Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co sprawiło, że Słońce w 98% składa się z wodoru i helu?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
03-08-2011 00:26Marek Matejewski (3695 punktów)Co sprawiło, że Słońce w 98% składa się z wodoru i helu?
0 na 2
Powszechnie uważa się, że Słońce jest gwiazdą trzeciej generacji (najmniej drugiej).
Zatem jak z kosmicznego pyłu po eksplozji dwóch kolejnych supernowych uformowało się Słońce o znanej nam strukturze chemicznej?

Dlaczego planety naszego układu przyciągnęły do siebie większość ciężkich pierwiastków (czyli wszystkich oprócz wodoru i helu) a gwiazda w centrum układu zawiera ich zaledwie 2% w stosunku do swojej masy.

Czy nie powinno być właśnie odwrotnie? Czy potężna grawitacja centralnej gwiazdy nie powinna ściągnąć do siebie wszystkich ciężkich pierwiastków a planetom pozostawić wodór i hel?

Czy wpływ na to miała siła odśrodkowa dysku akrecyjnego? Czy siła taka może przeciwstawić się w wystarczającym stopniu grawitacji gwiazdy z centrum? Czy jakąś rolę w tym wszystkim odgrywa akrecja sferyczna czy trzeba brać pod uwagę wyłącznie akrecję dyskową (bo mamy do czynienia z układem planetarnym a nie pojedynczą gwiazdą)?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Na Słońcu jest ciepło, a tu.. też w sam raz.

Supernowe niczego nie produkują. To jest rozerwanie zwyczajnej gwiazdy, ewentualnie tylko odrzucenie warstw zewnętrznych (Eta Carinae robi tak często).

Astrofizyka to bajki wymyślane przez ciemniaków, którzy nawet najprostszego równania nie potrafiliby rozwiązać, gdyby ktoś za nich wcześnie tego nie zrobił.

Nawet takiego: a + 2 = 3;
Bardzo trudny przypadek - co może nie?

A któż potrafi dodawać litery do liczb!?
brzezińska43 (1294 punktów)
Usunięte przez moderatora
brzezińska43 (1294 punktów)
Skąd wzięly się zatem pierwiastki w Kosmosie?Pytam, bo zapewne zostalem wprowadzony w bląd.
03-08-2011 06:19 
 Ocena-3 na 3
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Skąd wzięly się zatem pierwiastki w Kosmosie? Pytam, bo zapewne zostalem wprowadzony w bląd.

Rzuć okiem na minerały i domieszki, które w nich zwykle występują, np. w diamencie - co tam jest (zawsze!) oprócz węgla?

Węgiel i tlen.
Potem krzem: Si14 = C6 + O8; prosta sprawa...
Co tu wymyślać bajki - mamy tu dużo tlenu, wody, węgla (nawet w tym CO2), więc i piachu.

Dalej siarka S16: S16 = O + O, i tyle.
Żelazo Fe26 - pełno tego w rudach przeróżnych, czyli tlen, woda, krzem, i teraz kolej na żelazo (i te w pobliżu - nikiel, itd.)!

Albo produkcja przemysłowa (już nawet realizowana praktycznie):
Grafit, czyli węgiel i pod prądem, ale impulsowym - mogą być kolizje elektrod grafitowych, i cały proces w wodzie.
Grafit się kruszy i opada w postaci pyłu na dno zbiornika - w tym pyle jest sporo gotowego żelaza.

W gwiazdach jest potężna temperatura, same kolizje, zderzenia - masakra!
Zatem idealne warunki do dezintegracji, a nie kreacji, scalania, krystalizacji, tworzenia.
Ciężkie pierwiastki się tam z powrotem rozdrabniają na lżejsze i finalnie na wodór, a nawet protony i elektrony!

Alchemicy dawno zniknęli nam z oczu, ale tylko dlatego że skończyli już swoją robotę... no, i nie specjalnie wypada się im tym chwalić publicznie.
brzezińska43 (1294 punktów)
To ciekawe.Czy warunki ziemskie są wystarczające do takich syntez? No i co z destrukcją?Mam wrażenie, że osiągnięcie równowagi zatrzyma proces. A tak w ogóle, jaki jest Twój stosunek do postulowanej czarnej energii i materii. Mnie ta koncepcja pachnie wytrychem.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>To ciekawe.Czy warunki ziemskie są wystarczające do takich syntez? No i co z destrukcją? Mam wrażenie, że osiągnięcie równowagi zatrzyma proces.

Nic się nie zatrzyma, tu jest już od dawna równowaga.
Skład atmosfery: azot 78%, tlen 21% i argon z 1%.
I tu można wyliczyć... jakoś z uogólnień golden ratnio, że to jest właśnie mieszanka równowagowa tych trzech pierwiastków.

> A tak w ogóle, jaki jest Twój stosunek do postulowanej czarnej energii i materii. Mnie ta koncepcja pachnie wytrychem.

Literalnie nie ma i nigdy nie było.
Termin 'ciemna materia' funkcjonował już za czasów Newtona. Gdy widzieli nietypowy ruch planety, wówczas szukali obok drugiej - ciemnej, bo niewidocznej.

Le Verrier poszukiwał Vulkana - planety najbliżej Słońca, bo nie wiedział, i do dziś tego nie wiedzą, że Układ Słoneczny jest niewyważony - wiruje jako całość. Zasługa Jowisza, który tu zdecydowanie dominuje, więc nie jest równoważony, no i dlatego wszystkie planety nosi trochę.

Podobnie Ziemia - gdyby nie Księżyc nie byłoby tu fal na oceanach, trzęsień ziemi, ani wulkanów.
28-08-2011 21:53 
 Ocena 2 na 2
processor (235 punktów)
>Astrofizyka to bajki wymyślane przez ciemniaków, którzy nawet najprostszego równania nie potrafiliby rozwiązać, gdyby ktoś za nich wcześnie tego nie zrobił.
>W gwiazdach jest potężna temperatura, same kolizje, zderzenia - masakra!
>Zatem idealne warunki do dezintegracji, a nie kreacji, scalania, krystalizacji, tworzenia.
>Ciężkie pierwiastki się tam z powrotem rozdrabniają na lżejsze i finalnie na wodór, a nawet protony i elektrony!

Szokujące, a zwłaszcza to że nikt nie reaguje na takie brednie w dziale Nauka.

Temperatura i ciśnienie w centrum przeciętnej gwiazdy jest w brew pozorom bardzo mała jak na potrzeby syntezy termojądrowej. To że dochodzi w ogóle do syntezy zawdzięczamy tak zwanemu ogonowi z rozkładu Maxwella. Na wiele miliardów zderzeń jakie zachodzą w plazmie gazowej wewnątrz gwiazdy tylko sporadycznie następuje reakcja fuzji jądrowej !!!

O krystalizacji to mówimy w przypadku przejść materii z fazy ciekłej do stałej, a w gwiazdach mamy już nawet nie gaz tylko plazmę. Koncepcja krystalizacji występuje dopiero w gwiazdach neutronowych, ale to nie ta krystalizacja którą oglądamy w temperaturach pokojowych.

>Ciężkie pierwiastki się tam z powrotem rozdrabniają na lżejsze i finalnie na wodór, a nawet protony i elektrony!
To stwierdzenie to już szczyt. W zwykłych gwiazdach występuje tylko synteza kolejno wodoru w hel, helu w cięższe pierwiastki, aż do żelaza. Na żelazie kończy się tylko dlatego że każda następna próba syntezy jest reakcją endotermiczną.
Rozbicie np jądra węgla na lżejsze jądra jest też reakcją endotermiczną, więc nieopłacalną z punktu widzenia podgrzewania gwiazdy która ciągle się ochładza promieniując energię przez swą powierzchnię.
   Aby gwiazda nie wystygła muszą w jej wnętrzu zachodzić reakcje egzotermiczne! Na samym podgrzewaniu grawitacyjnym gwiazda "daleko nie zajedzie".

Zdziwiony jestem, że dyskusja z zagadnień dla astrofizyka zeszła na tematy którymi zajmuje się raczej Mechanika Nieba (teoria pływów).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Szokujące, a zwłaszcza to że nikt nie reaguje na takie brednie w dziale Nauka.
Nie jesteś pierwszym, który próbuje dyskutować z "kombim". Wiekszość się zniechęciła, pomijając kwestie czysto matematyczne, i omija wypowiedzi.

Pozdrawiam


Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
28-08-2011 23:15 
 Ocena 3 na 3
processor (235 punktów)
>>Szokujące, a zwłaszcza to że nikt nie reaguje na takie brednie w dziale Nauka.
>Nie jesteś pierwszym, który próbuje dyskutować z "kombim". Wiekszość się zniechęciła, pomijając kwestie czysto matematyczne, i omija wypowiedzi.

To może spróbuję się wytłumaczyć. Ja nie chciałem dyskutować z kolegą "kombi", ale raczej
nie mogłem pozostawić takich bredni bez komentarza.

        - Przecież to mogą czytać dzieci -

Pozdrawiam serdecznie.
28-08-2011 23:23 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>To może spróbuję się wytłumaczyć. Ja nie chciałem dyskutować z kolegą "kombi", ale raczej nie mogłem pozostawić takich bredni bez komentarza.
Przez co wymiana "myśli" ruszyła dalej.

>         - Przecież to mogą czytać dzieci -
Miejmy nadzieję, że potraktują to jak szczepionkę.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
confessus (324 punktów)
>Zdziwiony jestem, że dyskusja z zagadnień dla astrofizyka zeszła na tematy którymi zajmuje się raczej Mechanika Nieba (teoria pływów).

Mechanika klasyczna jest jednym z narzędzi (i wcale nie poślednim) astrofizyki. Problem postawiony przez Marka Matejewskiego dotyczył głównie zjawisk opisywanych przez mechanikę klasyczną (grawitacja) i raczej nie nawiązywał do fizyki gwiazd. Ja tylko skromnie zwróciłem uwagę na nadużywanie pojęcia siły odśrodkowej. A że pojawili się adwersarze, którzy w obronie tej siły powołali się na siły pływowe...

pozdrawiam
dorias (722 punktów)

>Supernowe niczego nie produkują. To jest rozerwanie zwyczajnej gwiazdy, ewentualnie tylko odrzucenie warstw zewnętrznych (Eta Carinae robi tak często).

W wyniku syntezy jądrowej w super nowej w coraz szybszym tępie powstają coraz to nowe pierwiastki aż do żelaza potem następuje bum i pierwiastki które powstały lecą w kosmos. to tak w skrucie.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Naukowcy już się nad tym zastanawiają:
www.physor(*)1-08-planets-stars-metals.html

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
03-08-2011 10:29
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego planety naszego układu przyciągnęły do siebie większość ciężkich pierwiastków (czyli
>wszystkich oprócz wodoru i helu) a gwiazda w centrum układu zawiera ich zaledwie 2% w stosunku do
>swojej masy.

Nie jest tak.
Masa Słońca stanowi 99,86 % masy wszystkich znanych obiektów Układu Słonecznego.
Owe (niecałe) 2 % metali (w astronomicznym sensie słowa metal) w masie Słońca to zatem i tak ok. 14 razy więcej niż masa całej reszty Układu.

>Czy nie powinno być właśnie odwrotnie?

I jest odwrotnie - tj. tak, jak być powinno.
Zupełnie błędne jest twierdzenie, że planety przyciągnęły do siebie większość ciężkich pierwiastków (domyślam się, że chodziło Ci o większość ich całkowitej masy).

>Czy potężna grawitacja centralnej gwiazdy nie powinna ściągnąć do siebie wszystkich ciężkich pierwiastków a planetom pozostawić wodór i hel?

I tak właśnie zrobiła. Z zatrzeżeniem, że zamiast wszystkich powinno być: prawie wszystkich (znów w sensie: prawie całej masy).
Co do wodoru i helu, to łączna masa (złożonych w zdecydowanej większości właśnie z H i He) gazowych olbrzymów przewyższa masę planet skalistych ok. 222 razy.
Popatrz tylko - znowu wszystko się zgadza!


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
03-08-2011 13:41 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
Dziękuję za odpowiedź. Trochę źle sformułowałem moje pytania.
Zauważyłem zależność, o której napisałeś - tzn. czym większy obiekt tym jest bardziej "gazowy".

I właśnie to mnie zastanawiało. Dlaczego stosunek gazów (wodoru i helu) względem całej masy danego ciała różni się w zależności od wielkości tego ciała. Dlaczego największe obiekty zawierają więcej gazów w stosunku do metali, a czym są mniejsze tym gazów jest stopniowo coraz mniej. Zależność jak najbardziej istnieje - i właśnie pytałem dlaczego nie działa ona w odwrotną stronę. Uzyskałem już kilka wartościowych odpowiedzi w tym wątku, więc po spokojnym ich przeanalizowaniu z pewnością zrozumiem zagadnienie.

Jednak kuriozalnie wyglądałyby np. gazowe planetoidy o średnicy 500 m., które niczym obłoczki na niebie przemierzałyby przestrzeń kosmiczną. Czasami wystarczy znaleźć jakiś absurd, żeby szybko wykryć błąd w założonej tezie.
03-08-2011 16:14 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Co do wodoru i helu, to łączna masa (złożonych w zdecydowanej większości właśnie z H i He) gazowych olbrzymów przewyższa masę planet skalistych ok. 222 razy.
>Popatrz tylko - znowu wszystko się zgadza!

Uprawiasz bardzo zaawansowaną statystykę - aż na 9 elementach.
03-08-2011 11:28
 Ocena 16 na 16
Fizyk (17637 punktów)
> Dlaczego planety naszego układu przyciągnęły do siebie większość ciężkich pierwiastków (czyli wszystkich oprócz wodoru i helu) a gwiazda w centrum układu zawiera ich zaledwie 2% w stosunku do swojej masy?

Pole grawitacyjne małych planet jest zbyt słabe aby utrzymać lekkie gazy. W danej temperaturze średnia energia kinetyczna cząsteczek różnych gazów jest taka sama, a więc cząsteczki lekkich gazów poruszają się szybciej niż ciężkich. W przypadku wewnętrznych planet Układu Słonecznego ta prędkość jest bliska prędkości ucieczki z pola grawitacyjnego i w atmosferach tych planet utrzymało się niewiele lekkich gazów. Ciężkie planety, takie jak Jowisz czy Saturn, zawierają bardzo dużo wodoru i helu.
03-08-2011 16:07 
 Ocena-2 na 2
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
> Ciężkie planety, takie jak Jowisz czy Saturn, zawierają bardzo dużo wodoru i helu.

No, a jowiszanie niedawno udowodnili, że Ziemia jest zbudowana głównie z azotu i tlenu.
Śliwa (1382 punktów)
Jowisz ma skład w zasadzie taki jak Słońce w większości wodór i hel - tyle, że jest za mało masywny aby były możliwe we wnętrzu reakcje termojądrowe. Tak czy owak emituje więcej energii niż dostaje od Słońca. Jeśli by był większy najprawdopodobniej układ słoneczny byłby układem podwójnym. Większa masa Jowisza pociągnęła by za sobą przechwycenie niektórych planet na swoją orbitę - być może.
Można to modelować i wychodzą ciekawe rzeczy.

Planety gazowe powstały w dużych odległościach od słońca. Wszystkie planety stałe są bliżej. Pytanie o ten rozkład jest ciekawe ale nie zgłębiałem tematu. Myślałem, że tutaj ktoś o tym napisał...
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Planety gazowe powstały w dużych odległościach od słońca. Wszystkie planety stałe są bliżej. Pytanie o ten rozkład jest ciekawe ale nie zgłębiałem tematu. Myślałem, że tutaj ktoś o tym napisał...

Układ z dużą planetą bliżej Słońca, a dalej mniejsze, byłby chyba niestabilny.

Powiedzmy taki układ:
S-----4m-----m

planeta o masie 4m, a dwa razy dalej mniejsza - masa m.

Gdy obie masy są po tej samej stronie, wówczas Słońce krąży w tym samym kierunku (dookoła środka masy).
A gdy masa 4m znajduje się po przeciwnej stronie?

Chyba też, ale wtedy ta m biegnie przeciwnie, znaczy Słońce krąży przeciwnie w stosunku do niej.

Dodatkowo masa 4m ma krótszy okres, zatem z punktu widzenia m musiał być moment zmiany kierunku biegu Słońca, czyli orbita m będzie zaburzana jakoś impulsowo - cyklicznie, i prawdopodobnie coś tu się będzie zmieniać - ewoluować.

Gdy masy planet rosną z odległością (może nawet nie same masy, lecz momenty: m*r, albo i kręty: mwr^2 = mrv), wtedy nie będzie takich oscylacji.

Te mniejsze masy bliżej 'wyważą' system, poprzez odpowiednią synchronizację.
Jak Wenus i Ziemia - tu jest około 13/8, czyli bardzo dobre 'wyważenie'.

I to można sprawdzić za pomocą odpowiedniego symulatora...
a te wasze dyrdymały o spadających gazach i o teoriach zasilania gwiazd normalnym paliwem - jak samochód, czy lokomotywę, tylko na śmietnik się nadają.

Wszystkie procesy są odwracalne, niestety.
A energia jest tylko pojęciem matematycznym... ewentualnie występuje coś takiego w energetyce, czy w ogóle w przemyśle i handlu, oraz w mowie potocznej - energia życiowa, napój energetyczny, itd.
Śliwa (1382 punktów)
>Układ z dużą planetą bliżej Słońca, a dalej mniejsze, byłby chyba niestabilny.
>Powiedzmy taki układ:
>S-----4m-----m
>planeta o masie 4m, a dwa razy dalej mniejsza - masa m.
>Gdy obie masy są po tej samej stronie, wówczas Słońce krąży w tym samym kierunku (dookoła środka masy).

Przecież cały czas wszystko krąży wokół środka masy. Z tym układem co napisałeś:
przecież główną masą planetarną jest Jowisz i dalej są mniejsze masy: Dwa razy dalej jest Saturn a proporcja mas jest zbliżona do tej co napisałeś. Coś się stało z tego powodu ? Nic.
"A gdy masa 4m znajduje się po przeciwnej stronie?"

Nie rozumiem pytania. Po przeciwnej stronie czego ?

Środek masy układu Słońce-Jowisz znajduje się po za powierzchnią fotosfery Słońca. Dla obserwatora z zewnątrz, który nie widzi Jowisza - Słońce "się zatacza". "Zataczanie się" gwiazd to jedna z oznak fizycznych, że mogą być planety.

Jowisz cyklicznie znajduje się w opozycji do Saturna (po drugiej stronie Słońca).
Kiedy są po tej samej stronie Słońca - to Słońce bardziej "się zatacza". Środek masy bardziej się oddala od Słońca.

Układy ciał o porównywalnej masie występują w przestrzeni nie rzadko. Mam na myśli podwójne (potrójne) gwiazdy. W takich przypadkach traci sens pojęcie ciała centralnego i satelity. Oba ciała mają taki sam status - i krążą wokół punktu pomiędzy między nimi.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Przecież cały czas wszystko krąży wokół środka masy. Z tym układem co napisałeś:
>przecież główną masą planetarną jest Jowisz i dalej są mniejsze masy: Dwa razy dalej jest Saturn a proporcja mas jest zbliżona do tej co napisałeś. Coś się stało z tego powodu ? Nic.

Przecież to jest już bardzo daleko - przyspieszenia malutkie, okresy orbitalne w dziesiątkach lat, więc jeśli tam następuje jakaś ewolucja (orbit), no to jest praktycznie niewykrywalna w skali tysięcy lat.
1000 lat to zaledwie z 30 orbit Saturna!
Merkury w tym czasie robi 4150 orbity, a Księżyc ponad 13000.

Poza tym Saturn jest zsynchronizowany z Jowiszem, chyba 5/2... zresztą tu wszystko jest niesamowicie posynchronizowane i na wiele sposobów.

No, ale może coś tam się działo -
Saturna otaczają te pierścienie, więc coś go chyba nieźle musiało szarpać - zaburzać.
Uran: oś rotacji obrócona kompletnie - całe 90 stopni.

>Środek masy układu Słońce-Jowisz znajduje się po za powierzchnią fotosfery Słońca. Dla obserwatora z zewnątrz, który nie widzi Jowisza - Słońce "się zatacza". "Zataczanie się" gwiazd to jedna z oznak fizycznych, że mogą być planety.

Nie jest tu zbyt istotna odległości do środka masy, lecz przyspieszenie Słońca.
A przyspieszenie może być duże na malutkim łuku... tyle że wtedy okres króciutki, więc efekt się uśredni - wyjdzie kwadrupol.

Np. tylko Wenus i Ziemia - jakie będzie średnie przyspieszenie Słońca?
To przyspieszenie będzie miało wpływ na Merkurego - będzie krążył normalnie w nieinercjalnym układzie Słońca!

>Jowisz cyklicznie znajduje się w opozycji do Saturna (po drugiej stronie Słońca).
>Kiedy są po tej samej stronie Słońca - to Słońce bardziej "się zatacza". Środek masy bardziej się oddala od Słońca.
>Układy ciał o porównywalnej masie występują w przestrzeni nie rzadko. Mam na myśli podwójne (potrójne) gwiazdy. W takich przypadkach traci sens pojęcie ciała centralnego i satelity. Oba ciała mają taki sam status - i krążą wokół punktu pomiędzy między nimi.

Fajnie... mi chodzi właśnie o stabilność takich układów, ewentualnie o przyczyny niestabilności, oraz możliwe 'dewiacje' orbit, np. czy jest możliwa precesja wsteczna peryhelium?

Tu jest ruch Słońca:
www.orbits(*)ity/articles/ssbarycenter.html
Są tam też inne zabawne symulacje, a na forum są jeszcze lepsze -
np. z asteroidami:
www.orbits(*)yabb/YaBB.pl?num=1175113160/45
Śliwa (1382 punktów)
>Przecież to jest już bardzo daleko - przyspieszenia malutkie, okresy orbitalne w dziesiątkach lat, więc jeśli tam następuje jakaś ewolucja (orbit), no to jest praktycznie niewykrywalna w skali tysięcy lat.
>1000 lat to zaledwie z 30 orbit Saturna!

A co znaczy 1000 lat w skali ewolucji i długości istnienia układu słonecznego ?

>Saturna otaczają te pierścienie, więc coś go chyba nieźle musiało szarpać - zaburzać.

Nic go nie musiało zaburzać. Siły pływowe rozerwały jakiś księżyc albo ateroid.

>Nie jest tu zbyt istotna odległości do środka masy, lecz przyspieszenie Słońca.
>A przyspieszenie może być duże na malutkim łuku... tyle że wtedy okres króciutki, więc efekt się uśredni - wyjdzie kwadrupol.
>Np. tylko Wenus i Ziemia - jakie będzie średnie przyspieszenie Słońca?
>To przyspieszenie będzie miało wpływ na Merkurego - będzie krążył normalnie w nieinercjalnym układzie Słońca!

Przepraszam, ale to seria pytań bez związku i bez związku z tytułem wątku.

>Fajnie... mi chodzi właśnie o stabilność takich układów, ewentualnie o przyczyny niestabilności, oraz możliwe 'dewiacje' orbit, np. czy jest możliwa precesja wsteczna peryhelium?

To co wpływa na niestabilność orbit i spowodowało, że między Marsem a Jowiszem nie ma planety to rezonans grawitacyjny. To co nazywasz zsynchronizowaniem jest właśnie rezonansem. Saturn nie jest zsynchronizowany z Jowiszem. Wyłączam się z dyskusji.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>To co wpływa na niestabilność orbit i spowodowało, że między Marsem a Jowiszem nie ma planety to rezonans grawitacyjny. To co nazywasz zsynchronizowaniem jest właśnie rezonansem. Saturn nie jest zsynchronizowany z Jowiszem. Wyłączam się z dyskusji.

Pewnie chciałeś powiedzieć że nie jest 'zrezonansowany', bo wtedy wyleciałby szybciutko.

A gwiazdy są zawsze z wodoru, bo bardziej rozdrobnić się nie da, jełopy ciężkie.
AMI1 (230 punktów)
>Dlaczego planety naszego układu przyciągnęły do siebie większość ciężkich pierwiastków
Planety UFORMOWAŁY SIĘ z ciężkich pierwiastków, które pozostały w pobliżu Słońca.
Lekkie pierwiastki zostały wypchnięte dalej przez ciśnienie promieniowania świetlnego i podczerwonego.
Komety na obrzeżu systemu planetarnego Słońca, składają się głównie z cząsteczek wody, które bardziej są odpychane ciśnieniem promieniowania, niż przyciąganiem grawitacyjnym,
Zauważmy,że zarówno ciśnienie promieniowania jak i przyciąganie grawitacyjne maleją tak samo z kwadratem odległości. Jeżeli w jakimkolwiek miejscu dla jakichś cząstek któraś z tych sił przeważa, proporcja nie zmienia się w całym obszarze.
confessus (324 punktów)
>Czy wpływ na to miała siła odśrodkowa dysku akrecyjnego? Czy siła taka może przeciwstawić się w
>wystarczającym stopniu grawitacji gwiazdy z centrum?

Drobna uwaga. Nie ma czegoś takiego jak siła odśrodkowa, a dokładniej: jest to siła pozorna, która występuje wyłącznie w (nieinercjalnym) układzie związanym z obiektem krążącym wokół pewnego środka.
Gdyby jakaś siła przeciwstawiła się sile grawitacji, to obiekt ..... ( patrz I zasada dynamiki Newtona).
17-08-2011 23:25 
 Ocena 1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Drobna uwaga. Nie ma czegoś takiego jak siła odśrodkowa, a dokładniej: jest to siła pozorna, która występuje wyłącznie w (nieinercjalnym) układzie związanym z obiektem krążącym wokół pewnego środka.

A gdzie ma być żeby była prawdziwa?
Siły są zawsze pomiędzy parami ciał i nie ma znaczenia co te ciała robią - stoją czy poruszają się (względem trzeciego).
confessus (324 punktów)

>Siły są zawsze pomiędzy parami ciał i nie ma znaczenia co te ciała robią - stoją czy poruszają się (względem trzeciego).
>

Owszem, "siły są zawsze pomiędzy parami ciał". Ale to co ciała robią ma duże znaczenie - w zależności od doboru układu odniesienia występują różne pary sił i różnie przyłożonych.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Owszem, "siły są zawsze pomiędzy parami ciał". Ale to co ciała robią ma duże znaczenie - w zależności od doboru układu odniesienia występują różne pary sił i różnie przyłożonych.

Nie, nic nie zależy od układu, co dawno Galileusz zauważył.

N-ciał:
mi*r_i'' = suma F(r_ij, v_ij); i <> j; i,j = 1 do N.

r_ij = r_j - r_i; v_ij = ...
To są różnice, czyli nie zależą od ustalenia początku i prędkości układu.

r_i'' - tu jest druga pochodna, czyli początek i prędkość są nieistotne: (r_0 + v0t)'' = 0;

Zostają tylko relacje par ciał.

Cały układ nawet może przyspieszać i nic się nie zmieni!
Przykładowo orbita Keplera w stałym przyspieszeniu:

r1'' = Gm2 r12^0/r12^2 + a;
r2'' = Gm1 r21^0/r21^2 + a;

Nas interesuje orbita, czyli wektor: r = r1-r2.

Odejmujemy tamte dwa równania:
r'' = G(m1 + m2) r^0/r^2;
Normalne równanie orbity Keplera w układzie nieinercjalnym, czyli bez przyspieszeń!

Nie ma tu śladu tego przyspieszenia 'a' - dlaczego?
Bo przyspieszenie też jest relacją pary ciał, i wbrew pozorom nie można obserwować przyspieszenia jednego ciała względem przestrzeni, czy układu (to są tylko pojęcia/konstrukcje pomocnicze - abstrakcje matematyczne)!
confessus (324 punktów)
>Nie, nic nie zależy od układu, co dawno Galileusz zauważył.
Do zdania "Zostają tylko relacje par ciał" wszystko Twoim tekście jest w porządku - zreferowałeś w ten sposób transformacje Galileusza. Niezależność od ustalenia początku oznacza dowolność równoległego przesunięcia układu współrzędnych tak, aby jego początek znalazł się dowolnie obranym punkcie. Niezależność od ustalenia prędkości oznacza możliwość przejścia do dowolnego ruchomego układu odniesienia poruszającego się równolegle względem wyjściowego.
Ale w zdaniu "Cały układ nawet może przyspieszać i nic się nie zmieni!" trochę popłynąłeś. Rachunkowym zabiegiem zredukowałeś jedną ze składowych przyspieszeń i udajesz, że tej składowej nigdy nie było

>Bo przyspieszenie też jest relacją pary ciał, i wbrew pozorom nie można obserwować przyspieszenia jednego ciała względem przestrzeni, czy układu (to są tylko pojęcia/konstrukcje pomocnicze - abstrakcje matematyczne)!
Jako to nie można zaobserwować przyspieszenia jednego ciała względem przestrzeni?!. A czymże jest wciskanie w fotel ostro przyśpieszającego samochodu , a czymże jest lądowanie na przedniej szybie przy ostrym hamowaniu? Czymże jak nie dowodem na to, że układ związany z samochodem jest nieinercjalny. A jest taki, bo porusza się z przyspieszeniem.

Szkoda, że nie puściłeś wodzy fantazji i ograniczyłeś się galileuszowych transformacji. A wystarczyłoby przyczepić układ odniesienia do jednego z ciał i puścić ruch obrotowy. Wtedy ciało w początku układu będzie miało wypadkową sił takich, które wyżej podałeś, ale pozostałe ciała będą wirować i oprócz wyznaczonych przez Ciebie sił pojawią się nowe (pozorne) siły dośrodkowe - przecież wektor wodzący każdego z nich będzie tańcował naokoło, więc jego druga pochodna względem czasu da to nowe przyspieszenie. I w ten sposób dołożyłbyś do niektórych tylko z wybranych ciał nowe przyspieszenia (siły), których wcześniej nie było. Będą się ona zachowywać jak gdyby początek układu przyciągał do siebie te ciała. Ate to tylko widać w takim układzie. Te pozorne siły znikną, jeśli wrócimy do początkowego układu.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Nie, nic nie zależy od układu, co dawno Galileusz zauważył.
>Do zdania "Zostają tylko relacje par ciał" wszystko Twoim tekście jest w porządku - zreferowałeś w ten sposób transformacje Galileusza. Niezależność od ustalenia początku oznacza dowolność równoległego przesunięcia układu współrzędnych tak, aby jego początek znalazł się dowolnie obranym punkcie. Niezależność od ustalenia prędkości oznacza możliwość przejścia do dowolnego ruchomego układu odniesienia poruszającego się równolegle względem wyjściowego.
>Ale w zdaniu "Cały układ nawet może przyspieszać i nic się nie zmieni!" trochę popłynąłeś. Rachunkowym zabiegiem zredukowałeś jedną ze składowych przyspieszeń i udajesz, że tej składowej nigdy nie było

Matematycznie wychodzi, że takie przyspieszenie nie ma żadnego wpływu na orbitę pary ciał, co można łatwo uogólnić na dowolny układ ciał.

Podczas dyskusji o przyspieszeniach często pojawia się argument, że cały wszechświat nie może przyspieszać, a stąd wniosek, że przyspieszenia są absolutne.
Jak widać jest dokładnie przeciwnie - może sobie przyspieszać, bo takie przyspieszenie (zadane z góry - jako pole sił) nie ma żadnego wpływu na rozpatrywany system!

Samo wychodzi, że takie przyspieszenie byłoby zupełnie niewykrywalne, zatem nie istnieje fizycznie.

>Jako to nie można zaobserwować przyspieszenia jednego ciała względem przestrzeni?!. A czymże jest wciskanie w fotel ostro przyśpieszającego samochodu , a czymże jest lądowanie na przedniej szybie przy ostrym hamowaniu?

Przecież lecisz tu względem samochodu, który przyspiesza względem ziemi...

>Szkoda, że nie puściłeś wodzy fantazji i ograniczyłeś się galileuszowych transformacji. A wystarczyłoby przyczepić układ odniesienia do jednego z ciał i puścić ruch obrotowy. Wtedy ciało w początku układu będzie miało wypadkową sił takich, które wyżej podałeś, ale pozostałe ciała będą wirować i oprócz wyznaczonych przez Ciebie sił pojawią się nowe (pozorne) siły dośrodkowe - przecież wektor wodzący każdego z nich będzie tańcował naokoło, więc jego druga pochodna względem czasu da to nowe przyspieszenie. I w ten sposób dołożyłbyś do niektórych tylko z wybranych ciał nowe przyspieszenia (siły), których wcześniej nie było. Będą się ona zachowywać jak gdyby początek układu przyciągał do siebie te ciała. Ate to tylko widać w takim układzie. Te pozorne siły znikną, jeśli wrócimy do początkowego układu.

Siły bezwładności są nieodróżnialne i równoważne grawitacji - fizycznie i matematycznie, co widać we wszystkich równaniach.

Np. wyliczając wysokość pływów księżycowych na Ziemi musisz uwzględnić energię odśrodkową (z orbity - pomijam tu rotację osiową, która też ma tu niebanalne znaczenie), bo inaczej wyjdzie mniejsza fala od obserwowanej.
Gdyby Księżyc spadał pionowo wówczas byłoby tak samo - wtedy musisz uwzględnić dodatkowo przyspieszenie radialne, zamiast odśrodkowego.
W ogólnym przypadku jest to zawsze gradient energii kinetycznej.

W wielu podręcznikach jest błędnie liczone - z samych gradientów grawitacji, czyli zaniżają efekty.

Synchronizacja rotacji Księżyca z orbitą jest właśnie konsekwencją siły odśrodkowych, a nie samych sił pływowych!
Tylko przy takiej synchronizacji siły odśrodkowe i grawitacja się dokładnie równoważą w każdym punkcie Księżyca. Dla innej rotacji równowaga tych sił ma miejsce tylko w środku masy.
confessus (324 punktów)
>Matematycznie wychodzi, że takie przyspieszenie nie ma żadnego wpływu na orbitę pary ciał, co można łatwo uogólnić na dowolny układ ciał.
Jak to nie ma wpływu? Przecież powoduje przyspieszanie całego układu. Chyba że chodzi Ci wzajemne położenie poszczególnych ciał. Ale już pisałem, że wystarczy wprowadzić wirujący układ odniesienia i w nim ciała zaczną wzajemnie obtańcowywać się. No może wzajemna odległość będzie nieczuła na przyspieszenie, ale można ewentualnie przeskalować układ...

>Podczas dyskusji o przyspieszeniach często pojawia się argument, że cały wszechświat nie może przyspieszać, a stąd wniosek, że przyspieszenia są absolutne.
...dokładnie tak jest!!! - przyspieszenia są absolutne, ruchy jednostajne są względne. I dlatego można spokojnie postulować istnienie układów inercjalnych.

>Jak widać jest dokładnie przeciwnie - może sobie przyspieszać, bo takie przyspieszenie (zadane z góry - jako pole sił) nie ma żadnego wpływu na rozpatrywany system!
Jest dokładnie przeciwnie do Twojego sprzeciwu

>Samo wychodzi, że takie przyspieszenie byłoby zupełnie niewykrywalne, zatem nie istnieje fizycznie.
Nieprawda.
Zauważmy najpierw, że ograniczając się do ruchów jednostajnych prostoliniowych (czyli do układów inercjalnych) możemy stosować zasadę względności: każdy ruch jednostajny prostoliniowy w jednym układzie jest takim w każdym innym układzie inercjalnym. Inaczej mówiąc - składając dowolną ilość transformacji między układami inercjalnymi zawsze z ruchu jednostajnego prostoliniowego dostaniemy ruch jednostajny prostoliniowy.
(a contrario) Ty twierdzisz, że przyspieszenie jest względne a więc niewykrywalne. Jeżeli Twoja fizyka ma być użyteczna (jakkolwiek to rozumiesz), to pewnie nie będziesz się bronić przed przyjęciem zasady względności, która mówi "nie ma ruchów uprzywilejowanych". Tzn. każdy układ jednostajny lub przyspieszony jest tak samo dobrym układem odniesienia. Jeśli więc Ty będziesz zasuwać z układem przyspieszanym, Twój kolego (albo koleżanka) będzie zasuwać innym układem jednostajnym (lub tez przyspieszonym) ,to punkt w jego układzie poruszający się jednostajnie prostoliniowo Ty zobaczysz jako punkt poruszający się po paraboli ( albo ogólniej po krzywej stopnia 2) i to już jest sygnałem, że coś jest z waszymi układami nie w porządku. Jest jeszcze gorzej - im więcej będzie składać transformacji względem układów jednostajnych lub przyspieszonych tym bardziej komplikuje się trajektoria obserwowanego punktu (stopień za każdym razem rośnie o 2).
Jeśli więc ktoś w jednym układzie będzie twierdzić, że jakiś punkt względem niego porusza się jednostajnie prostoliniowo, a ktoś inny w innym układzie zobaczy bardziej skomplikowany ruch, to będzie to dowód, że co najmniej jeden z układów jest przyspieszany.

>Przecież lecisz tu względem samochodu, który przyspiesza względem ziemi...
Nie lecę względem samochodu, lecę razem z nim. Moje flaki odczuwające te przeciążenia też nie lecą względem mnie, ale razem ze mną...

>Siły bezwładności są nieodróżnialne i równoważne grawitacji - fizycznie i matematycznie, co widać we wszystkich równaniach.
Zjawiska wynikające z siły bezwładności i siły grawitacji są nieodróżnialne. Natomiast same siły mają zupełnie inną naturę. Są bowiem tylko cztery "prawdziwe" oddziaływania we wszechświecie: grawitacyjne, elektromagnetyczne, słabe i silne. Wszystkie inne siły są siłami pozornymi występującymi wyłącznie w nieinercjalnych układach.

>W wielu podręcznikach jest błędnie liczone - z samych gradientów grawitacji, czyli zaniżają efekty.
Obliczenia w podręcznikach są poprawne. To Ty się mylisz. O pływach decyduje tylko i wyłącznie gradient
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>(a contrario) Ty twierdzisz, że przyspieszenie jest względne a więc niewykrywalne.

Nie ma żadnych względnych wielkości fizycznych.
Są tylko relacje, a niekiedy używamy formy: x robi coś 'względem' y;
co znaczy tyle: x jest w relacji R z y.

> Jeżeli Twoja fizyka ma być użyteczna (jakkolwiek to rozumiesz), to pewnie nie będziesz się bronić przed przyjęciem zasady względności, która mówi "nie ma ruchów uprzywilejowanych".

W fizyce nawet nie potrzeba specjalnej zasady 'względności', czyli relacyjności, bo my zawsze rozpatrujemy tylko i wyłącznie relacje pomiędzy ciałami, czy systemami ciał: odległość, prędkość, energia, masa, itd.
To właśnie Galileusz zauważył.

A o układach odniesienia nie mówi się jak o ciałach.
'Układ przyspiesza' znaczy tyle samo co '5 jest ciężkie'.

>Obliczenia w podręcznikach są poprawne. To Ty się mylisz. O pływach decyduje tylko i wyłącznie gradient

Pewnie że gradient, ale całkowity.
Gdy wyliczysz z samej grawitacji, wtedy otrzymasz powierzchnię z różnym potencjałem, czyli z siłami stycznymi, zatem brak równowagi.

Musi być powierzchnia ekwipotencjalna. Np. Księżyc nie rozciąga się, ani nie kurczy - ma ustalony kształt.
confessus (324 punktów)
>Nie ma żadnych względnych wielkości fizycznych.
>Są tylko relacje, a niekiedy używamy formy: x robi coś 'względem' y;
>co znaczy tyle: x jest w relacji R z y.
No przecież sam w poprzednim poście wyśmiałeś zdanie "wszechświat nie może przyspieszać, a stąd wniosek, że przyspieszenia są absolutne". Czyli stwierdziłeś, że przyspieszenie jest względne. A Twoje uwagi, że "nie ma względności, są tylko relacje" jest grą słów (względność = ang. relativity). To nie popycha naszej polemiki naprzód.

>W fizyce nawet nie potrzeba specjalnej zasady 'względności', czyli relacyjności, bo my zawsze rozpatrujemy tylko i wyłącznie relacje pomiędzy ciałami, czy systemami ciał: odległość, prędkość, energia, masa, itd.
>To właśnie Galileusz zauważył.
Galileusz zauważył duuużo więcej: układy odniesienia mogą być abstrakcyjnymi, myślowymi konstrukcjami, które nie tylko mogą być dowolnie umieszczone w przestrzeni. One mogą się równolegle przemieszczać ze stałą prędkością. I do wyboru tego czy innego układu odniesienia nie są potrzebne żadne, powtarzam, żadne ciała.
Zasady względności nie wprowadzono po to, żebyśmy mogli rozpatrywać - jak to nazywasz - relacje między ciałami. Możemy to robić i robimy bez tej zasady. Zadaniem zasady względności jest co innego - zagwarantowanie, że prawa fizyki są takie same w każdym układzie inercjalnym. I w tym tkwi jej siła.

>A o układach odniesienia nie mówi się jak o ciałach.
>'Układ przyspiesza' znaczy tyle samo co '5 jest ciężkie'.
Patrz akapit wyżej

>Gdy wyliczysz z samej grawitacji, wtedy otrzymasz powierzchnię z różnym potencjałem, czyli z siłami stycznymi, zatem brak równowagi.
Tak! Właśnie tak! I właśnie te styczne siły przemieszczają wody. Przecież zgodnie z tymi stycznymi siłami woda przemieszcza się poziomo! A nierównowaga zostanie zastąpiona równowagą, gdy różnica poziomu powierzchni oceanów wytworzy siłę wsteczną blokującą siłę pływową.

>Musi być powierzchnia ekwipotencjalna. Np. Księżyc nie rozciąga się, ani nie kurczy - ma ustalony kształt.
Nie musi. A Księżyc nie rozciąga się i kurczy, bo po prostu już jest rozciągnięty. Jak gumę od majtek rozciągniesz i jej końce przymocujesz do czegoś, to ona też nie będzie rozciągać i kurczyć. To, że te ciągle działające na Księżyc siły pływowe nie rozciągają go jeszcze bardziej jest spowodowane zrównoważeniem tych sił przez siły sprężystości płaszcza i skorupy Księżyca oraz jego własną księżycową grawitację.
21-08-2011 20:32 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Nie. Teraz mówią Newtonian physics, albo relational, niekiedy Machian, aby odróżnić od relativity theory.
Relatywiści nie potrafią nawet obliczyć poprawnie translacji współrzędnych - stąd ten cyrk tam.

> Tak! Właśnie tak! I właśnie te styczne siły przemieszczają wody. Przecież zgodnie z tymi stycznymi siłami woda przemieszcza się poziomo! A nierównowaga zostanie zastąpiona równowagą, gdy różnica poziomu powierzchni oceanów wytworzy siłę wsteczną blokującą siłę pływową.

Przecież Ziemia wiruje i stąd powierzchniowe przepływy, które i tak się zerują nawzajem - skąd to wiadomo?
Kształt Ziemi nie zmienia się permanentnie, czyli jest równowaga globalna.

>Nie musi. A Księżyc nie rozciąga się i kurczy, bo po prostu już jest rozciągnięty. Jak gumę od majtek rozciągniesz i jej końce przymocujesz do czegoś, to ona też nie będzie rozciągać i kurczyć. To, że te ciągle działające na Księżyc siły pływowe nie rozciągają go jeszcze bardziej jest spowodowane zrównoważeniem tych sił przez siły sprężystości płaszcza i skorupy Księżyca oraz jego własną księżycową grawitację.

Nadmuchany balon w kształcie kaczora Donalda jest ekwipotencjalny - nawet gdy na nim słoń usiądzie, lub rozrywa para dzieciaków (już po zdeformowaniu, czyli w chwili równowagi wszystkich siły).

Kształt ciała zmienia się zawsze wtedy (i tylko wtedy), gdy powierzchnia ma niezerowy gradient styczny, czyli nie jest ekwipotencjalna - bo wtedy się ten potencjał właśnie wyrównuje.
confessus (324 punktów)
No to widzę, że powoli zaczyna Ci brakować argumentów...
setarkos (10757 punktów)
>.. Nie ma czegoś takiego jak siła odśrodkowa,
Jednakowoż na Ziemi nie występuje jeden lecz dwa pływy na dobę (także w nowiu) - skąd zatem ten drugi garb wysunięty przeciwlegle do środka masy?
>.. jest to siła pozorna, która występuje wyłącznie w (nieinercjalnym) układzie
Zdaje się, że nieinercjalne układy są dość rzeczywiste a tzw. inercjalne pozorne (stąd np. pozorność "siły" Coriolisa). W szczególności bezwładny ruch prostoliniowy to tylko nie istniejąca realnie, lokalna idealizacja.
uxbridge (5980 punktów)
>>.. Nie ma czegoś takiego jak siła odśrodkowa,
>Jednakowoż na Ziemi nie występuje jeden lecz dwa pływy na dobę (także w nowiu) - skąd zatem ten drugi garb wysunięty przeciwlegle do środka masy?
Z gradientu siły grawitacji Księżyca. Jak siła odśrodkowa miałaby powodować 'garb'? I jaka siła odśrodkowa - ta z obrotu dobowego Ziemi na pewno nie, bo ona nie ma nic wspólnego z Księżycem.
Siła odśrodkowa jest 'pozorna'. Jeśli obserwujesz np. Ziemię z punktu widzenia Słońca to na Ziemię żadna siła odśrodkowa nie działa. Gdyby działała, to jako równa przyciąganiu grawitacyjnemu Słońca musiałaby się z nim zrównoważyć. Wówczas wypadkowa siła działająca na Ziemie byłaby równa zeru i nie wytłumaczyłbyś dlaczego Ziemia porusza sie po okręgu.
setarkos (10757 punktów)
>.. Jak siła odśrodkowa miałaby powodować 'garb'? I jaka siła odśrodkowa
Wynikająca z ruchu Ziemi (i Księżyca) wokół wspólnego środka masy.

>.. Wówczas wypadkowa siła działająca na Ziemie byłaby równa zeru i nie wytłumaczyłbyś dlaczego Ziemia porusza się po okręgu.
Wiadomo chyba, że ciała na które działają siły równoważące się, poruszają się (wzgl. odległego obserwatora) po krzywych stożkowych ..
confessus (324 punktów)
>>.. Jak siła odśrodkowa miałaby powodować 'garb'? I jaka siła odśrodkowa
>Wynikająca z ruchu Ziemi (i Księżyca) wokół wspólnego środka masy.

Wspólny środek masy jest, o ile pamiętam 1,5 tys. km pod powierzchnią Ziemi. Trudno więc wyjaśnić, skąd się bierze pierwszy garb. Taki opis zresztą wymaga przyjęcia wirującego (a więc nieinercjalnego) układu odniesienia, w którym początek jest w tym wspólnym środku masy a jedna z osi "patrzy" na Księżyc. Kulawość takiego układu odniesienia powoduje, że wyjaśnienie przyczyn garbów też jest trochę kulawe i wymaga nieznacznego machania rękami.

>Wiadomo chyba, że ciała na które działają siły równoważące się, poruszają się (wzgl. odległego obserwatora) po krzywych stożkowych ..

Wiadomo chyba, że ciała, na które działają siły równoważące się, poruszają się (wzgl. odległego obserwatora) po prostej ze stałą prędkością (I zasada mechaniki Newtona)
setarkos (10757 punktów)
>Wspólny środek masy jest, o ile pamiętam 1,5 tys. km pod powierzchnią Ziemi.
Chyba bliżej trzech tys. km.
>.. Kulawość takiego układu odniesienia
Podaję za encyklopedią PWN.
>.. poruszają się (wzgl. odległego obserwatora) po prostej ze stałą prędkością
Można prosić o przykład?
confessus (324 punktów)

>.. Kulawość takiego układu odniesienia
>Podaję za encyklopedią PWN.
Nie wiem, co tam piszą w encyklopedii, dlatego trudno mi polemizować. Może nietrafnie użyłem przymiotnika "kulawy". chodziło mi o to, że nierozważny dobór układu odniesienia komplikuje opis. W analizie zjawiska praca intelektualna m.in. polega na takim doborze układu odniesienia, aby ten opis był najprostszy i aby pozorne siły poznikały. Zauważ, że w układzie lokalnym na powierzchni Ziemi nie da się wyjaśnić pochodzenia sił Coriolisa.

>.. poruszają się (wzgl. odległego obserwatora) po prostej ze stałą prędkością
>Można prosić o przykład?
Hm, a jeśli ze wstydem wyznam Ci , nie jestem w stanie podać żadnego przykładu, to co? Podważysz I zasadę mechaniki?
setarkos (10757 punktów)
>.. co tam piszą w encyklopedii
Pardon - powinienem był zacytować (z hasła "pływy"):
"... 2 siły: przyciągania Księżyca i odśrodkowa, spowodowana obrotem układu Ziemia-Księżyc dookoła wspólnego środka masy; na półsferze zwróconej w stronę Księżyca przeważa pierwsza z sił, a na pozostałej - druga; .."
>Podważysz I zasadę mechaniki?
Gdzież bym śmiał - tylko przyznam ze wstydem, że nie potrafię jej potwierdzić.
confessus (324 punktów)
> "... 2 siły: przyciągania Księżyca i odśrodkowa, spowodowana obrotem układu Ziemia-Księżyc dookoła wspólnego środka masy; na półsferze zwróconej w stronę Księżyca przeważa pierwsza z sił, a na pozostałej - druga; .."
OK. Jest to wyjaśnienie zjawiska przy użyciu układu związanego z prostą Ziemia-Księżyc. Ponieważ w tym układzie Ziemia i Księżyc są względem siebie nieruchome, więc siły działające na Ziemię (i cząstki wody) równoważą się i jedną z tych sił jest właśnie pozorna siła odśrodkowa.
Ale muszę Cię zmartwić - jeśli to jest całe wyjaśnienie, to jest ono diabła warte. Dokładnie przeanalizowałem rozkład sił działających na wodę i stwierdziłem, że bez uwzględnienia różnic natężenia pola grawitacyjnego (gradientu pola) nie będzie żadnych pływów. Trzeba więc i tak odwołać się do gradientu a niepotrzebnie plącze się ta siła odśrodkowa.

>Podważysz I zasadę mechaniki?
> Gdzież bym śmiał - tylko przyznam ze wstydem, że nie potrafię jej potwierdzić.
Ależ obejdzie się bez Twojego potwierdzenia. Zasady fizyki mają to do siebie, że potwierdzają się na dwa sposoby: 1. Poprzez brak doświadczalnego zaprzeczenia 2. Poprzez skuteczność i przydatność w konstrukcji modeli fizycznych.
Nie dałem Ci przykładu ruchu po prostej ze stałą prędkością i nie dam. Ale mogę Cię uspokoić - łatwo podać przykłady, które z dowolną dokładnością naśladują takie ruchy.
setarkos (10757 punktów)
>.. Zasady fizyki mają to do siebie, że potwierdzają się na dwa sposoby:
>1. Poprzez brak doświadczalnego zaprzeczenia
Taki "sposób" proponuję zupełnie pominąć.

> 2. Poprzez skuteczność i przydatność w konstrukcji modeli fizycznych.
OK. Z satelity geostacjonarnego spuszczamy linę z odważnikiem (są nawet projekty skonstruowania windy na orbitę). Lina będzie napięta przez gradient grawitacji.
Pytania:
1. Czy można drugą linę z odważnikiem wypuścić w stronę przeciwną?
2. Jaki układ odniesienia przyjąć?
uxbridge (5980 punktów)
>OK. Z satelity geostacjonarnego spuszczamy linę z odważnikiem (są nawet projekty skonstruowania windy na orbitę). Lina będzie napięta przez gradient grawitacji.
Z satelity mie można 'spuścić' liny. Układ lokalnie inercjalny. Każdy przedmiot będzie się poruszał jak satelita. Próba 'rzucenia' odważnika w kierunku Ziemi skończy się na tym, że będzie w końcu orbitował po innej trajektorii. Żeby wyraźnie zniżył orbitę trzeba go wyhamować.
Jeśli by się tego dokonało to owszem, w większym układzie inercjalnym lina byłaby napięta przez gradient grawitacji.
>Pytania:
>1. Czy można drugą linę z odważnikiem wypuścić w stronę przeciwną?
Nie. To nie karuzela. Patrz powyżej. W tym układzie nie obserwuje się siły odsrodkowej. Nie obserwuje się również (lokalnie oczywiście) grawitacji. Sytuacja swobodnego spadku.
A gdyby rozpiąć linę 'na zewnątrz', analogicznie jak poprzednio (poprzez rozpędzenie odważnika) to też by była napięta przez gradient.
>2. Jaki układ odniesienia przyjąć?
Dowolny.
setarkos (10757 punktów)
>.. lina byłaby napięta przez gradient grawitacji.
Co się stanie, gdy umieścimy odważniki na wyprostowanych linach po przeciwnych stronach satelity? Jasne, że dolny będzie 'chciał' krążyć szybciej a górny wolniej - będą mieć zatem 'skłonność' do wirowania czy ustali się pozycja nieco na ukos od pionu?
Tak czy inaczej (w jakimś układzie odniesienia) chyba jednak "karuzela", tyle że zostaje zachowana płaszczyzna ruchu (tu ukłon w stronę I-szej Zasady).
uxbridge (5980 punktów)
>>.. lina byłaby napięta przez gradient grawitacji.
>Co się stanie, gdy umieścimy odważniki na wyprostowanych linach po przeciwnych stronach satelity? Jasne, że dolny będzie 'chciał' krążyć szybciej a górny wolniej - będą mieć zatem 'skłonność' do wirowania czy ustali się pozycja nieco na ukos od pionu?
>Tak czy inaczej (w jakimś układzie odniesienia) chyba jednak "karuzela", tyle że zostaje zachowana płaszczyzna ruchu (tu ukłon w stronę I-szej Zasady).
Jeśli gradient będzie odpowiednio duży (długie liny, silne pole) to owszem, siły pływowe będą dążyły do rozciągniecia lin. I wtedy masz rację - karuzela. Ale wtedy twój układ ze względu na rozmiar i niejednorodność pola nie jest już lokalnie inercjalny. Możesz w nim posłużyc sie pojęciem siły odśrodkowej żeby opisac co się dzieje, ale nie musisz. Możesz się 'przetransformować' do układu inercjalnego i posłużyć grawitacją. Albo jedno albo drugie.
confessus (324 punktów)
Dodam tu jeszcze swoje trzy grosze.
Taki satelita z dwoma odważnikami na linie jednym do Ziemi, drugim na zewnątrz będzie układem stabilnym. Jeśli odważnik nie wisiałby wzdłuż promienia Ziemi, to powstałaby wypadkowa sił wyrównująca położenie. Ciekawą własnością takiego układu jest to, że gdyby ktoś na satelicie nieco poluzował dolną linę to odważnik ucieknie do przodu, jeśli podciągnie, to odważnik zacznie się spóźniać. Dla górnego odważnika będzie odwrotnie. Trochę to przypomina efekt Coriolisa. Ciekawym byłoby wyznaczyć wzór na tę siłę boczną.

pozdrawiam
confessus (324 punktów)
Dzięki, żeś mnie wyręczył w tym trudnym dziele objaśniania.
confessus (324 punktów)
>Taki "sposób" proponuję zupełnie pominąć.
Nie lekceważyłbym tego sposobu. Zasady pełnią podobną rolę jak aksjomaty w matematyce. Ale tym różnią się od matematycznych aksjomatów, że są przyjęte "warunkowo" dopóki nie znajdzie się doświadczalne zaprzeczenie, nie znajdzie się inna ogólniejsza zasada lepiej przewidująca wyniki doświadczeń. I przez to zasady fizyki zachowują kontakt rzeczywistością. Przyjrzyj się zasadom jednorodności i izotropowości wszechświata. Nikt nie jest (i pewnie nigdy nie będzie) w stanie potwierdzić ich prawdziwości, ale też wszyscy liczą na to, że nigdy nikt ich nie obali doświadczalnie.
Uprawianie matematyki ma sens dopóki nikt nie udowodni dwóch wzajemnie sprzecznych twierdzeń. Ale nie można udowodnić niesprzeczności żadnej teorii wewnątrz tej teorii (Godel). Mimo to matematykę się uprawia w oparciu o wiarę w niesprzeczność teorii mnogości.
uxbridge (5980 punktów)
>Wiadomo chyba, że ciała na które działają siły równoważące się, poruszają się (wzgl. odległego obserwatora) po krzywych stożkowych ..
Skupię sie na tym. Skoro twierdzisz że ciało na krzywej stożkowej nie podlega działaniu sił, to dlaczego łamane są tu zasady zachowania energii i pędu (w ogólności)? Na paraboli czy elipsie pęd ciała się zmienia prawda? Jak to możliwe skoro nie działa siła? Energia mechaniczna się też zmienia. W jaki sposób skoro brak sił?
Oczywiście w OTW geodezyjne są prostymi w zakrzywionej przestrzeni a zasada zachowania pędu i energii przyjmuje inną postać tyle że pojęcie siły traci swój klasyczny sens i rozmawianie o sile odśrodkowej na gruncie OTW trochę mija się z celem.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Z gradientu siły grawitacji Księżyca. Jak siła odśrodkowa miałaby powodować 'garb'? I jaka siła odśrodkowa - ta z obrotu dobowego Ziemi na pewno nie, bo ona nie ma nic wspólnego z Księżycem.

Z gradientu grawitacji masz tylko część deformacji pływowych, o czym nawet wikipedii napisali - sprawdź obliczenia...
confessus (324 punktów)
>Z gradientu grawitacji masz tylko część deformacji pływowych, o czym nawet wikipedii napisali

Możesz rozwinąć tę myśli?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Możesz rozwinąć tę myśli?

Siła deformująca Ziemię jest sumą dwóch sił:
statyczna z samej grawitacji (różnicowa), oraz dynamiczna - odśrodkowa, z krążenia po orbicie.
uxbridge (5980 punktów)
>>Możesz rozwinąć tę myśli?
>Siła deformująca Ziemię jest sumą dwóch sił:
>statyczna z samej grawitacji (różnicowa), oraz dynamiczna - odśrodkowa, z krążenia po orbicie.
Siła odśrodkowa wynikająca z ruchu Ziemi dookoła środka masy jest w układzie Ziemi równa sile przyciągania Ziemia-Księżyc i przeciwnie skierowana. Gdyby obydwie siły działały w tym samym układzie, to efekt zniósłby się całkowicie.
Rozpatrujemy w układzie inercjalnym i uwzględniamy gradient grawitacji Księżyca - wtedy nie ma siły odśrodkowej. Albo bierzemy nieinercjalny i wtedy odwrotnie - jest odśrodkowa (i jej gradient), nie ma wpływu Księżyca. Obydwa wyniki będą takie same, bo wartości tych sił w każdym punkcie są równe. Tyle że działaja w innych układach. Nie ma mowy o wpływie obydwu sił równocześnie.
confessus (324 punktów)
Witam
>Albo bierzemy nieinercjalny i wtedy odwrotnie - jest odśrodkowa (i jej gradient), nie ma wpływu Księżyca.
Mam pewne wątpliwości, czy jest tak, jak piszesz. Analizowałem sobie to zagadnienie podczas polemiki z setarkos'em (on jakoś nie dociekał jak doszedłem do wniosków, które mu przedstawiłem).
Otóż w moim ujęciu w układzie nieinercjalnym na każdą cząstkę wody działają trzy siły: siła odśrodkowa, siła ciążenia Ziemi i siła przyciągania Księżyca. Siły te równoważą się i dlatego cząstka jest nieruchoma (zakładamy, że nie ma ruchu wirowego). Ustalmy dowolny punkt na powierzchni Ziemi i opiszmy te siły odpowiednio je skalując.
  • Siła odśrodkowa leży na prostej łączącej ten punkt ze środkiem ciężkości układu Ziemia-Księżyc i ma długość odcinka łączącego te dwa punkty,
  • siła ciężkości jest radialnie skierowana do środka Ziemi i ma długość równą promieniowi,
  • siła przyciągania jest równoległa do osi Ziemia-Księżyc i ma długość równą odległości między środkiem Ziemi i środkiem ciężkości układu.

Te trzy wektory idealnie sumują się do zera.
Tak więc gradient siły odśrodkowej jak i sama siła odśrodkowa nie mają tu nic do rzeczy. To nie siła odśrodkowa ani jej gradient powoduje pływy. Pływy pojawią się dopiero wtedy, gdy uzmiennimy siłę przyciągania Księżyca (najlepiej zrobić sobie rysunek). Inaczej mówiąc w tym układzie (nieinercjalnym) też trzeba uwzględnić przyciąganie Księżyca i gradient tego przyciągania.
Aby Cię przekonać jeszcze w inny sposób zrobiłem sobie myślowy eksperyment: wyobraźmy sobie, że jakiś demiurg (no przecież nie bóg skoro to jest forum racjonalistów) spowolnił na chwilę obieg Księżyca wokół Ziemi. Na jakoś te ciała przytrzymał sznurkami. Długimi, nieważkimi i i daleka, aby nie ingerować w pola grawitacyjne. No więc na chwilę zmalały niemal do zera siły odśrodkowe. Ale siły grawitacyjne jak działały tak działają i powodują takie same pływy.
pozdrawiam
uxbridge (5980 punktów)
>Otóż w moim ujęciu w układzie nieinercjalnym na każdą cząstkę wody działają trzy siły: siła odśrodkowa, siła ciążenia Ziemi i siła przyciągania Księżyca. Siły te równoważą się i dlatego cząstka jest nieruchoma (zakładamy, że nie ma ruchu wirowego).
Zapomniałeś o tym, że dla każdej cząsteczki przyciąganie ziemskie jest na dzień dobry zrównoważone przez ściśliwość materii. Gdyby było inaczej, to przy braku Księżyca w Twoim podejściu Ziemia musiałaby sie zapaść do punktu.
>Ustalmy dowolny punkt na powierzchni Ziemi i opiszmy te siły odpowiednio je
>Siła odśrodkowa leży na prostej łączącej ten punkt ze środkiem ciężkości układu Ziemia-Księżyc i ma długość odcinka łączącego te dwa punkty,
>siła ciężkości jest radialnie skierowana do środka Ziemi i ma długość równą promieniowi,
>siła przyciągania jest równoległa do osi Ziemia-Księżyc i ma długość równą odległości między środkiem Ziemi i środkiem ciężkości układu.
Przyjmując Twoje skalowanie, dla danego punktu siła przyciągania powinna mieć długość równą odległości między środkiem ciężkości układu a danym punktem.
>Te trzy wektory idealnie sumują się do zera.
Przemyśl to jeszcze raz. Tu się nic nie zgadza. Przede wszystkim, skalowanie jest błędne. Wynika z niego, że siła odśrodkowa po 'zewnętrznej' stronie Ziemi jest większa niż siła przyciągania ziemskiego, bo wektor dłuższy. Poza tym, jak już uwzględniasz położenie środka ciężkości układu, to bierzesz pod uwagę obydwie masy i nie możesz traktować oddzielnie grawitacji od Ziemi i Księżyca.
confessus (324 punktów)
Witam

>Przede wszystkim, skalowanie jest błędne.,
Skalowanie jest zabiegiem czysto technicznym, ja przyjąłem takie dla maksymalnej czytelności mojego rysunku.

>Tu się nic nie zgadza.
Jedyny błąd jaki popełniłem z rozpędu to użycie siły ciążenia. A powinienem w całym moim tekście zamiast niej użyć różnicy między siłą ciążenia i siłą nacisku. I wtedy wszystko zacznie się zgadzać.

>dla każdej cząsteczki przyciąganie ziemskie jest na dzień dobry zrównoważone przez ściśliwość materii.
Siła nacisku jest siłą ciążenia powiększona/pomniejszona o jakieś inne niegrawitacyjne siły (siła wyporu atmosferycznego, siła odśrodkowa ruchu wirowego Ziemi, jakieś pole magnetyczne itd.). Oczywiście tę siłę nacisku równoważy ściśliwość materii, i to dokładnie tyle ile trzeba. Tutaj ściśliwość materii ma duży przedział tolerancji.
Jeśli na chodniku stoi wózek dziecięcy i włożę do niego dziecko, to zwiększę nacisk (bo zwiększę ciężar), ale wózek przez nie zacznie opadać. Jeśli zaś wyjmę dziecko i dodatkowo doczepię do wózka baloniki odpustowe napełnione helem, to zmniejszę nacisk, ale wózek nie zacznie się unosić. Ale to są rozważania na inną okazję...

Teraz nie mam czasu, ale wieczorem (być może dopiero w nocy) przeprowadzę precyzyjne rachunkowe uzasadnienie poprawności tego, co poprzednio napisałem.

pozdrawiam
confessus (324 punktów)
Swój poprzedni wpis powyżej musiałem nieco poprawić. Nie wiem, czy zdążyłeś go przeczytać w międzyczasie.

>jak już uwzględniasz położenie środka ciężkości układu, to bierzesz pod uwagę obydwie masy i nie możesz traktować oddzielnie grawitacji od Ziemi i Księżyca.
Mogę i muszę. Masa próbna nie jest przyciągana przez środek masy układu, inaczej mówiąc wypadkowa sił grawitacyjnych w kierunku poszczególnych ciał wcale nie wskazuje na środek masy całego układu.

A teraz spróbuję - zgodnie z obietnicą - uzasadnić moje wnioski.

Oznaczenia:
M - masa Ziemi
m - masa Księżyca
G - stała grawitacji
L - odległość Ziemia-Księżyc
D - odległość środka masy układu Ziemia-Księżyc od środka Ziemi.
T - okres obiegu Księżyca (okres obrotu układu Ziemia-Księżyc)
p - liczba pi

Ustalmy układ współrzędnych XYZ taki, że oś X-ów pokrywa się z prostą Ziemia-Księżyc a początek jest w środku Ziemi.

Środek masy układu Ziemia-Księżyc ma współrzędne [ D, 0, 0 ], gdzie D = mL/( M+m ).

Weźmy dowolną jednostkową masę próbną w o współrzędnych: [x,y,z].
Może to być punkt na powierzchni, może być wewnątrz. Jak widać rozmiar Ziemi jest bez znaczenia.

Siła przyciągania masy w przez Księżyc: Fk = [ Gm/L2, 0, 0 ]
Siła odśrodkowa działająca na masę w: Fo = (4p/T)2 [ x-D, y, z]

Wyznaczymy Fk+Fo. Otóż

Fk+Fo = [ Gm/L2, 0, 0 ] + (4p/T)2 [ x-D, y, z] =
   = [ Gm/L2, 0, 0 ] - [ (4p/T)2D, 0, 0] + (4p/T)2 [ x, y, z ]

Korzystając z III prawa Keplera: (4p/T)2 = G(M+m)/L3 wyliczamy
    (4p/T)2D = G(M+m)/L3 mL/( M+m ) = GM/L2.

Ostatecznie Fk+Fo = (4p/T)2 [ x, y, z ]
a to oznacza, że Fk+Fo jest wektorem centralnym skierowanym na zewnątrz Ziemi i długość tego wektora nie zależy od jego kierunku. Oddziaływanie sił odśrodkowych i przyciągania Księżyca na elementy powierzchni Ziemi wyznacza pole wektorów stałej długości promieniście rozchodzących się na zewnątrz. Każdy taki wektor ten jest równoważony przez różnicę między ciężarem masy w i ciśnieniem materii na tę masę.

Są tu dwa uproszczenia: 1. wektor przyciągania niekoniecznie jest równoległy - wszystkie te wektory wskazują na środek Księżyca, 2. Pole grawitacyjne wytwarzane przez Księżyc jest niejednorodne. Właśnie to drugie uproszczenia powoduje, że nie ma sił pływowych.

pozdrawiam
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Chyba policzyłeś dla wirującej masy - zsynchronizowanej z orbitą, jak teraz Księżyc.
Tu masz chyba poprawnie narysowane siły:
co-ops.nos.noaa.gov/restles3.html


Tu jest coś ciekawego o pływach:
adsabs.harvard.edu/full/1934PA.....42..408G

Facet twierdzi również, że te przypływy i odpływy morskie nie wynikają z ciągania wody przez jakieś tam mikroskopijne siły (przyspieszenie pływowe jest miliony razy mniejsze od g).

Po prostu cała Ziemia się deformuje (niewiele - amplituda z 0.6m), ale w skali tysięcy km), a wtedy woda zwyczajnie spływa w miejsca obniżone i ucieka z wybrzuszonych.
confessus (324 punktów)
Witam
>Tu masz chyba poprawnie narysowane siły
Rysunek jest ładny, ale narysować można wszystko. Przyglądałem mu się i nijak nie mogę zrozumieć, dlaczego siła odśrodkowa Fc przyłożona do punktów A,B,C jest identyczna.

>Tu jest coś ciekawego o pływach
Dzięki za link, ale nie będę tego tekstu analizować. Trudno pochylać się nad każdym pomysłem każdego fantasty, który próbuje objaśniać rzeczy dawno już objaśnione.

>Po prostu cała Ziemia się deformuje
Oczywiście, że się deformuje. Deformuje się rozciągając się wzdłuż osi Ziemia-Księżyc. Czyli przybiera podobny kształt jak oceany, tyle że w mniejszej skali. Płaszcz Ziemi jest mało "mobilny" w przeciwieństwie do wody, która może się dużo łatwiej przemieszczać.

>...a wtedy woda zwyczajnie spływa w miejsca obniżone i ucieka z wybrzuszonych.
Jest więc przeciwnie - woda wpływa na miejsca wybrzuszone!
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
> Witam>Tu masz chyba poprawnie narysowane siły
>Rysunek jest ładny, ale narysować można wszystko. Przyglądałem mu się i nijak nie mogę zrozumieć, dlaczego siła odśrodkowa Fc przyłożona do punktów A,B,C jest identyczna.

Tak właśnie jest w przypadku ruchu po orbicie - rewolucji.

a_c = W^2 * r_c;
W^2 = G(M+m)/d^3; oraz r_c = m/(M+m) * d; (d - wektor)

Potencjał z tego będzie taki:
Pc = int a_c dr = W^2 r_c*r + A, czyli idzie liniowo z r.

W przypadku rotacji: a_w = W^2 * r;
Potencjał: Pw = int a_c = 1/2 W^2 r^2 + A = 1/2 V^2 + A; kwadratowo z r.

>Dzięki za link, ale nie będę tego tekstu analizować. Trudno pochylać się nad każdym pomysłem każdego fantasty, który próbuje objaśniać rzeczy dawno już objaśnione.

Patrz na rok - prawie 100 lat temu i od tego czasu nic się nie zmieniło (nadal ignorują odśrodkowe).

>Oczywiście, że się deformuje. Deformuje się rozciągając się wzdłuż osi Ziemia-Księżyc. Czyli przybiera podobny kształt jak oceany, tyle że w mniejszej skali. Płaszcz Ziemi jest mało "mobilny" w przeciwieństwie do wody, która może się dużo łatwiej przemieszczać.
>>...a wtedy woda zwyczajnie spływa w miejsca obniżone i ucieka z wybrzuszonych.
>Jest więc przeciwnie - woda wpływa na miejsca wybrzuszone!

Chyba jest przeciwnie i on właśnie o tym mówi:
kiedy jest niska, a kiedy wysoka fala pływów, czyli odpływ i przypływ, ale na otwartym oceanie.

Pewnie stąd te bajki o wybrzuszeniu wody na oceanie, które niby wyprzedza Księżyc, bo Ziemia wiruje.
Jeśli woda spływa z podniesionego dna oceanu, no to przecież nie może być bąbla na oceanie pod Księżycem.
uxbridge (5980 punktów)
>> (...)Przyglądałem mu się i nijak nie mogę zrozumieć, dlaczego siła odśrodkowa Fc przyłożona do punktów A,B,C jest identyczna.
>Tak właśnie jest w przypadku ruchu po orbicie - rewolucji.
>a_c = W^2 * r_c;
>W^2 = G(M+m)/d^3; oraz r_c = m/(M+m) * d; (d - wektor)
>Potencjał z tego będzie taki:
>Pc = int a_c dr = W^2 r_c*r + A, czyli idzie liniowo z r.
>W przypadku rotacji: a_w = W^2 * r;
>Potencjał: Pw = int a_c = 1/2 W^2 r^2 + A = 1/2 V^2 + A; kwadratowo z r.
A ty znowu swoje czary-mary. Przecież od razu widać że przyśpieszenie w pierwszym wypadku nie zależy od współrzędnej a w drugim liniowo.
Ale oczywiście racja. Przyśpieszenie dośrodkowe (odśrodkowe) nie ma gradientu przy obrocie wokół środka masy układu. Więc owszem, taki obrót ciała sztywnego generuje siłę odśrodkową w obracajacym sie układzie. I tego nie wziąłem pod uwagę - mój błąd. Ale to nie zmienia wniosku - siła odśrodkowa nie ma nic do rzeczy przy analizie pływów. Nie ma gradientu, a tylko gradient może deformowac ciało. W układzie inercjalnym zreszta jej nie ma. Za pływy odpowiedzialna jest wyłącznie grawitacja.
Tu masz pełną analizę:
www.lhup.edu/~dsimanek/scenario/tides.htm
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Tu masz pełną analizę:
>www.lhup.edu/~dsimanek/scenario/tides.htm

Nie ma tam żadnych obliczeń.

Jest tylko jeden sposób wyznaczenia deformacji z pływów - dokładnie tak samo jak w przypadku spłaszczenia planety z rotacji osiowej.

Ruch po krzywej zawsze daje przyspieszenie odśrodkowe i trzeba to uwzględniać.

en.wikipedia.org/wiki/Lagrangian_point
confessus (324 punktów)
>Nie ma gradientu, a tylko gradient może deformowac ciało.

Teraz to ja się pogubiłem. Więc może mi to wytłumaczysz prostymi słowy:
Czy jeśli wezmę taśmę (najlepiej o zerowej sprężystości) i zakręcę nią nad głową młynek, to taśma ulegnie deformacji? A może coś przeoczyłem?

Według mnie będzie to przekształcenie jednokładne. W układzie nieinercjalnym taśma będzie się rozciągać jak dżdżownica, a przyczyną tego będzie rosnąca wraz z odległością od "centrum" siła odśrodkowa.
Czyli odwrotnie niż w inercjalnym układzie z siłą grawitacyjną, która maleje wraz z odległością od "centrum". Skutek będzie jednak identyczny - rozciąganie.

Oczywiście, jeśli taśma będzie miała pewną sprężystość, to być może to przekształcenie będzie (a być może nie, muszę to przeanalizować) trochę bardziej skomplikowane (prawdop. trzeba to jakąś całką ...).
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Nie ma gradientu, a tylko gradient może deformowac ciało.

Siła jest już gradientem.
Wieszamy linę o masie m i długości L w stałym przyspieszeniu = g.
Nie rozciągnie się?

I tak samo funkcjonują siły pływowe.

Są dwie różne siły, które razem sumują się do zera, ale po całej masie, a nie w każdym punkcie z osoba.

Te różnice które się pojawiają musi już wyzerować samo ciało, i w dużej skali jest to grawitacja własna masy, a mniejszej siły międzyatomowe - w rozciąganej belce, linie.

I te układy odniesienia, z którymi się tak niemiłosiernie męczycie (szukacie w nich czegoś?), nie mają tu żadnego znaczenia.
Gradient energii nie zależy od układu odniesienia.
confessus (324 punktów)
>Siła jest już gradientem.
Nooo, muszę powiedzieć, że to baaaardzo oryginalny pogląd.

>Wieszamy linę o masie m i długości L w stałym przyspieszeniu = g.
>Nie rozciągnie się?

Rozciągnie się, ale co to ma wspólnego z gradientem? Wszystko dzieje się jednorodnym polu grawitacyjnym, nie ma tu więc żadnego gradientu. Tym co rozciąga linę jest siła przeciwdziałająca sile grawitacji!
Z taką liną możesz robić różne rzeczy
  • powiesić za jeden koniec
  • przewiesić w połowie przez kołek
  • rzucić na stół tak, aby jej połowa zwisała poza stół
  • rzucić na podłogę
  • rzucić swobodnie z wysokiej wieży

I mimo stale tego samego jednorodnego pola grawitacyjnego w każdym z tych pięciu przypadków lina rozciąga się (albo nie) inaczej, bo inaczej działa siła przeciwdziałająca grawitacji ( z wyjątkiem ostatniego przypadku)
  • lina rozciąga się nierównomiernie - im wyżej tym bardziej
  • każda z połówek rozciąga się niezależnie
  • połowa liny leżąca na stole jest nierozciągnięta i stół przeciwdziała sile grawitacji, druga połowa liny jest rozciągnięta
  • brak rozciągnięcia bo siła przeciwdziałająca działa na każdy fragment liny od strony podłoża
  • brak rozciągnięcia bo brak siły przeciwdziałającej


Tak więc wybacz, ale Twoje tłumaczenie tylko mąci a nie wyjaśnia.
processor (235 punktów)
>I te układy odniesienia, z którymi się tak niemiłosiernie męczycie (szukacie w nich czegoś?), nie mają tu żadnego znaczenia.

Możesz wszystko liczyć w jednym inercjalnym układzie odniesienia, zaczepionym gdzieś w centrum wszechświata, ale wtedy dopiero się namęczysz. Dodatkowe (mądrze dobrane) układy odniesienia - niekoniecznie inercjalne właśnie ułatwiają życie a nie utrudniają.
Spróbuj opisać zderzenie niecentralne sprężyste dwóch kul w układzie zewnętrznym i w układzie środka masy, a zobaczysz różnice.

>Gradient energii nie zależy od układu odniesienia.

Jeśli już to wartość bezwzględna gradientu w punkcie, bo sam gradient jako pole wektorowe od układu już zależy. Wystarczy obrócić układ odniesienia a niektóre składowe gradientu zmienią się na pewno (chyba że gradient ma wartość zero)
confessus (324 punktów)
Po dalszej polemice z kombi uświadomiłem sobie, że przeoczyłem jeden ważny szczegół - układ Ziemia-Księżyc obraca się nie wokół środka masy układu, ale wokół osi przechodzącej przez ten środek!

Poprawiona wersja

Oznaczenia:
M - masa Ziemi
m - masa Księżyca
G - stała grawitacji
L - odległość Ziemia-Księżyc
S - odległość środka masy układu Ziemia-Księżyc od środka Ziemi.
T - okres obiegu Księżyca (okres obrotu układu Ziemia-Księżyc)
p - liczba pi

Ustalmy układ współrzędnych XYZ taki, że oś X-ów pokrywa się z prostą Ziemia-Księżyc, oś Z-ów jest równoległa do osi obrotu układu Ziemia-Księżyc a początek jest w środku Ziemi.

Środek masy układu Ziemia-Księżyc ma współrzędne [ S, 0, 0 ], gdzie S = mL/( M+m ).
Weźmy dowolną jednostkową masę próbną w o współrzędnych: [x,y,z].
Może to być punkt na powierzchni, może być wewnątrz. Jak widać rozmiar Ziemi jest bez znaczenia.

Siła przyciągania masy w przez Księżyc: Fk = [ Gm/L2, 0, 0 ]
Siła odśrodkowa działająca na masę w: Fo = (2p/T)2 [ x-S, y, 0]

Wyznaczymy Fk+Fo. Otóż
Fk+Fo = [ Gm/L2, 0, 0 ] + (2p/T)2 [ x-S, y, 0] =
   = [ Gm/L2, 0, 0 ] - [ (2p/T)2S, 0, 0] + (2p/T)2 [ x, y, 0 ]

Korzystając z III prawa Keplera: (2p/T)2 = G(M+m)/L3 wyliczamy
    (2p/T)2D = G(M+m)/L3 mL/( M+m ) = GM/L2.

Ostatecznie Fk+Fo = (2p/T)2 [ x, y, 0 ]
a to oznacza, że Fk+Fo jest wektorem prostopadłym do osi obrotu układu Ziemia-Księżyc i skierowanym na zewnątrz Ziemi. Oddziaływanie sił odśrodkowych i przyciągania Księżyca na elementy powierzchni Ziemi wyznacza pole wektorów rozchodzących się na zewnątrz równoległych do płaszczyzny obrotu o długości proporcjonalnej do odległości elementu od prostej przechodzącej przez środek Ziemi i równoległej do osi obrotu układu. Po częściowym zrównoważeniu każdego takiego wektora przez różnicę między ciężarem masy w i ciśnieniem materii na tę masę pozostaje wypadkowa skierowana w stronę równika.
Są tu dwa uproszczenia: 1. wektor przyciągania niekoniecznie jest równoległy - wszystkie te wektory wskazują na środek Księżyca, 2. Pole grawitacyjne wytwarzane przez Księżyc jest niejednorodne. Właśnie to drugie uproszczenia powoduje, że nie ma sił pływowych.
uxbridge (5980 punktów)
Facet dokładnie wyjaśnia nieporozumienia i błędy zawarte w różnych 'wyjaśnieniach' zawierających siłę odśrodkową przy analizie pływów.
www.lhup.edu/~dsimanek/scenario/tides.htm
So the bottom line is that centrifugal forces on the Earth due to the presence of the moon are not tide-raising forces at all. They cannot be invoked as an "explanation" for any tide, on either side of the Earth or anywhere else.
"Tak więc podstawą jest to, że siły odśrodkowe na Ziemi spowodowane obecnością Księzyca nie są wogóle przyczyną pływów. Nie moga być używane jako 'wyjaśnienie' dla żadnych pływów, po żadnej stronie globu i gdziekolwiek indziej."
confessus (324 punktów)
>"Tak więc podstawą jest to, że siły odśrodkowe na Ziemi spowodowane obecnością Księzyca nie są wogóle przyczyną pływów. Nie moga być używane jako 'wyjaśnienie' dla żadnych pływów, po żadnej stronie globu i gdziekolwiek indziej."

I dokładnie to chodzi. To właśnie wynika z moich powyższych wyliczeń. Wynika z nich także coś, czego sobie wcześniej nie uświadamiałem - istnienie sił ściągających w stronę równika. Nie mają one zupełnie nic wspólnego z pływami, bo zgniatają Ziemię w stronę płaszczyzny równika. Zobaczyłem też taki obrazek w linku podesłanym przez kombi. Są one prawdopodobnie mikroskopijnie małe, jak znajdę chwilę, to policzę jak małe.
Ja ten pod-wątek zacząłem po Twojej wzmiance o układzie nieinercjalnym, w którym rozpatrujemy odśrodkową siłę i jej gradient a pomijamy wpływ Księżyca.

pozdrawiam
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Facet dokładnie wyjaśnia nieporozumienia i błędy zawarte w różnych 'wyjaśnieniach' zawierających siłę odśrodkową przy analizie pływów.
>www.lhup.edu/~dsimanek/scenario/tides.htm

Faktycznie, on nie uznaje ruchu - my stoimy obok Księżyca...

Tu masz z obliczeniami (trochę spartaczone, ale myśl poprawna).
farside.ph(*)ching/336k/Newton/node111.html

The cancellation is a manifestation of the balance between the centrifugal and gravitational accelerations in the equivalent point mass problem discussed above. However, this balance is only exact at the center of the mass distribution m. Away from the center, the centrifugal acceleration remains constant, whereas the gravitational acceleration increases with increasing z.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Z jakiego warunku chcesz wyliczać te pływy - deformacje kuli, czyli elipsoidę?
Chyba próbujesz to załatwić z jednej siły niezrównoważonej.
uxbridge (5980 punktów)
>Z jakiego warunku chcesz wyliczać te pływy - deformacje kuli, czyli elipsoidę?
>Chyba próbujesz to załatwić z jednej siły niezrównoważonej.
Oczywiście. Deformacja oznacza różnicę w ruchu cząsteczek ciała. Jeśli żadna cząsteczka nie podlega działaniu niezrównoważonej siły (brak pola) to nie ma deformacji i nie ma też ruchu ciała. Jeśli na każdą cząsteczkę działa taka sama niezrównoważona siła (jednorodne pole, brak gradientu)to jest ruch ciała bez deformacji. Jeśli na różne cząsteczki działa niezrównoważona siła o różnej wartości (pole niejednorodne, gradient) to jest deformacja a ruch całego ciała wystąpi albo nie.
Pole grawitacyjne w większej skali zawsze jest niejednorodne, więc zawsze wystąpi gradient i pływy. Wystarczy sama grawitacja i nie trzeba żadnych więzów czy innych sił.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
> Jeśli na różne cząsteczki działa niezrównoważona siła o różnej wartości (pole niejednorodne, gradient) to jest deformacja a ruch całego ciała wystąpi albo nie.
>Pole grawitacyjne w większej skali zawsze jest niejednorodne, więc zawsze wystąpi gradient i pływy. Wystarczy sama grawitacja i nie trzeba żadnych więzów czy innych sił.

Czyli nie masz żadnego warunku.
Newton podobnie improwizował i pomylił się w swoich obliczeniach: pływów, precesji osi Ziemi, oraz perygeum Księżyca.
21-08-2011 21:33 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Czyli nie masz żadnego warunku.
>Newton podobnie improwizował i pomylił się w swoich obliczeniach: pływów, precesji osi Ziemi, oraz perygeum Księżyca.
Jak to mówią... wolę z Newtonem zgubić niż z Kombim znaleźć.
confessus (324 punktów)
>Zdaje się, że nieinercjalne układy są dość rzeczywiste a tzw. inercjalne pozorne (stąd np. pozorność "siły" Coriolisa). W szczególności bezwładny ruch prostoliniowy to tylko nie istniejąca realnie, lokalna idealizacja.

Komar, który mnie przed chwilą ukąsił, jest bardziej rzeczywisty od trzęsienia ziemi w Japonii, o którym dowiedziałem się z telewizji. Jeśli jednak chcę się pokusić opis zjawisk fizycznych muszę uwolnić się od takich subiektywności. Im "bardziej inercjalny" jest układ, tym opis względem tego układu jest bardziej obiektywny. Skuteczność fizyki w opisywaniu świata wynika (między innymi) ze stosowania idealizacji. Taką idealizacją jest przyjęcie w mechanice Newtona, że masy ciał (np. planet, gwiazd) skupiają się w jednym punkcie geometrycznym. Jest nią także pojęcie układu inercjalnego. Dzięki jego odkryciu przez Galileusza możliwe było uwolnienie się od mechaniki Arystotelesa i przetarcie drogi do fizyki współczesnej.
setarkos (10757 punktów)
>Komar, który mnie przed chwilą ukąsił, jest bardziej rzeczywisty
Podobnie rzeczywisty może się wydawać prostoliniowy ruch kulki po płaskim poziomym stole, podczas gdy w szerszej skali powierzchnia pozioma nie jest bynajmniej płaska.
confessus (324 punktów)
>Podobnie rzeczywisty może się wydawać prostoliniowy ruch kulki po płaskim poziomym stole, podczas gdy w szerszej skali powierzchnia pozioma nie jest bynajmniej płaska.

...a w mniejszej skali powierzchnia okaże bardzo porowata, a w jeszcze mniejszej pustą przestrzenią utkaną cząstkami elementarnymi. I co z tego??? Chodzi przecież o taki dobór skali, aby nasz rzeczywisty model jak najlepiej odtwarzał teoretyczną sytuację tzn. toczenie się po płaszczyźnie.
Czy skoro stosunek obwodu do średnicy we wszystkich rzeczywistych okręgach, które zmierzysz, okażą się za każdym razem liczbą wymierną, to orzekniesz, że do końca nie wiesz, jaka to liczba (niedokładność kreślenia, błąd pomiaru), ale na pewno jest to liczba wymierna?
dorias (722 punktów)
>Dlaczego planety naszego układu przyciągnęły do siebie większość ciężkich pierwiastków (czyli
>wszystkich oprócz wodoru i helu) a gwiazda w centrum układu zawiera ich zaledwie 2% w stosunku do
>swojej masy.
>Czy nie powinno być właśnie odwrotnie? Czy potężna grawitacja centralnej gwiazdy nie powinna
>ściągnąć do siebie wszystkich ciężkich pierwiastków a planetom pozostawić wodór i hel?
>Czy wpływ na to miała siła odśrodkowa dysku akrecyjnego? Czy siła taka może przeciwstawić się w
>wystarczającym stopniu grawitacji gwiazdy z centrum? Czy jakąś rolę w tym wszystkim odgrywa akrecja
>sferyczna czy trzeba brać pod uwagę wyłącznie akrecję dyskową (bo mamy do czynienia z układem
>planetarnym a nie pojedynczą gwiazdą)?

"W rejonach bliższych gwieździe, gdzie temperatura jest wysoka ulegają kondensacji pierwiastki i związki mało lotne, takie jak metale, krzemiany, czy tlenki metali. W dalszych rejonach mogą dodatkowo kondensować substancje takie jak woda, amoniak i metan. Większość materii dysku (typowo 97-99%) jednak stanowi wodór i hel, które w warunkach tam panujących pozostają gazowe[1]. Skondensowane ziarna pyłu i lodu łączą się podczas zderzeń i pod wpływem sił elektrostatycznych. W miarę jak ich masa zwiększa się, opadają one ku płaszczyźnie równikowej dysku (sedymentacja) w ciągu kilku tysięcy lat. Początkowo drobiny pyłowo-lodowe współporuszają się z gazem, jednak w miarę ich rośnięcia opór ruchu w gazie traci na znaczeniu, co zwieksza szanse kolizji. Z czasem powstają planetozymale - bryły na tyle duże, by ich własna grawitacja mogła przeciwdziałać ucieczce odłamków tworzących się podczas zderzeń. Niektóre zderzenia mogą także prowadzić do rozbicia obiektów na mniejsze kawałki, ich spadku na gwiazdę lub nawet wyrzucenia poza układ. Dopiero odpowiednio duże planetozymale, o masie kilku mas Ziemi są w stanie dzięki własnej grawitacji skutecznie wiązać gazowy wodór i hel[2]. W czasie, gdy w płaszczyźnie dysku ziarna pyłu tworzą coraz większe obiekty, protogwiazda, wokół której dysk krąży, zaczyna świecić coraz intensywniej, a ciśnienie promieniowania, oddziałując z napotykanym gazem, rozgrzewa go i "wydmuchuje" na zewnątrz (faza T Tauri). Ponieważ na całkowitą erozję dysku wystarczy zaledwie kilka milionów lat, proces kondensacji planet, zwłaszcza gazowych olbrzymów typu Jowisza musi zachodzić dostatecznie szybko, póki materia dysku jest dostępna."

nie chciało mi się tego wszystkiego tłumaczyć więc skopowałem to z wikipedi
pl.wikipedia.org/wiki/Powstawanie_planet
Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów)
Jak w większości przypadków wątpliwości wynikają z niepełnej wiedzy w temacie. Radzę poszukać w necie, tak będzie prościej.
Ewolucja układów słonecznych to nie tylko grawitacja i siły odśrodkowe, ale także różnice temperatur na planetach i odparowywanie coraz cięższych i mniej lotnych pierwiastków oraz związków, tym silniejsze im bliżej słońca, wiatr słoneczny zdmuchujący atmosfery planet także tym silniej im bliżej słońca, oraz kilka innych zjawisk.
Gdy choć trochę wysilisz się, to sam znajdziesz odpowiedzi.
Ps. Masz u mnie minus za lenistwo.

Baruch Spinoza
"Filozofia nie ma żadnego celu poza prawdą. Wiara nie szuka niczego poza posłuszeństwem i pobożnością".
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Jak w większości przypadków wątpliwości wynikają z niepełnej wiedzy w temacie...

Oczywiście, że wątpliwości wynikają z niepełnej wiedzy. Dlatego ludzie zadają pytania. Gdybym miał "pełną wiedzę" to nie rozpoczynałbym dyskusji na forum. Poza tym "pełna wiedza" trąci tu jakąś utopią - zna Pan kogoś kto taką posiada?

>Ps. Masz u mnie minus za lenistwo.

Eh... że od razu lenistwo...
Może gdybym interesował się wyłącznie astrofizyką to powstrzymałbym się z rozpoczynaniem niniejszego tematu. Proszę uwierzyć, że mnóstwo osób (a bynajmniej coraz więcej) jest naprawdę głodnych wszechstronnej wiedzy. Ludzie Ci zadają sobie codziennie setki pytań z różnych dziedzin wiedzy i gdyby mieli wszystkiego poszukiwać w literaturze czy zasobach internetowych to zabraknie im czasu żeby w ogóle umrzeć.

Pan to chyba sugeruje, że lepiej jeśli uczeń siedzi cicho w ostatniej ławce i sam dziobie do oporu w książkach niż miałby się zapytać nauczyciela - ale zwykle po prostu się wstydzi albo boi się, że powie jakieś głupstwo i dlatego milczy. Taka postawa do niczego nie prowadzi.

Mam nadzieję, że nie odstraszył Pan użytkowników tego forum od zadawania pytań. Temu właśnie służą takie fora - to nie jest miejsce na gotowe publikacje tylko na otwarte rozmowy. Jeśli chce Pan wiedzę "pewną" to zapraszam do czytania artykułów na tymże portalu.

Na koniec...
Nie wydaje mi się, żeby rozpoczęcie niniejszego tematu było naciągane. Wprost przeciwnie - liczba odpowiedzi i burzliwa dyskusja jaka tu rozgorzała świadczą, że jednak wiele osób znajdzie tu odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Dziękuję wszystkim zainteresowanym niniejszym tematem za udział w rozmowie, którą na bieżąco śledzę, ale nie mam czasu odpowiadać na wiele ciekawych pojawiających się tu uwag.

Panu również dziękuję za tą bardziej merytoryczną część odpowiedzi.

Pozdrawiam...
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
> Słońce w 98% składa się z wodoru i helu
A w jaki sposób chcesz to udowodnić?
25-08-2011 03:06 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>> Słońce w 98% składa się z wodoru i helu
>A w jaki sposób chcesz to udowodnić?

Jest nawet model Iron Sun - Słońce z żelaza, a w centrum neutronowa.
Taka jak tu:

W powiększeniu wyraźnie widać kilka rozszalałych neutronów.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365