Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ludzki mózg i wiara wykształconych ludzi.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
06-03-2013 22:19hazy (354 punktów)
(zablokowany)
Ludzki mózg i wiara wykształconych ludzi.
Ocena 5 na 7
Na portalu Onet, moim "oknie na świat" znalazłem bardzo ciekawy artykuł :

ciekawe.on(*)turalna,1,5430185,artykul.html

Jest w nim wyjaśnione dlaczego ludzie mimo wykształcenia, z tytułami naukowymi nie wierzą np. w taką ewolucje albo wierzą w boga. Jest też ciekawy wątek o ludziach szczególnie mocno wierzących i próbujących tą wiarę usilnie przekazywać innym, z którego wychodzi, że np. taki pan Terlikowski jest krypto-ateistą.
Zastanawia mnie jedno, jak to się dzieje, że niektórzy zmieniają poglądy o 180 stopni i potrafią przewartościować swoje wartości.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zastanawia mnie jedno, jak to się dzieje, że niektórzy zmieniają poglądy o 180 stopni i potrafią przewartościować swoje wartości.
Ponadto potrafią dokonać tego z dnia na dzień - zawsze pozostając w awangardzie.
(Ewolucyjne - przemyślane, a nie konformistyczne - zmiany, nawet o 180 stopni, dobrze świadczą o człowieku, choć moje nie osiągnęły nawet 45 stopni przez ponad pół wieku.)

Pozdrawiam.

@@@
.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Zastanawia mnie jedno, jak to się dzieje, że niektórzy zmieniają poglądy o 180 stopni i potrafią
>przewartościować swoje wartości.

Jeżeli dzieje się to wskutek poznania faktów i zdobycia wiedzy, to dobrze.
Ratatoskr (4439 punktów)
>Zastanawia mnie jedno, jak to się dzieje, że niektórzy zmieniają poglądy o 180 stopni i potrafią
>przewartościować swoje wartości.

- Nowa wiedza sprzeczna z wcześniejszymi przekonaniami.
- Dojrzewanie, przemyślenia i logiczne sprzeczności dostrzeżone w dotychczasowych przekonaniach.
- Negatywna praktyczna weryfikacja dotychczasowych przekonań: wierzę, że coś działa tak i tak, ale kolejne doświadczenia wyraźnie wskazują, że nie działa, a działa wręcz inaczej.

No i trzeba mieć jeszcze umysł otwarty na poznanie świata w oparciu o fakty nie zaś zakonotowany na: "tak bym chciało, żeby właśnie było, więc tak ma być, a jak się okaże, że jednak jest inaczej, to wprowadzę do dotychczasowej teorii 20 nowych - z nieba wziętych założeń - byle tylko ją - za wszelką cenę - utrzymać".
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Zastanawia mnie jedno, jak to się dzieje, że niektórzy zmieniają poglądy o 180 stopni i potrafią
>przewartościować swoje wartości.

To jest bardzo rzadkie i trudne, sam się o tym przekonałem walcząc ze zjawiskiem audiofili. Mi się udało zmienić poglądy o 180 stopni, a przekonałem garsteczkę...

Nawet bloga założyłem w tym celu W takim byłem szoku, że dawałem się dymać przez lata
Dla ciekawych:
xyzpawel.b(*)ent-gwiazdkowo-noworoczny.html

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>To jest bardzo rzadkie i trudne, sam się o tym przekonałem walcząc ze zjawiskiem audiofili. Mi się udało zmienić poglądy o 180 stopni, a przekonałem garsteczkę...

Nie ma po co walczyć. Lepiej na nich zarabiać.

>Nawet bloga założyłem w tym celu W takim byłem szoku, że dawałem się dymać przez lata

Kiedyś spostrzegłem, że kable głośnikowe za 10 000 euro nie mają dla słuchajacego żadnej przewagi z dobrymi kablami za 1000 zł, jeżeli nie ma między nimi różnicy w jakimkolwiek mierzalnym parametrze. Lepszą poprawę dźwięku daje porządne umycie uszu.
07-03-2013 11:18 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Kiedyś spostrzegłem, że kable głośnikowe za 10 000 euro nie mają dla słuchajacego żadnej przewagi z dobrymi kablami za 1000 zł, jeżeli nie ma między nimi różnicy w jakimkolwiek mierzalnym parametrze. Lepszą poprawę dźwięku daje porządne umycie uszu.

Tak, ale pomyliłeś się o 2 zera wystarczą kable za 10 zł


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
07-03-2013 13:30 
 Ocena 2 na 2
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>>Kiedyś spostrzegłem, że kable głośnikowe za 10 000 euro nie mają dla słuchajacego żadnej przewagi z dobrymi kablami za 1000 zł, jeżeli nie ma między nimi różnicy w jakimkolwiek mierzalnym parametrze. Lepszą poprawę dźwięku daje porządne umycie uszu.
>Tak, ale pomyliłeś się o 2 zera wystarczą kable za 10 zł
>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com


A tu się nie zgadzam, kabel dźwięk potrafi realnie zmienić, i ma całą masę elektrycznych parametrów, które dla analogowego sygnału audio mają duże znaczenie. Najtańszy kabel z byle jakiej miedzi, i bez odpowiedniej izolacji oraz ekranowania zdecydowanie degraduje dźwięk. Z drugiej strony powyżej pułapu porządnie wykonanego kabla zaczynają się "czary mary" i grube przegięcia, głównie finansowe Mi się słabo robi, kiedy widzę "magiczne" kable cyfrowe...

Przemysł audiofilski rzeczywiście jest pełen takich "magicznych" rozwiązań.
Najlepszym wg. mnie była historyjka o kamieniarzu, u którego ktoś kilka razy zamawiał granitowe płyty pod kolumny. Kiedy dowiedział się o co chodzi, zaczął sprzedawać te same płyty 10 razy drożej, tylko tym razem nie były to po prostu granitowe klocki, tylko kosmiczno-magiczne audiofilskie podstawy pod kolumny.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Tak, ale pomyliłeś się o 2 zera wystarczą kable za 10 zł
>>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com

>A tu się nie zgadzam, kabel dźwięk potrafi realnie zmienić, i ma całą masę

Tak, audiofile w to wierzą, ale nie ma to poparcia w faktach Szczegóły na moim blogu. magiczne słowo: ABX

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
07-03-2013 14:18 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>Tak, audiofile w to wierzą, ale nie ma to poparcia w faktach Szczegóły na moim blogu. magiczne słowo: ABX
>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com


Wiem o co Ci chodzi i się po części z tym zgadzam - pieniądze nie grają. Kable nie mogą mieć magicznych właściwości i poprawiać bla bla bla etc. dźwięku jak to wielu krzyczy. Mogą natomiast popsuć, poprzez na przykład brak, lub zbyt słabe ekranowanie(zakłócenia słychać), dlatego kable powinny być solidne, ale magiczne już nie
Rozumiem, że według Ciebie każdy jeden przewód na świecie ma identyczne parametry elektryczne?
07-03-2013 18:00 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Rozumiem, że według Ciebie każdy jeden przewód na świecie ma identyczne parametry >elektryczne?

Oczywiście, że nie, ale te różnice są tak małe, że nieuchwytne dla ludzkiego ucha, bo jeszcze nikt nie udowodnił, że są. Powiem więcej: dwa różne wzmacniacze tranzystorowe i odtwarzacze CD, poprawnie zbudowane, są też nierozróżnialne dla ludzkiego ucha


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
07-03-2013 15:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To nie jest kwestia wiary. Ja byłem skrajnym kablosceptykiem. Miałem takie miedziane za 10 zł i było cool. Zmieniłem na trochę lepsze, zmiana dźwięku była większa niż w przypadku kupienia dwukrotnie droższego wzmacniacza. To samo dotyczy choćby SACD - słychać, że dobrze zrealizowane SACD ma lepszy dźwięk niż CD. Słychać większą rozdzielczość. Oczywiście lepiej kupować nagrania niż kable za 1000zł, czy głośniki za pół miliona, ale na pewno warto zainwestować w odtwarzać SACD (w muzyce poważnej jest mnóstwo nagrań na SACD) i kable 100zł za metr (a nie 2 - 10zł). Słychać różnicę, to nie jest żaden mit, wiara, zabobon.
07-03-2013 16:29 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>To nie jest kwestia wiary. Ja byłem skrajnym kablosceptykiem. Miałem takie miedziane za 10 zł i było cool. Zmieniłem na trochę lepsze, zmiana dźwięku była większa niż w przypadku kupienia dwukrotnie droższego wzmacniacza.

Otóż to, w końcu system gra tak, na ile pozwala najsłabszy element, a kable są często niedoceniane. Równie często są też przecenianie

Właśnie druga sprawa jest taka, że w przemyśle audiofilskim istnieje ściana cenowa, powyżej której efekty faktyczne są bardzo mizerne, natomiast cena z kosmosu Pojawia się też bardzo dużo ezoteryki W przypadku kabli jest to szczególnie widoczne. Wraz z kolejnymi tysiącami zł dochodzą głównie kolejne warstwy nylonowego, wzorzystego oplotu i coraz to wymyślniejsze nazwy dla "technologii"
07-03-2013 18:04 
 Ocena 3 na 3
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Słychać różnicę, to nie jest żaden mit, wiara, zabobon.

Bla, bla, bla Każdy wierzący tak mówi. To JEST właśnie kwestią wiary.
Poczytaj:

xyzpawel.blogspot.com/2009/09/hi-end-is-dead.html

Przy okazji: miło złapać na wierze, rzekomego skrajnego racjonalistę Ha, ha


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
07-03-2013 18:19 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>>Słychać różnicę, to nie jest żaden mit, wiara, zabobon.
>Bla, bla, bla Każdy wierzący tak mówi. To JEST właśnie kwestią wiary.
>Poczytaj:
>xyzpawel.blogspot.com/2009/09/hi-end-is-dead.html
>Przy okazji: miło złapać na wierze, rzekomego skrajnego racjonalistę Ha, ha
>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com


Ja podejmuję wyzwanie, kupujemy interkonekt w media markt z półki przy kasie za 4,50 PLN, do tego moje za 150 zł i nawet nie będzie trzeba muzyki, żeby wyłapać różnicę. Jak przekręcisz głośność w prawo to będziesz miał piękny szum zakłóceń, natomiast na moich ciszę

Poczytałem trochę blog i z częścią się zgadzam, natomiast nie wyczerpujesz tematu. W tych wywodach na temat sprzętu zapomniałeś o tak ważnej sprawie jak stereofonia i przestrzenne wrażenia odsłuchowe.

Widać, że może masz wiedzę na temat budowy audio od strony elektrotechnicznej, natomiast o muzyce i akustyce to chyba nie masz zielonego pojęcia i wiele spraw mocno upraszczasz
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ja podejmuję wyzwanie, kupujemy interkonekt w media markt z półki przy kasie za 4,50 PLN, do tego moje za 150 zł i nawet nie będzie trzeba muzyki, żeby wyłapać różnicę. Jak przekręcisz głośność w prawo to będziesz miał piękny szum zakłóceń, natomiast na moich ciszę

Badanie proponuję przeprowadzić przez okres dziesięciu lat. Zobaczymy czy się styki nie utleniły w kabelkach za 4,50.
Tak tanie kable nie mają sensu, chyba że ktoś lub czyścić styki, albo ruszać trzeszczącymi wtyczkami.

>Poczytałem trochę blog i z częścią się zgadzam, natomiast nie wyczerpujesz tematu. W tych wywodach na temat sprzętu zapomniałeś o tak ważnej sprawie jak stereofonia i przestrzenne wrażenia odsłuchowe.

Te zależą bardziej od rozstawienia kolumn, wygłuszenia ścian, powierzchni odbić itp.
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)

>Badanie proponuję przeprowadzić przez okres dziesięciu lat. Zobaczymy czy się styki nie utleniły w kabelkach za 4,50.
>Tak tanie kable nie mają sensu, chyba że ktoś lub czyścić styki, albo ruszać trzeszczącymi wtyczkami.

Jakość styku to najmniejszy problem, takie kabelki nie mają żadnego ekranu.

>>Poczytałem trochę blog i z częścią się zgadzam, natomiast nie wyczerpujesz tematu. W tych wywodach na temat sprzętu zapomniałeś o tak ważnej sprawie jak stereofonia i przestrzenne wrażenia odsłuchowe.
>Te zależą bardziej od rozstawienia kolumn, wygłuszenia ścian, powierzchni odbić itp.
>

Wygłusza się raczej dla celów zniwelowania wpływu pomieszczenia na charakterystykę tonalną. Wiadomo, ustawić trzeba, ale to kolumny odgrywają tu kluczową rolę.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Wygłusza się raczej dla celów zniwelowania wpływu pomieszczenia na charakterystykę tonalną. Wiadomo, ustawić trzeba, ale to kolumny odgrywają tu kluczową rolę.

Dlatego w moim zestawie kolumny kosztowały 2/3 ceny.
07-03-2013 18:48 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Ja podejmuję wyzwanie, kupujemy interkonekt w media markt z półki przy kasie za >4,50 PLN, do tego moje za 150 zł i nawet nie będzie trzeba muzyki, żeby wyłapać >różnicę. Jak przekręcisz głośność w prawo to będziesz miał piękny szum zakłóceń, >natomiast na moich ciszę

być może na -80dB będzie jakaś różnica, ale w zakłóceniach, a nie w brzmieniu. Przy normalnym słuchaniu muzyki zawracanie dupy

>natomiast o muzyce i akustyce to chyba nie masz zielonego pojęcia i wiele spraw >mocno upraszczasz

udowodnij, że nie mam pojęcia życzę powodzenia


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)

>być może na -80dB będzie jakaś różnica, ale w zakłóceniach, a nie w brzmieniu. Przy normalnym słuchaniu muzyki zawracanie dupy

Przy muzyce od dużej dynamice, szczególnie poważnej słychać to jak cholera. Jak Ty na to nie zwracasz uwagi to Twoja sprawa.

>>natomiast o muzyce i akustyce to chyba nie masz zielonego pojęcia i wiele spraw >mocno upraszczasz
>udowodnij, że nie mam pojęcia życzę powodzenia
>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com


Oj tam oj tam! Wiadomo, że nie udowodnię bezpośrednio, ale nie zaprzeczysz, że kolumny i ich właściwości to nie sama tylko elektronika. W blogu jest cała masa cyferek, w zasadzie tylko o elektronice, a gdzie coś o wrażeniach odsłuchowych i akustyce? Słuchasz cyferek czy muzyki? Oczywiście nie nawołuję do żadnej audiofilskiej metafizyki

Poza tym gadanie o sprzęcie hi-fi bez wzmianki o stereofonii itp. mija się z celem, bo to jeden z ważniejszych wyznaczników dobrego sprzętu. Tylko tu techniczny aspekt jest trochę trudniejszy

I proszę mnie nie dopisywać do sekty audio-voodoo, bo już się za młodu naciąłem parę razy i też się nauczyłem, że za niektóre rzeczy nie warto przepłacać
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>być może na -80dB będzie jakaś różnica, ale w zakłóceniach, a nie w brzmieniu. Przy normalnym słuchaniu muzyki zawracanie dupy
>Przy muzyce od dużej dynamice, szczególnie poważnej słychać to jak cholera. Jak Ty na to nie zwracasz uwagi to Twoja sprawa.

Jak złe musiałyby być kable, żeby je słyszeć w systemie ? kolosalnie Zapewniam Cię, że różnice są drobne. Nikt, nigdy nie odróżnił kabli w teście ABX. Jak masz jakieś dowody, to się nie krępuj

>Oj tam oj tam! Wiadomo, że nie udowodnię bezpośrednio, ale nie zaprzeczysz, że >kolumny i ich właściwości to nie sama tylko elektronika. W blogu jest cała masa >cyferek, w zasadzie tylko o elektronice, a gdzie coś o wrażeniach odsłuchowych i >akustyce? Słuchasz cyferek czy muzyki? Oczywiście nie nawołuję do żadnej >audiofilskiej metafizyki

Mój blog jest o technice, a nie muzyce. To jest blog o faktach. Odczucia muzyczne, to tylko odczucia: każdy ma inne i swoje.

>Poza tym gadanie o sprzęcie hi-fi bez wzmianki o stereofonii itp. mija się z >celem, bo to jeden z ważniejszych wyznaczników dobrego sprzętu. Tylko tu >techniczny aspekt jest trochę trudniejszy

Stereofonia to tylko sztuczka. Nie wiem gdzie tu problem ? Moje kolumny nie mają z nią żadnego problemu. Ja też nie

>I proszę mnie nie dopisywać do sekty audio-voodoo, bo już się za młodu naciąłem >parę razy i też się nauczyłem, że za niektóre rzeczy nie warto przepłacać

Sam się troszkę dopisujesz


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
07-03-2013 23:54 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>Jak złe musiałyby być kable, żeby je słyszeć w systemie ? kolosalnie Zapewniam Cię, że różnice są drobne. Nikt, nigdy nie odróżnił kabli w teście ABX. Jak masz jakieś dowody, to się nie krępuj

Kabelek za 4,50 bez problemu odróżniam od porządnego kabla za 100-200zł, dalej różnicy rzeczywiście nie ma O każdą flaszkę się mogę założyć, ślepe testy wskazane (przed flaszką) )

>Mój blog jest o technice, a nie muzyce. To jest blog o faktach. Odczucia muzyczne, to tylko odczucia: każdy ma inne i swoje.

Technice bardzo uproszczonej, bierzesz sobie jeden parametr i na tej podstawie oceniasz całość. Jak na przykład - tylko duży przetwornik zagra porządnym basem - bo SPL przy jednej częstotliwości. Gdyby sprzęt hi-fi miał grać stały sygnał o jednej częstotliwości - okej, ale to ma grać muzykę, a tu ważnych parametrów jest trochę więcej

Albo ocena kolumn na podstawie samej tylko charakterystyki pasma przenoszenia - to żart?

>Stereofonia to tylko sztuczka. Nie wiem gdzie tu problem ? Moje kolumny nie mają z nią żadnego problemu. Ja też nie

Sztuczka, z którą jedne kolumny sobie radzą lepiej, a drugie gorzej. To też jest kwestia techniki, ale coś mało o niej na blogu
08-03-2013 08:53 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Kabelek za 4,50 bez problemu odróżniam od porządnego kabla za 100-200zł, dalej różnicy rzeczywiście nie ma O każdą flaszkę się mogę założyć, ślepe testy wskazane (przed flaszką) )

Każdy audiofil odróżnia. Teoretycznie

>Technice bardzo uproszczonej, bierzesz sobie jeden parametr i na tej podstawie >oceniasz całość. Jak na przykład - tylko duży przetwornik zagra porządnym basem - >bo SPL przy jednej częstotliwości. Gdyby sprzęt hi-fi miał grać stały sygnał o >jednej częstotliwości - okej, ale to ma grać muzykę, a tu ważnych parametrów jest >trochę więcej
>Albo ocena kolumn na podstawie samej tylko charakterystyki pasma przenoszenia - to >żart?

Chyba nie poczytałeś mojego bloga specjalnie uważnie ale nie winię Cię. Trochę czytania jest

>>Stereofonia to tylko sztuczka. Nie wiem gdzie tu problem ? Moje kolumny nie mają z nią żadnego problemu. Ja też nie
>Sztuczka, z którą jedne kolumny sobie radzą lepiej, a drugie gorzej. To też jest >kwestia techniki, ale coś mało o niej na blogu

to jest blog o mitach w audio. Sorry, że nie obejmuje wszystkich zagadnień...


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
08-03-2013 11:53 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
Trochę poczytałem ;P

Podsumowując cały blog, to tak jak rozwodzić się nad samochodami tylko pod kątem mocy silnika, bez sensu Poza tym praktyczny brak jakichkolwiek źródeł, pomiary pomiarami, ale interpretacja na podstawie widzimisię.
W przedostatnim wpisie oceniasz jakieś kolumny, że fajne, ale w przeciwieństwie do innych nie sypiesz pomiarami, wnioskami z konstrukcji itd.

Ja znam ludzi, którzy nie odróżnią radia z biedronki od porządnego stereo. To znaczy, że nie ma różnicy?
08-03-2013 12:11 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Trochę poczytałem ;P
>Podsumowując cały blog, to tak jak rozwodzić się nad samochodami tylko pod kątem mocy silnika, bez sensu Poza tym praktyczny brak jakichkolwiek źródeł, pomiary pomiarami, ale interpretacja na podstawie widzimisię.
>W przedostatnim wpisie oceniasz jakieś kolumny, że fajne, ale w przeciwieństwie do innych nie sypiesz pomiarami, wnioskami z konstrukcji itd.
>Ja znam ludzi, którzy nie odróżnią radia z biedronki od porządnego stereo. To znaczy, że nie ma różnicy?

Wiesz co, może poczytałeś, ale chyba niewiele zrozumiałeś...
Może zacznij od tego:
xyzpawel.blogspot.com/2009/07/testy-abx.html

Generalnie na moim blogu nie zajmuję się pomiarami, chyba, że z nich coś wynika.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
08-03-2013 12:40 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>Wiesz co, może poczytałeś, ale chyba niewiele zrozumiałeś...
>Może zacznij od tego:
>xyzpawel.blogspot.com/2009/07/testy-abx.html
>Generalnie na moim blogu nie zajmuję się pomiarami, chyba, że z nich coś wynika.
>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com


Tak gadasz sobie, ale na moje pytania nie odpowiadasz
Ślepe testy, też mi nowość ) Autosugestia robi swoje. I tutaj "naukowe" objaśnienie dotyczy znowu jednego parametru, jakim jest głośność. Oczywiście to prawda, że głośniejszy dźwięk wydaje się lepszy, natomiast jest jeszcze multum różnych parametrów, które są ważne przy odsłuchu, i można je odróżnić. Wszystko po kolei bardzo upraszczasz...

Pomiarami nie zajmujesz się, ale jak krytykujesz sprzęty innych ludzi to głównie opierasz się na poszarpanej charakterystyce pasma - pomiary.
08-03-2013 13:18 
 0 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Tak gadasz sobie, ale na moje pytania nie odpowiadasz
>Ślepe testy, też mi nowość ) Autosugestia robi swoje. I tutaj "naukowe" objaśnienie dotyczy znowu jednego parametru, jakim jest głośność. Oczywiście to prawda, że głośniejszy dźwięk wydaje się lepszy, natomiast jest jeszcze multum różnych parametrów, które są ważne przy odsłuchu, i można je odróżnić. Wszystko po kolei bardzo upraszczasz...

nie odpowiadam, bo krytykujesz coś o czym nie masz pojęcia, a z linków nie korzystasz...
Niewiele rozumiesz: jak ktoś nie odróżnia urządzenia w teście ABX to znaczy, że dla niego te urządzenia są takie same, a nie tylko głośność.
To słyszący mają udowadniać, że słyszą, tak samo jak wierzący w boga powinni udowodnić, że istnieje.

>Pomiarami nie zajmujesz się, ale jak krytykujesz sprzęty innych ludzi to głównie opierasz się na poszarpanej charakterystyce pasma - pomiary.

krytykuję jedyne dostępne parametry jakie są Innych nie ma, bo zapewne są jeszcze gorsze Krytykuję także cenę i budowę. Opierając się na faktach.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>nie odpowiadam, bo krytykujesz coś o czym nie masz pojęcia, a z linków nie korzystasz...
>Niewiele rozumiesz: jak ktoś nie odróżnia urządzenia w teście ABX to znaczy, że dla niego te urządzenia są takie same, a nie tylko głośność.
>To słyszący mają udowadniać, że słyszą, tak samo jak wierzący w boga powinni udowodnić, że istnieje.

Kolejny raz zupełnie nie odnosisz się do argumentów i prostych pytań...
Co do testów ABX - dokładnie, ale nie oznacza to, że ktoś nie ma prawa słyszeć różnicy. Szczególnie, że w tej swojej metodologii na jeden fakt pomijasz kilkanaście innych, równie istotnych i powiązanych z tym pierwszym.

>krytykuję jedyne dostępne parametry jakie są Innych nie ma, bo zapewne są jeszcze gorsze Krytykuję także cenę i budowę. Opierając się na faktach.

Tak jak już pisałem - przypomina to krytykowanie samochodów na podstawie mocy silnika albo przyspieszenia - ani to konstruktywne, ani mądre. Poza tym z perspektywy widza, a nie kierowcy.

Poza tym od ładnych paru lat sam gram na kilku instrumentach, taką gitarę potrafię nastroić dość dobrze na słuch, bez kamertonu. Sprawdzalne w 100%. Nasłuchałem się też w życiu muzyki na żywo, co jest niezbędne do oceny sprzętu hi-fi. Z budową zestawów głośnikowych eksperymentowałem kiedyś, dzisiaj z gitarami. Potrafię stwierdzić czy system gra dobrze czy źle

Na podsumowanie - chcesz hejtować audiofili to jeszcze poćwicz Adios ^^
08-03-2013 14:18 
 0 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Co do testów ABX - dokładnie, ale nie oznacza to, że ktoś nie ma prawa słyszeć różnicy. Szczególnie, że w tej swojej metodologii na jeden fakt pomijasz kilkanaście innych, równie istotnych i powiązanych z tym pierwszym.

Każdy ma prawo słyszeć różnicę, nigdy nie twierdziłem inaczej. Jakie fakty pominąłem ?

>>krytykuję jedyne dostępne parametry jakie są Innych nie ma, bo zapewne są jeszcze gorsze Krytykuję także cenę i budowę. Opierając się na faktach.
>Tak jak już pisałem - przypomina to krytykowanie samochodów na podstawie mocy silnika albo przyspieszenia - ani to konstruktywne, ani mądre. Poza tym z perspektywy widza, a nie kierowcy.

Audiofile na forach audiofilskich też zaczynają pisać o samochodach, gdy brakuje im argumentów Argument kompletnie chybiony, bo wszystkie parametry samochodów są mierzalne. Mierzą je producenci i oceniający. Na tej podstawie można ze 100% skutecznością stwierdzić co jest lepsze. Mierzy się także czasy przejazdów samochodów

>Na podsumowanie - chcesz hejtować audiofili to jeszcze poćwicz Adios ^^

Rozumiem, że już nie masz racjonalnych argumentów ? Została tylko gra na fujarce ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)

>Każdy ma prawo słyszeć różnicę, nigdy nie twierdziłem inaczej. Jakie fakty pominąłem ?
Tylko wtedy nazywa się idiotą dającym się doić - taki wniosek z Twoich wypowiedzi.

> Audiofile na forach audiofilskich też zaczynają pisać o samochodach, gdy brakuje im argumentów Argument kompletnie chybiony, bo wszystkie parametry samochodów są mierzalne. Mierzą je producenci i oceniający. Na tej podstawie można ze 100% skutecznością stwierdzić co jest lepsze. Mierzy się także czasy przejazdów samochodów
Wpakowałeś się właśnie w bagno
Właśnie - tylko do wyznaczenia obiektywnego wskaźnika potrzeba jak najwięcej czynników wpływających na wynik. Ty opierasz się na jednym, dwóch. A żeby określić czas przejazdu potrzebny jest kierowca, który umie jeździć Więc ciągle pytam dla przykładu, czy max SPL przy danej częstotliwości jest jedynym czynnikiem wpływającym na wierne odwzorowanie niskich częstotliwosci przy odsłuchu MUZYKI?
Czy charakterystyka pasma przenoszenia jest jedynym czynnikiem wpływającym na wierne odwzorowanie MUZYKI?

>Rozumiem, że już nie masz racjonalnych argumentów ? Została tylko gra na fujarce ?
Tłumacz sobie to jak chcesz
08-03-2013 14:44 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Każdy ma prawo słyszeć różnicę, nigdy nie twierdziłem inaczej. Jakie fakty pominąłem ?
>Tylko wtedy nazywa się idiotą dającym się doić - taki wniosek z Twoich wypowiedzi.

Błędny wniosek.

>Więc ciągle pytam dla przykładu, czy max SPL przy danej częstotliwości jest jedynym >czynnikiem wpływającym na wierne odwzorowanie niskich częstotliwosci przy odsłuchu >MUZYKI?

nie jedyny. Gdy chce się słuchać fujarki, to wystarczy niewielki SPL

>Czy charakterystyka pasma przenoszenia jest jedynym czynnikiem wpływającym na wierne odwzorowanie MUZYKI?

nie, ale gdy charakterystyka jest poszarpana, to nie ma wiernego odwzorowania MUZYKI.

>>Rozumiem, że już nie masz racjonalnych argumentów ? Została tylko gra na fujarce ?
>Tłumacz sobie to jak chcesz

Oceniam co widzę


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)

>Błędny wniosek.
"Oceniam co widzę "

>nie jedyny. Gdy chce się słuchać fujarki, to wystarczy niewielki SPL
Właśnie- nie jedyny, wiec dlaczego oceniasz to na podstawie tylko jednego kryterium?

>nie, ale gdy charakterystyka jest poszarpana, to nie ma wiernego odwzorowania MUZYKI.
A czy płaska charakterystyka jest tego gwarantem?

Od razu odpowiem - NIE. Więc dlaczego na podstawie tego jednego wyznacznika określasz wartość kolumn?

Wszystko ok,o ile widziałeś system idealny. W takim razie proszę podlinkuj, pokaż pomiary - wszystkich parametrów

>Oceniam co widzę
Ja mam zamiar ocenić to co zobaczę w odpowiedzi, i będzie wszystko jasne
08-03-2013 15:36 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Błędny wniosek.
>"Oceniam co widzę "

Mylisz się.

>>nie jedyny. Gdy chce się słuchać fujarki, to wystarczy niewielki SPL
>Właśnie- nie jedyny, wiec dlaczego oceniasz to na podstawie tylko jednego kryterium?

Oceniam to jedno kryterium, gdy jest niespełnione, to trudno mówić o wierności odtwarzania dźwięku.

>>nie, ale gdy charakterystyka jest poszarpana, to nie ma wiernego odwzorowania MUZYKI.
>A czy płaska charakterystyka jest tego gwarantem?
>Od razu odpowiem - NIE. Więc dlaczego na podstawie tego jednego wyznacznika określasz wartość kolumn?

Znowu nie rozumiesz: gdy charakterystyka jest poszarpana, to nie ma wiernego odwzorowania MUZYKI.

>Wszystko ok,o ile widziałeś system idealny. W takim razie proszę podlinkuj, pokaż >pomiary - wszystkich parametrów

Nie ma systemu idealnego. W opisie moich kolumn są linki do profesjonalnych pomiarów. Pooglądaj sobie, ale żeby zrozumieć te pomiary, to trzeba się na tym znać, a Ty się nie znasz.

>>Oceniam co widzę
>Ja mam zamiar ocenić to co zobaczę w odpowiedzi, i będzie wszystko jasne

Dla mnie sytuacja wygląda tak: wierzysz w grające kable, ale nie potrafisz tego udowodnić, więc czepiasz się wszystkiego, odwracając uwagę od faktu: WIERZYSZ w grające kable
Zupełnie jak wierzący w boga: fakty ich g... obchodzą, oni wierzą i już. Niech racjonaliści im udowadniają, że boga nie ma


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>Nie ma systemu idealnego. W opisie moich kolumn są linki do profesjonalnych pomiarów. Pooglądaj sobie, ale żeby zrozumieć te pomiary, to trzeba się na tym znać, a Ty się nie znasz.

Argument typu - nie znasz się. Bez komentarza Jak na razie nie mam z czym konfrontować swojej wiedzy...

>Dla mnie sytuacja wygląda tak: wierzysz w grające kable, ale nie potrafisz tego udowodnić, więc czepiasz się wszystkiego, odwracając uwagę od faktu: WIERZYSZ w grające kable
>Zupełnie jak wierzący w boga: fakty ich g... obchodzą, oni wierzą i już. Niech racjonaliści im udowadniają, że boga nie ma

Czy ja napisałem gdzieś, że wierzę w grające kable? Napisałem, że kable nie mają prawa poprawiać dźwięku, bo nie mają. Muszą jednak mieć pewne cechy konstrukcyjne, żeby dźwięku nie degradowały i nie łapały zakłóceń z zewnątrz.
Tak jak mówiłem - jestem gotowy na ślepe testy, jakbym ich nigdy nie robił...oczywiście z udziałem muzyki a nie stałego sygnału.

Jakoś nie mogę odnaleźć tych pełnych pomiarów, prosiłem o podlinkowanie...jeszcze poproszę żebyś mi podał wszystkie parametry i elementy konstrukcji, które mają wpływ na odwzorowanie dźwięku, później przedstaw mi obiektywny algorytm, według którego oceniasz wierność odwzorowanego dźwięku. Wtedy możemy podyskutować
08-03-2013 19:08 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Czy ja napisałem gdzieś, że wierzę w grające kable? Napisałem, że kable nie mają prawa poprawiać dźwięku, bo nie mają. Muszą jednak mieć pewne cechy konstrukcyjne, żeby dźwięku nie degradowały i nie łapały zakłóceń z zewnątrz.
>Tak jak mówiłem - jestem gotowy na ślepe testy, jakbym ich nigdy nie robił...oczywiście z udziałem muzyki a nie stałego sygnału.

"kabel dźwięk potrafi realnie zmienić". Chyba się nie możesz zdecydować jesteś gotowy na ślepy test ?!? Fiu, fiu mam skakać z radości ?

>Jakoś nie mogę odnaleźć tych pełnych pomiarów, prosiłem o podlinkowanie...jeszcze poproszę żebyś mi podał wszystkie parametry i elementy konstrukcji, które mają wpływ na odwzorowanie dźwięku, później przedstaw mi obiektywny algorytm, według którego oceniasz wierność odwzorowanego dźwięku. Wtedy możemy podyskutować

Przepraszam, a co mam jeszcze zrobić ? I dlaczego ? Bo tak ?!?
Ja tu jestem w komfortowej sytuacji: ktoś pisze, że słyszy kable. Ok, niech udowodni. Następny sprzedawca mamrocze, że kolumny dużo droższe od przeciętnych są lepsze. Ok, niech przedstawia pomiary i argumenty. Brak ?!? To jadę jak po łysej kobyle Bardzo proste i wygodne, ale na tym polega zasada, że twierdzący coś udowadnia swoje racja

Do dzieła: "słyszący, że kable mu dźwięk zmieniają"
Aaaa, możesz wygrać milion baksów:
xyzpawel.b(*)row-dla-kazdego-audiofila.html

Jak myślisz, ile milionów Randi już rozdał ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
Chyba się nie możesz zdecydować jesteś gotowy na ślepy test ?!? Fiu, fiu mam skakać z radości ?

Tutaj mnie łapiesz za słówka, w kolejnej wypowiedzi temat rozwinąłem.

>Przepraszam, a co mam jeszcze zrobić ? I dlaczego ? Bo tak ?!?
>Ja tu jestem w komfortowej sytuacji: ktoś pisze, że słyszy kable. Ok, niech udowodni. Następny sprzedawca mamrocze, że kolumny dużo droższe od przeciętnych są lepsze. Ok, niech przedstawia pomiary i argumenty. Brak ?!? To jadę jak po łysej kobyle Bardzo proste i wygodne, ale na tym polega zasada, że twierdzący coś udowadnia swoje racja

To nie ja prowadzę blog, gdzie wszystkich krytykuję i ukazuję się jako wielki znawca. To Ty twierdzisz, że masz jedyny obiektywny algorytm oceny systemu. Pochwal się, to takie trudne? Żebyś się nie przemęczył to może chociaż napisz ile potrzeba parametrów technicznych, żeby taki algorytm stworzyć

Może się z tym ukrywasz, bo dowiedzą się wielkie zagraniczne korporacje, a później znajdą samobójcę z listem pożegnalnym

Ja rozumiem misję - pieniądze nie grają, a tym bardziej magiczne podstawki. Trochę się tylko zapędziłeś w tym temacie
08-03-2013 20:31 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Chyba się nie możesz zdecydować jesteś gotowy na ślepy test ?!? Fiu, fiu >mam skakać z radości ?
>Tutaj mnie łapiesz za słówka, w kolejnej wypowiedzi temat rozwinąłem.

Ja Cię nie łapię za słówka, sam to napisałeś. Zmieniają dźwięk te kable, czy nie ?!?

>To nie ja prowadzę blog, gdzie wszystkich krytykuję i ukazuję się jako wielki znawca. To Ty twierdzisz, że masz jedyny obiektywny algorytm oceny systemu. Pochwal się, to takie trudne? Żebyś się nie przemęczył to może chociaż napisz ile potrzeba parametrów technicznych, żeby taki algorytm stworzyć

Ja też takiego bloga nie prowadzę... więc nie wiem o kim piszesz. Jaki znowu algorytm ?!?

>Ja rozumiem misję - pieniądze nie grają, a tym bardziej magiczne podstawki. >Trochę się tylko zapędziłeś w tym temacie

Dlaczego się zapędziłem ? Gdzie jest granica zapędzenia ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>Ja Cię nie łapię za słówka, sam to napisałeś. Zmieniają dźwięk te kable, czy nie ?!?
Już 3 razy pisałem w jakim zakresie "zmieniają".

>Ja też takiego bloga nie prowadzę... więc nie wiem o kim piszesz. Jaki znowu algorytm ?!?

Nie bądź bezczelny

Poza tym nadal brak odpowiedzi na moje pytania, dalsza dyskusja nie ma sensu...bo albo jednak nie masz tego obiektywnego algorytmu oceny na podstawie parametrów, albo z niewiadomych powodów nie chcesz ukazać go światu

>Dlaczego się zapędziłem ? Gdzie jest granica zapędzenia ?
Kiedy ktoś stosuje nierzetelne metody, żeby tylko podeprzeć swoje tezy - wtedy się człowiek zapędza

Pozdrawiam
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Ja Cię nie łapię za słówka, sam to napisałeś. Zmieniają dźwięk te kable, czy nie ?!?
>Już 3 razy pisałem w jakim zakresie "zmieniają".

Tylko, że za wciąż zmieniasz zdanie. Ustal w końcu końcowe. Trzeba płacić kilkaset zł, czy nie ?!? I dlaczego ?

>>Ja też takiego bloga nie prowadzę... więc nie wiem o kim piszesz. Jaki znowu algorytm ?!?
>Nie bądź bezczelny
>Poza tym nadal brak odpowiedzi na moje pytania, dalsza dyskusja nie ma sensu...bo albo jednak nie masz tego obiektywnego algorytmu oceny na podstawie parametrów, albo z niewiadomych powodów nie chcesz ukazać go światu

Może i jestem bezczelny, ale to ja mam rację Gdzie pisałem o jakimś "algorytmie" ? To jest Twój wymysł. To jest dopiero bezczelne Wymyślenie sobie czegoś i kazanie komuś udowadniać istnienie tego Dobre

>>Dlaczego się zapędziłem ? Gdzie jest granica zapędzenia ?
>Kiedy ktoś stosuje nierzetelne metody, żeby tylko podeprzeć swoje tezy - wtedy >się człowiek zapędza

Ok, a które moje metody są nierzetelne ?

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>>>Ja Cię nie łapię za słówka, sam to napisałeś. Zmieniają dźwięk te kable, czy nie ?!?
>>Już 3 razy pisałem w jakim zakresie "zmieniają".
>Tylko, że za wciąż zmieniasz zdanie. Ustal w końcu końcowe. Trzeba płacić kilkaset zł, czy nie ?!? I dlaczego ?
Wykaż gdzie zmieniam zdanie. Kabel musi mieć wystarczający przekrój, co by nie blokował dynamiki, solidne ekranowanie, stabilne wtyki i izolację. Dlaczego? Proste, zakłócenia. Kilkaset to przegięcie. Za interkonnekt nie dam więcej niż 100zł za metr, chociaż da się taniej, tylko wtyki mosiężne szybko czarnieją...
Kable głośnikowe - wymagania co do ekranowania są dużo mniejsze. Kale grubsze niż 4mm to już patologia, 2,75 wystarcza.
Kable sieciowe nie działają, ale mam bo ładny oplot, a wyrwałem za grosze
Objechane przez Ciebie "kondycjonery" też działają, tylko w 90% opisy to magia, a można uzyskać ten sam efekt za ułamek ceny.

>Może i jestem bezczelny, ale to ja mam rację Gdzie pisałem o jakimś "algorytmie" ? To jest Twój wymysł. To jest dopiero bezczelne Wymyślenie sobie czegoś i kazanie komuś udowadniać istnienie tego Dobre
Na swoim blogu oceniasz sprzęt innych patrząc na parametry i szczegóły konstrukcyjne. Podobno jesteś obiektywny, więc chyba musisz mieć jakąś metodologię, algorytm. No przecież nie oceniasz "na oko" według swojego widzimisię

>Ok, a które moje metody są nierzetelne ?
Analizowane sprzętu pod kątem jednego tylko parametru. Porównanie z samochodem było tu trafne.

Wszystkie swoje zarzuty cofam, jeśli istnieje system audio idealny we wszelkich pomiarach. No i kosztuje 10 tysi
08-03-2013 21:44 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Wykaż gdzie zmieniam zdanie. Kabel musi mieć wystarczający przekrój, co by nie blokował dynamiki, solidne ekranowanie, stabilne wtyki i izolację. Dlaczego? Proste, zakłócenia. Kilkaset to przegięcie. Za interkonnekt nie dam więcej niż 100zł za metr, chociaż da się taniej, tylko wtyki mosiężne szybko czarnieją...

a od jakiej wartości "blokuje dynamikę" i skąd to wiesz ? Jak mierzysz zakłócenia ? Daj przykładowe kiepskiego i dobrego kabla.

>>Może i jestem bezczelny, ale to ja mam rację Gdzie pisałem o jakimś "algorytmie" ? To jest Twój wymysł. To jest dopiero bezczelne Wymyślenie sobie czegoś i kazanie komuś udowadniać istnienie tego Dobre
>Na swoim blogu oceniasz sprzęt innych patrząc na parametry i szczegóły konstrukcyjne. Podobno jesteś obiektywny, więc chyba musisz mieć jakąś metodologię, algorytm. No przecież nie oceniasz "na oko" według swojego widzimisię

aaa "muszę mieć" Nie mam Nie czytasz W OGÓLE linków, które dostajesz. Podstawowe parametry sprzętu:
xyzpawel.blogspot.com/2009/09/hi-end-is-dead.html

Pomiary głośników z moich kolumn:
www.linkwitzlab.com/orion-faq.htm#Q6

>>Ok, a które moje metody są nierzetelne ?
>Analizowane sprzętu pod kątem jednego tylko parametru. Porównanie z samochodem było tu trafne.
>Wszystkie swoje zarzuty cofam, jeśli istnieje system audio idealny we wszelkich pomiarach. No i kosztuje 10 tysi

Po raz kolejny: nie analizuję sprzętu pod kątem jednego parametru i nie ma idealnego systemu.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>a od jakiej wartości "blokuje dynamikę" i skąd to wiesz ? Jak mierzysz zakłócenia ? Daj przykładowe kiepskiego i dobrego kabla.
Wiem, bo słyszę. Tyle w temacie Udostępnij mi aparaturę pomiarową, to Ci powiem.
A teraz sposób ekstremalny, zrób tak - przyłóż dzwoniący telefon komórkowy do nieekranowanego kabelka, posłuchaj sobie, a później weź poprawkę na to, że ktoś może mieć lepszy słuch od Ciebie

>>>Może i jestem bezczelny, ale to ja mam rację Gdzie pisałem o jakimś "algorytmie" ?
>aaa "muszę mieć" Nie mam Nie czytasz W OGÓLE linków, które dostajesz. Podstawowe parametry sprzętu:
>xyzpawel.blogspot.com/2009/09/hi-end-is-dead.html
I fajnie pięknie, ale kiedy zaczyna się temat kolumn, o których rozmawiamy to jest cisza No więc w jaki sposób obiektywnie oceniasz kolumny bez konkretnego i stałego algorytmu?

>Pomiary głośników z moich kolumn:
>www.linkwitzlab.com/orion-faq.htm#Q6
Właśnie z tego co widzę, to są parametry samych głośników. Tak jak by aplikacja tych głośników nie miała żadnego znaczenia Chyba, że się mylę.

>Po raz kolejny: nie analizuję sprzętu pod kątem jednego parametru i nie ma idealnego systemu.

Wniosek z wpisu "Potężny bas z małego głośnika" jest taki, że małe głośniki są do pupy, bo nie potrafią wytworzyć odpowiedniego ciśnienia akustycznego dla niskich częstotliwości. Tylko lekka i sztywna membrana w małych przetwornikach ma niezaprzeczalne zalety, których brak głośnikom 10'+.
Duże głośniki na przykład wykładają się na gitarze basowej. Sam trochę gram, więc mam nadzieje, że nie usłyszę "tylko ci się wydaje" Wpadnij kiedyś do studia posłuchać prawdziwych instrumentów to się dowiesz co znaczy "szybki" bas. A najlepiej brzmiący bas słyszałem z małych, zamkniętych monitorków dynaudio (poza tym były do kitu, ale nie w tym rzecz).

Że nam moderatorzy na taki Off topic pozwalają....:P
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Wiem, bo słyszę. Tyle w temacie Udostępnij mi aparaturę pomiarową, to Ci powiem.

Od razu tak trzeba było: "wiem, że jest bóg. tyle w temacie " Możesz jeszcze dodać: nic nikomu nie muszę udowadniać" Klasyka gatunku ale to jest forum racjonalistów ponoć... Zrób sobie kiedyś, dla siebie, ślepy test. Będzie Ci głupio przed samym sobą...
Tu masz relację z jednego:
xyzpawel.b(*)/01/wielkopolski-test-abx.html

>I fajnie pięknie, ale kiedy zaczyna się temat kolumn, o których rozmawiamy to jest cisza No więc w jaki sposób obiektywnie oceniasz kolumny bez konkretnego i stałego algorytmu?

to samo się stosuje do kolumn

>Właśnie z tego co widzę, to są parametry samych głośników. Tak jak by aplikacja tych głośników nie miała żadnego znaczenia Chyba, że się mylę.

mylisz się. Te głośniki są cięte aktywną zwrotnicą.

>Wniosek z wpisu "Potężny bas z małego głośnika" jest taki, że małe głośniki są do pupy, bo nie potrafią wytworzyć odpowiedniego ciśnienia akustycznego dla niskich częstotliwości. Tylko lekka i sztywna membrana w małych przetwornikach ma niezaprzeczalne zalety, których brak głośnikom 10'+.

Małe głośniki mają tylko jedną wadę: brak basu Poza tym są całkiem ok

>Duże głośniki na przykład wykładają się na gitarze basowej. Sam trochę gram, więc mam nadzieje, że nie usłyszę "tylko ci się wydaje" Wpadnij kiedyś do studia posłuchać prawdziwych instrumentów to się dowiesz co znaczy "szybki" bas. A najlepiej brzmiący bas słyszałem z małych, zamkniętych monitorków dynaudio (poza tym były do kitu, ale nie w tym rzecz).

To jest Twoje subiektywne wrażenie i możesz lubić co chcesz Faktów nie zmienisz. Bas= duży głośnik. Moje kolumny nie mają nawet śladu "wolnego basu".


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>Od razu tak trzeba było: "wiem, że jest bóg. tyle w temacie "
A przeprowadziłeś mój test?
Przedwczoraj zainspirowany Twoimi wywodami zrobiłem ślepy test. Co prawda nie było 25 powtórzeń, bo po 5 trafionych dałem sobie spokój.

Przed chwilą zrobiłem sobie test kabli instrumentalnych. W wypadku najtańszego słyszałem nawet trzaski, kiedy przesuwał się po dywanie...Jak będę w studiu to Ci mogę nagrać

>>I fajnie pięknie, ale kiedy zaczyna się temat kolumn, o których rozmawiamy to jest cisza No więc w jaki sposób obiektywnie oceniasz kolumny bez konkretnego i stałego algorytmu?
>to samo się stosuje do kolumn
Tylko w wypadku kolumn parametrów jest dużo więcej, one nie zostały przedstawione.

>>Właśnie z tego co widzę, to są parametry samych głośników. Tak jak by aplikacja tych głośników nie miała żadnego znaczenia Chyba, że się mylę.
>mylisz się. Te głośniki są cięte aktywną zwrotnicą.
To teraz mi powiedz, że materiał użyty do zbudowania obudowy+sama konstrukcja nie ma żadnego znaczenia. Każdy przetwornik ma inne optymalne warunki.

>Małe głośniki mają tylko jedną wadę: brak basu Poza tym są całkiem ok
Jeśli jako jedyny parametr opisujący bas uznajesz to, jak nisko może zejść bez zniekształceń przy danym SPL - nie mam więcej pytań ;P
Ciekawe, bo piece do gitar basowych od kilkudziesięciu lat budowane są z dużej ilości małych przetworników właśnie z powodu, o którym wspomniałem. No, ale Ty wiesz lepiej

>To jest Twoje subiektywne wrażenie i możesz lubić co chcesz Faktów nie zmienisz. Bas= duży głośnik. Moje kolumny nie mają nawet śladu "wolnego basu".

A miałeś kiedyś możliwość przeprowadzenia ślepych testów z udziałem prawdziwych instrumentów, czy tylko na papierze?
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Od razu tak trzeba było: "wiem, że jest bóg. tyle w temacie "
>A przeprowadziłeś mój test?
>Przedwczoraj zainspirowany Twoimi wywodami zrobiłem ślepy test. Co prawda nie było 25 powtórzeń, bo po 5 trafionych dałem sobie spokój.

a świstak siedział i zawijał te sreberka... Bez świadków to ja nie takie rzeczy robiłem

>Przed chwilą zrobiłem sobie test kabli instrumentalnych. W wypadku najtańszego słyszałem nawet trzaski, kiedy przesuwał się po dywanie...Jak będę w studiu to Ci mogę nagrać

To jest możliwe, ale kable do takich zastosowań są specyficzne, wcale nie muszą kosztować 100 zł za metr, wystarczy, że mają porządny ekran... a jak słuchasz muzyki to szurasz kablami pod dywanie ?!? fiu, fiu


>Tylko w wypadku kolumn parametrów jest dużo więcej, one nie zostały >przedstawione.

ok, przedstaw je.

>>>Właśnie z tego co widzę, to są parametry samych głośników. Tak jak by aplikacja tych głośników nie miała żadnego znaczenia Chyba, że się mylę.
>>mylisz się. Te głośniki są cięte aktywną zwrotnicą.
>To teraz mi powiedz, że materiał użyty do zbudowania obudowy+sama konstrukcja nie ma żadnego znaczenia. Każdy przetwornik ma inne optymalne warunki.

Po raz kolejny nie czytasz tego, co Ci daję. Po co mam się wysilać ? Obejrzyj zdjęcia moich kolumn, to Ci się rozjaśni...

>>Małe głośniki mają tylko jedną wadę: brak basu Poza tym są całkiem ok
>Jeśli jako jedyny parametr opisujący bas uznajesz to, jak nisko może zejść bez zniekształceń przy danym SPL - nie mam więcej pytań ;P

ok, podaj te parametry.

>Ciekawe, bo piece do gitar basowych od kilkudziesięciu lat budowane są z dużej ilości małych przetworników właśnie z powodu, o którym wspomniałem. No, ale Ty wiesz lepiej

kolumny do gitary można traktować jako kolejny instrument, może gitarzyści nie lubią niskiego basu w dobrej jakości ?
Muzycy też mają swoje złudzenia

Widziałem wyniki ślepych testów ze skrzypcami, w tym Stradivariusa. Wszyscy się totalnie pogubili

>>To jest Twoje subiektywne wrażenie i możesz lubić co chcesz Faktów nie zmienisz. Bas= duży głośnik. Moje kolumny nie mają nawet śladu "wolnego basu".
>A miałeś kiedyś możliwość przeprowadzenia ślepych testów z udziałem prawdziwych >instrumentów, czy tylko na papierze?

Nie potrafisz zrobić zwykłego testu ABX, a co dopiero na żywo

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawe, bo piece do gitar basowych od kilkudziesięciu lat budowane są z dużej ilości małych przetworników właśnie z powodu, o którym wspomniałem. No, ale Ty wiesz lepiej

Co ja tam wiem
guitarcent(*)Path=176_178_40&page=1&sort=3d

głośniki 10" i 15"... To nie są małe głośniki

Przyznaj, że grasz głównie na fujarce i będzie po kłopocie

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>Co ja tam wiem
>guitarcent(*)Path=176_178_40&page=1&sort=3d
>głośniki 10" i 15"... To nie są małe głośniki
>Przyznaj, że grasz głównie na fujarce i będzie po kłopocie
>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com

>

10 to dużo na zastosowania estradowe? 15' używa się jako ewentualne wsparcie, kiedy trzeba nagłośnienia. Zwykłe estradowe kolumny basowe mają głośniki po 18'.
Kolejny Twój wpis z cyklu nie znam się to się wypowiem

Dziwie się tylko, że ze swoją wiedzą nie robisz wielkiego biznesu w branży audio:P Ja bym to już dawno wykorzystał

Chcesz się dalej kłócić, to na blogu. Nasz off-topic jest już bezczelny
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>10 to dużo na zastosowania estradowe? 15' używa się jako ewentualne wsparcie,
>kiedy trzeba nagłośnienia. Zwykłe estradowe kolumny basowe mają głośniki po 18'.
>Kolejny Twój wpis z cyklu nie znam się to się wypowiem

Jaja sobie robisz. Ja nie prowadzę bloga o estradzie, tylko o audio w domu, gdzie 10" cali to jest duży głośnik i zupełnie wystarczający w domu (dalsze zwiększanie wielkości nie powoduje obniżania fs). Czyli czepiałeś się mnie kompletnie bez sensu

Pomińmy milczeniem sprawę kolumn, żebyś się już dalej nie kompromitował

Podsumujmy: wierzysz w grające kable, czego nie możesz w żaden sposób udowodnić, ale uważasz się za racjonalistę

>Dziwie się tylko, że ze swoją wiedzą nie robisz wielkiego biznesu w branży audio:P Ja bym to już dawno wykorzystał

W audio robią kasę naciągacze.

>Chcesz się dalej kłócić, to na blogu. Nasz off-topic jest już bezczelny

To jest dyskusja jak najbardziej w temacie


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>...oczywiście z udziałem muzyki a nie stałego sygnału.

Właśnie dlatego pisałem, że nie masz pojęcia o audio. Sygnał sinusoidalny to nie jest stały sygnał, a wręcz przeciwnie

Na sygnale sinusoidalnym dużo łatwiej wychwycić zniekształcenia THD, niż na muzyce (około 0,1 % vs kilka %).

Taki malutki wykładzik


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>>...oczywiście z udziałem muzyki a nie stałego sygnału.
>Właśnie dlatego pisałem, że nie masz pojęcia o audio. Sygnał sinusoidalny to nie jest stały sygnał, a wręcz przeciwnie
>Na sygnale sinusoidalnym dużo łatwiej wychwycić zniekształcenia THD, niż na muzyce (około 0,1 % vs kilka %).
>Taki malutki wykładzik

Miałem na myśli sygnał o stałej częstotliwości, dobrze o tym wiesz a czepiasz się słówek.
Dużo łatwiej wychwycić - owszem. Uważasz, że taki pomiar jest miarodajny, jeśli chodzi o właściwości dla sygnału o zmiennych parametrach?
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>>...oczywiście z udziałem muzyki a nie stałego sygnału.
>>Właśnie dlatego pisałem, że nie masz pojęcia o audio. Sygnał sinusoidalny to nie jest stały sygnał, a wręcz przeciwnie
>>Na sygnale sinusoidalnym dużo łatwiej wychwycić zniekształcenia THD, niż na muzyce (około 0,1 % vs kilka %).
>>Taki malutki wykładzik
>Miałem na myśli sygnał o stałej częstotliwości, dobrze o tym wiesz a czepiasz się słówek.
>Dużo łatwiej wychwycić - owszem. Uważasz, że taki pomiar jest miarodajny, jeśli chodzi o właściwości dla sygnału o zmiennych parametrach?

tak, ale lepszy jest z dwiema częstotliwościami.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
07-03-2013 14:16 
 Ocena-1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Tak, ale pomyliłeś się o 2 zera wystarczą kable za 10 zł

Kable za 10 zł nie mają odpowiedniego przekroju i w związku z tym mają większy opór dla dużego natężenia prądu, co pogarsza słyszenie basów i jest mierzalne. Mój kabel kosztował trzycyfrową sumę dlatego, że to był najtańszy kabel możliwy do ułożenia pod dywanem, który miał minimalny zalecany przez producenta głośników przekrój. Do sprawdzenia czy producent pisał na podstawie wiary, czy nauki wystarczy zastosować prawo Ohma i podstawić wartości szczytowe.

Podobnie jest ze skrętką komputerową. Kiepska nie trzyma parametrów nawet na kilkunastu metrach, a dobrą (duży przekrój, firmowa) robiłem linki 100 Mbps na 170m.
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>>Tak, ale pomyliłeś się o 2 zera wystarczą kable za 10 zł
>Kable za 10 zł nie mają odpowiedniego przekroju i w związku z tym mają większy opór dla dużego natężenia prądu, co pogarsza słyszenie basów i jest mierzalne. Mój kabel kosztował trzycyfrową sumę dlatego, że to był najtańszy kabel możliwy do ułożenia pod dywanem, który miał minimalny zalecany przez producenta głośników przekrój. Do sprawdzenia czy producent pisał na podstawie wiary, czy nauki wystarczy zastosować prawo Ohma i podstawić wartości szczytowe.

Są jeszcze inne parametry oprócz rezystancji, ale na dźwięk rzeczywiście wpływ mają znikomy, dlatego nie warto przepłacać, bo powyżej pewnej granicy to już są czary.

>Podobnie jest ze skrętką komputerową. Kiepska nie trzyma parametrów nawet na kilkunastu metrach, a dobrą (duży przekrój, firmowa) robiłem linki 100 Mbps na 170m.

I tu też nie tylko przekrój gra rolę, jest też lepsza miedź, a sama skrętka jest dokładniej skręcona - nie na darmo ma taką konstrukcję - eliminuje to zakłócenia. Lepsze maja też często dodatkowy ekran.

Na ale przecież kabel to tylko kabel i nie ma wpływu na sygnał
07-03-2013 15:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jest jeszcze kwestia jednorodności struktury kabla, jak jest wiele zabrudzeń i pęcherzyków powietrza, pojawiają się zakłócenia. Jest to oczywiście mniej istotne (aczkolwiek również) w przypadku kabla do przesyłu sygnału cyfrowego. Przy sygnale analogowym byle jaki kabel niweluje efekt jakości innych komponentów zestawu. Oczywiście istotne jest też to, jakie kable zostały użyte w CD i we wzmacniaczu, oraz jak zostały od nich odseparowane komponenty indukujące pola magnetyczne (działanie takiego pola na sygnał w kablu może poważnie zniekształcać dźwięk, zwłaszcza, gdy jest to sygnał analogowy jeszcze przed wzmocnieniem).
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Jest jeszcze kwestia jednorodności struktury kabla, jak jest wiele zabrudzeń i pęcherzyków powietrza, pojawiają się zakłócenia. Jest to oczywiście mniej istotne (aczkolwiek również) w przypadku kabla do przesyłu sygnału cyfrowego.

Zapaliła się żółta lampka ostrzegawcza mojego wykrywacza fideizmu.

Pęcherzyki powietrza i zabrudzenia być może mogą mieć jakiś wpływ przy sygnałach o częstotliwości dziesiątek gigaherców. Do 20 kHz i zastosowań audiofilskich nie mają najmniejszego znaczenia. Ale czekam na dowód jeśli mają. Liczy się przekrój, ekran i pewność styku konektorów. Tak lekceważona rzecz jak wtyki i gniazda może znacznie pogorszyć jakość. Podobnie jak niepełny ekran, zimny lut, lub mała średnica przewodów sygnałowych.

Przy setkach MHz ma znaczenie np promień zgięcia przewodu.

Przy 2-5 GHz liczy się też jednorodność grubości kabla i dlatego czołowe lutowanie koncentryka jest lepsze niż skręcane.

W każdym z powyższych może wystąpić też zjawisko wąsów cynowych. Szacuje się, że kilkanaście procent sprzętu w technologii RoHS ma ten problem.
07-03-2013 18:14 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Tak, ale pomyliłeś się o 2 zera wystarczą kable za 10 zł
>Kable za 10 zł nie mają odpowiedniego przekroju i w związku z tym mają większy >opór dla dużego natężenia prądu, co pogarsza słyszenie basów i jest mierzalne. Mój kabel kosztował trzycyfrową sumę dlatego, że to był najtańszy

Dałeś się skroić po pierwsze jeśli już, to zmniejszenie średnicy ma wpływ na zjawisko naskórkowości i może pogorszyć odtwarzanie sopranów , i subiektywnie polepszyć basy... w praktyce w sprzęcie domowym nie ma sensu zawracać sobie tym dupy, bo kabel 2,5 mm2 załatwia sprawę za 3 zł za metr... Wszystko na ten temat


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>pogorszyć odtwarzanie sopranów , i subiektywnie polepszyć basy... w praktyce w sprzęcie domowym nie ma sensu zawracać sobie tym dupy, bo kabel 2,5 mm2 załatwia sprawę za 3 zł za metr... Wszystko na ten temat

Tyle mniej więcej zalecał producent 2,5 mm2 przy małej długości i 4 mm2 przy większej. U mnie była większa, a kable miały iść pod wykładziną. Kupiłem najtańsze o określonym przekroju i będące jednocześnie płaskimi taśmami. Takie kable kosztowały troszeczkę więcej, niż 3 zł.

Kable do monitora komputerowego też mogą być lepsze i gorsze. Mam kilka kabli VGA i na tych grubszych, które miały porządny ekran obraz był lepszy, niż na tych cienkich.

Twój artykuł mi się podoba. Potwierdza moje wcześniejsze domysły i przemyślenia.
07-03-2013 18:52 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
> o określonym przekroju i będące jednocześnie płaskimi taśmami. Takie kable >kosztowały troszeczkę więcej, niż 3 zł.

czyli względy estetyczne, to ok

>Kable do monitora komputerowego też mogą być lepsze i gorsze. Mam kilka kabli VGA >i na tych grubszych, które miały porządny ekran obraz był lepszy, niż na tych >cienkich.

sygnał VGA ma znacznie większe wymagania, ale i tak chodzi o jakość ekranu. Drogie kable niekoniecznie są lepsze pod tym względem. Niektórzy audiofile cmokają przy kablach BEZ ekranu

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
GrzeTor (1279 punktów)

>Kable do monitora komputerowego też mogą być lepsze i gorsze. Mam kilka kabli VGA i na tych grubszych, które miały porządny ekran obraz był lepszy, niż na tych cienkich.

Polecam przejście na standard cyfrowy transmisji między kartą a monitorem. Analog jest jak losowanie - nigdy nie wiadomo na co się trafi. Karty graficzne od tego samego producenta potrafią mieć znacząco różną jakość obrazu na wyjściu analogowym - począwszy od ostrości tekstu, przez odwzorowanie kolorów do innych właściwości. Z przejściówkami HDMI->VGA jest jeszcze gorzej. Z kablami też bywa różnie, zazwyczaj oryginalny kabel do monitora jest OK.

Jeżeli chodzi o nowoczesne standardy cyfrowe, to one różnią się chyba tylko dla dłuższych odległośći - Displayport jako jedyny ma mechanizm ECC do wykrywania i naprawiania błędów transmisji.
GrzeTor (1279 punktów)
Audiofil to osoba, która kupuje tak głośny sprzęt, że niszczy sobie słuch.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Zastanawia mnie jedno, jak to się dzieje, że niektórzy zmieniają poglądy o 180 stopni
Huśtawka światopoglądowa może też wynikać z posiadania realnej władzy, która wcześniej wywołała utratę elementarnego poczucia przyzwoitości. (Jest to pospolite zjawisko dotyczące ludzi małego formatu wyniesionych na szczyt ich możliwości, czyli jak głosi zasada Petera, o stopień ponad ich rzeczywiste kompetencje.)
DEMONICON (4893 punktów)

>Huśtawka światopoglądowa może też wynikać z posiadania realnej władzy, która wcześniej wywołała utratę elementarnego poczucia przyzwoitości. (Jest to pospolite zjawisko dotyczące ludzi małego formatu wyniesionych na szczyt ich możliwości, czyli jak głosi zasada Petera, o stopień ponad ich rzeczywiste kompetencje.)

Czyli więcej stresu jak faktycznych umiejętności?

Pozdrawiam
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Czyli więcej stresu jak faktycznych umiejętności?
Czyli więcej deklaracji niż faktycznych poglądów.

Zwierzęta dają radę żyć bez logiki, więc czemu człowiek miałby mieć z tym problem? Z poczucia przyzwoitości niby, ale i tej najczęściej nie mamy.

>Pozdrawiam
Wzajemnie.
DEMONICON (4893 punktów)
>>Czyli więcej stresu jak faktycznych umiejętności?
>Czyli więcej deklaracji niż faktycznych poglądów.

W sumie to grzebane w ludzkich umysłach jest niesamowicie skomplikowanym zajęciem i wiedza nie jest nawet w stu procentach pewna i oparta na większości statystycznej - mniej lub bardziej znacznej. Wydaje mi się, że w mojej sugestii i twojej jakaś racja tkwi, tu zależy od tego, kto, z jak "dobrego" domu się wywodzi, jakie ma poglądy, jak układa sobie kontakty z ludźmi, takie będą efekty.

>Zwierzęta dają radę żyć bez logiki, więc czemu człowiek miałby mieć z tym problem? Z poczucia przyzwoitości niby, ale i tej najczęściej nie mamy.

Oczywiście, że dają radę, ale tu chyba mówisz o logice serwowanej przez procesy ewolucyjne (samoukształotwana logika), czy o logice jako dziecku ludzkiego wnioskowania? Fakt, są ludzie mający niesamowite problemy z elementarną logiką, no i uznanymi zasadami, które organizują społeczeństwo. Widocznie społeczeństwa może i nie da się zbudować na rozumie, bo pojawia się pytanie na czyim rozumie i czy to tego delikwenta (grupy) rozumowanie jest dobre.

Pozdrawiam
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>są ludzie mający niesamowite problemy z elementarną logiką, no i uznanymi zasadami, które organizują społeczeństwo.
Ano tak jest. Relacje społeczne przesądzają o naszym poczuciu szczęścia, ale te relacje wcale nie rządzą się prawami logiki. Więc jest logikoodporne ego od strategii życiowej i jest umysł jako narzędzie poznawcze. Krótko mówiąc 2+2=4 szczęścia nie daje.

>Pozdrawiam
Wzajemnie.
DEMONICON (4893 punktów)
W weekend się zajmę książką Daniela Kahnemana "Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym". Trochę podręczę się ze swymi neuronami. Liczę na sporą dawkę nowej wiedzy

>Ano tak jest. Relacje społeczne przesądzają o naszym poczuciu szczęścia, ale te relacje wcale nie rządzą się prawami logiki. Więc jest logikoodporne ego od strategii życiowej i jest umysł jako narzędzie poznawcze. Krótko mówiąc 2+2=4 szczęścia nie daje.

Pytanie: Jakiej logiki? Wypracowanej przez ludzi, czy przez ewolucję? Czy można się tu pokusić o unikanie antropocentryzmu?

Wiem, wiem ... czepiam się ... ale lubię rozgryzać tematy z wielu stron.

Pozdrawiam
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Daniela Kahnemana "Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym".
Ta książka może być pułapką: czytający nie nadąży z myśleniem...

>Pytanie: Jakiej logiki? Wypracowanej przez ludzi, czy przez ewolucję?
A podświadoma (chyba) logika savantów jest wypracowana przez ewolucję?

Gdyby jakieś dzikie dziecko okazało się savantem, może wiedzielibyśmy.

>Pozdrawiam
Pozdrawiam.
DEMONICON (4893 punktów)

>Ta książka może być pułapką: czytający nie nadąży z myśleniem...

Może tak źle nie będzie.

>A podświadoma (chyba) logika savantów jest wypracowana przez ewolucję?

Ja ogólnie staram się wyprowadzać wnioski na temat ludzkich zachowań od strony ewolucyjnej i mechanizmów logicznych na bazie niej wypracowanych. Memetykę traktuję jako dzidzię ewolucji. Choć czasem mnie korci aby ugryźć coś ze strony funkcjonowania umysłu jako nadrzędnego programu.

To trochę tak jak z bogiem.
Nieistnienie boga dla mnie jest faktem, ale faktem także jest istnienie wyobrażenia (obrazu, modelu) boga w otoczeniu (w umysłach). I czasami się zastanawiam, czy gdzieś nie wyrzucę smacznej wisienki razem z paskudnym tortem.

Właśnie w artykule Pana Jacka Tabisza: www.racjonalista.pl/kk.php/s,8792 Jest mowa o racjonaliście roku profesorze Vetulanim i ciekawi mnie jego myślenie, a dokładniej skąd ono wynika. Mam nadzieję, że na jesień życia zbytnio nie poleciał między obłoki. Czy on może, jako klasowy neurobiolog zajmuje się wyobrażeniem boga, bo przecież jest to jakaś część naszej społecznej umysłowości (jakby nie patrzeć mem o konkretnej dominacji)? Co oczywiście nie musi zmieniać faktu jaka może wychodzić szalona teologia, gdy zamiast boga wstawimy Wielki Różowy Wóz Do Przewożenia Świętego Nawozu. I np organizacja ludzi wokół tego Wielkiego ... była by czymś dalej zajmującym dla neurobiologów, bo Wielki ... swoje istnienie w neuronach ma i np. poprzez ten mem ludzie toczą Wielkie Święte Kule.

Czyli chyba wypada absurdalność i irracjonalność ludzi badać na poważnie? Bo kto tak na prawdę jest w pełni racjonalny? Absolutna racjonalność danej jednostki może okazać się atrapą, a jednak ludzie patrzą na ręce innym i ktoś ujrzy moment załamania tej racjonalności u tegoż wybranego osobnika. To jakże będzie wyglądała absolutna racjonalność? Nie taka absolutna? Mamy tu do czynienia z dylematem autorytetu, nieomylności papieży ...

>Gdyby jakieś dzikie dziecko okazało się savantem, może wiedzielibyśmy.

O właśnie.

Pozdrawiam
08-03-2013 12:36 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Czyli chyba wypada absurdalność i irracjonalność ludzi badać na poważnie? Bo kto tak >na prawdę jest w pełni racjonalny? Absolutna racjonalność danej jednostki może okazać >się atrapą, a jednak ludzie patrzą na ręce innym i ktoś ujrzy moment załamania tej

Ciężko być w 100% racjonalnym, co widać świetnie na przykładzie Pana Jacka Tabisza, którego przyłapałem w tym wątku na wierze w audiofilskie bajki Szczególnie wtedy jest ciężko, kiedy się nie znamy na danej dziedzinie i musimy wierzyć (!) ekspertom, którzy się często okazują "ekspertami", wtedy jest ciekawie


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Ada M. (1403 punktów)
(zablokowany)
>zamiast boga wstawimy Wielki Różowy Wóz Do Przewożenia Świętego Nawozu
Jak wykombinuję skąd w Twoich neuronach mógł się wziąć akurat TAKI ekwiwalent boga - a może mam w tym udział? - odezwę się.

>Pozdrawiam
Wzajemnie.
DEMONICON (4893 punktów)
Oj, bawię się tylko. Trzeba mieć w sobie odrobinę dzieciaka. Dziecięcą fantazję.

Adaś MiaŁczyński -> Ada M., cóż za metamorfoza. A myślałem, że z mężczyzną rozmawiam, a tu kobieta ... no popatrz jaki to człowiek stereotypowy, może gdybym na dane kliknął ... umysł widzi to, co chce, jak z szukaniem wszędzie twarzy.

Pozdrawiam
09-03-2013 21:50 
 Ocena 1 na 1
Ada M. (1403 punktów)
(zablokowany)
>...umysł widzi to, co chce
U(z)mysłowa samowolka.
DEMONICON (4893 punktów)
Uważam, że zawsze lepiej jest z ludźmi rozmawiać, niż ich nawracać na świętą prawdę, bez znaczenia jaka by ona nie była. Gdybym się zabarykadował w poglądach jedynie słusznych dla mnie i unikał konfrontacji ich z innymi, to tak jakbym był tylko i wyłącznie sam ze sobą i sam dla siebie. Ten artykuł był w lutowym (poprzednim numerze) Świecie Nauki.

Wniosek jest taki, że im ktoś jest mniej pewny swoich poglądów, tym bardziej walczy w ich obronie. To także dotyczy ateistów. Więc może wejść w to miejsce niepewności dyskusja, na bazie której te luki wywołujące niepewność można zastąpić nową wiedzą. Ważna jest kultura rozmowy, aby zachęcić kogoś do swoich argumentów.

Pozdrawiam
szarley (54913 punktów)
>Uważam, że zawsze lepiej jest z ludźmi rozmawiać, niż ich nawracać na świętą prawdę,

Święta prawda
Mortimer (1359 punktów)
Zgadzam się tym, że lepiej jest rozmawiać z ludźmi, niż nawracać ich na 'świętą prawdę".

Każdy powinien mieć myśli na temat religii. To, że ktoś się wychował w rodzinie katolickiej, nie oznacza, że do końca życia będzie katolikiem.


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
DEMONICON (4893 punktów)

>Każdy powinien mieć myśli na temat religii. To, że ktoś się wychował w rodzinie katolickiej, nie oznacza, że do końca życia będzie katolikiem.

Świat bezreligijny to taki w którym nikt nie ma myśli na temat religii, ale czy taki jest możliwy, wątpię, nie byłby światem stad. Tak samo jak nie oznacza, że jeśli będą otaczać tego osobnika jednostki bezreligijne i będzie miał z nimi bardzo dobre relacje, to stanie się równie jak oni bezreligijny.

Pozdrawiam
09-03-2013 12:12 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Uważam, że zawsze lepiej jest z ludźmi rozmawiać, niż ich nawracać na świętą prawdę, bez znaczenia jaka by ona nie była. Gdybym się zabarykadował w poglądach jedynie słusznych dla mnie i unikał konfrontacji ich z innymi, to tak jakbym był tylko i wyłącznie sam ze sobą i sam dla siebie.
Ciężko odmówić trafności powyższemu twierdzeniu, nie da się jednak nie zauważyć, że jest całkiem sporo ludzi zabarykadowanych w swoich poglądach, co widzę na przykładzie otaczającej mnie braci studenckiej. Takim osobom żadna rozmowa nie pomoże, może nawet spowodować, iż tym mocniej będą trzymały się swoich dogmatów.
DEMONICON (4893 punktów)

>Ciężko odmówić trafności powyższemu twierdzeniu, nie da się jednak nie zauważyć, że jest całkiem sporo ludzi zabarykadowanych w swoich poglądach, co widzę na przykładzie otaczającej mnie braci studenckiej. Takim osobom żadna rozmowa nie pomoże, może nawet spowodować, iż tym mocniej będą trzymały się swoich dogmatów.

Tylko dlaczego patrzeć na ten temat ze strony dogmatyzmu na bazie religijnej, przecież może powstać także niereligijny dogmatyzm? Problem dogmatyzmu wcale nie jest prosty. Jak rozmawiać z ludźmi, którzy są nim opleceni, aby im pomóc wyjść z swojej pułapki? Które punkty dotykać, aby nie odbierały tego, jako atak na ich osobę ich prywatność? Nazywanie jednych lepszymi, drugich gorszymi rozwiązań nie daje, a nawet utrzymuje niepożądany stan rzeczy, chyba że on jest pożądanym. Nazywanie siebie, własnej grupy lepszymi od innych też jest cementem utrzymującym barykady. W tym widzę problemy.
Jak rozmawiać o lepszych wartościach, nowocześniejszych etykach, aby ludzie chcieli je chłonąć, bez względu na to kim i jacy są? Jak ewolucyjnie zmieniać rzeczywistość, bo rewolucja raczej kłopotów narobić może.

Jeśli ktoś mnie nazwie wariatem, kretynem, upośledzonym intelektualnie baranem i jeszcze chce mi przekazać swoją wiedzę, to z pewnością z usłużności tej osoby nie skorzystam.

I co z tego, że strona "racjonalna" ma rację, jeśli będzie mieć problem z przekazaniem swojej racji?

Pozdrawiam
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Tylko dlaczego patrzeć na ten temat ze strony dogmatyzmu na bazie religijnej, przecież może powstać także niereligijny dogmatyzm? Problem dogmatyzmu wcale nie jest prosty. Jak rozmawiać z ludźmi, którzy są nim opleceni, aby im pomóc wyjść z swojej pułapki? Które punkty dotykać, aby nie odbierały tego, jako atak na ich osobę ich prywatność? Nazywanie jednych lepszymi, drugich gorszymi rozwiązań nie daje, a nawet utrzymuje niepożądany stan rzeczy, chyba że on jest pożądanym. Nazywanie siebie, własnej grupy lepszymi od innych też jest cementem utrzymującym barykady. W tym widzę problemy.
Owszem, problem dogmatyzmu jest daleki od bycia prostym. Muszę przyznać, że ciężko rozmawiać mi z ludźmi nim oplecionymi, wobec tego nie wiem jak z nimi porozumieć, aby owego dogmatyzmu nie wzmocnić. Co do nazywania własnej grupy lepszą, powiedziałbym iż jest to dość często spotykane, choć akurat to zjawisko potrafię zrozumieć. Istotnie jednak może to być - i jest - problemem w kontaktach z innymi.
>Jak rozmawiać o lepszych wartościach, nowocześniejszych etykach, aby ludzie chcieli je chłonąć, bez względu na to kim i jacy są? Jak ewolucyjnie zmieniać rzeczywistość, bo rewolucja raczej kłopotów narobić może.
Moim zdaniem nie z każdym da się sensownie rozmawiać o wartościach czy etyce. Sądzę że niektórzy muszą doznać szoku aby być gotowym na zmianę swojego światopoglądu. Widać to na przykładzie wierzących, którzy niemal wszystko tłumaczą wolą boską.
>Jeśli ktoś mnie nazwie wariatem, kretynem, upośledzonym intelektualnie baranem i jeszcze chce mi przekazać swoją wiedzę, to z pewnością z usłużności tej osoby nie skorzystam.
Nic dziwnego, sam bym nie skorzystał. Inna sprawa, że jeśli ktoś obrzuca inną osobę wyzwiskami to raczej nie planuje dzielić się z nią swoją wiedzą.
>I co z tego, że strona "racjonalna" ma rację, jeśli będzie mieć problem z przekazaniem swojej racji?
Faktycznie pożytek z tego niewielki, lecz z drugiej strony przynajmniej strona racjonalna korzysta na swojej "racji" mogąc odpowiednio kształtować swoje zachowania.
>Pozdrawiam
Również pozdrawiam
DEMONICON (4893 punktów)

>Owszem, problem dogmatyzmu jest daleki od bycia prostym. Muszę przyznać, że ciężko rozmawiać mi z ludźmi nim oplecionymi, wobec tego nie wiem jak z nimi porozumieć, aby owego dogmatyzmu nie wzmocnić. Co do nazywania własnej grupy lepszą, powiedziałbym iż jest to dość często spotykane, choć akurat to zjawisko potrafię zrozumieć. Istotnie jednak może to być - i jest - problemem w kontaktach z innymi.

Definicja lepszego wymaga określeń, uargumentowań i jak tu nie wykluczyć? Ja rozmawiając wychodzę do ludzi z pozycji równego, ale różnego. Równi względem loterii biologii, różni względem doświadczeń życiowych. Dyskusja wymaga stania na tym samym poziomie, albo uczynienia jakiegoś minimalnego poziomu na którym można stać w tej samej płaszczyźnie. Gówniany efekt przynosi rozmowa dorosłego z dzieckiem jako z tym niższej kategorii, w naszym społeczeństwie niestety jeszcze to dość modne. Kogoś, kogo nazywa się niewolnikiem i uważa za takiego, nagle chce się uczyć wolności. To są czyste mechanizmy poniżenia, aby się dowartościował ten lepszy. I nie ma to nic wspólnego z dyskusją, bo faktycznie to ją wyklucza, chyba że aż tak mocno chce dyskutować ten uniżony.

>Moim zdaniem nie z każdym da się sensownie rozmawiać o wartościach czy etyce.

Zawsze opłaca się rozmawiać. Zawsze można coś zakotwiczyć, czegoś się nauczyć. Fakt, pięknie wyglądają pociągi pełne ludzi skupionych na obserwacji tego, co za oknem.

>Sądzę że niektórzy muszą doznać szoku aby być gotowym na zmianę swojego światopoglądu. Widać to na przykładzie wierzących, którzy niemal wszystko tłumaczą wolą boską.

Zmiana odbywa się stopniowo, zrozumienie, że do niej doszło, to jest w pierwszym momencie szok, a potem ekscytacja, głoszenie o tym wszystkim, szukanie swoich i przejście z tym do porządku dziennego jako czegoś własnego, to już jest etap rozmawiania z każdym, gdyż ma się siebie mocno ułożonego wewnętrznie i nie ma zagrożenia utraty własnego poglądu. Świerzy ateiści, są głośni w swym ateizmie, bo jeszcze nie są w nim obyci, sami się z nim oswajają i boją się rozerwania. Ja do ateizmu nie przywiązuję jakiejś wielkiej wagi, jest to moje i tyle, jest konsekwencją mej umysłowości. Nie wierzę w bóstwa, wiec nie potrzebuje gadać o tym, jak to w nie nie wierzę. Traktuję to jako spokój światopoglądowy. Można już się skupiać na obserwowaniu, rozwijaniu własnej wiedzy bez kompleksów, lęków o utratę czegoś ...

>Nic dziwnego, sam bym nie skorzystał. Inna sprawa, że jeśli ktoś obrzuca inną osobę wyzwiskami to raczej nie planuje dzielić się z nią swoją wiedzą.

Ależ próbuje. Toć to polityka. Zrobić z drugiej osoby na siłę kogoś takiego jak ja i wtedy można rozmawiać jak równy z równym, boć różnym już być nie można. Szczytne, acz głupie i nierealne. Chęć zrobienia idealnego świata wedle własnego widzi mi się.
Nie czepiam się Dawkinsa, gdyż on atakuje religię (czyli taki rodzaj polityki kontrolującej ludzi), ale nie religijność, jako cechę biologiczną, wynikającą z potrzeby bycia w stadzie. Czyli jeśli już zająć się systemem religijnym, a odczepić się od ludzi, chyba że są politykami w damskich fatałaszkach.

>Faktycznie pożytek z tego niewielki, lecz z drugiej strony przynajmniej strona racjonalna korzysta na swojej "racji" mogąc odpowiednio kształtować swoje zachowania.

Racjonalizm dla racjonalistów, nie dla wszystkich ludzi, tu już blisko do kampanii politycznej, a one bywają bardzo niebezpieczne.

Pozdrawiam
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Definicja lepszego wymaga określeń, uargumentowań i jak tu nie wykluczyć? Ja rozmawiając wychodzę do ludzi z pozycji równego, ale różnego. Równi względem loterii biologii, różni względem doświadczeń życiowych. Dyskusja wymaga stania na tym samym poziomie, albo uczynienia jakiegoś minimalnego poziomu na którym można stać w tej samej płaszczyźnie. Gówniany efekt przynosi rozmowa dorosłego z dzieckiem jako z tym niższej kategorii, w naszym społeczeństwie niestety jeszcze to dość modne. Kogoś, kogo nazywa się niewolnikiem i uważa za takiego, nagle chce się uczyć wolności. To są czyste mechanizmy poniżenia, aby się dowartościował ten lepszy. I nie ma to nic wspólnego z dyskusją, bo faktycznie to ją wyklucza, chyba że aż tak mocno chce dyskutować ten uniżony.
Faktycznie, lepszy jest pojęciem nieostrym, tym niemniej niektórzy się za takich uważają a ja potrafię to zrozumieć. Co do tego, że dyskusja wymaga mniej więcej równych poziomów to zgadzam się, choć ludzie mimo teoretycznej równości nie prezentują tego samego poziomu. Innymi słowy rozmowa profesora z bezdomnym nie będzie zbytnio produktywna, chyba że ów profesor zechce się pochylić nad troskami dnia codziennego swojego rozmówcy.
>Zawsze opłaca się rozmawiać. Zawsze można coś zakotwiczyć, czegoś się nauczyć. Fakt, pięknie wyglądają pociągi pełne ludzi skupionych na obserwacji tego, co za oknem.
Z tym akurat nie mogę się zgodzić. Nie każda rozmowa ma sens, choć nieraz rzeczywiście można się czegoś nauczyć. Wygląd pociągów z milczącymi pasażerami to raczej kwestia estetyki . Mówiąc bardziej serio osobiście nie widzę potrzeby nawiązywania rozmowy z przypadkowymi towarzyszami podróży.
>Zmiana odbywa się stopniowo, zrozumienie, że do niej doszło, to jest w pierwszym momencie szok, a potem ekscytacja, głoszenie o tym wszystkim, szukanie swoich i przejście z tym do porządku dziennego jako czegoś własnego, to już jest etap rozmawiania z każdym, gdyż ma się siebie mocno ułożonego wewnętrznie i nie ma zagrożenia utraty własnego poglądu. Świerzy ateiści, są głośni w swym ateizmie, bo jeszcze nie są w nim obyci, sami się z nim oswajają i boją się rozerwania. Ja do ateizmu nie przywiązuję jakiejś wielkiej wagi, jest to moje i tyle, jest konsekwencją mej umysłowości. Nie wierzę w bóstwa, wiec nie potrzebuje gadać o tym, jak to w nie nie wierzę. Traktuję to jako spokój światopoglądowy. Można już się skupiać na obserwowaniu, rozwijaniu własnej wiedzy bez kompleksów, lęków o utratę czegoś ...
To dobre podejście, ale w trakcie pewnych rozmów trudno uniknąć wspominania o swojej niewierze. Zgadzam się jednak z tym, iż nie ma czym się nadmiernie ekscytować, światopogląd to w końcu sprawa prywatna.
>Ależ próbuje. Toć to polityka. Zrobić z drugiej osoby na siłę kogoś takiego jak ja i wtedy można rozmawiać jak równy z równym, boć różnym już być nie można. Szczytne, acz głupie i nierealne. Chęć zrobienia idealnego świata wedle własnego widzi mi się.
Tylko czy taka rozmowa ma na celu dzielenie się wiedzą? Czy może raczej chodzi o podbudowanie ego jednego z dyskutujących.
>Nie czepiam się Dawkinsa, gdyż on atakuje religię (czyli taki rodzaj polityki kontrolującej ludzi), ale nie religijność, jako cechę biologiczną, wynikającą z potrzeby bycia w stadzie. Czyli jeśli już zająć się systemem religijnym, a odczepić się od ludzi, chyba że są politykami w damskich fatałaszkach.
W sumie nie mam nic przeciwko religii, nie moja sprawa w co kto wierzy - lub nie - ważne jest to aby swoją religią nie epatować, w końcu nie wszyscy uważają jej słowa za prawdę objawioną.
>Racjonalizm dla racjonalistów, nie dla wszystkich ludzi, tu już blisko do kampanii politycznej, a one bywają bardzo niebezpieczne.
Owszem, dlatego racjonalizm powinien być dla wszystkich. W gruncie rzeczy może być, to tylko kwestia zmiany nawyków myślowych.
>Pozdrawiam
Wzajemnie
DEMONICON (4893 punktów)

>Faktycznie, lepszy jest pojęciem nieostrym, tym niemniej niektórzy się za takich uważają a ja potrafię to zrozumieć. Co do tego, że dyskusja wymaga mniej więcej równych poziomów to zgadzam się, choć ludzie mimo teoretycznej równości nie prezentują tego samego poziomu. Innymi słowy rozmowa profesora z bezdomnym nie będzie zbytnio produktywna, chyba że ów profesor zechce się pochylić nad troskami dnia codziennego swojego rozmówcy.

Może i mniej ważnym jest faktyczna równość w dyskusji, ale to odczucie równości. Jest przecież wyobrażenie umysłu drugiej osoby i potencjał faktyczny jej umysłu. I te dwa elementy w różnych kierunkach mogą się rozmijać, raczej nieczęstym jest idealny poziom.

Człowiek, każdy człowiek, pragnie czuć swoją wartość.

>Z tym akurat nie mogę się zgodzić. Nie każda rozmowa ma sens, choć nieraz rzeczywiście można się czegoś nauczyć.

Każda rozmowa ma sens, nawet bezsensowna, gdyż można wyciągnąć wnioski na temat co najmniej jakiegoś promila intelektualnego otoczenia. Nierozmawianie w tym przypadku, zwiększa praktyczną niewiedzę.

>Wygląd pociągów z milczącymi pasażerami to raczej kwestia estetyki . Mówiąc bardziej serio osobiście nie widzę potrzeby nawiązywania rozmowy z przypadkowymi towarzyszami podróży.

Ja lubię rozmawiać, zawsze z kimś mi się trafi rozmawiać w podróży. Nawet dochodzi do lekkich kontrowersji, a one także uczą.
Jak się uczyć rozmawiać z ludźmi, po prostu z nimi rozmawiać.

>To dobre podejście, ale w trakcie pewnych rozmów trudno uniknąć wspominania o swojej niewierze. Zgadzam się jednak z tym, iż nie ma czym się nadmiernie ekscytować, światopogląd to w końcu sprawa prywatna.

Ja nie unikam odpowiedzi na pytanie o światopogląd, czegoż tu się bać.
>>Ależ próbuje. Toć to polityka. Zrobić z drugiej osoby na siłę kogoś takiego jak ja i wtedy można rozmawiać jak równy z równym, boć różnym już być nie można. Szczytne, acz głupie i nierealne. Chęć zrobienia idealnego świata wedle własnego widzi mi się.

>Tylko czy taka rozmowa ma na celu dzielenie się wiedzą? Czy może raczej chodzi o podbudowanie ego jednego z dyskutujących.

Jest to "dzielenie się wiedzą", jak to papierze dzielą się widzą i prawdą z ludźmi.
Taki król wioski afrykańskiej wioski, nie w sensie rasistowskim, lecz urojonego możnowładcy, rozmawia z wyobrażeniem drugiej osoby jako tego małego pieska, a on go poucza w świętych prawdach, jeszcze zdziwiony, że przyjąć ich nie chce za oczywiste.
Gadanie o świętym obrazku, który "handlarz" chce ci na siłę wcisnąć.

>W sumie nie mam nic przeciwko religii, nie moja sprawa w co kto wierzy - lub nie - ważne jest to aby swoją religią nie epatować, w końcu nie wszyscy uważają jej słowa za prawdę objawioną.

Epatowanie ateizmem? Czy gryzie? I kogo? Uczciwie jest zajrzeć na drugą stronę. Mówić zwyczajnie prawdę, podawać argumenty, odpierać kontrargumenty. Ja nie mam nic przeciw religijności, przeciw religii mam dużo, bo to polityka jest, wchodząca w życia ludzi z brudnymi buciorami. Tak samo jakbym stał przeciw polityce prania mózgów ateizmem. Gdyby w Polsce było 70% ateistów, którzy by zmuszali pozostałych do ateizmu, to byłbym za mniejszością. Może dlatego wolę słowo bezreligijność, jest bardziej prywatne.

>Owszem, dlatego racjonalizm powinien być dla wszystkich. W gruncie rzeczy może być, to tylko kwestia zmiany nawyków myślowych.

Tu powinna wejść różnica między chceniem, a muszeniem. Być racjonalistą, bo trzeba, czy być bo się chce i ma na to podstawy.

Pozdrawiam
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Może i mniej ważnym jest faktyczna równość w dyskusji, ale to odczucie równości. Jest przecież wyobrażenie umysłu drugiej osoby i potencjał faktyczny jej umysłu. I te dwa elementy w różnych kierunkach mogą się rozmijać, raczej nieczęstym jest idealny poziom.
>Człowiek, każdy człowiek, pragnie czuć swoją wartość.
W sumie racja. Raczej rzadko spotyka się kogoś kto ocenia swój potencjał na niższy, zaś oceniających się wyżej nie brakuje. Co do odczuwania wartości pełna zgoda.
>Każda rozmowa ma sens, nawet bezsensowna, gdyż można wyciągnąć wnioski na temat co najmniej jakiegoś promila intelektualnego otoczenia. Nierozmawianie w tym przypadku, zwiększa praktyczną niewiedzę.
Bez rozmowy również można wyciągnąć takie wnioski, wystarczy posłuchać.
>Ja lubię rozmawiać, zawsze z kimś mi się trafi rozmawiać w podróży. Nawet dochodzi do lekkich kontrowersji, a one także uczą.
>Jak się uczyć rozmawiać z ludźmi, po prostu z nimi rozmawiać.
Rozmawiać również lubię, choć raczej ze znajomymi. Co do konwersacji w czasie podróży pociągiem to winszuje szczęścia w spotykaniu odpowiednich osób. Akurat pociągami jeżdżę stosunkowo często i to co najczęściej słyszę to wypowiedzi o Tusku sprzedającym Polskę Ruskim, czy o wszechobecnej Sodomie i Gomorze
>Ja nie unikam odpowiedzi na pytanie o światopogląd, czegoż tu się bać.
Unikać również nie unikam, choć nie widzę potrzeby chwalenia się nim.
>Jest to "dzielenie się wiedzą", jak to papierze dzielą się widzą i prawdą z ludźmi.
>Taki król wioski afrykańskiej wioski, nie w sensie rasistowskim, lecz urojonego możnowładcy, rozmawia z wyobrażeniem drugiej osoby jako tego małego pieska, a on go poucza w świętych prawdach, jeszcze zdziwiony, że przyjąć ich nie chce za oczywiste.
>Gadanie o świętym obrazku, który "handlarz" chce ci na siłę wcisnąć.
Tu również się zgadzamy, choć nie nazwałbym tego dzieleniem się wiedzą, prędzej próbą przekazania swojej wersji "prawdy".
>Epatowanie ateizmem? Czy gryzie? I kogo? Uczciwie jest zajrzeć na drugą stronę. Mówić zwyczajnie prawdę, podawać argumenty, odpierać kontrargumenty. Ja nie mam nic przeciw religijności, przeciw religii mam dużo, bo to polityka jest, wchodząca w życia ludzi z brudnymi buciorami. Tak samo jakbym stał przeciw polityce prania mózgów ateizmem. Gdyby w Polsce było 70% ateistów, którzy by zmuszali pozostałych do ateizmu, to byłbym za mniejszością. Może dlatego wolę słowo bezreligijność, jest bardziej prywatne.
Muszę przyznać, że nie spotkałem jeszcze nikogo kto epatowałby ateizmem. Podejrzewam, że wynika to z rachunku prawdopodobieństwa, w końcu niewierzących w Polsce nie ma zbyt dużo. Krótko mówiąc uważam, że światopogląd jest rzeczą prywatną i nie ma sensu nadmiernie go eksponować.
>Tu powinna wejść różnica między chceniem, a muszeniem. Być racjonalistą, bo trzeba, czy być bo się chce i ma na to podstawy.
Powiedziałbym, że nie da się być racjonalistą bo trzeba, czyli jak to rozumiem wbrew sobie.
>Pozdrawiam
Wzajemnie
DEMONICON (4893 punktów)

>Bez rozmowy również można wyciągnąć takie wnioski, wystarczy posłuchać.

Czy można zrozumieć lub dojść do pochodzenia danych poglądów?

>Rozmawiać również lubię, choć raczej ze znajomymi. Co do konwersacji w czasie podróży pociągiem to winszuje szczęścia w spotykaniu odpowiednich osób. Akurat pociągami jeżdżę stosunkowo często i to co najczęściej słyszę to wypowiedzi o Tusku sprzedającym Polskę Ruskim, czy o wszechobecnej Sodomie i Gomorze

Ba pociągi, nawet o tym można już gadać na pogrzebach. Są ludzie, których nie razi szukanie spisków jeb...ch syjonistów pięć metrów od trumny. Dla nich milczenie znaczy twierdzenie. Starsi ludzie zawsze nakładają stary styl polityki na nowsze czasy, jak byli młodzi też się dziwili bzdetom starych. Ciekawe co ja będę wygadywał i jak na to będzie otoczenie reagować.

>Unikać również nie unikam, choć nie widzę potrzeby chwalenia się nim.

Ja również.

>Tu również się zgadzamy, choć nie nazwałbym tego dzieleniem się wiedzą, prędzej próbą przekazania swojej wersji "prawdy".

Rozmowa jest ważna oraz to jak się patrzy na współrozmówcę. Ludzie tak gadają, przekazują swoje "prawdy", mają swoje oczekiwania, coś tam z tego zawsze wychodzi, niekoniecznie zgodne z oczekiwaniami.

>Muszę przyznać, że nie spotkałem jeszcze nikogo kto epatowałby ateizmem.

Spotkałem. Komicznie to wyglądało. Tak jakbyś stanął na kamieniu na środku miasta, przemawiał swoją prawdę, a otoczenie wyśmiało, część posłuchała, ale machnęła ręką i potem zapomniała o wielkim zdarzeniu, kilka osób atakowało. Ja obserwowałem. "Ludzie, jesteście uciskani przez bogów." Taaaaaaaaaa .... mesjasz.

>Podejrzewam, że wynika to z rachunku prawdopodobieństwa, w końcu niewierzących w Polsce nie ma zbyt dużo. Krótko mówiąc uważam, że światopogląd jest rzeczą prywatną i nie ma sensu nadmiernie go eksponować.

Tak. Mnie dziwi pojęcie neutralności światopoglądowej państwa, przecież państwo opiera swoje istnienie na jakimś światopoglądzie, co najmniej jednej jednostki. Wolę państwo bezstronne, tak jak to jest możliwe, zapewniając swobody obywatelom, bez odejmowania ich mniejszości. To wpływa na ocenę, bo zawsze między dwiema stronami jest jakiś arbiter, który mógłby być neutralny ze względu na te strony, ale ocenia ich na bazie swego światopoglądu, a ta ocena może być nieuczciwa, niekoniecznie prawdziwa i sprawiedliwa. Taka definicja państwa wytworzy organizację współżycia społecznego. Tak samo jak uważam, że należy poprawić Kartę Podstawowych Praw Człowieka, gdyż są w niej niespójności, skoro ma być tak pięknie, to dlaczego nie działa. To spojrzenie jest ciekawe: metapedia.(*)m.pl/wiki/Prawa_człowieka

>Powiedziałbym, że nie da się być racjonalistą bo trzeba, czyli jak to rozumiem wbrew sobie.

Są ludzie idący za tłumem, za pięknymi hasłami. Mówi się o dobrych stronach czegoś, ale też trzeba zawracać na niebezpieczeństwa z tego czegoś wynikające. Niczemu nie można przyklaskiwać.
Wyobraźmy sobie kulturę opartą na rozumie i indywidualizmie. Nietrudno to o stanie po stronie tego, gdzie są większe zyski np. finansowe. Z czasem pojawia się chaos i przy skrajnym indywidualizmie nie ma jednej strategii, czyli trzeba się zwrócić do najinteligentniejszej, czytaj najcwańszej jednostki, wodza ratowniczka, mamy dyktaturę. Czyli lepiej coś budować na zasadach, które podlegają ewolucji?
Rzeczywistość prostą nie jest.

Pozdrawiam
09-03-2013 22:02 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Czy można zrozumieć lub dojść do pochodzenia danych poglądów?
Raczej nie można, choć samo przysłuchiwanie się może dać pewne poszlaki co do pochodzenia owych poglądów.
>Ba pociągi, nawet o tym można już gadać na pogrzebach. Są ludzie, których nie razi szukanie spisków jeb...ch syjonistów pięć metrów od trumny. Dla nich milczenie znaczy twierdzenie. Starsi ludzie zawsze nakładają stary styl polityki na nowsze czasy, jak byli młodzi też się dziwili bzdetom starych. Ciekawe co ja będę wygadywał i jak na to będzie otoczenie reagować.
Owszem, nie tylko w pociągach można usłyszeć takie rzeczy. Z tym starym stylem zgoda. Pewnie się też dziwili ale bzdet bzdetowi nierówny. Mam też nadzieję, że na starość słuchanie mnie nie będzie powodować bólu uszu tudzież nawet gorszych rzeczy
>Rozmowa jest ważna oraz to jak się patrzy na współrozmówcę. Ludzie tak gadają, przekazują swoje "prawdy", mają swoje oczekiwania, coś tam z tego zawsze wychodzi, niekoniecznie zgodne z oczekiwaniami.
Istotnie coś tam wychodzi, w końcu nie jest powiedziane, że z każdej rozmowy trzeba wynieść coś wartościowego.
>Spotkałem. Komicznie to wyglądało. Tak jakbyś stanął na kamieniu na środku miasta, przemawiał swoją prawdę, a otoczenie wyśmiało, część posłuchała, ale machnęła ręką i potem zapomniała o wielkim zdarzeniu, kilka osób atakowało. Ja obserwowałem. "Ludzie, jesteście uciskani przez bogów." Taaaaaaaaaa .... mesjasz.
Podejrzewam, że było całkiem zabawnie. Choć takie działanie raczej szkodzi niewierzącym, ośmieszając ich.
>Tak. Mnie dziwi pojęcie neutralności światopoglądowej państwa, przecież państwo opiera swoje istnienie na jakimś światopoglądzie, co najmniej jednej jednostki. Wolę państwo bezstronne, tak jak to jest możliwe, zapewniając swobody obywatelom, bez odejmowania ich mniejszości. To wpływa na ocenę, bo zawsze między dwiema stronami jest jakiś arbiter, który mógłby być neutralny ze względu na te strony, ale ocenia ich na bazie swego światopoglądu, a ta ocena może być nieuczciwa, niekoniecznie prawdziwa i sprawiedliwa. Taka definicja państwa wytworzy organizację współżycia społecznego. Tak samo jak uważam, że należy poprawić Kartę Podstawowych Praw Człowieka, gdyż są w niej niespójności, skoro ma być tak pięknie, to dlaczego nie działa. To spojrzenie jest ciekawe: metapedia.(*)m.pl/wiki/Prawa_człowieka
Bezstronne państwo to całkiem dobry pomysł, choć sądzę że są ideologie wobec których państwo powinno stosować obostrzenia - faszyzm czy komunizm - zasadniczo jednak nie powinno wtrącać się w tok myślowy swoich obywateli.
>Są ludzie idący za tłumem, za pięknymi hasłami. Mówi się o dobrych stronach czegoś, ale też trzeba zawracać na niebezpieczeństwa z tego czegoś wynikające. Niczemu nie można przyklaskiwać.
Takich ludzi nie brakuje. To, że trzeba patrzeć na obie strony medalu to truizm. Co do przyklaskiwania to są idee, którym mógłbym przyklasnąć, jak choćby dobrowolna pomoc innym.
>Wyobraźmy sobie kulturę opartą na rozumie i indywidualizmie. Nietrudno to o stanie po stronie tego, gdzie są większe zyski np. finansowe. Z czasem pojawia się chaos i przy skrajnym indywidualizmie nie ma jednej strategii, czyli trzeba się zwrócić do najinteligentniejszej, czytaj najcwańszej jednostki, wodza ratowniczka, mamy dyktaturę. Czyli lepiej coś budować na zasadach, które podlegają ewolucji?
>Rzeczywistość prostą nie jest.
Rozum i indywidualizm, wartości które ciężko przecenić. Mam wrażenie, iż w Polsce nieraz ich brakuje. Natomiast skrajny indywidualizm może być szkodliwy, podobnie jak całkowity brak zasad. Co do ewolucji reguł to pomysł jest jak najbardziej słuszny, żadne prawo nie będzie aktualne cały czas, musi się ono zmieniać aby nadążyć za potrzebami.
>Pozdrawiam
Również pozdrawiam.
DEMONICON (4893 punktów)
>Raczej nie można, choć samo przysłuchiwanie się może dać pewne poszlaki co do pochodzenia owych poglądów.

Może to ta moja nieszczęsna dziecięca ciekawość.

>Bezstronne państwo to całkiem dobry pomysł, choć sądzę że są ideologie wobec których państwo powinno stosować obostrzenia - faszyzm czy komunizm - zasadniczo jednak nie powinno wtrącać się w tok myślowy swoich obywateli.

Bezstronne, do granic możliwej bezstronności. Nie może być np. bezstronne ze względu na konflikt między sąsiadami, gdzie jeden chce zabić drugiego z kałasznikowa.
Faszyzm i komunizm, to idee skrajnie jednostronne, państwo bezstronne miało by na te dwa uczulenie. Ten typ bezstronności jest bliższy demokracji jak neutralność. Choć cieszyłbym się gdyby ktoś znalazł jakieś błędy logiczne w tym wnioskowaniu, bo może być wtedy mowa o kolejnym możliwym postępie.

>Takich ludzi nie brakuje. To, że trzeba patrzeć na obie strony medalu to truizm. Co do przyklaskiwania to są idee, którym mógłbym przyklasnąć, jak choćby dobrowolna pomoc innym.

Taka pomoc jasne, ale aby też innych nie demoralizowała. Syndrom socjalizmu. Pomoc nie może zmierzać ku uzależnieniu od czegoś.

Pozdrawiam
09-03-2013 22:31 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Może to ta moja nieszczęsna dziecięca ciekawość.
Choć idąc śladem angielskich przysłów ciekawość zabija koty, to ja nie mam nic przeciwko niej.
>Bezstronne, do granic możliwej bezstronności. Nie może być np. bezstronne ze względu na konflikt między sąsiadami, gdzie jeden chce zabić drugiego z kałasznikowa.
>Faszyzm i komunizm, to idee skrajnie jednostronne, państwo bezstronne miało by na te dwa uczulenie. Ten typ bezstronności jest bliższy demokracji jak neutralność. Choć cieszyłbym się gdyby ktoś znalazł jakieś błędy logiczne w tym wnioskowaniu, bo może być wtedy mowa o kolejnym możliwym postępie.
Tak rozumiana bezstronność by mi odpowiadała.
>Taka pomoc jasne, ale aby też innych nie demoralizowała. Syndrom socjalizmu. Pomoc nie może zmierzać ku uzależnieniu od czegoś.
Dlatego uważam, że powinno pomagać się wędką nie rybą, zaś sama pomoc nie powinna być wymuszona. Zaś to, że pomoc nie może zmierzać ku uzależnieniu jej beneficjenta to oczywista oczywistość że zacytuje klasyka.
>Pozdrawiam
Wzajemnie.
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
Wierzę w ewolucję, w Boga i w kosmitów. W określonych momentach każda z tych jakości jest mi potrzebna, pojawia się wręcz jako odruch. Za efekt wykształcenia uważam u siebie niechęć do instytucjonalnej religijności.
oportunista (1711 punktów)
Swego czasu P Kwaśniewski powiedział, że tylko krowa nie zmienia poglądów.
12-03-2013 19:03 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>Swego czasu P Kwaśniewski powiedział, że tylko krowa nie zmienia poglądów.

    ... poglądów to nie. Ale pastwiska jak najbardziej...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Alfred Brożek (4 punktów)
>>Swego czasu P Kwaśniewski powiedział, że tylko krowa nie zmienia poglądów.
>    ... poglądów to nie. Ale pastwiska jak najbardziej...
>
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...


Janina Paradowska mówiła 21. marca w TOK-FM, że chcielibyśmy wiedzieć, jak pan patrzy na problem bywania prezydentów na mszy. Powiedziała też, że dostała od niego SMS-a, którego treści nie będzie zdradzała.
A przecież sprawa jest prosta - ja na jego miejscu odpisałbym, że "Paryż jest wart mszy". Nie trzeba zmieniać aż poglądów żeby zmienić pastwisko. Wystarczy chłodna kalkulacja. Ciemny lud wszystko kupi.
Irracja (4721 punktów)
>>A przecież sprawa jest prosta - ja na jego miejscu odpisałbym, że "Paryż jest wart mszy". Nie trzeba zmieniać aż poglądów żeby zmienić pastwisko. Wystarczy chłodna kalkulacja. Ciemny lud wszystko kupi.

    ... hmmm, ja bym powiedział, że "kupi prawie wszystko". Nie wiem czy (zwłaszcza dziś) wyszłoby na dobre takie publiczne wyznanie. Zresztą do dziś są wątpliwości czy owe słowa wypowiedział Henryk IV Burbon, czy też jego zwolennik i przyjaciel, Maximilien de Béthune de Sully...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Alfred Brożek (4 punktów)
Na Frondzie znalazł się artykuł, w którym autor pisze: "Od najmłodszych
lat czułem pustkę i lęk, nie wiedząc, że są to objawy tzw. syndromu
ocaleńca od aborcji."
Skomentowałem to nieco złośliwie, że teraz już wiem, co mnie trapiło
całe życie. A ja myślałem że to zgaga albo kac.
Autor - niejaki Paweł - pisze w piśmie "Egzorcysta" m.in. "Na mojej
rodzinie ciąży grzech międzypokoleniowy. Babcia dokonała aborcji, a moją
mamę wychowała w przekonaniu, że to nic złego."
Moim zdaniem, na całej ludzkości ciąży dużo większy grzech pierworodny,
prapraprababcia Ewa zjadła w raju jabłko z drzewa i poczęstowała nim
Adama w przekonaniu, że to nic złego, bo została zniewolona przez węża.
To jest dopiero trauma, z której są wolni tylko ateiści!
Na koniec przypomniałem sobie, że mam kolegę, który cierpi na syndrom
ocaleńca od pękniętego kondoma. Gdyby się nie urodził, nie musiałby
płacić podatków, alimentów i mandatów. Może istnieją również ocaleńcy od
coitus interruptus i inne ofiary chwili namiętności ojca i zapomnienia
matki? Poniżej link do ww. artykułu.www.fronda.pl/a/swiadectwo-czlowieka-zniewolonego-przez-joge,27078.html

Grey (2102 punktów)
Aż się prosi, żeby dopisać "I żył długo i szczęśliwie"
Tylko nie chce mi się tam zakładać konta.

Przecież wszystkie opisane praktyki pomagały mu na jakiś czas. Skąd oni wiedzą, że nawrócenie na katolicyzm na zawsze uwolni go od problemów z psychiką? Może być tak, jak do tej pory - najpierw rewelacja, a potem pogorszenie.
Oczywiście, nie dowiemy się, co było dalej. Już na pewno nie na tym portalu.
Irracja (4721 punktów)
>Moim zdaniem, na całej ludzkości ciąży dużo większy grzech pierworodny,
>prapraprababcia Ewa zjadła w raju jabłko z drzewa i poczęstowała nim
>Adama w przekonaniu, że to nic złego, bo została zniewolona przez węża.
>To jest dopiero trauma, z której są wolni tylko ateiści!

    ... niektóre źródła (np. kabała judaistyczna) podają, że dosłownie "zniewolona", czego "owocem" miał być Kain...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365