Racjonalista - Strona głównaDo treści
Krytyka książki Dawkinsa-co o tym sądzicie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
05-02-2009 19:50aposteowicz (44 punktów)Krytyka książki Dawkinsa-co o tym sądzicie?
0 na 4
Witam.
Na stronie internetowej "Świata Nauki" znalazłem recenzje książki pt "ODCZAROWANIE.Religia jako zjawisko naturalne". Nie chodzi mi jednak o samą książkę a mianowicie o komentarz recenzenta do książki Dawkinsa
-a napisał tak:

"Na półkach księgarskich pojawiło się ostatnio co najmniej kilka apologii ateizmu. Niestety, spora część z nich, jak Bóg urojony Richarda Dawkinsa czy Traktat ateologiczny Michela Onfraya jest znakomitą ilustracją znanego powiedzenia "strzeż mnie przed przyjaciółmi, z wrogami poradzę sobie sam". Są to bowiem pozycje równie zideologizowane i napastliwe, jak najgorsze wystąpienia zacietrzewionych kaznodziejów. Nie tylko odstręczają od ateizmu, lecz także zdeklarowanych ateistów (takich jak ja) przepełniają uczuciem niesmaku.
Na tym tle Odczarowanie znanego amerykańskiego filozofa Daniela C. Dennetta, którego przekład ukazał się nakładem PIW, jest jak haust świeżego powietrza. Okazuje się, że można być ateistą i pisać w sposób rzeczowy i rozważny. "

Co sądzicie o takiej ocenie "twórczości" pana Dawkinsa przez osobę reprezentującą tak prestiżowe czasopismo?
Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ocykan (3528 punktów)Odp: Krytyka kśiążki Dawkinsa-co o tym sądzicie?
>Co sądzicie o takiej ocenie "twórczości" pana Dawkinsa przez osobę reprezentującą tak prestiżowe czasopismo?

Dawkins, jaki jest, każdy widzi. Trudno żeby nie dostrzegł tego recenzent "Świata Nauki".
05-02-2009 21:24 
 Ocena 9 na 9
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Nie wiem jaki jest Dawkins, bo go nie znam, za to wiem za co wy - religianci - tak go nie cierpicie za tę książkę "Bóg urojony".

Dawkins potrząsnął wami pokazując, że dajecie się robić na szaro przez cwaniaczków tzw. duchownych, którzy wmówili wam przeróżne głupoty, aby uczynić z was swoje bezmyślne narzędzia.

   
aposteowicz (44 punktów)
>   Nie wiem jaki jest Dawkins, bo go nie znam, za to wiem za co wy - religianci - tak go nie cierpicie za tę książkę "Bóg urojony".
>Dawkins potrząsnął wami pokazując, że dajecie się robić na szaro przez cwaniaczków tzw. duchownych, którzy wmówili wam przeróżne głupoty, aby uczynić z was swoje bezmyślne narzędzia.
>

>   

No nie wiem czy autora tej recenzji,pracownika "Świata Nauki" i jednocześnie osobę która jawnie i otwarcie przyznaje ,że jest ateistą uznałbym za "religianca " .Jemu ta książka się bardzo nie podoba zresztą podobnie jak mnie.I nie uważam się wcale za bezmyślne narzędzie-

-w boga nie wierzę...
Ocykan (3528 punktów)
>Nie wiem jaki jest Dawkins, bo go nie znam, za to wiem za co wy - religianci - tak go nie cierpicie za tę książkę "Bóg urojony".
>Dawkins potrząsnął wami

I Ty naprawdę wierzysz, że jakiemukolwiek religiantowi chciało się tracić pieniądze i czas na takie "cegły" jak prace Dawkinsa? O sancta simplicitas!
05-02-2009 22:30 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>I Ty naprawdę wierzysz, że jakiemukolwiek religiantowi chciało się tracić pieniądze i czas na takie "cegły" jak prace Dawkinsa? O sancta simplicitas!
To nie kwestia wiary, ale wiedzy, misiu pysiu.
   
Ocykan (3528 punktów)
Oj ty prostoduszny człecze! I Tobie się zdaje, że coś udowodniłeś? Przecież autorzy pracy "Bóg nie jest urojeniem" (o ile nawet są "religiantami") nie stracili na Dawkinsa czasu ani pieniędzy. Oni na nim zarobili .
PiotrPęciak (634 punktów)
>>za to wiem za co wy - religianci - tak go nie cierpicie za tę książkę

Nie wiem do kogo pani mówi? Czy jeśli powiem, że książka i jej "język" mi się nie podoba, to uzna mnie pani za osobę religijną?

Byłoby to chore..
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>>za to wiem za co wy - religianci - tak go nie cierpicie za tę książkę
>Nie wiem do kogo pani mówi? Czy jeśli powiem, że książka i jej "język" mi się nie podoba, to uzna mnie pani za osobę religijną?
>Byłoby to chore..
Po pierwsze nie pani, po drugie czytaj ze zrozumieniem, po trzecie nie konfabuluj.
   
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Uważam że Dawkins trochę niepotrzebnie przesadział z napastliwym tonem w BU. W paru miejscach użył sformułowań z których wynikało że ludzie wierzący sa jakby głupsi. Pożyczyłem kiedyś BU pewnej wierzącej osobie to w uwagach komentując tę książkę skupiła się głównie właśnie na tych fragmentach, zamiast na najważniejszych - czyli samej argumentacji na rzecz tezy przewodnioj książki (tzn że Boga nie ma). Mimo że zdagadzam się z Dawkinsem mniej więcej w 90%(mam jedynie wątpliwośći co do jego armumentacji dotyczącej genzy religii) to muszę z przykrością stwierdzić że faktycznie jego książka i kazanie "nawiedzonego" pastora mają sporo elemntów wspólnych.
05-02-2009 20:32 
 Ocena 18 na 18
Sylwek (15472 punktów)
> Mimo że zdagadzam się z Dawkinsem mniej więcej w 90%(mam jedynie wątpliwośći co do jego armumentacji dotyczącej genzy religii) to muszę z przykrością stwierdzić że faktycznie jego książka i kazanie "nawiedzonego" pastora mają sporo elemntów wspólnych.

Nie sądzę. Dawkins wyraźnie mówi, że jednym ze zjawisk jakie należy piętnować jest powszechne przekonanie o szczególnym statusie religii. Owo przekonanie tworzy tę dziwną postawę w której w zasadzie każda krytyka idei religijnych jest odbierana jako "nadmiernie napastliwa". Litości, jeśli jest tak, że jak się wydaje zdecydowana większość terrorystów samobójców była fanatykami religijnymi, to gdy ktoś pisze, iż religia może prowadzić do zabójczego i samobójczego fanatyzmu stwierdza fakty, a nie "atakuje wierzących".

Nazywanie wiary głupotą, także nie jest atakiem a jedynie stwierdzeniem faktu - mówimy o wierze w nadprzyrodzone wszystkowiedzące istoty - to jest kretyństwo i obraza dla rozumu i nie zmieni tego obrażalskośc wierzących.
aposteowicz (44 punktów)
>> Mimo że zdagadzam się z Dawkinsem mniej więcej w 90%(mam jedynie wątpliwośći co do jego armumentacji dotyczącej genzy religii) to muszę z przykrością stwierdzić że faktycznie jego książka i kazanie "nawiedzonego" pastora mają sporo elemntów wspólnych.
>Nie sądzę. Dawkins wyraźnie mówi, że jednym ze zjawisk jakie należy piętnować jest powszechne przekonanie o szczególnym statusie religii. Owo przekonanie tworzy tą dziwną postawę w której w zasadzie każda krytyka idei religijnych jest odbierana jako "nadmiernie napastliwa". Litości, jeśli jest tak, że jak się wydaje zdecydowana większość terrorystów samobójców była fanatykami religijnymi, to gdy ktoś pisze, iż religia może prowadzić do zabójczego i samobójczego fanatyzmu stwierdza fakty, a nie "atakuje wierzących".
>Nazywanie wiary głupotą, także nie jest atakiem a jedynie stwierdzeniem faktu - mówimy o wierze w nadprzyrodzone wszystkowiedzące istoty - to jest kretyństwo i obraza dla rozumu i nie zmieni tego obrażalskośc wierzących.

do zabójczego fanatyzmu nie tylko religia prowadzi-chyba przykład ETA i IRA i dziesiątki ludzi zmasakrowanych przez nich jest dobrym przykładem.
05-02-2009 21:00 
 Ocena 10 na 10
Sylwek (15472 punktów)

>do zabójczego fanatyzmu nie tylko religia prowadzi-chyba przykład ETA i IRA i dziesiątki ludzi zmasakrowanych przez nich jest dobrym przykładem.

W przypadku IRA składnik religijny miesza się z etnicznym dość wyraźnie. ETA być może rzeczywiście jest przykładem terrorystycznej organizacji której ideologia pozbawiona jest podstaw religijnych. NIe wiem, temat ten nigdy mnie nie interesował.
NIewątpliwie jednak religijni przywódcy (także ci rzekomo umiarkowani) przedstawiaja ateizację jako źródło wszelkiego zła, a tymczasem pewne jest, że to religie częściej niż ateizm prowadziły do zabijanie. W istocie, jedynym znanym naprawdę reżimem opartym w jakimś sensie o ateizm był komunizm. Problem w tym, że paradoksalnie ów "ateizm" polegał jedynie na zastąpieniu Ojca Niebieskiego Słońcem Ludzkości, i trudno posadząć komunizm o jakieś głębsze konotacje z racjonalną myślą krytyczną i wynikającym z niej ateizmem.

Tymczasem nader łatwo powiązać religię, także główne jej nurty z postawami nagannymi.
Dość wspomnieć niegodziwe postępowanie kościoła w postaci namawiania katolickich lekarzy do zabijania kobiet, czy skandaliczne, prowadzące do cierpienia i śmierci akcje walki z higieną seksualną, lub tez prześladowania, wespoł z duchownymi muzułmańskimi mniejszości seksualnych. A postępowanie obecnego papieżydła jest już wstydodajne nawet dla wielu katolików.

Religia jest paskudna, a Dawkins napisał to wprost, to całość jego grzechów.
07-02-2009 22:54 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)
>... iż religia może prowadzić do zabójczego i samobójczego fanatyzmu stwierdza fakty, a nie "atakuje wierzących".

>do zabójczego fanatyzmu nie tylko religia prowadzi-chyba przykład ETA i IRA i dziesiątki ludzi zmasakrowanych przez nich jest dobrym przykładem.

Trochę mylisz fakty. Nie słyszałem o "samobójczych" zamachach terrorystów z ETA czy IRA. Oni robią zamachy, aby zabijać innych. Samobójcze zamachy terrorystyczne są praktycznie domeną fanatyków religijnych. Samobójstwa członków przeróżnych religijnych sekt także idą na konto ludzi "głęboko wierzących".
08-02-2009 14:42 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>do zabójczego fanatyzmu nie tylko religia prowadzi-chyba przykład ETA i IRA i dziesiątki ludzi zmasakrowanych przez nich jest dobrym przykładem.

Jedna jeszcze rzecz zawsze mnie irytowała w tym argumencie. To że nie tylko religia prowadzi do zabijania ludzi nie znaczy że nie jest zła. Na tej samej zasadzie można uznać, iż w mafii nie ma nic złego, bo nie tylko przestępcza działalność mafii prowadzi do zabijania ludzi.
15-02-2009 03:25 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
Nie ma na tym świecie rzeczy, która nie mogłaby być uznana jednocześnie za dobrą lub zła. Życie karmi się życiem i masa innych przykładów. Pojęcie "dobra" w sensie filozoficznym to raczej poczucie szacunku dla istnienia drugiej istoty, podobnej do nas, chcącej żyć, utożsamianie się z nią. Sądzę jednak, że to abstrakt mało obecny w myślach 6 miliardów osób. Interpretując dobro w sensie religijnym można zbłądzić i szybko stanie się ono złem ( a Abel zabił owieczkę po nic!).
Madman (7811 punktów)
>do zabójczego fanatyzmu nie tylko religia prowadzi
To, że są też inne powody samobójczych zamachów nie znaczy, że mamy przestać krytykować z tego powodu religię.
05-02-2009 20:53 
 Ocena 3 na 3
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>Nazywanie wiary głupotą, także nie jest atakiem a jedynie stwierdzeniem faktu - mówimy o wierze w nadprzyrodzone wszystkowiedzące istoty - to jest kretyństwo i obraza dla rozumu i nie zmieni tego obrażalskośc wierzących.

Wiara to nie głupota ale głupota do kwadratu wiem to ja, Ty i Dawkins. Pytanie tylko brzmi do kogo ta książka jest skierowana? Z tego co wiem to miała ona dać do myślenia wierzącym a ci przez te uszczypliwe uwagi zwracają uwagą nie na to co trzeba.
05-02-2009 21:05 
 Ocena 9 na 9
Sylwek (15472 punktów)

>Wiara to nie głupota ale głupota do kwadratu wiem to ja, Ty i Dawkins. Pytanie tylko brzmi do kogo ta książka jest skierowana? Z tego co wiem to miała ona dać do myślenia wierzącym a ci przez te uszczypliwe uwagi zwracają uwagą nie na to co trzeba.

Prawdę mówiąc miała ona być chyba przede wszystkim zachętą do jawnego, dumnego wystąpienia ze swym ateizmem, i w tym sensie jej grupą docelową byli skryci ateiści i ewentualnie wątpiący w religię wierzący. Moim zdaniem Książka ta może spełnić ważną funkcję - być może zostanie katalizatorem przemian, które zdejmą resztki świętości z religijnych bzdur i uświadomią wierzącym w różne duchy, że ich wiara nie tylko nie jest powodem do szacunku ale raczej czymś co jest tolerowane jak każdy światopogląd w demokratycznym społeczeństwie, ale co nie ma specjalnego statusu.
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Jeśli taki był cel tej książki to ok, zgadzam się z Twoją argumentacją (i kolegą kulka_na_mole - po plusiku dla szanownych dyskutantów).
05-02-2009 21:34 
 Ocena 8 na 8
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Wiara to nie głupota ale głupota do kwadratu wiem to ja, Ty i Dawkins. Pytanie tylko brzmi do kogo ta książka jest skierowana? Z tego co wiem to miała ona dać do myślenia wierzącym a ci przez te uszczypliwe uwagi zwracają uwagą nie na to co trzeba.
Książka Dawkinsa nie zrobi z religianta ateisty właśnie dlatego, że pokazuje jaką głupotą jest religia.

Religiant, któremu wyłożono kawę na ławę reaguje na 2 sposoby - agresją, negacją, furią lub koncentrowaniem się na formie książki a nie na jej treści.

Są to działania obronne, które mają chronić religianta przed uświadomieniem sobie, że dał się omamić cwaniakom wmawiającym mu kompletne głupoty. Nikt nie lubi wychodzić na durnia, prawda?

   
15-02-2009 03:28 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Wiara to nie głupota ale głupota do kwadratu wiem to ja, Ty i Dawkins

Mówi pan o wierze w konkretną religię? Zgłębiając się w tematykę wiary dojdziemy do wniosków: nauka jest wiarą (tyle luk w wiedzy mamy), ewolucja jest wiarą (choćby nie wiem jak racjonalną), ateizm s stylu "Boga nie ma" jest wiarą (no bo jak można udowodnić czegoś czego się nie dotyka zmysłami).

Zbytnio uprościł pan rzeczywistość. Rozumiem, że słowo "wiara" skazane jest już totalnie na potępienie. Wierzę w pana. Potępiony.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Polecam poznanie pojęcia ekwiwokacja.
   
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>Dawkins wyraźnie mówi, że jednym ze zjawisk jakie należy piętnować jest powszechne przekonanie o szczególnym statusie religii.
>
Czy ktoś, kto nie wierzy będzie mówił inaczej?
Mówi jak wierzy i jak zdaje mu się, że wie.
Trzeba go zostawić, może kiedyś zmądrzeje.
>Owo przekonanie tworzy tę dziwną postawę w której w zasadzie każda krytyka idei religijnych jest odbierana jako "nadmiernie napastliwa".
>
Ateiści są napastliwi, jest ich zdecydowanie więcej, chociaż widzi się sporo form pośrednich.
>Litości, jeśli jest tak, że jak się wydaje zdecydowana większość terrorystów samobójców była fanatykami religijnymi, to gdy ktoś pisze, iż religia może prowadzić do zabójczego i samobójczego fanatyzmu stwierdza fakty, a nie "atakuje wierzących".
>
To wszystko prawda, jednak dotyczy to religii, które utworzył człowiek.
A jaki człowiek?
Ten człowiek uciekający spod kierownictwa Boga prawdziwego.
Okazuje się, że z tymi religiami i ich postawą ma więcej wspólnego fanatyczny ateista, który często stał sie ateistą, bo zawiódł się na religiach - kiedyś wierzył. Jednak z prawdą - ateista, a z prawdziwą religia osoba nibywierząca, bo nie według religii prawdziwej, nic wspólnego nie mają!
>Nazywanie wiary głupotą, także nie jest atakiem a jedynie stwierdzeniem faktu - mówimy o wierze w nadprzyrodzone wszystkowiedzące istoty - to jest kretyństwo i obraza dla rozumu i nie zmieni tego obrażalskośc wierzących.
>
To głupotą nie jest, ale jest nią takie stanowisko ateistów.
To co nazywasz wiarą i określasz przedmiotem wiary, tak naprawdę nie ma z wiara wymaganą od ludzi wierzących, wymaganą przez Boga, nie ma nic wspólnego.
Każdy powinien zacząć rozważania i wypowiadanie się w tym temacie od przeanalizowania czy określenia używane przez niego w tych tematach - rozumie.
Inaczej porozumienie jest niemożliwe.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
R E K L A M A
Polecam księgarnię [link usunięty na podstawie par 18 regulaminu forum- placownik], z której usług korzystam nagminnie z podstawowego powodu - oferują książki z 20% rabatem w porównaniu z cenami innych księgarni.

Co ważne - istnieje możliwość osobistego odbioru (czyli 0 kosztów wysyłki), ale tylko w Warszawie.

   
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>   R E K L A M A
>Polecam księgarnię [link usunięty na podstawie par 18 regulaminu forum- placownik], z której usług korzystam nagminnie z podstawowego powodu - oferują książki z 20% rabatem w porównaniu z cenami innych księgarni.
>Co ważne - istnieje możliwość osobistego odbioru (czyli 0 kosztów wysyłki), ale tylko w Warszawie.

>   
Zainteresowanym nabyciem wspomnianej książki polecam wpisanie w wyszukiwarce "ksiegarniawarszawa", a gwarantuję, że otrzymacie możliwość nabycia tej książki z 20% rabatem w stosunku do ceny wydawcy, która jest niższa od ceny jaką proponuje "księgarnia Racjonalisty" - najdroższa księgarnia internetowa na rynku.
   
Beatus (2528 punktów)
Dawkins jest jak Biblia dla wielu tutejszych ateistów. Nadziwić się nie mogę, że nikt go nie broni. O co chodzi?
05-02-2009 20:44 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Nadziwić się nie mogę, że nikt go nie broni. O co chodzi?

O to, że go nie czytałem.
14-02-2009 18:23 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Dawkins jest jak Biblia dla wielu tutejszych ateistów. Nadziwić się nie mogę, że nikt go nie broni. O co chodzi?
>
Bo ciężko jest bronić coś, o czym się nic nie wie bądź ta wiedza jest malutka. Tym różnie się od osoby wierzącej: ona broni czegoś, o czym zupełnie nie wie xD Nie czytała biblii lub czytała pobieżnie i zaprzecza, że bóg nie jest miłosierny (a potop to czyja zasługa? ;P ), albo mówi, ze ateizacja to złoi prowadzi do zagłady, pomijając fakt, że technologie przyśpieszyły właśnie w tym czasie, przedtem, za panowania kościoła było tysiąc lat ciemnoty boskiej zwanej średniowieczem
15-02-2009 03:29 
 Ocena 2 na 2
PiotrPęciak (634 punktów)
>Dawkins jest jak Biblia dla wielu tutejszych ateistów.

Ateizm jest wiarą, że potrzebuje świętej księgi?
placownik (17853 punktów)

   Przytoczyłeś początek recenzji. Ja zacytuję jej koniec:

Problemem, przed którym staje Dennett, jest więc wyjaśnienie, skąd wziął się ten "pasożyt" religijności (to określenie autora pozbawione jest pejoratywnych konotacji) i dlaczego jest on aż tak żywotny. Ale tu pojawia się problem. Nawet jeśli uda nam się stworzyć i poprzeć obserwacjami naukową teorię religii, cóż to zmieni? Czy wpłynie w jakikolwiek sposób na zmianę oceny czynów dokonanych w imieniu Boga, tych najpiękniejszych i tych najbardziej odrażających? Czy posługując się nią będziemy lepiej przygotowani do przeciwstawienia się religijnemu fundamentalizmowi, nietolerancji, terroryzmowi? Obawiam się, że nie.

   Podzielam obawy Autora. Lektura Dennetta takiego przygotowania nie daje. Dawkins, Onfray czy Hitchens pod tym względem są niezastąpieni.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ocykan (3528 punktów)
>Podzielam obawy Autora. Lektura Dennetta takiego przygotowania nie daje. Dawkins, Onfray czy Hitchens pod tym względem są niezastąpieni.

To wyłącznie Twoje zdanie. Nie powołuj się na Autora. On nie napisał, że Dawkins, Onfray czy Hitchens są niezastąpieni pod jakimkolwiek względem.
05-02-2009 20:47 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>To wyłącznie Twoje zdanie. Nie powołuj się na Autora. On nie napisał, że Dawkins, Onfray czy Hitchens są niezastąpieni pod jakimkolwiek względem.

   Ani on nie napisał, ani ja nie napisałem, że on napisał.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ocykan (3528 punktów)
>>To wyłącznie Twoje zdanie. Nie powołuj się na Autora. On nie napisał, że Dawkins, Onfray czy Hitchens są niezastąpieni pod jakimkolwiek względem.
>   Ani on nie napisał, ani ja nie napisałem, że on napisał.

Jednak poprzedzenie Twojej opinii, że "lektura Dennetta takiego przygotowania nie daje. Dawkins, Onfray czy Hitchens pod tym względem są niezastąpieni" oświadczeniem "Podzielam obawy Autora" wydaje się to sugerować.
Skoro jednak nie było to Twoją intencją - przepraszam za "insynuację".
placownik (17853 punktów)

>przepraszam za "insynuację".

   Nie traktowałem tego jako insynuację, lecz błędne odczytanie mojej intencji. A było nią zwrócenie uwagi na pewną niekonsekwencję recenzenta, któremu z jednej strony nie odpowiada sposób argumentacji Dawkinsa i Onfray'a, a z drugiej sam przyznaje, że u faworyzowanego przez siebie Dennetta nie znajduje argumentów przeciwko religijnemu fundamentalizmowi i nietolerancji.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
05-02-2009 22:08 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>>przepraszam za "insynuację".
>   Nie traktowałem tego jako insynuację, lecz błędne odczytanie mojej intencji. A było nią zwrócenie uwagi na pewną niekonsekwencję recenzenta, któremu z jednej strony nie odpowiada sposób argumentacji Dawkinsa i Onfray'a, a z drugiej sam przyznaje, że u faworyzowanego przez siebie Dennetta nie znajduje argumentów przeciwko religijnemu fundamentalizmowi i nietolerancji.

Niekonsekwentny byłby, gdyby takie argumenty można było znaleźć u faworyzowanych przez Ciebie Dawkinsa i Onfray'a. Jednakże Autor tam też ich nie znalazł, więc nie może być mowy o niekonsekwencji.
MichaQ (1056 punktów)
Nie trzeba być geniuszem, aby stwierdzić ten oczywisty fakt: "Bóg urojony" Dawkinsa to nie jest fachowa, merytoryczna robota. Całą pierwszą połowę książki można by spokojnie wyciąć kwitując to prostym argumentem, że ułomność ludzkich charakterów nie przeczy prawdziwości doktryny. Wszak cała pierwsza część składa się na kolejne ilustracje przypadków szkodliwych i irracjonalnych zachowań głęboko wierzących ludzi. W dalszej części "Boga urojonego" sprawa również nie zawsze ma się najlepiej. Dawkins w stosunku do niektórych argumentów na istnienie Boga zajmuje postwę, którą można wyrazić w słowach: "no przecież to oczywiste, że jest to absurd".
Książka najpierw chce zniesmaczyć czytelnika w stosunku do religii, a potem przekonać kiepską merytorycznie analizą argumentów. Oczywiście ta "kiepskość" wychodzi tam, gdzie Dawkins sam podejmuje wyzwanie, a nie tam, gdzie korzysta z wyników pracy wybitnych postaci, takich jak Bertrand Russell, Immanuel Kant czy David Hume. Autor "Boga urojonego" jest wiarygodny tylko tam, gdzie odpiera zarzuty kreacjonistów. Po prostu biolog z definicji jest najbardziej kompetentny
w biologii.
Sylwek (15472 punktów)
> Dawkins w stosunku do niektórych argumentów na istnienie Boga zajmuje postwę, którą można wyrazić w słowach: "no przecież to oczywiste, że jest to absurd".

O jakie konkretnie argumenty chodzi z którymi Dawkins sobie nie radzi? Pytam bo mnie to interesuje.
MichaQ (1056 punktów)
>O jakie konkretnie argumenty chodzi z którymi Dawkins sobie nie radzi? Pytam bo mnie to interesuje.

Chodzi mi o tę grupę argumentów, które twierdzą, że pewne zjawiska (moralność, doświadczenia estetyczne) najlepiej można wyjaśnić Bogiem.

Byłbym nieco bardziej przekonujący, gdybym miał tekst książki przy sobie, a niestety swój egzemplarz mam na wypożyczeniu.

Również mało przekonujący jest kontrargument na trzecią drogę Tomasza z Akwiny, która mówi o niesamoistności świata. Ripostowanie pytaniem, a "kto stworzył Boga" jest o tyle kiepskie, że teolodzy dawno uzbroili się na tego typu uwagi.
Podobną uwagę można wysunąć w stosunku do parodii czwartej drogii o szeregu doskonałości. Dawkins chyba nie zrozumiał, że to nie chodzi o jakąś cechę postunięta do doskonałości, ale pod pojęciem istoty najdoskonalszej rozumie się byt będący sumą wszystkich cech pozytywnych (oczywiście cechy te są rozwinięte w stopniu doskonałym). Tak więc sprawy nie załatwia stopniowanie smrodu.
07-02-2009 23:13 
 Ocena 1 na 1
Marcinlet (1935 punktów)
>Również mało przekonujący jest kontrargument na trzecią drogę Tomasza z Akwiny, która mówi o niesamoistności świata. Ripostowanie pytaniem, a "kto stworzył Boga" jest o tyle kiepskie, że teolodzy dawno uzbroili się na tego typu uwagi.

No bo też Dawkins nie miał tu zamiaru otwierać nowych furtek w filozofii. Zna się na niej tak samo jak teologowie katoliccy na rozwoju płodu ludzkiego czy technice in vitro.
A może nawet trochę lepiej?
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Zna się na niej tak samo jak teologowie katoliccy na rozwoju płodu ludzkiego czy technice in vitro.

Barwne, mało merytoryczne. Filozofia jest podstawą nauki. Działania i metody naukowe
wywodzą się z filozofii.
Marcinlet (1935 punktów)
>>>Zna się na niej tak samo jak teologowie katoliccy na rozwoju płodu ludzkiego czy technice in vitro.
>Barwne, mało merytoryczne. Filozofia jest podstawą nauki. Działania i metody naukowe
>wywodzą się z filozofii.
A omawiane przez Dawkinsa filozoficzne argumenty za istnieniem Boga też się zaliczają do tych podstaw działań i metod naukowych?
08-02-2009 19:49 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>O jakie konkretnie argumenty chodzi z którymi Dawkins sobie nie radzi? Pytam bo mnie to interesuje.
>Chodzi mi o tę grupę argumentów, które twierdzą, że pewne zjawiska (moralność, doświadczenia estetyczne) najlepiej można wyjaśnić Bogiem.
Szczerze wątpię. Szczególnie jeśli chodzi o moralność - wyjaśnienia ewolucyjne, znacznie bardziej przekonujące niż cokolwiek co mogą zaprezentować klasyczni filozofowie, nie mówiąc już o teologach są dane.

>Również mało przekonujący jest kontrargument na trzecią drogę Tomasza z Akwiny, która mówi o niesamoistności świata. Ripostowanie pytaniem, a "kto stworzył Boga" jest o tyle kiepskie, że teolodzy dawno uzbroili się na tego typu uwagi.
O ile wiem teolodzy są bezsilni wobec tego kontrargumentu, ponieważ tłumaczenie o samoistności boga i bez przyczynowości jest podejrzane i nie ma powodu dla którego nie można by go stosować dla całości bytu jako takiego.
>Podobną uwagę można wysunąć w stosunku do parodii czwartej drogii o szeregu doskonałości. Dawkins chyba nie zrozumiał, że to nie chodzi o jakąś cechę postunięta do doskonałości, ale pod pojęciem istoty najdoskonalszej rozumie się byt będący sumą wszystkich cech pozytywnych (oczywiście cechy te są rozwinięte w stopniu doskonałym).
Jakkolwiek najdoskonalsza wyspa nie jest tak doskonała jak najdoskonalsza istota, podobnie jak ona musi istnieć, gdyż inaczej każda wyspa pod każdym innym względem mniej doskonała, ale istniejąca byłaby w rzeczywistości doskonalsza od najdoskonalszej wyspy. Przeto z definicji najdoskonalsza wyspa musi istnieć. Wydaje mi się że Dawkins powtarza ten "argument" by w rzeczywistości skrytykować wszelkie argumenty z doskonałości.

Pozdrawiam.
14-02-2009 14:57 
 Ocena 1 na 1
MichaQ (1056 punktów)
Zastrzeżenie od autora argumentu ontologicznego. Ten tekst z wyspą już był używany przez Gaunilona w swoim traktacie "W obronie głupiego". św. Anzelm zastrzegł, że ewentualna kontrargumentacja jest wiążąca jedynie w przypadku tego szczegółnego bytu, ponad który nic już nie może zostać większego pomyślane. Pierwsza wiążąca krytyka argumentu ontologicznego pojawia się w XVII wieku, gdy skrytykowany został ów argument w wersji podanej przez Kartezjusza (de facto niewiele różniła sie od oryginału). Jednak dzieła dopiełnił, jak powszechnie wiadomo, Immanuel Kan, chociaż wciąż podejmuje sie próby obrony argumentu ontologicznego. Niestety dalszych szczegółów nie jestem w stanie podać, gdyż na kantowskiej krytyce moja wiedza w tym temacie sie urywa.
MarcinK (9189 punktów)
> Całą pierwszą połowę książki można by spokojnie wyciąć kwitując to prostym argumentem, że ułomność ludzkich charakterów nie przeczy prawdziwości doktryny.

A czego dowodzi ułomność doktryny?
07-02-2009 16:37 
 Ocena 1 na 1
MichaQ (1056 punktów)
>> Całą pierwszą połowę książki można by spokojnie wyciąć kwitując to prostym argumentem, że ułomność ludzkich charakterów nie przeczy prawdziwości doktryny.
>A czego dowodzi ułomność doktryny?
>

Ułomnośc doktryny dowodzi tego, że doktryna jest błędna.
PiotrPęciak (634 punktów)
A czy jakaś doktryna nie jest ułomna?
06-02-2009 06:41 
 Ocena 1 na 1
R. Grochala (970 punktów)
>Całą pierwszą połowę książki można by spokojnie wyciąć kwitując to prostym argumentem, że ułomność ludzkich charakterów nie przeczy prawdziwości doktryny.

Wiesz, ktoś kiedyś powiedział coś w stylu: "Komunizm jest krystalicznym systemem potrzebującym krystalicznych ludzi". Jak dotąd krystaliczni ludzie nie znaleźli się - czy więc nie jest to powód do krytyki komunizmu?

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
MichaQ (1056 punktów)
>Wiesz, ktoś kiedyś powiedział coś w stylu: "Komunizm jest krystalicznym systemem potrzebującym krystalicznych ludzi". Jak dotąd krystaliczni ludzie nie znaleźli się - czy więc nie jest to powód do krytyki komunizmu?

Może. Zauważ tylko, że podstawienie za "czy więc nie jest to powód do krytyki komunizmu" zdania "czy więc nie jest to powodem do krytyki ludzi" w zasadzie nie zmieni wartości zdania. Co najwyżej w innym miejscu zostanie rozłożony akcent.
R. Grochala (970 punktów)
>Może. Zauważ tylko, że podstawienie za "czy więc nie jest to powód do krytyki komunizmu" zdania "czy więc nie jest to powodem do krytyki ludzi" w zasadzie nie zmieni wartości zdania. Co najwyżej w innym miejscu zostanie rozłożony akcent.

Nie chodziło mi o "czy więc nie jest to powodem do krytyki ludzi", lecz raczej o "czy więc nie jest to powód do krytyki chrześcijaństwa".


"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
Pasia (367 punktów)Odp: Krytyka książki Dawkinsa-co o tym sądzicie?
> Są to bowiem pozycje równie zideologizowane i napastliwe, jak najgorsze wystąpienia
>zacietrzewionych kaznodziejów. Nie tylko odstręczają od ateizmu, lecz także zdeklarowanych ateistów
>(takich jak ja) przepełniają uczuciem niesmaku.

Osobiście widziałam o wiele ostrzejszych i naprawdę obraźliwych ataków na religie. Dawkins po prostu zlekceważył taryfę ulgową jaki nasz świat na te instytucje nałożył. Nie obraża wszystkich wierzących wokoło, tylko stara się wytknąć im ich irracjonalizm bez owijania w bawełnę i ładne słówka. Za pomocą logicznych argumentów stara się udowodnić, dlaczego, wg niego, świat bez religii będzie (choć trochę) lepszy. Przy okazji próbuje skłonić innych do bardziej racjonalnego myślenia. I za tę syzyfową pracę go podziwiam oraz myślę, że w BU nie ma ani krztyny niesmaku.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Nawiedzeni kaznodzieje nawołują do zwalczania (z zabijaniem włącznie) wszystkich "niewiernych" bądź pewnych ich grup.
Dawkins twierdzi że religia jest bez sensu a nawet może być szkodliwa.

Zaiste obie postawy są równie zideologizowane i napastliwe...
Kowalski (762 punktów)
>Co sądzicie o takiej ocenie "twórczości" pana Dawkinsa przez osobę reprezentującą tak prestiżowe czasopismo?

Nie odbierałem tak Dawkinsa. Owszem, mam do niego parę uwag za "Boga urojonego", ale raczej nie zwracałbym uwagi na zbyt ostry język -- podejmuje on zagadnienie publicystyczne, a jak na publicystykę, Dawkins jest nadzwyczaj umiarkowany. Być może stąd zresztą problem -- pismo jest naukowe, a tu nie o książkę naukową chodzi.

---
(Swoją drogą kiedyś w Wiedzy i Życiu ukazała sie pozytywna recenzja książeczki dla młodzieży "Religia i nauka", czy jakoś tak, gdzie autor, czy autorka zrównywała Darwinim z hitleryzmem. Recenzent (ksiądz), uznał jedynie, że to może lekka przesada, ale jedynie drobiazg na marginesie książki, którą można wszystkim polecić...)
youzwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
> Co sądzicie o takiej ocenie "twórczości" pana Dawkinsa przez osobę reprezentującą tak prestiżowe czasopismo?

To prestiżowe czasopismo objęło patronat medialny nad "Bogiem Urojonym". Ale każdy może mieć własne zdanie i należy je uszanować.

Pozdrawiam

"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
Satyr (4285 punktów)

To, co stworzył Dawkins jest produktem dla agresywnych ateistów. Czytałem "Boga urojonego" i muszę powiedzieć, że książka przyjmuje dość napastliwy ton - książek naukowych nie pisze się językiem ocierającym się o granice przyzwoitości. Widać, że to było obliczone na zagranie emocjami tzw. ateistów walczących.

Merytorycznie - dość słabe, bo jak można krytykować hipotezę metafizyczną refleksjami na temat nauk empirycznych? Każdy, kto ma wiedzę filozoficzną stwierdzi, że jest to przedsięwzięcie jeśli nie z góry skazane na porażkę, to przynajmniej bardzo trudne.
Książka jest popularnonaukowa - pisana dość prostym językiem, nie zagłębia się w bardziej subtelne rozważania.

Wg. mnie: ateista powinien raczej odwoływać się do klasyków (np. Nietzsche, Sartre, Russell) lub zawodowych filozofów. Krytyka teizmu na gruncie np. filozofii analitycznej przyjmuje bardzo merytoryczne, i wyważone argumenty - tyle, że nie jest popularnonaukowa, pisana językiem technicznym, więc skazana na nieco "underground'owy" byt. Polecam np. "Granice niewiary" J.Woleńskiego, wybitnego epistemologa i logika.

Czasem się zastanawiam dlaczego na topie jest Dawkins, a nie np. taki Woleński. Przecież jeśli chodzi o aspekt merytoryczny, to ten drugi bije pierwszego na głowę. Otóż, przychodzi mi na myśl teza, że twórczość Dawkinsa jest obliczona na wywołanie emocjonalnej reakcji (zawiera też argumenty, ale nie oszukujmy się - są one proste jak konstrukcja cepa jeśli porównać je do argumentów ateistów posługujących się np. filozofią analityczną). Najwierniejszymi wyznawcami Dawkinsa są zwykle ludzie, którzy używają sformułowań takich jak jeden z forumowiczów, np. "bezmyślne narzędzia" w odniesieniu do wiernych. Jak ktoś ma przekonanie o własnej, niepodważalnej wyższości, to taka twórczość jest balsamem dla jego umysłu. Język Dawkinsa pasuje do publicystyki ale niestety jego książka rości sobie pretensje do naukowości - a książek naukowych się w ten sposób nie pisze.

Nie dziwię się zatem, że środowisko ateistyczne zaczyna krytykować Dawkinsa - nie chcą, aby ateizm był kojarzony z emocjonalnymi wyskokami, lecz z poprawną krytyką. Moje zdaniem, ateista powinien zaufać właśnie owej krytyce, bo stoi za nią przekonanie, że można ateizm uzasadnić racjonalną, chłodną refleksją, a nie ciętym językiem.

Kilką postów wyżej pojawia się teza, że przecież bywają ostrzejsze ataki na religię.
Domyślam się, że ma to usprawiedliwiać ideologizujący wydźwięk książki Dawkinsa. Pytam więc - o co chodzi w ateizmie? Czy on chce być po prostu nową religią, która zachowuje aspekty formalne starych religii, a tylko zmienia treść? Wydaje mi się, że raczej nie o to chodzi.

Ostatnia moja myśli: sądzę, że Dawkins nadal będzie popularny, tak jak po stronie religii bardziej popularne jest to, co odwołuje się do emocji. Niemniej jednak sądzę, również, że Dawkins nie zdominuje myśli ateistycznej, bo widać - na przykład na tym forum - że wielu ateistów podejmuje dyskusję zachowując rozwagę, i otwartość dla dialogu.
06-02-2009 15:56 
 Ocena 7 na 7
Sylwek (15472 punktów)
>To, co stworzył Dawkins jest produktem dla agresywnych ateistów. Czytałem "Boga urojonego" i muszę powiedzieć, że książka przyjmuje dość napastliwy ton - książek naukowych nie pisze się językiem ocierającym się o granice przyzwoitości. Widać, że to było obliczone na zagranie emocjami tzw. ateistów walczących.

A więc chyba czytałeś nieuważnie skoro uznałeś ją za książkę naukową.

>Merytorycznie - dość słabe, bo jak można krytykować hipotezę metafizyczną refleksjami na temat nauk empirycznych?
Przytaczając ściśle filozoficzne argumenty z nieweryfikowalność metafizycznej wersji teorii boga. Poza tym ukrywanie pana boga za metafizyką to dziecinada. Można taowy schron uczynić ale jest on dosyć pojemny by uchronić przed krytyką także elfy, bogów olimpu, a nawet o zgrozo Latającego Potwora Spaghetti.
Krytykować teorie boga można także zwracając uwagę na te elementy owej teorii które gdyby były prawdziwe implikowałyby jednak pewne empiryczne objawy bożej obecności (obecność zła w świecie jest nie do pogodzenia). Następnie, na empirii właśnie bazując można wykazać wątpliwość tych elementów i teorii której część stanowią.

>Każdy, kto ma wiedzę filozoficzną stwierdzi, że jest to przedsięwzięcie jeśli nie z góry skazane na porażkę, to przynajmniej bardzo trudne.
Każdy kto ma minimalna wiedzę filozoficzną, wie że Kant zapoczątkował ferment myślowy, który zdecydowaną większość metafizyk przerobił na intelektualny obciach.

>Książka jest popularnonaukowa - pisana dość prostym językiem, nie zagłębia się w bardziej subtelne rozważania.
Książka nie jest popularnonaukowa ani naukowa. Szkoda, że czytałeś tylko jej recenzje chyba, ale w takim razie mógłbyś się na jej temat nie wypowiadać.

>Wg. mnie: ateista powinien raczej odwoływać się do klasyków (np. Nietzsche, Sartre, Russell) lub zawodowych filozofów. Krytyka teizmu na gruncie np. filozofii analitycznej przyjmuje bardzo merytoryczne, i wyważone argumenty - tyle, że nie jest popularnonaukowa, pisana językiem technicznym, więc skazana na nieco "underground'owy" byt. Polecam np. "Granice niewiary" J.Woleńskiego, wybitnego epistemologa i logika.
Wiesz, jest przynajmniej kilku zawodowych filozofów, którzy metodę filozofii lingwistycznej uznają za zastąpienie celu środkami. Tak więc dyskusyjna jest "merytoryczność" i "wyważenie" ewentualnych argumentów z tej dziedziny. Abstrahując już od tego, że sprawą gustu jest ocenianie zdania: "Słowo >>Bóg<< jest bez znaczenia." jako bardziej wyważonego i merytorycznego od "Teoria Boga to nonsens". A na klasyków Dawkins też się powołuje.

>Czasem się zastanawiam dlaczego na topie jest Dawkins, a nie np. taki Woleński. Przecież jeśli chodzi o aspekt merytoryczny, to ten drugi bije pierwszego na głowę. Otóż, przychodzi mi na myśl teza, że twórczość Dawkinsa jest obliczona na wywołanie emocjonalnej reakcji (zawiera też argumenty, ale nie oszukujmy się - są one proste jak konstrukcja cepa jeśli porównać je do argumentów ateistów posługujących się np. filozofią analityczną).

Hmmm... Czytałem wytwory polskich filozofów analitycznych na temat ewolucyjnej epistemologii Poppera. Jeśli ich rozumienie darwinizmu w tej dziedzinie jest porównywalne z tym jakie maja w stosunku do darwinizmu jako podstawy krytyki religii u Dawkinsa, to obawiam się, że szacowni filozofowie analityczni mogą sobie nie poradzić z co niektórymi myślami Dawkinsa.
>Najwierniejszymi wyznawcami Dawkinsa są zwykle ludzie, którzy używają sformułowań takich jak jeden z forumowiczów, np. "bezmyślne narzędzia" w odniesieniu do wiernych.
Cóż, jednym z istotnych elemntów religii jako fenomenu u Dawkinsa jest zwrócenie uwagi, że to prawie na pewno nie wynik spisku kapłanów pragnących władzy nad wiernymi.

>Jak ktoś ma przekonanie o własnej, niepodważalnej wyższości, to taka twórczość jest balsamem dla jego umysłu. Język Dawkinsa pasuje do publicystyki ale niestety jego książka rości sobie pretensje do naukowości - a książek naukowych się w ten sposób nie pisze.
I ponownie - szkoda, że nie czytałeś tej książki a jedynie powtarzasz obiegowe frazesy. Juz we wstępie Dawkins wyraźnie wskazuje, iż książka ta ma budzić świadomość. A nie być naukowym czy popularnonaukowym wyłożeniem genezy religii czy coś.
06-02-2009 15:56 
 Ocena 5 na 7
Sylwek (15472 punktów)
nie zmieściło mi się w pierwszej odpowiedzi:

>Nie dziwię się zatem, że środowisko ateistyczne zaczyna krytykować Dawkinsa - nie chcą, aby ateizm był kojarzony z emocjonalnymi wyskokami, lecz z poprawną krytyką. Moje zdaniem, ateista powinien zaufać właśnie owej krytyce, bo stoi za nią przekonanie, że można ateizm uzasadnić racjonalną, chłodną refleksją, a nie ciętym językiem.
Przeczytaj proszę ta książkę nim zaczniesz się wypowiadać w imieniu wszystkich ateistów. Bo jacyś wewnętrznie wciąż wierni zasadzie świętości religijnych poglądów ateiści-hipokryci rzeczywiście mogą uznać ta książkę za "pozbawioną chłodnej-racjonalnej krytyki" czyli nazywając rzeczy po imieniu, może im nie odpowiadać brak nabożnej czci dla religijnego nonsensu.

>Kilką postów wyżej pojawia się teza, że przecież bywają ostrzejsze ataki na religię.
>Domyślam się, że ma to usprawiedliwiać ideologizujący wydźwięk książki Dawkinsa. Pytam więc - o co chodzi w ateizmie? Czy on chce być po prostu nową religią, która zachowuje aspekty formalne starych religii, a tylko zmienia treść? Wydaje mi się, że raczej nie o to chodzi.
Chodzi w tej książce o zainicjowanie postawy, która przemieni ateizm z ekstrawaganckiej postawy poddawanej często ostracyzmowi społecznemu w pogląd w sensie praw wyznających go ludzi równorzędny wierze.

>Ostatnia moja myśli: sądzę, że Dawkins nadal będzie popularny, tak jak po stronie religii bardziej popularne jest to, co odwołuje się do emocji. Niemniej jednak sądzę, również, że Dawkins nie zdominuje myśli ateistycznej, bo widać - na przykład na tym forum - że wielu ateistów podejmuje dyskusję zachowując rozwagę, i otwartość dla dialogu.
Czy Dawkins nawołuje do zaprzestania dialogu? Może za chwile napiszesz, że nie różni się od fanatyków a jego książka namawia do zabijania niewiernych ateizmowi? Pomyliłeś go chyba z obecnym papieżydłem-posthitlerowskim-upiożydłem.
06-02-2009 17:08 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)
>Może za chwile napiszesz, że nie różni się od fanatyków a jego książka namawia do zabijania niewiernych ateizmowi? Pomyliłeś go chyba z obecnym papieżydłem-posthitlerowskim-upiożydłem.

Widzę, że nie ma sensu z Tobą dyskutować. Nie nawiążesz dialogu z nikim kto się różni od Ciebie poglądami jeśli będziesz posługiwał się takimi sformułowaniami jak "posthitlerowskie-upiożydło". Czytałem wywiad, w którym, gdy redaktorka zapytała "a co, jeśli się Pan myli", Dawkins odpowiedział, że jest ona chyba zbyt zmanipulowana przez religijne wychowanie, że takie pytania zadaje. Na youtube jest dość podobny filmik, w którym Dawkins w podobnym style replikuje dyskutantce, a cała sala bije mu brawo, nie zauważając, że facet argumentami ad personam uciekł od pytania. Taka jest jego publika,
a sugerujęc, że papież zachęca do zabijania sugerujesz mi jednocześnie, że się do niej zaliczasz.
08-02-2009 13:58 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)
>>Może za chwile napiszesz, że nie różni się od fanatyków a jego książka namawia do zabijania niewiernych ateizmowi? Pomyliłeś go chyba z obecnym papieżydłem-posthitlerowskim-upiożydłem.
>Widzę, że nie ma sensu z Tobą dyskutować. Nie nawiążesz dialogu z nikim kto się różni od Ciebie poglądami jeśli będziesz posługiwał się takimi sformułowaniami jak "posthitlerowskie-upiożydło".

Zauważ, że gdybym użył tego typu prześmiewczego epitetu wobec na przykład prezydenta Busha czy Leppera, Wałęsy albo Tuska, ba nawet Dalajlamy czy ajatollaha Chomeiniego nie burzyło by cię to pewnie i nie miałbyś nic przeciwko spieraniu się ze mną i moimi argumentami (które, zauważ umieściłem w sporej liczbie).

Ale ty wolisz użyć prostego wytrychu - obrazy uczuć religijnych.
Masz rację. Nie pragnę nawiązywać dialogu z ludźmi, którzy na samy początku żądają ode mnie, bym zaakceptował ich głupie przekonania o świętości nonsensów w które wierzą.

Do dyskusji trzeba dorosnąć. Powiedz mi, chciałoby ci się dyskutować z wierzącym w Świętego Mikołaja, który jako warunek wstępny dałby twoje przyjęcie do wiadomości iż wiara ta jest poważnym, głębokim wyborem światopoglądowym, któremu należy się większy szacunek niż jakiemukolwiek innemu poglądowi?
Satyr (4285 punktów)

>Zauważ, że gdybym użył tego typu prześmiewczego epitetu wobec na przykład prezydenta Busha czy Leppera, Wałęsy albo Tuska, ba nawet Dalajlamy czy ajatollaha Chomeiniego nie burzyło by cię to pewnie i nie miałbyś nic przeciwko spieraniu się ze mną i moimi argumentami (które, zauważ umieściłem w sporej liczbie).
Nie jest istotne co mówisz, tylko do kogo. Jakbyś użył tego powyżej w rozmowie z fanem Leppera to z pewnością nie zachęcisz do dyskusji. Możesz sobie papieża i religię obrażać ile chcesz, ale jeśli robisz to rozmawiając z wierzącym, to znaczy, że nie zależy Ci na porozumieniu.

>Ale ty wolisz użyć prostego wytrychu - obrazy uczuć religijnych.
Nie używam żadnego wytrychu. Wskazuję tylko, że suponując fałszywą tezę (jakoby papież zachęcał do wrogości) i okraszając ją obraźliwym epitetem pokazujesz, że nie chcesz porozumienia i nie dążysz do dialogu.

>Masz rację. Nie pragnę nawiązywać dialogu z ludźmi, którzy na samy początku żądają ode mnie, bym zaakceptował ich głupie przekonania o świętości nonsensów w które wierzą.
Nie zrozumiałeś, co czytasz. Nie chcę, żebyś akceptował te przekonania, tylko żebyś nie używał obraźliwych sformułowań, jeśli ma to prowadzić jedynie do konfliktu.

>Do dyskusji trzeba dorosnąć. Powiedz mi, chciałoby ci się dyskutować z wierzącym w Świętego Mikołaja, który jako warunek wstępny dałby twoje przyjęcie do wiadomości iż wiara ta jest poważnym, głębokim wyborem światopoglądowym, któremu należy się większy szacunek niż jakiemukolwiek innemu poglądowi?
Jeśli rozmawiałbym z nim o tym Mikołaju, to prowadziłbym rozmowę tak, żeby go nie obrażać, bo to prowadzi do konfliktu. Jak rozmawiam z np. homoseksualistą, to nie używam wobec homoseksualizmu takich stwierdzeń jak "ohydne zboczenie", "degeneracja moralna" czy "makabryczna patologia" lub jawnie fałszywych tez jak np. "homoseksualiści są niebezpieczni dla dzieci", mimo, że dla mnie uznanie takiej dysfunkcji biologicznej jak homoseksualizm za coś naturalnego jest tak samo absurdalnym odlotem światopoglądowym jak dla Ciebie wiara w Świętego Mikołaja lub Boga. Ty użyłeś i obraźliwego sformułowania, i jawnie fałszywej tezy.

Zresztą, powyżej stwierdzasz, że i tak nie masz ochoty rozmawiać z kimś, kto ma inne przekonania. Gdyby na tym forum byli tylko tacy ludzie jak Ty, to mógłbym się martwić, ale na szczęście dla wszystkich ekstremiści stanowią margines w każdej grupie, więc i na tym forum większość jest bardzo otwarta i chętna do dyskusji (czasem ciętych, ale nigdy chamskich i konfliktogennych).
15-02-2009 03:07 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
Satyrze,
ustąp w tej dyskuji.
Ten pan potrzebuje porady psychologicznej w moim odczuciu (jest to podobny język używany przez ów pana, dla poczucia jak miło się rozmawia w jego stylu).
Wmawiał panu, że pan nie czytał książki.
Boję się, że wmówi mi, że jestem kobietą.

Zadaniem mądrego człowieka jest raczej zbieranie faktów niż wojowanie z kimkolwiek.
Sztuką jest powiedzieć "nie wiem". Czy jest Bóg? Nie wiem. Cy istnieje dobro? Być może.
Czy wierzysz w życie po śmierci? Trudno powiedzieć. Filozofia i nauka pokazuje wiele spojrzeń na problem, walczenie w imieniu własnej racji zasłania oczy na poglądy innych i kończy dyskusję. Brak odpowiedzi walczącego ADHDowca ateisty na elementarne pytania odnośnie życia oznacza, że on też nie wie! Eureka! My wielu rzeczy nie wiemy o życiu!
A skoro nie wiemy, to po co ta ślina w ustach? Wszyscy możemy się mylić. A ignorując, że możemy się mylić, wychodzimy na idiotów.

Ateizm prezentowany przez ów pana to forma religii. Smutne, że walczy z samym sobą.

Żeby uniknąć obelg o tym, że jest klerykalną galaretką, powiem tak..
Nie wiem co jest prawdą, a co nie. I nie chcę podejmować za wszechświat decyzji
(zawsze subiektywnych). Ja chcę tylko suchych faktów, prostych elementów. Wcale
nie muszę ich łączyć w związki przyczynowo-skutkowe, gdy choć trochę wydaje się to wątpliwe.

Czy jest Bóg? Nie wiem.
Czy religie obecnie "panujące" wpływają na moją egzystencję intelektualną? Nie.
Czy dostrzegam wady chrześcijaństwa? Tak
Czy dostrzegam niespójności w chrześcijaństwie? Tak
Czy wierzę w dogmaty? Miło by było, ale nie.
Czy wierzę w dobro? W ujęciu filozoficznym, kurcze, sam nie wiem co to. Taka papka
myśli, poglądów, pomysłów. Na pewno inaczej, niż przedstawiają to religie.

A tak w ogóle, czy jest ateistą? Nie wiem. Jestem człowiekiem o różnych poglądach,
posiadającym różną wiedzę. Nie potrzebuję się nazywać, ani przynależeć do pseudoreligijnych walczących z chrześcijaństwem hord (jakie h?). Sądzę, że ateizm
przybiera wiele postaci dziś. I są to często sprzeczne ze sobą poglądy.
Ale to chyba dobrze. Jeśli będzie potrzeba walczyć o światopogląd naukowy (ale ten prawdziwy, nie publicystyczny), to będę walczył, ale nie metodami krucjat.
I ogłoszę się ateistą. W końcu to tylko puste słowo. Mogę się ogłosić mordercą, złodziejem.. jakie to ma znaczenie? Jestem sobą. Czasem zbytnio walczymy o słowa i przynależność, niż o naprawdę istotne cele z punktu widzenia bardziej naukowego.
08-02-2009 16:23 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Czy Dawkins nawołuje do zaprzestania dialogu? Może za chwile napiszesz, że nie różni się od fanatyków a jego książka namawia do zabijania niewiernych ateizmowi? Pomyliłeś go chyba z obecnym papieżydłem-posthitlerowskim-upiożydłem.

Upiorzydło powinno by przez "rz" ponieważ pochodzi od "upiór" - zamienność r/rz.
08-02-2009 16:26 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Dzięki.
Poprawiłbym, ale nie mogę edytować już tej wypowiedzi, więc jedynie moderator może coś na to poradzić.

Pozdrawiam.
06-02-2009 16:59 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>A więc chyba czytałeś nieuważnie skoro uznałeś ją za książkę naukową.

Czytałem ją w całości. Nie uznałem jej za naukową, co już wyjaśniłem w swoim poście.
Wypowiedziałem się nieco niedokładne, przyznaję. Chodzi mi o to, że w środowisku ateistycznym książka ma opinię merytorycznej, bez względu na to, co Dawkins mówi we wstępie. Coż z tego, że zaznacza on, iż książka ma tylko pobudzić świadomość, skoro treść książki obfituje w argumentację i drobiazgowe analizy, motywowane często teorią biologiczną. Książka w oczach przeciętnego czytelnika sprawia wrażenie naukowej rozprawy.

Na poparcie powyższej tezy artykuł "Polityki", w dziale "Nauka", w którym autor powołuje się na "Boga urojonego":
www.polity(*)ralnosci/Text01,936,230830,18/

Uważam więc za nieprawdę, że "Bóg urojony" nie jest uważany przez ateistów za dzieło naukowe.
08-02-2009 14:04 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Na poparcie powyższej tezy artykuł "Polityki", w dziale "Nauka", w którym autor powołuje się na "Boga urojonego":
>www.polity(*)ralnosci/Text01,936,230830,18/
>Uważam więc za nieprawdę, że "Bóg urojony" nie jest uważany przez ateistów za dzieło naukowe.
>

Po pierwsze to że niektórzy ateiści uważają "Boga urojonego" za książkę naukową to świadczy źle o nich a nie o książce. Ostatecznie czy uwłacza "Moby Dick'owi", że go niektórzy uważają za opis polowania na wieloryba?
Po drugie, to że naukowe badania i teorii są używane jako argumenty w książce nie znaczy, iż sama książka jest naukowa.

Jako zupełne postscriptum dodam, że mnie się czasami włos na głowie jeży gdy na tym forum czytam jakie są wyobrażenia co niektórych ateistów i racjonalistów co do nauki.
15-02-2009 02:42 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Następnie, na empirii właśnie bazując można wykazać..
Trudno domniemywać, że problemy istnienia, dobra, zła są
możliwe "do wykazania". Można przedstawiać fakty,
ale wykazywać? Każdy ma swój rozum, zależność między
faktami a realnym bytem, no cóż, odniosę się do Hume`a.

>>"dziecinada", "Latającego Potwora Spaghetti", "ferment myślowy" , "intelektualny obciach"

Trudno jest dyskutować z człowiekiem, który uwłacza wszystkiemu co
nie odpowiada jego światopoglądowi. Nie wiem, czemu taki brak szacunku dla Kanta. Nawet złodziejowi należy się szacunek.

>>"Szkoda, że czytałeś tylko jej recenzje chyba"
Jest tu ukryta nikczemna sugestia. Przykry to język, kiedy
ktoś snuje przypuszczenia odnośnie moich czynów.
Można przecież napisać, że "ukradłem chyba". To jest nie fair.

>>I ponownie - szkoda, że nie czytałeś tej książki a jedynie powtarzasz obiegowe frazesy.

Więc udowodnił sobie pan, co pan sam sobie założył.
15-02-2009 09:50 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Proszę pana, pozwolę sobie tutaj także odnieść do sugestii jakiej pan udzielił Satyrowi i do ogólnej oceny mojej osoby, poglądów, a także domniemanych problemów psychologicznych (choć ja niezbyt ufam psychologom i gdybym podejrzewał u siebie tego typu problemy udałbym się raczej do psychiatry).
Jeśli sformułowania "chyba nie czytał pan książki" nie potraf sobie przełożyć na bardziej miłe i rzeczowe "pana zarzuty są o tyle chybione, iż w książce tej znajdują się kontrargumenty na pana argumenty, a pan nie wykazał ich słabości, mimo to suponuje pan takie lub inne słabości rozumowania autora >>Boga Urojonego<<" to nie mój problem.

Imputowanie mi niechęci a nawet odrazy do Kanta i wszystkiego z czym się nie zgadzam jest fałszywe lub jest nadinterpretacją. Jest fałszywe, bo akurat myśl Kanta darzę podziwem wielkim i wciąż jest ona dla mnie problemem w sensie zagadnienia filozoficznego. Jest nadinterpretacją, bo nawet teorie które uważam za fałszywe jeśli są ważkie, nie neguję ich ważkości (na przykład Platon i jego wizja państwa doskonałego w innym wątku).

Co do napastliwego języka, to jeśli się pan jeszcze nie zorientował celowo przedrzeźniam język religijnych fundamentalistów, to bardzo mi przykro. Jeśli nie widzi pan, że na przykład pisanie o "namawianiu do zabijania kobiet przez lekarzy" w kontekście zakazu prawa do aborcji jest parodią absurdalnego i odczłowieczonego języka jakim posługuje się kościół ("zabijanie nienarodzonych") to ponownie nie mój problem.
16-02-2009 01:03 
 Ocena-1 na 3
PiotrPęciak (634 punktów)
>>udałbym się raczej do psychiatry.
Preferuje pan leczenie problemów osobistych lekami?

>>kontrargumenty na pana argumenty, a pan nie wykazał ich słabości, mimo to suponuje pan takie lub inne słabości rozumowania autora
W powyższym poście nie wypowiadałem się o książce. Ma pan problemy z czytaniem?

>>jest nadinterpretacją.
Nie mówię o odrazie, tylko o szacunku. Każdego należy szanować, a w pana poście były słowa wyśmiewające tego człowieka. Rozumiem doskonale, że może pan zgadzać się z poglądami Kanta. Nie zmienia to faktu, że zamiast dyskutować o faktach, wyśmiewa pan czyjeś pomysły. A to kończy dyskusję.

>>Co do napastliwego języka, to jeśli się pan jeszcze nie zorientował celowo przedrzeźniam język religijnych fundamentalistów, to bardzo mi przykro.

Celowo? Dla zwykłego forumowicza jest to niesmaczne, nie muszę znać pana intencji, żeby widzieć co pan pisze.

>>Jeśli nie widzi pan, że na przykład pisanie o "namawianiu do zabijania kobiet >>przez lekarzy" w kontekście zakazu prawa do aborcji jest parodią absurdalnego i >>odczłowieczonego języka jakim posługuje się kościół ("zabijanie nienarodzonych") >>to ponownie nie mój problem.

Nie mój umysł, nie muszę zagłębiać się w pana tok rozumowania. Gdy pojawiają się słowo "zabijania" w pana wypowiedzi, z przyjemnością idę do następnego zdania.
22-02-2009 19:54 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Preferuje pan leczenie problemów osobistych lekami?
Po prostu przedkładam naukowa medycynę na wciąż w znacznej mierze pseudonaukowa magię.

>Nie mówię o odrazie, tylko o szacunku. Każdego należy szanować, a w pana poście były słowa wyśmiewające tego człowieka. Rozumiem doskonale, że może pan zgadzać się z poglądami Kanta. Nie zmienia to faktu, że zamiast dyskutować o faktach, wyśmiewa pan czyjeś pomysły. A to kończy dyskusję.
Właściwie nie wiem o co chodzi z tym Kantem, bo nigdzie nie wyśmiewam, ani nawet chyba nie krytykuję w tym konkretnym wątku żadnej teorii Kanta.

>>>Co do napastliwego języka, to jeśli się pan jeszcze nie zorientował celowo przedrzeźniam język religijnych fundamentalistów, to bardzo mi przykro.
>Celowo? Dla zwykłego forumowicza jest to niesmaczne, nie muszę znać pana intencji, żeby widzieć co pan pisze.
Mój szanowny dyskutant Satyr nie tylko jest dotknięty epitetem jakim obdarzyłem wielce szanownego Papieża, ale także moją sugestią, iż namawia on do zabijania ludzi. Ale co innego robi, jeśli opowiada się za całkowitym zakazem prawa do aborcji, a także reprezentowany przez niego Kościół namawia katolickich lekarzy do nieudzielania pomocy i nieratowania kobiet których życie zagrożone jest przez nieprawidłową ciążę? Dla mnie to jest namawianie do zabijania ludzi. Podobnie sprzeciw kościoła wobec propagacji postaw prozdrowotnych w krajach rozwijających się (chodzi oczywiście o grzeszne kondomy) wynikający z jego zbrodniczo kretyńskiej teologii i antropologii filozoficznej (seks nie dla przyjemności, choćby za cenę życia) należy uznać za działania z premedytacją zmierzające do zarażania HIV-em i innymi plugastwami. Pana obrona zasad savoir-vivre na forum zasłoniła chyba panu oczy na jakaś minimalną rzeczowość moich zarzutów. Bardzo łatwo wyśmiać ateistę który miast z czcią i szacunkiem podchodzić do głupot religijnych wykpiwa je, i nie odpowiadać na jego zarzuty zasłaniając się niechęcią do dyskutowania z "niemerytoryczną niepohamowaną agresją".

>>>Jeśli nie widzi pan, że na przykład pisanie o "namawianiu do zabijania kobiet >>przez lekarzy" w kontekście zakazu prawa do aborcji jest parodią absurdalnego i >>odczłowieczonego języka jakim posługuje się kościół ("zabijanie nienarodzonych") >>to ponownie nie mój problem.
>Nie mój umysł, nie muszę zagłębiać się w pana tok rozumowania. Gdy pojawiają się słowo "zabijania" w pana wypowiedzi, z przyjemnością idę do następnego zdania.

Wie pan, jeśli pan nie widzi potrzeby wnikania w sens wypowiedzi swego rozmówcy, to chyba pan nie wie co robi pisząc cokolwiek na forum. Bo choćby nie wiem jak jasno napisana była jakakolwiek wypowiedź, bez czynnego wysiłku interpretującego ją umysłu pozostanie ciągiem znaków bez znaczenia.
15-03-2009 01:11 
 Ocena-1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Preferuje pan leczenie problemów osobistych lekami?
>>>>Po prostu przedkładam naukowa medycynę na wciąż w znacznej mierze pseudonaukowa magię.

Zadziwia mnie pan. Najlepiej naszpikować się lekami zamiast pomyśleć?
Czasem rozmowa z drugim człowiekiem rozwiązuje więcej problemów niż
łykanie uzależniających i niebezpiecznych środków, proszę mi wierzyć na słowo
albo porozmawiać z psychiatrą, który ma obowiązek tak przedstawić panu rzeczywistość.

>>Wie pan, jeśli pan nie widzi potrzeby wnikania w sens wypowiedzi swego rozmówcy..

Proszę nie oczekiwać, że jak zobaczę słowo "zabijanie", to odechciewa mi się czytać pana mistycznych planów. Proszę nie oczekiwać, że będę analizował wszystkie pana wypowiedzi ze wszystkich wątków. Czytam czasem wybiórczo i staram się analizować każde słowo, pomimo, że nie sprawia mi przyjemności np czytanie, że psychologia to pseudonauka. Jest pan niepoważny. A używanie słów "wciąż w znacznej mierze" jest próbą manipulacji, bardzo nieładną. Zostawia sobie pan pole do obrony, pomimo, że tworzy pan brednie.
jimmy_88gno (1653 punktów)
Przeciwnik - zwolennik, a zarazem siewca cierpienia - nie ma sumienia.

W tej bezwzględnej polityce pozycja racjonalisty również musi charakteryzować się bezwzględnością.

Nie dajmy się zagłaskać kapłanom, nie dajmy sobie powiedzieć, że możemy sobie pozwolić choćby na krok w ich kierunku! To by się skończyło katastrofalnie.

Trudno, musimy ten fakt dopuścić do głosu: kapłani to najwięksi nikczemnicy świata. Stworzyli najlepiej zorganizowaną mafię świata, potrafiącą żonglować samymi pojęciami i ich przeinaczeniami; potrafiącą zmuszać ludzi do klękania i odmawiania sobie racjonalizmu. Religia - jeśli nie jest przyczyną wszelkiego zła - to jest przyczyną 99 procent tego, co złe.

Irytujące, ale prawdziwe. Niektóre marne postulaty, takie jak ten - rodem z tego wątku - mówią, abyśmy... się nie przejmowali; mówią, że ten niesmak można przełknąć. A ja mówię, że się nie da i niech myśl, że się da zabije dopuszczony do głosu argument.

Ten argument to uporządkowana wiedza. Niepodobne do racjonalisty, by miał korzyć się przed metafizyką bądź innym elementem bezwzględnej polityki przeciwników racjonalizmu.

Są rzecznicy pojednania. Co oni by chcieli zjednać? Logikę i jej brak. Niech wędrują od razu z takim postulatem do swoich diabłów.

Doprawdy bezmózgie przyczynki kierują nami, kiedy mamy zamiar trwonić Dawkinsa czy Onfray'a.

P.S. Oprócz narzekań na Onfray'a za jego... bezpardonowość, żadnego bardziej sensownego kontrargumentu przeciw niemu nie podniesiono.
07-02-2009 23:05 
 Ocena 2 na 2
a.szubert (411 punktów)

>Trudno, musimy ten fakt dopuścić do głosu: kapłani to najwięksi nikczemnicy świata. Stworzyli najlepiej zorganizowaną mafię świata, potrafiącą żonglować samymi pojęciami i ich przeinaczeniami; potrafiącą zmuszać ludzi do klękania i odmawiania sobie racjonalizmu. Religia - jeśli nie jest przyczyną wszelkiego zła - to jest przyczyną 99 procent tego, co złe.

W starożytnych Indiach bramini wmówili wierzącym "owieczkom", że jeśli nie odprawią rytualnych obrzędów połączonych ze składaniem ofiar, to nazajutrz słońce nie wzejdzie. Zapanują ciemności.
Owieczki wierzyły braminom. Codziennie znosiły na ofiary różne dary, aby bramini mogli przy ich pomocy powstrzymać ciemności.
Niezłe życie mieli ci bramini... Bogowie aż tylu ofiar nie potrzebowali...
PiotrPęciak (634 punktów)
>>Nie dajmy się zagłaskać kapłanom, nie dajmy sobie powiedzieć, że możemy sobie pozwolić choćby na krok w ich kierunku! To by się skończyło katastrofalnie.

Super, idziemy na wojnę. Chcę popcorn.
15-02-2009 13:02 
 Ocena 2 na 2
jimmy_88gno (1653 punktów)
Ta wojna cały czas trwa - w umysłach ludzi.

Kapłani lubią straszyć wojną fizyczną i rozsiewać panikę - starają się unieruchomić tym sposobem starania racjonalistów o kapłanów wyparcie.
PiotrPęciak (634 punktów)
Ja nie dostrzegam żadnej wojny. Kogoś już pocięli? Idę po kawusię.
Marcinlet (1935 punktów)
"Boga urojonego" czytałem, ale jakoś mną nie wstrząsnął. Trochę z tego powodu, że kwestia istnienia czy nieistnienia Boga przestała już mnie interesować. Wolę podejście psychologiczne (czemu ludzie wierzą) i socjologiczne (jaka jest rola religii we współczesnym społeczeństwie).
08-02-2009 14:17 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>"Boga urojonego" czytałem, ale jakoś mną nie wstrząsnął. Trochę z tego powodu, że kwestia istnienia czy nieistnienia Boga przestała mnie interesować.
>Wolę podejście psychologiczne (czemu ludzie wierzą) i socjologiczne (jaka jest rola religii we współczesnym społeczeństwie).

Byle tylko nie mówić o tym, co jest istotne w tej całej religii, to znaczy o tym, że to są po prostu kłamstwa.
Marcinlet (1935 punktów)
>Byle tylko nie mówić o tym, co jest istotne w tej całej religii, to znaczy o tym, że to są po prostu kłamstwa.

Religia to po prostu kłamstwa.
15-02-2009 03:10 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
Najprawdopodobniej. Tylko co z tego?
15-02-2009 13:05 
 Ocena 2 na 2
jimmy_88gno (1653 punktów)
A jaka może być rola sekty?

Zachciało się nadawać kłamcom i mafii sens?

Tutaj chodzi o rozszarpywanie ludzi, by się żywić padliną. Tutaj chodzi o śmierć za życia.
Marcinlet (1935 punktów)
>A jaka może być rola sekty?
>Zachciało się nadawać kłamcom i mafii sens?
>Tutaj chodzi o rozszarpywanie ludzi, by się żywić padliną. Tutaj chodzi o śmierć za życia.
>
Bardzo to poetyckie i patetyczne co napisałeś. Nie zmienia to faktu, że religia i wszystko co z nią związane może być i jest badane pod kątem psychologicznym czy socjologicznym. I nie ma to nic wspólnego z nadawaniem jakiegoś sensu.
16-02-2009 16:32 
 Ocena 2 na 2
jimmy_88gno (1653 punktów)
To nie była forma osobowa.

"Elle" reklamuje się poprzez zachwalanie zdrowego wpływu plotek na człowieka. Jaki program, takie badania: to także skutek przepychania się religii.

Badania religii pod kątem socjologicznym są w moim przekonaniu mocno nadwyrężone: "niechcący" sugerują konieczność irracjonalizmów! Albo, co równie tragiczne, usilnie dopatrują się w religii niezagrożenia. To takie tworzenie miejsc pracy dla socjotechników w momencie, gdy nadal spoczywa nad nami widmo powrotu do wieków ciemności. Socjotechnik pragnący religię zaadoptować społecznie zamienia się, na własne życzenie, w niewolnika kościoła uprawiającego ziemię kościoła dla kościoła. Jeszcze nawet hitu religijnego okrucieństwa nie ogłosiliśmy, a już tacyśmy pewni siebie, by na nowo religii nadawać znaczenie. Wielu potrzebuje stymulować popyt na swoje towary, jednak zdrowy rozsądek zawsze jest świeży: racjonalizm to gotowa propozycja nie podlegająca ekonomii.
Geburach (6 punktów)
Myślę że najlepiej na te zarzuty odpowiada sam Dawkins we wstępie do drugiego wydania:
"Krytycy teatralni i literaccy bywają wręcz chwaleni za złośliwy ton swoich recenzji, gdy jednak ktoś pisze o wierzeniach religijnych, nawet jasność wywodu przestaje być cnotą, a zaczyna być traktowana jako przejaw agresji i wrogości. Polityk może swojego oponenta wydrwić bezlitośnie i taka zadziorność jeszcze przyniesie mu poklask, ale niech tylko jakiś krytyk religii posłuży się określeniami, które w innym kontekście uznane by zostały co najwyżej za dość bezpośrednie lub szczere, a "dobrze wychowana" publiczność zaciska usta i z niesmakiem zaczyna potrząsać głową. Nawet świecka publiczność; zwłaszcza ta jej część, która lubuje się w rozpoczynaniu wypowiedzi od: "Jestem ateistą, ALE...".
15-02-2009 03:14 
 Ocena 1 na 1
PiotrPęciak (634 punktów)
>>dość bezpośrednie lub szczere

Bawimy się tu epitetami względem pewnych słów. Coś co jest bezpośrednie, może być obraźliwe. Nie wiem, czy autor świadomie manipuluje czytelnikami, czy chwyta się najbardziej dennej manipulacji by się jakoś takoś obronić. Jeśli powiem, że ktoś jest kłamcą, mogę powiedzieć, że było to bezpośrednie i szczere. Tylko co z tego?
Terebint (795 punktów)
>Co sądzicie o takiej ocenie "twórczości" pana Dawkinsa przez osobę reprezentującą tak prestiżowe
>czasopismo?

Książka Dawkinsa adresowana jest do teistów, i właśnie takim językiem pisał autor, jakim właśnie się oni posługują. Często jest to język emocji i uogólnień.

Mnie ta książka otworzyła oczy. Hmm... Może źle się teraz określam, bo wiarę straciłem jeszcze przed przeczytaniem książki, ale "Kult Cargo", o którym napisał Dawkins pomógł mi zrozumieć, jak mogła powstać religia chrześcijańska i kult Jezusa...
Mariusz Pracki (436 punktów)
Jeśli uznamy, że w swoich książkach Dawkins jest napastliwy i agresywny to jak nazwiemy nawoływania w stylu ateiści na stosy, lub będziecie smażyć się w piekle potępieńcy i tym podobne. Nie przypominam sobie abym słyszał Dawkinsa krzyczącego: wierzący na stos, wybić wszystkich duchownych, zakazać religii, zdelegalizować kościół. Gdzie tu fanatyzm i agresja, ludzie przestańcie wreszcie ulegać temu niczym nie uzasadnionemu szacunkowi dla uczuć religijnych.
Macie zamiar zmieniać świat na lepsze czy może nadal podlizując się wierzącym udawać, że Wam z tym dobrze?

www.moherowo.pl
Kochan (51 punktów)
Trzeba by się było zastanowić jaką inną linię obrony potrafiliby wyciągnąć przeciw tejże książce. Jak dla mnie, jakikolwiek inny atak nie jest możliwy...
Vytautas (4394 punktów)
>Na tym tle Odczarowanie znanego amerykańskiego filozofa Daniela C. Dennetta, którego przekład
>ukazał się nakładem PIW, jest jak haust świeżego powietrza. Okazuje się, że można być ateistą i
>pisać w sposób rzeczowy i rozważny. "
>Co sądzicie o takiej ocenie "twórczości" pana Dawkinsa przez osobę reprezentującą tak prestiżowe
>czasopismo?
>Pozdrawiam.
O ile dobrze zrozumiałem przytaczany artykuł, według pana Denneta religia jest zjawiskiem naturalnym, wynikającym z ludzkiej biologii i psychologii ewolucyjnej. Jest więc człowiek skazany na religijność.
W recenzji ze "Świata Nauki" tego expressis verbis nie napisano, ale przypuszczam, że Dennet za naiwny uważa zamysł Dawkinsa i innych krzewicieli ateizmu, że człowiek może istnieć bez religii.
Ciekawe, że przy swoim szacunku dla poglądów religijnych sam wydaje się być ateistą, bo za ważny cel swojej pracy przyjmuje dociekanie, jak religie mogły powstać bez Boga.
kleptopodpalacz (4 punktów)
Coz moze powiedziec zgwalcona dziewica przez trzech agresorow o karze smierci? A co sad zrobi? Wiecie jak jest.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365