet wiemy o czym - o czym myślą zwierzęta - mało na temat wiemy
Inteligencja to nie myślenie.
Skaczesz ze słowa na słowo, a one nie są synonimami.
Wyrazem inteligencji jest np. manewr ominięcia. Takie ryby nie wykazują inteligencji na tym poziomie, który umożliwia manewr ominięcia. Możesz postawić obok siebie akwaria, ryba nie przejdzie do sąsiedniego. A ośmiornica tak. Potrafi rozwiązywać pewne zagadki. Dlatego uznaje się, że głowonogi rozwinęły inteligencję na stosunkowo wysokim poziomie.
Inteligencja nie wymaga myślenia. Nie wymaga stosowania pojęć abstrakcyjnych. Pojawiła się niemal na pewno znacznie wcześniej, u organizmów, które nie myślą (zgodnie z definicją myślenia).
maceox (6766 punktów)
>Póki co jedyne wiarygodne dane to:
>sieć neuronów, przez tworzenie wzorca połączeń nerwowych.
zgoda - to jest jedynie wiarygodne
>Inne tezy są albo nieweryfikowalne, albo na etapie weryfikacji. Zaznaczam, że tezy nie są wykluczające się, co oznacza, że do tego mechanizmu może dołączyć coś jeszcze, oraz że wiedza na temat samego wzorca nie jest pełna.
Dokładnie, wiedza na temat tego wzorca nie jest pełna. W przeciwnym razie z czynności neuronów potrafilibyśmy odczytać czyjeś myśli.
>na razie nie wiemy jeszcze W JAKI SPOSÓB dokładnie myślenie wyłania się z mózgu
>Aby na pewno?
>Mi się wydaje, że wiemy.
We wszystkich opracowaniach (popularno-)naukowych, z którymi do tej pory się spotkałem pojawia się kwestia luki w wyjaśnieniu - np. profesor Włodzisław Duch wskazuje:
"W mózgu nie udało się znaleźć określonego miejsca, które można uznać za siedlisko umysłu. Różne sygnały zmysłowe przetwarzane są przez różne, fizycznie odrębne, struktury mózgu, świadoma percepcja jest jednak spójna. Jak jest to możliwe?"
i dalej:
"znany fizyk, prof. Łukasz Turski, napisał niedawno o zrozumieniu umysłu: "...bardzo chcę, by się to nam nigdy nie udało"
więcej tutaj: www.psycho(*)-czym-jest-kognitywistyka.html
>I o czym piszesz w końcu, bo raz o inteligencji, a raz o myśleniu, a to nie jest tożsame.
nie jest tożsame, ale to, że to nie jest tożsame wynika z Twojej introspekcji i z przyjętych definicji znaczeniowych, a nie z obserwacji neuronów. Same neurony jako takie ani nie są inteligentne, ani nie dostrzegamy w nich bezpośrednio znaczeń językowych, którymi posługuje się człowiek - choć oczywiście znaleziono pewne korelaty pomiędzy doświadczeniami subiektywnymi a pracą mózgu - jednak nie wiadomo JAK te dwa "światy" są powiązane.
>Nie ma żadnych powodów na wiarę w obcego siedzącego za oczami.
tak, to prawda, dlatego błędna jest próba wytłumaczenia postrzegania za pomocą homunculusa:
en.wikipedia.org/wiki/Homunculus_argument
>Myślenie, osobowość to mózg.
Nie. Zupełnie mylisz pojęcia - właśnie o to mi chodzi od samego początku - myślenie, osobowość ma zupełnie inną definicję i znaczenie od defnicji i znaczenia mózgu. Czepiasz się tego, że ja mylę myślenie ze świadomością, a Ty utożsamiasz "myślenie, osobowość" z mózgiem. Nie chodzi tu tylko o różnicę w definicji, ale o odróżnienie konkretnych doświadczeń, zjawisk i substancji. Doświadczamy myślenia i samoświadomości na zasadzie introspekcji - refleksji nad samym sobą - a u innych widzimy tylko poruszające się usta i slyszymy dźwięki, które w naszej świadomości prowadzą do interpretacji jako znaczenia - dodatkowo obserwujemy u tych innych (w badaniach) pracę mózgu i neuronów występującą jednocześnie z ich subiektywnym doświadczeniem. To wszystko. Myślenie i osobowość to nie mózg, aczkolwiek wszystko wskazuje na to, że odbywa się poprzez mózg, nie wiemy tylko do końca jak.
O ile się nie mylę, to tylko Daniel Dennett (i jego szkoła) twierdzi, ze nie ma już żadnych zagadek. Problem z qualiami dla niego nie istnieje. Ale myślę, że wie, że przesadza. W każdym razie również on nie umie odczytać konkretnych znaczeń z ruchów neuronów.
>Nawet jeśli nie wiemy aż tak dużo, jak byśmy chcieli, to nadal nie ma powodu, aby wierzyć w obecność innej struktury.
no to wiemy, czy nie wiemy? Po co w ogóle wprowdzasz do gry jakąś inną strukturę? Ja o niej nie mówiłem.
>Nie sposób brać pod uwagę każdą niezweryfikowaną tezę.
Dokładnie. Zupełnie się zgadzam. Nie widzę powodu, żeby o tym pisać.
>Temat nie tyczył świadomości a myślenia.
>To również nie to samo.
ale jedno i drugie jest nam dostępne tylko dzięki introspekcji - refleksji nad samym sobą. Czepiasz się różnic znaczeniowych między myśleniem a świadomością, ale według Ciebie z kolei "Myślenie, osobowość to mózg". Kto robi większe nadużycie w odróżnianiu zjawisk?
>Istnieje obserwowalna i mierzalna inteligencja, ale faktycznie definicje inteligencji są najbardziej mgliste.
Ja tam tylko obserwuję w przyrodzie związki przyczynowe. Jeśli ktoś tam dostrzega inteligencję, to moim zdaniem wierzy w Boga. Oczywiście, mówi się, że niektórzy ludzie są inteligentni, bystrzy, albo że takie są niektóre zwierzęta - w odróżnieniu od innych - bo mają pewne umiejętności, które my oceniamy jako "inteligentne". Ale chodzi tu o pewną ocenę wynikającą z porównania zdolności, a nie coś, co istnieje bezwzględnie.
>Natura nie jest i nie może być inteligentna.
>>>Nie jest zarezerwowane.
co nie jest zarezerwowane? dla człowieka nie jest zarezerwowana inteleligencja? Inteligencja to pojęcie języka ludzkiego, za pomocą którego odróżnia on zwierzęta bardziej rozwinięte "umysłowo" od mniej rozwiniętych. To wszystko.
>Przeciwnie, inteligencja jest powszechna.
Albo jest to poezja, albo wyraz Twojej wiary w Boga.
>myślenie również obserwowano przynajmniej u naczelnych.
no i co z tego?
>Inteligencja to nie myślenie.
zgoda, aczkolwiek sposób myślenia jest wskaźnikiem inteligencji
>Skaczesz ze słowa na słowo, a one nie są synonimami.
skaczę mniej, niż Ty. Ty z jednej strony trzymasz się wąskich definicji zjawisk umysłowych, a z drugiej strony całowicie utożsamiasz je z mózgiem. Dokonujesz większego przeskoku niż ja. Mój przeskok jest uprawniony, bo dla celów tej dyskusji nie widzę problemu, żeby mówić łącznie o "umyśle", w ramach którego masz i myślenie i świadomość, a także inteligencję. Natomiast umysł odróżniam od mózgu, czego Ty nagle nie robisz - zupełnie nie wiem dlaczego.
>Wyrazem inteligencji jest np. manewr ominięcia. [...] Dlatego uznaje się, że głowonogi rozwinęły inteligencję na stosunkowo wysokim poziomie.
dokładnie tak - inteleigencja to kwestia porównania - kwestia oceny złożoności.
>Inteligencja nie wymaga myślenia. Nie wymaga stosowania pojęć abstrakcyjnych. Pojawiła się niemal na pewno znacznie wcześniej, u organizmów, które nie myślą (zgodnie z definicją myślenia).
cieszy mnie to.
pozdrawiam serdecznie


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
28-07-2011 13:23 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>We wszystkich opracowaniach (popularno-)naukowych, z którymi do tej pory się spotkałem pojawia się kwestia luki w wyjaśnieniu - np. profesor Włodzisław Duch wskazuje:
>"W mózgu nie udało się znaleźć określonego miejsca, które można uznać za siedlisko umysłu. Różne sygnały zmysłowe przetwarzane są przez różne, fizycznie odrębne, struktury mózgu, świadoma percepcja jest jednak spójna. Jak jest to możliwe?"
To nie wskazuje na żadną metafizyczną moc, a jedynie wskazuje na dalsze pola badawcze.

>>I o czym piszesz w końcu, bo raz o inteligencji, a raz o myśleniu, a to nie jest tożsame.
>nie jest tożsame, ale to, że to nie jest tożsame wynika z Twojej introspekcji i z przyjętych definicji znaczeniowych, a nie z obserwacji neuronów. Same neurony jako takie ani nie są inteligentne, ani nie dostrzegamy w nich bezpośrednio znaczeń językowych, którymi posługuje się człowiek - choć oczywiście znaleziono pewne korelaty pomiędzy doświadczeniami subiektywnymi a pracą mózgu - jednak nie wiadomo JAK te dwa "światy" są powiązane.
Nie. Wynika z innego stopnia komplikacji pracy układu nerwowego. Oczywistym jest, że każdy układ w miarę komplikacji jego budowy i rosnących wymagań organizmów osiąga wyższą wydajność. Dotyczy to układu krwionośnego, oddechowego, ruchu itd. Również układu nerwowego. Rosnąca komplikacja pracy określona została odpowiednimi słowami.
A definicje nie są złe.

>>Nie ma żadnych powodów na wiarę w obcego siedzącego za oczami.
>tak, to prawda, dlatego błędna jest próba wytłumaczenia postrzegania za pomocą homunculusa:
>en.wikipedia.org/wiki/Homunculus_argument
No tak.

>>Myślenie, osobowość to mózg.
>Nie. Zupełnie mylisz pojęcia - właśnie o to mi chodzi od samego początku - myślenie, osobowość ma zupełnie inną definicję i znaczenie od defnicji i znaczenia mózgu. Czepiasz się tego, że ja mylę myślenie ze świadomością, a Ty utożsamiasz "myślenie, osobowość" z mózgiem.
Nie utożsamiam, ale lokalizuję.
Filtracja kłębuszkowa to wynik pracy kłębuszków nerkowych - nerek.
Osobowość i myślenie to wynik pracy mózgu.
Bez mózgu nie ma osobowości i nie ma myślenia - to chyba oczywiste. Stąd sprowadzenie myślenia do układu nerwowego jest oczywiste - jest to wynik fizjologii tegoż układu.

>Nie chodzi tu tylko o różnicę w definicji, ale o odróżnienie konkretnych doświadczeń, zjawisk i substancji. Doświadczamy myślenia i samoświadomości na zasadzie introspekcji - refleksji nad samym sobą - a u innych widzimy tylko poruszające się usta i slyszymy dźwięki, które w naszej świadomości prowadzą do interpretacji jako znaczenia - dodatkowo obserwujemy u tych innych (w badaniach) pracę mózgu i neuronów występującą jednocześnie z ich subiektywnym doświadczeniem. To wszystko. Myślenie i osobowość to nie mózg, aczkolwiek wszystko wskazuje na to, że odbywa się poprzez mózg, nie wiemy tylko do końca jak.
Do końca nie wiemy, ale wiemy już, że nie ma w tym magii.
Jest fizjologia.

>O ile się nie mylę, to tylko Daniel Dennett (i jego szkoła) twierdzi, ze nie ma już żadnych zagadek. Problem z qualiami dla niego nie istnieje. Ale myślę, że wie, że przesadza. W każdym razie również on nie umie odczytać konkretnych znaczeń z ruchów neuronów.
Denett to filozof, dziwię się, że nie szukasz odpowiedzi u neurologów - jak Sam Harris chociażby. Może właśnie z tego filozoficznego zacięcia wynika Twoje odczucie "wątpliwości":
www.samhar(*)the-edge-annual-question-2011/ to tak do poczytania, ma fajny blog i jest w temacie.

>>Nawet jeśli nie wiemy aż tak dużo, jak byśmy chcieli, to nadal nie ma powodu, aby wierzyć w obecność innej struktury.
>no to wiemy, czy nie wiemy? Po co w ogóle wprowdzasz do gry jakąś inną strukturę? Ja o niej nie mówiłem.
No więc ustaliliśmy. Jest mózg i tylko mózg, a naszą (ludzkości) rolą jest teraz odkrycie i zrozumienie jego funkcji w najdrobniejszym szczególe.

>ale jedno i drugie jest nam dostępne tylko dzięki introspekcji - refleksji nad samym sobą. Czepiasz się różnic znaczeniowych między myśleniem a świadomością, ale według Ciebie z kolei "Myślenie, osobowość to mózg". Kto robi większe nadużycie w odróżnianiu zjawisk?
Wyjaśniłam.

>>Istnieje obserwowalna i mierzalna inteligencja, ale faktycznie definicje inteligencji są najbardziej mgliste.
>Ja tam tylko obserwuję w przyrodzie związki przyczynowe. Jeśli ktoś tam dostrzega inteligencję, to moim zdaniem wierzy w Boga.
Czyli nie ma inteligencji jako takiej, jako cechy?
Ciekawa opinia.
W takim układzie nie ma też smutku i wesołości...

>Oczywiście, mówi się, że niektórzy ludzie są inteligentni, bystrzy, albo że takie są niektóre zwierzęta - w odróżnieniu od innych - bo mają pewne umiejętności, które my oceniamy jako "inteligentne". Ale chodzi tu o pewną ocenę wynikającą z porównania zdolności, a nie coś, co istnieje bezwzględnie.
Oczywistym dla mnie jest, że mówimy o cesze, a nie o bycie istniejącym realnie i namacalnie.

>>>>Nie jest zarezerwowane.
>co nie jest zarezerwowane? dla człowieka nie jest zarezerwowana inteleligencja? Inteligencja to pojęcie języka ludzkiego, za pomocą którego odróżnia on zwierzęta bardziej rozwinięte "umysłowo" od mniej rozwiniętych. To wszystko.
Fotosynteza to też pojęcie języka ludzkiego, co nie oznacza, że dotyczy tylko i wyłącznie ludzi.

>>Przeciwnie, inteligencja jest powszechna.
>Albo jest to poezja, albo wyraz Twojej wiary w Boga.
Wyjaśniam dlaczego - to cecha obejmująca wiele zwierząt. W tym ssaki i ptaki. Niektóre bezkręgowce również. Jest polifiletyczna.
Potrafisz ustosunkować się obiektywnie do wypowiedzi, czy też zawsze wycinasz to, co nie pasuje i liczysz na to, że rozmówca zapomni to powtórnie przytoczyć?

>>Inteligencja to nie myślenie.
>zgoda, aczkolwiek sposób myślenia jest wskaźnikiem inteligencji
Tylko w jednej z jej definicji. W szerszej definicji inteligencji myślenie nie jest brane pod uwagę.
"inteligencja - umysłowa zdolność do postrzegania, analizy i optymalnej (lub zbliżon
maceox (6766 punktów)
>To nie wskazuje na żadną metafizyczną moc, a jedynie wskazuje na dalsze pola badawcze.
Dokładnie tak, pełna zgoda. Kto mówił tu o metafizyce?
>>>I o czym piszesz w końcu, bo raz o inteligencji, a raz o myśleniu, a to nie jest tożsame.
>>nie jest tożsame, ale to, że to nie jest tożsame wynika z Twojej introspekcji i z przyjętych definicji znaczeniowych, a nie z obserwacji neuronów. Same neurony jako takie ani nie są inteligentne, ani nie dostrzegamy w nich bezpośrednio znaczeń językowych, którymi posługuje się człowiek - choć oczywiście znaleziono pewne korelaty pomiędzy doświadczeniami subiektywnymi a pracą mózgu - jednak nie wiadomo JAK te dwa "światy" są powiązane.
>Nie. Wynika z innego stopnia komplikacji pracy układu nerwowego.
sama, największa nawet komplikacja układu nerwowego nie wskazuje nam, jaką konkretną myśl ma teraz posiadacz tego układu nerwowego. Ale oczywiście, są różne definicje myślenia i inteligencji i można próbować widzieć to zupełnie obiektywnie - w zależności jedynie od komplikacji układu nerwowego. Wtedy mamy lukę w wyjaśnieniu, nie wiemy, skąd u różnych ludzi pojawiają się w tych samych sytuacjach różne myśli.
>Oczywistym jest, że każdy układ w miarę komplikacji jego budowy i rosnących wymagań organizmów osiąga wyższą wydajność. Dotyczy to układu krwionośnego, oddechowego, ruchu itd. Również układu nerwowego. Rosnąca komplikacja pracy określona została odpowiednimi słowami.
Własnie nie wiem, czy odpowiednimi, czasem mi się wydaje, że zupełnie nie odpowiednimi. Potem mamy taki efekt, że mówimy, że układ scalony myśli. Nie potrafię sobie wyobrazić myślenia bez treści konkretnej myśli - a ta treść - znaczenie - nie istnieje w przyrodzie, a tylko w języku - w umyśle. Jest tylko opisem przyrody i pochodzi z pracy mózgu, ale jeszcze nie wiemy jak się stamtąd wyłania.
>Nie utożsamiam, ale lokalizuję.
ok.
>Osobowość i myślenie to wynik pracy mózgu.
a świadomość? Ostatnio słyszałem, że Damasio coś mówił o całym ciele, nie tylko o mózgu. Alva Noe mówi wręcz o tym, że sprowdzanie świadomości do mózgu jest przesadzonym redukcjonizmem. To filozof, ale wyniki badań naukowych zna. Świadczy to tylko o tym, że nie ma w tych kwestiach jeszcze oczywistości.
>Bez mózgu nie ma osobowości i nie ma myślenia - to chyba oczywiste.
tak, to prawda
>Stąd sprowadzenie myślenia do układu nerwowego jest oczywiste - jest to wynik fizjologii tegoż układu.
nie myliłbym warunku sine qua non z takim "sprowadzeniem". Ciekawe czy mózg zamknięty w puszcze miałby osobowość i jakieś myśli.
>>Nie chodzi tu tylko o różnicę w definicji, ale o odróżnienie konkretnych doświadczeń, zjawisk i substancji.
>Do końca nie wiemy, ale wiemy już, że nie ma w tym magii.
ja nie mówiłem o magii, wystarczy, że zgadzasz się ze mną, że do końca nie wiemy
>Denett to filozof, dziwię się, że nie szukasz odpowiedzi u neurologów - jak Sam Harris chociażby. Może właśnie z tego filozoficznego zacięcia wynika Twoje odczucie "wątpliwości":
>www.samhar(*)the-edge-annual-question-2011/ to tak do poczytania, ma fajny blog i jest w temacie.
dzięki za linka, poczucie wątpliwości wynika po prostu stąd, że naukowo nie wiemy do końca jak to działa, z czym zdaje się zgadzasz. Wiele wiemy, korelaty są - jak z mózgu dokładnie wyłania się świadomość, tego nie wiemy i dlatego nie mówiłbym, że mózg myśli. Dla mnie to antropomorfizacja. Wolę powiedzieć, że w mózgu zachodzą procesy odpowiedzialne za myślenie, a ich związki z samym myśleniem dopiero są przedmiotem badań.
>No więc ustaliliśmy. Jest mózg i tylko mózg, a naszą (ludzkości) rolą jest teraz odkrycie i zrozumienie jego funkcji w najdrobniejszym szczególe.
tak, jak mówiłem wyobraź sobie tylko sam mózg zamknięty w puszce - czy on mógłby coś normalnego pomyśleć i czy możnaby się z nim po ludzku skomunikować?
>Czyli nie ma inteligencji jako takiej, jako cechy?
>Ciekawa opinia.
>W takim układzie nie ma też smutku i wesołości...
ok, jest inteligencja jako cecha
>>Inteligencja to pojęcie języka ludzkiego, za pomocą którego odróżnia on zwierzęta bardziej rozwinięte "umysłowo" od mniej rozwiniętych. To wszystko.
>Fotosynteza to też pojęcie języka ludzkiego, co nie oznacza, że dotyczy tylko i wyłącznie ludzi.
powiedziałem, co to według mnie inteligencja, sama to przytoczyłaś i nie było tam mowy o tym, że dotyczy wyłącznie ludzi.
>Wyjaśniam dlaczego - to cecha obejmująca wiele zwierząt. W tym ssaki i ptaki. Niektóre bezkręgowce również. Jest polifiletyczna.
Zgoda, nie mam zastrzeżeń - powiedziałem przecież, ze to cecha, którą człowiek stosuje, by odróżnić zwierzęta.
>Potrafisz ustosunkować się obiektywnie do wypowiedzi, czy też zawsze wycinasz to, co nie pasuje i liczysz na to, że rozmówca zapomni to powtórnie przytoczyć?
Staram się być fair. Nie mam problemu z inteligencją u zwierząt. Jeśli pominąłem ten wątek, to dlatego, że nigdy tego nie kwestionowałem. Gdy mówiłem, że to człowiek myśli, a nie mózg miałem na myśli człowieka jako przykład wszystkich zwierząt.
>>>Inteligencja to nie myślenie.
>>zgoda, aczkolwiek sposób myślenia jest wskaźnikiem inteligencji
>Tylko w jednej z jej definicji. W szerszej definicji inteligencji myślenie nie jest brane pod uwagę.
nie wkleił Ci się cały cytat - definicje są fajne - ważne, żeby samemu odróżniać zjawiska.
ja się tylko przeciwstawiam zbytniej antropomorfizacji zjawisk przyrodniczych

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
Ania... (14138 punktów)
>>Nie. Wynika z innego stopnia komplikacji pracy układu nerwowego.
>sama, największa nawet komplikacja układu nerwowego nie wskazuje nam, jaką konkretną myśl ma teraz posiadacz tego układu nerwowego.
Sama komplikacja chyba nigdy nie wskaże, co najwyżej określone metody badawcze.

> Ale oczywiście, są różne definicje myślenia i inteligencji i można próbować widzieć to zupełnie obiektywnie - w zależności jedynie od komplikacji układu nerwowego. Wtedy mamy lukę w wyjaśnieniu, nie wiemy, skąd u różnych ludzi pojawiają się w tych samych sytuacjach różne myśli.
Nie wiemy? A subiektywna interpretacja oparta na różnych doświadczeniach, skutkujących różnicami neurologicznymi - to przecież wiemy.
Wiemy, że urazy mózgu mogą zmieniać nasz sposób reagowania na typowe sytuacje, zmieniać to, co nazywamy osobowością.

>>Oczywistym jest, że każdy układ w miarę komplikacji jego budowy i rosnących wymagań organizmów osiąga wyższą wydajność. Dotyczy to układu krwionośnego, oddechowego, ruchu itd. Również układu nerwowego. Rosnąca komplikacja pracy określona została odpowiednimi słowami.
>Własnie nie wiem, czy odpowiednimi, czasem mi się wydaje, że zupełnie nie odpowiednimi. Potem mamy taki efekt, że mówimy, że układ scalony myśli.
Kto mówi, ten mówi - niekiedy trafiają się takie ancymony. Definicja jest dobra, tylko używana niekiedy bez sensu i bez podstaw. To fakt.
>Nie potrafię sobie wyobrazić myślenia bez treści konkretnej myśli - a ta treść - znaczenie - nie istnieje w przyrodzie, a tylko w języku - w umyśle. Jest tylko opisem przyrody i pochodzi z pracy mózgu, ale jeszcze nie wiemy jak się stamtąd wyłania.
No i słusznie, myśl z definicji operuje pojęciami. A więc musi towarzyszyć jej jakiś kod, umożliwiający identyfikację symbolu z opisywanym przedmiotem.

>>Osobowość i myślenie to wynik pracy mózgu.
>a świadomość? Ostatnio słyszałem, że Damasio coś mówił o całym ciele, nie tylko o mózgu. Alva Noe mówi wręcz o tym, że sprowdzanie świadomości do mózgu jest przesadzonym redukcjonizmem. To filozof, ale wyniki badań naukowych zna. Świadczy to tylko o tym, że nie ma w tych kwestiach jeszcze oczywistości.
Tutaj faktycznie nie ma oczywistości, chociaż możemy spodziewać się, że jednak to mózg definiuje świadomość - przytoczono przykład snu, kiedy zupełnie naturalnie odbieramy nieistniejącym ciałem nieistniejące środowisko.

>>Stąd sprowadzenie myślenia do układu nerwowego jest oczywiste - jest to wynik fizjologii tegoż układu.
>nie myliłbym warunku sine qua non z takim "sprowadzeniem". Ciekawe czy mózg zamknięty w puszcze miałby osobowość i jakieś myśli.
Nie wiemy tego, ale sądzę że tak. Inaczej - nie widzę powodu, dla którego miałby nie mieć. Oczywiście "wydarcie" mózgu z ciała musiałoby się wiązać z niezłą traumą, ale - obcinając człowiekowi kończyny nie pozbawiamy go fragmentu świadomości. Nie widzę powodu, dla którego dalsza amputacja miałaby poskutkować jakoś inaczej.

>Wiele wiemy, korelaty są - jak z mózgu dokładnie wyłania się świadomość, tego nie wiemy i dlatego nie mówiłbym, że mózg myśli. Dla mnie to antropomorfizacja. Wolę powiedzieć, że w mózgu zachodzą procesy odpowiedzialne za myślenie, a ich związki z samym myśleniem dopiero są przedmiotem badań.
Hmm... a określenie "serce pompuje krew" to również antropomorfizacja?

>tak, jak mówiłem wyobraź sobie tylko sam mózg zamknięty w puszce - czy on mógłby coś normalnego pomyśleć i czy możnaby się z nim po ludzku skomunikować?
Mogę sobe tylko wyobrazić, bo nie weryfikowano tego, ale sądzę że tak. Gdyby znano odpowiednią technikę komunikacji i zadbano o rozwój umysłu - wiemy, że umysł człowieka nie rozwija się włącznie w oparci o geny, potzebny jest odpowiedni trening. Mózg wyhodowany w probówce na pewno nie byłby odpowiednikiem mózgu dojrzałej osoby, tak jak możliwości intelektualne dzikich dzieci nigdy nie dorównają ich rówieśnikom.

>ok, jest inteligencja jako cecha
Tak.
maceox (6766 punktów)
>Hmm... a określenie "serce pompuje krew" to również antropomorfizacja?
dobre pytanie. Jednak treści ludzkich myśli i ludzkiego języka nie da się (jak na razie) wytłumaczyć poprzez fizyczno-chemiczne procesy mózgowe. Dlatego wzbraniam się przed redukowaniem myślenia do samego mózgu, choć nie przeczę, że mózg jest do tego potrzebny, a może nawet i wystarczający.

Gdzieś natknąłem się na takie rozróżnienie pochodzące od Karla Poppera, chyba Wodzisław Duch je cytował:
są trzy światy - świat fizyczny, świat umysłu - i ponieważ nie możemy się tu ograniczyć tylko do samego siebie - świat kultury.
jest obecnie jeszcze niemożliwością zredukowanie świata umysłu i świata kultury do samego tylko świata fizycznego.

nie odnoszę się tym razem bezpośrednio do wszystkich Twoich myśli, bo zasadniczo zgadzam się z wszystkim co mówisz. Nie dostrzegam większej różnicy między naszymi poglądami, poza - być może definicją "myślenia". Myślenie pozostaje dla mnie w świecie umysłu, a nie w świecie obserwacji procesów fizycznych.

Co nie znaczy, że jedno nie jest współzależne od drugiego. Nauka to bada.
pozdrawiam

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
28-07-2011 18:33 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Hmm... a określenie "serce pompuje krew" to również antropomorfizacja?
>dobre pytanie. Jednak treści ludzkich myśli i ludzkiego języka nie da się (jak na razie) wytłumaczyć poprzez fizyczno-chemiczne procesy mózgowe. Dlatego wzbraniam się przed redukowaniem myślenia do samego mózgu, choć nie przeczę, że mózg jest do tego potrzebny, a może nawet i wystarczający.
Nie.
Jeśli czynność A jest wynikiem aktywności organu B, to można powiedzieć, że B wykonuje A. W zasadzie można tak powiedzieć, nawet jeżeli w czynności A bierze udział jakiś dodatkowy obiekt.

>nie odnoszę się tym razem bezpośrednio do wszystkich Twoich myśli, bo zasadniczo zgadzam się z wszystkim co mówisz. Nie dostrzegam większej różnicy między naszymi poglądami, poza - być może definicją "myślenia". Myślenie pozostaje dla mnie w świecie umysłu, a nie w świecie obserwacji procesów fizycznych.
>Co nie znaczy, że jedno nie jest współzależne od drugiego. Nauka to bada.
>pozdrawiam
No i pewnie mamy podobne poglądy.
Tyle, że ja jestem biologiem i biologia rzutuje na moje postrzeganie świata. Świat umysłowy dla mnie w sposób oczywisty wynika z biologii, nawet jeżeli nie znamy do końca tego wynikania. Bo jeśli nie z biologii, to z czegóż innego...
maceox (6766 punktów)
>>>Hmm... a określenie "serce pompuje krew" to również antropomorfizacja?
>>dobre pytanie. Jednak treści ludzkich myśli i ludzkiego języka nie da się (jak na razie) wytłumaczyć poprzez fizyczno-chemiczne procesy mózgowe. Dlatego wzbraniam się przed redukowaniem myślenia do samego mózgu, choć nie przeczę, że mózg jest do tego potrzebny, a może nawet i wystarczający.
>Nie.
>Jeśli czynność A jest wynikiem aktywności organu B, to można powiedzieć, że B wykonuje A. W zasadzie można tak powiedzieć, nawet jeżeli w czynności A bierze udział jakiś dodatkowy obiekt.
tu się zgodzę, pod warunkiem odpowiedniego określenia pojęć "bierze udział" i "dodatkowy obiekt". ale zakładam, że dobrze to określiłaś i w związku z tym nie będę się spierał z logiką
>>nie odnoszę się tym razem bezpośrednio do wszystkich Twoich myśli, bo zasadniczo zgadzam się z wszystkim co mówisz. Nie dostrzegam większej różnicy między naszymi poglądami, poza - być może definicją "myślenia". Myślenie pozostaje dla mnie w świecie umysłu, a nie w świecie obserwacji procesów fizycznych.
>>Co nie znaczy, że jedno nie jest współzależne od drugiego. Nauka to bada.
>Tyle, że ja jestem biologiem i biologia rzutuje na moje postrzeganie świata. Świat umysłowy dla mnie w sposób oczywisty wynika z biologii, nawet jeżeli nie znamy do końca tego wynikania. Bo jeśli nie z biologii, to z czegóż innego...
ja w ogóle jestem z innej działki i dlatego patrzę na to z nieco dalszej perspektywy. lubię uogólnienia i powiedziałbym wręcz, że z fizyki. oczywiście, że stanowimy w pełni część wszechświata, z którego pochodzimy. racjonalnie trudno szukać czegoś więcej.
pozdrawiam


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
28-07-2011 19:34 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>>Co nie znaczy, że jedno nie jest współzależne od drugiego. Nauka to bada.
>>Tyle, że ja jestem biologiem i biologia rzutuje na moje postrzeganie świata. Świat umysłowy dla mnie w sposób oczywisty wynika z biologii, nawet jeżeli nie znamy do końca tego wynikania. Bo jeśli nie z biologii, to z czegóż innego...
>ja w ogóle jestem z innej działki i dlatego patrzę na to z nieco dalszej perspektywy. lubię uogólnienia i powiedziałbym wręcz, że z fizyki. oczywiście, że stanowimy w pełni część wszechświata, z którego pochodzimy. racjonalnie trudno szukać czegoś więcej.
Dalszej?

Biologia, chemia i fizyka rządzą się wspólnymi prawami, to raczej coraz bardziej zawężające się dziedziny wspólnego przedmiotu, jakim jest to co nas otacza. Biologia to chemia ale szczególnego rodzaju, jednak biolog bez podstaw chemii to marny biolog, chemia bez fizyki nie byłaby nauką, ale i biologia dotyka fizyki, jak mój zespół. To nie są odrębne nauki, chociaż każda ma nieco inne spojrzenie na świat.
29-07-2011 15:53 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)
>>ja w ogóle jestem z innej działki i dlatego patrzę na to z nieco dalszej perspektywy. lubię uogólnienia i powiedziałbym wręcz, że z fizyki. oczywiście, że stanowimy w pełni część wszechświata, z którego pochodzimy. racjonalnie trudno szukać czegoś więcej.
>Dalszej?
>Biologia, chemia i fizyka rządzą się wspólnymi prawami, to raczej coraz bardziej zawężające się dziedziny wspólnego przedmiotu, jakim jest to co nas otacza. Biologia to chemia ale szczególnego rodzaju, jednak biolog bez podstaw chemii to marny biolog, chemia bez fizyki nie byłaby nauką, ale i biologia dotyka fizyki, jak mój zespół. To nie są odrębne nauki, chociaż każda ma nieco inne spojrzenie na świat.

Dla mnie od wielkiego wybuchu, poprzez tworzenie się planet, ziemi, życia na niej aż do powstania na niej człowieka w wyniku ewolucji wszystko jest połączone nierozerwalnym związkiem przyczynowym. W każdym razie całą tą historię opisują nauki przyrodnicze, a ja w uproszczeniu nazywam je po prostu fizyką, w ramach której ze względu na specyficzność pewnych, wyodrębnionych fragmentów wchechświata przyjęto wedle ludzkich kryteriów dalsze poddziały, takie jak chemia, czy biologia. Ale nie jestem naukowcem, ani nie piszę encyklopedii, jest to po prostu jakiś tam mój "skrót myślowy". Najbardziej w tym całym związku przyczynowym interesuje mnie kwestia umysłu i jego powiązania z resztą tej "fizyczności". Jeśli już monizm to konsekwentnie.
Oczywiście, jeśli Twoim zawodem i pasją jest biologia, to w konkretnych szczegółach mnie przegadasz. Jednak w zakresie ogólnego spojrzenia na myślenie i mózg (do czego jako zainteresowany laik też mam prawo) nie widzę między nami większych rozbieżności - dopóki będziemy pamiętali, że nie wykryto jeszcze w jaki sposób, krok po kroku, na zasadzie jakich konkrentych procesów z mózgu wyłania się myślenie. To chciałem tylko w moim komentarzu do wątku scpetymuchy podkreślić. A że w mózgu muszą te procesy zachodzić - temu nie zaprzeczam.
pozdrawiam


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
29-07-2011 16:09 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Dla mnie od wielkiego wybuchu, poprzez tworzenie się planet, ziemi, życia na niej aż do powstania na niej człowieka w wyniku ewolucji wszystko jest połączone nierozerwalnym związkiem przyczynowym. W każdym razie całą tą historię opisują nauki przyrodnicze, a ja w uproszczeniu nazywam je po prostu fizyką, w ramach której ze względu na specyficzność pewnych, wyodrębnionych fragmentów wchechświata przyjęto wedle ludzkich kryteriów dalsze poddziały, takie jak chemia, czy biologia.

Faktycznie, mamy podobne poglądy.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Jednak w zakresie ogólnego spojrzenia na myślenie i mózg (do czego jako zainteresowany laik też mam prawo) nie widzę między nami większych rozbieżności - dopóki będziemy pamiętali, że nie wykryto jeszcze w jaki sposób, krok po kroku, na zasadzie jakich konkretnych procesów z mózgu wyłania się myślenie.
Mózg jest tworem niezwykle skomplikowanym i jeszcze sporo o nim nie wiemy, choć już znacznie więcej niż teologom w najbardziej koszmarnych snach przyśnić się może. Poznanie krok po kroku wszystkich procesów, na zasadzie których wyłania się z mózgu myślenie to wieloletnie ciekawe studia (polecam zacząć), ale może zacząć od rzeczy "prościutkiej" od
sztucznych sieci neuronowych, które są tworem człowieka, ale działaniem naśladują to, co natura stworzyła i rozwijała przez miliony lat - strukturę nerwową potrafiącą odbierać docierające sygnały i efektywnie przetwarzać je na na użyteczną informację. www.mimuw.edu.pl/~son/msui/9_10_11.pdf , aby po zrozumieniu tego prostego działania wierzyć, że do myślenia potrzebne jest jeszcze coś więcej od procesów materialnych potrzebna jest głęboka wiara, ale jest to możliwe.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
21-07-2011 19:58 
 Ocena 5 na 5
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Neuron myśli, o ile tworzy pętle (akson łączy się z dendrytem).
Jak kilka neuronów jest tak połączonych, że tworzą pętlę, to znaczy, że myślą w momencie, gdy płynie nimi impuls elektryczny.
Jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć, że myślenie można rozpisać jako sumę bramek logicznych ze zdolnością uczenia się, to nie moja sprawa. Jest to Twój brak wiedzy, który, jeśli zechcesz, nadrobisz. Nie wiedziałeś o tym fakcie, to teraz wiesz.

Pytanie jest typu: czy inne twory mogą symulować działanie neuronu i czy są one w jednokomórkowcach, w szczególności DNA.
Twoje dywagacje o przypisywaniu inteligencji człowiekowi są dość żenującym wyrazem szowinizmu - nie wiem, gatunkowego, religijnego czy jeszcze innego.

Twój argument dotyczący świadomości jest równie nietrafiony, bo nie potrafisz odpowiedzieć dlaczego świadomość ma warunkować inteligencję (meduza reaguje na to, co widzi w ten sposób, by było to dla niej korzystne - jakościowo zupełnie, jak ludzie - czy to znaczy, że ma świadomość?).

Co do porównywania różnych rzeczy, to chyba nie zrozumiałeś swojego nauczyciela. Skoro ja i Ty się różnimy, a ja jestem inteligentny, to to ma znaczyć, że Ty nie jesteś? Albo, skoro ty i ja się różnimy, a ja jestem człowiekiem, to to znaczy, że Ty nie jesteś? Albo, skoro się różnimy, a ja mam na tym forum nick sceptymucha, to ty masz inny? Chyba wszystko zależy, czym się różnimy, prawda?

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
21-07-2011 21:03 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)
Mamy inne definicje myślenia. Ja zakładam, że myśli się o czymś, że ma się konkretne "myśli" i że nie można myśleć bez żadnej myśli.
>Neuron myśli, o ile tworzy pętle (akson łączy się z dendrytem).
neuron myśli? o czym neuron myśli? coś wiemy na temat treści jego myśli?
>Jak kilka neuronów jest tak połączonych, że tworzą pętlę, to znaczy, że myślą w momencie, gdy płynie nimi impuls elektryczny.
Jak kilka neuronów jest tak połączonych, że tworzą pętlę i płynie nimi impuls elektryczny, to tylko to wiemy - że płynie nimi impuls elektryczny, i że tworzą pętlę, nie wiemy o czym one wtedy myślą. Jeśli neurony tworzą korelaty świadomości, to też tylko to wiemy - że tworzą korelaty - nie wiemy ani w jaki sposób, ani w którą stronę działa tu związek przyczynowy.
>Jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć, że myślenie można rozpisać jako sumę bramek logicznych ze zdolnością uczenia się, to nie moja sprawa.
Twoje myśli można rozpisać jako sumę bramek logicznych?
>Jest to Twój brak wiedzy, który, jeśli zechcesz, nadrobisz. Nie wiedziałeś o tym fakcie, to teraz wiesz.
wiem, o fakcie, jak Ty sobie zawężasz pojęcie myślenia sprowadzając je do rozpisania jako bramki logiczne.
>Pytanie jest typu: czy inne twory mogą symulować działanie neuronu i czy są one w jednokomórkowcach, w szczególności DNA.
na to tak trzeba było zadać pytanie, a nie, czy DNA myśli
>Twoje dywagacje o przypisywaniu inteligencji człowiekowi są dość żenującym wyrazem szowinizmu - nie wiem, gatunkowego, religijnego czy jeszcze innego.
ja jestem szowinistą językowym - staram się logicznie stosować pojęcia - moje myśli mogę komunikować z innymi ludźmi i nie wiem o czym myślą rzeczy i przedmioty. Zwierząta może o czymś myślą, ale nie wiem o czym. Nie wiem też o czym myślą neurony.
Sam zacząłeś od pierwszego wpisu, że ludzie i od biedy zwierzęta ... więc nie wypominaj mi szowinizmu.
>Twój argument dotyczący świadomości jest równie nietrafiony, bo nie potrafisz odpowiedzieć dlaczego świadomość ma warunkować inteligencję (meduza reaguje na to, co widzi w ten sposób, by było to dla niej korzystne - jakościowo zupełnie, jak ludzie - czy to znaczy, że ma świadomość?).
A na jakiej podstawie wykluczasz całkowicie jakąkolwiek, choćby zupełnie drobną świadomość u meduzy? Na podstawie innego rodzaju szowinizmu?
>Co do porównywania różnych rzeczy, to chyba nie zrozumiałeś swojego nauczyciela. Skoro ja i Ty się różnimy, a ja jestem inteligentny, to to ma znaczyć, że Ty nie jesteś?
nie to ma znaczyć tylko tyle, że skoro jesteś Ty i jestem ja, a nie jesteśmy tą samą osobą, to się różnimy
>Albo, skoro ty i ja się różnimy, a ja jestem człowiekiem, to to znaczy, że Ty nie jesteś?
nie - ja też jestem człowiekiem, więc tu się nie różnimy
>Albo, skoro się różnimy, a ja mam na tym forum nick sceptymucha, to ty masz inny?
nie - zupełnie nie zrozumiałeś tego, co napisałem - ja napisałem w przełożeniu na Twój przykład, że jesli Ty masz nick scpetymucha, a ja mam inny nick (maceox), to porównanie tych dwóch nicków doprowadzi w ostatecznym w wniosku do tego, że te dwa nicki są różne.
>Chyba wszystko zależy, czym się różnimy, prawda?
to prawda
>Pozdrawiam
ja również pozdrawiam

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
21-07-2011 22:36 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Mamy inne definicje myślenia. Ja zakładam, że myśli się o czymś, że ma się konkretne "myśli" i że nie można myśleć bez żadnej myśli.
Tak konkretne, że daje się jednoznacznie połączyć pobudzenie określonego neuronu z określoną myślą. Albo odczytuje z mózgu podjętą decyzję zanim trafia ona do świadomości.
>>Neuron myśli, o ile tworzy pętle (akson łączy się z dendrytem).
>neuron myśli? o czym neuron myśli? coś wiemy na temat treści jego myśli?
Patrz wyżej.

>>Jak kilka neuronów jest tak połączonych, że tworzą pętlę, to znaczy, że myślą w momencie, gdy płynie nimi impuls elektryczny.
>Jak kilka neuronów jest tak połączonych, że tworzą pętlę i płynie nimi impuls elektryczny, to tylko to wiemy - że płynie nimi impuls elektryczny, i że tworzą pętlę, nie wiemy o czym one wtedy myślą. Jeśli neurony tworzą korelaty świadomości, to też tylko to wiemy - że tworzą korelaty - nie wiemy ani w jaki sposób, ani w którą stronę działa tu związek przyczynowy.
Patrz wyżej. Wiemy w którą stronę, skoro znamy decyzję zanim obiekt badań ją sobie uświadomi.

>>Jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć, że myślenie można rozpisać jako sumę bramek logicznych ze zdolnością uczenia się, to nie moja sprawa.
>Twoje myśli można rozpisać jako sumę bramek logicznych?
Tak, patrz pl.wikipedia.org/wiki/Bramka_logiczna
"Podstawowymi elementami logicznymi, stosowanymi powszechnie w budowie układów logicznych, są elementy realizujące funkcje logiczne: sumy (alternatywy), iloczynu (koniunkcji) i negacji. Są to odpowiednio bramki OR, AND i NOT. Za pomocą dwóch takich bramek (np. OR i NOT lub AND i NOT) można zbudować układ, realizujący dowolną funkcję logiczną."
Potrzebowałeś podania Ci wiedzy. Podałem.

>>Twoje dywagacje o przypisywaniu inteligencji człowiekowi są dość żenującym wyrazem szowinizmu - nie wiem, gatunkowego, religijnego czy jeszcze innego.
>ja jestem szowinistą językowym - staram się logicznie stosować pojęcia - moje myśli mogę komunikować z innymi ludźmi i nie wiem o czym myślą rzeczy i przedmioty. Zwierząta może o czymś myślą, ale nie wiem o czym. Nie wiem też o czym myślą neurony.
Zawężyłeś się do komunikowania się tylko z tymi, którzy "mówią po Twojemu". Jeśli ktoś Ci nie powie, to jak zdobędziesz informacje (bez komunikacji).

>>Twój argument dotyczący świadomości jest równie nietrafiony, bo nie potrafisz odpowiedzieć dlaczego świadomość ma warunkować inteligencję (meduza reaguje na to, co widzi w ten sposób, by było to dla niej korzystne - jakościowo zupełnie, jak ludzie - czy to znaczy, że ma świadomość?).
>A na jakiej podstawie wykluczasz całkowicie jakąkolwiek, choćby zupełnie drobną świadomość u meduzy? Na podstawie innego rodzaju szowinizmu?
Nie wykluczam. Czekam na definicję takiej świadomości, dokładnie na fakt, co ma być jej podstawą - jakie procesy.

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
maceox (6766 punktów)
>>Mamy inne definicje myślenia. Ja zakładam, że myśli się o czymś, że ma się konkretne "myśli" i że nie można myśleć bez żadnej myśli.
>Tak konkretne, że daje się jednoznacznie połączyć pobudzenie określonego neuronu z określoną myślą. Albo odczytuje z mózgu podjętą decyzję zanim trafia ona do świadomości.
To jest zdecydowanie za mało konkretne. Nawet gdyby się udało stworzyć tak dokładną "mapę" neuronów, że obserwując samą ich aktywność potrafilibyśmy odczytać myśli badanej osoby bez komunikowania się z nią - co na razie pozostaje w sferze science fiction - to nawet wtedy wcale jeszcze nie oznaczałoby to, że wiedzilibyśmy dokładnie, krok po kroku, na zasadzie jakich oddziaływań z fizyczno-chemicznych neuronów wyłaniają się myśli.
Mapa korelatów to nie to samo co wyjaśnienie oddziaływania.
>>nie wiemy ani w jaki sposób, ani w którą stronę działa tu związek przyczynowy.
>Patrz wyżej. Wiemy w którą stronę, skoro znamy decyzję zanim obiekt badań ją sobie uświadomi.
Słyszałem o tym, a ja Cię poproszę o jakieś linki, pod którymi byłyby wyjaśnione badania, które prowadzą do tego wniosku. Tego się rzeczywiście chętnie dowiem.
>>Twoje myśli można rozpisać jako sumę bramek logicznych?
>Tak, patrz pl.wikipedia.org/wiki/Bramka_logiczna
Poptrzyłem tam i nie znalazłem śladu Twoich myśli. Kto wprowadza konkretne treści do bramek logicznych? Skąd te treści się biorą? Czy neurony mają te treści zapisane w sobie? Jak np. to, co pomyślałem o ekspedientce, gdy dziś kupowałem marchewkę. Czy potrafisz w neuronach odnaleźć tę moją myśl?
>Potrzebowałeś podania Ci wiedzy. Podałem.
Sceptymucho, wydawałeś mi się być jednym z sympatyczniejszych forumowiczów. Takimi zwrotami trochę mi to wyobrażenie burzysz. Pozwól, że sam będę decydował o zakresie mej wiedzy i niewiedzy. To że wiesz więcej ode mnie w pewnych tematach, nie oznacza, żebyś mi tą wiedzę wciskał do głowy łopatą. Ja Ci się zrewanżuję i powiem Ci, czego Ty potrzebujesz. Potrzebujesz refleksji na temat antropomorfizacji zjawisk przyrodniczych:
pl.wikipedia.org/wiki/Antropomorfizacja
Potrzebujesz też refleksji nad porównywaniem zjawisk. Czy na pewno można powiedzieć, że sieci neuronowe "uczą sie" tak jak my się uczymy? Czy na pewno można powiedzieć, że bramka logiczna, czy układ scalony "myślą", tak jak my myślimy? Zapożyczamy pewne pojęcia odnoszące się do naszego intelektu, by opisywać funkcjonowanie pewnych zjawisk i maszyn, które w wykonują jakąś tam jedną, bardzo uproszczoną funkcję charakterystyczną dla intelektu, potem zapominamy, że to tylko zapożyczenie i już po jakimś czasie zupełnie na luzie mówimy, że bramka logiczna myśli, albo, że DNA myśli, i że oczywiście neurony myślą, co prowadzi do wyobrażenia, że ich funkcjonowania jest dokładnie takie samo jak nasze myślenie. W efekcie dwa różne zjawiska traktujemy jako tożsame, co właśnie jest skutkiem nieograniczonej antropomorfizacji. Racjonalność nakazywałaby więcej sceptycyzmu.
>Zawężyłeś się do komunikowania się tylko z tymi, którzy "mówią po Twojemu". Jeśli ktoś Ci nie powie, to jak zdobędziesz informacje (bez komunikacji).
znów dokładnie nie wiem o co pytasz. Czy pytasz o bodźce, czy o informacje (jak definiowane?), czy pytasz o myśli?
To nie to samo. Rozsądnie moje myśli mogę komunikować tylko z drugim człowiekiem. Chyba, że maszyna przejdzie test turinga, ale to będzie w zasadzie tylko dowód na to, że pozory mylą i że wydawało mi się tylko, że to ktoś przekazuje mi swoje myśli. W rzeczywistości to była tylko maszyna. Choć a priori wcale nie wykluczam "sztucznej inteligencji". Ale na pewno nie jest nią sama bramka logiczna. Sieci neuronowej też jeszcze do tego daleko.
>>A na jakiej podstawie wykluczasz całkowicie jakąkolwiek, choćby zupełnie drobną świadomość u meduzy? Na podstawie innego rodzaju szowinizmu?
>Nie wykluczam. Czekam na definicję takiej świadomości, dokładnie na fakt, co ma być jej podstawą - jakie procesy.
Ja czekam na to samo u ludzi. Na razie mamy parę śladów w postaci korelatów neuronalnych, ale jak to się dokładnie dzieje - tego nie wiemy.
Pozdrawiam

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Tu masz link z 2008 roku. Od tego czasu było jeszcze kilka badań. www.wired.(*)ies/news/2008/04/mind_decision

Co do mego sceptycyzmu, to mam wysoki sceptycyzm, co do tego, że świadomości nie można badać.

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
Ania... (14138 punktów)
A ja rozróżniłaby myślenie od inteligencji i inteligencję od reakcji nerwowych i analogicznych.

Reakcja nie koniecznie oznacza inteligencję.
Reakcja to adaptacja organizmu do bodźca. To jest cecha charakterystyczna dla wszystkich organizmów, od bakterii do nas.

Inteligencja to analiza bodźca i wybór odpowiedniego rozwiązania. Można zauważyć inteligencję u innych gatunków, ale nie u bakterii. Przynajmniej na razie nie dało się jej u bakterii zauważyć. Uważa się, że inteligencja pojawia się stopniowo wraz z rozwojem kory nowej.

A myślenie... antropomorfizujemy to, ale dla myślenie wymaga operowania pojęciami abstrakcyjnymi. Czy pies analizujący sytuację i wybierający rozwiązanie może być inteligentny? Może. Czy myśli przy tym? Niekoniecznie. Nie wiemy tego. Wiemy, że nasi najbliżsi kuzyni myślą, bowiem znają pewne pojęcia abstrakcyjne, rozumieją co to strach itd. o ile nauczy się je określonego znaku dla tego słowa. Stąd myślenie pozostawiłabym dla węższej grupy organizmów.

No i co z tym myśleniem w DNA. Spotkałam się z takim niusem parę lat temu, ale bez szczegółów. Jednak tutaj reakcję można zarezerwować dla reakcji. W miarę komplikacji systemu może (i być może już tak jest) pojawić się analiza i wybór adaptacji, jednak do myślenia to daleka droga.
21-07-2011 20:20 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Istnieją programy do odczytywania pisma ze skanów. Te lepsze są droższe, ale żaden znich nie jest idealny. W określonych sytuacjach sprawdzają się lepiej od człowieka (np. czcionka, która jest dość nietypowa i czlowiek nie jest do niej przyzwyczajony), w niektórych gorzej (gdy kryterium jest, czy powstały wyraz ma sens, albo wynika z kontekstu zdania). Opierają sie one o sieci neuronowe, czyli programistyczny odpowiednik neuronów - mają zdolność uczenia się w określonych granicach (nie tworzą nowych połączeń w sieci, nie budują nowych neuronów, nie zmieniają architektury połączeń neuronów).
Dlaczego miałabyś odmawiać tym programom inteligencji? Bo nie zaprogramowano im ego i nie żądają za swą pracę zapłaty?

Hipotetycznie:
Jeśli bakteria potrafi rozpoznać cztery przypadki warunków zewnątrznych np. jasność chłód, jasność ciepło, ciemność chłód, ciemność ciepło i odpowiednio na nie reagować, a do tego zachowania swe modyfikować w czasie w zależności od doświadczenia np. ze względu na korelowanie tych bodźców z pH, to jest to inteligencja, czy nie?

Czy jasność, ciemność, chłód, ciepło nie są pojęciami abstrakcyjnymi?

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Czy jasność, ciemność, chłód, ciepło nie są pojęciami abstrakcyjnymi?

Raczej pojęciami fizycznymi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Czy jasność, ciemność, chłód, ciepło nie są pojęciami abstrakcyjnymi?
>Raczej pojęciami fizycznymi.
Zapraszam do Centrum Nauki Kopernik - masz tam eksponat:
Z jednej strony zimna zwojnica z drutu, z drugiej ciepła, po środku zwojnice na przemian zwój ciepły i zimny. Kładziesz jedną rękę na ciepłej, drugą na zimnej. Po chwili przekładasz obie ręce na środek - obie leżą na mieszanych zwojach, odczuwają tę samą temperaturę, a jednak jedna daje wrażenie chłodu, druga ciepła.

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
22-07-2011 09:17 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
> a jednak jedna daje wrażenie chłodu, druga ciepła.

Występowanie złudzeń optycznych czy termicznych nie może być powodem,że jakieś pojęcie uważamy za abstrakcyjne.

Ciepło to energia kinetyczna cząsteczek, możemy ją zmierzyć w dżulach i nasze wrażenia jej nie zmieniają.

Podobnie jasność możemy określić w lumenach czy kandelach.

Myślę, ze skoro jakieś zjawisko możemy określić konkretnie, to nie możemy go uważać za abstrakcyjne tylko dlatego, ze mamy niedoskonałe zmysły.(Albo kaca).

Wyrażenie "POJĘCIE ABSTRAKCYJNE" zarezerwował bym dla zjawisk nieistniejących takich np. jak bóg.

Pozdrawiam.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Rzeczywiście jest jak piszesz, że pojęciom ciepła czy jasności można przypisać znaczenie czysto fizyczne ( pl.wikipedia.org/wiki/Chłód ).
Ale z drugiej strony mamy to, jak człowiek odczuwa chłód - eksperyment, który opisałem - który pokazuje, że odczucie to nie wiąże się z konkretną temperaturą, nie wiąże się z wartościami znanymi fizyce w jednoznaczny sposób.
Nazywasz efekt złudzeniem, ale przecież wrażenie chłodu/ciepła nie jest złudzeniem. Ono istnieje.

Mówisz, że pojęcie abstrakcyjne zarezerwowałbyś dla zjawisk nieistniejących, typu bóg. W takim razie rezerwujesz je także dla wszelkich form przewidywania przyszłości (przyszłość nie istnieje) lub pamięci (przeszłość nie istnieje).

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Nazywasz efekt złudzeniem, ale przecież wrażenie chłodu/ciepła nie jest złudzeniem. Ono istnieje.
Nigdzie nie napisałem, ze nie istnieją wrażenia.
Napisałem tylko, że energia to nie abstrakcja.
>Mówisz, że pojęcie abstrakcyjne zarezerwowałbyś dla zjawisk nieistniejących, typu bóg. W takim razie rezerwujesz je także dla wszelkich form przewidywania przyszłości (przyszłość nie istnieje) lub pamięci (przeszłość nie istnieje).

Nie wiem skąd przekonanie o nieistnieniu przeszłości czy przyszłości.Nauka nie wypowiedziała się w tej kwestii jednoznacznie.
Nie wiadomo nawet jak jest z teraźniejszością.
Natomiast jeśli chodzi o ciepło na zwojnicy to jest to ta sama energia, która powstała w momencie "Wielkiego wybuchu" i która istnieć będzie do końca tego wszechświata.(Pierwsza zasada termodynamiki).
Pojęcia abstrakcyjne to np:południk,równoleżnik, prosta, okrąg.Nic takiego nie występuje.
Natomiast kreska na mapie będąca obrazem NIEISTNIEJĄCEGO południka istnieje i nie jest abstrakcją.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Energia to wielkość skalarna, więc chyba abstrakcja (na tej samej zasadzie, co liczba).

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
lukaszewicz (5674 punktów)
>Energia to wielkość skalarna, więc chyba abstrakcja (na tej samej zasadzie, co liczba).

Myślę ,że nie ma znaczenia jaki to rodzaj wielkości.Energia to forma istnienia masy, a ta przecież abstrakcją nie jest.
Trudno sobie nawet wyobrazić coś bardziej konkretnego.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Energia to wielkość skalarna, więc chyba abstrakcja (na tej samej zasadzie, co liczba).
>Myślę ,że nie ma znaczenia jaki to rodzaj wielkości. Energia to forma istnienia masy, a ta przecież abstrakcją nie jest.
Energia jest pojęciem szerszym od masy. To nie jest zamienne - a przynajmniej na dzień dzisiejszy naszej wiedzy o świecie.

>Trudno sobie nawet wyobrazić coś bardziej konkretnego.
Masa jest konkretna, nie przeczę.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
lukaszewicz (5674 punktów)

>Energia jest pojęciem szerszym od masy. To nie jest zamienne - a przynajmniej na dzień dzisiejszy naszej wiedzy o świecie.

A ja myślałem, że E=Mc2 jeszcze obowiązuje.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Energia jest pojęciem szerszym od masy. To nie jest zamienne - a przynajmniej na dzień dzisiejszy naszej wiedzy o świecie.
>A ja myślałem, że E=Mc2 jeszcze obowiązuje.
Wzór jest inny niż podajesz są tam delty oznaczające zmianę/przyrost. Poza tym światłu, które niesie energię nie da się przypisać masy (spoczynkowej, czyli tej, o której mówimy).

Edit: pl.wikiped(*)Cność_masy_i_energii
"Masa spoczynkowa i energia spoczynkowa są różnymi wielkościami fizycznymi[4][5][6]."
Do poczytania.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
25-07-2011 15:35 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>>Czy jasność, ciemność, chłód, ciepło nie są pojęciami abstrakcyjnymi?
>>Raczej pojęciami fizycznymi.
>Zapraszam do Centrum Nauki Kopernik - masz tam eksponat:
>Z jednej strony zimna zwojnica z drutu, z drugiej ciepła, po środku zwojnice na przemian zwój ciepły i zimny. Kładziesz jedną rękę na ciepłej, drugą na zimnej. Po chwili przekładasz obie ręce na środek - obie leżą na mieszanych zwojach, odczuwają tę samą temperaturę, a jednak jedna daje wrażenie chłodu, druga ciepła.
Czy adaptacja układu nerwowego do odczuwanego bodźca ma czegoś dowodzić?
Myślę, że definicja była trafna.

Jeśli organizm jest w stanie operować pojęciami abstrakcyjnymi, zrozumieć je, to myśli. Jeśli nie jest w stanie, to nie myśli ale może być inteligentny.

Odczuwanie bodźca to nie to samo co operowanie pojęciem.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Chodzi o to, że ciepłu/zimnu nie przypiszesz temperatury w stopniach - nie jest to w tym sensie pojęcie fizyczne.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>Chodzi o to, że ciepłu/zimnu nie przypiszesz temperatury w stopniach - nie jest to w tym sensie pojęcie fizyczne.
W tym sensie o którym mówisz reagujesz na różnicę temperatur. Ale to już jest dość złożone.
No i nie wiemy, czy organizmy typu jednokomórkowe też tak mają. Raczej nie, bo nie mogą "jedną ręką" adaptować się do innej temperatury, a drugą do innej.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie rozumiem, w którą stronę idziesz. Pojęcia abstrakcyjne to takie, które my ludzie tworzymy. Jeśli jakieś bakterje zachowują się "jakby" według tych pojęć, to one się posługują tymi pojeciami czy nie?
A może tylko dowodzą, że nasze pojęcia abstrakcyjne to tylko przykrojone przypadkowo pojęcia "nieabstrakcyjne".
Jeśli na poziomie jednokomórkowców nie ma dowodów na "abstrakcyjne" zachowania, to co powiesz o roślinach ("tańczenie" do muzyki), robalach (owadach, bezkręgowcach itp), rybach itd.
Gdzie wyznaczyłabyś granicę?

Pzodrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>Nie rozumiem, w którą stronę idziesz. Pojęcia abstrakcyjne to takie, które my ludzie tworzymy. Jeśli jakieś bakterje zachowują się "jakby" według tych pojęć, to one się posługują tymi pojeciami czy nie?
Po pierwsze, ja określiłam, które gatunki zgodnie z definicjami są myślące, które inteligentne, a które po prostu reagujące.
I to nie ja wymyśliłam różnice w percepcji bodźców.

Wyjaśniłam, że w przytoczonym przykładzie nie chodzi o operowanie pojęciem, a o różnicę w percepcji, spowodowaną adaptacją układu nerwowego.
Nie jest to wystarczający proces do imputowania myślenia, a co dopiero inteligencji.

>A może tylko dowodzą, że nasze pojęcia abstrakcyjne to tylko przykrojone przypadkowo pojęcia "nieabstrakcyjne".
Widzisz - nie chodzi nawet o zakres pojęć, a o zdolność do posługiwania się nimi.
Jeśli uznamy "latanie" za pojęcie abstrakcyjne lub nie, to niemal bez znaczenia. Nie czynność latania bowiem predestynuje gatunek do rangi myślącego, a zdolność do myślenia o lataniu.

>Jeśli na poziomie jednokomórkowców nie ma dowodów na "abstrakcyjne" zachowania, to co powiesz o roślinach ("tańczenie" do muzyki), robalach (owadach, bezkręgowcach itp), rybach itd.
>Gdzie wyznaczyłabyś granicę?
Przede wszystkim nie ma "abstrakcyjnych zachowań".
Granica nie jest "dyskretna", bowiem procesy myślowe rozwijały się w sposób ciągły.
Oczywiście zakładam niedoskonałość naszej obserwacji, ale granicę postawiłabym w tym miejscu, w którym obserwujemy dowody na istnienie procesów myślowych operujących pojęciami. To dość proste.

Adaptacja do określonych warunków nie wystarczy. To wynik inteligencji. Myślenie nie jest równoznaczne z inteligencją, chociaż jest oczywiście powiązane.

Kawka może być inteligentna, ale czy myśląca? Nie ma na to dowodów.

Po prostu staranniej definiujmy nasze pojęcia.
Myśl to myśl - swego rodzaju zdanie wymawiane przez nasz umysł. Operuje pojęciami, nawet jeśli nie są one artykułowane mową. Wiemy, że taki szympans rozumie pewne pojęcia, stąd możemy nazwać go myślącym. Ale absurdem jest podciąganie reakcji, nawet skomplikowanych, pod myślenie.

Jeśli ktoś określi bakterię jako reagującą - jak najbardziej. Bakteria reaguje.
Jeśli określi ośmiornicę jako inteligentną - tak, są na to dowody.
Czy bakteria jest inteligentna? Nie jest. Nie potrafi analizować, przewidywać, planować rozwiązań.
Czy proces reakcji rośliny na stres można określić myśleniem? Na pewno nie, a bynajmniej nie do momentu wykazania, że istnieją struktury zdolne do analizy i posługiwania się pojęciami w roślinach.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Ale absurdem jest podciąganie reakcji, nawet skomplikowanych, pod myślenie.
Uważam, że nie jest. Ale by dalej walczyć na tym polu trzeba by stworzyć jakieś sensowne definicje myślenia - opisujące czym jest i jak przebiega. Dopóki tego nie mamy, będziemy się "troszkę przekrzykiwać", a mniej dyskutować.
Dlatego proponowałbym odłożenie sporu, aż pojawi się coś, co pozwoli go kontynuować.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
Proszę:
pl.wikipedia.org/wiki/Myślenie
Definicje:
"Myślenie - ciągły proces poznawczy polegający na skojarzeniach i wnioskowaniu, operujący elementami pamięci jak symbole, pojęcia, frazy, obrazy i dźwięki."

"Reakcja fizjologiczna, odpowiedź żywego organizmu na działanie bodźców. Jest warunkiem przystosowania się, zachowania życia i gatunku.

W zależności od rodzaju działającego bodźca i rodzaju pobudzonych receptorów, różna jest odpowiedź organizmu: odruchowa (układu nerwowego), hormonalna, immunologiczna (produkcja immunoglobulin), enzymatyczna." - portalwied(*)akcja_fizjologiczna,haslo.html jako przykład.

Co do inteligencji, to jako biolog skłaniam się ku tej, chociaż w tym przypadku jest najbardziej nagmatwane:

"Inteligencja to zdolność do aktywnego przetwarzania informacji w celu lepszego przystosowywania się do zmiennego środowiska. Tak rozumianej inteligencji nie posiadają komputery (bo nie przetwarzają informacji na własne potrzeby) ale posiadają ją zwierzęta, np. owady. Taką inteligencją wykazywałaby się maszyna, która np. w lesie albo na ulicy potrafiłaby samodzielnie przetrwać i zdobywać źródła energii."

Jeśli chodzi o inteligencję, to można podyskutować.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Skoro myślenie operuje elementami pamięci, to pasuje do reakcji fizjologicznych, jeśli komórka korzysta z czegoś (jak DNA), co służy za pamięć.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>Skoro myślenie operuje elementami pamięci, to pasuje do reakcji fizjologicznych, jeśli komórka korzysta z czegoś (jak DNA), co służy za pamięć.

W komórce DNA nie służy za pamięć.

No i właśnie póki co nie znamy niczego, co służyłoby jako pamięć w komórce.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Skoro myślenie operuje elementami pamięci, to pasuje do reakcji fizjologicznych, jeśli komórka korzysta z czegoś (jak DNA), co służy za pamięć.
>W komórce DNA nie służy za pamięć.
>No i właśnie póki co nie znamy niczego, co służyłoby jako pamięć w komórce.
No jak to? Zdaje się, że w odpowiednich warunkach komórka zaczyna produkować substancje, które ma zapisane w DNA. Sama tych substancji nie wymyśla.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>>>Skoro myślenie operuje elementami pamięci, to pasuje do reakcji fizjologicznych, jeśli komórka korzysta z czegoś (jak DNA), co służy za pamięć.
>>W komórce DNA nie służy za pamięć.
>>No i właśnie póki co nie znamy niczego, co służyłoby jako pamięć w komórce.
>No jak to? Zdaje się, że w odpowiednich warunkach komórka zaczyna produkować substancje, które ma zapisane w DNA. Sama tych substancji nie wymyśla.
Czy definicja pamięci również jest dwuznaczna?
Pamięć oznacza zdolność do zapamiętywania doświadczeń.
Czy bakteria potrafi zapamiętać, że dany bodziec był skojarzony z innym? Nie. Nie ma pamięci, podobnie jak nie mają pamięci Twoje nerki albo fibroblast.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Pamięć oznacza zdolność do zapamiętywania doświadczeń.
>Czy bakteria potrafi zapamiętać, że dany bodziec był skojarzony z innym? Nie. Nie ma pamięci, podobnie jak nie mają pamięci Twoje nerki albo fibroblast.
Tego nie wiem.
Weźmy na warsztat przykładowo euglenę zieloną posiadającą plamkę oczną ( pl.wikipedia.org/wiki/Plamka_oczna ). Jeśli istnieje jakiś inny proces regulujący stężenie jonów wapnia w komórce niż ten odpowiadający poruszaniu wicią, to można by go interpretować jako pamięć. Jeśli do tego okazałoby się, że pośrednio ma na to wpływ magazynowanie skrobi, to mielibyśmy zmienną pamięć w okresie życia osobnika, a nie taką, jak z DNA, która zmienia się przez pokolenia.

Pamięć to ślad pozostały po pewnym wydarzeniu, dający się odczytać przez organizm. Powyższe spełnia te kryteria.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>>Pamięć oznacza zdolność do zapamiętywania doświadczeń.
>>Czy bakteria potrafi zapamiętać, że dany bodziec był skojarzony z innym? Nie. Nie ma pamięci, podobnie jak nie mają pamięci Twoje nerki albo fibroblast.
>Tego nie wiem.
Ale ja wiem, że nie ma ŻADNYCH danych sugerujących to.
Jeśli twierdzisz, że może być inaczej, to po Twojej stronie leży kwestia dokumentacji.

>Weźmy na warsztat przykładowo euglenę zieloną posiadającą plamkę oczną ( pl.wikipedia.org/wiki/Plamka_oczna ). Jeśli istnieje jakiś inny proces regulujący stężenie jonów wapnia w komórce niż ten odpowiadający poruszaniu wicią, to można by go interpretować jako pamięć.
W jaki sposób?
Oczywiście, że ogólnie w komórce istnieją różne procesy związane z regulacją stężenia określonych substancji, szczególnie że ten sam proces jest obecny i w naszych komórkach, to dość stary mechanizm.
Ale jak od przekaźnika wtórnego dochodzisz do pamięci?
Pamięć oznacza, że po doświadczeniu reakcja osobnika zmienia się i jest w stanie zmienić swoje zachowanie w przyszłości. Dokonać wyboru innego, niż wcześniej.
Czy podejrzewasz klejnotkę, że jest w stanie zrezygnować z taksji albo wybierać, że raz będzie dodatnia, raz ujemna?

>Jeśli do tego okazałoby się, że pośrednio ma na to wpływ magazynowanie skrobi, to mielibyśmy zmienną pamięć w okresie życia osobnika, a nie taką, jak z DNA, która zmienia się przez pokolenia.
1. Jeśli, aloe najpierw należy wykazać cokolwiek, co na to wskazuje.
2. Wpływ określonego bodźca na kilka mechanizmów nie jest tożsamy z pamięcią i stwierdzenie takiego przykładu wcale nie upoważnia do takiego wniosku.

>Pamięć to ślad pozostały po pewnym wydarzeniu, dający się odczytać przez organizm. Powyższe spełnia te kryteria.
Tak, czyli wpływający na organizm.
Np. drewno odzwierciedla procesy zachodzące w kambium, w tym sensie byłoby pamięcią. Ale nie jest, bowiem drzewo nie interpretuje tej pamięci. Nawet włóknistość nie można nazwać pamięcią, chociaż zmienia własności drewna. Zmienia, ale nadal nie daje możliwości interpretacji, czyli jest co najwyżej adaptacją.

Przyznaję, że mnożenie niepotrzebnych definicji i zastępowanie mglistymi określeniami pojęć dobrze zdefiniowanych może być dla biologa irytujące.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Czy podejrzewasz klejnotkę, że jest w stanie zrezygnować z taksji albo wybierać, że raz będzie dodatnia, raz ujemna?
Zrezygnować z taksji.

Jeśli rozpatrywać pamięć na najniższym biologicznochemicznym poziomie, to jest to zmiana drogi, jaką biegnie sygnał spowodowany przez bodziec (zewnątrzny lub wewnętrzny). Zmiana ta też jest powodowana przez jakiś bodziec (zewnętrzny lub wewnętrzny).

Jest to najniższy poziom. Wyżej jest myślenie o myśleniu, czyli analizowanie różnych dostępnych dróg reakcji na bodziec i wybieranie najlepszych do danych sytuacji.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>>Czy podejrzewasz klejnotkę, że jest w stanie zrezygnować z taksji albo wybierać, że raz będzie dodatnia, raz ujemna?
>Zrezygnować z taksji.
Tyle, że nie znam ani jednego przykładu takiej rezygnacji.

>Jeśli rozpatrywać pamięć na najniższym biologicznochemicznym poziomie, to jest to zmiana drogi, jaką biegnie sygnał spowodowany przez bodziec (zewnątrzny lub wewnętrzny). Zmiana ta też jest powodowana przez jakiś bodziec (zewnętrzny lub wewnętrzny).
Jeśli zmiana wywoływana jest przez bodziec to nie jest to wynik pamięci, tylko współdziałanie kilku bodźców (synergiczne lub antagonistyczne)

>Jest to najniższy poziom. Wyżej jest myślenie o myśleniu, czyli analizowanie różnych dostępnych dróg reakcji na bodziec i wybieranie najlepszych do danych sytuacji.
Zgadza się, reagowanie to najniższy poziom.
Ale powiedz mi po co wprowadzać określenie "inteligencja" na reagowanie? Istnieje już dobre i przyjęte słowo. A słowo inteligencja przyjęło się rozumieć w innym znaczeniu.
Po co? Bo mam wrażenie, że tylko po to, aby było Tobie przyjemniej. Pożytku w tym nie widzę.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Po co? Bo mam wrażenie, że tylko po to, aby było Tobie przyjemniej. Pożytku w tym nie widzę.
Ja nie chcę wchodzi z butami do biologii. Chcę sam dla siebie zrozumieć, jak to wszystko działa.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>>Po co? Bo mam wrażenie, że tylko po to, aby było Tobie przyjemniej. Pożytku w tym nie widzę.
> Ja nie chcę wchodzi z butami do biologii. Chcę sam dla siebie zrozumieć, jak to wszystko działa.
Ano - chwalebne dążenie

Jednak stanowczo łatwiej jest poznawać pojęcia istniejące, niż zaczynać od tworzenia własnych.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>Po co? Bo mam wrażenie, że tylko po to, aby było Tobie przyjemniej. Pożytku w tym nie widzę.
>> Ja nie chcę wchodzi z butami do biologii. Chcę sam dla siebie zrozumieć, jak to wszystko działa.
>Ano - chwalebne dążenie
>Jednak stanowczo łatwiej jest poznawać pojęcia istniejące, niż zaczynać od tworzenia własnych.
Wydaje mi się, że tylko rozciągam znaczenie starych, a nie tworzę nowych.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>>Jednak stanowczo łatwiej jest poznawać pojęcia istniejące, niż zaczynać od tworzenia własnych.
>Wydaje mi się, że tylko rozciągam znaczenie starych, a nie tworzę nowych.
Hmm... ale rozciąganie jest przydatne tylko wtedy, kiedy jest przydatne
Rozciągając tak według własnego pomysłu i za często, doprowadzimy tylko do tego, że wszystko wszystko znaczyć może, czyli marnie z rozmową będzie.
Dlatego ja zaczęłabym od poznania choć w skrócie definicji istniejących i wtedy zastanowiła się, czy nie da się ich zastosować do nowego kontekstu.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dla mnie myśl o tym, że życie, ewolucja i inteligencja są pod względem matematycznym odmianami tego samego procesu na "różnych klockach bazowych" była na tyle oryginalna, że chciałem się nią podzielić.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
25-07-2011 23:57 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Dla mnie myśl o tym, że życie, ewolucja i inteligencja są pod względem matematycznym odmianami tego samego procesu na "różnych klockach bazowych" była na tyle oryginalna, że chciałem się nią podzielić.
Ano - jest oryginalna, bez wątpienia
Ania... (14138 punktów)
No i jeszcze jedno - podany przykład (ciepło/ zimno) również nie pasuje do tematu myślenia. To nawet nie dowodzi inteligencji, a jedynie reakcji układu nerwowego i specyficznych cech tej reakcji.
To, że człowiek myśli nie oznacza, że każda reakcja układu nerwowego jest przykładem myslenia.
Zeusxamp (196 punktów)
> kontekstu zdania). Opierają sie one o sieci neuronowe, czyli programistyczny odpowiednik neuronów.

Jak rozwiązano symulację sieci neuronów, skoro przyjmują one w niej jedynie wartości 0,1. Układy komórek działają w zakresie wartości analogowych, czyli maja teoretycznie nieskończenie wiele stanów stabilnych?

Inna rzecz to program nie odczyta każdego pisma, a już na bank nie lepiej od człowieka.
Przykładem jest kod kaptcha na stronach[takie fikuśne literki do przepisania]. Choć zapewne odczyta szybciej. Zresztą nie o to mi tutaj się rozchodzi
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>> kontekstu zdania). Opierają sie one o sieci neuronowe, czyli programistyczny odpowiednik neuronów.
>Jak rozwiązano symulację sieci neuronów, skoro przyjmują one w niej jedynie wartości 0,1. Układy komórek działają w zakresie wartości analogowych, czyli maja teoretycznie nieskończenie wiele stanów stabilnych?
Poczytaj o neuronach w książce od biologii. Zasadniczo rzecz w progu pobudzenia.

>Inna rzecz to program nie odczyta każdego pisma, a już na bank nie lepiej od człowieka.
No nie wiem. Dałbym ci tekst po chińsku i zestaw znaków (zakładam, że nie znasz mandaryńskiego i nie wydedukujesz z treści). Polegniesz.

>Przykładem jest kod kaptcha na stronach[takie fikuśne literki do przepisania]. Choć zapewne odczyta szybciej. Zresztą nie o to mi tutaj się rozchodzi


Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
21-07-2011 23:03 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Dlaczego miałabyś odmawiać tym programom inteligencji?

Gdyby się jeszcze uniezależniły, reprodukowały.

>Jeśli bakteria potrafi rozpoznać cztery przypadki warunków zewnątrznych np. jasność chłód, jasność ciepło, ciemność chłód, ciemność ciepło i odpowiednio na nie reagować, a do tego zachowania swe modyfikować w czasie w zależności od doświadczenia np. ze względu na korelowanie tych bodźców z pH, to jest to inteligencja, czy nie?

Potraktujmy to jako model ludzkiego zachowania:

Jeśli słońce zaszło i
xowi zrobiło się zimno i
x poczuł głód i
x poszedł do domu, to
jest to jak najbardziej inteligentne zachowanie.

Miliardy ludzi zachowywało się i zachowuje w ten sposób. To bardzo podobne struktury. Ostatnio zaskoczył mnie program do analizy sekwencyjnej DNA (którym porównano geny homo sapiens z homo neanderthalensis), który można równie dobrze wykorzystać w programach do korekcji błędów ortograficznych).

>Czy jasność, ciemność, chłód, ciepło nie są pojęciami abstrakcyjnymi?

Chyba nie.Dziecko uczymy tych pojęć (pojęć?) najczęściej poprzez wskazanie (definicje ostensywne). Któż nie zaliczył związku płomienia świecy i słów: uważaj, gorące? Trudno byłoby małemu Jasiowi robić wykład z optyki czy teorii ciepła.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
22-07-2011 00:25 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Dlaczego miałabyś odmawiać tym programom inteligencji?
>Gdyby się jeszcze uniezależniły, reprodukowały.
Reprodukują za pomocą ludzi, trochę jak wirusy w biologii. Co do niezależności, to potrzeba jeszcze sprecyzować od kogo lub czego miałaby to być niezależność.

>>Jeśli bakteria potrafi rozpoznać cztery przypadki warunków zewnątrznych np. jasność chłód, jasność ciepło, ciemność chłód, ciemność ciepło i odpowiednio na nie reagować, a do tego zachowania swe modyfikować w czasie w zależności od doświadczenia np. ze względu na korelowanie tych bodźców z pH, to jest to inteligencja, czy nie?
>Potraktujmy to jako model ludzkiego zachowania:
>Jeśli słońce zaszło i
>xowi zrobiło się zimno i
>x poczuł głód i
>x poszedł do domu, to
>jest to jak najbardziej inteligentne zachowanie.
>Miliardy ludzi zachowywało się i zachowuje w ten sposób. To bardzo podobne struktury.
Jesteśmy prości wbrew pozorom. Stąd też zachowania tłumów można opisywać statystyką.

>Ostatnio zaskoczył mnie program do analizy sekwencyjnej DNA (którym porównano geny homo sapiens z homo neanderthalensis), który można równie dobrze wykorzystać w programach do korekcji błędów ortograficznych).
Słyszałem, że ludzie spoza Afryki mają w swoim DNA trochę genów neandertalczyków.

Pozdrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
25-07-2011 16:20 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Trudno byłoby małemu Jasiowi robić wykład z optyki czy teorii ciepła.
Nie wnikając w zalety prezentacji, to znam rodzica, który przedszkolnej córce wyjaśnia na podstawach optyki skąd się biorą kolory, tęcza itd. Córka wie, że "to światło maluje kolory" - co mnie osobiście zachwyciło.

Wszystko zależy od naszych chęci.
25-07-2011 16:39 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>znam rodzica, który przedszkolnej córce wyjaśnia na podstawach optyki skąd się biorą kolory, tęcza itd.

Oczywiście, to kwestia indywidualnego podejścia do dziecka. W przedszkolach i szkołach większość czasu zajmuje socjalizacja, a nie nauka. Na baloniku można wyjaśnić zasady lotu samolotów i rakiet, i wspomnieć o mechanice Newtona.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Ania... (14138 punktów)
>Istnieją programy do odczytywania pisma ze skanów. Te lepsze są droższe, ale żaden znich nie jest idealny. W określonych sytuacjach sprawdzają się lepiej od człowieka (np. czcionka, która jest dość nietypowa i czlowiek nie jest do niej przyzwyczajony), w niektórych gorzej (gdy kryterium jest, czy powstały wyraz ma sens, albo wynika z kontekstu zdania). Opierają sie one o sieci neuronowe, czyli programistyczny odpowiednik neuronów - mają zdolność uczenia się w określonych granicach (nie tworzą nowych połączeń w sieci, nie budują nowych neuronów, nie zmieniają architektury połączeń neuronów).
>Dlaczego miałabyś odmawiać tym programom inteligencji? Bo nie zaprogramowano im ego i nie żądają za swą pracę zapłaty?
Inteligencja jest najbardziej zagmatwanym przypadkiem, o wielu niejednoznacznych definicjach.
Ale temat dotyczył myślenia.
Po raz kolejny proszę o precyzyjne stawianie słów, bo nie są jednoznaczne.

Co do inteligencji, zależnie od definicji bywa przyznawana takim programom lub nie.
Jednak nie dotyczy to myślenia.
Pamiętamy, że myślenie to coś innego, niż inteligencja.

>Hipotetycznie:
>Jeśli bakteria potrafi rozpoznać cztery przypadki warunków zewnątrznych np. jasność chłód, jasność ciepło, ciemność chłód, ciemność ciepło i odpowiednio na nie reagować, a do tego zachowania swe modyfikować w czasie w zależności od doświadczenia np. ze względu na korelowanie tych bodźców z pH, to jest to inteligencja, czy nie?
Gdyby potrafiła wyciągać wnioski, to byłoby to wyrazem inteligencji.
Ale nie potrafi, a bynajmniej nie ma powodów, aby tak sądzić.

>Czy jasność, ciemność, chłód, ciepło nie są pojęciami abstrakcyjnymi?
Nie. To wyraz naszego doznania, wyraz określający pobudzenie pewnych receptorów. Pojęciem abstrakcyjnym jest jutro, kiedyś, zawsze - na przykład.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Gdyby potrafiła wyciągać wnioski, to byłoby to wyrazem inteligencji.
Potrafi, choć w ograniczonym zakresie.
www.physor(*)ia-multiple-personalities.html

Co do jutro i zawsze, to są określenia na horyzont czasowy. Kiedyś również, gdy przetłumaczyć na definicję: rzecz wystąpiła w przeszłości; okazuje się mało abstrakcyjne.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
25-07-2011 21:30 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Gdyby potrafiła wyciągać wnioski, to byłoby to wyrazem inteligencji.
>Potrafi, choć w ograniczonym zakresie.
>www.physor(*)ia-multiple-personalities.html
W tym samym ujęciu każda Twoja tkanka samodzienie wybrała, w jaką tkankę zróżnicować i jak działać?
To nie wybór.

>Co do jutro i zawsze, to są określenia na horyzont czasowy. Kiedyś również, gdy przetłumaczyć na definicję: rzecz wystąpiła w przeszłości; okazuje się mało abstrakcyjne.
Nie zgadzam się. To jest właśnie abstrakcja, której nasze ciało nie potrafi "odczuć", nie jest dostępna bodźcom itd.
Temperatura, dotyk, to wszystko jest dla nas namacalne. Abstrakcja nie jest namacalna, nie ma odpowiednika w doznaniach naszego ciała.
Abstrakcją jest "natchnienie" - z innej działki. Albo może, jakby to rozszerzać to "smak na coś w odniesieniu do konkretnej potrawy, a nie do uczucia głodu.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>Gdyby potrafiła wyciągać wnioski, to byłoby to wyrazem inteligencji.
>>Potrafi, choć w ograniczonym zakresie.
>>www.physor(*)ia-multiple-personalities.html
>W tym samym ujęciu każda Twoja tkanka samodzienie wybrała, w jaką tkankę zróżnicować i jak działać?
>To nie wybór.
Nie rozumiem. Ktoś tu za kogoś wybierał? Kto za kogo?

>>Co do jutro i zawsze, to są określenia na horyzont czasowy. Kiedyś również, gdy przetłumaczyć na definicję: rzecz wystąpiła w przeszłości; okazuje się mało abstrakcyjne.
>Nie zgadzam się. To jest właśnie abstrakcja, której nasze ciało nie potrafi "odczuć", nie jest dostępna bodźcom itd.
Ale jest łatwa do zapisania w systemie pamięci. I pamięć tak ją interpretuje: zawsze/nigdy to brak danego znacznika; jutro to znacznik wygasający po określonym czasie; kiedyś, to istnienie w systemie znacznika, któremu nie przypisuje się daty powstania.

>Temperatura, dotyk, to wszystko jest dla nas namacalne. Abstrakcja nie jest namacalna, nie ma odpowiednika w doznaniach naszego ciała.
Terytorium jest abstrakcją. Już ryby bronią swego terytorium. Ukwiały chyba też.

>Abstrakcją jest "natchnienie" - z innej działki. Albo może, jakby to rozszerzać to "smak na coś w odniesieniu do konkretnej potrawy, a nie do uczucia głodu.
Akurat to jest związane z niedoborami substancji w organizmie (nieświadome informacje przetwarzane przez mózg). Kłóci się ze zdaniem o doznaniach naszego ciała.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>>>>Gdyby potrafiła wyciągać wnioski, to byłoby to wyrazem inteligencji.
>>>Potrafi, choć w ograniczonym zakresie.
>>>www.physor(*)ia-multiple-personalities.html
>>W tym samym ujęciu każda Twoja tkanka samodzienie wybrała, w jaką tkankę zróżnicować i jak działać?
>>To nie wybór.
>Nie rozumiem. Ktoś tu za kogoś wybierał? Kto za kogo?
Nikt.
Nie ma wyboru, bowiem istnieją określone determinanty, kierujące procesem różnicowania. Proces ten nie pojawił się nagle i heterocysty sinic nie są niczym szczególnym, jeśli popatrzysz na własny organizm, gdzie całe pokolenia komórek różnicują w coś, albo w coś innego. W dziesiątki różnych tkanek.
Szczególnym może być c najwyżej to, że pojawiło się to już u prokariontów, to było faktycznie osiągnięcie.

>>>Co do jutro i zawsze, to są określenia na horyzont czasowy. Kiedyś również, gdy przetłumaczyć na definicję: rzecz wystąpiła w przeszłości; okazuje się mało abstrakcyjne.
>>Nie zgadzam się. To jest właśnie abstrakcja, której nasze ciało nie potrafi "odczuć", nie jest dostępna bodźcom itd.
>Ale jest łatwa do zapisania w systemie pamięci. I pamięć tak ją interpretuje: zawsze/nigdy to brak danego znacznika; jutro to znacznik wygasający po określonym czasie; kiedyś, to istnienie w systemie znacznika, któremu nie przypisuje się daty powstania.
Łatwa niełatwa. Wiemy, że zwierzaki mają z tym problem, ba - niekiedy ludzie mają z tym problem. Spotkałam się z opisem kultury, gdziesik na wyspie, dla której istniały dwa pojęcia: teraz, albo kiedyś w przyszłości. Nie definiowali czasu tak jak my.
Na Oceanii natomiast mieli słowa na każdy gatunek występujących tam drzew, ale nie znali pojęcia "drzewo", które możemy już rozpatrywać jako abstrakcję, chociaż "malutką".
Dla nas czas stał się nieco łatwiejszy właśnie dzięki wprowadzeniu urządzeń pomiarowych i systemu zapisu. Bez tego mierzylibyśmy go pewnie księżycami i wschodami słońca, ale ten system bez liczb również by upadł.
Stąd właśnie wiemy, że to abstrakcja - nasz organizm nie odczuwa upływu czasu w sposób świadomy.
>>Temperatura, dotyk, to wszystko jest dla nas namacalne. Abstrakcja nie jest namacalna, nie ma odpowiednika w doznaniach naszego ciała.
>Terytorium jest abstrakcją. Już ryby bronią swego terytorium. Ukwiały chyba też.
Jeszcze raz - nie chodzi o wykonywanie funkcji, ale o jej pojmowanie.
Dla przykładu - osoba z martwym pniem mózgu może reagować na pewne bodźce, ale nie oznacza to że jest ich świadoma. Właściwie nie oznacza to, że je odczuwa nawet.
Zresztą terytorium jest dość łatwe dla zwierzaków - to obszar, który obejmują np. wzrokiem, węchem itd. Ich organizmy potrafią go "namacać".
Ale pojęcie terytorium w zasadzie można uznać za abstrakcję. Jeśli jakieś zwierzę potrafi pojąć terytorializm, to faktycznie, będzie myślącym zwierzęciem.

>>Abstrakcją jest "natchnienie" - z innej działki. Albo może, jakby to rozszerzać to "smak na coś w odniesieniu do konkretnej potrawy, a nie do uczucia głodu.
>Akurat to jest związane z niedoborami substancji w organizmie (nieświadome informacje przetwarzane przez mózg). Kłóci się ze zdaniem o doznaniach naszego ciała.
To nieco zbyt nadużywana teza. Gdyby tak było, to nikt nie miałby smaka na chipsy albo colę.
A natchnienie to nic?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Jeszcze raz - nie chodzi o wykonywanie funkcji, ale o jej pojmowanie.
Doprawdy? To strzeliłaś mi filozoficzny problem: czy my cokolwiek pojmujemy. I chyba nie wiem, co to znaczy pojmowanie.
Czy pojmowanie znaczy, że mamy wrażenie wyboru? Jeśli tak, to na dzień dzisiejszy zamykasz drogę wszystkim istotom, które nie potrafią nam zakomunikować, że mają wrażenie wyboru.
Z czasem pewnie będziemy mogli spradzić to badając układ nerwowy lub jego odpowiednik.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
25-07-2011 23:55 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Jeszcze raz - nie chodzi o wykonywanie funkcji, ale o jej pojmowanie.
>Doprawdy? To strzeliłaś mi filozoficzny problem: czy my cokolwiek pojmujemy. I chyba nie wiem, co to znaczy pojmowanie.
Hmm... jak to na przykładzie.
Taka odrdzeniowana i nieodrdzeniowana żaba.
Jedna ma obciętą głowę, ale kręgosłup z rdzeniem (odrdzeniować znaczy usunąć rdzeń kręgowy taką igłą), druga ma pusty kręgosłup.
Żaba z kręgosłupem reaguje na bodźce, ale czy wie o tym, że ją kłujemy igłą, czy też tylko reaguje?
To nie jest to samo. W zasadzie medycyna może nam na to odpowiedzieć. Czy np. osoby nie odczuwające bólu (tak, jest taka mutacja) mają normalne przewodzenie do rdzenia, ale awarię interpretacji, czy też problem dotyka już drogi aferentnej?

Albo inny problem. Czasem mamy wrażenie bólu, a nie ma organu, który nas boli - jak bóle fantomowe. Czyli wrażenie istnieje, a ból jako taki nie.

To tylko "doświadczanie", a jeszcze istnieje pojmowanie.
Czy doświadczając cokolwiek z zasady potrafimy to jakoś określić? Istnieją argumenty sugerujące, że takie określanie nie zależy wyłącznie od artykułowanej mowy, oraz że istnieją sygnały służące takiej identyfikacji.
No i łatwo mi wyobrazić sobie, że pies zrozumie powiązanie między słowem spacer a czynnością wychodzenia z domu i łażenia po okolicy. Nie musi określać tego myślą, wiem, że kojarzy o co chodzi. Potrafi przypisać nawet moje słowo do tej czynności. Ale czy myśli? Niekoniecznie, bowiem nie potrafię rozpoznać, aby "rozumiała" w podobny sposób pojęcie abstrakcyjne, takie, które nie dotyka jej osobiście. Jak przełożyć na psi rozumek np. wolność?
>Czy pojmowanie znaczy, że mamy wrażenie wyboru?
Chyba nie. Na tym raczej polega właśnie inteligencja. Tym różni się od czystego instynktu.

>Jeśli tak, to na dzień dzisiejszy zamykasz drogę wszystkim istotom, które nie potrafią nam zakomunikować, że mają wrażenie wyboru.
Tu nie chodzi o komunikację wrażenia wyboru, ale o jego dokonywanie.
Jeśli w 100 sytuacjach każda bakteria danego typu wykazuje tropizm, to nie ma wyboru. Jeśli w analogicznej sytuacji niektóre wykazywałyby, inne nie, inne tak, ale odwrotny, to wiedzielibyśmy, że a) albo to zależy od jakiegoś dodatkowego czynnika, czyli badanie do bani, albo b) bakterie wybierają reakcję.
Najprostszym wyrażeniem możliwości wyboru jest dokonywanie go w różny sposób, w tej samej sytuacji, nie sądzisz? A to łatwo się obserwuje.

Niestety - na tym polega nasz subiektywizm, że oceniamy to co widzimy.
Nie chodzi o zamykanie drogi, bowiem wszystko się dzieje, niezależnie od tego, czy zdajemy sobie sprawę z tego, czy też nie.

>Z czasem pewnie będziemy mogli spradzić to badając układ nerwowy lub jego odpowiednik.
Nie musimy aż tak długo czekać. Badamy behawioryzm wielu gatunków, niektóre obserwacje są ciekawe.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Tu nie chodzi o komunikację wrażenia wyboru, ale o jego dokonywanie.
www.wired.(*)ies/news/2008/04/mind_decision
Właśnie ja przyjmuję, że tylko o wrażenie. Na podstawie powyższego badania.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Ania... (14138 punktów)
>>Tu nie chodzi o komunikację wrażenia wyboru, ale o jego dokonywanie.
>www.wired.(*)ies/news/2008/04/mind_decision
>Właśnie ja przyjmuję, że tylko o wrażenie. Na podstawie powyższego badania.
Może to raczej odzwierciedla pewne procesy, związane z dokonywaniem wyboru.
Procesy, które możemy badać.
Jednak trudno mi wyobrazić sobie podobne badanie u żaby, nie mając z nią sensownej komunikacji.

Poza tym w linku pisze o dokonywaniu wyboru na poziomie neuronalnym, nie pisze niczego o komunikacji wrażenia wyboru. Te słowa w tej konfiguracji oznaczają umiejętność zakomunikowania nam, widzom, że osobnik badany ma wrażenie, że w danej sytuacji ma wybór.
To coś innego niż reakcja neurologiczna związana z wyborem, nie sądzisz?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Poza tym w linku pisze o dokonywaniu wyboru na poziomie neuronalnym, nie pisze niczego o komunikacji wrażenia wyboru. Te słowa w tej konfiguracji oznaczają umiejętność zakomunikowania nam, widzom, że osobnik badany ma wrażenie, że w danej sytuacji ma wybór.
>To coś innego niż reakcja neurologiczna związana z wyborem, nie sądzisz?
Jeśli oczekujesz, że zaproponuję, jak powstaje to wrażenie, to proszę bardzo:
medicalxpr(*)picower-skull-brains-mind.html
Chodzi mi w szczególności o ten kawałek wiedzy o pamięci "pracującej":
"Researchers have known for over a hundred years that we can only hold about four things in our minds at once."
Mimo, że nasze neuronki wybierają, najlepsze z ich punktu widzenia, rozwiązanie czy reakcje, to wrzucają nam do pamięci "pracującej" kilka alternatywnych na wypadek, gdyby doszły nowe dane. W ten sposób nie musimy przemyśliwać rzeczy od nowa, a tylko przerzucić się na alternatywne rozwiązanie.
Prawdopodobnie przyspiesza to proces decyzyjny o sekundę do kilku sekund. Ewolucyjnie miało by to znaczenie w razie napotkania drapieżnika w drodze do wodopoju, w miejscu, gdzie wcześniej obserwowano by jego aktywność.

To mój pomysł na wyjaśnienie. Oczywiście nie musi być trafny.
Rzecz w tym, że by to zbadać nie potrzeba komunikować się ze zwierzęciem. Wystarczy zbadać szybkość jego reakcji - czy opcja alternatywna zmienia szybkość reakcji i czy zwierze ją stosuje.

Prawdopodobnie można to obejrzeć na filmach przyrodniczych: gazela idzie do wodopoju. Drugie ujęcie, dzień później, gazela idzie do wodopoju, ale w pobliżu są odchody drapieżnika. Gazela staje się niespokojna, ale idzie dalej. Znaczy, ma w umyśle opcje ataku przez drapieżnika, najprawdopodobniej. Potwierdzić by to mogła reakcja na atak drapieżnika i porównanie jej z reakcją zaskoczonej gazeli.

Oczywiście nie będzie to znaczylo, że umysłowo gazela dorównuje człowiekowi. Tylko, że ma zalążki tych zdolności myślenia, które człowiek dużo bardziej rozwinął.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
26-07-2011 12:37 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Jeśli oczekujesz, że zaproponuję, jak powstaje to wrażenie, to proszę bardzo:
>medicalxpr(*)picower-skull-brains-mind.html
>Chodzi mi w szczególności o ten kawałek wiedzy o pamięci "pracującej":
>"Researchers have known for over a hundred years that we can only hold about four things in our minds at once."
>Mimo, że nasze neuronki wybierają, najlepsze z ich punktu widzenia, rozwiązanie czy reakcje, to wrzucają nam do pamięci "pracującej" kilka alternatywnych na wypadek, gdyby doszły nowe dane. W ten sposób nie musimy przemyśliwać rzeczy od nowa, a tylko przerzucić się na alternatywne rozwiązanie.
Ciekawa rzecz. Ale jednak dotyczy organizmów, o których wiedzieliśmy, że są inteligentne.
Przypomnę - głowonogi oraz kręgowce (od gadów w górę) wykazują inteligencję w analizie otoczenia.
Taka zdolność pojawiła się wraz z korą nową u kręgowców, u głowonogów nie wiem jak działa, na pewno jest konwergentna.

>Prawdopodobnie przyspiesza to proces decyzyjny o sekundę do kilku sekund. Ewolucyjnie miało by to znaczenie w razie napotkania drapieżnika w drodze do wodopoju, w miejscu, gdzie wcześniej obserwowano by jego aktywność.
>To mój pomysł na wyjaśnienie. Oczywiście nie musi być trafny.
Pewnie jest trafny.

>Rzecz w tym, że by to zbadać nie potrzeba komunikować się ze zwierzęciem. Wystarczy zbadać szybkość jego reakcji - czy opcja alternatywna zmienia szybkość reakcji i czy zwierze ją stosuje.
No i właśnie. W przypadku taksji nie ma alternatywy - podłącz prąd, a bakterie przeniosą się na właściwe pole, o ile oczywiście wykazują taką taksję.
W przypadku roślin również.
Oczywiście można badać, ale u wielu organizmów nie ma opcji wyboru. Po prostu jest ślepa reakcja, coś jak Twój odruch bezwarunkowy - nie da rady, musi po prostu się zrealizować.

>Prawdopodobnie można to obejrzeć na filmach przyrodniczych: gazela idzie do wodopoju. Drugie ujęcie, dzień później, gazela idzie do wodopoju, ale w pobliżu są odchody drapieżnika. Gazela staje się niespokojna, ale idzie dalej. Znaczy, ma w umyśle opcje ataku przez drapieżnika, najprawdopodobniej. Potwierdzić by to mogła reakcja na atak drapieżnika i porównanie jej z reakcją zaskoczonej gazeli.
>Oczywiście nie będzie to znaczylo, że umysłowo gazela dorównuje człowiekowi. Tylko, że ma zalążki tych zdolności myślenia, które człowiek dużo bardziej rozwinął.
Niekoniecznie myślenia, na pewno jest to inteligencja.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Co w zasadzie kończy dyskusję.
Jakkolwiek ja będę pracowął nad swoją wersją widzenia świata dalej. To znaczy będę szukał przejścia od taksji i reakcji na nie do pojeć, którym jakościowo przypisujesz "wyższe" sposoby myślenia/inteligencji/rozumu.
Dzięki za dyskusję.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Aha, jeszcze jedno. Czuję się ubogacony tą dyskusją. Musiałem poukładać sobie wiedzę, jaką mam w głowie i pomyśleć. Powoli jednak zakres rozmowy mnie przerasta. Czuję, że potrzebuję więcej czasu, by układać i przemyśliwać rzeczy.

Ogólnie daję bardzo dużego plusa za doprowadzenie do rozważań, czym jest pamięć.
Teraz jeszcze doszła mi kwestia "myślenia o myśleniu" i pytanie, czy potrzeba do niego dwóch (co najmniej) oddzielnych dróg reakcji na bodziec, nad którymi dzieje się myślenie o myśleniu. itd

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
21-07-2011 20:44 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>A ja rozróżniłaby myślenie od inteligencji i inteligencję od reakcji nerwowych i analogicznych.

>Reakcja to adaptacja organizmu do bodźca.

Adaptacja kojarzy mi się z pewnym dłuższym działaniem bodźca (bodźców). Na czym polegałaby adaptacja do bodźca polegającego na uderzeniu młotkiem w kolano? Jak można zaadoptować się do chwili? Zamieszkać w chwili - to już poezja.

>Inteligencja to analiza bodźca i wybór odpowiedniego rozwiązania. Można zauważyć inteligencję u innych gatunków, ale nie u bakterii.

A chemotaksja? Analiza gradientu stężenia np. glukozy i podążanie w kierunku jego wzrostu? Człowiek podobnie reaguje na pokłady ropy.

>myślenie wymaga operowania pojęciami abstrakcyjnymi.

Klasycznie utożsamiono myślenie z językiem (człowiek to zoon logon echon). Ewolucyjnie język pojawił się jako narzędzie komunikacji. Język jest jej formą, ale nie powstał jak przysłowiowy deus ex machina. Warunkiem koniecznym myślenia jest pamięć, chemia pamięci. Co to jest pojęcie? Jaką ma reprezentację neuronalną?

>myślenie pozostawiłabym dla węższej grupy organizmów.

Chodzi o precyzyjną filogenezę myślenia, o wyprowadzenie kategorii poznawczych nie z historii filozofii, ale z ewolucji. Żaby rechotały na długo przed Platonem.

>No i co z tym myśleniem w DNA.

Nie ma DNA: jest organizm i środowisko jako pewna sieć relacji. Byłoby śmieszne przypisywać DNA (poziom mikro) myślenie o całości organizmu i środowisku (poziom makro). Przez analogię: tak fantazjowano na temat myślenia duszy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Ania... (14138 punktów)
>>A ja rozróżniłaby myślenie od inteligencji i inteligencję od reakcji nerwowych i analogicznych.
>>Reakcja to adaptacja organizmu do bodźca.
>Adaptacja kojarzy mi się z pewnym dłuższym działaniem bodźca (bodźców). Na czym polegałaby adaptacja do bodźca polegającego na uderzeniu młotkiem w kolano? Jak można zaadoptować się do chwili? Zamieszkać w chwili - to już poezja.
No może troszkę naciągnęłam adaptację.
Faktycznie adaptacja powinna trwać.
Sprecyzujmy - reakcja to odpowiedź organizmu na bodziec.

>>Inteligencja to analiza bodźca i wybór odpowiedniego rozwiązania. Można zauważyć inteligencję u innych gatunków, ale nie u bakterii.
>A chemotaksja? Analiza gradientu stężenia np. glukozy i podążanie w kierunku jego wzrostu? Człowiek podobnie reaguje na pokłady ropy.
To nie jest inteligencja.
Nie każda reakcja jest inteligencją, wtedy byłyby równoznaczne, co przecież byłoby niepotrzebnym mnożeniem nazw tego samego.
Reakcja to reakcja, inteligencja to inteligencja.
Jeśli organizm"odkryje", że w kierunku bodźca nie da rady, ale ominie problem, chwilowo rezygnując z taksji, to byłoby to inteligentne rozwiązanie. Ale w przypadku taksji tak nie jest, działa, niezależnie od okoliczności i nie zawsze musi się dobrze kończyć.

>>myślenie wymaga operowania pojęciami abstrakcyjnymi.
>Klasycznie utożsamiono myślenie z językiem (człowiek to zoon logon echon). Ewolucyjnie język pojawił się jako narzędzie komunikacji. Język jest jej formą, ale nie powstał jak przysłowiowy deus ex machina. Warunkiem koniecznym myślenia jest pamięć, chemia pamięci. Co to jest pojęcie? Jaką ma reprezentację neuronalną?
Obecnie myślenie nie jest utożsamiane z mową. Wiemy, że niektóre gatunki są zdolne do percepcji pojęć, jak szympansy. Wiemy, bowiem nauczyliśmy się pewnego rodzaju komunikacji, zrozumiałej dla obu stron. Możliwe, że istnieją gatunki, które są zdolne, ale z powodu nieprawidłowej komunikacji nie wiemy tego.
Jednak zdolność do rozumienia pojęć może być wyrażona niezależnie od mowy.

>>myślenie pozostawiłabym dla węższej grupy organizmów.
>Chodzi o precyzyjną filogenezę myślenia, o wyprowadzenie kategorii poznawczych nie z historii filozofii, ale z ewolucji. Żaby rechotały na długo przed Platonem.
Tak, ale nie zmienia to niczego. Żabie rechotanie nie nazywamy myśleniem. Szympansi wyraz obawy albo radości już tak. Oznacza to, że są zdolne do ekspresji własnych emocji, czyli operują pojęciem abstrakcyjnym.

>>No i co z tym myśleniem w DNA.
>Nie ma DNA: jest organizm i środowisko jako pewna sieć relacji. Byłoby śmieszne przypisywać DNA (poziom mikro) myślenie o całości organizmu i środowisku (poziom makro). Przez analogię: tak fantazjowano na temat myślenia duszy.
No tak.
25-07-2011 20:28 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Reakcja to reakcja, inteligencja to inteligencja.

Zwróć uwagę, że reakcja jest również efektem uczenia się, ale ujętego w kategoriach filogenezy. Zanim doszło do automatycznej reakcji na bodziec, z uczenia której organizmy są zwolnione, trwała ewolucja. Geny to zapis długiej lekcji zwanej ewolucją.

>Jeśli organizm"odkryje", że w kierunku bodźca nie da rady, ale ominie problem, chwilowo rezygnując z taksji, to byłoby to inteligentne rozwiązanie.

Podstawą "logiczną" taksji (gdybyśmy modelowali ją matematycznie) jest jednak umiejętność różnicowania gradientu. Stan spoczynku należałoby opisać gradientem zerowym, a więc tożsamością stężenia w obszarze bakterii. Myślę, że matematyczne modela zachowania każdego organizmu pokazałyby niezwykły stopień jego złożoności. Pomyśl np. o modelowaniu fototaksji, o zachowaniu słonecznika wobec punktowego źródła światła, i wobec światła rozproszonego, itd. Myślę, że określenie inteligencji organizmu musi uwzględnić poziom reakcji organizmu w określonych kontekstach środowiska (analogia). W swoim środowisku bakteria jest równie (analogicznie) inteligentna, jak ryba czy ssak w swoim. Inteligencja byłaby więc zbiorem mechanizmów, które pozwalają organizmowi funkcjonować w środowisku. W takim ujęciu człowiek ze swą inteligencją nie jest szczytem stworzenia, bo żadnego szczytu nie ma.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Ania... (14138 punktów)
>>Reakcja to reakcja, inteligencja to inteligencja.
>Zwróć uwagę, że reakcja jest również efektem uczenia się, ale ujętego w kategoriach filogenezy. Zanim doszło do automatycznej reakcji na bodziec, z uczenia której organizmy są zwolnione, trwała ewolucja. Geny to zapis długiej lekcji zwanej ewolucją.
Takie dopasowywanie definicji na siłę nie prowadzi raczej do niczego konstruktywnego.
Nie - ewolucja to nie jest proces uczenia się i nie ma niczego wspólnego z pamięcią.
Gdyby tak było, to dopasowywały by się do potrzeb, a tak nie jest.
Nie można porównywać selekcji osób, które trafiły w odpowiedź, z procesem wyjaśnienia i zapamiętania odpowiedzi przez uczniów.

>>Jeśli organizm"odkryje", że w kierunku bodźca nie da rady, ale ominie problem, chwilowo rezygnując z taksji, to byłoby to inteligentne rozwiązanie.
>Podstawą "logiczną" taksji (gdybyśmy modelowali ją matematycznie) jest jednak umiejętność różnicowania gradientu. Stan spoczynku należałoby opisać gradientem zerowym, a więc tożsamością stężenia w obszarze bakterii. Myślę, że matematyczne modela zachowania każdego organizmu pokazałyby niezwykły stopień jego złożoności. Pomyśl np. o modelowaniu fototaksji, o zachowaniu słonecznika wobec punktowego źródła światła, i wobec światła rozproszonego, itd. Myślę, że określenie inteligencji organizmu musi uwzględnić poziom reakcji organizmu w określonych kontekstach środowiska (analogia).
Inteligentny wybór jest wyborem.
W przypadku taksji wyboru nie ma, jest taksja ujemna lub dodatnia. Nie da się niczego zmienić, uwzględnić itd. A ssak potrafi. Potrafi powstrzymać się od np. zjedzenia obiektu X, jeżeli doświadczenie mówi mu, że to prowadzi do nieprzyjemnych konsekwencji. Bakteria tego nie potrafi. Ma reakcje wpisane na stałe i nie potrafi zmienić sposobu reagowania zależnie od jej nastroju.

>W swoim środowisku bakteria jest równie (analogicznie) inteligentna, jak ryba czy ssak w swoim.
Nie. Nie potrafiłaby analizować danych w taki sposób w jaki robi to ssak.
Przykład z taksją to pokazuje najlepiej.

>Inteligencja byłaby więc zbiorem mechanizmów, które pozwalają organizmowi funkcjonować w środowisku.
Ale to nie jest definicją inteligencji.
Nie jest i nie powinno być, bo to co Ty opisujesz to właśnie przystosowanie do środowiska. Dlaczego nazywać kolejnym słowem to, co jest określone? W dodatku słowem, które ma już aż nadto znaczeń?

>W takim ujęciu człowiek ze swą inteligencją nie jest szczytem stworzenia, bo żadnego szczytu nie ma.
Oczywiście, że szczytu nie ma. Ale mówisz o przystosowaniu - i w tym ujęciu masz całkowitą rację.

>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

>
Zeusxamp (196 punktów)
Właśnie ja się zastanawiam nad tym ewenementem jakim jest neuron.
Normalnie poza impulsy elektryczne się nie wychodzi, a przecież dochodzą do tego substancje chemiczne, oraz natężenie tych impulsów.
Zadziwia mnie olbrzymia możliwość przetwarzania danych, przy stosunkowo niskiej częstotliwości pracy. Może coś na kształt rozdzielczości bitowej?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie wiem, do czego dążysz. W każdym razie neuron jest tworem skomplikowanym, można sobie o nim poczytać w książkach typu "Fizjologia zwierząt".

Pzodrawiam

Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365