 |
'' Dżungla'' - pewien stan świadomości społecznej. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-03-2009 00:18 | Sobolewski (11 punktów) | '' Dżungla'' - pewien stan świadomości społecznej.
1 na 1 |
'' Dżungla,', to metafora pewnej świadomości.Metafora stanu świadomości, w której większość ludzi przebywa w tym stanie nie zdając sobie nawet z tego sprawy.Ten stan głębokiego psychicznego uśpienia jest zbyt głęboki, aby mogli dostrzec, to co przypomina ''dżunglę'' - głęboką, ciemną, prymitywną i pierwotną. Zdecydowana większość ludzi przebywa w owym stanie. Są oni czasem lunatykami, czasem są somnambulikami. Ich życie jest mechaniczne i prawie wszystko u nich dzieje się mechanicznie. Ktoś lub coś naciska ''guzik'' irytujesz się, ktoś inny naciska ''guzik'' stajesz się na chwilę szczęśliwy. Nie jesteś panem tego co się dzieje, jesteś niewolnikiem. Nie myślisz, nie medytujesz nad życiem, czym ono jest i dokąd zmierza. Gdybym zapytał Was czym jest życie, z pewnością otrzymam tylko częściową odpowiedź na to pytanie. Bądź ucziwy wobec siebie i powiedz : ile razy zadałeś pytanie - czym jest nieprawdopodobnie skoplikowany proces życia, w którym uczestniczysz. A jeżeli zadałeś takie pytanie, poszukiwałeś tego, to jak wygląda Twoja odpowiedź.?
Na etapie ''dżungli'' ludzi bardziej interesują odpowiedzi niż pytania. Ten typ świadomości często zadowala się odpowiedzią, jaka zostaja mu udzielona.Wystarczy, że ktoś powie Ci coś o nazwie autorytet podpisując się prof.dr.hab. Jan Kowalski i już uwierzyłeś. Inni uwierzyli co powiedzieli im znajomi, koledzy, przyjaciele, rodzice.W istocie nigdy nie zadali oni pytania, bo już przed zadaniem pytania otrzymali odpowiedź. Ta odpowiedź była już wcześniej przygotowana.Więc gdy np: zapytasz księdza kim jest ''Bóg'' odpowiedź będzie już dla Ciebie przygotowana. On Ci nigdy nie powie, że nie wiem. Nie powie Ci, że nie wiem, bo on jest celowo zaprogramowany tak, aby Ci powiedzieć kim jest ''Bóg'', po to tylko, abyś w to uwierzył, abyś mu służył, abyś nie poszukiwał, aby nigdy nie odnalazł, że całe niezmierzone bogactwo jest w Tobie, abyś był niewolnikiem, niewolnikiem obcych swemu sercu ideii.Więc możesz przejść nawet całą Warszawę, Paryż, Nowy Jork i możesz nie spotkać kogoś, kto Ci powie: ''Bóg'' to moje doświadczenie, a Ty poszukaj swojego, bo gdy Ci powiem kim ''On'' jest to odbiorę Ci Twoje największe doświadczenie, z którym prawdopodbnie przybyłeś, aby odnaleźć cel swojej własnej boskości, swojego nieograniczonego bytu. To typ człowieka, którego można nazywać "prostym" – ociosanym, tradycyjnym, konformistą. Ukierunkowany na przeszłość: nigdy nie spogląda co jest teraz, nigdy nie spogląda w teraźniejszość... Ten typ wierzy w księdza, w biskupa, w papieża, w shankaracharyę. Wierzy w prezydenta, ministrów, wierzy w wielką edukację, wielki biznes, wielką politykę. Ten człowiek rzadko idzie poszukiwać gdzie indziej.Taki człowiek nie jest w stanie dostrzec iluzji, gdzie pod wielkimi hasłami, kryje się zupełnie inna prawda - ścieżka pełna łez i nieuświadomionego cierpienia. Taki człowiek nie potrafi inaczej żyć, inaczej myśleć, bo nie zna innych sposobów na życie. Zna tylko te, które nauczyło go społeczeństwo. Jest w nim, pozostaje w nim i umiera w nim. Amen.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | > > '' Dżungla,', to metafora pewnej świadomości.Metafora stanu świadomości, w której większość ludzi> przebywa w tym stanie nie zdając sobie nawet z tego sprawy.Ten stan głębokiego psychicznego uśpienia> jest zbyt głęboki, aby mogli dostrzec, to co przypomina ''dżunglę'' - głęboką, ciemną, prymitywną i pierwotną.Mi dla odmiany dżungla kojarzy się z bogactwem, ogromnym, wiecznie zmiennym, a jednak na swój dziki sposób, harmonijnym ekosystemem, prawdziwym życiem. To co opisujesz to raczej kolejka do pośredniaka. > Zdecydowana większość ludzi przebywa w owym stanie.Znam raczej zdecydowaną mniejszość spośród już niemal 7 miliardów ludzi > Nie myślisz, nie medytujesz nad życiem, czym ono jest i dokąd zmierza. Gdybym zapytał Was czym> jest życie, z pewnością otrzymam tylko częściową odpowiedź na to pytanie.Zatem podziel się tą pełną odpowiedzią. > Bądź ucziwy wobec siebie i powiedz : ile razy zadałeś pytanie - czym jest nieprawdopodobnie skoplikowany proces życia, w którym uczestniczysz. A jeżeli zadałeś takie pytanie, poszukiwałeś tego, to jak wygląda Twoja odpowiedź.?Poczekam na Twoją, bo moja jest zapewne nie pełna  > Taki człowiek nie potrafi inaczej żyć, inaczej myśleć, bo nie zna innych sposobów na życie. Zna> tylko te, które nauczyło go społeczeństwo.> Jest w nim, pozostaje w nim i umiera w nim.> Amen.Chyba wstałeś lewą nogą dziś, więcej optymizmu. Pewnie wielu ludzi pasuje do tego opisu, ale to nie znaczy, że są beznadziejni czy bezwartościowi. Wśród wielu medytacji spróbuj odkryć w sobie szacunek do ludzi, którzy kierują się czasem z wyboru, a częściej z konieczności "dżunglowym" pragmatyzmem i zapewniam Cię, że są oni bardziej "tu i teraz" niż ktokolwiek inny, bo "tu i teraz" zawiera w sobie ratę kredytu i dzisiejszy obiad, a czasem decyzję czy śpię na dworze, czy szukam noclegu pod dachem. Pozdrawiam
|
|
 | | Sobolewski (11 punktów) | >Chyba wstałeś lewą nogą dziś, więcej optymizmu. >Pewnie wielu ludzi pasuje do tego opisu, ale to nie znaczy, że są beznadziejni czy bezwartościowi. Wśród wielu medytacji spróbuj odkryć w sobie szacunek do ludzi, którzy kierują się czasem z wyboru, a częściej z konieczności "dżunglowym" pragmatyzmem i zapewniam Cię, że są oni bardziej "tu i teraz" niż ktokolwiek inny, bo "tu i teraz" zawiera w sobie ratę kredytu i dzisiejszy obiad, a czasem decyzję czy śpię na dworze, czy szukam noclegu pod dachem. >Pozdrawiam
Oczywiście, że ludzie nie są beznadziejni czy bezwartościowi. Wręcz odwrotnie - ludzie są wielcy, wspaniali, kochani i twórczy.Temat, który w/w poruszyłem dotyczył w istocie tego co dzisiejsze strategie psychologii, określają jako efekt społecznego zaprogramowania, nazywany często fałszywą społeczną świadmością, o czym pisali już nawet giganci literatury lat siedemdziesiątych.Po prostu takich mieliśmy nauczycieli, którzy nauczyli nas tak żyć i tak funkcjonować w tym społeczeństwie. W związku z tym psychologia społeczna mówi dziś wprost, że prawo do wolności , szczęścia i miłości odebrano nam już w dzieciństwie.Jakże częstym powiedzeniem wywodzącym się z progów akademickich jest stwierdzenie, że ''złoto'' zostało wrzucone do błota. Czyli normy społeczne, abyczajowe , religijne, rodzinne, dalej za pomocą socjotechniki, reklam, działania mediów ukierunkowno nasz sposób bycia, postępowania i funcjonowania. Lecz wszelkie te dzialania w znacznej mierze spowodowały to, że ( jak wspomniałem wyżej) nie potrafimy lub jest nam ciężko odnaleźć w życiu prawdziwą miłość, wolność i szczęście.
To o czym wspominasz ( rata kredytu, dzisiejszy obiad, czy decyzja gdzie śpię ) to efekt tego samego przepływu, kórego źródłem są te same działające systemy, jednak zwalanie winy na cokolwiek lub kolgolwiek, to tylko zrzucanie odpowiedzialności za swój los, za swoje własne życie w czyjeś ręce.I tu w tym momencie dotykamy niezwykłe ważnego tematu o nazwie zakorzenionego w społeczeństwach tzw. ''archetypu ofiary''. Aby dalej temat poprowadzić celem owocnej dyskusji, poczekam może na wypowiedzi innych użytkowników, ponieważ temat nie jest zbyt prosty, chcąc dać choćby przybliżoną odpowiedź na pytanie co tu się dzieje i na czym polega ta ''proza życia''
|
|
|  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Czyli normy społeczne, obyczajowe , religijne, rodzinne, dalej za pomocą socjotechniki, reklam, działania mediów ukierunkowno nasz sposób bycia, postępowania i funcjonowania.
A czy kiedykolwiek było inaczej?
Dlaczego człowiek jest istotą społeczną? Dlatego, że w pojedynkę nie ma żadnych szans z przyrodą. Życie w grupie wymusza wypracowanie określonych reguł normalizujących stosunki weń panujące. Reguły te mają na celu ochronę interesów grupy (przede wszystkim), ale i jednostki (o ile ta zechce się do tych reguł dostosować). Odrzucenie tych reguł oznaczało zawsze akt samobójczy. Ta sama psychologia społeczna, na którą się powołujesz, wskazuje dobitnie na to, że przyswajane przez nas "szablony" myślowe służą instynktowi samozachowawczemu. W sytuacji zagrożenia nie ma bowiem czasu na zastanawianie się nad strategią i taktyką jego uniknięcia; działać należy "automatycznie". I temu też służą (m.in.) wpajane w nas wzorce zachowań. Oczywiście, że nie sprzyja to "kreatywności" intelektualnej. Bierz jednak pod uwagę, iż zdecydowana większość populacji mieści się w zakresie "stanów średnich" jeśli chodzi o zdolności percepcyjne. Ci ludzie, zazwyczaj, nie mają nie tylko możliwości, ale i potrzeby tworzenia czegoś nowego. Można to nazwać konformizmem. Ale jeśli nawet tak to nazwiemy, to - moim zdaniem - nie można takiemu konformizmowi przypisywać wartości negatywnej. On również służy integracji grupy, a w konsekwencji - przetrwaniu.
To, o czym piszesz, nie jest problemem takich czy innych stosunków społecznych lecz problemem wciąż komplikujących się społecznych struktur. O ile bowiem nawet jeszcze struktury społeczne doby Oświecenia były w miarę jasne, klarowne i możliwe do zrozumienia dla średnio inteligentnego człowieka, o tyle od wieku XIX proces ich komplikacji przebiega ruchem jednostajnie przyspieszonym i nic nie wskazuje na to, że może zwolnić. A stopień komplikacji jest wprostproporcjonalny do stopnia zagrożenia. Dlatego też wzrasta rola owych "szablonów przystosowawczych". Innymi słowy mówiąc, kurczy się margines swobody przeznaczony na improwizację (czytaj: indywidualizm). To, co nazywasz "prozą życia", to nic innego jak ów schematyzm służący przetrwaniu. I jest to, póki co, strategia skuteczna. Indywidualiści byli zawsze i wszędzie i to im (w głównej mierze) zawdzięczamy postęp cywilizacyjny, kulturowy, intelektualny. Zgoda. Zauważ jednak, że nie każdy z nich przetrwał; wielu poległo. Nie ma to jednak znaczenia z punktu widzenia przetrwania gatunku. Dlatego też spoleczeństwo stać na takie ekstrawagancje, na taką rozrzutność. W świetle powyższego powinniśmy się cieszyć z tego, że indywidualistów jest wśród nas jak na lekarstwo, a nie nad tym utyskiwać. Gdyby było inaczej, zapewne nas także już od dawna by tu nie było.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
1 na 1 | R. Grochala (970 punktów) | Proponuję, z czystej przyzwoitości, nie zakładać, że ktoś jest "dżunglarzem" lub nie jest. Jestem niemalże pewien, że żaden znany mi człowiek (pomijając rodzinę) nie odgadłby, że uwielbiam oglądać zachód słońca, wyjeżdżać daleko w las rowerem i tam myśleć na nieziemskie tematy. Widząc innych jako "pustaków" można się nieźle pomylić.
>Na etapie ''dżungli'' ludzi bardziej interesują odpowiedzi niż pytania.
Generalnie można by podzielić ludzi na tych, którzy lubią pytania i tych którzy lubią odpowiedzi. Sam zawsze powtarzam, że wolę naukę od religii (o ile takie porównanie jest w ogóle zasadne), ponieważ nauka odpowiada i tworzy nowe pytania, a religia tylko odpowiada. Sęk w tym, że niektórzy ludzie nie widzą tego jako zaletę.
>Jest w nim, pozostaje w nim i umiera w nim.
Skąd takie założenie? A może właśnie wszyscy ludzie rodzą się "normalni", potem wpajana jest w nich "dżungla", którą mogą odrzucić? Niczym z kwestią wiary, gdzie ludzie rodzą się ateistami, potem wbijany jest teizm, lecz niekoniecznie umieramy jako teiści.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >czym jest nieprawdopodobnie skoplikowany proces życia, w którym uczestniczysz. >W istocie nigdy nie zadali oni pytania, bo już przed zadaniem pytania otrzymali odpowiedź.
Czemu to cząstkowe odpowiedzi zawarte są już w pytaniu? Dlaczego zakładamy że życie jest skomplikowane , że jest procesem , że w nim uczestniczymy ? Były i są koncepcje, którego tego rodzaju sugestie jesli nie odrzucają, to przynajmniej problematyzują.
|
|
1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Są oni czasem lunatykami, czasem >są somnambulikami.
Lunatyk to potoczna nazwa somnambulika.
Etym. - późn.łac. lunaticus 'lunatyczny' od łac. luna 'księżyc'; por. luneta; łunnik.
|
|
| Jurek (430 punktów) |
> Smutne,ale niestety prawdziwe.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|