Pisowcy teraz największymi piewcami Unii. Unia nie schodzi im z ust. Oczywiście Unia, która nie staje na wysokości zadania. Słyszymy, że Unia za mało pomaga, za słabo, ale na szczęście walczy o to rząd PiS. PiS stosuje od lat bardzo wydajną politycznie metodę - radykalnie obniża oczekiwania wobec siebie. Wówczas każde normalne w danej sytuacji zachowanie jest traktowane z co najmniej trzykrotnie większym uznaniem. Gdyby teraz na miejscu władzy było jakiekolwiek inne ugrupowanie, wszystko to, co robi PiS, byłoby traktowane jako naturalny obowiązek rządzących. Ale kiedy robi to ekipa Kaczyńskiego, wydaje się to wzruszająco wielkie i doniosłe. W cieniu wojny w Ukrainie trwa przyspieszony proces kanonizacji PiS. Partia Kaczyńskiego w zasadzie już stała się święta. Teraz każde przypomnienie dewastacji demokratycznego ustroju, jakiego dokonała przez ostatnie siedem lat, zakrawa na świętokradztwo. Bo jest wojna prawie na granicach, więc wszyscy powinni wspierać swoje państwo, czyli swoją władzę. Zwłaszcza że rząd "zachowuje się akurat przyzwoicie i robi, co do niego należy". Pytanie, co miałby robić innego: nie potępiać Putina, nie wpuszczać Ukraińców i im nie pomagać, nie popierać sankcji wobec Rosji, nie zabiegać o większą obecność sił NATO w Polsce? To wciąż ta sama taryfa ulgowa, na której Kaczyński jedzie właściwie już nie od lat, ale od dekad. Przecież mógłby być gorszy, a jednak czasami nie jest. Czasami... Widzimy u Rosjan bałagan logistyczny, bałagan w systemie dowodzenia, a operację desantu śmigłowcowego podjęto wbrew zasadom prowadzenia takich operacji. Być może po prostu, podobnie jak w czasach ZSRR - i to tych najgorszych - karierę w wojsku robią tylko ci dowódcy, którzy są politycznie posłuszni. I tylko mógłbym zadać pytanie - czy Rosjanie mają aż takich głupich Misiewiczów? Przy okazji - PiS przez lata straszył OJRO. Ponieślibyśmy niewielkie koszty w dobie koniunktury gdyby partia zdecydowała się przystąpić do strefy euro. Teraz ponosić będziemy ogromne koszty tego bezmyślnego postępowania i to wielokrotnie. Cały region "Wyszehradu" idzie pod wodę , tylko Słowacy są w EURO i nie mają tego zmartwienia. |