 |
Sam nie wiem... "Chwytliwy ( w założeniu ) esej o zbawieniu" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-04-2011 21:00 | Zejus z Kabaretu (65 punktów) | Sam nie wiem... "Chwytliwy ( w założeniu ) esej o zbawieniu" | Jestem dumnym posiadaczem nowego konta w tym przybytku Wolnej Myśli i chciałbym jakoś zacząć swoją aktywność, a nie mam żadnego pomysłu na błyskotliwy post, więc zacznę o wierze.
Czy nie jest śmieszna polemika na temat istnienia boga? Szczególnie z osobą wierzącą. Czy kłócimy się z ośmioletnim dzieckiem, które wierzy w św. Mikołaja? Czy wy, ateiści-już-niewierzący, nie traktujecie religii jako choroby z dzieciństwa?
Dorośli teologowie wymyślają trudne słowa, praktycznie niedefiniowalne, próbując uczynić z boga gałąź nauki. Przecież jego miejsce jest wśród smoków i cyklopów. To, że jeden mit jest uważny za prawdę nie zmienia jego natury. Potrzeba więcej jest nam dystansu mili moi. Nie przekonujmy głupiego na siłę, że jest głupi, bo nam nie uwierzy.Czy przekrzykiwanie idioty uczyni nas mądrzejszymi?
No bo w końcu czy wiara w życie po śmierci nie jest kompletnie niedorzeczna? Czy wiara w ducha, który jest tam gdy się podcieramy i wymiotujemy, gdy żołdak wrzuca cyklon B przez otwór w dachu na głowę chłopca, gdy kobieta jest gwałcona (i patrzy z miłością na gwałciciela, notabene) nie jest niedorzeczna(brzytwa Ockhama)? Czy argumenty jakoby Wszechświat był zbyt skomplikowany, by go zrozumieć, wysuwane przez kuzyna małpy na obronę rzeczonego ducha nie są ŚMIESZNE!? Wystarczy przecież nazwać kamień kamieniem.
Będę wdzięczny za wszelką krytykę. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Sam nie wiem... "Chwytliwy ( w założeniu ) esej o zbawieniu& | Przenioslem do Bazgrołów, bo pominąłeś tzw. kwestie praktyczne: Dlaczego w obchodach świąt państwowych bryluje kler? Dlaczego wiszą krzyże w budynkach publicznych?
Dlatego, że wierzący traktuje słowa kleru (bożych pośredników w domyśle) jak wyrocznie! Jedną z dróg walki z tym jest uświadomienie wierzącemu, że bóg, jakiego głosi kler, grubymi nićmi szyty.
Pozdrawiam
Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
|
|
 | | Zejus z Kabaretu (65 punktów) | Większość wierzących to niewierzący. Nie żyjemy w średniowieczu
|
|
 | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | > Przenioslem do BazgrołówSądzę, że niepotrzebnie. Może ciekawa dyskusja wyniknąć, pomijając już jakość początku tego wątku.  Też troszkę szkoda mi się zrobiło mojej dłuuugiej wypowiedzi.  Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | maruda (5550 punktów) | >Chciałbym jakoś zacząć swoją aktywność, a nie mam żadnego pomysłu na błyskotliwy post, więc ... Czasami lepiej pomilczeć. Jeżeli naprawdę pragniesz błyskać polecam Ti Vi, tam poszukują talentów.
|
|
2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) |
> Czy nie jest śmieszna polemika na temat istnienia boga?Z pewnej strony tak. Najlepiej jakby temat nie istniał. My nieteistyczni zostajemy wciągnięci w polemikę o bogach. Wytworzyć sztuczny problem, jakąś przykładowo mocarną matrioszkę, by wszyscy o tym gadali, by pojawiły się fronty dyskusji napędzające się wzajemnie. Chciałbym świata bezbożnego. Chciałbym ... Ale taki nie jest. Czy nam się podoba, czy nie, jesteśmy częścią tej gry, jako wciągnięci, podobnie jak z krzyżem podpałacowym, ludzie wpływają na swoje otoczenie społeczne, a także otocznie wpływa na ludzi. Taki kraj o wiadomej i konkretnej przeszłości, o znanej teraźniejszości jako konsekwencja przeszłości. Ewoluować kulturowo można z tego co już jest, tak nam wypadło. Inaczej się rozmawia o bogach w krajach o całkiem dużym procencie ateistów (sam termin wymusza gadkę o bogach), jeśli w ogóle, a inaczej w takiej naszej Polsce. Czy ta polemika jest śmieszna? Jest głupia, niepotrzebna, ale jednak jest. Bóg istnieje w ludzkich umysłach. A jak będzie w przyszłości? A diabli wiedzą ... > Szczególnie z osobą wierzącą.Jeśli rozmawiasz z osobą wierzącą o nakładaniu tynku na ściany, to masz możliwość określić jej stosunek do wiary? Tu bozia musi wystąpić ... Jeśli nie w roli głównej, to w roli drugoplanowej co najmniej. > Czy kłócimy się z ośmioletnim dzieckiem, które wierzy w św. Mikołaja?Czasem i tak bywa. Cechy osobowości ... Przypadek ... Niewiedza ... Kaprys ...Byłem świadkiem śmiesznej sytuacji: dwoje dzieciaków kłóciło się o tegoż Mikołaja posiadając przeciwne stanowiska i niestety jeszcze w to się wkręciła mama, oczywiście stojąc w obronie Grubego Czerwonego Brodacza. > Czy wy, ateiści-już-niewierzący, nie> traktujecie religii jako choroby z dzieciństwa?To nie takie proste. Wypowiem się jako Ja, ateista. Wypowiadam się za siebie. Nie da się mówić w ten sposób o religii całościowo. Każdy umysł jest inny, każda religijność jest inna, jest efektem jakiejś potrzeby. Rozróżnić trzeba religijność na oddolną i odgórną. Oddolnej nie opiszesz, jako głupią, bo to tak jakbyś uogólnił wszystkich ludzkich umysłowości pod jeden wzór, a tak nie ma. Ateizmy są oddolne. Religia odgórna, to dogmatyzm, zbiór myśli narzucanych możliwie największej grupie ludzi. Odgórną uważam za ohydę, na temat oddolnej ocen nie wyrażam, to kwestia prywatności. Religijność odgórna, to polityka religijna, kontrolowanie ludzi dla zysku pewnej grupy wykorzystując religijność oddolną. Religijność oddolna jest kwestią osobistego i emocjonalnego odbioru rzeczywistości, tu nie chodzi o prawdę, tylko o narzędzie do radzenia sobie z rzeczywistością. Masz sytuację stresującą, to wyobrażasz sobie opiekuna, ewolucyjny efekt potrzeby bycia w stadzie w przypadku zagrożenia. Śmiejąc się publicznie z religijnych zwiększamy u nich religijność. Nie chodzi mi o intelektualne dyskusje, tylko o wywoływanie poczucia zagrożenia. Religijni mają słabsze osobowości, większą potrzebę bycia w grupie. Potrzeba bycia w grupie jest twórcą religii. Po części dlatego jestem też zwolennikiem ateizmu duchowego (emocjonalnie społecznego), bo to zwiększa jego zasięg. Religia korzysta z ludzkich cech. Rozdzieliłbym ateizm społeczny i ateizm intelektualny (indywidualny). Lepiej wypierać, niż zwalczać. Jestem demokratą i chciałbym zdrowej przestrzeni dla możliwie największej grupy ludzkiej. Mogę gadać i gadać ... na ten temat.  > Dorośli teologowie wymyślają trudne słowa, praktycznie niedefiniowalne, próbując uczynić z boga gałąź nauki.Zależy od tego, jak zdefiniujesz boga, tam się on (to) będzie mógł (mogło) znaleźć. Religia to sprawa emocji i współgrać z nauką nie będzie. Kwestia metody podejścia do rzeczywistości. To nie konflikt boski. To konflikt tego typu: Wybór między: rzeczywistość ma się dostosować do świętych ksiąg, a tym, że piszemy (dopisujemy) księgi na bazie wiedzy (aktualnej, możliwie najlepszej) o rzeczywistości. Tu jest wybór, albo pierwsze, albo drogie, nie ma kompromisu. Bóg jest tylko pustym słowem. Religia jest wytworem prehistorycznej nauki. Nauka, to ciekawość, a religia (odgórna) to jej zatrzymanie i spętanie umysłu na bazie jakiejś już wiedzy. Religijność oddolną mógłbym nazwać dziecinną pierwotną ciekawością wymieszaną z potrzebami bezpieczeństwa. > Przecież jego miejsce jest wśród smoków i cyklopów. To, że jeden mit jest uważny za> prawdę nie zmienia jego natury.Istnieje różnica między jest uważany za prawdę, a jest prawdą. Różnica istnienia dowodu. > Potrzeba więcej jest nam dystansu mili moi. Nie przekonujmy głupiego> na siłę, że jest głupi, bo nam nie uwierzy.Czy przekrzykiwanie idioty uczyni nas mądrzejszymi?Głupi, idiota, no proszę ... trochę niesmaczny poziom określania. Ludzie są różni, nie każdy ma szansę być profesorem na Oxfordzie. > No bo w końcu czy wiara w życie po śmierci nie jest kompletnie niedorzeczna?Rozmawiając o faktach empirycznych: jest. Rozmawiając o ludzkich potrzebach: niekoniecznie. Wiara jest częścią ludzkiej natury: Wierzymy w to, że jutro nie pierdyknie w nas jakaś mega torpeda wystrzelona przez obcą cywilizację, nie jest to przecież wykluczone, istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo. Wierzę, że uda mi się COŚ zrobić. Wiara napędza działanie. Nie dla wszystkich Oxford. > Czy wiara w ducha,> który jest tam gdy się podcieramy i wymiotujemy, gdy żołdak wrzuca cyklon B przez otwór w dachu na> głowę chłopca, gdy kobieta jest gwałcona (i patrzy z miłością na gwałciciela, notabene) nie jest> niedorzeczna(brzytwa Ockhama)?Jest idiotyczny, ale niektórym pomaga sobie radzić w otoczeniu. Bywa też usprawiedliwiaczem. (Religia oddolna) > Czy argumenty jakoby Wszechświat był zbyt skomplikowany, by go> zrozumieć, wysuwane przez kuzyna małpy na obronę rzeczonego ducha nie są ŚMIESZNE!? >Wystarczy przecież nazwać kamień kamieniem.Wszechświat pojmowalny w prosty sposób nie jest. Czy ŚMIESZNE, nie wiem, ale NIEPRAWDZIWE tak. Ważne, jak określa ducha "kuzyn małpy" (patrz Panteizm). Pozdraw
|
|
 | | Zejus z Kabaretu (65 punktów) | Dziękuję Ci za ten długi i zaangażowany post. Nie byłem zbyt ścisły, przyznaję, ale będę nad tym pracował. To był raczej strumień świadomości. Nie chodzi mi o nazywanie religijnych ludzi głupimi, bo byłbym hipokrytą gdybym to robił("kto jest bez winy, niech pierwszy..."), zresztą wystarczy przeczytać mój post  Chodzi mi o niechęć do tej postawy, która odbiera człowiekowi jasne spojrzenie na świat, siebie, drugiego; która sieje (siała) zamęt i pożogę, nieporozumienia, neguje inny światopogląd. A słowa "głupi", "idiota" chciałem odnieść właśnie do tej postawy. Wspominasz nowy dla mnie termin religijności oddolnej i z tego jak ja go rozumiem nie ma on wiele wspólnego z religią, ja również mogę go sobie w pewnym stopniu przypisać. Takie romantyczne spojrzenie na świat, nawet rozmowa z samym sobą (forma modlitwy) chyba też pod to podchodzą. Co do dowodu na istnienie boga (pisanie z małej litery nie jest rodzajem buntowniczej galanterii, po prostu odnoszę to słowo do idei, nie postaci), to: "coś co nie potrzebowało (logicznego) dowodu, żeby zaistnieć, nie potrzebuje dowodu aby zostać obalone" - C. Hitchens (sparafrazowałem). Czy wiara w wieczne życie nie odciąga od działania? Czy nie jest wbrew temu co się mówi szalenie egoistyczna? Czy nie znieczula na piękno tego świata, każdej chwili, każdej jego cząstki? Ile więcej można jeszcze chcieć? Nie rozumiem panteizmu, gdyż odnoszę boga do postaci osobowej, literackiej, a panteizm jest nadużyciem tego słowa(jak dla mnie). Tym bardziej, że współczesna nauka dosyć dobrze opisuje nasze środowisko(porównując nasze spojrzenie z tym sprzed 2 tys. lat). Bóg to nie Wszechświat, chociaż to tylko słowa. Mi chodzi o boga osobowego, opisanego, antropomorficznego etc. Odnosiłem to pytanie, mówiąc ogólnie, do idei Inteligentnego Projektu i jego zwolenników, którzy człowieka stawiają tak wysoko, że rzeczy niezrozumiałe dla niego (jak dotąd) odsyłają do boga, co jest trywialne. Mam wrażenie, że chciałem tylko się rozpisać, zobaczyć reakcję, ocenić swoje perspektywy na jakąś dyskusję. Jestem nowicjuszem, jeśli chodzi o fora, więc było to trochę nazbyt retoryczne, przyznaję.
|
|
|  | | DEmonizer (4893 punktów) |
> Chodzi mi o niechęć do tej postawy, która odbiera człowiekowi jasne spojrzenie na świat, siebie, drugiego; która sieje (siała) zamęt i pożogę, nieporozumienia, neguje inny światopogląd.Obserwować ludzi jako odrębne jednostki, a wtedy więcej się dostrzeże. Nawet katolicyzm nie wyda się jednolitym molochem. (oddolność) > A słowa "głupi", "idiota" chciałem odnieść właśnie do tej postawy.Te stwierdzenia dotyczą ludzi. Gdybyś napisał głupie myślenie, idiotyczny pogląd to zmienia postać rzeczy. Islam jest porąbany, ale to nie znaczy, że wszyscy muzułmanie takimi są. Krytykuj myśli, a nie ludzi. Lepiej wejść na pole dyskusji, a nie oceniactwa, gdyż to może niebezpiecznie oscylować wokół dyskryminacji ze względu na cechy kogoś, a wiesz jaka dalej tego droga bywa. Dlatego ja nie mówię głupi katolik, tylko katolik głupio myślący, tworzący bezsensy w swoim umyśle. Różnica jest naprawdę istotna. Jest to różnica możliwości prowadzenia dialogu z drugą osobą. Oceniając taką osobę nic jej od siebie nie przekażesz.  > Wspominasz nowy dla mnie termin religijności oddolnej i z tego jak ja go rozumiem nie ma on wiele wspólnego z religią, ja również mogę go sobie w pewnym stopniu przypisać. Takie romantyczne spojrzenie na świat, nawet rozmowa z samym sobą (forma modlitwy) chyba też pod to podchodzą.Ma wiele wspólnego, jest matką religijności odgórnej (bez oddolnej odgórnej być nie może). Każdy może przypisać, każdy może wytworzyć, tylko jest to kwestia interpretacji, wiedzy na temat tego zjawiska Jest to efekt stadności, który może religijność oddolną utworzyć, bądź nie (kwestia umysłowości danej osoby). Religijność oddolna zazwyczaj nie jest niczym złym (chyba że trafi nam się chora osobowość), problem pojawi się przy religijności odgórnej. I prawdę mówiąc krytykujemy odgórną religijność (która wymaga do zaistnienia pewnych warunków) jako narzędzie niewolnicze. Możliwość zmiany religijności odgórnej, nawet na niereligijność społeczną, jest możliwa tylko na płaszczyźnie religijności oddolnej (ewolucją, nie rewolucją). > Co do dowodu na istnienie boga (pisanie z małej litery nie jest rodzajem buntowniczej galanterii, po prostu odnoszę to słowo do idei, nie postaci), to: "coś co nie potrzebowało (logicznego) dowodu, żeby zaistnieć, nie potrzebuje dowodu aby zostać obalone" - C. Hitchens (sparafrazowałem).Jest to prawdą. Od czegoś trzeba było zacząć, jakieś memy były pierwsze, bo musiały być, a że takie wyszły, trudno. Oto przykład niedoskonałego, z wieloma złymi efektami ślepego procesu, budowania wiedzy o relacjach w rzeczywistości. Masz w sobie takie, a takie narzędzia umysłowe, to otrzymujesz adekwatny efekt. Ewolucja umysłowości jest konsekwencją ewolucji organizmów, konsekwencją pojawienia się odpowiedniego organizmu (homo ...). > Czy wiara w wieczne życie nie odciąga od działania? Czy nie jest wbrew temu co się mówi szalenie egoistyczna? Czy nie znieczula na piękno tego świata, każdej chwili, każdej jego cząstki? Ile więcej można jeszcze chcieć?Wiary (nie tylko w sensie religijnym) są różne, jedne odciągają inne nie. Akurat ta rozleniwia i posiada całkiem spore pole do tłumaczenia różnorakich popieprzonych zachowań. Jest szalenie egoistyczna, to prawda. Znieczula, a jakże. NA czym się głównie skupiasz, tak przeżywasz swoje życie. Obserwując niewidocznego różowego królika ślepniesz na rzeczywiste otoczenie. > Nie rozumiem panteizmu, gdyż odnoszę boga do postaci osobowej, literackiej, a panteizm jest nadużyciem tego słowa(jak dla mnie).Panteizm jest interpretacją umysłową rzeczywistości. Bóg jest światem, świat jest bogiem. Osobliwe to, cóż. A jeśli ktoś chce tak rzeczywistość interpretować, jego wola. Ot kolejne dodatkowe słowo wśród pojęć opisujących rzeczywistość. Z nim, czy bez niego rzeczywistość jest niezmienna. Tego nie trzeba rozumieć, niektórzy się w to bawią, ale przynajmniej jest to uczciwsze podejście od np. takich religiantów katolickich. Ja panteizmu nie potrzebuję, ale jeśli komuś "lepiej robi" dla poczucia rzeczywistości, niechaj się tym bawi ... > Tym bardziej, że współczesna nauka dosyć dobrze opisuje nasze środowisko(porównując nasze spojrzenie z tym sprzed 2 tys. lat).Zgadza się, jestem za tym, aby używać najlepszych narzędzi intelektualnych jakie są dostępne. Z tego zdrowe kurczaki się wykluwają.  > Bóg to nie Wszechświat, chociaż to tylko słowa. Mi chodzi o boga osobowego, opisanego, antropomorficznego etc. Odnosiłem to pytanie, mówiąc ogólnie, do idei Inteligentnego Projektu i jego zwolenników, którzy człowieka stawiają tak wysoko, że rzeczy niezrozumiałe dla niego (jak dotąd) odsyłają do boga, co jest trywialne.Inteligentny Projekt, ot kolejne umysłowe rojenie na usensownienie bezsensu. Z obiektywnego punktu widzenia wszystko żywe w naturze jest sobie równe, ale względem siebie różne. Ewolucja jest ślepa. > Mam wrażenie, że chciałem tylko się rozpisać, zobaczyć reakcję, ocenić swoje perspektywy na jakąś dyskusję. Jestem nowicjuszem, jeśli chodzi o fora, więc było to trochę nazbyt retoryczne, przyznaję.Przeszłości się nie zmienia, idzie się dalej w przyszłość ...  Pozdrawiam
|
|
| |  | | Zejus z Kabaretu (65 punktów) | > Ma wiele wspólnego, jest matką religijności odgórnej (bez oddolnej odgórnej być nie może). Każdy może przypisać, każdy może wytworzyć, tylko jest to kwestia interpretacji, wiedzy na temat tego zjawiska Jest to efekt stadności, który może religijność oddolną utworzyć, bądź nie (kwestia umysłowości danej osoby). Religijność oddolna zazwyczaj nie jest niczym złym (chyba że trafi nam się chora osobowość), problem pojawi się przy religijności odgórnej. I prawdę mówiąc krytykujemy odgórną religijność (która wymaga do zaistnienia pewnych warunków) jako narzędzie niewolnicze. Możliwość zmiany religijności odgórnej, nawet na niereligijność społeczną, jest możliwa tylko na płaszczyźnie religijności oddolnej (ewolucją, nie rewolucją).Wiem o czym mówisz. "Religijność oddolna" Jezusa była gruntem dla powstania Chrześcijaństwa, ale nie była Chrześcijaństwem, chyba tak to by szło. Ale jednocześnie wystarczy się rozglądnąć, żeby stwierdzić, że tak naprawdę to obie te religijności rzadko idą w parze (może nigdy), więc w tym sensie nie mają wiele wspólnego (może nic). Religijność odgórna będzie więc tą skorupą, która więzi religijność oddolną, ciekawą, niewinną, ludzką, dusi ją i krępuje, chyba, że źle to rozumiem. Nie będę się dłużej rozpisywał  Szalom!
|
|
| | |  | | DEmonizer (4893 punktów) |
> Wiem o czym mówisz. "Religijność oddolna" Jezusa była gruntem dla powstania Chrześcijaństwa, ale nie była Chrześcijaństwem, chyba tak to by szło.Nie, tu o Jezusa nie chodzi, ale o umysły ludzi. Jezus to postać mitologiczna, na pewno ma jakiegoś twórcę. Jezus (używany przez nas) jest efektem religijności odgórnej. Religijność oddolna co najwyżej może być religijnością Jezusa dla samego Jezusa. Moja terminologia skupia się na umysłach, a nie na odgórnie "prawdziwych" doktrynach. Zostaw pewną wystarczająco sporą grupę niewykształconych, nieczytających, niepiszących ludzi w dziewiczym miejscu, jaka jest szansa na pojawienie się religijności oddolnej? W którym pokoleniu ich "nauka", "religia oddolna" się pojawi? Kiedy pojawi się religijność odgórna, kiedy coś jakby nauka? To są ciekawe zagadnienia, a do ich poznawania potrzeba dobrego aparatu pojęć.  > Ale jednocześnie wystarczy się rozglądnąć, żeby stwierdzić, że tak naprawdę to obie te religijności rzadko idą w parze (może nigdy), więc w tym sensie nie mają wiele wspólnego (może nic). Religijność odgórna będzie więc tą skorupą, która więzi religijność oddolną, ciekawą, niewinną, ludzką, dusi ją i krępuje, chyba, że źle to rozumiem.Od pewnego momentu się rozchodzą, nie widać tego, gdy religijność jest zdominowana odgórnie. Coś w ten deseń z tą skorupą. > Nie będę się dłużej rozpisywał Ok.  Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Zejus z Kabaretu (65 punktów) | Uważam, że Jezus był postacią historyczną, do której dopisano wiele nieprawdziwych historii, trudno mówić, że na pewno jest zmyślony. Faktem jest, że jest nauka, która się od niego wywodzi. Uważam, że została znadinterpretowana, zafałszowana po części, ale to inna historia. Masz racje, rozumiem Twój tok myślenia, ale nie lubię natłoku pojęć, więc nie będę się dłużej sprzeczał o dobór słów, choć to była ciekawa gimnastyka dość  Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | > Uważam, że Jezus był postacią historyczną, do której dopisano wiele nieprawdziwych historii, trudno mówić, że na pewno jest zmyślony.Ok. A masz na to dowody? Czy tylko uważasz, że tak jest? Wierzysz? Biblia nie jest dowodem. Mogę napisać świętą księgę o Czerwonym Wojowniku będącym bogiem-kotem-człowiekiem. Mitologiczność Jezusa, a jego historyczność to dwie inne "osobowości". Mitologiczny jest faktem, w taki sam sposób jak Ozyrys, Zeus, czy inne tego typu postacie. Historyczny wymaga dowodu jego istnienia. Gdyby był dowód, to nikt by nie wierzył w Jezusa, tylko byłby on osobą w przeszłości istniejącą. Czy my wierzymy w Mieszka Pierwszego? Do mitu nie potrzeba istnienia prawdziwej osoby. Nie jest ona niezbędna. Można sobie zlepić kilka mitów w jeden i dobrać jakąś osobę (wymyślić sobie) i mamy zbawicielski mit. > Faktem jest, że jest nauka, która się od niego wywodzi. Uważam, że została znadinterpretowana, zafałszowana po części, ale to inna historia.Nie jest to faktem.. Faktem jest, że ta nauka ma jakiegoś autora, bądź autorów. > Masz racje, rozumiem Twój tok myślenia, ale nie lubię natłoku pojęć, więc nie będę się dłużej sprzeczał o dobór słów, choć to była ciekawa gimnastyka dość Ok. Rozumiem.  Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Ammet (1428 punktów) | W takich sprawach jak dla mnie nie ma co z ludźmi wierzącymi nawet o czym rozmawiać, są pewni swoich racji tak, jak ja swoich. I tak samo jak mój umysł nie przyjmie ich naukowych dowodów opętań, nawiedzeń, cudów (to mnie czasem skłania do refleksji na temat tego, czy aby mój umysł nie jest ciasny w drugą stronę) i będę je negować, to oni będą tak samo negować moje i Wasze argumenty.
|
|
 | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >I tak samo jak mój umysł nie przyjmie ich naukowych dowodów opętań, nawiedzeń, cudów
Naukowych?
>to mnie czasem skłania do refleksji na temat tego, czy aby mój umysł nie jest ciasny w drugą stronę
Czy masz podobne refleksje na temat swego braku otwartości na "naukowe" dowody na poparcie homeopatii, irydologii, bioenergoterapii, etc?
|
|
|  | 1 na 1 | Ammet (1428 punktów) |
>Naukowych?
Wg nich oczywiście. Umknął mi cudzysłów.
>Czy masz podobne refleksje na temat swego braku otwartości na "naukowe" dowody na poparcie homeopatii, irydologii, bioenergoterapii, etc?
Hm, nie zastanawiałam się nad tym. Przez mówienie o ewentualnym braku otwartości swojego umysłu chciałam powiedzieć, że w dyskusji na ten temat nawet nie zastanawiam się nad "naukowymi" dowodami opętań, nawiedzeń i cudów, tylko po prostu od razu odrzucam możliwość ich wystąpienia mówiąc sobie, że to bujda.
|
|
| |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Przez mówienie o ewentualnym braku otwartości swojego umysłu chciałam powiedzieć, że w dyskusji na ten temat nawet nie zastanawiam się nad "naukowymi" dowodami opętań, nawiedzeń i cudów, tylko po prostu od razu odrzucam możliwość ich wystąpienia mówiąc sobie, że to bujda.
To całkiem zdrowy skrót myślowy. Ja od czasu do czasu przeglądam proponowane "dowody" tak cudów, jak i różnego altmedu (tak dla higieny psychicznej i gwoli rzetelności naukowo-zawodowej), ale jeszcze nigdy się nie zawiodłam in plus.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ammet (1428 punktów) | Ja wiem, że to zdrowo.  Ale wymyślmy taki głupi dialog: Ksiądz doktor habilitowany medycyny: "To niemożliwe, żeby pani X wyzdrowiała, gdyż jej poziom leukocytów wskazuje (bla bla bla), dlatego niewątpliwie jest to cud. Wierzysz mi?" Ja: (zielona w medycynie)"Nie" Ksiądz doktor habilitowany medycyny: "Dlaczego?" Ja: "Bo nie wierzę w cuda, proste" Fikcyjny ksiądz doktor habilitowany uznałby mnie za osobę o ciasnym umyśle, która się ogranicza i nie przyjmuje jego "naukowych faktów". Swoją drogą, taka "naukowość" to ulubiony chwyt Radia Maryja.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Swoją drogą, taka "naukowość" to ulubiony chwyt Radia Maryja.
Otóż to, otóż to.
Ale rozumiem mniej więcej w czym problem. Z takimi ludźmi nie porozmawiasz sobie o statystykach, prawdopodobieństwie i EBM.
|
|
4 na 4 | Rafaela (2059 punktów) | >Czy wy, ateiści-już-niewierzący, nie traktujecie religii jako choroby z dzieciństwa? To zdanie świadczy o tym, że przejmujesz błędną tezę. Uważasz, iż ludzie zawsze wierzą, a potem dopiero nie wierzą, a to nie jest prawda, bowiem są ludzie, którzy nie wierzą i nigdy nie wierzyli. Zatem - ja nie mogę mieć i nie mam choroby z dzieciństwa!
> Nie przekonujmy głupiego na siłę, że jest głupi, bo nam nie uwierzy.Czy przekrzykiwanie idioty uczyni nas mądrzejszymi? Kto to jest głupi i kto to jest idiota wg Ciebie? Zważ, że uczestnicy tego forum mogą stać po różnych stronach i jeśli podejmują próbę wyrażania swoich racji, to wg mnie wcale nie znaczy, że są głupi.
>Wystarczy przecież nazwać kamień kamieniem. O to byłoby najprostsze, ale czy jest to możliwe w dobie, gdy na każdym kroku jeden drugiemu próbuje wmówić, że białe jest czarne, a czarne jest białe?
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | | Ammet (1428 punktów) | > To zdanie świadczy o tym, że przejmujesz błędną tezę. Uważasz, iż ludzie zawsze wierzą, a potem dopiero nie wierzą, a to nie jest prawda, bowiem są ludzie, którzy nie wierzą i nigdy nie wierzyli.Hm, ale coś w tym jest. To zależy od wychowania, wiadomo. Ja nie miałam nigdy w domu gonienia do kościoła, do mnie czarni nie mieli dostępu i nie zrobili mi wody z mózgu. Ale jak byłam w podstawówce czy przedszkolu uczęszczałam na lekcje religii, tam opowiadali nam o Jezusku, o Bożym Narodzeniu (Boże Narodzenie=prezenty), rysowaliśmy szopki, rysowaliśmy, malowaliśmy pisanki i wydmuszki, dostawaliśmy szósteczki. I w sumie nie zastanawiałam się, czy robię coś, w co wierzę, czy nie  Dzieci są podatne.
|
|
|  | | Rafaela (2059 punktów) | > Dzieci są podatne.widocznie jestem wyjątkiem, bo nie wychowywano mnie w zamknięciu 
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | | Zejus z Kabaretu (65 punktów) | Nie pisałem o wszystkich ateistach, ale o "już niewierzących"  Nie odmawiam nikomu prawa do własnych przekonań i nie traktuję ich jako głupszych od moich, bo nie mam ku temu podstaw. Inną kwestią jest sposób argumentacji, który, gdy stoi w jasnej sprzeczności z logiką, mogę nazwać głupim. To samo się tyczy sposobu przedstawiania argumentów, często przez krzyk. Takie zachowanie nazywam głupim, idiotycznym i dziecinnym, i w sobie je tępię, i w sobie nim gardzę bez żadnej różnicy. > >O to byłoby najprostsze, ale czy jest to możliwe w dobie, gdy na każdym kroku jeden drugiemu próbuje wmówić, że białe jest czarne, a czarne jest białe?Oczywiście, że jest. Czemu by miało nie być?! Kto Tobie, komukolwiek każe ulegać tej "propagandzie"? Patrz ad.2. Aloha!
|
|
|  | Grzegorz z Koszalina (102 punktów) (zablokowany) | "I śmiech niekiedy może być nauką kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa." I. Krasicki.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|