 |
Religia/wiara /miłość Boga Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-10-2009 07:52 | EternalQuest (97 punktów) | Religia/wiara /miłość Boga | Chciałem otworzyć nowy wątek dotyczący religijności, jako że opracowuję coś na ten temat + zagadnienie przewinęło się w paru miejscach, wywołując niezdrowe emocje, głównie za sprawą niezrozumienia dla samego pojęcia religijności i jej roli w rozwoju ludzkości. Być może (hmm, prawie na pewno  taki temat już się przewinął, jednak jestem tutaj świeży, więc pozwoliłem sobie kwestię odświeżyć. Tak więc first things first... Gwoli wytłumaczenia religijności. W moim głębokim przekonaniu, jest ona odbiciem naszego nieustannego mierzenia się ze świadomością samotności. Ta świadomość jest właśnie ową „przepaścią” dzielącą nas od innych istot i to przez z jej powodu musimy mierzyć się z wiedzą o tym że umrzemy. Człowiek bowiem jest jedyną istotą (przynajmniej na tej planecie), która jest świadoma swojego końca. Rozwój faz religii jest tożsamy z fazami rozwoju ludzkości i człowieka – zarówno w skali mikro jak i makro. Jeśli ktoś zadał sobie trud, zauważy, że rozwój religii przebiega w sposób analogiczny do rozwoju człowieka – od małego dziecka potrzebującego bezwarunkowej miłości matki, przez surowego, sprawiedliwego ojca, po oddzielenie się i stworzenie własnej niezależnej świadomości. „We wszystkich teistycznych religiach, obojętne, czy są one politeistyczne, czy monoteistyczne, Bóg reprezentuje wartość najwyższą, dobro najbardziej upragnione. Tak więc swoistość znaczenia Boga zależy od tego, co dla danego człowieka stanowi owo dobro najbardziej upragnione.” Inaczej rzecz ujmując, sam Bóg zależny jest od struktury człowieka który go wielbi. Na początku, człowiek wielbił matkę – która stanowiła symbol ziemi i jedności z naturą. Jedność matką dawała mu poczucie bezpieczeństwa, człowiek był silnie związany ze światem roślinnym i zwierzęcym, z naturą. Czczono wizerunki zwierząt – totemy, zaczęto następnie wykorzystując pracę rąk, przelewać umiejętności na przedmioty. Na dalszym etapie człowiek zaczyna nadawać przedmiotom postać ludzką. Jest to silnie powiązane z rozwojem jego świadomości. Jest to faza antropomorficzna, która rozwija się w dwóch zakresach. Jeden dotyczy natury męskiej bądź kobiecej bogów, drugim jest stopień dojrzałości człowieka, określający charakter tej miłości. Jeśli chodzi o zakres pierwszy człowiek wychodzi od religii matriarchalnych, ku patriarchalnym i stamtąd ku postaci teistycznej, gdzie Bóg nie ma skonkretyzowanej postaci, a jest jedynie zbiorem zasad, które go określają. Pierwsza faza, gdzie „miłość matki nie jest niczym ograniczona, uwarunkowana, jest wszechopiekuńcza, wszechogarniająca, ponieważ nie jest niczym uwarunkowana, nie można nią kierować, nie można jej też zdobyć. Jej obecność daje ukochanej osobie poczucie błogości, brak wytwarza uczucie zagubienia i krańcowej rozpaczy”. Tutaj ludzkość jest noworodkiem i małym dzieckiem, które potrzebuje matczynej opieki.... Idźmy dalej... „Następne stadium ewolucjirodzaju ludzkiego, jedyne, o którym posiadamy gruntowną wiedzę (...) to faza patriarchatu.(...) Matka zostaje zdetronizowana i najwyższą postacią zostaje ojciec. Dzieje się tak zarówno w religii jak i społeczeństwie. Z natury miłości ojcowskiej wynika, że stawia ona pewne żądania, ustala zasady i prawa; miłość do syna zależy zależy od jego podporządkowania się żądaniom ojca”. Ta faza religijności, rozwija się równolegle do rozwoju własności prywatnej i tworzenia społeczeństwa hierarchicznego. Religie jedeochrześcijańska, grecka, hinduska, muzułmańska – to wszystko religie patriarchalne w swej istocie.... Co z powyższego wynika? Charakter religii zależny jest od tego w jakiej fazie rozwoju znajduje się ludzkość i jest bardzo różna. I tutaj i tutaj jest on osobowy – albo kobiecy albo męski. Najpierw jest pierwotna miłość do „matki ziemi” i natury, która znajduje swoje odbicie w matriarchacie, później przychodzi czas na patriarchat i władzę surowego ojca. Trzecią fazą rozwoju religii jest monoteizm, gdzie cała idea Boga i natura miłości człowieka do niego, jest zrewolucjonizowana. W myśl religii teistycznej „nie należy w ogóle wymawiać imienia Boga, nie należy mówić o Bogu. Wówczas Bóg staje się tym, czym jest potencjalnie w teologii monoteistycznej – bezimiennym Jedynym (..) Bóg staje się prawdą, miłością, sprawiedliwością. Bóg jest mną ponieważ jestem człowiekiem (…  Człowiek prawdziwie religijny; jeżeli postępuje zgodnie z istotą idei monoteistycznej, nie modli się o nic, niczego od Boga nie oczekuje; kocha Boga inaczej niż dziecko kocha swego ojca lub matkę; człowiek taki ma tak pokorne poczucie własnej ograniczoności, że wie, iż nic nie wie o Bogu. Bóg staje się dla nie go symbolem, w którym ludzkość we wcześniejszym stadium swej ewolucji zawarła sumę tego, do czego dąży, staje się królestwem świata ducha, miłością, prawdą i sprawiedliwością. Człowiek taki wyznaje zasady, które Bóg reprezentuje, myśli zgodnie z zasadami prawdy, żyje zgodnie z zasadami miłości i sprawiedliwości i uważa, że całe jego życie ma wartość jedynie o tyle, o ile daje mu ono szanse coraz pełniejszego rozwijania swych ludzkich możliwości jako jedynej rzeczywistości, która się liczy, jako jedynego przedmiotu „bezwarunkowego zaangażowania”; wreszcie – nie mówi on o Bogu, nie wspomina nawet jego imienia. Kochać Boga, gdyby miał już użyć takiego określenia, oznaczałoby wówczas dążyć do pełnej zdolności kochania, do realizacji tego, co Bóg reprezentuje sam w sobie. Z tego punktu widzenia logiczną konsekwencją monoteistycznej myśli jest negacja całej teologii, całej „wiedzy o Bogu”. Jest jeszcze ogromna różnica pomiędzy religijnością zachodu i wschodu (taozimu i buddyzmu). „We wszystkich taoistycznych systemach, nawet nieteologicznych, zakłada się realność istnienia dziedziny ducha, dziedziny górującej nad człowiekiem, nadającej sens i ważkość duchowym siłom człowieka i jego dążeniu do zbawienia i wewnętrznego narodzenia. W systemie nieteistycznym natomiast sfera ducha nie istnieje ani poza człowiekiem ,ani nad nim.Sfera miłości, rozumu i sprawiedliwości istnieje jako coś rzeczywistego jednie dlatego i tylko o tyle , o ile człowiek potrafi rozwinąć w sobie te siły w procesie swojej ewolucji. Zgodnie z tym prądem życie ma jedynie takie znaczenie, jakie nadaje mu sam człowiek; człowiek jest całkowicie samotny, a przezwycięża samotność tylko o tyle, o ile pomaga drugiemu człowiekowi”. I najważniejsza różnica pomiędzy katolicyzmem np. a religiami dalekiego wschodu – o czym zdaje się też gdzieś pisałem (ale może nie tutaj?  „Nasze” religie budowane są na tzw. logice arystotelesowskiej, natomiast religie wschodnie paradoksalnej. W skrócie – chodzi o to, że religia nasza stawia akcent na myśl, na to co kto „wyznaje” natomiast religia braministyczna, taoizm, buddyzm – stawiają akcent na to jak DZIAŁAMY, bardziej niż "co myślimy". Z tego punktu widzenia nie jest istotne w co wierzymy, jako że nasze działania są tej wiary odbiciem. Czyli jeśli działamy „dobrze” nic więcej nie jest potrzebne. „Z punktu widzenia logiki paradoksalnej cały ciężar spoczywa nie na myśli, lecz na działaniu. Z takim stanowiskiem wiąże się wiele konsekwencji, przede wszystkim prowadzi ono do tolerancji, z jaką spotykamy się w religiach hinduskich i chińskich. Jeżeli właściwe myślenie nie jest ostateczną drogą do prawdy ani do zbawienia, nie ma powodu by zwalczać tych, których myślenie doprowadziło do innych sformułowań (…  Z punktu widzenia hinduskiego, chińskiego i mistycznego zadaniem, jakie stawia religia przed człowiekiem, nie jest słuszne myślenie, lecza słuszne działanie lub zjednoczenie się z Jednością w akcie kontemplacji.” Mam nadzieję, że zabrzmiałem nazbyt "teistycznie" Osobiście powiem, że - podobnie jak autora cytowanych przeze mnie fragmentów - nie rozumuję kategoriami pojęć teistycznych, i postać Boga jest dla mnie "pojęciem uwarunkowanym historycznie". Nie neguję potrzeby religijności i nie zwalczam - jedynie pragnę wyrazić swoją nadzieję, że coraz bardziej będą dominować dojrzałe jej postacie.... Pozdrowienia EQ eternalquest.pl | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Człowiek bowiem jest jedyną istotą (przynajmniej na tej planecie), która jest świadoma swojego końca.
Tak zazwyczaj przypuszczamy, choć głowy bym nie dał za to, że szympans czy słoń nie mogą mieć tego typu refleksji. Dlaczego wspomniałem o słoniach? Ano istnieje coś takiego, jak cmentarzyska słoni.
|
|
 | | EternalQuest (97 punktów) | Dzięki za wypowiedź... Mam prośbę do Ciebie - czy mógłbyś mi polecić najlepszą wg Ciebie pozycję w temacie PE? Może być kilka - mam teraz chwilę czasu to przeczytam z chęcią.
Pozdrawiam
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Aby dobrze zrozumieć PE trzeba, moim zdaniem, zrozumieć dobrze E, czyli ewolucję. Więc, o ile nie czytałeś, radziłbym ci zacząć od "Samolubnego genu" Dawkinsa, później wspiąć się wraz z nim na szczyt nieprawdopodobieństwa, by wreszcie, po "Fenotypie rozszerzonym" rzeczywiście zrozumieć PE.
|
|
 | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Człowiek bowiem jest jedyną istotą (przynajmniej na tej planecie), która jest świadoma swojego końca. >Tak zazwyczaj przypuszczamy, choć głowy bym nie dał za to, że szympans czy słoń nie mogą mieć tego typu refleksji. Dlaczego wspomniałem o słoniach? Ano istnieje coś takiego, jak cmentarzyska słoni. > Prognozy fatalistyczne - to tematy rzeka. Są one blisko prawdy, ale dotyczyć ma to jedynie tych, co Boga odrzucają. A tego zaś ludzie nie są świadomi, a już na pewno nie umieją dojść do konsensusu. Ciągle dyskutują, a czas leci. Czas który należałoby wykorzystać na zmianę swej postawy wobec Boga. Uwierzyć! I zmienić swe postępowanie w życiu. Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ciągle dyskutują, a czas leci.
Zapewniam cię, że nawet najgłupsza dyskusja jest mniejszym marnowaniem czasu niż wmawianie sobie, że jakaś książka jest Jedyną Prawdą.
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Ciągle dyskutują, a czas leci. >Zapewniam cię, że nawet najgłupsza dyskusja jest mniejszym marnowaniem czasu niż wmawianie sobie, że jakaś książka jest Jedyną Prawdą. > Nie trzeba sobie wmawiać, tylko sprawdzać i pytać. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To czemu tego nie robisz? Skorzystaj ze swojej własnej rady.
|
|
| apud (4399 punktów) |
> Mam nadzieję, że zabrzmiałem nazbyt "teistycznie" Alez skad, jezeli nie do rymu to zabrzmiales jak kolejny nawiedzony z misja. PS Wedle mnie za bardzo sie rozpisujesz i to nie tam gdzie trzeba?
|
|
1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | >Inaczej rzecz ujmując, sam Bóg zależny jest od struktury człowieka który go wielbi.
Czyli że Bóg to wymysł człowieka. A ściślej, człowiek wielbi takiego boga, na jakiego ma akurat ochotę.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | I często też bywa, że wali patelnią po głowach innych ludzi, aby w owego wymyślonego boga wierzyli. Odpowiedni stop metali w patelni sprawia, że niektórzy pokrzywdzeni też nabierają ochoty na boga
|
|
 | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Inaczej rzecz ujmując, sam Bóg zależny jest od struktury człowieka który go wielbi. > Czyli że Bóg to wymysł człowieka. A ściślej, człowiek wielbi takiego boga, na jakiego ma akurat ochotę. > To przyczyna ludzkiego błądzenia. Taki pogląd, to krok milowy do tyłu, ku małpkom. Zrozumienie otaczającego nas świata zerowe. Pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Drogi Miłujący nie - Prawdę! Istnieją jakieś zasady dobrego wychowania. Bez względu na to, jakiej książki uczysz się teraz na pamięć, rodziny nie obrażaj! Małpki to nasze kuzynki.
|
|
| |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Drogi Miłujący nie - Prawdę! Istnieją jakieś zasady dobrego wychowania. Bez względu na to, jakiej książki uczysz się teraz na pamięć, rodziny nie obrażaj! Małpki to nasze kuzynki. > Gratuluję. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rodziny się nie wybiera, rodzinę się ma. Ale ja nie narzekam! Sam zobacz - przy niektórych ludziach...
|
|
1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) |
we wszystkich religiach "od Sasa do lasa" bez względu na to co mówią, jak robią, w co karzą wierzyć wiernym, ile bogów oferują, jakie mają święte księgi i co tam sobie jeszcze wymyślisz o nich, chodzi o jedno - KASA. Naszych musi być jak najwięcej, żeby przewodnicy duchowi, szamani, guru, mnisi i cała reszta mogła się próżniaczyć kosztem otumanionych wiernych. Możesz sobie pisać co chcesz, doszukiwać się w wierze takich lub innych wielkich wartości, ale nie miej złudzeń. To tylko pic na wodę, wymyślony przez cwaniaków, żeby wyciągnąć od naiwnych forsę. Dlatego nigdy nie będzie możliwe prawdziwe porozumienie ekumeniczne między np. prawosławiem, a katolicyzmem, judaizmem, czy luteranizmem. Podobnie jest z działalnością misyjną. Myślisz, że chodzi o krzewienie wiary? "O naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle". Należy zindoktrynować tzw niewiernych, jak są oporni, to siłą. Postawić w miejscu kultu ich religii swoje świątynie, wprowadzić swoich ojców dyrektorów, bombardować ich miłością, jednocześnie zniechęcać do wyznawców innych wiar. A później już z górki. Można spijać śmietanę, owieczki nie dadzą żyć w biedzie boskim windziarzom. Wszak oni otwierają wiernym drzwi do nieba. Wszelkiej maści zakony, klasztory, pustelnie mogą się paść, nic nie robić, szukać boga na koszt ogłupiałych wiernych. Szkoda pisać dalej, bo widać gołym okiem co się dzieje w w całym katolicyzmie, buddyzmie, islamie. Reszta to ideologia ogłupiałych oszołomów strzyżonych przez pasterzy pozdrawiam
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
 | 2 na 2 | szperacz (2861 punktów) | >we wszystkich religiach "od Sasa do lasa" bez względu na to co mówią, jak robią, w co karzą wierzyć wiernym, ile bogów oferują, jakie mają święte księgi i co tam sobie jeszcze wymyślisz o nich, chodzi o jedno - KASA.
Nie tylko. Jest jeszcze jedno zjawisko w religiach. To WŁADZA nad innymi. To miłe tak patrzeć jak się czołgają i są gotowi na każdy rozkaz (mohery). Jakim jest się wtedy ważnym człowiekiem. Jak wiele od mających taką władzę zależy (politycy na kolanach i na każde skinienie). A jakie zyski można z władzy czerpać (Komisja Majątkowa).
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślę, że władza bywa silniejszą motywacją, niż pieniądze. I dużo groźniejszą... Najgorszymi kapłanami (albo najlepszymi dla tych, którzy wierzą) są tacy, którzy gardzą doczesnym światem (czyli żyją nader skromnie) a jednocześnie uważają się za posłańców wymyślonego boga. Sądzę, że na przykład Jezus, jeśli wogóle istniał, mógł być kimś takim... Ciągle mi się kołacze w głowie to straszne - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie". Jak się poczyta historię chrześcijaństwa po tym jezusowym zdaniu nie jest miło...
|
|
| |  | | szperacz (2861 punktów) | > Sądzę, że na przykład Jezus, jeśli wogóle istniał, mógł być kimś takim... Ciągle mi się kołacze w głowie to straszne - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie".
Jezus jest niepewny, ale świadkowie Jehowy istnieją na pewno. Oni dosłownie traktują przytoczone słowa. Wszystko idzie dobrze gdy się jest z nimi, ale gdy ktoś zacznie samodzielnie myśleć - automatycznie staje się ich wrogiem. Rano przyjaciel a wieczorem już wróg!
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wydaje mi się, że nie tylko Świadkowie Jehowy. Są też Mormoni i wielu innych chrześcijan...
|
|
| |  | | marek milczewski (2335 punktów) | >Myślę, że władza bywa silniejszą motywacją, niż pieniądze. I dużo groźniejszą... Najgorszymi kapłanami (albo najlepszymi dla tych, którzy wierzą) są tacy, którzy gardzą doczesnym światem (czyli żyją nader skromnie) a jednocześnie uważają się za posłańców wymyślonego boga. Sądzę, że na przykład Jezus, jeśli wogóle istniał, mógł być kimś takim... Ciągle mi się kołacze w głowie to straszne - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie". Jak się poczyta historię chrześcijaństwa po tym jezusowym zdaniu nie jest miło... Zgoda, co do motywacji późniejszych, ale początki są zawsze za kasą. Wszystkie sekty po to powstają.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślę, że nie - czasem przeważa megalomania. Guru, Zbawiciel, Prorok wierzą, że przemawiają w imieniu boga... Wierzą w zabobon podwójnie, a wielu ludzi dostaje wtedy niezłego "kręćka"...
|
|
|  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>we wszystkich religiach "od Sasa do lasa" bez względu na to co mówią, jak robią, w co karzą wierzyć wiernym, ile bogów oferują, jakie mają święte księgi i co tam sobie jeszcze wymyślisz o nich, chodzi o jedno - KASA. >Nie tylko. Jest jeszcze jedno zjawisko w religiach. To WŁADZA nad innymi. To miłe tak patrzeć jak się czołgają i są gotowi na każdy rozkaz (mohery). Jakim jest się wtedy ważnym człowiekiem. Jak wiele od mających taką władzę zależy (politycy na kolanach i na każde skinienie). A jakie zyski można z władzy czerpać (Komisja Majątkowa). > Mówisz tak obserwując postępowanie religii dominujących, które daleko odeszły od wymagań stawianych swym naśladowcom przez Jezusa. A raczej nigdy ich nie rozumiały i nigdy nie poznały. Od początku cel był tylko i wyłącznie polityczny. Istotniejsze jest to, że ludzie dają się prowadzić jak na sznurku, podczas gdy tak bardzo dzisiaj jest rozpowszechniona Biblia, a ta przecież wszystko wyjaśnia.
Czytasz: " A idąc głoście, mówiąc: 'Przybliżyło się królestwo niebios'. Leczcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie demony. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie starajcie się o złoto ani srebro, ani miedź do swych trzosów"(Mateusza 10:7-9). Celem więc religii prawdziwej nie jest ani władza, ani mamona, lecz ogłaszanie Królestwa Bożego, które usunie zło z ziemi. Pozdrawiam
|
|
 | | EternalQuest (97 punktów) | Hmmmm..... Mam dziwne i nieodparte wrażenie, że nikt nie przeczytał tego co napisałem... W sumie się nie dziwię  jest przydługie i pewnie nudne.... Twoje argumenty ekonomiczne są dobre, ale w odniesieniu do np. katolicyzmu (czyli systemu opartego na zmutowanej formy religii judeochrześcijańskiej), który został przerobiony na system do robienia pieniędzy. Katolicyzm jest jedną z bardzo wielu religii - choć wciąż jeszcze dominującą w świecie - w dodatku zdegenerowaną wewnętrznie. Katolicyzm nie jest nawet prawdziwą religią monoteistyczną. Natomiast jak argument "ekonomiczny" ma się ma do taoizmu? Buddyzmu? Sprowadzanie całej religijności do samego katolicyzmu, czy nawet szerzej, do zachodnich religii patriarchalnych, jest najzwyczajniej w świecie ignorowaniem istnienia innych form religijności, w tym nieteistycznych. Wasza wiedza "religioznawcza" wygląda mi na bardzo powierzchowną i "na odczepnego". Jeśli ktoś ma zamiar z czymś walczyć, to wypadałoby to znać - przynajmniej tak mnie uczono. Ja osobiście już od dawna nie "walczę", jako że przestałem utożsamiać samo zjawisko religijności, tylko z katolicyzmem, a już szczególnie z jego odpustową i jarmarczną formą a'la radio ma ryja. Pozdrowionka Serdeczne ślę  EQ eternalquest.pl
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Buddyzmu?
Wyobraź sobie skrajnie biedny kraj położony w wysokich górach. Ludzi przymierających głodem rządzonych przez teokrację. Po czym unieś wysoko głowę i zobaczysz złote klasztory, jedne z największych na świecie obiektów sakralnych. Zobaczysz Tybet, zanim Chińczycy go przemocą nie zsekularyzowali...
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Na religiach Indii znam się w miarę dobrze - polecam ci mój esej o Bogini Matce na www.hanuman.pl... Wisznuizm, obecny najsilniej również na Zachodzie, jest wybitnie patriarchalny. To w obrębie tego nurtu hinduizmu powstał obrzęd sati - palenia żywcem wdów na stosie... Mężczyzna mógł się zaś żenić wiele razy, nikt go po śmierci żony na stos nie odsyłał.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeśli ktoś ma zamiar z czymś walczyć, to wypadałoby to znać - przynajmniej tak mnie uczono.W dziedzinie buddyzmu, hinduizmu i taoizmu mam co nieco do powiedzenia, zapraszam do dyskusji. Nie tylko o sati, bywały też milsze rzeczy. Wyznawcy matrialchalnego kultu Bogini nie znali oczywiście sati, choć niektóre ich odłamy składały ofiary z ludzi (ponoć jeszcze to się niekiedy zdarza  ). Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | EternalQuest (97 punktów) |
Szczerze powiedziawszy dyskusja taka średnio interesuje mnie z dwóch powodów. A/ nie miałem Ciebie konkretnie na myśli kiedy pisałem o "ignorancji" ale tych którzy całą religijność sprowadzają do katolicyzmu b/ Uznaję, że z góry przekonany Jesteś do swoich racji, i nic ich nie może zmienić, a w takim razie wszelka argumentacja jest jałowa. C/ nawet jeśli jakiś buddysta zjadł kogoś na śniadania, nie uważam tego za regułę i dogmat religijny (zresztą buddyzm jest raczej systemem filozoficznym niż religią). Co do sati - znaczy ono różne rzeczy w różnych religiach. Bynajmniej nie bronię prymitywnych religii matriarchalnych i tego co tam wyrabiano, wyrabiano dużo. Natomiast w buddyźmie - z tego co wiem - sati znaczy zupełnie co innego. I tak - wiem, że buddyzm też ma swoją działkę wyzysku, walk etc. Ale przy katolicyźmie to pikuś. Nie walczę o żadną religię, bo sam nie jest religijny - próbuję tylko zrozumieć pewne motywacje i zachowania. Staram się przyjąć stanowisko realne, co wyrasta z przekonania, że w życiu będę się kontaktował głównie z osobami wyznającymi jakąś religię - od partnerów w biznesie, przez znajomych i przyjaciół, po najprawdpodobniej partnerkę życiową. Dlatego, jeśli miałbym wybierać (tak jak w "Prawdziwym Romansie" mówi Christian Slater: "gdybym miał już zerżąć faceta, naprawdę musiał i zależałoby od tego moje życie - byłby to Elvis), ja mogę powiedzieć, że - oceniając po czynach - wybieram buddystów z ich systemem filozoficznym, ponad całą resztą. Pozdrawiam EQ eternalquest.pl
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale przy katolicyźmie to pikuś.
A to zgoda. Również hinduizm równać się z nim nie może - nie mogę jedynie znaleźć już od lat źródła dotyczącego rozmiaru obyczaju sati w hinduizmie... Tego po prostu chyba nikt nigdy nie udokumentował. Na pewno, poniekąd paradoksalnie, tym obyczajem były zagrożone bardziej kobiety z wyższych warstw, niż z niższych. A kobiet z niższych warstw było oczywiście więcej, więc może rozmiar tego ponurego i strasznego procederu nie był aż tak ogromny... No, tym nie mniej nie chciałbym być w skórze radżastańskiej księżniczki gdy umarł jej mąż... Obyczaj sati przyjął się najpewniej w czasach puran, czyli pomiędzy V a XI wiekiem naszej ery. Co do buddyzmu, to obecnie większość wyznawców uczyniła go zwykłą religią, często zwykłym teizmem, gdzie Budda stał się bogiem najwyższym. Moim zdaniem najciekawszy jest chiński buddyzm chan, zaś najbardziej teistyczno instytucjonalny jest rzecz jasna buddyzm tybetański. Obecnie funkcjonuje lepiej w Chinach centralnych, niż w Tybecie. W Pekinie jest bodajże najbardziej popularna świątynia. Tu dodam, że również islam broni się przy katolicyzmie, chyba, że liczyć czasy najnowsze. Podam ci przykład - spora część Andaluzji była w rękach muzułmanów przez 700 lat i funkcjonowały tam nieprzerwanie synagogi i kościoły chrześcijańskie. Coś takiego było nie do pomyślenia w drugą stronę, to znaczy, żeby na obszarze rządzonym przez katolików funkcjonowały meczety, czy synagogi... W średniowieczu muzułmanie wystrzegali się stosowania tortur, widzieli w tym problem i zdarzały się one niezwykle rzadko. Dopiero czasy Timura przyniosły brutalną zmianę w tym humanitarnym zwyczaju, lecz z tego co wiem, Turcja Otomańska i Indie Mogołów były przy takiej Francji, czy Hiszpanii ultra tolerancyjne i humanitarne.
|
|
|  | | marek milczewski (2335 punktów) | Mogę odpowiedzieć tylko za siebie. Pewnie masz rację, że mam powierzchowną wiedzę. Nie studiowałem religioznawstwa. Jakoś mi to do szczęścia nie potrzebne. Co do innych wyznań poza katolicyzmem i walkę z nimi, pozostawiam innym. Na razie żyję tu i teraz, i nikt inny tylko katoliccy urzędnicy okradają mój kraj, tumanią naiwnych, a mnie próbują założyć kaganiec moralny i obyczajowy. Napisałeś, że nie walczysz, ale "katolicyzm, a już szczególnie jego odpustowa i jarmarczna forma a'la radio ma ryja" trzepie straszną kasę, gra na nosie wszystkim, wciska się wszędzie jak zaraza. Więc ja walczę. Jak umiem i i na tyle na ile mi się chce. pozdrowionka
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | | EternalQuest (97 punktów) | Nie chodziło mi o to, że walka z tym jest niesłuszna, tylko o to, że ja pisałem o religii w szerszym rozumieniu i nie tylko o katolicyzmie. Uważam, że Twoja krytyka tej religii jest w dużej mierze słuszna, jednak odnosi się właśnie tylko do niej ( do islamu czy judaizmu można zresztą spokojnie to samo odnieść). tak więc nie ma tutaj żadnej niezgody - też tej wersji religijności nie toleruję z przyczyn bardzo praktycznych - w Polsce kościół ma wpływ na ustawodawstwo, co jest z gruntu patologiczne. Byłem też przeciwnikiem konkordatu. Innymi słowy - jestem zwolennikiem całkowitego oddzielenia państwa od kościoła i odebraniem temu drugiemu przywilejów - czyli zrównaniem z innymi wspólnotami religijnymi. I tyle. jeśli byłbym premierem Polski to pewnie bym coś zrobił - ale nie tego dotyczyła moja wypowiedź Pozdrawiam EQ eternalquest.pl
|
|
| | |  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) |
>I tyle. jeśli byłbym premierem Polski to pewnie bym coś zrobił (...) Uwierz, jakbyś był premierem - nie zrobiłbyś nic i na tym polega dramat Polski. Jesteśmy za mocno opleceni mackami tej hydry. Ale dość na tym, bo wątek o czym innym
pozdrawiam
9
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
|  | 2 na 2 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Wasza wiedza "religioznawcza" wygląda mi na bardzo powierzchowną i "na odczepnego".
To zupełnie naturalne. Nie każdy musi posiadać szeroką wiedzę religioznawczą, aby zająć określone - religijne lub areligijne stanowisko.
>Jeśli ktoś ma zamiar z czymś walczyć, to wypadałoby to znać - przynajmniej tak mnie uczono.
Dobrze Cię uczono. Przyjmując postawę antyreligijną należy znać religię, której ma się coś do zarzucenia. W Polsce dominującą religią jest katolicyzm i ateiści zazwyczaj dobrze ją znają - mają więc święte prawo z nią walczyć (w obronie własnej, rzecz jasna).
Jeżeli ktoś neguje (czy nawet krytykuje) religię samą w sobie, bez odniesienia do konkretnych systemów religijnych, to też dobrze - pod warunkiem, że zrozumiał jej istotę.
Ale jeśli ktoś krytykuje konkretny system religijny, z którym nie ma styczności i, o którym niewiele wie, tylko dlatego, że to w ogóle jest religia, to tak jakby krytykował sztukę teatralną, której nie oglądał, tylko dlatego, że nie lubi chodzić do teatru.
|
|
| |  | | EternalQuest (97 punktów) | Zgadzam się z większością tego co napisałaś. Oprócz tego jednego zdania: > Jeżeli ktoś neguje (czy nawet krytykuje) religię samą w sobie, bez odniesienia do konkretnych systemów religijnych, to też dobrze - pod warunkiem, że zrozumiał jej istotę.W tym miejscu pragnę powiedzieć, że według mnie, coś takiego jak "istota religii w ogóle" nie istnieje. Czyli istota prymitywnej religii patriarchalnej jest kompletnie różna od nieteistycznego taoizmu (zupełnie abstrahując od tego, czy znajdziemy tu i tam przejawy wyzysku i innych negatywnych cech, które pomimo że w religiach występują, to nie tylko w nich. Czyli są zjawiskiem uniwersalnym, związanych z ułomnością ludzką). To trochę tak jakby ktoś zrozumiawszy rytuał pierwotnych ludzi czczących pioruny, twierdził, że rozumie istotę buddyzmu tybetańskiego i chrześcijaństwa. Oczywiście są cechy wspólne jeśli się uprzeć (potrzeba obrzędowości, wystąpienie jakiegoś tam bóstwa) - ale istota jest kompletnie różna. Podobnie rzecz ma się z ogromnymi różnicami jakie zachodzą pomiędzy religiami opartymi na logice arystotelesowskiej, a wschodnimi religiami opartymi na logice paradoksalnej. Pozdrawiam EQ eternalquest.pl
|
|
| | |  | 2 na 2 | Kinia Kinska (825 punktów) | >W tym miejscu pragnę powiedzieć, że według mnie, coś takiego jak "istota religii w ogóle" nie istnieje.
Widzisz, z tą istotą religii jest tak, jak z istotą człowieka: Ty jesteś człowiekiem i ja nim jestem. Z pewnością pod wieloma względami się różnimy, na pewno mamy też pewne cechy wspólne, ale jest coś, co sprawia, że w ogóle jesteśmy ludźmi, co odróżnia nas od reszty świata (np. od kamienia, palmy, nosorożca czy układu scalonego) - jest to właśnie istota człowieka.
Z religią jest identycznie: poszczególne systemy wierzeń i obrzędów różnią się między sobą, ale jest coś, dzięki czemu wszystkie są religią (a nie matematyką, muzyką czy wspinaczką skałkową).
Moim zdaniem istotą religii jest irracjonalność (bez względu na to, na jakiej logice czy też pseudologice opierają się poszczególne systemy wierzeń i obrzędów).
|
|
| | | |  | | EternalQuest (97 punktów) |
> Widzisz, z tą istotą religii jest tak, jak z istotą człowieka: Ty jesteś człowiekiem i ja nim jestem.To jest podejście dość dialektyczne - przynajmniej ja to tak odbieram. Po pierwsze - jak już w paru miejscach zaznaczałem - nie jestem żadnym obrońcą religii. Po drugie wydaje mi się, że mylisz pojęcie "cecha wspólna" z "istotą". jeśli mówimy o irracjonalności, to jest ona cechą wspólną a nie istotą religii właśnie, z czym się raczej zgadzam. Z logicznego punktu widzenia, gdybyśmy taki punkt widzenia przyjęli - czyli grupowali rzeczy na podstawie kryterium irracjonalności/racjonalności - to wtenczas wszystkie zachowania irracjonalne byłyby równe religii, czy nawet religijne. Jeśli tak, to pragnę zauważyć, że większość zachowań człowieka - którego decyzje podejmowane są na zasadzie emocjonalnej - jest irracjonalna. W ten sam sposób można powiedzieć, że taka sama jest istota religii jak robienia zakupów, picia wódki w sobotę, oraz wszelkich innych zachowań irracjonalnych. Powtórzę jeszcze - tak, wiem, że religie są z wielu przyczyn uważane za irracjonalne, i że w większości SĄ irracjonalne, tak jak większość zachowań człowieka taka jest. Nie chciałem wysnuwać takich wniosków - ale jeśli tą logikę przyjmiemy, to wszyscy przez większość czasu jesteśmy religijni  No chyba że irracjonalność nie jest ISTOTĄ religii, ale cechą wspólną religii Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Kinia Kinska (825 punktów) | Tak, tak - masz rację, całkowitą. Ale to niestety moje niedopatrzenie było kiedy pisałam posta. Ja doskonale to dostrzegam i dlatego napisałam uzupełnienie, ale byłeś pierwszy  Wróćmy jednak na chwilę do istoty człowieka - czy nie sądzisz, że jest coś, co nas wyróżnia spośród innych gatunków, że istnieje taki zespół cech, który po prostu jest unikalny i nie pojawia się w takiej kombinacji nigdzie więcej w przyrodzie ożywionej i nieożywionej? Bo tu chyba dochodzimy do sedna: jedna konkretna cecha nie stanowi o istocie, ale unikalna kombinacja tak. To samo dotyczy istoty religii.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bo tu chyba dochodzimy do sedna: jedna konkretna cecha nie stanowi o istocie, ale unikalna kombinacja tak.Zgadzam się  . Moim zdaniem ową cechą religii jest przyjmowanie czegoś "na wiarę" kosztem argumentacji. Uciekanie w pewnym momencie od rozważania, lecz "wiedzenie" i "powtarzanie". Pod tym względem nawet najbardziej wyrafinowany i filozoficzny buddyzm jest jednak religią. Jego głównym założeniem jest to, że przemijający świat jest cierpieniem i trzeba się z tego wyzwolić. Za tym idzie obojętność wobec świata, brak przywiązania do sukcesów i porażek. Innym dogmatem jest przekonanie, że wszystkie odpowiedzi tkwią wewnątrz człowieka, że jest on swoistym mikrokosmosem, co nie jest prawdą. Zasada funkcjonowania gwiazd nie jest zawarta w człowieku na przykład. Nie ma w nim też żadnej czarnej dziury, ani nawet centymetra akceleratora. Gdy zrobimy wyciąg z buddyzmu natychmiast stykamy się z silnymi dogmatami, co zbliża go w sensie jakościowym do islamu, czy chrześcijaństwa. To samo można zrobić z każdą inną religią i pewną grupą wierzeń, które nie zyskały określenia "religia" choć religią są. Na przykład egzystencjalizm jest dla mnie tak samo religią, jak wszystko inne. Wychodzi on z założenia, że "człowiek powinien żyć wiecznie i mieć kogoś metafizycznego nad głową, a jeśli tak się nie dzieje, to jest samotny i nieszczęśliwy i opis tej tragedii jest jedynym celem sztuki". To oczywista nieprawda - "sens życia" jest dogmatem egzystencjalizmu a został wprost przeniesiony z chrześcijaństwa.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Kinia Kinska (825 punktów) | > Za tym idzie obojętność wobec świata, brak przywiązania do sukcesów i porażek.Ale za to pojawia się przywiązanie do własnego oświecenia  > Gdy zrobimy wyciąg z buddyzmu natychmiast stykamy się z silnymi dogmatami, co zbliża go w sensie jakościowym do islamu, czy chrześcijaństwa.Określenie "jakościowym" nie jest, moim zdaniem, najlepsze (chyba, że chodziło Ci o porównanie tych religii wyłącznie pod względem ich dogmatyczności - jeśli tak, to masz rację). Poza tym, jest pewna, wcale nie subtelna różnica między buddyzmem a pozostałymi religiami: buddyzm (a przynajmniej niektóre jego odmiany) nie nakazuje wiary w dogmaty. Zaleca natomiast indywidualne dochodzenie do prawdy i "doświadczalne" przekonywanie się o prawdziwości tych dogmatów. A że doświadczenie w buddyźmie jest irracjonalne, to już insza inszość.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Określenie "jakościowym" nie jest, moim zdaniem, najlepsze (chyba, że chodziło Ci o porównanie tych religii wyłącznie pod względem ich dogmatyczności - jeśli tak, to masz rację).
O to mi głównie chodziło. Zaś buddyzm ma dogmaty. Choćby wiarę w więzy karmiczne. Wiarę w opozycję - niewola - wyzwolenie. Oczywiście zdarzały się wybitne osoby, które na bazie tych dogmatów usiłowały je znieść. Ale jakby każdej z tych osób przyjrzeć się z bliska, ujrzelibyśmy, że wielu dogmatów ona po prostu nie postrzega, traktując je jako obiektywne elementy świata.
|
|
| | | |  | | EternalQuest (97 punktów) |
> Widzisz, z tą istotą religii jest tak, jak z istotą człowieka: Ty jesteś człowiekiem i ja nim jestem.Wybacz ale zauważyłem tu jeszcze jedną niespójność. Z tego co piszesz wynika, że nasze zgłębianie jakiegoś zagadnienia należy zakończyć na znalezieniu jego istoty (swoją drogą kto miałby ową "istotę" określać?. tutaj za istotę religii próbowano przed chwilą forsować "mordowanie" i katowanie  . Jeśli tak, to wystarczy nam stwierdzenie, że oboje jesteśmy ludźmi i cała reszta nie jest konieczna? Jeśli zejdziemy niżej - okaże się, że ludzie się będą różnić, co rzeczywiście nie będzie miało szczególnego znaczenia jeśli chodzi o naszą "istotę" (wciąż nie zdefiniowaną przypominam). Tak więc będą ludzie źli i dobrzy, mordercy i altruiści (choć pewnie Dawkins się na to słowo w łóżku przewraca niespokojnie  - ale z punktu widzenia istoty pozostaną tacy sami. Pozdrawiam EQ
|
|
| | | | |  | | Kinia Kinska (825 punktów) | Trochę to zawiłe, co piszesz - muszę przyznać - i nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam.
Ale tak - z punktu widzenia istoty wszyscy jesteśmy tacy sami, jesteśmy ludźmi. Dalej: każdy konkretny człowiek posiada z kolei własną istotę, czyli unikalny zestaw cech, odróżniający go od innego konkretnego człowieka (DNA?), itd., itd.
Czy muszę pisać, że tak samo jest z religią? Że buddyzm charakteryzuje określona kombinacja cech, która odróżnia go od chrześcijaństwa, itd., itd.?
Ja wcale nie uważam, że "zgłębianie jakiegoś zagadnienia należy zakończyć na znalezieniu jego istoty". Ja tylko jestem zdania, że znaleźć istotę czegoś znaczy tyle, co coś poznać. Bo od tego zaczęła się nasza dyskusja - że należy poznać to, z czym zamierza się walczyć. I w przypadku religii nie trzeba koniecznie poznać poszczególnych systemów religijnych, aby wiedzieć dokładnie czym jest religia.
Tylko do tego zmierzałam i wcale nie chciałam dyskutować o istocie - tak jakoś wyszło.
|
|
| | |  | | Kinia Kinska (825 punktów) | Żeby wszystko było jasne: ja nie twierdzę, że irracjonalność to wszystko, że to wyczerpuje temat. Twierdzę jedynie, że irracjonalność to element każdej (bez wyjątku) religii.
|
|
| | | |  | | EternalQuest (97 punktów) | Twierdzę jedynie, że irracjonalność to element każdej (bez wyjątku) religii. Zgoda  A ja dodatkowo twierdze, że irracjonalność jest elementem życia każdego człowieka - czy to religijnego czy nie  Nawet nasza nocna wymiana myśli, będących bez znaczenia na tle ogromu kosmosu, jest kompletnie irracjonalna  EQ
|
|
| | | | |  | | Kinia Kinska (825 punktów) | Mam małą prośbę - jakbyś mógł wykazać nieco więcej cierpliwości i nie spieszyć się aż tak bardzo ze swoimi odpowiedziami, byłabym wdzięczna. Bo, jak widzisz, zaczęliśmy się rozmijać  A w końcu to jest forum a nie skype, jabber czy gg.
|
|
| | | | | |  | | EternalQuest (97 punktów) |
O kurcze - ja po prostu jestem szybszy od przeciągu, tak już mam  Nie jestem tak naprawdę człowiekiem
|
|
 | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >we wszystkich religiach "od Sasa do lasa" bez względu na to co mówią, jak robią, w co karzą wierzyć wiernym, ile bogów oferują, jakie mają święte księgi i co tam sobie jeszcze wymyślisz o nich, chodzi o jedno - KASA. Naszych musi być jak najwięcej, żeby przewodnicy duchowi, szamani, guru, mnisi i cała reszta mogła się próżniaczyć kosztem otumanionych wiernych. Możesz sobie pisać co chcesz, doszukiwać się w wierze takich lub innych wielkich wartości, ale nie miej złudzeń. To tylko pic na wodę, wymyślony przez cwaniaków, żeby wyciągnąć od naiwnych forsę. Dlatego nigdy nie będzie możliwe prawdziwe porozumienie ekumeniczne między np. prawosławiem, a katolicyzmem, judaizmem, czy luteranizmem. Podobnie jest z działalnością misyjną. Myślisz, że chodzi o krzewienie wiary? "O naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle". Należy zindoktrynować tzw niewiernych, jak są oporni, to siłą. Postawić w miejscu kultu ich religii swoje świątynie, wprowadzić swoich ojców dyrektorów, bombardować ich miłością, jednocześnie zniechęcać do wyznawców innych wiar. A później już z górki. Można spijać śmietanę, owieczki nie dadzą żyć w biedzie boskim windziarzom. Wszak oni otwierają wiernym drzwi do nieba. Wszelkiej maści zakony, klasztory, pustelnie mogą się paść, nic nie robić, szukać boga na koszt ogłupiałych wiernych. >Szkoda pisać dalej, bo widać gołym okiem co się dzieje w w całym katolicyzmie, buddyzmie, islamie. Reszta to ideologia ogłupiałych oszołomów strzyżonych przez pasterzy >pozdrawiam > Wspaniale, że to dostrzegasz. Teraz zaś czas na to by znaleźć prawdziwą religię i jedynego prawdziwego Boga. Bo to, że istnieje kłamstwo, nie znaczy, że nie ma prawdy! To, że istnieją oszukane i podrobione pieniądze, nie znaczy, że nie ma prawdziwych. Oczywiście nie trzeba poznać wszystkie religie by znaleźć tę prawdziwą. Tak jak w pieniądzach, nie trzeba znać wszystkie fałszywki, by znaleźć dobre. Tak w jednym jak i w drugim przypadku wystarczy dobrze znać cechy prawdziwej religii jak i prawdziwych pieniędzy by odrzucać wszystkie inne. Jak widać i w tej materii sprawa jest dość prosta. Czym więc powinna się charakteryzować religia prawdziwa? Czy nie przerażają cię zbrodnie popełnione w imię religii? Czy można usprawiedliwić wojny, terroryzm, korupcję i inne nadużycia, których dopuszczają się ludzie wierzący? Dlaczego religia bywa zarzewiem tylu problemów? Źródłem trudności nie jest religia sama w sobie, ale religia fałszywa. Jezus Chrystus wskazał, ze religia fałszywa skłania ludzi do złego postępowania. Przyrównał ja do spróchniałego drzewa, które " wydaje owoc bezwartościowy" (Mateusza 7:15-17). A jakie owoce wydaje religia fałszywa? Jedną z cech jest to, że: MIESZA SIĘ DO POLITYKI I UCZESTNICZY W WOJNACH. W czasopiśmie Asiaweek czytamy: "W całej Azji i w innych częściach świata żądni władzy duchowni cynicznie manipulują uczuciami religijnymi ludzi, by osiągnąć własne cele". W rezultacie, jak dodano, "świat jest bliski obłędu". Znany amerykański kaznodzieja oświadczył: "Żeby skończyło się zabijanie, trzeba najpierw pozabijać terrorystów". Co proponuje? "Zlikwidujmy ich wszystkich w imię Pana". Tymczasem w Piśmie Świętym czytamy: " Jeżeli ktoś twierdzi: 'Miłuję Boga', a jednak nienawidzi swego brata, to jest kłamcą" (1 Jana 4:20). Jezus powiedział nawet: "Miłujcie swych nieprzyjaciół" (Mateusza 5:44). Czy znasz takie religie, których wyznawcy biorą udział w wojnach? pewnie, że znasz. To zostaw je. Szukaj dalej. Pozdrawiam
|
|
 | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Możesz sobie pisać co chcesz, doszukiwać się w wierze takich lub innych wielkich wartości, ale nie miej złudzeń. To tylko pic na wodę, wymyślony przez cwaniaków, żeby wyciągnąć od naiwnych forsę. > To dotyczy religii fałszywych, utworzonych przez ludzi. >Dlatego nigdy nie będzie możliwe prawdziwe porozumienie ekumeniczne między np. prawosławiem, a katolicyzmem, judaizmem, czy luteranizmem. Podobnie jest z działalnością misyjną. > Ekumenizm w formie proponowanej przez Krk, ma głównie zdominować Krk nad innymi religiami, ale to wszystko to samo - z prawdziwą religią nie ma nic wspólnego.. Sam ekumenizm jest sprzeczny z Biblia i wymaganiami Boga. Jest tylko jeden Bóg, to i jest tylko jedna religia. >Myślisz, że chodzi o krzewienie wiary? > Gdy chodzi o religie prawdziwą, to wiara jest najistotniejsza. >"O naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle". Należy zindoktrynować tzw niewiernych, jak są oporni, to siłą. Postawić w miejscu kultu ich religii swoje świątynie, wprowadzić swoich ojców dyrektorów, bombardować ich miłością, jednocześnie zniechęcać do wyznawców innych wiar. > Tak było i jest w religiach z prawda nie mających nic a nic. Jest Biblia i każdy może sprawdzać jak sie sprawy maja. Religie dominujące nie znają Biblii, błądzą. >A później już z górki. Można spijać śmietanę, owieczki nie dadzą żyć w biedzie boskim windziarzom. Wszak oni otwierają wiernym drzwi do nieba. Wszelkiej maści zakony, klasztory, pustelnie mogą się paść, nic nie robić, szukać boga na koszt ogłupiałych wiernych. > To jedynie w religiach fałszywych. >Szkoda pisać dalej, bo widać gołym okiem co się dzieje w w całym katolicyzmie, buddyzmie, islamie. Reszta to ideologia ogłupiałych oszołomów strzyżonych przez pasterzy > Masz rację. Krk jest doskonałym wzorem religii fałszywej, zbierającej pogańskie zwyczaje i obrzędy. Odrażające dla Boga. >pozdrawiam > istnieje prawdziwy jedyny Bóg, istnieje prawdziwa jedyna religia. Pozdrawiam
|
|
2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Samotność u zwierząt stadnych jest wyrazem potrzeby stada. Potrzeba stada, jak głód, jest u nich imperatywem biologicznym. Wydaje mi się, że Twoje przejście od samotności do religijności powinno być bardziej skomplikowane (opowiadać, jak religia zabija samotność).
Pozdrawiam
|
|
 | -1 na 1 | Krzysztof (-3 punktów) |
"Jestem tu, żeby opowiedzieć najbardziej poruszającą historię w dziejach ludzkości: historię życia Jezusa Chrystusa. Nie, nie tego Jezusa ze szpetnych kolorowych obrazków. Nie tego o chorobliwie żółtej skórze, z którego obłąkane społeczeństwo zrobiło największą kurwę wszechczasów, perwersyjnie i bez płci wlokąc za sobą na krzyżach jego padlinę. Nie mówię o boskiej paplaninie, o płaczliwych pieśniach kościelnych. I też nie o Tym Chrystusie, którego zgniłe pocałunki brutalnie budzą dziewczynki przed pierwszą komunią z lubieżnych snów, by potem siusiając umierały ze wstydu i obrzydzenia.
Mówię o innym człowieku: niespokojnym, tym, co każe nam się zmieniać - teraz i zawsze! O poszukiwaczu przygód, nieustraszonym, wolnym. O tym najbardziej nowoczesnym z ludzi, który raczej pozwoli się zmasakrować, niż zgnije żywcem zarazem z innymi. Mówię o tym człowieku, który jest taki, jakimi sami chcielibyśmy być. Ty i ja."
Fragment ksiazki "Ja chcę miłości" , Klausa Kinskiego
Ps. i Takiego nalezy szukac, Krola,Mistrza,Pana,Brata...jesli juz ktos poczul ze powinien szukac.Nie ludzmy sie nie wszystkim to bedzie dane.Wybierajac jakakolwiek religio-tradycje..juz Go nie ma. Proscie Ojca o Syna.Bog jest Bogiem 1 czlowieka (Bog=Rodzina ,Firma,Kolo)i tak jak mowi do mnie, nigdy nie powie do ciebie.Szukaj sam! Bo to jest prawdziwe zaparcie sie siebie i swiata.Zostan zolnierzem Krola.
Amen/Tak jest/
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A co powiesz o innych religiach - o ludziach wierzących w Sziwę, w Lakszmi, w Bodhisatwów i Allacha? Na stos z nimi? Takie małe auto dafe? Bez zgniłych pocałunków?
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Gwoli wytłumaczenia religijności. W moim głębokim przekonaniu, jest ona odbiciem naszego nieustannego mierzenia się ze świadomością samotności. Ta świadomość jest właśnie ową "przepaścią" dzielącą nas od innych istot...
Jest samotność tak głęboka, że nie bierze pod uwagę, nawet nie wyobraża sobie istnienia innych istot. To samotność istnienia w ogóle. Mówiąc językiem klasycznej filozofii: samotność absolutu. Lub w języku religii: samotność bóstwa. Lub jeszcze inaczej: świat jest jeden, więc z pewnością jest samotny. Itd.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jakie ładne, poetyckie impresje! Mógłbyś napisać coś więcej, Diogenesie?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|