Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dokąd zwiewać? - medytacje futurologiczne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
04-04-2011 22:12coreless (16088 punktów)Dokąd zwiewać? - medytacje futurologiczne
Ocena 3 na 3

Nauka jest nieubłagana, jak proroctwa Apokalipsy - wcześniej czy później ludzkość będzie musiała stąd zwiewać. Zlodowacenia, rozbłyski gamma, czarne dziury, asteroidy, do tego tsunami, trzęsienia ziemi, wulkany, tony plastiku i Fukushima. No tak, ale dokąd? Jakieś propozycje? Pomysły na jakieś obiecujące kierunki poszukiwań? Jakieś rozwiązania? Na Księżyc czy na Marsa? Jakaś nadzieja?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
> Na Księżyc czy na Marsa? Jakaś nadzieja?

W dłuższej perspektywie optymalna jest tylko budowa własnych planet. Dla wielu życie razem na jednym globie to zbyt duże wyzwanie.
PanBuk (6257 punktów)
>> Na Księżyc czy na Marsa? Jakaś nadzieja?
>W dłuższej perspektywie optymalna jest tylko budowa własnych planet. Dla wielu życie razem na jednym globie to zbyt duże wyzwanie.

WoW! teraz czuje!

Gwiezdne wojny będą! Lord JaroBezdomka, z ciemnej strony, a DonalduzSkłamczuszkowiec stanie naprzeciw... Tylko czy starczy mu energii w mieczu? Czy miecz pokazuje właściwą wartość? Bo jaki Pan taki kram...?

Dawno, dawno temu był Kosmos 1999 - cud bajka jak to w latach 90 będziemy szaleć po kosmosach... i co?

Budowa planety, w momencie gdy nie potrafimy niczego bezawaryjnego wymyślić, jest da mnie jak horror! Jedynym pocieszeniem dla mnie że ja tu na pewno zostaje

pss.. czy Racjonaliści będą skazani na swoja planetę?

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
05-04-2011 09:19 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Gwiezdne wojny będą! Lord JaroBezdomka, z ciemnej strony, a DonalduzSkłamczuszkowiec stanie naprzeciw...
Jaroici (którzy nie dają sobie wmówić, że czarna dziura jest czarna) wyekspediują się pod gwiazdę Moherus Maior (ostrożnie omijając po drodze pas Smolenskoid).
Donaldruidzi do układu Bulus Maximus, i jakoś to będzie.

>Budowa planety, w momencie gdy nie potrafimy niczego bezawaryjnego wymyślić, jest da mnie jak horror!
Spoko. Sprowadzimy używane planety z Niemiec.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Prawde mowiąc, zastanawiam się, czy nie pytasz, jak się zmienimy (ludzkość) i w związku z tym, jakie będą nasze możliwości.
Przykładowo wyobraź sobie, że słoje z zamrożonymi mózgami lecą (stuleciami, tysiącleciami) na inne odkryte planety, gdzie układy statku hodują im ciała, rozmrażają i wszczepiają.
Co do powyższej sytuacji jest potrzebne?
1. Efektywne źródło energii dla statku
2. Odkrycia odpowiednich planet w pobliżu
3. Rozwój medycyny do transplantacji i hibernacji mózgu
4. Rozwój biologii - by sie móc w miarę szybko osiedlić na planecie i mieć, co jeść

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
kognitywista (3391 punktów)
>Przykładowo wyobraź sobie, że słoje z zamrożonymi mózgami lecą (stuleciami, tysiącleciami) na inne odkryte planety, gdzie układy statku hodują im ciała, rozmrażają i wszczepiają.
Czy nie prościej wysyłać trochę większe słoje z zamrożonymi osobnikami ? Potrzeba co prawda więcej miejsca, ale odpada problem z hodowlą ciał i wszczepianiem. Kuszące uproszczenie logistyki.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
W zamrażaniu jest problem z rozrywaniem komórek ciała przez lód - z wnętrza komórek, jak i krwi i płynów ustrojowych. W mózgu jest bariera krew-mózg, więc jakby wyjąć sam mózg, zdaje się, że szanse byłyby większe na skuteczne zamrożenie z możliwością odmrożenia.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
kognitywista (3391 punktów)
>W zamrażaniu jest problem z rozrywaniem komórek ciała przez lód - z wnętrza komórek, jak i krwi i płynów ustrojowych. W mózgu jest bariera krew-mózg, więc jakby wyjąć sam mózg, zdaje się, że szanse byłyby większe na skuteczne zamrożenie z możliwością odmrożenia.
Pisząc o zamrażaniu, miałem na myśli jakąś formę hibernacji - drastycznego zwolnienia procesów życiowych, ale bez zmiany stanu skupienia wody wewnątrzkomórkowej. Przy zamrażaniu bariera krew-mózg niewiele pomoże, bo neurocyty także zawierają cytoplazmę.
Mimo wszystko, hibernacja całych organizmów wydaje się prostsza do osiagnięcia niż ponowne połączenie milionów aksonów we właściwym położeniu.
Istnieje jeszcze inny aspekt problemu. W/g hipotezy markerów somatycznych Antoniego Damasio mapowanie ciała właściwego przez mózg jest istotną składową procesu powstawania świadomości. A więc - być może - z innym ciałem nie bylibyśmy już sobą .

Pozdrawiam
06-04-2011 13:39 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>W zamrażaniu jest problem z rozrywaniem komórek ciała przez lód - z wnętrza komórek, jak i krwi i płynów ustrojowych. W mózgu jest bariera krew-mózg, więc jakby wyjąć sam mózg, zdaje się, że szanse byłyby większe na skuteczne zamrożenie z możliwością odmrożenia.
>Pisząc o zamrażaniu, miałem na myśli jakąś formę hibernacji - drastycznego zwolnienia procesów życiowych, ale bez zmiany stanu skupienia wody wewnątrzkomórkowej. Przy zamrażaniu bariera krew-mózg niewiele pomoże, bo neurocyty także zawierają cytoplazmę.
Ale mamy mniej problemów do rozwiązania - nie musimy wypompowywać krwi i suszyć ciała.

>Mimo wszystko, hibernacja całych organizmów wydaje się prostsza do osiagnięcia niż ponowne połączenie milionów aksonów we właściwym położeniu.
Hibernacja nie zawiesza procesów życiowych, tylko je spowalnia. Nie potrafię sobie wyobrazić hibernacji 'usypiającej' nas na 100 lat bez większego szwanku. Co do nerwów, to przyszywa się już odcięte ręce razem z łączeniem nerwów tak, by działały.

>Istnieje jeszcze inny aspekt problemu. W/g hipotezy markerów somatycznych Antoniego Damasio mapowanie ciała właściwego przez mózg jest istotną składową procesu powstawania świadomości. A więc - być może - z innym ciałem nie bylibyśmy już sobą .
Nie wiem, co Damasio miał na myśli. Jest sztuka Becketta z taśmami odgrywanymi w urodziny, która pokazuje, że sam upływ czasu sprawia, że nie jesteśmy sobą (nawet nie wiąże tego ze zmianami w cielesności).
Problemem byłoby, czy czulibyśmy się w nowym ciele na tyle "nie u siebie", że byśmy dążyli do jego odrzucenia.
Są wypadki, gdy ludzie "niszczą ciało" i w czasie rekonwalescencji muszą się nauczyć używać go na nowo. O ile wiem, większość sobie radzi, część się poddaje zupełnie, a część walczy chimerycznie. Nawet zakładając, że z "nowym ciałem" byłoby gorzej, jeśli chodzi o "rekonwalescencję", to obstawialbym, że byłaby ona możliwa.

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
06-04-2011 13:52 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
W zasadzie zgadzam się z Twoimi zastrzeżeniami i przemyśleniami.
diogenes (42753 punktów)
>Dokąd zwiewać?

Rozwiewać się.

>Jakaś nadzieja?

W tej sprawie informacji udzielają plebanie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rafaela (2059 punktów)
>Nauka jest nieubłagana, jak proroctwa Apokalipsy - wcześniej czy później ludzkość będzie musiała stąd zwiewać.
Coś mi się zdaje, że nie zdąży...

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365