 |
Wałęsa po raz kolejny jak faszystowska hołota Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-03-2013 17:03 | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Wałęsa po raz kolejny jak faszystowska hołota
6 na 8 | Lech Wałęsa oceniony w 2000 roku przez wyborców na 1% powinien już zamilknąć: www.tvn24.(*)-w-ostatniej-lawie,309290.htmlNie może być litości dla faszyzujących postaw - bez względu na ocenę innych - nowoczesne społeczeństwo powinno takich ludzi przekreślać = do jednego worka z ONR/NOP/i resztą faszyzującej, skrajnej prawicy - dopóki się nie nawrócą na jedynie słuszne poglądy akceptacji wszystkiego co jawnie nie wyrządza krzywdy innym - zgoda? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 marcintoruńczyk (87 punktów) (zablokowany) | > Lech Wałęsa oceniony w 2000 roku przez wyborców na 1% powinien już zamilknąć:> www.tvn24.(*)-w-ostatniej-lawie,309290.html> Nie może być litości dla faszyzujących postaw - bez względu na ocenę innych - nowoczesne> społeczeństwo powinno takich ludzi przekreślać = do jednego worka z ONR/NOP/i resztą faszyzującej,> skrajnej prawicy - dopóki się nie nawrócą na jedynie słuszne poglądy akceptacji wszystkiego co> jawnie nie wyrządza krzywdy innym - zgoda?Wałęsa, nie zna się chyba na biologii. W naturze występuje homoseksualizm przecież. No tak typowy chrzescijanin, mój dziadek np. łazi co niedziela do koscioła a tuska by do wapna rzucił, komorowskiemu trutki dał, a Tadzia Rydzyka zrobił by premierem. Wałęsą nie ma się co przejmować, on i tak do polityki już nie wejdzie za swoje ostatnie wypowiedzi, wiele stracił.
|
|
 | 1 na 1 | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | >Tadzia Rydzyka zrobił by premierem
Łooo, poruszyłeś moją wyobraźnię. Można napisać taką książkę, coś w stylu "Operacji Chusta" Terlikowskiego, tylko o takim postapokaliptycznym świecie gdzie Rydzyk jest premierem.
bang bang, shot you dead
|
|
|  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | > Łooo, poruszyłeś moją wyobraźnię. Można napisać taką książkę, coś w stylu "Operacji Chusta" Terlikowskiego, tylko o takim postapokaliptycznym świecie gdzie Rydzyk jest premierem.Mała korekta: Rydzyk-premier, to wizja świata przedapokalitycznego. Apokalipsa nadeszłaby w czasie rządów Rydzyka-premiera za sprawą jego genialnych decyzji. A potem, powtarzając za mędrcem Kononowiczem, nie było by niczego.
|
|
| |  | 1 na 1 | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | No w sumie racja, przyjęłam jego wybór na premiera jako kataklizm, ale Twoja wersja też przekonuje
bang bang, shot you dead
|
|
|  | | Tomek Fiedorek (5805 punktów) |
>Łooo, poruszyłeś moją wyobraźnię. Można napisać taką książkę, coś w stylu "Operacji Chusta" Terlikowskiego
Jacek Piekara "Przenajświętsza Rzeczpospolita"
|
|
 | | kogut59 (3090 punktów) | > Wałęsa, nie zna się chyba na biologii.Znalezione w sieci. I co teraz panie Walesa ?
|
|
 | | Irracja (4721 punktów) | >>Wałęsa, nie zna się chyba na biologii. W naturze występuje homoseksualizm przecież.
... wiele już razy słyszałem, iż w naturze występuje homoseksualizm. Mam jednak pewne wątpliwości, gdyż wszystkie znane mi przypadki, to zachowania biseksualne. Czy można prosić o przykłady zachowań (wśród zwierząt, oprócz człowieka) zachowań typowo homoseksualnych?
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
|  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Czy można prosić o przykłady zachowań (wśród zwierząt, oprócz człowieka) zachowań typowo homoseksualnych? Może coś takiego, w artykule mowa jest np. o dozgonnie wiernych homoseksualnych pingwinach. A dodam, że to wieloletnia obserwacja musiała być, bo pingwiny żyją kilkadziesiąt lat! Więc w sumie też się trochę dziwię, że wcześniej nawet nie słyszałem o tym zjawisku.
|
|
6 na 6 | Marek Matejewski (3695 punktów) | |
|
12 na 12 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Lech Wałęsa oceniony w 2000 roku przez wyborców na 1% powinien już zamilknąć:> www.tvn24.(*)-w-ostatniej-lawie,309290.htmlWypowiedź sama w sobie w najwyższym stopniu kretyńska i obrzydliwa - jednak przez wzgląd na to, kto to mówi, skłonny jestem nieco przymknąć oko. Wałęsa setki już razy pokazał, że o wiele szybciej mówi niż myśli - ale też i że gdy coś przemyśli, potrafi wycofać się z wygłoszonych głupot. Obstawiam, że za niedługo zmieni zdanie, choć na explicite wyrażone przeprosiny - przy Lechowym ego - raczej bym nie liczył. Nawiasem: homoseksualiści homoseksualistami, rozchodzi się jednak też i o to, żeby ci homoseksualiści nie przesłonili nam najnowszego, udanego jak za dawnych dobrych lat, wałęsizmu: Ja sobie nie życzę, żeby ta mniejszość (...) moje dzieci i wnuki bałamuciła jakimiś tam mniejszościami.  EDIT: właśnie sobie rzecz obejrzałem w TVN24. Oj, pojechał, pojechał - nawet jak na siebie... Podtrzymuję, co napisałem wcześniej, ale Zażenowany jestem znacznie bardziej niż się spodziewałem.
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | |
|
 | 5 na 5 |
|  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> Najlepiej przez umyślnego, który mu od razu przeczyta.I wytłumaczy, a może nawet przetłumaczy. Czytanie a czytanie ze zrozumieniem to przecież dwie zupełnie inne sprawy. PS. Mówiąc o czytaniu ze zrozumieniem, mam na myśli czytanie "z empatią". 
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >...wyślijcie do p. Wałęsy list w tej sprawie!
Raczej śrubokręt.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >nowoczesne społeczeństwo powinno takich ludzi przekreślać...
Tu nie chodzi o Wałęsę, ale o pewien typ człowieka. Problem polega na tym, że w Polsce co drugi to Wałęsa. Balcerwicz to Wałęsa, Michnik to Wałęsa, Tusk to Wałęsa, Mucha to Wałęsa, Jurek to Wałęsa, Kaczyński to Wałęsa, Wojewódzki to Wałęsa, Bartosiewicz to Wałęsa, Palikot to Wałęsa, nawet Wałęsa to Wałęsa. Gdzie nie spojrzeć - to Wałęsa.
Spojrzysz w lustro: też Wałesa.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | -1 na 3 | laik 80 (29 punktów) |
>Spojrzysz w lustro: >też Walesa.
Wałęsa Wałęsą ale: 1. Tak wiele jest spraw do załatwienia w naszym społeczeństwie, np. setki tysięcy a może i miliony głodujących dzieci, a tu raptem najważniejszą sprawą państwową stają się związki partnerskie. Dotyczy to zresztą niemal całej Europy. 2. Pod koniec XX wieku bardzo modny stał się pogląd, że najlepiej i najzgodniej żyje się parom w wolnych związkach zwanych konkubinatami. I słusznie. Bo przy dzisiejszych ilościach rozwodów najsensowniejsze byłoby spisanie przez kandydatw do małżeństwa intercyzy u notariusza, czyli zobowiązan jaki powinien być udział obojga rodziców wychowaniu dzieci po rozwodzie i jak należy podzielić wniesiony i wspólnie wypracowany majątek. Intercyzę taką mogli by a może powinni spisać partnerzy niezależnie od płci. Że byłoby to mało romantyczne? Przecież nikt nie ma prawa zabronić uroczystego ślubu udzielanego przez dowolny związek wyznaniowy lub organizację świecką. Gorzej z rozwodami. Niektóre kościoły proyestanckie chętnie udzielają ślubów, a także rozwodów, również parom homoseksualnym. Moim zdaniem państwo nie ma tu nic do roboty.
|
|
|  | marcintoruńczyk (87 punktów) (zablokowany) | >>Spojrzysz w lustro: >>też Walesa. > Wałęsa Wałęsą ale: >1. Tak wiele jest spraw do załatwienia w naszym społeczeństwie, np. setki tysięcy a może i miliony głodujących dzieci, a tu raptem najważniejszą sprawą państwową stają się związki partnerskie. Dotyczy to zresztą niemal całej Europy. >2. Pod koniec XX wieku bardzo modny stał się pogląd, że najlepiej i najzgodniej żyje się parom w wolnych związkach zwanych konkubinatami. I słusznie. Bo przy dzisiejszych ilościach rozwodów najsensowniejsze byłoby spisanie przez kandydatw do małżeństwa intercyzy u notariusza, czyli zobowiązan jaki powinien być udział obojga rodziców wychowaniu dzieci po rozwodzie i jak należy podzielić wniesiony i wspólnie wypracowany majątek. Intercyzę taką mogli by a może powinni spisać partnerzy niezależnie od płci. Że byłoby to mało romantyczne? Przecież nikt nie ma prawa zabronić uroczystego ślubu udzielanego przez dowolny związek wyznaniowy lub organizację świecką. Gorzej z rozwodami. Niektóre kościoły proyestanckie chętnie udzielają ślubów, a także rozwodów, również parom homoseksualnym. Moim zdaniem państwo nie ma tu nic do roboty. > Zgadzam się, są ważniejsze rzeczy w Polsce, ale tolerancja musi być. Na debatowanie o związkach partnerskich mogą sobie pozwolić państwa wysokorozwinięte np. Wielka Brytania, gdzie sprawy socjalne i gospodarka są na wysokim poziomie.
|
|
|  | marcintoruńczyk (87 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
|  | 9 na 9 | Sylwek (15472 punktów) |
>1. Tak wiele jest spraw do załatwienia w naszym społeczeństwie, np. setki tysięcy a może i miliony głodujących dzieci, a tu raptem najważniejszą sprawą państwową stają się związki partnerskie. Dotyczy to zresztą niemal całej Europy.
Teraz już wiemy, dlaczego w Afryce chcą zabijać homoseksualistów: z homoseksualizmu bierze się głód, jak się nie promuje homoseksualizmu, głód znika. W Polsce najwyraźniej jest tak samo. Miliony dzieci głodują żywiąc się chyba trawą - wszystko przez to, że cała uwaga skupiona na tych wstrętnych pedziach. A wystarczyłoby posłuchać pana prezydenta, zamknąć ich gdzieś za murem (może spalić) i problem głodnych dzieci się rozwiąże...
>Moim zdaniem państwo nie ma tu nic do roboty.
Aha, tylko, że jednak konkubinatu wciąż nie mają szeregu praw, zaś lesbijki i geje, nawet gdy chcą, nie mogą uzyskać tych praw ze względu na brak prawa do małżeństwa.
|
|
| |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >konkubinatu wciąż nie mają szeregu praw, zaś lesbijki i geje, nawet gdy chcą, nie mogą uzyskać tych praw ze względu na brak prawa do małżeństwa. Nie bardzo rozumiem, czyżby homoseksualiści nie mogli żyć w analogicznym jak hetero konkubinacie? Z jakich przepisów to ograniczenie wynika?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Nie bardzo rozumiem, czyżby homoseksualiści nie mogli żyć w analogicznym jak hetero konkubinacie? Z jakich przepisów to ograniczenie wynika?
Niektórym osobom przepisy chyba ograniczają zdolność czytania ze zrozumieniem.
|
|
| | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Niektórym osobom przepisy chyba ograniczają zdolność czytania ze zrozumieniem. Pytałem o homoseksualistów, czyżbyś tak postrzegał ich prawną sytuację?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie bardzo rozumiem, czyżby homoseksualiści nie mogli żyć w analogicznym jak hetero konkubinacie? Z jakich przepisów to ograniczenie wynika?
W dziwaczny sposób sugerowałeś, że małżeństwa to przeżytek, a konkubinaty są dostępne dla wszystkich, więc wszystko jest ok. Tylko, że nawet jeśli to przeżytek, to w sposób dyskryminujący dostępny tylko dla hetero.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >nawet jeśli to przeżytek, to w sposób dyskryminujący dostępny tylko dla hetero. Nie dla każdego hetero, poligamiczne i poliandryjne związki też są dyskryminowane.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >Nie dla każdego hetero, poligamiczne i poliandryjne związki też są dyskryminowane.
Związki poligamiczne to odrębna para kaloszy. Nie sądzę by były racjonalne powody do upierania się by nie można ich zalegalizować, ale wydaje mi się jasnym, że nie wchodzi tu już w grę żadne "rozszerzanie" instytucji małżeństwa a właśnie rodzaj nowego, stricte kontraktowego układu (związek wielopartnerski? rodzina niegenetyczna?).
Tylko, jak z dyskryminacji poligamistów ma niby wynikać uzasadnienie dyskryminacji monogamicznych homoseksualistów? Co to za argument w ogóle?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >nie wchodzi tu już w grę żadne "rozszerzanie" instytucji małżeństwa a właśnie rodzaj nowego, stricte kontraktowego układu (związek wielopartnerski? rodzina niegenetyczna?). Związek partnerski pozwalający partnerom na określone przywileje społeczne i równie łatwo rozwiązywalny, jak został zawiązany, byłby na pewno lepszy od małżeństwa w obecnym kształcie. Zwłaszcza z tym małżeństwa balastem dobrowolnej niewoli, która średniowieczną mentalnością zalatuje.
>jak z dyskryminacji poligamistów ma niby wynikać uzasadnienie dyskryminacji monogamicznych homoseksualistów? Co to za argument w ogóle? Przykład wyłączenia poligamii dowodzi, że zamiarem ustawodawcy było nie wyłączanie par homoseksualnych, lecz uprzywilejowanie par heteroseksualnych.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Przykład wyłączenia poligamii dowodzi, że zamiarem ustawodawcy było nie wyłączanie par homoseksualnych, lecz uprzywilejowanie par heteroseksualnych.
My wiemy co było zamiarem ustawodawcy i chcemy ten zamiar unieważnić i przekreślić. To nie znaczy, że nie można tego robić po kawałku.
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > My wiemy co było zamiarem ustawodawcy i chcemy ten zamiar unieważnić i przekreślić. To nie znaczy, że nie można tego robić po kawałku.Wiemy też, co jest zamiarem samolubnego reformatora i jest naszym celem zamiar ten unieważnić i przekreślić jedną mądrą decyzją. Niewinni swojej seksualnej odmienności powinni być pierwsi do zrozumienia pozostałych seksualnych odmienności, a okazuje się, że w istocie pragną wynieść się ponad nich. To dobry moment, by przypomnieć proponowaną przeze mnie definicję zboczenia, której nie zdołano odmówić logiki. Zboczenie płciowe ma miejsce wówczas, gdy nie można mieć udanego aktu seksualnego bez zachowań wykraczających poza konieczne czynności biologiczne, gdzie za "udany akt seksualny" należy uznać "satysfakcjonujące współżycie odbywane w sposób nie wykluczający zapłodnienia".
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Wiemy też, co jest zamiarem samolubnego reformatora i jest naszym celem zamiar ten unieważnić i przekreślić jedną mądrą decyzją.
O czym bełkoczesz, bo właściwie trudno zrozumieć?
>Niewinni swojej seksualnej odmienności powinni być pierwsi do zrozumienia pozostałych seksualnych odmienności, a okazuje się, że w istocie pragną wynieść się ponad nich.
Poliamoria to "seksualna odmienność"? Pewne formy heteroseksualnej poliamorii są w sposób oczywisty jednym z dominujacych form ludzkiej seksualności, więc jeśli coś jest odmiennością, to ścisły, uprawomocniony regulacjami monogamizm.
> Zboczenie płciowe ma miejsce wówczas, gdy nie można mieć udanego aktu seksualnego bez zachowań wykraczających poza konieczne czynności biologiczne, gdzie za "udany akt seksualny" należy uznać "satysfakcjonujące współżycie odbywane w sposób nie wykluczający zapłodnienia".
Właściwie trudno powiedzieć co chcesz zakomunikować? Że ludzka seksualność istnieje tylko by się zapładniać? Gdyby tak było to przede wszystkim kobiety, tak jak inne naczelne, miałyby wyraźnie widoczne zewnętrzne objawy w dni płodne ("ruja") zaś poza tym okresem byłyby całkowicie nieatrakcyjne dla mężczyzn.
Ludzki seks tylko czasami służy rozpłodowi. Skoro już próbujesz tworzyć pseudonaukowy bełkot jako uzasadnienie dla jakiegoś szowinizmu, miejże chociaż elementarny szacunek dla faktów ludzkiej biologii.
|
|
| | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >O czym bełkoczesz, bo właściwie trudno zrozumieć? A to była Twoja, reformatorze, figura retoryczna.
>Poliamoria to "seksualna odmienność"? Fakt, poliamoria to czyta obyczajowość.
>ludzka seksualność istnieje tylko by się zapładniać? Tak, nasza płeć to są te różnice służące prokreacji.
>Gdyby tak było to przede wszystkim kobiety, tak jak inne naczelne, miałyby wyraźnie widoczne zewnętrzne objawy w dni płodne Gdyby wzrok służył do tego, aby widzieć, to mielibyśmy, tak jak inne naczelne, oczy naokoło głowy, a nie tylko z przodu.
>Skoro już próbujesz tworzyć pseudonaukowy bełkot Naukowość mojej definicji to Twoje spostrzeżenie.
>uzasadnienie dla jakiegoś szowinizmu Koniecznie wskaż gdzie ten szowinizm.
|
|
| | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > rodzaj nowego, stricte kontraktowego układu To chyba dobry kierunek, by dowolne układy par (grup) móc legalizować formalnie (niezależnie od ich zmysłowych upodobań). > (związek wielopartnerski? rodzina niegenetyczna?). Powinno się rozważać także związek partnerski dwu lub więcej braci/sióstr?
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | No i rozważyć też by się przydało związki -filskie, no może na razie w wersji platonicznej, żeby nie było chryi - ale dyskryminować ich nie można przecież.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Sylwek (15472 punktów) | >No i rozważyć też by się przydało związki -filskie, no może na razie w wersji platonicznej, żeby nie było chryi - ale dyskryminować ich nie można przecież.
Tandeta tej argumentacji jest tak straszliwa, że trudno zrozumieć, iż ktoś serio może jeszcze z tym wyskakiwać bez zawstydzenia.
Na potrzeby dowodu potraktuje ją serio. Załóżmy, że Konował postanawia stworzyć formalny poliamoryczny związek partnerski ze swoją kozą i swoim psem. Jakie obowiązki wezmą na siebie koza i pies? Jak je określą? Jak podpiszą się pod umową?
Jeśli chcesz chędożyć bezkarnie swoją faunę i florę domową, to raczej idź w kierunku udowadniania wszystkim, że gwałty na kozach i psach to nie gwałty i są im niezmiernie lube, a nie w kierunku prawnego rozpoznawania związków z istotami, które pod względem prawnej autonomii nigdy nie będą bardziej samodzielne, niż ludzkie płody czy niemowlęta.
|
|
| |  | -3 na 3 | laik 80 (29 punktów) | > W Polsce najwyraźniej jest tak samo. Miliony dzieci głodują żywiąc się chyba trawą - wszystko przez to, że cała uwaga skupiona na tych wstrętnych pedziach
>Nie trawą a suchą bułką, o którą często proszą przechodniów na ulicy . >Teraz już wiemy, dlaczego w Afryce chcą zabijać homoseksualistów
W Afryce tym czasem z głodu i w konfliktach lokalnych ginie miliony dzieci i nie ogranicza się to do chęci a jest po prostu fizycznym unicestwianiem. Z resztą w Afryce panują bardzo różne obyczaje i kultury wśród których znaleźć można znacznie gorsze ideologie niż sama tylko homofobia. Moim zdaniem cały szum z związkami partnerskimi sprowadza się do tego by za pomocą prawa do wspólnego opodatkownia wyrwać jeszcze trochę pienięddzy z państwowej kasy. Oczywiście dla ludzi, którzy nienawidzą swojego państwa niezależnie od tego kto jest przy włdzy, postępownie takie jest godne uznania.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Sylwek (15472 punktów) |
> Moim zdaniem cały szum z związkami partnerskimi sprowadza się do tego by za pomocą prawa do wspólnego opodatkownia wyrwać jeszcze trochę pienięddzy z państwowej kasy.
Umyka ci chyba, że w tej chwili jedyną grupą która nie może użyć związku jako sposobu na "wyrywanie pieniędzy z państwowej kasy" są właśnie osoby homoseksualne. Być może umyka ci też, że "ulgi" pochodzą z faktu rozpoznania, iz osoby w związkach wspólnie pracują na swój majątek jak jedność a nie jako dwie odrębne jednostki (na przykład jedna zarabia a druga zajmuje się domem).
>Oczywiście dla ludzi, którzy nienawidzą swojego państwa niezależnie od tego kto jest przy włdzy, postępownie takie jest godne uznania.
Od kiedy to niezgoda na traktowanie części ludzi jak podludzi wynika z "nienawiści do państwa"?
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Tak wiele jest spraw do załatwienia w naszym społeczeństwie, np. setki tysięcy a może i miliony głodujących dzieci, a tu raptem najważniejszą sprawą państwową stają się związki partnerskie.
Zgoda: wiele jest spraw do załatwienia w społeczeństwie, ale trudno jest o ich uporządkowanie, od tych najważniejszych, do zupełnie nieistotnych. Nigdy nie uda się skoncentrować wysiłków obywateli i urzedów na jednym zagadnieniu: życie w państwie toczy się równolegle. Dotyczy to również mniejszych jednostek administracyjnych, np. gmin. Mieszkam w takiej, gdzie samorząd od wielu lat zajmuje się tylko drogami. Drogi są cacy, ale nie powstał żaden zakład pracy, a te, które były, poszły z torbami. Wracając do tematu: dzieci głodne są równie ważne, jak dzieci wybitnie zdolne, czy dzieci potrzebujące opieki w takich czy innych związkach dorosłych ludzi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
9 na 9 | Maldoror XXIII (2480 punktów) | mędrzec | Warto zauważyć, że Lech Wałęsa został dzięki PO wyniesiony do rangi "mędrca", gdyż Tusk załatwił mu miejsce w Radzie Mędrców przy UE. Jaki kraj tacy mędrcy. Czy kogoś jeszcze dziwi, że za granicami tak popularne są polish jokes?
br
|
|
11 na 11 | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | Odp: Wałęsa po raz kolejny jak faszystowska hołota | Ja uważam, że leworęczni jako mniejszość powinni siedzieć za ścianą, gdzieś daleko daleko za większością, nie reprezentują jakiejś większej grupy ludzi.
bang bang, shot you dead
|
|
 | 6 na 6 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Proszę Pana, stosunkowo najmniej to jest elektryków, co zostali pierwszymi demokratycznie wybranymi prezydentami.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | 2 na 2 | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | Tacy to już powinni sobie zająć jakieś miejscówy na dworze 
bang bang, shot you dead
|
|
 | 2 na 2 | Luxuria (526 punktów) | >Ja uważam, że leworęczni jako mniejszość powinni siedzieć za ścianą, gdzieś daleko daleko za większością, nie reprezentują jakiejś większej grupy ludzi.
To samo chciałam napisać i podstawić w to miejsce niebieskookich lub blondynów. Co za rozumowanie...
|
|
| Selanos (12869 punktów) | Wałęsa jakkolwiek nietolerancyjny, wyraził swoją opinię do wyrażania której ma prawo, w całkiem grzeczny sposób. Natomiast nazywanie kogoś faszystowską hołotą zbyt grzeczne już nie jest.
Były prezydent Wałęsa rozumie demokrację w bardzo typowy sposób. Według niego większość powinna rządzić, nawet jeżeli tworząc jakieś prawa cierpi na tym mniejszość. To dość popularny sposób myślenia, zarówno po tej tak zwanej prawej, jak i tak zwanej lewej stronie w polskiej polityce.
|
|
 | 8 na 8 | Sylwek (15472 punktów) | >Wałęsa jakkolwiek nietolerancyjny, wyraził swoją opinię do wyrażania której ma prawo, w całkiem grzeczny sposób.
Jakoś sądzę, że mało komu przyszłoby do głowy nazywanie tego sposobu "grzecznym", czy w ogóle "opinią" gdyby podstawić w miejsce homoseksualistów Żydów lub czarnych...
|
|
|  | | Selanos (12869 punktów) | > Jakoś sądzę, że mało komu przyszłoby do głowy nazywanie tego sposobu "grzecznym", czy w ogóle "opinią" gdyby podstawić w miejsce homoseksualistów Żydów lub czarnych...Z jakiegoś nieznanego mi powodu tak właśnie jest. Czy nazywanie Żydów Żydami i czarnych czarnymi jest jeszcze poprawne politycznie?  Bo ja nie nadążam za tym co dziś jeszcze wolno, a czego już nie można.
|
|
| |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | > Z jakiegoś nieznanego mi powodu tak właśnie jest. Czy nazywanie Żydów Żydami i czarnych czarnymi jest jeszcze poprawne politycznie? Bo ja nie nadążam za tym co dziś jeszcze wolno, a czego już nie można.W piśmie tego nie widać, ale znałem kulturalnego i wykształconego człowieka, który wymawiając słowo "Żyd" sprawiał, że człowiek czuł się bardzo nieswojo. Dodam, że nie traktowałem poważnie kwestii antysemityzmu póki nie zapoznałem się osobiście z poglądami tej powszechnie szanowanej osoby, która, z tego, co zdołałem zaobserwować, nie była wyjątkiem w swoim, równie kulturalnym, środowisku. Bardzo nie lubię, kiedy ktoś próbuje zaszczepić drugiemu nienawiść: mam dość rozumu, by samemu poszukać swoich wrogów.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | >Bardzo nie lubię, kiedy ktoś próbuje zaszczepić drugiemu nienawiść: mam dość rozumu, by samemu poszukać swoich wrogów.
Nienawiść jednoczy ludzi. Hitler zjednoczył Niemców w nienawiści do Żydów, komuniści jednoczyli masy w nienawiści do burżuazji i arystokracji, PiS jednoczy ludzi w nienawiści do, no cóż, wszystkich poza PiSem...
Homoseksualiści to taki dobry cel: jest ich na tyle mało, że nie stanowią dla nikogo zagrożenia i jest ich na tyle dużo, że ich widać i słychać. Wystarczy obwinić ich o "podważanie instytucji rodziny" czy jak to tam wymyślili, o problemy demograficzne, huragany w USA, a masy które to podchwycą wykorzystać do własnych celów.
Są tacy którzy w tym momencie to robią.
|
|
| | | |  | -1 na 3 | laik 80 (29 punktów) |
>Nienawiść jednoczy ludzi. Hitler zjednoczył Niemców w nienawiści do Żydów, komuniści jednoczyli masy w nienawiści do burżuazji i arystokracji, PiS jednoczy ludzi w nienawiści do, no cóż, wszystkich poza PiSem... >Homoseksualiści to taki dobry cel: jest ich na tyle mało, że nie stanowią dla nikogo zagrożenia i jest ich na tyle dużo, że ich widać i słychać. Wystarczy obwinić ich o "podważanie instytucji rodziny" czy jak to tam wymyślili, o problemy demograficzne, huragany w USA, a masy które to podchwycą wykorzystać do własnych celów. >Są tacy którzy w tym momencie to robią.
Homoseksualistów nienawidzi bardzo nieliczna grupa ludzi. Na oglół traktowani są obojętnie, jak z resztą traktowana jest większość ludzi. W większości przypadków zwykłych ludzi (nie celebrytów) nie interesują sprawy łóżkowe bliżnych. Chyba, że im to narzucają masmedia. Tak zapewne będą traktowani geje lezbijki również w przyszzłości, jeżeli nie będą usiłowali narzucić swojej ideologii i swojego postępowania wszystkim innym.
Mod: Postaraj się unikać tak rażących błędów, jak np. "lezbijki".
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | baszarteg (2319 punktów) | > Homoseksualistów nienawidzi bardzo nieliczna grupa ludzi. Za to bardzo liczna grupa ludzi nimi gardzi ,czuje do nich niechęć,wyraża głośno lub po cichu swoje obrzydzenie itp.itd tylko czy to już nienawiść,czy coś innego ? Jak pan myśli ? > W większości przypadków zwykłych ludzi (nie celebrytów) nie interesują sprawy łóżkowe bliżnych.Jeśli próbuje pan postawić tezę iż to celebryci nakręcają homofobie, to wymaga to jak sądzę dalszych badań.  > jeżeli nie będą usiłowali narzucić swojej ideologii i swojego postępowania wszystkim innym.Jakich argumentów musiały by użyć osoby homoseksualne aby przestał pan dajmy na to ,oglądać się za ślicznymi dziewczynami przekładając nad nie towarzystwo panów ? No nie twierdzę że to niemożliwe ,masmedia mają moc  ,choć od strony technicznej... sprawa wydaje się dosyć trudno wykonalna.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Sylwek (15472 punktów) |
> Homoseksualistów nienawidzi bardzo nieliczna grupa ludzi.
Aha, szkoda, że wszelkie sondaże mówią coś dokładnie przeciwnego.
>Na oglół traktowani są obojętnie, jak z resztą traktowana jest większość ludzi. W większości przypadków zwykłych ludzi (nie celebrytów) nie interesują sprawy łóżkowe bliżnych.
A kto mówi o sprawach łóżkowych? Homoseksualistą nie jest się (tylko) w łóżku. Ba, można odbywać homoseksualne stosunki, a społecznie funkcjonować jako całkowicie heteronormatywna osoba.
>Tak zapewne będą traktowani geje lezbijki również w przyszzłości, jeżeli nie będą usiłowali narzucić swojej ideologii i swojego postępowania wszystkim innym.
Ale brednia. Co to w ogóle jest "ideologia gejów" i co to jest "lezbijka"?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) |
>Ale brednia. Co to w ogóle jest "ideologia gejów" i co to jest "lezbijka"? Może to taka odpowiedniczka męża?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
3 na 3 | Tomasz Trzaskowski (375 punktów) | Wałęsa - "Oni muszą wiedzieć, że są mniejszością". | Jestem trochę zdziwiony, że nie było jeszcze wątku na ten temat. Ostatnie wystąpienie w TVN24 uznawanego za bohatera narodowego, noblisty i ikony w walce o wolność i demokrację Lecha Wałęsy na temat homoseksualistów odebrało mi mowę. - Oni muszą wiedzieć, że są mniejszością i muszą się do mniejszych rzeczy przystosować. A nie wchodzić na największe szczyty, na największe godziny, największe prowokacje, żeby psuć tych innych, albo wybierać z tej większości - wyjaśnił prezydent. - Nie zgadzam się z tym i nigdy się nie zgodzę - zapowiedział. Próbowałem sobie wytłumaczyć to na różne sposoby, na razie zatrzymałem się na demencji starczej, natomiast prawda chyba jest nieunikniona. Ja zrozumiałbym u Wałęsy samą homofobię, wszak to najprawdziwszy katolik, natomiast ten człowiek chyba zapomniał czym jest demokracja... Link do wideo poniżej: www.tvn24.(*)ze-sa-mniejszoscia,309290.html
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | Odp: Wałęsa - "Oni muszą wiedzieć, że są mniejszością". | > Jestem trochę zdziwiony, że nie było jeszcze wątku na ten temat.Bo na razie trwa zastanawianie się jak z tego wybrnąć, ale coś tam wymyślą 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
 | | Tomasz Trzaskowski (375 punktów) | @moderator Szukałem wszędzie, tylko nie w "o wszystkim i o niczym"  dzięki za przeniesienie
|
|
-2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Wałęsa po raz kolejny jak faszystowska hołota | Wałęsa to Wałęsa, trzeba go czytać, słuchać i rozumieć trochę jak Słowo Boże. Czyli faktycznie interpretować, co chciał powiedzieć. Pragnę wierzyć w to, że chodziło mu o to, że mniejszość nie powinna być głośniejsza od większości.
|
|
 | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | A nie powinna?
|
|
|  | -1 na 5 | Brzostowski (7067 punktów) | >A nie powinna? Oczywiście, że nie powinna, o ile to przeszkadza większości.
|
|
| |  | 4 na 6 | Sylwek (15472 punktów) | >Oczywiście, że nie powinna, o ile to przeszkadza większości.
Mniejszość ateistów nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość Żydów nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość ciemnoskórych nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość pielęgniarek nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość rolników nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość stoczniowców nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość górników nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość nauczycieli nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość ofiar transformacji nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość przeciwników globalizacji nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość feministek nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość racjonalistów nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość zwolenników GMO nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość Ślązaków nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość leworęcznych nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości. Mniejszość cierpiących na schizofrenię nie powinna być głośna o ile przeszkadza to większości.
...aha, już rozumiem. Właściwie w takim razie kto ma prawo głosu, mówienia o swoich problemach?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >...aha, już rozumiem. Właściwie w takim razie kto ma prawo głosu, mówienia o swoich problemach?
Każdy ma takie prawo.
Zanim się oburzysz, przeczytaj z uwagą czyjeś wypowiedzi, to pomaga. W mojej wypowiedzi występuje słowo "głośniejsza", a nie "głośna".
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | Sądzisz, że górnicy byli cichsi niż "nie-górnicy" gdy wyłazili na ulice? Pielęgniarki, gdy blokowały kancelarię premiera? Rolnicy, gdy blokowali ulice?
Sądzę, że każda z tych grup była dużo głośniejsza od swojego dopełnienia, a na pewno głośniejsza od lesbijek i gejów.
Nie przypominam sobie gejowskich marszów palących opony na ulicach albo lesbijskich oddziałów koczujących u premiera.
Ale za to ciągle słyszę o "homoterrorze" na "pokrzywdzonej większości", choć nigdy nie słyszałem o pielęgniarko-terrorze, górniko-terrorze etc... Albo klero-terrorze, choć mniejszość jakaś jest kler podnosi wrzask za każdym razem gdy powstaje pomysł odebrania im (rzeczywistych, a nie urojonych jak w przypadku gejów i lesbijek) przywilejów.
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >Sądzisz, że górnicy byli cichsi niż "nie-górnicy" gdy wyłazili na ulice? Pielęgniarki, gdy blokowały kancelarię premiera? Rolnicy, gdy blokowali ulice? >Sądzę, że każda z tych grup była dużo głośniejsza od swojego dopełnienia, a na pewno głośniejsza od lesbijek i gejów. >Nie przypominam sobie gejowskich marszów palących opony na ulicach albo lesbijskich oddziałów koczujących u premiera. Mamy liczne przykłady tego, że różne grupy nie były cichsze. O ile pamiętam, to Wałęsa i o górnikach, ale też o Radio-Maryjno-PiSowskich pochodach mówił, że teraz to załatwia się w czasie głosowania problemy, że teraz walczy się przy urnach, a nie na ulicach lub hapenningach.
Nie widzę też nic złego w tym, że przez pewien okres czasu określony problem jest silniej eksponowany. Jednak powinno to mieć swoje ograniczenie czasowe. Większość w tym kraju ma znacznie większe problemy niż kilka procent homoseksualistów. I w tym sensie zgadzam się ze słowami Wałęsy.
>Ale za to ciągle słyszę o "homoterrorze" na "pokrzywdzonej większości", choć nigdy nie słyszałem o pielęgniarko-terrorze, górniko-terrorze etc... Albo klero-terrorze, choć mniejszość jakaś jest kler podnosi wrzask za każdym razem gdy powstaje pomysł odebrania im (rzeczywistych, a nie urojonych jak w przypadku gejów i lesbijek) przywilejów. A ciagle słyszę o homofobii.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie widzę też nic złego w tym, że przez pewien okres czasu określony problem jest silniej eksponowany.
Ten określony problem jest trywialny do rozwiązania bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów ze strony większości i powinien być eksponowany do czasu aż się go rozwiąże.
>Jednak powinno to mieć swoje ograniczenie czasowe.
Niby czemu?
>Większość w tym kraju ma znacznie większe problemy niż kilka procent homoseksualistów.
Nie bardzo rozumiem? Czy większość jako większość jest wyłączona z zasady równości wobec prawa, prawa do prywatności etc...? Krótko mówiąc, czy większość jest pozbawiona nawet bardziej podstawowych praw niż podstawowe prawa człowieka?
>I w tym sensie zgadzam się ze słowami Wałęsy.
Być może jesteś homofobem jak Wałęsa, który niedorzeczną argumentacją próbuje racjonalizować swoje uprzedzenia.
>A ciagle słyszę o homofobii.
Ciekawe czemu...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >Ten określony problem jest trywialny do rozwiązania bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów ze strony większości i powinien być eksponowany do czasu aż się go rozwiąże. Taka jest wola zainteresowanego. Problemu który dotyczy zainteresowanego najczęściej łatwo jest rozwiązać. >>Jednak powinno to mieć swoje ograniczenie czasowe. >Niby czemu? Ponieważ: >>Większość w tym kraju ma znacznie większe problemy niż kilka procent homoseksualistów. >Nie bardzo rozumiem? Czy większość jako większość jest wyłączona z zasady równości wobec prawa, prawa do prywatności etc...? Krótko mówiąc, czy większość jest pozbawiona nawet bardziej podstawowych praw niż podstawowe prawa człowieka? Nie ma równości wszystkich wobec wszelkich praw, jest tylko równość wobec prawa określonych grup ludzi i tylko wtedy gdy większość o tym zdecyduje. I nie jest to dyskryminacja. > >I w tym sensie zgadzam się ze słowami Wałęsy. >Być może jesteś homofobem jak Wałęsa, który niedorzeczną argumentacją próbuje racjonalizować swoje uprzedzenia. Nie mam żadnych uprzedzeń, ani nie jestem homofobem. >>A ciagle słyszę o homofobii. >Ciekawe czemu... Bo łatwiej jest nazwać kogoś homofobem i "ustawić" sobie rozmowę niż pochylić się nad argumentami.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Taka jest wola zainteresowanego. Problemu który dotyczy zainteresowanego najczęściej łatwo jest rozwiązać.
Nie, takie są fakty. Czy wprowadzenie małżeństw jednopłciowych w innych krajach wymagało jakiś wydatków? Kosztów? Gruntownych zmian gospodarczych?
Nie, nie mówimy tu o ustawie modyfikującej budżet, wprowadzającej podatki czy zmieniającej szkolnictwo.
Mówimy o trywialnym zniesieniu dyskryminacji.
>Nie ma równości wszystkich wobec wszelkich praw, jest tylko równość wobec prawa określonych grup ludzi i tylko wtedy gdy większość o tym zdecyduje. I nie jest to dyskryminacja.
To jakiś bełkot. Do tego niespójny zarówno z niektórym zapisami konstytucji, jak i międzynarodowych, ratyfikowanych konwencji.
>Nie mam żadnych uprzedzeń, ani nie jestem homofobem.
Aha, a tylko dla przyjemności z uporem godnym lepszej sprawy formułujesz pseudo argumenty, których jedynym uzasadnieniem jest chęć racjonalizacji dyskryminacyjnych praktyk wymierzonych w osoby homoseksualne...
>Bo łatwiej jest nazwać kogoś homofobem i "ustawić" sobie rozmowę niż pochylić się nad argumentami.
Nad argumentami antysemitów czy rasistów tez mamy się z taka troską pochylać, a nie uciekać w "łatwe" rozwiązanie "wyzwania ich" od antysemitów czy rasistów?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Bo łatwiej jest nazwać kogoś homofobem i "ustawić" sobie rozmowę niż pochylić się nad argumentami. >Nad argumentami antysemitów czy rasistów tez mamy się z taka troską pochylać, a nie uciekać w "łatwe" rozwiązanie "wyzwania ich" od antysemitów czy rasistów? No widzisz i już pogadaliśmy. Nie chcesz nawet zrozumieć czyichś poglądów, to po co gadać? Jaki to ma sens. Zadam Ci pytanie, które być może pozwoli Ci zrozumieć stanowisko "homofobów".
W Polsce jest tak, że są oficjalnie związki hetero (małżeństwa). Załóżmy, że pojawiają się pomysły aby:
1. Pary homo też mogły zawierać oficjalne związki: partnerskie lub małżeńskie (i żyć jak rodzina). 2. Dowolna liczba ludzi dorosłych (kobiety i mężczyźni) mogli zawierać związki multipartnerskie (i żyć jak rodzina). 3. Pary (dorośli) hetero oraz homo (ojciec - córka, ojciec - syn, matka - syn, matka - córka) mogli zawierać związki partnerskie (i żyć jak rodzina).
I teraz masz tak: Pan A sprzeciwia się wszystkim pomysłom, Pan B akceptuje 1, ale sprzeciwia się 2 i 3, Pan C akceptuje 1, 2 ale sprzeciwia się 3, Pan D akceptuje wszystko.
Który z Panów jest nietolerancyjny i dlaczego? Którego z nich zrównałbyś z antysemitą i rasistą?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Który z Panów jest nietolerancyjny i dlaczego? Którego z nich zrównałbyś z antysemitą i rasistą?
Większość związków rodzica-z dzieckiem miałoby charakter przemocy psychicznej i fizycznej. Dość oczywiste, że sytuacja takich związków byłaby odmienna.
Co do reszty, to owszem, nie sądzę, żeby sprzeciw był radykalnie innej natury niż próba urządzania innym życia po swojemu.
Ale twoja analogia jest chybiona: prawo JUŻ rozpoznaje rodziców i dzieci, oraz rodzeństwa, jako rodziny. Tak więc nawet pomijając egzotyczne i kontrowersyjne konfiguracje jakie wymieniasz, gdzie włącza się czynnik seksualny, emocjonalne związki rodzin biologicznych są przez prawo rozpoznane i szanowane.
Emocjonalne związki w rodzinach tworzonych przez niespokrewnione pary jednopłciowe - nie. Dlaczego? Bo pary takie są stygmatyzowane mocą tradycji. Tak jak mocą tradycji stygmatyzowano Żydów czy osoby o "odmiennym kolorze skóry".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Który z Panów jest nietolerancyjny i dlaczego? Którego z nich zrównałbyś z antysemitą i rasistą? >Większość związków rodzica-z dzieckiem miałoby charakter przemocy psychicznej i fizycznej. Dość oczywiste, że sytuacja takich związków byłaby odmienna. Dlaczego dorosły mężczyzna (ojciec) nie może z dorosłym mężczyzną (synem) tworzyć związku partnerskiego/seksualnego? >Co do reszty, to owszem, nie sądzę, żeby sprzeciw był radykalnie innej natury niż próba urządzania innym życia po swojemu. >Ale twoja analogia jest chybiona: prawo JUŻ rozpoznaje rodziców i dzieci, oraz rodzeństwa, jako rodziny. Tak więc nawet pomijając egzotyczne i kontrowersyjne konfiguracje jakie wymieniasz, gdzie włącza się czynnik seksualny, emocjonalne związki rodzin biologicznych są przez prawo rozpoznane i szanowane. >Emocjonalne związki w rodzinach tworzonych przez niespokrewnione pary jednopłciowe - nie. Dlaczego? Bo pary takie są stygmatyzowane mocą tradycji. Tak jak mocą tradycji stygmatyzowano Żydów czy osoby o "odmiennym kolorze skóry". Rozumiem zatem gdzie leży Twoja granica tolerancji. Ty jesteś gdzieś w okolicach Pana C, ale są jeszcze Panowie A, B i D.
Pana A moglibyśmy nazwać homofobem, a Pana B multifobem, Pana C też jakimś fobem, itd ... Jak słusznie zauważyłeś zmiany i liberalizacja obyczajowa to pochodne kultury. Dylemat od którego momentu określony pogląd staje się cośtam...fobią? Albo jest podobny do rasizmu? Jedni uznają, że tylko Pan A jest ...fobem i zrównają go z rasistą, inni, że Pan B, inni C. Rozumiesz chyba zatem dlaczego są ludzie którzy są przeciwni związkom partnerskim, albo poligamii czy kazirodztwu. Gdzie leży granica naruszalności praw człowieka? To poważny problem do dyskusji. Wiadomo, że każdy patrzy ze swojej perspektywy, homoseksualista widzi inaczej, heteryk inaczej, człowiek przywiązany do tradycji inaczej. Ale kto z nich ma rację? Każdy swoją, prawda? A jak powinno być i kto o tym ma zdecydować? I czy można tak łatwo, jak Ty porównywać tych przywiązanych do tradycji z rasistami?
A ja osobiście jestem Panem A- (jestem za związkami partnerskimi dla homoseksualistów, ale jestem przeciwny nazywaniu tych związków małżeństwem, bo uważam, że powinno to być nazwa zarezerwowana dla par hetero). Kim jestem? Też homofobem i rasistą?
Jak widzisz łatwo rzucać mocne słowa, a one powodują mocną odpowiedź i dotyczy to każdej ze stron tej dyskusji (mówię szerzej o konflikcie społecznym).
Tymczasem tradycje, tak jak i nowoczesność, też stanowią wartość dla społeczeństwa. Ocena co jest ważniejsze w danym przypadku jest zależna od światopoglądu, ale są różne racje. I nie można tylko swojej uważać za słuszną, niewsłuchując się zupełnie w argumenty innych.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Dlaczego dorosły mężczyzna (ojciec) nie może z dorosłym mężczyzną (synem) tworzyć związku partnerskiego/seksualnego?
Sofisteria. Nagle się temu ojcu ten syn spodobał - jak mu metryka pozwoliła?
>Pana A moglibyśmy nazwać homofobem, a Pana B multifobem, Pana C też jakimś fobem, itd ... Jak słusznie zauważyłeś zmiany i liberalizacja obyczajowa to pochodne kultury.
Liberalizacja stosunków między rasami też. Czy to znaczy, że rasizm nie istnieje, bo dyskryminacja była warunkowana kulturowo?
>Dylemat od którego momentu określony pogląd staje się cośtam...fobią?
Gdy jest chorobliwym wręcz posługiwaniem się stereotypami.
>Gdzie leży granica naruszalności praw człowieka?
Gdy jego "prawa" naruszają wolność innych. Trudno powiedzieć, by ktokolwiek miał wolność definiowania dla wszystkich jak działa język i na przykład mówienia, że małżeństwo to kobieta i mężczyzna.
> I czy można tak łatwo, jak Ty porównywać tych przywiązanych do tradycji z rasistami?
Oczywiście, że tak, bo rasizm tez ma bardzo silne, TRADYCJNE racje... LOL, trzeba tłumaczyć takie banały?
>A ja osobiście jestem Panem A- (jestem za związkami partnerskimi dla homoseksualistów, ale jestem przeciwny nazywaniu tych związków małżeństwem, bo uważam, że powinno to być nazwa zarezerwowana dla par hetero). Kim jestem? Też homofobem i rasistą?
Tak. To tak jakbyś powiedział, że poseł Godson nie powinien mieć prawa do bycia mężem swojej zony, bo małżeństwo powinno być tylko dla białych ludzi.
Co zresztą w innych krajach miało miejsce, dopóki NIE ZNIESIONO zakazu małżeństw międzyrasowych.
>Jak widzisz łatwo rzucać mocne słowa, a one powodują mocną odpowiedź i dotyczy to każdej ze stron tej dyskusji (mówię szerzej o konflikcie społecznym).
Wiem, prawda leży po środku, dlatego najlepiej, gdyby Godson miał związek partnerski ze swoją konkurentką. Wtedy wilk cały i brzydząca się międzyrasowymi mieszankami owca syta.
>Tymczasem tradycje, tak jak i nowoczesność, też stanowią wartość dla społeczeństwa. Ocena co jest ważniejsze w danym przypadku jest zależna od światopoglądu, ale są różne racje. I nie można tylko swojej uważać za słuszną, niewsłuchując się zupełnie w argumenty innych.
Ja się bardzo dobrze wsłuchuję w argumenty innych i dlatego wiem, że są doskonale rekonstruowalne jeśli zastąpić słowa "geje" słowem "żydzi" albo "czarni".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>A ja osobiście jestem Panem A- (jestem za związkami partnerskimi dla homoseksualistów, ale jestem przeciwny nazywaniu tych związków małżeństwem, bo uważam, że powinno to być nazwa zarezerwowana dla par hetero). Kim jestem? Też homofobem i rasistą? >Tak. To tak jakbyś powiedział, że poseł Godson nie powinien mieć prawa do bycia mężem swojej zony, bo małżeństwo powinno być tylko dla białych ludzi. Nie to nie jest to samo. Małżeństwo jest od wieków związkiem kobiety i mężczyzny, dla katolików dodatkowo uświęcone sakramentem, dla nich homoseksualizm jest grzechem, zatem nazywanie związków jednej płci małżeństwem stanowi dla nich duży problem. Pytanie dlaczego homoseksualistom tak na tym zależy? Przecież to tylko nazwa?
Wyobraź sobie, że za 20 lat ktoś wpadnie na pomysł aby określeniem "związek partnerski" nazwać związek kazirodczy (Pan D w moim przykładzie). Jak byś się czuł będąc wówczas w takim związku? Właśnie podobnie czują się dzisiaj katolicy. I może wtedy będą na Ciebie mówić kazifob.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie to nie jest to samo.
Jest.
>Małżeństwo jest od wieków związkiem kobiety i mężczyzny, dla katolików dodatkowo uświęcone sakramentem, dla nich homoseksualizm jest grzechem, zatem nazywanie związków jednej płci małżeństwem stanowi dla nich duży problem.
Same brednie. Małżeństwo jakie znamy jako dzisiaj - jako kontrakt społeczny nie ma wiele wspólnego ani z religijnymi procedurami, ani tym bardziej z "odwiecznością".
W historii było tak, że były małżeństwa, albo ich nie było, były religijne, albo głównie świeckie, wszystko zależało od czasu i miejsca, i nigdzie nie trwało wieki. Co ważniejsze, nie zawsze było ograniczone do dwu płci.
Ale jest tez coś innego: zakaz małżeństw między rasowych tez wynikał z pobudek religijnych. Nie po to Bóg separował rasy na odrębnych kontynentach by człowiek je mieszał, To było tłumaczenie amerykańskiego sędziego (!). Niewątpliwie głęboko wierzący BIALI ludzie byli głęboko obrażeni sugestią, że święty zwiazek białej kobiety i białego mężczyzny ma być wykpiony przez współdzielenie nazwy z aktem spółkowania ludzi nie szanujących przyrodzonych i naturalnych różnic rasowych.
Nie wstyd ci tak nie szanować tych moralnych poglądów jakże pobożnych ludzi? Szanujesz je tylko, gdy są wymierzone w gejów? Może dlatego, że sam jesteś homofobem.
>Pytanie dlaczego homoseksualistom tak na tym zależy? Przecież to tylko nazwa?
A dlaczego JA mam prosić katolików o pozwolenie do nazywania mojego związku jak mi się podoba? Co, mają serio monopol? Na głowę upadłeś? Dla mnie obraza i rzeczą niemoralna jest świadomie trwać w błędzie, ciekawe jakby katolicy zareagowali, gdybym na tej podstawie chciał im odebrać jakieś prawa.
>Wyobraź sobie, że za 20 lat ktoś wpadnie na pomysł aby określeniem "związek partnerski" nazwać związek kazirodczy (Pan D w moim przykładzie). Jak byś się czuł będąc wówczas w takim związku?
Nijak. Już ci chyba napisałem, że dorośli ludzie powinni móc robić co chcą, o ile się na to zgadzają. Zresztą "odwieczne małżeństwo" nie raz i nie dwa przyjmowało postać ślubów między rodzeństwem, prawda, że w ściśle określonych sferach społecznych, ale to tylko kolejny dowód na to, jaką brednią jest bełkotanie o "odwiecznym małżeństwie między kobietą a mężczyzną".
>Właśnie podobnie czują się dzisiaj katolicy. I może wtedy będą na Ciebie mówić kazifob.
No ale przecież nie czują się podobnie. Ja, jako jakoś tam przyzwoity człowiek, mam w dupie co robią inni, pod warunkiem że nie krzywdzą osób trzecich. Pojeby katolickie (bo przyzwoici katolicy też mają w dupie życie nie-katolików, czy nawet po prostu innych katolików) za to przypisują sobie wciąż i od nowa prawo do decydowania za innych. Dla nich jest tylko jedno słowo: wypierdalać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >Same brednie. Małżeństwo jakie znamy jako dzisiaj - jako kontrakt społeczny nie ma wiele wspólnego ani z religijnymi procedurami, ani tym bardziej z "odwiecznością". Małżeństwo w Polsce jest silnie powiązane z religijnością od wieków. Jest oczywiste, że stanowi pewną umowę społeczną i nie musi być związane z religią, ale w warunkach polskich było i jest. Dla wielu katolików małżeństwo uświęcone sakramentem jest czymś wyjątkowym i świętym, uwzględniając stosunek religii do homoseksualizmu, łatwo zrozumieć postawy wierzących.
>Ale jest tez coś innego: zakaz małżeństw między rasowych tez wynikał z pobudek religijnych. Nie po to Bóg separował rasy na odrębnych kontynentach by człowiek je mieszał, To było tłumaczenie amerykańskiego sędziego (!). Niewątpliwie głęboko wierzący BIALI ludzie byli głęboko obrażeni sugestią, że święty zwiazek białej kobiety i białego mężczyzny ma być wykpiony przez współdzielenie nazwy z aktem spółkowania ludzi nie szanujących przyrodzonych i naturalnych różnic rasowych. A jakie ma to znaczenie dzisiaj, że tamte zjawiska oceniamy dzisiaj negatywnie? Z tego nie wynika żaden argument za tym aby małżeństwami nazywać związki homoseksualne. >Nie wstyd ci tak nie szanować tych moralnych poglądów jakże pobożnych ludzi? Szanujesz je tylko, gdy są wymierzone w gejów? Może dlatego, że sam jesteś homofobem. Od kiedy to dbałość o tradycje jest wymierzona przeciwko gejom? W tym przypadku to homoseksualiści atakują. Jeśli katolik uważa, że związki partnerskie powinny być dopuszczone i homoseksualiści powinny mieć prawa jak rodzina, tylko chce aby termin małżeństwo było zarezerwowane dla kobiety i mężczyzny, to jest homofobia? To właśnie katolik jest wtedy atakowany, bo nie ma nic przeciwko prawom dla gejów, ale chce zachować tylko dla "siebie" terminologie. Dla Ciebie każdy jest homofob jak nie zgadza się z Twoimi oczekiwaniami. A co powiesz o parytetach w sejmie? No skoro jest te kilka procent homo, to może powinno się wprowadzić parytet, tak z 10% chociaż homo w sejmie (aby wyrównać szanse). Ja jestem przeciw. Co też homofobia? >>Pytanie dlaczego homoseksualistom tak na tym zależy? Przecież to tylko nazwa? >A dlaczego JA mam prosić katolików o pozwolenie do nazywania mojego związku jak mi się podoba? Co, mają serio monopol? Na głowę upadłeś? Dla mnie obraza i rzeczą niemoralna jest świadomie trwać w błędzie, ciekawe jakby katolicy zareagowali, gdybym na tej podstawie chciał im odebrać jakieś prawa. Funkcjonuje w społeczeństwie pojęcie "małżeństwo" i jest rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny, ludzie są do tego przyzwyczajeni i chcą aby tak było nadal. Co jest w tym złego? Nie jest to żaden przejaw homofobii lub dyskryminacji. Natomiast dobrym zwyczajem byłoby nie żądać dla swojego związku nazwy, która jest zwyczajowo przyporządkowana do innego rodzaju związków. >>Wyobraź sobie, że za 20 lat ktoś wpadnie na pomysł aby określeniem "związek partnerski" nazwać związek kazirodczy (Pan D w moim przykładzie). Jak byś się czuł będąc wówczas w takim związku? >Nijak. Już ci chyba napisałem, że dorośli ludzie powinni móc robić co chcą, o ile się na to zgadzają. Zresztą "odwieczne małżeństwo" nie raz i nie dwa przyjmowało postać ślubów między rodzeństwem, prawda, że w ściśle określonych sferach społecznych, ale to tylko kolejny dowód na to, jaką brednią jest bełkotanie o "odwiecznym małżeństwie między kobietą a mężczyzną". A ja myślę, że będąc przyzwyczajonym do nazwy związku, byłbyś raczej nieprzychylnie nastawiony gdyby jakieś inne związki których nie popierasz miały nazywać się tak samo. >>Właśnie podobnie czują się dzisiaj katolicy. I może wtedy będą na Ciebie mówić kazifob. >No ale przecież nie czują się podobnie. Ja, jako jakoś tam przyzwoity człowiek, mam w dupie co robią inni, pod warunkiem że nie krzywdzą osób trzecich. Pojeby katolickie (bo przyzwoici katolicy też mają w dupie życie nie-katolików, czy nawet po prostu innych katolików) za to przypisują sobie wciąż i od nowa prawo do decydowania za innych. Dla nich jest tylko jedno słowo: wypierdalać. Poza kryterium krzywdzenia osób trzecich są jeszcze inne kryteria. W przypadku ludzi o poglądach konserwatywnych, do których i ja się zaliczam istnieje uzasadniona obawa, że najpierw są związki partnerskie, potem będą małżeństwa homo, potem może związki multipartnerskie (już Ty sam nie masz nic przeciwko), może potem kazirodcze, a potem przesunięcie dopuszczanego prawem wieku kontaktów seksualnych z nieletnimi, dalej rozhulanie aborcyjne i eutanazyjne i cholera wie co jeszcze. A przykłady innych krajów pokazują wiele. Ja, jako osoba o poglądach konserwatywnych nie chcę żyć w takim społeczeństwie i mam do tego prawo. Dlatego przyglądam się sceptycznie wprowadzaniu zmian prawnych w sferze obyczajowej. Nie ma to nic wspólnego z jakąkolwiek dyskryminacją, akurat gejów lub obawą akurat przed nimi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >Małżeństwo w Polsce jest silnie powiązane z religijnością od wieków. Jest oczywiste, że stanowi pewną umowę społeczną i nie musi być związane z religią, ale w warunkach polskich było i jest.
E tam. Nawet biorąc pod uwagę ilość rozwodów widać, że Polacy JUŻ (heteroseksualni!) mają w dupie "sakramentalność" małżeństwa. Tym bardziej idiotycznym jest, by instytucję tą zawłaszczała znikoma grupka fanatycznych fundamentalistów.
>Dla wielu katolików małżeństwo uświęcone sakramentem jest czymś wyjątkowym i świętym, uwzględniając stosunek religii do homoseksualizmu, łatwo zrozumieć postawy wierzących.
Ale co łatwo zrozumieć? Że są tak zaczadzeni fundamentalną interpretacją swojej wiary, iż sądzą, że mają prawo decydować o życiu innych?
>A jakie ma to znaczenie dzisiaj, że tamte zjawiska oceniamy dzisiaj negatywnie?
Takie, że w najlepszym razie zatroskani o świętość małżeństwa "katolicy" będą za 10-15 lat postrzegani dokładnie tak samo jak chrześcijańscy rasiści dzisiaj, Bo etycznie stoją dokładnie na tych samych pozycjach.
>Z tego nie wynika żaden argument za tym aby małżeństwami nazywać związki homoseksualne.
Podobnie jak z braku związków partnerskich pliamorycznych nie wynika (w sensie logicznym)a żaden argument przeciwko małżeństwom jednopłciowym, ale z jakiegoś powodu nie przeszkadza ci to uprawiac takiej retoryki?
>Od kiedy to dbałość o tradycje jest wymierzona przeciwko gejom?
Od kiedy tradycją było prześladowanie gejów i lesbijek. A było zasadniczo od zawsze prawie wszędzie.
> W tym przypadku to homoseksualiści atakują.
W takim sensie w jakim abolicjoniści "atakowali" zwolenników niewolnictwa.
>Jeśli katolik uważa, że związki partnerskie powinny być dopuszczone i homoseksualiści powinny mieć prawa jak rodzina, tylko chce aby termin małżeństwo było zarezerwowane dla kobiety i mężczyzny, to jest homofobia?
Nie, to jest niezrozumienie demokracji, które być może dodatkowo nakłada się na homofobię (no bo coś w psychice takiego człowieka kieruje jego antydemokratyczną demagogię na osoby homoseksualne).
>To właśnie katolik jest wtedy atakowany, bo nie ma nic przeciwko prawom dla gejów, ale chce zachować tylko dla "siebie" terminologie.
Krótko mówiąc, nie ma nic przeciwko prawom dla gejów, a tylko chce podkreślić, że w sposób fundamentalny stoi wyżej od nich i łaskawie udziela im lub nie pozwolenia na to lub tamto. Weź się palnij w łeb.
>Funkcjonuje w społeczeństwie pojęcie "małżeństwo" i jest rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny, ludzie są do tego przyzwyczajeni i chcą aby tak było nadal.
Jacy ludzie?
>Co jest w tym złego? Nie jest to żaden przejaw homofobii lub dyskryminacji.
Wielu ludzi uważa też (i to wychodzi w sondażach), że ludzie niepełnosprawni nie powinni zawierać małżeństw. Cóż, tradycją polskich katolików jest traktować "kaleki" jak niepełnych ludzi. Taką tradycję tez mamy szanować?
>Natomiast dobrym zwyczajem byłoby nie żądać dla swojego związku nazwy, która jest zwyczajowo przyporządkowana do innego rodzaju związków.
Nie, to nie jest "dobry zwyczaj", ty pragniesz, by geje i lesbijki zaakceptowały, w warstwie symbolicznej, swój podrzędny charakter, by przyjęły i zgodziły się na kompromis: "jesteście trochę ludźmi,no ale bez przesady, nie na tyle by brać śluby".
To obrzydliwe, leży dokładnie tam, gdzie twierdzenia rasistów, iż śluby między rasowe to parzenie się ze zwierzętami. Zapieraj się ile chcesz, powołuj się na tradycję - polska katolicka tradycja potrafiła palić dzieci w stodołach, więc w sumie możesz.
>A ja myślę, że będąc przyzwyczajonym do nazwy związku, byłbyś raczej nieprzychylnie nastawiony gdyby jakieś inne związki których nie popierasz miały nazywać się tak samo.
Po pierwsze popełniasz fundamentalny błąd: dla mnie obca jest idee że mam JAKIEKOLWIEK prawo popierać lub nie formy życia, które nie dotyczą mnie i nie szkodzą nikomu a są czyimś indywidualnym wyborem. I tak powinno działać społeczeństwo. Ciekaw jestem, że katolicy jakoś nie przychylają się do logiki "tradycji" i "większości", gdy na przykład sa jako mniejszość prześladowani. Dlaczego polski katolik potrafi być tak bezczelnym hipokrytą i żądać od gejów by zgodzili się być podludźmi, a jednocześnie uprawiać histeryczną martyrologię o katolikach traktowanych jak podludzie w krajach gdzie stanowią kulturową mniejszość?
PO drugie, skoro ci napisałem, że mam to w dupie, to to przyjmij do wiadomości, a nie próbujesz mnie urabiać na swój obraz moralnego degenerata czującego się w obowiązku decydowania o innych. Nie każdy jest tak zepsuty jak fundamentalni katolicy.
>>>Właśnie podobnie czują się dzisiaj katolicy. I może wtedy będą na Ciebie mówić kazifob.
Odwal się, dyskutujesz teraz z własnymi projekcjami. Wyłuszczyłem ci jak krowie na rowie a ty dalej swoje.
>Poza kryterium krzywdzenia osób trzecich są jeszcze inne kryteria.
Hę? W liberalnych demokracjach? No, to mam nadzieję, że dzisiejsi katolicy świadomi procesów sekularyzacji kupują już sobie małe, niewidoczne krzyżyki, na wypadek, gdy jako mniejszość zostaną zaatakowani za obnoszenie się ze swoją religią w miejscach publicznych. Wszak są inne kryteria niż krzywdzenie osób trzecich, które powinny decydować o naszej wolności...
> W przypadku ludzi o poglądach konserwatywnych, do których i ja się zaliczam istnieje uzasadniona obawa, że najpierw są związki partnerskie, potem będą małżeństwa homo, potem może związki multipartnerskie (już Ty sam nie masz nic przeciwko), może potem kazirodcze, a potem przesunięcie dopuszczanego prawem wieku kontaktów seksualnych z nieletnimi, dalej rozhulanie aborcyjne i eutanazyjne i cholera wie co jeszcze.
Tak, nazywa się to wolnością i postępem, wiem, że nie mieści się w głowach zamordystycznych katotalibów uwielbiających uszlachetniać bliźnich przez zadawanie im cierpienia.
Mod.: Zmień, proszę, słownictwo. "Odpierdol się" ma zamienniki.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|