 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-03-2013 14:14 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ankiety ewaluacyjne
2 na 2 | O kryzysie polskich elit, który objawia się głębokimi ukłonami licznych profesorów w stronę "jedynie słusznej religii", albo nieodróżnianiem wróżbity od naukowca przez rektorów tej czy innej uczelni, pisze profesor Krysztofiak. Tym razem chodzi o ankiety ewaluacyjne, które nie tylko w Szczecinie są dość dziwne i prowadzące do nikąd. Warto się zapoznać z tym tekstem, zarzuty są solidnie i logicznie przedstawione. blogi.news(*)na-groteska-czy-happening.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | oportunista (1711 punktów) | Do tematu proszę nie mieszać jedynie słusznej religii, nie ma ona tu nic do rzeczy. Na podstawie własnych obserwacji moich latorośli, studiujących na politechnice, starszy już po, młodszy na finale, widzę że niczego tam się nie nauczyli. Pominę rozwiązywanie skomplikowanych zadań z fizyki i matematyki, których praktycznego zastosowania w inżynierii nie są w stanie objaśnić im ich wykładowcy. Wiedza zdobyta samodzielnie za sprawą pasji i zainteresowań, okazała się uciążliwym balastem, wymagającym nagięcia do oczekiwań egzaminacyjnych. Poziom prac wieńczących zmagania z nauką, osobiście oceniam jako żenujący. Nadający się co najwyżej do gimnazjum jako zwieńczenie zajęć praktyczno-technicznych, nie mam pojęcia czy taki przedmiot jeszcze funkcjonuje. Nie razi mnie gdy profesor deklaruje swe poglądy polityczne czy religijne, gdy zaprasza na wykłady wróżki lub jasnowidzów. Wszystko to poszerza "doznania" studenta. Martwi mnie gdy chwali się nieumiejętnością wysłania SMS-a, korzystania z współczesnych środków technicznych, którymi posługują się już dzieci. Doskonale rozumiem, że dobry fachowiec, pracuje w swym zawodzie, kiepski zaś uczy innych, szkoda tylko, że nadaje się im tytuły naukowe.
|
|
3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | > blogi.news(*)aluacja-pracownikow-naukowych->uniwersytetu-szczecinskiego---kpina-groteska-czy-happening.htmlW tym kontekście interesująca książka pojawiła się we Francji (być może będzie przetłumaczona na język polski)- Une autre science est possible, co się tłumaczy na - Inna nauka jest możliwa. W tej pracy , epistemolog Isabelle Stengers rozwija tezę (między innymi) iż należy zwolnic rytm produkcji naukowej w sensie zahamowania negatywnych efektów oceniania pracowników naukowych w oparciu (głównie) o liczbę publikacji (i ich cytowań), ze szkoda dla ich jakości. W wielkim skrócie chodzi o pewna analogię do ruchu na rzecz tzw. Slow Food w opozycji do znanej nam dobrze Fast Food. W tejże Slow Science nie chodzi o produkowanie publikacji dla publikacji i dla uzyskiwania nowych funduszy ( no i dla szybkiego uzyskiwania tytułów naukowych) lecz dla tworzenia wysokiej jakości wyników naukowych, bez oglądania się na mody, trendy no i sponsorów. To tak w wielkim skrócie.
|
|
 | 1 na 1 | licho nie śpi (487 punktów) | >>W tej pracy , epistemolog Isabelle Stengers rozwija tezę (między innymi) iż należy zwolnic rytm produkcji naukowej w sensie zahamowania negatywnych efektów oceniania pracowników naukowych w oparciu (głównie) o liczbę publikacji (i ich cytowań), ze szkoda dla ich jakości. <<
Teoretycznie problem jest prosty do rozwiązania. Ocena pracowników naukowych opiera się nie tylko na ilości publikacji, ale też na ich jakości - za publikacje w renomowanych czasopismach, o wysokim "impact factor" uzyskuje się (zwykle) więcej punktów. Dobra jakościowo publikacja ma dużo cytowań. Teoretycznie więc dobry naukowiec mógłby publikować, powiedzmy, raz na rok-dwa pracę w wysoko impaktowanym czasopismie i bez problemu mieścić się w kryteriach ocen pracownika danej jednostki naukowej.
Problemem jest zbyt mały "rozrzut" punktowy (ustalony przez Ministerstwo) między czasopismami o dużym zasięgu i renomie, w których publikacja oznacza przejście przez magiel 3-4 recenzentów, a czasopismami słabej jakości, o niskim "impact factor" lub wręcz lokalnymi, wydawanymi przez kolegów z "zaprzyjaźnionej" uczelni.
Dzięki temu "naukowiec" publikujący 5-10 (sic!) "prac naukowych" rocznie w takich "świerszczykach" uzyskuje więcej punktów od kogoś, kto ma 1 publikację na rok w czasopismie o zasięgu światowym.
Wystarczyłoby więc bardziej zróżnicować punktowo czasopisma. Niestety, ostatnia punktacja ministerialna raczej różnice zredukowała, zwiększając punkty "świerszczykom" właśnie. Może to taki polski sposób na podniesienie "poziomu naukowego", a może chodzi o to, by nikomu nie było przykro...
|
|
1 na 1 | Kiełczewski (439 punktów) | Tym razem chodzi o ankiety ewaluacyjne, które nie tylko w >Szczecinie są dość dziwne i prowadzące do nikąd. Warto się zapoznać z tym tekstem, zarzuty są >solidnie i logicznie przedstawione.
Zapoznałem się z tekstem odnośników i włos staje dęba na karku.Jak studiowałem za tzw.komuny to:pot,krew i łzy,a teraz (wtedy też) 3 ZZZ,tylko na jakim poziomie.Nie będę pisał nazwisk wykładowców,ale to byli ludzie z charyzmą,bez żadnego wsparcia techniką potrafili przez 90 minut prowadzić wykład i nikt nie zasypiał.A ta ankieta to totalne nieporozumienie,a to wszystko za nasze podatkowe pieniądze.Panie Jacku Gratuluję za poruszenie istotnego tematu,tylko co na to ministerstwo nauki i czegoś tam więcej?Zawsze myślałem,że to tzw.prywatne szkoły wyższe obniżają poziom wykształcenia i byłem w błędzie,niestety.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|