 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-11-2008 11:46 | jarekland (142470 punktów) | Święto Niepodległości | Co prawda był już wątek o 11 listopada ale ja trochę z innej strony. Zresztą mój wątek nie dotyczy tylko tego dnia. Otóż na wiele rzeczy nie mamy wpływu, na inne nasz wpływ jest ograniczony (mówiąc "my" mam na myśli racjonalistów) ale to przecież nie jest tak że J. Piłsudski był "człowiekiem KRK". Są wypowiedzi "wysokich funkcjonariuszy Pana Boga" świadczące o nienawiści jaką KRK żywił do tego człowieka i całej idei legoinowej. Są też działania i co najmiej jedna znane mi zdani Piłsudskiego które stawia go w opozycji w stosunku do KRK. Dlaczego pozwalamy aby w społeczeństwie utrwalało się przekonanie o tym jakoby sformuowanie: człowiek kochający Ojczyznę znaczyło miej więcej tyle co sługa KRK czy wróg przeciętnego zjadacza chleba a może potrafimy coś zrobić w kierunku aby tak nie było? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Duda (25557 punktów) | O ile pamiętam to nie tylko lekceważył biskupów ale przeszedł na kalwinizm.
|
|
 | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >O ile pamiętam to nie tylko lekceważył biskupów ale przeszedł na kalwinizm. > Z tym przejściem z wyznania katolickiego na ewangelicko-augsburskie to było tak: Niejaka panna Maria Koplewska w wieku 17 lat wyszła za mąż za niejakiego inżyniera Juszkiewicza. Małżeństwo to nie okazało się szczęśliwe i po dwóch latach rozpadło się. Młoda rozwódka związała się z konspiracyjnym ruchem socjalistycznym. Aresztowana została ukarana odesłaniem do rodzinnego Wilna. Częstym gościem w domu rodziców Marii w Wilnie był towarzysz Ziuk, czyli Józef Klemens Piłsudski. Ponieważ według praw kk Maria była ciągle żoną Juszkiewicza, chwycono się powszechnego wtedy wybiegu zmiany wyznania. Młodzi, jako neofici luteranizmu mogli otrzymać rozwód ewangelicki i ślub w tej konfesji.
|
|
4 na 4 | Miłosz (376 punktów) |
>Dlaczego pozwalamy aby w społeczeństwie utrwalało się przekonanie o tym jakoby sformuowanie: >człowiek kochający Ojczyznę znaczyło miej więcej tyle co sługa KRK czy wróg przeciętnego zjadacza >chleba a może potrafimy coś zrobić w kierunku aby tak nie było?
Hmm... Wydaje mi się, że w polskiej świadomości zbiorowej KRK ma podobne miejsce jak silny przywódca, "samodzierżawca", łapiący wszystko za mordę w rosyjskiej świadomości zbiorowej.
Może pojęcie "świadomość zbiorowa" nie jest zręczne, ale mam wrażenie, że wszyscy żyjemy pod presją "co KRK zrobi i powie" - wszyscy - bez względu na przekonania lub światopogląd, tyle tylko, że na przykład katolicy inaczej odczuwają tą presję, a ateiści inaczej. To jest chore.
Nie chcę uprawiać jakichś słownych krucjat, ale KRK dąży wg mnie do zawłaszczenia sobie "kierowniczej roli" we wszystkich dziedzinach życia, włączając w to jak najbardziej jedynie słuszne definiowanie wszelkich społecznie istotnych pojęć takich jak "ojczyzna", "naród", "patriota" itd...
Użyłem pojęcia "kierownicza rola", bo nasunęło mi się porównanie do PZPR. Faktycznie ciężko mi coś porównywać, bo urodziłem się w 1984tym. Wydaje mi się jednak, że rola PZPR w PRLu była o wiele skromniejsza i ograniczała się "jedynie" do odpowiedniego kierowania krajem satelickim ZSRR, zgodnie z interesami tej swego rodzaju metropolii.
Tymczasem KRK chodzi o rząd dusz i problem postawiony przez Autora wątku jest ściśle związany z działalnością tej organizacji. Dla mnie to taki PZPN od sumień. Jakkolwiek, mniej lub bardziej emocjonalnie, nie rozwodzić się nad działalnością KRK, ciężko wg mnie znaleźć jakieś gotowe remedium na sytuację, o której piszę, a której symptomem są m.in. problemy z tym jak kochać Ojczyznę i z tym, kto ją kocha bardziej i w odpowiedni sposób.
Problem jest odwieczny, historyczny a z historią ciężko dyskutować. Jedyne co można, to starać się ją tworzyć. Zabrzmiało bardzo pompatycznie i pytanie - jak? Wg mnie na razie bardzo ważne są inicjatywy takie jak ta, z którą wiąże się działalność "Racjonalisty".
Pozdrawiam, Miłosz
|
|
 | | jarekland (142470 punktów) | >Nie chcę uprawiać jakichś słownych krucjat, ale KRK dąży wg mnie do zawłaszczenia sobie "kierowniczej roli" we wszystkich dziedzinach życia, włączając w to jak najbardziej jedynie słuszne definiowanie wszelkich społecznie istotnych pojęć takich jak "ojczyzna", "naród", "patriota" itd... >Użyłem pojęcia "kierownicza rola", bo nasunęło mi się porównanie do PZPR. Faktycznie ciężko mi coś porównywać, bo urodziłem się w 1984tym. Wydaje mi się jednak, że rola PZPR w PRLu była o wiele skromniejsza i ograniczała się "jedynie" do odpowiedniego kierowania krajem satelickim ZSRR, zgodnie z interesami tej swego rodzaju metropolii. >Tymczasem KRK chodzi o rząd dusz i problem postawiony przez Autora wątku jest ściśle związany z działalnością tej organizacji. Dla mnie to taki PZPN od sumień. Trafnie ująłeś to co chciałem przekazać, też nie mam pomysłu co z tym fantem zrobić ale może ktoś z nas ma?
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Nie chcę uprawiać jakichś słownych krucjat, ale KRK dąży wg mnie do zawłaszczenia sobie "kierowniczej roli" we wszystkich dziedzinach życia, włączając w to jak najbardziej jedynie słuszne definiowanie wszelkich społecznie istotnych pojęć takich jak "ojczyzna", "naród", "patriota" itd...
To, że jakas organizacja, np. KOściół, dąży do rozwoju czy ekspansji nie jest czymś zaskakującym. Zaskakuje natomiast fakt "popytu" na takie działania, i to na najwyższym państwowym szczeblu. Z jednej strony rzekomo nowoczesny liberalizm, kapitalizm, a z drugiej cos skrajnie irracjonalnego, dewocyjnego. Czym jest taki mix?
>Wydaje mi się jednak, że rola PZPR w PRLu była o wiele skromniejsza i ograniczała się "jedynie" do odpowiedniego kierowania krajem satelickim ZSRR, zgodnie z interesami tej swego rodzaju metropolii.
Niestety - tak nie było. Partia miała daleko większe apetyty: miała nie tylko kierować od zewnątrz. Chciała, poprzez marksizm-leninizm, kierować też sumieniami, nauką, ba - nawet artystyczną weną: wielu uznanych artystów piało na temat partii. Mam w piwnicy skrypt do filozofii marskistowskiej pióra L. Kołakowskiego. Ideowo poprawną szmirę produkowała nawet przyszła noblistka Szymborska. Marksizm okazał się jednak krótkim epizodem. Kościół wykorzystuje inne, bardziej skuteczne mechanizmy przetrwania i funkcjonowania. Partia zniewoliła umysły, ale nie na tyle, aby stać się długotrwałym paradygmatem. Nowa Wiara, jak w Zniewolonym umyśle nazwał Miłosz stalinowską wersję komunizmu, padła. Stara Wiara została. Ci, którzy obalili komunizm noszą jej logo w klapie. To świadczy tylko o tym, jak płytko rozumieją ideę wolności i autonomii człowieka. De facto - nie rozumieja jej wcale. Fakt i problem zniewolenia umysłu pozostał.
|
|
|  | 1 na 1 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >To, że jakas organizacja, np. KOściół, dąży do rozwoju czy ekspansji nie jest czymś zaskakującym. Zaskakuje natomiast fakt "popytu" na takie działania...
Może gdzie indziej, ale nie w naszym kraju.
>wielu uznanych artystów piało na temat partii.
Nie tylko oni, nawet człowiek będący chwilowo na etacie Prezydenta RP też pochwalił tamten system w swojej pracy doktorskiej. Giertych - ten od dinozaurów, był doradcą WRON-y. Zresztą zbyt długo trzeba było wymieniać takie nazwiska. Czasami się pocieszam, że jeśli im udało się rozwalić komunizm to i z katolicyzmem powinni dać sobie radę.
>Fakt i problem zniewolenia umysłu pozostał.
I dalej trzeba coś z tym zrobić, a miałem w przeszłości już nadzieję, że chociaż na emeryturce sobie trochę odpocznę.
|
|
| Miłosz (376 punktów) |
Kiedy pisałem pierwszą odpowiedź, przypomniała mi się piosenka Crowded House - Don't Dream It's Over. www.youtube.com/watch?v=dZZfuCJ970w"There's a battle ahead, many battles are lost But you'll never see the end of the road While you're travelling with me (...) Hey now, hey now Don't dream it's over Hey now, hey now When the world comes in They come, they come To build a wall between us We know they won't win" Pełny tekst: www.leosly(*)tlyrics.php?hid=uYeJbLPW930=Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | 11 listopada dogasa jak grabowe szczapy w mojej kozie. Rzucam okiem na pewna sondę (onet):
Czy wywiesiłeś flagę narodową w Święto Niepodległości? Twój głos: Nie i nie zamierzam wieszać flagi Ogółem oddano głosów: 41531
Tak, jak co roku 11128 27%
Tak, w tym roku po raz pierwszy 1157 3%
Nie, ale w przyszłym to zrobię 7983 19%
Nie i nie zamierzam wieszać flagi 16934 41%
Nie interesuje mnie to 4329 10%
Flaga. Kiedyś punkt orientacyjny na placu boju. Mam swoją latarnię.
|
|
 | | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Czy wywiesiłeś flagę narodową w Święto Niepodległości?
Też zauważyłem tę sodę, a nawet w niej wziąłem udział - z ciekawości, jak to wygląda gdzie indziej.
> Tak, jak co roku 11128 27% > Tak, w tym roku po raz pierwszy 1157 3%
Z tego by wynikało, że 30% domów i mieszkań było oflagowanych. Ten wynik sondy nie ma nie wspólnego z moim miejscem zamieszkania, nawet gdyby wliczyć do niej tych co wieszali flagi w miejscach publicznych.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|